Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy

Okładka książki Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy
Jakub StankowskiKonrad Niedziułka Wydawnictwo: Otwarte literatura podróżnicza
367 str. 6 godz. 7 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Data wydania:
2020-08-19
Data 1. wyd. pol.:
2020-08-19
Liczba stron:
367
Czas czytania
6 godz. 7 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381350617
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy



książek na półce przeczytane 1006 napisanych opinii 313

Oceny książki Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy

Średnia ocen
7,6 / 10
148 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
167
76

Na półkach:

Książka dla fanów autorów i tylko dla nich. Bardzo ciekawy temat, ogromna tragedia została w książce sprowadzona do mało strawnej paćki poprzeplatanej pięknymi zdjęciami oraz żenującym humorem nastolatków. Serio trójka dorosłych mężczyzn wyzywa się jak dzieciaki na zasadzie "sam jesteś głupi, nie, bo ty".
Sięgając po książkę myślałam, że jeszcze raz wrócę do tego co było w filmach, dowiem się czegoś więcej i poukładam w chronologii niektóre rzeczy. Niestety zupełnie nic z tego nie dostałam.
Jest chaos. Każdy z panów pisze swój rozdział, skacząc z tematu na temat i między dniami. Pogubić idzie się już po kilku rozdziałach. Nie ma żadnych dodatkowych materiałów czy to o samej katastrofie, czy o ich przygotowaniach do wyprawy. Żadnego reportażowego streszczenia tego co się działo. Jest tylko na tyle okładki mapka o rewitalizacji obszarów objętych ewakuacją.
Jedyny plus książki to kody QR do filmów na youtube oraz dobry papier, na którym dobrze wyglądają zdjęcia. Tylko tyle. A najlepsze są dwa ostatnie rozdziały dotyczące lasu samobójców oraz ich zwiedzania Tokio. Tam mamy to czego brakowało przez całą książkę, krótkiego wyjaśnienia reportażowego. W Tokio odwiedzają słynną świątynie Senso-ji, gdzie mamy powiedziane co to jest, dlaczego to ważne, co się tam mieści. Dlaczego tego zabrakło przy Fukushimie, która jest głównym tematem? Jest wspominane, że panowie mocno śledzili temat i studiowali zagadnienie, więc dlaczego nie opisali chociażby częściowo katastrofy, aby wszystko było bardziej przejrzyste? Bo naprawdę, jeśli ktoś sięgnie po tę książkę nie mając pojęcia o sytuacji i dopiero chce się dowiedzieć czegoś o Fukushimie, to skończy sfrustrowany oraz zagubiony.
Podsumowując: książka dla fanów autorów i nikogo innego. Dla osób chcących dowiedzieć się czegoś o katastrofie odradzam.

Książka dla fanów autorów i tylko dla nich. Bardzo ciekawy temat, ogromna tragedia została w książce sprowadzona do mało strawnej paćki poprzeplatanej pięknymi zdjęciami oraz żenującym humorem nastolatków. Serio trójka dorosłych mężczyzn wyzywa się jak dzieciaki na zasadzie "sam jesteś głupi, nie, bo ty".
Sięgając po książkę myślałam, że jeszcze raz wrócę do tego co było w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

338 użytkowników ma tytuł Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy na półkach głównych
  • 177
  • 156
  • 5
97 użytkowników ma tytuł Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy na półkach dodatkowych
  • 72
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy

Inne książki autora

Okładka książki Strach ma wielkie oczy Łukasz Dąbrowski, Konrad Niedziułka, Jakub Stankowski
Ocena 4,0
Strach ma wielkie oczy Łukasz Dąbrowski, Konrad Niedziułka, Jakub Stankowski
Okładka książki Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno Łukasz Dąbrowski, Konrad Niedziułka, Jakub Stankowski
Ocena 7,4
Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno Łukasz Dąbrowski, Konrad Niedziułka, Jakub Stankowski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przerażające choroby i zabójcze terapie, czyli historia medycyny, jakiej nie znałeś Jonathan J. Moore
Przerażające choroby i zabójcze terapie, czyli historia medycyny, jakiej nie znałeś
Jonathan J. Moore
Wielu historyków uważa, że na przestrzeni wieków to głownie liczne wojny dziesiątkowały ludzkość. Są również tacy, którzy uważają, że znacznie bardziej przyczyniły się do tego liczne epidemie. Już od czasów starożytnych towarzyszą one człowiekowi, wciąż nowe, silniejsze i coraz bardziej zdradliwe. Gdy ludzkość zaczyna uodparniać się na jakiś szczep danego wirusa ten zaczyna mutować i pojawia się kolejny bardziej udoskonalony niż jego poprzednik. Ciągła migracja ludzi sprawia, że cały czas pojawiają się nowe wirusy i sieją spustoszenie w kolejnych społeczeństwach. W większości winne są zazwyczaj te same czynniki czyli złe warunki sanitarne i brak odpowiedniej higieny, a to wystarczy, by od infekcji która ogarnęła garstkę ludzi przejść do sporej epidemii. Za złymi zasadami higieny szła również bardzo uboga wiedza medyczna opierająca się w dużej mierze na domysłach, czarnej magii czy leczeniu wielu schorzeń za pomocą tego samego sposobu co nie poprawiało stanu chorych, a wręcz niekiedy przyczyniało się do znacznego osłabienia i tak już nadwątlonego zdrowia. W to przeludnione i całkowicie nieprzygotowane społeczeństwo wkracza ona Dżuma występując w trzech postaciach. Dżumy dymienicznej - infekcja obejmowała cały organizm, do pierwszych objawów należało powiększenie węzłów chłonnych pachwinowych co powodowało ogromny ból przy poruszaniu się. Chorobie towarzyszyła też wysoka gorączka. Dżuma płucna - ta odmiana była przenoszona drogą kropelkową i za swoją lokalizację obierała płuca chorego. Do najbardziej śmiercionośnej odmiany zalicza się dżuma posocznicowa przenoszona przez owady i wywołująca zatory w naczyniach krwionośnych i zabijająca w ciągu kilku godzin. Epidemia zdziesiątkowała ludzkość tak bardzo, że nie nadążano z grzebaniem ciał, a wszechobecny grud i szczury powodowały ciągłe roznoszenie się zarazy. Prócz ogromnych i spektakularnych w swojej skali epidemii społeczeństwa przez lata musiały zmagać się również z bardziej przyziemnymi schorzeniami takimi jak próchnica zębów, podagra, szkorbut czy choroby weneryczne. Przez lata metodami prób i błędów udawało się zaradzić występowaniu tych schorzeń na szeroką skalę np. wymyślając w 1855 roku prezerwatywę. Ludzkość niestety nie cieszy się zbyt długo wolnością bo po pewnym czasie na mapie groźnych chorób pojawiają się trąd i gruźlica. Gruźlica atakowała wszystkie tkanki i narządy swojej ofiary osadzając się głownie w płucach powodując ich zniszczenie. Gruźlica tak samo jak dżuma doczekała się kilku odmian. Gruźlicy płucnej wywoływanej drogą kropelkową i atakującą płuca osoby zarażonej. Gruźlica kręgosłupa która wywoływała stan zapalny tkanki kostnej kręgosłupa. Zmiany w ciele wywołane tą odmianą mogły prowadzić do paraliżu a nawet śmierci. Była również odmiana zwana pozapłucną która skupiała się głownie na jelitach, pęcherzu moczowym czy układzie nerwowym. Trąd wywoływał spore zmiany w wyglądzie fizycznym osoby chorej, wywołując okropne zmiany skórne często połączone z deformacją i gniciem różnych części ciała. Ze względu na swój wygląd ludzie chorzy często byli wykluczani ze społeczeństwa wywołując strach wśród osób zdrowych. Na liście chorób zakaźnych zdecydowanie nie może zabraknąć ospy i odry. Ospa - ... https://naticzyta.blogspot.com/2024/05/przerazajace-choroby-i-zabojcze-terapie.html
czytam-polecam - awatar czytam-polecam
ocenił na 8 1 rok temu
Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno Jakub Stankowski
Urbex History. Wchodzimy tam, gdzie nie wolno
Jakub Stankowski Konrad Niedziułka Łukasz Dąbrowski
Z pewnością macie swoje ulubione kanały na Youtube🖥🖱 A czy słyszeliście o urbexie? To skrót od "urban exploration", który stał się bardzo popularny w ostatnich latach. Polega on na odwiedzaniu i badaniu starych, zamkniętych, opuszczonych, bądź trudno dostępnych, a czasem nawet trochę niebezpiecznych miejsc, takich jak: dawne koszary, szpitale, schrony, wille, bunkry, fabryki, magazyny, czy ruiny...🏭⛓ Łukasz, Konrad i Jakub to trójka dobrych kumpli, którzy prowadzą kanał na Youtube o nazwie: URBEX HISTORY⬅️, gdzie wrzucają filmy o swoich wyprawach. Tych materiałów jest już naprawdę mnóstwo, ale ich przygoda zaczęła się bardzo niepozornie. To było eksplorowanie jakiś mało atrakcyjnych ruin, gdzie przyświecali sobie małą latarką z... komiksu Donalda😂 W książce jest dużo humoru, więc czytelnik co chwila wybucha śmiechem, a prawdziwą wisienką na torcie są zdjęcia i mój ulubiony rozdział o elektrowni atomowej w Czarnobylu☣ Chłopaki odwalają kawał dobrej, odważnej, ciekawej roboty, są autentyczni przez co zyskali już tysiące fanów, którzy chcą odwiedzać pokazane przez nich miejsca. Sama bardzo interesuje się takimi tematami. Lubię zagadki i tajemnice urbexa, a jak się okazuje, nasz kraj (i nie tylko on) ma bardzo dużo miejsc, które czekają, aby je odkryć, czy to na własną rękę, czy przed ekranem komputera. Pamiętajcie tylko jedno: bądźcie ostrożni, bo to wciąga! Świat jest zbyt ciekawy, by go nie poznawać💀☢
Wiedźminka - awatar Wiedźminka
oceniła na 6 1 rok temu
Offline Mark Boyle
Offline
Mark Boyle
Mam dużo przemyśleń po przeczytaniu tej książki, jednak większość z nich nie dotyczy w ogóle głównego tematu, a raczej osoby autora i jego snobizmu. Książkę czytało mi się przyjemnie, byłam na wakacjach, z dala od komputerów, z ograniczonym zasięgiem i internetem w telefonie, co w pewien sposób korespondowało z przemyśleniami i trybem życia autora. Jednak jest w tej narracji kilka rzeczy, które mnie zastanawiają, a może nawet denerwują. Przede wszystkim autor dzielił przez większość czasu życie na swojej niemal samowystarczalnej farmie ze swoją dziewczyną, a ich wspólne dnie wypełniała głównie ciężka praca związana z zaspokojeniem swoich podstawowych potrzeb. Ona była artystką, tancerką i jak podkreślał wielokrotnie autor, wolnym duchem. Momenty szczerości, w których przyznawał, że są chwilę, gdy obojgu im brakowało dostępu do technologii i choćby obejrzenia wspólnie filmu, zdarzyły się w tej książce może dwa razy. Przez większość czasu czytelnik zapoznaje się z trybem życia autora (to akurat ciekawy aspekt) oraz jego rozterkami odnośnie zakresu i elastyczności własnego przedsięwzięcia (mam tu na myśli np. rozważania nad kupnem wyposażenia wędkarskiego lub zwykłego ołówka). Autor ma dużą świadomość wpływu swoich nielicznych decyzji konsumenckich na świat natury, ale po kilku takich wywodach stają się ona mocno przewidywalne i zwyczajnie nudne - tak, wszyscy wiemy, że moglibyśmy obyć się bez wielu przedmiotów, którymi na co dzień się otaczamy, w dodatku myślę, że po tę książkę sięgają ludzie, którym również, jak autorowi, temat dewastacji środowiska naturalnego przez człowieka itp. nie jest obcy. Chyba spodziewałam się trochę bardziej praktycznego opisu tej nietypowej codzienności, którą autor wybrał dla siebie. Pod koniec książki, gdy niespodziewanie (czyżby?) ukochana autora zostawia go, by wyruszyć w podróż za przygodą dotarło do mnie, że najchętniej poznałabym tę historię z jej perspektywy. Myślę, że kobieta oprócz wszystkich trudności, które dotyczą przy takim stylu życia mężczyzn, ma dodatkowo więcej dylematów i spraw do rozwiązania/zaopiekowania. Jak np. radziła sobie z okresem? Czy stosowała jakąkolwiek antykoncepcję? To nie są pytania wydumane, bo w jednym fragmencie autor wyraźnie daje do zrozumienia, że oboje nie chcieli mieć dzieci, a niedługo potem, że z braku rozrywek typu telewizja, czy internet, w długie jesienne i zimowe wieczory uprawiali seks przy kominku. Tak, to brzmi romantycznie, ale od razu przyszło mi do głowy, że skoro autor ma wielki dylemat, czy kupić syntetyczną żyłkę do wędki, z pewnością prezerwatywy nie są na jego liście zakupów - egzaltowanie przeżywał nawet to, że książkę musiał pisać ołówkiem i że w ogóle musiał ten ołówek kupić (sic). Jak więc połączyć rezygnację z technologii i jednocześnie nie panikować każdego miesiąca? Tak, są sposoby naturalne, ale umówmy się, one nie działają i nie bez przyczyny ludzie w poprzednich epokach mieli zazwyczaj wiele dzieci... Ale oczywiście, tak przyziemne sprawy nie zostały uznane przez niego za godne opisania, a wielka szkoda. Bardzo interesuje mnie właśnie taka kobieca perspektywa w życiu bez elektryczności i technologii; pomiędzy wierszami z narracji autora wyczytałam co najmniej kilka powodów, dla których jego ukochana zrezygnowała z tego życia i ze związku z nim.
Romsi - awatar Romsi
ocenił na 6 6 miesięcy temu
Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki Erika Engelhaupt
Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki
Erika Engelhaupt
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego widok makabrycznego wypadku sprawia, że zwalniamy auto, albo dlaczego dzieci z takim zapałem dłubią w nosie? Erika Engelhaupt w swojej książce "Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki" nie tylko zadaje te pytania, ale udziela na nie rzetelnych odpowiedzi, podlanych sosem czarnego humoru. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto posiada w sobie choć odrobinę mrocznej ciekawości świata. Autorka, ceniona dziennikarka naukowa, zabiera nas w podróż po peryferiach biologii, psychologii i medycyny sądowej. Książka jest podzielona na krótkie, treściwe rozdziały, co czyni ją idealną pozycją do czytania „z doskoku”. Engelhaupt z ogromną gracją przechodzi od tematów związanych z ludzkim ciałem – jak analiza składu chemicznego woskowiny usznej – do królestwa zwierząt, gdzie poznajemy pasożyty przejmujące kontrolę nad umysłami swoich żywicieli. Choć tytuł sugeruje obrzydzenie, autorka unika taniej sensacji. Każda anegdota jest poparta badaniami, a obrzydliwość służy tu jako punkt wyjścia do zrozumienia ewolucji. Najmocniejszą stroną publikacji jest styl narracji. Engelhaupt pisze z lekkością, jakby opowiadała fascynujące (choć nieco niepokojące) historie przy kolacji. Potrafi sprawić, że czytelnik zamiast odwracać wzrok, zaczyna z fascynacją studiować cykl życiowy roztoczy żyjących w naszych rzęsach. To rzadka umiejętność – przekształcenie odrazy w autentyczny zachwyt nad złożonością natury. Mimo wielu zalet, książka momentami wydaje się zbyt pobieżna. Niektóre tematy aż proszą się o głębszą analizę, jednak autorka szybko przeskakuje do kolejnej ciekawostki. Może to pozostawiać pewien niedosyt u czytelników oczekujących bardziej akademickiego podejścia. Niemniej, dla przeciętnego odbiorcy jest to kompendium wiedzy podane w sposób niezwykle przystępny. "Co za ohyda!" to hołd dla nauki, która nie boi się pobrudzić rąk. Engelhaupt udowadnia, że to, co uznajemy za tabu lub śmieci, często skrywa najważniejsze informacje o nas samych i naszej planecie. To lektura inteligentna, zabawna i – co najważniejsze – rozszerzająca horyzonty w sposób, którego nie zaznacie w podręcznikach szkolnych. Jeśli nie boicie się prawdy o tym, co żyje na waszej poduszce, dajcie tej książce szansę. Moja ocena to mocne 8/10. Przygotujcie się na to, że po tej lekturze już nigdy nie spojrzycie na świat w ten sam sposób. Co za wspaniała ohyda!
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 dzień temu

Cytaty z książki Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Urbex History. Fukushima. Wchodzimy do skażonej strefy


Video

Video