Ulice, które pamiętały wojnę

Okładka książki Ulice, które pamiętały wojnę
Wioletta Filipowska Wydawnictwo: Filia powieść historyczna
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2026-03-18
Data 1. wyd. pol.:
2026-03-18
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384410592
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ulice, które pamiętały wojnę w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ulice, które pamiętały wojnę



książek na półce przeczytane 2683 napisanych opinii 1489

Oceny książki Ulice, które pamiętały wojnę

Średnia ocen
7,0 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
941
283

Na półkach: , ,

Recenzja w całości na https://czytadlapegrota.blogspot.com

Powieść Wioletty Filipowskiej skupia się na losach kobiet w okupowanej Łodzi, pokazując ich siłę, wolę przetrwania oraz trudną codzienność w cieniu wojny. Lektura nie jest łatwa. Autorka sugestywnie oddaje emocje i dylematy bohaterek, a także obraz wojny widziany oczami dziecka, które pragnie jedynie normalnego dzieciństwa.


Powieść jest tak bardzo przepełniona emocjami, że trudno przeczytać ją „na raz”. Wszyscy wielbiciele powieści historycznych powinni być usatysfakcjonowani. Powieść jest pełna bólu, ale jednocześnie także pełna nadziei i życzliwości. Wioletta Filipowska stworzyła historię, którą bezdyskusyjnie warto poznać.


Do literackich debiutów często podchodzę z rezerwą, bo nigdy nie wiadomo co kryje się pod piękną okładką...Nigdy nie wiem, czy autor/ka i jej pióro przypadną mi do gustu. Niczym podczas randki w ciemno poznaję poszczególne wyrazy, zdania, fragmenty, które później łączę w całość i obserwuję jak toczy się fabuła…


„Ulice, które pamiętały wojnę” to historia, którą warto poznać. To taki debiut, który jest wart każdej minuty mu poświęconej. Z czystym sumieniem i radością polecam Wam tę powieść pełną emocji i wzruszeń.

PS. Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Filia :)

Recenzja w całości na https://czytadlapegrota.blogspot.com

Powieść Wioletty Filipowskiej skupia się na losach kobiet w okupowanej Łodzi, pokazując ich siłę, wolę przetrwania oraz trudną codzienność w cieniu wojny. Lektura nie jest łatwa. Autorka sugestywnie oddaje emocje i dylematy bohaterek, a także obraz wojny widziany oczami dziecka, które pragnie jedynie normalnego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

87 użytkowników ma tytuł Ulice, które pamiętały wojnę na półkach głównych
  • 46
  • 34
  • 7
17 użytkowników ma tytuł Ulice, które pamiętały wojnę na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Chłopiec z ruin Beata Zdziarska
Chłopiec z ruin
Beata Zdziarska
Cudowna, niemożliwie emocjonalna podróż po dawnym Gdańsku. To przykład książki, którą przeczytałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz mogę szczerze o niej opowiedzieć. Gdy już ochłonęłam. Zrobiłam jej chyba trzy różne sesje zdjęciowe, ale żadna nie wydawała się... odpowiednia. Wystarczająca, by oddać ten niepowtarzalny klimat powieści obyczajowo-historycznej. Replika we współpracy z autorką zaprosiła nas do Gdańska ogarniętego przemocą, w którym gwałtownie zaciera się poczucie bezpieczeństwa i tożsamości mieszkańców. Wojna spustoszyła ulice, które współcześnie tętnią przecież życiem, zmieniła ich nazwy, właścicieli ich budynków, a często także język, którym można było się na nich porozumiewać. Potrzeba przynależności bohaterów książki do uprzywilejowanej grupy walczy z chęcią pozostania w zgodzie z własnymi przekonaniami, co jest trudne, gdy do wyboru przymusza Cię cudza broń, ś*ierć bliskich czy utrata majątku. Czytałam kilka podobnych tytułów, ale zdecydowanie łagodniejszych. W „Chłopcu z ruin” od pierwszych stron przeżywamy tragedię Friedricha będącego świadkiem spalenia własnej matki oraz Heleny: kobiety szczęśliwej, spełnionej, pełnej pasji, która stopniowo traci wszystko, co kocha, i musi dostosować się do nowej rzeczywistości. Ich losy łączą się, pozwalając tej dotkniętej wojną dwójce przeżywać trudy razem, wspierając się wzajemnie. Beata Zdziarska pisze cudownie. Tak trudną tematykę ubrała w słowa lekkie, a jednak pełne szacunku, w tekście znajdziemy prawdziwe dialogi i przemyślenia bez zbędnego ubarwiania. Prawdziwe i wzruszające. Czasem złoszczące. Często wprawiające w smutek i współczucie. Przeczytajcie „Chłopca z ruin”, a potem przespacerujcie się po Gdańsku, zyskując zupełnie nową perspektywę tego cudownego miasta. Od czasu lektury inaczej patrzę na wszystkie opisane w książce miejsca, łączę je z konkretnymi postaciami, widzę w wyobraźni poznane sceny. Bardzo osobista przygoda.
kwadrat_z_ksiazka - awatar kwadrat_z_ksiazka
oceniła na 9 5 dni temu
Akuszerka w Berlinie Anna Stuart
Akuszerka w Berlinie
Anna Stuart
„Akuszerka w Berlinie” Anny Stuart to kontynuacja czytanej przeze mnie niedawno „Akuszerki w Auschwitz”. Czytelnik pozostawiony z wieloma pytaniami o dalsze losy Estery i Filipa, a przede wszystkim jej córki, zostanie usatysfakcjonowany. Ze względu na niepokojące nastroje antyżydowskie w Łodzi, nasi bohaterowie przeprowadzają się do Berlina, gdzie kontynuują poszukiwanie Fifi. Jednak historia rozgrywa się 18 lat później i z perspektyw Olivii i Kirsten. Obie mieszkają w Berlinie, jednak jedna w strefie wpływu Wschodu, druga Zachodu. Historia prowadzi nas przez losy rodziny Pasternaków, z zacieśniającym się reżimem, powstaniem muru berlińskiego w tle poszukiwania własnej tożsamości i przynależności w rodzinie. Ciekawie poznawać dalsze reperkusje powojenne, dla Żydów, ale też dla samych Niemców. Obraz podzielonego na strefy wschodnią i zachodnią Berlina, pokazuje w idealnym kontraście socjalistyczne i kapitalistyczne podejście do świata. Autorka znów zapewnia Czytelnikowi wiele faktów historycznych wplatając je umiejętnie w fabułę. Książkę czyta się niezwykle szybko, narracja nie jest na siłę wydłużana zbędnymi wydarzeniami, ale przy tym nie pomija istotnych wydarzeń z historii świata. Kolejne wstrząsające sekrety, a także to, że kibicujemy Esterze w odnalezieniu córki, sprawiają, że jest to znów emocjonalna lektura. „Nowe” postaci są niezwykle sympatyczne, mierzą się z różnymi problemami i angażują czytelnika. O ile książek jak „Akuszerka w Auschwitz” (nawet o prawie tym samym tytule) można znaleźć wiele, to co wyróżnia tę konkretną na rynku wydawniczym to kontynuacja, która chyba podoba mi się nawet bardziej niż oryginał. Jedynym minusem był dla mnie całkowity brak informacji o Annie, która odgrywała główną rolę w tomie pierwszym. Niemniej jednak polecam!
booksnaturally - awatar booksnaturally
ocenił na 9 1 miesiąc temu
Nóż i piołun Magda Skubisz
Nóż i piołun
Magda Skubisz
Czy lubicie czytać sagi? Zdałam sobie sprawę, jak bardzo trafiają w mój gust literacki 😍Przyznaję, że to moja pierwsza styczność z autorką i zachwyciłam się jej stylem pisania, zaraża ona nietypowym klimatem, kombinacją historii i wierzeń ludowych, a uroku dodaje też cudowny język odzwierciedlający Galicję XIX wieku. Zaprezentowano różnice klasowe i brak subtelności w międzyludzkich relacjach, widać mnóstwo kontrastów. Czy już Was zachęciłam? To historia, w której nie brakuje zabobonnych wierzeń i wzmianek specyficznych dla XIX wieku. Jednak przekaz jest uniwersalny, bo bohaterowie stoją przed życiowymi wyborami i doświadczają konsekwencji swoich postępowań. Moją szczególną uwagę zwrócił wątek miłosny, dylemat Katji wobec Toniego i Sepka, co ogromnie mnie zaciekawiło, miłosne rozterki dały nawet całkiem ciekawe, ale nieoczywiste zakończenie. Poszukiwania samej siebie zafascynowały mnie, jeśli chodzi o o Katjię, jej tęsknota za dzieciństwem pełnego emocji i rozterel. Realia czasów galicyjskich utrudniają również relacje Maksa i Wiktorii, a miłość na pewno nie jest łatwa w żadnym z powyższych przypadków. Nie znam poprzednich tomów, ale nie przeszkadzało mi to, przełknęłam fabułę z łatwością i nawet dużo nauczyłam się o zielarstwie, wzbogaciłam słownictwo. 5. tom sagi na pewno ucieszy czytelników, którzy wyczekiwali tego tomu. Widać tu piękny świat i styl.
Justyna Müller - awatar Justyna Müller
ocenił na 10 5 dni temu
Hanna, nić wojny Ela Downarowicz
Hanna, nić wojny
Ela Downarowicz
Hanna - młoda dziewczyna, która przypływa łodzią do Mogat, do miejsca, w którym ma misje – zabić jarla. Jednak dla wszystkich mieszkańców jej misją jest służba i bycie ekspertem zielarstwa, leczenia nimi i dbania o dobro innych zarówno ich duszy jak i ciała. Uhtred – jarl, dziedzic: wódz, bije od niego młodzieńcza brawura, nie goli głowy, nie związuje długich włosów, nie nosi długiej brody. Ubbe – „najlepszy przyjaciel i wierny przyboczny jarla” z wyglądu jak barbarzyńca: długa broda, wąsy, krótkie włosy na czubku i długa kita. Czy misja, którą ma zaplanowaną i cel ku któremu zmierza Hanna powiedziecie się? Czy miłość ma tylko jedno oblicze? Czy wybory przed którymi stajemy są proste? Jak wiele może znieść kobiece serce? Tyle pytań…. Przenosimy się w tej historii w odległe nam, a zarazem intrygujący rok 976 Cudowny, surowy i niebezpieczny czas. Ale jakże ciekawy i tajemniczy jednocześnie. Tu toczy się historia kobiet i mężczyzn. Ale przede wszystkim historia Hanny. To czas magii, ziół i wojów. Czas kiedy ważne są inne priorytety niż jakie znamy my. Ale mimo tych różnic wiele rzeczy jest nam bliskich. Miłość, oddanie, waleczność, wierność, nadzieja. Przemierzamy w książce przez lata 976-988. Zaznamy tu wielu uczuć: rozpaczy, miłości, bólu, wiary i zwątpienia. A wszystko okraszone walką, chęcią bliskości i ogromnym pokładem wsparcia dla drugiej osoby. Niesamowicie spędzony czas z książką. Opis wszystkiego jest tak realistyczny, że czujesz, że tam właśnie jesteś. Pośród Wikingów, ich siły i cudownych miejsc w których żyją. Dla mnie ta historia jest niesamowicie bliska sercu jako mieszkance wyspy Wolin i znanej tu Wioski Wikingów, którą miałam przyjemność odwiedzać naprawdę bardzo często, a przeczytana historia dopełnia tak wiele brakujących fragmentów, aby jeszcze bardziej docenić urok tego miejsca.
MamaKarolina - awatar MamaKarolina
oceniła na 10 13 dni temu
Echa przeklętych Sandra Nikoniuk
Echa przeklętych
Sandra Nikoniuk
Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej iż dwa lata temu Sandra Nikoniuk wydała powieść „Szepty przeszłości”, do której nawiązuje w swej fabule obecna książka. Bez znajomości jej treści trudno zrozumieć wiele wątków i zdarzeń, o których mowa w „Echach przeklętych”, jednak mimo to książkę czyta się z dużym zainteresowaniem i nieustającą ciekawością, jak potoczą się losy Emilii Kościeszewskiej, która po śmierci matki - Cecylii pojawia się w pewną zimową noc w progu domu Łucji Kolebowskiej. Kim była dla niej Cecylia, że to do niej skierowała swą córkę, dlaczego Łucja tak bardzo sprzeciwia się bliskim relacjom swojego wnuka Szymona z Emilią, dlaczego tak bardzo zależy jej na bliskich relacjach i małżeństwie Emilii z Gerardem Hoffmanem - bogatym, ekscentrycznym, znanym w całej Łodzi mężczyzną, zauroczonym młodą kobietą, którą za wszelką cenę chce zdobyć? Wiele tajemnic, niewiadomych, przemilczanych zdarzeń z przeszłości, które skrzętnie skrywane są przed bliskimi, które stanowią niechlubną historię dworu hrabiostwa Kościeszewskich. Tajemnicza postać Gerarda i jego rodziny, nawiedzające go demony sprzed lat, trudne relacje z Emilią, kłamstwa i kłamstewka, dziwne biznesowe sprawy i otaczający go ludzie. Wszystko to oplata ich małżeństwo jak pająecza nić, z której trudno się wyplątać, uwolnić. Akcja rozgrywa się w Łodzi w początkach drugiej dekady XX wieku, tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej i w trakcie jej trwania. Realistyczny obraz miasta, które przed wojną zwane było "perłą w koronie Romanowów", a w czasie wojny, jak wiele innych miast, stało się siedliskiem nędzy, głodu, wielu chorób, zniszczenia, zaprzepaszczonych nadziei i szans na godne życie jej mieszkańców. W tej trudnej rzeczywistości przyszło żyć zarówno Łucji i jej rodzinie, a także Emilii oraz jej bliskim, choć status majątkowy Gerarda sytuował ich w dużo lepszej pozycji niż zwykłych mieszkańców miasta. Mam nadzieję, że autorka nie pozostawi nas w kręgu niewiadomych, niewyjaśnionych sekretów z „Ech przeklętych", że wkrótce zbierze w jedną nić wszystkie wątki i opowie do końca historię Emilii Kościszewskiej.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na 7 6 dni temu
Zapachy nieba Sylwia Kubik
Zapachy nieba
Sylwia Kubik
Jest to już piąty tom serii powiślańskiej, zwanej też "Brzozówką", więc jeśli jeszcze jej nie znacie zachęcam najpierw do nadrobienia poprzednich części. Z przyjemnością po raz kolejny wróciłam do Brzozówki i do jej mieszkańców. Żal było rozstawać się z tą serią, więc na liczne prośby czytelników autorka postanowiła ją kontynuować. Dzięki czemu możemy dowiedzieć się jak potoczyły się dalsze losy bohaterów. Kiedy dostałam propozycję patronowania tej książce bardzo się ucieszyłam, bo jest to powrót do debiutanckiej serii autorki, którą miło wspominam i to od niej zaczęła się moja przygoda z twórczością Sylwii. Należę do grupy czytelników, która jest z autorką od samego początku. Miałam też przyjemność objęcia patronatem drugiej i trzeciej części tej serii. Miło, że mogłam po latach wziąć pod swoje patronackie skrzydła kolejny tom. To opowieść o tęsknocie za bliskimi, o powrotach, ale i o rozczarowaniu, a także trudach w wychowywaniu dzieci, które sprawiają jednak, że każdy dzień staje się wyjątkowy. W Brzozówce spotykamy kilka pokoleń, ważna jest tu przede wszystkim rodzina, dobroć, a takze życzliwość sąsiadów. Jest to książka o problemach ludzkich, o tym, że w życiu nie zawsze układa się wszystko po naszej myśli, ale mimo tego warto wierzyć, że jutro będzie lepiej. Przesłanie, które niesie jest takie: "po burzy zawsze wychodzi słońce". Mamy tu historię Heleny, która czekając na powrót Małgosi z Niemiec mocno to przeżywa, martwi się czy kobieta wróci. Weronika jak zwykle denerwuje innych swoim zachowaniem i wzbudza mieszane uczucia, Hanka, która zmaga się z chorobą, Marzena i jej smutna historia, Karolina próbująca spełniać swoje marzenia, jest też wątek ślubu Marysi i Krzysztofa. Z miłością mamy do czynienia na co dzień, praktycznie przez całe życie. To właśnie ona składa się z drobnych gestów takich jak: wzajemne wspieranie się czy też po prostu bycie razem, to jest okazywanie prawdziwej miłości, a nie tylko słowa bez pokrycia. Czy miłość zawsze cierpliwie znosi wszystko? Czy na miłość można sobie pozwolić w każdym wieku? Jakie znaczenie ma bliskość i wzajemny szacunek? “W zazwyczaj odpornym na emocje sercu Weroniki pojawiła się cała lawina uczuć. Co dziwne, wśród nich były też wyrzuty sumienia, że tak nakłamała i przedstawiła Hankę i Janka w złym świetle. Zaczęła wątpić w słuszność swojej decyzji, a to dotychczas nigdy jej się nie zdarzyło”. Autorka przedstawia swoich bohaterów tak, że łatwo się możemy z nimi utożsamiać. Jedna z bohaterek Karolina jest postacią stworzoną na wzór samej autorki. Dwa pokolenia, starsi i młodsi, dwa światy które się przenikają, ale wszyscy uczą się czegoś od siebie nawzajem. To opowieść o zwyczajnym życiu, ale przedstawiona w wyjątkowy sposób przez Sylwię Kubik, która ma do tego niesamowity talent. Uświadamia nam, że można odnaleźć radość w zapachu świeżo upieczonego ciasta, w rozmowach, a przede wszystkim wspólnie pokonując trud codziennego życia. Można spełniać marzenia obok życzliwych ludzi w otoczeniu natury, pięknych widoków naszej polskiej wsi na Powiślu, pośród kwiatów i aromatów ziół. Umiejętnie łączy humor z codziennością, ukazując relacje między seniorami, a młodszymi członkami rodziny, podpowiadając, że marzenia można spełniać w każdym wieku. Sylwia Kubik zabiera nas na bliskie swojemu sercu tereny, ukazując relacje rodzinne swoich bohaterów, które wymagają cierpliwości wobec złośliwości teściowej czy trudów wychowywania dzieci. Jest to kolejna książka, która przyciąga uwagę swoją piękną okładką, a zostaje w pamięci na długo dzięki swojej treści. To była czysta przyjemność poznać historię, tych bohaterów na każdą część czekałam z niecierpliwością i ciekawością co będzie dalej, kiedy znów będę mogła odwiedzić to wyjątkowe miejsce. Lubię styl pisania Sylwii i te piękne opisy przyrody, które pobudzają wyobraźnię i sprawiają, że odpływasz myślami gdzieś daleko... można się rozmarzyć. To była niezwykle fajna podróż, dobrze spędziłam czas w tej klimatycznej wsi. Zapraszam Was do Brzozówki! Skusicie się? Mam nadzieję, że tak. Polecam całą serię! Myślę, że się Wam spodoba. Dajcie się porwać lekturze, poczujecie spokój, sielski klimat i oderwiecie od swoich codziennych problemów. Z niecierpliwością czekam na następne książki. Czuję, że będziemy jeszcze nie raz zaskoczeni. "Kobiety spojrzały po sobie, nie wiedząc, co mogłyby zrobić w tej sytuacji. Bardzo współczuły koleżance i nie rozumiały decyzji jej syna. Podeszły do niej wszystkie i zaczęły ją przytulać i pocieszać. Spory, które czasem pojawiały się między nimi, w jednej chwili okazały się mało znaczącymi niesnaskami, jak to w rodzinie. Seniorki zrozumiały, że stały się sobie bliskie nie tylko jak koleżanki, ale wręcz jak siostry".
Natalove  Czytanie - awatar Natalove Czytanie
ocenił na 8 9 dni temu
Szukając Jane Heather Marshall
Szukając Jane
Heather Marshall
Są książki, które się nie tylko czyta, ale które czuje się całym sobą. „Szukając Jane” Heather Marshall to właśnie taka historia - bolesna, intymna i przejmująco prawdziwa, momentami aż odbierająca oddech. To coś więcej niż powieść historyczna. To opowieść o kobiecej sile, walce o godność i cichym bohaterstwie tych, które przecierały ścieżki dla naszej wolności, często płacąc za to najwyższą cenę. Autorka splata losy trzech kobiet, łącząc lata 60., 80. i współczesność w poruszającą, wielowarstwową opowieść. Najbardziej poruszyła mnie historia Evelyn, wysłanej do domu dla samotnych matek, gdzie pod płaszczem religijnej troski dokonywały się rzeczy niewybaczalne. To tam, w murach przesiąkniętych upokorzeniem, najwyraźniej widać, jak brutalnie potrafiono odebrać kobiecie prawo do samostanowienia, traktując jej ciało i życie jak własność instytucji. Obserwowanie jej cierpienia, gdy siłą odbierano jej noworodka, było dla mnie niemal fizycznym bólem. Marshall z niezwykłą czułością opisuje jednak to, co w tym mroku było najjaśniejsze - siostrzeństwo. Tę kruchą, a jednocześnie nierozerwalną więź między kobietami, które w obliczu wspólnego nieszczęścia potrafiły dzielić się ostatnim okruchem nadziei. Wątek tajemniczej siatki „Jane” to z kolei opowieść o niewyobrażalnej odwadze. Bo jak inaczej nazwać działanie w ukryciu, balansowanie na granicy prawa i narażanie własnego bezpieczeństwa tylko po to, by inna kobieta nie musiała czuć się osaczona i bezsilna? To tutaj wybrzmiewa najważniejsze pytanie o gotowość do macierzyństwa. O to, że powinno być ono wyborem płynącym z serca, a nie przymusem narzuconym przez system czy społeczne konwenanse. Nancy, uświadamia nam, że walka o prawo do decydowania o sobie to nie tylko polityka, to walka o prawo do bycia człowiekiem, a nie jedynie narzędziem w rękach innych. Zestawienie tych historii ze współczesną perspektywą Angeli, kobiety rozpaczliwie pragnącej zostać matką, tworzy spójną, emocjonalną klamrę i pokazuje, jak różne, często sprzeczne oblicza może mieć macierzyństwo. „Szukając Jane” zostawiła mnie z poczuciem ogromnej wdzięczności, ale i niepokoju, bo uświadamia, jak kruche bywają zdobycze, o które tak zaciekle walczyły nasze poprzedniczki. To lektura, która rozrywa serce, by na końcu złożyć je w nieco inny, bardziej świadomy sposób. Odłożyłam ją na półkę z drżącymi dłońmi, wiedząc, że głos „Jane” będzie we mnie brzmiał jeszcze bardzo długo, przypominając, że nasza siła tkwi w solidarności i prawie do powiedzenia „chcę” lub „nie”.
Kasia Rzymowska - awatar Kasia Rzymowska
oceniła na 8 3 dni temu
Lidka Maja Jaszewska
Lidka
Maja Jaszewska
Maja Jaszewska kolejny raz oddała w ręce czytelników powieść, która zachwyca swoją autentycznością i emocjonalną głębią. Powieść o dorastaniu w świecie, który wystawia najważniejsze wartości na ciężką próbę. W opisie zamieszczonym przez wydawcę na okładce książki pada pytanie czy w świecie bez wartości Lidka, bohaterka powieści, ocali to, co najcenniejsze? Dziś, już po lekturze powieści mogę napisać, że uważam to pytanie za prawdziwy rdzeń całej tej poruszającej historii. „Lidka” bowiem to książka, która zostawia czytelnika z nutą niepokoju, ale jednocześnie i cichą nadzieją. Choć świat, który opisuje i przedstawia Maja Jaszewska bywa pełen sprzeczności i dość często brutalny, pocieszeniem i światłem w tunelu jest fakt, że człowieczeństwo nie gaśnie w nim całkowicie. Maja Jaszewska niezwykle sugestywnie, niemalże poetycko, kreśli przed oczyma czytelnika obraz powojennej Warszawy. Miasta, które odbudowuje się nie tylko z ruin materialnych ale i moralnych. Z jednej strony śledzimy obietnice lepszego jutra, entuzjazm, nowe plany i idee, z drugiej zaś, wewnętrzne rozdarcie ludzi, strach i próby odnalezienia się w narzuconym systemie. Kontrast, zastosowany przez autorkę jest jednym z największych atutów powieści. Jest również doskonałym polem do indywidualnej oceny. Jaszewska bowiem nie upraszcza rzeczywistości, nie ocenia jej jednoznacznie. Pozwala jej raczej wybrzmieć w całej złożoności. Główna i zarazem tytułowa bohaterka Lidka, to postać bardzo autentyczna. To dziewczyna, która stara się żyć uczciwie w codzienności, w której tej uczciwości się nie nagradza. Jej emocje, marzenia i plany silnie zderzają się z rzeczywistością pełną milczenia i nieustannych kompromisów. Na szczególną uwagę zasługują fragmenty z życia rodzinnego Lidki. Napięcie między przeszłością a teraźniejszością, między koniecznością przetrwania a pamięcią. Autorka kreśląc te kadry buduje w sercu i myślach czytelnika emocjonalny ciężar, o którym trudno jest zapomnieć jeszcze na długo po odłożeniu lektury. Język jakim posługuje się w powieści Maja Jaszewska stanowi prawdziwą wisienkę na tym literackim torcie. Sugestywny, poetycki, oszczędny. Autorka nie potrzebuje patosu by odważnie i mocno dotknąć spraw najważniejszych. W moim odczuciu to właśnie ta oszczędność i cichość, osobiste dramaty bohaterów, rozgrywane w ich drobnych gestach, decyzjach, przemilczeniach i wyborach, stanowią największą wartość powieści. „Lidka” Mai Jaszewskiej to również znakomicie oddane realia historyczne. Wydarzenia, które nie dominują fabuły, lecz stanowią jej ważne tło. Dzięki temu, historia Lidki jest nie tylko osobista opowieścią o dorastaniu, ale też ponadczasowym, uniwersalnym portretem pokolenia zagubionego, między tym co było, a tym co ma dopiero nadejść. Kończąc swoją recenzję, wrócę ponownie do pytania, o to, czy Lidka zdoła ocalić to, co najważniejsze? Odpowiedź na to pytanie, wcale nie jest taka jednoznaczna. Właśnie to sprawia, że książka Mai Jaszewskiej jest tak prawdziwa. Autorka pięknie i bardzo życiowo uświadamia, nawet wtedy kiedy świat nie jest przyjazny cennym wartościom, to ich ocalenie może zacząć się od jednostki. Od wierności sobie, odwagi i prób, nawet wtedy jeśli nie zawsze zakończą się one sukcesem. Piękna, wymagająca, momentami bolesna. Zdecydowanie warta przeczytania. Polecam!
Zaczytana  A-ta - awatar Zaczytana A-ta
oceniła na 9 1 dzień temu
Cienie na połoninach Małgorzata Garkowska
Cienie na połoninach
Małgorzata Garkowska
"Dla mnie ważne, abym miała dach nad głową i w dzień święty prostą drogę do cerkwi. Mnie nie przeszkadza, że ktoś inny to Łemko czy Polak, czy Ukrainiec, Żyd albo Madziar. Byle Moskale tu nie rządzili." "Cienie na Połoninach" to 1 część sagi bieszczadzkiej napisanej przez Małgorzatę Garkowską. Autorka na tle wydarzeń historycznych ukazuje losy bohaterów Andrzeja, Bogdana, Anny i Emilii, którzy od początku wzbudzają naszą sympatię. Nadchodzą burzliwe czasy I wojny światowej. Przyjaciele Andrzej i Bogdan, studenci lwowskiej politechniki są zmuszeni przerwać studia i zaciągnąć się do wojska. Oboje zderzają się na froncie z okrutną i brutalną rzeczywistością. Bogdan jest zakochany w siostrze Andrzeja Annie. Natomiast Andrzej zostaje ranny i trafia pod dach bieszczadzkiego majątku rodziny Roszkowskich. I chociaż rodzice Andrzeja widzą syna u boku przyjaciółki jego siostry Jadwigi to przecież serce nie sługa. Andrzej otoczony troską dochodzi do zdrowia i zakochuje się z wzajemnością w Emilii, córce Roszkowskich. Ale czy ta miłość przetrwa próbę czasu? Czy potrafią przeciwstawić się swoim rodzicom i dokonać słusznych wyborów? "Cienie na Połoninach" skradły moje serce od samego początku, a każda strona rozbudzała moją ciekawość. To piękna i poruszająca opowieść o miłości, nadziei, walce o marzenia, ale i o stracie. To wyjątkowo wciągająca i otulająca powieść. Małgorzata Garkowska wzbudza w czytelniku ogromne emocje, zachwyca beskidzkimi pejzażami i klimatem dawnego Krakowa. Świetnie ukazuje też realia kultury Bojków kultywujących swój język, ich codzienność, tradycje, wierzenia i obyczaje. W książce przeplatają się Polacy, Ukraińcy i Rusini i chociaż każdy z nich posługuje się innym językiem to żyją w zgodzie. Na uwagę zasługuje też piękne wydanie książki, cudowna okładka, barwione brzegi, a w środku zdjęcia, które za pomocą kodów QR można ożywić. Świetna lektura, polecam, a ja zabieram się od razu za 2 część.
Maria Manterys-Storma - awatar Maria Manterys-Storma
oceniła na 8 15 dni temu
Nadzieja i tęsknota. Rozstanie Joanna Jax
Nadzieja i tęsknota. Rozstanie
Joanna Jax
Istnieją serie, które z każdym kolejnym tomem stają się coraz bardziej wciągające — i ta z pewnością do nich należy. Po lekturze „Uciekinierów”, „Spisku” i „Upadku” nie miałam już żadnych wątpliwości, że „Rozstanie” okaże się istotnym etapem tej opowieści. I rzeczywiście — jest to tom, w którym najsilniej odczuwa się, że wcześniejsze wydarzenia miały swoją cenę, a ich konsekwencje nadal dają o sobie znać. Tym razem Autorka prowadzi akcję w czasie, gdy świat bohaterów chwieje się pod naporem zmian. Polska po klęsce dawnych nadziei i Europa coraz mocniej wpatrzona w Napoleona, tworzą świat pełen niepewności, politycznych zależności i złudnej wiary, że wielka historia jeszcze może odmienić prywatne losy bohaterów. W tej części szczególnie mocno wybrzmiewa relacja Miłosza i Aleksandry. To jeden z wątków, które przyciągają uwagę, bo nie opierają się wyłącznie na uczuciach, ale też na trudnych doświadczeniach, okolicznościach i wyborach. Przez długi czas Miłosz jest nieobecny w życiu rodziny i to staje się powodem rozłamu więzi. Istotną rolę odgrywa również Dunin, którego bezwzględność, okrucieństwo i egocentryzm towarzyszą opisywanym wydarzeniom. Z kolei Konstancja ponownie demonstruje, jak destrukcyjny wpływ mogą mieć ambicja, wyrachowanie i powszechna kontrola. Ta egocentryczna postać swoimi intrygami skutecznie komplikuje życie innym. Jedynie mąż potrafiłby ją powstrzymać, jednak odkąd poznał prawdę o jej relacji z bratem, stracił do niej wszelki szacunek i pozostaje całkowicie obojętny na to, co się z nią dzieje. Niezwykle poruszający jest także wątek Klementyny, która nie ustaje w walce o odzyskanie córki, bezprawnie odebranej jej przez szwagierkę. Ten motyw pokazuje nie tylko osobisty dramat matki, ale również bezsilność kobiety w rzeczywistości, która skutecznie ogranicza jej możliwość decydowania o własnym życiu. „Rozstanie” to kolejna odsłona opowieści o uczuciach, ambicjach, manipulacji i konsekwencjach wyborów podejmowanych w czasach walki o wolność i prawo do samostanowienia. Książka rozwija wątki znane z poprzednich tomów i ani przez chwilę nie sprawia wrażenia części "przejściowej". To zdecydowanie jedna z tych serii, przy których naprawdę czeka się na dalszy ciąg. Ja czekam. A Wy? Strona.insta
stronainsta - awatar stronainsta
oceniła na 8 3 dni temu
Wiedźma z Sudetów Monika Raspen
Wiedźma z Sudetów
Monika Raspen
„Wiedźma z Sudetów” to opowieść o tym, jak łatwo niewinność może zostać zdeptana przez uprzedzenia, a wiara wypaczona przez władzę. To historia kobiet wciągniętych w tryby okrutnego mechanizmu, gdzie oskarżenie jest wyrokiem, a milczenie jedyną formą przetrwania. Na kartach tej książki niemal desperacki czyn ubogiej staruszki staje się iskrą, która podpala całe miasto. Głód, najbardziej ludzki z instynktów, zostaje uznany za bluźnierstwo. A stąd już tylko krok do oskarżeń, szeptów i strachu, który rozlewa się po Morawach niczym zaraza. Ambicja jednego księdza, podszyta pychą i pragnieniem władzy, zaczyna przekształcać religijną gorliwość w narzędzie terroru. Na scenę wkracza hrabina Angela, kobieta owładnięta zazdrością i potrzebą kontroli. To ona zaprasza do miasta sędziego inkwizycyjnego, człowieka, którego imię budzi grozę, a przeszłość skrywa tajemnicę zdolną zburzyć cały porządek. W cieniu tych wydarzeń stoją dwie kobiety: zielarka Anna i pustelnica matka Walpurgis, które wiedzą znacznie więcej niż inni. Lecz w świecie ogarniętym strachem prawda staje się największym zagrożeniem. Gęsta, duszna atmosfera, historyczne tło i psychologiczna głębia sprawiają, że ta powieść nie tylko wciąga, ale i niepokoi. Bo choć minęły wieki, pytanie wciąż pozostaje aktualne: jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć w imię przekonań? To nie jest tylko historia o czarownicach. To historia o ludziach. To przejmujące studium mechanizmów społecznej nagonki, która potrafi zniszczyć człowieka, zanim jeszcze zapadnie jakikolwiek wyrok. Wszystko zaczyna się niewinnie. Od jednego spojrzenia, zbyt długiego milczenia, gestu, który ktoś uzna za podejrzany. Potem pojawia się szept, cichy niemal nieuchwytny. Ktoś coś widział. Ktoś coś słyszał. Nikt nie jest pewien, ale każdy zaczyna wierzyć. Z szeptów rodzą się półprawdy, a z półprawd opowieści, które z każdą powtórką nabierają ciężaru rzekomej prawdy. Plotka przestaje być plotką, staje się oskarżeniem. Społeczność, która jeszcze wczoraj była wspólnotą, zaczyna się zamykać, dzielić, szukać winnych. I wtedy dzieje się coś najgroźniejszego, strach zamienia się w potrzebę działania. Trzeba wskazać, trzeba ukarać! I w tej spirali człowiek przestaje być człowiekiem. Staje się symbolem, zagrożeniem, historią opowiadaną przez innych. Traci głos, twarz, imię. Zostaje mu tylko rola, winnego. „Wiedźma z Sudetów” boleśnie przypomina, jak cienka jest granica między prawdą, a zbiorową iluzją. I jak łatwo można ją przekroczyć, kiedy strach zaczyna mówić głośniej niż rozsądek.
aannaa_czyta - awatar aannaa_czyta
oceniła na 9 1 dzień temu
Czerwone orchidee z Szanghaju Juliette Morillot
Czerwone orchidee z Szanghaju
Juliette Morillot
„Czerwone orchidee z Szanghaju” to powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami oparta na faktach historyczych oraz relacjach świadków, która rzuca światło na przemilczany rozdział historii. Autorka jest francuską dziennikarką i pisarką, a także znawczynią Azji Wschodniej specjalizującą się w tematyce koreańskiej. Jest autorką wielu publikacji poświęconym obu Koreom - zarówno w ujęciu politycznym, jak i kulturowym. Jej twórczość łączy reporterską rzetelność z literacką wrażliwością, przybliżając czytelnikom skomplikowaną historię i współczesność Dalekiego Wschodu 😁 Pokrótce opowiem o fabule. Przenosimy się do lat 30' XX wieku i okupowanej przez Japonię Korei. Młoda Koreanka Kim Sangmi trafia do japońskiej niewoli przechodząc prawdziwy koszmar podróżując wraz z japońską armią niemal po całej wschodniej Azji. Kim przeżyła sprzedaż do niewoli, wielokrotne gwałty, bicie, różnego rodzaju upokorzenia, tortury zarówno fizyczne jak i psychiczne, eksperymenty medyczne, wyniszczającą pracę fizyczną w skrajnych warunkach, a nawet wybuch bomby atomowej, ta młoda dziewczyna wielokrotnie wykazała się niebywałym chartem ducha, którego niejeden twardziel mógłby jej tylko pozazdrościć 😳 I właśnie cała fabuła opiera się na relacji z wydarzeń, których naocznym świadkiem była główna bohaterka, a także tego co sama bezpośrednio doświadczyła dosłownie na własnej skórze 🫣 Przeciężka historia 🤯 tyle zła, tragedii, nieszczęść, bólu zaznała główna bohaterka, że aż nie mieści się to w głowie 🫣 gdyby nie to, że fabuła została oparta na faktach to chyba bym napisał, że autorka mocno popłynęła 😂 Ta powieść też jest ciężka z innych względów, bardziej technicznych. Niestety kwieciste aż do przesady, dodatkowo długie, często niewiele wnoszące do fabuły opisy zupełnie mnie nie przekonują, a wręcz powodują do pewnego stopnia utratę zainteresowania historią, która była przecież tak angażująca, a ta ornamentyka jedynie wybijała z rytmu i wzbudzała irytację 😂 i tylko przez ten fakt wiało straszną nudą, acz rozumiem że autorka chciała nadać tego dalekowschodniego klimatu, wyraziście nakreślić historyczne realia i tło co doskonale się udało, tylko moje pytanie a zarazem wątpliwości dotyczą tego czy naprawdę trzeba było w tym celu używać aż tylu kwiecistych porównań i przymiotników, które jedynie powodowały wytarcenie tempa fabuły? 😏 No, ale to tylko moje preferencje, mam uczulenie na to jak ktoś mówi/pisze do mnie wierszem 🤭 nie zmienia to faktu, że ta historia wywarła na mnie spore wrażenie, no i dzięki niej trochę doedukowałem się jeśli chodzi o historię Azji Wschodniej, choćby w zakresie japońskiej okupacji Korei czy części Chin, przyznam że tematyka II wojny światowej i tego wszystkiego co działo się dookoła niej na świecie jest mi znana dużo bardziej w kontekście Europy, północnej Afryki, Bliskiego Wschodu czy też USA, a kwestia Japonii pojawiała się w mojej świadomości dopiero po zawarciu przez Japończyków sojuszu z Niemcami, ich ataku na Pearl Harbor czy ataku atomowym USA m.in na Hiroszime. Także dzięki tej powieści trochę poszerzyłem swoją wiedzę 😁 Jak już wspomniałem jest to ciężka powieść, bardziej ją podczytywałem bo trudno było przyjąć jej większą dawkę niż 70-80 stron za jednym razem 🫣 po pierwsze tematyka jest niezwykle przejmująca, skala okrucieństw jakich doznaje główna bohaterka, a także jej towarzyszki w niedoli jest niewyobrażalna, a tym bardziej trudno pojąć skalę tego zła gdy się uświadomi iż jest to historia oparta na faktach 😖 po drugie język jakim jest napisana ta książka nie należy do najłatwiejszych, jest pełny ornamentyki, długich opisów, autorka często skupia się na detalach (de facto nieistotnych dla fabuły), stara się maksymalnie oddać klimat Dalekiego Wschodu lat 30' XX wieku, ale jednak choćby przez liczne wstawki z języka chińskiego, japońskiego czy koreańskiego nie czyta się tego łatwo, acz słowniczek znajdujący się na końcu książki trochę pomaga w zrozumieniu pewnych niuansów 😁 zdecydowanie jest to powieść warta poznania, nawet jeśli jej czytanie nie jest zbyt komfortowe. Takie relacje z wojennych koszmarów powinny być powszechnie znane, bo jest to świadectwo ludzkiego okrucieństwa, będące wstydem dla ludzkości 😔 Ogólnie bardzo dobra powieść będąca połączeniem powieści historycznej, obyczajowej z literaturą piękną, ale też swoistym pamiętnikiem. Trochę jedynie nie przypadł mi do gustu styl narracji, a także tempo fabuły połączone z licznymi opisami. Także jest to bardzo angażująca historia, ale jednak akcja rozkręca się powoli z licznymi przestojami. Wpływ na to ma pierwszoosobowa narracja (której nie jestem fanem, a na pewno nie w powieści gdzie przydałaby się szersza perspektywa), acz rozumiem zabieg autorki, która w ten sposób chciała dodać emocji wynikających z osobistych przeżyć bohaterki i absolutnie nie mam pretensji że go tutaj zastosowała, na poziomie logiki ta decyzja się broni, ale z drugiej strony mocno ogranicza to perspektywę z jakiej śledzimy te historie, przez co momentami wieje nudą, zwłaszcza gdy główna bohaterka i narratorka zarazem opowiada o swoich majakach sennych w trakcie gorączki/odurzenia, strasznie nie znoszę takich zabiegów, bo one niczego nie wnoszą, są tylko zapychaczami i próbą popisania się przez autorkę swoim pełnym ornamentyki stylem 😏 Ja jednak wolę skupiać się na akcji, a nie wewnętrznych przeżyciach bohaterki, które interesują mnie średnio, żeby nie powiedzieć mało 🤭 nie zmienia to faktu, że wydarzenia opisane w tej książce są tak wstrząsające, że same one wystarczają do podniesienia ciśnienia, aż się wierzyć nie chcę jakimi ludzie potrafią być bezdusznymi bestiami 😳 może nie jestem pełen zachwytów, ale i tak mocno polecam te książkę 👍
Kamil Cholewa - awatar Kamil Cholewa
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Alchemia czarnego ptaka Claire McMillan
Alchemia czarnego ptaka
Claire McMillan
„Alchemia czarnego ptaka” to książka, która na pewno nie trafi do każdego czytelnika — i warto to zaznaczyć na początku. Już od pierwszych stron widać, że autorka mocno osadza fabułę w świecie sztuki i refleksji filozoficznej, co dla jednych będzie bardzo ciekawe, ale dla innych może być po prostu zbyt ciężkie albo mniej wciągające. Pod względem konstrukcji powieść jest interesująca i przemyślana. Na szczególne wyróżnienie zasługują wstawki kart tarota pojawiające się w każdym rozdziale — dodają one historii symbolicznej głębi. Równie dobrze wypada zabieg narracyjny polegający na oddawaniu głosu różnym postaciom — dzięki temu czytelnik może spojrzeć na historię z wielu perspektyw, co wzbogaca odbiór. Jeśli chodzi o minusy, to niestety nie do końca przekonała mnie główna bohaterka - Remedios. Miałam problem, żeby zrozumieć jej decyzje. Jej relacja z ukochanym Benjaminem — była dla mnie mało wiarygodna i momentami wręcz irytująca. Historia według opisu miała się kręcić wokół przyjaźni dwóch przyjaciółek - naszej bohaterki Remedios oraz Leonory, ale przez ponad połowę książki mało było tej przyjaźni. Oczywiście jest to podyktowane losami wojennymi i ich rozstaniem ale i tak dla mnie było to niewystarczające. Podsumowując, „Alchemia czarnego ptaka” to książka ambitna, momentami intrygująca i formalnie ciekawa, choć niepozbawiona wad. Największe atuty to oryginalna struktura, tarotowe motywy oraz wielogłosowa narracja. Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu LeTra https://arkady.eu/ksiazki/alchemia-czarnego-ptaka/
Agnieszka Kicińska - awatar Agnieszka Kicińska
oceniła na 8 17 dni temu
Akuszerka w Auschwitz Anna Stuart
Akuszerka w Auschwitz
Anna Stuart
Czytujesz fabularyzowaną literaturę stricte wojenną? Osobiście kiedyś czytałam jej bardzo dużo, nadszedł przesyt, ale ostatnio byłam gotowa na coś nowego i tak w moje ręce trafiła „Akuszerka w Auschwitz” Anny Stuart. Powieść luźno wzorowana na postaci położnej Stanisławy Leszczyńskiej. W Łodzi losy dwóch kobiet - Polki akuszerki Anny w średnim wieku i młodziutkiej Żydówki pielęgniarki Estery, łączą się po raz kolejny. Za pierwszym razem kiedy Anna odbierała poród Ruty, którego owocem była właśnie Estera. Kolejnym razem już podczas wojny, gdzie wskutek działania machiny wojennej obie znajdą się w obozie i będą wykonywały niewyobrażalną pracę. Będą odbierać porody, symbol życia, w sercu śmiertelnego obozowiska. Oczywiście takie pozycje książkowe ukierunkowane są na wywoływanie emocji. Temat porodów, śmierci dzieci, okrucieństwa wobec bezbronnych, samego życia obozowego to chyba kwintesencja wyciskacza łez. Wydaje się, że Autorka podeszła do tematu z szacunkiem, jak zapewnia w notce na koniec książki. Bardzo doceniam jej notki historyczne, które jasno rozdzielają fikcję od wyobrażeń. Niekoniecznie dowiedziałam się z tej książki czegoś nowego z punktu widzenia historii, jednak nie tego od niej oczekiwałam. Jeśli szukasz książki dość wiernie oddającej losy ofiar i bohaterów, zahaczającej o postaci historyczne i wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce, ale podbarwione fikcją literacką - to jest pozycja dla Ciebie! A, że książka ma kontynuację, to na pewno po nią sięgnę.
booksnaturally - awatar booksnaturally
ocenił na 8 2 miesiące temu

Cytaty z książki Ulice, które pamiętały wojnę

Więcej
Wioletta Filipowska Ulice, które pamiętały wojnę Zobacz więcej
Wioletta Filipowska Ulice, które pamiętały wojnę Zobacz więcej
Więcej