rozwiń zwiń

Uczeń czarnoksiężnika

Okładka książki Uczeń czarnoksiężnika
Fletcher PrattL. Sprague de Camp Wydawnictwo: ALFA Cykl: Harold Shea (tom 1) fantasy, science fiction
311 str. 5 godz. 11 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Harold Shea (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Incomplete Enchanter
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
311
Czas czytania
5 godz. 11 min.
Język:
polski
ISBN:
8370018157
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Uczeń czarnoksiężnika w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Uczeń czarnoksiężnika

Średnia ocen
6,3 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
28
28

Na półkach:

Ostatnio pozwoliłem sobie na troszkę eksperymentów czytelniczych i tym razem potrzebowałem jakiegoś pewniaka. Sięgnąłem zatem po moje niezawodne i wciąż niewyczerpane źródło czyli spis kanonu fantastyki wg Sapka. Okazało się, o dziwo,, że dość wysoko na liście znajduje się pozycja, której nie czytałem, a którą mam w swojej biblioteczce. Mowa tu o “Uczniu Czarnoksiężnika” autorstwa L. Sprague de Campa i Fletchera Pratta.
Książka ta to konkretny staroć. Składa się ona z dwóch opowiadań, pierwotnie wydanych w roku 1940! Obie historie opisują przygody ludzi z naszego świata, którzy przenoszą się do światów równoległych. Światy te będą czytelnikowi znane, w pierwszym opowiadaniu jest to świat mitów skandynawskich a w drugim świat legend dawnych mieszkańców wysp brytyjskich. Podobieństwa tych obcych krain do wierzeń dawnych ludów naszej Ziemi, w opowiadaniu tłumaczone jest tym, że czasami osoby, odpowiednio uwarunkowane psychologicznie potrafią ‘zajrzeć’ do innego wymiaru, a to co tam zobaczą, staje się inspiracją do stworzenia legendy. Jeżeli wydaje Ci się, że motyw równoległych wymiarów, które przenikają czasem do naszej rzeczywistości, jest oklepany i na pewno już go gdzieś spotkałeś, to pamiętaj, że “Uczeń Czarnoksiężnika” to najprawdopodobniej jedno z pierwszych miejsc gdzie się pojawił.
To co jest naprawdę ciekawe to sposób w jaki bohaterowie przemieszczają się pomiędzy wymiarami. Powiem szczerze, że na początku miałem trochę problem z pojęciem o co chodzi, ale w końcu udało mi się to załapać :) Aby przenieść się do innego wymiaru, należy uwierzyć w jego istnienie, problem polega na tym jak do tego dojść. Bohaterowie pomagają sobie logiką matematyczną. Wypisują teorie, przeczące naszej logice, ale które pokrywają się z logiką wymiaru do którego chcą dotrzeć. A skąd wiedzą jak wygląda tamtejsza logika? Z baśni i legend, oczywiście :) A gdy już uda im się rozpisać teorie logiczne na tyle szeroko, że ich mózg zaczyna pojmować ogół działania obcego świata, przenoszą się. Na pierwszy rzut oka, może wydawać się to lekko głupkowate i naiwne, ale jak się nad tym zastanowić to w sumie trochę naciągany ale jednak bardzo interesujący motyw. Gdy postać znajduje się w innym wymiarze, przedmioty z Ziemi, które posiada przy sobie, na przykład zapałki, nie działają ponieważ przeczą lokalnej logice xD Za to rzeczy które zadziałać nie powinny…
Głównym bohaterem jest Harold Shea, psycholog. To on właśnie wynajduje sposób na przemieszczanie się między światami. W pierwszym opowiadaniu planuje udać się do świata mitów irlandzkich, jednak przez błąd w “obliczeniach” zamiast tego trafia do wymiaru wierzeń skandynawskich. Tam spotyka takie postaci jak Loki, Heimdall czy Thor. Dla mnie jednym z przyjemniejszych aspektów tej książki było rozpoznawanie kolejno pojawiających się postaci i przyglądanie się jak wyglądać będą interakcje bohatera z nimi. Zresztą Shea też rozpoznaje niektórych z nich. Kłopoty pojawiają się gdy bohater uświadamia sobie, że powrót do domu nie jest wcale taki prosty.
Fabuła nie jest specjalnie odkrywcza, ale to nie szkodzi, tak jak z postaciami, czytelnik zaznajomiony z legendami mitów skandynawskich, czy poematami Edmunda Spensera, będzie miał sporo frajdy, rozpoznając kolejne wydarzenia w których biorą udział bohaterowie (w drugim opowiadaniu do Harolda Shea dołącza inny kolega profesor). Nie będę oczywiście zdradzał szczegółów…
Pomimo lat, książkę czyta się bardzo przyjemnie, chociaż fakt, ostatnio czytam sporo staroci, więc mogę być troszkę odchylony od normy :) “Ucznia czarnoksiężnika” polecam każdemu fanowi fantasy. Jest to na pewno “coś innego” a przy okazji można zaliczyć powrót do początków nurtu, a to zawsze przyjemna podróż.
Przyznaję siedem Ogromnych Trollowych Nochali na dziesięć!

Ostatnio pozwoliłem sobie na troszkę eksperymentów czytelniczych i tym razem potrzebowałem jakiegoś pewniaka. Sięgnąłem zatem po moje niezawodne i wciąż niewyczerpane źródło czyli spis kanonu fantastyki wg Sapka. Okazało się, o dziwo,, że dość wysoko na liście znajduje się pozycja, której nie czytałem, a którą mam w swojej biblioteczce. Mowa tu o “Uczniu Czarnoksiężnika”...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

131 użytkowników ma tytuł Uczeń czarnoksiężnika na półkach głównych
  • 71
  • 59
  • 1
23 użytkowników ma tytuł Uczeń czarnoksiężnika na półkach dodatkowych
  • 13
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Uczeń czarnoksiężnika

Inne książki autora

Okładka książki Expedition to Pluto Laurence Manning, Fletcher Pratt
Ocena 0,0
Expedition to Pluto Laurence Manning, Fletcher Pratt
Okładka książki X Minus One Isaac Asimov, Robert Bloch, Nelson Bond, Ray Bradbury, Frederic Brown, Robert A. Heinlein, Murray Leinster, Fletcher Pratt, Clifford D. Simak, Donald Allen Wollheim
Ocena 6,0
X Minus One Isaac Asimov, Robert Bloch, Nelson Bond, Ray Bradbury, Frederic Brown, Robert A. Heinlein, Murray Leinster, Fletcher Pratt, Clifford D. Simak, Donald Allen Wollheim
Okładka książki Czarujące obiekty latające Piers Anthony, Robert Bloch, Nelson Bond, Fredric Brown, Angela Carter, Arthur C. Clarke, John Collier, Roald Dahl, Thomas M. Disch, Peter Haining, Harry Harrison, Eric Knight, Stephen Leacock, C.S. Lewis, William F. Nolan, Mervyn Peake, Terry Pratchett, Fletcher Pratt, Robert Sheckley, Cordwainer Smith, Kurt Vonnegut, P.G. Wodehouse, John Wyndham, L. Sprague de Camp, praca zbiorowa
Ocena 6,3
Czarujące obiekty latające Piers Anthony, Robert Bloch, Nelson Bond, Fredric Brown, Angela Carter, Arthur C. Clarke, John Collier, Roald Dahl, Thomas M. Disch, Peter Haining, Harry Harrison, Eric Knight, Stephen Leacock, C.S. Lewis, William F. Nolan, Mervyn Peake, Terry Pratchett, Fletcher Pratt, Robert Sheckley, Cordwainer Smith, Kurt Vonnegut, P.G. Wodehouse, John Wyndham, L. Sprague de Camp, praca zbiorowa
Okładka książki Żelazne zamczysko Fletcher Pratt, L. Sprague de Camp
Ocena 5,4
Żelazne zamczysko Fletcher Pratt, L. Sprague de Camp
Okładka książki Gosh! Wow! (Sense of Wonder) Science Fiction Forrest J. Ackerman, Harry Bates, Miles J. Breuer, John W. Campbell, Ralph Milne Farley, Raymond Z. Gallun, H.L. Gold, Desmond W. Hall, Edmond Hamilton, L. Taylor Hansen, Clare Winger Harris, Amelia Reynolds Long, S. P. Meek, Abraham Merritt, C. L. Moore, W. Varick Nevins III, Fletcher Pratt, D. D. Sharp, Louis Tucker, Stanley G. Weinbaum, G. Peyton Wertenbaker, Jack Williamson, Robert H. Wilson
Ocena 0,0
Gosh! Wow! (Sense of Wonder) Science Fiction Forrest J. Ackerman, Harry Bates, Miles J. Breuer, John W. Campbell, Ralph Milne Farley, Raymond Z. Gallun, H.L. Gold, Desmond W. Hall, Edmond Hamilton, L. Taylor Hansen, Clare Winger Harris, Amelia Reynolds Long, S. P. Meek, Abraham Merritt, C. L. Moore, W. Varick Nevins III, Fletcher Pratt, D. D. Sharp, Louis Tucker, Stanley G. Weinbaum, G. Peyton Wertenbaker, Jack Williamson, Robert H. Wilson
Okładka książki Wall of Serpents Fletcher Pratt, L. Sprague de Camp
Ocena 0,0
Wall of Serpents Fletcher Pratt, L. Sprague de Camp

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przebudzenie kamiennego boga Philip José Farmer
Przebudzenie kamiennego boga
Philip José Farmer
Zaczyna się tak – jesteś w pracy, eksperymentujecie z technologią, która „zamraża” materię i wydaje się, że jest to szansa na hibernację na setki lat i nagle coś idzie nie tak. Przed sekundą może marzysz o kolejnym kubku kawy, a potem budzisz się, trwa bitwa, dokoła ciebie dziwne istoty, mnóstwo dymu, pożar i poczucie, że nie masz pojęcia, gdzie ani kiedy jesteś, ale jedno przeczuwasz – minęło tysiące, a może i miliony lat. Jesteś prawdopodobnie jedynym człowiekiem na tej planecie (bo nawet nie jesteś pewny, czy to nadal Ziemia) i jeśli szybko się nie ogarniesz, to zginiesz. Tak zaczyna się „Przebudzenie kamiennego boga” Philipa J. Farmera – klasyka sci-fi (chociaż za chwilę się z tym trochę pokłócę, nie z klasyką, z tym sci-fi). Kogo ta książka zachwyci? Miłośników powieści sci-fi w vintage’owej wersji (pierwsze wydanie to 1970 rok i to czuć w sposobie pisania) oraz tych, którzy kochają Farmera jako pisarza, a jest ich sporo. Przyjrzyjmy się nieco bliżej fabule, bo dzięki temu będę się mogła kłócić z „tym sci-fi”. Główny bohater nazywa się Ulisses Singing Bear (Śpiewający Niedźwiedź) i dobrze się domyślacie, że ma indiańskie korzenie. Czy to ważne? Hmmm… Ja tej wagi nie zauważyłam. Wypadek podczas badań powoduje, że zostaje „zamrożony” i jako rodzaj kamiennego posągu przetrwa miliony lat. A kiedy się budzi (i od razu zyskuje status boga, bo mieszkańcy czcili ten posąg i wierzyli, że ożyje), to świat jest zupełnie inny i jeden z recenzentów napisał, że to trochę jak biblijny raj połączony z filmem przyrodniczym na sterydach i to określenie jest zaskakująco trafne. Ludzkość wyginęła, ale ewolucja nigdy nie stoi w miejscu, więc pojawiły się inteligentne zwierzęta, mówiące koty, waleczne szopy, sprytne i jakby dwulicowe nietoperzowate. Farmer napisał powieść, w której pokazał, jak Ziemia mogłaby wyglądać, gdyby dostała drugą szansę na istnienie bez nas. I teraz coś, co dla jednych będzie zaletą, a drugich znudzi do zaziewania. Autor umieścił w książce takie ilości opisów roślin i stworzeń, że audiobooka powinna czytać Krystyna Czubówna. I dzięki temu natężeniu „zieleni” Ziemia w powieści nagle jest zupełnie inna, a z drugiej szybko okazuje się, że bohaterowie nie przypominają ludzi z wyglądu, ale zachowania, intencje, kłótnie i wojny wydają się bardzo „ludzkie”. Ale! Co ważne, to nie jest trudna, przesiąknięta naukowymi akapitami opowieść. To mnóstwo opisów świata i jeszcze więcej akcji. Osoby, które lubią klasykę kina przygodowego pewnie poczują, że to ten sam klimat, te same schematy, tak samo kładzione akcenty. I teraz będę się w końcu kłócić z tym sci-fi. Bo jak na ten rodzaj powieści, to tutaj nie ma za dużo technologii, podróży kosmicznych zero, odniesień do nauki niewiele, chociaż w drugiej części powieści pojawia się niesamowicie ciekawy temat „zielonych technologii”. Ja bym raczej powiedziała, że to książka z nurtu postapokaliptycznego, ale przesunięta hen-hen w przyszłość i ludzkość nie próbuje tu przetrwać jako większa lub mniejsza grupa szczęśliwców (przeklętych?), którym się udało. Tutaj jeden przedstawiciel ludzkości próbuje od pierwszej strony nie zginąć i prawie od początku budować ten swój mit boskości, który mu spadł jak z nieba i może być jedyną szansą na przeżycie. Ale ostrzegam lekko, że jeśli styl pisania takich powieści w latach siedemdziesiątych uznajesz za zbyt uproszczony i wręcz staroświecki, a do tego „przydusi” cię ta ilość zieleni i zwierząt, to może być ciężko zachwycić się, a nawet dobrze się bawić z „Przebudzeniem kamiennego boga”. Ciekawostka – Philip J. Farmer i ta jego fascynacja naturą, przyrodą i jej ewolucją nie jest przypadkowa. W wielu swoich powieściach łączył motywy prosto z dziedziny biologii, ekologii, ewolucji środowiskowej, antropologii i religii. W szczególności fascynowało go to, jak biologia może wpływać na religie i kultury. Do tego miał zwyczaj konstruowania monumentalnych, ale niezwykłych światów – tutaj mamy potężne drzewo, w innej powieści niekończącą się rzekę. I zawsze takie niesamowite środowisko to punkt wyjścia do budowania fabuły i jeden z jej głównych bohaterów, bo w „Przebudzeniu kamiennego boga” to nasze drzewo będzie uznawane za inteligentne. Ode mnie powieść dostała mocne 6/10 i jako powrót do czegoś, co czytałam lata temu (nawet nie przyznam się, ile tych lat jest), to było miłe doświadczenie, ale nie poczułam się rzucona na kolana ani pomysłem, ani wykonaniem. WIĘCEJ RECENZJI ZNAJDZIECIE NA www.intensywni.pl
Intensywni - awatar Intensywni
ocenił na 6 11 dni temu
Demon ciemności Tanith Lee
Demon ciemności
Tanith Lee
"Demon Ciemności" jest zbiorem opowiadań, połączonych ze sobą postacią tytułowego Demona Ciemności: Księcia Demonów, Pana Udręki – Ażrarna. Czytając, miałam wrażenie, że zanurzam się w świecie mrocznych baśni, opisujących niegodziwość, próżność i nienawiść, lecz także oddanie, spryt i hart ducha. Odczucia te potęguje język – poetycki, pełen niezwykłych porównań, piękny i wzniosły. Jednocześnie narrator nie zalewa nas nadmiarem opisów, a jedynie snuje gawędę, w której każde słowo ma znaczenie. Książka pierwszy raz została wydana w 1978 roku i podczas lektury czuć różnicę czterdziestu lat podejścia do fantastyki. Nawiedzało mnie przy niej skojarzenie z uniwersum Conana, ale wyraża się ono głównie w wizji świata i magii. Niemniej, mocno do mnie przemawia! W kolejnych opowiadaniach odwiedzamy Podziemie, srebrzysto-cienistą krainę demonów, wraz z ich stolicą Druhim Wanaszta, w której wznosi się kipiący przepychem pałac księcia. Jesteśmy tu świadkami polowań na dusze śmiertelników, pracy Drinu (demonicznych kowali, nieco przypominających karły z mitologii nordyckiej), a także dworskiego życia urodziwych demonów kasty Wazdru i Eszwa. Większość akcji toczy się właśnie tutaj, w stolicy demonów, oraz na ziemi, w królestwach ludzi. Ażrarn lubi zaglądać do świata śmiertelnych, by plątać ich nici losu, dostarczając im powodów do zgryzot i cierpienia. Mimo że na kartach zbioru książę jawi nam się jako postać bez skrupułów, skłonna do okrucieństwa i podłości, jest to również prawdziwie demoniczny władca, o królewskim geście. Jest nawet zdolny do miłości, choć to miłość na wskroś nieludzka. Szczególnie pod sam koniec lektury ciężko nie poczuć nici sympatii do Władcy Ciemności... By nie zdradzać zbyt wiele, zaznaczę jedynie, że wszystkie uczynki Pana Udręki idealnie oddają jego przewrotną naturę.
amenarhi - awatar amenarhi
ocenił na 9 6 lat temu
Zielona perła Jack Vance
Zielona perła
Jack Vance
Bardzo podoba mi się ta seria, chociaż myślę, że na dzisiejsze standardy jest bardzo specyficzna, ale to właśnie czyni ją niezwykłą w moich oczach. Podoba mi się zwłaszcza baśniowość "Lyonesse", której w "Zielonej perle" rzecz jasna nie brakuje. Tęsknię właśnie za tego typu fantastyką i to tęsknię mocno - z jednej strony baśniową, ale jednocześnie nie bardzo naiwną i niezbyt cukierkową. Trylogia Vance'a jest właśnie odpowiedzią na tę tęsknotę i trochę wypełnia lukę w moim sercu. Co prawda "Zielona perła" podobnie jak poprzedni tom cierpi na nadmiar dłużyzn, choć trzeba też uczciwie przyznać, że nie ma ich w niej tyle ile było w jej poprzedniczce. Zwłaszcza druga połowa jest ciekawsza i angażująca. Postaci są raczej proste pod względem ich kreacji, z małymi wyjątkami, ale nie przeszkadza mi to specjalnie. Nie ukrywam, że czytam tę trylogię głównie dla klimatu i inne kwestie są dla mnie raczej drugorzędne, niemniej poczynania postaci śledziło się dobrze. Co do klimatu - moim zdaniem klimat jest niepodrabialny. Gdy czytam opisy świata lub momenty, w których bohaterowie podróżują mam przed oczami mapy z gry Heroes of Might nad Magic 3 - dokładnie tak się czułam podczas lektury, jakbym swoim bohaterem przemierzała tajemniczą i magiczną krainę, pełna kręgów z grzybów, trollowych mostów i chatek czarownic. Dla mnie to było coś cudownego. Z pewnością niedługo sięgnę po trzeci tom - nie tylko po to, żeby odhaczyć kolejną skończoną serię, ale również po to, by poznać koniec tej historii i pobyć jeszcze przez chwilę w tym magicznym świecie.
Lynx - awatar Lynx
ocenił na 7 8 miesięcy temu
Barbarzyńca i marzyciel: Dwa światy fantasy Lord Dunsany
Barbarzyńca i marzyciel: Dwa światy fantasy
Lord Dunsany Robert E. Howard
Zbiór opowiadań dwóch klasycznych autorów fantasy. Niestety ich zestawienie dość niespójne, gdyż nawet kontrast przedstawionych przez nich światów mocno od siebie odbiega. Robert E. Howard tworzy fantastykę testosteronu, dając nam postać, która już przedarła się do popkultury i oczywiście inspirowała młodych chłopców zaczytujących się w fantastyce i wychowanych na Herkulesowej muskulaturze. Natomiast w opozycji jest Lord Dunsany tworzący świat mocno usytuowany w stylistyce oniryzmu, ale inspirujący największych pisarzy, których świat jeszcze bardziej przedostał się do popkultury. Zatem można szybko skontatować, iż kontrast za bardzo od siebie odbiega. Ocenę wystawiłem ze względu na sam zbiór twórczości Dunsany, któremu się poświęciłem. Tylko ta proza mnie zainteresowała i postanowiłem się jej przyglądnąć, gdyż nie ma na polskim rynku żadnego porządnego zbioru utworów Lorda Dunsany. "Marzyciel" to zbiór ośmiu opowiadań osadzonych w Krainie Snów. Obyczaje i wędrówki mieszkańców oraz pojawiających się w tej krainie postaci. Ich zmagania z czasem i przyglądanie się poetycznym pejzażom. Pojawiają się tu smoki i inne stworzenia fantystyczne, a nawet żyjątka znane ze świata jawy niekoniecznie ukazane w tej samej formie lub tych samych rozmiarów. Lektura czyni nas obserwatorami scen dziejących się w Krainie Snów z perspektywy nieznanego śniącego narratora. Właściwie znanego, bo mógłbym przysiąc, że tym narratorem jest po prostu autor. Teksty są bardzo lekkie i mają przystępny przekład nie odbiegający od poetyki. Moim zdaniem śmiało można czytać te opowiadania do snu także dzieciom. By je czytać należy jednak wybrać odpowiednią porę. Z autopsji mogę zasugerować czytanie przed porą snu. Wczucie się w tekst wspaniale nas przygotuje do zaśnięcia. Odkryciem dla mnie jest jeszcze pewien dodatek, który zalecam przy lekturze, mianowicie czytanie do idealnie pod tą prozę skomponowanej muzyki zespołu Psyclopean. Muzycy stworzyli nawet cały album dedykowany prozie Lorda Dunsany pt. "A Dreamers Tale" czyli 'opowiadania marzyciela'. Osobiście uznałem taki rodzaj czytania za idealny rytuał lektury Lorda Dunsany. Czytany tekst zleje się z muzyką i osnuje nas niczym mgła zakrywająca nas bielmem snu. Treść zapadnie nam w pamięć na pewno, a kto wie może nawet przeniesie do opisywanego przez Dunsany świata. A świat przedstawiony skomponowany jest za pośrednictwem świetnie dobranych zdań, przywodzących nam na myśl świat baśniowy, kojarzący się z egzotyką i orientem. Nazwy krain to słowotwórcze gry bądź przyśnione nazwy, aczkolwiek Carcassonne istnieje w rzeczywistości i pojawia się w prozie Dunsany, jako miasto pretendujące do zdobycia. W rzeczywistości francuskie Carcassonne także było wiele razy zdobywane, a popularna gra o nazwie tego miasta polega na zdobywaniu terenu. Lektura skłoniła do przemyślenia czy inspiracją do gry stał się historyczny zarys, czy literacki sznyt? Bowiem Lord Dunsany inspirował największych twórców, między innymi Lovecrafta i Tolkiena. Obaj panowie znani są z światotwórstwa, który jest tylko ich. Jak Tolkien stworzył Śródziemie i całe zastępy autonomicznego świata, tak to właśnie Lovecraft moim zdaniem stał się spadkobiercą Dunsany. Oboje stworzyli Krainę Snów. Krainy Dunsany o nazwie - rzeka Yann, miasto Zoon, Uthnar Vehi, Kyph, Mandaroon czy Belzoond brzmią jak podobne słowotwórstwo senne z języka aklo, stosowanego przez Lovecrafta. Szczególnie Wzgórze Sneg Dunsany mocno inspirowało zapewne Równinę Leng Lovecrafta. Krainy Snów mają także swoje bóstwa i tak jest w przypadku obu autorów. Można by przyjąć, że Lord Dunsany i Howard spotkali się gdzieś na sennej drodze pisarskiej i trafił swój na swego. Śmiało i z wielką radością polecam więc przeczytanie samego zbioru "Marzyciel" tym, którzy szukają czegoś nadrealnego i baśniowo fantastycznego. Puszczam także proszące spojrzenia do wydawnictw, aby pochylić się bardziej nad wspaniałością literatury Dunsany i zaznajomić nas z tym brytyjskim klasykiem. Obok Wilde'a, Byrona i Dickensa myślę, że będzie miał szacowne miejsce. Były mżonki o "Bogach Pegany" od Vespera, póki co cisza... Może najwyższa pora?
RatownikLektur - awatar RatownikLektur
ocenił na 8 3 lata temu
Późne lato John Crowley
Późne lato
John Crowley
Długo miałam tą książkę na liście 'kup', ale jak do tej pory dużo innych książek okazywało się wazniejszych do nabycia. Jednak ciekawość w końcu zwyciężyła i kupiłam 'Późne Lato'. Treść w dwóch trzecich tej opowiści jest cudownie intrygująca - przedstawia wyimaginowaną historię postapokalipycznej osady ludzi żyjących 'po staremu' tj. sprzed ery industrializacji Ziemi, którzy zbierają pozostałości i budują z tego nowe obiekty. Są tu delikatne wzmianki o społeczności sprzed 100 lat (zwanej Aniołami, ponieważ nie tylko byli bardzo rozwinięci technologicznie), która zamieszkiwała Wielką Korporację, o jakiejś burzy, która trwała rok i przetrzebiła ludzkość oraz o wojnie, która także dokonała zniszczenia. Pozostali przy życiu Aniołowie zbudowali miasto pod kopułą, na którym odlecieli i dryfują wokół Ziemi. Dzieci Aniołów, które pozostały na powierzchni planety, zestarzały się tu i mają wiedzę o przeszłości, uznawani są za mędrców. Nowych tubylców fascynują np. slajdy, których szamanki używają do wróżenia przyszłości osadników. W osadzie jest pełno dziwnych artefaktów pozbieranych z ruin budynków, (które to rzeczy dla nas ludzi XXI w. są zwyczajne, a dla osób żyjących w czasie po zniszczeniu rozwiniętej technologicznie cywilizacji, którzy nigdy ich nie widzieli, stanowią zagadkę), np. sztuczna noga, obrazy, kryształy, itp. Zapada w pamięć scena, kiedy ojciec i syn palą ognisko na szosie i patrzą na pozostałości dawnej cywilizacji - kręte autostrady, węzły drogowe, mosty, zrujnowane miasta i zastanawiają się nad ich ówczesnym zastosowaniem. 'Droga służyła do zabijania'. No tak, pośrednio :) Syn zakochany w dziewczynie ze swojej osady postanawia wyruszyć na jej poszukiwanie, kiedy ona odchodzi z grupą handlarzy. Związek ten przypomina mi relację osoby uzależnionej z unikową. Chłopak goni za dziewczyną, a ona ma go gdzieś. W końcu jakimś sposobem okazuje się, że przekształca się w Anioła z tych mieszkających ponad Ziemią... I właśnie te pozostale 1/3 książki, kiedy pojawia się temat pięciu tajemniczych kuli przechowujących ważne awatary Aniołów, i które w innej osadzie z pomocą osób wtajemniczonych wchodzą w określone osoby i dzięki temu odżywają w ludzkim ciele, cała ta późniejsza filozofia i przeskok do Aniołów i ich egzystencji, tego już mój mózg nie mógł przetrawić. Brakuje jakichś fundametalnych danych, żeby sobie poskładać w głowie co do czego pasuje w całej tej historii. Jednak ta opowieść mogłaby z powodzeniem służyć jako scenariusz do animowanego filmu utrzymanego w przyrodniczo-dystopijnym klimacie. Na koniec dodam, że bardzo podobała mi się scena odnalezienia przy drodze gipsowej głowy jakiegoś pomnika, w której główny bohater pomieszkiwal przez jakiś czas :) Jak ktoś lubi dziwne książki, to polecam.
Draconina - awatar Draconina
oceniła na 7 3 miesiące temu
Conan L. Sprague de Camp
Conan
L. Sprague de Camp Lin Carter Robert E. Howard
[Książka przeczytana w ramach FKK] Zbiór 6 opowiadań o Conanie z Cymerii, ułożone w chronologicznej kolejności z wstępem, mapą kontynentu oraz esejem pt: „Era Hyboryjska” od samego twórcy Conana, czyli Roberta E. Howarda. Można powiedzieć, że ten autor jest twórcą podgatunku fantasy, magia i miecz. Ten zbiór jest złożony z pierwszych chronologiczne, przygód Cymeryjczyka. Po prawie wieku od jego stworzenia, te historie, według mnie, nie zestarzały się tak strasznie, jak na początku myślał_m. Cieszę się, że w tym wydaniu, Pik uwzględniło esej Howarda o historii ery, która „była” pomiędzy upadkiem Atlantydy a początkiem zapisanej historii, bo myślę że dzięki temu bardziej się wciągneł_m w stworzony przez niego świat. Wielkie królestwa, magiczne stworzenia, bóstwa, wielkie bitwy ale także małe zbrodnie, zagadki jak u Agaty Christie ale o wiele mniej zawiłe, kradzieże artefaktów oraz niecierpliwy charakter Conana, z tego właśnie składają się te pierwsze opowiadania o młodym Barbarzyńcy. To co mnie urzekło to świat przedstawiony, który został ciekawie przedstawiony i zapożycza garściami z prawdziwego świata, żeby dodać realności temu wykreowanemu światu. Opowiadani w tym zbiorze może nie są odkrywcze lub najlepsze z najlepszych ale bardzo dobrze się przy nich bawiłam. Nie widać w nich wieku tych historii, brak tu jakichkolwiek obrazoburczych lub rasistowskich treści a postacie kobiece, może nie są idealne ale jak na tamte czasy, to były całkiem okej i myślę że dzisiaj też by nikt na nie bardzo nie narzekał. Postacie Conana oraz innych ludzi których spotyka na swojej drodze są dobrze zarysowane, nawet jeśli każda z nich pojawia się tylko w jednej historii, oprócz naszego bohatera. Moje pierwsze spotkanie z postacią Conana było owocne, zabawne oraz zaskakujące. Nie spodziewałam się, że te historie wytrzymają presję czasu, a jednak im się udało. Gratulacje Robertowi za napisanie ponadczasowych historii. Jak trafi w moje ręce więcej opowiadań, to na pewno z powrotem zajrzę do świata Conana.
majsrud_kulturalnie - awatar majsrud_kulturalnie
ocenił na 6 30 dni temu

Cytaty z książki Uczeń czarnoksiężnika

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uczeń czarnoksiężnika