Sztuka Starożytnego Wschodu II

Okładka książki Sztuka Starożytnego Wschodu II
Antoni Mierzejewski Wydawnictwo: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe Seria: Kultury starożytne i cywilizacje pozaeuropejskie sztuka
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
sztuka
Format:
papier
Seria:
Kultury starożytne i cywilizacje pozaeuropejskie
Data wydania:
1983-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1979-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sztuka Starożytnego Wschodu II w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Sztuka Starożytnego Wschodu II

Średnia ocen
6,3 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
565
561

Na półkach: ,

Lata 90 ubiegłego wieku kiedy zapoznałem się z tym wydaniem. Oprócz historii tego okresu ciekawa jest sztuka, literatura czyli różnego rodzaje pisma, biżuteria czy inne wyroby. Wszystko to okraszone opisami i przykładowymi zdjęciami. Dla wybitnie zainteresowanych

Lata 90 ubiegłego wieku kiedy zapoznałem się z tym wydaniem. Oprócz historii tego okresu ciekawa jest sztuka, literatura czyli różnego rodzaje pisma, biżuteria czy inne wyroby. Wszystko to okraszone opisami i przykładowymi zdjęciami. Dla wybitnie zainteresowanych

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

96 użytkowników ma tytuł Sztuka Starożytnego Wschodu II na półkach głównych
  • 57
  • 37
  • 2
43 użytkowników ma tytuł Sztuka Starożytnego Wschodu II na półkach dodatkowych
  • 35
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Siedem wieków malarstwa europejskiego Maria Rzepińska
Siedem wieków malarstwa europejskiego
Maria Rzepińska
Przy okazji tej książki zastanawiałam się, ileż można czytać w kółko tę samą historię malarstwa, kolejnego autora, w kolejnym albumie, który najczęściej urywa się na Cezannie i dokumentuje wciąż i wciąż te same, najbardziej znane dzieła. A otóż i można! Mnie przynajmniej nigdy się to nie nudzi. To ani moja pierwsza, ani zapewne ostatnia przekrojowa praca o historii malarstwa i przyznam szczerze, że w każdym ze znanych mi albumów, mimo tej samej tematyki, kryją się nieco inne smaczki. I, jak w każdej starej książce o sztuce poruszają mnie nie wybitne reprodukcje, bo jakość zdjęć jest marniutka, ale sposób przedstawiania tej niepojętej artystycznej magii, dzięki której obraz zamiast pozostać „przedmiotem płaskim zamalowanym w odpowiednim porządku”, wchodzi wprost w głąb ludzkiej duszy, wywołuje wzruszenie i zachwyt. Myślałam sobie w trakcie przeglądania tej księgi, jak bardzo, mimo przebłysków geniuszu i wyrywania się na niezależność, są artyści dziećmi swojej epoki. I jak bardzo czas historyczny, religia polityka, epidemie i wojny odciskają się na dziełach sztuki. Gdzie znika sakralne malarstwo w Anglii? Czemu nikt tam już nie chciał oglądać ukrzyżowań, piet i pasji? Bo odgórnie wprowadzone reformy religijne! Czy romantyczne malarstwo pełne niepokoju, dynamiki, walki to przeczucie Wiosny Ludów ? Skąd tyle brzydoty i kalectwa u ekspresjonistów? Bo tysiące rannych i okaleczonych w I wojnie kołatało po całej Europie! Po co te studia ruchu i pędu maszyn na obrazach z początku XX wieku – bo wszyscy zachłystywali się techniką i bili pokłony bożkowi uprzemysłowienia i nowoczesności! I czemu tu się dziwić, że współczesne dzieła są pełne niepokoju, często nietrwałe, improwizowane, kapryśne i zmienne, zwariowane i bezczelne? Bo są jak nasza współczesność, gdzie teoretycznie wszystko można, a od nadmiaru możliwości aż się kręci w głowie. Pani profesor pisze rzeczowo i jasno, z ogromnym znawstwem tematu, bez zanudzania czytelnika, choć też i bez szczególnego przymilania się za pomocą literackich ozdobników. Nie ma niespodzianek w prezentowaniu sylwetek najwybitniejszych malarzy, czy wyboru ich dzieł. Czuć szacunek i podziw Autorki dla starych mistrzów i ich ogromnego wkładu w rozwój europejskiej kultury. Ten album wykracza poza ramy czasowe dzieł Cezanne’a a omawianie nowych trendów i zjawisk artystycznych kończy się w połowie XX wieku. Rzepińska nie fiksuje się na historycznych artystycznych wzlotach malarstwa - docenia wartość współczesnej sztuki i kończy swe wywody z nadzieją, że jeszcze niejedno w sztuce jest do powiedzenia. Ale prócz nadziei jest też pewien niepokój o przyszłe kierunki rozwoju plastyki. Czy uzasadniony – odpowiedzmy sobie sami po wizycie w MOMA czy MSN… Ja tam nie wiem, ale potwierdzam, że ten tom to moje najlepiej wydane w antykwariacie 14 złotych! A mówią, że drożyzna, phi!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 7 4 miesiące temu
Sztuka egejska Bogdan Rutkowski
Sztuka egejska
Bogdan Rutkowski
Bardzo fajna książka o najstarszych źródłach cywilizacji europejskiej (Kreta i Mykeny sięgają 6 tysięcy lat p.n.e., czerpiąc źródła swej kultury z innych obszarów basenu Morza Śródziemnego, np. Egipt, Hetyci, itd., przy czym Kreta zwykle była ośrodkiem, na którym wzorowali się Mykeńczycy). Autor jest (tak sądzę) archeologiem, który w pewnej mierze sam widział prace badawcze na Krecie i w Mykenach i z dużą pasją opowiada o odkryciach, wątpliwościach badawczych, przełomach, jakie "znienacka" pojawiały się w rozumieniu kolejnych tematów. Bardzo mi się podobało np. omówienie problemu rekonstrukcji fresków, które zawsze odnajduje się "odpadnięte od ściany" i badacze muszą składać puzzle, a w dodatku zatrudniać artystów do wypełniania zniszczonych, brakujących fragmentów "bo inaczej turysta w muzeum by nie był zainteresowany". W książce poruszana jest architektura (nie tylko Knossos i Mykeny, również pozostałe formy--Fajstos, Malia na Krecie, w Helladzie Pylos, Tyryns), malarstwo (freski--ze wspominaną wyżej problematyką + genialnym odkryciem nienaruszonych fresków w pyle wulkanicznym w Santorynie), rzeźba (ceramika, figurki nagrobne, figurki monumentalne, złotnictwo, kość słoniowa, pieczęci). Całość przeczytałem po raz drugi celem uporządkowania materiału, a to też pewna rekomendacja. Udało mi się zanotować różnice w pałacach Krety i Myken (np. grube mury miejskie w Mykenach i brak takowych na Krecie, pojawienie się megaronu w Mykenach, a w Krecie pałace organizowane wokół centralnego podwórza bez pomieszczeń typowo megaronowych; w obydwu zwykle brak fundamentów), we freskach (na Krecie brak tematyki wojennej, w Mykenach jest obecna; na Krecie kobiety z "odsłaniającymi" strefy intymne żakietami, w Mykenach nie zawsze), w rzeźbie rozwój podobny, w ceramice ornamentyka secesyjna na Krecie promieniowałą do Myken, a w nowszych czasach Kreta przeszła na "styl morski" itp, a Helladzie ludzie i sceny rydwanowe, następnie w obu ośrodkach tendencja do geometryzacji ornamentów i odejście od form naturalnych.. Ponadto rozwój pieczęci--na Krecie popularna kość słoniowa; w Mykenach gliniane; na Krecie popularny motyw statku, w Mykenach nigdy statków nie umieszczano na pieczęciach. Do tego pojawienie się "pierwszych obrazów" w pieczęciach, w tym nawet portretu w Mykenach. W końcu złotnictwo, techniki granulacji, inkrustacji, emalii, emalii komórkowej, złote maski pośmiertne w Mykenach jako kolejny przykład portretów. Jedyne co mnie napełnia pewną obawą, to data druku książki... Ile przełomowych odkryć archeologicznych w zakresie sztuki egejskiej obiegło świat od 1987?...
Przemek - awatar Przemek
ocenił na 8 11 lat temu
Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego Maria Rzepińska
Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego
Maria Rzepińska
To była dla mnie przeeedługa, ale bardzo kolorowa podróż przez wieki europejskiego malarstwa. Okazuje się, że studia nad kolorem w obrazach są najuboższe w historii sztuki i długo były traktowane po macoszemu. Przez wiele stuleci Bogiem i Wyrocznią talentu artysty był rysunek (czyżby znów przepotężny wpływ Vasariego?). Wiele malowideł, zwłaszcza tych wyrosłych z tradycji fresku i mozaiki było jakby "kolorowankami". Obraz zaczynano od rysunku postaci a potem kontury wypełniano kolorem. I tak wydaje się, że i rysunek i kolor były równie ważne, jednak ten pierwszy miał świadczyć o geniuszu, ten drugi zaś zaledwie o dobrym warsztacie i rzemiośle. Dzieło komponowane kolorem wprost na podłożu, za pomocą barwnych plam weszło do praktyki malarskiej znacznie później niż średniowieczno-renesansowe przepróchy. Odbiór koloru jest subiektywny i intymny. Przekonałam się o tym w czasie swoich ostatnich "pazurów" - wybrałam lakier jakby szaro-beżowy, a manikiurzystka na to, że on jest chyba taki zielonkawo-fioletowy... Pal licho mazidło na paznokciach - ale jak tu nie doceniać siły wyrazu koloru? Dajmy dwóm malarzom tę samą paletę i ten sam temat - otrzymamy dwa kompletnie różne dzieła i dwie kompletnie różne barwne plamy! Kolorów podstawowych i dopełniających jest mało. Długo nie uznawano za kolory brązów, bieli i czerni. Faktycznie - złożyłam obok siebie swoje białe i czarne bluzki - wszystkie były białe i czarne a żadna nie była tak naprawdę "biała" ani "czarna". Najlepsi malarze unikali dosłowności i swoje biele i czernie komponowali z mieszaniny barwników. Niech nas nie zwiodą nazwy farb w budowlanym - te różne "poranne tanga", "śliwkowe bluesy", czy tam "nastrojowe czille" - gama barwników jest ogromna, a jednak paleta najlepszych artystów była dość uboga - kilka, góra kilkanaście pigmentów (wyjątek - Delacroix!). I z tych paru barw wyrastały najcudowniejsze odcienie, walory, tonacje, które przykuwają naszą uwagę budzą zachwyt od wieków! To, co interesuje mnie w galerii i za czym ciągnę jak mucha do miodu, to jednak nie rysunek, a barwne plamy! Pani profesor zawarła w swej rozprawie ogrom wiadomości o artystach, traktatach o malarstwie i teoretykach sztuki. Padło wiele nazwisk, o których nie miałam pojęcia, bo sam "Traktat o malarstwie" Leonarda to zaledwie kropla w oceanie teoretycznej literatury tematu. Ta księga to raczej nie popularnonaukowa pozycja, ale solidny podręcznik, który chyba powinien poznać każdy na poważnie zainteresowany sztuką. Ciekawe, że wiele teoretycznych rozpraw wyszło spod pióra poślednich malarzy. Wiedzieli - jak, nie umieli wprowadzić tego na własne płótno... Teorie naukowe na temat światła, rozszczepienia barw, fizjologii widzenia są znane od lat i wielu malarzy interesowało się nimi pod kątem zastosowania tej naukowej wiedzy w swej twórczości. Wielu jednak za nic miało odkrycia Newtona, Goethego i wielu innych naukowców i malowało po prostu - z serca, intuicji, głowy, ręki, własnego oka i wrażliwości. To prawdziwa alchemia i dotknięcie Muzy! Każda epoka i styl miały swój koloryt - jaskrawość i umiłowanie złota w Średniowieczu, niebiańsko rozjaśniony i pięknie cieniowany przepych Renesansu, dostojne i tajemnicze nokturny, ugry, brązy i głębokie tony baroku, rozkoszne pudrowe, świetliste akordy rokoka, szaleństwo chmur i zieleni drzew u angielskich pejzażystów, powódź światła i słońca impresji... Ale czy to, co widzimy dzisiaj, odpowiada faktycznym zamysłom malarza w chwili powstania dzieła? Czas to surowy sędzia. Leczy rany lecz rani dzieła. Wiele barwników płowieje z czasem, werniksy żółkną, powierzchnie malowideł pękają, wszystko pokrywa patyna wieków. Choćby obrazy weneckie ucierpiały straszliwie ze względu na wilgoć i sól w powietrzu. Najtrwalsza podobno jest ultramaryna - jeśli wszystko inne zblaknie, ona wciąż świeci własnym blaskiem. Stąd od zawsze zalecano ostrożność przy jej stosowaniu by nie zakłócać kolorystycznej harmonii. Jakże trudne zadanie mają konserwatorzy i restauratorzy zabytków! Nie dziwię się wcale, że niektórych obrazów boją się nawet tknąć! Nawet usuwanie starych werniksów bywa ryzykowne, bo wielu malarzy dokonywało swych ostatecznych genialnych dotknięć pędzla wprost na niezaschniętym werniksie. Mogłabym rozpisywać się w nieskończoność na temat smaczków i ciekawostek wyjętych z tej lektury, ale musiałoby to oznaczać przepisanie książki na nowo. Nie ma rady - zajrzyjcie, posmakujcie, popatrzcie na bieżąco w Internecie na to, co opisane (książka z lat 80-tych nie obfituje w reprodukcje, to znaczy, hmmm - wcale ich tam nie ma!) i idźcie do galerii popatrzeć na obrazy okiem Prof Rzepińskiej!
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 8 5 miesięcy temu

Cytaty z książki Sztuka Starożytnego Wschodu II

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sztuka Starożytnego Wschodu II