rozwiń zwiń

Sztuka podglądania

Okładka książki Sztuka podglądania
Marta Motyl Wydawnictwo: Lira sztuka
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
sztuka
Format:
papier
Data wydania:
2020-11-16
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-16
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366503717
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sztuka podglądania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sztuka podglądania



książek na półce przeczytane 2280 napisanych opinii 966

Oceny książki Sztuka podglądania

Średnia ocen
7,6 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
51
13

Na półkach:

Fantastyczna! Książka była prawdziwą ucztą dla oczu, zarówno pod względem graficznym ( 😉 ) jak i pod względem bogactwa języka. Słowa płynęły jak rzeka, a historie artystów idealnie splatały się opisami obrazów, tworząc kompletną całość. Mój ulubiony rozdział to oczywiście Klimt, ale bardzo spodobał mi się również Gauguin, a szczególnie krótka historia autorstwa Marty Motyl na końcu rozdziału. Autorka odsłania czytelnikowi najskrytsze tajemnice twórców, robi to z prawdziwą finezją. Arcydzieło ♥️

Fantastyczna! Książka była prawdziwą ucztą dla oczu, zarówno pod względem graficznym ( 😉 ) jak i pod względem bogactwa języka. Słowa płynęły jak rzeka, a historie artystów idealnie splatały się opisami obrazów, tworząc kompletną całość. Mój ulubiony rozdział to oczywiście Klimt, ale bardzo spodobał mi się również Gauguin, a szczególnie krótka historia autorstwa Marty Motyl...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

216 użytkowników ma tytuł Sztuka podglądania na półkach głównych
  • 136
  • 70
  • 10
34 użytkowników ma tytuł Sztuka podglądania na półkach dodatkowych
  • 18
  • 5
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Sztuka podglądania

Inne książki autora

Marta Motyl
Marta Motyl
Opisywane historie nasyca emocjami i erotyką. Nie istnieją w nich granice obyczajowe ani granice wyobraźni. Z wykształcenia jest historyczką sztuki. Współpracuje z artystami, instytucjami kultury, fundacjami, tworząc teksty poświęcone m.in. malarstwu, grafice, rysunkowi. Wielbicielka niekonwencjonalnych połączeń w sztuce i w życiu
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kobiety ze słynnych polskich obrazów. Boskie, natchnione, przeklęte Iwona Kienzler
Kobiety ze słynnych polskich obrazów. Boskie, natchnione, przeklęte
Iwona Kienzler
Dużo lepsza pozycja niż "Kobiety ze słynnych obrazów" tej samej autorki. Przede wszystkim dlatego, że pani Kienzler skupiła się w większym stopniu na tytułowych kobietach, a nie jak w poprzedniej książce na artystach, którzy te kobiety namalowali. Bohaterkami tej książki są: Barbara Radziwiłłówna (uważano, że jej rysy ma Matka Boska Ostrobramska), Anna Katarzyna Orzelska (nieślubna córka króla Augusta II Mocnego), żona Jana Matejki - Teodora (nie wiedziałam, że ta kobieta miała tak trudny charakter), Eliza Pareńska (tragiczna postać, którą portretował Wyspiański), Helena Modrzejewska, Maria Balowa (kochanka Jacka Malczewskiego) i Pola Negri. Książka okazała się całkiem ciekawa i przeczytałam ją z przyjemnością, szczególnie te rozdziały, których bohaterkami były mniej znane panie. O Barbarze Radziwiłłównie, Helenie Modrzejewskiej, czy Poli Negri napisano już chyba wszystko i w tych przypadkach autorka mnie niczym nie zaskoczyła. Czego brakowało mi w tej książce? Przede wszystkim zdjęć. Rozumiem, że można sobie w Google sprawdzić jak wyglądały dzieła np. Jacka Malczewskiego, ale dla mnie brak takich zdjęć to spory minus. Polecam tę książkę nie tylko wielbicielom malarstwa , czy historii, bo napisana jest przystępnym językiem i nie wymaga wiedzy z zakresu sztuki. Nie jest to pozycja wybitna, ale całkiem solidna.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na 6 1 rok temu
Dom pisarzy w czasach zarazy Tomasz Jastrun
Dom pisarzy w czasach zarazy
Tomasz Jastrun
Napisał Tomasz Jastrun książkę o zaczadzeniu polskich literatów komunizmem w latach 40. i 50. Pozycji na ten temat ukazało się już sporo, począwszy od 'Zniewolonego umysłu' Miłosza, poprzez 'Hańbę domową' Trzandla, 'Czerwoną mszę czyli uśmiech Stalina' Urbankowskiego, wreszcie 'Lawinę i kamienie' Bikont i Szczęsnej. Temat to drażliwy, wystarczy powiedzieć, że między wyżej wymienionymi autorami wybuchały gorące kłótnie. Czy Jastrun coś do tematu dodaje? Raczej wątpię. Dostajemy opowieści o pisarzach i krytykach zasiedlających tytułowy dom na ulicy Iwickiej w Warszawie: Bohdanie Czeszko, Adolfie Rudnickim, Arturze Sandauerze, Pawle Hertzu, Marianie Brandysie i paru innych. Kiedyś byli popularni, obecnie są kompletnie zapomniani. Ma to formę luźnej gawędy, niestety często autor wchodzi w dygresje i szczegółowe rozważania, na przykład o tym jak pisarze zdobywali prawo jazdy i jeździli różnymi samochodami. Takich mało ciekawych historyjek jest w książce wiele, miałem wrażenie, że Jastrun pisał to dla siebie, a nie dla czytelników. Oprócz historii o literatach dostajemy opowieść o życiu rodziców autora: Mieczysława Jastruna i Mieczysławy Buczkówny. I jeszcze historie z dzieciństwa w domu przy Iwickiej, które autor spędził z latoroślami innych pisarzy. Dostajemy katalog zabaw, wyliczanek i innych rzeczy. Na swój sposób to interesujące, ale jakieś takie miałkie. Z podobnej gliny noblistka Annie Ernaux ulepiła dzieła znakomite (Lata, Bliscy), ale to nie ta sama liga... A powody zaczadzenia literatów komunizmem, no cóż, wielki strach: „Ci, którzy byli w ZSRR, doznali wielkiego strachu. Wielki strach przeżywali pisarze podczas niemieckiej okupacji. Wyzwolenie z niej uruchomiło uczucie bezgranicznej wdzięczności. Te wszystkie wielkie uczucia pod presją wielkiej historii zmieniały się w wiarę.” Dalej, umiejętne uwodzenie przez komunistów, chęć publikowania i zaistnienia, względy materialne. Bardzo szybko wielu pisarzy przejrzało na oczy, niemniej złe czyny i dzieła pozostały. I wielu nie chciało o tym pamiętać. Dosyć ciekawe są wywiady na końcu książki, zwłaszcza z krytykiem Ryszardem Matuszewskim, który usiłuje zrozumieć, dlaczego pisał różne okropności w latach 50. (cytowane mu przez Jastruna). Inne wywiady ze świadkami epoki są miałkie, mówią dużo, ale nic z tego nie wynika. W sumie nieźle to się czyta, miszmaszowaty charakter książki nadaje jej pewną lekkość, ale też czyni ją nieco powierzchowną.
almos - awatar almos
ocenił na 7 11 miesięcy temu
Wielkie sekrety arcydzieł sztuki Joanna Łenyk-Barszcz
Wielkie sekrety arcydzieł sztuki
Joanna Łenyk-Barszcz Przemysław Barszcz
Książka jest interesująca, ale nierówna. Niektóre rozdziały były dla mnie bardzo nużące. Chcę jednak podkreślić, że doceniam pracę autorów, gdyż dzięki ich fascynacji sztuką, dowiedziałam się wielu ciekawych czy wręcz fascynujących informacji o moich ulubionych dziełach Vincenta van Gogha, Edvarda Muncha, Hieronima Boscha i Pietera Bruegela. Zmieniły one moje postrzeganie płócien tych artystów. Do tej pory myślałam, że wiry otaczające gwiazdy i księżyc widoczne na obrazie Van Gogha "Gwiaździsta noc" są efektem kreatywnej wyobraźni malarza lub co najwyżej wynikiem zastosowanej przez niego techniki malarskiej, a okazało się, że ów malarz po atakach choroby psychicznej dostrzegał w naturze zjawiska, których oczy osób neurotypowych nie mogą zobaczyć. Dopiero obserwacje kosmosu przez skonstruowany w XX w. orbitalny teleskop Hubblle'a pozwoliły odkryć zjawisko przepływów turbulentnych, które tworzą wokół gwiazd wiry z gazu i kosmicznego pyłu. W czasach, gdy powstawał obraz to zjawisko było naukowcom nieznane. Równie fascynujące były informacje na temat możliwych przyczyn niezwykłych wizji Boscha ukazanych na tryptyku "Ogród rozkoszy ziemskich". Okazuje się, że surrealistyczne wizje malarskie tego artysty mogły mieć związek z toksycznym działaniem buławinki czerwonej (sporysz) grzyba rozwijającego się w zbożu, który zawiera alkaloid ergotaminę. W okresie późnego średniowiecza, współcześni Boschowi, często ulegali masowym zatruciom ergotaminą. Objawiało się to halucynacjami, maniami prześladowczymi, drgawkami, ale też martwicą tkanek prowadzącą do utraty kończyn. 🔰"Ogień św. Antoniego, jak nazywano te chorobę prowadził do masowych halucynacji - całe wsie ulegały narkotycznym wizjom, duże grupy ludzi stawały się odurzonymi narkotykiem zombi." Prawdopodobnie obrazy Boscha dokumentują efekty działania sporyszu na ludzi. Niezwykle interesujące są też informacje o tym, że na obrazie Muncha "Krzyk" uwieczniony został jeden ze skutków potężnej erupcji indonezyjskiego wulkanu Krakatau (1883r.). Bardzo ciekawe były dla mnie również wiadomości związane z serią witraży zaprojektowanych przez Wyspiańskiego i związanych z odkryciem grobowca Kazimierza Wielkiego oraz z powstaniem cyklu 20. secesyjnych obrazów Alfonsa Muchy "Epopeja słowiańska", wśród których znajduje się alternatywna wizja malarska bitwy pod Grunwaldem. Okazuje się, że te wspaniałe dzieła zawdzięczamy nie tylko talentowi malarza, ale także fortunie amerykańskiego milionera Charlesa Richarda Crane'a, który był bezgranicznie zafascynowany historią i kulturą Słowian. Jednak książka ma też kilka wad. Ilustracje są raczej fragmentaryczne i rozmieszczone w innych miejscach niż opisy obrazów. Sporo wśród nich szarych reprodukcji, które nie dodają uroku książce. Dyskusyjne są też rozdziały o tym, co trudno nazwać arcydziełami sztuki np. o kryształowej czaszce Majów, która jest raczej mistyfikacją, a nie prawdziwym dziełem sztuki czy też o koreańskim poradniku "medycznym" "Dongui Bogam" z XVI w. (wydrukowanym na papierze). Doceniam fakt, że autorzy pisząc tę książkę starali się posługiwać językiem pozbawionym naukowego żargonu, ale czasami zapędzali się z tymi uproszczeniami zbyt daleko. Jako czytelniczka czułam się fatalnie, gdy musiałam się mierzyć np. z takimi banalnymi i infantylnymi wywodami: 📍"Klimat Flandrii nie umożliwia uprawy pomarańczy. Do Burgii, w której obraz ("Portret małżonków Arnolfinich" Jana van Eycka) został namalowany, owoce te musiały zostać przywiezione." 😕 Szkoda, że autorzy nie pokusili się, aby zaopatrzyć książkę w indeks rzeczowy.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 7 1 rok temu
Tajemnica Iny Cezary Harasimowicz
Tajemnica Iny
Cezary Harasimowicz
Cezary Harasimowicz w swojej prozie często powraca do postaci Iny Benity – przedwojennej gwiazdy polskiego kina, której losy przez lata były owiane mrokiem i domysłami. Fabuła, którą autor snuje wokół „Tajemnicy Iny”, to misterna konstrukcja łącząca fakty historyczne z literacką wyobraźnią. Śledzimy losy Iny od czasów jej największej świetności w przedwojennej Warszawie, przez tragiczne lata okupacji, aż po jej domniemaną śmierć w kanałach podczas Powstania Warszawskiego. Harasimowicz nie zadowala się jednak oficjalną wersją historii. Wprowadza wątki wywiadowcze, skomplikowane relacje aktorki z niemieckim oficerem (za co została oskarżona o kolaborację) oraz sensacyjne odkrycia dotyczące jej powojennych losów w USA. To opowieść o kobiecie, która stała się zakładniczką własnej urody i wielkiej historii, zmuszoną do grania najtrudniejszej roli życia w świecie, w którym granica między patriotyzmem a zdradą była cieńsza niż sceniczna kurtyna. Cezary Harasimowicz pisze z nerwem scenarzysty – jego proza jest niezwykle dynamiczna, pełna cięć i zbliżeń, co sprawia, że „Tajemnicę Iny” czyta się jak gotowy scenariusz na filmowy przebój. Autor posiada rzadką umiejętność łączenia chłodnego, reporterskiego dystansu z głęboką empatią wobec swoich bohaterów. Styl: Między dokumentem a kreacją Największą siłą tej prozy jest autentyzm detalu. Harasimowicz, opierając się na wieloletnich badaniach i dokumentach, odtwarza atmosferę okupowanej Warszawy w sposób niemal namacalny. Jednocześnie nie boi się wypełniać białych plam historii literacką fikcją, robiąc to jednak z ogromnym wyczuciem. Ina Benita w jego ujęciu nie jest papierową ikoną z czarno-białego filmu; to postać z krwi i kości, pełna sprzeczności, lęku i niespożytej woli przetrwania. Psychologia i sprawiedliwość dziejowa Harasimowicz podejmuje się trudnego zadania odczarowania czarnej legendy Benity. Autor analizuje jej wybory nie z pozycji moralisty, ale człowieka, który rozumie tragizm sytuacji bez wyjścia. To recenzja systemu, który najpierw wielbił gwiazdy, a potem z łatwością wydawał na nie wyroki, nie znając pełnego kontekstu ich działań. Książka staje się więc nie tylko kryminałem historycznym, ale i próbą przywrócenia godności kobiecie, którą historia potraktowała wyjątkowo brutalnie. Cezary Harasimowicz stworzył dzieło, które zadowoli zarówno miłośników historii kina, jak i fanów dobrych thrillerów historycznych. „Tajemnica Iny” to fascynująca lekcja o tym, że prawda bywa o wiele bardziej niesamowita niż najodważniejsza fikcja literacka. To lektura elegancka, mądra i trzymająca w napięciu do ostatniej strony – dokładnie taka, jaka była sama Ina Benita.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Ostatni cud Marzena Orczyk-Wiczkowska
Ostatni cud
Marzena Orczyk-Wiczkowska
Cuda to zjawiska , które często przekraczają granice ludzkiego rozumienia i są postrzegane, jako wyjątkowe, nadprzyrodzone lub niemożliwe do wytłumaczenia za pomocą nauki. W różnych kulturach i tradycjach cuda pełnią rolę jako dowody na istnienie wyższej mocy, boskiej ingerencji lub duchowej obecności. Strzemieszyce Wielkie, to dzielnica Dąbrowy Górniczej niedaleko dawnej Huty Katowice. Niepozorne, ale mające swą dość bogatą historię. Osobliwy punkt na mapie Polski. Miejsce realne a jednocześnie nierealne. Strefa, gdzie granica między rzeczywistością a snem, jakby się zacierała i jak się okazuje może być miejscem niewyjaśnionych cudów. Jolanta Łapka to bardzo pogodna, dobra, rozmodlona kobieta, mama małego Janka, którego urodziła mając już 50 lat. Żona Janusza, chorego, bezrobotnego, nieporadnego mężczyzny. Nigdy nie przypuszczała, że jej mały Janek będzie przejawiał nadprzyrodzone zdolności, które wstrząsną całymi Strzemieszycami i nie tylko. Powieść "Ostatni cud" to książka, którą już dwa razy miałam w ręce, ale z powrotem odkładałam na półkę. Widać każda książka ma swój czas, ale nie powiem żałuję, że tak późno sięgnęłam po tak dobry kawałek literatury. Tutaj nie tylko sama treść przyciąga. Cała plejada bohaterów, zwykłych ludzi, których na co dzień mijamy na chodnikach, każdy z mnóstwem życiowych historii. Dziennikarz, ksiądz, polityk, jasnowidz. Wszystkie drogi bohaterów splatają się za sprawą tajemnic, intryg i przede wszystkim owego, jasiowego cudu. Ale to nie wszystko. W powieści przede wszystkim urzeka styl ! Gawędziarski, luźny, ciepły, momentami śmieszny, chwytający z serce. Pióro autorki naprawdę jest świetne. Tą książkę czyta się z wielką przyjemnością i jeśli komuś nie przeszkadza tematyka, to polecam z całego serca. Niektórzy z nas widza cuda dopiero w spektakularnych wydarzeniach, niektórzy dostrzegają je w drobnych, codziennych sytuacjach. Cuda pozostają źródłem nadziei, wiary i refleksji nad tajemnicą życia. Są nie tylko opowieściami o tym, co niezwykłe, ale także przypomnieniem, że rzeczywistość może być bogatsza i bardziej złożona niż się wydaje.
Perzka - awatar Perzka
oceniła na 8 1 rok temu
Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu Justyna Sobolewska
Miron, Ilia, Kornel. Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu
Justyna Sobolewska
Opowieść biograficzna o Kornelu Filipowiczu Lubię, jak książki same do mnie przychodzą. Podczas tegorocznej wyprawy sylwestrowej do Krakowa, ta książka czekała na mnie w księgarni. Dokładnie kilka lat temu również w Krakowie nabyłem „ Byliśmy u Kornela. Rzecz o Kornelu Filipowiczu” . Filipowicz całe powojenne życie spędził w Krakowie. Wielka chwała Justynie Sobolewskiej za ten tom i przypominanie tego polskiego pisarza, prawdziwego Mistrza literatury, a i pewnie życia. Autorka, poza pokazaniem nowatorstwa Jego twórczości i zachwytów Mu współczesnych, jak choćby Szymborska, Różewicz czy Pilch, pokazuje, jak Filipowicz wyprzedzał swoje czasy w literaturze, pokazując choćby zwierzęta, poruszając wtedy temat uchodźców, podzielonej Polski czy użyczając głosu w literaturze innym, słabszym. To także fantastyczna opowieść o skomplikowanych losach jednostki na tle Polski XX. wieku. Obie wojny, socrealizm i u kresu życia pisarza pierwsze wolne wybory w roku 1989. Fascynująca jest postać pisarza: niezależny, autorytet, wręcz ostoja dla młodych, ekolog, prekursor na wielu polach, niby abnegat, związany z Jaremianką i Szymborską, przyjaciel Przybosia i Różewicza, do tego, zdaniem wielu, niedoszły polityk i prawdziwy fachowiec w kwestiach technicznych. Filipowicz żył z kotami, to po Jego śmierci Szymborska napisała wstrząsający wiersz „ Kot w pustym mieszkaniu”, którego nigdy nie chciała czytać na spotkaniach autorskich. To kotka wypowiada w opowiadaniu „ Rozmowy na schodach” kluczowe zdania, które może być mottem całej twórczości Filipowicza : „To wszystko jest śmiechu warte, a może nawet niewarte śmiechu . Najmądrzej jest po prostu być. Nieważne, w jakim miejscu czasie- jeśli w ogóle coś takiego jak czas istnieje. Nic lepszego nie wymyślisz „. Piękne zdanie i świetna książka Justyny Sobolewskiej.
Achim - awatar Achim
ocenił na 10 2 miesiące temu
Tyrmand. Pisarz o białych oczach Marcel Woźniak
Tyrmand. Pisarz o białych oczach
Marcel Woźniak
“Tyrmand. Pisarz o białych oczach” Marcela Woźniaka to biografia, którą czyta się jednym tchem. Opowiada o egzystencjalnym rozchwianiu pomiędzy pragnieniem wolności człowieka i artysty a realnością świata ograniczającą go na każdym kroku. Dom rodzinny, ojczyzna są dla Tyrmanda zbyt ciasne, niedostosowane do skali jego ambicji i temperamentu. Z tego rodzi się poczucie niepokoju o własny rozwój. To napięcie między oczekiwaniami a rzeczywistością nie znika na emigracji. Zmienia się dekoracja, język, system, ale wewnętrzne oczekiwanie - by wolność trwała - ciągle jest obecne. Wydaje się, że kluczowe dla Tyrmanda są pryncypia: wolność artystyczna i osobista za cenę niepoddawania się systemowi, nawet jeśli oznacza to samotność, marginalizację, opóźnione uznanie. I nie ma znaczenia, czy to stalinowska Polska czy Ameryka lat 70. - może dzięki temu jego twórczość wytrzymała próbę czasu. Sukces, czytelnictwo, rozpoznawalność, legenda nie bierze się z kompromisu, lecz z konsekwentnego trwania przy własnych zasadach. Porażki, zagrożenia osobiste czy literackie prowadzą do kryzysu, ale jednocześnie stają się źródłem energii życiowej i twórczej. Impulsem do działania. Odmowa kompromisu jest zarazem siłą i przekleństwem; źródłem wielkości i powodem do nieustannego starcia z rzeczywistością. Barwne, intensywne życie znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w jego twórczości. Styl, tematy, postawy można odnaleźć choćby w “Filipie”, “Siedem dalekich rejsów”, “Życie towarzyskie i uczuciowe”. Rekonstrukcja biografii pisarza - od Nalewek, poprzez wojenne dramaty rozgrywające się w cieniu NKWD i nazistów, przez doświadczenie stalinowskiej Polski aż po emigracyjną Amerykę - oddziałuje na czytelnika siłą reportażowego, literackiego stylu. Dzięki niemu staje się gęstą, wielogłosową opowieścią pełną anegdot o życiu kulturalnym, wyrazistych postaciach i znaczących wydarzeniach, która układa się w sugestywny portret egzystencji z całą jej intensywnością.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Organista z martwej wsi Danuta Chlupowa
Organista z martwej wsi
Danuta Chlupowa
Twórczość Danuty Chlupowej z chirurgiczną dokładnością odsłania warstwy zapomnianej historii Śląska Cieszyńskiego, czyniąc to w sposób niezwykle elegancki, a zarazem surowy. W powieści Organista z martwej wsi autorka nie tylko buduje gęstą atmosferę pogranicza, ale przede wszystkim konstruuje misterną kryminalną zagadkę, która rzuca długi cień z mrocznych lat II wojny światowej aż w czasy powojennej, pozornie uporządkowanej rzeczywistości. Moja ocena 8/10 wynika z uznania dla warsztatowej sprawności, z jaką Chlupowa splata losy jednostek z wielką, bezlitosną historią, nie pozwalając czytelnikowi na ani chwilę wytchnienia. Głównym motywem literackim jest tu „pamięć przeklęta” – poszukiwanie prawdy o zbrodni, która została pogrzebana pod gruzami dawnego świata. Kryminalna intryga skupia się wokół tajemniczej postaci organisty i wydarzeń w „martwej wsi”, która stała się niemym świadkiem ludzkich dramatów. Chlupowa operuje językiem, który jest mięsisty i niezwykle obrazowy. Kiedy opisuje opuszczone domostwa, zapach wilgotnej ziemi czy dźwięk organów niosący się przez pustkę, czytelnik niemal fizycznie odczuwa metafizyczny niepokój i duszność tamtych miejsc. To proza sensoryczna, w której każde słowo wydaje się być na swoim miejscu, budując napięcie nie poprzez tanią sensację, lecz przez narastające poczucie osaczenia. Wysoka nota należy się za brak pruderii w ukazywaniu moralnych dwuznaczności tamtego okresu oraz zero litości dla czytelnika w portretowaniu trudnych wyborów, przed jakimi stawiało ludzi życie na styku kultur i narodowości. Chlupowa bezlitośnie obnaża mechanizmy zdrady i strachu, pokazując, że w historii pogranicza rzadko istnieją postacie krystalicznie czyste. Trawestując klasyczne ujęcie kryminału: w tej powieści nie chodzi o to, kto zabił, lecz o to, co zabiło w ludziach zdolność do empatii i jak głęboko można pogrzebać własne sumienie w imię przetrwania. Nieliczne minusy wynikają z momentami zbyt obszernej ekspozycji historycznej, która – choć fascynująca – może nieznacznie spowalniać tempo samej zagadki kryminalnej. Jednak dla miłośników reportażowego zacięcia w beletrystyce te fragmenty będą stanowiły dodatkowy atut, dopełniający obraz „martwej wsi”. Podsumowując, Organista z martwej wsi to jedna z najciekawszych polskich powieści z pogranicza kryminału i sagi historycznej ostatnich lat. Danuta Chlupowa udowadnia, że o historii Śląska można pisać w sposób nowoczesny, unikając martyrologicznego patosu na rzecz głębokiej psychologii. To książka mądra, gorzka i niesamowicie wciągająca – prawdziwa gratka dla tych, którzy w literaturze szukają czegoś więcej niż tylko rozrywki. To literackie śledztwo w głąb ludzkiej duszy, które zostaje w pamięci na długo po przewróceniu ostatniej strony.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Sztuka podglądania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sztuka podglądania