Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale

Okładka książki Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale
Witold M. Orłowski Wydawnictwo: Agora biznes, finanse
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
biznes, finanse
Format:
papier
Data wydania:
2011-10-06
Data 1. wyd. pol.:
2011-10-06
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-268-0532-5
Średnia ocen

                6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale

Średnia ocen
6,7 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
634
629

Na półkach:

Książka się już trochę zestarzałą (2022 r.) ale wciąż można znaleźć sporo bardzo ciekawych i wciąż aktualnych uwag o ekonomiczno-politycznych prawidłowościach i zmianach gospodarki światowej na początku XXI wieku. Tekst niestety nie jest wolny od błędów. I to zarówno jeśli chodzi o tekst e-booka (błędy składu) jak i merytoryczne. Na przykład autor nie zauważa gospodarki Korei Południowej pisząc o "Południowym Pacyfiku" a zalicza do tego regionu choćby Pakistan. Zapewne "Południowy Pacyfik" to jakaś figura retoryczna, ale warto by się trzymać jakoś bardziej sensownego nazewnictwa. A jak już nazewnictwo jest błędne, to Korea Południowa ma trochę więcej gospodarczo do powiedzenia w tym regionie niż taki Pakistan.

Książka się już trochę zestarzałą (2022 r.) ale wciąż można znaleźć sporo bardzo ciekawych i wciąż aktualnych uwag o ekonomiczno-politycznych prawidłowościach i zmianach gospodarki światowej na początku XXI wieku. Tekst niestety nie jest wolny od błędów. I to zarówno jeśli chodzi o tekst e-booka (błędy składu) jak i merytoryczne. Na przykład autor nie zauważa gospodarki...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale na półkach głównych
  • 34
  • 29
  • 3
19 użytkowników ma tytuł Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale na półkach dodatkowych
  • 13
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale

Inne książki autora

Witold M. Orłowski
Witold M. Orłowski
Polski ekonomista, profesor nauk ekonomicznych, nauczyciel akademicki i publicysta. W 1985 roku ukończył studia ekonomiczne na Uniwersytecie Łódzkim i do 1992 roku pracował na macierzystej uczelni, następnie kształcił się na Uniwersytecie Harvarda. Był związany z Biurem ds. Integracji Europejskiej Urzędu Rady Ministrów, Bankiem Światowym, Głównym Urzędem Statystycznym i Polską Akademią Nauk. Specjalizuje się w ekonometrii stosowanej i makroekonomii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W co wierzymy, choć nie potrafimy tego dowieść John Brockman
W co wierzymy, choć nie potrafimy tego dowieść
John Brockman
John Brockman to bardzo wpływowy w środowisku naukowym agent literacki. Mało który badacz odmawia udziału w jego projektach popularyzacji nauki. Brockman biorąc sobie do serca uwagi Snowa z jego "Dwóch kultur", w latach 90.-tych zaczął promować projekt 'trzecia kultura', jako próbę połączenia bardzo odmiennych wizji świata widzianych oczami 'humanistów' i 'ścisłowców' w jeden uzupełniający się dyskurs. Ostatecznie powołał fundację Edge, w ramach której doprowadza do spotkań badaczy. Okresowo proponuje różne tematy do przedyskutowania przez środowiska intelektualistów. Jednym z nich było podchwytliwe pytanie, które stanowi jednocześnie tytuł opiniowanej publikacji - "W co wierzymy, choć nie potrafimy tego dowieść" Książka stanowi odpowiedzi, na postawione pytanie, udzielone przez ponad stu naukowców i dziennikarzy piszących o nauce. To wybitne jednostki w swoich dziedzinach. Lista specjalności jest długa i właściwie obejmuje wszystkie profesje, które mogą być kierunkami studiów (od astrofizyka, przez filozofa, informatyka i lingwistę, po muzykologa i psychologa). Ponieważ liczebnie największa grupę stanowią psychologowie i przedstawiciele nauk fizycznych, niemal połowa tematów dotyka wprost jestestwa człowieka wobec siebie i kosmosu. "W co wierzymy" jest dość reprezentatywną próbką pytań fundamentalnych, na które brak wciąż odpowiedzi; aktualnych poszukiwań laboratoryjnych i tęsknot samych naukowców. Niektórzy skupiają się na stronie teoretycznej samego słowa 'wiara', inni opisują szczegóły z własnych tematów badawczych, jeszcze inni rozmarzają się nad możliwymi kierunkami rozwoju nauki, jako takiej. Dominuje optymizm w formułowaniu przewidywań o losy człowieka, choć wielokrotnie są wspomniane problemy, które według niektórych nigdy nie doczekają się wyjaśnienia. Dla ustalenia uwagi podam kilka dominujących meta-tematów: • czy jesteśmy sami we Wszechświecie • czy istnieje obiektywna rzeczywistość • czym jest świadomość • jaki los czeka Ziemię i ludzi • czy ewolucja biologiczna w wyniku doboru naturalnego to ostateczna teoria, czy w przyszłości będzie człowiek jej podlegać, czy wobec kosmosu można jakieś analogiczne darwinowskie koncepcje stosować • co ludzi napędza do dobra i zła • jak będzie się rozwijać sztuczna inteligencja (AI) i jak człowiek będzie się wobec niej określał • czy są jakieś granice rozumu, myśli i możliwości człowieka • czy są rejony ludzkich dociekań, gdzie matematyka nie ma prawa wstępu (ze względów metodologicznych) • ... Całość czyta się bardzo dobrze. Tematy zmieniają się jak w kalejdoskopie, średnio dwustronnej długości wypowiedzi można przyswajać niezależnie, dawkując sobie nowe informacje bez niebezpieczeństwa utraty 'głównego wątku', którego nie ma. Kolejność tekstów w książce chyba nie jest przypadkowa. Zapewne Brockmanowi chodziło tu o skonfrontowanie pewnych przeciwstawnych przekonań, co jaskrawo pokazuje konflikty ideowe obecne na froncie badań. Podam kilka przykładów. Czy sztuczna inteligencja uzyska świadomość (neurolog Todd Feinberg twierdzi, że nie; psycholog Daniel Gilbert - uważa, że w pewnym momencie nie będziemy w stanie odróżnić ludzkiej świadomości od symulacji AI). Czy istnieje obiektywna zewnętrzna rzeczywistość (fizyczka Janna Levin uważa, że tak; fizyk Anton Zeilinger dotyka w tej kwestii interesujących niejasności). Czy dzieci są bardziej świadome siebie i świata niż dorośli (kognitywistka Alison Gopnik uważa, że tak - polecam jej bardzo ciekawe przemyślenia; filozof umysłu Daniel Dennett jest zdania przeciwnego). Czy źródła rozwoju rozumienia moralnego są podobne do źródeł rozwoju rozumienia matematycznego (psycholog Paul Bloom twierdzi, że tak; platonicy matematyczny uważają, że nie). Naukowcy to ludzie, którzy wiedzą sporo w swojej specjalizacji, a pozostają laikami (z reguły dociekliwymi) w całej reszcie. Są wnikliwymi obserwatorami emocjonującymi się otaczającym nas światem z całym bagażem przekonań, uprzedzeń i bardzo jednoznacznych sformułowań. Konfrontacja tych ostatnich może prowadzić do ciekawych efektów. Przykład: "Wierzę, że coś, czego nie sposób udowodnić, nie może być prawdą." (fizyczka Maria Spiropulu) "Wierzę w naukę. W odróżnieniu od twierdzeń matematycznych, wyników badań naukowych nie sposób udowodnić." (informatyk kwantowy Seth Lloyd) Z obu stwierdzeń, można by wysnuć wniosek - 'jedyna prawda, jaka jest, to matematyka'. Dla mnie jeden z ciekawych smaczków, których dostrzegłem kilka. Polecam innym takie próby krzyżowych analiz, one czasem prowadzą do interesujących wniosków. W wypowiedziach niemal nie pojawiają się deklaracje wiary dotyczące transcendencji. To zapewne wynika z faktu, że naukowcy w swojej pracy są z reguły racjonalistami czy materialistami i wszelkie przekonania odnoszą do rzeczy poznawalnych rozumem i zgodnie z metodą naukową. Jednak cześć z nich to niewątpliwie osoby wierzące. Wyczytałem, tak 'między wierszami', u niektórych przekonania o istnieniu ogólnego ładu, o istnieniu pewnej wersji zasady antropicznej. Widać tu pewne idealistyczne i romantyczne tęsknoty, które odbieram, jako nieuchronny element ludzkich potrzeb nadawania sensu. W ogólnym rozrachunku, każda wypowiedź jest emanacją humanizmu. Wszelkie przekonania czy detaliczne dociekania na dowolnym polu, mają za cel ustalenie kondycji człowieka i jego relacji z sobą, innymi, przyrodą i cała resztą Wszechświata. Do uniesienia się ponad taki nieredukowalny antropocentryzm, wymagana jest rozumna wymiana myśli z cywilizacją pozaziemską. Według zabierających w tym temacie głos, Wszechświat jest nieskończony, więc takie spotkanie to kwestia czasu. Tylko czy mamy go dość na tak długie czekanie? Gorąco polecam, "W co wierzymy" pod redakcja Brockmana, jako ciekawe studium naukowych przekonań ludzi, którzy żyją z poszukiwania odpowiedzi. To na wielu poziomach zastanawiająca lektura.
Carmel - awatar Carmel
ocenił na 8 8 lat temu
Masa krytyczna. Jak jedno z drugiego wynika Philip Ball
Masa krytyczna. Jak jedno z drugiego wynika
Philip Ball
"Masa krytyczna" to jedna z tych książek, które próbują odpowiedzieć na pytania, na ile pewne zjawiska społeczne oraz zachowania ludzkie są przewidywalne i czy, posiadając odpowiednią wiedzę, jesteśmy w stanie na nie wpływać zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Książkę (po krótkim wprowadzeniu i przedstawieniu "hobbesowskiego Lewiatana") rozpoczyna dokładne omówienie teorii gazów, do której wielokrotnie, w kolejnych rozdziałach, Autor nawiązuje, gdyż, jak się szybko przekonujemy, zachowania społeczne mają z teorią gazów wiele cech wspólnych. Pewne spostrzeżenia dotyczące stanów nierównowagowych, punktów krytycznych, przemian fazowych czy wykresów opisujących rozkład prawdopodobieństwa można wykorzystać do opisu zjawisk społecznych. Jednak nawet w fizyce i chemii jest element nieprzewidywalności, historycznej przypadkowości - "w punkcie bifurkacji układ nierównowagowy jest ustawiony na ostrzu noża (...) W każdym punkcie rozgałęzienia opcje są dobrze określone, lecz wybór przypadkowy. Zatem dwa układy, które początkowo są identyczne, mogą znaleźć się na zupełnie różnych gałęziach, pomimo działania tej samej siły napędowej". Pozwala nam to sądzić, że w przypadku natury ludzkiej ten element nieprzewidywalności będzie jeszcze bardziej utrudniał trafne prognozy grupowych zachowań czy wahań giełdowych, powodowanych zarówno czynnikami egzogennymi, ale też endogennymi, gdy inwestorzy wzajemnie na siebie oddziałują, doprowadzając do krachów i gwałtownych zmian na rynku, których nie da się opisać krzywą Gaussa. Część grupowych zachowań da się jednak przewidzieć i zadanie to ułatwiają nam symulacje komputerowe, zaś zdobyta wiedza umożliwia zmniejszenie prawdopodobieństwa wystąpienia niepożądanych zjawisk, takich jak przestępczość, korki uliczne czy niemożność wydostania się gęstego tłumu z zagrożonego budynku. Natomiast teorie gier (np. "dylemat więźnia" badający poziom współpracy) obrazują w jakiego typu społecznościach skala altruizmu będzie znacząco wyższa, a także w jaki sposób będzie mieszała się, zmieniała i rozprzestrzeniała kultura/upodobania/poglądy. W dobie globalizacji i cyfryzacji, gdzie od każdego na świecie dzieli nas tylko "6 kroków" (pierwszy taki eksperyment, jeszcze poprzez tradycyjną pocztę, przeprowadził Milgram), rozprzestrzenianie to i jednocześnie zanikanie dzieje się wyjątkowo szybko i wyraźnie. Jak już wspomniałam, nie oznacza to determinizmu, jednak - cytując Philipa Balla - "Niezależnie od tego, co sądzimy o motywach naszego indywidualnego zachowania, gdy stajemy się częścią grupy, nie możemy być pewni, czego się spodziewać". Gorąco polecam lekturę!
Mamalea - awatar Mamalea
oceniła na 10 2 lata temu
Czego nie można kupić za pieniądze.  Moralne granice rynku Michael Sandel
Czego nie można kupić za pieniądze. Moralne granice rynku
Michael Sandel
Tytuł trochę przewrotny, gdyż cała książka w istocie wypełniona jest przykładami (dla mnie osobiście często zaskakujących, czy wręcz szokujących), rzeczy i usług na sprzedaż, urynkowionych przede wszystkim w USA, bo wokół tego kraju cały czas orbituje treść. Od profesjonanych staczy kolejkowych, ba - całych firm tym się zajmujących, płacenia uczniom za dobre stopnie, przez lokowanie produktów w powieściach, lub na własnym ciele(!), sprzedaż praw do komercyjnych nazw obiektów i szkół publicznych, po rynek prognozowania terroryzmu, pieniądze za sterylizację czy umowy wiatykalne dotyczące chorych na AIDS i seniorów. Są również pojedyncze przykłady z innych państw (np. Anglia, Chiny, Szwajcaria). Autor w sposób wyważony i niezbyt konfrontacyjny przedstawia swoją moralną ocenę poszczególnych działań, niekiedy próbując chyba trochę na siłę stawać w roli adwokata diabła, gdyż na koniec i tak ocena zazwyczaj jest negatywna. Język eseistyczny, fachowy, przy tym przystępny, trochę nudnawy - to mój jedyny zarzut, bo wiem, że eseistyka może być bardziej wartko napisana, szczególnie na tak ciekawy temat. Konkludując, książka ważna, ukazująca patologie wolnego rynku pozostawionego samemu sobie, na pewno nieprzyjemna np. dla libertarian, bo raz, że ich teoria przegrywa sromotnie z rzeczywistością, a dwa, iż krytyka przychodzi ze strony intelektualisty wcale nie stricte lewicowego. Ponadto to smutna pozycja dla fanów amerykańskiego snu, jeśli oczywiście wciąż tacy w naszym kraju istnieją.
Bartek - awatar Bartek
ocenił na 8 7 dni temu
Błyskawiczne wywieranie wpływu. Jak motywować siebie i innych do natychmiastowego działania Michael V. Pantalon
Błyskawiczne wywieranie wpływu. Jak motywować siebie i innych do natychmiastowego działania
Michael V. Pantalon
To jedna z ważniejszych książek, jakie czytałem. Przekazuje wiedzę, która nie jest powszechnie dostępna, a jeśli już się o niej mówi, to często w sposób powierzchowny i bez pokazania jak to robić w praktyce. Tutaj wszystko jest rozpisane jasno i konkretnie. Sednem tej książki jest motywowanie ludzi poprzez pytania, a nie przez nacisk, rady czy przekonywanie. Autor pokazuje krok po kroku, jak zadawać drugiej osobie (lub samemu sobie) takie pytania, aby to ona sama odkryła swoją motywację do zmiany i działania. Można powiedzieć, że jest to forma pozytywnej, etycznej manipulacji — zamiast pchać kogoś w stronę działania, pomagamy mu samemu chcieć ruszyć. Książka bardzo precyzyjnie pokazuje jak to robić: jakie pytania zadawać, w jakiej kolejności, jak reagować na odpowiedzi i jak nie zabić motywacji własnymi sugestiami. Wszystko jest rozpisane w sposób praktyczny, konkretny i możliwy do natychmiastowego zastosowania. Drugim kluczowym przekazem jest to, że natychmiastowe działanie nie musi być duże. Wręcz przeciwnie — wystarczy bardzo mały krok. Podczas czytania miałem poczucie, jakby ktoś mnie „poklepał po plecach” i powiedział: nie musisz robić dużo, masz robić codziennie bardzo mało. To podejście realnie zmienia sposób myślenia o działaniu. Po tej książce lekko zmieniłem swoje podejście — z „robić dużo i się wypalić” na robić mniej, ale systematycznie, dzień po dniu, bez przesytu. Autor jasno zaznacza też, że to podejście nie dotyczy sytuacji krytycznych, które trzeba zrobić „tu i teraz” — ale takie sytuacje zdarzają się rzadko i są raczej ekstremum. To również książka, do której warto regularnie wracać i „dowieżać się” z czasem. Im większe doświadczenie w pracy z ludźmi i w działaniu, tym więcej niuansów można z niej wyciągnąć. Z pełnym przekonaniem polecam ją każdemu, kto chce skutecznie i świadomie motywować — innych i samego siebie.
Maks Krupa - awatar Maks Krupa
oceniła na 9 3 miesiące temu
Ślepy traf Rola przypadku w sukcesie finansowym Nassim Nicholas Taleb
Ślepy traf Rola przypadku w sukcesie finansowym
Nassim Nicholas Taleb
Autor dzieli się ciekawym mottem (z przypowieści o Krezusie i Solonie): Nieważne jak często coś się udaje, jeśli porażka jest zbyt kosztowna! „Ślepy traf” to dość luźny zbiór obserwacji, przemyśleń, anegdot i cytatów, w których naszkicowane jest spojrzenie autora na kwestie niepewności, przypadku, wiedzy czy podejmowania decyzji. Przyznaję, całkiem sprawne i przyjemne w odbiorze :-) W książce znalazłam sporo o błędach poznawczych, na które jesteśmy podatni w obliczu przypadku. Taleb kolekcjonuje nawet własne błędy w myśleniu o losowości. Jednocześnie podaje zestaw "sztuczek" pomocnych w tychże słabościach. Mamy problemy z oceną stanu naszej wiedzy, nie jesteśmy też tak racjonalni, jak nam się wydaje. Naszymi decyzjami rządzą najczęściej emocje oraz ograniczenia mózgu (po fakcie wszystko układa się nam w jedną całość i wydaje oczywiste). Prawda? Prawda. Czego się nauczyłam od Nassima Taleba? Będę spoglądać bardziej krytycznie na własne umiejętności, szczególnie te obarczone sporą losowością wyniku. Postaram się wziąć poprawkę na rolę przypadku w tym co robię a scenariusze, które mnie kompletnie zaskoczą - spiszę pod etykietą "Taleb". Poważnie przyjrzę się referencji, "by uczyć się obchodzić emocje zamiast je racjonalizować". Przynajmniej skorzystam z podpowiedzi... Spróbuj też. Polecam :-)
Riwona - awatar Riwona
oceniła na 8 9 lat temu
Kiedy pieniądz umiera. Koszmarny sen o hiperinflacji Adam Fergusson
Kiedy pieniądz umiera. Koszmarny sen o hiperinflacji
Adam Fergusson
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak drukowanie pieniędzy może wpłynąć na nasze życie i gospodarkę? 📚 #KsiążkaPolecenia #Hiperinflacja #KoszmarnySen 🔍 Oto książka, która przybliża nam historię niezwykle ważnego okresu, kiedy pieniądz umierał, a hiperinflacja działała jak koszmarny sen nad miastami. 📖 "Kiedy pieniądz umiera. Koszmarny sen o hiperinflacji" autorstwa Adama Fergussona to fascynująca podróż w realia lat 1919-1925, kiedy Republika Weimarska, Austria i Węgry zmagały się z niewyobrażalnym ludzkim cierpieniem spowodowanym właśnie tym zjawiskiem. Książka ta nie tylko otwiera oczy na liczne powiązania i zależności, ale ukazuje nam skalę destrukcyjnej siły hiperinflacji, która wykracza daleko poza sferę finansową. 💸 Utrata oszczędności to jedynie wierzchołek góry lodowej, a problemy z nią związane mogą mieć ogromne konsekwencje dla społeczeństwa. Hjalmar Schacht, geniusz centralno-bankowych zagrywek, odgrywał kluczową rolę w wykorzystaniu psychologicznych sztuczek, by zdobyć zaufanie ludzi do nowego bytu pieniężnego - marki rentowej. Ta niezwykła historia odbudowy zaufania, opisana z perspektywy asystentki Schachta, z pewnością zostanie w Waszej pamięci na długo. 💭 Książka Adama Fergussona to nie tylko wyjątkowe studium hiperinflacji, ale także poruszający temat dla dzisiejszych polityków i ekonomistów. Zrozumienie mechanizmów inflacji i druku pieniądza jest kluczowe, aby uniknąć powtórzenia błędów przeszłości. 📈 Zalecam tę lekturę wszystkim zainteresowanym finansami, gospodarką i polityką. 👩‍💼🤔 Jeśli szukasz czegoś wartego uwagi, to właśnie ta książka jest dla Ciebie! 💡 Nie dziwi mnie, że "Kiedy pieniądz umiera" ponownie stała się głośna w obliczu dzisiejszego kryzysu finansowego. To niezwykle aktualne studium hiperinflacji i przestroga przed nadmiernym drukowaniem pieniędzy. 💵
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na 7 2 lata temu
Sprawiedliwość Michael Sandel
Sprawiedliwość
Michael Sandel
"Sprawiedliwość" Michaela J. Sandela może spodobać się tym, którzy podzielają moje dotychczasowe frustracje książkami o podstawach filozofii prawa. Z książkami tego rodzaju spotkałem się kilka razy w trakcie studiów prawniczych. Ich autorzy stawiają sobie za cel zapoznanie czytelnika z najważniejszymi teoriami sprawiedliwości. Cel ten realizują w najbardziej oczywisty sposób: opisują teorie w kolejności w jakiej powstawały, począwszy od starożytności i Platona, po postmodernizm i Derridę. Wybór trafnej teorii zawsze pozostawiano czytelnikowi, o ile nie sugerowano, że wybór ten nie jest w ogóle możliwy. Czytałem więc pierwsze rozdziały tych książek i z aprobatą kiwałem głową. Argumentacja opisanych tam filozofów wydawała mi się rozsądna. Potem przechodziłem do kolejnego rozdziału, który opisywał teorię burzącą poprzednią i natychmiast stawałem się jej fanem. Potem znowu to samo. I jeszcze raz. Koniec końców byłem stronnikiem i Rawlsa, i Nozicka. Absurd. Sandel jest najwyraźniej świadomy niebezpieczeństwa takiego zagubienia się czytelnika. Inaczej więc zaplanował swoją książkę. Po pierwsze, nie opisuje poszczególnych teorii w porządku chronologicznym. Zamiast tego zaczyna od teorii najłatwiejszej do zrozumienia przez laika i intuicyjnie najrozsądniejszej - od utylitaryzmu. Potem przechodzi do teorii coraz bardziej zniuansowanych, które jednak powstały na różnych etapach ludzkich rozważań nad sprawiedliwością. Po drugie, autor opisuje zarówno zalety, jak i wady każdej z teorii. Co więcej, czyni to posługując się barwnymi, praktycznymi przykładami z życia społecznego (choć dość amerykocentrycznymi). Po trzecie, i najważniejsze, Sandel nie rozkłada przed czytelnikiem rąk i nie wmawia mu, że znalezienie właściwej odpowiedzi na pytanie czym jest sprawiedliwość nigdy nie będzie możliwe. Profesor ma wyraziste poglądy, choć wyraża się o nich z pokorą i z szacunkiem dla tych, z którymi się nie zgadza. I do tego sprowadza się główne przesłanie książki: chowanie głowy w piasek przed zagadnieniami dotyczącymi moralności i próby pozostawienia ich sumieniu każdego człowieka są bardzo krótkowzroczną strategią. To, że są to rzeczy trudne, nie znaczy, że nie powinniśmy dążyć do wyrobienia sobie o nich zdania, a potem wyrażania go w debacie publicznej. Na koniec kilka słów o trudności właśnie. "Sprawiedliwość" opisuje zagadnienia teorii sprawiedliwości w chyba najbardziej przystępny z możliwych sposobów. Nie oznacza to jednak, że to lektura łatwa jak kryminał-czytadło. Pewne zagadnienia są po prostu skomplikowane ze swojej natury i wymagają od czytelnika, który się z nimi zapoznaje, pewnego zaangażowania.
Remek - awatar Remek
ocenił na 7 7 lat temu
Made in USA Guy Sorman
Made in USA
Guy Sorman
No cóż - jedna osoba którą obserwuje na youtubie, jest fanem Guy Sorman - i chciałem coś przeczytać by sobie wyrobić opinię samemu o tej postaci. Podoba mi się jak ta książką jest osadzona w 2004 - zarówno jakimi wtedy problemami żyła USA (czy to otyłość, czy to lament republikanów jak to już nigdy nie wygrają bez takich ludzi jak Schwarzenneger), jak i perspektywa europejska - a właściwie francuska. Tutaj muszę przyznać się zdziwiłem jak pozytywnie i z wiarą patrzy na amerykański system Guy Sorman - jestem ciekaw czy po latach ma tak samo, czy może zmienił ten pogląd - nie zmienia to faktu że tematy które porusza fajnie pokazują jak były istotne wtedy ale przebrzmiały, albo jak wtedy były pomijanalne i zostały lekko wspomniane a teraz je widzimy ze wzmożoną siłą. Odkrywcze lekko dla mnie było (ale chyba raczej znane) że od XVIII wieku Europa i USA rozeszły się w kontekście świeckości państwa - u nas laicyzm, szczególnie w krajach katolickich jak Francja, Polska czy Włochy oznacza oddzielenie się państwa od kościoła - u nich to oznacza brak czapy państwowej na religią. U nas do rozdziału dążyli liberałowie czy oświeceniowcy plus może mniejszości religijne (bo nie miały często praw jak wyznanie dominujące). U nich to byli oprócz ich oświeceniowców byli baptyści czy inni kwakrzy którzy kojarzyli powiązania anglikańskiego kościoła z królem. Także w skrócie wolność od religii w Europie, w USA wolność do religii Brak klasycznej lewicy - Guy Sorman stawia znak pytania czy to związane z kalwińskim stylem. Pada często zwrot rewolucji kulturowej z lat 60 tych i reakcje konserwatywną z lat 80 tych. Ciekawe stwierdzenie że Ameryka 2004 jest połączeniem swobody lat 60tych i moralności lat 80tych. Bardzo mi się odkrywcza wydawało nazwanie jednej cechy jaka charakteryzuje Amerykanów jaka padła w kolejnym rozdziale - teatralizacja - jak się głębiej zastanowić prawie każda dziedzina życia amerykanów jest teatralnie przystosowana - sądy? ławy przysięgłych, wieczne przepychanki i ubieranie się by się spodobać czy to damskich czy to męskim przysięgłym i gra pozorów - nie jestem pewien czy klasyczne europejsko-kontynentalny system z sędziem jest bardziej uczciwy (mimo wszystko myślę że tak) ale system przysięgłych w USA jest bardziej zrobiony pod kręcenie filmu... Podobnie jest ze służbą zdrowia i skomplikowaniem tego systemu - historie o tym jak ktoś wolał by odciąć palec niż go przyszyć bo go nie stać aż się proszą o sfilmowanie. Kultura czirliderek i footbolu amerykańskiego wraz z balem na koniec collegu - też jakoś skrojone pod filmy. Ciekawy aspekt braku limitu kwoty o jaką można się domagać od szpitala - sprawia że szpitale muszą się ubezpieczać tak naprawdę na nieograniczoną ilość pieniędzy - w efekcie czego podnoszą koszty badań podstawowych by mieć na podwyższoną składkę ubezpieczeniowa... Wydaje się że limit nawet duży dla zwykłego człowieka (powiedzmy 20 milionów dolarów) byłby lepszym rozwiązaniem - ale łamało by to amerykański sen o pokonaniu korporacji. To myślę jest coś czego analizę chętnie bym przeczytał - na ile amerykanie marnują pieniądze na skomplikowanie swojego systemu. (tak naprawdę wydaje się, że bardziej optymalna mogłaby być dla nich powszechna służba zdrowia - bo i tak mają państwową składkę zdrowotną dla emerytów, urzędników, bardzo biednych) a na ile dzięki nim zyskują w czymś ciężko namacalnym jak historie dla filmów. Ciekawe powiązanie disneylandów i parków tematycznych z filmem Truman show - gdzie główna postać jest osobą znajdującą się całe życie w reality show. Pewną tezą tej teatralizacji wiązanie jest z specyfiką religijności amerykańskiej - i tej specyfiki gdzie kościół i centrum handlowe się za bardzo nie wykluczają. Sam Guy Sorman widać że ma sympatię do USA zestawiając często ją z Francją, gdzie te francuskie rozwiązania widać że są dla niego zazwyczaj gorsze. Acz jednocześnie podaje argumenty które po 21 lata - dają mi odwrotny wniosek (w sensie jego argumenty sprawiają że mniej tą amerykę podziwiam niż odwrotnie. ) Ciekawy rozdział "wojna dwóch kultur" - zestawienie jak wielu amerykanów nie uznaje ewolucji. Wręcz ciekawym jest zestawienie że u Amerykanów Darwin może być w wielu kręgach podobnie kontrowersyjną osobą co w Europie Marks, że słowo "ewolucja" może być podobnie kontrowersyjna co u nas "rewolucja" - chyba przez te 20 lat myślę jednak trochę się zmieniło (mamy dzisiaj sporo tej jednak już postprawicy nie wierzącej specjalnie w religie). Rozdziały o segregacji rasowej - przedstawiono raczej z dziennikarską rzetelnością ale bez szału. W kwestiach 10 przykazań ciekawe zestawienie historii alabamy - 1862 secesja by podkreślić prawa stanu do samostanowienia, 1955 by utrzymać segregacje rasową, a w 2001 parcie na uznanie prawa bożego jako podstawy prawa - Ogólnie ciekawe jak w ogóle istnieje dyskusja na temat pochodzenia prawa od Boga - gdzie w europie po przeoraniu przez rewolucje i wojny mamy prawo, i ewentualnie konserwatywne partię o sznycie bardziej religijnym - nagina do 10 przekazań, ale otwarcie nie odnosi się do tego. Ciekawe o konstytucji, że tam konstytucja wyprzedziła naród, a w europie zachodniej to naród wyprzedził konstytucję (chodzi o jakieś formy liberalizmu w XIX i początku XX wieku). Wiązało się to z nabożnym czczeniem konstytucji jako takiej - to trochę minęło wraz z ewolucyjnym traktowaniem konstytucji od lat 50 tych. Ale książka pisana z perspektywy 2004 widać - odnosi się do wizji religijnego przebudzenia którym swoistym symbolem był głośny film "Pasja" Mela Gibsona z tych lat. Co jakiś czas Guy Sorman odnosi się do różnych fragmentów dzisiaj wrzucanych (często na odwal się zgadzam) do worka o nazwie "woke" - czy to w wojnie o rodzajniki - acz w sumie sam nie wiem jakie ma ostatecznie sam zdanie - chyba jakieś wyważone bo z jednej uderza trochę w próby zmieniania rodzajów dla Boga (czyli żeby raz był męski raz żeński) - z drugiej zauważa że tego typu ożywienie gramatyczne uświadomiło potrzebę rozpoczęcia na nowo otwarcia relacji z czarnoskórymi obywatelami czy innymi zgrupowaniami społecznymi gorzej traktowanymi w przeszłości. Rozdział w świetnej formie skupia się na kulcie ciała i jego ewolucji. Baseball i futbol amerykański jako dwa sporty zbiorowe które połączyły tak różnych amerykanów, imigrantów i tych co są od paru pokoleń. Ciekawe podkreślenie jak te dyscypliny stricte amerykańskie są o wiele bardziej nastawione na zwycięstwo - po prostu nie za bardzo jest miejsce na remis jak to w naszej europie często się zdarza w piłcę nożnej. Już wtedy do takiego baseballu pojawiać się zaczął sentymentalizm - wchodził swoista moda na sporty indywidualne, kulturystykę, jogging czy fitness. Samo pojawienie się kulturystyki ciekawie jest poniekąd zaznaczone jako efekt odbicia po wybuchu czasów hippisów - byciu na haju i otwartości, kulturystyka była pokazana jako swoisty kult czystości i dążenia do ideałów. Inną sprawą jest, że niepodległość i własne państwo pozwoliło się wytworzyć w Ameryce własnym formom religijnego protestantyzmu. To sprawia, że USA już wtedy przestało być mniej purytańskie niż Brytyjczycy - amerykańskie formy religijne o wiele przychylniej patrzyły na formy sakralizacji ciała, boskie histerie etc. - tu guy sorman stawia wręcz że amerykańska kultura jest bardziej orficka niż chrześcijańska. To kamym po kamyku składa się na to, że atleta ma może nawet wyższą pozycję niż intelektualista, a napewno wyższą niż atleta w europie wobec intelektualisty (tu głównie guy sorman myślę mówi o francji jakby nie patrzeć). Ciekawe, że te amerykańska duchowość ciała była na wskroś zarówno wiktoriańskim brytyjczykom, kościołowi rzymsko-katolickiemu jak i formom większego intelektualizmu (czyli jak się domyślam chyba swojskie europejskie oświecenie tu chodzi). Spostrzeżenie że amerykańska zażyłość imienna - tendencja do mówienia po imieniu z jednej strony trochę wiążę się z emigrancko-demokratycznym stworzeniem kraju (brak tak rozbudowanej arystokracji/szlachty i nimbu jej), a z drugiej - imiona są często już zanglicyzowane i dają formę bliskości z nową osobą, i znika etniczno-religijno-narodowa jakie często wybrzmiewa gdyby przedstawiali się po nazwisku (czy to ski, czy to stein czy to lee) Otyłość - już w tym 2004 była dużym problemem - tutaj może spłycę ale parsknąłem śmiechem gdy przeczytałem u Sormana, że dzięki problematyce z otyłością Amerykanie przepracują ten temat i będą mieli rozwiązania, a my w europie będziemy musieli robić nerwowo ruchy gdy będzie już skokowo źle - po 20 latach w europie widzimy że no otyłość wzrasta, ale regulacje tych produktów że tak powiem nadmiernie otłuszczających, ocukrzającyh i świadomość jest na tyle duża że mimo wszystko idzie w dobrą stronę - jedynie trzeba popracować nad większym ruchem (otyłość w USA 40% we Francji 17%). Jednocześnie widzimy próby przez środowiska otyłe traktowania ich jakby nie patrzeć bardziej ludzko bo w nadmiernym kulcie atletyzmu jest to też na pewno trudne. Tutaj polecam podkast amerykański o otyłości - dzisiaj dochodzą takie kwestie, że przy tej ich gentryfikacji targi z warzywami czy po prostu sprzedaż warzyw w sklepie jest fanaberią często w mniejszych dzielnicach i otwiera się je w tych bardziej już dla klasy średniej - nie mówiąc o tym, że wszystko musi być docukrzone bo inaczej jak takie mleko można pić. Ciekawa dywagacja czemu amerykanie nadal są religijni. Talleyrand w 1794 na wygnaniu stwierdził że USA to kraj gdzie jest 30 religii i tylko jedno danie. Pokazuje znowu inne rozumienie religii - tam mało jest wspierania finansowego kościołów, jak i przestrzeganie przed ostentacyjnym znakami religijnymi (we Francji to temat żywy faktycznie chyba już od stulecia). Ciekawe jest próba zestawienia, że Amerykanie bardziej wiążą się religijnie z Bogiem, podczas gdy europejczycy bardziej z Jezusem - to pewnie wynika z wagi starego testamentu. Innym zestawieniem jest otwarte podejście że im więcej wiernych pastor przyciągnie tym lepszy to pastor - im bogatsze auto tym większa wiara - jest to hiperbolizacja ale po prostu u amerykanów domaganie się skromności od duchownego nie przebiega tak samo (tu pewnie różnice między ewangelikalnymi a ewangelickimi). Z kwestii żydowskich ciekawe jest przekręcenie środowisk protestanckich od lat 50 tych tak jak były raczej antysemickie, tak od tamtego czasu stały się proizraelskie szczególnie w kontekście żydowskiej państwowości. Interesujący paradoks o karze śmierci - lata 70 to renesans kary śmierci (podczas gdy poprzednie dekady to było jej wycinanie) a w europie zaczęto zakazywać. W południowych stanach często jest pewien paradoks że to np. baptyści z teksasu, są osobami z którymi można dyskutować co do ograniczeń dla kary śmierci. Po rozdziale o przestępczości pomimo Guy sormana który chyba jest za amerykańskim badaniem etniczności/rasowości dla statystyk - uważam że francuzi mają pewne rację w banowaniu badań na temat narodowości i religijności. Bo patrząc na amerykanów którzy ociosali grubymi kamieniami te swoje rasy (latynos oddzielnie niż biały) (ale włoch i hiszpan to już biali) (ale za to argentyńczyk co jest też biały to już latynos) (czy migranci z ghany afroamerykanie?) że on nie za bardzo pozwala rozwiązać problemy a tylko je zaognia (w tej książce widać też przebrzmienia że demokraci będą rządzić wiecznie bo imigranci, no chyba że republikanie zaczną gadać po hiszpańsku - nawet zaczeli jak jep bush, ba został katolikiem - a i tak prezydenturę zapewnił im donald trump co paradoksalnie wbrew rasowym podziałom miał poparcie wśród latynosów - ba rasowość dla nich była mniejszym problemem niż w statystykach wygląda). . Francuskie podejście na kto jest obywatelem francji a kto nie jest lepsze bo inaczej przy głośnych sprawach idziemy w absurd czy zinedine zidane to algierczyk francuz a może jeszcze inne. Tożsamość społeczna dla każdego może być inna i to jest spłycanie tematu wrzucać nas do jednego wora (podobne tematy u nas że ktoś może się czuć ślązakiem, a może być ślązakiem i polakiem i tak dalej). Ogólnie im starszy jestem tym bardziej jestem za wywalaniem do kosza i zakazami sondaży wyborczych - to trochę zasada jak z ciszą wyborczą, może i jest trochę sztuczna ale daje nam odetchnąć od nagabywania nas co chwila przez media i polityków. Ciekawe ukazania Kalifornii jako środowiska które tworzyło wczesną kulturę internetu. Guy Sorman wydaje mi się że trochę sympatyzował wtedy wyzwalającą siłę jaką będzie internet dzięki kalifornii a sam teraz widzę że jest raczej odwrotnie. Jednocześnie przedstawia faktycznie - brak wspólnych doświadczeń dla narodu powoduje w nas napewno większą niechęć do innych paradoksalnie. Już idąc sobie stąd bo stanowczo za dużo tu wypisałem ciekawych dla mnie rzeycz - bardzo ciekawa książka muszę sięgnąć po kolejną Guy Sormana bo sporo dywagacji się tu rodzi.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na 9 8 miesięcy temu

Cytaty z książki Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale