rozwiń zwiń

Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później

Okładka książki Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później
Pia-Kristina Garde Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią reportaż
366 str. 6 godz. 6 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
De dödsdömda vittnar
Data wydania:
2009-04-20
Data 1. wyd. pol.:
2009-04-20
Liczba stron:
366
Czas czytania
6 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375360707
Tłumacz:
Janina Ludawska
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później



książek na półce przeczytane 10725 napisanych opinii 250

Oceny książki Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później

Średnia ocen
8,0 / 10
57 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
4
4

Na półkach: ,

Nie zliczę ile łez mi popłynęło czytając tę książkę. Utwory poruszające tematykę wojenną zawsze chwytały mnie za sercę, ale ta...! Uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Nie jest to książka, która poszerza wiedzę historyczną,ale pokazuje doskonale co czuły osoby przebywające w obozach koncentracyjnych, choć wiem, że nigdy w pełni tego nie zrozumiemy. Lektura obowiązkowa.

Nie zliczę ile łez mi popłynęło czytając tę książkę. Utwory poruszające tematykę wojenną zawsze chwytały mnie za sercę, ale ta...! Uważam, że każdy powinien ją przeczytać. Nie jest to książka, która poszerza wiedzę historyczną,ale pokazuje doskonale co czuły osoby przebywające w obozach koncentracyjnych, choć wiem, że nigdy w pełni tego nie zrozumiemy. Lektura obowiązkowa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

487 użytkowników ma tytuł Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później na półkach głównych
  • 371
  • 113
  • 3
46 użytkowników ma tytuł Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później na półkach dodatkowych
  • 27
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ocaleni z XX wieku Mikołaj Grynberg
Ocaleni z XX wieku
Mikołaj Grynberg
Zawsze mam trudności z oceną książek takich jak "Ocaleni z XX wieku", bo jak właściwie ocenić wspomnienia Ocalałych z Zagłady? Czy w ogóle powinno się to robić? Przecież to, co oni przeżyli, przechodzi ludzkie pojęcie, a zarazem niesamowicie ważne było to, co Grynberg zrobił - starał się zebrać ostatnie wspomnienia, zanim to pokolenie umrze. Oczywiście, mam świadomość, że po tylu latach pamięć bywa zawodna, na wspomnienia wpływ miało też to, co się słyszało o wojnie już po jej zakończeniu. Nie chciałam jednak w żaden sposób weryfikować tych opowieści, ale pozwoliłam im płynąć - okazały się niesamowicie poruszające. Czytałam już wiele wspomnień z czasów Zagłady, a mimo to w książce Grynberga było coś dla mnie nowego. Przede wszystkim bardzo przypadł mi do gustu jego sposób przeprowadzania i zapisywania wywiadów - "Ocaleni z XX wieku" to rozmowy między autorem i Ocalonymi, w których nieraz obie strony dzielą się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Nie tylko wojennymi - Grynberga interesuje całe życie swoich rozmówców: jak wyglądało ono przed wojną, co się działo po wojnie, co i w jaki sposób opowiadają kolejnym pokoleniom... Ludzie też reagują różnie - jedni chcą opowiadać ze wszystkimi szczegółami, bo dotąd mało kto chciał ich słuchać, inni przeskakują duże fragmenty swojego życia, bo nie chcą lub nie są w stanie o nich opowiadać. Autor jest wyrozumiały, nie naciska, pozwala Ocalonym ustalać bieg rozmowy i przyznam, że naprawdę to do mnie trafiło. Jest to już czwarta książka Grynberga, którą przeczytałam i z każdą kolejną lekturą mój szacunek do autora i jego twórczości bardzo wzrasta. "Ocalonych z XX wieku" szczerze polecam - podkreślając, że nie jest to tzw. lektura obozowa. Nie wszyscy ocaleni mają bowiem przeszłość obozową, większość jednak choć przez krótką chwilę była w gettach, doświadczyli ukrywania się, strachu przed szmalcownikami, wywózek na wschód, utraty bliskich. To trudne, ale poruszające historie, o których nie można zapomnieć.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na 8 1 rok temu
A jednak czasem miewam sny Joanna Wiszniewicz
A jednak czasem miewam sny
Joanna Wiszniewicz
Ta zaledwie 130 stronicowa książeczka, napisana pięknym językiem, jest chyba najlepszą pozycją mówiącą o Warszawie czasu wojny, o gettcie i zagładzie narodu żydowskiego. Jej skondensowana treść przedstawia losy Aleksa (nazwisko nieznane), autora wspomnień, oraz jego rodziny na tle wybuchu drugiej wojny w Polsce. Miał on 12 lat, gdy rozpoczęła się okupacja Warszawy. Wywodził się z zasymilowanej inteligenckiej rodziny żydowskiej, dla której znajomość języka polskiego, polskiej kultury i literatury były bardzo ważne (warszawskie środowisko żydowskie było przed wybuchem wojny podzielone na Żydów tradycyjnych z mocną przynależnością do religii, języka hebrajskiego i obyczaju, przeciwnych mieszaniu się z Polakami, polskiej szkole, językowi oraz na Żydów zasymilowanych z kulturą polską, Żydów mówiących tylko po polsku, pracujących w polskich instytucjach i kształcących się w polskich szkołach). Aleks miał 12 lat, gdy wybuchła wojna. Chodził do polskiej szkoły, rodzice nakłaniali go do nauki, gdyż widzieli w nim w przyszłości kogoś wysoko postawionego (szczególnie dominacja matki z jednej strony kształtowała chłopca i jego poglądy, ale z drugiej strony osłabiała go, czyniąc z Aleksa osobę niezaradną i słabą. Sam Aleks nazywał siebie "bezużytecznym pięknoduchem chodzącym z głową w chmurach"). Po wybuchu wojny i po otwarciu dużego getta matka-lekarka utrzymywała całą rodzinę (ojciec zmarł zaraz na początku wojny), załatwiała przepustki i pozwolenia na pracę w szpitalu członkom swojej rodziny. W czasie likwidacji dużego getta rodzina Aleksa została rozdzielona - część została wywieziona do Treblinki, inni zginęli w czasie okupacji. Podczas przepędzania Żydów do wagonów kolejowych Aleks wraz z matką i z dwiema ciotkami uciekają przez wyłom w murze, lecz strzelanina na ulicy rozdziela chłopca od matki. Przez jakiś czas Aleks ukrywa się z ciotką w gruzach stolicy, lecz aresztowani przez gestapo zostają skazani na wywóz do obozu. Podczas transportu chłopak zostaje rozdzielony z ciotką i przewieziony do obozów pracy najpierw do Budzynia i Radomia, a potem przez Tomaszów Mazowiecki i Oświęcim trafia do niemieckiego obozu w Stuttgarcie. Po zakończeniu wojny i wyzwoleniu Aleks pragnie odnaleźć matkę, gdyż nadzieja o jej ocaleniu trzymała go przy życiu. Niestety, okazuje się, że matka zginęła w ulicznej strzelaninie zaraz po ich ucieczce z placu transportowego przez wyłom w murze getta. Aleks zostaje odnaleziony przez daleką rodzinę z Ameryki, dokąd wyjeżdża.
Wojtaszko - awatar Wojtaszko
ocenił na 8 5 lat temu
Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania Olga Bergholc
Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania
Olga Bergholc Lidia Ginzburg Jelena Koczyna
Z reguły nie oceniam dzienników. Wychodzę z założenia, że cudze przeżycia nie powinny podlegać ocenie. Jednak w tym przypadku robię wyjątek, bo zapiski kobiet z oblężonego Leningradu to studium przedstawiające niewyobrażalne cierpienie, odczłowieczający głód oraz poruszający obraz tragizmu ludzkiej jednostki, której los stanowi igraszkę w rękach osób wyznaczających bieg historii. Książka zawiera relacje trzech kobiet - pierwsza z nich jest najbardziej poruszająca. Na pierwszy plan w zapiskach Jeleny Koczyny wysuwa się niewyobrażalny głód. Głód, który powoduje, że ojciec nie jest w stanie się powstrzymać i wyjada zapasy jagieł przeznaczone dla dziecka. Głód, który powoduje, że mężczyzna chce zwabić kota sąsiadki, by go zjeść. Głód, który doprowadza na skraj szaleństwa. Głód tak silny, że zabija w człowieku ludzkie odruchy i uczucia. Kolejne przedstawione wspomnienia spisała poetka Olga Bergholc, która pracowała w leningradzkim radiu, a jej „cichy głos stał się dla mieszkańców Leningradu dźwiękiem nadziei na przetrwanie – «głosem oblężonego miasta»”. Kobieta była osobą uprzywilejowaną społecznie i jej wspomnienia są zgoła inne od zapisków pierwszej bohaterki. W jej dzienniku nie dominuje wątek głodu, lecz rozterek miłosnych, niepokoi wewnętrznych, rozważań o represjach ze strony rządzących oraz tworzonej przez Olgę poezji. W ostatniej relacji nie pierwszy plan nie wybijają się indywidualne przeżycia Autorki, lecz zapis przeżyć modelowego, przykładowego człowieka, który żył w trakcie blokady w Leningradzie. Lidia Ginzburg przestawia, jak wyglądał jego typowy dzień i z czym mierzył się codziennie „człowiek oblężony”. Warto zapoznać się ze wspomnieniami kobiet, które przeżyły jedząc 125 gramów chleba dziennie, a podczas wyjątkowo srogiej zimy przebywały w mieszkaniach bez prądu i wody i patrzyły bezsilnie na cierpienia najbliższych. Warto - chociażby po to, by docenić naszą codzienność.
Marta - awatar Marta
oceniła na 10 4 miesiące temu
Mała zagłada Anna Janko
Mała zagłada
Anna Janko
Poruszająca książka, która nawiązuje do jednej z wielu tragedii z czasów drugiej wojny światowej. Autorka, Anna Janko, opisuje dramat, jaki przeżyła jej matka w wieku 9 lat; wówczas to jako mieszkanka wsi Sochy była świadkiem pacyfikacji tej miejscowości w dniu 1 czerwca 1943 r., podczas której zginęli jej rodzice. Anna Janko opisuje z jakim okrucieństwem i brutalnością Niemcy zabijali niewinnych ludzi, mężczyzn, kobiety i dzieci. Opisuje działania nie tylko nazistów pacyfikujących wsie, ale wspomina też sadystyczne czyny strażników i oficerów dozorujących na terenach obozów koncentracyjnych. Autorka zwraca uwagę, że byli też dobrzy Niemcy, którzy starali się w jakiś sposób pomóc ofiarom, była to niewielka pomoc, bo byli pod presją większości. „Dobry Niemiec. Tacy też byli. … Ten, który potem, pierwszego czerwca w Sochach powiedział do waszej sąsiadki Anieli, gdy zobaczył przerażone oczy jej dziecka: <Uciekajcie>. … Może to był ten sam, który pchnął w dół lufę karabinu kolegi i kula poszła w ziemię, … Ten sam, który powiedział po polsku, żeby dzieci nie zabijać. … podobno jeden Niemiec płakał przy strzelaniu.” Niestety, jak autorka zauważa, ci dobrzy Niemcy byli rzadkością, „jak biali Murzyni, albinosi nazizmu”. Należy zwrócić uwagę, że Anna Janko nie tylko opisuje bezwzględność i sadyzm nazistów podczas drugiej wojny światowej, ale nawiązuje też do późniejszych, nie tak odległych - wojen, czy prześladowań, podczas których mordowani są w sposób bestialski niewinni ludzie. Zacytuje jeszcze jedne mądre słowa autorki: „Wojna nie umiera nigdy. Tylko zmienia mundury. … Wojna broni się sprytnie na różnych konferencjach, gdzie się omawia nowe strategie pokojowe z użyciem samolotów i okrętów.” Chciałoby się zacytować całą książkę, jest pełna mądrych wypowiedzi, przemyśleń; opisująca traumę, która przechodzi z pokolenia na następne pokolenia. „Mała zagłada” to rozmowa Anny Janko z matką, powrót do bolesnych wspomnień, przeszłości, która wpłynęła na późniejsze życie bohaterów tej opowieści. Jest to książka, którą należy przeczytać, bo opowiada o tragedii naszego narodu, a opowiedziana jest w sposób rzeczywisty.
AnnaDe - awatar AnnaDe
ocenił na 10 2 dni temu
Wypędzone. Historie Niemek ze Śląska, z Pomorza i Prus Wschodnich. Trzy szczere świadectwa kobiet bezbronnych wobec zwycięzców Helene Plüschke
Wypędzone. Historie Niemek ze Śląska, z Pomorza i Prus Wschodnich. Trzy szczere świadectwa kobiet bezbronnych wobec zwycięzców
Helene Plüschke Ursula Pless-Damm Esther von Schwerin
,, Wypędzone'' to historia trzech niemieckich kobiet, które po I I Wojnie światowej musiały pożegnać swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania ,porzucić domy i gospodarstwa i wrócić do Niemiec. Mam mieszane odczucia w stosunku do tej książki. Niemcy to wrogowie, ale w przypadku tych trzech kobiet czuję współczucie. Przede wszystkim padły ofiarą gwałtu dokonanego przez sowieckich żołnierzy. Taki los nie powinien spotkać żadnej kobiety, to draństwo i wykorzystywanie pozycji strony wygranej. Co do konieczności noszenia opaski z literą N i pracy przymusowej też mi się to nie podoba, ale gdzieś głęboko tkwi jednak myśl, że przecież Niemcy robili to samo Żydom i nam Polakom. Moja babcia też musiała harować za miskę pomyj w niemieckiej fabryce amunicji . Z drugiej strony ludność cywilna nie powinna płacić takiej ceny za wojnę. Jedna z kobiet wygnanych z Ziem Odzyskanych przyjęła postawę zrozumienia wobec wrogo nastawionych Polaków, w swoich pamiętnikach napisała, że nie dziwi jej reakcja Polaków, którym okupanci wyrządzili tyle złego . W każdej z tych trzech relacji dominuje strach przed żołnierzami Armii Czerwonej, nic dziwnego to dzicz i prostactwo , natomiast ciepłe słowa kierowane są w stronę niektórych Polaków pomagających Niemkom. Myślę że warto przeczytać tą książkę, choćby dlatego żeby zobaczyć wojnę z perspektywy naszych okupantów. Polecam.
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na 7 9 miesięcy temu
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie Barbara Stanisławczyk
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie
Barbara Stanisławczyk
Książka Barbary Stanisławczyk,, Czterdzieści twardych '' porusza temat pomocy udzielanej Żydom, w czasie drugiej wojny światowej. Nie jest to książka jakich wiele. O Żydach w czasie okupacji zazwyczaj mówi się w kontekście ich zagłady, natomiast autorka pokazuje nie tylko konkretne przykłady pomocy niesionej przez Polaków Żydom , lecz wnika w ten temat znacznie głębiej i ujawnia postawy Żydów wobec ludzi, którzy im tą pomoc okazali. Polacy niejednokrotnie ryzykowali życiem swoim i swoich bliskich angażując się w ratowanie Żydów.Niektórzy przypłacili to życiem, inni, tak jak bohaterowie jednej z opowieści Barbary Stanisławczyk nie poradzili sobie psychicznie z presją nieustannej obawy przed aresztowaniem popadli w obłęd. Inni jak pan Zdzisław , który ukrywał Staszka i jego małego synka, po wojnie sami potrzebowali pomocy i zwrócili się do tych , których uratowali przed pewną śmiercią. Co dostali? Praktycznie nic, paczki z jedną!!!! pończochą, jednego dolara lub stare, używane buty i ubrania. Po wojnie dziedziczka pomagająca Żydom chodziła w zniszczonych łachmanach,a Żydówka którą ukrywała w eleganckim futrze i nie zapytała czy osoba, która okazała jej tyle serca nie potrzebuje jakiejś pomocy. . Polacy ratujący Żydów nie chcieli ich pieniędzy , wszyscy jednym głosem żądali prawdy o wojnie. Dużo mówi się o antysemityzmie i wrogim nastawieniu Polaków do Żydów, nawet słyszy się głosy o tym że jesteśmy współwinni zagłady Żydów, poprzez obojętną postawę. Bohaterowie opowieści ,, Czterdzieści twardych '' nie boją się głośno powiedzieć, że Żydzi również zabijali swoich rodaków, policja żydowska współdziałała z hitlerowcami, Żydzi służyli także w niemieckiej armii, byli bezwzględnymi kapo w obozach koncentracyjnych. Z entuzjazmem oczekiwali na Armię Czerwoną, rozbrajając naszych żołnierzy, zrywając orzełki z czapek. I nie chodzi tu o wytykanie niewdzięczności Żydów , po prostu ta książka w obiektywny sposób pokazuje różne , nie zawsze etyczne postawy społeczeństwa żydowskiego. Dla mnie ta książka była bardzo interesująca, dlatego serdecznie ją polecam wszystkim.
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na 9 10 miesięcy temu
Dzieci Hitlera. Losy urodzonych w Lebensborn Dorothee Schmitz-Köster
Dzieci Hitlera. Losy urodzonych w Lebensborn
Dorothee Schmitz-Köster Tristan Vankann
„Dzieci Hitlera. Losy urodzonych w Lebensborn”. Niemiecka instytucja Lebensborn zwana „źródłem życia” została utworzona 1939 roku na mocy rozkazu Reichsführer-SS Heinricha Himmlera. Była ośrodkiem owianym złą sławą, piętnem i bezgranicznym milczeniem. Poprzez odpowiednią selekcję, miała przyczynić się do demograficznego wzrostu „aryjskiej rasy”. Jako instytucja, działała wręcz idealnie, posiadała własny urząd stanu cywilnego, archiwizowała metryki, wszelkiego rodzaju formularze dotyczące opinii matki, dziecka czy dalszej rodziny. Bardzo mocno chroniła anonimowość ojca dziecka, gdzie w akcie urodzenia wpisywano jedynie „ojciec dziecka uznał ojcostwo urzędowym dokumentem”. Metryka Lebensbornu opatrzona była swastyką, co w przyszłości uniemożliwiało zdobycie „normalnego” i prawnego dokumentu potwierdzającego urodzenie czy tożsamość. . Dzieci, które nie spełniały kryteriów selekcji, zakwalifikowane zostały jako „życie niegodne życia”, odsyłane do szpitali, a tam następnie poddawane badaniom zmierzającym do ich uśmiercenia. Tego typu celowa eutanazja dotyczyła dzieci z zespołem Downa, upośledzonych, z widocznymi wadami intelektualnymi i rozwojowymi. Odpowiadało to, „dostosowywaniu się do esesowskich kryteriów selekcji przyszłej elity” Trzeciej Rzeszy . W niniejszej publikacji znajdziemy dwadzieścia historii poświadczających urodzenie w Lebensborn. To opowieści ludzi już dojrzałych, którzy dopiero po latach zdecydowali się na odszukanie odpowiedzi na nurtujące ich pytania: kim jestem? kiedy się urodziłem/łam?, kim jest ojciec? Odpowiedzi wcale nie są jednoznaczne i nie przynoszą ukojenia. Nawet po latach, biologiczni rodzice nie chcą mieć kontaktu z dzieckiem. Niejednokrotnie w efekcie poszukiwań, okazywało się, że ojciec był nazistą a tym samym dziecko stawało się „własnością” SS. . Lebensborn jako „placówka opiekuńcza” przyniosła wstyd, chorobę sierocą, rozgoryczenie, permanentne milczenie. Dała jedynie wstyd i upokorzenie. Dożywotnio naznaczyła piętnem nazizmu.
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na 7 4 lata temu

Cytaty z książki Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później

Więcej
Pia-Kristina Garde Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później Zobacz więcej
Pia-Kristina Garde Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później Zobacz więcej
Pia-Kristina Garde Świadectwo skazanych na śmierć. Sześćdziesiąt lat później Zobacz więcej
Więcej