Stokrotki w grudniu

Okładka książki Stokrotki w grudniu
Marianna Olszewska Wydawnictwo: Wydawnictwo Marmel Media literatura obyczajowa, romans
334 str. 5 godz. 34 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2025-04-23
Data 1. wyd. pol.:
2025-04-23
Liczba stron:
334
Czas czytania
5 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394747602
Średnia ocen

                8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stokrotki w grudniu w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Stokrotki w grudniu



książek na półce przeczytane 775 napisanych opinii 771

Oceny książki Stokrotki w grudniu

Średnia ocen
8,0 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
825
818

Na półkach:

„Stokrotki w grudniu” to bardzo ciepła i osobista opowieść o tym, jak adopcja psa potrafi zmienić codzienność. To książka o zwykłych ludziach, takich jak większość z nas, mieszkających w bloku, na niewielkim metrażu, prowadzących zwyczajne życie. A jednak jeden dzień okazuje się przełomowy. Decyzja o adopcji psa ze schroniska sprawia, że wszystko się zmienia.

Od momentu, gdy Rocky pojawia się w ich domu, każda decyzja zaczyna być podejmowana z myślą o nim. Codzienność wypełniają spacery, drobne rytuały, wyjazdy planowane pod czworonoga i emocje, które zna każdy opiekun psa. Autorka pokazuje zarówno piękne, jak i trudniejsze momenty, wyrzeczenia, odpowiedzialność, ale też ogromną miłość i więź, która rodzi się z czasem. Widać tu, jak zwierzę staje się pełnoprawnym członkiem rodziny, choć nie wszędzie i nie dla wszystkich jest to oczywiste.

To ważna książka dla wszystkich właścicieli i przyszłych opiekunów psów, ponieważ szczerze pokazuje, z czym wiąże się taka decyzja. Uświadamia, że posiadanie psa to nie tylko radość, ale też codzienne wybory, obowiązki i zmiany w stylu życia. Jednocześnie udowadnia, że nawet niewielkie mieszkanie nie jest przeszkodą, dla ludzi kochających czworonogi nie ma rzeczy niemożliwych.

W książce znajdziemy mnóstwo wspomnień, anegdot i refleksji. Jest tu humor, motywacja, chwile wzruszenia i rodzinne perypetie, które, choć pozornie zwyczajne, mają ogromny wpływ na życie bohaterów. Całość ma formę bardzo osobistego zapisu myśli i wydarzeń, momentami przypominającego dziennik, co nadaje historii intymny i autentyczny charakter.

W moim odczuciu sposób prowadzenia narracji bywał momentami jednostajny i nie zawsze potrafił mnie w pełni zaangażować. Rozbudowane opisy codzienności oraz powracające przemyślenia sprawiły, że z biegiem czasu historia przestała wywoływać tak silne emocje jak na początku. Mimo to uważam, że to wartościowa i potrzebna książka, szczególnie dla osób kochających psy lub dopiero rozważających adopcję.

Jeśli szukacie pozytywnej, rodzinnej historii na poprawę nastroju, pełnej ciepła, emocji i miłości do zwierząt to „Stokrotki w grudniu” mogą okazać się idealnym wyborem

„Stokrotki w grudniu” to bardzo ciepła i osobista opowieść o tym, jak adopcja psa potrafi zmienić codzienność. To książka o zwykłych ludziach, takich jak większość z nas, mieszkających w bloku, na niewielkim metrażu, prowadzących zwyczajne życie. A jednak jeden dzień okazuje się przełomowy. Decyzja o adopcji psa ze schroniska sprawia, że wszystko się zmienia.

Od momentu,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

23 użytkowników ma tytuł Stokrotki w grudniu na półkach głównych
  • 14
  • 9
5 użytkowników ma tytuł Stokrotki w grudniu na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dzieci wierzby Małgorzata Stasiak
Dzieci wierzby
Małgorzata Stasiak
Po długiej nieobecności Kuba jest zmuszony wrócić do rodzinnych Polic, by zaopiekować się schorowaną matką. W tym samym czasie życie Karoliny kruszy się, gdyż jej mąż znika, zostawiając ją z ogromnym długiem. Choć oboje są przytłoczeni codzienną walkę z losem, między nimi rodzi się niespodziewana więź. Jednak wspólna przyszłość staje pod znakiem zapytania, gdy na jaw wychodzą głęboko skrywane rodzinne tajemnice. ••• „Dzieci wierzby” to jedna z tych książek, które czyta się lekko, ale po skończeniu i odłożeniu na półkę czuje się pewien niedosyt. Autorka napisała historię osadzoną w polskiej rzeczywistości. Dynamika relacji Karoliny i Kuby to zdecydowanie najmocniejszy punkt książki. Autorka umiejętnie dawkuje napięcie i nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Wątek Dzidzi, osoby cierpiącej na postępujące problemy z pamięcią, został napisany z dużą wrażliwością. To postać, która wprowadza do historii element autentycznego wzruszenia, ale też refleksji nad tym, jak kruche są nasze wspomnienia. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny. Książkę czyta się szybko, a opisy Polic mnie zachwyciły! Czułam się, jakbym wraz z bohaterami przechadzała się tamtejszymi okolicami. Książka ogólnie mi się spodobała, jednakże zabrakło mi w niej „tego czegoś”. Jakiejś iskry, która sprawiłaby, że ta historia zostałaby ze mną na dłużej. Fabuła momentami wydaje się zbyt przewidywalna, a dramatyzm sytuacji traci na sile przez zbyt wolne tempo akcji. „Dzieci wierzby” to książka idealna na spokojny wieczór i pewnością będzie idealna dla osób, które szukają czegoś życiowego i emocjonalnego.
Gardenofbooks - awatar Gardenofbooks
ocenił na 6 2 dni temu
Jestem Nina Wioleta Klimkiewicz
Jestem Nina
Wioleta Klimkiewicz
„Jestem Nina” autorstwa Wiolety Klimkiewicz to powieść, która już od pierwszych stron daje czytelnikowi poczucie obcowania z historią bardzo osobistą, niemal intymną. Wioleta Klimkiewicz nie stawia na efektowną fabułę ani gwałtowne zwroty akcji – zamiast tego prowadzi nas przez emocjonalny krajobraz bohaterki, w którym najważniejsze są uczucia, wspomnienia i to, co niewypowiedziane. Główna bohaterka, Nina, to postać daleka od literackich ideałów. Jest krucha, momentami zagubiona, ale jednocześnie naznaczona doświadczeniem, które zmusza ją do nieustannego konfrontowania się z samą sobą. Jej życie, pozornie poukładane po stracie męża, zostaje nagle zachwiane przez pojawienie się Amelii – dziewczyny jej syna, która uruchamia lawinę trudnych wspomnień. Ten punkt wyjścia staje się dla autorki pretekstem do opowiedzenia historii o powrotach do przeszłości, które bywają bardziej bolesne niż sama teraźniejszość. Największym atutem powieści jest jej warstwa emocjonalna. Klimkiewicz bardzo uważnie przygląda się stanom psychicznym swojej bohaterki, pokazując proces żałoby, radzenia sobie z traumą i próbę odbudowania wewnętrznej równowagi. Emocje nie są tu dodatkiem do fabuły – one ją napędzają. Czytelnik nie tyle śledzi wydarzenia, ile wchodzi w świat przeżyć Niny, odczuwając jej niepokój, zazdrość czy lęk. Istotną rolę odgrywa również motyw tajemnicy. Autorka stopniowo odsłania przeszłość, budując napięcie w sposób subtelny, ale konsekwentny. Symboliczny obraz białej róży pojawiającej się na grobie męża działa jak zapowiedź tego, co nieuniknione – konfrontacji z prawdą, której Nina przez lata unikała. Ten element nadaje powieści lekko intrygujący ton, nie zaburzając jednak jej obyczajowego charakteru. Ciekawym tłem dla tej historii jest Rzym, który pojawia się w powieści nie tylko jako miejsce akcji, ale również jako przestrzeń kontrastująca z emocjonalnym ciężarem bohaterki. Opisy miasta wprowadzają momenty oddechu, pozwalają czytelnikowi na chwilę oderwać się od napięcia i jednocześnie wzbogacają narrację o wizualny wymiar. Styl autorki jest prosty, ale nacechowany emocjonalnie. Nie znajdziemy tu skomplikowanych konstrukcji ani literackich eksperymentów – język jest bezpośredni, momentami wręcz oszczędny, co działa na korzyść autentyczności. Dzięki temu historia Niny wydaje się bliższa, bardziej „prawdziwa”, jakby mogła wydarzyć się tuż obok. Warto zwrócić uwagę na sposób, w jaki Klimkiewicz ukazuje relacje międzyludzkie. To nie są relacje idealne ani jednoznaczne – pełne są niedopowiedzeń, napięć i emocjonalnych zawirowań. Szczególnie relacja między Niną a jej synem oraz jego partnerką staje się polem do eksplorowania tematów takich jak zaufanie, zazdrość i trudność w odpuszczaniu przeszłości. „Jestem Nina” to powieść, która nie daje łatwych odpowiedzi. Zamiast tego zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo przeszłość wpływa na nasze decyzje i czy rzeczywiście można się od niej uwolnić. To także historia o odwadze – nie tej spektakularnej, ale cichej, codziennej, polegającej na mierzeniu się z własnymi emocjami. To książka dla czytelników ceniących literaturę obyczajową opartą na psychologicznej głębi i autentyczności. Nie epatuje dramatyzmem, ale pozostawia po sobie wyraźny ślad – taki, który skłania do zatrzymania się i zadania sobie kilku niewygodnych, ale potrzebnych pytań.
mkcelinska - awatar mkcelinska
oceniła na 8 14 dni temu
Bezsenność Katarzyna Myszkorowska
Bezsenność
Katarzyna Myszkorowska
Opowieść cicha, intymna, a jednocześnie boleśnie prawdziwa. Autorka prowadzi nas przez noc – nie tylko tę dosłowną, bezsenną, ale przede wszystkim wewnętrzną, rozciągniętą w duszy głównej bohaterki. To historia kobiety, która funkcjonuje obok świata, jakby za szybą, w nieustannym poczuciu wyalienowania. Bohaterka nie potrafi odnaleźć się w relacjach, rozmowach, codziennych rytuałach, interakcje z ludźmi ją męczą. Jej samotność nie jest spektakularna – to raczej cichy, uporczywy szum w tle życia. Wyobcowanie staje się jej naturalnym środowiskiem, a bezsenne noce tylko potęgują wrażenie zawieszenia między „być” a „nie czuć”. Autorka niezwykle trafnie pokazuje, jak izolacja społeczna nie zawsze wynika z braku ludzi wokół, lecz z niemożności prawdziwego połączenia się z nimi. Jednym z najmocniejszych wątków powieści jest problem alkoholu – przedstawiony bez moralizatorstwa, bez taniej sensacji. Alkohol nie jest tu dramatycznym rekwizytem, lecz narzędziem ucieczki. To sposób na wyciszenie myśli, na zagłuszenie emocji, których bohaterka nie potrafi nazwać ani przeżyć. Myszkorowska pokazuje mechanizm powolnego osuwania się w nawyk – kieliszek po kieliszku, wieczór po wieczorze. To nie krzyk, to szept. I właśnie dlatego boli bardziej. Ogromnym atutem książki jest język. Lekki, współczesny, pozbawiony patosu, a jednocześnie pełen subtelności. Zdania płyną naturalnie, dialogi brzmią autentycznie, a opisy emocji są oszczędne, lecz celne. Autorka nie epatuje dramatem – pozwala czytelnikowi samodzielnie odczytać pęknięcia między słowami. To styl, który wciąga, ale nie przytłacza. Zakończenie zasługuje na szczególne uznanie. Nie jest cukierkowe, nie oferuje prostych rozwiązań ani nagłej przemiany. Jest za to uczciwe. Daje nadzieję, ale taką, która wymaga wysiłku i odwagi. To finał, który nie zamyka wszystkiego klamrą idealności, lecz zostawia przestrzeń na dalszą drogę – prawdziwą, nieidealną, ludzką. „Bezsenność” to książka o samotności w świecie pełnym ludzi, o próbach zagłuszenia bólu i o cichym pragnieniu, by w końcu poczuć się naprawdę obecnym. To historia, która nie krzyczy – ale długo nie pozwala nomen omen zasnąć.
Freja78 - awatar Freja78
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Demon Katarzyna Hewa
Demon
Katarzyna Hewa
,, Chciała się nawet rozpłakać... tak, dokładnie... rozpłakać z braku sił i rozczarowania, jak mają w zwyczaju słabe kobietki, zgodnie z przypisaną im rolą. Chciała szlochać nawet sztucznie, jak te id*otki, których nienawidziła. Ale chyba na to również zabrakło jej mocy. " Książka ,, Bestia i pani Róża. Demon" autorstwa Katarzyny Hewy. Jest to drugi tom dylogii. Odrazu mogę powiedzieć, że zdecydowanie więcej się tutaj dzieje, co jest ogromnym plusem! 😎 Po zaskakującym zakończeniu pierwszego tomu już wiedziałam, że bohaterowie nie mają co liczyć na spokojne życie tak jak to planowali. Ale przecież właśnie tak w życiu jest. Kiedy wydawać by się mogło, że pora na happyend - coś złego spadnie nagle jak grom z jasnego nieba. W tym przypadku był to ktoś. On. Demon... Przybierający postać Feliksa Gustawa Doronina. Ten mężczyzna nieźle namiesza w życiu docierających się małżonków. Już przy pierwszym spotkaniu sprawia, że Modrzewscy tracą grunt pod nogami. Okazuje się, że nieproszony gość przez podstęp stał się współwłaścicielem rodzinnego majątku Rozalii. Para nie może w to uwierzyć. Nie mogą uwierzyć w to, że obcy człowiek chce zabrać ich dom a mecenas, któremu tak ufali bez wahania ich zdradził. Dodatkowo Feliks bez skrupułów wykorzystuje Rozalię w celu osiągnięcia swojego celu. Celu, jakim jest okrutna zemsta, która zaburzy cały świat Jana Konrada. W tym tomie znaczną rolę odgrywa też Klara, przyjaciółka pani Modrzewskiej przeżywająca osobisty dramat. Bycie samotną matką z nieślubnym dzieckiem odcisnęło na niej piętno. Straciła szacunek, szansę na lepsze życie, jej świat się zawalił. Ale co jeśli to właśnie największy demon okaże się kimś, kto uratuje pogubioną duszę. Jakie sekrety z przeszłości są odpowiedzialne za koszmar naszych bohaterów? ,, Bestia i pani Róża. Demon " autorstwa Katarzyny Hewy to fenomenalna kontynuacja książki ,, Bestia i pani Róża". Są to romanse historyczne obok których nie da się przejść obojętnie. Już przy pierwszym spotkaniu z twórczością autorki byłam oszołomiona ale teraz? Teraz to już przepadłam na maksa! Sposób w jaki ta książka została napisana to coś pięknego, pokochałam język jakim posługuje się Kasia. Fabuła jest tak świetnie przemyślana, że wciąga od pierwszych stron i zdecydowanie nie należy do przewidywalnych. Znajdziemy tutaj ogrom tajemnic, okrutne intrygi a napięcie rośnie z każdą stroną. W gratisie dostajemy emocjonalną bombę. A myśl przewodnia jaka nasuwa się po lekturze tej książki to to, że aby szczęśliwie kroczyć w przyszłość trzeba uporać się z bolesną przeszłością. Wtedy zaczynamy żyć naprawdę. Ja z całego serca polecam obie części tej dylogii. Jestem pewna, że nikt z was nie pożałuje spędzenia z nią czasu.
love_books_marti - awatar love_books_marti
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Agatha Syndrome Hector Kung
Agatha Syndrome
Hector Kung
„Agatha Syndrome” Hectora Kunga to powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Z jednej strony mamy tu elementy romansu i intrygi, z drugiej – wyraźnie zarysowany rys psychologiczny, który dominuje nad fabułą. To historia bardziej o stanie umysłu niż o wydarzeniach, bardziej o obsesji niż o miłości, co już na wstępie nadaje jej specyficzny, nieco niepokojący charakter. Głównym bohaterem jest Max Grast – mężczyzna rozdarty między codziennością a własnymi wyobrażeniami. Pracuje w banku, funkcjonuje w uporządkowanym świecie, ale wewnętrznie pozostaje więźniem idealizowanego obrazu Agathy. To właśnie ona – niemal nieobecna fizycznie, a jednocześnie wszechobecna w jego myślach – staje się osią całej opowieści. Autor bardzo konsekwentnie buduje portret człowieka, który zatracił granicę między uczuciem a obsesją. Początkowe fragmenty książki mogą sprawiać wrażenie powolnych i rozwlekłych. Dużo miejsca zajmują rozważania bohatera, jego analiza własnych emocji i powracające wspomnienia. Jednak z czasem okazuje się, że ten zabieg ma swoje uzasadnienie – pozwala czytelnikowi wejść w sposób myślenia Maxa i zrozumieć mechanizmy, które nim kierują. To właśnie ten psychologiczny fundament stanowi największą siłę powieści. Wątek poszukiwania tajemniczej skrzyni, zlecony przez ekscentrycznego miliardera, wprowadza do historii element przygodowy, ale nie dominuje nad całością. Jest raczej pretekstem do konfrontacji bohatera z własnymi demonami i przeszłością. Podróż, którą odbywa Max wraz z przyjaciółmi, ma wymiar nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim wewnętrzny. Autor umiejętnie operuje napięciem, choć nie buduje go poprzez dynamiczne zwroty akcji. Zamiast tego stopniowo odsłania kolejne warstwy historii, zmuszając czytelnika do ciągłego rewidowania swoich wyobrażeń o bohaterach i ich motywacjach. To narracja wymagająca cierpliwości, ale potrafiąca zaangażować, jeśli pozwoli się jej rozwijać we własnym tempie. Nie sposób jednak pominąć pewnych kontrowersji związanych z przedstawieniem postaci kobiecych. W kontraście do złożonego portretu Maxa, kobiety pojawiające się w powieści wydają się mniej pogłębione, momentami uproszczone. To może budzić poczucie pewnej nierównowagi w konstrukcji świata przedstawionego i wpływać na odbiór całości. Styl Kunga jest wyraźnie stonowany, momentami wręcz surowy. Nie znajdziemy tu lekkich dialogów czy humorystycznych wtrętów – dominują refleksja, napięcie i melancholia. Taki sposób narracji buduje spójną atmosferę, ale jednocześnie sprawia, że książka nie jest łatwą ani lekką lekturą. Zakończenie powieści przynosi pewne domknięcie, choć nie rezygnuje z pozostawienia przestrzeni do interpretacji. To finał, który skłania do ponownego przemyślenia całej historii i spojrzenia na nią z innej perspektywy. Nie jest to rozwiązanie spektakularne, ale wpisuje się w charakter opowieści. „Agatha Syndrome” to książka dla czytelników, którzy cenią psychologiczną głębię i nie boją się narracji skupionej bardziej na wnętrzu bohatera niż na zewnętrznych wydarzeniach. To historia nierówna, momentami wymagająca, ale jednocześnie intrygująca i pozostająca w pamięci. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale trudno odmówić jej wyrazistości i literackiej odwagi.
mkcelinska - awatar mkcelinska
oceniła na 6 14 dni temu
W oczekiwaniu na cud Agnieszka Olejnik
W oczekiwaniu na cud
Agnieszka Olejnik
W oczekiwaniu na cud autorstwa Agnieszka Olejnik to książka, o której warto wspomnieć nawet wtedy, gdy świąteczny czas mamy już dawno za sobą. Choć fabuła osadzona jest w okresie Bożego Narodzenia, jej przesłanie pozostaje uniwersalne i aktualne przez cały rok. 🎄 Główną bohaterką powieści jest kobieta w średnim wieku, która tuż przed świętami ulega wypadkowi samochodowemu i zapada w śpiączkę. Przy jej łóżku gromadzą się dorosłe dzieci, żyjąc nadzieją, że matka obudzi się w Wigilię. W czasie pełnym napięcia, niepewności i świątecznych przygotowań poznajemy historię ich rodziny — naznaczoną milczeniem, konfliktami i niewyjaśnionymi żalami. Autorka kreśli wyraziste portrety rodzeństwa: bliźniaczek, które wskutek dawnych nieporozumień zerwały ze sobą kontakt, oraz brata, od lat skonfliktowanego z ojcem. Przyczyna tego sporu pozostaje tajemnicą, stopniowo odkrywaną w toku narracji. Każda z postaci niesie własny bagaż emocji, niedopowiedzeń i ran, które domagają się konfrontacji. 🎄 „W oczekiwaniu na cud” to powieść o powrocie do siebie, o potrzebie zrozumienia przeszłości, by móc zrobić krok naprzód. Nie jest to cukierkowa, przesłodzona historia wypełniona świątecznym blaskiem. Wręcz przeciwnie — książka działa jak kubeł zimnej wody, bez upiększeń obnażając ludzką naturę, słabości i trudne emocje. To opowieść refleksyjna, momentami bolesna, ale bardzo prawdziwa, skłaniająca do zatrzymania się i spojrzenia na własne relacje rodzinne z nowej perspektywy. Powieść dobitnie pokazuje również, że prawdziwie poznajemy ludzi — także tych najbliższych, własną rodzinę — dopiero w chwilach trudnych, gdy znikają pozory, a na powierzchnię wypływają skrywane emocje, lęki i niewypowiedziane prawdy.
Forgetmenotbooks - awatar Forgetmenotbooks
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Kocham cię, nieznajomy Justyna Rzecińska
Kocham cię, nieznajomy
Justyna Rzecińska
Ja do debiutów książkowych podchodzę z pewną ostrożnością, którą wypracowałam wiele lat temu, kiedy małymi krokami wchodziłam w czytelniczy świat. I choć od tamtej pory przeczytałam naprawdę wiele książek, ten mały red flag nadal gdzieś we mnie jest. Zawsze towarzyszy mi odrobina dystansu, brak wygórowanych oczekiwań i chwila zwątpienia, czy historia rzeczywiście mnie porwie. Wspominam o tym nie bez powodu, ponieważ „Kocham cię, nieznajomy” to debiut literacki Justyny Rzecińskiej. I muszę przyznać, że to naprawdę świetna historia, która wciągnęła mnie już od pierwszych stron. To opowieść będąca połączeniem romansu z wyraźnymi elementami thrillera psychologicznego, dlatego podczas czytania zdecydowanie nie grozi nuda. Aleksandra i Rafał z pozoru tworzą idealne małżeństwo. Jednak ta perfekcyjna fasada istnieje tylko na zewnątrz, bo za zamkniętymi drzwiami ich domu kryje się zupełnie inna rzeczywistość. Kiedyś się kochali, wspierali i dbali o siebie nawzajem, lecz wszystko zaczęło się zmieniać, gdy bezskutecznie starali się o dziecko. Kolejne nieudane próby, liczne badania, ogrom oczekiwań i narastająca frustracja sprawiły, że w ich relacji pojawiły się pęknięcia. W końcu napięcie przerodziło się w coś znacznie gorszego, gdy Rafał po raz pierwszy podniósł rękę na żonę. Od tego momentu jego uczucia coraz częściej przybierają formę przemocy psychicznej i fizycznej, a codzienność Aleksandry wypełniają poniżanie, kontrola i strach. Jakby tego było mało, mężczyzna ma również kochankę, która zachodzi z nim w ciążę. Aleksandra już od dłuższego czasu słyszy w swojej głowie cichy, a zarazem uporczywy głos. Coś na kształt intuicji albo dodatkowego zmysłu. A może przez strach i brak poczucia bezpieczeństwa zaczyna powoli wariować? Pracując w kancelarii, prowadziła wiele spraw rozwodowych, w których mężczyźni perfidnie i bezwstydnie zdradzali swoje żony. Teraz zaczyna mieć wrażenie, że jej własne małżeństwo powoli zmierza w tym samym kierunku. Ich relacja od dawna jest już tylko formalnością, a Aleksandra nie wie, co powinna zrobić. Przymknąć oko na zdradę męża i udawać, że o niczym nie wie, czy może zdobyć dowód i złożyć papiery rozwodowe? Podczas wspólnego wyjazdu do Sopotu z Rafałem i znajomymi spotyka tajemniczego blondyna o niebieskich, wręcz lazurowych oczach. Spod mankietu jego koszuli wystaje tatuaż z cyfrą sześć. Od tego momentu w życiu Aleksandry zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Kobieta zaczyna miewać niepokojące sny. Wszystko to wywołuje w niej lęk, ale jednocześnie budzi rosnącą ciekawość i pragnienie, by ponownie spotkać tajemniczego nieznajomego. Kim jest ten mężczyzna i jaki wpływ będzie miał na życie Aleksandry? Tego dowiecie się, sięgając po książkę „Kocham cię, nieznajomy” Tak, to historia, od której naprawdę ciężko się oderwać. Autorka potrafi zaskoczyć czytelnika niejednym obrotem akcji. Dużym plusem jest dla mnie również to, że książka została napisana z dwóch perspektyw: Aleksandry i Rafała. Dzięki temu bohaterowie są bardziej wyraziści i lepiej przedstawieni, a my jako czytelnicy mamy wgląd w ich myśli, emocje i motywacje. Sama fabuła jest dość zawiła i wielowątkowa. W książce pojawia się wiele manipulacji, intryg oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji, co sprawia, że trudno oderwać się od czytania i z każdą kolejną stroną chce się wiedzieć jeszcze więcej. Zabrakło mi jednak dopracowania samego zakończenia. Trudno mi to do końca ubrać w słowa, ale po przeczytaniu ostatnich stron zostało we mnie wyraźne poczucie niedosytu. Mam wrażenie, jakby historia została trochę zbyt szybko zamknięta, jakby czegoś w niej jeszcze brakowało. Przez większość książki autorka prowadzi bardzo intensywną, pełną napięcia fabułę, dlatego spodziewałam się równie wyrazistego i dopracowanego finału. Niestety w moim odczuciu końcówka była napisana dość szybko i zabrakło mi w niej doprecyzowania niektórych wątków oraz mocniejszego domknięcia całej historii. Przez to miałam wrażenie, jakby ta opowieść urwała się odrobinę zbyt nagle.
Dominika Starzyk - awatar Dominika Starzyk
ocenił na 9 29 dni temu
Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu Jolanta Kosowska
Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu
Jolanta Kosowska Marta Jednachowska
Drogi Czytelniku... Wiem, że nie jest to ten czas, już dawno mamy za sobą święta Bożego Narodzenia, lecz myślę, że ta lektura jest idealna i 'na czasie', po prostu do przeczytania przez cały rok. Pewien dom opieki? Jest. Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia? Obecne. Pewna dawna opiekunka? Tak. Pewni młodzi ludzie? Będą. Chęć zrobienia czegoś dobrego? Oczywiście. Próba zebrania razem dawnych bliskich? Pewnie. Pewna pomoc? Jasne. Pewna choroba? Niestety. Smutek? Znajdzie się. Magia? Na każdym kroku. Niespodzianki? Bez nich byłoby nudno. Między innymi właśnie to tym razem znajdziemy w kolejnej wspólnej książce Jolanty Kosowskiej i Marty Jednachowskiej pod tytułem „Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu”. Jaki osiągnęły efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury, książki oczywiście. Wspaniale było po raz kolejny przenieść się do świata Marceliny, Maurycego, Telemacha, Oiwii, Szymona, Zosi, Olgi, Karola, Natalii, Jagody, Justyny, Marii, Grażyny, Klaudii, Sabiny, Jakuba, Marka, Zuzy, Rozalii, Marcina, Miłosza, Dominika, Jowity, Michaela, Jensa i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Znów są bardzo dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Czy kogoś nadal lubię? Tak, niemal wszystkich (chociaż niektórzy mieli swoje epizody). Dawno tak nie miałam. Tak, dobrze myślicie, nie podam powodu. Nie chcę zdradzać za dużo. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że nie do końca jest to prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Wprawdzie akcja rozkręca się swoim tempem, jednak niemal przez całą powieść coś się dzieje. Autorka chwilami serwuje nam emocje naprawdę sporymi porcjami. Nie brakowało mi tu zaskakujących zwrotów akcji oraz wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony. Dodam jeszcze, że fabuła wciągnęła mnie niemal od pierwszych stron, była świeża, fajna. Po trzecie, styl. Książka, tak jak jej poprzedniczka, napisana jest lekkim językiem, przystępnym dla każdego. To ułatwiło i bardzo przyśpieszyło czytanie. Leci za to oczywiście plusik. Chciałabym tylko pomarudzić, że książka ta mogłaby być nieco dłuższa... Tak chociaż o pięćdziesiąt stron i mieć jeszcze ze dwa wątki (choć wiem, że mogłoby to być nieco problematyczne). Po czwarte, magia świąt. Jest tu odczuwalna na każdym kroku z czego bardzo się cieszę. To troszkę odczarowało mi ten trudny ostatnio dla mnie czas. Jestem bardzo za to wdzięczna. Po piąte, zakończenie i przesłanie. Nie do końca właśnie takiego zakończenia się spodziewałam, coś zupełnie innego otrzymałam w rzeczywistości. Troszkę się zdziwiłam, ale bardzo pozytywnie. Autorki mnie nieco zaskoczyły. To było fajne. Oczywiście daję za to plusa. Jeśli chodzi zaś o przesłanie, znajdziemy je oczywiście. Nie zdradzę o co dokładnie chodzi, chcę by każdy czytelnik sam to odkrył, inaczej to nie miałoby sensu. Muszę za nie dać kolejnego plusa. Powieść jest lekką lekturą do poduszki. Opowieść pokazuje, że niemal w każdym człowieku są spore pokłady dobra, czasami tylko trzeba je odkopać... zwłaszcza w takim okresie jak święta Bożego Narodzenia. Książka, tak jak tom pierwszy, praktycznie czyta się sama. Historia naprawdę mnie wciągnęła, sprawiała, że chciałam być częścią życia naszych bohaterów, choć chwilami nie miałam ochoty docierać do końca (żeby zbyt szybko ich nie opuszczać). Autorkom bardzo dziękuję za kolejną przygodę. Była naprawdę intrygująca i nietypowa. Z niecierpliwością czekam na kolejne tego typu historie, czekam na trzeci tom przygód naszych podopiecznych. Ogólna ocena - 5,5/6. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć. Pozdrawiam, Iza.
Izulka - awatar Izulka
oceniła na 9 20 dni temu
Kiedy serce powie dość Marta Kurzawa
Kiedy serce powie dość
Marta Kurzawa
Główna bohaterka Anna zmaga się z problemem mobbingu i kompletnie lekceważącego ją partnera, co przekłada się na jej relacje z przyjaciółmi i rodziną, a także zdrowie psychiczne. Mimo, że kobieta stara się być, a czasami nawet jest asertywna to nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom i wymaganiom toksycznej szefowej. Powoli zaczyna wypalać się zawodowo. Przestaje wierzyć w siebie, w to że w innym środowisku pracy może być jej lepiej, że zasługuje na szacunek i bycie docenioną przez szefową. Boi się dokonać zmiany w swoim życiu. Dodatkowo życie brutalnie otwiera jej oczy, bo pokazuje, że jest zaręczona z mężczyzną, który kompletnie nie liczy się z jej zdaniem, jej potrzebami, a wszelkie kwestie dotyczące ich ślubu omawia ze swoją matką i współpracownicą. Czy Anka zdecyduje się zawalczyć o siebie zarówno na płaszczyźnie zawodowej jak i prywatnej? Czy znajdzie w sobie siłę i wolę do walki? Przekonacie się czytając książkę. Jestem wdzięczna Pani Marcie za to, że zdecydowała się w swojej książce poruszyć ten istotny temat jakim jest mobbing. Niestety zrozumie to tylko ten kto sam go doświadczył bądź osoba, która była przy osobie doświadczajacej mobbingu, albowiem ludziom się wydaje, że ten temat albo nie istnieje albo jest bagatelizowany albo, że się to wyolbrzymia, a ofiara jest zbyt wrażliwa (a nawet przewrażliwiona na swoim punkcie) czy wręcz sobie z niego żartują. Autorka ma ponadto zdecydowanie talent do pisania książek, co się rzadko zdarza u osób bez wykształcenia dziennikarskiego. Potrafi zaciekawić tematem. Przedstawić go prostym, zrozumiałym i przystępnym językiem. Dogłębnie poruszyć. Sprawić, że jesteśmy głodni wiedzy i pragniemy ją zgłębić.
Paulina - awatar Paulina
oceniła na 9 9 dni temu
Cuda na śniegu Joanna Szarańska
Cuda na śniegu
Joanna Szarańska
Wiem, że już wiosna zagląda do nas nieśmiało i książka , która przenosi na w śnieżne klimaty jest może w tej chwili nietrafiona. Niemniej trafiła właśnie teraz w moje ręce, więc tak na pożegnanie zimy, mała recenzja. Tym bardziej, że powieść zasługuje na uwagę i tych kilka słów. Powieść Joanny Szarańskiej mimo mroźnego tytułu, jest pełna ciepła. Bardzo łatwo przenosi czytelnika do pensjonatu Bajka, gdzie razem z bohaterami szukamy magii świąt i spadku (którego nie ma). Właścicielem Bajki jest Aleksander, który stracił serce do pensjonatu wraz ze śmiercią ukochanej żony Małgosi. Z rodziną nie utrzymuje kontaktu, jest raczej odludkiem unikającym ludzi i świąt, które tak bardzo uwielbiała jego żona. Wyjątkiem jest ciotka Emilia, która stara się, by pensjonat odzyskał dawny blask. Jest jedyną osobą z rodziny, którą Aleksander toleruje. Gdy znów zbliżają się święta okazuje się, że do Czterech Mostów zjeżdżają spadkobiercy, mający chrapkę na Bajkę. A wszystko przez ogłoszenie w gazecie, które tak naprawdę nie wiadomo, kto dodał. Robi się ogromne zamieszanie. Aleksander jest wściekły, jego bratanek Zygmunt już snuje plany przebudowy, bratanica zaś jako miłośniczka kotów marzy o pensjonacie dla tychże czworonogów. Natomiast mała Ania odkrywa, że Bajka jest miejscem magicznym i potrafi spełniać życzenia. Czy tylko na pewno wszystkie? Jedno jest pewne, każdy otrzyma to, na co zasługuje. Niektórzy coś zrozumieją, a niektórzy coś stracą. "Cuda na śniegu" to bardzo odprężająca i pozytywna lektura. Czyta się szybko i z zainteresowaniem. Polecam z czystym sumieniem.
Kasia Sapierzyńska - awatar Kasia Sapierzyńska
oceniła na 8 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Stokrotki w grudniu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Stokrotki w grudniu