rozwiń zwiń

Śmiercionośni

Okładka książki Śmiercionośni
Łukasz Ryłko Wydawnictwo: Kultura Gniewu komiksy
76 str. 1 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2007-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-10-01
Liczba stron:
76
Czas czytania
1 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-60915-05-9
Średnia ocen

                7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śmiercionośni w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Śmiercionośni

Średnia ocen
7,0 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
181
157

Na półkach:

Utrata zwierzaka jest głębokim emocjonalnym przeżyciem. Szczególnie dla dziecka. Pewien chłopiec po śmierci ukochanego kanarka wyrusza w podróż, aby wyrównać rachunki.
***
Znudzona codziennością kobieta daje sobie prawo do przyjemności. Tej nocy nie ma dla niej granic, a ona doskonale wie, jak na tym skorzystać.
***
Po trudnościach w dążeniu do celu bardzo łatwo stracić wiarę w siebie. A odbudowanie jej może trwać nawet latami. Znaczenie szybciej sprzedać duszę diabłu za odrobinę talentu. Jak na tym wyjdzie mężczyzna marzący o karierze pisarza?


Losy tych i pozostałych bohaterów “Śmiercionośnych” poznajemy w siedmiu krótkich rozdziałach. Z pozoru niezależne historie przecinają się na kartach komiksu i tworzą niezwykłą całość. Narysowane w ciekawym stylu czarno białe ilustracje i perfekcyjnie złożone kadry sprawiają, że przez dzieło Łukasza Ryłko bardzo przyjemnie się płynie. Mimo tego, że jest to niemy komiks dobrze wiedziałam, co autor chciał mi przekazać w danym momencie. Można połknąć go naraz, ale warto włączyć uważność i dokładnie przestudiować drugi plan. Ja dopiero za trzeci razem zauważyłam mase sprytnie ukrytych tam detali, które finalnie miały znaczenie.

Bardzo fajna rzecz. Spędziłam z nią miło czas, a odkrywanie w niej kolejnych elementów przyniosło mi dużo radości. Teraz męczy mnie tylko jedna myśl.. Dlaczego tak cicho jest o “Śmiercionośnych”? Przecież takie to dobre.

Utrata zwierzaka jest głębokim emocjonalnym przeżyciem. Szczególnie dla dziecka. Pewien chłopiec po śmierci ukochanego kanarka wyrusza w podróż, aby wyrównać rachunki.
***
Znudzona codziennością kobieta daje sobie prawo do przyjemności. Tej nocy nie ma dla niej granic, a ona doskonale wie, jak na tym skorzystać.
***
Po trudnościach w dążeniu do celu bardzo łatwo stracić...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

39 użytkowników ma tytuł Śmiercionośni na półkach głównych
  • 32
  • 7
20 użytkowników ma tytuł Śmiercionośni na półkach dodatkowych
  • 11
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Śmiercionośni

Inne książki autora

Okładka książki Komiks kontra AIDS Michał Będkowski, Rafał Betlejewski, Marcin Cyliński, Dupal, Katarzyna Filipiak, Krzysztof Gawronkiewicz, Ernesto Gonzales, Konrad Grzegorzewicz, Natalia Iwaniec, Aleksandra Karalus, Karolina Konior, Andrzej Kotański, Piotr Kotecki, Janek Koza, Monika Krasny, Cyryl Lechowicz, Tomasz Lew Leśniak, Sylwia Restecka, Joanna Rompa, Łukasz Ryłko, Justyna Sandela, Mateusz Sandela, Joanna Sanecka, Paulina Sitkowska, Rafał Skarżycki, Mateusz Skutnik, Tomasz Suska, Przemysław Truściński, Maciej Trzebiński, Ivo Widuliński, Szymon Więckowicz, Dennis Wojda, Kamila Wojtasik, Kamil Ząbkowski
Ocena 4,5
Komiks kontra AIDS Michał Będkowski, Rafał Betlejewski, Marcin Cyliński, Dupal, Katarzyna Filipiak, Krzysztof Gawronkiewicz, Ernesto Gonzales, Konrad Grzegorzewicz, Natalia Iwaniec, Aleksandra Karalus, Karolina Konior, Andrzej Kotański, Piotr Kotecki, Janek Koza, Monika Krasny, Cyryl Lechowicz, Tomasz Lew Leśniak, Sylwia Restecka, Joanna Rompa, Łukasz Ryłko, Justyna Sandela, Mateusz Sandela, Joanna Sanecka, Paulina Sitkowska, Rafał Skarżycki, Mateusz Skutnik, Tomasz Suska, Przemysław Truściński, Maciej Trzebiński, Ivo Widuliński, Szymon Więckowicz, Dennis Wojda, Kamila Wojtasik, Kamil Ząbkowski

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Numer 73304-23-4153-6-96-8 Thomas Ott
Numer 73304-23-4153-6-96-8
Thomas Ott
Liczby, które okazują się przekleństwem i stan, który balansuje między snem a szaleństwem. „Numer 73304-23-4153-6-96-8“ zbudowane zostaje wokół tytułowych cyfr, które podążaj za bohaterem i plączą w jego uporządkowanej codzienności. Sprawiają, że rzeczywistość zaczyna rozchodzić się w szwach. Może stajemy się świadkiem nadprzyrodzonego, może obserwujemy jedynie pogrążenie jednostki w majakach; źródło oraz powód pozostają poza naszym zasięgiem. Thomas Ott to artysta, który stawia na komiksy nieme. Pozbawia bohaterów słów, a jednocześnie opowieść kreśli w sposób na tyle przejrzysty, że odbiorca nie ma wątpliwości, co do samej fabuły. Uwypukla natomiast emocje oraz nastrój. Jego komiksy klimatem są porównywany do dzieł Edgara Allana Poe czy Chandlera, a „Numer 73304-23-4153-6-96-8“ to idealne połączenie opowieści tych dwóch autorów w wersji przefiltrowanej przez wrażliwość Thomasa oraz jego sztukę. Co istotne — artysta swoje prace tworzy techniką wydrapywania linii na deskach pokrytych czarną farbą, czyli techniką absolutnie nietypową w świecie komiksów. Daje to efekt, jaki zachwyca wizualnie, ale również — dzięki oku do szczegółów oraz umiejętności snucia opowieści — nie pozostawia odbiorcy obojętnym względem ukazanych wydarzeń. Szczegóły mają moc, a całość lubi wywoływać lawinę przemyśleń. Jest niepokojąco, jest interesująco. Po zapoznaniu się z tytułem „Las“ wiedziałam, że Thomas Ott to mój komiksowy pewniak i „Numer 73304-23-4153-6-96-8“ jedynie to udowadnia. Rewelacyjna historia! Mocno osiadająca na moim sercu.
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na 10 1 rok temu
Ratboy Krzysztof Owedyk
Ratboy
Krzysztof Owedyk
Wrzucam swoją recenzję komiksu, którą dawno temu napisałem dla Kzet. Nie wiem czy jest dobra, bo pisana dawno temu, ale nic w niej nie będę zmieniał. :) Okazuje się, że nawet na Górnym Śląsku żyją superbohaterowie. Dziś dowiesz się drogi czytelniku, dlaczego warto kupić komiks o pewnym katowickim mścicielu. Każda mroczna postać musi mieć swego rodzaju origin. Pierwsza wzmianka o Ratboyu pochodzi z ust generała Szłapy, który zaniósł małego chłopca o mysiej twarzy do domu dziecka prowadzonego przez siostry św. Witolda. Jak twierdzi sam autor komiksu – „wiele mogło wskazywać na to, iż generał Szłapa mógł być jego ojcem”. Niestety wojskowy nie ukazuje nam się jako pozytywna postać. Najpierw oddał małego chłopca na wychowanie siostrom, a po 20 latach zamierza przeprowadzać na nim eksperymenty. Ale dlaczego? Czyżby Ratboy, poza osobliwym wyglądem, posiadał jakieś przydatne wojsku moce? Dokładnie tak. Jedną z – nazwijmy to – super umiejętności tytułowego bohatera komiksu jest swobodne przeciskanie się przez rury kanalizacyjne, niczym postać z jednego z pierwszych odcinków „Z archiwum X” pt. „Squeeze” (wspomina o tym nawet sam autor w przypisach). Pamiętam swoje lęki z dzieciństwa, kiedy po obejrzeniu tego epizodu, przez co najmniej rok bałem się chodzić do łazienki za potrzebą. Nie dziwota zatem, że nocny stróż w pewnym katowickim banku był przerażony wizytą „dużego szczura”, który nie wszedł jak normalny człowiek przez drzwi. O właśnie, cały Ratboy. Potrafi nawet napaść na bank. Wyglądem przypomina Myszkę Miki z kreskówek Disneya. Nie jest jednak słodką postacią z bajek dla dzieci, a szczurem-anarchistą, który nie waha się sięgnąć po broń (choć jak sam mówi, po broń defensywną), czy też dopuścić się porwania. Człowiek-szczur nie stoi jednak po ciemnej stronie mocy. Wręcz przeciwnie. Jest raczej postacią pozytywną. Przede wszystkim – delikatnie mówiąc – nie przepada za władzą i zniszczonym przez pogoń za pieniądzem społeczeństwem. Kradnie pieniądze z banku tylko tym najbogatszym, aby biednym było lepiej (niezły Robin Hood, prawda?), porywa gnieźnieńskiego biskupa, aby władza wypuściła młodych chłopaków, wtrąconych do więzienia za odmowę odbycia służby wojskowej, itp. Pomaga nawet zakonnicy, która padła ofiarą niewybrednych żartów ze strony współpasażerów podróży. Jest to nieco zaskakujące, ponieważ w komiksach Krzysztofa Owedyka mamy najczęściej do czynienia z pojazdem po wszystkim, co z kościołem związane. Fani Prosiaka, nie martwcie się jednak – przygoda z zakonnicą to wyjątek od reguły. Klerowi dostaje się w „Ratboyu” nie raz i nie dwa. Prawie każdy fajny komiksowy bohater ma przyjaciela, tak jak Batman ma Alfreda. A Ratboy? Arcyzabawnego udomowionego szczura. Ponieważ mieszkanie naszego młodego anarchisty znajduje się w kanałach, gryzoń nie miał chyba nic przeciwko takiemu stanowi rzeczy. Szczur to taki katowicki Alfred. Potrafi dogryźć głównemu bohaterowi kąśliwą uwagą i ma łeb na karku. I w końcu najważniejsze: to z jego ust (pyszczka?) padają najmądrzejsze słowa w całym komiksie, które pozwolę sobie w tym miejscu zacytować w całości: „Pieniądze! Phi! Ludzie to potrafią być głupi! Wymyśleć sobie tak bezwartościową rzecz by ta kierowała ich życiem! Żeby tak zawierzyć jej swój los! Żyją dla pieniędzy, umierają dla pieniędzy, aby godnie żyć muszą zarobić, żeby zarobić kogo trzeba wyzyskać…CHA CHA! Jakież to upokarzające. W głowie się nie mieści…”. Komiks Prosiaka jest pełen takich ideologicznych wywodów. Czasem może to męczyć, a nawet drażnić czytelnika, ale jest w tym jakaś mądrość. „Ratboy” to wartościowy komiks, zawiera wiele ciekawych informacji o latach 90. Nie tylko o Katowicach, ale o tym jak wtedy się żyło w Polsce. Najciekawsze są chyba jednak przypisy autora, umieszczone na końcu książki, które czytałem z wypiekami na twarzy. W komiksie zawarty jest kawał historii, ale żeby ją zrozumieć, współczesny czytelnik potrzebuje pomocy i takową od Prosiaka dostaje. Gdybym miał podać jakieś minusy tego albumu, wskazałbym na zbyt dużą ilość tekstu. Nie oszukujmy się, „Ratboy” jest nieco przegadany. Na niektórych kadrach jest dosłownie więcej tekstu niż rysunku. Niewątpliwym plusem jest natomiast dbałość o szczegóły. Główny bohater przechadza się, wyglądającymi tak jak w rzeczywistości, ulicami Katowic i odwiedza prawdziwe miejsca. Gdy akcja przenosi się do Gniezna, elementy panoramy tego miasta znowu nie różnią się niczym od oryginału. A to wszystko dzięki temu, że autor komiksu poprosił o zdjęcia kolegę mieszkającego blisko Gniezna. Troska, nie tylko o pierwszy plan, ale i o otoczenie, architekturę miast w których dzieje się akcja komiksu, robi wrażenie. Najbardziej podobał mi się jednak wielki finał historii. Prosiak przygotował naprawdę bombowe zakończenia. Gdyby jego komiks kiedyś sfilmowano, byłby potrzebny niezły budżet, aby pokazać wydarzenia z ostatnich stron komiksu. A kadr, który Owedyk uważa za swój ulubiony (oczywiście z wielkiego finału), naprawdę jest fantastyczny. W sumie warto kupić „Ratboya”. Jeśli ktoś ma poprzednie wydanie, to też może się na nowe skusić, bo przypisy w nim zawarte są, poza oczywistą integralnością z przedstawioną historią, wartością samą w sobie. Zdradzę tylko, ze album przeczytałem raz, a przypisy już trzy razy. http://kzet.pl/2012/08/ratboy.html
kendo777 - awatar kendo777
ocenił na 6 9 lat temu
Opowieści Szeherezady Sergio Toppi
Opowieści Szeherezady
Sergio Toppi
Powiadają by żelazo kuć póki gorące, kuję więc. Czas na Opowieści Szecherezady. Tytuł nie pozostawia miejsca na jakiekolwiek domysły. Jeszcze przed odbiorem przesyłki, oczami wyobraźni ujrzałem klucze otwierające Księgę tysiąca i jednej nocy. - Perskie księżniczki, wezyrów, olśniewające pałace, tchnące świeżością ogrody, oazy, dżinny, ifryty, zakazane manuskrypty i zapomniane miasta zatopione w morzach rozżarzonych piasków. Jednym słowem wszystko to, czym od setek lat Bliski Wschód kusi i uwodzi europejczyków. Nie zamierzałem wspominać więcej o Zaczarowanym świecie, ani porównywać go z Opowieściami Szecherezady. Okazało się to jednak czymś tak naturalnym, że aż nieodzownym. Będzie więc o Opowieściach Szecherezady, przez pryzmat Zaczarowanego Świata. Zaczarowany świat jest znacznie bardziej zróżnicowany, co daje mu olbrzymią przewagę. Kilka dni po zakończeniu lektury uzmysłowiłem sobie że nie pamiętam żadnej z opowiedzianych przez Szecherezadę historii i nie potrafię nic konkretnego na ich temat powiedzieć. Nie znam literackiego pierwowzoru, nie porównam więc oryginału z graficzną adaptacją, ale fabularnie wypada ona bardzo blado. Teoretycznie przynajmniej wszystko jest na swoim miejscu - magiczne artefakty, dżinny, czarna magia, zbrodnia, zdrada, zemsta i triumfująca sprawiedliwość. Niemniej jednak nic z tego nie wynika, opowieści nie zapadają w pamięć, nie pozostaje po nich najlichsze nawet wspomnienie. Obawiam się, że na taki właśnie los skazane są baśnie, legendy i podania ludowe w czystej, niezmodyfikowanej genem współczesnej rozrywki postaci. Słowo pisane pozostaje dla nich lepszym nośnikiem niż obraz. Sergio Toppi mimo perfekcyjnie wykonanych ilustracji nie zdołał atrakcyjnie oddać Księgi tysiąca i jednej nocy. Zakończenie również pozostawia niedosyt. Ostatnie opowiadanie kończy się mniej więcej tymi samymi słowami co poprzednie historie. - "Dla Szecherezady wstający dzień miał być ostatnim... Ale król, chcąc usłyszeć więcej opowieści, nie chciał by kobieta umarła. Stało się zgodnie z jego wolą." O dalszych losach sułtana Szachrijara i Szecherezady można sobie poczytać gdzie indziej. Być może w planach był kolejny tom, który nie powstał, być może takich planów wcale nie było. Ostatecznie jednak zakończenie jest mało satysfakcjonujące. Graficznie poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko - precyzyjny, mistrzowski styl o którym pisałem w poprzednim poście. Szczególną uwagę warto zwrócić na "Czekałem tysiąc lat" i "Skarb Jazida" które jako jedyne są kolorowe. Dzięki dobranej kolorystyce nabierają onirycznego, surrealistycznego, miejscami nawet psychodelicznego wymiaru. Bardzo udany zabieg. Sądzę że Zaczarowany świat w takiej formie zyskałby jeszcze więcej mocy. Nie mam zbytnich wątpliwości wydając ostateczny werdykt. W dziesięciostopniowej skali, zapożyczonej z LC daję 6 - dobry. Pomimo walorów wizualnych do Opowieści Szecherezady już nie powrócę. Sześć jest więc maksymalną oceną, możliwą do uzyskania przy takim stanie rzeczy.
Horyzont_Snu - awatar Horyzont_Snu
ocenił na 6 3 lata temu
Y: Ostatni z mężczyzn - Jeden mały krok Brian K. Vaughan
Y: Ostatni z mężczyzn - Jeden mały krok
Brian K. Vaughan Pia Guerra
W drugim tomie zbiorczym Ygreka znalazły się aż cztery opowieści. Wszystko dlatego że tomy trzeci oraz czwarty, zawierają w sobie po dwie historie, których akcje rozgrywają się w innych miejscach. Jednak po bardziej szczegółowej lekturze zorientujemy się, ze to tak naprawdę jedna spójna całość i w tym wydaniu zbiorczym Egmont dał swym czytelnikom bardzo porządny kawał historii jednego z ostatnich mężczyzny na Ziemi. Dziś przyjrzymy się bliżej albumowi zatytułowanemu Jeden mały krok, który zawiera również zeszyty Komedia i tragedia. Patrząc po wydarzeniach jakie mają tutaj miejsce, można by sądzić, że tytuł drugiej opowieści jest bardziej trafiający w sedno. Po krwawych wydarzeniach w Marrisville, Yorick, w towarzystwie doktor Alison Mann i agentki 355, zmierza do san Francisco, gdzie znajduje się super nowoczesne laboratorium genetyczne doktor Mann. Grupa nie ma jednak łatwego zadania gdyż nadal drepczą im po pietach Amazonki, ekstremistyczna grupa kobiet twierdzących, ze to Matka natura oczyściła planetę z męskiego robactwa. Tymczasem podczas podróży pociągiem, natrafiają na Natalię, Rosjankę która przybyła do USA w celu ochrony rosyjskiego astronauty. Okazuje się bowiem, że w stacji orbitalnej nadal znajduje się troje ludzi, z których dwójka to mężczyźni. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem, podczas gdy na arenie pojawia się nowy gracz - komando izraelitek, kierowane ręką tajemniczej osoby z Kongresu USA. Trzeci tom spycha w praktyce na najdalszy plan temat Amazonek, wprowadzając na ich miejsce izraelitki, które mają za zadanie porwać Yoricka. Całą sytuację komplikuje para astronautów płci męskiej oraz Natalia, zdająca się być dla całej serii bardzo ważną postacią. Jej rola w trzecim albumie jest naprawdę ważna, zaś jego zakończenie daje nam wyraźnie do zrozumienia, że z rosyjską blond pięknością o twardym charakterze, która po angielsku mówi bardzo koślawo, na co Yorik często zwraca uwagę, spędzimy jeszcze sporo czasu. Sama postać Yoricka, czyli oficjalnie ostatniego żywego mężczyzny na Ziemi, trochę ewoluowała. Nadal jest on zbyt pochopny w podejmowaniu decyzji, ciągle pragnie odszukać swoją dziewczynę w Australii oraz jest jej, o dziwo, wierny jak pies. Z drugiej strony ma się wrażenie, że chłopak czasami jest bliski pęknięcia i tym samym targnięcia się na swoje życie. Wrażenie to pogłębiają jego nieroztropne akcje, które czasem faktycznie ratują sytuację, ale jego samego wystawiają na poważne, a czasem śmiertelne niebezpieczeństwo. Mimo to nie opuszcza go ironiczne poczucie humoru, którym potrafi doprowadzić do szału agentkę 355 oraz doktor Mann. Druga historia, zatytułowana Komedia i tragedia, rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach dotyczących Natalii i astronautów. Nie występuje w niej jednak nikt z głównej trójki, tylko małpka Yoricka, Ampersand. Trafia on do grupy aktorek, która ma zamiar wystawić w teatrze sztukę o ostatnim mężczyźnie na Ziemi. Pokazuje ona dwa dna sytuacji w jakiej znalazły się kobiety - filmową i faktyczną. Z jednej strony starają się poradzić sobie po stracie bliskich, ale jednocześnie samych mężczyzn, czy w tym wypadku mężczyznę, przedstawiają w sposób bardzo stereotypowy. Do tego dochodzi do wielu tarć pomiędzy postaciami poza planem, co tylko utwierdza czytelnika w przekonaniu, że zachwianie naturalnego porządku rzeczy, nie ważne w którą stronę, musi mieć katastrofalne konsekwencje. Trzeci album Ygreka jest bardzo dynamiczny oraz w przeciwieństwie do poprzednich zdecydowanie krwawszy. Pokazuje też on jak tragiczny staje się obraz sytuacji na naszej planecie, przy zniszczeniu niemal całego łańcucha dowodzenia, służb porządkowych czy medycznych. Jednak sednem tego numeru jest walka o przywrócenie równowagi, tak bardzo potrzebnej światu po wystąpieniu tajemniczej zarazy, która wybiła niemal wszystkie organizmy posiadające chromosom Y. Fabuła rozwija się coraz dynamiczniej, a finalne zwieńczenie obu historii daje czytelnikom nadzieję na bardzo interesującą kontynuację, podsycając tylko apetyt na więcej.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na 9 3 lata temu

Cytaty z książki Śmiercionośni

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Śmiercionośni