Sanktuarium śmierci

Okładka książki Sanktuarium śmierci
Dariusz Rekosz Wydawnictwo: Replika kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2014-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788376744070
Średnia ocen

                5,4 5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sanktuarium śmierci w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sanktuarium śmierci



książek na półce przeczytane 6157 napisanych opinii 3320

Oceny książki Sanktuarium śmierci

Średnia ocen
5,4 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
989
232

Na półkach: ,

Kryminały to nie moja ulubiona kategoria literacka, ale nie mogę powiedzieć, by ten, utrzymany w stylu klasycznych policyjnych powieści kryminalnych, mnie nie zaintrygował.
Akcja "Sanktuarium śmierci" toczy się w Gdańsku, gdzie w dziwnych i makabrycznych okolicznościach znajdowane są męskie trupy, nie tylko pozbawione odzienia, ale również gałek ocznych. Elementem, który wydatnie wskazuje na to, że policja ma do czynienia z serią zabójstw jest posiadany przez denatów za lewym uchem niewielkiego i identycznego tatuażu.
Dochodzenie w sprawie dziwnych zejść z tego świata młodych mężczyzn prowadzi nadkomisarz Maciej Szerman z aspirantem Woźniakiem. Intensywne śledztwo, jakie prowadzą obydwaj, przynosi zaskakujące wyniki, gdyż okazuje się, że tatuaże jaki posiadali zamordowani i okaleczeni mężczyźni wykonane zostały w Pakistanie a każdy z nich przed śmiercią miał kontakt z pewną piękną blondynką. A tak w ogóle wszyscy byli kiedyś komandosami i brali udział w zagranicznych misjach wojskowych.
Sprawa morderstw zaczyna więc być coraz bardziej intrygująca a nawet sensacyjna i skomplikowana, gdyż zatacza coraz szersze kręgi, z mocno niepokojącą rolą służb wojskowych w tle.
Ale zanim dosłuchałam audioksiążkę do końca, by zostać zupełnie zaskoczoną dowiadując się kim się okazała być tajemnicza blondynka, dwukrotnie zirytował mnie grubiański i liczący się tylko ze sobą nadinspektor : w pierwszym przypadku, gdy swym mało profesjonalnym podejściem przyczynił się do śmierci kolejnej ofiary oraz aspiranta Woźniaka a w drugim tym, że nie sprawdził czy kobieta - która mu w końcowej fazie dochodzenia pomagała - żyje, tylko sam zabrawszy dokumenty jakich oboje szukali wziął nogi za pas. Te błędy nadinspektora z takim stażem pracy a co idzie doświadczeniem zawodowym, jak Szerman, może nawet nie tak zirytowały mnie, jak mocno zdziwiły. Okazał się być wyjątkowo pozbawionym wrażliwości facetem, który zupełnie obojętnie potraktował śmierć swego podwładnego, do której się ewidentnie swym, mogę nawet stwierdzić, że głupim, zachowaniem przyczynił.
Autor "Sanktuarium śmierci" miał moim zdaniem interesujący pomysł na intrygę kryminalno-sensacyjną, ale odnoszę wrażenie, że nie do końca sobie z tym pomysłem poradził. O ile bowiem rozpoczął bardzo dobrze zaciekawiając fabułą kryminalną i dodatkowymi wątkami sensacyjnymi to końcówka wypadła w sumie jakoś nijako co sprawiło, że pozostałam z dużym niedosytem jeżeli chodzi o sposób rozwiązania zagadki tajemniczych zgonów byłych komandosów i okoliczności im towarzyszącym.

Kryminały to nie moja ulubiona kategoria literacka, ale nie mogę powiedzieć, by ten, utrzymany w stylu klasycznych policyjnych powieści kryminalnych, mnie nie zaintrygował.
Akcja "Sanktuarium śmierci" toczy się w Gdańsku, gdzie w dziwnych i makabrycznych okolicznościach znajdowane są męskie trupy, nie tylko pozbawione odzienia, ale również gałek ocznych....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

148 użytkowników ma tytuł Sanktuarium śmierci na półkach głównych
  • 103
  • 44
  • 1
27 użytkowników ma tytuł Sanktuarium śmierci na półkach dodatkowych
  • 15
  • 5
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Dariusz Rekosz
Dariusz Rekosz
Polski pisarz, autor powieści sensacyjnych dla dzieci i młodzieży oraz autor cyklu słuchowisk radiowych. Laureat konkursu Kryminał Gdański za książkę "Tajemnica Neptuna". Funkcja Animatora Kultury w Muzeum Hansa Klossa w Katowicach pozwoliła mu (po zamknięciu tejże placówki) na napisanie powieści sensacyjnej (thrillera) zatytułowanego "Zamach na Muzeum Hansa Klossa". Honorowy Ambasador Literatury Dla Dzieci i Młodzieży
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Koniec gry Adam Cioczek
Koniec gry
Adam Cioczek
Pomysł na fabułę niósł ogromny potencjał, myślę, że nie do końca wykorzystany. Spodziewałem się jakiegoś bardziej spektakularnego i misternego zakończenia, niestety wszystko, jak w polskiej książce współczesnego intelektualisty: niszczenie ducha, toksyczne działanie osób, przed którymi nikt z bohaterów nie umie się obronić, nikt nie wygrywa.Widocznie wielka sztuka po polsku utożsamiana ma być z myśleniem dekadenckim, beznadziejnymi decyzjami zapadającymi beznadziejnie bez względu na to, czy są planem misternym, czy beznadziejnym działaniem spontanicznym. Gdybym był na przykład katolikiem, to powiedziałbym, że w tej książce nie ma Boga. Choć jestem niewierzący, cenię sobie pozycje, w których o wartości się walczy. Przynajmniej jeśli książka ma przynosić coś budującego. Pozostaje we mnie refleksja, że skoro nasze elity są duchowo tak przegrane i dekadenckie, to może ma to związek przyczynowo - skutkowy z polskim nieudacznictwem, z którym to wciąż nie umiemy być wielkim narodem pozostając co najwyżej zbiorowiskiem desperatów, od czasu do czasu zrywającym się do jakiegoś powstania, a gdy tylko historia stwarza szansę potrafimy masochistycznie zwalczać każdą iskrę czegoś dobrego w nas, wzajemnie, kłócić się i szukać swej Targowicy za granicą. Zauważmy, że nikt z głównych bohaterów tej książki nie działał w swym życiu jakby z naturalnego „powołania”, każdy błądzi i błądzi, a życie w zasadzie każdej z tych osób jest połamane w taki czy inny sposób a świateł żadnych nie widać. Może to i życiowe, ale nie mam pewności, że literatura ma być kopią realnego życia i ludzkiej głupoty, tak jak obraz malarza nie powinien być fotografią na płótnie. Książka nie niesie budującego przesłania, przynajmniej dla mnie. Język tej książki jest dojrzały literacko, ale mi nie odpowiada.
veinylover - awatar veinylover
ocenił na 6 8 lat temu
Monogram Joanna Marat
Monogram
Joanna Marat
Zdecydowanie komedia! – tak pomyślałam, wchodząc w świat dobranej według mnie, a niedobranej według współpracowników, pary policjantów – nadkomisarza Marka Kosa i komisarza Ernesta Malinowskiego. Ten pierwszy, pamiętający czasy komuny i pracujący tak, jakby nadal trwała. O aparycji Janka Kosa z diastemą odsłanianą w szerokim uśmiechu. W ubiorze niepranym od czasów nowości, zakupionym jeszcze w latach osiemdziesiątych, w których królował marmurkowy dżins. O wczorajszym wyglądzie na permanentnym kacu leczonym klinem. Jednym słowem – Koszmarek. Dosłownie i w przenośni jako anagram jego imienia i nazwiska. I ten drugi. Jego młodszy partner i całkowite przeciwieństwo. Wysoki, przystojny blondyn, zadbany, w ciuchach na czasie i w zawsze wyglansowanych butach. Facet do wzięcia, siejący niepokój w sercach kobiet. "Absolwent zagranicznych szkoleń. Parle franse i spik inglisz". Obaj z różnych światów mentalnych i środowisk społecznych, ale z jednej Komendy Stołecznej Policji odnajdujących się na wspólnej płaszczyźnie porozumienia i współpracy w sferze zawodowej. Jeden drugiego znosił zachowanie i tolerował wady, bo "w przyrodzie i policji musi być równowaga. Jak jeden pije na umór, to drugi powinien być niepijący". Liczyło się dochodzenie, w którym nie było im równych. Kos, stosujący niekonwencjonalne metody pracy z Malinowskim upartym w dążeniu do celu, gwarantował pewny sukces. Nie miałam wątpliwości, że poradzą sobie z najnowszą sprawą – ze zdekapitowanymi zwłokami kobiety znalezionymi w Lasku Bielańskim. Na dodatek historią opowiedzianą przez narratora zewnętrznego w atmosferze dobrego nastroju, z dużą dawką humoru słownego i sytuacyjnego. Bawiłam się tak dobrze z bohaterami, że nie raziły mnie nawet wulgaryzmy w dialogach. Taki jest świat przestępczy i ludzi go rozpracowujących – tłumaczyłam sobie. Skoro Malinowski mógł dla dobra sprawy cierpliwie znosić wulgaryzmy starszego partnera (a miał gorzej ode mnie, bo czuł od niego jeszcze stały smród przetrawionego alkoholu), to i ja mogłam. A poza tym – stres! Musieli go rozładowywać. Stąd wszechobecny alkohol, kobiety, niewybredne słownictwo, szorstkie żarty (delikatnie powiedziane) i beztroski sposób bycia. Komedia jak nic! Jednak z czasem, w miarę rozwoju fabuły i poznawania małymi dawkami informacji wyciąganymi z przeszłości głównych bohaterów, nastrój zabawy zaczął niezauważalnie ulatniać się, jak bąbelki z wietrzejącego szampana. Komedia zaczęła powoli zamieniać się w klasyczny kryminał, z kolejnymi trupami i wątkami z przeszłości (trochę namnożonymi w nadmiarze), mającymi wspólne powiązania w teraźniejszości. A kiedy uśmiechnięta maska opadła zupełnie, ukazała mi się szara rzeczywistość, w której bohaterowie nie potrafili lub nie mogli się odnaleźć. Jednak to nie otaczające realia były powodem ich zagubienia. Przyczyną brzydoty i takiego postrzegania otaczającej ich rzeczywistości i samych siebie były stygmaty. Piętna nabyte lub odziedziczone. Żaden z bohaterów nie był perfekcyjny, nawet jeśli na takiego wyglądał lub sprawiał takie wrażenie. Każdy miał za sobą bolesną przeszłość rzutującą na całe ich obecne życie. I w tym zakresie początkowa komedia, która przeszła w kryminał, ostatecznie zakończyła się opowieścią psychologiczną. I wcale mnie to nie dziwi! Po debiucie (Grzechy Joanny) tej autorki wiem, że potrafi bardzo dobrze budować portret psychologiczny postaci i tutaj, w tym kryminale, ta zdolność zaprocentowała, nadając opowieści oprócz charakteru rozrywkowego, również aspekt psychologiczny z odrobiną filozofii w spojrzeniu na życie. Chociaż muszę przyznać, że autorka w tym dążeniu do nadania powieści głębszego wymiaru, była bliska przedobrzeniu z ilością wątków, które musiała trochę pośpiesznie pozamykać na koniec historii, czyniąc go trochę zagmatwanym i zbyt zagęszczonym. Jednak największym dla mnie zaskoczeniem było ukazanie topornej, bolesnej rzeczywistości z punktu widzenia mężczyzny (mimo że narrator był neutralny, ale środowisko zdecydowanie męskie), który wiele przeżył, dużo widział i niewiele oczekuje od życia. Niebywałe, że ten depresyjny, brutalny, brzydki (jeśli nie obrzydliwy), wulgarny, ohydny świat pełen ludzi ćpających, pijanych, depresyjnych i martwych (za życia i po śmierci), stworzyła kobieta. A mimo to, spodobał mi się! Jednak nie z powodu tej bezpardonowej, ale i wysublimowanej, gry uprawianej przez bohaterów, w której podstawowe pytanie brzmiało – W co gramy? Polubiłam przede wszystkim sposób jej demaskowania przez autorkę, która perfidnie zostawiła mnie z jedną myślą – Uwaga! Zamykamy książkę i ubieramy maski, bo gra "Monogram" trwa nadal! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Sanktuarium śmierci

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Sanktuarium śmierci