rozwiń zwiń

Rzym to ja

Okładka książki Rzym to ja autorstwa Santiago Posteguillo
Santiago Posteguillo Wydawnictwo: HI:STORY Cykl: Juliusz Cezar (tom 1) powieść historyczna
656 str. 10 godz. 56 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Cykl:
Juliusz Cezar (tom 1)
Tytuł oryginału:
Roma soy yo
Data wydania:
2023-10-11
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-11
Liczba stron:
656
Czas czytania
10 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381353472
Tłumacz:
Katarzyna Sosnowska
Po Juliuszu Cezarze świat już nigdy nie był taki sam.

Starożytny Rzym. Namiestnik Macedonii Dolabella zostaje oskarżony o korupcję. Mając po swojej stronie skład sędziowski i najlepszych obrońców, jest pewny wygranej. Nikt nie chce oskarżać w tym procesie… Wreszcie na scenę wkracza młody śmiałek: Gajusz Juliusz Cezar.
Pierwszy tom fascynującej serii o niezwykłym człowieku, który zmienił bieg historii.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rzym to ja w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rzym to ja



777 373

Oceny książki Rzym to ja

Średnia ocen
7,9 / 10
193 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
106
16

Na półkach:

Świetna książka, nie tyle opierająca się luźno o fakty historyczne co budująca na nich swój fundament.
Oczywiście posiada kilka mankamentów, przykładowo, posiadane przeczucia/wypowiadane słowa przez bohaterów na temat wielkiej przyszłości Cezara, jakby każdy z nich posiadał szósty zmysł, raz zastosowany taki zabieg byłby wystarczający, ale powielany jest wielokrotnie.

Świetna książka, nie tyle opierająca się luźno o fakty historyczne co budująca na nich swój fundament.
Oczywiście posiada kilka mankamentów, przykładowo, posiadane przeczucia/wypowiadane słowa przez bohaterów na temat wielkiej przyszłości Cezara, jakby każdy z nich posiadał szósty zmysł, raz zastosowany taki zabieg byłby wystarczający, ale powielany jest wielokrotnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

699 użytkowników ma tytuł Rzym to ja na półkach głównych
  • 473
  • 216
  • 10
103 użytkowników ma tytuł Rzym to ja na półkach dodatkowych
  • 55
  • 12
  • 9
  • 8
  • 8
  • 6
  • 5

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich Michael Morys-Twarowski
Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich
Michael Morys-Twarowski
A więc tak - zainteresowania książką nabrałem po wywiadzie autora w Sigillum Authenticum - i mnie zaciekawił tematyką. Potem zbierając coś z biblioteki się napatoczyłem i tak to idzie Ogólnie książka wiele ciekawych tez. To co książka dobrze uderza w punkt - historycy u nas za bardzo się boczą by robić CZYTADŁA które przedstawią najbardziej PRAWDOPODOBNE wersje według obecnej wiedzy - chodzi o to że ludzie ciekawią się tak po ludzku jak wyglądała ta ziemia między I wiekiem a VIII w.n.e. -- nawet można tu puścić wodzę fantazję - wymyśleć dla przykucia uwagi nazwy potencjalnych wodzów, albo nadać plemionom które widzimy z archeologii że były jakieś nazwy by łatwiej było o nich mówić --- i to wszystko robiąc TWARDO I WYRAŹNIE ZAZNACZAĆ że dowody są małe, to jest dopowiedzeniem pasjonaty - a tutaj przedstawić że ktoś w książce fabularnej wymyślił tak a tak 80 lat temu - i czemu dzisiaj wiemy że to nieprawda, a tamto o dziwo prawda To właśnie robi pan Morys-Twarowski i chwała za to. Najbardziej mi zapadły wątki Krak jako karantanin - jako region z słowiańszczyzny najbardziej łaciński -- dywagacje że wanda i legenda mogła być potencjalnym jakimś rekonansem franków z czasów karola wielkiego. Jednocześnie wiem że autor tutaj użył nie do potwierdzenia tezy - ale jednocześnie nie mamy całkowitej pustki. Podobnie temat wielkiego kruka, związku lugijskiego, wandalów i ta anegdota o przybyciu rdzennych wandalów z wizytacją w kartaginie u kuzynów co wyemigrowali (swoją drogą ciekawe jak to starożytni i średniowieczni lubili takie szukanie korzeni genealogicznych - bułgarzy szukając na uralu przodków, a sasi w VIII wieku już chrześcijańscy wyruszający do dolnej saksonii nawrócić swoich kuzynów obok franków robiących to mieczem) - i że może chorwaci też mieli podobne motywy (czasem białą chorwację umieszcza się w małopolsce) Czemu z tym się tak produkuje - ogólnie chodzi o to że w pełni zgadzam się z tezami autora że jak się nie piszę o takich rzeczach nawet w taki sposób jak powyżej - tak cholera jasna o czasach sprzed Mieszka wychodzi nam Bellona z poczetem lechickich imperatorów. I kurde intelektualiści właśnie są po to by zapewniać alternatywę dla ścieku "alternatywnej historii" Książka daje duży i szybki "pasek progresu" -- duża książka, w twardej okładce, z dużymi literami i ogromnymi przypisami. Bardzo mi się podoba że przypisy autor używa dolne i nie boi się pisać w nich faktycznie a nie suchę fakty o tym że oparte na toponastyce 7 tomu jakiegoś tam językoznawcy sprzed 40 lat z numerem isbn --- a daje informacje na temat alternatywnych teorii albo co jest problematyczne w tej teorii. Wcisnąłem nawet książkę znajomemu T. na urodziny bo stwierdziłem że dosyć zgrabnie się czyta Wysoka ocenę dają w dużej mierze ze względu na bardzo potrzebną tematykę - ale lekki język bardzo mnie urzekł i mam ochotę kiedyś poczytać tą książkę o historii księstwa cieszyńskiego -- wiele jest też odniesień w tej książce do badań i dywagacji jak jakaś legenda albo nazwisko może zostawiać pamięć cale setki lat po asymilacji danego plemienia/uchodźców itd.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na 9 3 miesiące temu
Wielka ucieczka Robert Harris
Wielka ucieczka
Robert Harris
To było moje pierwsze spotkanie z prozą Roberta Harrisa, do tej pory o twórczości tego pisarza coś tam wiedziałem, znałem też ekranizację książki "Vaterland" z Rutgerem Hauerem ale przygodę z jego pisarstwem zacząłem dopiero od jednej z jego najnowszych książek tj. "Wielkiej ucieczki". Jest to opowieść dziejąca się w XVII w. Anglii oraz Ameryce Północnej, głównie w środowisku purytanów. Na przestrzeni wielu lat śledzimy losy dwóch oficerów z otoczenia dyktatora Oliwera Cromwella, którzy byli uczestnikami skazania na śmierć króla Anglii Karola I Stuarta pojmanego po przegranej wojnie domowej. To swojego rodzaju powieść "drogi", życia dwóch oficerów, teścia i jego zięcia oraz ich ukrywania się na przestrzeni lat i dekad. Jest to też powieść o więzach rodzinnych, fanatycznej religijności, zemście. Utwór napisany jest lekko, jednak liczne, mało znane fakty dla kogoś kto nie jest historykiem zaznajomionym z XVII w. historią Anglii powodują, że książka może być skomplikowana w odbiorze. Jako fan historii i tak musiałem poszukać poza książkowych informacji o purytanach, wojnie domowej w Anglii i jej następstwach. Być może dla kogoś mogą być także ciężkostrawne całe fragmenty Biblii cytowane przez bohaterów, dla mnie to wszystko było raczej plusem więc czytałem powieść w każdej wolnej chwili. Polecam z całego serca, do Harrisa na pewno jeszcze wrócę ale dla większości czytelników "Wielka ucieczka" z racji umiejscowienia historii i pewnej specyfiki może nie być najlepszym utworem do rozpoczęcia przygody z tym autorem. Natomiast jeśli ktoś już zna tego pisarza lub nie przerazi go purytańska rzeczywistość to powieść ta będzie bardzo przyjemnym przeżyciem.
waldek1982 - awatar waldek1982
ocenił na 8 3 miesiące temu
Katedra Ben Hopkins
Katedra
Ben Hopkins
Powieść Bena Hopkinsa, Katedra, to ambitny projekt literacki, który w swoich założeniach miał stać się monumentalną panoramą średniowiecznego Strasburga. Autor, znany wcześniej głównie jako scenarzysta, podjął się próby stworzenia dzieła totalnego – opowieści o wierze, pieniądzach, władzy i architekturze, skupionej wokół wieloletniej budowy katedry. Efekt końcowy to pozycja, którą oceniam na 6/10. Choć książka olśniewa dbałością o detale historyczne i rozmachem, to jako spójna powieść ugina się pod własnym ciężarem, przypominając budowlę, której projektant zapomniał o solidnym spoiwie łączącym poszczególne kondygnacje. Ambicja kontra rzemiosło Hopkins bez wątpienia wykonał tytaniczną pracę badawczą. Czytelnik zostaje wrzucony w sam środek XIII-wiecznego miasta, czując zapach dziegciu, słysząc stukot młotów kamieniarskich i widząc skomplikowane układy handlowe rodzącego się mieszczaństwa. To rzetelny obraz epoki, w której religijna gorliwość nieustannie ściera się z pragmatyzmem kupców i ambicjami kleru. Jednak to właśnie tutaj zaczynają się schody. Mankamenty: Rozproszenie i brak centrum Największym mankamentem Katedry jest jej narracyjne rozproszenie. Hopkins wprowadza dziesiątki postaci – od biskupów i kamieniarzy, przez żydowskich lichwiarzy, aż po heretyków i ambitne kobiety. Choć każda z tych osób ma swój głos (dosłownie, bo narracja zmienia się w każdym rozdziale), żadna nie zostaje z nami na tyle długo, byśmy mogli się z nią w pełni utożsamić. Postacie stają się jedynie pionkami na szachownicy historii, funkcjami mającymi ilustrować konkretne procesy społeczne, a nie ludźmi z krwi i kości. W efekcie czytelnik często czuje się zagubiony w gąszczu imion i profesji. Kiedy już zaczynamy interesować się losem konkretnego bohatera, autor przeskakuje o kilka lat do przodu i oddaje głos komuś zupełnie innemu. Ta fragmentaryczność sprawia, że emocjonalny ciężar powieści jest niemal zerowy. Budowa katedry, która powinna być mistycznym i fizycznym sercem książki, paradoksalnie często schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca drobiazgowym, ale nużącym opisom sporów podatkowych czy prawnych kruczków. Styl: Scenariuszowy chłód Kolejnym słabszym punktem jest styl autora. Hopkins pisze poprawnie, ale bardzo zachowawczo. Widać w tym rękę scenarzysty – sceny są skonstruowane pod kątem wizualnym, dialogi są sprawne, ale brakuje tu literackiej magii, która wyróżnia dzieła takie jak Filary ziemi Kena Folletta czy proza Umberto Eco. Język jest przezroczysty do bólu, co przy tak monumentalnej objętości (ponad 600 stron) sprawia, że lektura staje się momentami męczącym obowiązkiem, a nie czystą przyjemnością.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 2 miesiące temu
Galicja Norman Davies
Galicja
Norman Davies
Książka pt. „Galicja. Historia nie narodowa” autorstwa nieocenionego i zarazem bardzo zasłużonego popularyzatora polskiej historii (za granicą, ale również i w kraju) Normana Daviesa, to wzbudzający szacunek już samą swoją objętością monumentalny pomnik wystawiony przez brytyjskiego historyka nie tyle samej Galicji, jako austriackiej prowincji, ile Galicji rozumianej przez pryzmat spójnego społeczno-kulturowego konstruktu. W tym nieszablonowym ujęciu dzieje habsburskiej prowincji nie mieszczą się w sztywnych cezurach politycznie doniosłych wydarzeń, które z jednej strony rozpoczyna I rozbiór Polski (1772 r.), z kolei wieńczy rozpad Austro-Węgier (1918 r.). Norman Davies uświadamia swoich zainteresowanych czytelników i uważne czytelniczki, iż militarną okupację Spiszu i Podhala podjętą już w 1769 r. przez dwór wiedeński możemy potraktować za preludium do późniejszych rozbiorów Polski. Galicja zdaniem autora pracy od swego zarania była wytworem fikcji oświeconego umysłu Józefa II, który na przekór swojej matce Marii Teresy (prywatnie przeciwnej zaborom Polski) bezrefleksyjnie powielał politykę prowadzoną w Prusach przez swego mentora Fryderyka II Hohenzollerna – zabór Śląska. Południowe województwa ówczesnej Polski w zamyśle wskazanych monarchów służyły Austrii za rekompensatę strat poniesionych w wyniku wojen prusko-austriackich (trzy konflikty rozegrane z przerwami w latach 1740-1756). W trakcie panowania austriackiego, w ciągu długiego dziewiętnastego stulecia poszczególne społeczności o charakterze etnicznym, stanowym, klasowym na terenie tej największej habsburskiej prowincji wytworzyły skomplikowaną, różnorodną i zarazem spójną, unikalną mozaikę kulturową, która przetrwała upadek, a raczej odejście politycznych struktur, które nastąpiło w 1918 r. wraz z upadkiem Habsburgów i Austro-Węgier. Autor w szczególności skupił się na charakterystyce Polaków, Niemców, Ukraińców, Żydów, a także opisuje Rusinów, czy Ormian. Poszczególne społeczności w zależności od sytuacji współpracowały ze sobą, konkurowały, zwalczały się, a nawet prowadziły konflikty (te były niejednokrotnie podsycane przez ośrodki spoza prowincji). Dlatego zdaniem Normana Daviesa upadek Galicji w znaczeniu konstruktu kulturowego nastąpił dopiero wraz z nadejściem II wojny światowej i zaistniałymi w trakcie tego konfliktu czystkami etnicznymi, kontynuowanymi również po zakończeniu działań zbrojnych (np. Akcja „Wisła”). Wiedeń nie przywiązywał zbyt wielkiej wagi do terenów zagarniętej Polsce Galicji. Austria bardzo skwapliwie korzystała z zasobów tej prowincji, które posłużyły jej do prowadzenia długoletnich wojen z rewolucyjną Francją, a później z Cesarstwem Napoleona. Po Kongresie Wiedeńskim, od kiedy ustabilizowały się granice państw zaborczych na ziemiach dawnej Polski, Galicja służyła Habsburgom za miejsce z przeznaczeniem do prowadzenia spodziewanego konfliktu z Rosją, a także jako ewentualna karta przetargowa w negocjacjach pokojowych. Dlatego prowincja przez władze wiedeńskie była zaniedbywana. Sytuacja zmieniła się po 1867 r., kiedy Galicja uzyskała autonomię, ludność skorzystała z możliwości rozwoju ekonomiczno-społecznego i udzielonych jej praw politycznych. Wówczas Galicja stała się ufortyfikowanym obozem wojskowym. Austriacy pozostawili po sobie liczne umocnienia wojskowe, z których znaczna część zachowała się dziś. Pojawiły się również nacjonalizmy, które ostatecznie po dziesięcioleciach zakończyły się wojnami, zbrodniami i czystkami – skończywszy na Akcji „Wisła” (1947 r.) – i doprowadziły do upadku Galicji w znaczeniu fenomenu kulturowego. Obecnie „Galicja pozostała jedynie niesiona wiatrem chmurą rozproszonych wspomnień” – jak to przedstawił sam N. Davies (s. 697).
donekT - awatar donekT
ocenił na 8 3 miesiące temu
Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu. Kryminalne zagadki starożytnych Emma Southon
Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu. Kryminalne zagadki starożytnych
Emma Southon
Książka Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu autorstwa Emma Southon to błyskotliwa, momentami bezczelna, a przede wszystkim niezwykle wciągająca podróż przez najmroczniejsze zakamarki historii starożytnego imperium. Już sam tytuł zapowiada ton opowieści – będzie krwawo, ale też przewrotnie i z przymrużeniem oka. Southon udowadnia, że Rzym można opowiadać inaczej: nie jako pomnikową cywilizację marmuru i prawa, lecz jako świat obsesyjnie zafascynowany śmiercią. Autorka wychodzi od najbardziej znanych przykładów – mitu o Romulusie i Remusie, zabójstwa Juliusza Cezara czy spektakularnych końców kolejnych cesarzy. Pojawiają się tu postacie takie jak Juliusz Cezar, Kaligula, Klaudiusz czy Galba – ale nie w formie szkolnego streszczenia. Southon zdejmuje z nich patynę podręcznikowej powagi i przygląda się faktom: kto zginął, dlaczego, komu to się opłacało i jak bardzo przemoc była wpisana w codzienne funkcjonowanie państwa. Największą siłą książki jest jej styl. Autorka pisze z humorem, ironią i wyraźnym dystansem do patosu, który zwykle towarzyszy opowieściom o starożytności. Potrafi jednym akapitem rozbroić mit „wzniosłej” republiki, by za chwilę pokazać, że rzymska polityka była brutalną grą interesów, w której morderstwo stanowiło legalne – lub półlegalne – narzędzie działania. Jej narracja jest dynamiczna, pełna współczesnych odniesień i celnych komentarzy. Dzięki temu czytelnik nie ma wrażenia obcowania z suchą monografią, lecz z pasjonującą opowieścią historyczną. Southon przekonująco pokazuje, że zabijanie w Rzymie nie było wyłącznie wynikiem chaosu czy degeneracji elit. Było częścią systemu. Egzekucje publiczne, walki gladiatorów w Koloseum, polityczne czystki – wszystko to wpisywało się w kulturę, która śmierć traktowała jako widowisko, ostrzeżenie i narzędzie kontroli społecznej. Szczególnie interesujące są fragmenty dotyczące prawa i społecznego przyzwolenia na przemoc. Autorka zadaje niewygodne pytania: czy Rzym był bardziej brutalny niż inne cywilizacje, czy po prostu lepiej udokumentowany? Książka nie jest jednak wyłącznie zbiorem makabrycznych anegdot. To przemyślana analiza mechanizmów władzy i propagandy. Southon obnaża sposób, w jaki historycy antyczni – tacy jak Swetoniusz czy Tacyt – kreowali wizerunki cesarzy, często wyolbrzymiając ich okrucieństwo, by nadać historii dramatyzmu lub moralnej lekcji. Dzięki temu czytelnik dostaje nie tylko opowieść o zbrodniach, lecz także refleksję nad tym, jak powstaje historia. „Wszystkie trupy prowadzą do Rzymu” to pozycja dla tych, którzy lubią historię podaną bez akademickiego zadęcia, ale z solidnym zapleczem badawczym. Humor może momentami wydawać się ostry, a język – bezpośredni, jednak właśnie to nadaje książce charakter. Southon udowadnia, że przeszłość nie musi być śmiertelnie poważna, nawet jeśli opowiada o śmierci. To pełnokrwista, inteligentna i odświeżająca opowieść o imperium, które budowało swoją potęgę nie tylko na prawie i infrastrukturze, lecz także na przemocy. Po tej lekturze trudno patrzeć na starożytny Rzym wyłącznie przez pryzmat marmurowych ruin – w ich cieniu zawsze czai się jakiś trup.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 9 2 miesiące temu
Włóczęga Bernard Cornwell
Włóczęga
Bernard Cornwell
Tak daleko jak nogi poniosą Życie to pasmo dążeń, do których zmierzamy różnymi drogami, choć nie każda z nich jest prosta i wolna od przeszkód. Te najbardziej wymagające, a wręcz wzniosłe zamierzenia pochłaniają tyle czasu i energii, że ich realizacja staje się sensem istnienia. Metaforycznie stajemy się wówczas włóczęgami, którzy po osiągnięciu jednego etapu skupiają się na kolejnym, być może nigdy nie zaznając pełni spełnienia. Tym silniej do wyobraźni przemawiają bohaterowie trafiający na drogę pełną przeciwności, co budzi w czytelniku autentyczne napięcie i ciekawość co do powodzenia ich misji. Święty Graal od wieków rozpala wyobraźnię nie tylko osób wierzących, ale i badaczy przeszłości. Jeśli ten kielich faktycznie istniał, przepadł w mrokach dziejów, jednak jego legenda wciąż inspiruje świat literatury. Nic więc dziwnego, że jeden z najpoczytniejszych autorów powieści historycznych wplótł motyw sławetnej relikwii w opowieść o wojnie stuletniej. Drugi tom sagi, w odróżnieniu od dynamicznego początku serii, zabiera czytelnika w nieustanną podróż, mnożąc pytania i pozostawiając bohaterów z wielką niewiadomą. Choć znaczna część fabuły opiera się na przemieszczaniu z miejsca na miejsce, co momentami nuży, to zarówno początkowe, jak i finałowe sceny batalistyczne skutecznie podnoszą temperaturę lektury. Październik 1346 roku. Anglicy po zwycięstwie w bitwie pod Crecy kontynuują marsz przez Normandię i Pikardię, napadając na kolejne miasta. Przerażeni Francuzi zwracają się o pomoc do Szkotów, chcąc odwrócić bieg wojny. Thomasowi z Hookton pod Crecy udało się pomścić najbliższych. Teraz młody łucznik wraz z ukochaną Eleanor i księdzem Hobbe’em wyrusza na wyprawę po Święty Graal. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że legendarnym kielichem interesuje się również dominikanin Bernard de Taillebourg, który nie cofnie się przed niczym, by go zdobyć. Czy Thomas zdoła odnaleźć Graala, zanim na jego drodze stanie ten bezwzględny inkwizytor? Otwarcie tomu jest w pełni zgodne z nurtem, do którego przyzwyczaił nas autor – otrzymujemy mistrzowskie opisy starć. Bitwa pod Neville’s Cross nie tylko wiernie oddaje fakty historyczne, ale dzięki realistycznemu ujęciu niemal przenosi czytelnika na pole walki. Po tym mocnym uderzeniu następuje jednak długie wyciszenie, w którym tytułowa „włóczęga” znajduje swoje dosłowne uzasadnienie. Główny bohater krąży między Anglią, Szkocją a Francją, co dla osób liczących na nieustanny świst strzał i walkę na śmierć i życie może być zawodem. Znaczną część książki wypełniają bowiem opisy, dialogi i wątki obyczajowe. Cornwell poświęca mnóstwo miejsca kwestiom inkwizycji i politycznych gier, co spycha czystą akcję na margines. Należy jednak przyznać, że autorowi udaje się przy tym sugestywnie odmalować realia życia codziennego oraz brutalność epoki. Na swojej drodze Thomas spotyka zarówno sprzymierzeńców – jak choćby Szkota Robbiego, który swoimi przekomarzankami nadaje opowieści lekkości – jak i śmiertelnych wrogów, z szalonym inkwizytorem na czele. Dla czytelnika nastawionego na militarny aspekt wojny stuletniej środkowa część powieści bywa irytująca, mimo kilku ciekawych zwrotów akcji. Na szczęście finał to powrót Cornwella na znane mu, doskonałe tory. Oblężenie La Roche-Derrien jest jednym z najlepiej opisanych starć w całym dorobku autora. Niezwykle dynamiczne, pomysłowe i pełne napięcia, pozwala śledzić fabułę z zapartym tchem. Wykorzystanie machin oblężniczych, formacji łuczników oraz wojskowych forteli w połączeniu z prawdą historyczną w pełni rekompensuje wcześniejsze, powolne tempo. Podsumowując, „Włóczęga” to powieść o nierównym rytmie. Zachwyca batalistyką, lecz może znużyć rozwlekłością środkowych rozdziałów. Choć główny wątek Graala wciąż skrywa wiele tajemnic, to piekielnie dynamiczne zakończenie jest najlepszą zachętą, by niezwłocznie sięgnąć po kolejny tom.
Roland - awatar Roland
ocenił na 6 10 dni temu
Szczurzy szlak Piotr Gajdziński
Szczurzy szlak
Piotr Gajdziński
Po zakończeniu „Sierocińca janczarów” kontynuuję cykl powieści Piotra Gajdzińskiego z dziennikarzem śledczym Rafałem Terleckim w roli głównej. Seria liczy obecnie sześć tomów, więc jestem dopiero na początku tej drogi. W podobnej sytuacji był autor, pisząc tę książkę – wcześniej znany głównie z wybitnych biografii politycznych (Jaruzelskiego, Gomułki czy Piłsudskiego), z każdą kolejną powieścią szlifuje swój literacki warsztat, co w „Szczurzym szlaku” jest już wyraźnie widoczne. O czym jest „Szczurzy szlak”? Tytułowy „szczurzy szlak” (niem. Rattenlinien) to potoczne określenie siatki dróg przerzutowych, którymi po II wojnie światowej zbrodniarze nazistowscy uciekali z Europy przed sprawiedliwością. Podobnie jak w poprzedniej części, autor serwuje nam narrację dwutorową: śledzimy wydarzenia z przełomu lat 1943/1944 oraz współczesne dochodzenie. Wszystko zaczyna się od prośby Henryka Howańskiego, nauczyciela z wolsztyńskiego liceum. Chce on wyjaśnić losy swojego dziadka Bolesława, który zaginął w czasie wojny, a po jej zakończeniu kontaktował się z rodziną jedynie tajemniczymi listami, obiecując rychłe spotkanie, które nigdy nie nastąpiło. Sprawa nabiera tempa, gdy do nauczyciela zgłasza się Austriak twierdzacy, że są spokrewnieni, a chwilę później ginie w dziwnym wypadku samochodowym. Howański boi się, że jego przodek był kolaborantem, który ukrywał się przez dziesięciolecia. Terlecki wchodzi w to śledztwo, licząc na mocny materiał, nieświadomy, że trafia na trop jednej z największych operacji wywiadowczych III Rzeszy, której echa wciąż są śmiertelnie niebezpieczne. Podsumowanie – Wolsztyn jako centrum intrygi W przypadku „Sierocińca janczarów” zarzucałem autorowi zbytnią dawkę historycznych ciekawostek, która przytłaczała fabułę. W „Szczurzym szlaku” Gajdziński znacznie lepiej waży proporcje. To rzadka sztuka: autor nie tonie w archiwaliach, zachowując świetne tempo akcji, a jednocześnie nie idzie na skróty kosztem rzetelności. Dwie osie czasu – Wolsztyn 2019 kontra Widzim Stary 1943 – nakładają się na siebie z precyzją zegarmistrza. Kiedy kończy się rozdział z przeszłości, serce bije szybciej, bo wiemy już, że to, co wydarzyło się dekady temu, za chwilę uderzy w teraźniejszość. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do stylu życia głównego bohatera. Nie wiem, czy to norma w polskim dziennikarstwie śledczym, ale Terlecki ma ewidentny problem z alkoholem. Choć sam twierdzi, że nikotyna i whisky pomagają mu w koncentracji, dla czytelnika to pijaństwo bywa momentami męczące. Polecam tę książkę każdemu fanowi kryminałów historycznych. Cieszę się, że zacząłem od początku, bo liczne nawiązania do poprzedniego tomu sprawiają, że lektura jest znacznie pełniejsza. Ocena: 7/10 ⭐
Piotr - awatar Piotr
ocenił na 7 23 dni temu
Wielki skok Grupy Lazarus Geoff White
Wielki skok Grupy Lazarus
Geoff White
„To nie jest tylko opowieść o hakerach; to kronika narodzin pierwszego na świecie cyfrowego państwa mafijnego” – to zdanie najlepiej podsumowuje śledztwo, które Geoff White opisuje w książce Wielki skok Grupy Lazarus. Autor, uznany dziennikarz śledczy BBC, zabiera nas w podróż śladami najbardziej zuchwałej grupy hakerskiej współczesności, która na zlecenie Korei Północnej wykrada miliardy dolarów z globalnego obiegu finansowego. Moja ocena 8/10 odzwierciedla uznanie dla mistrzowskiego połączenia thrillera technologicznego z głęboką analizą geopolityczną. Cyberwojna w służbie reżimu White nie ogranicza się do opisu linijek kodu. Wielki skok to przede wszystkim opowieść o tym, jak odizolowany, totalitarny kraj stworzył elitarną jednostkę cybernetyczną, by finansować swój program zbrojeń atomowych. Autor prowadzi nas przez najważniejsze operacje Grupy Lazarus: Atak na Sony Pictures (2014): Zemsta za komedię o Kim Dzong Unie, która pokazała światu siłę północnokoreańskich hakerów. Skok na Bank Bangladeszu (2016): Próba kradzieży miliarda dolarów, która nie powiodła się tylko przez jeden literowy błąd w przelewie. Wirus WannaCry (2017): Globalny atak ransomware, który sparaliżował brytyjską służbę zdrowia i tysiące firm na całym świecie. Narracja jak w kinie akcji Największym atutem książki jest sposób, w jaki Geoff White tłumaczy skomplikowane procesy technologiczne. Nawet czytelnik, który nie odróżnia bitcoina od serwera proxy, zrozumie mechanizmy „prania” skradzionych pieniędzy przez kasyna w Makau czy giełdy kryptowalut. Autor pisze z werwą, budując napięcie tam, gdzie hakerzy ścigają się z czasem i czujnością bankowców. White świetnie kreśli sylwetki zaangażowanych postaci – od agentów FBI, przez niezależnych badaczy cyberbezpieczeństwa, aż po północnokoreańskich „pracowników” wysyłanych do Chin, by tam w spartańskich warunkach generować zyski dla reżimu. To rzuca światło na tragiczny los samych hakerów, którzy są jedynie trybikami w nieludzkiej maszynie Kim Dzong Una. Książka otrzymuje wysoką notę za rzetelność i tempo. White nie spekuluje – opiera się na twardych dowodach, raportach wywiadowczych i wywiadach z ludźmi z pierwszej linii frontu cybernetycznej wojny. Nie jest to jednak 10/10, ponieważ pod koniec autor nieco zbyt mocno skupia się na technicznych aspektach kryptowalut, co może nieco nużyć osoby szukające wyłącznie warstwy polityczno-historycznej. Ponadto, specyfika tematu sprawia, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, co zostawia u czytelnika poczucie niedosytu, choć jest to całkowicie niezależne od warsztatu autora. Wielki skok Grupy Lazarus to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak bardzo bezbronni jesteśmy w obliczu zorganizowanej, państwowej cyberprzestępczości. Geoff White udowadnia, że współczesne bitwy nie toczą się tylko na poligonach, ale przede wszystkim w światłowodach łączących kontynenty. To fascynujący, momentami przerażający portret świata, w którym klawiatura komputera jest potężniejszą bronią niż karabin. Solidna ósemka za odarcie hakerstwa z hollywoodzkich szat i pokazanie jego brutalnego, politycznego oblicza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 8 5 dni temu
Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu Marcin Strzyżewski
Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu
Marcin Strzyżewski
Książka Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu to fascynująca, choć momentami przerażająca podróż po kraju, który od wieków próbuje pogodzić imperialne ambicje z cywilizacyjnym chaosem. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla spostrzegawczości autorów oraz ich umiejętności wyłapywania paradoksów, które dla zachodniego obserwatora są niezrozumiałe, a dla Rosjan stanowią fundament codzienności. To lektura, która bawi i przeraża w równym stopniu, oferując wgląd w duszę narodu rozpiętego między nowoczesną technologią a mentalnością z czasów Iwana Groźnego. Kraj nieskończonych sprzeczności Głównym motywem książki jest próba zdefiniowania „rosyjskiego fenomenu”, w którym absurd nie jest błędem systemu, lecz jego kluczową cechą. Autorzy prowadzą nas przez różne sfery życia – od wielkiej polityki Kremla, przez wszechobecną biurokrację, aż po kuriozalne sytuacje na prowincji. Czytelnik dowiaduje się, że w Rosji nic nie jest takie, jakim się wydaje: luksusowe fasady miast często skrywają ruinę, a prawo jest instrumentem używanym wyłącznie wtedy, gdy trzeba uderzyć w niewygodną jednostkę. Najciekawsze aspekty analizowane w publikacji to: Kult jednostki i władzy: Mechanizmy, dzięki którym naród dobrowolnie oddaje wolność w zamian za iluzję mocarstwowości. „Awoś”, czyli rosyjskie „jakoś to będzie”: Dogłębna analiza postawy życiowej, która pozwala przetrwać w warunkach permanentnego kryzysu, ale jednocześnie uniemożliwia budowę stabilnego państwa. Propaganda i alternatywna rzeczywistość: Sposób, w jaki media kreują obraz świata, w którym Rosja jest oblężoną twierdzą, a absurdalne kłamstwa stają się oficjalną prawdą. Styl i czarny humor Autorzy posługują się lekkim, niemal felietonowym stylem, co sprawia, że przez kolejne rozdziały płynie się błyskawicznie. Nie brakuje tu czarnego humoru, który jest jedyną skuteczną bronią w starciu z rosyjską rzeczywistością. Opisy „potiomkinowskich wsi” XXI wieku – jak malowanie trawy na zielono przed wizytą dygnitarza czy budowanie nowoczesnych centrów innowacji w szczerym polu bez dróg dojazdowych – są przedstawione z sarkazmem, który idealnie punktuje nonsensy systemu. Książka świetnie oddaje również rosyjską miłość do skrajności. Z jednej strony mamy niesamowitą gościnność i głębię kultury, z drugiej – brutalność i całkowite lekceważenie ludzkiego życia. To zderzenie sprawia, że lektura jest niezwykle angażująca emocjonalnie. Mamy książkę bardzo dobrą, która stanowi świetne wprowadzenie do zrozumienia współczesnej Rosji. Publikacja unika suchego, akademickiego tonu, stawiając na żywe przykłady i anegdoty. Dlaczego nie wyżej? Momentami autorzy zbyt mocno skupiają się na samym efekcie „szoku i niedowierzania”, co sprawia, że głębsza analiza historyczna czy socjologiczna schodzi na dalszy plan. Niektóre rozdziały mogą wydawać się zbiorem ciekawostek z internetu, co nieco obniża merytoryczny ciężar całości. Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsensu to rzetelna i błyskotliwa przestroga przed próbą mierzenia tego kraju zachodnią miarą. To książka o państwie, które jest stanem umysłu – nieprzewidywalnym, dumnym i tragicznie zaplątanym we własne kłamstwa. Solidna siódemka za odwagę w pokazywaniu prawdy ukrytej pod grubą warstwą złota i błota. Lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego w Rosji logika jest towarem deficytowym, a absurd jedyną stałą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 4 dni temu

Cytaty z książki Rzym to ja

Więcej

Możesz udać, że jesteś tchórzem i wcale nim nie być, możesz udać, że jesteś kiepski i wcale takim nie być. Najważniejsze jest zwycięstwo. Nieważne, czy nazwą cię tchórzem. Nie stawaj do walki, dopóki nie uwierzysz w swoją wiktorię. Pamięta się tylko tego, kto zwyciężył. Wszystko, co wydarzyło się przed walką zostaje zapomniane. Pamiętaj, chłopcze, nie rzucaj się do walki, jeśli nie możesz jej wygrać.

Możesz udać, że jesteś tchórzem i wcale nim nie być, możesz udać, że jesteś kiepski i wcale takim nie być. Najważniejsze jest zwycięstwo. Ni...

Rozwiń
Santiago Posteguillo Rzym to ja Zobacz więcej

Wioślarzem wpierw być trzeba, nim uchwycisz ster.

Wioślarzem wpierw być trzeba, nim uchwycisz ster.

Santiago Posteguillo Rzym to ja Zobacz więcej

Trzeba być bezlitosnym na polu bitwy, lecz pełnym współczucia podczas procesu.

Trzeba być bezlitosnym na polu bitwy, lecz pełnym współczucia podczas procesu.

Santiago Posteguillo Rzym to ja Zobacz więcej
Więcej