Prostaczkowie za granicą

Okładka książki Prostaczkowie za granicą
Mark Twain Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Akapit Seria: Złota Seria [Akapit] literatura podróżnicza
330 str. 5 godz. 30 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Format:
papier
Seria:
Złota Seria [Akapit]
Tytuł oryginału:
The Innocents Abroad
Data wydania:
1992-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Data 1. wydania:
2017-02-27
Liczba stron:
330
Czas czytania
5 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
8385397655
Tłumacz:
Andrzej Keyha
Średnia ocen

                7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prostaczkowie za granicą w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Prostaczkowie za granicą

Średnia ocen
7,2 / 10
49 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
93
79

Na półkach:

Skusił mnie najbardziej opis z tylu na okładce. Mowa w nim, że ten utwór za swoich czasów był tak samo wielkim sukcesem jak "Chata Wuja Toma". Książka to miła lekcja z geografii jak i historii, trochę mnie nudziła w mometach o Izraelu. Wszystko oczywiście w mocnym stylu Marka Tweina. Polecam jak najbardziej, ale nie jest to dzieło literackie, do którego będziemy wzdychać i rozmyślać czy mogło być inaczej.

Skusił mnie najbardziej opis z tylu na okładce. Mowa w nim, że ten utwór za swoich czasów był tak samo wielkim sukcesem jak "Chata Wuja Toma". Książka to miła lekcja z geografii jak i historii, trochę mnie nudziła w mometach o Izraelu. Wszystko oczywiście w mocnym stylu Marka Tweina. Polecam jak najbardziej, ale nie jest to dzieło literackie, do którego będziemy wzdychać i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

202 użytkowników ma tytuł Prostaczkowie za granicą na półkach głównych
  • 134
  • 67
  • 1
30 użytkowników ma tytuł Prostaczkowie za granicą na półkach dodatkowych
  • 18
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Prostaczkowie za granicą

Inne książki autora

Mark Twain
Mark Twain
Amerykański pisarz pochodzenia szkockiego, satyryk, humorysta, wolnomularz. Uważa się, że jego pseudonim artystyczny pochodzi z okresu kiedy pracował na parowcach pływających po Missisipi– w żargonie pilotów parowców rzecznych mark twain oznacza "zaznacz dwa (sążnie głębokości)". Mark Twain urodził się w osadzie Florida 30 listopada 1835 roku. Gdy miał 5 lat, jego rodzina przeniosła się do innej małej miejscowości – Hannibal. W wieku dwunastu lat z powodu śmierci ojca musiał przerwać naukę i rozpocząć pracę zarobkową. Początkowo był chłopcem na posyłki w drukarni, później kształcił się na zecera. Następnie uzyskał uprawnienia pilota parostatków pływających na Missisipi. Opisał to później w autobiograficznej powieści Życie na Missisipi. Uważa się, że jego pseudonim literacki pochodzi z tego okresu – w żargonie pilotów parowców rzecznych mark twain oznacza „zaznacz dwa (sążnie głębokości)”. W czasie wojny secesyjnej kolejno był żołnierzem obu walczących stron. Zarówno z armii Unii, jak i z armii Konfederacji zdezerterował. Następnie przeprowadził się na Zachód. Przez pewien czas pracował w kopalniach srebra w Nevadzie, a następnie jako poszukiwacz złota w Kalifornii. W tym okresie pobytu na zachodnim wybrzeżu zaczął, początkowo nieregularnie, pracować jako dziennikarz. Rozgłos przyniosło mu opowiadanie The Celebrated Jumping Frog of Calaveras County (1865, O sławnej skaczącej żabie z Calaveras), w związku z czym w 1867 roku Twain został zaangażowany jako reporter i korespondent przy grupie amerykańskich turystów odbywających podróż do Europy na pokładzie statku Miasto Kwakrów. Jego udział w wyprawie finansowany był przez gazety Alta California oraz New York Tribune. Twain opisał podróż w książce Prostaczkowie za granicą (The Innocents Abroad, 1869). Przez następnych parę lat Mark Twain wiele podróżował, głównie jako prelegent w różnych częściach Stanów Zjednoczonych. W roku 1870 ożenił się z Olivią Langdon, osiedlił się w północno-wschodniej części kraju – początkowo w Buffalo, później w Hartford, w stanie Connecticut. Wszedł w środowisko żony i pod wpływem Williama Deana Howellsa okrzepł jako literat i rozpoczął następną część swojej kariery. W autobiograficznej powieści Pod gołym niebem (Roughing It, 1872) opisał twardy, surowy los osadników oraz panoramę Ameryki od St. Louis przez Nevadę, Kalifornię aż po Hawaje. W książce Włóczęga za granicą (A Tramp Abroad, 1880) zawarł swoje przeżycia z drugiej podróży do Europy, podczas której zwiedził Niemcy, Szwajcarię i Włochy. Pierwszą powieść Pozłacany wiek (The Gilded Age, 1873) Twain napisał wspólnie z Ch.D. Warrenem. W skład cyklu o nazwie Epos rzeki Missisipi, napisanego w okresie 1876-1882, weszły: Przygody Tomka Sawyera (The Adventures of Tom Sawyer, 1876) oraz Przygody Hucka Finna (The Adventures of Huckelberry Finn, 1884), oraz autobiograficzne Życie na Missisipi. Twain przedstawił w tych dziełach obraz Ameryki drugiej połowy XIX wieku. Dwa utwory – Książę i żebrak (The Prince and the Pauper, 1882) oraz Jankes na dworze króla Artura (A Connecticut Yankee In King Arthur’s Court, 1889) – rozgrywają się w Anglii. Pierwszy to historyczna powieść dla młodzieży o zamianie ról bliźniaczo podobnych chłopców z przeciwstawnych biegunów drabiny społecznej. Druga powieść to satyra na zakorzenione mity europejskiej poezji średniowiecznej oraz podwaliny ustroju społecznego krajów zachodniej Europy. Mark Twain pisał także (zwłaszcza po 1897 roku) coraz więcej małych form, w których krytykował amerykańską rzeczywistość. Z tego okresu pochodzą satyry antymieszczańskie, takie jak Człowiek, który zdemoralizował Hadleyburg (The Man Who Corrupted Hadleyburg, 1899) czy Tajemniczy przybysz (The Mysterious Stranger, 1916). W 1904 Twain zarzucił Teodorowi Rooseveltowi, że wygrał wybory skutkiem przekupstwa. W roku 1893 zbankrutowało przedsiębiorstwo wydawnicze, w które Twain zainwestował 200 tys. dolarów. Pisarz popadł w poważne tarapaty finansowe. W tej sytuacji wyruszył w długie tury objazdowych odczytów w USA i Europie, które cieszyły się olbrzymim powodzeniem, zapewniając spłatę długów oraz zgromadzenie nowej fortuny. W roku 1898 w jednym ze swoich opowiadań dał obraz pracy nauczycielskiej kolegi – Jana Szczepanika i perypetii związanych z porzuceniem pracy pedagogicznej na rzecz wynalazków. Podczas pobytu w Wiedniu pisarz odwiedził Szczepanika i zapisał w swoim dzienniku treść rozmów z wynalazcą. Posłużyły one następnie jako fabuła dwóch utworów: The Austrian Edison Keeping School Again (1898) oraz From the London Times of 1904. Zmarł na zawał serca kilka miesięcy po śmierci swojej córki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pod gołym niebem Mark Twain
Pod gołym niebem
Mark Twain
"...Mój brat otrzymał nominację na sekretarza Terytorium Newady; był to urząd świetny, skupiający w sobie obowiązki i honory skarbnika, kontrolera generalnego, sekretarza stanowego i urzędującego gubernatora w nieobecności tego ostatniego. Pensja wynosząca tysiąc osiemset dolarów rocznie i tytuł "pana sekretarza" przydawały temu zaszczytnemu stanowisku wspaniałości imponującej i oszołamiającej. Byłem młody i głupi, więc zazdrościłem bratu. Zazdrościłem mu pozycji i finansowego splendoru, a zwłaszcza zazdrościłem mu podróży, długiej i niezwykłej, jaka go czekała, i nowego, zdumiewającego świata, który miał poznać. Będzie podróżował! Nie wyjeżdżałem nigdy z rodzinnego miasta i samo słowo "podróż" posiadało dla mnie urzekający czar. Niebawem brat mój znajdzie się w odległości setek mil od domu, na wielkich preriach i równinach, wśród gór Dalekiego Zachodu, zobaczy bawoły i Indian, psy stepowe i antylopy, będzie miał mnóstwo najrozmaitszych przygód i kto wie, czy go nie powieszą albo nie oskalpują, a w ogóle będzie się bawił świetnie, będzie pisał o wszystkim do domu i zostanie bohaterem. Ponadto zobaczy kopalnie złota i srebra i któregoś dnia po południu, po skończonej pracy, pójdzie sobie na przechadzkę i znajdzie gdzieś na stoku wzgórza kilka szufel błyszczących bryłek złota i srebra. Z czasem stanie się bogaty, wróci do domu morzem i będzie tak obojętnie rozprawiał o San Francisco, zatoce i Pacyfiku, jak gdyby zobaczenie tych cudów było bagatelką..." 11 czerwca Hawajczycy obchodzili święto Kamehameha I (1758-1810), przywódca jednego z wielu królestw hawajskich, doprowadził do ich zjednoczenia w 1810 i został pierwszym królem Królestwa obejmującego cały archipelag. Założył dynastię panującą do 1874 roku (ostatnim władcą z tejże dynastii był Kamehameha V). Przyczynił się do zakończył wojny domowe i wprowadził jednolite prawo. Był inicjatorem handlu z Europą i USA. W uznaniu jego zasług, jeden z jego następców, Kamehameha V, ustanowił dzień króla Kamehameha I. Relację z ostatnich chwil życia i pogrzebu Kamehamehy I przytoczył Mark Twain w autobiograficznej powieści „Pod gołym niebem” i tak trafiłam na tę książkę. Dziki Zachód z języka angielskiego Old West, Far West, Wild West. Popularne określenie zachodnich terenów Stanów Zjednoczonych, odnoszące się do okresu XIX i pierwszej dekady XX wieku. Klimat Dzikiego Zachodu czuje się chyba najbardziej w Arizonie i Utah. Wysokie i rozległe góry, samotne czerwone ostańce, niesamowite kaniony, wielkie kaktusy, kaktusiki, droga rudym kurzem pokryta, toczące się kule biegaczy, które wciąż wiatr przemieszcza w terenie, małe osady ukryte w skałach lub na bezkresnych pustkowiach. Konne dyliżanse, samotni cowboye i wypasające się wielkie stada bydła. Literaturą, a później filmem pojęcie Dzikiego Zachodu zawładneło niczym "gorączka złota" z gatunkiem westernu. W szerszym sensie termin „Dziki Zachód” oznacza sytuacje nieprzestrzegania prawa, rządów przemocy, nieliczenia się z autorytetem władz przez indywidualne osoby lub grupy przestępcze. Wsiadamy do dyliżansu i wybieramy się w autobiograficzną siedmioletnią podróż (1861-67), którą odbył młody Twain ze swoim bratem od St. Louis przez Nevadę, Kalifornię aż po Hawaje. Surowy krajobraz Ameryki, którą pionierzy przemierzali i odkrywali. Rdzenna ludność amerykańskiej rzeczywistości dzisiaj zamknięta w rezerwatach, w czasie tej podróży towarzyszy nam i m.in; Indianie Gaszoci, żyjący wysoko w Górach Skalistych o bardzo osobliwych i prymitywnych zwyczajach. Niestety nie znalazłam informacji i nie wiem, czy nie jest pomyłka w nazwie (Szoszoni). Ciekawie było w Utah u mormonów, poznać ich biblię czy poligamię. Strzelaniny, zabijające opowieści o podróżujących, grudki złota i kopalnie, amerykański sen o bogactwie i sukcesie, przyjaźnie, obyczaje, rodzące się legendy, przestępczość itd... Przygodowo - łotrzykowskie klimaty coltem i dużą dawką humoru okraszone, balansujące pomiędzy rzeczywistością a fantazją pisarza stanowi niezwykły koloryt tej opowieści, która zaczyna się w momencie gdy wsiadamy do dyliżansu i długo jeszcze po zakończeniu , gdy powoli rudy kurz opada zastanawiamy się czy był to sen czy mara...
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na 7 5 lat temu
Wiwisekcja Patrick White
Wiwisekcja
Patrick White
Dobre, ale trochę niedobre: to przykład takiej powieści. Czyta się dobrze, zaczyna się bardzo dobrze i tak do połowy uznawałem ją za bardzo dobra, choć bez żadnej oryginalności w narracji czy fabule. Potem powieść moim zdaniem grzęźnie. Nadal czyta się dobrze, ale fabularnie jest mniej interesująca. Gdzieś koło 75% treści straciłem większość zapału do czytania, ale przeczytałem do końca. Fabularnie (spojler, uwaga), to czas gdy stary bohater zakochuje się w 13-14 latce i z nią śpi, a potem latami o niej myśli i ma o nią ból dupy. Nie mam nic przeciw takim wątkom, np. Lolitę uważam za wybitną, ale w tej powieści jest to drętwe, nudne, miałkie, czy jakie tam. W ogóle żałuję, że straciłem kilkanaście godzin na tą powieść. Postać niezrozumiałego cierpiącego artysty okazuje się nudna, podobnie wątki poboczne. Niby wszystko jest napisane dobrze, poprawnie, ale powieść traci szansę na zaskoczenie czytelnika, na powiedzeniu dużo więcej. Mamy za to długą treść bez niespodzianki w formie, treści, rozwoju akcji itd. W zasadzie wolę powieści nawet wyraźnie gorsze, które jednak nas zaskoczą niż takie całkowicie poprawne i dobre, które nie wychodzą w niczym dalej, więcej, nic nie ryzykują, tylko grzeją to samo przez kilkanaście godzin czytania. Jeśli ta powieść jest dla autora charakterystyczna, nie wrócę do niego. 6/10 mimo początkowej połowy 8/10. Postać Rhody oczywiście fajna.
Dzierzba - awatar Dzierzba
oceniła na 6 5 miesięcy temu
Jeden dzień Iwana Denisowicza Aleksandr Sołżenicyn
Jeden dzień Iwana Denisowicza
Aleksandr Sołżenicyn
Sam nie wiem, jak to się stało, że zaraz po wstrząsającym „Królu szczurów” sięgnąłem po kolejne wspomnienia obozowe. Trudno jednak o lepsze dopełnienie tematu niż „Jeden dzień Iwana Denisowicza”. Sołżenicyn, podobnie jak Clavell, doświadczył nieludzkich warunków zniewolenia. W obu przypadkach system postawił sobie jeden cel: odebrać człowiekowi resztki człowieczeństwa. Autor, który przeżył własny wyrok Aleksandr Sołżenicyn w lutym 1945 roku, będąc kapitanem na froncie, został aresztowany za krytykę Stalina w prywatnym liście. Wyrok: osiem lat łagru. Doświadczenia z obozu w Ekibastuz stały się fundamentem jego debiutu, który pisał w tajemnicy. W 1970 roku otrzymał literacką Nagrodę Nobla, a cztery lata później, po publikacji „Archipelagu GUŁag”, został wydalony z ZSRR. Do ojczyzny wrócił dopiero po dwudziestu latach. O czym jest „Jeden dzień Iwana Denisowicza”? Historia publikacji tej książki jest niemal tak fascynująca jak jej treść. W 1962 roku, za osobistą zgodą Chruszczowa, nowela ukazała się w miesięczniku „Nowyj Mir”, wywołując wstrząs w całym bloku wschodnim. Tytuł mówi wszystko: to kronikarski zapis jednej doby z życia Iwana Denisowicza Szuchowa. Szuchow to prosty chłop, były żołnierz Armii Czerwonej, który trafił do niemieckiej niewoli, a po powrocie do własnej ojczyzny został oskarżony o szpiegostwo. „A ja za co siedzę? Za to, że się w czterdziestym pierwszym nasi nie przygotowali do wojny, tak?” – pyta retorycznie bohater. Poznajemy jego dzień od przebudzenia o świcie, przez apel, katorżniczą pracę na syberyjskim mrozie, aż po wieczorny powrót. To walka o każdy gram chleba, każdą chwilę ciepła i każdy okruch godności. Moje wrażenia – Jeden dzień. Trzy tysiące przed nim. Od lat zbierałem się do „Archipelagu GUŁag”, ale ta „skrócona” wersja losów łagiernika uświadomiła mi potęgę pióra Sołżenicyna. Autor operuje stylem skupionym, niemal beznamiętnym, unikając łzawych wzruszeń. Ta chłodna, kronikarska relacja jest o wiele bardziej piorunująca niż najmocniejsze przymiotniki. Sołżenicyn analizuje człowieczeństwo w warunkach, gdzie liczy się tylko siła i cwaniactwo. Ale to nie jest książka wyłącznie o brutalności. To opowieść o tym, czego system nie jest w stanie zabrać: o małych rytuałach dających sens i o dumie rzemieślnika. Scena, w której Iwan Denisowicz kładzie blok muru idealnie prosto – mimo że buduje własne więzienie – jest jednym z najmocniejszych literackich dowodów na triumf ducha nad materią. Podsumowanie – Lekcja wolności Ta książka to nie jest lektura do herbaty. Po niej inaczej patrzy się na własną wolność, na pajdę chleba i na możliwość mówienia tego, co się myśli, bez strachu przed wyrokiem w kieszeni. Sołżenicyn udowodnił, że nawet w sercu nieludzkiego systemu można zachować twarz. Zakończenie książki poraża: „W jego wyroku było takich dni od gwizdka do gwizdka trzy tysiące sześćset sześćdziesiąt trzy. Z powodu lat przestępnych doszły trzy dni dodatkowe”. I zapada cisza. Ocena: 9/10 ⭐⭐
Piotr - awatar Piotr
ocenił na 9 2 dni temu

Cytaty z książki Prostaczkowie za granicą

Więcej
Mark Twain Prostaczkowie za granicą Zobacz więcej
Więcej