Prophecy #2

Okładka książki Prophecy #2
Tetsuya Tsutsui Wydawnictwo: Studio JG Cykl: Prophecy (tom 2) komiksy
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Prophecy (tom 2)
Tytuł oryginału:
予告犯 (Yokokuhan)
Data wydania:
2013-09-23
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-23
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361356752
Tłumacz:
Paulina Ślusarczyk-Bryła
Średnia ocen

                7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prophecy #2 w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Prophecy #2

Średnia ocen
7,5 / 10
162 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1755
281

Na półkach: , , ,

"Prophecy", czyli 'Przepowiednia' to opowieść nie o karmie i sprawiedliwości, a obraz zepsutego społeczeństwa, które doprowadziło człowieka na skraj przepaści emocjonalnej. Człowiek nie mający nic do stracenia dopuszcza się czynów karalnych, które mają coś społeczeństwu pokazać. Czy społeczeństwo dozna olśnienia i zmieni się? Co dają wszystkie te akcje? Odpowiedź ukryta jest właśnie w tym niezwykłym proroctwie.

Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że jestem pod wrażeniem ułożenia tej historii oraz jej przebiegu. Mangaka powoli rozbudowuje swoją opowieść, dodając do niej nowe elementy, które rozjaśniają sytuację bohaterów oraz wizję samego czytelnika. Postacie są genialne. Pani komisarz szczególnie, to świetnie, że jest głową całej sprawy i umie nią dowodzić. Ma też dobrych pomocników, którzy dodają koloru całej fabule.

Zakończenie daje wiele do myślenia. Nawet jeśli nie każdemu utkwi w pamięci na długo, po przeczytaniu tej mangi człowiek powinien się zastanowić, czy przypadkiem nie jest autorem zabójczego efektu motyla.

"Prophecy", czyli 'Przepowiednia' to opowieść nie o karmie i sprawiedliwości, a obraz zepsutego społeczeństwa, które doprowadziło człowieka na skraj przepaści emocjonalnej. Człowiek nie mający nic do stracenia dopuszcza się czynów karalnych, które mają coś społeczeństwu pokazać. Czy społeczeństwo dozna olśnienia i zmieni się? Co dają wszystkie te akcje? Odpowiedź ukryta...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

278 użytkowników ma tytuł Prophecy #2 na półkach głównych
  • 248
  • 30
204 użytkowników ma tytuł Prophecy #2 na półkach dodatkowych
  • 110
  • 45
  • 21
  • 9
  • 6
  • 5
  • 5
  • 3

Tagi i tematy do książki Prophecy #2

Inne książki autora

Tetsuya Tsutsui
Tetsuya Tsutsui
Tetsuya Tsutsui zaczął od publikowania własnych mang w sieci. Jego prace zauważyło wydawnictwo Square Enix, które od tamtej pory publikuje wszystkie jego mangi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

All You Need Is Kill 1 Takeshi Obata
All You Need Is Kill 1
Takeshi Obata Hiroshi Sakurazaka
Hollywoodzka superprodukcja „Na skraju jutro” z wiecznie młodym Tomem Cruisem w rolach głównych, powinna być znana każdemu miłośnikowi dobrego kina sci-fi. Należy jednak przypomnieć o tym, że zanim tłumy zaczęły szturmować kinowe kasy, na rynku pojawiła się stosowna manga, a jeszcze wcześniej light novelka będąca oryginalnym materiałem źródłowym danej historii. Poniższa recenzja skupi się jednak tylko na komiksowej wersji dzieła, która nie tylko nie dobiega od filmowej adaptacji, co nawet w niektórych momentach jest odrobinę lepsza. Akcja mangi przenosi czytelnika w niedaleką przyszłość, kiedy to ludzkość uwikłana w morderczą wojnę z tajemniczym najeźdźcą, stoi na krawędzi całkowitej zagłady. Mimicy spychają ziemskie siły wojskowe do całkowitej defensywy, pochłaniając dla siebie kolejne nieliczone ziemie. Decydująca walka coraz szybciej zbliża się do rejonów Japonii, których utrzymanie może być kluczowym elementem w całej wojnie. Do obrony Kraju Kwitnącej Wiśni zostaje oddelegowany specjalny zespół sił amerykańskich pod dowództwem legendarnej pośród żołnierzy Rity Vratsky. Do boju obok doświadczonych jednostek, rusza również młody i niedoświadczony Keiji Kiriya. Los nie będzie dla niego nazbyt łaskawy i w wyniku kilku nieprzewidzianych sytuacji wpada on w nieskończoną pętlę czasową, która za każdym razem kończy się tak samo – jego śmiercią. Nieustające przekleństwo może stać się również niebywałą szansą dla ludzkości, którą chłopak musi za wszelką cenę wykorzystać. Przypuszczalnie spore grono czytelników, którzy przebrną przez zaledwie kilka początkowych rozdziałów mangi, będzie miało mocne uczucie déjà vu. Nie mówię tutaj już o dość oczywistej wariacji pomysłu z filmu Dzień świstaka. Twórca oryginalnej historii (książka) czerpie z dość wielu różnych dzieł popkulturowych, dodając do nich coś od siebie i tworząc plastyczną masę, z której tworzy naprawdę udany koncept scenariuszowy. Ryousuke Takeuchi (scenarzysta mangi) biorąc pod uwagę wysoką jakość pierwotnej historii, nie może pozwolić sobie na nadmierną twórczą ingerencję w treść, dość sztywno trzymając się jasno określonych schematów. Nie oznacza to jednak, że twórca nie dodał tutaj coś od siebie, ale będzie to mały smaczek, tylko dla kogoś kto wcześniej miał okazję czytać light novelkę. Zaserwowana tutaj historia jest bardzo prosta w swoich złożeniach: wyniszczająca wojna z obcymi i jednostka, która może przechylić szalę zwycięstwa na stronę ziemian. Twórca (w tym aspekcie cały czas mowa o autorze książki) od początku do samego końca miał jasno określony plan scenariuszowy, nastawiony głównie na widowiskową akcję, bez niepotrzebnego zagłębiania się w nadmiernie skomplikowane wątki (to właśnie dzięki temu mangę tak dobrze się „pochłania”). Cała recenzja na ; https://www.popkulturowykociolek.pl/2020/03/recenzja-mangi-all-you-need-is-kill.html
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 6 lat temu
Hideout Masasumi Kakizaki
Hideout
Masasumi Kakizaki
Klimat, groza, szok – tego oczekuję od horroru. Oczywiście w ramach literatury grozy istnieją przeróżne podgatunki, gdzie każdy z nich rządzi się własnymi prawami, jednak u podłoża każdego z nich koniec końców i tak leżą te trzy frazy – klimat, groza, szok. Niektóre horrory serwują to w ciut bardziej subtelny sposób, operując grozą podskórną, a inne nie bawią się w ceregiele i bezpardonowo straszą czytelnika coraz bardziej makabrycznymi i przerażającymi scenami. I właśnie jedną z takich opowieści jest „Hideout” Masasumiego Kakizakiego – krótką, bardzo treściwą, przerażającą i szokującą mangą, która nie patyczkuje się z czytelnikiem, lecz bezpardonowo zasypuje go mnogością koszmarnych, a miejscami obrzydliwymi, pomysłami autora. Jednym słowem: bomba. Manga Kakizakiego zachwyca swoimi panelami – niezwykle dokładnymi i drobiazgowymi ilustracjami, na których niejednokrotnie można się zatrzymać w niemym podziwie nad kunsztem artysty – szczególnie ciekawie wypada to na tle wspomnianych makabrycznych scen, które z jednej strony obrzydzają i autentycznie przerażają, a z drugiej strony emanuje od nich jakaś hipnotyczna siła, która sprawia, że nie sposób od nich oderwać wzroku. Spokojnie mogę więc założyć stwierdzenie, że w kresce Kakizakiego jest coś obrzydliwie pięknego, jakkolwiek paradoksalnie by to nie brzmiało. Sytuacja wygląda trochę inaczej w przypadku prezentowanej fabuły. Tak jak w przypadku paneli oraz ilustracji styl Kakizakiego obfituje w dokładność i chorobliwą wręcz drobiazgowość, tak w przypadku fabuły stawia na prostotę i szok. Jednak absolutnie nie nazwałbym tego wadą, bowiem opowieść, którą prezentuje nam autor przeraża w miejscu, w którym ma przerazić, szokuje wtedy, kiedy trzeba, a przede wszystkim daje czytelnikowi nagły, acz bardzo umiejętnie podany szybki strzał adrenaliny, którego nie sposób nie docenić. Ta lekko ponad 200-stronnicowa historia zemsty, która obradza się w mrożącą krew w żyłach opowieść o przetrwaniu angażuje na każdej stronie i sprawia, że człowiek przewraca stronę za stroną. Abstrahując od faktu, że jest to niewielkich rozmiarów manga, a co za tym idzie dałoby się spokojnie przeczytać ją na jednym posiedzeniu, to sposób prowadzenia narracji oraz prezentowana fabuła sprawia, że po prostu od lektury „Hideout” nie sposób się oderwać. Historia tropikalnej wyspy i mrocznej jaskini znajdującej się w jej sercu oraz czyhającym w niej złu będzie jeszcze długo rezonować w mojej pamięci… Przerażająca historia przedstawiona w przepięknie obrzydliwy sposób i to podana w nieodkładalnej formie – czy można chcieć czegoś więcej od porządnego horroru? Odpowiedzcie sobie sami, a jeśli odpowiedzieliście przecząco to sięgajcie czym prędzej po „Hideout”. Jeśli spodobało Ci się co tu napisałem to zapraszam na mojego Instagrama (kulturiada) po więcej recenzji i ciekawostek ze świata kultury, będę niezwykle wdzięczny za każdy rodzaj wsparcia :) https://www.instagram.com/kulturiada/
KULTURIADA - awatar KULTURIADA
oceniła na 7 7 miesięcy temu
All You Need Is Kill 2 Takeshi Obata
All You Need Is Kill 2
Takeshi Obata Hiroshi Sakurazaka
Hollywoodzka superprodukcja „Na skraju jutro” z wiecznie młodym Tomem Cruisem w rolach głównych, powinna być znana każdemu miłośnikowi dobrego kina sci-fi. Należy jednak przypomnieć o tym, że zanim tłumy zaczęły szturmować kinowe kasy, na rynku pojawiła się stosowna manga, a jeszcze wcześniej light novelka będąca oryginalnym materiałem źródłowym danej historii. Poniższa recenzja skupi się jednak tylko na komiksowej wersji dzieła, która nie tylko nie dobiega od filmowej adaptacji, co nawet w niektórych momentach jest odrobinę lepsza. Akcja mangi przenosi czytelnika w niedaleką przyszłość, kiedy to ludzkość uwikłana w morderczą wojnę z tajemniczym najeźdźcą, stoi na krawędzi całkowitej zagłady. Mimicy spychają ziemskie siły wojskowe do całkowitej defensywy, pochłaniając dla siebie kolejne nieliczone ziemie. Decydująca walka coraz szybciej zbliża się do rejonów Japonii, których utrzymanie może być kluczowym elementem w całej wojnie. Do obrony Kraju Kwitnącej Wiśni zostaje oddelegowany specjalny zespół sił amerykańskich pod dowództwem legendarnej pośród żołnierzy Rity Vratsky. Do boju obok doświadczonych jednostek, rusza również młody i niedoświadczony Keiji Kiriya. Los nie będzie dla niego nazbyt łaskawy i w wyniku kilku nieprzewidzianych sytuacji wpada on w nieskończoną pętlę czasową, która za każdym razem kończy się tak samo – jego śmiercią. Nieustające przekleństwo może stać się również niebywałą szansą dla ludzkości, którą chłopak musi za wszelką cenę wykorzystać. Przypuszczalnie spore grono czytelników, którzy przebrną przez zaledwie kilka początkowych rozdziałów mangi, będzie miało mocne uczucie déjà vu. Nie mówię tutaj już o dość oczywistej wariacji pomysłu z filmu Dzień świstaka. Twórca oryginalnej historii (książka) czerpie z dość wielu różnych dzieł popkulturowych, dodając do nich coś od siebie i tworząc plastyczną masę, z której tworzy naprawdę udany koncept scenariuszowy. Ryousuke Takeuchi (scenarzysta mangi) biorąc pod uwagę wysoką jakość pierwotnej historii, nie może pozwolić sobie na nadmierną twórczą ingerencję w treść, dość sztywno trzymając się jasno określonych schematów. Nie oznacza to jednak, że twórca nie dodał tutaj coś od siebie, ale będzie to mały smaczek, tylko dla kogoś kto wcześniej miał okazję czytać light novelkę. Zaserwowana tutaj historia jest bardzo prosta w swoich złożeniach: wyniszczająca wojna z obcymi i jednostka, która może przechylić szalę zwycięstwa na stronę ziemian. Twórca (w tym aspekcie cały czas mowa o autorze książki) od początku do samego końca miał jasno określony plan scenariuszowy, nastawiony głównie na widowiskową akcję, bez niepotrzebnego zagłębiania się w nadmiernie skomplikowane wątki (to właśnie dzięki temu mangę tak dobrze się „pochłania”). Cała recenzja na ; https://www.popkulturowykociolek.pl/2020/03/recenzja-mangi-all-you-need-is-kill.html
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na 7 6 lat temu
Judge 3 Yoshiki Tonogai
Judge 3
Yoshiki Tonogai
3 tom rozpoczyna się , gdy bohaterowie szykują się do kolejnego głosowania i jak się okazuję Hiro również głosuję i mamy cofnięcie do tyłu i okazuję się , że po tym jak odmówił Asami poprosił Ją by jeśli Jej grupa miała go zabić to niech zrobią to na koniec , bo do końca chcę mieć nadzieję , a teraz mówi swojej grupie , że powinni zagłosować na któregoś z facetów z tamtej grupy , bo Asami jest dziewczyną więc łatwiej będzie Ją pokonać i Jego grupa się zgadza i nagle wchodzi tamta grupa i proponują by spróbowali jak Hiro radził na początku i zagłosowali na siebie i tak też się dzieję , ale gdy głosy zostają oddane okazuję się , że to podstęp i druga grupa pozmieniała zdjęcia przy przyciskach i tak naprawdę zagłosowali na Kazu i ten jest załamany i ucieka , a Hiro podąża za Nim. Tak samo Rina i Miku i w tracie poszukiwań Hiro trafia do nowego pomieszczenia i tam znajduję Kazu , który pokazuję mu komórkę i wyznaję , że to On jest zdrajcą i , gdy się obudził znalazł na telefonie informację , że ma ich wszystkich przenieść i założyć maski i wstrzyknąć truciznę temu , który pierwszy się obudzi(Nie wiedział , że go zabiję) , a zrobił to , bo Ci źli grozili , że zabiją mu matkę , ale teraz nic nie ma sensu , bo i tak umrze. Jednak dzięki rozmowie z Nim do Hiro dociera , że jest jeszcze ktoś kto zabija wylosowanych i mówi Kazu by się nie poddawał , bo coś wymyślą i mówi też , że znajdzie Rinę i Miku i wrócą po Niego i , gdy wychodzi Kazu dostaję wiadomość. A w tej samej chwili bohater znajduję bohaterki i cała trójka spostrzega rannego mężczyznę i nie mają pojęcia kim On jest , a ten nagle się budzi i widząc Hiro krzyczy i po chwili umiera , a zszokowani bohaterowie wracają do Kazu i wtedy widzą , że ten się powiesił i nie żyję. I mamy koniec 3 tomu. Historia coraz bardziej się rozkręca i jest coraz więcej pytań. Szkoda mi również Kazu , bo naprawdę go polubiłem. Ta druga grupa to niezłe gnojki. Choć szczerze to tu chyba nikomu nie można ufać. Ciekawe co się wydarzy w kolejnym tomie
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 2 lata temu
Blue Heaven #1 Tsutomu Takahashi
Blue Heaven #1
Tsutomu Takahashi
"Blue Heaven" to manga autorstwa Tsutomu Takahashi, opowiadająca o wydarzeniach mających miejsce na statku, którego załoga podczas rejsu wyłowiła dwóch rozbitków. Podczas akcji ratunkowej i rozmów z jednym z ocalałych mężczyzn poznają początek makabrycznej historii, która rozwinąć ma się na oczach wszystkich pasażerów... Całość jest dobrze "skrojona" - ładna kreska, dobry sposób prowadzenia opowieści, zarówno przedstawiania każdej ze scen, jak i stopniowego odkrywania przed czytelnikiem coraz to nowszych wiadomości na temat drugiego rozbitka. Dopiero zaczynam swoją przygodę z mangą, więc muszę wspomnieć o kolejnej zalecie, jaką odnotowałam - otóż trzeba talentu, by w komiksie przedstawić postacie na tyle dobrze, by wypowiedzi bohaterów mówiły wiele o nich, a równocześnie by opowieść nie była nudna. Ten autor zdecydowanie ma tę zdolność. Jego postacie są bardzo charakterystyczna - i tajemnicze, ponieważ w 1. tomie poznajemy je tylko trochę, a mimo to nie jesteśmy już w stanie pomylić ich z innymi lub łatwo zapomnieć o ich "istnieniu". Co ciekawe, towarzyszymy mu nie tylko przy działaniach teraźniejszych, możemy też, stopniowo, poznawać jego burzliwą przyszłość - która uczyniła go tak niebezpiecznym. Cała opowieść trzyma w napięci i nie sposób się od niej oderwać przede wszystkim z powodu wyśmienitego pomysły i fabuły oraz stopniowego odkrywania nowych rzeczy - pierwszy tom kończy się, pozostawiając czytelnika w totalnym szoku - zastanawiającego się, kim jest ten dziwny mężczyzna, jak dokładniej wyglądała jego koszmarna przeszłość i jak na niego wpłynęła - i jak wiele osób jeszcze zginie...
Halina - awatar Halina
oceniła na 8 11 lat temu
:REverSAL #1 Kemuri Karakara
:REverSAL #1
Kemuri Karakara
Recenzja zbiorcza tomów #1-#2 Krótkie serie potrafią mieć swój urok, choć często zawodzą prędkim ucinaniem wątków bez jakichkolwiek wyjaśnień. W przypadku „Reversal” autorstwa Kemuri Karakary moje odczucia są dość mieszane. Pomysł był niezły, po prostu ta historia nie mieści się dobrze w zaledwie dwóch tomach. Szkoląca się na gejszę Ayame nie zawsze trzyma się sztywnej klasy nieodłącznej zawodowi. W głębi serca chciałaby zostać superbohaterką z prawdziwego zdarzenia. Gwiazdy układają się jednak dość niepomyślnie i zwykły świat nie staje naprzeciw marzeniom. Pewnego dnia splot wypadków sprawia, że w ręce dziewczyny trafia nietypowa konsola do gry. Po zalogowaniu w jej głowie zaczyna rozbrzmiewać znajoma melodia, która z dziwnego powodu wywołuje w niektórych nieopanowany lęk. Wszystko się rozjaśnia, gdy nastolatka zostaje wciągnięta do przerażającego świata będącego pokraczną odwrotnością doskonale znanego jej Kioto. Zabijaj potwory lub giń… Tylko czy aby na pewno chodzi wyłącznie o to? Światy równoległe zawsze potrafią chociaż minimalnie zaintrygować, a motywy strasznych gier na śmierć i życie dają mi wiele satysfakcji. Początkowo byłam naprawdę zafascynowana tą opowieścią, po prostu mnie wciągnęła. Pełne emocji walki o przetrwanie, horrorowe maszkary, pełna bezwzględność obu stron konfliktu. Nikt nie jest bezpieczny, nawet sojusznik bez wahania poświęci tutaj każdego dla osiągnięcia swego celu. Gdy jednak druga część przechodzi z akcji do wyjaśnień, wszystko się zaczyna rozmywać. Naiwny, choć heroiczny pacyfizm, niedopowiedzenia fabularne, niedostatecznie uzasadnione przemiany bohaterów drugoplanowych, nowe wątki, które nie mają czasu, by się jakkolwiek rozwinąć. Historia zaczyna zwyczajnie kuleć, nie potrafiąc trafić w sedno, ot lawirując wokół pomysłów, które prawdopodobnie dało się poprowadzić lepiej. Zakończenie jest dość ciekawe, lecz naprawdę błaga o kontynuację mogącą rozwiać ostateczne wątpliwości. Przyznać przy tym muszę, że manga została naprawdę ładnie narysowana. Piękne gejsze, charakterystyczni bohaterowie, niezwykłe kreatury z równoległego świata. Kontrasty, dopełnienia, a wszystko wykonane czystą, atrakcyjną kreską. Tła się świetnie sprawdzają, zarysowując klimat Kioto. Jeśli z kolei pojawia się akcja, to jest jak najbardziej czytelna i nie gubi się w natłoku szczegółów odwracających uwagę. Wizualnie całość jawi się jako przyjemna, zgrabna, może bez niesłychanych zachwytów, ale po prostu dobra. Trudno mi powiedzieć, czy warto przeczytać „Reversal”. Całość jest niezła, choć krótka, aczkolwiek prawdopodobnie nie należy do najlepszych tytułów swej kategorii. Co bardziej wybrednych czytelników może nieco rozczarować. Pierwszy tom oceniam na 7/10, drugi na 5/10 – średnia plasuje się więc w przyzwoitym 6/10; może to nie dużo, ale bez wątpienia nieźle.
KrukNagrobny - awatar KrukNagrobny
ocenił na 7 3 miesiące temu
Another t. 1 Yukito Ayatsuji
Another t. 1
Yukito Ayatsuji Hiro Kiyohara
Manga jest tak globalnie popularnym medium, dzięki któremu możemy doświadczać tak niezwykłej specyfiki komiksu z kraju kwitnącej wiśni, że aż moją osobę niegdyś jako całkowicie do mangi odwróconego plecami człowieka, nawet kpiącego z mangowego dorobku kulturowego na świecie, nagle po doświadczeniu tomów: 1 i 2 "DB Super" oraz tomu 1 "Hellsing", do końca nie wiedzieć czemu coś się we mnie ruszyło i przekonało moje ,,cztery leniwe litery” do tego typu narracji graficznych, do ich różnorodności. ,,Mangoholikiem” nazwać się jeszcze nie mogę, ale manga to niezwykle fantastyczne, doświadczone w swej różnorodności form kreacji i sposobności na przedstawienie historii, i to na małym ,,zeszytowym” formacie, i to w czarno-białej szacie graficznej, i to czytanej od prawej do lewej strony! Tak, można dostać od tego wszystkiego mangowego, cóż, swego rodzaju pozytywnego ,,kręciołka”, do tego stopnia, że za każdą kolejną przeczytaną mangą myślisz: ,,ale zaraz, jakie kolejne tomy mogę sobie wziąć na czytelniczy warsztat?". Mało tego, człowiek jest wtenczas tak przesycony, aż zanadto zbyt dobrymi mangowymi ,,crazy good vibes”, że jest w stanie zachowywać się jakby świata brakowało i nie można było się tej właśnie konkrentie chwili z kolejnym japońskim komiksem w rękach doczekać. Z tego wszystkiego aż zawołać w myślach czasami się powinno, ot tak: ,,Na japońską Yakuzę! Cóż można chcieć więcej, kultura tego kraju jest co najmniej nietuzinkowa”. Koniec końców doszło finalnie do tego, że – mówiąc prosto z mostu, troszkę brzydko – ot tak, z dupy, nagle po lekturze dwóch tomów DB Super, także pilotowego wydania mangi "Hellsing" przyszedł mi pewien natręt myślowy do głowy. Dzięki spostrzeżeniom płynącym z oczytania trzech pierwszych mang w moim życiu, postanowiłem zrobić sobie co najmniej lekką przerwę od komiksu wydawanego ze względu na swoją specyfikę i stylistykę w Japonii w gatunkach: fantasy, sci-fi, akcji i dynamiki, do której drzwi często puka horror, czy gotycka groza. Powiedzmy, że typową klasyczną ,, Shōnen” mangę oraz wiele pokrewnych jej rodzajów i przeznaczeń ze względu na wiele grup docelowych, zostawiłem za sobą. I tak, zainteresowały mnie o wiele, wiele bardziej – na co skromny wpływ miała manga Hellsing i moje doświadczenie z tym Uniwersum w anime Hellsing, Hellsing: Ultimate – rozmaite motywy, wątki, odmiany gatunkowe w horrorze i grozie w medium mangowym, związane z szeroko pojętym zabiegiem suspensu, gdzie w takowym suspensie wybijają się często klątwy i rozmaite tajemnice. Jak to się mówi, gdy często dokonuje się dość trudnych decyzji: koniec końców wiążąc się z o wiele bardziej thrillerowym, pełnym misterium i nienazwanej, zalegającej gdzieś głęboko, głęboko w rzeczywistości świata przedstawionego tajemnicy, klimatem – klimatem i atmosferą, za którą kryje się ,,to coś”, to ,,zło”, czy raczej przykre, negatywne fluktuacje emocji, wydarzenie i zlepki relacji, które wywołują podwyższony stan napięcia i oczekiwania, po krótkiej podsumowującej me tego rodzaju mangowe poszukiwania burzy mózgów, zdecydowałem się na pierwszy tom "Another". I nie jest to w żaden sposób pusta, tylko młodzieńcza, szkolna, jakby smagana romantyczną miłością historia – bo teoretycznie na pierwszy rzut oka z perspektywy okładki tomu 1 tejże mangi, fakt faktem: tak po prostu może ona wygląda, takie może sprawiać wrażenie – ani coś taniego i powielanego, ani coś ,,co kiedyś już było”. Another prezentuje dość specyficzny rodzaj świata wykreowanego przez twórców, także niecodzienny rodzaj gatunku horroro-thrilleru oraz postaci czy elementów drugoplanowych (wątki, przedmioty etc.), które zaczynają spełniać w fabule swoją rolę, powoli, ze strony na stronę, gdy wszystkie elementy całej opowieści zaczynają do siebie się zbliżać, w końcu łączyć, co wytrawny i skupiony na skrupulatnym doświadczaniu tomu czytelnik na pewno zauważy, a co wpłynie na jego ocenę całości tychże około 200 stron w tym przypadku tomu 1-ego materiału. W kwestii realizowanych w tej mandze bohaterów: ich historii, charakterów, osobowości, nawet doboru głównego żeńskiego i męskiego uczestnika tych osnutych tajemnicami zdarzeń do głównego zamierzenia fabularnego i stworzenia z tego odmiennego, specyficznego połączenia (postaci zarówno, co może zabrzmieć kontrowersyjnie, z całego 12-odcinkowego anime, jak i do momentu końca tomu 1 pierwowzoru mangowego były niczym kowale kujący dużą, jakże istotną część fabuły i całej nietuzinkowo zagadkowej atmosfery), wszystko to okazało się być bardzo udane, wyważone, precyzyjne, jakby ,,to coś, ta negatywna zła siła" to kreowała i za tym stałą. Musimy zrozumieć, że to jak w obrazie całości rysowanych i pisanych około 200 stron pierwszej z wielu tomów opowieści Ayatsuji i Kiyohary, zachowywały się przede wszystkim Misaki, Sakakibara, Akazawa, czy inni teoretycznie mniej ważni bohaterowie, rzutuje bardzo, ale to bardzo na to jak ostatecznie – widać to szczególnie w adaptacji w formie anime – kończy się cała opowieść przynajmniej w pierwszym akcie, bo przed nami jeszcze 3 tomy, którą w tak wysublimowanym, ale podstępnym (nie porzucajmy tej mangi oraz serialu ze względu na niektóre stylizacje graficzne! Ta manga, ten Świat wymaga cierpliwości i uwagi. Z czasem zrozumie się czemu wszystko tym Uniwersum funkcjonuje ze względu na takie a nie inne elementy) stylu raczyli nas twórcy. Jak wskazuje ,,Wujek Google” i jego ,,Brat Wikipedia”, ten tytuł przeznaczony jest dla młodych dorosłych mężczyzn, powiedzmy do 30-34 roku życia. To co opowiada sam tom 1 i kreuje całe kilkunastoodcinkowe anime, które adaptowało pierwowzór mangowy w całości emisji w 2012 roku, lekko przeczy temu komu jest ofiarowana ta opowieść. A jej autorami są, jak napomknąłem nieco wyżej: w kwestii scenariusza - Yukito Ayatsuji, w kwestii rysunków, ogólnego sportretowania świata przedstawionego na zamysł dwuwymiarowych kart komiksu: Hiro Kiyohara. Fabułę, całą jej otoczkę suspensową, podsycają i kształtują bohaterowie, ich historie, działania wobec pewnych ,,niewiadomych”, emocje, które okazują i jak pod względem animacji ich sylwetki to przenoszą na ekran, mimo iż z początku (w serialu ów element/aspekt wygląda nieco inaczej) prezentują się oni trochę wyblakle, bez rozpędu, z lekka niezachęcająco, nawet nieco dosłownie w tej kwestii: przestrzeń ,,rozlokowana” wokół nich w kadrach, czy ogólnie na całych planszach przysłania ich aparycję. Ale… tak jest tylko do czasu – jeśli poczujesz podstawę tej historii, wejdziesz w głąb tego, co wiąże się z osobą Misaki, znikną każde twoje narzekania, przynajmniej większość, a na pewno niedogodności techniczno-stylistyczne kreślenia rysunku i jego rozplanowania na stronach. Czytając pilotowy tom ,Another poczułem, że serial, który go i całą historię z cyklu adaptował, żyje tym samym życiem co pierwowzór; że oba media: animacja i komiks, mają w przypadku uwydatnienia tego, co w Uniwersum Another najważniejsze: klimatu, atmosfery, potężnej dozy tajemnicy, która skąpana jest w eterze całości tworu… same najlepsze wartości, cechy, mimo iż pewne różnice między nimi da się dostrzec, a to niektórym z nas, fanów, może się nie spodobać. Oczywiście, że ,,motyw klątwy” to na pewno swego rodzaju nawiązanie twórców Another do klasyków kina takich jak japońska i amerykańska wersja "The Grudge". Samo japońskie Uniwersum, o którym teraz piszę, to zdecydowanie jedna z lepszych pozycji z całego tyglu gatunkowo horrorowi-thrillerowych i temu podobne, mang, które można ,,wrzucić na ruszt" na początek swej przygody z tym stylem/rodzajem/specyfiką mangi. Trudno znaleźć coś podobnego do omawianej serii”; ewentualnie Tasogare Otome x Amnesia jako anime byłaby blisko stylowi, klimatowi, gatunku do wszystkiego, co prezentuje sobą cykl Ayatsjiego i Kiyohary oraz jej adaptacja. Na pewno ogromną zaleta, główną cechą i potężnym walorem fabuły wyjątkowo sprytnie łączonej z wykonaniem rysunków w całym tomie 1 Another jest zastosowanie przez twórców zabiegu operowania specjalnego przeznaczenia ,,znakami" czy też macguffinowymi elementami, które wzmacniają niniejszym klimat tajemnicy i są niczym cegiełki kreujące stopniowo wyłaniającą się w tytule porażającą prawdę stojącą za tym, co wprawia, i będzie w dalszych tomach, głównego bohatera w minorowy przygnębiający nastrój. A tymi jeśli tak to można określić ,,znakami" są m.in. pojawiające się nagle wraz ze złowieszczym rytmem narracji fabuły, gdzieś od 30-tej strony kruki, rozmieszczone tak w planszy, aby miały one sens i to typowo suspensowy oraz przypisywane im w wierzeniach negatywno-złowieszcze znaczenie; także w tym względzie liczą się siostra matki Sakakibary, pielęgniarka ze Szpitala i nauczyciele w Szkole, do której przeszedł Kouichi oraz wiele, wiele innych. A skoro jesteśmy przy postaciach tego niepokojąco, katatonicznie i ozięble zapowiadającego się dramatu i horroru w jednym – bo to w końcu tom 1 z 4, a i tak okazało się być świetne - jesteśmy, to warto zwrócić uwagę na sylwetkę Teshigawary - ów młodzieniec staje się dla całej tej opowieści, której narracja jest tak tajemnicza jak jej postaci i ona sama, kimś neutralnym: osobą będącą papierkiem lakmusowym, czy punktem odniesienia jako ktoś teoretycznie normalny w eksperymencie, którego świadkiem jest czytelnik tomu 1, a który będzie zbierał swoje żniwo i ujawniał reperkusje wielu szokującyh wydarzeń zapewne w kolejnych tomach z serii tejże mangi. Mało tego, sama klasa 3C to jedna wielka zagadka - osnuwa ją gęsta mgła tajemnicy, która może tą zbyt zwyczajną młodzież zabrać ze sobą do grobu. To samo można powiedzieć o samej szkole, w której rozgrywa się akcja tomu, o linii jej przeszłej i teraźniejszej historii – nawet najgorsza prawda jest lepsza od prostego kłamstwa, jednak gdy to kłamstwo zagnieździ się głęboko, jest jak zgnilizna, która zżera wszystko i wszystkich dookoła. Jedna z części tajemnicy Misaki wyszła na jaw. Wzmacniały ją graficznie potężne uderzenia zbliżeń i kadrowań w rysunku, jakby to było odpowiednio skrojone cięcia montażowe w filmie i technika operatorska. Także odpowiednią rolę odegrały w technice kreowania obrazu w miarę szerokie kadry, ale kreślone bez ludzi, odpowiednio wstawione w scenariusz tomu, gdzie w ich tle wybrzmiewały dialogi danych postaci. Tak tworzyło się spójną, bardzo klimatyczną opowieść, ba!, grę z czytelnikiem, której rezultaty będą zależeć od jego odporności na nieprzewidywalność.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 9 2 lata temu

Cytaty z książki Prophecy #2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Prophecy #2