Planeta harpii

Okładka książki Planeta harpii
Albert Walentinow Wydawnictwo: Stalker Books Seria: Klasycy Radzieckiej SF fantasy, science fiction
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Klasycy Radzieckiej SF
Data wydania:
2020-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
Średnia ocen

                5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Planeta harpii w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Planeta harpii

Średnia ocen
5,9 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
239
168

Na półkach:

Niby nic odkrywczego, ale dobrze się czyta. Nie ma tu żadnej komunistycznej propagandy i chyba tylko jedyny raz zwrócili się do kogoś "towarzyszu" albo obywatelu.
Fajny pomysł z tymi cywilizatorami. Rzadko się zdarza w literaturze s-f, że spotykamy rasę od nas mniej rozwiniętą także dla mnie już samo to jest wielkim plusem.
Jedynym minusem całej tej trylogii jest zbytnie jak dla mnie upodobnienie zachowań, struktury społecznej i wyglądu obcego świata do naszego ziemskiego.
Pierwsze opowiadanie to takie na rozgrzewkę, ale dramaturgia jest no i przede wszystkim można potraktować go jako swego rodzaju prolog. Najlepszy jest ten drugi utwór - mikropowieść "Zaczarowana planeta", która tak mnie wciągnęła, ma logikę i głębię niektórych postaci więc za nią 8/10. Trzecia powieść (też niedługa) tytułowa "Planeta harpii" też trzyma poziom, zamyka niedokończone sprawy z poprzedniej, ale powtarza pewien wątek no i więcej w niej naiwności więc nie mogę dać więcej niż 6 może 7/10.
PS. Po przeczytaniu nudnej "Załogi Mekongu" ta trylogia jest jak balsam na złaknionego sensownej akcji czytelnika.

Niby nic odkrywczego, ale dobrze się czyta. Nie ma tu żadnej komunistycznej propagandy i chyba tylko jedyny raz zwrócili się do kogoś "towarzyszu" albo obywatelu.
Fajny pomysł z tymi cywilizatorami. Rzadko się zdarza w literaturze s-f, że spotykamy rasę od nas mniej rozwiniętą także dla mnie już samo to jest wielkim plusem.
Jedynym minusem całej tej trylogii jest zbytnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

63 użytkowników ma tytuł Planeta harpii na półkach głównych
  • 40
  • 23
38 użytkowników ma tytuł Planeta harpii na półkach dodatkowych
  • 25
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki W kosmosie Gleb Anfiłow, Sewer Gansowski, Aleksander Grin, Władimir Sawczenko, Aleksander Szalimow, Albert Walentinow, Ilja Warszawski, Walentyna Żurawlowa
Ocena 6,0
W kosmosie Gleb Anfiłow, Sewer Gansowski, Aleksander Grin, Władimir Sawczenko, Aleksander Szalimow, Albert Walentinow, Ilja Warszawski, Walentyna Żurawlowa
Albert Walentinow
Albert Walentinow
Radziecki i rosyjski pisarz science fiction, prawdziwe nazwisko - Albiert Abramowicz Wajnsztiejn.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dalekie szlaki Siergiej Sniegow
Dalekie szlaki
Siergiej Sniegow
Jeśli miałbym określić krótko tę książkę to powiedziałbym, że to optymistyczne science fiction z wielką wiarą w człowieka. Tak jak większość space oper przedstawia człowieka jako będącego na skraju zagłady, próbującego znaleźć miejsce pomiędzy potężnymi rasami, czy dopiero stawiającego pierwsze kroki w podboju kosmosu, tak tutaj jest zupełnie inaczej. Mamy XXV wiek a ludzie podróżują po znacznej części galaktyki za pomocą wielkich statków z anihilatorami dosłownie niszczącymi przestrzeń przed statkiem dzięki czemu możliwe są podróże przekraczające prędkość światła nawet tysiąckrotnie. Człowiek odkrył już kilka inteligentnych gatunków, jednak żaden nie dorównuje nam potęga. Ludzie przyjmują tu rolę opiekuna wszystkich inteligentnych i dobrych ras w galaktyce. Jednak w pewnym momencie natrafiaja na ślady starożytnej rasy Galaktów, a wszystko wskazuje na to, że uwikłani byli w wojnę na galaktyczną skalę ze ZłyWrogami. I właśnie ten optymizm na temat przyszłego człowieka, który w obliczu zagrożenia nie myśli tylko o sobie, a wręcz przebudowuje zasady swojego społeczeństwa by pomóc innym rasom jest czymś co wyróżnia tę pozycję. Ciekawa jest też idea podróży nadswietlnych, gdzie statki zamiast pokonywać przestrzeń niszczą ją i przekształcają w materię i na odwrót. Muszę powiedzieć, że ciekawie było czytać o kosmicznych pługach przekształcających pusta przestrzeń w materiał na nowe planety. Było tu też dosyć nowatorskie jak na tamte czasy (pierwsze wydanie w 1966) spojrzenie na sztuczną inteligencję w postaci Wielkiego Akademickiego pomagającego podejmować decyzje na skalę galaktyczną, jak i osobistych opiekunek, trochę jak taki chat gpt na sterydach. Fajne są też pomysły na obce rasy, gdzie nawet półgłupkowata rasa "Aniołów" jest traktowana jako ważny członek tworzonej przez ludzi wspólnoty. Oczywiście jak to w rosyjskiej literaturze z tamtych lat pojawiają się nawiązania do komunizmu, ale bezpośrednia wzmianka o tym, że to komunizm zwyciężył pojawia się tak naprawdę tylko raz, pojawia się też kilka nawiązań typu powiedzenia "każdemu według potrzeb", imiona też są zazwyczaj rosyjskie. Ale nie ma tu za dużo "ukrytej propagandy". Są tu też wady typowe dla starych powieści sci-fi, typu mimo tego, że poruszamy się ogromnymi statkami to załoga poza głównymi bohaterami tak naprawdę nie jest wspominana, rozmowy bohaterów są jak wyciągnięte z filmu instruktażowego dla dżentelmenów itd. Mimo tych wad bardzo dobrze się bawiłem, być może to przez moją słabość do klasycznego science fiction. Na pewno sięgnę po kolejne tomy.
Oberon - awatar Oberon
ocenił na 7 1 rok temu
Królowa powietrza i mroku Poul Anderson
Królowa powietrza i mroku
Poul Anderson
Królowa powietrza i mroku to nazwa, stworzona przez brytyjskiego poetę A. E. Housmana. Tematem krótkiego wiersza, który zawiera ten zwrot jet upadek czarownicy, która przed śmiercią rzuca klątwę na swego zabójce. Jakieś 20 lat po wydaniu wiersza, inny autor, T. H. White, tytułuje tak swą nową powieść, kontynuację klasycznego już "Miecza w Kamieniu". Jest to oczywiście drugi tom wydanej również w Polsce i polecanej sagi "był sobie raz i na zawsze król", opowiadającej o dziejach króla artura i czarodzieja merlina (tak ogólnie mówiąc...). Świadomy czytelnik, sięgając po omawianą tu nowelę, a właściwie opowiadanie, autorstwa Poula Andersona, również zatytuowane "królowa powietrza i mroku", może więc spodziewać się motywów związanych z legendami i folklorem z wysp brytyjskich. I faktycznie mocny klimat folkloru, wprawdzie nie brytyjskiego a bardziej związanego z wierzeniami dawnych ludów skandynawskich. Można to odczuć już na początku tej historii, gdzie czytelnik jest świadkiem jak w dośc baśniowe miejsce, istota fantastyczna przynosi porwane ludzkie dziecko. Już dawni skandynawowie wierzyli, że świat wróżek i elfów, który istnieje gdzieś niedalko lecz poza wzrokiem zwykłego człowieka, zamieszkują istoty które, porywają dzieci i wychowują je w swej zaczarowanej krainie. Dokładnie ten motyw, jest użyty w innej (bardzo dobrej zresztą) powieści fantasy Andersona, a mianowicie w "zaklętym mieczu". Tutaj nie mamy jednak doczynienia z fantasy, ponieważ ofiara porwania jest synkiem kobiety zamieszkującej pobliskie tereny pełne zaawansowanej technologi a której przodkowie przybyli na tę planete w charakterze kolonizatorów. Tak zaczyna się historia, w której autor bardzo zręcznie miesza świat legend i mitów ze światem twardego science fiction. Choć opowiadanie nie jest zbyt długie, zawiera w sobie tyle treści, że niejeden współczesny pisarz SF, zrobiłby z tego wielotomową sagę ;) Niestety przez to nie mogę napisać za dużo, gdyż wolałbym nie zdradzać szczegółów fabuły :) Tekst czyta sie szybko, opisy są bardzo barwne i przyjemnie nadają kolorytu opisywanemu światowi, który choć zupełnie obcy, jest wiarygodny i spójny. Postaci nie są specjalnie rozwinięte, nie ma na to miejsca i szczerze mówiąc, nie jest to w tej opowieści potrzebne. Dlatego bohaterowie są dość szablonowi i możliwe, że nie z przypadku, gdyż pojawia się tu motyw archetypów, tkwiących w psychice każdego człowieka. Tak, tak, autor częstuje czytelnika delikatną próbką jungowskiej psychologii :) Anderson też trafnie pokazuje to, że mamy tu do czynienia z ludzmi, którzy żyją w innym świecie niż nasza Ziemia. Do tego zostali oni odcięci od swych korzeni, z powodu ograniczonych możliwości lotów międzygwiezdnych. Ich sposób myślenia i kultura jest inna niż u nas. Jasne, nie jest to unikatowe spojrzenie, wielu autorów SF porusza takie tematy, jednak zawsze miło zobaczyć to zagadnienie dobrze wprowadzone w historię, która od razu zyskuje na wiarygodności. Inny ciekawy aspekt opowiadania to zilustrowanie jak wykorzystując wiarę i zabobony ofiar można sprytnie prowadzić bezkrawawe podboje . Nic nie sprawdza się tak dobrze jak manipulacja tym w co wierzą ludzie i obrócenie tego przeciwko nim tak, że nawet sami tego nie zauważają :> A wynikiem oczywiście jest poddanie się "zdobywcy", często z radością. Jednak kto jest tu prawdziwym agresorem a kto ofiarą, nie jest wcale takie jednoznaczne. Jeszcze mała lekko offtopowa ciekawostka. Choć to w żaden sposób nie wpłynęło na moją ocenę samej historii, wewnątrz mojego zeszytowego wydania, znajdują się ilustracje stworzone przez pana Tadeusza Łuczejko. Okładka najwyraźniej też jest jego dziełem. Nastrojowe dzieła nadają całości przyjemny klimat, mają w sobie nutkę surowości i o ile się choć odrobinkę na tym znam to na moje oko wykonane gwaszem lub temperą. Pan Łuczejko zreszta to bardzo ciekawa postać, oprócz tego, że to uznany malarz jest równierz muzykiem, współzałożycielem min. projektu ambientowo/synthowego Aquavoice. Taki styl muzyczny nie był nigdy specjalnie popularny, ale ostatnio jego nowe wcielenie tzw Dungeon Synth w pewnych kręgach robi się dość znane :) Chcącym dowiedzieć się więcej polecam poszperac w internetach. Wracjąc do opowiadania, wystawiam solidnych siedmiu Roześmianych, Rozśpiewanych i Tańczących Poddanych Dworzan Królowej Powietrza i Mroku na dziesięć
PsychedelicWarlord - awatar PsychedelicWarlord
ocenił na 7 3 lata temu
Rakietowe dzieci. Antologia science fiction. Fritz Leiber
Rakietowe dzieci. Antologia science fiction.
Fritz Leiber Ray Bradbury Poul Anderson Theodore Sturgeon Frederik Pohl Gardner Dozois Mark Clifton Jerome Bixby Wiktor Bukato
"Rakietowe Dzieci" to prawdziwa perełka wśród antologii science fiction, która zachwyca zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. Zbiór ten, zredagowany przez Wiktora Bukato, to doskonały przykład literatury, która łączy w sobie elementy fantastyki naukowej z głębokimi, emocjonalnymi historiami. Każde z ośmiu opowiadań zawartych w tej antologii to małe arcydzieło, które przenosi nas w różnorodne światy przyszłości, gdzie dzieci odgrywają kluczowe role. Autorzy tacy jak Ray Bradbury, Poul Anderson, Fritz Leiber, Theodore Sturgeon i Frederik Pohl wprowadzają nas w niezwykłe przygody, które nie tylko bawią, ale i skłaniają do refleksji. Jednym z największych atutów "Rakietowych Dzieci" jest różnorodność tematów i stylów literackich. Każde opowiadanie oferuje coś unikalnego, od wzruszających historii o przyjaźni i rodzinie, po pełne napięcia opowieści o przetrwaniu i odkrywaniu nieznanego. Wszystko to sprawia, że czytelnik nie może oderwać się od lektury. Antologia ta jest również doskonałym przykładem na to, jak literatura science fiction może być nośnikiem ważnych społecznych i moralnych przesłań. Historie zawarte w "Rakietowych Dzieci" poruszają takie tematy jak odpowiedzialność, odwaga, empatia i siła ludzkiego ducha, co czyni je niezwykle aktualnymi i uniwersalnymi.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na 7 1 rok temu
Księżyc Łowcy Poul Anderson
Księżyc Łowcy
Poul Anderson
Nawet mniej udana twórczość Poula Andersona jest dobra :) Jak więc wypadają jego naprawdę udane historie? O tym łatwo się przekonać, sięgając po “Księżyc Łowcy”. Tomik zawiera w sobie dwa naprawdę świetne opowiadanka: tytułowy “Księżyc łowcy” oraz “Pod postacią ciała”. Obie historie przedstawiają losy ludzkich ekspedycji na obcych planetach. Bohaterowie, członkowie tychże ekspedycji, próbują rozwikłać tajemnice zachowań rdzennych mieszkańców badanych światów. W pierwszym opowiadaniu tubylcy, to dwie rasy obcych, które prowadzą między sobą krwawe walki. W drugim, to starożytna ludzka kolonia, która straciła kontakt z resztą wszechświata, i przez setki lat, technologicznie i mentalnie cofnęła się do etapu wczesnego średniowiecza. Nie powiem za dużo o samej fabule, w przypadku tak krótkich dzieł, ciężko jest ująć coś konkretnego bez zahaczenia o spoilerowanie ;) Nadmienię tylko, że ramy fabularne są w obu opowiadaniach dość podobne, szczególnie widoczne jest to przy rozwiązaniach akcji. Według mnie w “Księżycu łowcy” zakończenie wypada lepiej, ale nie znaczy to w żadnym wypadku, że “Pod postacią ciała” jest gorszym fabularnie opowiadaniem. Jeżeli chodzi o inne aspekty opowiadań, to w obu przypadkach również wszystko wypada bardzo pozytywnie. Postaci, jak to u Andersona, są bardzo ciekawie zarysowane. Nawet w tak krótkiej formie autor jest w stanie nadać bohaterom, również pobocznym, sporo głębi i interesujących, spójnych cech charakteru. Równie wyraziście wypadają przedstawiciele “obcych” ras, szczególnie w “Księżycu łowcy” czytelnik ma możliwość zapoznania się z dość ciekawymi osobnikami. Światy przedstawione, także typowo jak na tego autora, wykreowane są fenomenalnie. Na raptem kilkudziesięciu stronach, Anderson stworzył dwa genialne tła fabularne, które mogłby spokojnie służyć jako podkład do długaśnych sag SF. W “Pod postacią ciała” świat charakteryzuje przede wszystkim jego historia, to dawne wydarzenia na skalę galaktyczną spowodowały, że rzeczy mają się tak a nie inaczej. W “Księżycu łowcy” natomiast, autor aby stworzyć interesujący, obcy świat, uczynił nietypową jego geografię, zaczynając od tego, że akcja dzieje się tak naprawdę nie na obcej planecie, a na jednym z jej księżyców. Fanom gatunku, nie muszę chyba polecać pana Andersona, ale może ktoś jeszcze (tak jak ja), nie miał okazji przeczytać tego skromnego rozmiarem tomiku. Jeżeli tak się sprawy mają to polecam jak najszybciej nadrobić bo zawartość tej książeczki jest po prostu świetna. “Księżyc Łowcy” oferuje po prostu przyjemną lekturę, pozwalającą na jeden wieczór przenieść się do innych, fantastycznych światów. Dodam jeszcze, że tak jak w rodzimym wydaniu “Królowej powietrza i Mroku” tego samego autora, tak i tutaj, książeczka wzbogacona jest o bardzo klimatyczne ilustracje Tadeusza Łuczejko. W skali od jednego Ouranida do dziesięciu, daję siedem Ouranidów!
PsychedelicWarlord - awatar PsychedelicWarlord
ocenił na 7 3 lata temu
Operacja wieczność Bohdan Petecki
Operacja wieczność
Bohdan Petecki
Kilka miesięcy temu wydawnictwo Solaris zaczęło wydawać cykl Archiwum Polskiej Fantastyki. W ramach tej serii pojawiły się nazwiska Peteckiego. Borunia, Żwikiewicza, Białczyńskiego, czy Zajdela. Nie da się ukryć, że było dla mnie sporym zaskoczeniem istnienie innych niż Lem rodzimych twórców s-f epoki PRL. W związku z tym zainteresowałem się tematem i w antykwariatach wyszukałem kilka pozycji m.in. Peteckiego, oczywiście po okazyjnych cenach. "Operacja wieczność" jest właśnie jedną z tych antykwarycznych pozycji, a przy tym pierwszą moją literacką przygodą z twórczością Bohdana Peteckiego. No i mam mieszane uczucia. Niewątpliwie największą zaletę tekstu jest, że praktycznie w ogóle się nie zestarzał. Wizja przyszłości jest nadal aktualna i wciągająca (pantomaty!), a drobny anachronizm w postaci nazywania klonowania "kopiowaniem" można wybaczyć, jeżeli weźmie się pod uwagę, że ideą przewodnią powieści Peteckiego jest nieśmiertelność, a samo kopiowanie ma być środkiem do osiągnięcia tego celu. Zresztą jednym z dwóch głównych wątków "Operacji wieczność" są rozważania autora nad koncepcją tego, co zostaje z osobowości człowieka po takim "skopiowaniu" (główny bohater swoim postępowaniem doprowadza do sytuacji, gdzie współistnieje on-oryginał i on-kopia, a następnie obserwujemy interakcje zachodzące między bohaterem w dwóch wersjach). Oprócz tego mamy tutaj porządny dreszczowiec (akcja wewnątrz pantomatu), dramat osobisty, czy też konflikt nowe-stare w oparciu o świat przed i po operacji wieczność. Tak więc na 130 stronach bardzo dużo się dzieje, Petecki porusza ciekawie wiele fundamentalnych wątków, które do dzisiaj pozostają świeże. Niestety "Operacja wieczność" jest pozycją ciężką w odbiorze. Banalny tytuł zwodzi, bo powieść wymaga stałej koncentracji, żeby się nie zgubić w przekazie autora. Język Peteckiego, dialogi, wszystko podawane jest w didaskaliach, czytelnik stale musi się domyślać sensu tego, co czyta. Wątki się przeplatają, Petecki nie ułatwia sprawy gmatwając swoim stylem przekaz. Nie da się ukryć, że zaważyło to na ogólnej ocenie z mojej strony, chociaż czytając "Operację wieczność" w tramwajach i autobusach nie miałem zbyt dobrych warunków do koncentracji. Być może gdybym czytał książkę w zaciszu domowego kominka, to miałbym łatwiej, a i ocenę wystawiłbym wyższą. W każdym bądź razie "Operacja wieczność" to porządna, klasyczna s-f, która zachęciła mnie do przeczytania kolejnych powieści Peteckiego, na półce już czekają "Strefy zerowe" oraz "Tylko cisza".
Mamerkus - awatar Mamerkus
ocenił na 6 11 lat temu

Cytaty z książki Planeta harpii

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Planeta harpii