rozwiń zwiń

Pantera w piwnicy

Okładka książki Pantera w piwnicy
Amos Oz Wydawnictwo: Rebis Seria: Mistrzowie Literatury literatura piękna
148 str. 2 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Mistrzowie Literatury
Tytuł oryginału:
Panter ba-martef
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
148
Czas czytania
2 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375103854
Tłumacz:
Danuta Sękalska-Wojtowicz
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pantera w piwnicy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pantera w piwnicy



książek na półce przeczytane 5534 napisanych opinii 431

Oceny książki Pantera w piwnicy

Średnia ocen
6,9 / 10
272 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
237
63

Na półkach:

Amos Oz to pisarz, który z wielką czułością i empatią kreśli portrety swoich bohaterów. Nie inaczej jest w książce Pantera w piwnicy – wyjątkowo czułej i refleksyjnej opowieści, której głównym bohaterem jest nastoletni chłopiec, Profu, zaprzyjaźniający się z brytyjskim sierżantem.

Świat widziany oczami młodego chłopca stawia przed nim wiele pytań, na które Profu próbuje znaleźć odpowiedzi.
Pantera w piwnicy to ciepła opowieść o dojrzewaniu i dorastaniu w czasie okupacji, historia o wojnie i jej echa, które – wciąż pozostają w człowieku.

Ale przede wszystkim jest to piękna opowieść o przyjaźni, rodzinie i o marzeniu, jak zostać bohaterem.

Amos Oz to pisarz, który z wielką czułością i empatią kreśli portrety swoich bohaterów. Nie inaczej jest w książce Pantera w piwnicy – wyjątkowo czułej i refleksyjnej opowieści, której głównym bohaterem jest nastoletni chłopiec, Profu, zaprzyjaźniający się z brytyjskim sierżantem.

Świat widziany oczami młodego chłopca stawia przed nim wiele pytań, na które Profu próbuje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

567 użytkowników ma tytuł Pantera w piwnicy na półkach głównych
  • 364
  • 195
  • 8
100 użytkowników ma tytuł Pantera w piwnicy na półkach dodatkowych
  • 70
  • 13
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Amos Oz
Amos Oz
Izraelski pisarz, eseista i publicysta tworzący w języku hebrajskim. Współzałożyciel organizacji Pokój Teraz (Szalom Achszaw). Wykładowca literatury na Uniwersytecie im. Ben Guriona w Beer Szewie. Urodził się 4 maja 1939 w Jerozolimie w ówczesnym Brytyjskim Mandacie Palestyny, dokąd jego rodzice, Arie Klausner i Fania Mussman, wyemigrowali z Wilna i Równego w latach 30. Dorastał w kibucu Chulda, gdzie ukończył szkołę średnią. Odbył obowiązkową służbę wojskową, następnie studiował historię literatury i filozofię na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie. Po ukończeniu nauki wrócił do kibucu, gdzie mieszkał przez następne 20 lat, pracując jako rolnik oraz nauczyciel. Kibuc opuścił w 1986 i osiedlił się w mieście Arad. Brał udział w arabsko-izraelskich wojnach: sześciodniowej (w walkach na półwyspie Synaj) i w wojnie Jom Kipur (w walkach na Wzgórzach Golan). Debiutował tomem opowiadań Tam, gdzie wyją szakale w 1965, w następnym roku ukazała się jego pierwsza powieść. Jego kolejne utwory (powieści, zbiory opowiadań, ale także eseje literackie oraz polityczne, w których wzywa do kompromisu między Izraelem a Palestyńczykami) są publikowane regularnie, w dwu- i trzyletnich odstępach. Do najważniejszych jego książek, wydanych także w Polsce (często jednak tłumaczonych w oparciu o angielski przekład) należą Mój Michał (1968), Czarna skrzynka (1987) i Fima (1991). Uważany za najwybitniejszego pisarza izraelskiego. Przez kilka lat wymieniany był jako jeden z głównych faworytów do otrzymania literackiej Nagrody Nobla. W 1986 został nagrodzony prestiżową izraelską Nagrodą Bialika w dziedzinie literatury. W 2002 otrzymał Medal „Zasłużony dla Tolerancji”. 20 marca 2013 Amos Oz otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Łódzkiego. W tym samym roku otrzymał również Nagrodę Franza Kafki. Był także laureatem Nagrody Izraela. Zmarł 28 grudnia 2018 z powodu choroby nowotworowej w Tel Awiwie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Fima Amos Oz
Fima
Amos Oz
Amos Oz, znany izraelski pisarz, jest autorem wielu uznanych dzieł, ale "Fima" nie należy do tych najbardziej udanych. Książka opowiada o życiu Efraima Naisa, zwanego Fimą, mężczyzny w średnim wieku, który spędza swoje dni na marzeniach i nieudanych próbach naprawienia świata. Jednym z głównych problemów "Fimy" jest sam bohater. Fima, choć inteligentny i dobrze zarysowany jako postać, często sprawia wrażenie człowieka bez celu, którego działania i przemyślenia są pozbawione większego sensu. Jego bierność i skłonność do nieustannego rozważania bez realnych działań mogą być frustrujące dla czytelnika, który oczekuje bardziej dynamicznej narracji. Ponadto, książka zdaje się być zbyt rozwlekła, a liczne wątki filozoficzne i polityczne, które często dominują dialogi i przemyślenia bohatera, mogą być nużące i sprawiać wrażenie, że fabuła stoi w miejscu. Wydaje się, że Oz chciał przekazać głębsze przesłanie o stanie świata i ludzkiej naturze, jednak często to przesłanie gubi się w nadmiarze introspekcji i dygresji. Choć styl pisania Oza jest, jak zwykle, wysokiej jakości, to w przypadku "Fimy" narracja bywa przytłaczająca i mało angażująca. Wielu czytelników może poczuć się znużonych czy wręcz zniechęconych przez brak wyrazistej akcji i nadmierną introspekcję bohatera. Dla osób szukających bardziej dynamicznej i angażującej literatury, "Fima" może okazać się rozczarowaniem.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na 6 1 rok temu
Sztukmistrz z Lublina Isaac Bashevis Singer
Sztukmistrz z Lublina
Isaac Bashevis Singer
Prawdziwa przypowieść, ubrana w realia Polski, w dużej mierze Warszawy z końca XIX wieku. Można by ją umieścić w komentarzach do Talmudu. Opowieść o tym, jak człowiek najpierw igrał z losem i z Bogiem, aż w końcu seria wydarzeń doprowadziła go do przełomu moralnego i powrotu do wiary przodków. Konstrukcja głównego bohatera jest bardzo charakterystyczna dla gatunku przypowieści. Bohaterem jest akrobata i szarlatan Jasza Mazur, zarabiający na życie cyrkowymi sztuczkami. Zręczność ciała, zwinne palce, którymi otwierał każdy zamek, talent do tresowania zwierząt, umiejętność szachowania w kartach – wszystko to pozwala mu wieść w miarę dostatnie życie, zarabiając na występach przed publicznością. Kariera w Warszawie i na prowincji mu nie wystarcza, chętnie rozpocząłby tournée po Europie i Ameryce za dużo lepsze pieniądze. Żyje pełnią życia, popisując się przed żoną, kochankami, kolegami z młodości, rozdając zarobione pieniądze na prawo i lewo – aż coś się w nim załamuje. Dostrzega jałowość, płytkość i niemoralność swojej egzystencji, a do tego wniosku doprowadza go seria klęsk i niepowodzeń. Pierwsze z nich to nieudana kradzież pieniędzy, po której Jasza uświadamia sobie, że nieustannie łamie dziesięcioro boskich przykazań i jeśli Bóg jest, to spotka go za to kara. Przeżywa szok moralny i od tej pory wiedzie życie pokutnika, zresztą w niezwykle spektakularny sposób. Uciekając przed poklaskiem publiczności na arenach i scenach, zdobywa poklask admiratorów swojego nawrócenia, którzy dostrzegają w nim świętego rabina. Zaiste przewrotna pokuta. Sięgnęłam po „Sztukmistrza…” po raz drugi, próbując porównać go z późniejszą książką „Pokutnik”, którą przeczytałam niedawno. Przede wszystkim, „Sztukmistrz z Lublina” to znacznie lepsza literatura. Jasza egzystuje w świecie dużo bardziej realnym, na styku obu narodowości, polskiej i żydowskiej. Nie ma w powieści nachalnego opisu warunków życia w sztetlu, jest za to klimat dawnej Warszawy. Całej Warszawy, nie tylko dzielnic żydowskich. Profesja sztukmistrza sama w sobie niesie ładunek jak w moralitecie: oszukujesz na scenie, oszukujesz w życiu miłosnym, to nie ma przeszkód, by złamać jeszcze kolejne przykazania. Droga bohatera do przebudzenia w wierze prowadzi przede wszystkim przez wyrzuty sumienia. Pokutuje, bo czuje się winny za śmierć kochanki i inne grzechy, nawet za upadek moralny innej kochanki, która w końcu zostaje burdelmamą. Podszepty szatana nie są tak oczywiste, przełom psychiczny następuje w duszy samego Jaszy, w którym budzi się sumienie i żal za grzechy. Przesłanie bardzo uniwersalne, toteż powieść trafiła do rąk wielu czytelników i nie bez powodu uznana została za jedno z najlepszych dzieł noblisty. Jednym słowem, przypowieść o grzeszniku i jego nawróceniu. Jak w Biblii. Jak w Ewangelii. Jak w Koranie. Jak w Talmudzie. Grzech i nawrócenie są obecne w każdej religii. Niestety - przekład z angielskiego.
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na 10 1 miesiąc temu
Powracający głód Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powracający głód
Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powieść „Powracający głód” wydał Jean-Marie Gustave Le Clézio J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) w 2008 roku, czyli w tym samym, w którym otrzymał literacką Nagrodę Nobla. To uwaga porządkująca bowiem w jakiejś polskiej krytyce wyczytałem, że „Powracający głów” jest słabą powieścią, co dowodzi, że wszystkie książki noblistów, które piszą zaraz po otrzymaniu najważniejszego wyróżnienia literackiego, są słabe. Zdaję sobie sprawę, że portal lubimyczytac.pl, gdzie najwyższe oceny zdobywają nędznej jakości kryminały, może nie jest najlepszym miejscem, aby zachwalać wysoką literaturę, lecz nie rezygnuję z żadnej szansy, aby pokazać, że poza romansidłami i kryminało-horrorkami istnieje także prawdziwa Literatura, prawdziwa Proza. I taką prozę J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) pisze. „Powracający głód” to historia w Historii, historia kilkunastoletniej dziewczynki Ethel w latach tuż poprzedzających II wojnę światową, która zmieniła świat. Jest wiele elementów osobistych, intymnych w tej opowieści. Historia Ethel pokrywa się z historią matki autora, pochodzącej – jak bohaterka jego powieści – z Mauritiusu. W „Powracającym głodzie” czytamy o ojcu Ethel, który przenosi się do Paryża, gdzie liczy na karierę i rozwój biznesu. Po początkowych sukcesach, doznaje dotkliwej porażki. Ale nie jest to saga rodzinna, chociaż wykreowana przez Le Clézio postać Ethel jest jednym z najpiękniejszych portretów literackich, jakie noblista stworzył – krucha, ulotna, niczym wrażenie z wystawy obrazów wielkich mistrzów. A scena, w której dziesięcioletnia Ethel wchodzi na wystawę w Bois de Vincennes, trzymając swoją dłon w reku pradziadka, jest przepyszna. Jest rok 1931. Trzy lata później pradziadek umiera. Świat bankrutujących rodziców wywraca się do góry nogami. Podczas jednej z rozmów w salonie Ethel po raz pierwszy słyszy nazwisko Hitler. Le Clézio pisze o człowieku w żarnach Historii, lecz nie w tonach tragicznych, a bardziej nostalgicznych. Portretuje świat (druga część powieści, o życiu w Nicei – nędza, głód, rozpad więzi społecznych), bolejąc nad przemijaniem, utratą przyjaciół, młodości i nadziei. To naprawdę piękna powieść. Wprawdzie nieco statyczna, ale czuje się w niej, że ma się do czynienia z klasyką, która powstaje na naszych oczach.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na 8 3 lata temu
Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai
Brzemię rzeczy utraconych
Kiran Desai
Czytam tę książkę po raz kolejny i ponownie jestem pod wrażeniem talentu autorki, z jakim opisuje ona skomplikowaną sytuację Nepalczyków w latach 80-tych, ale też wraca do wcześniejszych wydarzeń z życia bohaterów. Tak że mamy przed oczami pewien okres w historii Indii, który ma kluczowe znaczenie dla stabilizowania się państwa po odzyskaniu niepodległości. Nie jest to jednak reportaż, jak można sądzić z mojego opisu, a wręcz powieść jako się zowie przez duże P. Poznajemy tu kilku bohaterów, których życiowe perypetie, pozornie bez znaczenia, dają nam obraz społeczeństwa i warunków, w jakich się kształtuje nowe państwo. Z wydarzeń na plan pierwszy wysuwa się powstanie Nepalczyków dążących do niezależności i suwerenności. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, a to z powodu tego, że tę piękną ideę realizują ludzie tacy, jakimi ich Pan Bóg stworzył i... system (niewolniczy), który ich ukształtował. Jednych wykreował, czasem dziwnym zrządzeniem losu, na panów, a innych na... kucharzy. Jeden się na manifestację nie wybiera, a drugi z nakazu musi pójść. Nie tylko oni zresztą są tu obnażeni i pozbawiają czytelnika złudzeń. Podobnie się dzieje z innymi bohaterami. Każdy z nich dźwiga brzemię: rodziny, systemu, emigracji, a nawet miłości. Książka wnikliwa, przejmująca, napisana świetnym stylem. Nie daje poczucia komfortu. Na każdym z nas ciąży odpowiedzialność za rzeczy, które się dzieją i musimy czuć się odpowiedzialni. Tak zdaje się mówić do nas Kiran Desai i nie pozwala spokojnie zasnąć.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na 10 2 lata temu
Pałac snów Ismail Kadare
Pałac snów
Ismail Kadare
Książka zatytułowana „Pałac Snów” Ismaila Kadare’a jest przyjętym kolejnym wyzwaniem, tym razem literatura albańska. w ramach Book Trottera, Pozornie książka jest nieskomplikowana, główny bohater Marc – Alem dostał robotę w Pałacu Snów w dziale Interpretacji, nie był to najniższy szczebel kariery, który przysługuje nowicjuszom, wkrótce czytelnik ma się dowiedzieć dlaczego tak jest. Potem mamy dalsze losy tej niezwykle błyskotliwej kariery urzędniczej. No ale to najbardziej powierzchowna interpretacja tego co my tu mamy. Bo książka ma nieskończenie multum głębi. Od całkiem czytelnych koncepcji po bardzo skomplikowane metaforyki, dobrze zrozumiałe tylko dla Albańczyków lub znawców tej kultury. Na pewno mocny jest albański byk, który rozwali system, który jak trzeba rozniesie, co prawda upadające w XIX wieku imperium Tureckie, ale wciąż wystarczająco mocne. Jedną z hipotez interpretacyjnych jest, że może chodzić w książce o system komunistyczny. Przyznać trzeba, że da się to naciągnąć, bo może być o walkach frakcyjnych w ”dominująco słusznej partii”. Rzecz jasna w zależności od kraju były to mniej lub bardziej ostre rozgrywki polityczne, a zmiany na stanowisku przywódcy stanowiły kłopotliwe reperkusje. Zwykła miotełka, to najmniejszy problem, bo kary więzienia, a nawet wyroki śmierci nie były niczym niezwykłym. Marc- Alem nie jest człowiekiem z ulicy, bo pochodzi z rodu Ciurlinich, jest to potężna albańska magnateria, w której było sporo wezyrów i gubernatorów, mająca wpływy na dworze sułtańskim. Z jakiegoś powodu rada rodu uznała, że w tak potężnym urzędzie jak Pałac Snów trzeba mieć kogoś swojego, bo kto ma pieczę nad snami ten ma władzę. Stąd wygrany odwet Ciurlinich, za próbę ich wykończenia, stanowił dobrą okazję na szybkie awanse Marca -Alema, który nagle z szeregowego pracownika stał się, jako dyrektor, dygnitarzem, jednym z najbardziej wpływowych ludzi w całej prowincji. Książka jest trudna, ale niewątpliwie jest fascynująca, pozwalająca choć troszkę poznać kulturę albańską, a o to w podróżach Book Trotterowych chodzi. Postać głównego bohatera i wielu innych autor świetnie wykreował. Nie brakuje dramatycznych wydarzeń, typu wydarzenia w domu wezyra, sporo innych z udziałem wojska przysłanego ze stolicy, co niczego dobrego nie wróży. Marc – Alem miał szczęście, był po tej stronie co trzeba, a to wygrani piszą swoją historię, reszta się nie liczy. Jest naprawdę ciekawie polecam. Warto przeczytać.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Nocny pociąg do Lizbony Pascal Mercier
Nocny pociąg do Lizbony
Pascal Mercier
„Nocny pociąg do Lizbony” Pascala Merciera to jedna z tych rzadkich powieści, które zamiast oferować prostą ucieczkę od rzeczywistości, zmuszają czytelnika do głębokiego zanurzenia się w samym sobie. Moja ocena to 7/10 – jest to dzieło wybitne pod względem intelektualnym, choć jego specyficzne tempo i gęstość filozoficzna mogą stanowić wyzwanie dla osób szukających wartkiej akcji. Impuls do zmiany Wszystko zaczyna się od jednego momentu, od spotkania na moście w Bernie, które wytrąca Raimunda Gregoriusa – statecznego profesora filologii klasycznej – z kolein dotychczasowego, przewidywalnego życia. Gregorius, człowiek słowa i antycznych tekstów, pod wpływem impulsu porzuca swoją szkołę i wsiada w pociąg do Lizbony. Jego przewodnikiem staje się znaleziona przypadkiem książka tajemniczego portugalskiego lekarza, Amadeu de Prado. Ta nagła rewolucja w życiu starszego człowieka jest punktem wyjścia do fascynującej podróży – nie tylko przez Europę, ale przede wszystkim przez meandry ludzkiej egzystencji. Studium duszy i historii Mercier po mistrzowsku splata dwa wątki. Z jednej strony śledzimy śledztwo Gregoriusa, który w Lizbonie odkrywa ślady życia Prado, rozmawiając z ludźmi, którzy go znali. Z drugiej – poznajemy fascynujące zapiski samego lekarza, które są sercem tej powieści. Amadeu de Prado jawi się jako postać tragiczna, uwikłana w walkę z dyktaturą Salazara, ale przede wszystkim tocząca bój o autentyczność własnego bytu. Powieść staje się dzięki temu wielowarstwowym traktatem o wolności, lojalności, samotności i o tym, jak mało wiemy o ludziach, których kochamy. Filozofia kontra dynamika „Nocny pociąg do Lizbony” to książka „powolna”. Mercier nie spieszy się, cyzeluje każde zdanie, a monologi wewnętrzne Prado zajmują całe strony. Dla czytelnika ceniącego literaturę piękną i głęboką refleksję, będzie to uczta. Jednak momentami powieść ociera się o pewną pretensjonalność, a nagromadzenie pytań retorycznych i egzystencjalnych dylematów może przytłaczać. Nie jest to thriller, mimo że wątek odkrywania tajemnic z przeszłości ma w sobie coś z kryminału; to raczej „thriller duszy”, w którym napięcie budowane jest przez odkrywanie kolejnych warstw sumienia bohatera. Podsumowanie Powieść Merciera to zaproszenie do podróży, którą każdy z nas podświadomie chce odbyć – podróży ku zrozumieniu własnych wyborów. To książka niezwykle erudycyjna, napisana z wielką kulturą języka i szacunkiem do czytelnika. Choć momentami bywa ciężka i wymaga pełnego skupienia, pozostawia w człowieku trwały ślad. To solidna siódemka dla literatury, która ma odwagę pytać o sens „opuszczenia samego siebie” i o to, czy kiedykolwiek jest za późno, by zacząć żyć naprawdę. Idealna lektura na długie wieczory, wymagająca ciszy i gotowości na trudne odpowiedzi.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 22 godziny temu
Historia oblężenia Lizbony José Saramago
Historia oblężenia Lizbony
José Saramago
Nie będę obiektywna, bo uwielbiam przepiękną literaturę José Saramago. Każdy akapit zachwyca od pierwszego do ostatniego słowa. Eksperymenty językowe w jego wykonaniu to szermierka słowna, wszechobecna ironia, pastisz, łączenie realizmu z fantastyką, mieszanie planów czasowych, dbałość o językową charakterystykę każdego z bohaterów. Powieści Saramago układają się w piękne historie, i ta również oczarowuje, porywa, hipnotyzuje. To Wielka Literatura. Raimundo Silva jest redaktorem w portugalskim wydawnictwie. Wiedzie spokojne, stateczne, wręcz nudne życie do momentu, w którym z niewiadomych motywów zmienia zasadniczą kwestię w jednej z poprawianych książek, w "Historii oblężenia Lizbony." Przecząc faktom historycznym oraz zamysłowi autora, Raimundo oznajmia, że Krzyżowcy nie pomogli w zdobyciu Lizbony. Od tej chwili jego spokojne życie nabiera tempa, koloru i znaczenia. Raimundo okazuje się barwną i bogatą wewnętrznie postacią, zakochuje się także w intrygującej kobiecie. Ostrzegam jednak, że Saramago pisze w sposób nowatorski, i poza długimi, skomplikowanymi zdaniami, trudność mogą sprawić opisy pozbawione interpunkcji, bez wydzielonych dialogów. Kto zna prozę José Saramago, laureata Nagrody Nobla (1998 rok), wie że Autor posługuje się piórem w sposób mistrzowski, ironiczny, jest czarodziejem słów i erudytą a wszechstronna wiedza procentuje przy fantastycznej fabule. Uczta, uczta, uczta!
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na 9 2 lata temu
Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie Herta Müller
Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie
Herta Müller
czytając tę powieść miałem wrażenie, że czytam scenariusz, poetycki scenariusz. zdania prawie pojedyncze, niemalże drażniące prostotą konstrukcji, treść lapidarna, a narracja nieliniowa. za to metafory i porównania bardzo trafnie dobrane (nie ma cos sie dziwić, w końcu napisała to noblistka). trochę mnie zmęczyła ta #książka w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ponieważ wymagała spokoju i intelektualnego wysiłku. i o to właśnie chodziło. o czym jest ta historia? o życiu na wsi w czasach, gdy Słońce Narodu przyświecało nad Rumunią. bohaterowie to rumuńscy Niemcy, którzy marzą o powrocie do kraju i żyją prześladowani wspomnieniami zsyłek do łagrów w głąb Związku Radzieckiego. język jaki stosuje Herta Müller jest niewątpliwie piękny w swojej prostocie. rozdział o Jabłoni pożerającej swoje jabłka to wg. mnie mistrzostwo. mikroświat przedstawionej wsi - przytłacza, zwymiotowanie zupy do talerza zupy i zjedzenie jej przez psa - krzywi, a pojawiająca się co jakiś czas sowa - wywołuje uczucie tajemniczości i baśniowości. o co chodzi z tym bażantem w tytule? o to, że człowiek żyjący w tamtym ustroju jest rzeczywiście tylko płochliwym bażantem zdanym na łaskę myśliwego. kupiłem tę książkę za 8 zeta i trochę szkoda, że została tak drastycznie przeceniona. to już druga pozycja autorki i wciąż mam ochotę na więcej. ze względu na formę i piękno języka będę ją czytał jeszcze raz, ale tym razem także kontemplował. polecam.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Baltazar i Blimunda José Saramago
Baltazar i Blimunda
José Saramago
Powieść w pełni ukazująca kunszt Saramago. W "Baltazarze i Blimundzie" czytelnik może dojrzeć wszystkie najlepsze cechy rozmaitych powieści Saramago - subtelny magiczny realizm, satyrę na społeczeństwo, rozgrzewające serce relacje między postaciami, i dobrze napisaną główną protagonistkę. Po przeczytaniu trzech jego późniejszych powieści mogę śmiało powiedzieć, że choć utrzymywał dobry poziom i zabłysnął w innych aspektach, to jednak nigdy nie udało mu się powtórzyć mistrzostwa powieści, która zdobyła mu Nagrodę Nobla. "Baltazar i Blimunda" są książką cudownie dziwaczną i absurdalną - sam opis fabuły jest już bardzo nietypowy (jednoręki weteran i czarownica pomagają księdzu zbudować maszynę latającą, żeby dostać się do nieba), a rozliczne przemyślenia postaci skaczą od niezwykle głębokich myśli po teorie o jednorękim Bogu. Saramago genialnie łączy komedię z dalej aktualnym komentarzem społecznym. Bardzo lubię postać Blimundy. Najlepsi protagoniści powieści autora to kobiety, a Blimunda jest spośród nich jedną z najciekawszych i najbardziej złożonych. Nie jest do końca silną postacią kobiecą w sensie walki (ale też nie o walkę chodzi w tej książce), ale jest bardzo zaradna, inteligentna i zdeterminowana, a jej relacja z Baltazarem jest urzekająca. Podsumowując - "Baltazara i Blimundę" zdecydowanie warto jest przeczytać. Jest to wciągająca, zabawna i poruszająca powieść, jedna z najlepszych z dorobku Saramago i do dziś dobrze się trzymająca.
Fox - awatar Fox
ocenił na 9 5 miesięcy temu
Dwór Isaac Bashevis Singer
Dwór
Isaac Bashevis Singer
Doskonale się czyta tę dramatyczną opowieść o losach Kalmana Jakobiego i jego rodziny. Zmagają się między przynależnością do dość ortodoksyjnego odłamu swojego wyznania a wyzwaniami świata, który wabi nowym, nieznanym i innym. Bo świat chasydów jest duszny a przede wszystkim bezlitosny. Nie daje oddechu, za to daje spokój. Tak, tak, nie potrzebujemy żadnej wolności, nie radzimy sobie bowiem z nią, gdy nie ma kto powiedzieć, co jest dobre a co złe, jak postępować. O tym też jest ta książka. Kalman, główny bohater też się miota. I nigdzie nie jest sobą. Bliscy go zawodzą, własne emocje także. Postacie – a jest ich sporo – są fantastyczne, krwiste, wyraziste, niejednoznaczne. Autor rozprawia się z wieloma mitami, np. Polaka patrioty-powstańca w osobie Juliana, ale też z „pobożnymi Żydami”, którzy może i są pobożni, a przy tym po prostu są złymi ludźmi (jeden z zięciów Kalmana). Podobała mi się też historia z wyborem lokalnego rabina, młodzieńca, dla którego okazało się to chyba nieszczęściem, nie zaszczytem. Zwraca też uwagę – i to kilka razy – że polscy Żydzi są swoistą ciekawostką kulturową i w sumie zakałą. Wszędzie indziej – nie zapominając o religii i języku – przyjęli kulturę danego kraju, nauczyli się lokalnego języka, kształcili się. A polscy, ci z zaścianków kresowych pozostali w średniowieczu. Prawie żaden z bohaterów książki nie zna polskiego albo rosyjskiego (czas zaborów!), zaś jedyna nauka to ...studiowanie Tory. A akcja dzieje się w końcu XIX w., u progu rewolucji technicznej, zupełnie nowych czasów. I pewnie dlatego prawie wszyscy przegrywają.
Mavia2033 - awatar Mavia2033
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Kadysz za nienarodzone dziecko Imre Kertész
Kadysz za nienarodzone dziecko
Imre Kertész
To jest książka o narastającym ładunku emocjonalnym. I w tym drzemie jej szczególna wartość. To rodzaj wewnętrznego monologu; alter ego pisarza snuje opowieść, którą niełatwo się czyta i może nawet zniechęcić. Ale jeśli „zaskoczy się” w odpowiednim momencie, zada pytanie „o co tu chodzi tak naprawdę?”, już nie można książki odłożyć. Znamy takich ludzi, podobnych do głównego bohatera. W najmniej oczekiwanych momentach wypowiadają jakieś dziwne zdanie, powtarzają utarte stwierdzenia, często milczący, gdy już coś powiedzą, to tak jakby nawiązywali do własnych myśli. Tak objawia się trauma. W przypadku tej książki skupiamy się na traumie węgierskiego Żyda, który jako nastolatek bez większej świadomości własnej tożsamości narodowej w czasie II wojny światowej przeszedł przez Auschwitz. Przeżył, ale odtąd jego życie zostaje naznaczone piętnem Shoah. Bo ci co przeżyli Holocaust, pisała o tym H. Krall, żyją z otwartą raną do końca swych dni. Wiodą życie w zawieszeniu miedzy dwiema śmierciami, duchową i tą ostateczną. Wielu ocalonych z obozów koncentracyjnych nigdy nie zdecydowało się na dzieci — decyzja bohatera „Kadyszu..” w tej kwestii nie jest odosobniona. „Moje życie postrzegane jako możliwość twojego zaistnienia. Twoje nieistnienie postrzegane jako konieczne i ostateczne zniszczenie mojego istnienia”. „A kiedy nie było ,nikogo ani niczego’, wówczas sam wynajdowałem i sam tworzyłem sobie takie sytuacje, by móc przed czym uciekać i czemu się sprzeciwiać”. Takich cytatów-kluczy do zrozumienia bohatera jest wiele. Może agonia istnienia I. Kertesza nastąpiła tam w Auschwitz, pomimo przeżycia, a dalsze powojenne życie to rozpisane na lata dogorywanie (nie bez kozery mówi się o takich ludziach: wrak człowieka). Kertesz przeżył, pozostał przy zdrowych zmysłach, bo wybrał najlepszą z możliwych dla siebie opcji - dysocjację. Wyparł wspomnienia, odpuścił wiwisekcji, nie popadł w otchłań szaleństwa — zamiast tego zanurza się w niekończących się eschatologicznych rozważaniach — angażuje w tym celu rozmówców (wcześniej ich zjednując), by wspólnie i i n t e l e k t u a l n i e dociekać sensu Auschwitz — powtarzającego się procederu (eksterminacji) w ewolucji ludzkości. Imre Kertesz żył jedynie pisaniem, to była jego terapia. Siła pisarstwa Imre Kertesza leży w budowaniu napięcia. Kertesz nie daje szansy, by z nim współodczuwać — nie wzrusza, nie płaczemy nad tym niedopełnionym fatum, gorzej — przykuwa jak współistnienie. —————— Byłam podobnie wstrząśnięta (moi poprzednicy pisali o tym wcześniej), kiedy po przeczytaniu książki dotarł do mnie sens cytatu umieszczonego z tyłu książki, co ważne, to jedyny tzw. polecający książkę cytat, który znalazł się na tyłówce książki. Pochodzi najprawdopodobniej z recenzji niemieckiego dziennikarza Thomasa Szmidta, która zapewne ukazała się po opublikowaniu książki w Niemczech (sic! pisarz pisał po niemiecku i miał niemieckiego wydawcę, który publikował książki Kertesza w pierwszej kolejności na niemieckim rynku, potem były tłumaczenia i inne rynki), a zatem przytaczam: „Bohater Kertesza to człowiek nieustępujący ani na krok, po Oświęcimiu, konsekwentnie uchylający się przed normalnością; a jednocześnie żałosny egoista, który rozkoszuje się upadkiem, wykorzystuje Oświęcim jako wymówkę, nie chcąc sprostać wymaganiom życia”. Co to za prowokacja ? Fatalne, tendencyjne tłumaczenie ? zapewne zdanie wyrwane z kontekstu tak, że sam dziennikarz byłby zdumiony jaką wymowę mają jego słowa.. Nie pojmuję intencji polskiego wydawcy.
Hanzadonna - awatar Hanzadonna
oceniła na 10 2 miesiące temu
Panowie z dzielnicy Gonçalo M. Tavares
Panowie z dzielnicy
Gonçalo M. Tavares
Książka jest zbiorem nieco surrealistycznych humoresek z podtekstem egzystencjalnym. Które oprócz tego, że nas śmieszą, bawią i prowokują, skłaniają też do nieco poważniejszych refleksji na temat ludzkich postaw wobec różnych aspektów rzeczywistości. Portugalski pisarz sprytnie miesza różne konwencje, odwołuje się do utworów znanych twórców, co jest widoczne już w samych imionach i nazwiskach bohaterów. Tytułowi panowie z dzielnicy Valéry, Henri, Brecht, Juarroz, Kraus i Calvino – to bohaterowie bardzo ekscentryczni, a przez to intrygujący. Przypominają ludzi, których codziennie mijamy na ulicy, znamy z widzenia, czasem zwracamy uwagę na ich specyficzne obyczaje, ale zawsze jest to znajomość powierzchowna. Niewątpliwie wszyscy oni są na tyle realni, żebyśmy mogli uwierzyć w rzeczywiste istnienie takich osób, nie tylko gdzieś w gorącej Portugalii, ale także tutaj, gdzie obecnie żyjemy. Wszyscy oni mają jakieś dziwactwa, które warunkują ich postawy życiowe. Jeden jest niskiego wzrostu, więc skacze by dorównać innym. Podtekst w tej historii jest bardzo wyrazisty, bowiem osobników z kompleksem "małości" fizycznej, intelektualnej czy mentalnej spotykamy w życiu całe mnóstwo. Obserwujemy, jak "podskakują", czyli ich wysiłki mające udowodnić otoczeniu wielki potencjał, którym rzekomo dysponują. Niektórym udaje się pięknie dorosnąć i z rozmachem rozwinąć skrzydła. Większość pozostaje żałośnie miałka, budząc politowanie. Ale w niektórych drzemią ukryte bestie. Co wtedy, gdy owe bestie zostaną obudzone? Z kolei artysta, pan Valery żyje w przekonaniu, że ktoś go śledzi, a lekarstwem na każdy kłopot jest dla niego kawa i rysowanie. Wybitny myśliciel Henri jest natomiast typem kawiarnianego gaduły, jednym z tych, którzy zamęczają towarzystwo swoją gadaniną i narcystycznymi popisami nakręcanymi przez kolejne porcje absyntu, które w siebie wlewa. Jego świat wypełnia absynt. Inni bohaterowie prezentują kolejne dziwactwa jak np. gromadzenie i zamykanie pustki w szufladzie, ucieczkę w świat filozofii i literatury, czy nieustanne rozważania o Bogu. A mój ulubieniec pan Kraus bez żadnej żenady poddaje błyskotliwej krytyce świat polityki. Robi to tak uniwersalnie, że jego komentarze pasują do każdego państwa czy sytuacji, bez względu na lokalizację i kontekst historyczny. Opowiadania Tavaresa ujmują czytelnika prostotą, język narracji i dialogów jest nieskomplikowany i zrozumiały. Właśnie dzięki temu czytelnik bez trudu może podjąć grę z autorem i szukać przekazów ukrytych pod tymi śmiesznymi historyjkami o butach, trójkątach, absyncie, cennych pustych szufladach i książkach. Książka "Panowie z dzielnicy" będzie doskonałą lekturą dla miłośników literatury zaprawionej humorem, groteską i sarkazmem oraz dla tych, którzy w prozie oprócz rozrywki lubią także to, co nazywamy drugim dnem. Na koniec kilka słów od mojego ulubionego pana Krausa: 🔰 "..mikroskop to urządzenie wynalezione po to, aby rzeczy małe czynić wielkimi, natomiast politycy zostali wynalezieni po to, aby rzeczy wielkie czynić małymi...". 🔰"Polityk nie czyta książek, czyta najwyżej ich tytuły. Z ludźmi postępuje tak samo." 🔰"Kiedy polityk opowiada nam o niebie i wyciąga palec w górę, mówiąc: "Widzicie?", właśnie w tym momencie powinniśmy przyjrzeć się uważnie przedmiotom, które trzyma u siebie w piwnicy." I jeszcze coś o panu Juarroz: 🔰" Pan Jurraoz myślał o Bogu, który w przeciwieństwie do tego niepojawiającego się nigdy, pojawiałby się o każdej godzinie, każdego dnia, dzwoniąc do drzwi. Po głębokim rozważeniu tej hipotezy pan Jurraoz postanowił wyłączyć dzwonek." Przeczytane w ramach lipcowego wyzwania czytelniczego, akcja książki rozgrywa w ciepłym kraju, w Portugalii (2).
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 9 1 rok temu

Cytaty z książki Pantera w piwnicy

Więcej
Amos Oz Pantera w piwnicy Zobacz więcej
Amos Oz Pantera w piwnicy Zobacz więcej
Amos Oz Pantera w piwnicy Zobacz więcej
Więcej