rozwiń zwiń

Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego

Okładka książki Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego
Eugen Kogon Wydawnictwo: Replika historia
544 str. 9 godz. 4 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Der SS-Staat - das System der deutschen Konzentrationslager
Data wydania:
2017-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-06-01
Liczba stron:
544
Czas czytania
9 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376745954
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego

Średnia ocen
8,1 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
33
33

Na półkach: ,

Dobra pozycja ! Idealne przedstawienie "rasy panów" ! Czy na dzień dzisiejszy Niemcy zmienili się od czasów wielkiej wojny czy też byliby zdolni do powtórki z historii ?? Moim zdaniem nie zmienili się. Na dziś Niemcy są uśpionym, sytym smokiem, który jak pokazuje historia potrafi wypić krew i swoich i obcych.

Dobra pozycja ! Idealne przedstawienie "rasy panów" ! Czy na dzień dzisiejszy Niemcy zmienili się od czasów wielkiej wojny czy też byliby zdolni do powtórki z historii ?? Moim zdaniem nie zmienili się. Na dziś Niemcy są uśpionym, sytym smokiem, który jak pokazuje historia potrafi wypić krew i swoich i obcych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

137 użytkowników ma tytuł Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego na półkach głównych
  • 90
  • 41
  • 6
37 użytkowników ma tytuł Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego na półkach dodatkowych
  • 29
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rudolf Höss. Komendant obozu Auschwitz Volker Koop
Rudolf Höss. Komendant obozu Auschwitz
Volker Koop
Jeśli ktoś pokusiłby się o stworzenie rankingu największych zbrodniarzy w historii ludzkości sylwetka Rudolfa Hössa bez wątpienia znalazłaby się na szczycie tej listy. Ten bezwzględny karierowicz i wyrachowany morderca, którego świat zapamiętał jako komendanta obozu Auschwitz pozbawił życia setki tysięcy osób. Do końca wierny idei nazizmu, wierzący w misję którą realizował bez skrupułów i wyrzutów po wojnie został osądzony i skazany na śmierć. Na prośbę byłych więźniów jego egzekucja odbyła się na terenie obozu. Jego biografia to fascynująca opowieść o człowieku, który konsekwentnie i wbrew przeciwnościom losu piął się na szczeblach wojskowej kariery. Zawsze wierny, zawsze pokorny, zawsze posłuszny bez słowa skargi przetrwał nawet lata więzienie do którego trafił za udział w morderstwie Waltera Kadowa, podejrzewanego o wydanie francuskim władzom okupacyjnym działacza Freikorpsu w Zagłębiu Ruhry. Po wyjściu na wolność i wstąpieniu do SS jego lojalność została nagrodzona. Kariera Rudolfa Hössa potoczyła się błyskawicznie czyniąc z niego jednym z czołowych postaci hitlerowskiej machiny śmierci. Książka Volkera Koopa nie oddaje jednak złożoności tej postaci. Autor, wbrew temu co sugeruje tytułu skoncentrował się głównie na początkach działalności Rudolfa Hössa, skupiając uwagę czytelników na okresie przed wybuchem II wojny światowej. Nie przesadzę jeśli powiem, że jego działalność jako komendanta obozu Auschwitz została opisana niezwykle skrótowo. Podejrzewam, że mógł to być celowy zabieg autora, ponieważ wcześniejsze liczne publikacje na temat tej postaci skupiały się głównie na jego działalności jako komendanta, wcześniejszy okres traktując niezwykle syntetycznie. Nie wyszło to jednak tej książce na dobre. Źle położone akcenty sprawiły, że rozmyło się gdzieś okrucieństwo tej postaci, czyste zło które sobą reprezentował. Dlatego też, doceniając ogrom pracy jaką w napisanie tej książki włożył Volker Koop, nie będę rekomendować Wam tej pozycji, gdyż nie oddaje ona w pełni wszystkich aspektów związanych ze zbrodniczą działalnością Rudolfa Hössa.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na 6 3 lata temu
Wołyń '43 Grzegorz Motyka
Wołyń '43
Grzegorz Motyka
To kolejna bardzo ważna publikacja Grzegorza Motyki, swoiste vademecum wiedzy na temat wydarzeń, jakie rozegrały się w tym regionie w 1943 roku. Oczywiście jest to zaledwie fragment większej całości, ale jednocześnie to znakomite rozwinięcie tematyki ukazanej w filmie Wojciecha Smarzowskiego. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że na nawet na tle dramatu II wojny światowej, wydarzenia jakie zaszły na ówczesnych Kresach mają szczególny wydźwięk. Dla mniej zorientowanych w tym temacie może być kompletnym zaskoczeniem, że z pomocą ludności polskiej śpieszyli wówczas nawet niemieccy okupanci i sowieccy partyzanci. W 1943 roku na Wołyniu nie miały miejsca spontaniczne akty barbarzyństwa, lecz zaplanowana, skoordynowana i skutecznie realizowana akcja likwidacji ludności polskiej. Te brutalne morderstwa z użyciem kos, wideł, pił czy siekier trudno objąć jakąkolwiek miarą. Polscy mieszkańcy osad nie mogli liczyć na żaden akt miłosierdzia, nie było litości dla kobiet ani dzieci. Celem banderowców była całkowita likwidacja śladów polskości na tamtych terenach. Nie ograniczali się do mordowania, rabowania oraz palenia. Zamierzali wyburzyć każdy polski dom, kościół, nawet wyciąć drzewa, które zdradzały ślady osadnictwa. To nie była wojna, to była apokalipsa. Mimo upływu wielu lat pozostaje otwarte pytanie: skąd to zło, i znowu – jak trafnie to przedstawiła Hannah Arendt, dostrzegamy jego banalność. To sąsiedzi mordowali sąsiadów. Atutem książek Grzegorza Motyki jest także fakt, że autor stara się zachować obiektywizm. Pokazuje, że Polacy nie byli wyłącznie ofiarami, lecz bywali też katami. Chociaż na znacznie mniejszą skalę i w tym przypadku były to spontaniczne akty zemsty. Motyka pokazuje też, że byli Ukraińcy, którzy pomagali Polakom, ostrzegali ich, a nawet ukrywali. Książki takie jak „Wołyń 43” pozwalają udokumentować przeszłe zdarzenia i zachować pamięć o nich. Pozwalają spajać wspólnotę, która w tym przypadku oparta jest na pochodzeniu etnicznym, jednak jest to także wspólnota tych, którzy przegrali w walce, lecz pozostali moralnymi zwycięzcami. Temat Wołynia wciąż jest bolesny i nierozliczony, jednak nie może się stać podstawą systemowej antyukraińskości, co dziś próbuje się robić. Nie wolno zapominać, że to przede wszystkim opowieść o zwykłych ludziach, sąsiadach, którym historia dała ograniczone możliwości wyboru. Grzegorz Motyka wykonał ogrom pracy. Imponuje wiedzą i iście benedyktyńską cierpliwością przy dokumentowaniu zdarzeń. Pisze w sposób interesujący, choć może brak mu trochę literackiego polotu. Książka jest jednak warta polecenia.
marpill - awatar marpill
ocenił na 7 26 dni temu
Dziennik diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera David Kinney
Dziennik diabła. Alfred Rosenberg. Człowiek, który stworzył Hitlera
David Kinney Robert Wittman
Pretekstem do napisania tej książki było odnalezienie zaginionego dziennika Alfreda Rosenberga (1893-1946), głównego ideologa niemieckiej partii nazistowskiej. Dziennik ten był jednym z dowodów przeciwko niemieckim zbrodniarzom w trakcie procesu norymberskiego, by potem w tajemniczych okolicznościach zniknąć z pola widzenia badaczy. Autorzy w pierwszej części książki skupiają się na opisaniu okoliczności jego odnalezienia. Relacja ta prezentuje typowo amerykańskie podejście do zagadnienia. Otóż w samym fakcie odnalezienia dziennika raczej nie ma nic sensacyjnego, ale ponieważ książkę napisał laureat nagrody Pulitzera, zdawałoby się proste dochodzenie (ktoś coś usłyszał, że inny ktoś coś posiada) rozrasta się do skomplikowanego i bardzo ważnego śledztwa, w którym nie może oczywiście zabraknąć służb i (byłych) agentów FBI. W sumie można było się tego spodziewać, jeśli recenzowana książka miała zaistnieć na amerykańskim rynku wydawniczym. Ale wracając do tematu. Kluczową postacią w zagadce zaginionego dziennika jest osoba Roberta Kempnera, niemieckiego dysydenta, który we wrześniu 1939 roku przybył do Stanów Zjednoczonych. Był on potem jednym z amerykańskich oskarżycieli (a więc miał dostęp do zgromadzonego materiału dowodowego) podczas procesów zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze. W drugiej części książki autorzy postanowili połączyć te dwie sylwetki i napisać biografie równoległe Kempnera oraz Rosenberga. Oczywiście z racji roli, jaką Rosenberg pełnił w ramach funkcjonowania III Rzeszy, rozdziały jemu poświęcone są obszerniejsze i posiłkują się zapiskami z odnalezionego dziennika, w którym to jeden z najważniejszych funkcjonariuszy niemieckiego reżimu notował swoje przemyślenia i refleksje. Tytułowy dziennik Rosenberga jest zatem kolejnym ze źródeł naświetlających kulisy funkcjonowania bandyckiego państwa, jakie w Niemczech stworzyli naziści pod wodzą Hitlera. Zasadniczo sam dziennik nie wnosi do historii niemieckiego totalitaryzmu nowej wiedzy. Wiele książek historycznych i socjologicznych poświęconych temu zagadnieniu (z genialną, choć arcytrudną pracą Hannah Arendt pt. „Korzenie totalitaryzmu”) dobrze odtworzyły już zakulisowe funkcjonowanie reżimu Adolfa Hitlera, który, przydzielając różnym funkcjonariuszom partyjnym i ministerstwom wzajemnie nakładające się kompetencje, pełnił rolę najwyższej instytucji odwoławczej oraz bezapelacyjnego autorytetu (w myśl starej zasady - dziel i rządź). Niezależnie czy sięgnęlibyśmy po biografię Himmlera, Goringa czy Goebbelsa, zaleźlibyśmy dokładnie ten sam opis wzajemnych niesnasek, sporów oraz skrywanej wrogości, którą odmalował w dzienniku coraz bardziej rozgoryczony swoją marginalizacją Rosenberg. Natomiast to, co w tym dzienniku jest w jakiś stopniu przerażające, to fakt, że Rosenberg, mimo iż był fanatycznym i pełnym nienawiści twórcą szowinistycznej ideologii rasy panów, zachował zdrowy rozsądek w kwestii wschodniej, optując za stworzeniem jakiegoś - mniej lub bardziej, ale jednak - racjonalnego planu w stosunku do narodów zamieszkujących Związek Radziecki. Być może dlatego, że sam urodził się i wychował w estońskim Tallinie, a więc dobrze czuł odrębność narodów ówczesnej carskiej Rosji. Tym samym wyraźnie różnił się od reszty ścisłego kierownictwa III Rzeszy, w tym samego Fuhrera, których jedynym „programem” był projekt unicestwienia tamtejszych narodów, a tych, których pozostawiono by przy życiu, sprowadzono by do roli niewolników pracujących dla swoich nowych panów. Jest w tym jakiś chichot historii, że jeden z twórców przepełnionej nienawiścią ideologii przejawiał typ myślenia, który mógł zapewnić Niemcom zwycięstwo w wojnie ze Związkiem Radzieckim. Na całe szczęście wojna na froncie wschodnim została przegrana przez III Rzeszę właśnie na poziomie ideologicznym, a dopiero później militarnym. I paradoksalnie Rosenberg, tworząc i propagując kult niepokonanej rasy panów, sam się ku temu mocno przyczynił. Stworzył mit, w który naziści uwierzyli tak mocno, że potem nie byli już w stanie się od niego uwolnić. Dopiero wielkie klęski na wschodzie przyniosły stopniowe otrzeźwienie, ale wtedy było już za późno. Zbrodnicza ideologia musiała upaść, a razem z nią jej twórcy, w tym Alfred Rosenberg. Jest jeszcze jeden ciekawy temat, który odsłaniają w swojej książce autorzy. Warto bowiem zwrócić uwagę na losy Roberta Kempnera. Mają one w sobie interesującą dwuznaczność. Otóż jeden z nazistów, który zetknął się z nim jeszcze przed jego ucieczką do Stanów, określił go następująco: „typowy gestapowiec. Po prostu tak się złożyło, że miał nieodpowiednie pochodzenie rasowe”. I rzeczywiście, losy i decyzje tej postaci, odtworzone przez autorów na potrzeby książki, ukazują pewne przesłanki, które skłaniają czytelnika do zastanowienia się nad prawdziwości powyższego sądu. To ciekawe, jak nieraz tego typu „detale” decydują o tym, po której stronie odwiecznej wojny dobra ze złem stanie dany człowiek. Kluczowe jest tutaj pytanie: czy gdyby Kempner miał „czystą kartę” pod względem rasowym, to czy nie znalazłby się przypadkiem po drugiej stronie norymberskiego procesu? Czyli zamiast być oskarżycielem, czy mógł stać się oskarżonym? Chodzi mi oczywiście oskarżenie bardziej w wymiarze ideowy niż faktyczny, gdyż w Norymberdze sądzono ścisłe kierownictwo III Rzeszy. Uważne prześledzenie losów Kempnera, którego dokonali autorzy, pokazuje, że postać ta nie była do końca tak jednoznaczna, jakby mogło się to wydawać, choć ostatecznie historia umieściła ją po właściwej stronie konfliktu. Reasumując, sądzę, że mamy do czynienia z kolejną przyzwoitą i sprawnie napisaną książką poświęconą historii III Rzeszy. „Dziennik diabła” zawiera sporo historycznych informacji, choć nie są to bynajmniej informacje wyczerpujące. Raczej minimum tego, co czytelnik powinien wiedzieć o III Rzeszy, aby móc zrozumieć zapiski Alfreda Rosenberga oraz jego wpływ na Adolfa Hitlera, a także życiową drogę Roberta Kempnera. Znajdziemy w niej także wybór kilkunastu zdjęć. Jest dodatek z przydatnym kalendarium (tutaj błąd roczny w ostatniej dacie) oraz krótkimi notami biograficznymi najważniejszych postaci, które pojawiają się w książce. Jej największa zaletą jest oczywiście ukazanie istotnego wpływu Rosenberga na kształtowanie się ideologii nazistów, szczególnie w początkowym okresie funkcjonowania partii, oraz naświetlenie ciekawego przypadku Roberta Kempnera. To dobra lektura dla miłośników historii XX wieku i II wojny światowej.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na 7 3 lata temu
Przeszedłem piekło z Waffen-SS na froncie wschodnim Erich S Stahl
Przeszedłem piekło z Waffen-SS na froncie wschodnim
Erich S Stahl
Bardzo lubię wspomnienia frontowe z Drugiej Wojny Światowej, a już te z Frontu Wschodniego - wisienka na torcie. Dawno nie czytałem nic w temacie, i trzeba było to nadrobić. I tak oto jestem po lekturze książki Ericha Stahla. Książki, którą muszę ocenić na dwóch płaszczyznach... Pierwsza - stricte militarna. To ocenię dość wysoko, albowiem autor jako czynny żołnierz Waffen-SS, najpierw w dywizji "LSSAH" a potem "Wiking" - brał udział w wojnie z Sowietami od samego początku. Świetnie się czytało o walkach pod Narvą czy w obronie Budapesztu - acz jak na mój gust i tak było tego za mało. Ale jest drugi koniec kija - relatywizm autora. Dobrzy Niemcy źli Sowieci - to tak w telegraficznym skrócie. Stahl mocno potępia na każdym kroku bolszewików i ich system totalitarny; rozbiera na czynniki pierwsze to co bolszewicy robili z jego rodakami i ich sprzymierzeńcami, ale ani słowem się nie zająknie o zbrodniach jakie popełniały Wehrmacht, SS czy Einsatzgruppen na obywatelach podbitych krajów i ziem. A już najbardziej (********) mnie to, jak w akapicie poświęconym jednej z najbardziej zbrodniczych dywizji w czasie Drugiej Wojny Światowej czyli ukraińskiej SS-Galizien (Hałyczyna) - autor przez pewien czas brał udział w formowaniu tejże - nie ma ani słowa na temat tego co ci ukraińscy zwyrodnialcy robili Polakom. Ani słowa o Hucie Pieniackiej, ani słowa o udziale ukraińskich zbrodniarzy w eksterminacji ludności Warszawy podczas Powstania Warszawskiego. Rzutuje to strasznie na końcową ocenę. A będzie mimo wszystko sześć gwiazdek, mocno naciągane, ale te militarne fragmenty przeważyły. Reszta - do przeczytania i (ze zdenerwowaniem) - do zapomnienia.
Heisenberg - awatar Heisenberg
ocenił na 6 2 lata temu
Piekło na froncie wschodnim Christine Alexander
Piekło na froncie wschodnim
Christine Alexander Mason Kunze
„Żołnierze Einsatzkommando Waffen SS również są bardzo zajęci. Do południa 25 września wszyscy Żydzi bez wyjątku mają się ujawnić. Jasne, stawi się połowa z nich. Ale nikt nam nie ucieknie, bo obrzeża miasta obsadzono ciasno posterunkami. Rozpoczyna się dzień odwetu za naszych kolegów, którzy stracili życie rozerwani minami. W tej chwili, 24 godziny później, już 2000 Hebrajczyków trafiło do Jahwe!”. To będzie bardzo osobista opinia. Dawno już tak emocjonalnie nie podchodziłam do żadnego tekstu. Czytałam i nie mogłam uwierzyć. W fanatyzm. W nienawiść. W okrucieństwo wojny. W wiarę w wyższość rasy i narodowy socjalizm. Autor dzienników, feldfebel Hans Roth, nieustanie mnie irytował. Nic nie mogłam na to poradzić. Doprawdy, jego hipokryzja mnie po prostu powaliła. Hans wciąż powoływał się na Boga, używał jego imienia, ale ja w tej książce dostrzegłam tylko działania samego Lucyfera i wszystkich jego zastępów. Mimo tego nie potrafiłam oderwać się od tej lektury. Odkładałam i znów brałam do ręki. Każda strona kusiła swoją zawartością. Przyciągała. Ciekawość nie dawała zasnąć. Musiałam po prostu dojść do końca tej historii. To było niezwykłe doznanie, czytać te zapiski. Zajrzeć w umysł człowieka przesiąkniętego na wskroś ideologią narodowego socjalizmu, oddanego Führerowi. Od buty i pychy niemieckiego niezwyciężonego żołnierza do strachu i nieustannej obawy o życie przegrywających… Mimo trudnych tematów warto przeczytać te dzienniki. Żeby wiedzieć, żeby nigdy nie chcieć uczestniczyć w czymś tak wstrętnym jak wojna. Żeby nie dać się zmanipulować żadnej ideologii.
Karolina - awatar Karolina
oceniła na 7 5 miesięcy temu
Treblinka 43. Bunt w fabryce śmierci Michał Wójcik
Treblinka 43. Bunt w fabryce śmierci
Michał Wójcik
Nie ukrywam, że interesuje mnie historia II wojny światowej. Ale nie same fakty i liczby. Interesują mnie ludzie, ich reakcje i zachowania. Co pcha homo sapiens do zła, a co do czynienia dobra? jak do tej pory nie udało mi się odkryć tej zagadki istnienia, ale drążę temat... Publikacja Michała Wójcika została mi polecona jako pozycja warta uwagi. Zebrałam się więc za nią. Nie będę tu opisywać szczegółowo treści. Myślę, że było by to zbyt drastyczne. Raczej większość z nas ma pojęcie (nawet blade) co działo się w czasie II wojny światowej w obozach koncentracyjnych. Ludzie byli tam obdarci z godności, wyniszczeni, odczłowieczeni. I w całym Holokauście mamy też Treblinkę. Fabrykę śmierci. Fabrykę pracującą pełną parą. Gdzie nie nadążano za zakopywaniem ciał. Gdzie gigantyczne ruszta (wynalazek opracowany specjalnie do palenia zwłok) i tak okazały się niewystarczające. W miejscu, o którym zapomniał Bóg 2 sierpnia 1943 roku wybucha bunt. Zbrojne powstanie. Książka tematycznie jest bardzo mocna. Porusza ważne historycznie kwestie. Zawiera mapy, rysunki, relacje. Coś co uwidacznia nam ból, cierpienie i... tak krańcowe wyczerpanie oraz zobojętnienie ludzi, którzy przestają współodczuwać. Pracują jak maszyny. By sami zakończyć swe życie jako "produkt" fabryki. Polecam książkę jako świetnie przygotowany reportaż, pracę historyczną.
Apo - awatar Apo
ocenił na 7 1 rok temu
Wojna Niemców. Naród pod bronią 1939-1945 Nicholas Stargardt
Wojna Niemców. Naród pod bronią 1939-1945
Nicholas Stargardt
Niemcy na wojnie. „Druga wojna światowa, jak żadna inna, była wojną Niemców. Reżim nazistowski rozpętał ten konflikt, a następnie zmienił go w najstraszliwszą wojnę w dziejach Europy, uciekając się do ludobójczych metod na długo przed zbudowaniem pierwszych komór gazowych w okupowanej Polsce”. Osobiście uważam, że dobrych książek historycznych nigdy dość. Dotyczy to również książek poświęconych II wojnie światowej. Jeśli chcecie spojrzeć na ten konflikt trochę z innej perspektywy, koniecznie sięgnijcie po publikację pod tytułem „Wojna Niemców. Naród pod bronią 1939 – 1945”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Rebis. Jej autorem jest brytyjski historyk Nicholas Stargardt. Stworzył on bez wątpienia niesamowitą i niezwykle ciekawą książkę. Co jest siłą tego akurat tytułu? Otóż to, że jej głównymi bohaterami nie są politycy III Rzeszy, z Hitlerem na czele, lecz zwykli Niemcy. Niczym w dramacie autor na początku wymienia osoby w nim występujące. Warto je wymienić: syn rolnika, kwiaciarka, nauczyciel, prawnik, stolarz, sklepikarz. Jednym słowem zwyczajni Niemcy. Właśnie na przykładzie ich losów Stargardt opisuje II wojnę światową. W sześciu częściach obserwujemy III Rzeszę od „obrony przed atakiem do totalnej klęski”. Wraz z bohaterami książki przemierzamy niemal wszystkie niemieckie fronty w Europie. Od Polski, po daleki ZSRR. Bogactwem tej książki są teksty źródłowe - listy, pamiętniki. Pozwalają one autorowi wniknąć w umysły zwykłych Niemców. Autor nie ma wątpliwości – Niemcy wiedzieli o ludobójstwach i wszystkich potwornościach, które III Rzesza stosowała od pierwszego dnia wojny. Wiedzieli o eksterminacji Żydów, masowych mordach w Polsce i całej Europie. Nie mogą więc udawać, że o tym wszystkim dowiedzieli się dopiero po II wojnie. Osobiście czułem wzburzenie – jak zawsze – kiedy czytałem o nalotach bombowych na niemieckie miasta. Ciężko czytać to Polakowi. Gdy Warszawa została niemal zrównana z ziemią, to Niemcy boleją nad – nie tak znowu ciężkimi – alianckimi nalotami. Trzeba jednak oddać autorowi, że jasno przedstawia swoje stanowisko – Niemcy popierali Hitlera, ufali mu i korzystali na jego polityce. Wierzyli mu do końca. Równie wstrząsający jest fragment, traktujący o sytuacji w Niemczech już po zakończeniu wojny. Czytając książkę pozbywamy się złudzeń – o ile jeszcze takowe mieliśmy. Niemcy nie rozliczyli się ze swoją przeszłością. Nie poddali się denazyfikacji. Świadczą o tym dobitnie liczby, które przytacza autor. Zdecydowana większość sędziów i urzędników państwowych to po prostu naziści. Równie ciekawe są odmienne podejścia do własnej historii w Niemczech Wschodnich i Zachodnich. Autor pokazuje także, że już pod koniec wojny Niemcy robili dużo, aby przedstawić siebie nie w roli sprawców, ale w roli ofiar. Nie dajmy się na to nabrać. Reasumując „Wojna Niemców” to naprawdę bardzo interesująca książka. Lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych historią II wojny światowej i historią w ogóle. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na 8 11 miesięcy temu
Rotmistrz Pilecki - raporty z Auschwitz Witold Pilecki
Rotmistrz Pilecki - raporty z Auschwitz
Witold Pilecki
Przykrą sprawą jest to, że chyba wciąż za mało osób czytało "Raporty z Auschwitz", a tak często sięga się po inne, bardziej reklamowane, choć niekonieczne tak szczegółowe i tak dosadnie pokazujące grozę obozów koncentracyjnych, utwory. Co gorsza, chętniej wybiera się powieści, których akcja rozgrywa się co prawda w obozach i których publikowanie nastawione jest przede wszystkim na zysk, a nie prawdę i pokazanie autentycznych losów ludzi, którzy mieli nieszczęście żyć w piekle. Ofiary pojmuje się tym samym jako bezimienną masę, a sławę częściej zyskują fikcyjni bohaterowie wyimaginowanych opowieści. W raportach rotmistrza Pileckiego pokazana jest nie tylko groza i trud życia w Auschwitz. Dowiadujemy się nie tylko wszystkiego, co należy wiedzieć o maszynie śmierci wymyślonej i wprawionej w ruch przez nazistowskie Niemcy. Widzimy zmagania ludzi, którzy chcą pozostać przy życiu, poznajemy również losy tych, którzy się poddali. Obserwujemy losy ludzi wiernych wartościom i takich, którzy z nich zrezygnowali. To opowieść o tym, że ducha nie zawsze można złamać, a sens nie jest tylko martwą frazą, którą w zależności od okoliczności można wedle aktualnych potrzeb zmieniać, ale raczej czymś, co właśnie bez względu na okoliczności nadaje poczynaniom konkretny kierunek. Ujęło mnie przy tym, że choć Pilecki posługuje się językiem sprawozdawcy, dokładnie odnotowuje rozmaite szczegóły i informacje, jest w tym niezwykle ludzki, w taki niewymuszony, niewykalkulowany sposób wrażliwy. Bez operowania banałami, realizując powierzoną mu misję, daje przykład zachowania się zgodnie z najwyższymi wartościami mimo wszystko - w sposób całkowicie naturalny. Nie tylko on zresztą, ale wszyscy ci, z którymi tworzył konspirację w obozie. Przy okazji rysuje ciekawy portret psychologiczny wielu osób: strażników, więźniów, kapo; tych, którzy zdecydowali się na inne sposoby radzić w okolicznościach, w jakich znaleźli się wbrew swojej woli. Odniosłam wrażenie, że dzięki raportom wielu ludzi odzyskało indywidualność tak w obozie sponiewieraną i stłamszoną. I to jest naprawdę dobre. Mnie lektura "Raportów" ujęła, dała do myślenia. Nie chcę zabrzmieć sztampowo, ale to jedna z bardziej wartościowych i refleksyjnie nastrajających książek, jakie przeczytałam. Dlatego bazując na swoim doświadczeniu, gorąco zachęcam do jej lektury... https://www.instagram.com/justynaczytuje/?hl=pl https://www.facebook.com/JustynaCzytuje
justynazwanaruda - awatar justynazwanaruda
oceniła na 10 1 rok temu
Polakom i psom wstęp wzbroniony. Niemiecka okupacja w Kraju Warty Piotr Świątkowski
Polakom i psom wstęp wzbroniony. Niemiecka okupacja w Kraju Warty
Piotr Świątkowski
W wielu księgarniach eksponowane miejsca na półkach zajmują książki historyczne. W przeważającej mierze są to publikacje poświęcone historii II Wojny Światowej: monografie dotyczące bitew i ruchów wojsk, biografie głównych "aktorów" tego konfliktu, a także pamiętniki Polaków, którzy toczyli ciężką walkę o przeżycie pod niemiecką i sowiecką okupacją. Zdecydowana większość wspomnień dotyczy realiów życia w Generalnym Gubernatorstwie, jednak mało miejsce poświęca się obywatelom II Rzeczypospolitej, którzy znaleźli się na terenach włączonych bezpośrednio w granice III Rzeszy. Mowa tu o mieszkańcach Górnego Śląska, Pomorza oraz dawnego województwa poznańskiego, z którego 29 stycznia 1940r. utworzono Kraj Warty. I to właśnie Reichsgau Wartheland poświęcona jest książka "Polakom i psom wstęp wzbroniony. Niemiecka okupacja w Kraju Warty", która ukazała się nakładem wydawnictwa Rebis. Autorem publikacji jest Piotr Świątkowski - dziennikarz Polskiego Radia w Poznaniu, współpracownik dominikańskiego miesięcznika "W drodze" oraz twórca licznych audycji i reportaży historycznych. Książka składa się z dwudziestu rozdziałów, utrzymanych w formie esejów historycznych, z których każdy przybliża inny aspekt okupacji Wielkopolski w latach 1939 - 1945. Są to m.in. optymizm panujący w polskim społeczeństwie w przeddzień wybuchu wojny, niemieckie represje w Poznaniu, drogę do władzy oraz upadek namiestnika Kraju Warty Arthura Greisera, zorganizowana akcja wypędzenia Polaków i przekazywania ich majątków niemieckim osadnikom, zbrodnie popełnianie w Forcie VII i obozie w Chełmnie nad Nerem, a także proces germanizacji polskich dzieci przez Lebensborn. Największym atutem książki są relacje naocznych świadków opisywanych wydarzeń. Autor zadał sobie dużo trudu, aby znaleźć i przekonać do rozmowy ludzi, którzy byli mimowolnymi uczestnikami okropieństw czasu wojny. Mimo upływu 72 lat od zakończenia konfliktu, świadectwa te nadal potrafią wzbudzić w czytelniku grozę. Moim zdaniem na szczególną uwagę zasługują relacje osób, których moralności i zachowania nie sposób jednoznacznie ocenić jako dobre lub złe. Mowa tu volksdeutchu wcielonym do Wehrmachtu, Polaku "pracującym" w Sonderkommando w obozie w Chełmnie nad Nerem, a także lekarzu, który wbrew złożonej przysiędze Hipokratesa miał (rzekomo) wykorzystywać wiedzę medyczną do trucia Niemców. Choć zabrzmi to banalnie, wspomnienia te są dowodem na to, że historia nie jest czarno - biała, zaś ekstremalne sytuacje (a taką jest wojna) mogą ukazać zarówno najlepsze, jak i najgorsze oblicze człowieka. Co więcej, Autor oddając głos żyjącym jeszcze świadkom, pozwala czytelnikowi na emocjonalne zaangażowanie się w ich historie. Nie są to dalecy, bezimienni bohaterowie, ale ludzie żyjący tuż obok, którzy czekają aż ktoś wysłucha ich opowieści. Kolejnym atutem publikacji Piotra Świątkowskiego jest warstwa językowa i narracyjna. Owocuje tu dziennikarskie doświadczenie Autora, posługującego się najczęściej obrazowymi, pozbawionymi emocji opisami, które dzięki swej lakoniczności potrafią odsłonić kolejne przerażające karty niemieckiej okupacji Wielkopolski. Przypomina to znaną z twórczości Tadeusza Różewicza "narrację ściśniętego gardła". Ciekawym uzupełnieniem treści książki są zamieszczone w niej archiwalne fotografie obrazujące życie w Kraju Warty. Niestety, książka posiada kilka mankamentów. Mowa tu o wybiórczym i powierzchownym podejściu do poruszanych w książce zagadnień. Najlepszym tego przykładem jest esej poświęcony dr Franciszkowi Witaszce, poznańskiemu lekarzowi i przewodniczącemu Związku Odwetu, który za swą działalność konspiracyjną oraz trucicielstwo został ścięty w Forcie VII 8 stycznia 1943r. Autor chcąc obalić mit lekarza - truciciela skupia się na odpowiadających jego tezie argumentach, lekceważąc dowody przemawiające przeciwko niej. Przytacza argument o braku świadectw o otrutych niemieckich oficerach, tymczasem zeznania ws. podawania trucizny złożył Marian Schlegel, kelner pracujący w jednym z poznańskich lokali. Co więcej, świadectwa o próbach wykorzystania broni bakteriologicznej przeciwko Niemcom można znaleźć w fundamentalnym zbiorze "Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945". Widoczne są również mniejsze błędy merytoryczne - wnuczka dr. Witaszki z którą rozmawiał Autor określa Związek Odwetu jako "organizację wywiadu wojskowego", tymczasem głównym zadaniem ZO była działalność sabotażowo - dywersyjna. "Polakom i psom wstęp wzbroniony" nie pretenduje do miana pracy naukowej, jednak można tu zauważyć pewien brak konsekwencji Autora i redaktora, którzy zdecydowali się na wprowadzenie częściowego aparatu badawczego w postaci przypisów, ale pominęli bibliografię. Da się również zauważyć przewagę warsztatu dziennikarza nad warsztatem historyka, ponieważ niektóre fragmenty książki Piotra Świątkowskiego można uznać za głos w bieżącym dyskursie na temat niemieckich reparacji wojennych, a nawet opinii o władzach samorządowych Poznania. Nie odmawiam Autorowi prawa do własnych poglądów, jednak musi zadecydować, czy jego publikacje mają mieć charakter historyczny czy publicystyczny. Podsumowując, "Polakom i psom wstęp wzbroniony. Niemiecka okupacja kraju Warty" jest książką niezwykle potrzebną, ponieważ przywraca pamięć o cierpieniach Polaków zamieszkujących tereny przyłączone do III Rzeszy. Na uznanie zasługuje zaangażowanie Piotra Świątkowskiego, który przeprowadził wywiady z wieloma osobami i sięgnął do źródeł - szkoda tylko, że nie do końca je zweryfikował. Pozostaje mieć nadzieję, że niniejsza książka stanie się przyczynkiem do pogłębienia i popularyzacji wiedzy o Wielkopolsce w okresie II wojny światowej, ponieważ wiele tematów - jak choćby proces "Poznańskiej Piątki" - zasługuje na szersze omówienie. Recenzja ukazała się pierwotnie na łamach portalu Sztukater.
Brzoza - awatar Brzoza
oceniła na 6 8 lat temu
Byłam sekretarką Hitlera. 12 lat u boku wodza Christa Schroeder
Byłam sekretarką Hitlera. 12 lat u boku wodza
Christa Schroeder
Na rynku wydawniczym pojawiło się wiele publikacji dokumentalnych opartych na źródłach historycznych lub wspomnieniach bliższych, lub dalszych współpracowników Adolfa Hitlera. Ile w nich prawdy, a ile przeinaczeń, nadinterpretacji, domysłów uchodzących za niepodważalne fakty wiedziała między innymi Emilie Filippine Schroeder, bo tak naprawdę nazywa się autorka tych wspomnień. Jedna z najbardziej zaufanych i najcenniejszych sekretarek przywódcy III Rzeszy, pracująca dla niego przez 12 lat od 1933 roku do jego samobójczej śmierci w berlińskim bunkrze w 1945 roku. Nie uciekła od szefa (tak go nazywała), jak donosiła prasa, ale została przez niego odesłana, jako najwartościowszy człowiek z jego otoczenia. Na bazie takich oddanych i lojalnych mu ludzi planował odzyskać w przyszłości władzę. Dla Christy opuszczenie środowiska Hitlera i wejście w realia jego zwycięzców okazało się twardym zderzeniem z zupełnie inną rzeczywistością. Kontrast między światem niemalże dworu, jaki zbudował wokół siebie Hitler i świat obozu dla internowanych, w którym przebywała po aresztowaniu, wprawił ją w szok. Jeszcze większym zaskoczeniem było spojrzenie na subiektywną, hermetyczną prawdę, w której żyła dotychczas i na prawdę obiektywną ujrzaną po denazyfikacji. Próbowała w obu odnaleźć przede wszystkim siebie, pisząc – „Dzisiaj jestem przerażona tymi poglądami przejętymi tak bezmyślnie od Hitlera". W tym dążeniu do bezwzględnej prawdy nie godziła się również na zafałszowany obraz Hitlera. Nie chciała go jednak bronić. Nie godziła się tylko na zafałszowanie faktów, na powielanie kłamstw, na mnożenie się bezzasadnych sensacji podyktowanych w dużej mierze komercją. Ta pozycja jest właśnie odpowiedzią, a momentami polemiką z autorami dotychczasowych publikacji na temat Hitlera. Również sprzeciwem wobec „rabusiów” jej myśli, gdy jej „rzeczowe zapiski nie tylko zyskały na objętości, ale przekształciły się stylistycznie, osiągając poziom ilustrowanego czasopisma". Jednak przede wszystkim jest rozrachunkiem z własnym sumieniem i wymuszeniem na mnie, czytelniku, odpowiedzi na pytanie będące ostatnim zdaniem wspomnień – „Czy moja wina była tak wielka, jak kara, nie wiem do dzisiaj…” Po lekturze książki "Sprawczynie" Kathriny Kompisch podchodzącej do tematu z punktu widzenia społecznego i wskazującej na zbiorową winę narodu niemieckiego za skutki polityki Hitlera, byłam przekonana o zasadności jej generalizacji. Że każdy Niemiec z osobna, chociażby poprzez bierność lub błąd zaniechania, ponosi winę. Po przeczytaniu wspomnień Christy ukazujących jednostkowy los, konkretny przypadek osoby nieświadomej istnienia świata poza „dworem” Hitlera, żyjącej w klatce, uzależnionej od decyzji i rozkazów przełożonego i tak naprawdę niemogącej odejść, a potem porzucić pracy, bo odcięcie od świata pozbawiające ją kontaktu z rzeczywistym życiem, odbierało jej poczucie bezpieczeństwa i odwagę w kontaktach z innymi ludźmi, nie pozwalało mi już na komfort generalizacji. Miałam wątpliwości w jednoznacznym odpowiedzeniu sobie na postawione przez nią pytanie. Ja również nie wiem – mogłam jedynie za nią powtórzyć. Wiedziałam natomiast i byłam pewna, że nie zburzy ona mojego dotychczasowego wizerunku Hitlera. Nawet jeśli prawda, o którą powalczyła w tej książce, mogła okazać się inna, niż ukazywali ją autorzy dotychczasowych opracowań o Hitlerze. Po tych polemicznych wspomnieniach mogę śmiało powiedzieć, że dla mnie ma ona charakter uzupełniający wiedzę historyczną budowaną na dokumentach formalnych. Przestałam natomiast wierzyć bezgranicznie w pozycje biograficzne pisane na bazie wspomnień z drugiej ręki. Christa ożywiła dla mnie Hitlera, którego znałam dotychczas jako polityka i żołnierza. Wyposażyła go w emocje, prywatne myśli, charakterystyczne zachowania i powiedzenia, nawyki, upodobania kulinarne, zainteresowania i fakty intymne dotyczące zdrowia oraz sfery seksualnej. Pokazała mi jego nieoficjalną stronę osobowości z jej wadami i zaletami – fenomenalna pamięć do liczb, nazwisk, twarzy, zdarzeń i ich okoliczności, talent aktorski, dar przekonywania, zdolności plastyczne. Jednak to wcale nie oznaczało, że ociepliła w moich oczach jego postać. Poprzez zdolność do kochania ludzi i zwierząt, wrażliwość artystycznej duszy na szeroko pojęte piękno i urodę, od czasu do czasu wychylał się tak dobrze znany mi człowiek, który dla Niemiec i narodu niemieckiego był gotów iść po trupach innych nacji. Zwolennik natury rządzącej się prawem walki, w wyniku której eliminuje się jednostki słabe i twierdzący z całą świadomością – „Nic mnie to nie obchodzi, co powiedzą przyszłe pokolenia o metodach – powtarzał niejednokrotnie – które musiałem zastosować. […] …postępować bezwzględnie – mawiał – obojętnie, ile miałoby to kosztować!” I tutaj wyłonił się niepostrzeżenie Hitler wielki patriota. Ta część jego poglądów, która pomogła mi zrozumieć (ale nie usprawiedliwić!) jego bezkompromisowe, fanatyczne dążenie do celu – Wielkich Niemiec. Jednak, co najciekawsze, ukrócić spekulacje na temat jego zdrowia psychicznego. Fizycznego zresztą też. Christa jednoznacznie określa ich stan oraz przyczyny pogorszenia się tego ostatniego pod koniec wojny. Natomiast jedyną sferą życia Hitlera, która po wypowiedziach autorki, nabrała dla mnie zupełnie innego wymiaru, było jego życie intymne. Właściwie wszystkie informacje, które poznałam na temat kobiet Hitlera, łącznie z Ewą Braun, mogę wyrzucić do kosza. Christa obala po kolei każdą plotkę, dementuje mity, wprowadzając zupełnie nowe fakty i nieznane informacje. To jedyna rzecz, która była dla mnie odkryciem nieznanego obszaru wiedzy o Hitlerze. Jednak akurat ta prawda nie wpłynęła na mój ogólny obraz jako przywódcy państwa. Tematyczne ułożenie wspomnień ujęte w spisie treści pozwoliło mi na wniknięcie na „dwór” Hitlera, na poczucie atmosfery tam panującej, procedurom postępowania i protokołom zachowania się, poznanie zasad funkcjonowania siatki układów i intryg między jego podwładnymi opętanych „tylko jedną myślą, a mianowicie chęcią wyciągnięcia dla siebie jak największych korzyści i pokazania się w jak najlepszym świetle". Jednoczesne zachowanie chronologii czasowej tych wspomnień od momentu zatrudnienia do momentu jej odesłania umożliwiło mi obserwowanie zmieniającego się nastroju wśród jego podwładnych, jak i samego szefa wraz ze zmieniającymi się okolicznościami polityczno-militarnymi. Wspomnienia uzupełniały liczne zdjęcia ilustrujące tekst, cenne przypisy i adnotacje, aneksy między innymi z oryginalnymi zapiskami stenograficznymi autorki oraz ciekawa przedmowa wydawcy niemieckiego o drodze upublicznienia wspomnień w formie książki zgodnie z życzeniem autorki – zrelacjonowanie „przeżyć z tych lat spędzonych przy Hitlerze własnymi słowami oraz do wytropienia kłamstw i także w innych „działach”. […] bez jakiejkolwiek pomocy historyków czy dziennikarzy". Czy ufam jej słowom? – tego również nie wiem. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 5 lat temu

Cytaty z książki Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego

Więcej
Eugen Kogon Państwo SS. Organizacja i funkcjonowanie niemieckiego obozu koncentracyjnego Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne