rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Korsarze Czarnej Róży

Średnia ocen
3,8 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
5546
5332

Na półkach:

Nigdy jeszcze nie spotkałem, tak grzecznych piratów.Książką, ewidentnie dla młodszego czytelnika.Raczej na jeden raz.

Nigdy jeszcze nie spotkałem, tak grzecznych piratów.Książką, ewidentnie dla młodszego czytelnika.Raczej na jeden raz.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1042
929

Na półkach: , , , , ,

Sięgając po tą powieść miałam nadzieję na wielkie i pasjonujące przygody. Ale... niezmiernie się rozczarowałam. Książka jest napisana w bardzo prosty sposób. Może nie byłoby to, aż tak wielką ujmą, ale biorąc pod uwagę inne wady... no cóż. Całość na początek zapowiadała się ciekawie, ale z pierwszych wrażeń nic nie wynikło. Fabuła jest bardzo naiwna, niekiedy śmieszna i infantylna. Męczyłam się i nudziłam przy tej powieści. Zdecydowanie nie polecam.

Sięgając po tą powieść miałam nadzieję na wielkie i pasjonujące przygody. Ale... niezmiernie się rozczarowałam. Książka jest napisana w bardzo prosty sposób. Może nie byłoby to, aż tak wielką ujmą, ale biorąc pod uwagę inne wady... no cóż. Całość na początek zapowiadała się ciekawie, ale z pierwszych wrażeń nic nie wynikło. Fabuła jest bardzo naiwna, niekiedy śmieszna i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
968
944

Na półkach: , ,

Piękna okładka - pomyślałam.
Moją opinię można również znaleźć na moim blogu:
http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/

Wspaniały opis - pomyślałam.
Ciekawa fabuła - pomyślałam.
I tak to właśnie jest w tym życiu. Nic nie jest takie, jakie to sobie wcześniej zamyśliliśmy. Jednak mimo obaw (z tego co wiem, autorka jest nastolatką) chciałam przeczytać twórczość Młodego Pokolenia.

Korsarze Czarnej Róży to wręcz beznadziejna lektura pokazująca jak to jest, kiedy nastolatka chce za wszelką cenę wydać swoją książkę. Gdyby może chwilę się wstrzymała, trochę dojrzała i przeczytała raz jeszcze swoje wypociny - wtedy może ta książka byłaby naprawdę dziełem sztuki. No bo trzeba przyznać, że pomysł jest ciekawy i można z nim drążyć bardzo, ale to bardzo dużo niesamowitych opowieści. A tak to otrzymujemy dziecinny, prosty (aż za bardzo) język, który naprawdę bardzo zniechęcił mnie do dalszego trzymania tomu w ręce. Jeżeli mam być szczera, bardzo przypominała mi moje początki pisarskie - one są naprawdę potrzebne, by chociaż zobaczyć, co to znaczy naprawdę "pisać", lecz lepiej nikomu ich na oczy pokazywać. Ja wstydziłam się ich pokazać nawet mamie, a pani Dorota Gadomska ośmieliła się pokazać całemu światu. No nic - odważna jest.

Pisarka nie umiała sklejać w spójną całość fabuły. Sądziłam, że to będzie niebezpieczna przygoda piratów, na czele których stałaby 18-letnia Roberta. Taaa, jasne... "Nasza bohaterka" zachowuje się jak przystało na 10-latkę. Na każdym kroku powieściopisarka pokazuje nam, jak to Roberta jest wspaniałym dowódcą, który prowadzi za sobą kilkadziesiąt osobową gromadę, którzy podziwiają ją na każdym kroku: jak to kombinuje, obmyśla plany podróży itp. Mówiąc szczerze ziewałam, kiedy to Roberta wpadała na genialne pomysły, które były tak genialne, że... (Oj rany rany! Jak to dobrze, że ja swoich pomysłów nikomu nie pokazywałam... ;))

Ale to nie tylko fabuła była tutaj okropna. Okropni byli również bohaterowie. A nie przepraszam - bardziej pasowałoby tu stwierdzenie, że byli jacyś bohaterowie, ale nie bardzo pamiętam jacy. Nawet "nasza główna bohaterka" była nijaka - nie miała na sobie ani rysy, a wszyscy się jej bali i podziwiali. Nie wiem właściwie jak ją mam opisać... Zapewne za chwilę zapomnę wgl jak miała na imię (dopiero przed chwileczką skończyłam czytać, więc coś tam jeszcze pamiętam). Nie wyróżniają się również inni bohaterowie. Tam się w ogóle nikt nie wyróżnia!

W tej oto książce dowiadujemy się, że tak naprawdę piraci to wspaniała paczka przyjaciół, którzy mieszkają sobie spokojnie na swojej wysepce, non stop świętują jakieś imprezy - ślubów tu było po pęczki, bo nasza Roberta ma tak trafne oko swatki, że zaraz powiedziała, kto z kim się zwiąże: "I tak też się stało".

Nie ma sensu dalej kontynuować tego opisu. Byłam ciekawa, przez co się sparzyłam. No ale przynajmniej okładka ładna.

Piękna okładka - pomyślałam.
Moją opinię można również znaleźć na moim blogu:
http://wymarzona-ksiazka.blogspot.com/

Wspaniały opis - pomyślałam.
Ciekawa fabuła - pomyślałam.
I tak to właśnie jest w tym życiu. Nic nie jest takie, jakie to sobie wcześniej zamyśliliśmy. Jednak mimo obaw (z tego co wiem, autorka jest nastolatką) chciałam przeczytać twórczość Młodego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to