Dochodzę do wniosku, że jednak nie lubię stylu Marvano. Te małoformatowe, duszne obrazki z twarzami, które niewiele różnią się jedna od drugiej, nie są po prostu moją bajką. Włoch nie wykazuje się niestety zbytnią wyobraźnią i masowo „odpatruje” pomysły od US Air Force i NASA. Być może pewnym wyjaśnieniem sytuacji jest fakt, że dla Marvano ten komiks był pierwszą większą pracą tego typu.
Do scenariusza nie będe się przyczepiał, bo pochodzi on w końcu od autora książki. Nie wszystko tu mi gra, ale jeśli sam Haldeman uważał, że tak właśnie powinno się przełożyć „Wieczną wojnę” na język komiksu to... wolna wola i chulaj dusza.
Druga odsłona przygód sierżanta Mandelli to komiks, który, czytany dzisiaj, już nieco trąci myszką. Stale musiałem sobie przypominać, że ma on trzy krzyżyki na karku, aby nie krzywić się z lekkim niesmakiem. A przecież istnieje wiele dużo starszych komiksów, które nie wywołują takich reakcji. Cóż, nie każdy może być Moebiusem, Rosińskim lub Uderzo, prawda?
Dochodzę do wniosku, że jednak nie lubię stylu Marvano. Te małoformatowe, duszne obrazki z twarzami, które niewiele różnią się jedna od drugiej, nie są po prostu moją bajką. Włoch nie wykazuje się niestety zbytnią wyobraźnią i masowo „odpatruje” pomysły od US Air Force i NASA. Być może pewnym wyjaśnieniem sytuacji jest fakt, że dla Marvano ten komiks był pierwszą większą...
jako szczęśliwy posiadacz pierwszej części, tyle lat ciekawość mnie rozsadzała co jest dalej. teraz już wiem.
jest jakiś niedosyt. pewnie marudzę.
mam nadzieję ze TWLeon też będzie młodzieżowym komiksowym pochłaniaczem . ha
jako szczęśliwy posiadacz pierwszej części, tyle lat ciekawość mnie rozsadzała co jest dalej. teraz już wiem.
jest jakiś niedosyt. pewnie marudzę.
mam nadzieję ze TWLeon też będzie młodzieżowym komiksowym pochłaniaczem . ha
Dochodzę do wniosku, że jednak nie lubię stylu Marvano. Te małoformatowe, duszne obrazki z twarzami, które niewiele różnią się jedna od drugiej, nie są po prostu moją bajką. Włoch nie wykazuje się niestety zbytnią wyobraźnią i masowo „odpatruje” pomysły od US Air Force i NASA. Być może pewnym wyjaśnieniem sytuacji jest fakt, że dla Marvano ten komiks był pierwszą większą pracą tego typu.
Do scenariusza nie będe się przyczepiał, bo pochodzi on w końcu od autora książki. Nie wszystko tu mi gra, ale jeśli sam Haldeman uważał, że tak właśnie powinno się przełożyć „Wieczną wojnę” na język komiksu to... wolna wola i chulaj dusza.
Druga odsłona przygód sierżanta Mandelli to komiks, który, czytany dzisiaj, już nieco trąci myszką. Stale musiałem sobie przypominać, że ma on trzy krzyżyki na karku, aby nie krzywić się z lekkim niesmakiem. A przecież istnieje wiele dużo starszych komiksów, które nie wywołują takich reakcji. Cóż, nie każdy może być Moebiusem, Rosińskim lub Uderzo, prawda?
Dochodzę do wniosku, że jednak nie lubię stylu Marvano. Te małoformatowe, duszne obrazki z twarzami, które niewiele różnią się jedna od drugiej, nie są po prostu moją bajką. Włoch nie wykazuje się niestety zbytnią wyobraźnią i masowo „odpatruje” pomysły od US Air Force i NASA. Być może pewnym wyjaśnieniem sytuacji jest fakt, że dla Marvano ten komiks był pierwszą większą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojako szczęśliwy posiadacz pierwszej części, tyle lat ciekawość mnie rozsadzała co jest dalej. teraz już wiem.
jest jakiś niedosyt. pewnie marudzę.
mam nadzieję ze TWLeon też będzie młodzieżowym komiksowym pochłaniaczem . ha
jako szczęśliwy posiadacz pierwszej części, tyle lat ciekawość mnie rozsadzała co jest dalej. teraz już wiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojest jakiś niedosyt. pewnie marudzę.
mam nadzieję ze TWLeon też będzie młodzieżowym komiksowym pochłaniaczem . ha