Wróć na stronę książki

Oceny książki Londyński Bulwar

Średnia ocen
5,7 / 10
195 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
989
232

Na półkach: , , , ,

Londyński świat przestępczy. Jak dla mnie zbyt brutalna i wulgarna, ale intryga mnie wciągnęła. A styl jakim została napisana, słowa i zdania jak strzały z pistoletu...sprawił, że szybko się mi ją czytało.

Londyński świat przestępczy. Jak dla mnie zbyt brutalna i wulgarna, ale intryga mnie wciągnęła. A styl jakim została napisana, słowa i zdania jak strzały z pistoletu...sprawił, że szybko się mi ją czytało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1921
1920

Na półkach:

"Styl prozy Bruena jest zabójczy jak kula w łeb i zazdrości mu go wielu pisarzy gatunku noir" – przeczytałam na okładce, która postaciami znanych aktorów przyciągnęła moją uwagę. Chociaż to większa zasługa Keiry Knightley, której grę uwielbiam niż Colina Farrella. Użycie słowa „noir”, w tym słownym wabiku zamiast „czarny” oraz wykorzystanie kadru z filmu zrealizowanego na podstawie tego kryminału, zamiast tradycyjnej grafiki komputerowej, w moim przypadku, było bardzo dobrym sposobem na skuszenie mnie do jego przeczytania. Nic tak mnie nie odstrasza, jak krzyk – Czarny kryminał w stylu Chandlera! To zostawiam koneserom powieści z atmosferą trącącą myszką. Ja lubię oglądać w kryminałach współczesne mi czasy i jego problemy, a jeśli jeszcze pisarz potrafi klasyczną kanwę gatunku ubrać w bliską mi współczesność, to wiem, że przede mną kilka godzin dobrej rozrywki.
Ken Bruen potrafi robić to świetnie i słowa zazdrości wyrażone na okładce, nie są bezpodstawne.
Był więc w tej powieści główny bohater, Mitchell, skłócony z całym światem, który właśnie opuścił po trzech latach więzienie, tracąc w nim "czas współczucie i zdolność dziwienia się", w zamian zyskując pewność, że musi "zmobilizować wszystkie siły, by tam nie wrócić". W tym postanowieniu miał przed sobą najprzebieglejszego przeciwnika – życie, które ustawicznie i niestrudzenie, w postaci dawnych „przyjaciół”, przypominało mu gorzką, ale prawdziwą myśl – "Wszystkie problemy człowieka biorą się stąd, że nie potrafi siedzieć w pokoju i nic nie robić". Efekt walki o życiowy wniosek był taki, że w kilkanaście godzin po odzyskaniu wolności w kieszeniach miał "heroinę, pistolet i pół paczki kokainy", a w głowie jasne przekonanie – "Czegóż więcej można pragnąć nocą w Londynie?"
Był w tej opowieści obraz otaczającej Mitcha brutalnej rzeczywistości londyńskiego świata przestępczego walczącego o wpływy, o władzę i pieniądze z handlu narkotykami i seksem oraz z wymuszania haraczy. Pełnego upalonej, nudzącej się młodzieży, dla której jedyne przerywniki w tym ciągu bezcelowego życia to "więzienie aborcja samobójstwo".
Był też policjant, który wpadał prewencyjnie do Mitcha na irytujące zapoznawczo-rozpoznawcze pogawędki.
Był również, oprócz biedy londyńskich dzielnic pełnych nielegalnych imigrantów, blichtr londyńskiego bulwaru i majętnych ludzi, u których Mitch w mocnym postanowieniu nowego życia z dala od kłopotów, zatrudnił się jako człowiek od wszelkiego rodzaju domowych napraw i konserwacji.
Była też femme fatale. Bogata, podstarzała aktorka, o zapomnianej sławie, ale z bardzo dobrze utrzymanym ciałem, u której Mitch znalazł pracę i wbrew rozumowi, ale nie wbrew ciału, zawsze ciepłe łóżko.
Była także nieprzewidywalna intryga wciągająca od pierwszej strony i proroczego zdania – "To, co ci się zdaje nieważnym, odosobnionym incydentem, uruchamia ciąg zdarzeń, jakiego nigdy byś się nie spodziewał. Jesteś przekonany, że dokonujesz jakichś wyborów, a tymczasem dopasowujesz tylko elementy z góry określonej całości". Mitch dokonywał wyborów, a ja skwapliwie układałam mozaikę ich efektów działania, łudząc się, że będę sprytniejsza i przebieglejsza od autora. Nic z tego! Finał wydarzeń zaskoczył mnie tak samo, jak Mitcha.
I były oczywiście dialogi ociekające złośliwą ironią, a właściwie, gdyby pominąć niewiele scen opisowych i komentarze sytuacji (też zresztą ironiczne), zostałby jeden wielki dialog, w którym gęstość cynizmu przypadająca na jedno zdanie przyklejała mi podczas czytania mimowolny półuśmiech na twarzy. Miałam poważne podstawy do obaw, że mi tak zostanie i zacznę gadać jak Mitch!
Wszystkie te cechy klasycznego, czarnego kryminału, ubrane w realia moich czasów stworzyły celny, bezlitosny, przerażający, bolesny, miażdżący i niestety bardzo realny obraz współczesnego Londynu. Autor posunął się dalej w tej projekcji. Przewrotnie zasugerował, że po zamknięciu książki, przedstawiony przez niego fikcyjny świat nie zniknie. Będzie trwał nadal obok mnie, tkwił w rzeczywistości jak bolesny wrzód. Mitchell był oczytanym człowiekiem. W więzieniu miał czas na pochłanianie książek (jedna-dwie dziennie!) i to one kojarzyły mu się z przeżywanymi scenami, widzianymi przedmiotami czy obserwowanymi zachowaniami ludzi. Często powoływał się na tytuły powieści i ich autorów, mieszając fikcję z realnością, a życie z grą aktorską. Pisarz natomiast układ samej powieści z przedstawieniem teatralnym, dzieląc ją na trzy części – "Przedstawienie, Kurtyna zapada i Akt końcowy".
Kto by pomyślał, że kryminał może zawierać takie przesłanie – Życie to teatr, ludzie to aktorzy, a fikcja to rzeczywistość. Jednak to już było! – mogłabym powiedzieć, dodając zaraz – może i było, ale nie w takim stylu, gdzie ostry jak skalpel i precyzyjny jak laser humor czyni życie mniej demonicznym. To najmocniejsza strona tego kryminału.
naostrzuksiazki.pl

"Styl prozy Bruena jest zabójczy jak kula w łeb i zazdrości mu go wielu pisarzy gatunku noir" – przeczytałam na okładce, która postaciami znanych aktorów przyciągnęła moją uwagę. Chociaż to większa zasługa Keiry Knightley, której grę uwielbiam niż Colina Farrella. Użycie słowa „noir”, w tym słownym wabiku zamiast „czarny” oraz wykorzystanie kadru z filmu zrealizowanego na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3
1

Na półkach:

Jedna z książek, którą czyta się szybko, a później wstyd się przyznac do lektury ;)

Jedna z książek, którą czyta się szybko, a później wstyd się przyznac do lektury ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to