Wróć na stronę książki

Oceny książki Sny kamienia

Średnia ocen
6,3 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
6017
836

Na półkach:

To nie jest opinia, ale nowa wersja portalu wymaga wpisania kilku słów, by dołączyć książkę do biblioteczki.
Pozdrawiam

To nie jest opinia, ale nowa wersja portalu wymaga wpisania kilku słów, by dołączyć książkę do biblioteczki.
Pozdrawiam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3156
813

Na półkach: , , ,

„Sny kamieni” zachwyciły mnie, gdy miałam trzynaście lat. Zachwyciły do tego stopnia, że wiele lat po pierwszym czytaniu bez mrugnięcia oka z ogromnym sentymentem kupiłam wszystkie księgi trylogii „Zniszczona ziemia”. Inna sprawa, że nabyłam je za naprawdę śmieszne pieniądze, ale mój entuzjazm przy zakupie wynikał głównie z faktu, że kupuję tak genialną opowieść. No i cóż – trzynastoletnia dziewuszka odkrywająca fantastykę miała jednak kiepski gust…

Ponowne spotkanie ze „Snami kamienia” może totalną porażką nie było, ale zupełnie nie wiem, co mnie kiedyś tak zachwyciło w tej książce. Oto mamy świat po kataklizmie, którym prze jednych nazywany jest Zniszczeniem, przez innych Zrównaniem. Młoda księżniczka Gemma opuszcza swoją wyspę podążając za tajemniczą pieśnią - zewem z południa. Początkowo ma więcej towarzyszy podróż, którzy tak jak ona słyszą wezwanie, ale w końcu ląduje samotna na pustyni, bez wody i bez pojęcia, gdzie jest i gdzie szukać pomocy. W ostatniej chwili znajduje niezwykły, kołyszący się kamień, traci przytomność, a gdy ją odzyskuje jest już pod opieką Ardena, młodzieńca z misją uratowania niezwykłej doliny. No tak się właśnie zawiązuje akcja, lecz nim nabierze tempa, trzeba przegryźć się przez wiele stron, które w zamyśle miały chyba pomóc czytelnikowi lepiej poznać parę głównych bohaterów, a które dłużą się okrutnie.

Wszystko nabiera tempa, gdy nasza parka powraca do doliny i postanawia na własną rękę odnaleźć źródło rzeki, która przestała płynąć, a od której zależy życie doliny. Towarzyszy im kilku mieszkańców doliny, ale oni się szybko wykruszają, bo to dolina jest źródłem ich sił witalnych i opuszczenie jej ich osłabia. Zostaje tylko Mallory, młodzieńcza miłość Ardena. Przezwyciężając różne przeszkody, odkrywając magię i tajemnicze tajemnice trójka przyjaciół dociera do źródeł rzeki. Historia komplikuje się bardziej niż początkowo się zapowiadała, a ja chętnie sobie odświeżę kolejne księgi. Bo jest jednak pewna rzecz, która oczarowała mnie nastoletnią i mnie dorosłą – Myrkety!!!! Przypominające surykatki zwierzątka i śpiew ich klanu mają wielką rolę do odegrania.

No nie jest to zapierająca dech w piersiach przygodówka. Schemat goni schemat, choć pojawiają się zaskakujące elementy, całość jest dość przewidywalna. Istnieje wiele dużo lepszych książek, ale „Sny kamienia” bardzo złe nie są. Można przeczytać, choć nadal nie wiem, co mnie tak w nich swojego czasu zachwyciło.

„Sny kamieni” zachwyciły mnie, gdy miałam trzynaście lat. Zachwyciły do tego stopnia, że wiele lat po pierwszym czytaniu bez mrugnięcia oka z ogromnym sentymentem kupiłam wszystkie księgi trylogii „Zniszczona ziemia”. Inna sprawa, że nabyłam je za naprawdę śmieszne pieniądze, ale mój entuzjazm przy zakupie wynikał głównie z faktu, że kupuję tak genialną opowieść. No i cóż –...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
883
228

Na półkach: ,

Początek i środek jest przeciętny, ale końcówka jest niezła i rekompensuje wcześniejsze dłużyzny.

Początek i środek jest przeciętny, ale końcówka jest niezła i rekompensuje wcześniejsze dłużyzny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to