„Planeta Hulka” podejście trzecie. Bo taką cegiełkę to jednak musiałem kupić. Kiedyś, lata temu, w czasach wydawania „WKKM” zachęcony ocenami przeczytałem pierwszy tom i mnie nie porwał. No niby dla Hulka to coś, niby dla serii i wydawcy to pewne odświeżenie, bo pójście w klasyczne science fantasy, ale żeby jakieś cudo? No komiks, jak komiks, w Ameryce dość nietypowy, ale tu, na europejskim gruncie, gdzie fantastyka w takim bardziej klasycznym ujęciu zawsze jest żywa, gdy mamy na rynku takie serie, jak „Armada” (a z nią „Planeta Hulka” zawsze mi się kojarzyła, nie poradzę, chociaż poziom „Armady” jest jednak wyższy) to żadne novum, a i cudo żadne. Potem wróciłem, bo jednak to jedna z tych rzeczy, które znać i mieć wypada, jak się jest komplecistą i chce się mieć to, co najważniejsze, a ta opowieść ważna jest, bo nadała Hulkowi rozpęd na dłuższy czas. I jak wypadła? Całkiem fajnie, dobrze się bawiłem, ale nadal wolę run Patera Davida czy wyśmienitą miniserię „Banner” chociażby, bo tam każdy z twórców stawiał na pogłębianie i analizowanie postaci, a Pak w akcję idzie i na niej w „Planecie” się skupia. A teraz dopełniłem sobie tym tomem, akurat na dwudziestolecie powstania, bo w wydaniu, które miałem wypadło to i owo, co jest tu – a tam są materiały, których tu nie ma – i jeszcze raz przeczytałem i wrażenia są takie same, jak przy drugim podejściu, choć w tym wydaniu (bardziej rozbudowanym względem wersji WKKM) jest jedna koszmarnie zilustrowana historia.
Hulk zawsze był problemem. Niemal niezniszczalny, potężny, jak bogowie, był sojusznikiem, Avengerem, ale i problemem. Potrafił wpaść w szał, nie kontrolować się, stanowić zagrożenie dla wszystkich i wszystkiego. W końcu więc herosi wykorzystali okazję i wystrzelili go na obcą planetę. Cel miał być niezaludniony, ale też i nie jałowy, tam Hulk miał żyć i nikomu nie robić krzywdy. Wszystko miało być dobrze. Taa…
Los chce, że Zielony ląduje jednak na planecie Sakaar, świecie rządzonym silną ręką przez imperium, które nie waha się zabijać mieszkańców i organizować tanią, krwawą rozrywkę w formie walk gladiatorów. Poskromiony Hulk zostaje jednym z wojowników areny, ale jego siła i to, że na jego krwi zaczynają wyrastać rośliny, sprawia, że przez cierpiący lud okrzyknięty zostaje Sakaarsonem, Zieloną Szramą, postacią z przepowiedni, która zjednoczyć ma uciskanych i obalić tyranię. Pytanie jednak czy to Hulk jest postacią z proroctw, a jeśli tak, to czy Sakaarsonem czy może… niszczycielem światów?
„Planeta Hulka” podejście trzecie. Bo taką cegiełkę to jednak musiałem kupić. Kiedyś, lata temu, w czasach wydawania „WKKM” zachęcony ocenami przeczytałem pierwszy tom i mnie nie porwał. No niby dla Hulka to coś, niby dla serii i wydawcy to pewne odświeżenie, bo pójście w klasyczne science fantasy, ale żeby jakieś cudo? No komiks, jak komiks, w Ameryce...
Świetne nawet jako samodzielna historia, warte polecenia nawet dla kogoś kto nie zna komiksowych przygód Hulka, albo komu Hulk nie odpowiada. Wiadomo jak to w komiksie superbohaterskim są czasem głupotki, gorsze momenty i niepotrzebne rzeczy ale jako całość - rewelacja.
Świetne nawet jako samodzielna historia, warte polecenia nawet dla kogoś kto nie zna komiksowych przygód Hulka, albo komu Hulk nie odpowiada. Wiadomo jak to w komiksie superbohaterskim są czasem głupotki, gorsze momenty i niepotrzebne rzeczy ale jako całość - rewelacja.
Planeta Hulka to genialna historia, w której Hulk trafia na okrutną planetę Sakaar rządzoną przez Czerwonego Króla. Główny bohater zostaje zniewolony i zmuszony do walk jako gladiator. Szybko udaje mu się zdobyć uznanie tłumu. W pewnym momencie (dzięki pomocy Silver Surfera) odzyskuje wolność i staje na czele rebelii.
Fabuła jest raczej prosta. Nie jest to jakaś złożona psychologiczna analiza Hulka (jak w ostatnim Nieśmiertelnym Hulku). To klasyczna opowieść fantasy, która w mojej opinii przypomina takie dzieła jak Diuna, Gladiator, czy Spartakus. W komiksie pojawia się wątek przepowiedni i wybawcy, akcja dzieje się na pustynnych terenach, Hulk musi mierzyć się w pojedynkach gladiatorskich i ostatecznie przewodzi rebelią złożoną z byłych gladiatorów i niewolników. Pomimo inspiracji wybitnymi dziełami popkultury, Planeta Hulka jest też czymś świeżym i bardzo kreatywnym. Nie wpada w pułapkę odtwórczości.
Planeta Hulka to w mojej opinii najlepszy komiks o Hulku, jaki kiedykolwiek przeczytałem.
Graficznie komiks wypada równie atrakcyjne. Za ilustrację odpowiada kilku artystów, w tym Carlo Pagulayan i Aaron Lopresti. Ich kreska jest bardzo przyjemna i miła dla oka.
Planeta Hulka to genialna historia, w której Hulk trafia na okrutną planetę Sakaar rządzoną przez Czerwonego Króla. Główny bohater zostaje zniewolony i zmuszony do walk jako gladiator. Szybko udaje mu się zdobyć uznanie tłumu. W pewnym momencie (dzięki pomocy Silver Surfera) odzyskuje wolność i staje na czele rebelii.
Fabuła jest raczej prosta. Nie jest to jakaś złożona...
Nie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym świecie. Rysunki OK, chociaż bez szału.
Nie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym...
Nie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym świecie. Rysunki OK, chociaż bez szału.
Nie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym...
Genialny drugi tom i zakończenie opowieści o Hulku czyli Zielonej Szramie i Niszczycielu Światów. Rebelia osiąga eskalację, Hulk walczy z Czerwonym Królem i zostaje władcą planety. Jak zawsze, niestety, autorzy wprowadzają tu motyw typu: "coś za dobrze mu idzie..." i wbijają wreszcie naszemu bohaterowi "szpile". Jak wiadomo happy endu nie ma bo w kolejnym tomiszczu Zielony Potwór powraca na Ziemię i rozpętuję Wielką Wojnę. Początek piękny, finał pozostawia trochę do życzenia. Mogliby już dać spokój naszemu biednemu zielonemu. Eh...
Genialny drugi tom i zakończenie opowieści o Hulku czyli Zielonej Szramie i Niszczycielu Światów. Rebelia osiąga eskalację, Hulk walczy z Czerwonym Królem i zostaje władcą planety. Jak zawsze, niestety, autorzy wprowadzają tu motyw typu: "coś za dobrze mu idzie..." i wbijają wreszcie naszemu bohaterowi "szpile". Jak wiadomo happy endu nie ma bo w kolejnym tomiszczu Zielony...
Genialna forma i treść. Epokowy komiks i, moim zdaniem, chyba najlepszy komiks wydany przez Marvel. W "Planecie Hulka" brzmią echa klasyków s-f, jest ukłonem w stronę gwiezdnych wędrowców ("Flash Gordon", "John Carter"), ma coś zarówno z "Ben Hura" jak i z "Gwiezdnych Wojen" czy "Diuny". Hulk nie jest tu ziemskim zagrożeniem wrzeszczącym "Bić na lewo, bić na prawo", ewoluuje i przekształca się w protagonistę wyzwalającego narody i obalającego reżimy. Sama konstrukcja komiksu wciąga w każdym, dopracowanym detalu. Mamy tu: "Przymierze Hulka" w postaci grupy różnorodnych stworów (Historię każdego z nich poznajemy na kartach albumu w postaci retrospekcji rysowanej przez różnych artystów), motyw atakujących "kolców" czyli gwiezdnych pasożytów, walki na arenie i bezwzględnego Czerwonego Króla któremu w mig życzymy szybkiego zgonu. Ponadto zeszyt wzbogacony jest o mapę planety Sakaar, szkic miasta imperialnego oraz biografie postaci. Klasyk i rarytas.
Genialna forma i treść. Epokowy komiks i, moim zdaniem, chyba najlepszy komiks wydany przez Marvel. W "Planecie Hulka" brzmią echa klasyków s-f, jest ukłonem w stronę gwiezdnych wędrowców ("Flash Gordon", "John Carter"), ma coś zarówno z "Ben Hura" jak i z "Gwiezdnych Wojen" czy "Diuny". Hulk nie jest tu ziemskim zagrożeniem wrzeszczącym "Bić na lewo, bić na prawo",...
Hulk sprawia zbyt wiele kłopotów. Herosi wystrzeliwują go w kosmos, gdzie nie będzie już stanowił zagrożenia. Jednak nasz zielony olbrzym przypadkiem trafia na zamieszkałą planetę, gdzie zostaje schwytany i zmuszony do bycia gladiatorem. Szybko też buntuje się i staje na czele podobnych mu straceńców, w walce przeciwko władcom planety. I wszystko wskazuje na to, że jest istotą, jaką przepowiadały legendy…
Oto komiks, który choć powstał niedawno, cieszy się statusem dzieła już kultowego, doczekał się filmu animowanego na jego podstawie, a także wprowadził Hulka w kolejne wielkie wydarzenie, czyli „War World Hulk”, które objęło kilka serii. Na razie jednak jesteśmy w połowie zmagań Zielonego Olbrzyma na obcej planecie i na tym się skupmy.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to rysunki. Są udane, całkiem przyjemne dla oka, z komputerowym kolorem, którego użyto z głową. Scenariusz też jest całkiem udany. Początek nawet bardzo. Niestety potem fabuła traci część z atrakcyjności i realności, jaką prezentuje na początku, i skupia się na odkrywaniu przed nami nowego świata. Czy to źle, czy dobrze, kwestia jest indywidualna, nie mniej ja liczyłem na coś nieco większego.
Co nie znaczy, że komiks jest zły. Wręcz przeciwnie, czyta się go jednym tchem, ani przez chwilę nie nuży, momentami intryguje i to bardzo… Pod wieloma względami przypomina mi cykl „Armada” – scenariusz jest na podobnym poziomie, choć rysunkom daleka do wspomnianej serii – tak w ogóle mógłbym „Planetę Hulka” określić mianem najbardziej europejskiego z amerykańskich komiksów, jaki czytałem. Czy to dobrze czy źle, znów stanowi sprawę indywidualną, choć ja zaliczam to in plus, jako porcję świeżości do nieco skostniałego i dość hermetycznego rynku komiksowego w USA.
A sam album (jak zwykle znakomicie wydany i za przystępną cenę), polecam każdemu, kto obok komiksu nie przechodzi obojętnie.
Ocena: 6,5/10
Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2014/06/25/hulk-planeta-hulka-greg-pak-michael-avon-oeming-aaron-lopresti-carlo-pagulayan/
Hulk sprawia zbyt wiele kłopotów. Herosi wystrzeliwują go w kosmos, gdzie nie będzie już stanowił zagrożenia. Jednak nasz zielony olbrzym przypadkiem trafia na zamieszkałą planetę, gdzie zostaje schwytany i zmuszony do bycia gladiatorem. Szybko też buntuje się i staje na czele podobnych mu straceńców, w walce przeciwko władcom planety. I wszystko wskazuje na to, że jest...
Z niecierpliwością czekałem na kontynuację znakomitej Planety Hulka.Nie zawiodłem się.Komiks jest tak dobry jak poprzednia część.Wraz z Hulkiem i jego wesołą kompanią znów przenosimy się na zalany słońcem Sakaar w celu wyzwolenia jego mieszkańców.Nie chcę pisać zbyt wiele o fabule, aby nie zepsuć Wam przyjemności.Zakończenie jest moim zdaniem bardzo tragiczne. Większość ludzi uważa, że Hulk to potwór, a oni są dobrzy, itp.Po lekturze tego komiksu zaczynamy się zastanawiać czy to prawda, czy może jest odwrotnie.
Polecam ten komiks wszystkim fanom Marvela, a zwłaszcza fanom Hulka.Jest to jeden z moich ulubionych komiksów. Nie mogę się doczekać przeczytania World War Hulk.
Moja ocena:10/10
Z niecierpliwością czekałem na kontynuację znakomitej Planety Hulka.Nie zawiodłem się.Komiks jest tak dobry jak poprzednia część.Wraz z Hulkiem i jego wesołą kompanią znów przenosimy się na zalany słońcem Sakaar w celu wyzwolenia jego mieszkańców.Nie chcę pisać zbyt wiele o fabule, aby nie zepsuć Wam przyjemności.Zakończenie jest moim zdaniem bardzo tragiczne. Większość...
Jestem bardzo mile zaskoczony.Kiedy przeczytałem opis myślałem, że będzie to kolejne powielenie historii Spartakusa, ale kiedy w 2 godziny później przeczytałem ten komiks uznałem, że jest znakomity.Rysunki są bardzo dobre, a fabuła jest wciągająca od początku do końca.Zdecydowanie polecam wszystkim fanom Marvela, z zwłaszcza miłośnikom Hulka.Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych komiksów wydanych w ramach WKKM.
Moja ocena:10/10
Jestem bardzo mile zaskoczony.Kiedy przeczytałem opis myślałem, że będzie to kolejne powielenie historii Spartakusa, ale kiedy w 2 godziny później przeczytałem ten komiks uznałem, że jest znakomity.Rysunki są bardzo dobre, a fabuła jest wciągająca od początku do końca.Zdecydowanie polecam wszystkim fanom Marvela, z zwłaszcza miłośnikom Hulka.Moim zdaniem jest to jeden z...
Po wydarzeniach z poprzedniego tomu Hulk kontynuuję prowadzenie rebelii przeciw czerwonemu królowi, strąca go z tronu i zajmuje jego miejsce. Pierwsza część opowieści utrzymana jest na dobrym poziomie. Hulk dalej toczy walki z imperiumw związku z czym dostajemy sporo akcji, toteż czytelnik nie jest znużony. Mimo to łącznie z tomem pierwszym wątek ten obejmuje kilka zeszytów i trwa zdecydowanie za długo. Cały pomysł z wytłumaczeniem, skąd wzięły się kolce i ich wykorzystaniem naprawdę mnie zadziwił. Bohaterowie znajdują statek i odkrywają historię przeciwników, która jest dziwaczna i rozwiązuje masę ich problemów. Co prawda później wiąże się z tym kilka interesujących faktów, ale dla mnie było to swoiste deus ex machina.
Walka z imperatorem powinna być epicka, a trwa zaledwie kilka stron (jak większość bitew w całej Planecie Hulka) i nie pobudza żadnych emocji. Rządy zielonego olbrzyma były fragmentem, który z jednej strony nie odstawał od poziomu całości, z drugiej chwilami budził zażenowanie (Hulk zajmujący się traktatami pokojowymi, ukazanie jego związku z Pramocną). Zakończenie było jednak dość ciekawe i zaskakujące. Niestety, śmierć ukochanej Hulka nie była momentem tak dramatycznym jak mogłaby i powinna być. Koniec końców scenariusz całości jest epicki i ciekawy, ale potwornie nierówny. Zdecydowanie najlepszy jest początek, kiedy scenarzysta świetnie ukazał interakcje między postaciami idealnie równoważąc je z akcją. Od pojedynku ze Srebrnym Surferem historia traci impet, miejscami za bardzo się dłuży (wspomniana rebelia), a miejscami przytłacza czytelnika ilością wydarzeń zawartych w krótkich odstępach czasu. Do tego pojawia się wiele idiotyzmów fabularnych (rozwiązanie z kolcami, napęd statku niszczący pół planety (!), Hulk pływający w magmie (!!) i swoją siłą wyrównujący płyty tektoniczne (!!!) planety).
Rysunki są bardzo dobre. Główny rysownik spisuje się świetnie i pozwala nam oglądać dynamiczne kadry bogate w mnóstwo elementów, a jego szkice mają charakterystyczną, zamierzoną "niedbałość", która jednak wcale nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Świetną robotę odwalił kolorysta, dzięki któremu możemy oglądać śliczne, wielobarwne, ciepłe panele. Artysta wspomagający utrzymuje dość podobny styl, ale jego prace nieco odstają od poziomu głównego artysty.
Okładki zachowują styl, ale zdaje mi się, że rysował je ktoś inny, gdyż były mniej dopracowane. Są porządne, ale nie ma w nich nic nadzwyczajnego.
Wydanie jest standardowe. Kredowy papier, zszywane strony i twarda okładka z lakierowanymi fragmentem. Nie mógłbym się przyczepić, gdyby nie fakt, że na niektórych stronach miałem drobne plamy i nieco rozmazany tusz. To prawdziwa drobnostka, ale zwracam na takie rzeczy uwagę.
Dodatków jest niewiele. Oprócz tego, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni (wstęp, echa z przeszłości, polecane lektury) otrzymujemy szkice koncepcyjne Paka, informacje o artyście i galerię kochanek Bannera wraz z krótkimi informacjami o nich. To ostatnie stanowi idealny pokaz idiotycznych rozwiązań scenarzystów komiksów Marvela.
Zapomniałem również wspomnieć o The Amazing Fantasy #15, który jest dołączony do tego albumu. Nie jest to inauguracyjne pojawienie się Spider - Mana w komiksach Domu Pomysłów, a krótka historyjka powiązana z Hulkiem, która niewiele wnosi do całości.
Planeta Hulka to dobry komiks, na który warto poświęcić czas. Niezła fabuła, sympatyczne postacie, wspaniale wykreowany świat i ładne rysunki to powody, dla których komiks ten jest warty uwagi. Nie jest to całkowicie zamknięta historia, ale można ją traktować w tej kategorii. Czekam na World War Hulk, i choć drugi tom nieco mnie zawiódł, cieszę się, że miałem okazję obcować z całością. Nawet mając świadomość, że w mojej małej kolekcji znajduje się kilka zbiorów lepszych co najmniej o klasę nie żałuję zakupu. Planeta Hulka dostaje ode mnie 7+/10.
Po wydarzeniach z poprzedniego tomu Hulk kontynuuję prowadzenie rebelii przeciw czerwonemu królowi, strąca go z tronu i zajmuje jego miejsce. Pierwsza część opowieści utrzymana jest na dobrym poziomie. Hulk dalej toczy walki z imperiumw związku z czym dostajemy sporo akcji, toteż czytelnik nie jest znużony. Mimo to łącznie z tomem pierwszym wątek ten obejmuje kilka zeszytów...
Drugi tom "Planety Hulka" jest smutniejszy, ale ma pewną zaletę. Tych którzy uważali Sałatę za prymitywa bijącego kolegów utwierdzi on w przekonaniu, że jest on takim samym herosem jak resztą bandy Marvela.
Oto Hulk i Przymierze idą zrobić kuku Czerwonemu Królowi. Ten z pomocą swych wojsk kieruję na buntowników kolce ( takie pasożytnicze byty przejmujące kontrolę nad umysłem. Coś jak media ). Tu jednak dochodzi do ciekawej sytuacji. Każdy kto zna alter ego Bannera wie, że potrafi on być wygadany, pomysłowy ( Professor ) ale na pewno z łagodnością i dyplomacją u niego ciężej. Jednak okazuje się,że to kłamstwo. Że nasz Zielony Goliat jest ludzki i potrafi się dogadać. Z każdym.
Historia jednak konczy się tragicznie. I tu dochodzę do pewnego wniosku. Hulk ma siłę, inteligencję ( nawet jeśli nie on to Banner ... :p ), fajny odcień skóry i ma powodzenie wśród kobiet ( polecam dodatki z tegoż tomu :) ). Ale ma wielkieeego pecha.
"Planeta Hulka" jest droga i przyczyną zarazem do "Wielkiej Wojny Hulka". Tam z kolei nasz Zielony powróci na Ziemię i zrobi porządek z Iluminati. I akurat wtedy będzie wielkim, zielonym i bardzo złym terminatorem.
Drugi tom "Planety Hulka" jest smutniejszy, ale ma pewną zaletę. Tych którzy uważali Sałatę za prymitywa bijącego kolegów utwierdzi on w przekonaniu, że jest on takim samym herosem jak resztą bandy Marvela.
Oto Hulk i Przymierze idą zrobić kuku Czerwonemu Królowi. Ten z pomocą swych wojsk kieruję na buntowników kolce ( takie pasożytnicze byty przejmujące kontrolę nad...
Kupiłem i przeczytałem pierwszy tom Planety Hulka i muszę powiedzieć, że komiks wyśmienity. Bardzo podoba mi się to, że cała struktura polityczna, gospodarcza itp. planety została przemyślana. Mamy kilka fajnych postaci i ciekawe relacje między nimi. Do dialogów i tej specyficznej narracji nie mogę się przyczepić. Fabuły nie będę oceniał, gdyż nie przeczytałem jeszcze całości (czekaj teraz kilka miesięcy na kontynuację ;_; ). Od strony wizualnej spodziewałem się więcej, biorąc pod uwagę rok powstania albumu. Wszystko było narysowane dosyć niedbałą kreską. Na szczęście tła były zapełnione, a całość bardzo barwnie i żywo pokolorowana. Na plus świetna dynamika rysunków i ilustracje zajmujące całe strony. ^^ Czytało się szybko i bardzo przyjemnie. Jedyne co mnie irytowało, to drobne głupotki fabularne. Hulk bywał już chyba w gorszych tarapatach i wydostawał się z nich dzięki swemu szałowi, a tutaj zostaje bardzo szybko podporządkowany imperium. Kolejna rzecz, która mi przeszkadzała to natura sałaty. Jasne, dodanie mu nieco inteligencji sprawiło, że stał się ciekawszą postacią, ale ja lubię mojego dzikiego, wściekłego i zielonego potwora, który chce tylko niszczyć. Czy nie taki był początkowo w komiksach? Kiedy jego charakter uległ tak znacznym zmianom? Niemniej, czekam gorąco na tom 30 WKKM! :3
Kupiłem i przeczytałem pierwszy tom Planety Hulka i muszę powiedzieć, że komiks wyśmienity. Bardzo podoba mi się to, że cała struktura polityczna, gospodarcza itp. planety została przemyślana. Mamy kilka fajnych postaci i ciekawe relacje między nimi. Do dialogów i tej specyficznej narracji nie mogę się przyczepić. Fabuły nie będę oceniał, gdyż nie przeczytałem jeszcze...
Bardzo dobra lektura!
Pierwsze skojarzenie które przyszło mi na myśl podczas czytania komiksu, to film „The Transformers: The Movie” z 1986. Plus. Komuś również ? ;)
Piękna, cyberpunkowa kreacja świata, uwielbiam! Bardzo, bardzo szczegółowa! Plus. Złapałem się na fakcie, że podczas lektury przestałem zwracać uwagę nawet na sam plot, a skupiłem się na oprawie artystycznej. Naprawdę bardzo dobrze wykonane scenerie, tła, postacie!
Serdecznie polecam wszystkim fanom Marvela, Obcego i Transfomersów ;)
Bardzo dobra lektura!
Pierwsze skojarzenie które przyszło mi na myśl podczas czytania komiksu, to film „The Transformers: The Movie” z 1986. Plus. Komuś również ? ;)
Piękna, cyberpunkowa kreacja świata, uwielbiam! Bardzo, bardzo szczegółowa! Plus. Złapałem się na fakcie, że podczas lektury przestałem zwracać uwagę nawet na sam plot, a skupiłem się na oprawie artystycznej....
Historie Sałaty na obcej planecie poznałem z animowane filmu. Jednak jest kilka istotnych różnic które wpływają na korzyść tegoż komiksu. Ciekawych odsyłam do lektury i filmu.
Iluminati czyli Iron Man , Mr Fantastic , Dr Strange , Charlies Xavier , Black Bolt i Namor ( ostatni jednak maądrze wycofuje sie z pomysłu ) po nieudanych próbach udobruchania Hulka postanawiają wysłać go
heeeeen w kosmos. Wykorzystuja okazje gdy nasz zielony nerwus zostaje wysłany przez Nicka Fury'ego na orbitę w celu rozprawienia się z pewną kłopotliwą instalacją okołoziemską. Nagle bum i trach i Hulk leci dalej. Ot siurpryza jakby rzekł Jacek Dydyński.
Następnie zielony ląduje na planecie Saakar rządzonej przez Czerwonego Króla który mimo monarchistycznych ciągotek mógłby być naprawdę czerwony... Dowiadujemy się też , że portal do którego w międzyczasie wpadł Hulk odbiera spora dawkę sił. Tak więc bohater jest niemile zaskoczony tym , że tym razem dla odmiany to on jest bity . Chwilowo. Z biegiem czasu Hulk staje się ulubieńcem tłumów i rozprawia się ze śmiercionośnymi wrogami na arenie gladiatorskiej. Jako smaczek dodam , że w komiksie występuje Silver Surfer ( a nie jak w filmie końska wersja Thora - Beta Ray Bill ). Gdy niewolnicy na czele z bandą zielonej szramy ( bo taka ma ksywę Hulk) odzyskują wolność Sałata postanawia zrobić porządek. I tu dochodzimy powolutku do końca tomu. Dodam , że zielony odnosi sukcesy w swych zamiarach zaś Czerwony król okazuje się adekwatny do swych kolorystycznych odpowiedników z ziemi ( nie obrażając teście Bannera - Red Hulka ).
Podobają mi sie kolory... Zieleń jest zielona , piasek ma kolor tak wspaniały , że niamal czuc jego pylistość. Detale broni i świat na planecie Saakar są niezykle barwne. Jest on złożony i realny co często brakuje w wizerunku obcych cywilizacji. Tu mamy legende na którą wyczekują umęczeni obywatele , podłego władcę , oraz przemiane psychologiczną Hulka. Z naburmuszonego osiłka( nie bez powodu ) staje sie bojownikiem o wolność.
Dodatki z WKKM są również ciekawe więc gorąco polecam tę pozycję. Z niecierpliwością oczekuję na drugą część.
PS : swoją drogą to z Iluminati najbardziej zwrócił mą uwage Stark. Może to nie na temat ale to Iron Man przyczynil sie do smierci Kapitana Ameryki , sklonowal Thora podczas Civil war i przyczynil sie do dalekiej podrozy w kosmos Hulka... Nieładnie panie Antoni ! XD
Historie Sałaty na obcej planecie poznałem z animowane filmu. Jednak jest kilka istotnych różnic które wpływają na korzyść tegoż komiksu. Ciekawych odsyłam do lektury i filmu.
Iluminati czyli Iron Man , Mr Fantastic , Dr Strange , Charlies Xavier , Black Bolt i Namor ( ostatni jednak maądrze wycofuje sie z pomysłu ) po nieudanych próbach udobruchania Hulka postanawiają...
W dwóch pierwszych "rozdziałach" tempo akcji jest trochę za szybkie na mój gust, ale później już jest przyzwoicie. Niektóre walki mógłby być jednak dłuższe.
Fabuła jest w porządku. Nie ma może jakiś super zaskakujących zwrotów akcji, ale solidna, dobra gladiatorska historia.
Rysunki ładne, czytelne, za to okładki Ladröna są piękne. Szkoda że cały komiks nie jest w takim stylu.
To wydanie zawiera też całkiem niezłe dodatki, opisy miejsc, postaci.
Bardzo fajny komiks.
W dwóch pierwszych "rozdziałach" tempo akcji jest trochę za szybkie na mój gust, ale później już jest przyzwoicie. Niektóre walki mógłby być jednak dłuższe.
Fabuła jest w porządku. Nie ma może jakiś super zaskakujących zwrotów akcji, ale solidna, dobra gladiatorska historia.
Rysunki ładne, czytelne, za to okładki Ladröna są piękne. Szkoda że cały...
cudeńko
cudeńko
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGREEN S(A)KA(A)R
„Planeta Hulka” podejście trzecie. Bo taką cegiełkę to jednak musiałem kupić. Kiedyś, lata temu, w czasach wydawania „WKKM” zachęcony ocenami przeczytałem pierwszy tom i mnie nie porwał. No niby dla Hulka to coś, niby dla serii i wydawcy to pewne odświeżenie, bo pójście w klasyczne science fantasy, ale żeby jakieś cudo? No komiks, jak komiks, w Ameryce dość nietypowy, ale tu, na europejskim gruncie, gdzie fantastyka w takim bardziej klasycznym ujęciu zawsze jest żywa, gdy mamy na rynku takie serie, jak „Armada” (a z nią „Planeta Hulka” zawsze mi się kojarzyła, nie poradzę, chociaż poziom „Armady” jest jednak wyższy) to żadne novum, a i cudo żadne. Potem wróciłem, bo jednak to jedna z tych rzeczy, które znać i mieć wypada, jak się jest komplecistą i chce się mieć to, co najważniejsze, a ta opowieść ważna jest, bo nadała Hulkowi rozpęd na dłuższy czas. I jak wypadła? Całkiem fajnie, dobrze się bawiłem, ale nadal wolę run Patera Davida czy wyśmienitą miniserię „Banner” chociażby, bo tam każdy z twórców stawiał na pogłębianie i analizowanie postaci, a Pak w akcję idzie i na niej w „Planecie” się skupia. A teraz dopełniłem sobie tym tomem, akurat na dwudziestolecie powstania, bo w wydaniu, które miałem wypadło to i owo, co jest tu – a tam są materiały, których tu nie ma – i jeszcze raz przeczytałem i wrażenia są takie same, jak przy drugim podejściu, choć w tym wydaniu (bardziej rozbudowanym względem wersji WKKM) jest jedna koszmarnie zilustrowana historia.
Hulk zawsze był problemem. Niemal niezniszczalny, potężny, jak bogowie, był sojusznikiem, Avengerem, ale i problemem. Potrafił wpaść w szał, nie kontrolować się, stanowić zagrożenie dla wszystkich i wszystkiego. W końcu więc herosi wykorzystali okazję i wystrzelili go na obcą planetę. Cel miał być niezaludniony, ale też i nie jałowy, tam Hulk miał żyć i nikomu nie robić krzywdy. Wszystko miało być dobrze. Taa…
Los chce, że Zielony ląduje jednak na planecie Sakaar, świecie rządzonym silną ręką przez imperium, które nie waha się zabijać mieszkańców i organizować tanią, krwawą rozrywkę w formie walk gladiatorów. Poskromiony Hulk zostaje jednym z wojowników areny, ale jego siła i to, że na jego krwi zaczynają wyrastać rośliny, sprawia, że przez cierpiący lud okrzyknięty zostaje Sakaarsonem, Zieloną Szramą, postacią z przepowiedni, która zjednoczyć ma uciskanych i obalić tyranię. Pytanie jednak czy to Hulk jest postacią z proroctw, a jeśli tak, to czy Sakaarsonem czy może… niszczycielem światów?
https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2026/01/hulk-planeta-hulka-greg-pak-pagulayan.html
GREEN S(A)KA(A)R
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Planeta Hulka” podejście trzecie. Bo taką cegiełkę to jednak musiałem kupić. Kiedyś, lata temu, w czasach wydawania „WKKM” zachęcony ocenami przeczytałem pierwszy tom i mnie nie porwał. No niby dla Hulka to coś, niby dla serii i wydawcy to pewne odświeżenie, bo pójście w klasyczne science fantasy, ale żeby jakieś cudo? No komiks, jak komiks, w Ameryce...
Świetne nawet jako samodzielna historia, warte polecenia nawet dla kogoś kto nie zna komiksowych przygód Hulka, albo komu Hulk nie odpowiada. Wiadomo jak to w komiksie superbohaterskim są czasem głupotki, gorsze momenty i niepotrzebne rzeczy ale jako całość - rewelacja.
Świetne nawet jako samodzielna historia, warte polecenia nawet dla kogoś kto nie zna komiksowych przygód Hulka, albo komu Hulk nie odpowiada. Wiadomo jak to w komiksie superbohaterskim są czasem głupotki, gorsze momenty i niepotrzebne rzeczy ale jako całość - rewelacja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to374 strony
374 strony
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlaneta Hulka to genialna historia, w której Hulk trafia na okrutną planetę Sakaar rządzoną przez Czerwonego Króla. Główny bohater zostaje zniewolony i zmuszony do walk jako gladiator. Szybko udaje mu się zdobyć uznanie tłumu. W pewnym momencie (dzięki pomocy Silver Surfera) odzyskuje wolność i staje na czele rebelii.
Fabuła jest raczej prosta. Nie jest to jakaś złożona psychologiczna analiza Hulka (jak w ostatnim Nieśmiertelnym Hulku). To klasyczna opowieść fantasy, która w mojej opinii przypomina takie dzieła jak Diuna, Gladiator, czy Spartakus. W komiksie pojawia się wątek przepowiedni i wybawcy, akcja dzieje się na pustynnych terenach, Hulk musi mierzyć się w pojedynkach gladiatorskich i ostatecznie przewodzi rebelią złożoną z byłych gladiatorów i niewolników. Pomimo inspiracji wybitnymi dziełami popkultury, Planeta Hulka jest też czymś świeżym i bardzo kreatywnym. Nie wpada w pułapkę odtwórczości.
Planeta Hulka to w mojej opinii najlepszy komiks o Hulku, jaki kiedykolwiek przeczytałem.
Graficznie komiks wypada równie atrakcyjne. Za ilustrację odpowiada kilku artystów, w tym Carlo Pagulayan i Aaron Lopresti. Ich kreska jest bardzo przyjemna i miła dla oka.
Planeta Hulka to genialna historia, w której Hulk trafia na okrutną planetę Sakaar rządzoną przez Czerwonego Króla. Główny bohater zostaje zniewolony i zmuszony do walk jako gladiator. Szybko udaje mu się zdobyć uznanie tłumu. W pewnym momencie (dzięki pomocy Silver Surfera) odzyskuje wolność i staje na czele rebelii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła jest raczej prosta. Nie jest to jakaś złożona...
To zdecydowanie mój ulubiony komiks o Hulku.
To zdecydowanie mój ulubiony komiks o Hulku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKapitalna kontynuacja i pod koniec było mi naprawdę szkoda Hulka
Kapitalna kontynuacja i pod koniec było mi naprawdę szkoda Hulka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper 1 tom w którym obserwujemy Hulka , który staję się przywódcą i obrońcą poszkodowanych
Super 1 tom w którym obserwujemy Hulka , który staję się przywódcą i obrońcą poszkodowanych
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym świecie. Rysunki OK, chociaż bez szału.
Nie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym świecie. Rysunki OK, chociaż bez szału.
Nie jest to jakieś ambitne "dzieło", ale za to bardzo przyjemna przygotówka. Bez silenia się na jakieś przesłania, głębię czy pseudo-filozoficzny bełkot. Jest tempo, akcja i grupa sympatycznych bohaterów, których przygody przyjemnie się śledzi. Nigdy nie byłem fanem Hulka, ale okazuje się że można z nim zrobić całkiem dobry komiks osadzony w oryginalnym, interesującym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKapitalna gra z konwencją sword&planet. Wątki z tego komiksu znalazły się w "Thor: Ragnarok", ale pierwowzór jest nieporównanie lepszy.
Kapitalna gra z konwencją sword&planet. Wątki z tego komiksu znalazły się w "Thor: Ragnarok", ale pierwowzór jest nieporównanie lepszy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialny drugi tom i zakończenie opowieści o Hulku czyli Zielonej Szramie i Niszczycielu Światów. Rebelia osiąga eskalację, Hulk walczy z Czerwonym Królem i zostaje władcą planety. Jak zawsze, niestety, autorzy wprowadzają tu motyw typu: "coś za dobrze mu idzie..." i wbijają wreszcie naszemu bohaterowi "szpile". Jak wiadomo happy endu nie ma bo w kolejnym tomiszczu Zielony Potwór powraca na Ziemię i rozpętuję Wielką Wojnę. Początek piękny, finał pozostawia trochę do życzenia. Mogliby już dać spokój naszemu biednemu zielonemu. Eh...
Genialny drugi tom i zakończenie opowieści o Hulku czyli Zielonej Szramie i Niszczycielu Światów. Rebelia osiąga eskalację, Hulk walczy z Czerwonym Królem i zostaje władcą planety. Jak zawsze, niestety, autorzy wprowadzają tu motyw typu: "coś za dobrze mu idzie..." i wbijają wreszcie naszemu bohaterowi "szpile". Jak wiadomo happy endu nie ma bo w kolejnym tomiszczu Zielony...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialna forma i treść. Epokowy komiks i, moim zdaniem, chyba najlepszy komiks wydany przez Marvel. W "Planecie Hulka" brzmią echa klasyków s-f, jest ukłonem w stronę gwiezdnych wędrowców ("Flash Gordon", "John Carter"), ma coś zarówno z "Ben Hura" jak i z "Gwiezdnych Wojen" czy "Diuny". Hulk nie jest tu ziemskim zagrożeniem wrzeszczącym "Bić na lewo, bić na prawo", ewoluuje i przekształca się w protagonistę wyzwalającego narody i obalającego reżimy. Sama konstrukcja komiksu wciąga w każdym, dopracowanym detalu. Mamy tu: "Przymierze Hulka" w postaci grupy różnorodnych stworów (Historię każdego z nich poznajemy na kartach albumu w postaci retrospekcji rysowanej przez różnych artystów), motyw atakujących "kolców" czyli gwiezdnych pasożytów, walki na arenie i bezwzględnego Czerwonego Króla któremu w mig życzymy szybkiego zgonu. Ponadto zeszyt wzbogacony jest o mapę planety Sakaar, szkic miasta imperialnego oraz biografie postaci. Klasyk i rarytas.
Genialna forma i treść. Epokowy komiks i, moim zdaniem, chyba najlepszy komiks wydany przez Marvel. W "Planecie Hulka" brzmią echa klasyków s-f, jest ukłonem w stronę gwiezdnych wędrowców ("Flash Gordon", "John Carter"), ma coś zarówno z "Ben Hura" jak i z "Gwiezdnych Wojen" czy "Diuny". Hulk nie jest tu ziemskim zagrożeniem wrzeszczącym "Bić na lewo, bić na prawo",...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHulk sprawia zbyt wiele kłopotów. Herosi wystrzeliwują go w kosmos, gdzie nie będzie już stanowił zagrożenia. Jednak nasz zielony olbrzym przypadkiem trafia na zamieszkałą planetę, gdzie zostaje schwytany i zmuszony do bycia gladiatorem. Szybko też buntuje się i staje na czele podobnych mu straceńców, w walce przeciwko władcom planety. I wszystko wskazuje na to, że jest istotą, jaką przepowiadały legendy…
Oto komiks, który choć powstał niedawno, cieszy się statusem dzieła już kultowego, doczekał się filmu animowanego na jego podstawie, a także wprowadził Hulka w kolejne wielkie wydarzenie, czyli „War World Hulk”, które objęło kilka serii. Na razie jednak jesteśmy w połowie zmagań Zielonego Olbrzyma na obcej planecie i na tym się skupmy.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to rysunki. Są udane, całkiem przyjemne dla oka, z komputerowym kolorem, którego użyto z głową. Scenariusz też jest całkiem udany. Początek nawet bardzo. Niestety potem fabuła traci część z atrakcyjności i realności, jaką prezentuje na początku, i skupia się na odkrywaniu przed nami nowego świata. Czy to źle, czy dobrze, kwestia jest indywidualna, nie mniej ja liczyłem na coś nieco większego.
Co nie znaczy, że komiks jest zły. Wręcz przeciwnie, czyta się go jednym tchem, ani przez chwilę nie nuży, momentami intryguje i to bardzo… Pod wieloma względami przypomina mi cykl „Armada” – scenariusz jest na podobnym poziomie, choć rysunkom daleka do wspomnianej serii – tak w ogóle mógłbym „Planetę Hulka” określić mianem najbardziej europejskiego z amerykańskich komiksów, jaki czytałem. Czy to dobrze czy źle, znów stanowi sprawę indywidualną, choć ja zaliczam to in plus, jako porcję świeżości do nieco skostniałego i dość hermetycznego rynku komiksowego w USA.
A sam album (jak zwykle znakomicie wydany i za przystępną cenę), polecam każdemu, kto obok komiksu nie przechodzi obojętnie.
Ocena: 6,5/10
Recenzja opublikowana także na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2014/06/25/hulk-planeta-hulka-greg-pak-michael-avon-oeming-aaron-lopresti-carlo-pagulayan/
Hulk sprawia zbyt wiele kłopotów. Herosi wystrzeliwują go w kosmos, gdzie nie będzie już stanowił zagrożenia. Jednak nasz zielony olbrzym przypadkiem trafia na zamieszkałą planetę, gdzie zostaje schwytany i zmuszony do bycia gladiatorem. Szybko też buntuje się i staje na czele podobnych mu straceńców, w walce przeciwko władcom planety. I wszystko wskazuje na to, że jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ niecierpliwością czekałem na kontynuację znakomitej Planety Hulka.Nie zawiodłem się.Komiks jest tak dobry jak poprzednia część.Wraz z Hulkiem i jego wesołą kompanią znów przenosimy się na zalany słońcem Sakaar w celu wyzwolenia jego mieszkańców.Nie chcę pisać zbyt wiele o fabule, aby nie zepsuć Wam przyjemności.Zakończenie jest moim zdaniem bardzo tragiczne. Większość ludzi uważa, że Hulk to potwór, a oni są dobrzy, itp.Po lekturze tego komiksu zaczynamy się zastanawiać czy to prawda, czy może jest odwrotnie.
Polecam ten komiks wszystkim fanom Marvela, a zwłaszcza fanom Hulka.Jest to jeden z moich ulubionych komiksów. Nie mogę się doczekać przeczytania World War Hulk.
Moja ocena:10/10
Z niecierpliwością czekałem na kontynuację znakomitej Planety Hulka.Nie zawiodłem się.Komiks jest tak dobry jak poprzednia część.Wraz z Hulkiem i jego wesołą kompanią znów przenosimy się na zalany słońcem Sakaar w celu wyzwolenia jego mieszkańców.Nie chcę pisać zbyt wiele o fabule, aby nie zepsuć Wam przyjemności.Zakończenie jest moim zdaniem bardzo tragiczne. Większość...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem bardzo mile zaskoczony.Kiedy przeczytałem opis myślałem, że będzie to kolejne powielenie historii Spartakusa, ale kiedy w 2 godziny później przeczytałem ten komiks uznałem, że jest znakomity.Rysunki są bardzo dobre, a fabuła jest wciągająca od początku do końca.Zdecydowanie polecam wszystkim fanom Marvela, z zwłaszcza miłośnikom Hulka.Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych komiksów wydanych w ramach WKKM.
Moja ocena:10/10
Jestem bardzo mile zaskoczony.Kiedy przeczytałem opis myślałem, że będzie to kolejne powielenie historii Spartakusa, ale kiedy w 2 godziny później przeczytałem ten komiks uznałem, że jest znakomity.Rysunki są bardzo dobre, a fabuła jest wciągająca od początku do końca.Zdecydowanie polecam wszystkim fanom Marvela, z zwłaszcza miłośnikom Hulka.Moim zdaniem jest to jeden z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo wydarzeniach z poprzedniego tomu Hulk kontynuuję prowadzenie rebelii przeciw czerwonemu królowi, strąca go z tronu i zajmuje jego miejsce. Pierwsza część opowieści utrzymana jest na dobrym poziomie. Hulk dalej toczy walki z imperiumw związku z czym dostajemy sporo akcji, toteż czytelnik nie jest znużony. Mimo to łącznie z tomem pierwszym wątek ten obejmuje kilka zeszytów i trwa zdecydowanie za długo. Cały pomysł z wytłumaczeniem, skąd wzięły się kolce i ich wykorzystaniem naprawdę mnie zadziwił. Bohaterowie znajdują statek i odkrywają historię przeciwników, która jest dziwaczna i rozwiązuje masę ich problemów. Co prawda później wiąże się z tym kilka interesujących faktów, ale dla mnie było to swoiste deus ex machina.
Walka z imperatorem powinna być epicka, a trwa zaledwie kilka stron (jak większość bitew w całej Planecie Hulka) i nie pobudza żadnych emocji. Rządy zielonego olbrzyma były fragmentem, który z jednej strony nie odstawał od poziomu całości, z drugiej chwilami budził zażenowanie (Hulk zajmujący się traktatami pokojowymi, ukazanie jego związku z Pramocną). Zakończenie było jednak dość ciekawe i zaskakujące. Niestety, śmierć ukochanej Hulka nie była momentem tak dramatycznym jak mogłaby i powinna być. Koniec końców scenariusz całości jest epicki i ciekawy, ale potwornie nierówny. Zdecydowanie najlepszy jest początek, kiedy scenarzysta świetnie ukazał interakcje między postaciami idealnie równoważąc je z akcją. Od pojedynku ze Srebrnym Surferem historia traci impet, miejscami za bardzo się dłuży (wspomniana rebelia), a miejscami przytłacza czytelnika ilością wydarzeń zawartych w krótkich odstępach czasu. Do tego pojawia się wiele idiotyzmów fabularnych (rozwiązanie z kolcami, napęd statku niszczący pół planety (!), Hulk pływający w magmie (!!) i swoją siłą wyrównujący płyty tektoniczne (!!!) planety).
Rysunki są bardzo dobre. Główny rysownik spisuje się świetnie i pozwala nam oglądać dynamiczne kadry bogate w mnóstwo elementów, a jego szkice mają charakterystyczną, zamierzoną "niedbałość", która jednak wcale nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Świetną robotę odwalił kolorysta, dzięki któremu możemy oglądać śliczne, wielobarwne, ciepłe panele. Artysta wspomagający utrzymuje dość podobny styl, ale jego prace nieco odstają od poziomu głównego artysty.
Okładki zachowują styl, ale zdaje mi się, że rysował je ktoś inny, gdyż były mniej dopracowane. Są porządne, ale nie ma w nich nic nadzwyczajnego.
Wydanie jest standardowe. Kredowy papier, zszywane strony i twarda okładka z lakierowanymi fragmentem. Nie mógłbym się przyczepić, gdyby nie fakt, że na niektórych stronach miałem drobne plamy i nieco rozmazany tusz. To prawdziwa drobnostka, ale zwracam na takie rzeczy uwagę.
Dodatków jest niewiele. Oprócz tego, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni (wstęp, echa z przeszłości, polecane lektury) otrzymujemy szkice koncepcyjne Paka, informacje o artyście i galerię kochanek Bannera wraz z krótkimi informacjami o nich. To ostatnie stanowi idealny pokaz idiotycznych rozwiązań scenarzystów komiksów Marvela.
Zapomniałem również wspomnieć o The Amazing Fantasy #15, który jest dołączony do tego albumu. Nie jest to inauguracyjne pojawienie się Spider - Mana w komiksach Domu Pomysłów, a krótka historyjka powiązana z Hulkiem, która niewiele wnosi do całości.
Planeta Hulka to dobry komiks, na który warto poświęcić czas. Niezła fabuła, sympatyczne postacie, wspaniale wykreowany świat i ładne rysunki to powody, dla których komiks ten jest warty uwagi. Nie jest to całkowicie zamknięta historia, ale można ją traktować w tej kategorii. Czekam na World War Hulk, i choć drugi tom nieco mnie zawiódł, cieszę się, że miałem okazję obcować z całością. Nawet mając świadomość, że w mojej małej kolekcji znajduje się kilka zbiorów lepszych co najmniej o klasę nie żałuję zakupu. Planeta Hulka dostaje ode mnie 7+/10.
Po wydarzeniach z poprzedniego tomu Hulk kontynuuję prowadzenie rebelii przeciw czerwonemu królowi, strąca go z tronu i zajmuje jego miejsce. Pierwsza część opowieści utrzymana jest na dobrym poziomie. Hulk dalej toczy walki z imperiumw związku z czym dostajemy sporo akcji, toteż czytelnik nie jest znużony. Mimo to łącznie z tomem pierwszym wątek ten obejmuje kilka zeszytów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom "Planety Hulka" jest smutniejszy, ale ma pewną zaletę. Tych którzy uważali Sałatę za prymitywa bijącego kolegów utwierdzi on w przekonaniu, że jest on takim samym herosem jak resztą bandy Marvela.
Oto Hulk i Przymierze idą zrobić kuku Czerwonemu Królowi. Ten z pomocą swych wojsk kieruję na buntowników kolce ( takie pasożytnicze byty przejmujące kontrolę nad umysłem. Coś jak media ). Tu jednak dochodzi do ciekawej sytuacji. Każdy kto zna alter ego Bannera wie, że potrafi on być wygadany, pomysłowy ( Professor ) ale na pewno z łagodnością i dyplomacją u niego ciężej. Jednak okazuje się,że to kłamstwo. Że nasz Zielony Goliat jest ludzki i potrafi się dogadać. Z każdym.
Historia jednak konczy się tragicznie. I tu dochodzę do pewnego wniosku. Hulk ma siłę, inteligencję ( nawet jeśli nie on to Banner ... :p ), fajny odcień skóry i ma powodzenie wśród kobiet ( polecam dodatki z tegoż tomu :) ). Ale ma wielkieeego pecha.
"Planeta Hulka" jest droga i przyczyną zarazem do "Wielkiej Wojny Hulka". Tam z kolei nasz Zielony powróci na Ziemię i zrobi porządek z Iluminati. I akurat wtedy będzie wielkim, zielonym i bardzo złym terminatorem.
Drugi tom "Planety Hulka" jest smutniejszy, ale ma pewną zaletę. Tych którzy uważali Sałatę za prymitywa bijącego kolegów utwierdzi on w przekonaniu, że jest on takim samym herosem jak resztą bandy Marvela.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOto Hulk i Przymierze idą zrobić kuku Czerwonemu Królowi. Ten z pomocą swych wojsk kieruję na buntowników kolce ( takie pasożytnicze byty przejmujące kontrolę nad...
Kupiłem i przeczytałem pierwszy tom Planety Hulka i muszę powiedzieć, że komiks wyśmienity. Bardzo podoba mi się to, że cała struktura polityczna, gospodarcza itp. planety została przemyślana. Mamy kilka fajnych postaci i ciekawe relacje między nimi. Do dialogów i tej specyficznej narracji nie mogę się przyczepić. Fabuły nie będę oceniał, gdyż nie przeczytałem jeszcze całości (czekaj teraz kilka miesięcy na kontynuację ;_; ). Od strony wizualnej spodziewałem się więcej, biorąc pod uwagę rok powstania albumu. Wszystko było narysowane dosyć niedbałą kreską. Na szczęście tła były zapełnione, a całość bardzo barwnie i żywo pokolorowana. Na plus świetna dynamika rysunków i ilustracje zajmujące całe strony. ^^ Czytało się szybko i bardzo przyjemnie. Jedyne co mnie irytowało, to drobne głupotki fabularne. Hulk bywał już chyba w gorszych tarapatach i wydostawał się z nich dzięki swemu szałowi, a tutaj zostaje bardzo szybko podporządkowany imperium. Kolejna rzecz, która mi przeszkadzała to natura sałaty. Jasne, dodanie mu nieco inteligencji sprawiło, że stał się ciekawszą postacią, ale ja lubię mojego dzikiego, wściekłego i zielonego potwora, który chce tylko niszczyć. Czy nie taki był początkowo w komiksach? Kiedy jego charakter uległ tak znacznym zmianom? Niemniej, czekam gorąco na tom 30 WKKM! :3
Kupiłem i przeczytałem pierwszy tom Planety Hulka i muszę powiedzieć, że komiks wyśmienity. Bardzo podoba mi się to, że cała struktura polityczna, gospodarcza itp. planety została przemyślana. Mamy kilka fajnych postaci i ciekawe relacje między nimi. Do dialogów i tej specyficznej narracji nie mogę się przyczepić. Fabuły nie będę oceniał, gdyż nie przeczytałem jeszcze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra lektura!
Pierwsze skojarzenie które przyszło mi na myśl podczas czytania komiksu, to film „The Transformers: The Movie” z 1986. Plus. Komuś również ? ;)
Piękna, cyberpunkowa kreacja świata, uwielbiam! Bardzo, bardzo szczegółowa! Plus. Złapałem się na fakcie, że podczas lektury przestałem zwracać uwagę nawet na sam plot, a skupiłem się na oprawie artystycznej. Naprawdę bardzo dobrze wykonane scenerie, tła, postacie!
Serdecznie polecam wszystkim fanom Marvela, Obcego i Transfomersów ;)
Bardzo dobra lektura!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze skojarzenie które przyszło mi na myśl podczas czytania komiksu, to film „The Transformers: The Movie” z 1986. Plus. Komuś również ? ;)
Piękna, cyberpunkowa kreacja świata, uwielbiam! Bardzo, bardzo szczegółowa! Plus. Złapałem się na fakcie, że podczas lektury przestałem zwracać uwagę nawet na sam plot, a skupiłem się na oprawie artystycznej....
Historie Sałaty na obcej planecie poznałem z animowane filmu. Jednak jest kilka istotnych różnic które wpływają na korzyść tegoż komiksu. Ciekawych odsyłam do lektury i filmu.
Iluminati czyli Iron Man , Mr Fantastic , Dr Strange , Charlies Xavier , Black Bolt i Namor ( ostatni jednak maądrze wycofuje sie z pomysłu ) po nieudanych próbach udobruchania Hulka postanawiają wysłać go
heeeeen w kosmos. Wykorzystuja okazje gdy nasz zielony nerwus zostaje wysłany przez Nicka Fury'ego na orbitę w celu rozprawienia się z pewną kłopotliwą instalacją okołoziemską. Nagle bum i trach i Hulk leci dalej. Ot siurpryza jakby rzekł Jacek Dydyński.
Następnie zielony ląduje na planecie Saakar rządzonej przez Czerwonego Króla który mimo monarchistycznych ciągotek mógłby być naprawdę czerwony... Dowiadujemy się też , że portal do którego w międzyczasie wpadł Hulk odbiera spora dawkę sił. Tak więc bohater jest niemile zaskoczony tym , że tym razem dla odmiany to on jest bity . Chwilowo. Z biegiem czasu Hulk staje się ulubieńcem tłumów i rozprawia się ze śmiercionośnymi wrogami na arenie gladiatorskiej. Jako smaczek dodam , że w komiksie występuje Silver Surfer ( a nie jak w filmie końska wersja Thora - Beta Ray Bill ). Gdy niewolnicy na czele z bandą zielonej szramy ( bo taka ma ksywę Hulk) odzyskują wolność Sałata postanawia zrobić porządek. I tu dochodzimy powolutku do końca tomu. Dodam , że zielony odnosi sukcesy w swych zamiarach zaś Czerwony król okazuje się adekwatny do swych kolorystycznych odpowiedników z ziemi ( nie obrażając teście Bannera - Red Hulka ).
Podobają mi sie kolory... Zieleń jest zielona , piasek ma kolor tak wspaniały , że niamal czuc jego pylistość. Detale broni i świat na planecie Saakar są niezykle barwne. Jest on złożony i realny co często brakuje w wizerunku obcych cywilizacji. Tu mamy legende na którą wyczekują umęczeni obywatele , podłego władcę , oraz przemiane psychologiczną Hulka. Z naburmuszonego osiłka( nie bez powodu ) staje sie bojownikiem o wolność.
Dodatki z WKKM są również ciekawe więc gorąco polecam tę pozycję. Z niecierpliwością oczekuję na drugą część.
PS : swoją drogą to z Iluminati najbardziej zwrócił mą uwage Stark. Może to nie na temat ale to Iron Man przyczynil sie do smierci Kapitana Ameryki , sklonowal Thora podczas Civil war i przyczynil sie do dalekiej podrozy w kosmos Hulka... Nieładnie panie Antoni ! XD
Historie Sałaty na obcej planecie poznałem z animowane filmu. Jednak jest kilka istotnych różnic które wpływają na korzyść tegoż komiksu. Ciekawych odsyłam do lektury i filmu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIluminati czyli Iron Man , Mr Fantastic , Dr Strange , Charlies Xavier , Black Bolt i Namor ( ostatni jednak maądrze wycofuje sie z pomysłu ) po nieudanych próbach udobruchania Hulka postanawiają...
Bardzo fajny komiks.
W dwóch pierwszych "rozdziałach" tempo akcji jest trochę za szybkie na mój gust, ale później już jest przyzwoicie. Niektóre walki mógłby być jednak dłuższe.
Fabuła jest w porządku. Nie ma może jakiś super zaskakujących zwrotów akcji, ale solidna, dobra gladiatorska historia.
Rysunki ładne, czytelne, za to okładki Ladröna są piękne. Szkoda że cały komiks nie jest w takim stylu.
To wydanie zawiera też całkiem niezłe dodatki, opisy miejsc, postaci.
Bardzo fajny komiks.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW dwóch pierwszych "rozdziałach" tempo akcji jest trochę za szybkie na mój gust, ale później już jest przyzwoicie. Niektóre walki mógłby być jednak dłuższe.
Fabuła jest w porządku. Nie ma może jakiś super zaskakujących zwrotów akcji, ale solidna, dobra gladiatorska historia.
Rysunki ładne, czytelne, za to okładki Ladröna są piękne. Szkoda że cały...