Książkę czyta się bardzo trudno. Miejscami przypomina językowy bełkot z kompletnie niezrozumiałą treścią. Autorce wyraźnie brakuje warsztatu pisarskiego, co szczególnie zaskakuje (i niepokoi), biorąc pod uwagę informację z notki biograficznej, że jest polonistką i – co gorsza – wykłada na uczelni. Trudno mi sobie wyobrazić zajęcia prowadzone przez osobę operującą językiem na takim poziomie.
Przez całą lekturę towarzyszyło mi pytanie: jak ta książka w ogóle została wydana bez rzetelnej korekty i redakcji? Liczne konstrukcje językowe rażą nieporadnością, stylistycznym chaosem i brakiem wyczucia języka. Przykłady mówią same za siebie:
„Następny był jakiś chłop z rękoma wielkimi jak bochny i uwalanymi ziemią”
„… nieco już nadżartych przez robaki drzewne”
„Nim się toto rozchodzi, to krew się leje”
„(…) ja tego łupania wytrzymać nie mogę, (…) te maderskie kalorie walą w biodra”
a prawdziwym „mistrzostwem” jest zdanie o porzuconym psie: „wywalono go na Levadę”.
To nie są pojedyncze potknięcia, lecz konsekwentny językowy dramat, który skutecznie niszczy odbiór treści. Styl jest ciężki, nieprzejrzysty, momentami wręcz irytujący, przez co czytanie staje się męczarnią, a nie przyjemnością.
Najbardziej rozczarowujące jest jednak to, że temat książki ma ogromny potencjał i był dla mnie naprawdę interesujący. Niestety został on całkowicie pogrzebany pod nieudolnym językiem i brakiem redakcyjnej dyscypliny. Zamiast zaangażowania pojawia się zmęczenie, zamiast refleksji – frustracja.
Podsumowując: wielkie rozczarowanie i przykład zmarnowanej szansy. Ciekawy temat nie wystarcza, jeśli forma skutecznie odstrasza od lektury.
Książkę czyta się bardzo trudno. Miejscami przypomina językowy bełkot z kompletnie niezrozumiałą treścią. Autorce wyraźnie brakuje warsztatu pisarskiego, co szczególnie zaskakuje (i niepokoi), biorąc pod uwagę informację z notki biograficznej, że jest polonistką i – co gorsza – wykłada na uczelni. Trudno mi sobie wyobrazić zajęcia prowadzone przez osobę operującą językiem...
Kupiłam książkę dla uzupełnienia wiedzy o Maderze, krótko po powrocie z udanej wycieczki na tę wyspę. Po lekturze mam mieszane uczucia. Sporo interesujących informacji, czytało się dość dobrze, ale ze świadomością, że według Autorki, byłam w grupie turystów, o których pisze bez sympatii. Wiem, że w wielu atrakcyjnych turystycznie miejscach, mieszkańcy są przytłoczeni liczbą gości. Sama mieszkam w miejscowości obleganej przez turystów. Tyle, że Autorka też nie urodziła się na Maderze...
Kupiłam książkę dla uzupełnienia wiedzy o Maderze, krótko po powrocie z udanej wycieczki na tę wyspę. Po lekturze mam mieszane uczucia. Sporo interesujących informacji, czytało się dość dobrze, ale ze świadomością, że według Autorki, byłam w grupie turystów, o których pisze bez sympatii. Wiem, że w wielu atrakcyjnych turystycznie miejscach, mieszkańcy są przytłoczeni...
Mój wyjazd niestety został anulowany- koronawirus skutecznie pokrzyżował mi plany, ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się zobaczyć to cudowne miejsce pełne zieleni, słońca i kwiatów. 🌳🌱🌸
,,Moja Madera. Raj na sprzedaż” to nie jest klasyczny przewodnik turystyczny. To książka, w której autorka dzieli się swoimi wrażeniami i codziennością związaną z przeprowadzką na wyspę. Pokazuje Maderę od innej strony- niekoniecznie tej pięknej i turystycznej.
Czytając tę książkę ma się wrażenie, jakby rozmawiało się z przyjacielem który opowiada, co u niego słychać. Jest lekko, swobodnie i z humorem. Po przeczytaniu ostatniej poczułam mały niedosyt- że to już koniec. Z ogromną chęcią przeczytałabym jeszcze więcej !
Autorka zdradza kulisy codzienności, opisuje zwyczaje panujące na Maderze oraz dzieli się smaczkami, o których nie przeczytacie w żadnym z przewodników :)
Duży plus także za krótkie rozdziały- dzięki nim książkę czyta się niezwykle dynamicznie i przyjemnie. Warto wspomnieć o jeszcze jednym atucie: autorka odczarowuje temat przeprowadzki za granicę i nie przedstawia go wyłącznie w superlatywach. Mam ostatnio wrażenie, że wiele osób idealizuje życie w ciepłych krajach, a przecież – jak to mówią – wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma 📖✨
Polecam 10/10 🌟
Za egzemplarz otrzymany w ramach współpracy barterowej dziękuję wydawnictwu.
Byliście na Maderze:) ?✨
Mój wyjazd niestety został anulowany- koronawirus skutecznie pokrzyżował mi plany, ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się zobaczyć to cudowne miejsce pełne zieleni, słońca i kwiatów. 🌳🌱🌸
,,Moja Madera. Raj na sprzedaż” to nie jest klasyczny przewodnik turystyczny. To książka, w której autorka dzieli się swoimi wrażeniami i codziennością...
Świetna książka, docenia ja zwłaszcza ci, którzy byli już na wyspie i teraz czytając ją mogą łatwo odnaleźć się w miejscach i sytuacjach opisywanych przez autorkę. Nie jest to natomiast przewodnik co warto zobaczyć, gdzie warto zjeść itd. i myślę, że gdybym przeczytał ją z taką intencją przed wizytą na Maderze, to ocena byłaby znacznie niższa
Świetna książka, docenia ja zwłaszcza ci, którzy byli już na wyspie i teraz czytając ją mogą łatwo odnaleźć się w miejscach i sytuacjach opisywanych przez autorkę. Nie jest to natomiast przewodnik co warto zobaczyć, gdzie warto zjeść itd. i myślę, że gdybym przeczytał ją z taką intencją przed wizytą na Maderze, to ocena byłaby znacznie niższa
Mój wymarzony kierunek podróży to Madera.
Dlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Aleksandry Skibińskiej "Moja Madera raj na sprzedaż".
Autorka opisała piękno tej wyspy z ciepłym klimatem, cudowną roślinnością i pięknymi widokami. To dlatego, właśnie, Madera zyskała miano wyspy wiecznej wiosny.
Wszystko napisane jest lekkim piórem. Można poznać historię, zwyczaje czy sytuację polityczną Madery. I oczywiście poznać problemy związane z "natłokiem" turystów.
Pod wpływem wczasowiczów wyspa zaczęła przechodzić transformację. I to niekoniecznie na "plus".
Niszczenie przyrody, wypadki powodowane przez turystów, korupcja to tylko niektóre z problemów z jakimi mierzy się dzisiejsza Madera.
Autorka opisała także kuchnię, lokalne zwyczaje, muzykę -to co jest lokalnym smaczkiem, a nie znajdziecie tych informacji w przewodnikach.
Zachęcam do lektury
Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz do recenzji.
Aleksandra Skibińska Moja Madera raj na sprzedaż
Mój wymarzony kierunek podróży to Madera.
Dlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Aleksandry Skibińskiej "Moja Madera raj na sprzedaż".
Autorka opisała piękno tej wyspy z ciepłym klimatem, cudowną roślinnością i pięknymi widokami. To dlatego, właśnie, Madera zyskała miano wyspy wiecznej wiosny.
Wszystko napisane jest lekkim piórem. Można poznać historię,...
Aleksandra Skibińska w książce „Moja Madera” pokazuje piękną wyspę. Nieceniona roślinność, budynki, zabytki, krajobrazy zapierające dech w piersiach.
Jedyne i niepowtarzalne widoki. Język, historia i ludzie są bardzo zadziwiający i porywający. Aleksandra Skibińska to polka, która od kilkunastu lat mieszka na Maderze. Opisuje ludzi, tam mieszkających, ich styl życia, tradycje, zwyczaje.
Tematami dominującymi jest kultura, muzyka, kuchnia itp. Ale znajdziemy także tematy bardziej przyziemne a omijane przez przewodniki, jakie przeczytajcie sami.
Polecam. Do zaczytania!
Aleksandra Skibińska w książce „Moja Madera” pokazuje piękną wyspę. Nieceniona roślinność, budynki, zabytki, krajobrazy zapierające dech w piersiach.
Jedyne i niepowtarzalne widoki. Język, historia i ludzie są bardzo zadziwiający i porywający. Aleksandra Skibińska to polka, która od kilkunastu lat mieszka na Maderze. Opisuje ludzi, tam mieszkających, ich styl życia,...
W Klubie Recenzenta serwisu nakanapie.pl natknęłam się na ciekawą pozycję książkową zatytułowaną "Moja Madera. Raj na sprzedaż", która od razu przykuła moją uwagę. Nie zastanawiałam się długo, gdyż wyspa wiecznej wiosny to jeden z kierunków, które mam w planach od pewnego czasu.
Madera to szczególny ląd położony na oceanie Atlantyckim w odległości niecałe 1000 km. od kontynentalnej Portugalii. Wyspa to jeden z najwyższych wulkanów na świecie, jest tutaj aż siedem stref klimatycznych, mamy bogatą, zróżnicowaną roślinność i... wieczną wiosnę (choć oczywiście nie w każdym rejonie).
Aleksandra Skibińska zabiera nas na tę rajską wyspę by pokazać, jak Madera zmieniała się na przestrzeni piętnastu lat, odkąd autorka wraz z mężem osiedliła się tam na stałe. Główną przyczyną tych zmian jest przede wszystkim wzmożona turystyka i rozbudowywanie infrastruktury w taki sposób, aby przyjąć jak najwięcej przyjezdnych.
W przypadku naszych bohaterów decyzja o przeprowadzce była gruntownie przemyślana i zaplanowana. Jeszcze przed zakupem domu w 2010 roku Aleksandra i Mirko bywali kilkakrotnie na wyspie, by upewnić się, że będzie to dla nich odpowiednie miejsce do życia. A warunków do spełnienia było kilka... nie za gorąco, ale też nie za zimno, mało deszczu, żadnych jadowitych stworzeń (węży, pająków itp.) oraz drapieżników (lwów, tygrysów...), mili i uczynni ludzie, niska przestępczość, europejska cywilizacja, gdzie można się porozumieć w języku angielskim. Madera spełniła te oczekiwania.
Jak się okazuje zakup domu na wyspie nie jest prostą sprawą i na pewno wymaga rozwagi i ogromnej cierpliwości. Sprawy urzędowe załatwia się... latami, a nierzadko są one tak zagmatwane, że w ogóle trudno je ogarnąć. Ale o tym dokładniej opowie autorka w swojej książce.
"Moja Madera" to rodzaj subiektywnego przewodnika, który tak naprawdę jest słodko - gorzką, bardzo szczerą relacją Polki, która dzieli się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami z życia na wyspie. Bardzo lubię tego rodzaju literaturę, ponieważ mogę z niej wynieść dużo więcej, niż tylko listę popularnych miejsc wartych odwiedzenia, o których piszą wszystkie przewodniki. Co ciekawe, Aleksandra Skibińska nie oprowadza nas po ulubionych zakątkach i ich nie promuje, ale skupia się przede wszystkim na codziennym życiu, mieszkańcach, zwyczajach i kulturze. Przekazuje czytelnikom różne ciekawostki. Pojawiają się też krótkie, ale bardzo ciekawe nawiązania do historii. Autorka stara się opisać blaski i cienie wyspy wiecznej wiosny, przy czym niestety z roku na rok tych cieni jest coraz więcej. Madera kojarzona jest z prawdziwym rajem do wypoczynku oraz eldorado, gdzie można zarobić fortunę. I rzeczywiście są tacy, którzy obracają tu setkami tysięcy euro, podczas gdy zwyczajni mieszkańcy często ledwo wiążą koniec z końcem.
Muszę przyznać szczerze, że po przeczytaniu tej relacji jestem z jednej strony zauroczona Maderą jako wyspą, jej egzotyką, kolorytem, zróżnicowaniem i klimatem. Z drugiej strony przeraża mnie fakt zadeptywania uliczek, szlaków i ścieżek, zabudowywania każdego najmniejszego kawałka gruntu i rujnowania tego, co Madera ma do zaoferowania swoim mieszkańcom. Autorka świetnie pokazała do czego prowadzi bezmyślność, układy, korupcja i pęd za pieniądzem. Wydźwięk jest wyraźny i bardzo czytelny. Madera zatraca swój urok i pierwotny charakter, zmierza po równi pochyłej ku zagładzie. Podtytuł książki - raj na sprzedaż -jest tu niestety bardzo wymowny i trafiony. Można odnieść wrażenie, jakby autorka chciała celowo zniechęcić do wyjazdów na Maderę poprzez skupianie się na tych wszystkich ciemnych stronach turystycznego biznesu. Jednak moim zdaniem wynika to bardziej z troski i chęci zwrócenia uwagi na pewne procesy, których skutki są niestety nieodwracalne.
Książka napisana jest w bardzo przystępny sposób. Prosty język, miejscami mocno emocjonalny ułatwia poznawanie wyspy, ale też pozwala na wyciąganie własnych wniosków. Krótkie rozdziały poświęcone konkretnym tematom i w wielu miejscach uzupełnione o piękne zdjęcia działają na wyobraźnię i sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. Treść jest interesująca, pozwala obalić mity i zobaczyć Maderę oczami jej mieszkańców borykających się z coraz większymi problemami.
Książka Aleksandry Skibińskiej "Moja Madera. Raj na sprzedaż" to była naprawdę ekscytująca podróż, która dostarczyła mi mnóstwa wrażeń. Mam nadzieję, że całkiem niedługo odwiedzę Funchal i będę mogła osobiście poczuć klimat wyspy.
MADERA - RAJ CZY KOMERCJA
W Klubie Recenzenta serwisu nakanapie.pl natknęłam się na ciekawą pozycję książkową zatytułowaną "Moja Madera. Raj na sprzedaż", która od razu przykuła moją uwagę. Nie zastanawiałam się długo, gdyż wyspa wiecznej wiosny to jeden z kierunków, które mam w planach od pewnego czasu.
Madera to szczególny ląd położony na oceanie Atlantyckim w...
🌺 Może marzy się Wam urlop w krainie wiecznej wiosny? Tak nazywana jest Madera - jeden z najpopularniejszych kierunków podróży w ostatnich latach.
✈️ W katalogach biur turystycznych widzimy piękne zdjęcia i obietnice wypoczynku, jednak Aleksandra Skibińska próbuje pokazać nam więcej. Sama mieszka na Maderze od piętnastu lat, poznała dosyć dobrze jej historię, kulturę i mieszkańców. Dostrzega, jak zmienia się to miejsce pod wpływem masowej turystyki, korupcji i źle prowadzonej polityki.
🕵️♀️ Perspektywa autorki jest ciekawa - ukazuje ten "raj" od środka, z dużą wnikliwością, ale patrzy na niego oczami przybysza. Pewnie stąd bierze się olbrzymi dystans i szczypta ironii, którą okraszone są jej opowieści. Nie poprzestaje na własnych doświadczeniach, ale opisuje także życie innych przyjezdnych. Kto odnalazł tam szczęście, a kto poczuł się oszukany? O tym, że Madera jest świetnym miejscem na wakacyjny wypad, wiemy wszyscy, ale jak funkcjonuje się tam na co dzień?
❓Jakie święta obchodzi się na wyspie? Dlaczego szopki bożonarodzeniowe zajmują w niektórych domach pół salonu?🎄 No i dlaczego Polakom tylko wydaje się, że są dobrzy w grillowaniu? 🍖Tego wszystkiego dowiecie się, czytając książkę Skibińskiej, do czego serdecznie Was zachęcam!
❄️ Ostatnio czytam sporo pozycji w zimowym klimacie, więc "Moja Madera. Raj na sprzedaż" była miłą odskocznią. Mimo że stanowi zbiór anegdot, analiz i prognoz, które często nie mają pozytywnego wydźwięku, czytało mi się ją szybko i przyjemnie. Jeśli lubicie publikacje z pogranicza reportażu i pamiętnika oraz nie boicie się zbaczać ze szlaków wytyczonych turystom, jest to coś dla Was!🧳
Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwo_novaeres [współpraca recenzencka].
🏖️ Komu przydałyby się wakacje? 😎
🌺 Może marzy się Wam urlop w krainie wiecznej wiosny? Tak nazywana jest Madera - jeden z najpopularniejszych kierunków podróży w ostatnich latach.
✈️ W katalogach biur turystycznych widzimy piękne zdjęcia i obietnice wypoczynku, jednak Aleksandra Skibińska próbuje pokazać nam więcej. Sama mieszka na Maderze od piętnastu lat, poznała dosyć...
Po tę książkę sięgnęłam z przyjemnością, żeby poszerzyć swoją wiedzę o tej pięknej wyspie.
Ulubiona przez turystów, z zawsze słoneczną pogodą, soczystą roślinnością, wybornym winem, bezpieczeństwem.
Czy to faktycznie raj na ziemi?
Autorka książki Aleksandra Skibińska, która sama przeprowadziła się tam z Polski, zobrazuje nam prawdziwe oblicze Madery.
Jak sama pisze:
"Ta książka jest o tym, jak wyglądało życie na Maderze jeszcze kilkanaście lat temu i jak zmieniło się pod wpływem rozwoju turystyki i osadnictwa".
Jeździli tam z mężem Mirko, przez kilka lat od 2001r., i stwierdzili, że to jest ich miejsce na ziemi.
Pani Ola kupiła domek na Maderze w 2010r., według życzenia jej męża, który jest ciepłolubny.
Wcześniej na Maderze, połowa wyspy nie wyglądała korzystnie. Wszędzie ruiny.
Ale wreszcie natrafili na domek w Lugar de Baixo w dzielnicy Ponta do Sol. Był niestety do poprawki.
Z tej ciekawej lektury dowiadujemy się także o starych dziejach wyspy i skąd pochodzi nazwa. O warunkach atmosferycznych, nie zawsze korzystnych.
Poznajemy mentalność maderskich mieszkańców, ich wierzenia, zwyczaje, święta, szczególną religijność.
Dowiedziałam się o jedynym zawodzie na świecie, tj. lavadero.
Autorka była zaskoczona ilością bezdomnych psów i kotów na ulicach.
Książka podzielona na kilkanaście rozdziałów, każdy dokładnie opisany tematycznie.
Mamy dużo różnorodnych zdjęć przedstawiających Maderę.
Jest nawet przepis na napój o egzotycznej nazwie- poncha.
Czy warto pojechać do Madery, osiedlić się tam na stałe?
Na te pytania, zapraszam do lektury.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res💝
Po tę książkę sięgnęłam z przyjemnością, żeby poszerzyć swoją wiedzę o tej pięknej wyspie.
Ulubiona przez turystów, z zawsze słoneczną pogodą, soczystą roślinnością, wybornym winem, bezpieczeństwem.
Czy to faktycznie raj na ziemi?
Autorka książki Aleksandra Skibińska, która sama przeprowadziła się tam z Polski, zobrazuje nam prawdziwe oblicze Madery.
Jak sama pisze:
"Ta...
„Moja Madera. Raj na sprzedaż” Aleksandry Skibińskiej to opowieść, która z pozornie sielankowego obrazu wyspy Madera wydobywa jej mniej znane, często trudne oblicze. Autorka, mieszkająca na wyspie od piętnastu lat, zabiera czytelników w podróż po codziennym życiu mieszkańców, pokazując zarówno piękno krajobrazów, jak i skutki masowej turystyki czy lokalnej korupcji.
Książka nie jest typowym przewodnikiem turystycznym. To raczej połączenie reportażu i pamiętnika, w którym osobiste doświadczenia autorki splatają się z opisem kultury, obyczajów i historii wyspy. Skibińska pokazuje, jak Madera zmieniała się na przestrzeni lat, jakie napięcia wywołuje napływ turystów i nowych osadników oraz jakie wyzwania stoją przed lokalną społecznością.
Narracja autorki jest bezpośrednia i pełna emocji. Momentami ironiczna, momentami gorzka, nadaje książce lekko humorystyczny ton, który przeplata się z poważnymi refleksjami. Czytelnik szybko przyzwyczaja się do stylu, który imituje rozmowę z sąsiadką czy przewodniczkę, a przez to lektura staje się przystępna i przyjemna mimo trudnych tematów.
Najciekawszym aspektem książki są kontrasty, jakie autorka kreśli między urokami wyspy a jej problemami. Zachwycające widoki, łagodny klimat i bogactwo przyrody zestawione są z opowieściami o wypieraniu rdzennej ludności, degradacji środowiska, presji turystów i lokalnych konfliktach. Skibińska nie moralizuje, lecz pokazuje, że raj na ziemi to często tylko fasada, pod którą kryje się rzeczywistość wymagająca refleksji.
Autorka nie unika trudnych tematów, takich jak korupcja, nierówności społeczne czy proces kupna nieruchomości na wyspie. Jej obserwacje są szczegółowe i rzetelne, co nadaje książce wymiar edukacyjny. Czytelnik otrzymuje możliwość spojrzenia na Maderę oczami kogoś, kto zna jej życie od środka, a nie tylko z perspektywy przewodnika czy mediów społecznościowych.
Postaci i historie lokalnych mieszkańców, wplątane w narrację, nadają opowieści autentyczności. Autorka umiejętnie łączy anegdoty, opisy codziennych rytuałów i zwyczajów z refleksjami nad zmianami społecznymi i kulturowymi. Dzięki temu książka jest zarówno pouczająca, jak i emocjonalnie angażująca.
Choć momentami narracja może wydawać się przegadana lub przesycona emocjami, to właśnie te fragmenty nadają książce charakteru. Czytelnik czuje bliskość autorki, jej zaangażowanie i pasję, co sprawia, że lektura nie jest tylko suchym raportem, lecz prawdziwą podróżą w głąb wyspy i jej mieszkańców.
Podsumowując, „Moja Madera. Raj na sprzedaż” to książka dla tych, którzy chcą poznać wyspę nie tylko z pocztówkowych zdjęć, ale również oczami osoby, która żyje jej codziennością. To pozycja pełna refleksji, humoru i szczerości, która uczy, że raj ma swoje cienie, a poznanie ich jest równie wartościowe, co zachwyt nad pięknem przyrody.
Lektura Skibińskiej pozostawia wrażenie autentyczności i sprawia, że czytelnik zaczyna patrzeć na popularne miejsca turystyczne z nową świadomością – doceniając ich urok, ale nie ignorując wyzwań i kosztów, jakie niesie za sobą rozwój turystyki. To opowieść o Maderze prawdziwej, a nie tej idealizowanej, którą znamy z folderów biur podróży.
„Moja Madera. Raj na sprzedaż” Aleksandry Skibińskiej to opowieść, która z pozornie sielankowego obrazu wyspy Madera wydobywa jej mniej znane, często trudne oblicze. Autorka, mieszkająca na wyspie od piętnastu lat, zabiera czytelników w podróż po codziennym życiu mieszkańców, pokazując zarówno piękno krajobrazów, jak i skutki masowej turystyki czy lokalnej korupcji.
Książka...
Mam trochę problem z odbiorem tej książki. Z jednej strony jest to kopalnia wiedzy - nie sposób konkurować ze sobą, która tyle lat spędziła na miejscu w maleńkiej wiosce. Z drugiej strony - autorka kojarzy mi się z tymi zrzędliwymi starszymi osobami we wsi, którym wszystko przeszkadza.
Sposób narracji - nie jestem fanką. Słownictwo często też nie adekwatne - po prostu książka jest nacechowana stronniczością i autorka ma do tego prawo, a ja mam prawo nie lubić :)
Świetne wnikliwe analizy korupcji, procesu zakupu posiadłości na wyspie. Sama książka to ciekawy wstęp do głębszej rozmowy na temat turystyki, polityki czy zmienności pokoleń w miejscach bez przyszłości dla młodych.
Jestem ciekawa jak do tego odniosłaby się osoba młoda, emigrant lub lokal np. z północy wyspy bądź stolicy - czy spostrzeżenia są inne?
Niemniej, polecam, szybko się czyta i zyskuje się dodatkową perspektywę na wyspę, o której słyszałam tyle dobrego (ale to od tych niedobrych turystów ;) ).
Mam trochę problem z odbiorem tej książki. Z jednej strony jest to kopalnia wiedzy - nie sposób konkurować ze sobą, która tyle lat spędziła na miejscu w maleńkiej wiosce. Z drugiej strony - autorka kojarzy mi się z tymi zrzędliwymi starszymi osobami we wsi, którym wszystko przeszkadza.
Sposób narracji - nie jestem fanką. Słownictwo często też nie adekwatne - po prostu...
Ksiazka "Moja Madera. Raj na sprzedaz" jest jak odswiezajacy podmuch wiatru. Nawet jak chlodnego, to oczyszczajacego z narracyjnej bajki na mediach spolecznych (i w wydawanych przewodnikach) o cudownej wyspie wiecznej wiosny, pelnej przyjaznych tubylcow.
Od 22 lat czesto przebywam na tej obecnie niszczonej przez "overtourism" i korupcje Maderze. Smutno mi, gdy widze jak sie zmienia. Irytuja mnie Instagramowe i Facebookowe zachwyty nad RAJEM na Atlantyku.
Z wielka wiec przyjemnoscia przeczytalam ksiazke Aleksandry Skibinskiej, ktora odczarowuje ten raj i opisuje obecnosc weza. Jest to nadal raj, ale po skonsumowaniu jablka przez Ewe.
Wydawalo mi sie, ze poznalam Madere przez te pare lat zwiedzania jej, ale autorka pisze o wielu lokalnych sprawach, o ktorych nie wiedzialam.
Ksiazke czyta sie lekko, opowiesc toczy sie wartko jak pogaduszki z siasiadka. Bezpretensjonalnie, ciekawie. Mozna sie z tej osobistej gawedy dowiedziec wiele o historii i o zyciu na wyspie. O obyczajach, o ludziach, o lokalnej polityce i o problemach spolecznych. O miejscach, ktore warto poznac, a ktorych lepiej unikac. Wszystko z perspektywy przybysza i czulego narratora.
Goraco polecam.
Ksiazka "Moja Madera. Raj na sprzedaz" jest jak odswiezajacy podmuch wiatru. Nawet jak chlodnego, to oczyszczajacego z narracyjnej bajki na mediach spolecznych (i w wydawanych przewodnikach) o cudownej wyspie wiecznej wiosny, pelnej przyjaznych tubylcow.
Od 22 lat czesto przebywam na tej obecnie niszczonej przez "overtourism" i korupcje Maderze. Smutno mi, gdy widze jak...
Aleksandra Skibińska zabiera nas na Maderę - wyspę, którą wielu postrzega jako kwintesencję raju. Ciepły klimat, zapierające dech w piersiach krajobrazy, zieleń i błękit oceanu tworzą scenerię niemal z folderów biur podróży. Jednak autorka, mieszkająca tam od piętnastu lat, zdejmuje tę pocztówkową maskę i pokazuje drugą, mniej błyszczącą stronę życia na wyspie.
Książka “Moja Madera. Raj na sprzedaż” jest czymś pomiędzy reportażem a pamiętnikiem - nie znajdziemy tu typowych wskazówek dla turystów ani gotowych planów zwiedzania. Skibińska pisze przystępnym językiem, dzięki czemu łatwo zanurzyć się w jej opowieściach. Czytelnik poznaje codzienność mieszkańców Madery, ich zwyczaje, rytuały, kuchnię i mentalność. Autorka nie boi się też trudnych tematów jak korupcja, wypieranie rdzennych Maderczyków, zanieczyszczanie środowiska czy rosnąca presja ze strony masowej turystyki.
Z początku narracja może zaskoczyć - liczne wykrzykniki i żartobliwe wstawki nadają książce lekko ironiczny ton, który chwilami może przytłaczać. Momentami miałam wrażenie, że autorka próbuje każdą obserwację podkreślić emocjonalnym wybuchem. Jednak z czasem ten styl nabiera sensu - to nie egzaltacja, lecz sposób na oddanie intensywności życia w miejscu, gdzie codzienność jest równie barwna jak natura.
Największą siłą tej książki jest kontrast między humorem a gorzką refleksją, między zachwytem nad pięknem wyspy a świadomością jej powolnej degeneracji. Skibińska z niezwykłą lekkością balansuje pomiędzy tonem ironicznego komentarza a reporterską szczerością. Potrafi rozśmieszyć cię jednym zdaniem, by chwilę później uderzyć w czuły punkt, ukazując realia, o których nie wspomina żaden przewodnik. Z pozoru błaha anegdota potrafi zamienić się w smutną opowieść o wyzysku lokalnych pracowników i utracie rodzinnych ziem. Autorka pokazuje, że za śmiechem często kryje się bezradność, a za sielskim obrazkiem znajdziemy codzienny trud mieszkańców próbujących przetrwać w świecie, który coraz mniej należy do maderczyków.
To właśnie te przejścia od lekkości do ciężaru emocjonalnego czynią lekturę tak poruszającą. Czytelnik z każdą stroną coraz wyraźniej widzi, że raj nie jest miejscem, lecz iluzją podtrzymywaną przez tych, którzy chcą w nią wierzyć. Skibińska w swojej opowieści nie moralizuje, lecz subtelnie prowadzi do refleksji nad tym, jak łatwo zachwyt nad miejscem może spowodować w przyszłości w jego destrukcję. Jej humor jest tarczą, a jednocześnie narzędziem dzięki któremu prawda o Maderze trafia do odbiorcy nie poprzez patos, lecz poprzez ludzką empatię i zrozumienie.
„Moja Madera” to lektura, która zaczyna się jak lekka opowieść o życiu na skraju oceanu, a kończy jako przejmujące świadectwo przemian. Nie jest to książka idealna, momentami przegadana, momentami być może zbyt emocjonalna, ale z pewnością szczera i pełna pasji. Skibińska pokazuje, że za uśmiechem wyspiarskiego raju kryje się świat, o którym milczy się w przewodnikach.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
56/2025
Aleksandra Skibińska zabiera nas na Maderę - wyspę, którą wielu postrzega jako kwintesencję raju. Ciepły klimat, zapierające dech w piersiach krajobrazy, zieleń i błękit oceanu tworzą scenerię niemal z folderów biur podróży. Jednak autorka, mieszkająca tam od piętnastu lat, zdejmuje tę pocztówkową maskę i pokazuje drugą, mniej błyszczącą stronę życia na...
Pisząc te słowa miałem ogromny problem od czego zacząć i jak określić tę książkę. Jej opis tłumaczy, o czym ona jest, jednak dostaje się opis wieloletnich perypetii mieszkających na Maderze obcokrajowców. O trudnym temacie można zapomnieć z powodu ciętego humoru Autorki, który wielokrotnie wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Końcówka zaś gwałownie sprowadza na ziemię i daleko jej do bycia wesołą. Podobał mi się ten rollercoaster emocji. Z pozoru lekka, wakacyjna lektura okazuje się książką mądrą i niosącą mocne przesłanie. Warto.
Pisząc te słowa miałem ogromny problem od czego zacząć i jak określić tę książkę. Jej opis tłumaczy, o czym ona jest, jednak dostaje się opis wieloletnich perypetii mieszkających na Maderze obcokrajowców. O trudnym temacie można zapomnieć z powodu ciętego humoru Autorki, który wielokrotnie wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Końcówka zaś gwałownie sprowadza na ziemię i...
Książkę czyta się bardzo trudno. Miejscami przypomina językowy bełkot z kompletnie niezrozumiałą treścią. Autorce wyraźnie brakuje warsztatu pisarskiego, co szczególnie zaskakuje (i niepokoi), biorąc pod uwagę informację z notki biograficznej, że jest polonistką i – co gorsza – wykłada na uczelni. Trudno mi sobie wyobrazić zajęcia prowadzone przez osobę operującą językiem na takim poziomie.
Przez całą lekturę towarzyszyło mi pytanie: jak ta książka w ogóle została wydana bez rzetelnej korekty i redakcji? Liczne konstrukcje językowe rażą nieporadnością, stylistycznym chaosem i brakiem wyczucia języka. Przykłady mówią same za siebie:
„Następny był jakiś chłop z rękoma wielkimi jak bochny i uwalanymi ziemią”
„… nieco już nadżartych przez robaki drzewne”
„Nim się toto rozchodzi, to krew się leje”
„(…) ja tego łupania wytrzymać nie mogę, (…) te maderskie kalorie walą w biodra”
a prawdziwym „mistrzostwem” jest zdanie o porzuconym psie: „wywalono go na Levadę”.
To nie są pojedyncze potknięcia, lecz konsekwentny językowy dramat, który skutecznie niszczy odbiór treści. Styl jest ciężki, nieprzejrzysty, momentami wręcz irytujący, przez co czytanie staje się męczarnią, a nie przyjemnością.
Najbardziej rozczarowujące jest jednak to, że temat książki ma ogromny potencjał i był dla mnie naprawdę interesujący. Niestety został on całkowicie pogrzebany pod nieudolnym językiem i brakiem redakcyjnej dyscypliny. Zamiast zaangażowania pojawia się zmęczenie, zamiast refleksji – frustracja.
Podsumowując: wielkie rozczarowanie i przykład zmarnowanej szansy. Ciekawy temat nie wystarcza, jeśli forma skutecznie odstrasza od lektury.
Książkę czyta się bardzo trudno. Miejscami przypomina językowy bełkot z kompletnie niezrozumiałą treścią. Autorce wyraźnie brakuje warsztatu pisarskiego, co szczególnie zaskakuje (i niepokoi), biorąc pod uwagę informację z notki biograficznej, że jest polonistką i – co gorsza – wykłada na uczelni. Trudno mi sobie wyobrazić zajęcia prowadzone przez osobę operującą językiem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłam książkę dla uzupełnienia wiedzy o Maderze, krótko po powrocie z udanej wycieczki na tę wyspę. Po lekturze mam mieszane uczucia. Sporo interesujących informacji, czytało się dość dobrze, ale ze świadomością, że według Autorki, byłam w grupie turystów, o których pisze bez sympatii. Wiem, że w wielu atrakcyjnych turystycznie miejscach, mieszkańcy są przytłoczeni liczbą gości. Sama mieszkam w miejscowości obleganej przez turystów. Tyle, że Autorka też nie urodziła się na Maderze...
Kupiłam książkę dla uzupełnienia wiedzy o Maderze, krótko po powrocie z udanej wycieczki na tę wyspę. Po lekturze mam mieszane uczucia. Sporo interesujących informacji, czytało się dość dobrze, ale ze świadomością, że według Autorki, byłam w grupie turystów, o których pisze bez sympatii. Wiem, że w wielu atrakcyjnych turystycznie miejscach, mieszkańcy są przytłoczeni...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByliście na Maderze:) ?✨
Mój wyjazd niestety został anulowany- koronawirus skutecznie pokrzyżował mi plany, ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się zobaczyć to cudowne miejsce pełne zieleni, słońca i kwiatów. 🌳🌱🌸
,,Moja Madera. Raj na sprzedaż” to nie jest klasyczny przewodnik turystyczny. To książka, w której autorka dzieli się swoimi wrażeniami i codziennością związaną z przeprowadzką na wyspę. Pokazuje Maderę od innej strony- niekoniecznie tej pięknej i turystycznej.
Czytając tę książkę ma się wrażenie, jakby rozmawiało się z przyjacielem który opowiada, co u niego słychać. Jest lekko, swobodnie i z humorem. Po przeczytaniu ostatniej poczułam mały niedosyt- że to już koniec. Z ogromną chęcią przeczytałabym jeszcze więcej !
Autorka zdradza kulisy codzienności, opisuje zwyczaje panujące na Maderze oraz dzieli się smaczkami, o których nie przeczytacie w żadnym z przewodników :)
Duży plus także za krótkie rozdziały- dzięki nim książkę czyta się niezwykle dynamicznie i przyjemnie. Warto wspomnieć o jeszcze jednym atucie: autorka odczarowuje temat przeprowadzki za granicę i nie przedstawia go wyłącznie w superlatywach. Mam ostatnio wrażenie, że wiele osób idealizuje życie w ciepłych krajach, a przecież – jak to mówią – wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma 📖✨
Polecam 10/10 🌟
Za egzemplarz otrzymany w ramach współpracy barterowej dziękuję wydawnictwu.
Byliście na Maderze:) ?✨
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMój wyjazd niestety został anulowany- koronawirus skutecznie pokrzyżował mi plany, ale mam nadzieję, że jeszcze uda mi się zobaczyć to cudowne miejsce pełne zieleni, słońca i kwiatów. 🌳🌱🌸
,,Moja Madera. Raj na sprzedaż” to nie jest klasyczny przewodnik turystyczny. To książka, w której autorka dzieli się swoimi wrażeniami i codziennością...
Świetna książka, docenia ja zwłaszcza ci, którzy byli już na wyspie i teraz czytając ją mogą łatwo odnaleźć się w miejscach i sytuacjach opisywanych przez autorkę. Nie jest to natomiast przewodnik co warto zobaczyć, gdzie warto zjeść itd. i myślę, że gdybym przeczytał ją z taką intencją przed wizytą na Maderze, to ocena byłaby znacznie niższa
Świetna książka, docenia ja zwłaszcza ci, którzy byli już na wyspie i teraz czytając ją mogą łatwo odnaleźć się w miejscach i sytuacjach opisywanych przez autorkę. Nie jest to natomiast przewodnik co warto zobaczyć, gdzie warto zjeść itd. i myślę, że gdybym przeczytał ją z taką intencją przed wizytą na Maderze, to ocena byłaby znacznie niższa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMój wymarzony kierunek podróży to Madera.
Dlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Aleksandry Skibińskiej "Moja Madera raj na sprzedaż".
Autorka opisała piękno tej wyspy z ciepłym klimatem, cudowną roślinnością i pięknymi widokami. To dlatego, właśnie, Madera zyskała miano wyspy wiecznej wiosny.
Wszystko napisane jest lekkim piórem. Można poznać historię, zwyczaje czy sytuację polityczną Madery. I oczywiście poznać problemy związane z "natłokiem" turystów.
Pod wpływem wczasowiczów wyspa zaczęła przechodzić transformację. I to niekoniecznie na "plus".
Niszczenie przyrody, wypadki powodowane przez turystów, korupcja to tylko niektóre z problemów z jakimi mierzy się dzisiejsza Madera.
Autorka opisała także kuchnię, lokalne zwyczaje, muzykę -to co jest lokalnym smaczkiem, a nie znajdziecie tych informacji w przewodnikach.
Zachęcam do lektury
Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za egzemplarz do recenzji.
Aleksandra Skibińska Moja Madera raj na sprzedaż
Mój wymarzony kierunek podróży to Madera.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlatego z ogromnym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Aleksandry Skibińskiej "Moja Madera raj na sprzedaż".
Autorka opisała piękno tej wyspy z ciepłym klimatem, cudowną roślinnością i pięknymi widokami. To dlatego, właśnie, Madera zyskała miano wyspy wiecznej wiosny.
Wszystko napisane jest lekkim piórem. Można poznać historię,...
Aleksandra Skibińska w książce „Moja Madera” pokazuje piękną wyspę. Nieceniona roślinność, budynki, zabytki, krajobrazy zapierające dech w piersiach.
Jedyne i niepowtarzalne widoki. Język, historia i ludzie są bardzo zadziwiający i porywający. Aleksandra Skibińska to polka, która od kilkunastu lat mieszka na Maderze. Opisuje ludzi, tam mieszkających, ich styl życia, tradycje, zwyczaje.
Tematami dominującymi jest kultura, muzyka, kuchnia itp. Ale znajdziemy także tematy bardziej przyziemne a omijane przez przewodniki, jakie przeczytajcie sami.
Polecam. Do zaczytania!
Aleksandra Skibińska w książce „Moja Madera” pokazuje piękną wyspę. Nieceniona roślinność, budynki, zabytki, krajobrazy zapierające dech w piersiach.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyne i niepowtarzalne widoki. Język, historia i ludzie są bardzo zadziwiający i porywający. Aleksandra Skibińska to polka, która od kilkunastu lat mieszka na Maderze. Opisuje ludzi, tam mieszkających, ich styl życia,...
MADERA - RAJ CZY KOMERCJA
W Klubie Recenzenta serwisu nakanapie.pl natknęłam się na ciekawą pozycję książkową zatytułowaną "Moja Madera. Raj na sprzedaż", która od razu przykuła moją uwagę. Nie zastanawiałam się długo, gdyż wyspa wiecznej wiosny to jeden z kierunków, które mam w planach od pewnego czasu.
Madera to szczególny ląd położony na oceanie Atlantyckim w odległości niecałe 1000 km. od kontynentalnej Portugalii. Wyspa to jeden z najwyższych wulkanów na świecie, jest tutaj aż siedem stref klimatycznych, mamy bogatą, zróżnicowaną roślinność i... wieczną wiosnę (choć oczywiście nie w każdym rejonie).
Aleksandra Skibińska zabiera nas na tę rajską wyspę by pokazać, jak Madera zmieniała się na przestrzeni piętnastu lat, odkąd autorka wraz z mężem osiedliła się tam na stałe. Główną przyczyną tych zmian jest przede wszystkim wzmożona turystyka i rozbudowywanie infrastruktury w taki sposób, aby przyjąć jak najwięcej przyjezdnych.
W przypadku naszych bohaterów decyzja o przeprowadzce była gruntownie przemyślana i zaplanowana. Jeszcze przed zakupem domu w 2010 roku Aleksandra i Mirko bywali kilkakrotnie na wyspie, by upewnić się, że będzie to dla nich odpowiednie miejsce do życia. A warunków do spełnienia było kilka... nie za gorąco, ale też nie za zimno, mało deszczu, żadnych jadowitych stworzeń (węży, pająków itp.) oraz drapieżników (lwów, tygrysów...), mili i uczynni ludzie, niska przestępczość, europejska cywilizacja, gdzie można się porozumieć w języku angielskim. Madera spełniła te oczekiwania.
Jak się okazuje zakup domu na wyspie nie jest prostą sprawą i na pewno wymaga rozwagi i ogromnej cierpliwości. Sprawy urzędowe załatwia się... latami, a nierzadko są one tak zagmatwane, że w ogóle trudno je ogarnąć. Ale o tym dokładniej opowie autorka w swojej książce.
"Moja Madera" to rodzaj subiektywnego przewodnika, który tak naprawdę jest słodko - gorzką, bardzo szczerą relacją Polki, która dzieli się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami z życia na wyspie. Bardzo lubię tego rodzaju literaturę, ponieważ mogę z niej wynieść dużo więcej, niż tylko listę popularnych miejsc wartych odwiedzenia, o których piszą wszystkie przewodniki. Co ciekawe, Aleksandra Skibińska nie oprowadza nas po ulubionych zakątkach i ich nie promuje, ale skupia się przede wszystkim na codziennym życiu, mieszkańcach, zwyczajach i kulturze. Przekazuje czytelnikom różne ciekawostki. Pojawiają się też krótkie, ale bardzo ciekawe nawiązania do historii. Autorka stara się opisać blaski i cienie wyspy wiecznej wiosny, przy czym niestety z roku na rok tych cieni jest coraz więcej. Madera kojarzona jest z prawdziwym rajem do wypoczynku oraz eldorado, gdzie można zarobić fortunę. I rzeczywiście są tacy, którzy obracają tu setkami tysięcy euro, podczas gdy zwyczajni mieszkańcy często ledwo wiążą koniec z końcem.
Muszę przyznać szczerze, że po przeczytaniu tej relacji jestem z jednej strony zauroczona Maderą jako wyspą, jej egzotyką, kolorytem, zróżnicowaniem i klimatem. Z drugiej strony przeraża mnie fakt zadeptywania uliczek, szlaków i ścieżek, zabudowywania każdego najmniejszego kawałka gruntu i rujnowania tego, co Madera ma do zaoferowania swoim mieszkańcom. Autorka świetnie pokazała do czego prowadzi bezmyślność, układy, korupcja i pęd za pieniądzem. Wydźwięk jest wyraźny i bardzo czytelny. Madera zatraca swój urok i pierwotny charakter, zmierza po równi pochyłej ku zagładzie. Podtytuł książki - raj na sprzedaż -jest tu niestety bardzo wymowny i trafiony. Można odnieść wrażenie, jakby autorka chciała celowo zniechęcić do wyjazdów na Maderę poprzez skupianie się na tych wszystkich ciemnych stronach turystycznego biznesu. Jednak moim zdaniem wynika to bardziej z troski i chęci zwrócenia uwagi na pewne procesy, których skutki są niestety nieodwracalne.
Książka napisana jest w bardzo przystępny sposób. Prosty język, miejscami mocno emocjonalny ułatwia poznawanie wyspy, ale też pozwala na wyciąganie własnych wniosków. Krótkie rozdziały poświęcone konkretnym tematom i w wielu miejscach uzupełnione o piękne zdjęcia działają na wyobraźnię i sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. Treść jest interesująca, pozwala obalić mity i zobaczyć Maderę oczami jej mieszkańców borykających się z coraz większymi problemami.
Książka Aleksandry Skibińskiej "Moja Madera. Raj na sprzedaż" to była naprawdę ekscytująca podróż, która dostarczyła mi mnóstwa wrażeń. Mam nadzieję, że całkiem niedługo odwiedzę Funchal i będę mogła osobiście poczuć klimat wyspy.
MADERA - RAJ CZY KOMERCJA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Klubie Recenzenta serwisu nakanapie.pl natknęłam się na ciekawą pozycję książkową zatytułowaną "Moja Madera. Raj na sprzedaż", która od razu przykuła moją uwagę. Nie zastanawiałam się długo, gdyż wyspa wiecznej wiosny to jeden z kierunków, które mam w planach od pewnego czasu.
Madera to szczególny ląd położony na oceanie Atlantyckim w...
🏖️ Komu przydałyby się wakacje? 😎
🌺 Może marzy się Wam urlop w krainie wiecznej wiosny? Tak nazywana jest Madera - jeden z najpopularniejszych kierunków podróży w ostatnich latach.
✈️ W katalogach biur turystycznych widzimy piękne zdjęcia i obietnice wypoczynku, jednak Aleksandra Skibińska próbuje pokazać nam więcej. Sama mieszka na Maderze od piętnastu lat, poznała dosyć dobrze jej historię, kulturę i mieszkańców. Dostrzega, jak zmienia się to miejsce pod wpływem masowej turystyki, korupcji i źle prowadzonej polityki.
🕵️♀️ Perspektywa autorki jest ciekawa - ukazuje ten "raj" od środka, z dużą wnikliwością, ale patrzy na niego oczami przybysza. Pewnie stąd bierze się olbrzymi dystans i szczypta ironii, którą okraszone są jej opowieści. Nie poprzestaje na własnych doświadczeniach, ale opisuje także życie innych przyjezdnych. Kto odnalazł tam szczęście, a kto poczuł się oszukany? O tym, że Madera jest świetnym miejscem na wakacyjny wypad, wiemy wszyscy, ale jak funkcjonuje się tam na co dzień?
❓Jakie święta obchodzi się na wyspie? Dlaczego szopki bożonarodzeniowe zajmują w niektórych domach pół salonu?🎄 No i dlaczego Polakom tylko wydaje się, że są dobrzy w grillowaniu? 🍖Tego wszystkiego dowiecie się, czytając książkę Skibińskiej, do czego serdecznie Was zachęcam!
❄️ Ostatnio czytam sporo pozycji w zimowym klimacie, więc "Moja Madera. Raj na sprzedaż" była miłą odskocznią. Mimo że stanowi zbiór anegdot, analiz i prognoz, które często nie mają pozytywnego wydźwięku, czytało mi się ją szybko i przyjemnie. Jeśli lubicie publikacje z pogranicza reportażu i pamiętnika oraz nie boicie się zbaczać ze szlaków wytyczonych turystom, jest to coś dla Was!🧳
Za egzemplarz dziękuję @wydawnictwo_novaeres [współpraca recenzencka].
🏖️ Komu przydałyby się wakacje? 😎
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🌺 Może marzy się Wam urlop w krainie wiecznej wiosny? Tak nazywana jest Madera - jeden z najpopularniejszych kierunków podróży w ostatnich latach.
✈️ W katalogach biur turystycznych widzimy piękne zdjęcia i obietnice wypoczynku, jednak Aleksandra Skibińska próbuje pokazać nam więcej. Sama mieszka na Maderze od piętnastu lat, poznała dosyć...
Po tę książkę sięgnęłam z przyjemnością, żeby poszerzyć swoją wiedzę o tej pięknej wyspie.
Ulubiona przez turystów, z zawsze słoneczną pogodą, soczystą roślinnością, wybornym winem, bezpieczeństwem.
Czy to faktycznie raj na ziemi?
Autorka książki Aleksandra Skibińska, która sama przeprowadziła się tam z Polski, zobrazuje nam prawdziwe oblicze Madery.
Jak sama pisze:
"Ta książka jest o tym, jak wyglądało życie na Maderze jeszcze kilkanaście lat temu i jak zmieniło się pod wpływem rozwoju turystyki i osadnictwa".
Jeździli tam z mężem Mirko, przez kilka lat od 2001r., i stwierdzili, że to jest ich miejsce na ziemi.
Pani Ola kupiła domek na Maderze w 2010r., według życzenia jej męża, który jest ciepłolubny.
Wcześniej na Maderze, połowa wyspy nie wyglądała korzystnie. Wszędzie ruiny.
Ale wreszcie natrafili na domek w Lugar de Baixo w dzielnicy Ponta do Sol. Był niestety do poprawki.
Z tej ciekawej lektury dowiadujemy się także o starych dziejach wyspy i skąd pochodzi nazwa. O warunkach atmosferycznych, nie zawsze korzystnych.
Poznajemy mentalność maderskich mieszkańców, ich wierzenia, zwyczaje, święta, szczególną religijność.
Dowiedziałam się o jedynym zawodzie na świecie, tj. lavadero.
Autorka była zaskoczona ilością bezdomnych psów i kotów na ulicach.
Książka podzielona na kilkanaście rozdziałów, każdy dokładnie opisany tematycznie.
Mamy dużo różnorodnych zdjęć przedstawiających Maderę.
Jest nawet przepis na napój o egzotycznej nazwie- poncha.
Czy warto pojechać do Madery, osiedlić się tam na stałe?
Na te pytania, zapraszam do lektury.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Novae Res💝
Po tę książkę sięgnęłam z przyjemnością, żeby poszerzyć swoją wiedzę o tej pięknej wyspie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUlubiona przez turystów, z zawsze słoneczną pogodą, soczystą roślinnością, wybornym winem, bezpieczeństwem.
Czy to faktycznie raj na ziemi?
Autorka książki Aleksandra Skibińska, która sama przeprowadziła się tam z Polski, zobrazuje nam prawdziwe oblicze Madery.
Jak sama pisze:
"Ta...
„Moja Madera. Raj na sprzedaż” Aleksandry Skibińskiej to opowieść, która z pozornie sielankowego obrazu wyspy Madera wydobywa jej mniej znane, często trudne oblicze. Autorka, mieszkająca na wyspie od piętnastu lat, zabiera czytelników w podróż po codziennym życiu mieszkańców, pokazując zarówno piękno krajobrazów, jak i skutki masowej turystyki czy lokalnej korupcji.
Książka nie jest typowym przewodnikiem turystycznym. To raczej połączenie reportażu i pamiętnika, w którym osobiste doświadczenia autorki splatają się z opisem kultury, obyczajów i historii wyspy. Skibińska pokazuje, jak Madera zmieniała się na przestrzeni lat, jakie napięcia wywołuje napływ turystów i nowych osadników oraz jakie wyzwania stoją przed lokalną społecznością.
Narracja autorki jest bezpośrednia i pełna emocji. Momentami ironiczna, momentami gorzka, nadaje książce lekko humorystyczny ton, który przeplata się z poważnymi refleksjami. Czytelnik szybko przyzwyczaja się do stylu, który imituje rozmowę z sąsiadką czy przewodniczkę, a przez to lektura staje się przystępna i przyjemna mimo trudnych tematów.
Najciekawszym aspektem książki są kontrasty, jakie autorka kreśli między urokami wyspy a jej problemami. Zachwycające widoki, łagodny klimat i bogactwo przyrody zestawione są z opowieściami o wypieraniu rdzennej ludności, degradacji środowiska, presji turystów i lokalnych konfliktach. Skibińska nie moralizuje, lecz pokazuje, że raj na ziemi to często tylko fasada, pod którą kryje się rzeczywistość wymagająca refleksji.
Autorka nie unika trudnych tematów, takich jak korupcja, nierówności społeczne czy proces kupna nieruchomości na wyspie. Jej obserwacje są szczegółowe i rzetelne, co nadaje książce wymiar edukacyjny. Czytelnik otrzymuje możliwość spojrzenia na Maderę oczami kogoś, kto zna jej życie od środka, a nie tylko z perspektywy przewodnika czy mediów społecznościowych.
Postaci i historie lokalnych mieszkańców, wplątane w narrację, nadają opowieści autentyczności. Autorka umiejętnie łączy anegdoty, opisy codziennych rytuałów i zwyczajów z refleksjami nad zmianami społecznymi i kulturowymi. Dzięki temu książka jest zarówno pouczająca, jak i emocjonalnie angażująca.
Choć momentami narracja może wydawać się przegadana lub przesycona emocjami, to właśnie te fragmenty nadają książce charakteru. Czytelnik czuje bliskość autorki, jej zaangażowanie i pasję, co sprawia, że lektura nie jest tylko suchym raportem, lecz prawdziwą podróżą w głąb wyspy i jej mieszkańców.
Podsumowując, „Moja Madera. Raj na sprzedaż” to książka dla tych, którzy chcą poznać wyspę nie tylko z pocztówkowych zdjęć, ale również oczami osoby, która żyje jej codziennością. To pozycja pełna refleksji, humoru i szczerości, która uczy, że raj ma swoje cienie, a poznanie ich jest równie wartościowe, co zachwyt nad pięknem przyrody.
Lektura Skibińskiej pozostawia wrażenie autentyczności i sprawia, że czytelnik zaczyna patrzeć na popularne miejsca turystyczne z nową świadomością – doceniając ich urok, ale nie ignorując wyzwań i kosztów, jakie niesie za sobą rozwój turystyki. To opowieść o Maderze prawdziwej, a nie tej idealizowanej, którą znamy z folderów biur podróży.
„Moja Madera. Raj na sprzedaż” Aleksandry Skibińskiej to opowieść, która z pozornie sielankowego obrazu wyspy Madera wydobywa jej mniej znane, często trudne oblicze. Autorka, mieszkająca na wyspie od piętnastu lat, zabiera czytelników w podróż po codziennym życiu mieszkańców, pokazując zarówno piękno krajobrazów, jak i skutki masowej turystyki czy lokalnej korupcji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka...
Mam trochę problem z odbiorem tej książki. Z jednej strony jest to kopalnia wiedzy - nie sposób konkurować ze sobą, która tyle lat spędziła na miejscu w maleńkiej wiosce. Z drugiej strony - autorka kojarzy mi się z tymi zrzędliwymi starszymi osobami we wsi, którym wszystko przeszkadza.
Sposób narracji - nie jestem fanką. Słownictwo często też nie adekwatne - po prostu książka jest nacechowana stronniczością i autorka ma do tego prawo, a ja mam prawo nie lubić :)
Świetne wnikliwe analizy korupcji, procesu zakupu posiadłości na wyspie. Sama książka to ciekawy wstęp do głębszej rozmowy na temat turystyki, polityki czy zmienności pokoleń w miejscach bez przyszłości dla młodych.
Jestem ciekawa jak do tego odniosłaby się osoba młoda, emigrant lub lokal np. z północy wyspy bądź stolicy - czy spostrzeżenia są inne?
Niemniej, polecam, szybko się czyta i zyskuje się dodatkową perspektywę na wyspę, o której słyszałam tyle dobrego (ale to od tych niedobrych turystów ;) ).
Mam trochę problem z odbiorem tej książki. Z jednej strony jest to kopalnia wiedzy - nie sposób konkurować ze sobą, która tyle lat spędziła na miejscu w maleńkiej wiosce. Z drugiej strony - autorka kojarzy mi się z tymi zrzędliwymi starszymi osobami we wsi, którym wszystko przeszkadza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSposób narracji - nie jestem fanką. Słownictwo często też nie adekwatne - po prostu...
Ksiazka "Moja Madera. Raj na sprzedaz" jest jak odswiezajacy podmuch wiatru. Nawet jak chlodnego, to oczyszczajacego z narracyjnej bajki na mediach spolecznych (i w wydawanych przewodnikach) o cudownej wyspie wiecznej wiosny, pelnej przyjaznych tubylcow.
Od 22 lat czesto przebywam na tej obecnie niszczonej przez "overtourism" i korupcje Maderze. Smutno mi, gdy widze jak sie zmienia. Irytuja mnie Instagramowe i Facebookowe zachwyty nad RAJEM na Atlantyku.
Z wielka wiec przyjemnoscia przeczytalam ksiazke Aleksandry Skibinskiej, ktora odczarowuje ten raj i opisuje obecnosc weza. Jest to nadal raj, ale po skonsumowaniu jablka przez Ewe.
Wydawalo mi sie, ze poznalam Madere przez te pare lat zwiedzania jej, ale autorka pisze o wielu lokalnych sprawach, o ktorych nie wiedzialam.
Ksiazke czyta sie lekko, opowiesc toczy sie wartko jak pogaduszki z siasiadka. Bezpretensjonalnie, ciekawie. Mozna sie z tej osobistej gawedy dowiedziec wiele o historii i o zyciu na wyspie. O obyczajach, o ludziach, o lokalnej polityce i o problemach spolecznych. O miejscach, ktore warto poznac, a ktorych lepiej unikac. Wszystko z perspektywy przybysza i czulego narratora.
Goraco polecam.
Ksiazka "Moja Madera. Raj na sprzedaz" jest jak odswiezajacy podmuch wiatru. Nawet jak chlodnego, to oczyszczajacego z narracyjnej bajki na mediach spolecznych (i w wydawanych przewodnikach) o cudownej wyspie wiecznej wiosny, pelnej przyjaznych tubylcow.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd 22 lat czesto przebywam na tej obecnie niszczonej przez "overtourism" i korupcje Maderze. Smutno mi, gdy widze jak...
56/2025
Aleksandra Skibińska zabiera nas na Maderę - wyspę, którą wielu postrzega jako kwintesencję raju. Ciepły klimat, zapierające dech w piersiach krajobrazy, zieleń i błękit oceanu tworzą scenerię niemal z folderów biur podróży. Jednak autorka, mieszkająca tam od piętnastu lat, zdejmuje tę pocztówkową maskę i pokazuje drugą, mniej błyszczącą stronę życia na wyspie.
Książka “Moja Madera. Raj na sprzedaż” jest czymś pomiędzy reportażem a pamiętnikiem - nie znajdziemy tu typowych wskazówek dla turystów ani gotowych planów zwiedzania. Skibińska pisze przystępnym językiem, dzięki czemu łatwo zanurzyć się w jej opowieściach. Czytelnik poznaje codzienność mieszkańców Madery, ich zwyczaje, rytuały, kuchnię i mentalność. Autorka nie boi się też trudnych tematów jak korupcja, wypieranie rdzennych Maderczyków, zanieczyszczanie środowiska czy rosnąca presja ze strony masowej turystyki.
Z początku narracja może zaskoczyć - liczne wykrzykniki i żartobliwe wstawki nadają książce lekko ironiczny ton, który chwilami może przytłaczać. Momentami miałam wrażenie, że autorka próbuje każdą obserwację podkreślić emocjonalnym wybuchem. Jednak z czasem ten styl nabiera sensu - to nie egzaltacja, lecz sposób na oddanie intensywności życia w miejscu, gdzie codzienność jest równie barwna jak natura.
Największą siłą tej książki jest kontrast między humorem a gorzką refleksją, między zachwytem nad pięknem wyspy a świadomością jej powolnej degeneracji. Skibińska z niezwykłą lekkością balansuje pomiędzy tonem ironicznego komentarza a reporterską szczerością. Potrafi rozśmieszyć cię jednym zdaniem, by chwilę później uderzyć w czuły punkt, ukazując realia, o których nie wspomina żaden przewodnik. Z pozoru błaha anegdota potrafi zamienić się w smutną opowieść o wyzysku lokalnych pracowników i utracie rodzinnych ziem. Autorka pokazuje, że za śmiechem często kryje się bezradność, a za sielskim obrazkiem znajdziemy codzienny trud mieszkańców próbujących przetrwać w świecie, który coraz mniej należy do maderczyków.
To właśnie te przejścia od lekkości do ciężaru emocjonalnego czynią lekturę tak poruszającą. Czytelnik z każdą stroną coraz wyraźniej widzi, że raj nie jest miejscem, lecz iluzją podtrzymywaną przez tych, którzy chcą w nią wierzyć. Skibińska w swojej opowieści nie moralizuje, lecz subtelnie prowadzi do refleksji nad tym, jak łatwo zachwyt nad miejscem może spowodować w przyszłości w jego destrukcję. Jej humor jest tarczą, a jednocześnie narzędziem dzięki któremu prawda o Maderze trafia do odbiorcy nie poprzez patos, lecz poprzez ludzką empatię i zrozumienie.
„Moja Madera” to lektura, która zaczyna się jak lekka opowieść o życiu na skraju oceanu, a kończy jako przejmujące świadectwo przemian. Nie jest to książka idealna, momentami przegadana, momentami być może zbyt emocjonalna, ale z pewnością szczera i pełna pasji. Skibińska pokazuje, że za uśmiechem wyspiarskiego raju kryje się świat, o którym milczy się w przewodnikach.
Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
56/2025
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAleksandra Skibińska zabiera nas na Maderę - wyspę, którą wielu postrzega jako kwintesencję raju. Ciepły klimat, zapierające dech w piersiach krajobrazy, zieleń i błękit oceanu tworzą scenerię niemal z folderów biur podróży. Jednak autorka, mieszkająca tam od piętnastu lat, zdejmuje tę pocztówkową maskę i pokazuje drugą, mniej błyszczącą stronę życia na...
Pisząc te słowa miałem ogromny problem od czego zacząć i jak określić tę książkę. Jej opis tłumaczy, o czym ona jest, jednak dostaje się opis wieloletnich perypetii mieszkających na Maderze obcokrajowców. O trudnym temacie można zapomnieć z powodu ciętego humoru Autorki, który wielokrotnie wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Końcówka zaś gwałownie sprowadza na ziemię i daleko jej do bycia wesołą. Podobał mi się ten rollercoaster emocji. Z pozoru lekka, wakacyjna lektura okazuje się książką mądrą i niosącą mocne przesłanie. Warto.
Pisząc te słowa miałem ogromny problem od czego zacząć i jak określić tę książkę. Jej opis tłumaczy, o czym ona jest, jednak dostaje się opis wieloletnich perypetii mieszkających na Maderze obcokrajowców. O trudnym temacie można zapomnieć z powodu ciętego humoru Autorki, który wielokrotnie wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Końcówka zaś gwałownie sprowadza na ziemię i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to