Jestem zaskoczona, że autorka użyła na otwarcie cytatu ze swojej własnej książki. Oczywiście była to wybitna książka, ale wciąż... Jej własna.
Autorka w poprzedniej książce rozkochała mnie swoim nieco refleksyjnym, filozoficznymi stylem, tym razem jednak było go za dużo, a fabuła grały rolę drugoplanową, co nie do końca przypadło mi do gustu. Sama historia jest niezwykle emocjonująca, a autorka ma świetny styl, ale po tak dobrej książce miałam wysokie oczekiwania i liczyłam na znacznie więcej, nawet na 9/10.
Brakowalo mi tłumaczenia dłuższych zwrotów po hiszpańsku i włosku.
Jestem zaskoczona, że autorka użyła na otwarcie cytatu ze swojej własnej książki. Oczywiście była to wybitna książka, ale wciąż... Jej własna.
Autorka w poprzedniej książce rozkochała mnie swoim nieco refleksyjnym, filozoficznymi stylem, tym razem jednak było go za dużo, a fabuła grały rolę drugoplanową, co nie do końca przypadło mi do gustu. Sama historia jest niezwykle...
KIEDY ZABRAKNIE NAM GWIAZD DO ZLICZENIA to emocjonalna podróż, pełna pasji, bólu i odkrywania samego siebie. To opowieść o młodej baletnicy, która zmaga się z konsekwencjami tragicznego wypadku, a jej świat, zbudowany na tańcu, rozpadł się na kawałki. Autorka w mistrzowski sposób wprowadza czytelnika w zawirowania emocjonalne bohaterki, ukazując nie tylko jej wewnętrzne zmagania, ale także złożone relacje rodzinne.
Maya, będąca dotychczas solistką w National Dance Company, nagle staje w obliczu straty nie tylko kariery, ale także bliskich. Zawirowania w relacjach z babcią, która od zawsze była jej opiekunką i nauczycielką dodają do opowieści głębi i dramatyzmu. Obwinienie przez najbliższe osoby za nieszczęście, które ją spotkało, sprawia, że czytelnik z łatwością odczuwa jej ból i frustrację. Temat utraty jest centralny w tej książce, a autor w wyjątkowy sposób ukazuje, jak trudne może być odnalezienie się w nowej rzeczywistości. W momencie, kiedy nie ma do kogo się zwrócić, bo nawet nie utrzymuje kontaktu z matką, postanawia odnaleźć ojca.
Wątek poszukiwania ojca, który pojawia się w momencie, gdy Maya odkrywa fotografię z przeszłości, dodaje element tajemnicy i nadziei. Czytelnik zostaje wciągnięty w tę podróż do Włoch, gdzie bohaterka nie tylko szuka prawdy o swoim pochodzeniu, ale także stara się odnaleźć samą siebie. To, co zaczyna się jako próba zrozumienia swojej rodziny, staje się dla Maya szansą na odbudowanie swojego życia i odnalezienie nowej drogi, która może ją poprowadzić do spełnienia.
Na swojej drodze spotyka Lucas, który wychodzi jej z pomocą. Ona sam zmaga się z trudną przeszłością. Mogłoby się wydawać, że od tej pory wszystko się ułoży, ale niestety Lucas staje postawiony przed ogromnym problemem i to on sam musi odnaleźć drogę do szczęścia.
Czy Maya pomoże w tym, kiedy sama do końca nie wie gdzie jej miejsce?
Styl pisania autorki jest przystępny i wciągający, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem. Opisy tańca i emocji, które towarzyszą Mayi, są pełne pasji i autentyczności, a wątki dotyczące relacji rodzinnych dodają do opowieści uniwersalności. Książka skłania do refleksji nad tym, jak ważne jest odnalezienie swojego miejsca w świecie, nawet gdy życie nie układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Podsumowując, jest to poruszająca i inspirująca historia o walce z przeciwnościami losu, poszukiwaniu miłości i akceptacji, a także o sile, jaką daje nam pasja. To lektura, która z pewnością zostanie w pamięci czytelników na długo po zamknięciu ostatniej strony.
KIEDY ZABRAKNIE NAM GWIAZD DO ZLICZENIA to emocjonalna podróż, pełna pasji, bólu i odkrywania samego siebie. To opowieść o młodej baletnicy, która zmaga się z konsekwencjami tragicznego wypadku, a jej świat, zbudowany na tańcu, rozpadł się na kawałki. Autorka w mistrzowski sposób wprowadza czytelnika w zawirowania emocjonalne bohaterki, ukazując nie tylko jej wewnętrzne...
Pozycja ta jest niesamowita, bo bawi, śmieszy, uczy życiowych prawd i wzrusza do łez. Uczy tego , że ostatecznie jesteśmy,,...wspomnieniami, chwilami i marzeniami..."i niczym więcej a może aż tym wszystkim, że należy przebijać bańkę inercji ,i poprostu żyć i cieszyć się nim(, bo mamy je tylko jedno!). Książka ta bawi i śmieszy zabwnymi wątkami.
Wzruszające do łez były zmagania głównej bohaterki i jej ostateczne pojęcie, co sie liczy w życiu.
Liczba plot twistów jest dosc duża, w tej książce co poczytuje za ogromną zaletę tej pozycji , ktorą czyta się z zapartym tchem i nie da się jej odlozyć dopóki się jej nie skończy czytac. Polecam ten folijal z całego serca każdemu, kto chce przecztać poruszającą pozycje o skomplikowanych relacjach rodzinnych. Tą
książke warto przeczytać ponownie.
Pozycja ta jest niesamowita, bo bawi, śmieszy, uczy życiowych prawd i wzrusza do łez. Uczy tego , że ostatecznie jesteśmy,,...wspomnieniami, chwilami i marzeniami..."i niczym więcej a może aż tym wszystkim, że należy przebijać bańkę inercji ,i poprostu żyć i cieszyć się nim(, bo mamy je tylko jedno!). Książka ta bawi i śmieszy zabwnymi wątkami.
Wzruszające do łez były...
To nie jest książka w moich klimatach a jednak znalazłam w niej wszystko to czego potrzebowałam do czytania na plaży podczas upalnego urlopu. Odczuwałam emocje głównej bohaterki jakby to były moje emocje i moje życie a to dlatego że przeszłam podobną drogę w życiu i połączyła mnie z tymi bohaterami bliskość o jakiej nie marzyłam. Jest romans, jest poszukiwanie, jest humor, są emocje. Polecam :)
To nie jest książka w moich klimatach a jednak znalazłam w niej wszystko to czego potrzebowałam do czytania na plaży podczas upalnego urlopu. Odczuwałam emocje głównej bohaterki jakby to były moje emocje i moje życie a to dlatego że przeszłam podobną drogę w życiu i połączyła mnie z tymi bohaterami bliskość o jakiej nie marzyłam. Jest romans, jest poszukiwanie, jest humor,...
Maya od czwartego roku życia poświęcała się baletowi. To, co na początku było wielką pasją, pod wpływem szorstkiej i oziębłej babci, która zastępowała jej matkę, stało się nieprzyjemnym obowiązkiem. Któregoś dnia znajduje fotografię matki z nieznanym mężczyzną i postanawia odkryć czy on może być jej ojcem. Spontanicznie postanawia wyjechać do Włoch. Na miejscu poznaję Lucasa, który namiesza w jej sercu...
Dla takich historii warto zarwać nockę, spóźnić się do pracy, czy zapomnieć o ugotowanie obiadu. Pomimo że nie jestem ckliwą osobą i raczej rzadko zdarza mi się płakać, historia zarówno Mayi, jak i Lucasa, a potem również ich wspólna, potrafi wywołać emocjonalny rollercoster i poruszyć do głębi.
Na pierwszy plan wybija się wątek odrzucenia, w tym bardzo ważnym momencie – bo w dzieciństwie. Brak wsparcia najbliższych, oziębłość babci, które przecież powinno być jedną z najcudowniejszych osób. Brak miłości, przytulenia, dobrych słów dla dziecka oznacza ogrom emocjonalnych problemów w dorosłości.
Znajdziecie tu jednak również cudownie rozwijające się uczucie, które pomimo przeciwności, jakie stawia na ich drodze los, jest nieustraszone.
Gorąco polecam każdemu!
Maya od czwartego roku życia poświęcała się baletowi. To, co na początku było wielką pasją, pod wpływem szorstkiej i oziębłej babci, która zastępowała jej matkę, stało się nieprzyjemnym obowiązkiem. Któregoś dnia znajduje fotografię matki z nieznanym mężczyzną i postanawia odkryć czy on może być jej ojcem. Spontanicznie postanawia wyjechać do Włoch. Na miejscu poznaję...
Maya przez całe swoje życie jest oszukiwana i traumatyzowana przez swoją babcię. Poświęca swoje marzenia pragnienia oraz ciało by spełniać oczekiwania innych. Niestety nagła kontuzja przekreśla dalszą karierę głównej bohaterki. Poczucie winy i roszczenia jakimi Maya została obarczona przez swoją babkę są okrutne i przytłaczające. Kiedy nie jest w stanie już spełniać cudzych marzeń zostaje wyrzucona z domu i pozostawiona sama sobie. Brzmi potwornie prawda ? Na szczęście nasza bohaterka okazuje się bardzo silną kobietą. Postanawia wziąć sprawy we własne ręce wyjechać dowiedzieć się prawdy o swojej przeszłości i o swoich rodzicach. Spontanicznie kupuje bilet do Włoch, wyjeżdża zostawiająca wszystko za sobą. Zaczyna pisać swoją własną historię.
Jest to opowieść o poszukiwaniu własnego ja i o tym jak spełnianie czyiś oczekiwań może wpłynąć na nasze życie. Jak ciężko jest uwolnić się spod ciężaru roszczeń i zacząć podążać wysłana ścieżką.
Historia napisana bardzo lekko delikatnie i z humorem. Książka czyta się sama, cudowna historia która zostanie ze mną na dłużej. Wspaniała i przepiękna sceneria malowniczych włoskich miejscowości. Cudowna rodzinna atmosfera z ludźmi którzy przyjmują cię taką jaką jesteś. Akceptują wspierają i pomagają. Nie wymagają ani nie oczekują niczego. Ta opowieść pokazuje,.że więzy krwi nie są najważniejsze, a rodzina z wyboru potrafi zdziałać cuda.
Okładka oraz wydanie jest przepiękne.
Maya przez całe swoje życie jest oszukiwana i traumatyzowana przez swoją babcię. Poświęca swoje marzenia pragnienia oraz ciało by spełniać oczekiwania innych. Niestety nagła kontuzja przekreśla dalszą karierę głównej bohaterki. Poczucie winy i roszczenia jakimi Maya została obarczona przez swoją babkę są okrutne i przytłaczające. Kiedy nie jest w stanie już spełniać cudzych...
Są takie książki, które zostają z nami na długo po przeczytaniu. Nie dlatego, że mają spektakularne zwroty akcji. Ale dlatego, że trafiają prosto w serce. Tak właśnie było z tą historią. 💫
👉🏼 To nie jest tylko opowieść o dziewczynie, która szuka ojca. To podróż przez najbardziej żywe i realne uczucia – samotność, rozczarowanie, pragnienie bycia kochanym. Maya, główna bohaterka, od dziecka próbowała sprostać oczekiwaniom babci, która tak na prawdę posługiwała się Mayą aby osiągnąć swoje skrywane marzenia. A kiedy przez okropny wypadek traci balet – który do tej pory był jedynym jej sensem życia – nagle wszystko się wali. I wtedy dostaje mały okruch nadziei: zdjęcie, które może zmienić wszystko. 📷
👉🏼 Wyrusza więc do słonecznego Sorrento 🌅, szuka ojca, ale – co najważniejsze – zaczyna w końcu szukać samej siebie. I to było dla mnie tak niesamowicie bliskie. Bo kto z nas choć raz nie czuł się niewystarczający? Kto nie tęsknił za tym, żeby po prostu móc być sobą i zostać przyjętym takim, jakim jest?
👉🏼 Maria Martínez pisze tak, że czujesz każdą emocję – jakbyś była tam, z Mayą. Gniew, wstyd, zakochanie, rozczarowanie. Ale też ciepło, przyjaźń i tę piękną lekkość bycia, kiedy pozwalasz sobie po prostu żyć. 🌙
👉🏼 I muszę to napisać: wydanie tutaj tez robi robotę. Okładka? Cudo. ✨ Wnętrze ozdobione subtelnymi gwiazdkami, font miękki, czytelny – wszystko robi wrażenie i sprawia że lektura jest jeszcze bardziej przyjemna. To książka, którą chce się mieć na półce i do niej wracać. 📚
Znalazłam tu również tak wiele pięknych fragmentów które chciałabym zacytować, że nie wystarczyło by mi miejsca 🥹
👉🏼 Jedyne, do czego się przyczepię (choć z uśmiechem 😊), to nie do końca "poprawne" dialogi po włosku. Jako native widziałam pewne niedociągnięcia, ale… to naprawdę mały detal w tak dużym sercu tej opowieści. ❤️
Są takie książki, które zostają z nami na długo po przeczytaniu. Nie dlatego, że mają spektakularne zwroty akcji. Ale dlatego, że trafiają prosto w serce. Tak właśnie było z tą historią. 💫
👉🏼 To nie jest tylko opowieść o dziewczynie, która szuka ojca. To podróż przez najbardziej żywe i realne uczucia – samotność, rozczarowanie, pragnienie bycia kochanym. Maya, główna...
Pierwszy raz spotkałam się w książce z wątkiem tańca a dokładniej baletu ale muszę przyznać, że był on dość ciekawy.
Główna bohaterka, Maya, po wypadku, który położył kres jej marzenia o zawodowym zajmowaniu się baletem musi zmierzyć się ze swoją przyszłością. Zostaje praktycznie sama i z niczym, a wtedy tajemnicza pozytywka zmienia jej życie.
Sam wątek głównej bohaterki bardzo mi się spodobał. Książka była mocno naładowana emocjami - głównie bólem i współczuciem dla głównej bohaterki. Śledzimy jej historię, kiedy wszystko co dotąd znała i było jej rzeczywistością obraca się w pył a ona sama próbuje odnaleźć się w nowym świecie.
Dostajemy tu od autorki wątek rodziny, miłości, przyjaźni. Porusza wiele trudnych aspektów związanych z relacjami międzyludzkimi, stratą czy właśnie wspomnianą miłością.
Nie zdradzając za wiele z fabuły powiem, że jest to ciekawa pozycja z fajnymi zwrotami akcji i naprawdę się przy niej bawiłam. Zabrakło mi jedynie kilku drobnych szczegółów aby moja ocena była wyższa.
Użycie w książce włoskich zwrotów było fajne ale jeśli, ktoś (tak jak ja) w ogóle nie zna tego języka, fajnym dodatkiem byłby słownik wyrażeń na końcu książki żeby móc sprawdzić co bohater naprawdę mówił 😅
Pierwszy raz spotkałam się w książce z wątkiem tańca a dokładniej baletu ale muszę przyznać, że był on dość ciekawy.
Główna bohaterka, Maya, po wypadku, który położył kres jej marzenia o zawodowym zajmowaniu się baletem musi zmierzyć się ze swoją przyszłością. Zostaje praktycznie sama i z niczym, a wtedy tajemnicza pozytywka zmienia jej życie.
Sięgając po „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” Maríi Martínez oczekiwałam uroczego romansu. Dostałam słodko-gorzką opowieść o życiu, które może wydarzyć się obok nas.
Maya całe swoje życie związała z baletem za sprawą swej babki, jej mentorki i opiekunki. Przyszłość dziewczyny przekreślił wypadek – nie dość, że Maya musiała zrezygnować z zawodowego tańca, to jeszcze została porzucona przez jedyną rodzinę, jaka jej została. W przypływie desperacji kobieta chwyta się ostatniej deski ratunku – starej fotografii, na której znajduje się chłopak, do którego jest uderzająco podobna. Czy to ojciec, którego nigdy nie poznała? Trop prowadzi ją do Włoch. Czy wreszcie tam znajdzie rodzinę, której pragnie?
Ta książka nie jest tak prosta, jak mogłoby się zdawać, ale czy życie właśnie takie nie jest? Z jednej strony to uroczy romans osadzony w klimacie urokliwego włoskiego miasteczka. Z drugiej historia o tym, jak najbliżsi potrafią stłamsić, sterować życiem innych wedle własnej wizji i ambicji, de facto niszcząc je i sprowadzając człowieka do nic niewartej wydmuszki. To opowieść o tym, jak silnym trzeba być człowiekiem, by wreszcie uchwycić los we własne ręce, pogodzić się z przeszłością i z nadzieją spojrzeć w przyszłość, niezależnie od tego, czy to życie stawia nas pod ścianą, czy sami postanawiamy wyrwać się z matni codzienności. To wreszcie powieść o rodzinie, bliskości, szukaniu własnego miejsca i swoich ludzi na ziemi. Bo ci, z którymi łączą nas więzy krwi, to nie zawsze ci właściwi. A co jeśli trafiamy na odpowiednich ludzi, lecz niekoniecznie w dobrym czasie?
Tak wiele autorka zawarła na zaledwie 400 stronach. Ludzi zarówno cudownych, jak i toksycznych. Momenty, o których czytałam z uśmiechem, jak też wzruszeniem i niedowierzaniem. I historię miłosną, która zaczyna się przyjaźnią, lecz czy ma szansę na happy end, kiedy przeszłość i tajemnice uporczywie chcą dojść do głosu? Jednak przede wszystkim to książka o poszukiwaniu i odkrywaniu siebie, własnej tożsamości, drogi, wybaczeniu i pogodzeniu się z samym sobą. Dodajcie do tego klimat włoskiego lata, szum fal i słońce na policzkach…
Lubicie takie książki?
Ja uważam, że warto!
Sięgając po „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” Maríi Martínez oczekiwałam uroczego romansu. Dostałam słodko-gorzką opowieść o życiu, które może wydarzyć się obok nas.
Maya całe swoje życie związała z baletem za sprawą swej babki, jej mentorki i opiekunki. Przyszłość dziewczyny przekreślił wypadek – nie dość, że Maya musiała zrezygnować z zawodowego tańca, to...
Zaczynając „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Balet, ból i strata brzmiały genialnie! Jednak na książce się zawiodłam.
Główna bohaterka, na początku była w porządku, jednak strona za stroną, pojawiało się coraz więcej jej myśli, zawierających przemądrzałe metafory i określenia. Myślę że nikt z nas nie porównywałby się do kropli wody, gwiazd czy czegokolwiek innego.
Samego motywu baletu było tu bardzo mało. Przez pierwsze 50 stron myślałam że książka otrzyma nawet 4 gwiazdki. Później już balet znika i zaczynają się wakacje w Włoszech… Owszem w opisie widnieje, że dziewczyna się tam pojawi, ale liczyłam że będzie tam poszukiwać swojego ojca, a nie siedzieć w ogródku i myśleć o wszystkim.
Sam klimat Włoch był w porządku, jednak bez szału. Zupełnie nie tego oczekiwałam od tej książki. Oczekiwałam że mimo wszystko, książka będzie poprowadzona w mrocznych i smutnym klimacie, tak aby móc na niej popłakałać.
Zdążyłam przeczytać 175 stron tej książki i przez 42% nie dowiedziałam się NIC, nic oprócz nagłego skupienia się na nowo poznanym chłopaku. Tak jak wspominałam, spodziewałam się czegokolwiek innego po tej książce.
Podsumowując, nie polecam. Książka najzwyczajniej w świecie jest cholernie nudna i zdecydowanie należy do nie lubianych przeze mnie książek.
[ współpraca recenzencka ]
Zaczynając „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Balet, ból i strata brzmiały genialnie! Jednak na książce się zawiodłam.
Główna bohaterka, na początku była w porządku, jednak strona za stroną, pojawiało się coraz więcej jej myśli, zawierających przemądrzałe metafory i określenia. Myślę że nikt z nas nie...
Balet to nie tylko pasja, ale i styl życia. O tym przekonała się Maya, młoda dziewczyna, która, od kiedy tylko pamięta, uczestniczyła w lekcjach baletu i to on stał się jej życiem. Maya mieszka z dziadkami, gdy była małym dzieckiem, jej matka odeszła bez pożegnania, a ojca nigdy nie znała. Babcia dziewczyny jest bardzo bezwzględna w konsekwencji działania. Jej wnuczka ma iść określonym przez nią planem. Sprawy się komplikują, kiedy do główna bohaterka doznaje wypadku i nie jest w stanie dalej zawodowo tańczyć. Maya postanawia żyć własnym życiem i pod wpływem impulsu udaje się do Włoch.
Powieść przepełniona jest bólem niespełnionych ambicji rodziców. Bohaterowie tej książki zmagają się z ciężarem planu na życie, który został stworzony przez ich najbliższych. Nie jest to do końca ich ścieżka i nie czują się w tym szczęśliwi, ale ciężko jest powiedzieć nie i podjąć decyzje o działania według własnego ja.
Autorka posługuje się barwnym językiem, który przepełniony jest melancholią i pięknymi cytatami. Nawet sceny zbliżeń nie są w żaden sposób wulgarne, tylko można tam wyczuć ogromną czułość i bliskość, a także emocje większe niż pożądanie.
Życie nie jest łatwe i przekonuje się o tym Maya. Ma ona problemy, które chce rozwiązać i się z nimi zmierzyć, a tym samym poznać siebie i swoją wartość. Książka może być inspiracją i wsparciem dla młodych ludzi, którzy szukają swojej drogi, nie chcą zawiść swoich bliskich, a jednocześnie nie czują pełni szczęścia z tego, co robią. Nie ma tu wartkiej akcji, ale są emocje.
Mam wrażenie, że już trochę wyrosłam z takich książek, historia mi się podobała, ale jednocześnie nie wybiła się aż tak, żebym ją zapamiętała na długi czas. Z kwestii technicznych przeszkadzały mi fragmenty, które były w obcym języku, a nie były przetłumaczone, chociażby w przypisie. Jest tego dużo i niestety myślę, że jakaś część książki została mi zabrana przez to, że nie znam obcego języka.
Balet to nie tylko pasja, ale i styl życia. O tym przekonała się Maya, młoda dziewczyna, która, od kiedy tylko pamięta, uczestniczyła w lekcjach baletu i to on stał się jej życiem. Maya mieszka z dziadkami, gdy była małym dzieckiem, jej matka odeszła bez pożegnania, a ojca nigdy nie znała. Babcia dziewczyny jest bardzo bezwzględna w konsekwencji działania. Jej wnuczka ma...
✨"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" Maria Martinez; Wydawnictwo You&YA ✨
Młodzieżówka, która jest lekka i ciągnie za sobą dobre przesłanie i może pomóc dostrzec błędy rodziców? To ona! ✨ Piękna, poruszająca trudne tematy, ale jak dobrze!
Główną bohaterką powieści jest Maya. Dziewczyna od kiedy pamięta mieszka u swojej babci, mama zostawiła ją w bardzo wczesnym momencie jej życia. Babcia jest jej mentorką i decyduje o każdym kroku dziewczyny, w tej powieści- w balecie. To ona trenuje ją od najmłodszych lat, tak, żeby Maya w dobrym wieku była gotowa wspiąć się na szczyt. Niestety- życie to nie bajka, a w najważniejszym momencie kariery dziewczyny doznaje ona poważnej kontuzji, która całkowicie wyklucza ją z dalszego tańca. Wtedy babcia się od niej odwraca, a dziewczyna zaczyna szukać śladów swojego ojca, którego nigdy nie poznała. Decyduje się na samotną wycieczkę do Włoch, gdzie jej życie odwraca się do góry nogami.
Muszę Wam szczerze przyznać, że bardzo szkoda było mi Mayi- to przezdolna i bardzo mądra kobieta, ale stłamszona przez swoją babcię. Czytało mi się jej perspektywę dobrze i muszę powiedzieć- bardzo ją polubiłam. Podążanie za jej samodzielnymi, niczym nie warunkowanymi krokami było miłym doświadczeniem 🤍 Kibicowałam jej od początku! Później w powieści pojawia się Lucas, nasz obiekt uczuć. To równie ciekawy i barwny bohater, ale gdy w książce pojawia się jeden wątek, również jest sterowany rodziną jak marionetka. Kochająca włoska rodzina, do której trafiła Maya, to inny świat, który pokochałam 🤍 niesamowite, że ludzie mogą być tak otwarci i pełni miłości 🤍✨
Najważniejszy motyw, od którego zaczynamy powieść, to właśnie problem z spełnianiem ambicji dorosłych kosztem dzieci, a jeśli nie wychodzi- odwracanie się od nich. To bardzo przykre, jak wiele osób spotyka coś takiego. Sama czegoś takiego nie doświadczyłam (i całe szczęście!), ale bardzo bolało mnie czytanie opisów, w których biedna, skrzywdzona dziewczyna po wypadku jest za niego obwiniana i robi się z niej sprawcę całego zdarzenia. To naprawdę boli i skłania do refleksji nad tematem, żeby nigdy takim nie być.
Bardzo spodobał mi się moment, w którym Maya stwierdzała, że wsiada w pierwszy lepszy samolot do Włoch i od teraz to tam będzie układać sobie życie i szukać poszlak o swoim ojcu. Tu dla mnie jest jeden z małych minusów, bo wszystko dzieje się tak idealnie i tak bardzo nierealnie, że aż chciało mi się zaśmiać, gdy bohaterka idąc ulicą dojrzała mężczyznę, który był podobny do niej 😂 a później dodatkowo "przypadkiem" (bo za sprawą innej osoby) mieszkała w tym samym domu co on 😅 co prawda, Sorrento, czyli miasto w którym ta akcja ma miejsce jest dość małe i ma 15k mieszkańców, ale uważam, że nadal nie byłoby to aż tak łatwe ☺️ pomimo to sam motyw podróży i odkrywania siebie był fantastyczny!
Kocham, ale to kocham motyw tańca w książkach 🩰✨ Nie wiem czemu i czym jest to podyktowane (może jedynie tym, że kiedyś sama tańczyłam?), ale naprawdę uwielbiam czytać o tańcu i wszystkim co z tym związane. Tutaj niestety jest to całe jest to powiązane z bardzo przykrymi doświadczeniami, o których pisałam wcześniej.
Muszę przyznać, że na początku ciężko było mi się wciągnąć w fabułę, bo była od początku ciężka, atmosfera też była nie przyjemna, bo zostało na nas zrzucone naprawdę duże brzemię tej biednej dziewczyny. Jednak gdy doszło do wyjazdu do Włoch, fabuła nabrała tempa, a mi zaczęło się czytać na maksa przyjemnie 🤍
Dużym minusem, który utrudniał czytanie było bardzo dużo tekstów po włosku, które niestety- nie zostały nam przetłumaczone. Nie rozumiem takich zabiegów, bo jednak gdy sięgam przetłumaczoną na język polski książkę, to nawet jeśli takie fragmenty zostają- powinny zostać przetłumaczone, żebyśmy wiedzieli o co chodzi. Bardzo szkoda, bo wielokrotnie domyślałam się, że to muszą być jakieś śmieszne/urocze słowa od naszych włoskich bohaterów ✨
Muszę też przyznać, że mam wrażenie, że autorka troszkę pogubiła się w tym co chciała przekazać i po przeczytaniu opisu zdecydowanie liczyłam na więcej poszukiwania ojca, a na mniej relacji romantycznej. Relacja romantyczna w tej książce oczywiście, jest piękna, urocza i czyta się o niej naprawdę dobrze, ale jednak gdzieś ten wątek poszukiwania ojca został zagubiony, gdy tylko na początku przyjazdu do Włoch Maya od razu go widzi. Później w pewnej sytuacji po prostu wykrzykuje co myśli i w ten sposób sytuacja zaczyna się powoli rozwiązywać.
Ta książka to istna skarbnica cytatów- pięknych, mądrych i z naprawdę dobrym przekazem. Jestem na maksa tym usatysfakcjonowana, bo nie często zdarza mi się znajdywać tak dobre cytaty podczas czytania ✨
Zakończenie było pięknym zwieńczeniem całego poszukiwania, bólu, który zgromadził się w bohaterach. Gdy skończyłam czytać, od razu poczułam, że ta książka jest idealnie zamkniętą historią. Bardzo lubię to uczucie, gdy wiem, że wszystkie wątki, które mnie interesowały zostały zamknięte- tutaj na dobre 🤍
To piękna historia, z przekazem, ale również pięknymi momentami z naszymi bohaterami. Muszę jednak przyznać, że jeśli szukacie wartkiej akcji, to tutaj raczej jej nie znajdziecie- to spokojna, delikatna akcja, która się ciekawie rozwija, ale zapewnia przyjemne ukojenie. Mimo minusów, miała o wiele więcej zalet, przez które mogę zdecydowanie powiedzieć, że polecam! 🤍
⭐️4/5
🤍8/10
✨16+
🌶️0/5
📖414 stron
🤍historia jednotomowa
🩰literatura młodzieżowa
📍premiera 26 lutego 2025
✨"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" Maria Martinez; Wydawnictwo You&YA ✨
Młodzieżówka, która jest lekka i ciągnie za sobą dobre przesłanie i może pomóc dostrzec błędy rodziców? To ona! ✨ Piękna, poruszająca trudne tematy, ale jak dobrze!
Główną bohaterką powieści jest Maya. Dziewczyna od kiedy pamięta mieszka u swojej babci, mama zostawiła ją w bardzo wczesnym...
Maya od najmłodszych lat poświęcała swoje życie baletowi, jednak poważny wypadek przekreślił wszystko na co tak ciężko pracowała. Nie jest w stanie tańczyć zawodowo i musi stawić czoła nowemu życiu, które ją czeka, a babcia, która była jej mentorką wcale tego nie ułatwia. Maya straciła nie tylko swoją przyszłość, ale również dom i rodzinę. Któregoś dnia odkrywa fotografię, która wszystko zmienia i pod wpływem impulsu wylatuje do Rzymu. Czy ta decyzja pomoże dziewczynie odzyskać kontrolę nad życiem?
Bardzo polubiłam tą historię. Styl pisania autorki jest naprawdę lekki i przyjemny przez co przepłynęłam przez tę książkę. Maria świetnie wykreowała bohaterów i bardzo podobało mi się, że poruszyła tematy, takie jak manipulowanie czyimś życiem, brak rodzica czy najzwyklejsze trudności z jakim musieli zmagać się Maya i Lucas.
Oboje są osobami zagubionymi, poszukującymi sensu w otaczającym ich świecie. Gdy spotykają się na swojej drodze od początku coś między nimi iskrzy. Ich rozwijającą się relacje czytało mi się bardzo dobrze. Lucas od samego początku zyskał moją sympatię. Był miły, opiekuńczy, wyrozumiały i za wszelką cenę chciał jak najlepiej dla Mayi. Osoby, które poznała za sprawą chłopaka odmieniły jej życie. Niesamowicie patrzyło się na jej przemianę i na rodzinę, której częścią się stawała. Emocje bohaterów były świetnie opisane. Złość, żal, smutek, szczęście, nadzieja - to wszystko mogliśmy odczuć razem z nimi.
Klimat Włoch skradł mi serce😍Wszystko zostało genialnie opisane i mogłam sobie wyobrazić jakie widoki mieli przed swoimi oczami bohaterowie.
Minusem na pewno było wprowadzenie włoskich zwrotów, które nigdzie nie zostały przetłumaczone i trzeba było działać na własną rękę żeby je zrozumieć.
„Zanim zabraknie mam gwiazd do zliczenia” to historia, która chwyta za serce. To książka, która skłania do refleksji nad własnym życiem, marzeniami, ale i relacjami z najbliższymi nam osobami. Jest to historia, którą śmiało mogę polecić każdemu😊
Maria Martinez tworzy historie, które poruszają serce i wywołują emocje, a ta nie była wyjątkiem. „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” przedstawia bohaterkę, której pasją jest balet. To piękny taniec, który wymaga zaangażowania i wielu lat ćwiczeń, odpowiedniego żywienia i dbania o własne zdrowie. Łatwo jest nabawić się kontuzji, która przekreśli szansę na dalsze wykonywanie upragnionego zajęcia. Sportowcy niejednokrotnie się o tym przekonywali będąc zmuszonymi do zmiany w swoim życiu. Czasami bywa to zbyt przytłaczające, kiedy runie cały świat i skrupulatnie zaplanowane w najmniejszych detalach życie. Co zrobić, kiedy jest się tak zagubionym? Czy to, co się kochało całą duszą można tak łatwo odpuścić?
Główną bohaterką książki autorstwa Marii Martinez pod tytułem „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” jest Maya, od najmłodszych lat poświęcała się baletowi, a wszystko to pod okiem babci, która nie była dla niej prawdziwym wsparciem. Pracuje jako solistka w National Dance Company i jest tak doskonałą tancerką, że nawet najbardziej prestiżowe szkoły baletowe zwróciły na nią uwagę. Jednak wszystko wydaje się być zaprzepaszczone, kiedy zostaje ofiarą poważnego wypadek, który powoduje obrażenia, przez które nie może już tańczyć zawodowo. Maya czuje się zagubiona, ponieważ jej świat legł w gruzach. Tłamsi ją poczucie winy, ból i frustracja, nie wie, co powinna robić dalej, w końcu straciła niemalże wszystko. Jej własna babcia zamiast dać jej wsparcie, kiedy tego potrzebuje najbardziej odwróciła się od niej, a wszystko dlatego, że nie spełni jej wygórowanych planów i ambicji. Została zupełnie sama, jej matka ją porzuciła, kiedy była małą dziewczynką. Nie ma się do kogo zwrócić, wszystko się jednak zmienia, kiedy przypadkiem dostrzega zdjęcie jej matki z mężczyzną, do którego jest uderzająco podobna. Maya zaczyna się zastanawiać, czy nie jest jej ojcem. Postanawia odkryć prawdę, aby to zrobić, musi udać się do Włoch. Czy odkryje rodzinną tajemnicę? Czy ta podróż da jej więcej niż przypuszczała?
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to piękna, pełna uczuć historia. Myśląc o niej czuję, że nawiązuje do marzeń, uśmiechu, ekscytacji, cierpienia, zawiera piękne opisy, które poruszają serce, skłania do refleksji. Bardzo polubiłam Mayę, to niezwykła bohaterka, która zasługiwała na o wiele więcej niż otrzymywała. Czułam się z nią związana, czytając odczuwałam bardzo wiele emocji. Płakałam, śmiałam się, cierpiałam, jest dla mnie tak uroczą postacią. Nie potrafiłam zrozumieć zachowania jej babci, póki odnosiła sukcesy, tańczyła i miała wiele propozycji współpracy trwała przy niej, a potem zwyczajnie odwróciła. To okropne, kiedy nie ma w pobliżu nikogo, kto zwyczajnie by pomógł. „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to jedna z tych historii, które chwytają za serce i pozostawiają ciepłe i szczęśliwe wspomnienia. Podróż, którą musi pokonać Maya jest inspirująca, ekscytująca, ale i bolesna, sposób, w jaki dojrzewa i odkrywa siebie na przestrzeni powieści, jest wspaniały. Historia opowiada o miłości do samego siebie, do rodziny, a nie tylko tej, z którą łącza więzi krwi. To także opowieść o ludziach, którzy wspierają, dają ci słowa otuchy. Ukazuje, jak przestać spełniać oczekiwania innych ludzi, nie pozostawać w stagnacji, szukać wyjścia ze wszystkich sytuacji.
Maria Martinez tworzy historie, które poruszają serce i wywołują emocje, a ta nie była wyjątkiem. „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” przedstawia bohaterkę, której pasją jest balet. To piękny taniec, który wymaga zaangażowania i wielu lat ćwiczeń, odpowiedniego żywienia i dbania o własne zdrowie. Łatwo jest nabawić się kontuzji, która przekreśli szansę na dalsze...
„Zawsze jest ten pierwszy krok. Ten, od którego rozpoczynamy podróż i który wyznacza wszystkie następne. Ten, który staje się kompasem wytyczającym nam kierunek”.
Jak to jest, że książka jednocześnie chwyta za serce, a z drugiej daje poczucie, że powinna przekazać mi więcej? Nie wiem, ale w przypadku „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” tak właśnie czuję – że zachwyciła mnie totalnie, a jednocześnie powinna dać mi więcej, bo czuję ogromny niedosyt.
Jedyne stałe życie, którego doświadczyła Maya, zmienia się w sposób, jakiego nie była sobie w stanie wyobrazić. Ta diametralna zmiana sprawia, że dziewczyna postanawia udać się w podróż, która pomoże rozświetlić jej przeszłość.
Jest ciężko, ale okazuje się, że w jej życiu pojawiają się jasne punkty. Maya czuje się zagubiona i niepewna. Straciła swoją własną stabilność i relacje, które uważała za ważne. Wtedy w jej życiu pojawiają się nowi ludzie i nowe możliwości, które potrafią wywołać w niej radość.
Historia pokazuje jak wiele można znieść i jakie perspektywy pozostawia ci wszechświat, nawet gdy wszystko wydaje się beznadziejne. Maya odkrywa nową siebie , kreuje się na nowo, zaczyna też oddychać pełną piersią. Ta ścieżka jest wyboista, pełna wzlotów i upadków. Chwil szczęścia, ale też smutku. Gdy na jej drodze dodatkowo pojawiają się romantyczne uczucia, dziewczyna rozkwita.
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to piękna, pełna blizn i znaków historia, która chwyta za serce czytelnika. To opowieść o odwadze i dziewczynie, która przyparta do muru, zaczyna wszystko od nowa. Polecam!
[REKLAMA WYDAWNICTWO YOU & YA]
„Zawsze jest ten pierwszy krok. Ten, od którego rozpoczynamy podróż i który wyznacza wszystkie następne. Ten, który staje się kompasem wytyczającym nam kierunek”.
Jak to jest, że książka jednocześnie chwyta za serce, a z drugiej daje poczucie, że powinna przekazać mi więcej? Nie wiem, ale w przypadku „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” tak właśnie czuję – że...
[współpraca recenzencka]
Na początek szybkie odejście od tematu fabuły: jest to książka wydana obłędnie! Okładka i wypukłe gwiazdki na niej są cudowne, a to nie wszystko. Otóż jak będziecie czytać, to każda strona jest udekorowana gwiazdami, tak, każda! Tak więc aspekt wizualny kupił mnie całkowicie. A jak z fabułą? Przyznam, że pierwsze 90 stron było bardzo szybkie i wręcz chaotyczne. Niecałe 100 stron to nie dużo, a już miałam informacje o dzieciństwie bohaterki, jej wypadku, relacjach, samozwańczej wyprawie do Włoch, a oprócz tego wiele rozważań Mayi. Rozważania i refleksje stanowią filar dla całości, więc od razu powiem, że dynamicznej akcji tu nie uświadczyłam, ale w tym wypadku nawet jej nie wymagałam. Podobała mi się złożoność bohaterów, każdy przybywa z jakimś bagażem doświadczeń, a motyw odkrywania siebie na nowo pełni tu główną rolę. Jednak po opisie spodziewałam się czegoś innego, sama nie wiem czego, ale nie tego.🙈
💃
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to interesująca pozycja, szczególnie dla tych lubiących historie bazujące na poznawaniu siebie na nowo i wręcz kreowania siebie jako osoby. Nastawiłam się na coś innego, ale nie mogę powiedzieć, abym nie była wręcz urzeczona całością.💗
[współpraca recenzencka]
Na początek szybkie odejście od tematu fabuły: jest to książka wydana obłędnie! Okładka i wypukłe gwiazdki na niej są cudowne, a to nie wszystko. Otóż jak będziecie czytać, to każda strona jest udekorowana gwiazdami, tak, każda! Tak więc aspekt wizualny kupił mnie całkowicie. A jak z fabułą? Przyznam, że pierwsze 90 stron było bardzo szybkie i wręcz...
[współpraca reklamowa]
Historia porwała mnie od pierwszych stron, a klimatyczne opisy Włoch sprawiły, że mogłam niemal przenieść się do tego miejsca. Prosta, ale niezwykle angażująca fabuła wciągnęła mnie bez reszty, a autorka doskonale poprowadziła narrację, balansując między emocjami a lekkością opowieści.
Największym atutem były dla mnie relacje między bohaterami. Zarówno główna para, jak i postacie poboczne, zostali wykreowani realistycznie i wielowymiarowo, dzięki czemu ich losy śledziłam z prawdziwą przyjemnością. Główna relacja rozwijała się w sposób naturalny i dynamiczny, bez zbędnej przewidywalności, a bohaterowie wspierali się i pomagali sobie nawzajem w walce z własnymi demonami. Wszystko to sprawiło, że książka dostarczyła mi wielu emocji i na długo pozostanie w mojej pamięci.
[współpraca reklamowa]
Historia porwała mnie od pierwszych stron, a klimatyczne opisy Włoch sprawiły, że mogłam niemal przenieść się do tego miejsca. Prosta, ale niezwykle angażująca fabuła wciągnęła mnie bez reszty, a autorka doskonale poprowadziła narrację, balansując między emocjami a lekkością opowieści.
Największym atutem były dla mnie relacje między bohaterami....
„Kiedy zbraknie nam gwiazd na niebie” to książka, która mnie zachwyciła, choć jednocześnie odczuwam pewien niedosyt.
Gdy cały znany świat wali się w gruzy, można załamać się lub postawić na siebie i rozpocząć poszukiwania własnego „ja”. I właśnie to zrobiła Maya, gdy została postawiona pod ścianą – mimo całego ciężaru, jaki spadł jej na barki, zaryzykowała i wszystko postawiła na jedną kartę. Jej odkrywanie samej siebie było fascynujące i stanowi największy atut tej powieści.
Książka porusza wiele trudnych tematów, angażując czytelnika i wywołując lawinę emocji.
Autorka w niezwykle emocjonalny sposób opisała uczucia i doświadczenia głównej bohaterki, co pozwala czytelnikowi bez trudu wczuć się w jej problemy.
Niestety, muszę przyznać, że w pewnym momencie fabuła zaczęła iść zbyt gładko po myśli bohaterki, co wydało mi się nierealne i odebrało powieści nieco polotu.
Wątek romantyczny, choć wydaje się jedynie tłem tej historii, odegrał istotną rolę w życiu Mai – to dzięki niemu zrozumiała swoją przeszłość. Jednak kreacja Lucasa to coś, czego do tego momentu nie potrafię rozgryźć. Do pewnego momentu imponował mi swoją mądrością życiową i wpływem, jaki miał na Maję, pomagając jej rozwinąć skrzydła. Później jednak jego zachowanie stało się dla mnie trudne do zrozumienia, nawet biorąc pod uwagę różne okoliczności.
Mimo że książka ma swoje wady, poruszane w niej problemy i ich głębia zdecydowanie to rekompensują.
Dodatkowo jest tak pięknie wydana, że stanowi prawdziwą ozdobę każdej biblioteczki.
„Kiedy zbraknie nam gwiazd na niebie” to książka, która mnie zachwyciła, choć jednocześnie odczuwam pewien niedosyt.
Gdy cały znany świat wali się w gruzy, można załamać się lub postawić na siebie i rozpocząć poszukiwania własnego „ja”. I właśnie to zrobiła Maya, gdy została postawiona pod ścianą – mimo całego ciężaru, jaki spadł jej na barki, zaryzykowała i wszystko...
Życie Mayi jest poznaczone trudnościami. Zaledwie 22-letnia dziewczyna została wychowana przez swoją babkę, po tym jak porzuciła ją matka. Odkąd skończyła 4 lata, babcia praktycznie zmusiła ją do nauki baletu. Maya była jedną z najlepszych baletnic i naprawdę bardzo kochała taniec. Codziennie życie z babcią i poddawanie się jej wymaganiom nie było łatwe, a kiedy za sprawą wypadku, dziewczyna straciła możliwość zawodowego tańca, wszystko rozsypało się w drobny mak. Dopiero wtedy zrozumiała, jaka naprawdę była kobieta, która ją wychowała.
Maya została ze wszystkim sama. Bez domu, bez rodziny, bez perspektyw na przyszłość. Jedyne co jej zostało to przyjaciel, a także stare zdjęcie przedstawiające jej matkę i chłopaka, do którego Maya była niesamowicie podobna. Choć zawsze jej mówiono, że nie wiadomo, kto jest jej ojcem, decyduje się ona za wszelką cenę drążyć temat. W końcu, co innego jej pozostało?
Wyjeżdża do Rzymu, by odnaleźć tego mężczyznę. Okazuje się, że ta decyzja pociągnie za sobą szereg konsekwencji, a jej życie obróci się o 180 stopni. Czy uda się jej w końcu zrozumieć samą siebie i odnaleźć szczęście? Czy może przemilczane przez nią słowa prawdy będą tym gwoździem, który rozbije taflę szkła?
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to książka, której tematyka jest bardzo bolesna i trudna w odbiorze, jak również dla niektórych może być triggerująca. Jeśli mam być szczera, to nie zawsze chętnie sięgam po takie życiowe historie, które mogłyby i zapewne wydarzają się w prawdziwym życiu. Nie potrafię z nich czerpać przyjemności, nawet jeżeli wspaniale się je czyta, to tematyka i przekazywane wartości są dla mnie zbyt trudne i uruchamiają zbyt wiele myśli w mojej głowie. Często w trakcie lektury czuję się bardzo niekomfortowo, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że choć przede mną jest fikcja, to takie okropne sytuacje zdarzają się na co dzień. W końcu ludzi na świecie jest ponad 7 miliardów, więc nie ma możliwości, by gdzieś tam ktoś nie przeżył czegoś podobnego.
Książka napisana jest niezwykle lekkim językiem, a sama historia nie jest zbyt skomplikowana. Za to bardzo pogmatwane i skomplikowane są emocje bohaterki, a także wszystko to z czym musi się mierzyć. Jej sytuacja jest po prostu beznadziejna, trzeba być naprawdę silnym, by nie ugiąć się pod tak silnym ciężarem. Problemy Mayi są tak realistyczne, że poruszają dogłębnie, nie da się przejść obok nich obojętnie i nie przejąć się nimi w żaden sposób. Co czyni tę książkę niesamowicie angażującą, a także wzbudza w czytelniku bardzo silne emocje. I to cały ich kalejdoskop, od smutku, do wściekłości, po rozpacz, by później dać mnóstwo ciepła, radości, takiego cudownego komfortu.
Najtrudniejsze dla mnie było obserwowanie, jak okropnie traktowała dziewczynę jej własna babcia. Jej podejście od maleńkości Mayi było bardzo ostre, surowe, ciężko było w niej odnaleźć jakieś ciepłe uczucia. Uzależniła dziewczynę od siebie, odebrała jej samodzielność i prawo do decydowania samej o sobie. Babcia wymagała od niej wszystkiego, byle tylko osiągnęła jak najwięcej bez względu na to, jaki poniesie koszt.
Kiedy wszystko się posypało, całą winę zrzuciła na Mayę. Jej zdaniem nigdy się wystarczająco nie starała, zawsze powinna dawać z siebie 250%, a wypadek to była jej wina. Tylko i wyłącznie jej. Wzbudziła w Mayi tak ogromne poczucie winy, że naprawdę w to uwierzyła. A przecież nie rzuciła się pod samochód specjalnie!
Nie mieści mi się w głowie, jak można potraktować w ten sposób członka swojej rodziny. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek, żeby moja własna zrobiła mi coś takiego i nikomu nie życzę tak okropnych przeżyć. Nie ma nic gorszego od świadomości, że nasza własna rodzina nie kocha nas tak, jak powinna, że jesteśmy dla nich tylko środkiem do osiągnięcia własnych niespełnionych marzeń. I niczym więcej.
Przerażająca jest dla mnie świadomość, że można mieć aż tak zły podejście do własnej rodziny, dosłownie nie mieści mi się to w głowie. Jak można zdominować go tak bardzo, że będzie bał się powiedzieć choćby słowo sprzeciwu, że nie będzie w stanie myśleć sam za siebie pełen strachu i przerażenia? Maya, gdy dorosła zdała sobie sprawę z tego, że zachowanie babci nie jest odpowiednie. Ale bez wsparcia nie potrafiła się jej postawić.
Wyjazd w poszukiwaniu ojca, był ostatnią deską ratunku, ostatnią rozpaczliwą próbą odnalezienia kogoś, kto będzie ją kochał za to, kim jest. Pierwszą podniesioną rękawicą w trudnej walce o własne szczęście. W końcu, co więcej jej zostało, skoro wszyscy się od niej odwrócili, a ona straciła jedyną pasję, na którą składało się całe jej jestestwo?
Jej życie odmieniło się całkowicie, tylko za sprawą jednego wyjazdu. Poznała wiele wspaniałych osób, a jej serce otworzyło się na miłość. Obserwowanie przemiany bohaterki, każdej trudności, z którą musi się mierzyć, jest niezwykłe, a jej historia pochłania tak bardzo, że oderwanie się od niej jest bardzo trudne.
Najgorsze jednak jest to, że nic co dobre, nie trwa wiecznie, a odsunięte na bok problemy w końcu wrócą z ogromną siłą. Nie każdy z nas mierzy się z takimi problemami, ale na pewno wiele z nas spotkało się w swoim życiu różnymi przeszkodami, których nie potrafiliśmy przekroczyć. Próbowaliśmy o nich zapomnieć, udawać, że nie istnieją. W końcu jednak bańka pęka, a trudne decyzje odłożone w czasie powracają, domagając się podjęcia ich już teraz.
To jak została ukształtowana, niekochana, jakby była obca, wywarło na niej ogromny wpływ. Nie potrafi przyjąć do swojego serca nikogo, ma problemy z zaufaniem, nie potrafi uwierzyć, że ktoś naprawdę mógłby ją pokochać. Choć była wcześniej w związkach, to nigdy się nie zakochała, a także nie potrafiła się zaangażować w relację. I dotyczy to również innych osób, które poznała w życiu.
Miała członka rodziny, który był inny. Pełen ciepła i wspierający. Jej dziadek. Ale nigdy nie zrobił nic, by jej pomóc, obserwował wszystko, co ją spotykało ze strony jego żony i pozwolił na to wszystko, tłumacząc, że tak została wychowana. Nie kiwnął nawet palcem.
Jednak dla mnie takie wytłumaczenie by nie wystarczyło. To, że sami wychowaliśmy się w patologicznej rodzinie pełnej nieprawidłowości, nie tłumaczy naszego późniejszego zachowania. Powinno się szukać pomocy, starać się przerwać ten krąg i wyjść poza jego obszar. Wiele osób doświadczyło traum, ale nie poddały się, walcząc ze wszystkich sił, by nie przenieść ich na kolejne osoby. Czasami łatwiej jest trzymać się utartych ścieżek, niż szukać nowej, której końca nie jesteśmy pewni. Być może babcia Mayi właśnie tak myślała. Nie znała innego życia i nie potrafiła inaczej żyć.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, niczym z krwi i kości, a opisywane problemy i relacje, są przedstawione w bardzo dojrzały sposób. Każda motywacja bohaterów, ich myśli, przemyślenia, emocje, to wszystko jest dopracowane w każdym calu. Nie znalazłam tutaj żadnych zgrzytów, braków, nieścisłości.
Ta historia pokazuje trudną drogę, by odnaleźć swoje prawdziwe Ja i swój cel w życiu. Poznanie tego co kryje się w sercu i dowiedzenie się kim tak naprawdę jesteśmy, nie jest łatwe. Maya całe swoje życie przeznaczyła na balet, więc odnalezienie się w nowej rzeczywistości jest wręcz niewyobrażalnie trudne. Książka skupia się na przedstawieniu jej drogi poprzez próbę zliczenia wszystkich gwiazd i zrozumienia, w którą stronę powinna się udać.
Autorka z niezwykłą czułością opowiada o życiu i emocjach, opisując każdy ich aspekt w dokładny, poetycki wręcz sposób, dzięki czemu zrozumienie motywacji bohaterki jest niesamowicie proste. Akcja w głównej mierze rozgrywa się w przepięknej miejscowości we Włoszech, a miejsce to opisane jest niesamowicie ciepło i cudownie, to całość tworzy niesamowity klimat! Z początku, jeszcze w Hiszpanii bardzo mocno odczuwalny jest ciężar tego miejsca, które przyniosło Mayi tyle bólu, by następnie malownicze Sorrento uniosło nas niczym skrzydła z gwiazd.
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to przepięknie napisana powieść, która aż kipi od życiowych prawd i przemyśleń bohaterki. Ja sama każdą wolną chwilę przeznaczałam na lekturę, choćby to miało być tylko kilka stron. Wciągnęła mnie od pierwszej strony, poruszając najczulsze struny serca. Emocje, które przekazuje, nie są łatwe i przyjemne, ale jednocześnie, po tym całym bólu, gdy w końcu wyszło słońce, miałam wrażenie, jakby moje serce urosło. Dałam się jej totalnie pochłonąć, zachwycona misternie utkaną siatką emocji i przejmującą historią, przez którą się płynie.
To idealna książka dla każdego, kto uwielbia realistyczne historie skrzące od emocji, o których nigdy nie będzie w stanie zapomnieć.
Życie Mayi jest poznaczone trudnościami. Zaledwie 22-letnia dziewczyna została wychowana przez swoją babkę, po tym jak porzuciła ją matka. Odkąd skończyła 4 lata, babcia praktycznie zmusiła ją do nauki baletu. Maya była jedną z najlepszych baletnic i naprawdę bardzo kochała taniec. Codziennie życie z babcią i poddawanie się jej wymaganiom nie było łatwe, a kiedy za sprawą...
Od najmłodszych lat Maya poświęca się z sukcesami baletowi. Wszystko się zmienia, gdy ulega poważnemu wypadkowi, przez który nie może już zawodowo tańczyć. Dodatkowo okazuje się, że zdradza się chłopak, a autorytarna babka zostawia ją samą na pastwę losu wyprowadzając się z dziadkiem z Madrytu. Znalezione podczas pakowania rzeczy zdjęcie mężczyzny do którego zdaje się być łudząco podobna staje się dla niej impulsem do działania. Pakuje walizkę, kupuje bilet i wyrusza w nieznane do Włoskiego Sorento...
__
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" to książka, która mnie oczarowała. Jest to historia poszukiwania swojego miejsca w życiu, poznania i docenienia swojego wewnętrznego ja, oraz poddania się kolejom losu. A te w tej powieści były bardzo ciekawe, począwszy od świata baletu, który jest bardzo wymagający i rządzi się swoimi prawami, po wredną, totalnie pozbawioną uczuć babkę głównej bohaterki, aż po podróż zmieniającą życie, nastawienie do otaczającego świata i wiarę w ludzi.
Dojrzała powieść, pełna głębokich emocji, które aż skłaniają do refleksji, czy zadumy nad tym co jest w życiu ważne, nad czym można popracować, a co można sobie totalnie odpuścić. Książka pełna przemyśleń, pięknych cytatów i wzruszeń. A także rodzącego się uczucia zakochanych, jak i budowania relacji rodzicielskich. Wszystko to z akcją rozgrywającą się w małym włoskim miasteczku i efekt wow gwarantowany. Ja jestem zachwycona, całością powieści jak i okładką 😍 ogromnie polecam!
Od najmłodszych lat Maya poświęca się z sukcesami baletowi. Wszystko się zmienia, gdy ulega poważnemu wypadkowi, przez który nie może już zawodowo tańczyć. Dodatkowo okazuje się, że zdradza się chłopak, a autorytarna babka zostawia ją samą na pastwę losu wyprowadzając się z dziadkiem z Madrytu. Znalezione podczas pakowania rzeczy zdjęcie mężczyzny do którego zdaje się być...
To historia o odkrywaniu siebie, różnych rodzajach miłości oraz o też walce o swoje dobro, pomimo toksycznego otoczenia.
🩰Nasza główna bohaterka, Maya, od dziecka trenowała balet, zgodnie z życzeniem swojej najgorszej babci na świecie (naprawdę nie znam gorszej). Matka urodziła ją młodo i po kilku latach zostawiła z dziadkami. Ojca nigdy nie poznała i podobno jest nieznany. Życie Mai zmienia wypadek, przez który nie może już tańczyć. Niedługo potem babcia postanawia wraz z mężem wyprowadzić się do syna i wynająć mieszkanie w Madrycie. Pozostawiona sama sobie Maya wyjeżdża do Sorrento, wiedziona tam wskazówką o swoim ojcu z pewnej pozytywki. Tam znajduje miłość oraz prawdziwą rodzinę. Jak ułoży się jej życie?
🍋Ok, dość długi mi wyszedł ten opis, ale nie da się inaczej. Jak widzicie Maya nie miała łatwego startu i czytając kibicowałam jej z całego serca. Postacie są tu naprawdę świetnie stworzone, żałuję tylko, że nie było więcej Mathiasa! (Oraz że babci nie przydarzył się jakiś wypadek 😂). Na początku ciężko mi się było wgryźć, trzeba przyzwyczaić się do dość mocno opisowego i pompatycznego stylu. Jednak po kilku rozdziałach, doceniałam niektóre cytaty, które chętnie sobie gdzieś zapiszę. Mamy tu także wspaniały włoski klimat, nie tylko dlatego, że zabrałam ją do tego kraju ze sobą. Autorka świetnie opisała otwartość i ciepło Włochów. Ciężko było się z nimi rozstać. Bardzo ciepła, urocza i inspirująca książka. Mogę z czystym sercem polecić 😍
To historia o odkrywaniu siebie, różnych rodzajach miłości oraz o też walce o swoje dobro, pomimo toksycznego otoczenia.
🩰Nasza główna bohaterka, Maya, od dziecka trenowała balet, zgodnie z życzeniem swojej najgorszej babci na świecie (naprawdę nie znam gorszej). Matka urodziła ją młodo i po kilku latach zostawiła z dziadkami. Ojca nigdy nie poznała i podobno jest nieznany....
„Życiu nadają sens tylko chwile.
Z biegiem dni to stało się moją prawdą.
Drobne chwile.
Proste chwile.
Chwile, które wypełniają wielką lukę tak, że ona w końcu znika.
Nauczyłam się cieszyć tymi chwilami. Drobiazgami. Tym, co miałam przed sobą.
Nauczyłam się być tą dziewczynką, którą nie pozwolono mi być, kiedy był na to czas.”
nigdy nie przypuszczałam, że przeczytanie zwykłego romansu obyczajowego aż tak bardzo wpłynie na moje życie i postrzeganie świata.
tak, wcześniej na mojej drodze pojawiały się książki, które miały okazję coś we mnie zmienić, ale nigdy na taką skalę.
historia Mai otworzyła mi oczy.
pomogła zrozumieć i poczuć.
a także…żyć.
zdaje sobie sprawę, jak absurdalnie może to brzmieć, ale nigdy nie czułam się aż tak bardzo żywa, jak po skończeniu tej historii.
KIEDY ZABRAKNIE NAM GWIAZD DO ZLICZENIA to powieść droga.
ale nie tylko dla samej bohaterki, lecz również nas samych, ponieważ zostajemy przez nią zmuszeni do refleksji oraz zmierzenia się z własnymi demonami.
czytając ją momentami miałam wrażenie jakbym czytała o sobie i bynajmniej nie dlatego, że nasze historie są podobne.
po prostu przeżycia Mai i jej emocje były mi tak dobrze znane, że nie mogłam przed tym uciec.
pomogła mi pogodzić się z przeszłością, która bardzo często mnie uwierała i nie pozwalała ruszyć do przodu.
pomogła mi cieszyć się teraźniejszością i czerpać z życia całymi garściami.
a także pomogła mi uwierzyć w przyszłość i to ile niesamowitych rzeczy dopiero na mnie czeka.
bo, jak możemy przeczytać:
„…przeszłość to wspomnienia, teraźniejszość - chwile, a przyszłość rodzi się z marzeń. A więc tym właśnie jestem: wspomnieniami, chwilami i marzeniami.”
„Życiu nadają sens tylko chwile.
Z biegiem dni to stało się moją prawdą.
Drobne chwile.
Proste chwile.
Chwile, które wypełniają wielką lukę tak, że ona w końcu znika.
Nauczyłam się cieszyć tymi chwilami. Drobiazgami. Tym, co miałam przed sobą.
Nauczyłam się być tą dziewczynką, którą nie pozwolono mi być, kiedy był na to czas.”
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” autorstwa @mariamartinez.itsme to historia Mayi, młodej dziewczyny, która przez wypadek nie może dłużej być profesjonalną baletnicą.
Jej życie wywraca się do góry nogami, z dnia na dzień traci chłopaka i dach nad głową, ale znajduje pewne zdjęcie...
Zdjęcie, które odmieni wszystko.
W trakcie lektury coś we mnie pękło i czułam niemal fizyczny ból, gdy czytałam o relacjach Mayi z jej babcią.
O tym, jak bohaterka jest wykorzystywana.
O tym, że w chwili, gdy nie mogła spełnić oczekiwań najbliższej rodziny, po prostu się jej pozbyto.
Wyrzucono na bruk.
Dawno nie czułam, aż takiej złości i frustracji w trakcie czytania.
Maya stała mi się zaskakująco bliska i choć w ogóle się tego nie spodziewałam, odnalazłam w jej historii wiele moich własnych doświadczeń.
I podziwiam ją!
Znalazła w sobie więcej siły niż kiedyś ja.
Dla mnie lektura tej książki okazała się wręcz terapeutyczna. Myślę też, że ta historia może pomóc innym osobom, które całe życie czuły się wykorzystywane i chciane tylko wtedy, gdy inni mogli na tym zyskać.
Książka momentami jest trudna i bolesna, ale niesie też ukojenie.
To historia o poszukiwaniu sensu życia, nowego miejsca na ziemi i próbie odnalezienia rodziny. Takiej, która Cię zechce i pokocha, tak jak na to zasługujesz.
Jeśli lubicie motyw found family, to koniecznie musicie przeczytać książkę Marii Martinez.
Spodobał mi się również wątek romantyczny. Z jednej strony jest uroczy, ale z drugiej... Nieprzesłodzony i czasem trudny. Kibicowanie Mayi i Lucasowi przyszło mi bardzo naturalnie. Tak bardzo chciałam, aby bohaterka w końcu zaznała szczęście, na jakie zasługuje!
Książka ma świetny klimat i jeszcze bardziej zapragnęłam wyjechać do Włoch.
To również kopalnia pięknych myśli. Zwykle nie zaznaczam cytatów, ale tutaj ulegam przyjemnemu stylowi autorki i zaznaczyłam kilka fragmentów.
Nie sądziłam, że aż tak mnie poruszy ta książka. Bardzo Wam ją polecam, a sama muszę nadrobić poprzednią powieść Autorki.
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” autorstwa @mariamartinez.itsme to historia Mayi, młodej dziewczyny, która przez wypadek nie może dłużej być profesjonalną baletnicą.
Jej życie wywraca się do góry nogami, z dnia na dzień traci chłopaka i dach nad głową, ale znajduje pewne zdjęcie...
Zdjęcie, które odmieni wszystko.
☆ „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to smutna, a także pouczająca książka, która ma w sobie dużo zdań, z których każdy powinien brać przykład. Dzięki tej historii możecie nauczyć się naprawdę wiele ważnych rzeczy.
☆ Gdy przeczytałam opis tej książki, stwierdziłam, że musi mi się to spodobać. Nastawiłam się naprawdę pozytywnie, ale czy taka faktycznie była? Nie wiem, co mam o niej sądzić.
☆ Na początku ta książka strasznie mnie nudziła. Wprowadziła mnie w zastój i nie mogłam jej przeczytać. Już myślałam, że nie będę w stanie jej dokończyć, ale jakoś ruszyłam dalej. Potem szło tak w miarę, chodź dalej było słabo. Ostatnie sto stron książki jakoś bardziej się rozkręciło i tam byłam w stanie nawet się popłakać. Styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu, przez co wiele zdań nie byłam w stanie zrozumieć. Miałam wrażenie, że większość wydarzeń nakładała się na siebie i nie było żadnych przerw. Przez większość książki się nudziłam, ale były momenty, gdzie nawet mi się podobała. Na pewno muszę podkreślić to, że ta książka ma wiele ważnych i pouczających zdań, które każdy powinien wiedzieć. To było ogromnym plusem. Książka ma także bardzo krótkie rozdziały, więc nie było aż tak źle. Szczerze mówiąc nie wiem co mam myśleć o tej książce.
☆ Jeśli chodzi o główną bohaterkę, Maye, było mi jej szkoda, ale także byłam pełna podziwu. Jestem strasznie dumna, że po takim czymś potrafiła się podnieść i tak to wszystko poprowadzić. A jeśli chodzi o głównego bohatera, Lucasa, był naprawdę okej, chociaż czasem totalnie nie rozumiałam jego zachowania. Ich dwójka była ciekawych połączeniem. Muszę dodać, że totalnie pokochałam Matiasa i dziadka Mayi. To byli cudowni bohaterowie.
☆ Podsumowując, nie wiem co mam sądzić o tej książce. Znalazłam sporo wad, ale były także świetne momenty. Myślę, że ta ocena będzie sprawiedliwa. A czy polecam? Dla tych ważnych zdań, myślę że tak. Dla ogólnie historii, sama nie wiem. Myślę, że sami powinniście sprawdzić, czy faktycznie wam się ona spodoba, czy jednak nie.
[współpraca reklamowa z @youandyabooks]
𝑿𝒐𝒙𝒐, 𝑳 💋
♡︎ 𝑶𝒄𝒆𝒏𝒂: 3,5/5 ⭐️
☆ „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to smutna, a także pouczająca książka, która ma w sobie dużo zdań, z których każdy powinien brać przykład. Dzięki tej historii możecie nauczyć się naprawdę wiele ważnych rzeczy.
☆ Gdy przeczytałam opis tej książki, stwierdziłam, że musi mi się to spodobać. Nastawiłam się naprawdę pozytywnie, ale czy taka...
W swojej nowej książce Maria Martinez zabiera nas do malowniczego miasteczka we Włoszech, gdzie lekko zagubiona bohaterka poszukuje rodziny i odnajduje ją w najbardziej nieoczekiwanym miejscu. Uwielbiam takie prawdziwe i chwytające za serce historie, które poruszają tematykę poszukiwania własnego miejsca na świecie, mierzenia się z różnymi trudnościami i powolnego zakochiwania się w drobnych rzeczach, które pomagają nam poznać świat na nowo. To właśnie ten element zachęcił mnie do zapoznania się z tą książką. I chociaż ostatecznie nie jest to historia bez wad, to dzięki tym wątkom mimo wszystko bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas.
Maya poświęciła długie lata dla życia profesjonalnej baleriny. Czekała ją świetlana przyszłość pod okiem najbardziej wykształconych tancerzy. Jej życie staje jednak do góry nogami, gdy przydarza jej się tragiczny wypadek, który na dobre przekreśla jej plany. Nie tylko traci znane jej dotychczas życie, ale również chłopaka oraz babcię, która wywala ją na próg, uważając ją za zbyteczną teraz, gdy nie może już spełnić jej ambicji. Porzucona dziewczyna nie ma nikogo, do kogo mogłaby zwrócić się o pomoc. Postanawia więc odszukać swojego ojca, którego jej matka zawsze utrzymywała w tajemnicy. Gdy jedno zdjęcie naprowadza ją do małego miasteczka we Włoszech, wsiada w pierwszy samolot i podejmuje największe ryzyko w swoim życiu, nie wiedząc, że ta podróż zmieni wszystko.
Zabierając się za tę książkę chyba nie byłam przygotowana na ciężar historii Mai, bo poruszana przez autorkę tematyka od pierwszych stron wywołuje lawinę emocji. Czytamy o tym, jak na bohaterkę spada jedno rozczarowanie po drugim, jak traci wszystko i wszystkich, na których się dotychczas opierała i zostaje dosłownie z niczym - bez ani jednego członka rodziny, który mógłby jej pomóc, nie wliczając w to jej dziadka, który niestety nie jest w stanie zapewnić jej opieki, bez chłopaka, bez pracy i bez dachu nad głową. I chociaż ciężko się o tym czytało, to chyba dzięki temu jej historia staje się słodsza i chwytająca za serce - bo mamy szansę zaobserwować, jak ta porzucona i samotna dziewczyna po raz pierwszy stawia na pierwszym miejscu siebie, swoje potrzeby i pragnienia, poszukując swojego miejsca na ziemi i ludzi, którzy ofiarują jej prawdziwe i bezwarunkowe wsparcie.
Maya to postać, której doświadczenie i trudna historia popychają do podjęcia wielu, często nierozważnych i frustrujących decyzji. Na ogół starałam się wykazywać zrozumieniem dla jej przejść, tym bardziej, że nawet nie wyobrażam sobie, jak to jest znaleźć się w takiej sytuacji, ale bywały takie chwile, kiedy byłam zmęczona jej zachowaniem i tajemnicami, a także brakiem odwagi, by postawić się ludziom, którzy źle ją traktują. To osoba, której pierwszą reakcją jest ucieczka, gdy coś idzie nie tak - i długo jej zajmuje zrozumienie, że nie tędy droga. Jest to tym bardziej męczące, że zdaje się być osobą, której większość rzeczy się po prostu przytrafia. To nie ona podejmuje próby, by coś zmienić - wiele rozwiązań spada jej po prostu jak z nieba. Brakuje jej pieniędzy? Dostaje pracę u pierwszej poznanej osoby. Nie ma dachu nad głową? Mieszkanie proponuje jej nowo poznany chłopak. Zdecydowanie więc wymaga od czytelnika cierpliwości.
Wraz z jej podróżą do małego miasteczka we Włoszech poznajemy całą masę nowych postaci, którzy - moim zdaniem - są całym sercem tej historii. Mieszkańcy apartamentu, w którym zatrzymuje się Maya, którzy stają się jej nową, przyszywaną rodziną, skradli moje serce i nadali tej powieści rodzinnego ciepła. Wśród nich poznajemy także Lucasa, chłopaka, który podobnie, jak Maya, uciekł od trudnej przeszłości, poszukując w tym miejscu nowego życia, który staje się pewnego rodzaju kotwicą głównej bohaterki - nieoczekiwanym przyjacielem, wsparciem, a także być może kimś więcej.
Może was zaskoczę, ale dla mnie akurat wątek miłosny w tej książce znalazł się na dalekim końcu i chyba książka podobałaby mi się nawet bardziej, gdyby w ogóle go nie było. Wynika to w dużej mierze z dość słabego rozwinięcia postaci Lucasa, w rezultacie czego niezbyt zależało mi na relacji miłosnej jego i Mai, ale przede wszystkim z tego, że w moim odczuciu najlepszymi aspektami, jakie oferuje ta historia, są poszukiwania bohaterki rodziny, jej droga do uzdrowienia po całym życiu bycia poniżaną przez najbliższych i zbieranie się do kupy, gdy wszystko w pewnym momencie się rozpadło.
Lucas jest postacią, która pojawia się w życiu bohaterki w konkretnym celu i doceniam to, jak wpłynął na rozwój Mai, ale jednocześnie uważam, że nie został rozwinięty wystarczająco dobrze, by czytelnik kibicował relacji tej dwójki. Tym bardziej w obliczu problemów, jakie ich spotykają po drodze, gdy uderza w nich prawdziwe życie, a z którymi autorka niestety poradziła sobie w bardzo wygodny i zbyt uproszczony sposób, a w rezultacie też mało realistyczny. Osobiście Lucas był mi obojętny. Może gdybyśmy mieli możliwość poznania historii również jego oczami trochę lepiej rozumiałabym pewne jego wybory, ale niestety tak nie było i zwłaszcza pod koniec ogromnie mnie rozczarował swoją pasywnością i nie mogłam uwierzyć, jak łatwo zostało mu wszystko wybaczone.
Mówiąc szczerze, przez całą lekturę książki próbowałam zdecydować, czy podoba mi się styl autorki, czy nie do końca. Ta historia jest wręcz przeładowana dramatyzmem i rozważaniami na temat istnienia człowieka, pisanymi bardzo przerysowanym, poetyckim stylem, ale według mnie niestety nie zawsze to wychodziło dobrze. Oczywiście książka zawiera wiele pięknych przesłań i fragmentów, które chwytają za serce, ale jednocześnie bywały w niej chwile, kiedy wypadały one nienaturalnie i "na siłę". Często czytałam rozważania bohaterki i miałam ochotę przewrócić oczami, bo miałam poczucie, że autorka sama nie do końca wie, dokąd zmierza. Zwłaszcza, że to nie jest jakoś niesamowicie skomplikowana historia, która wymaga takich egzystencjalnych dywagacji.
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" to dobra historia na ponury wieczór w oczekiwaniu na wakacyjne dni, ale też nie bez kilku wad. Autorka trochę ją przekombinowała i za bardzo starała się zrobić z niej coś, czym nie jest. Podobał mi się jednak jej letni, małomiasteczkowy klimat, możliwość poznania innych kultur (mało czytamy romansów napisanych przez hiszpańskie autorki, a ja darzę tę kulturę ogromną miłością), a także elementy rodziny oraz aspekt poszukiwania swojego miejsca na świecie oraz uczenia się, jak stawiać siebie na pierwszym miejscu. Jeśli macie ochotę na taką refleksyjną powieść YA, to polecam!
Recenzja z bloga https://weronikarecenzuje.blogspot.com/2025/03/maria-martinez-kiedy-zabraknie-nam.html
W swojej nowej książce Maria Martinez zabiera nas do malowniczego miasteczka we Włoszech, gdzie lekko zagubiona bohaterka poszukuje rodziny i odnajduje ją w najbardziej nieoczekiwanym miejscu. Uwielbiam takie prawdziwe i chwytające za serce historie, które poruszają tematykę poszukiwania własnego miejsca na świecie, mierzenia się z różnymi trudnościami i powolnego...
“Mały punkcik na niebie.
A po nim następny.
I jeszcze jeden.
A potem tysiące.
Miliony światełek błyszczących we Wszechświecie.
I uspokajam się, bo tam znajduję odpowiedź:
“Aż policzymy wszystkie gwiazdy”.”
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu You&YA
Nie sądziłam, że sięgając po ten tytuł tak mi się spodoba włoska przygoda. Nie będę za bardzo przytaczać całej fabuły. Wolę byście sami przeczytali tę świetną historię o poszukiwaniu nowego celu życia, o tym jak trudna może być droga po odejściu od toksycznej rodziny, a w tym przypadku babci i jak można znaleźć nową rodzinę. Nawet jeśli nas nie wychowywali od dziecka. A także jest o miłości, która nie zawsze jest taka prosta.
Maya jest baletnicą z obiecującą karierą. Od dziecka pracowała ciężko pod okiem surowej babci, by zyskać jej aprobatę. Jednak wypadek dziewczyny całkowicie miażdży jej marzenia i zawodową karierę, a do tego wszystkiego odkrycie zdrady chłopaka. Było mi jej strasznie szkoda. Zamiast otrzymać wsparcie po traumatycznym wypadku, to otrzymuje tak naprawdę pogardę ze strony babci. W tej rodzinie jest także dziadek, ale niestety niewiele coś robi. Bardzo się denerwowałam na niego, tłumaczył się uległością i miłością do swojej żony. Cieszę się, że chociaż nie zostawił totalnie bez wsparcia naszej Mayi, gdy ta została wyrzucona z domu z dnia na dzień przez już wiecie na pewno kogo. Nie zapomnijmy też o matce, która zniknęła z życia wówczas czteroletniej Mayi.
Młoda dziewczyna postanawia wyjechać do Włoch, dokładniej do Sorento, po tym jak znalazła tajemniczą fotografię przedstawiające jej matkę z jakimś mężczyzną. Myśli, że to może być jej ojciec, szczególnie, że wyglądają dosyć podobnie, a pieprzyk jest w tym samym miejscu.
I tu można sobie pomyśleć, że po nieciekawej przeszłości odnajdzie ojca i będą żyć długo i szczęśliwie. Ale co to by było za życie jakby po drodze nie zdarzyło się coś jeszcze?
We Włoszech poznajemy przystojnego i młodego Lucasa, który jak się okazuje, również wyleciał z Madrytu. Coś wspólnego z Mayą, co nie? Ale wracając do tej dwójki. Oh, jak mi się podobała ich relacja, jak powoli się poznawali, przeżywali przygody. Lucas wprowadził ją do hiszpańskiej rodziny, która była przekochana, otwarta i nie taka surowa. Nie wymagali od niej nie wiadomo czego. Po prostu byli. Aż sama zapragnęłam z nimi zamieszkać!
Było pięknie, aż za pięknie i wiedziałam, że niedługo coś zacznie się psuć. Mimo, że to były cięższe chwile, smutne, to uważam, że był potrzebny. To był przełom w życiu Mayi i jestem z niej dumna jak poradziła sobie dalej.
Język autorki jest cudowny, tak świetnie pisała o problemach, w ogóle o życiu. Znalazło się parę fragmentów, które mi się spodobały i na pewno je doceniam. Niby były długie opisy, ale mi nie przeszkadzały. Błyskawicznie mi się czytało, strony same mi się przewracały. Byłam całkowicie pochłonięta lekturą, zdołała mnie wzruszyć, a także zezłościć (ale chyba się nie dziwicie patrząc na historię głównej bohaterki, nie?).
Gdy myślę o tej książce to czuję żal, gniew, smutek, ale także te pozytywne emocje – szczęście, śmiech. To piękna i poruszająca podróż do wnętrza duszy, poszukiwanie sensu życia, stawianie kolejnych kroków bez pewności, że coś się uda. Podziwiam Mayę, że z dnia na dzień wyjechała do innego kraju, ale dzięki temu poznała nową rodzinę, która ją kochała.
“Mały punkcik na niebie.
A po nim następny.
I jeszcze jeden.
A potem tysiące.
Miliony światełek błyszczących we Wszechświecie.
I uspokajam się, bo tam znajduję odpowiedź:
“Aż policzymy wszystkie gwiazdy”.”
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu You&YA
Nie sądziłam, że sięgając po ten tytuł tak mi się spodoba włoska przygoda. Nie będę za bardzo przytaczać całej...
Maya nie pamięta swojej codzienności bez baletu, przez całe jej życie był jej stałą częścią. Jej marzenia zostają jednak przekreślone z powodu wypadku którego konsekwencja jest zakończenie przez nią jej zawodowej przygody z baletem.
Początkowo nie miałam tej książki w planie, lecz po przeczytaniu opisu się na nią skusiłam, styl pisania autorki z jednej strony bardzo mi się podobał bo zawierał wiele ładnych i zapadających w pamięć sentencji, lecz z drugiej strony miałam wrażenie że za dużo zostało poświęcenie czasu opisom przez co było mi się naprawdę ciężko wciągnąć w fabułę, która od początku jest w miarę dynamiczna gdyż w jednej chwili dowiadujemy się o zdradzie przez chłopaka, straconej przyszłości jak i towarzyszymy Mai podczas podróży do Włoch.
Podróż którą odbywa młoda dziewczyna, pozwala jej zacząć żyć, nie być pod kontrolą babci której zachowanie niejednokrotnie było okrutne, Maya poszukuje swojego miejsca na ziemi, stara się odnaleźć swój dom co było naprawdę urokliwe a w połączeniu z ludźmi którzy pojawili się na jej drodze tym jak ją wspierali, dobrocią którą ją obdarzyli było to naprawdę przyjemna przygoda do śledzenia.
W owym miejscu spotyka też Lucasa, ich relacja rozwija się stopniowo pojawia się w niej kilka uroczych gestów i choć strona w którą zawędrowała ich znajomość nie do końca mi się podobała, to uczcie które pomiędzy nimi powstało było idealnym dodatkiem dla reszty fabuły.
Życie Mai nie było proste, od małego mierzyła się ze złym zachowaniem, presją więc bardzo się cieszyłam gdy trafiła do miejsce gdzie ludzie ją doceniali i darzyli mnóstwem uczuć, niektóre jej zachowania były dla mnie frustrujące, lecz w pewien sposób było to potrzebne do stworzenia bardziej emocjonalnego odbioru książki przez czytelnika.
Gdy już się wciągnie w fabułę to do końca się przez nią płynie, jest przyjemna i ociepla serce klimatem Włoch jak i odżyciem głównej bohaterki.
[Współpraca @youandyabooks]
Maya nie pamięta swojej codzienności bez baletu, przez całe jej życie był jej stałą częścią. Jej marzenia zostają jednak przekreślone z powodu wypadku którego konsekwencja jest zakończenie przez nią jej zawodowej przygody z baletem.
Początkowo nie miałam tej książki w planie, lecz po przeczytaniu opisu się na nią skusiłam, styl pisania autorki...
Śledzenie losów bohaterów sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy są w stanie wywołać we mnie dużo emocji. Gdy ich podróż zwana życiem, jest pełna nieoczekiwanych zdarzeń, wzlotów i upadków, skrajnych emocji i tak bardzo bliska realizmu. Dodatkowym smaczkiem jest odkrywanie przeszłości, swojego "ja" i także osób najbliższych bohaterowi.
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" jest właśnie taką podróżą. Młoda dziewczyna o imieniu Maya poświęciła całe dotychczasowe życie baletowi. Dzięki ciężkiej pracy, talentowi i potencjałowi miała możliwość zajść naprawdę daleko. Niestety wypadek, któremu uległa, zniwelował jej plany. Zostając bez domu, odrzucona przez bliskich szuka swojego miejsca na ziemi, ale również chce odkryć prawdę na temat mężczyzny, który mógłby być jej ojcem. Znalezienie fotografii popycha ją do odszukania mężczyzny.
Maria Martinez napisała powieść sięgającą naprawdę głęboko do ludzkiego serca. Jest to przede wszystkim historia refleksyjna, skłaniająca do przemyśleń nad swoim życiem. Zwraca uwagę, by nie poddawać się, mimo trudności, które spotyka się na swojej drodze. By walczyć o marzenia, realizować się w tym, czym jest się dobrym, a jeśli napotka się przeszkodę, obejść ją lub podążyć inną drogą. O relacjach rodzinnych, które mają różne oblicza. O trudnych wyborach, które dokonuje się kierując się zasadą "dla jej/jego dobra", choć wcale nie jest powiedziane, że tak właśnie będzie. O niespełnionych ambicjach, które narzuca się drugiej osobie, karząc ją przy tym swoim zachowaniem. O przyglądaniu się z boku cierpieniu, przymykając oko, będąc tym samym współwinnym. O zależności od rodziny i trudach spełnienia ich oczekiwań.
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" poznajemy z persektywy głównej bohaterki. Jesteśmy świadkami jej przemiany, przemyśleń, wahań co do dalszego postępowania. Odczuwamy jej emocje i kibicujemy, zwłaszcza poznając historię jej kariery baletowej i związanej z tym presji, którą narzucała babcia. Motyw romansu bardzo mi się podobał, ponieważ był nienachalny, rozwijał się pomału i naturalnie. W dodatku podróże między Hiszpanią i Włochami wywołują chęć wyjazdu na wakacje i współdzielenia doznań związanych z pięknym krajobrazem, jedzeniem i serdecznych ludzi.
Kończąc tę książkę miałam poczucie, że to naprawdę dobra historia. Taka, przy której się odprężasz, przenosisz do innego świata, jednocześnie odczuwając realizm sytuacji. Maria Martinez ma lekkie, przyjemne pióro, dzięki czemu płynie się przez historię Mayi. "Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" wywarła na mnie pozytywne wrażenie i dlatego bardzo Wam ją polecam!
Śledzenie losów bohaterów sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy są w stanie wywołać we mnie dużo emocji. Gdy ich podróż zwana życiem, jest pełna nieoczekiwanych zdarzeń, wzlotów i upadków, skrajnych emocji i tak bardzo bliska realizmu. Dodatkowym smaczkiem jest odkrywanie przeszłości, swojego "ja" i także osób najbliższych bohaterowi.
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do...
ℚ: Byliście kiedyś we Włoszech?
♫︎ʟᴀ ᴄᴏsᴀ ᴍᴀs ʙᴇʟʟᴀ ~ ᴇʀᴏs ʀᴀᴍᴀᴢᴢᴏᴛᴛɪ♫︎
💚Giulio mówił, że przeszłość to wspomnienia, teraźniejszość chwile, a przyszłość rodzi się z marzeń. A więc tym właśnie jestem: wspomnieniami, chwilami i marzeniami.💚
✰✰✰/✰✰✰✰✰
⤳ Madryt
⤳ Age Gap [5 lat]
⤳ Slow Burn
⤳ Balet
⤳ Found Family
⤳ Strangers to Lovers
❗16+❗
Tym, co wypowiadają życzenie, gdy widzą spadającą gwiazdę. «𝐷𝑒𝑑𝑦𝑘𝑎𝑐𝑗𝑎»
Pożegnanie jest konieczne, zanim znów się spotykamy robi się mniej smutno, gdy powiemy "do zobaczenia". «𝑀𝑜𝑡𝑡𝑜»
𝓕𝓪𝓫𝓾ł𝓪:
༄ Po wypadku Maya, babcia się od niej odwróciła, ponieważ nie spełniła wymagań swojej mentorki.
༄ Główna bohaterka straciła nie tylko przeszłość, ale również dom i rodzinę, jednak przypadkiem odkrywa fotografię jej mamy stojącej obok młodego mężczyzny.
༄ Wyrusza na wyprawę do Włoch.
𝓑𝓸𝓱𝓪𝓽𝓮𝓻𝓸𝔀𝓲𝓮 𝓟𝓲𝓮𝓻𝔀𝓼𝔃𝓸𝓹𝓵𝓪𝓷𝓸𝔀𝓲:
༄ Maya ~ oddała życie, duszę oraz ciało baletowi.
𝓜𝓸𝓳𝓪 𝓸𝓹𝓲𝓷𝓲𝓪:
༄ Momentami książka była nudna, ale z ciekawą fabułą.
༄ Zabrakło mi tego czegoś, czego ja oczekuję od książek.
༄ Bohaterowie są ciekawy sposób wykreowani, więc to na wielki plus.
༄ Czy polecam? Raczej tak.
ℚ: Byliście kiedyś we Włoszech?
♫︎ʟᴀ ᴄᴏsᴀ ᴍᴀs ʙᴇʟʟᴀ ~ ᴇʀᴏs ʀᴀᴍᴀᴢᴢᴏᴛᴛɪ♫︎
💚Giulio mówił, że przeszłość to wspomnienia, teraźniejszość chwile, a przyszłość rodzi się z marzeń. A więc tym właśnie jestem: wspomnieniami, chwilami i...
Kiedy brałam tę książkę do ręki, nie sądziłam, że na tylu płaszczyznach się z nią utożsamię. Zaczyna się Niepozornie. Dziewczyna, która po wypadku straciła szansę na zawodową karierę w balecie. Jej mama zdecydowała odejść kiedy dziewczynka była mała, taty nie zna, a babcia, z którą mieszka jest po prostu złym człowiekiem. Dziewczyna zostaje postawiona w takiej sytuacji, że musi poszukać sobie z dnia na dzień mieszkania, więc postanawia wyjechać i odnaleźć swojego ojca we Włoszech.
Jezus co ta książka ze mną zrobiła. Zerwałam dla niej nockę to jedno i dodam, że kilka łez Też się pojawiło. Nawet nie wiecie, jak bardzo ją odczułam. Mamy tutaj idealny przykład, że w niektórych przypadkach rodzina to tylko krew. Ja się z tym zgadzam i również, z tym że jesteśmy w stanie wybrać sobie własną rodzinę. Mamy też Lucasa, które jest trochę w podobnej sytuacji. Tylko że jego rodzina po prostu jest okropna i traktowała go źle. Odciął się od niej aż do momentu kiedy jego ojciec zachorował.
Relacja tej dwójki to mocny slow burn. Na pierwszy pocałunek musimy trochę poczekać i moi drodzy czuć to! Bardzo mi się podobała ich relacja. Obydwoje są zagubieni i muszą poradzić sobie z przeszłością, żeby móc zacząć budować przyszłość. Ich rodziny zawiodły tylko każda w inny sposób.
Jest pięknie napisana i gdyby nie momentami długie opisy byłoby 5 ⭐️. Miałam ochotę czasami przekartkować stronę. Myślę, że podobała mi się głównie dlatego, że naprawdę się z nią po części utożsamiam. Takie książki poruszają mnie bardziej i nie mogę przestać o nich myśleć. Romans też był tu świetnie napisany i takiego Lucasa mogłabym spotkać!
Marzy mi się teraz taka podróż do Włoch. Może rzucić wszystko i po prostu wyjechać? Nie powiem, że o tym nie myślę...
Kiedy brałam tę książkę do ręki, nie sądziłam, że na tylu płaszczyznach się z nią utożsamię. Zaczyna się Niepozornie. Dziewczyna, która po wypadku straciła szansę na zawodową karierę w balecie. Jej mama zdecydowała odejść kiedy dziewczynka była mała, taty nie zna, a babcia, z którą mieszka jest po prostu złym człowiekiem. Dziewczyna zostaje postawiona w takiej sytuacji, że...
Jestem zaskoczona, że autorka użyła na otwarcie cytatu ze swojej własnej książki. Oczywiście była to wybitna książka, ale wciąż... Jej własna.
Autorka w poprzedniej książce rozkochała mnie swoim nieco refleksyjnym, filozoficznymi stylem, tym razem jednak było go za dużo, a fabuła grały rolę drugoplanową, co nie do końca przypadło mi do gustu. Sama historia jest niezwykle emocjonująca, a autorka ma świetny styl, ale po tak dobrej książce miałam wysokie oczekiwania i liczyłam na znacznie więcej, nawet na 9/10.
Brakowalo mi tłumaczenia dłuższych zwrotów po hiszpańsku i włosku.
Jestem zaskoczona, że autorka użyła na otwarcie cytatu ze swojej własnej książki. Oczywiście była to wybitna książka, ale wciąż... Jej własna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka w poprzedniej książce rozkochała mnie swoim nieco refleksyjnym, filozoficznymi stylem, tym razem jednak było go za dużo, a fabuła grały rolę drugoplanową, co nie do końca przypadło mi do gustu. Sama historia jest niezwykle...
KIEDY ZABRAKNIE NAM GWIAZD DO ZLICZENIA to emocjonalna podróż, pełna pasji, bólu i odkrywania samego siebie. To opowieść o młodej baletnicy, która zmaga się z konsekwencjami tragicznego wypadku, a jej świat, zbudowany na tańcu, rozpadł się na kawałki. Autorka w mistrzowski sposób wprowadza czytelnika w zawirowania emocjonalne bohaterki, ukazując nie tylko jej wewnętrzne zmagania, ale także złożone relacje rodzinne.
Maya, będąca dotychczas solistką w National Dance Company, nagle staje w obliczu straty nie tylko kariery, ale także bliskich. Zawirowania w relacjach z babcią, która od zawsze była jej opiekunką i nauczycielką dodają do opowieści głębi i dramatyzmu. Obwinienie przez najbliższe osoby za nieszczęście, które ją spotkało, sprawia, że czytelnik z łatwością odczuwa jej ból i frustrację. Temat utraty jest centralny w tej książce, a autor w wyjątkowy sposób ukazuje, jak trudne może być odnalezienie się w nowej rzeczywistości. W momencie, kiedy nie ma do kogo się zwrócić, bo nawet nie utrzymuje kontaktu z matką, postanawia odnaleźć ojca.
Wątek poszukiwania ojca, który pojawia się w momencie, gdy Maya odkrywa fotografię z przeszłości, dodaje element tajemnicy i nadziei. Czytelnik zostaje wciągnięty w tę podróż do Włoch, gdzie bohaterka nie tylko szuka prawdy o swoim pochodzeniu, ale także stara się odnaleźć samą siebie. To, co zaczyna się jako próba zrozumienia swojej rodziny, staje się dla Maya szansą na odbudowanie swojego życia i odnalezienie nowej drogi, która może ją poprowadzić do spełnienia.
Na swojej drodze spotyka Lucas, który wychodzi jej z pomocą. Ona sam zmaga się z trudną przeszłością. Mogłoby się wydawać, że od tej pory wszystko się ułoży, ale niestety Lucas staje postawiony przed ogromnym problemem i to on sam musi odnaleźć drogę do szczęścia.
Czy Maya pomoże w tym, kiedy sama do końca nie wie gdzie jej miejsce?
Styl pisania autorki jest przystępny i wciągający, co sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem. Opisy tańca i emocji, które towarzyszą Mayi, są pełne pasji i autentyczności, a wątki dotyczące relacji rodzinnych dodają do opowieści uniwersalności. Książka skłania do refleksji nad tym, jak ważne jest odnalezienie swojego miejsca w świecie, nawet gdy życie nie układa się tak, jakbyśmy sobie tego życzyli.
Podsumowując, jest to poruszająca i inspirująca historia o walce z przeciwnościami losu, poszukiwaniu miłości i akceptacji, a także o sile, jaką daje nam pasja. To lektura, która z pewnością zostanie w pamięci czytelników na długo po zamknięciu ostatniej strony.
KIEDY ZABRAKNIE NAM GWIAZD DO ZLICZENIA to emocjonalna podróż, pełna pasji, bólu i odkrywania samego siebie. To opowieść o młodej baletnicy, która zmaga się z konsekwencjami tragicznego wypadku, a jej świat, zbudowany na tańcu, rozpadł się na kawałki. Autorka w mistrzowski sposób wprowadza czytelnika w zawirowania emocjonalne bohaterki, ukazując nie tylko jej wewnętrzne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozycja ta jest niesamowita, bo bawi, śmieszy, uczy życiowych prawd i wzrusza do łez. Uczy tego , że ostatecznie jesteśmy,,...wspomnieniami, chwilami i marzeniami..."i niczym więcej a może aż tym wszystkim, że należy przebijać bańkę inercji ,i poprostu żyć i cieszyć się nim(, bo mamy je tylko jedno!). Książka ta bawi i śmieszy zabwnymi wątkami.
Wzruszające do łez były zmagania głównej bohaterki i jej ostateczne pojęcie, co sie liczy w życiu.
Liczba plot twistów jest dosc duża, w tej książce co poczytuje za ogromną zaletę tej pozycji , ktorą czyta się z zapartym tchem i nie da się jej odlozyć dopóki się jej nie skończy czytac. Polecam ten folijal z całego serca każdemu, kto chce przecztać poruszającą pozycje o skomplikowanych relacjach rodzinnych. Tą
książke warto przeczytać ponownie.
Pozycja ta jest niesamowita, bo bawi, śmieszy, uczy życiowych prawd i wzrusza do łez. Uczy tego , że ostatecznie jesteśmy,,...wspomnieniami, chwilami i marzeniami..."i niczym więcej a może aż tym wszystkim, że należy przebijać bańkę inercji ,i poprostu żyć i cieszyć się nim(, bo mamy je tylko jedno!). Książka ta bawi i śmieszy zabwnymi wątkami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWzruszające do łez były...
To nie jest książka w moich klimatach a jednak znalazłam w niej wszystko to czego potrzebowałam do czytania na plaży podczas upalnego urlopu. Odczuwałam emocje głównej bohaterki jakby to były moje emocje i moje życie a to dlatego że przeszłam podobną drogę w życiu i połączyła mnie z tymi bohaterami bliskość o jakiej nie marzyłam. Jest romans, jest poszukiwanie, jest humor, są emocje. Polecam :)
To nie jest książka w moich klimatach a jednak znalazłam w niej wszystko to czego potrzebowałam do czytania na plaży podczas upalnego urlopu. Odczuwałam emocje głównej bohaterki jakby to były moje emocje i moje życie a to dlatego że przeszłam podobną drogę w życiu i połączyła mnie z tymi bohaterami bliskość o jakiej nie marzyłam. Jest romans, jest poszukiwanie, jest humor,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaya od czwartego roku życia poświęcała się baletowi. To, co na początku było wielką pasją, pod wpływem szorstkiej i oziębłej babci, która zastępowała jej matkę, stało się nieprzyjemnym obowiązkiem. Któregoś dnia znajduje fotografię matki z nieznanym mężczyzną i postanawia odkryć czy on może być jej ojcem. Spontanicznie postanawia wyjechać do Włoch. Na miejscu poznaję Lucasa, który namiesza w jej sercu...
Dla takich historii warto zarwać nockę, spóźnić się do pracy, czy zapomnieć o ugotowanie obiadu. Pomimo że nie jestem ckliwą osobą i raczej rzadko zdarza mi się płakać, historia zarówno Mayi, jak i Lucasa, a potem również ich wspólna, potrafi wywołać emocjonalny rollercoster i poruszyć do głębi.
Na pierwszy plan wybija się wątek odrzucenia, w tym bardzo ważnym momencie – bo w dzieciństwie. Brak wsparcia najbliższych, oziębłość babci, które przecież powinno być jedną z najcudowniejszych osób. Brak miłości, przytulenia, dobrych słów dla dziecka oznacza ogrom emocjonalnych problemów w dorosłości.
Znajdziecie tu jednak również cudownie rozwijające się uczucie, które pomimo przeciwności, jakie stawia na ich drodze los, jest nieustraszone.
Gorąco polecam każdemu!
Maya od czwartego roku życia poświęcała się baletowi. To, co na początku było wielką pasją, pod wpływem szorstkiej i oziębłej babci, która zastępowała jej matkę, stało się nieprzyjemnym obowiązkiem. Któregoś dnia znajduje fotografię matki z nieznanym mężczyzną i postanawia odkryć czy on może być jej ojcem. Spontanicznie postanawia wyjechać do Włoch. Na miejscu poznaję...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaya przez całe swoje życie jest oszukiwana i traumatyzowana przez swoją babcię. Poświęca swoje marzenia pragnienia oraz ciało by spełniać oczekiwania innych. Niestety nagła kontuzja przekreśla dalszą karierę głównej bohaterki. Poczucie winy i roszczenia jakimi Maya została obarczona przez swoją babkę są okrutne i przytłaczające. Kiedy nie jest w stanie już spełniać cudzych marzeń zostaje wyrzucona z domu i pozostawiona sama sobie. Brzmi potwornie prawda ? Na szczęście nasza bohaterka okazuje się bardzo silną kobietą. Postanawia wziąć sprawy we własne ręce wyjechać dowiedzieć się prawdy o swojej przeszłości i o swoich rodzicach. Spontanicznie kupuje bilet do Włoch, wyjeżdża zostawiająca wszystko za sobą. Zaczyna pisać swoją własną historię.
Jest to opowieść o poszukiwaniu własnego ja i o tym jak spełnianie czyiś oczekiwań może wpłynąć na nasze życie. Jak ciężko jest uwolnić się spod ciężaru roszczeń i zacząć podążać wysłana ścieżką.
Historia napisana bardzo lekko delikatnie i z humorem. Książka czyta się sama, cudowna historia która zostanie ze mną na dłużej. Wspaniała i przepiękna sceneria malowniczych włoskich miejscowości. Cudowna rodzinna atmosfera z ludźmi którzy przyjmują cię taką jaką jesteś. Akceptują wspierają i pomagają. Nie wymagają ani nie oczekują niczego. Ta opowieść pokazuje,.że więzy krwi nie są najważniejsze, a rodzina z wyboru potrafi zdziałać cuda.
Okładka oraz wydanie jest przepiękne.
Maya przez całe swoje życie jest oszukiwana i traumatyzowana przez swoją babcię. Poświęca swoje marzenia pragnienia oraz ciało by spełniać oczekiwania innych. Niestety nagła kontuzja przekreśla dalszą karierę głównej bohaterki. Poczucie winy i roszczenia jakimi Maya została obarczona przez swoją babkę są okrutne i przytłaczające. Kiedy nie jest w stanie już spełniać cudzych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą takie książki, które zostają z nami na długo po przeczytaniu. Nie dlatego, że mają spektakularne zwroty akcji. Ale dlatego, że trafiają prosto w serce. Tak właśnie było z tą historią. 💫
👉🏼 To nie jest tylko opowieść o dziewczynie, która szuka ojca. To podróż przez najbardziej żywe i realne uczucia – samotność, rozczarowanie, pragnienie bycia kochanym. Maya, główna bohaterka, od dziecka próbowała sprostać oczekiwaniom babci, która tak na prawdę posługiwała się Mayą aby osiągnąć swoje skrywane marzenia. A kiedy przez okropny wypadek traci balet – który do tej pory był jedynym jej sensem życia – nagle wszystko się wali. I wtedy dostaje mały okruch nadziei: zdjęcie, które może zmienić wszystko. 📷
👉🏼 Wyrusza więc do słonecznego Sorrento 🌅, szuka ojca, ale – co najważniejsze – zaczyna w końcu szukać samej siebie. I to było dla mnie tak niesamowicie bliskie. Bo kto z nas choć raz nie czuł się niewystarczający? Kto nie tęsknił za tym, żeby po prostu móc być sobą i zostać przyjętym takim, jakim jest?
👉🏼 Maria Martínez pisze tak, że czujesz każdą emocję – jakbyś była tam, z Mayą. Gniew, wstyd, zakochanie, rozczarowanie. Ale też ciepło, przyjaźń i tę piękną lekkość bycia, kiedy pozwalasz sobie po prostu żyć. 🌙
👉🏼 I muszę to napisać: wydanie tutaj tez robi robotę. Okładka? Cudo. ✨ Wnętrze ozdobione subtelnymi gwiazdkami, font miękki, czytelny – wszystko robi wrażenie i sprawia że lektura jest jeszcze bardziej przyjemna. To książka, którą chce się mieć na półce i do niej wracać. 📚
Znalazłam tu również tak wiele pięknych fragmentów które chciałabym zacytować, że nie wystarczyło by mi miejsca 🥹
👉🏼 Jedyne, do czego się przyczepię (choć z uśmiechem 😊), to nie do końca "poprawne" dialogi po włosku. Jako native widziałam pewne niedociągnięcia, ale… to naprawdę mały detal w tak dużym sercu tej opowieści. ❤️
Są takie książki, które zostają z nami na długo po przeczytaniu. Nie dlatego, że mają spektakularne zwroty akcji. Ale dlatego, że trafiają prosto w serce. Tak właśnie było z tą historią. 💫
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to👉🏼 To nie jest tylko opowieść o dziewczynie, która szuka ojca. To podróż przez najbardziej żywe i realne uczucia – samotność, rozczarowanie, pragnienie bycia kochanym. Maya, główna...
Pierwszy raz spotkałam się w książce z wątkiem tańca a dokładniej baletu ale muszę przyznać, że był on dość ciekawy.
Główna bohaterka, Maya, po wypadku, który położył kres jej marzenia o zawodowym zajmowaniu się baletem musi zmierzyć się ze swoją przyszłością. Zostaje praktycznie sama i z niczym, a wtedy tajemnicza pozytywka zmienia jej życie.
Sam wątek głównej bohaterki bardzo mi się spodobał. Książka była mocno naładowana emocjami - głównie bólem i współczuciem dla głównej bohaterki. Śledzimy jej historię, kiedy wszystko co dotąd znała i było jej rzeczywistością obraca się w pył a ona sama próbuje odnaleźć się w nowym świecie.
Dostajemy tu od autorki wątek rodziny, miłości, przyjaźni. Porusza wiele trudnych aspektów związanych z relacjami międzyludzkimi, stratą czy właśnie wspomnianą miłością.
Nie zdradzając za wiele z fabuły powiem, że jest to ciekawa pozycja z fajnymi zwrotami akcji i naprawdę się przy niej bawiłam. Zabrakło mi jedynie kilku drobnych szczegółów aby moja ocena była wyższa.
Użycie w książce włoskich zwrotów było fajne ale jeśli, ktoś (tak jak ja) w ogóle nie zna tego języka, fajnym dodatkiem byłby słownik wyrażeń na końcu książki żeby móc sprawdzić co bohater naprawdę mówił 😅
Pierwszy raz spotkałam się w książce z wątkiem tańca a dokładniej baletu ale muszę przyznać, że był on dość ciekawy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna bohaterka, Maya, po wypadku, który położył kres jej marzenia o zawodowym zajmowaniu się baletem musi zmierzyć się ze swoją przyszłością. Zostaje praktycznie sama i z niczym, a wtedy tajemnicza pozytywka zmienia jej życie.
Sam wątek głównej bohaterki...
Sięgając po „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” Maríi Martínez oczekiwałam uroczego romansu. Dostałam słodko-gorzką opowieść o życiu, które może wydarzyć się obok nas.
Maya całe swoje życie związała z baletem za sprawą swej babki, jej mentorki i opiekunki. Przyszłość dziewczyny przekreślił wypadek – nie dość, że Maya musiała zrezygnować z zawodowego tańca, to jeszcze została porzucona przez jedyną rodzinę, jaka jej została. W przypływie desperacji kobieta chwyta się ostatniej deski ratunku – starej fotografii, na której znajduje się chłopak, do którego jest uderzająco podobna. Czy to ojciec, którego nigdy nie poznała? Trop prowadzi ją do Włoch. Czy wreszcie tam znajdzie rodzinę, której pragnie?
Ta książka nie jest tak prosta, jak mogłoby się zdawać, ale czy życie właśnie takie nie jest? Z jednej strony to uroczy romans osadzony w klimacie urokliwego włoskiego miasteczka. Z drugiej historia o tym, jak najbliżsi potrafią stłamsić, sterować życiem innych wedle własnej wizji i ambicji, de facto niszcząc je i sprowadzając człowieka do nic niewartej wydmuszki. To opowieść o tym, jak silnym trzeba być człowiekiem, by wreszcie uchwycić los we własne ręce, pogodzić się z przeszłością i z nadzieją spojrzeć w przyszłość, niezależnie od tego, czy to życie stawia nas pod ścianą, czy sami postanawiamy wyrwać się z matni codzienności. To wreszcie powieść o rodzinie, bliskości, szukaniu własnego miejsca i swoich ludzi na ziemi. Bo ci, z którymi łączą nas więzy krwi, to nie zawsze ci właściwi. A co jeśli trafiamy na odpowiednich ludzi, lecz niekoniecznie w dobrym czasie?
Tak wiele autorka zawarła na zaledwie 400 stronach. Ludzi zarówno cudownych, jak i toksycznych. Momenty, o których czytałam z uśmiechem, jak też wzruszeniem i niedowierzaniem. I historię miłosną, która zaczyna się przyjaźnią, lecz czy ma szansę na happy end, kiedy przeszłość i tajemnice uporczywie chcą dojść do głosu? Jednak przede wszystkim to książka o poszukiwaniu i odkrywaniu siebie, własnej tożsamości, drogi, wybaczeniu i pogodzeniu się z samym sobą. Dodajcie do tego klimat włoskiego lata, szum fal i słońce na policzkach…
Lubicie takie książki?
Ja uważam, że warto!
Sięgając po „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” Maríi Martínez oczekiwałam uroczego romansu. Dostałam słodko-gorzką opowieść o życiu, które może wydarzyć się obok nas.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaya całe swoje życie związała z baletem za sprawą swej babki, jej mentorki i opiekunki. Przyszłość dziewczyny przekreślił wypadek – nie dość, że Maya musiała zrezygnować z zawodowego tańca, to...
[ współpraca recenzencka ]
Zaczynając „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Balet, ból i strata brzmiały genialnie! Jednak na książce się zawiodłam.
Główna bohaterka, na początku była w porządku, jednak strona za stroną, pojawiało się coraz więcej jej myśli, zawierających przemądrzałe metafory i określenia. Myślę że nikt z nas nie porównywałby się do kropli wody, gwiazd czy czegokolwiek innego.
Samego motywu baletu było tu bardzo mało. Przez pierwsze 50 stron myślałam że książka otrzyma nawet 4 gwiazdki. Później już balet znika i zaczynają się wakacje w Włoszech… Owszem w opisie widnieje, że dziewczyna się tam pojawi, ale liczyłam że będzie tam poszukiwać swojego ojca, a nie siedzieć w ogródku i myśleć o wszystkim.
Sam klimat Włoch był w porządku, jednak bez szału. Zupełnie nie tego oczekiwałam od tej książki. Oczekiwałam że mimo wszystko, książka będzie poprowadzona w mrocznych i smutnym klimacie, tak aby móc na niej popłakałać.
Zdążyłam przeczytać 175 stron tej książki i przez 42% nie dowiedziałam się NIC, nic oprócz nagłego skupienia się na nowo poznanym chłopaku. Tak jak wspominałam, spodziewałam się czegokolwiek innego po tej książce.
Podsumowując, nie polecam. Książka najzwyczajniej w świecie jest cholernie nudna i zdecydowanie należy do nie lubianych przeze mnie książek.
[ współpraca recenzencka ]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczynając „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” byłam bardzo pozytywnie nastawiona. Balet, ból i strata brzmiały genialnie! Jednak na książce się zawiodłam.
Główna bohaterka, na początku była w porządku, jednak strona za stroną, pojawiało się coraz więcej jej myśli, zawierających przemądrzałe metafory i określenia. Myślę że nikt z nas nie...
Balet to nie tylko pasja, ale i styl życia. O tym przekonała się Maya, młoda dziewczyna, która, od kiedy tylko pamięta, uczestniczyła w lekcjach baletu i to on stał się jej życiem. Maya mieszka z dziadkami, gdy była małym dzieckiem, jej matka odeszła bez pożegnania, a ojca nigdy nie znała. Babcia dziewczyny jest bardzo bezwzględna w konsekwencji działania. Jej wnuczka ma iść określonym przez nią planem. Sprawy się komplikują, kiedy do główna bohaterka doznaje wypadku i nie jest w stanie dalej zawodowo tańczyć. Maya postanawia żyć własnym życiem i pod wpływem impulsu udaje się do Włoch.
Powieść przepełniona jest bólem niespełnionych ambicji rodziców. Bohaterowie tej książki zmagają się z ciężarem planu na życie, który został stworzony przez ich najbliższych. Nie jest to do końca ich ścieżka i nie czują się w tym szczęśliwi, ale ciężko jest powiedzieć nie i podjąć decyzje o działania według własnego ja.
Autorka posługuje się barwnym językiem, który przepełniony jest melancholią i pięknymi cytatami. Nawet sceny zbliżeń nie są w żaden sposób wulgarne, tylko można tam wyczuć ogromną czułość i bliskość, a także emocje większe niż pożądanie.
Życie nie jest łatwe i przekonuje się o tym Maya. Ma ona problemy, które chce rozwiązać i się z nimi zmierzyć, a tym samym poznać siebie i swoją wartość. Książka może być inspiracją i wsparciem dla młodych ludzi, którzy szukają swojej drogi, nie chcą zawiść swoich bliskich, a jednocześnie nie czują pełni szczęścia z tego, co robią. Nie ma tu wartkiej akcji, ale są emocje.
Mam wrażenie, że już trochę wyrosłam z takich książek, historia mi się podobała, ale jednocześnie nie wybiła się aż tak, żebym ją zapamiętała na długi czas. Z kwestii technicznych przeszkadzały mi fragmenty, które były w obcym języku, a nie były przetłumaczone, chociażby w przypisie. Jest tego dużo i niestety myślę, że jakaś część książki została mi zabrana przez to, że nie znam obcego języka.
Balet to nie tylko pasja, ale i styl życia. O tym przekonała się Maya, młoda dziewczyna, która, od kiedy tylko pamięta, uczestniczyła w lekcjach baletu i to on stał się jej życiem. Maya mieszka z dziadkami, gdy była małym dzieckiem, jej matka odeszła bez pożegnania, a ojca nigdy nie znała. Babcia dziewczyny jest bardzo bezwzględna w konsekwencji działania. Jej wnuczka ma...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✨"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" Maria Martinez; Wydawnictwo You&YA ✨
Młodzieżówka, która jest lekka i ciągnie za sobą dobre przesłanie i może pomóc dostrzec błędy rodziców? To ona! ✨ Piękna, poruszająca trudne tematy, ale jak dobrze!
Główną bohaterką powieści jest Maya. Dziewczyna od kiedy pamięta mieszka u swojej babci, mama zostawiła ją w bardzo wczesnym momencie jej życia. Babcia jest jej mentorką i decyduje o każdym kroku dziewczyny, w tej powieści- w balecie. To ona trenuje ją od najmłodszych lat, tak, żeby Maya w dobrym wieku była gotowa wspiąć się na szczyt. Niestety- życie to nie bajka, a w najważniejszym momencie kariery dziewczyny doznaje ona poważnej kontuzji, która całkowicie wyklucza ją z dalszego tańca. Wtedy babcia się od niej odwraca, a dziewczyna zaczyna szukać śladów swojego ojca, którego nigdy nie poznała. Decyduje się na samotną wycieczkę do Włoch, gdzie jej życie odwraca się do góry nogami.
Muszę Wam szczerze przyznać, że bardzo szkoda było mi Mayi- to przezdolna i bardzo mądra kobieta, ale stłamszona przez swoją babcię. Czytało mi się jej perspektywę dobrze i muszę powiedzieć- bardzo ją polubiłam. Podążanie za jej samodzielnymi, niczym nie warunkowanymi krokami było miłym doświadczeniem 🤍 Kibicowałam jej od początku! Później w powieści pojawia się Lucas, nasz obiekt uczuć. To równie ciekawy i barwny bohater, ale gdy w książce pojawia się jeden wątek, również jest sterowany rodziną jak marionetka. Kochająca włoska rodzina, do której trafiła Maya, to inny świat, który pokochałam 🤍 niesamowite, że ludzie mogą być tak otwarci i pełni miłości 🤍✨
Najważniejszy motyw, od którego zaczynamy powieść, to właśnie problem z spełnianiem ambicji dorosłych kosztem dzieci, a jeśli nie wychodzi- odwracanie się od nich. To bardzo przykre, jak wiele osób spotyka coś takiego. Sama czegoś takiego nie doświadczyłam (i całe szczęście!), ale bardzo bolało mnie czytanie opisów, w których biedna, skrzywdzona dziewczyna po wypadku jest za niego obwiniana i robi się z niej sprawcę całego zdarzenia. To naprawdę boli i skłania do refleksji nad tematem, żeby nigdy takim nie być.
Bardzo spodobał mi się moment, w którym Maya stwierdzała, że wsiada w pierwszy lepszy samolot do Włoch i od teraz to tam będzie układać sobie życie i szukać poszlak o swoim ojcu. Tu dla mnie jest jeden z małych minusów, bo wszystko dzieje się tak idealnie i tak bardzo nierealnie, że aż chciało mi się zaśmiać, gdy bohaterka idąc ulicą dojrzała mężczyznę, który był podobny do niej 😂 a później dodatkowo "przypadkiem" (bo za sprawą innej osoby) mieszkała w tym samym domu co on 😅 co prawda, Sorrento, czyli miasto w którym ta akcja ma miejsce jest dość małe i ma 15k mieszkańców, ale uważam, że nadal nie byłoby to aż tak łatwe ☺️ pomimo to sam motyw podróży i odkrywania siebie był fantastyczny!
Kocham, ale to kocham motyw tańca w książkach 🩰✨ Nie wiem czemu i czym jest to podyktowane (może jedynie tym, że kiedyś sama tańczyłam?), ale naprawdę uwielbiam czytać o tańcu i wszystkim co z tym związane. Tutaj niestety jest to całe jest to powiązane z bardzo przykrymi doświadczeniami, o których pisałam wcześniej.
Muszę przyznać, że na początku ciężko było mi się wciągnąć w fabułę, bo była od początku ciężka, atmosfera też była nie przyjemna, bo zostało na nas zrzucone naprawdę duże brzemię tej biednej dziewczyny. Jednak gdy doszło do wyjazdu do Włoch, fabuła nabrała tempa, a mi zaczęło się czytać na maksa przyjemnie 🤍
Dużym minusem, który utrudniał czytanie było bardzo dużo tekstów po włosku, które niestety- nie zostały nam przetłumaczone. Nie rozumiem takich zabiegów, bo jednak gdy sięgam przetłumaczoną na język polski książkę, to nawet jeśli takie fragmenty zostają- powinny zostać przetłumaczone, żebyśmy wiedzieli o co chodzi. Bardzo szkoda, bo wielokrotnie domyślałam się, że to muszą być jakieś śmieszne/urocze słowa od naszych włoskich bohaterów ✨
Muszę też przyznać, że mam wrażenie, że autorka troszkę pogubiła się w tym co chciała przekazać i po przeczytaniu opisu zdecydowanie liczyłam na więcej poszukiwania ojca, a na mniej relacji romantycznej. Relacja romantyczna w tej książce oczywiście, jest piękna, urocza i czyta się o niej naprawdę dobrze, ale jednak gdzieś ten wątek poszukiwania ojca został zagubiony, gdy tylko na początku przyjazdu do Włoch Maya od razu go widzi. Później w pewnej sytuacji po prostu wykrzykuje co myśli i w ten sposób sytuacja zaczyna się powoli rozwiązywać.
Ta książka to istna skarbnica cytatów- pięknych, mądrych i z naprawdę dobrym przekazem. Jestem na maksa tym usatysfakcjonowana, bo nie często zdarza mi się znajdywać tak dobre cytaty podczas czytania ✨
Zakończenie było pięknym zwieńczeniem całego poszukiwania, bólu, który zgromadził się w bohaterach. Gdy skończyłam czytać, od razu poczułam, że ta książka jest idealnie zamkniętą historią. Bardzo lubię to uczucie, gdy wiem, że wszystkie wątki, które mnie interesowały zostały zamknięte- tutaj na dobre 🤍
To piękna historia, z przekazem, ale również pięknymi momentami z naszymi bohaterami. Muszę jednak przyznać, że jeśli szukacie wartkiej akcji, to tutaj raczej jej nie znajdziecie- to spokojna, delikatna akcja, która się ciekawie rozwija, ale zapewnia przyjemne ukojenie. Mimo minusów, miała o wiele więcej zalet, przez które mogę zdecydowanie powiedzieć, że polecam! 🤍
⭐️4/5
🤍8/10
✨16+
🌶️0/5
📖414 stron
🤍historia jednotomowa
🩰literatura młodzieżowa
📍premiera 26 lutego 2025
✨"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" Maria Martinez; Wydawnictwo You&YA ✨
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMłodzieżówka, która jest lekka i ciągnie za sobą dobre przesłanie i może pomóc dostrzec błędy rodziców? To ona! ✨ Piękna, poruszająca trudne tematy, ale jak dobrze!
Główną bohaterką powieści jest Maya. Dziewczyna od kiedy pamięta mieszka u swojej babci, mama zostawiła ją w bardzo wczesnym...
„𝓐 𝓳𝓮𝓭𝓷𝓪𝓴 𝓷𝓪𝓳𝓬𝔃𝓮̨𝓼́𝓬𝓲𝓮𝓳 𝔃𝓪𝓹𝓸𝓶𝓲𝓷𝓪𝓶𝔂 𝓸 𝓽𝔂𝓶, 𝔃̇𝓮 𝓶𝓪𝓶𝔂 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓳𝓮𝓭𝓷𝓸 𝔃̇𝔂𝓬𝓲𝓮. 𝓙𝓮𝓭𝔂𝓷𝓮, 𝓪 𝓹𝓸𝔃𝔀𝓪𝓵𝓪𝓶𝔂, 𝓫𝔂 𝓶𝓲𝓳𝓪ł𝓸, 𝓹𝓸𝓭𝓬𝔃𝓪𝓼 𝓰𝓭𝔂 𝓶𝔂 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓬𝓱𝓬𝓮𝓶𝔂 𝓲 𝓹𝓻𝓪𝓰𝓷𝓲𝓮𝓶𝔂, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂 𝓷𝓪𝓼𝔃𝓮 𝓶𝔂𝓼́𝓵𝓲 𝓫𝔂ł𝔂 𝓶𝓪𝓰𝓲𝓬𝔃𝓷𝓪̨ 𝓻𝓸́𝔃̇𝓭𝔃̇𝓴𝓪̨ 𝔃𝓭𝓸𝓵𝓷𝓪̨ 𝓻𝓸𝔃𝔀𝓲𝓪̨𝔃𝔂𝔀𝓪𝓬́ 𝔀𝓼𝔃𝔂𝓼𝓽𝓴𝓸, 𝓴𝓲𝓮𝓭𝔂 𝓼𝓪𝓶𝓲 𝓫𝓮̨𝓭𝔃𝓲𝓮𝓶𝔂 𝓼𝓽𝓪𝓵𝓲 𝔃 𝔃𝓪ł𝓸𝔃̇𝓸𝓷𝔂𝓶𝓲 𝓻𝓮̨𝓴𝓪𝓶𝓲. […] 𝓩̇𝔂𝓬𝓲𝓮 𝓷𝓲𝓮 𝓳𝓮𝓼𝓽 𝓷𝓪𝓶 𝓷𝓲𝓬 𝔀𝓲𝓷𝓷𝓮. 𝓝𝓲𝓬.”
Maya od najmłodszych lat poświęcała swoje życie baletowi, jednak poważny wypadek przekreślił wszystko na co tak ciężko pracowała. Nie jest w stanie tańczyć zawodowo i musi stawić czoła nowemu życiu, które ją czeka, a babcia, która była jej mentorką wcale tego nie ułatwia. Maya straciła nie tylko swoją przyszłość, ale również dom i rodzinę. Któregoś dnia odkrywa fotografię, która wszystko zmienia i pod wpływem impulsu wylatuje do Rzymu. Czy ta decyzja pomoże dziewczynie odzyskać kontrolę nad życiem?
Bardzo polubiłam tą historię. Styl pisania autorki jest naprawdę lekki i przyjemny przez co przepłynęłam przez tę książkę. Maria świetnie wykreowała bohaterów i bardzo podobało mi się, że poruszyła tematy, takie jak manipulowanie czyimś życiem, brak rodzica czy najzwyklejsze trudności z jakim musieli zmagać się Maya i Lucas.
Oboje są osobami zagubionymi, poszukującymi sensu w otaczającym ich świecie. Gdy spotykają się na swojej drodze od początku coś między nimi iskrzy. Ich rozwijającą się relacje czytało mi się bardzo dobrze. Lucas od samego początku zyskał moją sympatię. Był miły, opiekuńczy, wyrozumiały i za wszelką cenę chciał jak najlepiej dla Mayi. Osoby, które poznała za sprawą chłopaka odmieniły jej życie. Niesamowicie patrzyło się na jej przemianę i na rodzinę, której częścią się stawała. Emocje bohaterów były świetnie opisane. Złość, żal, smutek, szczęście, nadzieja - to wszystko mogliśmy odczuć razem z nimi.
Klimat Włoch skradł mi serce😍Wszystko zostało genialnie opisane i mogłam sobie wyobrazić jakie widoki mieli przed swoimi oczami bohaterowie.
Minusem na pewno było wprowadzenie włoskich zwrotów, które nigdzie nie zostały przetłumaczone i trzeba było działać na własną rękę żeby je zrozumieć.
„Zanim zabraknie mam gwiazd do zliczenia” to historia, która chwyta za serce. To książka, która skłania do refleksji nad własnym życiem, marzeniami, ale i relacjami z najbliższymi nam osobami. Jest to historia, którą śmiało mogę polecić każdemu😊
„𝓐 𝓳𝓮𝓭𝓷𝓪𝓴 𝓷𝓪𝓳𝓬𝔃𝓮̨𝓼́𝓬𝓲𝓮𝓳 𝔃𝓪𝓹𝓸𝓶𝓲𝓷𝓪𝓶𝔂 𝓸 𝓽𝔂𝓶, 𝔃̇𝓮 𝓶𝓪𝓶𝔂 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓳𝓮𝓭𝓷𝓸 𝔃̇𝔂𝓬𝓲𝓮. 𝓙𝓮𝓭𝔂𝓷𝓮, 𝓪 𝓹𝓸𝔃𝔀𝓪𝓵𝓪𝓶𝔂, 𝓫𝔂 𝓶𝓲𝓳𝓪ł𝓸, 𝓹𝓸𝓭𝓬𝔃𝓪𝓼 𝓰𝓭𝔂 𝓶𝔂 𝓽𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓬𝓱𝓬𝓮𝓶𝔂 𝓲 𝓹𝓻𝓪𝓰𝓷𝓲𝓮𝓶𝔂, 𝓳𝓪𝓴𝓫𝔂 𝓷𝓪𝓼𝔃𝓮 𝓶𝔂𝓼́𝓵𝓲 𝓫𝔂ł𝔂 𝓶𝓪𝓰𝓲𝓬𝔃𝓷𝓪̨ 𝓻𝓸́𝔃̇𝓭𝔃̇𝓴𝓪̨ 𝔃𝓭𝓸𝓵𝓷𝓪̨ 𝓻𝓸𝔃𝔀𝓲𝓪̨𝔃𝔂𝔀𝓪𝓬́ 𝔀𝓼𝔃𝔂𝓼𝓽𝓴𝓸, 𝓴𝓲𝓮𝓭𝔂 𝓼𝓪𝓶𝓲 𝓫𝓮̨𝓭𝔃𝓲𝓮𝓶𝔂 𝓼𝓽𝓪𝓵𝓲 𝔃 𝔃𝓪ł𝓸𝔃̇𝓸𝓷𝔂𝓶𝓲 𝓻𝓮̨𝓴𝓪𝓶𝓲. […] 𝓩̇𝔂𝓬𝓲𝓮 𝓷𝓲𝓮 𝓳𝓮𝓼𝓽 𝓷𝓪𝓶 𝓷𝓲𝓬 𝔀𝓲𝓷𝓷𝓮. 𝓝𝓲𝓬.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaya od najmłodszych lat poświęcała swoje życie baletowi,...
Maria Martinez tworzy historie, które poruszają serce i wywołują emocje, a ta nie była wyjątkiem. „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” przedstawia bohaterkę, której pasją jest balet. To piękny taniec, który wymaga zaangażowania i wielu lat ćwiczeń, odpowiedniego żywienia i dbania o własne zdrowie. Łatwo jest nabawić się kontuzji, która przekreśli szansę na dalsze wykonywanie upragnionego zajęcia. Sportowcy niejednokrotnie się o tym przekonywali będąc zmuszonymi do zmiany w swoim życiu. Czasami bywa to zbyt przytłaczające, kiedy runie cały świat i skrupulatnie zaplanowane w najmniejszych detalach życie. Co zrobić, kiedy jest się tak zagubionym? Czy to, co się kochało całą duszą można tak łatwo odpuścić?
Główną bohaterką książki autorstwa Marii Martinez pod tytułem „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” jest Maya, od najmłodszych lat poświęcała się baletowi, a wszystko to pod okiem babci, która nie była dla niej prawdziwym wsparciem. Pracuje jako solistka w National Dance Company i jest tak doskonałą tancerką, że nawet najbardziej prestiżowe szkoły baletowe zwróciły na nią uwagę. Jednak wszystko wydaje się być zaprzepaszczone, kiedy zostaje ofiarą poważnego wypadek, który powoduje obrażenia, przez które nie może już tańczyć zawodowo. Maya czuje się zagubiona, ponieważ jej świat legł w gruzach. Tłamsi ją poczucie winy, ból i frustracja, nie wie, co powinna robić dalej, w końcu straciła niemalże wszystko. Jej własna babcia zamiast dać jej wsparcie, kiedy tego potrzebuje najbardziej odwróciła się od niej, a wszystko dlatego, że nie spełni jej wygórowanych planów i ambicji. Została zupełnie sama, jej matka ją porzuciła, kiedy była małą dziewczynką. Nie ma się do kogo zwrócić, wszystko się jednak zmienia, kiedy przypadkiem dostrzega zdjęcie jej matki z mężczyzną, do którego jest uderzająco podobna. Maya zaczyna się zastanawiać, czy nie jest jej ojcem. Postanawia odkryć prawdę, aby to zrobić, musi udać się do Włoch. Czy odkryje rodzinną tajemnicę? Czy ta podróż da jej więcej niż przypuszczała?
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to piękna, pełna uczuć historia. Myśląc o niej czuję, że nawiązuje do marzeń, uśmiechu, ekscytacji, cierpienia, zawiera piękne opisy, które poruszają serce, skłania do refleksji. Bardzo polubiłam Mayę, to niezwykła bohaterka, która zasługiwała na o wiele więcej niż otrzymywała. Czułam się z nią związana, czytając odczuwałam bardzo wiele emocji. Płakałam, śmiałam się, cierpiałam, jest dla mnie tak uroczą postacią. Nie potrafiłam zrozumieć zachowania jej babci, póki odnosiła sukcesy, tańczyła i miała wiele propozycji współpracy trwała przy niej, a potem zwyczajnie odwróciła. To okropne, kiedy nie ma w pobliżu nikogo, kto zwyczajnie by pomógł. „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to jedna z tych historii, które chwytają za serce i pozostawiają ciepłe i szczęśliwe wspomnienia. Podróż, którą musi pokonać Maya jest inspirująca, ekscytująca, ale i bolesna, sposób, w jaki dojrzewa i odkrywa siebie na przestrzeni powieści, jest wspaniały. Historia opowiada o miłości do samego siebie, do rodziny, a nie tylko tej, z którą łącza więzi krwi. To także opowieść o ludziach, którzy wspierają, dają ci słowa otuchy. Ukazuje, jak przestać spełniać oczekiwania innych ludzi, nie pozostawać w stagnacji, szukać wyjścia ze wszystkich sytuacji.
Maria Martinez tworzy historie, które poruszają serce i wywołują emocje, a ta nie była wyjątkiem. „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” przedstawia bohaterkę, której pasją jest balet. To piękny taniec, który wymaga zaangażowania i wielu lat ćwiczeń, odpowiedniego żywienia i dbania o własne zdrowie. Łatwo jest nabawić się kontuzji, która przekreśli szansę na dalsze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zawsze jest ten pierwszy krok. Ten, od którego rozpoczynamy podróż i który wyznacza wszystkie następne. Ten, który staje się kompasem wytyczającym nam kierunek”.
Jak to jest, że książka jednocześnie chwyta za serce, a z drugiej daje poczucie, że powinna przekazać mi więcej? Nie wiem, ale w przypadku „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” tak właśnie czuję – że zachwyciła mnie totalnie, a jednocześnie powinna dać mi więcej, bo czuję ogromny niedosyt.
Jedyne stałe życie, którego doświadczyła Maya, zmienia się w sposób, jakiego nie była sobie w stanie wyobrazić. Ta diametralna zmiana sprawia, że dziewczyna postanawia udać się w podróż, która pomoże rozświetlić jej przeszłość.
Jest ciężko, ale okazuje się, że w jej życiu pojawiają się jasne punkty. Maya czuje się zagubiona i niepewna. Straciła swoją własną stabilność i relacje, które uważała za ważne. Wtedy w jej życiu pojawiają się nowi ludzie i nowe możliwości, które potrafią wywołać w niej radość.
Historia pokazuje jak wiele można znieść i jakie perspektywy pozostawia ci wszechświat, nawet gdy wszystko wydaje się beznadziejne. Maya odkrywa nową siebie , kreuje się na nowo, zaczyna też oddychać pełną piersią. Ta ścieżka jest wyboista, pełna wzlotów i upadków. Chwil szczęścia, ale też smutku. Gdy na jej drodze dodatkowo pojawiają się romantyczne uczucia, dziewczyna rozkwita.
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to piękna, pełna blizn i znaków historia, która chwyta za serce czytelnika. To opowieść o odwadze i dziewczynie, która przyparta do muru, zaczyna wszystko od nowa. Polecam!
[REKLAMA WYDAWNICTWO YOU & YA]
„Zawsze jest ten pierwszy krok. Ten, od którego rozpoczynamy podróż i który wyznacza wszystkie następne. Ten, który staje się kompasem wytyczającym nam kierunek”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to jest, że książka jednocześnie chwyta za serce, a z drugiej daje poczucie, że powinna przekazać mi więcej? Nie wiem, ale w przypadku „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” tak właśnie czuję – że...
[współpraca recenzencka]
Na początek szybkie odejście od tematu fabuły: jest to książka wydana obłędnie! Okładka i wypukłe gwiazdki na niej są cudowne, a to nie wszystko. Otóż jak będziecie czytać, to każda strona jest udekorowana gwiazdami, tak, każda! Tak więc aspekt wizualny kupił mnie całkowicie. A jak z fabułą? Przyznam, że pierwsze 90 stron było bardzo szybkie i wręcz chaotyczne. Niecałe 100 stron to nie dużo, a już miałam informacje o dzieciństwie bohaterki, jej wypadku, relacjach, samozwańczej wyprawie do Włoch, a oprócz tego wiele rozważań Mayi. Rozważania i refleksje stanowią filar dla całości, więc od razu powiem, że dynamicznej akcji tu nie uświadczyłam, ale w tym wypadku nawet jej nie wymagałam. Podobała mi się złożoność bohaterów, każdy przybywa z jakimś bagażem doświadczeń, a motyw odkrywania siebie na nowo pełni tu główną rolę. Jednak po opisie spodziewałam się czegoś innego, sama nie wiem czego, ale nie tego.🙈
💃
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to interesująca pozycja, szczególnie dla tych lubiących historie bazujące na poznawaniu siebie na nowo i wręcz kreowania siebie jako osoby. Nastawiłam się na coś innego, ale nie mogę powiedzieć, abym nie była wręcz urzeczona całością.💗
[współpraca recenzencka]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początek szybkie odejście od tematu fabuły: jest to książka wydana obłędnie! Okładka i wypukłe gwiazdki na niej są cudowne, a to nie wszystko. Otóż jak będziecie czytać, to każda strona jest udekorowana gwiazdami, tak, każda! Tak więc aspekt wizualny kupił mnie całkowicie. A jak z fabułą? Przyznam, że pierwsze 90 stron było bardzo szybkie i wręcz...
[współpraca reklamowa]
Historia porwała mnie od pierwszych stron, a klimatyczne opisy Włoch sprawiły, że mogłam niemal przenieść się do tego miejsca. Prosta, ale niezwykle angażująca fabuła wciągnęła mnie bez reszty, a autorka doskonale poprowadziła narrację, balansując między emocjami a lekkością opowieści.
Największym atutem były dla mnie relacje między bohaterami. Zarówno główna para, jak i postacie poboczne, zostali wykreowani realistycznie i wielowymiarowo, dzięki czemu ich losy śledziłam z prawdziwą przyjemnością. Główna relacja rozwijała się w sposób naturalny i dynamiczny, bez zbędnej przewidywalności, a bohaterowie wspierali się i pomagali sobie nawzajem w walce z własnymi demonami. Wszystko to sprawiło, że książka dostarczyła mi wielu emocji i na długo pozostanie w mojej pamięci.
[współpraca reklamowa]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria porwała mnie od pierwszych stron, a klimatyczne opisy Włoch sprawiły, że mogłam niemal przenieść się do tego miejsca. Prosta, ale niezwykle angażująca fabuła wciągnęła mnie bez reszty, a autorka doskonale poprowadziła narrację, balansując między emocjami a lekkością opowieści.
Największym atutem były dla mnie relacje między bohaterami....
„Kiedy zbraknie nam gwiazd na niebie” to książka, która mnie zachwyciła, choć jednocześnie odczuwam pewien niedosyt.
Gdy cały znany świat wali się w gruzy, można załamać się lub postawić na siebie i rozpocząć poszukiwania własnego „ja”. I właśnie to zrobiła Maya, gdy została postawiona pod ścianą – mimo całego ciężaru, jaki spadł jej na barki, zaryzykowała i wszystko postawiła na jedną kartę. Jej odkrywanie samej siebie było fascynujące i stanowi największy atut tej powieści.
Książka porusza wiele trudnych tematów, angażując czytelnika i wywołując lawinę emocji.
Autorka w niezwykle emocjonalny sposób opisała uczucia i doświadczenia głównej bohaterki, co pozwala czytelnikowi bez trudu wczuć się w jej problemy.
Niestety, muszę przyznać, że w pewnym momencie fabuła zaczęła iść zbyt gładko po myśli bohaterki, co wydało mi się nierealne i odebrało powieści nieco polotu.
Wątek romantyczny, choć wydaje się jedynie tłem tej historii, odegrał istotną rolę w życiu Mai – to dzięki niemu zrozumiała swoją przeszłość. Jednak kreacja Lucasa to coś, czego do tego momentu nie potrafię rozgryźć. Do pewnego momentu imponował mi swoją mądrością życiową i wpływem, jaki miał na Maję, pomagając jej rozwinąć skrzydła. Później jednak jego zachowanie stało się dla mnie trudne do zrozumienia, nawet biorąc pod uwagę różne okoliczności.
Mimo że książka ma swoje wady, poruszane w niej problemy i ich głębia zdecydowanie to rekompensują.
Dodatkowo jest tak pięknie wydana, że stanowi prawdziwą ozdobę każdej biblioteczki.
„Kiedy zbraknie nam gwiazd na niebie” to książka, która mnie zachwyciła, choć jednocześnie odczuwam pewien niedosyt.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy cały znany świat wali się w gruzy, można załamać się lub postawić na siebie i rozpocząć poszukiwania własnego „ja”. I właśnie to zrobiła Maya, gdy została postawiona pod ścianą – mimo całego ciężaru, jaki spadł jej na barki, zaryzykowała i wszystko...
Życie Mayi jest poznaczone trudnościami. Zaledwie 22-letnia dziewczyna została wychowana przez swoją babkę, po tym jak porzuciła ją matka. Odkąd skończyła 4 lata, babcia praktycznie zmusiła ją do nauki baletu. Maya była jedną z najlepszych baletnic i naprawdę bardzo kochała taniec. Codziennie życie z babcią i poddawanie się jej wymaganiom nie było łatwe, a kiedy za sprawą wypadku, dziewczyna straciła możliwość zawodowego tańca, wszystko rozsypało się w drobny mak. Dopiero wtedy zrozumiała, jaka naprawdę była kobieta, która ją wychowała.
Maya została ze wszystkim sama. Bez domu, bez rodziny, bez perspektyw na przyszłość. Jedyne co jej zostało to przyjaciel, a także stare zdjęcie przedstawiające jej matkę i chłopaka, do którego Maya była niesamowicie podobna. Choć zawsze jej mówiono, że nie wiadomo, kto jest jej ojcem, decyduje się ona za wszelką cenę drążyć temat. W końcu, co innego jej pozostało?
Wyjeżdża do Rzymu, by odnaleźć tego mężczyznę. Okazuje się, że ta decyzja pociągnie za sobą szereg konsekwencji, a jej życie obróci się o 180 stopni. Czy uda się jej w końcu zrozumieć samą siebie i odnaleźć szczęście? Czy może przemilczane przez nią słowa prawdy będą tym gwoździem, który rozbije taflę szkła?
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to książka, której tematyka jest bardzo bolesna i trudna w odbiorze, jak również dla niektórych może być triggerująca. Jeśli mam być szczera, to nie zawsze chętnie sięgam po takie życiowe historie, które mogłyby i zapewne wydarzają się w prawdziwym życiu. Nie potrafię z nich czerpać przyjemności, nawet jeżeli wspaniale się je czyta, to tematyka i przekazywane wartości są dla mnie zbyt trudne i uruchamiają zbyt wiele myśli w mojej głowie. Często w trakcie lektury czuję się bardzo niekomfortowo, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że choć przede mną jest fikcja, to takie okropne sytuacje zdarzają się na co dzień. W końcu ludzi na świecie jest ponad 7 miliardów, więc nie ma możliwości, by gdzieś tam ktoś nie przeżył czegoś podobnego.
Książka napisana jest niezwykle lekkim językiem, a sama historia nie jest zbyt skomplikowana. Za to bardzo pogmatwane i skomplikowane są emocje bohaterki, a także wszystko to z czym musi się mierzyć. Jej sytuacja jest po prostu beznadziejna, trzeba być naprawdę silnym, by nie ugiąć się pod tak silnym ciężarem. Problemy Mayi są tak realistyczne, że poruszają dogłębnie, nie da się przejść obok nich obojętnie i nie przejąć się nimi w żaden sposób. Co czyni tę książkę niesamowicie angażującą, a także wzbudza w czytelniku bardzo silne emocje. I to cały ich kalejdoskop, od smutku, do wściekłości, po rozpacz, by później dać mnóstwo ciepła, radości, takiego cudownego komfortu.
Najtrudniejsze dla mnie było obserwowanie, jak okropnie traktowała dziewczynę jej własna babcia. Jej podejście od maleńkości Mayi było bardzo ostre, surowe, ciężko było w niej odnaleźć jakieś ciepłe uczucia. Uzależniła dziewczynę od siebie, odebrała jej samodzielność i prawo do decydowania samej o sobie. Babcia wymagała od niej wszystkiego, byle tylko osiągnęła jak najwięcej bez względu na to, jaki poniesie koszt.
Kiedy wszystko się posypało, całą winę zrzuciła na Mayę. Jej zdaniem nigdy się wystarczająco nie starała, zawsze powinna dawać z siebie 250%, a wypadek to była jej wina. Tylko i wyłącznie jej. Wzbudziła w Mayi tak ogromne poczucie winy, że naprawdę w to uwierzyła. A przecież nie rzuciła się pod samochód specjalnie!
Nie mieści mi się w głowie, jak można potraktować w ten sposób członka swojej rodziny. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek, żeby moja własna zrobiła mi coś takiego i nikomu nie życzę tak okropnych przeżyć. Nie ma nic gorszego od świadomości, że nasza własna rodzina nie kocha nas tak, jak powinna, że jesteśmy dla nich tylko środkiem do osiągnięcia własnych niespełnionych marzeń. I niczym więcej.
Przerażająca jest dla mnie świadomość, że można mieć aż tak zły podejście do własnej rodziny, dosłownie nie mieści mi się to w głowie. Jak można zdominować go tak bardzo, że będzie bał się powiedzieć choćby słowo sprzeciwu, że nie będzie w stanie myśleć sam za siebie pełen strachu i przerażenia? Maya, gdy dorosła zdała sobie sprawę z tego, że zachowanie babci nie jest odpowiednie. Ale bez wsparcia nie potrafiła się jej postawić.
Wyjazd w poszukiwaniu ojca, był ostatnią deską ratunku, ostatnią rozpaczliwą próbą odnalezienia kogoś, kto będzie ją kochał za to, kim jest. Pierwszą podniesioną rękawicą w trudnej walce o własne szczęście. W końcu, co więcej jej zostało, skoro wszyscy się od niej odwrócili, a ona straciła jedyną pasję, na którą składało się całe jej jestestwo?
Jej życie odmieniło się całkowicie, tylko za sprawą jednego wyjazdu. Poznała wiele wspaniałych osób, a jej serce otworzyło się na miłość. Obserwowanie przemiany bohaterki, każdej trudności, z którą musi się mierzyć, jest niezwykłe, a jej historia pochłania tak bardzo, że oderwanie się od niej jest bardzo trudne.
Najgorsze jednak jest to, że nic co dobre, nie trwa wiecznie, a odsunięte na bok problemy w końcu wrócą z ogromną siłą. Nie każdy z nas mierzy się z takimi problemami, ale na pewno wiele z nas spotkało się w swoim życiu różnymi przeszkodami, których nie potrafiliśmy przekroczyć. Próbowaliśmy o nich zapomnieć, udawać, że nie istnieją. W końcu jednak bańka pęka, a trudne decyzje odłożone w czasie powracają, domagając się podjęcia ich już teraz.
To jak została ukształtowana, niekochana, jakby była obca, wywarło na niej ogromny wpływ. Nie potrafi przyjąć do swojego serca nikogo, ma problemy z zaufaniem, nie potrafi uwierzyć, że ktoś naprawdę mógłby ją pokochać. Choć była wcześniej w związkach, to nigdy się nie zakochała, a także nie potrafiła się zaangażować w relację. I dotyczy to również innych osób, które poznała w życiu.
Miała członka rodziny, który był inny. Pełen ciepła i wspierający. Jej dziadek. Ale nigdy nie zrobił nic, by jej pomóc, obserwował wszystko, co ją spotykało ze strony jego żony i pozwolił na to wszystko, tłumacząc, że tak została wychowana. Nie kiwnął nawet palcem.
Jednak dla mnie takie wytłumaczenie by nie wystarczyło. To, że sami wychowaliśmy się w patologicznej rodzinie pełnej nieprawidłowości, nie tłumaczy naszego późniejszego zachowania. Powinno się szukać pomocy, starać się przerwać ten krąg i wyjść poza jego obszar. Wiele osób doświadczyło traum, ale nie poddały się, walcząc ze wszystkich sił, by nie przenieść ich na kolejne osoby. Czasami łatwiej jest trzymać się utartych ścieżek, niż szukać nowej, której końca nie jesteśmy pewni. Być może babcia Mayi właśnie tak myślała. Nie znała innego życia i nie potrafiła inaczej żyć.
Bohaterowie są niezwykle realistyczni, niczym z krwi i kości, a opisywane problemy i relacje, są przedstawione w bardzo dojrzały sposób. Każda motywacja bohaterów, ich myśli, przemyślenia, emocje, to wszystko jest dopracowane w każdym calu. Nie znalazłam tutaj żadnych zgrzytów, braków, nieścisłości.
Ta historia pokazuje trudną drogę, by odnaleźć swoje prawdziwe Ja i swój cel w życiu. Poznanie tego co kryje się w sercu i dowiedzenie się kim tak naprawdę jesteśmy, nie jest łatwe. Maya całe swoje życie przeznaczyła na balet, więc odnalezienie się w nowej rzeczywistości jest wręcz niewyobrażalnie trudne. Książka skupia się na przedstawieniu jej drogi poprzez próbę zliczenia wszystkich gwiazd i zrozumienia, w którą stronę powinna się udać.
Autorka z niezwykłą czułością opowiada o życiu i emocjach, opisując każdy ich aspekt w dokładny, poetycki wręcz sposób, dzięki czemu zrozumienie motywacji bohaterki jest niesamowicie proste. Akcja w głównej mierze rozgrywa się w przepięknej miejscowości we Włoszech, a miejsce to opisane jest niesamowicie ciepło i cudownie, to całość tworzy niesamowity klimat! Z początku, jeszcze w Hiszpanii bardzo mocno odczuwalny jest ciężar tego miejsca, które przyniosło Mayi tyle bólu, by następnie malownicze Sorrento uniosło nas niczym skrzydła z gwiazd.
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to przepięknie napisana powieść, która aż kipi od życiowych prawd i przemyśleń bohaterki. Ja sama każdą wolną chwilę przeznaczałam na lekturę, choćby to miało być tylko kilka stron. Wciągnęła mnie od pierwszej strony, poruszając najczulsze struny serca. Emocje, które przekazuje, nie są łatwe i przyjemne, ale jednocześnie, po tym całym bólu, gdy w końcu wyszło słońce, miałam wrażenie, jakby moje serce urosło. Dałam się jej totalnie pochłonąć, zachwycona misternie utkaną siatką emocji i przejmującą historią, przez którą się płynie.
To idealna książka dla każdego, kto uwielbia realistyczne historie skrzące od emocji, o których nigdy nie będzie w stanie zapomnieć.
Życie Mayi jest poznaczone trudnościami. Zaledwie 22-letnia dziewczyna została wychowana przez swoją babkę, po tym jak porzuciła ją matka. Odkąd skończyła 4 lata, babcia praktycznie zmusiła ją do nauki baletu. Maya była jedną z najlepszych baletnic i naprawdę bardzo kochała taniec. Codziennie życie z babcią i poddawanie się jej wymaganiom nie było łatwe, a kiedy za sprawą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd najmłodszych lat Maya poświęca się z sukcesami baletowi. Wszystko się zmienia, gdy ulega poważnemu wypadkowi, przez który nie może już zawodowo tańczyć. Dodatkowo okazuje się, że zdradza się chłopak, a autorytarna babka zostawia ją samą na pastwę losu wyprowadzając się z dziadkiem z Madrytu. Znalezione podczas pakowania rzeczy zdjęcie mężczyzny do którego zdaje się być łudząco podobna staje się dla niej impulsem do działania. Pakuje walizkę, kupuje bilet i wyrusza w nieznane do Włoskiego Sorento...
__
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" to książka, która mnie oczarowała. Jest to historia poszukiwania swojego miejsca w życiu, poznania i docenienia swojego wewnętrznego ja, oraz poddania się kolejom losu. A te w tej powieści były bardzo ciekawe, począwszy od świata baletu, który jest bardzo wymagający i rządzi się swoimi prawami, po wredną, totalnie pozbawioną uczuć babkę głównej bohaterki, aż po podróż zmieniającą życie, nastawienie do otaczającego świata i wiarę w ludzi.
Dojrzała powieść, pełna głębokich emocji, które aż skłaniają do refleksji, czy zadumy nad tym co jest w życiu ważne, nad czym można popracować, a co można sobie totalnie odpuścić. Książka pełna przemyśleń, pięknych cytatów i wzruszeń. A także rodzącego się uczucia zakochanych, jak i budowania relacji rodzicielskich. Wszystko to z akcją rozgrywającą się w małym włoskim miasteczku i efekt wow gwarantowany. Ja jestem zachwycona, całością powieści jak i okładką 😍 ogromnie polecam!
Od najmłodszych lat Maya poświęca się z sukcesami baletowi. Wszystko się zmienia, gdy ulega poważnemu wypadkowi, przez który nie może już zawodowo tańczyć. Dodatkowo okazuje się, że zdradza się chłopak, a autorytarna babka zostawia ją samą na pastwę losu wyprowadzając się z dziadkiem z Madrytu. Znalezione podczas pakowania rzeczy zdjęcie mężczyzny do którego zdaje się być...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo historia o odkrywaniu siebie, różnych rodzajach miłości oraz o też walce o swoje dobro, pomimo toksycznego otoczenia.
🩰Nasza główna bohaterka, Maya, od dziecka trenowała balet, zgodnie z życzeniem swojej najgorszej babci na świecie (naprawdę nie znam gorszej). Matka urodziła ją młodo i po kilku latach zostawiła z dziadkami. Ojca nigdy nie poznała i podobno jest nieznany. Życie Mai zmienia wypadek, przez który nie może już tańczyć. Niedługo potem babcia postanawia wraz z mężem wyprowadzić się do syna i wynająć mieszkanie w Madrycie. Pozostawiona sama sobie Maya wyjeżdża do Sorrento, wiedziona tam wskazówką o swoim ojcu z pewnej pozytywki. Tam znajduje miłość oraz prawdziwą rodzinę. Jak ułoży się jej życie?
🍋Ok, dość długi mi wyszedł ten opis, ale nie da się inaczej. Jak widzicie Maya nie miała łatwego startu i czytając kibicowałam jej z całego serca. Postacie są tu naprawdę świetnie stworzone, żałuję tylko, że nie było więcej Mathiasa! (Oraz że babci nie przydarzył się jakiś wypadek 😂). Na początku ciężko mi się było wgryźć, trzeba przyzwyczaić się do dość mocno opisowego i pompatycznego stylu. Jednak po kilku rozdziałach, doceniałam niektóre cytaty, które chętnie sobie gdzieś zapiszę. Mamy tu także wspaniały włoski klimat, nie tylko dlatego, że zabrałam ją do tego kraju ze sobą. Autorka świetnie opisała otwartość i ciepło Włochów. Ciężko było się z nimi rozstać. Bardzo ciepła, urocza i inspirująca książka. Mogę z czystym sercem polecić 😍
To historia o odkrywaniu siebie, różnych rodzajach miłości oraz o też walce o swoje dobro, pomimo toksycznego otoczenia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🩰Nasza główna bohaterka, Maya, od dziecka trenowała balet, zgodnie z życzeniem swojej najgorszej babci na świecie (naprawdę nie znam gorszej). Matka urodziła ją młodo i po kilku latach zostawiła z dziadkami. Ojca nigdy nie poznała i podobno jest nieznany....
„Życiu nadają sens tylko chwile.
Z biegiem dni to stało się moją prawdą.
Drobne chwile.
Proste chwile.
Chwile, które wypełniają wielką lukę tak, że ona w końcu znika.
Nauczyłam się cieszyć tymi chwilami. Drobiazgami. Tym, co miałam przed sobą.
Nauczyłam się być tą dziewczynką, którą nie pozwolono mi być, kiedy był na to czas.”
nigdy nie przypuszczałam, że przeczytanie zwykłego romansu obyczajowego aż tak bardzo wpłynie na moje życie i postrzeganie świata.
tak, wcześniej na mojej drodze pojawiały się książki, które miały okazję coś we mnie zmienić, ale nigdy na taką skalę.
historia Mai otworzyła mi oczy.
pomogła zrozumieć i poczuć.
a także…żyć.
zdaje sobie sprawę, jak absurdalnie może to brzmieć, ale nigdy nie czułam się aż tak bardzo żywa, jak po skończeniu tej historii.
KIEDY ZABRAKNIE NAM GWIAZD DO ZLICZENIA to powieść droga.
ale nie tylko dla samej bohaterki, lecz również nas samych, ponieważ zostajemy przez nią zmuszeni do refleksji oraz zmierzenia się z własnymi demonami.
czytając ją momentami miałam wrażenie jakbym czytała o sobie i bynajmniej nie dlatego, że nasze historie są podobne.
po prostu przeżycia Mai i jej emocje były mi tak dobrze znane, że nie mogłam przed tym uciec.
pomogła mi pogodzić się z przeszłością, która bardzo często mnie uwierała i nie pozwalała ruszyć do przodu.
pomogła mi cieszyć się teraźniejszością i czerpać z życia całymi garściami.
a także pomogła mi uwierzyć w przyszłość i to ile niesamowitych rzeczy dopiero na mnie czeka.
bo, jak możemy przeczytać:
„…przeszłość to wspomnienia, teraźniejszość - chwile, a przyszłość rodzi się z marzeń. A więc tym właśnie jestem: wspomnieniami, chwilami i marzeniami.”
„Życiu nadają sens tylko chwile.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ biegiem dni to stało się moją prawdą.
Drobne chwile.
Proste chwile.
Chwile, które wypełniają wielką lukę tak, że ona w końcu znika.
Nauczyłam się cieszyć tymi chwilami. Drobiazgami. Tym, co miałam przed sobą.
Nauczyłam się być tą dziewczynką, którą nie pozwolono mi być, kiedy był na to czas.”
nigdy nie przypuszczałam, że przeczytanie...
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” autorstwa @mariamartinez.itsme to historia Mayi, młodej dziewczyny, która przez wypadek nie może dłużej być profesjonalną baletnicą.
Jej życie wywraca się do góry nogami, z dnia na dzień traci chłopaka i dach nad głową, ale znajduje pewne zdjęcie...
Zdjęcie, które odmieni wszystko.
W trakcie lektury coś we mnie pękło i czułam niemal fizyczny ból, gdy czytałam o relacjach Mayi z jej babcią.
O tym, jak bohaterka jest wykorzystywana.
O tym, że w chwili, gdy nie mogła spełnić oczekiwań najbliższej rodziny, po prostu się jej pozbyto.
Wyrzucono na bruk.
Dawno nie czułam, aż takiej złości i frustracji w trakcie czytania.
Maya stała mi się zaskakująco bliska i choć w ogóle się tego nie spodziewałam, odnalazłam w jej historii wiele moich własnych doświadczeń.
I podziwiam ją!
Znalazła w sobie więcej siły niż kiedyś ja.
Dla mnie lektura tej książki okazała się wręcz terapeutyczna. Myślę też, że ta historia może pomóc innym osobom, które całe życie czuły się wykorzystywane i chciane tylko wtedy, gdy inni mogli na tym zyskać.
Książka momentami jest trudna i bolesna, ale niesie też ukojenie.
To historia o poszukiwaniu sensu życia, nowego miejsca na ziemi i próbie odnalezienia rodziny. Takiej, która Cię zechce i pokocha, tak jak na to zasługujesz.
Jeśli lubicie motyw found family, to koniecznie musicie przeczytać książkę Marii Martinez.
Spodobał mi się również wątek romantyczny. Z jednej strony jest uroczy, ale z drugiej... Nieprzesłodzony i czasem trudny. Kibicowanie Mayi i Lucasowi przyszło mi bardzo naturalnie. Tak bardzo chciałam, aby bohaterka w końcu zaznała szczęście, na jakie zasługuje!
Książka ma świetny klimat i jeszcze bardziej zapragnęłam wyjechać do Włoch.
To również kopalnia pięknych myśli. Zwykle nie zaznaczam cytatów, ale tutaj ulegam przyjemnemu stylowi autorki i zaznaczyłam kilka fragmentów.
Nie sądziłam, że aż tak mnie poruszy ta książka. Bardzo Wam ją polecam, a sama muszę nadrobić poprzednią powieść Autorki.
„Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” autorstwa @mariamartinez.itsme to historia Mayi, młodej dziewczyny, która przez wypadek nie może dłużej być profesjonalną baletnicą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJej życie wywraca się do góry nogami, z dnia na dzień traci chłopaka i dach nad głową, ale znajduje pewne zdjęcie...
Zdjęcie, które odmieni wszystko.
W trakcie lektury coś we mnie pękło i czułam...
♡︎ 𝑶𝒄𝒆𝒏𝒂: 3,5/5 ⭐️
☆ „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to smutna, a także pouczająca książka, która ma w sobie dużo zdań, z których każdy powinien brać przykład. Dzięki tej historii możecie nauczyć się naprawdę wiele ważnych rzeczy.
☆ Gdy przeczytałam opis tej książki, stwierdziłam, że musi mi się to spodobać. Nastawiłam się naprawdę pozytywnie, ale czy taka faktycznie była? Nie wiem, co mam o niej sądzić.
☆ Na początku ta książka strasznie mnie nudziła. Wprowadziła mnie w zastój i nie mogłam jej przeczytać. Już myślałam, że nie będę w stanie jej dokończyć, ale jakoś ruszyłam dalej. Potem szło tak w miarę, chodź dalej było słabo. Ostatnie sto stron książki jakoś bardziej się rozkręciło i tam byłam w stanie nawet się popłakać. Styl pisania autorki nie przypadł mi do gustu, przez co wiele zdań nie byłam w stanie zrozumieć. Miałam wrażenie, że większość wydarzeń nakładała się na siebie i nie było żadnych przerw. Przez większość książki się nudziłam, ale były momenty, gdzie nawet mi się podobała. Na pewno muszę podkreślić to, że ta książka ma wiele ważnych i pouczających zdań, które każdy powinien wiedzieć. To było ogromnym plusem. Książka ma także bardzo krótkie rozdziały, więc nie było aż tak źle. Szczerze mówiąc nie wiem co mam myśleć o tej książce.
☆ Jeśli chodzi o główną bohaterkę, Maye, było mi jej szkoda, ale także byłam pełna podziwu. Jestem strasznie dumna, że po takim czymś potrafiła się podnieść i tak to wszystko poprowadzić. A jeśli chodzi o głównego bohatera, Lucasa, był naprawdę okej, chociaż czasem totalnie nie rozumiałam jego zachowania. Ich dwójka była ciekawych połączeniem. Muszę dodać, że totalnie pokochałam Matiasa i dziadka Mayi. To byli cudowni bohaterowie.
☆ Podsumowując, nie wiem co mam sądzić o tej książce. Znalazłam sporo wad, ale były także świetne momenty. Myślę, że ta ocena będzie sprawiedliwa. A czy polecam? Dla tych ważnych zdań, myślę że tak. Dla ogólnie historii, sama nie wiem. Myślę, że sami powinniście sprawdzić, czy faktycznie wam się ona spodoba, czy jednak nie.
[współpraca reklamowa z @youandyabooks]
𝑿𝒐𝒙𝒐, 𝑳 💋
♡︎ 𝑶𝒄𝒆𝒏𝒂: 3,5/5 ⭐️
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to☆ „Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia” to smutna, a także pouczająca książka, która ma w sobie dużo zdań, z których każdy powinien brać przykład. Dzięki tej historii możecie nauczyć się naprawdę wiele ważnych rzeczy.
☆ Gdy przeczytałam opis tej książki, stwierdziłam, że musi mi się to spodobać. Nastawiłam się naprawdę pozytywnie, ale czy taka...
W swojej nowej książce Maria Martinez zabiera nas do malowniczego miasteczka we Włoszech, gdzie lekko zagubiona bohaterka poszukuje rodziny i odnajduje ją w najbardziej nieoczekiwanym miejscu. Uwielbiam takie prawdziwe i chwytające za serce historie, które poruszają tematykę poszukiwania własnego miejsca na świecie, mierzenia się z różnymi trudnościami i powolnego zakochiwania się w drobnych rzeczach, które pomagają nam poznać świat na nowo. To właśnie ten element zachęcił mnie do zapoznania się z tą książką. I chociaż ostatecznie nie jest to historia bez wad, to dzięki tym wątkom mimo wszystko bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas.
Maya poświęciła długie lata dla życia profesjonalnej baleriny. Czekała ją świetlana przyszłość pod okiem najbardziej wykształconych tancerzy. Jej życie staje jednak do góry nogami, gdy przydarza jej się tragiczny wypadek, który na dobre przekreśla jej plany. Nie tylko traci znane jej dotychczas życie, ale również chłopaka oraz babcię, która wywala ją na próg, uważając ją za zbyteczną teraz, gdy nie może już spełnić jej ambicji. Porzucona dziewczyna nie ma nikogo, do kogo mogłaby zwrócić się o pomoc. Postanawia więc odszukać swojego ojca, którego jej matka zawsze utrzymywała w tajemnicy. Gdy jedno zdjęcie naprowadza ją do małego miasteczka we Włoszech, wsiada w pierwszy samolot i podejmuje największe ryzyko w swoim życiu, nie wiedząc, że ta podróż zmieni wszystko.
Zabierając się za tę książkę chyba nie byłam przygotowana na ciężar historii Mai, bo poruszana przez autorkę tematyka od pierwszych stron wywołuje lawinę emocji. Czytamy o tym, jak na bohaterkę spada jedno rozczarowanie po drugim, jak traci wszystko i wszystkich, na których się dotychczas opierała i zostaje dosłownie z niczym - bez ani jednego członka rodziny, który mógłby jej pomóc, nie wliczając w to jej dziadka, który niestety nie jest w stanie zapewnić jej opieki, bez chłopaka, bez pracy i bez dachu nad głową. I chociaż ciężko się o tym czytało, to chyba dzięki temu jej historia staje się słodsza i chwytająca za serce - bo mamy szansę zaobserwować, jak ta porzucona i samotna dziewczyna po raz pierwszy stawia na pierwszym miejscu siebie, swoje potrzeby i pragnienia, poszukując swojego miejsca na ziemi i ludzi, którzy ofiarują jej prawdziwe i bezwarunkowe wsparcie.
Maya to postać, której doświadczenie i trudna historia popychają do podjęcia wielu, często nierozważnych i frustrujących decyzji. Na ogół starałam się wykazywać zrozumieniem dla jej przejść, tym bardziej, że nawet nie wyobrażam sobie, jak to jest znaleźć się w takiej sytuacji, ale bywały takie chwile, kiedy byłam zmęczona jej zachowaniem i tajemnicami, a także brakiem odwagi, by postawić się ludziom, którzy źle ją traktują. To osoba, której pierwszą reakcją jest ucieczka, gdy coś idzie nie tak - i długo jej zajmuje zrozumienie, że nie tędy droga. Jest to tym bardziej męczące, że zdaje się być osobą, której większość rzeczy się po prostu przytrafia. To nie ona podejmuje próby, by coś zmienić - wiele rozwiązań spada jej po prostu jak z nieba. Brakuje jej pieniędzy? Dostaje pracę u pierwszej poznanej osoby. Nie ma dachu nad głową? Mieszkanie proponuje jej nowo poznany chłopak. Zdecydowanie więc wymaga od czytelnika cierpliwości.
Wraz z jej podróżą do małego miasteczka we Włoszech poznajemy całą masę nowych postaci, którzy - moim zdaniem - są całym sercem tej historii. Mieszkańcy apartamentu, w którym zatrzymuje się Maya, którzy stają się jej nową, przyszywaną rodziną, skradli moje serce i nadali tej powieści rodzinnego ciepła. Wśród nich poznajemy także Lucasa, chłopaka, który podobnie, jak Maya, uciekł od trudnej przeszłości, poszukując w tym miejscu nowego życia, który staje się pewnego rodzaju kotwicą głównej bohaterki - nieoczekiwanym przyjacielem, wsparciem, a także być może kimś więcej.
Może was zaskoczę, ale dla mnie akurat wątek miłosny w tej książce znalazł się na dalekim końcu i chyba książka podobałaby mi się nawet bardziej, gdyby w ogóle go nie było. Wynika to w dużej mierze z dość słabego rozwinięcia postaci Lucasa, w rezultacie czego niezbyt zależało mi na relacji miłosnej jego i Mai, ale przede wszystkim z tego, że w moim odczuciu najlepszymi aspektami, jakie oferuje ta historia, są poszukiwania bohaterki rodziny, jej droga do uzdrowienia po całym życiu bycia poniżaną przez najbliższych i zbieranie się do kupy, gdy wszystko w pewnym momencie się rozpadło.
Lucas jest postacią, która pojawia się w życiu bohaterki w konkretnym celu i doceniam to, jak wpłynął na rozwój Mai, ale jednocześnie uważam, że nie został rozwinięty wystarczająco dobrze, by czytelnik kibicował relacji tej dwójki. Tym bardziej w obliczu problemów, jakie ich spotykają po drodze, gdy uderza w nich prawdziwe życie, a z którymi autorka niestety poradziła sobie w bardzo wygodny i zbyt uproszczony sposób, a w rezultacie też mało realistyczny. Osobiście Lucas był mi obojętny. Może gdybyśmy mieli możliwość poznania historii również jego oczami trochę lepiej rozumiałabym pewne jego wybory, ale niestety tak nie było i zwłaszcza pod koniec ogromnie mnie rozczarował swoją pasywnością i nie mogłam uwierzyć, jak łatwo zostało mu wszystko wybaczone.
Mówiąc szczerze, przez całą lekturę książki próbowałam zdecydować, czy podoba mi się styl autorki, czy nie do końca. Ta historia jest wręcz przeładowana dramatyzmem i rozważaniami na temat istnienia człowieka, pisanymi bardzo przerysowanym, poetyckim stylem, ale według mnie niestety nie zawsze to wychodziło dobrze. Oczywiście książka zawiera wiele pięknych przesłań i fragmentów, które chwytają za serce, ale jednocześnie bywały w niej chwile, kiedy wypadały one nienaturalnie i "na siłę". Często czytałam rozważania bohaterki i miałam ochotę przewrócić oczami, bo miałam poczucie, że autorka sama nie do końca wie, dokąd zmierza. Zwłaszcza, że to nie jest jakoś niesamowicie skomplikowana historia, która wymaga takich egzystencjalnych dywagacji.
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" to dobra historia na ponury wieczór w oczekiwaniu na wakacyjne dni, ale też nie bez kilku wad. Autorka trochę ją przekombinowała i za bardzo starała się zrobić z niej coś, czym nie jest. Podobał mi się jednak jej letni, małomiasteczkowy klimat, możliwość poznania innych kultur (mało czytamy romansów napisanych przez hiszpańskie autorki, a ja darzę tę kulturę ogromną miłością), a także elementy rodziny oraz aspekt poszukiwania swojego miejsca na świecie oraz uczenia się, jak stawiać siebie na pierwszym miejscu. Jeśli macie ochotę na taką refleksyjną powieść YA, to polecam!
Recenzja z bloga https://weronikarecenzuje.blogspot.com/2025/03/maria-martinez-kiedy-zabraknie-nam.html
W swojej nowej książce Maria Martinez zabiera nas do malowniczego miasteczka we Włoszech, gdzie lekko zagubiona bohaterka poszukuje rodziny i odnajduje ją w najbardziej nieoczekiwanym miejscu. Uwielbiam takie prawdziwe i chwytające za serce historie, które poruszają tematykę poszukiwania własnego miejsca na świecie, mierzenia się z różnymi trudnościami i powolnego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Mały punkcik na niebie.
A po nim następny.
I jeszcze jeden.
A potem tysiące.
Miliony światełek błyszczących we Wszechświecie.
I uspokajam się, bo tam znajduję odpowiedź:
“Aż policzymy wszystkie gwiazdy”.”
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu You&YA
Nie sądziłam, że sięgając po ten tytuł tak mi się spodoba włoska przygoda. Nie będę za bardzo przytaczać całej fabuły. Wolę byście sami przeczytali tę świetną historię o poszukiwaniu nowego celu życia, o tym jak trudna może być droga po odejściu od toksycznej rodziny, a w tym przypadku babci i jak można znaleźć nową rodzinę. Nawet jeśli nas nie wychowywali od dziecka. A także jest o miłości, która nie zawsze jest taka prosta.
Maya jest baletnicą z obiecującą karierą. Od dziecka pracowała ciężko pod okiem surowej babci, by zyskać jej aprobatę. Jednak wypadek dziewczyny całkowicie miażdży jej marzenia i zawodową karierę, a do tego wszystkiego odkrycie zdrady chłopaka. Było mi jej strasznie szkoda. Zamiast otrzymać wsparcie po traumatycznym wypadku, to otrzymuje tak naprawdę pogardę ze strony babci. W tej rodzinie jest także dziadek, ale niestety niewiele coś robi. Bardzo się denerwowałam na niego, tłumaczył się uległością i miłością do swojej żony. Cieszę się, że chociaż nie zostawił totalnie bez wsparcia naszej Mayi, gdy ta została wyrzucona z domu z dnia na dzień przez już wiecie na pewno kogo. Nie zapomnijmy też o matce, która zniknęła z życia wówczas czteroletniej Mayi.
Młoda dziewczyna postanawia wyjechać do Włoch, dokładniej do Sorento, po tym jak znalazła tajemniczą fotografię przedstawiające jej matkę z jakimś mężczyzną. Myśli, że to może być jej ojciec, szczególnie, że wyglądają dosyć podobnie, a pieprzyk jest w tym samym miejscu.
I tu można sobie pomyśleć, że po nieciekawej przeszłości odnajdzie ojca i będą żyć długo i szczęśliwie. Ale co to by było za życie jakby po drodze nie zdarzyło się coś jeszcze?
We Włoszech poznajemy przystojnego i młodego Lucasa, który jak się okazuje, również wyleciał z Madrytu. Coś wspólnego z Mayą, co nie? Ale wracając do tej dwójki. Oh, jak mi się podobała ich relacja, jak powoli się poznawali, przeżywali przygody. Lucas wprowadził ją do hiszpańskiej rodziny, która była przekochana, otwarta i nie taka surowa. Nie wymagali od niej nie wiadomo czego. Po prostu byli. Aż sama zapragnęłam z nimi zamieszkać!
Było pięknie, aż za pięknie i wiedziałam, że niedługo coś zacznie się psuć. Mimo, że to były cięższe chwile, smutne, to uważam, że był potrzebny. To był przełom w życiu Mayi i jestem z niej dumna jak poradziła sobie dalej.
Język autorki jest cudowny, tak świetnie pisała o problemach, w ogóle o życiu. Znalazło się parę fragmentów, które mi się spodobały i na pewno je doceniam. Niby były długie opisy, ale mi nie przeszkadzały. Błyskawicznie mi się czytało, strony same mi się przewracały. Byłam całkowicie pochłonięta lekturą, zdołała mnie wzruszyć, a także zezłościć (ale chyba się nie dziwicie patrząc na historię głównej bohaterki, nie?).
Gdy myślę o tej książce to czuję żal, gniew, smutek, ale także te pozytywne emocje – szczęście, śmiech. To piękna i poruszająca podróż do wnętrza duszy, poszukiwanie sensu życia, stawianie kolejnych kroków bez pewności, że coś się uda. Podziwiam Mayę, że z dnia na dzień wyjechała do innego kraju, ale dzięki temu poznała nową rodzinę, która ją kochała.
“Mały punkcik na niebie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA po nim następny.
I jeszcze jeden.
A potem tysiące.
Miliony światełek błyszczących we Wszechświecie.
I uspokajam się, bo tam znajduję odpowiedź:
“Aż policzymy wszystkie gwiazdy”.”
Dziękuję za egzemplarz recenzencki Wydawnictwu You&YA
Nie sądziłam, że sięgając po ten tytuł tak mi się spodoba włoska przygoda. Nie będę za bardzo przytaczać całej...
[Współpraca @youandyabooks]
Maya nie pamięta swojej codzienności bez baletu, przez całe jej życie był jej stałą częścią. Jej marzenia zostają jednak przekreślone z powodu wypadku którego konsekwencja jest zakończenie przez nią jej zawodowej przygody z baletem.
Początkowo nie miałam tej książki w planie, lecz po przeczytaniu opisu się na nią skusiłam, styl pisania autorki z jednej strony bardzo mi się podobał bo zawierał wiele ładnych i zapadających w pamięć sentencji, lecz z drugiej strony miałam wrażenie że za dużo zostało poświęcenie czasu opisom przez co było mi się naprawdę ciężko wciągnąć w fabułę, która od początku jest w miarę dynamiczna gdyż w jednej chwili dowiadujemy się o zdradzie przez chłopaka, straconej przyszłości jak i towarzyszymy Mai podczas podróży do Włoch.
Podróż którą odbywa młoda dziewczyna, pozwala jej zacząć żyć, nie być pod kontrolą babci której zachowanie niejednokrotnie było okrutne, Maya poszukuje swojego miejsca na ziemi, stara się odnaleźć swój dom co było naprawdę urokliwe a w połączeniu z ludźmi którzy pojawili się na jej drodze tym jak ją wspierali, dobrocią którą ją obdarzyli było to naprawdę przyjemna przygoda do śledzenia.
W owym miejscu spotyka też Lucasa, ich relacja rozwija się stopniowo pojawia się w niej kilka uroczych gestów i choć strona w którą zawędrowała ich znajomość nie do końca mi się podobała, to uczcie które pomiędzy nimi powstało było idealnym dodatkiem dla reszty fabuły.
Życie Mai nie było proste, od małego mierzyła się ze złym zachowaniem, presją więc bardzo się cieszyłam gdy trafiła do miejsce gdzie ludzie ją doceniali i darzyli mnóstwem uczuć, niektóre jej zachowania były dla mnie frustrujące, lecz w pewien sposób było to potrzebne do stworzenia bardziej emocjonalnego odbioru książki przez czytelnika.
Gdy już się wciągnie w fabułę to do końca się przez nią płynie, jest przyjemna i ociepla serce klimatem Włoch jak i odżyciem głównej bohaterki.
[Współpraca @youandyabooks]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMaya nie pamięta swojej codzienności bez baletu, przez całe jej życie był jej stałą częścią. Jej marzenia zostają jednak przekreślone z powodu wypadku którego konsekwencja jest zakończenie przez nią jej zawodowej przygody z baletem.
Początkowo nie miałam tej książki w planie, lecz po przeczytaniu opisu się na nią skusiłam, styl pisania autorki...
Śledzenie losów bohaterów sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy są w stanie wywołać we mnie dużo emocji. Gdy ich podróż zwana życiem, jest pełna nieoczekiwanych zdarzeń, wzlotów i upadków, skrajnych emocji i tak bardzo bliska realizmu. Dodatkowym smaczkiem jest odkrywanie przeszłości, swojego "ja" i także osób najbliższych bohaterowi.
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" jest właśnie taką podróżą. Młoda dziewczyna o imieniu Maya poświęciła całe dotychczasowe życie baletowi. Dzięki ciężkiej pracy, talentowi i potencjałowi miała możliwość zajść naprawdę daleko. Niestety wypadek, któremu uległa, zniwelował jej plany. Zostając bez domu, odrzucona przez bliskich szuka swojego miejsca na ziemi, ale również chce odkryć prawdę na temat mężczyzny, który mógłby być jej ojcem. Znalezienie fotografii popycha ją do odszukania mężczyzny.
Maria Martinez napisała powieść sięgającą naprawdę głęboko do ludzkiego serca. Jest to przede wszystkim historia refleksyjna, skłaniająca do przemyśleń nad swoim życiem. Zwraca uwagę, by nie poddawać się, mimo trudności, które spotyka się na swojej drodze. By walczyć o marzenia, realizować się w tym, czym jest się dobrym, a jeśli napotka się przeszkodę, obejść ją lub podążyć inną drogą. O relacjach rodzinnych, które mają różne oblicza. O trudnych wyborach, które dokonuje się kierując się zasadą "dla jej/jego dobra", choć wcale nie jest powiedziane, że tak właśnie będzie. O niespełnionych ambicjach, które narzuca się drugiej osobie, karząc ją przy tym swoim zachowaniem. O przyglądaniu się z boku cierpieniu, przymykając oko, będąc tym samym współwinnym. O zależności od rodziny i trudach spełnienia ich oczekiwań.
"Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" poznajemy z persektywy głównej bohaterki. Jesteśmy świadkami jej przemiany, przemyśleń, wahań co do dalszego postępowania. Odczuwamy jej emocje i kibicujemy, zwłaszcza poznając historię jej kariery baletowej i związanej z tym presji, którą narzucała babcia. Motyw romansu bardzo mi się podobał, ponieważ był nienachalny, rozwijał się pomału i naturalnie. W dodatku podróże między Hiszpanią i Włochami wywołują chęć wyjazdu na wakacje i współdzielenia doznań związanych z pięknym krajobrazem, jedzeniem i serdecznych ludzi.
Kończąc tę książkę miałam poczucie, że to naprawdę dobra historia. Taka, przy której się odprężasz, przenosisz do innego świata, jednocześnie odczuwając realizm sytuacji. Maria Martinez ma lekkie, przyjemne pióro, dzięki czemu płynie się przez historię Mayi. "Kiedy zabraknie nam gwiazd do zliczenia" wywarła na mnie pozytywne wrażenie i dlatego bardzo Wam ją polecam!
Śledzenie losów bohaterów sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy są w stanie wywołać we mnie dużo emocji. Gdy ich podróż zwana życiem, jest pełna nieoczekiwanych zdarzeń, wzlotów i upadków, skrajnych emocji i tak bardzo bliska realizmu. Dodatkowym smaczkiem jest odkrywanie przeszłości, swojego "ja" i także osób najbliższych bohaterowi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kiedy zabraknie nam gwiazd do...
[𝑊𝑠𝑝ół𝑝𝑟𝑎𝑐𝑎 𝐵𝑎𝑟𝑡𝑒𝑟𝑜𝑤𝑎/ 𝑊𝑠𝑝ół𝑝𝑟𝑎𝑐𝑎 𝑅𝑒𝑘𝑙𝑎𝑚𝑜𝑤𝑎 𝑧 𝚆𝚢𝚍𝚊𝚠𝚗𝚒𝚌𝚝𝚠𝚘 𝚈𝚘𝚞&𝚈𝚊]
🌹𝐾𝑖𝑒𝑑𝑦 𝑧𝑎𝑏𝑟𝑎𝑘𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎𝑚 𝑔𝑤𝑖𝑎𝑧𝑑 𝑑𝑜 𝑧𝑙𝑖𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎🌹
🌹Mᴀʀɪᴀ Mᴀʀᴛɪɴᴇᴢ🥀
🥀𝚆𝚢𝚍𝚊𝚠𝚗𝚒𝚌𝚝𝚠𝚘 𝚈𝚘𝚞&𝚈𝚊🥀
ℚ: Byliście kiedyś we Włoszech?
♫︎ʟᴀ ᴄᴏsᴀ ᴍᴀs ʙᴇʟʟᴀ ~ ᴇʀᴏs ʀᴀᴍᴀᴢᴢᴏᴛᴛɪ♫︎
💚Giulio mówił, że przeszłość to wspomnienia, teraźniejszość chwile, a przyszłość rodzi się z marzeń. A więc tym właśnie jestem: wspomnieniami, chwilami i marzeniami.💚
✰✰✰/✰✰✰✰✰
⤳ Madryt
⤳ Age Gap [5 lat]
⤳ Slow Burn
⤳ Balet
⤳ Found Family
⤳ Strangers to Lovers
❗16+❗
Tym, co wypowiadają życzenie, gdy widzą spadającą gwiazdę. «𝐷𝑒𝑑𝑦𝑘𝑎𝑐𝑗𝑎»
Pożegnanie jest konieczne, zanim znów się spotykamy robi się mniej smutno, gdy powiemy "do zobaczenia". «𝑀𝑜𝑡𝑡𝑜»
|ᴋɪʟᴋᴀ ꜱᴌᴏ́ᴡ ᴏ ᴀᴜᴛᴏʀᴄᴇ|
• Bestsellerowa hiszpańska pisarka.
𝑵𝒊𝒆𝒊𝒅𝒆𝒂𝒍𝒏𝒂 𝒅𝒛𝒊𝒆𝒘𝒄𝒛𝒚𝒏𝒂, 𝒏𝒊𝒆𝒐𝒄𝒛𝒆𝒌𝒊𝒘𝒂𝒏𝒂 𝒑𝒐𝒅𝒓óż 𝒊 𝒑𝒓𝒂𝒘𝒅𝒂 𝒖𝒌𝒓𝒚𝒕𝒂 𝒘 𝒑𝒐𝒛𝒚𝒕𝒚𝒘𝒄𝒆. 𝑪𝒛𝒚 𝒖𝒅𝒂 𝒋𝒆𝒋 𝒔𝒊ę 𝒐𝒅𝒛𝒚𝒔𝒌𝒂ć 𝒌𝒐𝒏𝒕𝒓𝒐𝒍ę 𝒏𝒂𝒅 ż𝒚𝒄𝒊𝒆𝒎?
𝓕𝓪𝓫𝓾ł𝓪:
༄ Po wypadku Maya, babcia się od niej odwróciła, ponieważ nie spełniła wymagań swojej mentorki.
༄ Główna bohaterka straciła nie tylko przeszłość, ale również dom i rodzinę, jednak przypadkiem odkrywa fotografię jej mamy stojącej obok młodego mężczyzny.
༄ Wyrusza na wyprawę do Włoch.
𝓑𝓸𝓱𝓪𝓽𝓮𝓻𝓸𝔀𝓲𝓮 𝓟𝓲𝓮𝓻𝔀𝓼𝔃𝓸𝓹𝓵𝓪𝓷𝓸𝔀𝓲:
༄ Maya ~ oddała życie, duszę oraz ciało baletowi.
𝓜𝓸𝓳𝓪 𝓸𝓹𝓲𝓷𝓲𝓪:
༄ Momentami książka była nudna, ale z ciekawą fabułą.
༄ Zabrakło mi tego czegoś, czego ja oczekuję od książek.
༄ Bohaterowie są ciekawy sposób wykreowani, więc to na wielki plus.
༄ Czy polecam? Raczej tak.
𝑀𝑜𝑐𝑛𝑒 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦: Wszystko
𝑆ł𝑎𝑏𝑒 𝑠𝑡𝑟𝑜𝑛𝑦: Brak
❦︎sᴇᴇ ʏᴏᴜ sᴏᴏɴ • ɴᴀᴠɪx❦︎
[𝑊𝑠𝑝ół𝑝𝑟𝑎𝑐𝑎 𝐵𝑎𝑟𝑡𝑒𝑟𝑜𝑤𝑎/ 𝑊𝑠𝑝ół𝑝𝑟𝑎𝑐𝑎 𝑅𝑒𝑘𝑙𝑎𝑚𝑜𝑤𝑎 𝑧 𝚆𝚢𝚍𝚊𝚠𝚗𝚒𝚌𝚝𝚠𝚘 𝚈𝚘𝚞&𝚈𝚊]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🌹𝐾𝑖𝑒𝑑𝑦 𝑧𝑎𝑏𝑟𝑎𝑘𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎𝑚 𝑔𝑤𝑖𝑎𝑧𝑑 𝑑𝑜 𝑧𝑙𝑖𝑐𝑧𝑒𝑛𝑖𝑎🌹
🌹Mᴀʀɪᴀ Mᴀʀᴛɪɴᴇᴢ🥀
🥀𝚆𝚢𝚍𝚊𝚠𝚗𝚒𝚌𝚝𝚠𝚘 𝚈𝚘𝚞&𝚈𝚊🥀
ℚ: Byliście kiedyś we Włoszech?
♫︎ʟᴀ ᴄᴏsᴀ ᴍᴀs ʙᴇʟʟᴀ ~ ᴇʀᴏs ʀᴀᴍᴀᴢᴢᴏᴛᴛɪ♫︎
💚Giulio mówił, że przeszłość to wspomnienia, teraźniejszość chwile, a przyszłość rodzi się z marzeń. A więc tym właśnie jestem: wspomnieniami, chwilami i...
Kiedy brałam tę książkę do ręki, nie sądziłam, że na tylu płaszczyznach się z nią utożsamię. Zaczyna się Niepozornie. Dziewczyna, która po wypadku straciła szansę na zawodową karierę w balecie. Jej mama zdecydowała odejść kiedy dziewczynka była mała, taty nie zna, a babcia, z którą mieszka jest po prostu złym człowiekiem. Dziewczyna zostaje postawiona w takiej sytuacji, że musi poszukać sobie z dnia na dzień mieszkania, więc postanawia wyjechać i odnaleźć swojego ojca we Włoszech.
Jezus co ta książka ze mną zrobiła. Zerwałam dla niej nockę to jedno i dodam, że kilka łez Też się pojawiło. Nawet nie wiecie, jak bardzo ją odczułam. Mamy tutaj idealny przykład, że w niektórych przypadkach rodzina to tylko krew. Ja się z tym zgadzam i również, z tym że jesteśmy w stanie wybrać sobie własną rodzinę. Mamy też Lucasa, które jest trochę w podobnej sytuacji. Tylko że jego rodzina po prostu jest okropna i traktowała go źle. Odciął się od niej aż do momentu kiedy jego ojciec zachorował.
Relacja tej dwójki to mocny slow burn. Na pierwszy pocałunek musimy trochę poczekać i moi drodzy czuć to! Bardzo mi się podobała ich relacja. Obydwoje są zagubieni i muszą poradzić sobie z przeszłością, żeby móc zacząć budować przyszłość. Ich rodziny zawiodły tylko każda w inny sposób.
Jest pięknie napisana i gdyby nie momentami długie opisy byłoby 5 ⭐️. Miałam ochotę czasami przekartkować stronę. Myślę, że podobała mi się głównie dlatego, że naprawdę się z nią po części utożsamiam. Takie książki poruszają mnie bardziej i nie mogę przestać o nich myśleć. Romans też był tu świetnie napisany i takiego Lucasa mogłabym spotkać!
Marzy mi się teraz taka podróż do Włoch. Może rzucić wszystko i po prostu wyjechać? Nie powiem, że o tym nie myślę...
Kiedy brałam tę książkę do ręki, nie sądziłam, że na tylu płaszczyznach się z nią utożsamię. Zaczyna się Niepozornie. Dziewczyna, która po wypadku straciła szansę na zawodową karierę w balecie. Jej mama zdecydowała odejść kiedy dziewczynka była mała, taty nie zna, a babcia, z którą mieszka jest po prostu złym człowiekiem. Dziewczyna zostaje postawiona w takiej sytuacji, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to