rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Nowa Fantastyka 506 (11/2024)

Średnia ocen
6,5 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
109
81

Na półkach:

💬 „Jest lepiej, ale szału nie ma”

Po literackim zderzeniu z glebą w poprzednim numerze, listopadowa „NF” łapie lekki oddech. Nadal nie jest wybitnie, ale przynajmniej nie boli. Oto szybki przegląd:

🔹 Publicystyka – jak zwykle trzyma poziom.
✔️ Świetny wywiad z Grahamem Mastertonem – „Sztuka straszenia” to horrorowa lekcja z humorem.
✔️ Fajna rozmowa z Markiem Piestrakiem – kto by pomyślał, że znowu zatęsknię za „Klątwą Doliny Węży”?

📖 Opowiadania polskie – całkiem solidnie.
🪖 „Jewgienij Krikanow u carskich wrót” – zaczyna z przytupem, kończy z westchnieniem. (6/10)
🐳 „Totem z kłębów wełny i kości wielorybów” – psychothriller z wysp, ciężki i ciekawy. (6/10)

🌍 Opowiadania zagraniczne – znowu najsłabszy punkt.
📎 „Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” – brzmi intrygująco, ale męczy. (4/10)
🚫 Pozostałe dwa? Literacki blackout. (1/10)

🧾 Podsumowanie
Nie jest źle – ale nadal nie jest dobrze. Gdyby nie dobre teksty publicystyczne, trudno byłoby ten numer polecić. A tak: do herbaty, przy dużej tolerancji na literackie eksperymenty – może być.

📊 Ocena: 6/10

💬 „Jest lepiej, ale szału nie ma”

Po literackim zderzeniu z glebą w poprzednim numerze, listopadowa „NF” łapie lekki oddech. Nadal nie jest wybitnie, ale przynajmniej nie boli. Oto szybki przegląd:

🔹 Publicystyka – jak zwykle trzyma poziom.
✔️ Świetny wywiad z Grahamem Mastertonem – „Sztuka straszenia” to horrorowa lekcja z humorem.
✔️ Fajna rozmowa z Markiem Piestrakiem...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
156
120

Na półkach: , ,

Ten numer zaczynał się tak dobrze, można powiedzieć, że cała publicystyka była na bardzo dobrym poziomie – szczególnie wywiady z Grahamem Mastertonem i Markiem Piestrakiem. Jednak najbardziej w tym dziale zainteresował mnie tekst Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza „Gwiazdą Polski na podbój świata i wszechświata”, w sumie ich teksty z reguły są najciekawsze.

Proza polska jeszcze tak bardzo nie straszyła. Zaczęło się od dobrego opowiadania Macieja Głowackiego „Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót”, a skończyło na średnim tekście Łukasza Redelbacha „Totem z kłębów wełny i kości wielorybów”, mielącym już nudne tematy „skandynawskie”, choć tym razem na Wyspach Owczych (niezbyt fajny był również sposób, w jaki zostali przestawieni Farerowie).

W dziale prozy zagranicznej możemy przeczytać „Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” autorstwa greckiej autorki Eugenii Triantafyllou, jest ono całkiem przyzwoite, choć banalne i po pierwszej stronie już wiadomo, jak się skończy, doceniam jednak poruszany temat traumy po stracie bliskiej osoby. Przechodząc do rodzynków tego numeru od ukraińskich autorów „2.V.1945” Wołodymyra Kuzniecowa i „Kapitona” Ołeksija Gedeonowa – jakim cudem takie teksty mogły dostać się do szanowanego i szanującego się magazynu, szczególnie „Kapiton”. Tekst Kuzniecowa jeszcze momentami się broni, ale nadal moim zdaniem nie jest to nic wybitnego w odróżnieniu od „dzieła” Gedeonowa, które sprawia wrażenie napisanego w trakcie dość mocno zakrapianej imprezy.

P.S. Na plus jest też oczywiście brak „Lila i Puta”

Ten numer zaczynał się tak dobrze, można powiedzieć, że cała publicystyka była na bardzo dobrym poziomie – szczególnie wywiady z Grahamem Mastertonem i Markiem Piestrakiem. Jednak najbardziej w tym dziale zainteresował mnie tekst Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza „Gwiazdą Polski na podbój świata i wszechświata”, w sumie ich teksty z reguły są najciekawsze.

Proza polska...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
343
285

Na półkach:

Jedynie Triantafyllou dała radę. Zawiódł nawet Gedenow, a o tym szkalujących Farerów paszkwilu nawet nie będę wspominał.

Jedynie Triantafyllou dała radę. Zawiódł nawet Gedenow, a o tym szkalujących Farerów paszkwilu nawet nie będę wspominał.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to