Po literackim zderzeniu z glebą w poprzednim numerze, listopadowa „NF” łapie lekki oddech. Nadal nie jest wybitnie, ale przynajmniej nie boli. Oto szybki przegląd:
🔹 Publicystyka – jak zwykle trzyma poziom.
✔️ Świetny wywiad z Grahamem Mastertonem – „Sztuka straszenia” to horrorowa lekcja z humorem.
✔️ Fajna rozmowa z Markiem Piestrakiem – kto by pomyślał, że znowu zatęsknię za „Klątwą Doliny Węży”?
📖 Opowiadania polskie – całkiem solidnie.
🪖 „Jewgienij Krikanow u carskich wrót” – zaczyna z przytupem, kończy z westchnieniem. (6/10)
🐳 „Totem z kłębów wełny i kości wielorybów” – psychothriller z wysp, ciężki i ciekawy. (6/10)
🌍 Opowiadania zagraniczne – znowu najsłabszy punkt.
📎 „Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” – brzmi intrygująco, ale męczy. (4/10)
🚫 Pozostałe dwa? Literacki blackout. (1/10)
🧾 Podsumowanie
Nie jest źle – ale nadal nie jest dobrze. Gdyby nie dobre teksty publicystyczne, trudno byłoby ten numer polecić. A tak: do herbaty, przy dużej tolerancji na literackie eksperymenty – może być.
📊 Ocena: 6/10
💬 „Jest lepiej, ale szału nie ma”
Po literackim zderzeniu z glebą w poprzednim numerze, listopadowa „NF” łapie lekki oddech. Nadal nie jest wybitnie, ale przynajmniej nie boli. Oto szybki przegląd:
🔹 Publicystyka – jak zwykle trzyma poziom.
✔️ Świetny wywiad z Grahamem Mastertonem – „Sztuka straszenia” to horrorowa lekcja z humorem.
✔️ Fajna rozmowa z Markiem Piestrakiem...
Ten numer zaczynał się tak dobrze, można powiedzieć, że cała publicystyka była na bardzo dobrym poziomie – szczególnie wywiady z Grahamem Mastertonem i Markiem Piestrakiem. Jednak najbardziej w tym dziale zainteresował mnie tekst Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza „Gwiazdą Polski na podbój świata i wszechświata”, w sumie ich teksty z reguły są najciekawsze.
Proza polska jeszcze tak bardzo nie straszyła. Zaczęło się od dobrego opowiadania Macieja Głowackiego „Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót”, a skończyło na średnim tekście Łukasza Redelbacha „Totem z kłębów wełny i kości wielorybów”, mielącym już nudne tematy „skandynawskie”, choć tym razem na Wyspach Owczych (niezbyt fajny był również sposób, w jaki zostali przestawieni Farerowie).
W dziale prozy zagranicznej możemy przeczytać „Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” autorstwa greckiej autorki Eugenii Triantafyllou, jest ono całkiem przyzwoite, choć banalne i po pierwszej stronie już wiadomo, jak się skończy, doceniam jednak poruszany temat traumy po stracie bliskiej osoby. Przechodząc do rodzynków tego numeru od ukraińskich autorów „2.V.1945” Wołodymyra Kuzniecowa i „Kapitona” Ołeksija Gedeonowa – jakim cudem takie teksty mogły dostać się do szanowanego i szanującego się magazynu, szczególnie „Kapiton”. Tekst Kuzniecowa jeszcze momentami się broni, ale nadal moim zdaniem nie jest to nic wybitnego w odróżnieniu od „dzieła” Gedeonowa, które sprawia wrażenie napisanego w trakcie dość mocno zakrapianej imprezy.
P.S. Na plus jest też oczywiście brak „Lila i Puta”
Ten numer zaczynał się tak dobrze, można powiedzieć, że cała publicystyka była na bardzo dobrym poziomie – szczególnie wywiady z Grahamem Mastertonem i Markiem Piestrakiem. Jednak najbardziej w tym dziale zainteresował mnie tekst Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza „Gwiazdą Polski na podbój świata i wszechświata”, w sumie ich teksty z reguły są najciekawsze.
Dla mnie numer przeciętny.
"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - nie ruszyło mnie to wcale, poziom suspensu -1 w skali 1 -10. Rozwleczone. No nie moja bajka.
"Totem z kłębów wełny i kości wielorybów" Łukasz Redelbach - tu już lepiej ale za bardzo kojarzy mi się w filmem The Wicker Man.
"2. V. 1945" Wołodymyr Kuzniecow - może być ale tu z kolei mam skojarzenie z innym podobnym opowiadaniem z tego roku i też zdaje się ukraińskiego autora o odkupieniu win i czyścu - piekle jako w kółko powtarzającej się karze.
"Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem" Eugenia Triantafyllou - najlepsze opowiadanie z numeru. Klimatyczne, zaskakujące z intrygującym zakończeniem.
"Kapiton" Ołeksij Gedeonow - to nie wiem co to było... aż żal marnować opuszków na pisanie o tym.
Publicystyka.
Super wywiad z Markiem Piestrakiem, lekko drętwy z Grahamem Mastertonem. Po artykule o azjatyckim horrorze wiem czego nie oglądać - azjatyckiego horroru. Na plus rzecz jasna Orbitowski i recenzja Jonki, Jonka i Kleksa -tu chyba zapaliła się opcja "musiszmieć"
Dla mnie numer przeciętny.
"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - nie ruszyło mnie to wcale, poziom suspensu -1 w skali 1 -10. Rozwleczone. No nie moja bajka.
"Totem z kłębów wełny i kości wielorybów" Łukasz Redelbach - tu już lepiej ale za bardzo kojarzy mi się w filmem The Wicker Man.
"2. V. 1945" Wołodymyr Kuzniecow - może być ale tu z kolei mam...
Numer w halloweenowym klimacie, czyli jest mroczniej niż zwykle, jak to u nas mówią - dla mnie się podoba :)
Opowiadania polskie.
"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - ikonograf Krykanow dostaje zlecenie, ma udać się do leżącego w odludnej okolicy monastyru aby wykonać ikony. Jednak to co tam zastaje wymaga od niego wiele sprytu i determinacji, aby wyjść z tej przygody cało. Klasyczny motyw, ale interesująco zaadaptowany, pełen dowcipu styl i dwuznaczność (co to za kraj, że nawet diabła oszukają) czynią to opowiadanie interesującym.
"Totem z kłębów wełny i kości wielorybów" Łukasz Redelbach - mroczne i brutalne, bohater mierzy się z tajemnym, pierwotnym rytuałem. Nieprzyjemne, ale dobre w swojej formie.
Zagraniczne.
"2. V. 1945" Wołodymyr Kuzniecow - od pierwszych słów wpadamy w gęsty, przytłaczający klimat centrum walki, bohater przedziera się przez krajobraz wojenny, ratując po drodze chłopaka zmierza do wyznaczonego celu. Opowiadanie, poza tym, że jest świetnie napisane i klimatyczne jest też bogactwem motywów, można dojrzeć w nim wędrówkę Syzyfa, można zobaczyć metaforę czyśćca, a może interpretację wojny wszystkich wojen, albo jeszcze coś innego. Niezwykłe i zapadające w pamięć.
"Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem" Eugenia Triantafyllou - pogodzenie się z odejściem kogoś bliskiego jest bardzo trudne, a gdy umiera dziecko to już w ogóle. Kiedy siostra sprowadza kolejne wersje swojego brata myśli, że w końcu go odzyska, jednak zakończenie całkowicie rozwala emocjonalnie. Dobre.
"Kapiton" Ołeksij Gedeonow - no dobra, ale o czym to było? Były dwie wiedźmy, a może jedna, w dwóch wcieleniach? No i był Kapiton i Halloween... i w sumie to nie wiem ;)
Publicystyka: ciekawy wywiad z Piestrakiem i nudny z Mastertonem, interesujący artykuł o azjatyckim kinie, poza tym, to co zawsze.
Numer w halloweenowym klimacie, czyli jest mroczniej niż zwykle, jak to u nas mówią - dla mnie się podoba :)
Opowiadania polskie.
"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - ikonograf Krykanow dostaje zlecenie, ma udać się do leżącego w odludnej okolicy monastyru aby wykonać ikony. Jednak to co tam zastaje wymaga od niego wiele sprytu i determinacji, aby wyjść z...
Październik ostatnio zamienił się poziomem ciepła z wrześniem. Czy listopad przyniesie temperatury październikowe? Oby!
W każdym razie – mimo miłych okoliczności przyrody zdążyłem przeczytać nowy numer NF.
A w nim…
Proza polska.
„Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót” Macieja Głowackiego – wydawało mi się, że to uwspółcześniony retelling bajki o głupim Jaśku, co to diabła oszukał. Aż do Władimira Władimirowicza na końcu (Putina jak sądzę), który ukazał mi, że jest w tym tekście jakieś drugie dno. Którego niestety nie dostrzegam.
Czyli – przeczytałem bez bólu, ale przesłania nie rozumiem. A bez przesłania to niezbyt potrzebne uwspółcześnienie bajki!
„Totem z kłębów wełny i kości wielorybów” Łukasza Redelbacha – znając wcześniejsze teksty Autora z portalu fantastyka.pl, spodziewałem się ostrej jazdy. No i taka była. Poziom obrzydliwości wysoki, ale trzymany w ryzach. Fabuła niestety dość przewidywalna, ale to scenografia robi robotę.
Ach, jedna rzecz – grindwale to nie wieloryby, a krewni delfinów.
Znaczy – coś nie z mojej bańki, ale przeczytać warto.
A z zagranicy.
„2.V.1945” Wołodymyra Kuzniecowa – opowiadanie jak ulał pasujące do „Snów umarłych”. Tam nie rozumiem większości tekstów. Tego też nie bardzo. Czyściec jako odgrywanie przeszłości? Żeby to jeszcze sprawiało przyjemność w lekturze…
Nie spodobało mi się!
„Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” Eugenii Triantafyllou – znowu diabeł w roli głównej, acz zakulisowej. Uważaj czego sobie życzysz? Nie da się drugi raz wejść do tej samej rzeki? Było, w lepszym wykonaniu.
„Kapiton” Ołeksija Gedeonowa – no i znowu nie zrozumiałem przesłania. Bo o czym właściwie jest ten tekst? O duchach? O magii? Co z niego wynika?
Podsumowując ten numer – jedynie opowiadanie Łukasza Redelbacha mi się spodobało. Na resztę mniej czy bardziej kręcę nosem.
Publicystyka.
A tu cymesik! Bo takim jest dla mnie wywiad z Markiem Piestrakiem. Reżyserem mieszanym z błotem za PRL-u, którego niektóre filmy da się oglądać do dziś (Pirxa bardzo lubię!). Trochę koloryzuje, ale też i ciekawie opowiada.
Za to wywiad z Mastertonem taki jakby nijaki. Widać że autor tysięcy już wywiadów udzielił i odpowiada bardzo bezpiecznie.
No i jeszcze kino z Azji. Jeśli czytam, że film „meandruje licznymi dygresjami”, to już wiem, że jest nieoglądalny dla zwykłego widza. Czyli nie skorzystam!
Resztę – Klęczar, Haskę-Stachowicza, Vargasa, Orbitowskiego zawsze czytam z przyjemnością! Tylko z Kosikiem bym trochę popolemizował, ale to w sumie jak zwykle.
Październik ostatnio zamienił się poziomem ciepła z wrześniem. Czy listopad przyniesie temperatury październikowe? Oby!
W każdym razie – mimo miłych okoliczności przyrody zdążyłem przeczytać nowy numer NF.
A w nim…
Proza polska.
„Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót” Macieja Głowackiego – wydawało mi się, że to uwspółcześniony retelling bajki o głupim Jaśku, co to diabła...
💬 „Jest lepiej, ale szału nie ma”
Po literackim zderzeniu z glebą w poprzednim numerze, listopadowa „NF” łapie lekki oddech. Nadal nie jest wybitnie, ale przynajmniej nie boli. Oto szybki przegląd:
🔹 Publicystyka – jak zwykle trzyma poziom.
✔️ Świetny wywiad z Grahamem Mastertonem – „Sztuka straszenia” to horrorowa lekcja z humorem.
✔️ Fajna rozmowa z Markiem Piestrakiem – kto by pomyślał, że znowu zatęsknię za „Klątwą Doliny Węży”?
📖 Opowiadania polskie – całkiem solidnie.
🪖 „Jewgienij Krikanow u carskich wrót” – zaczyna z przytupem, kończy z westchnieniem. (6/10)
🐳 „Totem z kłębów wełny i kości wielorybów” – psychothriller z wysp, ciężki i ciekawy. (6/10)
🌍 Opowiadania zagraniczne – znowu najsłabszy punkt.
📎 „Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” – brzmi intrygująco, ale męczy. (4/10)
🚫 Pozostałe dwa? Literacki blackout. (1/10)
🧾 Podsumowanie
Nie jest źle – ale nadal nie jest dobrze. Gdyby nie dobre teksty publicystyczne, trudno byłoby ten numer polecić. A tak: do herbaty, przy dużej tolerancji na literackie eksperymenty – może być.
📊 Ocena: 6/10
💬 „Jest lepiej, ale szału nie ma”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo literackim zderzeniu z glebą w poprzednim numerze, listopadowa „NF” łapie lekki oddech. Nadal nie jest wybitnie, ale przynajmniej nie boli. Oto szybki przegląd:
🔹 Publicystyka – jak zwykle trzyma poziom.
✔️ Świetny wywiad z Grahamem Mastertonem – „Sztuka straszenia” to horrorowa lekcja z humorem.
✔️ Fajna rozmowa z Markiem Piestrakiem...
Ten numer zaczynał się tak dobrze, można powiedzieć, że cała publicystyka była na bardzo dobrym poziomie – szczególnie wywiady z Grahamem Mastertonem i Markiem Piestrakiem. Jednak najbardziej w tym dziale zainteresował mnie tekst Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza „Gwiazdą Polski na podbój świata i wszechświata”, w sumie ich teksty z reguły są najciekawsze.
Proza polska jeszcze tak bardzo nie straszyła. Zaczęło się od dobrego opowiadania Macieja Głowackiego „Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót”, a skończyło na średnim tekście Łukasza Redelbacha „Totem z kłębów wełny i kości wielorybów”, mielącym już nudne tematy „skandynawskie”, choć tym razem na Wyspach Owczych (niezbyt fajny był również sposób, w jaki zostali przestawieni Farerowie).
W dziale prozy zagranicznej możemy przeczytać „Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” autorstwa greckiej autorki Eugenii Triantafyllou, jest ono całkiem przyzwoite, choć banalne i po pierwszej stronie już wiadomo, jak się skończy, doceniam jednak poruszany temat traumy po stracie bliskiej osoby. Przechodząc do rodzynków tego numeru od ukraińskich autorów „2.V.1945” Wołodymyra Kuzniecowa i „Kapitona” Ołeksija Gedeonowa – jakim cudem takie teksty mogły dostać się do szanowanego i szanującego się magazynu, szczególnie „Kapiton”. Tekst Kuzniecowa jeszcze momentami się broni, ale nadal moim zdaniem nie jest to nic wybitnego w odróżnieniu od „dzieła” Gedeonowa, które sprawia wrażenie napisanego w trakcie dość mocno zakrapianej imprezy.
P.S. Na plus jest też oczywiście brak „Lila i Puta”
Ten numer zaczynał się tak dobrze, można powiedzieć, że cała publicystyka była na bardzo dobrym poziomie – szczególnie wywiady z Grahamem Mastertonem i Markiem Piestrakiem. Jednak najbardziej w tym dziale zainteresował mnie tekst Agnieszki Haski i Jerzego Stachowicza „Gwiazdą Polski na podbój świata i wszechświata”, w sumie ich teksty z reguły są najciekawsze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProza polska...
Jedynie Triantafyllou dała radę. Zawiódł nawet Gedenow, a o tym szkalujących Farerów paszkwilu nawet nie będę wspominał.
Jedynie Triantafyllou dała radę. Zawiódł nawet Gedenow, a o tym szkalujących Farerów paszkwilu nawet nie będę wspominał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie numer przeciętny.
"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - nie ruszyło mnie to wcale, poziom suspensu -1 w skali 1 -10. Rozwleczone. No nie moja bajka.
"Totem z kłębów wełny i kości wielorybów" Łukasz Redelbach - tu już lepiej ale za bardzo kojarzy mi się w filmem The Wicker Man.
"2. V. 1945" Wołodymyr Kuzniecow - może być ale tu z kolei mam skojarzenie z innym podobnym opowiadaniem z tego roku i też zdaje się ukraińskiego autora o odkupieniu win i czyścu - piekle jako w kółko powtarzającej się karze.
"Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem" Eugenia Triantafyllou - najlepsze opowiadanie z numeru. Klimatyczne, zaskakujące z intrygującym zakończeniem.
"Kapiton" Ołeksij Gedeonow - to nie wiem co to było... aż żal marnować opuszków na pisanie o tym.
Publicystyka.
Super wywiad z Markiem Piestrakiem, lekko drętwy z Grahamem Mastertonem. Po artykule o azjatyckim horrorze wiem czego nie oglądać - azjatyckiego horroru. Na plus rzecz jasna Orbitowski i recenzja Jonki, Jonka i Kleksa -tu chyba zapaliła się opcja "musiszmieć"
Dla mnie numer przeciętny.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - nie ruszyło mnie to wcale, poziom suspensu -1 w skali 1 -10. Rozwleczone. No nie moja bajka.
"Totem z kłębów wełny i kości wielorybów" Łukasz Redelbach - tu już lepiej ale za bardzo kojarzy mi się w filmem The Wicker Man.
"2. V. 1945" Wołodymyr Kuzniecow - może być ale tu z kolei mam...
Numer w halloweenowym klimacie, czyli jest mroczniej niż zwykle, jak to u nas mówią - dla mnie się podoba :)
Opowiadania polskie.
"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - ikonograf Krykanow dostaje zlecenie, ma udać się do leżącego w odludnej okolicy monastyru aby wykonać ikony. Jednak to co tam zastaje wymaga od niego wiele sprytu i determinacji, aby wyjść z tej przygody cało. Klasyczny motyw, ale interesująco zaadaptowany, pełen dowcipu styl i dwuznaczność (co to za kraj, że nawet diabła oszukają) czynią to opowiadanie interesującym.
"Totem z kłębów wełny i kości wielorybów" Łukasz Redelbach - mroczne i brutalne, bohater mierzy się z tajemnym, pierwotnym rytuałem. Nieprzyjemne, ale dobre w swojej formie.
Zagraniczne.
"2. V. 1945" Wołodymyr Kuzniecow - od pierwszych słów wpadamy w gęsty, przytłaczający klimat centrum walki, bohater przedziera się przez krajobraz wojenny, ratując po drodze chłopaka zmierza do wyznaczonego celu. Opowiadanie, poza tym, że jest świetnie napisane i klimatyczne jest też bogactwem motywów, można dojrzeć w nim wędrówkę Syzyfa, można zobaczyć metaforę czyśćca, a może interpretację wojny wszystkich wojen, albo jeszcze coś innego. Niezwykłe i zapadające w pamięć.
"Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem" Eugenia Triantafyllou - pogodzenie się z odejściem kogoś bliskiego jest bardzo trudne, a gdy umiera dziecko to już w ogóle. Kiedy siostra sprowadza kolejne wersje swojego brata myśli, że w końcu go odzyska, jednak zakończenie całkowicie rozwala emocjonalnie. Dobre.
"Kapiton" Ołeksij Gedeonow - no dobra, ale o czym to było? Były dwie wiedźmy, a może jedna, w dwóch wcieleniach? No i był Kapiton i Halloween... i w sumie to nie wiem ;)
Publicystyka: ciekawy wywiad z Piestrakiem i nudny z Mastertonem, interesujący artykuł o azjatyckim kinie, poza tym, to co zawsze.
Numer w halloweenowym klimacie, czyli jest mroczniej niż zwykle, jak to u nas mówią - dla mnie się podoba :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadania polskie.
"Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót" Maciej Głowacki - ikonograf Krykanow dostaje zlecenie, ma udać się do leżącego w odludnej okolicy monastyru aby wykonać ikony. Jednak to co tam zastaje wymaga od niego wiele sprytu i determinacji, aby wyjść z...
Październik ostatnio zamienił się poziomem ciepła z wrześniem. Czy listopad przyniesie temperatury październikowe? Oby!
W każdym razie – mimo miłych okoliczności przyrody zdążyłem przeczytać nowy numer NF.
A w nim…
Proza polska.
„Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót” Macieja Głowackiego – wydawało mi się, że to uwspółcześniony retelling bajki o głupim Jaśku, co to diabła oszukał. Aż do Władimira Władimirowicza na końcu (Putina jak sądzę), który ukazał mi, że jest w tym tekście jakieś drugie dno. Którego niestety nie dostrzegam.
Czyli – przeczytałem bez bólu, ale przesłania nie rozumiem. A bez przesłania to niezbyt potrzebne uwspółcześnienie bajki!
„Totem z kłębów wełny i kości wielorybów” Łukasza Redelbacha – znając wcześniejsze teksty Autora z portalu fantastyka.pl, spodziewałem się ostrej jazdy. No i taka była. Poziom obrzydliwości wysoki, ale trzymany w ryzach. Fabuła niestety dość przewidywalna, ale to scenografia robi robotę.
Ach, jedna rzecz – grindwale to nie wieloryby, a krewni delfinów.
Znaczy – coś nie z mojej bańki, ale przeczytać warto.
A z zagranicy.
„2.V.1945” Wołodymyra Kuzniecowa – opowiadanie jak ulał pasujące do „Snów umarłych”. Tam nie rozumiem większości tekstów. Tego też nie bardzo. Czyściec jako odgrywanie przeszłości? Żeby to jeszcze sprawiało przyjemność w lekturze…
Nie spodobało mi się!
„Sześć wersji mojego brata znalezionych pod mostem” Eugenii Triantafyllou – znowu diabeł w roli głównej, acz zakulisowej. Uważaj czego sobie życzysz? Nie da się drugi raz wejść do tej samej rzeki? Było, w lepszym wykonaniu.
„Kapiton” Ołeksija Gedeonowa – no i znowu nie zrozumiałem przesłania. Bo o czym właściwie jest ten tekst? O duchach? O magii? Co z niego wynika?
Podsumowując ten numer – jedynie opowiadanie Łukasza Redelbacha mi się spodobało. Na resztę mniej czy bardziej kręcę nosem.
Publicystyka.
A tu cymesik! Bo takim jest dla mnie wywiad z Markiem Piestrakiem. Reżyserem mieszanym z błotem za PRL-u, którego niektóre filmy da się oglądać do dziś (Pirxa bardzo lubię!). Trochę koloryzuje, ale też i ciekawie opowiada.
Za to wywiad z Mastertonem taki jakby nijaki. Widać że autor tysięcy już wywiadów udzielił i odpowiada bardzo bezpiecznie.
No i jeszcze kino z Azji. Jeśli czytam, że film „meandruje licznymi dygresjami”, to już wiem, że jest nieoglądalny dla zwykłego widza. Czyli nie skorzystam!
Resztę – Klęczar, Haskę-Stachowicza, Vargasa, Orbitowskiego zawsze czytam z przyjemnością! Tylko z Kosikiem bym trochę popolemizował, ale to w sumie jak zwykle.
Październik ostatnio zamienił się poziomem ciepła z wrześniem. Czy listopad przyniesie temperatury październikowe? Oby!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW każdym razie – mimo miłych okoliczności przyrody zdążyłem przeczytać nowy numer NF.
A w nim…
Proza polska.
„Jewgienij Krykanow u Carskich Wrót” Macieja Głowackiego – wydawało mi się, że to uwspółcześniony retelling bajki o głupim Jaśku, co to diabła...