Świat, w którym bogowie byli martwi przestał takim być. Uwięziona bogini smoczyca wyrwała się na wolność i zaczęła zbierać sojuszników by przejąć władzę. Stanowi zagrożenie dla wszystkich, a jedynym kto może ją pokonać jest inny bóg. Jednak zagrożenie czyha nie tylko z tej strony. Orka nadal się nie poddaje i zrobi wszystko by odzyskać syna. Elvara zostaje postawiona przed decyzją, która odmieni życie nie tylko jej ale i innych. Varg razem z Krwiozaprzysiężonymi przemierza kontynent ucząc się czym jest kompania, przyjaźń i lojalność. Pojawiają się też nowi bohaterowie, którzy tkają własne intrygi i chcą wykorzystać zamęt jaki zapanował na świecie.
,,Głód Bogów" to drugi tom epickiej serii fantasy, stylizowanej na sagę skandynawską. Jest mrocznie, niebezpiecznie, brutalnie i dlatego na tym tle lepiej widać cechy bohaterów: ich męstwo, lojalność, poczucie honoru czy braterstwa zawiązanego w trakcie walki na śmierć i życie. Tutaj nie ma miejsca na bierność czy obojętność, trzeba podejmować decyzje i iść do przodu, walczyć by nie dać się zabić. Mimo, że tom bezpośrednio kontynuuje wątki rozpoczęte w ,,Cieniu bogów" to nie ma szans na monotonię czy stagnację. Akcja jest żywa, pełna zaskoczeń, intryg i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Sojusze bywają kruche ale więź wykuta w walce znaczy więcej niż traktat. Równowaga sił zostaje zachwiana gdy pojawia się bóg ale gdy będzie ich więcej wszystko może się zdarzyć.
Cykl o Krwiozaprzysiężonych to z pewnością jedna z lepszych opowieści na jakie trafiłam w ostatnim czasie. Barwa, epicka, zachwycająca bogactwem świata i detali. To nie tylko widowiskowe sceny walk, to też pełnokrwiści bohaterowie postawieni przed próbą, która pokazuje kim są na prawdę. To tutaj widać najlepiej co nimi kieruje, ich myśli, uczucia i emocje. To też mroczny świat legend i sag, które ożyły w swej najbardziej przerażającej formie. Polecam!
Świat, w którym bogowie byli martwi przestał takim być. Uwięziona bogini smoczyca wyrwała się na wolność i zaczęła zbierać sojuszników by przejąć władzę. Stanowi zagrożenie dla wszystkich, a jedynym kto może ją pokonać jest inny bóg. Jednak zagrożenie czyha nie tylko z tej strony. Orka nadal się nie poddaje i zrobi wszystko by odzyskać syna. Elvara zostaje postawiona przed...
Widać, że autor ma ogromną wiedzę i pasję dotyczącą wczesnego średniowiecza, szczególnie Normanów i wikingów. Opisy broni, przygotowań do walki oraz samych potyczek i bitew są bardzo szczegółowe i realistyczne. Czuć, że świat został starannie przemyślany i osadzony w historycznych inspiracjach. Niestety momentami te sceny stają się powtarzalne. W niemal każdym rozdziale dochodzi do jakiejś walki, która nie zawsze wnosi coś istotnego do fabuły i mogłaby zostać skrócona lub pominięta. Po pewnym czasie bitwy zaczynają nużyć, a ich chaotyczność bywa męcząca. Dodatkowo długie, rozbudowane zdania w opisach starć sprawiają, że sceny tracą na dynamice. Zabrakło mi również większego rozwoju emocjonalnego bohaterów. Mam wrażenie, że główny wątek fabularny posuwa się naprzód dość powoli. Między kolejnymi walkami jest niewiele przestrzeni na spokojniejsze momenty, które pozwoliłyby lepiej poznać postaci i złapać oddech. Rozumiem zamysł wprowadzenia wielu POV, dzięki którym możemy śledzić wydarzenia w różnych miejscach, na przykład u smoczycy czy w stolicy. Jednak częste przeskoki między wątkami sprawiają, że trudno w pełni skupić się na jednej historii. Czasem ważne wydarzenia są przerywane w kluczowym momencie, by przejść do zupełnie innej perspektywy, co wybija z rytmu lektury. Moim zdaniem lepiej sprawdziłyby się dłuższe rozdziały, domykające jeden wątek przed przejściem do kolejnego. Mimo tych zastrzeżeń historia sama w sobie jest bardzo ciekawa, a zakończenie intrygujące i skutecznie zachęcające do sięgnięcia po kolejny tom, co na pewno zrobię. Moją ulubioną bohaterką niezmiennie pozostaje Orka, choć Elvera stała się znacznie ciekawsza niż w pierwszej części.
Widać, że autor ma ogromną wiedzę i pasję dotyczącą wczesnego średniowiecza, szczególnie Normanów i wikingów. Opisy broni, przygotowań do walki oraz samych potyczek i bitew są bardzo szczegółowe i realistyczne. Czuć, że świat został starannie przemyślany i osadzony w historycznych inspiracjach. Niestety momentami te sceny stają się powtarzalne. W niemal każdym rozdziale...
„Głód Bogów” to kontynuacja, która ani na chwilę nie zwalnia tempa. Jest brutalnie, mrocznie i bardzo epicko - dokładnie tak, jak powinno być w dobrej nordyckiej fantasy. Bogowie, potwory, wojownicy i losy bohaterów splatające się w coraz bardziej niebezpieczny sposób… brzmi dobrze? Bo jest jeszcze lepiej.
Ta część wciągnęła mnie jeszcze mocniej niż pierwsza. Czuć rosnącą stawkę, napięcie i to nieprzyjemne przeczucie, że nikt nie jest tu bezpieczny. Bardzo podoba mi się styl autora - dynamiczny, konkretny i taki, który sprawia, że „jeszcze jeden rozdział” szybko zamienia się w pół książki na raz.
Bez wchodzenia w szczegóły: jeśli podobał Wam się pierwszy tom, to tutaj będziecie w siódmym niebie. Dużo akcji, mroczny klimat i świat, który aż kipi od konfliktów. Ja jestem absolutnie kupiona i lecę dalej z serią 😌📚
„Głód Bogów” to kontynuacja, która ani na chwilę nie zwalnia tempa. Jest brutalnie, mrocznie i bardzo epicko - dokładnie tak, jak powinno być w dobrej nordyckiej fantasy. Bogowie, potwory, wojownicy i losy bohaterów splatające się w coraz bardziej niebezpieczny sposób… brzmi dobrze? Bo jest jeszcze lepiej.
Ta część wciągnęła mnie jeszcze mocniej niż pierwsza. Czuć rosnącą...
Troszkę to jest inna ósemka niż dla "Masek", którą wystawiłam ostatnio, a jednak też solidne osiem.
Ta książka to fantastyka w stylu Sandersona, którego bardzo cenię. Świat fantasy nie jest lepki i brokatowo słodki jak w niektórych książkach fantasy, a raczej pseudo- fantasy. Ten świat jest brutalny, czarny, okrutny i ociekający krwią. S
Jest tu miejsce dla wojownika i dla potwora, a już na pewno na zdobycie chwały i spełnienie obietnic zemsty. Pokochałam Orkę i jej cel. Bohaterki tej książki są niezwykle wyraziste, dzielne i niesamowicie w moim guście. Szkoda, że żaden z bohaterów płci męskiej im nie dorównuje... jeszcze ? Mam nadzieję. No i nie będę spojlerować, tylko powiem, że zakończenie kosztowało mnie trochę łez. A nie jestem płaczką... Z tomem ostatnim troszkę poczekam, muszę nabrać przed nim sił :)
Troszkę to jest inna ósemka niż dla "Masek", którą wystawiłam ostatnio, a jednak też solidne osiem.
Ta książka to fantastyka w stylu Sandersona, którego bardzo cenię. Świat fantasy nie jest lepki i brokatowo słodki jak w niektórych książkach fantasy, a raczej pseudo- fantasy. Ten świat jest brutalny, czarny, okrutny i ociekający krwią. S
Jest tu miejsce dla wojownika i dla...
Drugi tom „Sagi o Krwiozaprzysiężonych” rozczarował mnie utratą klimatu, który był siłą pierwszej części. To, co wcześniej stanowiło jedynie drobne rysy, tutaj przeradza się w wyraźne pęknięcia. Dialogi coraz częściej brzmią tak, jakby nie należały do surowego, nordyckiego świata, a bohaterowie reagują na kolejne, teoretycznie wstrząsające wydarzenia z zadziwiającą obojętnością.
Największym problemem jednak jest dla mnie sposób, w jaki autor potraktował wątek bogów. W świecie, w którym ludzie żyją w przekonaniu, że bogowie dawno pomarli, że istnieją jedynie w sagach, a wielu wątpi nawet w to, czy kiedykolwiek naprawdę istnieli, ich powrót powinien być wydarzeniem wstrząsającym. Uwolnienie Lik-Rify wymagało przynajmniej wysiłku, przygotowań i rytuałów, a jej pojawienie się wzbudziło u co poniektórych autentyczny szok. Tymczasem wprowadzenie kolejnych bogów paradoksalnie odbiera historii wyjątkowość. Ulfrir zostaje wskrzeszony niemal mimochodem, a chwilę później zniewolony — bez większych trudności. Okazuje się, że Rotta żyje (co za zaskoczenie), a gdy królowa Helka i Skalk dowiadują się, że smocza bogini planuje wojnę, nie reagują szczególnym przerażeniem. Zamiast tego przechodzą do planowania wskrzeszenia kolejnej bogini, a największą przeszkodą wydaje się fakt, że cały proces potrwa „wiele dni”.
Nie mogę też nie wspomnieć o Gudvarrze. Każda jego wypowiedź i zachowanie zdają się służyć wyłącznie podkreśleniu, jak bardzo jest tchórzliwy, zadufany w sobie i żałosny. Sama w sobie taka postać mogłaby być ciekawa — zwłaszcza jako kontrast dla heroicznych wojowników. Problem w tym, że Gudvarr jest według mnie mocno przerysowany. Wiecznie cieknący nos, ciągłe narzekanie i pęcherz, który „buntuje się” przy najmniejszej niedogodności, sprawiają, że zamiast wielowymiarowego bohatera otrzymujemy niemal karykaturę. A szkoda, bo mógłby stać się interesującym przykładem postaci, która mimo braku siły czy honoru przetrwa dzięki zdolności dostosowania się do sytuacji — nawet kosztem natychmiastowej zmiany sojuszników.
Być może przez zbyt wysokie oczekiwania co do tej książki z czasem zaczęły irytować mnie nawet detale — jak powracające opisy wygrzebywania spomiędzy zębów szczątków pożartego człowieka czy częste zmiany postaci Lik-Rify. Transformacja w potężnego smoka traci na wyjątkowości, gdy staje się sposobem na przerwanie dyskusji czy zwrócenie na siebie uwagi.
"Głód bogów" nie jest złą książką, jednak spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego. Przede mną jeszcze trzeci tom — choć podchodzę do niego z dużo mniejszym entuzjazmem, wciąż mam nadzieję, że autor zdoła mnie czymś pozytywnie zaskoczyć.
Drugi tom „Sagi o Krwiozaprzysiężonych” rozczarował mnie utratą klimatu, który był siłą pierwszej części. To, co wcześniej stanowiło jedynie drobne rysy, tutaj przeradza się w wyraźne pęknięcia. Dialogi coraz częściej brzmią tak, jakby nie należały do surowego, nordyckiego świata, a bohaterowie reagują na kolejne, teoretycznie wstrząsające wydarzenia z zadziwiającą...
Drugi tom sagi był lepszy niż poprzedni. Zachował to co byłodobre w pierwszym i uzupełnił drobne luki. Nadal jest krwawo, epicko i w dodatku potrafił troszkę zaskoczyć.
Książka świetna, polecam bardzo!
Drugi tom sagi był lepszy niż poprzedni. Zachował to co byłodobre w pierwszym i uzupełnił drobne luki. Nadal jest krwawo, epicko i w dodatku potrafił troszkę zaskoczyć.
Książka świetna, polecam bardzo!
Głód bogów jest powieścią po której skończeniu, natychmiast sięgnęłam po kolejny tom. Ilość wydarzeń i akcji tylko przyśpiesza rozwijając dalsze losy poznanych wcześniej bohaterów i dokłada nam kolejne dwie perspektywy ( jeśli do tej pory było wam mało).
Orka jest niewątpliwie postacią o której powstaną sagi wychwalające jej matczyną miłość poświęcenie i zabójczy szał w który wpada. Sceny w których stoi wokół sterty trupów na tle palącej się wioski z furią w oczach to jest to. Tą atmosferę rozluźniają postacie vesenidów Vesli i Skerda, które jej pomagają.
Mimo tego że nie grzeszy inteligencją i jest niesamowicie irytujący- interesująca jest też postać Gudwara, który zrobi wszystko żeby przeżyć, łącznie z wyprawą prosto w paszczę smoczycy.
Jednak najciekawszym wątkiem według mnie jest część o Vargu, który z niewolnika stopniowo staje się waleczym bohaterem. Wdraża się w nowe życie wraz z swoimi kompanami. W tym wątku występują najbardziej epickie bitwy i potyczki; między innymi bitwa morska z martwymi trupami, pokonanie języko-żernego stwora i bitwa z księciem Iskidanu.
Po krótce opisałam trzy postacie a w książce jest ich wiele więcej, każda w własymi motywacjami i uczuciami.
A w tyle jest nadciągająca nad Vigrid wizja boskiej bitwy, w końcu smoczyca Lik-Rifa już opuściła swoje więzienie i ma zamair podporządkować sobie cały świat.
Jako że książki słuchałam muszę też wspomieć o świetnym lektorze, bo gdybym miała sama wymówić runiczne zaklęcia na pewno nie miało by to takiego efektu.
Krwawa i nieprzewidywalna, ciekawe postacie w rozbudowanym świecie zaczerpnięte z noryckich sag wierzenia, mityczne stwory i bogowie, jak dla mnie to było świetne
Głód bogów jest powieścią po której skończeniu, natychmiast sięgnęłam po kolejny tom. Ilość wydarzeń i akcji tylko przyśpiesza rozwijając dalsze losy poznanych wcześniej bohaterów i dokłada nam kolejne dwie perspektywy ( jeśli do tej pory było wam mało).
Orka jest niewątpliwie postacią o której powstaną sagi wychwalające jej matczyną miłość poświęcenie i zabójczy szał w...
🧌Po wydarzeniach pod mitycznym drzewem, bogini-smoczyca Lik-Rifa zostaje uwolniona i zbiera swoje dzieci i popleczników, by przywrócić swoje rządy nad światem. Narazie wciąż nie ma, aż tyle sił, by tego dokonać... Żeby do tego nie dopuścić zostaje przywrócony z martwych Ulfrir, Bóg-wilk. W tym czasie Orka wciąż podąża śladem swego syna, a Varg uczy się życia poza niewolą jednocześnie szukając zemsty za swoją siostrę. Czy świat będzie gotów na kolejną wojnę bogów?
✒️ Dużo czasu minęło, odkąd przeczytałem pierwszy tom serii o "Krwiozaprzysiężonych", a bardzo żałuję... Bo jaki ten świat i historia są wciągające.
✒️ Czytając nie da się nie ukryć wrażenia, że trzymamy w rękach wariację na temat mitologii nordyckiej. Sagi, bogowie, waleczni wojownicy, klimat. Sama wojna bogów uderza w nas Ragnarökiem. I bardzo to do mnie trafia.
✒️Podoba mi się też koncepcja potomków bogów, którzy potrafią wykorzystywać ich cechy do własnych celów. Wilcza krew to drapieżność, orla to świetny wzrok, niedźwiedzia to furia itd.
✒️ Książka pełna jest epickich bitew, wydarzeń które dostarczają nam wiele emocji. Ale nie zabraknie też spokojnych, takich zwyczajnych przeżyć. Moimi ulubionymi fragmentami są tę, kiedy towarzyszymy Vargowi w jego odkrywaniu nowego dla niego świata.
🧌To dobra książką, która kontynuuję dobrą historię. Nie czułem tu syndromu drugiego tomu jak to często bywa. To świetna historia dla fanów epickich przygód, mitologii i fantastycznych światów 🧌
Martwi bogowie powstają!
🧌Po wydarzeniach pod mitycznym drzewem, bogini-smoczyca Lik-Rifa zostaje uwolniona i zbiera swoje dzieci i popleczników, by przywrócić swoje rządy nad światem. Narazie wciąż nie ma, aż tyle sił, by tego dokonać... Żeby do tego nie dopuścić zostaje przywrócony z martwych Ulfrir, Bóg-wilk. W tym czasie Orka wciąż podąża śladem swego syna, a Varg uczy...
To jest ten etap gdzie bardziej sympatyczni bohaterowie sagi w różnych sposób zawierają sojusze lub poprostu mają wspólne cele. No I ci "źli" zaczynają brać w skórę, a to zawsze moment na który czekam. Dlatego lepiej się czyta niż pierwszy tom. Fajny pomysł z "przypominajką" wcześniejszych wydarzeń na początku drugiego tomu.
To jest ten etap gdzie bardziej sympatyczni bohaterowie sagi w różnych sposób zawierają sojusze lub poprostu mają wspólne cele. No I ci "źli" zaczynają brać w skórę, a to zawsze moment na który czekam. Dlatego lepiej się czyta niż pierwszy tom. Fajny pomysł z "przypominajką" wcześniejszych wydarzeń na początku drugiego tomu.
Czytając drugą część sagi Johna Gwynne’a - ponownie towarzyszymy dwóm wojbandom, Krwiozaprzysiężonym i Zwiastunom Śmierci. Bogowie wrócili z martwych, smoczyca Lik-Rifa sieje zamęt na dalekiej północy, gromadząc wojowników i swoje potworne dzieci. Wilk Ulfrir dołącza do Zwiastunów, by pokrzyżować im plany. A Rotta? Tylko on, bóg-przechera, wie po czyjej stronie stoi i co będzie z tego miał.
“Głód bogów” to mitologiczna opowieść drogi. Każda z postaci ma jakieś rachunki do wyrównania, krew do przelania, bliską osobę do wyzwolenia. Ziema dyszy po stopami smoczycy, jarlowie gotują się do wojny - ale bohaterowie dramatu mają tylko jeden cel - zatopić swój saks w ciele winnego ich cierpień. Stawka jest duża - być może świat nigdy już nie będzie taki sam, gdy bóstwa posiądą ziemię i znów zaczną swoją wojnę. Jednak… te mniejsze cele stają się ważniejsze, gdy patrzymy na nie oczami zranionych matek i kochanków.
W “Głodzie bogów” mamy sporo punktów widzenia. Jak zwykle - Orka, Varg i Elvara. Ale dochodzą do nich także zdrajca Biorr i tchórzliwy “przetrwaniec” - syn jarli Sigruny, Gudvarr. I sam się sobie dziwię, gdyż obok tradycyjnie ulubionego Varga, najbardziej podoba mi się POV Gudvara. Nie znoszę kmiotka i denerwuje mnie niemożebnie, ale na jego drodze dzieje się najwięcej i najciekawiej. Hryndruny… oraz kłamstwa, matactwa i strach. Wszystko, oby tylko przeżyć. W zasadzie człowiek taki jakv Gudvarr, słaby i niezdolny do walki, może zrobić tylko jedno - trzymać z najsilniejszym. I to właśnie robi Gudvarr, denerwując czytelnika.
Elvara dostaje nowy płaszcz - i nie jest to zwykły łach. Varg ścina włosy w nowy fryz - i nie jest to fryzura niewolnika. A Orka… Orka wyjątkowo często używa broni. I zębów.
Wspomniałem hryndruny. Poznajemy nowe potwory stworzone przez smoczycę podczas wojny bogów. Te stworzenia są jak pewne gatunki os, zagrzebują się w ciele i składają jaja, by potem rozerwać człowieka od środka. Językojady też są interesujące - udają zjedzony przez siebie język a potem wchodzą ludzikom do mózgu - brzmi wyjątkowo niesfornie. Poza tym pojawiają się znane i lubiane tennury - zębochrupacze i sperty oraz mrozipająki. A wszystkie to tałatajstwo to - w większości - potomstwo smoczycy. I wszystko to idzie na ludzi wraz z Lik-Rifą.
Dostajemy także pogłębioną historię niektórych postaci (Sulich, Varg), oraz lepsze wejrzenie w mitologię i cechy spaczeńców - potomków bóstw. Teraz, gdy bogowie chodzą już po ziemi - ich dzieci czują jeszcze sielniejszą więź, zwierzęta w ich krwi rwą się do działania. A te, które doświadczają obecności pra-rodzica, czują miłość i ulgę. Choć - w przypadku bogów, nigdy z tą miłością nie wiadomo. Niektórzy prędzej zjedzą swe potomostwo niż je wycałują. Bogowie to jedna wielka niewiadoma - i motor i szare emincencje wszystkich wydarzeń w książce.
“Głód bogów” to już nie jest droga do miodowej sali, by posłuchać sagi. Już jesteśmy wewnątrz, skald trąca strunę - zaczynają się pierwsze nuty pieśni. Wojownicy rozsiedli się przy stołach, płynie miód i chrupie dobrze przypieczone mięsiwo. Skald zaczyna swą opowieść...
Bogowie już tu są. I są żądni krwi.
A myśliklatka już tak nie drażni jak w części pierwszej. Chyba się przyzwyczajam. Lub starzeję.
"Głód bogów" to wyjątkowa przygoda w świecie, gdzie każdy może stać się legendą, gdzie życie i śmierć są jak dwa wilki, które siedzą na ramieniu - gdzie śnieg, mróz, krew i ramię przyjaciela są normalnością, a każda kolejna bitwa to twardsze mięśnie i twardsza dusza. Saga zrodzona pośród głodnych bóstw i ich dzieci. I jest naprawdę gorąca i porywająca, pomimo zimna panującego na mroźnej północy.
Czytając drugą część sagi Johna Gwynne’a - ponownie towarzyszymy dwóm wojbandom, Krwiozaprzysiężonym i Zwiastunom Śmierci. Bogowie wrócili z martwych, smoczyca Lik-Rifa sieje zamęt na dalekiej północy, gromadząc wojowników i swoje potworne dzieci. Wilk Ulfrir dołącza do Zwiastunów, by pokrzyżować im plany. A Rotta? Tylko on, bóg-przechera, wie po czyjej stronie stoi i co...
"Prawdziwa odwaga jest wtedy, gdy czujesz strach, ale stawiasz mu czoła"
To było wspaniałe 28,5 godzin spędzonych z audiobookiem w wykonaniu Adama Baumana!!
Tym razem ta bardzo krwawa historia opowiedziana jest nie przez trzy, ale przez pięć głównych postaci: Orkę (moja ulubiona postać), która szuka swojego porwanego syna Brekę, a jej matczyna miłość poruszyła moje serce .
Biórra zdrajcę, którego dręczą wyrzuty sumienia i nie znalazł jeszcze swojego miejsca na ziemi.
Gudvarra drengra, który jest dwulicowym tchórzem i przystaje do tych osób, z których ma jakąś korzyść dla siebie.
Elvarę, która wydoroślała i stała się mądrą i waleczną przywódczynią Zwiastunów Śmierci, która w końcu dokonała swojej zemsty.
Varga, który znalazł swoją rodzinę wśród Krwiozaprzysiężonych i uczy się czym tak naprawdę jest LOJALNOŚĆ.
Staży bogowie tacy jak Lik-Rifa, Rotta, Orna oraz Ulfrir powrócili, a przez to „Głód bogów” stał się epicką, brutalną, wyrytą krwią, ogniem, lodem, bogami i stalą, mityczną opowieścią, od której nie można się oderwać!!
"Prawdziwa odwaga jest wtedy, gdy czujesz strach, ale stawiasz mu czoła"
To było wspaniałe 28,5 godzin spędzonych z audiobookiem w wykonaniu Adama Baumana!!
Tym razem ta bardzo krwawa historia opowiedziana jest nie przez trzy, ale przez pięć głównych postaci: Orkę (moja ulubiona postać), która szuka swojego porwanego syna Brekę, a jej matczyna miłość poruszyła moje serce...
Ajajajaj… jeśli jeszcze raz zobaczę tę książkę na TikToku z podpisem „genialne fantasy, musisz przeczytać!”, to naprawdę rozważę napisanie maila do samego Johna Gwynne’a z pytaniem: ile on właściwie wydał na marketing? Bo jeśli „Głód Bogów” jest genialny, to ja jestem Odynem.
Nie zrozumcie mnie źle , uwielbiam czytać o bogach. Zwłaszcza takich, którzy mają w zwyczaju sobie zmartwychwstać albo nawet zmartwychwstawać.
Jednak tutaj niestety było mało Bogów a dużo błędów. Zaczynając od tego, że wszystkie postaci to właściwie jedna postać w różnych kostiumach. Jedno poczucie humoru, jeden ton, jedna motywacja: zemsta. Po setnej stronie zaczynasz mieć wrażenie, że bohaterowie mogliby zamienić się miejscami, a nikt by nie zauważył. Świat? Na papierze nordycki, rozległy, epicki a w praktyce wygląda tak, jakby miał rozmiar Radomia. Bohaterowie wpadają na siebie z częstotliwością, jakby istniała tylko jedna droga i jeden bar w całym uniwersum.
A twisty fabularne… cóż. „Twisty” to za dużo powiedziane. To raczej delikatne zagięcia fabuły, które widzisz z kilometra i machasz im ręką z rezygnacją. Całość ma w sobie coś z odgrzewanego dania bo niby wiesz, że składniki są dobre, ale smak już dawno uleciał. A sama fabuła? Pominę ją milczeniem.
Szkoda, bo pomysł był obiecujący. Bogowie, mity, zemsta, epickie pojedynki to znaczy wszystko, co fantasy powinno mieć. Ale Gwynne serwuje to w wersji „wszystkiego za mało”.
A nie, przepraszam, stron było za dużo.
Na koniec dodam, ze jestem pierwszą orędowniczką Epic fantasy tylko tutaj to Epic zostało przycięte tak aby zmieściło się na tiktoka ehh szkoda i tak mam świadomość, że użyłam słowa szkoda już chyba z 5 razy. No ale cóż , szkoda.
Ajajajaj… jeśli jeszcze raz zobaczę tę książkę na TikToku z podpisem „genialne fantasy, musisz przeczytać!”, to naprawdę rozważę napisanie maila do samego Johna Gwynne’a z pytaniem: ile on właściwie wydał na marketing? Bo jeśli „Głód Bogów” jest genialny, to ja jestem Odynem.
Nie zrozumcie mnie źle , uwielbiam czytać o bogach. Zwłaszcza takich, którzy mają w zwyczaju sobie...
Po pierwszym tomie natychmiast sięgnęłam po kolejną część i nie zawiodłam się. Bohaterowie poznani w pierwszej części nabierają charakteru i budzą coraz więcej sympatii lub antypatii ( och jak ja nie znoszę tego zasmarkanego “dupoląga”!). Natomiast moi ulubieni to Orka, Varg czy Elvara, i kibicuję każdemu. W tej części powstają martwi bogowie i walka wydaje się nieunikniona. Armie zbroją sie a nasi bohaterowie próbują przetrwać i nie zatracić siebie , choć zew krwi ożywionych bogów jest śliny. Jak ja trzymałam kciuki żeby uwolnili Wolę no i Brekę!
Natychmiast sięgam po kolejny tom bo chcę wiedzieć co się stało z Orką i Breką ! Nono jeszcze Uspa i jej syn !
W tym tomie walki są jeszcze bardziej krwawe a nam coraz ciężej określić się po którejkolwiek ze stron bo coraz bardziej lubimy naszych bohaterów.
Audiobook rewelacja!
Po pierwszym tomie natychmiast sięgnęłam po kolejną część i nie zawiodłam się. Bohaterowie poznani w pierwszej części nabierają charakteru i budzą coraz więcej sympatii lub antypatii ( och jak ja nie znoszę tego zasmarkanego “dupoląga”!). Natomiast moi ulubieni to Orka, Varg czy Elvara, i kibicuję każdemu. W tej części powstają martwi bogowie i walka wydaje się...
Duży skok jakościowy względem tomu pierwszego. Wreszcie czuć wagę wszystkich wydarzeń, a tempo jest wręcz zawrotne. Najbardziej byłem jednak w szoku, kiedy nowo wprowadzeni bohaterowie okazali się równie ciekawi, jak ci wcześniejsi. O ile wątek Biórra jeszcze nie rozkwitł na dobre, o tyle dwulicowość i niesamowity wręcz instynkt przetrwania Guðwara uczyniły rozdziały z nim tymi, na które najbardziej czekałem. Gwynne dodatkowo ma wyjątkowo denerwujący talent do kończenia rozdziałów w najbardziej interesujących momentach, przez co często wręcz połykało się następne rozdziały, aby dotrzeć ponownie do wyczekiwanego wątku ( a w międzyczasie równie mocno zainteresować się przynajmniej dwoma innymi pov). Co do samego przebiegu fabuły, to nie jest ona bardzo skomplikowana, ale odpowiedni dobór bohaterów z nawiązką ratuje niedociągnięcia fabularne. Z niecierpliwością czekam, aż zabiorę się za następny tom.
Duży skok jakościowy względem tomu pierwszego. Wreszcie czuć wagę wszystkich wydarzeń, a tempo jest wręcz zawrotne. Najbardziej byłem jednak w szoku, kiedy nowo wprowadzeni bohaterowie okazali się równie ciekawi, jak ci wcześniejsi. O ile wątek Biórra jeszcze nie rozkwitł na dobre, o tyle dwulicowość i niesamowity wręcz instynkt przetrwania Guðwara uczyniły rozdziały z nim...
Tom drugi jest wspaniałą kontynuacją sagi o Krwiozaprzysiężonych. Jest To powieść, którą się pochłania, która porywa czytelnika w ten fantastyczny, inspirowany Skandynawią świat... i każda przerwa w czytaniu, każdy powrót do naszej rzeczywistości jest niemal bolesny, bo czytelnik tęskni za tym światem bohaterów i mitycznych bogów. Gwynne pięknie maluje ten obraz, kreuje bohaterów, których przygody wciągają w pełni... a że jest ich tu trzech, to emocji nie brakuje. Sięgam od razu po tom trzeci
Tom drugi jest wspaniałą kontynuacją sagi o Krwiozaprzysiężonych. Jest To powieść, którą się pochłania, która porywa czytelnika w ten fantastyczny, inspirowany Skandynawią świat... i każda przerwa w czytaniu, każdy powrót do naszej rzeczywistości jest niemal bolesny, bo czytelnik tęskni za tym światem bohaterów i mitycznych bogów. Gwynne pięknie maluje ten obraz, kreuje...
Opowieść o lojalności, zemście, miłości i ofierze — w świecie, gdzie bogowie powracają, a ludzie muszą zmierzyć się z konsekwencjami dawnych grzechów.
Fabuła koncentruje się na kilku przeplatających się wątkach.
Orka, pogrążona w rozpaczy matka, wyrusza w desperacką podróż, by odzyskać syna. Varg, napędzany pragnieniem zemsty, odkrywa, że każda przysięga ma swoją cenę. Elvar, wojowniczka o sercu twardszym niż stal, staje wobec wyborów, które wystawią jej honor na próbę. A nad tym wszystkim unosi się cień Lik-Rify — smoczej bogini, której przebudzenie może oznaczać koniec świata.
Orka to postać, której determinacja porusza do głębi — jej macierzyńska miłość i gniew tworzą mieszankę surową, ale pełną prawdy. Varg to uosobienie walki z samym sobą — jego wewnętrzne rozdarcie i droga ku zrozumieniu, czym naprawdę jest lojalność, czynią go jedną z najbardziej ludzkich postaci w tym mitycznym świecie.
Z kolei Elvar zachwyca odwagą i ambicją — jest przykładem kobiecej siły, której Gwynne nie traktuje jak ozdobnika, lecz jak motor napędzający fabułę.
Każdy rozdział to fala emocji, a świat stworzony przez Gwynne’a jest tak realistyczny, że czuć jego ciężar i oddech.
Jedynym drobnym minusem może być złożoność narracji — mnogość postaci i wątków wymaga pełnego skupienia, ale dla fanów epickiego fantasy to czysta uczta.
ig: ksiazkowyduet
Opowieść o lojalności, zemście, miłości i ofierze — w świecie, gdzie bogowie powracają, a ludzie muszą zmierzyć się z konsekwencjami dawnych grzechów.
Fabuła koncentruje się na kilku przeplatających się wątkach.
Orka, pogrążona w rozpaczy matka, wyrusza w desperacką podróż, by odzyskać syna. Varg, napędzany pragnieniem zemsty, odkrywa, że każda przysięga...
A kiedy budzą się bogowie, budzą się oni także w ludziach, którym darowali cząstkę swej mocy…
„Głód bogów” to drugi tom serii o Krwiozaprzysiężonych, bardziej nastawiony na akcję i walkę niż jej początek. Powieść znów przerzuca nas pomiędzy wątkami różnych bohaterów, czasem na oczach czytelnika splatając ich losy ze sobą. Akcja zagęszcza się, a na arenie pojawiają się nowe ambicje, nowe moce i nowe sojusze. Końcówka tomu jest bardzo ekscytująca i potrafi zaskoczyć.
To czego mi brakowało, to pociągnięcia mocniej wątków obyczajowych. Druga część zdecydowanie skupia się bardziej na samych podbojach i konfliktach toczących się na ziemiach wojów. Ciężko mi było emocjonować się samą walką i planowaniem strategii, ale to rzecz gustu. Miłośnikom przygody i akcji, ta część prawdopodobnie spodoba się bardziej.
A kiedy budzą się bogowie, budzą się oni także w ludziach, którym darowali cząstkę swej mocy…
„Głód bogów” to drugi tom serii o Krwiozaprzysiężonych, bardziej nastawiony na akcję i walkę niż jej początek. Powieść znów przerzuca nas pomiędzy wątkami różnych bohaterów, czasem na oczach czytelnika splatając ich losy ze sobą. Akcja zagęszcza się, a na arenie pojawiają się nowe...
Po przeczytaniu pierwszego tomu uznałem, że jest to dość dobra historia, ale nie genialna, ale drugi tom to zweryfikował i podniósł poprzeczkę i tutaj dopiero jest epicko i tutaj się duuuużo dzieje. Dochodzą nowi bohaterowie z których jedni są tymi złymi, a drudzy tymi dobrymi i historia jest dalej opowiadana z perspektywy każdej z tych osób, dlatego w rozdziałach przewijają się informacje o innych bohaterach tej książki. Czujemy, że jest coraz bliżej spotkania naszych dwóch głównych bohaterów, którzy już się spotkali w pierwszym tomie z trzecią bohaterką, więc nadal jesteśmy w niepewności czy będzie ona z nimi czy przeciwko nim?. Jedno jest pewne, mają wspólnego wroga. Tutaj łączy się wiele wątków i niektóre sprawy zostały wyjaśnione, oczywiście krwawo, bo nadal jest brutalnie, ale te najważniejsze sprawy czekają na swoje wyjaśnienie w końcowym, trzecim tomie, co jest jak najbardziej oczywiste. Istotną rzeczą o której muszę wspomnieć jest zżycie się przeze mnie z bohaterami książki i literalny strach i troska o ich dalsze losy, głównie w sytuacjach zagrożenia ich życia. To jest bardzo ważna rzecz, bo nie każdy pisarz potrafi to uczynić, a jest to istotny znak, że historia przez niego napisana bardzo mi się podoba. Na domiar złego drugi tom kończy się taką dramaturgią, że cieszę się, że nie muszę czekać na kolejny tom, bo już go mam i jutro będę mógł zacząć go czytać. I mam nadzieję, że autor nie uczynił czegoś co by mi się bardzo nie spodobało...
Po przeczytaniu pierwszego tomu uznałem, że jest to dość dobra historia, ale nie genialna, ale drugi tom to zweryfikował i podniósł poprzeczkę i tutaj dopiero jest epicko i tutaj się duuuużo dzieje. Dochodzą nowi bohaterowie z których jedni są tymi złymi, a drudzy tymi dobrymi i historia jest dalej opowiadana z perspektywy każdej z tych osób, dlatego w rozdziałach...
Powieść jest źle skonstruowana. Przeskoki z jednego na drugiego bohatera powodują, że fabuła nie buduje napięcia. Mieszają mi się imiona, miejsca i historie. Źle się to czyta. Szkoda, bo mógł to być kawałek niezłego nordyckiego fantasy. Ciężko będzie mi się zabrać do trzeciego tomu.
Powieść jest źle skonstruowana. Przeskoki z jednego na drugiego bohatera powodują, że fabuła nie buduje napięcia. Mieszają mi się imiona, miejsca i historie. Źle się to czyta. Szkoda, bo mógł to być kawałek niezłego nordyckiego fantasy. Ciężko będzie mi się zabrać do trzeciego tomu.
Po długim czytelniczym zastoju sięgnęłam po tą książkę i przepadłam. Autor stworzył świat tak wielopłaszczyznowy i bogaty, że wciąga od pierwszych stron. Każda postać ma własną, złożoną historię, a ich wybory nigdy nie są oczywiste. To nie jest bezpieczna opowieść, podobnie jak w „Grze o tron” nikt nie jest tu nietykalny, a sympatia do bohaterów nie chroni ich przed dramatycznym losem.
Największą siłą książki jest umiejętność łączenia epickiego rozmachu z emocjonalną głębią. Nie ma tu miejsca na schematy: polityczne intrygi, osobiste tragedie i subtelne relacje splatają się w narrację, która nie pozwala się oderwać. To tytuł, który nie tylko przywraca wiarę w literaturę gatunkową, ale też potrafi na nowo rozbudzić czytelniczy głód. Przyznam że jest to książka, ktorą uważam że jest moim top fantastyk jakie przeczytalam w życiu.
Po długim czytelniczym zastoju sięgnęłam po tą książkę i przepadłam. Autor stworzył świat tak wielopłaszczyznowy i bogaty, że wciąga od pierwszych stron. Każda postać ma własną, złożoną historię, a ich wybory nigdy nie są oczywiste. To nie jest bezpieczna opowieść, podobnie jak w „Grze o tron” nikt nie jest tu nietykalny, a sympatia do bohaterów nie chroni ich przed...
Liczyłem, że drugi tom będzie lepszy, a okazał się minimalnie gorszy. Mimo, że jest znacznie dłuższy, to mniej się dzieje niż w pierwszym tomie. To wciąż klimatyczne nordyckie fantasy, w dodatku naprawdę dobrze napisane, lecz akcja jest ślamazarna, a perspektywy nowych bohaterów nie angażują tak bardzo jak starych. "Głód bogów" zyskałby, gdyby Gwynne odpuścił sobie nową ekipę i skupił się na pierwotnej trójcy. Więcej nie zawsze oznacza lepiej. Niemniej jestem ciekaw finału tej historii i pomimo wszystkich wad wciągnąłem się w ten zimny i brutalny świat martwych bogów.
7-
Liczyłem, że drugi tom będzie lepszy, a okazał się minimalnie gorszy. Mimo, że jest znacznie dłuższy, to mniej się dzieje niż w pierwszym tomie. To wciąż klimatyczne nordyckie fantasy, w dodatku naprawdę dobrze napisane, lecz akcja jest ślamazarna, a perspektywy nowych bohaterów nie angażują tak bardzo jak starych. "Głód bogów" zyskałby, gdyby Gwynne odpuścił sobie nową...
Po drugim tomie Sagi o Krwiozaprzysiężonych moja opinia praktycznie pozostała bez zmian. To wciąż poprawne, generyczne fantasy, niewyróżniające się niczym szczególnym na tle innych tytułów tego gatunku.
Liczyłem, że Gwynne trochę rozrusza tę historię, bo kilka rozpoczętych wątków zapowiadało się obiecująco. Niestety całość można by nazwać festiwalem niewykorzystanego potencjału. Nie pomogło wprowadzenie dwóch nowych POV: wybitnie nieudanej postaci Gudvarra oraz Biórra, który ma ciekawy konflikt wewnętrzny, ale koniec końców przez całą powieść w sumie nie robi prawie nic. A reszta? Właściwie tylko z Orką gdzieś tam sympatyzowałem; z Elvary można by więcej wycisnąć, zaś Varg nadal pozostaje bez wyrazu i charakteru. No i wskrzeszeni bogowie… Ci są, ale jakby ich nie było.
Fabularnie dzieje się dużo więcej niż w tomie pierwszym. Ale czy więcej znaczy lepiej? Niekoniecznie. Autor prowadzi opowieść w sposób przewidywalny, a przy tym wyraźnie ma problem z tempem narracji – rozwleka mniej istotne momenty, by później w finale gwałtownie przyspieszyć (np. Gudvarr i intryga zawiązana wokół królowej Helki). Mam również wrażenie, że świat wykreowany przez Gwynne’a jest zaskakująco ubogi a przez to też powierzchowny. W porównaniu z „Cieniem bogów” nie rozwinął się wcale pomimo wprowadzenia nowych lokacji.
Po trzeci tom sięgnę bardziej z ciekawości niż z przekonania – wciąż liczę, że uda się doprowadzić tę historię do naprawdę epickiego finału.
Po drugim tomie Sagi o Krwiozaprzysiężonych moja opinia praktycznie pozostała bez zmian. To wciąż poprawne, generyczne fantasy, niewyróżniające się niczym szczególnym na tle innych tytułów tego gatunku.
Liczyłem, że Gwynne trochę rozrusza tę historię, bo kilka rozpoczętych wątków zapowiadało się obiecująco. Niestety całość można by nazwać festiwalem niewykorzystanego...
Drugi tom Sagi o Krwiozaprzysiężonych, „Gniew Bogów”, z którym spędziłam ostatni tydzień, to była prawdziwa jazda bez trzymanki! Czy żałuję? ANI TROCHĘ! No, może troszeczkę, ale tylko z powodu pająków (fuj!) oraz przez całą tę złożoną, ale fascynującą galerię postaci:
Smokozrodzeni
Krwiozaprzysiężeni
Zwiastuni Śmierci
Spaczeńcy
Serdwiedźmy
…i oni – bogowie: Ulfir, Lik-Rifa, Rotta.
Podczas gdy pierwszy tom na początku nieco mnie nużył, by potem wciągnąć bez reszty, tak tom drugi to coś zupełnie innego. Akcja jest tak intensywna i wielowątkowa, że niejednokrotnie się gubiłam. Przy każdej okazji zaglądałam do mapy i spisu bohaterów, by upewnić się, kto jest kim, kto z kim i dokąd dokładnie zmierza. Każda grupa bohaterów kogoś szuka, z kimś walczy i pragnie się na kimś zemścić, przemierzając Vigrid we wszystkich możliwych kierunkach.
Fabuła mocno przyspiesza za sprawą Lik-Rify – bogini smoczycy, która zostaje uwolniona z więzienia i zaczyna zbierać armię, by zdobyć władzę i się zemścić.
Orka wciąż przemierza świat w poszukiwaniu syna i zemsty na mordercach męża, ale na szczęście nie jest już sama.
Kiedy dostałam odpowiedzi na pytania z pierwszego tomu, moją reakcją było ciągłe „WTF?” przeplatane z tekstem Sheldona Coopera: „Why? Eh, why? Oh, that’s why!”.
Varg – przyznaję, chłopaczyna się wyrabia! Intensywnie trenuje i poznaje swoją prawdziwą naturę. Podążanie za wodzem Krwiozaprzysiężonych wiąże się z krwawymi jatkami, ale oni zrobią wszystko, by odzyskać jego żonę – serdwiedzmę Violę.
Elvara po tragedii, jaka spotkała Zwiastunów Śmierci, decyduje się na poważny krok. Jako naoczni świadkowie powstania bogini-smoczycy wiedzą, że wygrać z bogiem może tylko inny bóg. Według mnie to właśnie Elvara zmieniła się najbardziej: stwardniała, zyskała pewność siebie i wreszcie miała okazję oraz odwagę, by postawić się ojcu. Oh! Co to było za „cudowne” rodzinne spotkanie. Gdybym mogła, skakałabym z radości jak mała dziewczynka. To było piękne. Serio. No dobra, trochę przerażające, ale jednocześnie cudownie satysfakcjonujące.
Oh, i jest jeszcze Gudvar, przez większość książki liczyłam, że ta menda w końcu szczeźnie. No cóż, może kiedyś się doczekam.
Pojawia się też Bjorr – zdrajca.
Dzięki tej dwójce zaglądamy do obozów tych bardziej negatywnych bohaterów. Choć Bjorra ciężko mi rozgryźć; jest dziwny, jakby sam nie był do końca pewien, gdzie jest jego miejsce. Czy przy swoich, czy przy tych, których zdradził?
Podobnie jak w pierwszym tomie, nie brakuje tu ciągłych walk, starć i potyczek między spaczeńcami, vasenidami, bogami i ludźmi. Momentami pojawia się nawet humor, choć w wykonaniu wojów bywa on ciężki i specyficzny.
Zakończenie tego tomu to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, który zostawia czytelnika z mieszanką myśli i uczuć. Złapie chwilę oddechu, i z ogromną przyjemnością i ciekawością wkroczę ponownie do świata Krwiozaprzysiężonych.
A Wy? Jeśli lubicie nordycką surowość, krwawe starcia i złożonych, charakternych bohaterów — musicie poznać tę Sagę!
Drugi tom Sagi o Krwiozaprzysiężonych, „Gniew Bogów”, z którym spędziłam ostatni tydzień, to była prawdziwa jazda bez trzymanki! Czy żałuję? ANI TROCHĘ! No, może troszeczkę, ale tylko z powodu pająków (fuj!) oraz przez całą tę złożoną, ale fascynującą galerię postaci:
Smokozrodzeni
Krwiozaprzysiężeni
Zwiastuni Śmierci
Spaczeńcy
Serdwiedźmy
…i oni – bogowie: Ulfir, Lik-Rifa,...
Poziom opowieści się w zasadzie nie zmienił. Wciąż mamy radosne słowotwórstwo, te same postaci w tych samych schematach fabularnych , ale z nieco innymi motywacjami. Bohaterowie gnani są teraz na drugą stronę kontynentu , a odległości nie mają znaczenia. Jest znaczenie więcej stylizowanego islandzkiego, ale nie dostaniemy już nawet odrobiny tłumaczeń wypowiedzi, które zajmują nieraz pół strony. Ogólnie nie ma większego rozwoju postaci, poza Sulichem, o którym dowiadujemy się nie co więcej. Na plus opisy walk - tych jest więcej i nadal przynoszą dużo przyjemności z czytania.
Poziom opowieści się w zasadzie nie zmienił. Wciąż mamy radosne słowotwórstwo, te same postaci w tych samych schematach fabularnych , ale z nieco innymi motywacjami. Bohaterowie gnani są teraz na drugą stronę kontynentu , a odległości nie mają znaczenia. Jest znaczenie więcej stylizowanego islandzkiego, ale nie dostaniemy już nawet odrobiny tłumaczeń wypowiedzi, które...
Moja opinia po 2 tomie jest w gruncie rzeczy taka jak po pierwszym. Dalej mamy dużo powtarzalnych i nic nie wnoszących scen, dalej ciężko mi się zaangażować w historię, która niemiłosiernie się dłuży.
Miały być epickie starcia bogów, a są oni tak bezużyteczni i nie mają znaczenia, że jest to najbardziej zmarnowany wątek tej serii. Gwoździem do trumny jest dodany tu POV Gudvarra, który ma być chyba śmieszny, a jest głownie żenujący (te powracające żarty o glutach...).
Znów ineteresujące jest tylko ostatnie 100-150 stron i znów po przeczytaniu mam tylko jedno pytanie: quo vadis?
Moja opinia po 2 tomie jest w gruncie rzeczy taka jak po pierwszym. Dalej mamy dużo powtarzalnych i nic nie wnoszących scen, dalej ciężko mi się zaangażować w historię, która niemiłosiernie się dłuży.
Miały być epickie starcia bogów, a są oni tak bezużyteczni i nie mają znaczenia, że jest to najbardziej zmarnowany wątek tej serii. Gwoździem do trumny jest dodany tu POV...
Zjazd względem części pierwszej. Rozumiem wprowadzenie point of view anty-bohaterów, żeby rozumieć, co się dzieje po drugiej stronie. Aczkolwiek perspektywy Gudvara nie polubiłam do końca części trzeciej - nie ma motywacji do czytania o bohaterze, którego nie da się lubić w żaden sposób, bo jest na wskroś zły i nieprzyjemny. Nadal chętnie sięgnęłam po część trzecią, ale z mniejszym entuzjazmem.
Zjazd względem części pierwszej. Rozumiem wprowadzenie point of view anty-bohaterów, żeby rozumieć, co się dzieje po drugiej stronie. Aczkolwiek perspektywy Gudvara nie polubiłam do końca części trzeciej - nie ma motywacji do czytania o bohaterze, którego nie da się lubić w żaden sposób, bo jest na wskroś zły i nieprzyjemny. Nadal chętnie sięgnęłam po część trzecią, ale z...
Świat, w którym bogowie byli martwi przestał takim być. Uwięziona bogini smoczyca wyrwała się na wolność i zaczęła zbierać sojuszników by przejąć władzę. Stanowi zagrożenie dla wszystkich, a jedynym kto może ją pokonać jest inny bóg. Jednak zagrożenie czyha nie tylko z tej strony. Orka nadal się nie poddaje i zrobi wszystko by odzyskać syna. Elvara zostaje postawiona przed decyzją, która odmieni życie nie tylko jej ale i innych. Varg razem z Krwiozaprzysiężonymi przemierza kontynent ucząc się czym jest kompania, przyjaźń i lojalność. Pojawiają się też nowi bohaterowie, którzy tkają własne intrygi i chcą wykorzystać zamęt jaki zapanował na świecie.
,,Głód Bogów" to drugi tom epickiej serii fantasy, stylizowanej na sagę skandynawską. Jest mrocznie, niebezpiecznie, brutalnie i dlatego na tym tle lepiej widać cechy bohaterów: ich męstwo, lojalność, poczucie honoru czy braterstwa zawiązanego w trakcie walki na śmierć i życie. Tutaj nie ma miejsca na bierność czy obojętność, trzeba podejmować decyzje i iść do przodu, walczyć by nie dać się zabić. Mimo, że tom bezpośrednio kontynuuje wątki rozpoczęte w ,,Cieniu bogów" to nie ma szans na monotonię czy stagnację. Akcja jest żywa, pełna zaskoczeń, intryg i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Sojusze bywają kruche ale więź wykuta w walce znaczy więcej niż traktat. Równowaga sił zostaje zachwiana gdy pojawia się bóg ale gdy będzie ich więcej wszystko może się zdarzyć.
Cykl o Krwiozaprzysiężonych to z pewnością jedna z lepszych opowieści na jakie trafiłam w ostatnim czasie. Barwa, epicka, zachwycająca bogactwem świata i detali. To nie tylko widowiskowe sceny walk, to też pełnokrwiści bohaterowie postawieni przed próbą, która pokazuje kim są na prawdę. To tutaj widać najlepiej co nimi kieruje, ich myśli, uczucia i emocje. To też mroczny świat legend i sag, które ożyły w swej najbardziej przerażającej formie. Polecam!
Świat, w którym bogowie byli martwi przestał takim być. Uwięziona bogini smoczyca wyrwała się na wolność i zaczęła zbierać sojuszników by przejąć władzę. Stanowi zagrożenie dla wszystkich, a jedynym kto może ją pokonać jest inny bóg. Jednak zagrożenie czyha nie tylko z tej strony. Orka nadal się nie poddaje i zrobi wszystko by odzyskać syna. Elvara zostaje postawiona przed...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWidać, że autor ma ogromną wiedzę i pasję dotyczącą wczesnego średniowiecza, szczególnie Normanów i wikingów. Opisy broni, przygotowań do walki oraz samych potyczek i bitew są bardzo szczegółowe i realistyczne. Czuć, że świat został starannie przemyślany i osadzony w historycznych inspiracjach. Niestety momentami te sceny stają się powtarzalne. W niemal każdym rozdziale dochodzi do jakiejś walki, która nie zawsze wnosi coś istotnego do fabuły i mogłaby zostać skrócona lub pominięta. Po pewnym czasie bitwy zaczynają nużyć, a ich chaotyczność bywa męcząca. Dodatkowo długie, rozbudowane zdania w opisach starć sprawiają, że sceny tracą na dynamice. Zabrakło mi również większego rozwoju emocjonalnego bohaterów. Mam wrażenie, że główny wątek fabularny posuwa się naprzód dość powoli. Między kolejnymi walkami jest niewiele przestrzeni na spokojniejsze momenty, które pozwoliłyby lepiej poznać postaci i złapać oddech. Rozumiem zamysł wprowadzenia wielu POV, dzięki którym możemy śledzić wydarzenia w różnych miejscach, na przykład u smoczycy czy w stolicy. Jednak częste przeskoki między wątkami sprawiają, że trudno w pełni skupić się na jednej historii. Czasem ważne wydarzenia są przerywane w kluczowym momencie, by przejść do zupełnie innej perspektywy, co wybija z rytmu lektury. Moim zdaniem lepiej sprawdziłyby się dłuższe rozdziały, domykające jeden wątek przed przejściem do kolejnego. Mimo tych zastrzeżeń historia sama w sobie jest bardzo ciekawa, a zakończenie intrygujące i skutecznie zachęcające do sięgnięcia po kolejny tom, co na pewno zrobię. Moją ulubioną bohaterką niezmiennie pozostaje Orka, choć Elvera stała się znacznie ciekawsza niż w pierwszej części.
Widać, że autor ma ogromną wiedzę i pasję dotyczącą wczesnego średniowiecza, szczególnie Normanów i wikingów. Opisy broni, przygotowań do walki oraz samych potyczek i bitew są bardzo szczegółowe i realistyczne. Czuć, że świat został starannie przemyślany i osadzony w historycznych inspiracjach. Niestety momentami te sceny stają się powtarzalne. W niemal każdym rozdziale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Głód Bogów” to kontynuacja, która ani na chwilę nie zwalnia tempa. Jest brutalnie, mrocznie i bardzo epicko - dokładnie tak, jak powinno być w dobrej nordyckiej fantasy. Bogowie, potwory, wojownicy i losy bohaterów splatające się w coraz bardziej niebezpieczny sposób… brzmi dobrze? Bo jest jeszcze lepiej.
Ta część wciągnęła mnie jeszcze mocniej niż pierwsza. Czuć rosnącą stawkę, napięcie i to nieprzyjemne przeczucie, że nikt nie jest tu bezpieczny. Bardzo podoba mi się styl autora - dynamiczny, konkretny i taki, który sprawia, że „jeszcze jeden rozdział” szybko zamienia się w pół książki na raz.
Bez wchodzenia w szczegóły: jeśli podobał Wam się pierwszy tom, to tutaj będziecie w siódmym niebie. Dużo akcji, mroczny klimat i świat, który aż kipi od konfliktów. Ja jestem absolutnie kupiona i lecę dalej z serią 😌📚
„Głód Bogów” to kontynuacja, która ani na chwilę nie zwalnia tempa. Jest brutalnie, mrocznie i bardzo epicko - dokładnie tak, jak powinno być w dobrej nordyckiej fantasy. Bogowie, potwory, wojownicy i losy bohaterów splatające się w coraz bardziej niebezpieczny sposób… brzmi dobrze? Bo jest jeszcze lepiej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa część wciągnęła mnie jeszcze mocniej niż pierwsza. Czuć rosnącą...
Troszkę to jest inna ósemka niż dla "Masek", którą wystawiłam ostatnio, a jednak też solidne osiem.
Ta książka to fantastyka w stylu Sandersona, którego bardzo cenię. Świat fantasy nie jest lepki i brokatowo słodki jak w niektórych książkach fantasy, a raczej pseudo- fantasy. Ten świat jest brutalny, czarny, okrutny i ociekający krwią. S
Jest tu miejsce dla wojownika i dla potwora, a już na pewno na zdobycie chwały i spełnienie obietnic zemsty. Pokochałam Orkę i jej cel. Bohaterki tej książki są niezwykle wyraziste, dzielne i niesamowicie w moim guście. Szkoda, że żaden z bohaterów płci męskiej im nie dorównuje... jeszcze ? Mam nadzieję. No i nie będę spojlerować, tylko powiem, że zakończenie kosztowało mnie trochę łez. A nie jestem płaczką... Z tomem ostatnim troszkę poczekam, muszę nabrać przed nim sił :)
Troszkę to jest inna ósemka niż dla "Masek", którą wystawiłam ostatnio, a jednak też solidne osiem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to fantastyka w stylu Sandersona, którego bardzo cenię. Świat fantasy nie jest lepki i brokatowo słodki jak w niektórych książkach fantasy, a raczej pseudo- fantasy. Ten świat jest brutalny, czarny, okrutny i ociekający krwią. S
Jest tu miejsce dla wojownika i dla...
Akcja dalej ciekawie się rozwija
Akcja dalej ciekawie się rozwija
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom „Sagi o Krwiozaprzysiężonych” rozczarował mnie utratą klimatu, który był siłą pierwszej części. To, co wcześniej stanowiło jedynie drobne rysy, tutaj przeradza się w wyraźne pęknięcia. Dialogi coraz częściej brzmią tak, jakby nie należały do surowego, nordyckiego świata, a bohaterowie reagują na kolejne, teoretycznie wstrząsające wydarzenia z zadziwiającą obojętnością.
Największym problemem jednak jest dla mnie sposób, w jaki autor potraktował wątek bogów. W świecie, w którym ludzie żyją w przekonaniu, że bogowie dawno pomarli, że istnieją jedynie w sagach, a wielu wątpi nawet w to, czy kiedykolwiek naprawdę istnieli, ich powrót powinien być wydarzeniem wstrząsającym. Uwolnienie Lik-Rify wymagało przynajmniej wysiłku, przygotowań i rytuałów, a jej pojawienie się wzbudziło u co poniektórych autentyczny szok. Tymczasem wprowadzenie kolejnych bogów paradoksalnie odbiera historii wyjątkowość. Ulfrir zostaje wskrzeszony niemal mimochodem, a chwilę później zniewolony — bez większych trudności. Okazuje się, że Rotta żyje (co za zaskoczenie), a gdy królowa Helka i Skalk dowiadują się, że smocza bogini planuje wojnę, nie reagują szczególnym przerażeniem. Zamiast tego przechodzą do planowania wskrzeszenia kolejnej bogini, a największą przeszkodą wydaje się fakt, że cały proces potrwa „wiele dni”.
Nie mogę też nie wspomnieć o Gudvarrze. Każda jego wypowiedź i zachowanie zdają się służyć wyłącznie podkreśleniu, jak bardzo jest tchórzliwy, zadufany w sobie i żałosny. Sama w sobie taka postać mogłaby być ciekawa — zwłaszcza jako kontrast dla heroicznych wojowników. Problem w tym, że Gudvarr jest według mnie mocno przerysowany. Wiecznie cieknący nos, ciągłe narzekanie i pęcherz, który „buntuje się” przy najmniejszej niedogodności, sprawiają, że zamiast wielowymiarowego bohatera otrzymujemy niemal karykaturę. A szkoda, bo mógłby stać się interesującym przykładem postaci, która mimo braku siły czy honoru przetrwa dzięki zdolności dostosowania się do sytuacji — nawet kosztem natychmiastowej zmiany sojuszników.
Być może przez zbyt wysokie oczekiwania co do tej książki z czasem zaczęły irytować mnie nawet detale — jak powracające opisy wygrzebywania spomiędzy zębów szczątków pożartego człowieka czy częste zmiany postaci Lik-Rify. Transformacja w potężnego smoka traci na wyjątkowości, gdy staje się sposobem na przerwanie dyskusji czy zwrócenie na siebie uwagi.
"Głód bogów" nie jest złą książką, jednak spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego. Przede mną jeszcze trzeci tom — choć podchodzę do niego z dużo mniejszym entuzjazmem, wciąż mam nadzieję, że autor zdoła mnie czymś pozytywnie zaskoczyć.
Drugi tom „Sagi o Krwiozaprzysiężonych” rozczarował mnie utratą klimatu, który był siłą pierwszej części. To, co wcześniej stanowiło jedynie drobne rysy, tutaj przeradza się w wyraźne pęknięcia. Dialogi coraz częściej brzmią tak, jakby nie należały do surowego, nordyckiego świata, a bohaterowie reagują na kolejne, teoretycznie wstrząsające wydarzenia z zadziwiającą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugi tom sagi był lepszy niż poprzedni. Zachował to co byłodobre w pierwszym i uzupełnił drobne luki. Nadal jest krwawo, epicko i w dodatku potrafił troszkę zaskoczyć.
Książka świetna, polecam bardzo!
Drugi tom sagi był lepszy niż poprzedni. Zachował to co byłodobre w pierwszym i uzupełnił drobne luki. Nadal jest krwawo, epicko i w dodatku potrafił troszkę zaskoczyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka świetna, polecam bardzo!
Głód bogów jest powieścią po której skończeniu, natychmiast sięgnęłam po kolejny tom. Ilość wydarzeń i akcji tylko przyśpiesza rozwijając dalsze losy poznanych wcześniej bohaterów i dokłada nam kolejne dwie perspektywy ( jeśli do tej pory było wam mało).
Orka jest niewątpliwie postacią o której powstaną sagi wychwalające jej matczyną miłość poświęcenie i zabójczy szał w który wpada. Sceny w których stoi wokół sterty trupów na tle palącej się wioski z furią w oczach to jest to. Tą atmosferę rozluźniają postacie vesenidów Vesli i Skerda, które jej pomagają.
Mimo tego że nie grzeszy inteligencją i jest niesamowicie irytujący- interesująca jest też postać Gudwara, który zrobi wszystko żeby przeżyć, łącznie z wyprawą prosto w paszczę smoczycy.
Jednak najciekawszym wątkiem według mnie jest część o Vargu, który z niewolnika stopniowo staje się waleczym bohaterem. Wdraża się w nowe życie wraz z swoimi kompanami. W tym wątku występują najbardziej epickie bitwy i potyczki; między innymi bitwa morska z martwymi trupami, pokonanie języko-żernego stwora i bitwa z księciem Iskidanu.
Po krótce opisałam trzy postacie a w książce jest ich wiele więcej, każda w własymi motywacjami i uczuciami.
A w tyle jest nadciągająca nad Vigrid wizja boskiej bitwy, w końcu smoczyca Lik-Rifa już opuściła swoje więzienie i ma zamair podporządkować sobie cały świat.
Jako że książki słuchałam muszę też wspomieć o świetnym lektorze, bo gdybym miała sama wymówić runiczne zaklęcia na pewno nie miało by to takiego efektu.
Krwawa i nieprzewidywalna, ciekawe postacie w rozbudowanym świecie zaczerpnięte z noryckich sag wierzenia, mityczne stwory i bogowie, jak dla mnie to było świetne
Głód bogów jest powieścią po której skończeniu, natychmiast sięgnęłam po kolejny tom. Ilość wydarzeń i akcji tylko przyśpiesza rozwijając dalsze losy poznanych wcześniej bohaterów i dokłada nam kolejne dwie perspektywy ( jeśli do tej pory było wam mało).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOrka jest niewątpliwie postacią o której powstaną sagi wychwalające jej matczyną miłość poświęcenie i zabójczy szał w...
Martwi bogowie powstają!
🧌Po wydarzeniach pod mitycznym drzewem, bogini-smoczyca Lik-Rifa zostaje uwolniona i zbiera swoje dzieci i popleczników, by przywrócić swoje rządy nad światem. Narazie wciąż nie ma, aż tyle sił, by tego dokonać... Żeby do tego nie dopuścić zostaje przywrócony z martwych Ulfrir, Bóg-wilk. W tym czasie Orka wciąż podąża śladem swego syna, a Varg uczy się życia poza niewolą jednocześnie szukając zemsty za swoją siostrę. Czy świat będzie gotów na kolejną wojnę bogów?
✒️ Dużo czasu minęło, odkąd przeczytałem pierwszy tom serii o "Krwiozaprzysiężonych", a bardzo żałuję... Bo jaki ten świat i historia są wciągające.
✒️ Czytając nie da się nie ukryć wrażenia, że trzymamy w rękach wariację na temat mitologii nordyckiej. Sagi, bogowie, waleczni wojownicy, klimat. Sama wojna bogów uderza w nas Ragnarökiem. I bardzo to do mnie trafia.
✒️Podoba mi się też koncepcja potomków bogów, którzy potrafią wykorzystywać ich cechy do własnych celów. Wilcza krew to drapieżność, orla to świetny wzrok, niedźwiedzia to furia itd.
✒️ Książka pełna jest epickich bitew, wydarzeń które dostarczają nam wiele emocji. Ale nie zabraknie też spokojnych, takich zwyczajnych przeżyć. Moimi ulubionymi fragmentami są tę, kiedy towarzyszymy Vargowi w jego odkrywaniu nowego dla niego świata.
🧌To dobra książką, która kontynuuję dobrą historię. Nie czułem tu syndromu drugiego tomu jak to często bywa. To świetna historia dla fanów epickich przygód, mitologii i fantastycznych światów 🧌
Martwi bogowie powstają!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🧌Po wydarzeniach pod mitycznym drzewem, bogini-smoczyca Lik-Rifa zostaje uwolniona i zbiera swoje dzieci i popleczników, by przywrócić swoje rządy nad światem. Narazie wciąż nie ma, aż tyle sił, by tego dokonać... Żeby do tego nie dopuścić zostaje przywrócony z martwych Ulfrir, Bóg-wilk. W tym czasie Orka wciąż podąża śladem swego syna, a Varg uczy...
Kontynuacja części pierwszej, tak trzeba znać poprzedni tom
motyw z rodem attack on Titan
6/10 Tyle
Kontynuacja części pierwszej, tak trzeba znać poprzedni tom
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tomotyw z rodem attack on Titan
6/10 Tyle
To jest ten etap gdzie bardziej sympatyczni bohaterowie sagi w różnych sposób zawierają sojusze lub poprostu mają wspólne cele. No I ci "źli" zaczynają brać w skórę, a to zawsze moment na który czekam. Dlatego lepiej się czyta niż pierwszy tom. Fajny pomysł z "przypominajką" wcześniejszych wydarzeń na początku drugiego tomu.
To jest ten etap gdzie bardziej sympatyczni bohaterowie sagi w różnych sposób zawierają sojusze lub poprostu mają wspólne cele. No I ci "źli" zaczynają brać w skórę, a to zawsze moment na który czekam. Dlatego lepiej się czyta niż pierwszy tom. Fajny pomysł z "przypominajką" wcześniejszych wydarzeń na początku drugiego tomu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając drugą część sagi Johna Gwynne’a - ponownie towarzyszymy dwóm wojbandom, Krwiozaprzysiężonym i Zwiastunom Śmierci. Bogowie wrócili z martwych, smoczyca Lik-Rifa sieje zamęt na dalekiej północy, gromadząc wojowników i swoje potworne dzieci. Wilk Ulfrir dołącza do Zwiastunów, by pokrzyżować im plany. A Rotta? Tylko on, bóg-przechera, wie po czyjej stronie stoi i co będzie z tego miał.
“Głód bogów” to mitologiczna opowieść drogi. Każda z postaci ma jakieś rachunki do wyrównania, krew do przelania, bliską osobę do wyzwolenia. Ziema dyszy po stopami smoczycy, jarlowie gotują się do wojny - ale bohaterowie dramatu mają tylko jeden cel - zatopić swój saks w ciele winnego ich cierpień. Stawka jest duża - być może świat nigdy już nie będzie taki sam, gdy bóstwa posiądą ziemię i znów zaczną swoją wojnę. Jednak… te mniejsze cele stają się ważniejsze, gdy patrzymy na nie oczami zranionych matek i kochanków.
W “Głodzie bogów” mamy sporo punktów widzenia. Jak zwykle - Orka, Varg i Elvara. Ale dochodzą do nich także zdrajca Biorr i tchórzliwy “przetrwaniec” - syn jarli Sigruny, Gudvarr. I sam się sobie dziwię, gdyż obok tradycyjnie ulubionego Varga, najbardziej podoba mi się POV Gudvara. Nie znoszę kmiotka i denerwuje mnie niemożebnie, ale na jego drodze dzieje się najwięcej i najciekawiej. Hryndruny… oraz kłamstwa, matactwa i strach. Wszystko, oby tylko przeżyć. W zasadzie człowiek taki jakv Gudvarr, słaby i niezdolny do walki, może zrobić tylko jedno - trzymać z najsilniejszym. I to właśnie robi Gudvarr, denerwując czytelnika.
Elvara dostaje nowy płaszcz - i nie jest to zwykły łach. Varg ścina włosy w nowy fryz - i nie jest to fryzura niewolnika. A Orka… Orka wyjątkowo często używa broni. I zębów.
Wspomniałem hryndruny. Poznajemy nowe potwory stworzone przez smoczycę podczas wojny bogów. Te stworzenia są jak pewne gatunki os, zagrzebują się w ciele i składają jaja, by potem rozerwać człowieka od środka. Językojady też są interesujące - udają zjedzony przez siebie język a potem wchodzą ludzikom do mózgu - brzmi wyjątkowo niesfornie. Poza tym pojawiają się znane i lubiane tennury - zębochrupacze i sperty oraz mrozipająki. A wszystkie to tałatajstwo to - w większości - potomstwo smoczycy. I wszystko to idzie na ludzi wraz z Lik-Rifą.
Dostajemy także pogłębioną historię niektórych postaci (Sulich, Varg), oraz lepsze wejrzenie w mitologię i cechy spaczeńców - potomków bóstw. Teraz, gdy bogowie chodzą już po ziemi - ich dzieci czują jeszcze sielniejszą więź, zwierzęta w ich krwi rwą się do działania. A te, które doświadczają obecności pra-rodzica, czują miłość i ulgę. Choć - w przypadku bogów, nigdy z tą miłością nie wiadomo. Niektórzy prędzej zjedzą swe potomostwo niż je wycałują. Bogowie to jedna wielka niewiadoma - i motor i szare emincencje wszystkich wydarzeń w książce.
“Głód bogów” to już nie jest droga do miodowej sali, by posłuchać sagi. Już jesteśmy wewnątrz, skald trąca strunę - zaczynają się pierwsze nuty pieśni. Wojownicy rozsiedli się przy stołach, płynie miód i chrupie dobrze przypieczone mięsiwo. Skald zaczyna swą opowieść...
Bogowie już tu są. I są żądni krwi.
A myśliklatka już tak nie drażni jak w części pierwszej. Chyba się przyzwyczajam. Lub starzeję.
"Głód bogów" to wyjątkowa przygoda w świecie, gdzie każdy może stać się legendą, gdzie życie i śmierć są jak dwa wilki, które siedzą na ramieniu - gdzie śnieg, mróz, krew i ramię przyjaciela są normalnością, a każda kolejna bitwa to twardsze mięśnie i twardsza dusza. Saga zrodzona pośród głodnych bóstw i ich dzieci. I jest naprawdę gorąca i porywająca, pomimo zimna panującego na mroźnej północy.
Czytając drugą część sagi Johna Gwynne’a - ponownie towarzyszymy dwóm wojbandom, Krwiozaprzysiężonym i Zwiastunom Śmierci. Bogowie wrócili z martwych, smoczyca Lik-Rifa sieje zamęt na dalekiej północy, gromadząc wojowników i swoje potworne dzieci. Wilk Ulfrir dołącza do Zwiastunów, by pokrzyżować im plany. A Rotta? Tylko on, bóg-przechera, wie po czyjej stronie stoi i co...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Prawdziwa odwaga jest wtedy, gdy czujesz strach, ale stawiasz mu czoła"
To było wspaniałe 28,5 godzin spędzonych z audiobookiem w wykonaniu Adama Baumana!!
Tym razem ta bardzo krwawa historia opowiedziana jest nie przez trzy, ale przez pięć głównych postaci: Orkę (moja ulubiona postać), która szuka swojego porwanego syna Brekę, a jej matczyna miłość poruszyła moje serce .
Biórra zdrajcę, którego dręczą wyrzuty sumienia i nie znalazł jeszcze swojego miejsca na ziemi.
Gudvarra drengra, który jest dwulicowym tchórzem i przystaje do tych osób, z których ma jakąś korzyść dla siebie.
Elvarę, która wydoroślała i stała się mądrą i waleczną przywódczynią Zwiastunów Śmierci, która w końcu dokonała swojej zemsty.
Varga, który znalazł swoją rodzinę wśród Krwiozaprzysiężonych i uczy się czym tak naprawdę jest LOJALNOŚĆ.
Staży bogowie tacy jak Lik-Rifa, Rotta, Orna oraz Ulfrir powrócili, a przez to „Głód bogów” stał się epicką, brutalną, wyrytą krwią, ogniem, lodem, bogami i stalą, mityczną opowieścią, od której nie można się oderwać!!
"Prawdziwa odwaga jest wtedy, gdy czujesz strach, ale stawiasz mu czoła"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo było wspaniałe 28,5 godzin spędzonych z audiobookiem w wykonaniu Adama Baumana!!
Tym razem ta bardzo krwawa historia opowiedziana jest nie przez trzy, ale przez pięć głównych postaci: Orkę (moja ulubiona postać), która szuka swojego porwanego syna Brekę, a jej matczyna miłość poruszyła moje serce...
Ajajajaj… jeśli jeszcze raz zobaczę tę książkę na TikToku z podpisem „genialne fantasy, musisz przeczytać!”, to naprawdę rozważę napisanie maila do samego Johna Gwynne’a z pytaniem: ile on właściwie wydał na marketing? Bo jeśli „Głód Bogów” jest genialny, to ja jestem Odynem.
Nie zrozumcie mnie źle , uwielbiam czytać o bogach. Zwłaszcza takich, którzy mają w zwyczaju sobie zmartwychwstać albo nawet zmartwychwstawać.
Jednak tutaj niestety było mało Bogów a dużo błędów. Zaczynając od tego, że wszystkie postaci to właściwie jedna postać w różnych kostiumach. Jedno poczucie humoru, jeden ton, jedna motywacja: zemsta. Po setnej stronie zaczynasz mieć wrażenie, że bohaterowie mogliby zamienić się miejscami, a nikt by nie zauważył. Świat? Na papierze nordycki, rozległy, epicki a w praktyce wygląda tak, jakby miał rozmiar Radomia. Bohaterowie wpadają na siebie z częstotliwością, jakby istniała tylko jedna droga i jeden bar w całym uniwersum.
A twisty fabularne… cóż. „Twisty” to za dużo powiedziane. To raczej delikatne zagięcia fabuły, które widzisz z kilometra i machasz im ręką z rezygnacją. Całość ma w sobie coś z odgrzewanego dania bo niby wiesz, że składniki są dobre, ale smak już dawno uleciał. A sama fabuła? Pominę ją milczeniem.
Szkoda, bo pomysł był obiecujący. Bogowie, mity, zemsta, epickie pojedynki to znaczy wszystko, co fantasy powinno mieć. Ale Gwynne serwuje to w wersji „wszystkiego za mało”.
A nie, przepraszam, stron było za dużo.
Na koniec dodam, ze jestem pierwszą orędowniczką Epic fantasy tylko tutaj to Epic zostało przycięte tak aby zmieściło się na tiktoka ehh szkoda i tak mam świadomość, że użyłam słowa szkoda już chyba z 5 razy. No ale cóż , szkoda.
Ajajajaj… jeśli jeszcze raz zobaczę tę książkę na TikToku z podpisem „genialne fantasy, musisz przeczytać!”, to naprawdę rozważę napisanie maila do samego Johna Gwynne’a z pytaniem: ile on właściwie wydał na marketing? Bo jeśli „Głód Bogów” jest genialny, to ja jestem Odynem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zrozumcie mnie źle , uwielbiam czytać o bogach. Zwłaszcza takich, którzy mają w zwyczaju sobie...
Po pierwszym tomie natychmiast sięgnęłam po kolejną część i nie zawiodłam się. Bohaterowie poznani w pierwszej części nabierają charakteru i budzą coraz więcej sympatii lub antypatii ( och jak ja nie znoszę tego zasmarkanego “dupoląga”!). Natomiast moi ulubieni to Orka, Varg czy Elvara, i kibicuję każdemu. W tej części powstają martwi bogowie i walka wydaje się nieunikniona. Armie zbroją sie a nasi bohaterowie próbują przetrwać i nie zatracić siebie , choć zew krwi ożywionych bogów jest śliny. Jak ja trzymałam kciuki żeby uwolnili Wolę no i Brekę!
Natychmiast sięgam po kolejny tom bo chcę wiedzieć co się stało z Orką i Breką ! Nono jeszcze Uspa i jej syn !
W tym tomie walki są jeszcze bardziej krwawe a nam coraz ciężej określić się po którejkolwiek ze stron bo coraz bardziej lubimy naszych bohaterów.
Audiobook rewelacja!
Po pierwszym tomie natychmiast sięgnęłam po kolejną część i nie zawiodłam się. Bohaterowie poznani w pierwszej części nabierają charakteru i budzą coraz więcej sympatii lub antypatii ( och jak ja nie znoszę tego zasmarkanego “dupoląga”!). Natomiast moi ulubieni to Orka, Varg czy Elvara, i kibicuję każdemu. W tej części powstają martwi bogowie i walka wydaje się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDuży skok jakościowy względem tomu pierwszego. Wreszcie czuć wagę wszystkich wydarzeń, a tempo jest wręcz zawrotne. Najbardziej byłem jednak w szoku, kiedy nowo wprowadzeni bohaterowie okazali się równie ciekawi, jak ci wcześniejsi. O ile wątek Biórra jeszcze nie rozkwitł na dobre, o tyle dwulicowość i niesamowity wręcz instynkt przetrwania Guðwara uczyniły rozdziały z nim tymi, na które najbardziej czekałem. Gwynne dodatkowo ma wyjątkowo denerwujący talent do kończenia rozdziałów w najbardziej interesujących momentach, przez co często wręcz połykało się następne rozdziały, aby dotrzeć ponownie do wyczekiwanego wątku ( a w międzyczasie równie mocno zainteresować się przynajmniej dwoma innymi pov). Co do samego przebiegu fabuły, to nie jest ona bardzo skomplikowana, ale odpowiedni dobór bohaterów z nawiązką ratuje niedociągnięcia fabularne. Z niecierpliwością czekam, aż zabiorę się za następny tom.
Duży skok jakościowy względem tomu pierwszego. Wreszcie czuć wagę wszystkich wydarzeń, a tempo jest wręcz zawrotne. Najbardziej byłem jednak w szoku, kiedy nowo wprowadzeni bohaterowie okazali się równie ciekawi, jak ci wcześniejsi. O ile wątek Biórra jeszcze nie rozkwitł na dobre, o tyle dwulicowość i niesamowity wręcz instynkt przetrwania Guðwara uczyniły rozdziały z nim...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTom drugi jest wspaniałą kontynuacją sagi o Krwiozaprzysiężonych. Jest To powieść, którą się pochłania, która porywa czytelnika w ten fantastyczny, inspirowany Skandynawią świat... i każda przerwa w czytaniu, każdy powrót do naszej rzeczywistości jest niemal bolesny, bo czytelnik tęskni za tym światem bohaterów i mitycznych bogów. Gwynne pięknie maluje ten obraz, kreuje bohaterów, których przygody wciągają w pełni... a że jest ich tu trzech, to emocji nie brakuje. Sięgam od razu po tom trzeci
Tom drugi jest wspaniałą kontynuacją sagi o Krwiozaprzysiężonych. Jest To powieść, którą się pochłania, która porywa czytelnika w ten fantastyczny, inspirowany Skandynawią świat... i każda przerwa w czytaniu, każdy powrót do naszej rzeczywistości jest niemal bolesny, bo czytelnik tęskni za tym światem bohaterów i mitycznych bogów. Gwynne pięknie maluje ten obraz, kreuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSoczyście, krwisto.
Soczyście, krwisto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toig: ksiazkowyduet
Opowieść o lojalności, zemście, miłości i ofierze — w świecie, gdzie bogowie powracają, a ludzie muszą zmierzyć się z konsekwencjami dawnych grzechów.
Fabuła koncentruje się na kilku przeplatających się wątkach.
Orka, pogrążona w rozpaczy matka, wyrusza w desperacką podróż, by odzyskać syna. Varg, napędzany pragnieniem zemsty, odkrywa, że każda przysięga ma swoją cenę. Elvar, wojowniczka o sercu twardszym niż stal, staje wobec wyborów, które wystawią jej honor na próbę. A nad tym wszystkim unosi się cień Lik-Rify — smoczej bogini, której przebudzenie może oznaczać koniec świata.
Orka to postać, której determinacja porusza do głębi — jej macierzyńska miłość i gniew tworzą mieszankę surową, ale pełną prawdy. Varg to uosobienie walki z samym sobą — jego wewnętrzne rozdarcie i droga ku zrozumieniu, czym naprawdę jest lojalność, czynią go jedną z najbardziej ludzkich postaci w tym mitycznym świecie.
Z kolei Elvar zachwyca odwagą i ambicją — jest przykładem kobiecej siły, której Gwynne nie traktuje jak ozdobnika, lecz jak motor napędzający fabułę.
Każdy rozdział to fala emocji, a świat stworzony przez Gwynne’a jest tak realistyczny, że czuć jego ciężar i oddech.
Jedynym drobnym minusem może być złożoność narracji — mnogość postaci i wątków wymaga pełnego skupienia, ale dla fanów epickiego fantasy to czysta uczta.
ig: ksiazkowyduet
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o lojalności, zemście, miłości i ofierze — w świecie, gdzie bogowie powracają, a ludzie muszą zmierzyć się z konsekwencjami dawnych grzechów.
Fabuła koncentruje się na kilku przeplatających się wątkach.
Orka, pogrążona w rozpaczy matka, wyrusza w desperacką podróż, by odzyskać syna. Varg, napędzany pragnieniem zemsty, odkrywa, że każda przysięga...
A kiedy budzą się bogowie, budzą się oni także w ludziach, którym darowali cząstkę swej mocy…
„Głód bogów” to drugi tom serii o Krwiozaprzysiężonych, bardziej nastawiony na akcję i walkę niż jej początek. Powieść znów przerzuca nas pomiędzy wątkami różnych bohaterów, czasem na oczach czytelnika splatając ich losy ze sobą. Akcja zagęszcza się, a na arenie pojawiają się nowe ambicje, nowe moce i nowe sojusze. Końcówka tomu jest bardzo ekscytująca i potrafi zaskoczyć.
To czego mi brakowało, to pociągnięcia mocniej wątków obyczajowych. Druga część zdecydowanie skupia się bardziej na samych podbojach i konfliktach toczących się na ziemiach wojów. Ciężko mi było emocjonować się samą walką i planowaniem strategii, ale to rzecz gustu. Miłośnikom przygody i akcji, ta część prawdopodobnie spodoba się bardziej.
A kiedy budzą się bogowie, budzą się oni także w ludziach, którym darowali cząstkę swej mocy…
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Głód bogów” to drugi tom serii o Krwiozaprzysiężonych, bardziej nastawiony na akcję i walkę niż jej początek. Powieść znów przerzuca nas pomiędzy wątkami różnych bohaterów, czasem na oczach czytelnika splatając ich losy ze sobą. Akcja zagęszcza się, a na arenie pojawiają się nowe...
Po przeczytaniu pierwszego tomu uznałem, że jest to dość dobra historia, ale nie genialna, ale drugi tom to zweryfikował i podniósł poprzeczkę i tutaj dopiero jest epicko i tutaj się duuuużo dzieje. Dochodzą nowi bohaterowie z których jedni są tymi złymi, a drudzy tymi dobrymi i historia jest dalej opowiadana z perspektywy każdej z tych osób, dlatego w rozdziałach przewijają się informacje o innych bohaterach tej książki. Czujemy, że jest coraz bliżej spotkania naszych dwóch głównych bohaterów, którzy już się spotkali w pierwszym tomie z trzecią bohaterką, więc nadal jesteśmy w niepewności czy będzie ona z nimi czy przeciwko nim?. Jedno jest pewne, mają wspólnego wroga. Tutaj łączy się wiele wątków i niektóre sprawy zostały wyjaśnione, oczywiście krwawo, bo nadal jest brutalnie, ale te najważniejsze sprawy czekają na swoje wyjaśnienie w końcowym, trzecim tomie, co jest jak najbardziej oczywiste. Istotną rzeczą o której muszę wspomnieć jest zżycie się przeze mnie z bohaterami książki i literalny strach i troska o ich dalsze losy, głównie w sytuacjach zagrożenia ich życia. To jest bardzo ważna rzecz, bo nie każdy pisarz potrafi to uczynić, a jest to istotny znak, że historia przez niego napisana bardzo mi się podoba. Na domiar złego drugi tom kończy się taką dramaturgią, że cieszę się, że nie muszę czekać na kolejny tom, bo już go mam i jutro będę mógł zacząć go czytać. I mam nadzieję, że autor nie uczynił czegoś co by mi się bardzo nie spodobało...
Po przeczytaniu pierwszego tomu uznałem, że jest to dość dobra historia, ale nie genialna, ale drugi tom to zweryfikował i podniósł poprzeczkę i tutaj dopiero jest epicko i tutaj się duuuużo dzieje. Dochodzą nowi bohaterowie z których jedni są tymi złymi, a drudzy tymi dobrymi i historia jest dalej opowiadana z perspektywy każdej z tych osób, dlatego w rozdziałach...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść jest źle skonstruowana. Przeskoki z jednego na drugiego bohatera powodują, że fabuła nie buduje napięcia. Mieszają mi się imiona, miejsca i historie. Źle się to czyta. Szkoda, bo mógł to być kawałek niezłego nordyckiego fantasy. Ciężko będzie mi się zabrać do trzeciego tomu.
Powieść jest źle skonstruowana. Przeskoki z jednego na drugiego bohatera powodują, że fabuła nie buduje napięcia. Mieszają mi się imiona, miejsca i historie. Źle się to czyta. Szkoda, bo mógł to być kawałek niezłego nordyckiego fantasy. Ciężko będzie mi się zabrać do trzeciego tomu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo długim czytelniczym zastoju sięgnęłam po tą książkę i przepadłam. Autor stworzył świat tak wielopłaszczyznowy i bogaty, że wciąga od pierwszych stron. Każda postać ma własną, złożoną historię, a ich wybory nigdy nie są oczywiste. To nie jest bezpieczna opowieść, podobnie jak w „Grze o tron” nikt nie jest tu nietykalny, a sympatia do bohaterów nie chroni ich przed dramatycznym losem.
Największą siłą książki jest umiejętność łączenia epickiego rozmachu z emocjonalną głębią. Nie ma tu miejsca na schematy: polityczne intrygi, osobiste tragedie i subtelne relacje splatają się w narrację, która nie pozwala się oderwać. To tytuł, który nie tylko przywraca wiarę w literaturę gatunkową, ale też potrafi na nowo rozbudzić czytelniczy głód. Przyznam że jest to książka, ktorą uważam że jest moim top fantastyk jakie przeczytalam w życiu.
Po długim czytelniczym zastoju sięgnęłam po tą książkę i przepadłam. Autor stworzył świat tak wielopłaszczyznowy i bogaty, że wciąga od pierwszych stron. Każda postać ma własną, złożoną historię, a ich wybory nigdy nie są oczywiste. To nie jest bezpieczna opowieść, podobnie jak w „Grze o tron” nikt nie jest tu nietykalny, a sympatia do bohaterów nie chroni ich przed...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiczyłem, że drugi tom będzie lepszy, a okazał się minimalnie gorszy. Mimo, że jest znacznie dłuższy, to mniej się dzieje niż w pierwszym tomie. To wciąż klimatyczne nordyckie fantasy, w dodatku naprawdę dobrze napisane, lecz akcja jest ślamazarna, a perspektywy nowych bohaterów nie angażują tak bardzo jak starych. "Głód bogów" zyskałby, gdyby Gwynne odpuścił sobie nową ekipę i skupił się na pierwotnej trójcy. Więcej nie zawsze oznacza lepiej. Niemniej jestem ciekaw finału tej historii i pomimo wszystkich wad wciągnąłem się w ten zimny i brutalny świat martwych bogów.
7-
Liczyłem, że drugi tom będzie lepszy, a okazał się minimalnie gorszy. Mimo, że jest znacznie dłuższy, to mniej się dzieje niż w pierwszym tomie. To wciąż klimatyczne nordyckie fantasy, w dodatku naprawdę dobrze napisane, lecz akcja jest ślamazarna, a perspektywy nowych bohaterów nie angażują tak bardzo jak starych. "Głód bogów" zyskałby, gdyby Gwynne odpuścił sobie nową...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo drugim tomie Sagi o Krwiozaprzysiężonych moja opinia praktycznie pozostała bez zmian. To wciąż poprawne, generyczne fantasy, niewyróżniające się niczym szczególnym na tle innych tytułów tego gatunku.
Liczyłem, że Gwynne trochę rozrusza tę historię, bo kilka rozpoczętych wątków zapowiadało się obiecująco. Niestety całość można by nazwać festiwalem niewykorzystanego potencjału. Nie pomogło wprowadzenie dwóch nowych POV: wybitnie nieudanej postaci Gudvarra oraz Biórra, który ma ciekawy konflikt wewnętrzny, ale koniec końców przez całą powieść w sumie nie robi prawie nic. A reszta? Właściwie tylko z Orką gdzieś tam sympatyzowałem; z Elvary można by więcej wycisnąć, zaś Varg nadal pozostaje bez wyrazu i charakteru. No i wskrzeszeni bogowie… Ci są, ale jakby ich nie było.
Fabularnie dzieje się dużo więcej niż w tomie pierwszym. Ale czy więcej znaczy lepiej? Niekoniecznie. Autor prowadzi opowieść w sposób przewidywalny, a przy tym wyraźnie ma problem z tempem narracji – rozwleka mniej istotne momenty, by później w finale gwałtownie przyspieszyć (np. Gudvarr i intryga zawiązana wokół królowej Helki). Mam również wrażenie, że świat wykreowany przez Gwynne’a jest zaskakująco ubogi a przez to też powierzchowny. W porównaniu z „Cieniem bogów” nie rozwinął się wcale pomimo wprowadzenia nowych lokacji.
Po trzeci tom sięgnę bardziej z ciekawości niż z przekonania – wciąż liczę, że uda się doprowadzić tę historię do naprawdę epickiego finału.
Po drugim tomie Sagi o Krwiozaprzysiężonych moja opinia praktycznie pozostała bez zmian. To wciąż poprawne, generyczne fantasy, niewyróżniające się niczym szczególnym na tle innych tytułów tego gatunku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiczyłem, że Gwynne trochę rozrusza tę historię, bo kilka rozpoczętych wątków zapowiadało się obiecująco. Niestety całość można by nazwać festiwalem niewykorzystanego...
Drugi tom Sagi o Krwiozaprzysiężonych, „Gniew Bogów”, z którym spędziłam ostatni tydzień, to była prawdziwa jazda bez trzymanki! Czy żałuję? ANI TROCHĘ! No, może troszeczkę, ale tylko z powodu pająków (fuj!) oraz przez całą tę złożoną, ale fascynującą galerię postaci:
Smokozrodzeni
Krwiozaprzysiężeni
Zwiastuni Śmierci
Spaczeńcy
Serdwiedźmy
…i oni – bogowie: Ulfir, Lik-Rifa, Rotta.
Podczas gdy pierwszy tom na początku nieco mnie nużył, by potem wciągnąć bez reszty, tak tom drugi to coś zupełnie innego. Akcja jest tak intensywna i wielowątkowa, że niejednokrotnie się gubiłam. Przy każdej okazji zaglądałam do mapy i spisu bohaterów, by upewnić się, kto jest kim, kto z kim i dokąd dokładnie zmierza. Każda grupa bohaterów kogoś szuka, z kimś walczy i pragnie się na kimś zemścić, przemierzając Vigrid we wszystkich możliwych kierunkach.
Fabuła mocno przyspiesza za sprawą Lik-Rify – bogini smoczycy, która zostaje uwolniona z więzienia i zaczyna zbierać armię, by zdobyć władzę i się zemścić.
Orka wciąż przemierza świat w poszukiwaniu syna i zemsty na mordercach męża, ale na szczęście nie jest już sama.
Kiedy dostałam odpowiedzi na pytania z pierwszego tomu, moją reakcją było ciągłe „WTF?” przeplatane z tekstem Sheldona Coopera: „Why? Eh, why? Oh, that’s why!”.
Varg – przyznaję, chłopaczyna się wyrabia! Intensywnie trenuje i poznaje swoją prawdziwą naturę. Podążanie za wodzem Krwiozaprzysiężonych wiąże się z krwawymi jatkami, ale oni zrobią wszystko, by odzyskać jego żonę – serdwiedzmę Violę.
Elvara po tragedii, jaka spotkała Zwiastunów Śmierci, decyduje się na poważny krok. Jako naoczni świadkowie powstania bogini-smoczycy wiedzą, że wygrać z bogiem może tylko inny bóg. Według mnie to właśnie Elvara zmieniła się najbardziej: stwardniała, zyskała pewność siebie i wreszcie miała okazję oraz odwagę, by postawić się ojcu. Oh! Co to było za „cudowne” rodzinne spotkanie. Gdybym mogła, skakałabym z radości jak mała dziewczynka. To było piękne. Serio. No dobra, trochę przerażające, ale jednocześnie cudownie satysfakcjonujące.
Oh, i jest jeszcze Gudvar, przez większość książki liczyłam, że ta menda w końcu szczeźnie. No cóż, może kiedyś się doczekam.
Pojawia się też Bjorr – zdrajca.
Dzięki tej dwójce zaglądamy do obozów tych bardziej negatywnych bohaterów. Choć Bjorra ciężko mi rozgryźć; jest dziwny, jakby sam nie był do końca pewien, gdzie jest jego miejsce. Czy przy swoich, czy przy tych, których zdradził?
Podobnie jak w pierwszym tomie, nie brakuje tu ciągłych walk, starć i potyczek między spaczeńcami, vasenidami, bogami i ludźmi. Momentami pojawia się nawet humor, choć w wykonaniu wojów bywa on ciężki i specyficzny.
Zakończenie tego tomu to prawdziwy emocjonalny rollercoaster, który zostawia czytelnika z mieszanką myśli i uczuć. Złapie chwilę oddechu, i z ogromną przyjemnością i ciekawością wkroczę ponownie do świata Krwiozaprzysiężonych.
A Wy? Jeśli lubicie nordycką surowość, krwawe starcia i złożonych, charakternych bohaterów — musicie poznać tę Sagę!
Drugi tom Sagi o Krwiozaprzysiężonych, „Gniew Bogów”, z którym spędziłam ostatni tydzień, to była prawdziwa jazda bez trzymanki! Czy żałuję? ANI TROCHĘ! No, może troszeczkę, ale tylko z powodu pająków (fuj!) oraz przez całą tę złożoną, ale fascynującą galerię postaci:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSmokozrodzeni
Krwiozaprzysiężeni
Zwiastuni Śmierci
Spaczeńcy
Serdwiedźmy
…i oni – bogowie: Ulfir, Lik-Rifa,...
Poziom opowieści się w zasadzie nie zmienił. Wciąż mamy radosne słowotwórstwo, te same postaci w tych samych schematach fabularnych , ale z nieco innymi motywacjami. Bohaterowie gnani są teraz na drugą stronę kontynentu , a odległości nie mają znaczenia. Jest znaczenie więcej stylizowanego islandzkiego, ale nie dostaniemy już nawet odrobiny tłumaczeń wypowiedzi, które zajmują nieraz pół strony. Ogólnie nie ma większego rozwoju postaci, poza Sulichem, o którym dowiadujemy się nie co więcej. Na plus opisy walk - tych jest więcej i nadal przynoszą dużo przyjemności z czytania.
Poziom opowieści się w zasadzie nie zmienił. Wciąż mamy radosne słowotwórstwo, te same postaci w tych samych schematach fabularnych , ale z nieco innymi motywacjami. Bohaterowie gnani są teraz na drugą stronę kontynentu , a odległości nie mają znaczenia. Jest znaczenie więcej stylizowanego islandzkiego, ale nie dostaniemy już nawet odrobiny tłumaczeń wypowiedzi, które...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja opinia po 2 tomie jest w gruncie rzeczy taka jak po pierwszym. Dalej mamy dużo powtarzalnych i nic nie wnoszących scen, dalej ciężko mi się zaangażować w historię, która niemiłosiernie się dłuży.
Miały być epickie starcia bogów, a są oni tak bezużyteczni i nie mają znaczenia, że jest to najbardziej zmarnowany wątek tej serii. Gwoździem do trumny jest dodany tu POV Gudvarra, który ma być chyba śmieszny, a jest głownie żenujący (te powracające żarty o glutach...).
Znów ineteresujące jest tylko ostatnie 100-150 stron i znów po przeczytaniu mam tylko jedno pytanie: quo vadis?
Moja opinia po 2 tomie jest w gruncie rzeczy taka jak po pierwszym. Dalej mamy dużo powtarzalnych i nic nie wnoszących scen, dalej ciężko mi się zaangażować w historię, która niemiłosiernie się dłuży.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiały być epickie starcia bogów, a są oni tak bezużyteczni i nie mają znaczenia, że jest to najbardziej zmarnowany wątek tej serii. Gwoździem do trumny jest dodany tu POV...
Drugi tom trylogii łaczącej kulturę i sposób myślenia wikingów z światem fantasy. Brawa dla autora. Sława mu!!!!
Drugi tom trylogii łaczącej kulturę i sposób myślenia wikingów z światem fantasy. Brawa dla autora. Sława mu!!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZjazd względem części pierwszej. Rozumiem wprowadzenie point of view anty-bohaterów, żeby rozumieć, co się dzieje po drugiej stronie. Aczkolwiek perspektywy Gudvara nie polubiłam do końca części trzeciej - nie ma motywacji do czytania o bohaterze, którego nie da się lubić w żaden sposób, bo jest na wskroś zły i nieprzyjemny. Nadal chętnie sięgnęłam po część trzecią, ale z mniejszym entuzjazmem.
Zjazd względem części pierwszej. Rozumiem wprowadzenie point of view anty-bohaterów, żeby rozumieć, co się dzieje po drugiej stronie. Aczkolwiek perspektywy Gudvara nie polubiłam do końca części trzeciej - nie ma motywacji do czytania o bohaterze, którego nie da się lubić w żaden sposób, bo jest na wskroś zły i nieprzyjemny. Nadal chętnie sięgnęłam po część trzecią, ale z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to