Lekka i interesująca powieść przygodowa z poszukiwaniem skarbów i tajemnicami przeszłości bliższej i dalszej. , z ciepłym humorem. Bohaterowie pokazują, że po sześćdziesiątce też można prowadzić ekscytujące i czasami niebezpieczne życie pełne przygód.
Lekka i interesująca powieść przygodowa z poszukiwaniem skarbów i tajemnicami przeszłości bliższej i dalszej. , z ciepłym humorem. Bohaterowie pokazują, że po sześćdziesiątce też można prowadzić ekscytujące i czasami niebezpieczne życie pełne przygód.
Po tą pozycję sięgnąłem tylko z jednego powodu - tytuł samochodzikowej książki roku! Osoba autorki była mi nieznana, a po zapoznaniu się z życiorysem obawy nie zmalały, ale postanowiłem zaufać kapitule.
Akcja kręci się wokoło klasztoru w Czerwińsku z którego w czasie IIWŚ Niemcy ukradli bezcenną, skrywającą sekret kołatkę. Czwórka głównych bohaterów, starszych, ale nie starych, postanawia ją odnaleźć.
Ekipa to taka mentalna warszafka, ale w sympatycznej formie, takie ocieplanie wizerunku tej grupy 😉 Nawet nazewnictwo na korpo wzorowane np. starszaki. Lula i Gabryś kogoś mi bardzo przypominają, gdzieś już była podobna para, ale nie mogę sobie przypomnieć...
Wpadka w barze kibiców. Gdy przyszli pierwszy raz do pubu to mecz absolutnie ich nie interesuje, a później Lula podaje się za wielką kibickę i każdy to łyka. Później jest jeszcze gorzej. Przez ten wątek miałem ochotę porzucić czytanie, kibice to najsłabszy i najbardziej odrealniony element tej książki.
Zakończenie bez zaskoczeń, a finalna scena w klasztorze strasznie naiwna.
Powieść nierówna, ma naprawdę dobre momenty, ale przeplatają je zdecydowanie słabsze, mocno naciągane, niewiarygodne. To debiut więc będę łagodny.
PS. To zamknięta historia z zapowiedzią kontynuacji - docelowo 4 tomy.
Po tą pozycję sięgnąłem tylko z jednego powodu - tytuł samochodzikowej książki roku! Osoba autorki była mi nieznana, a po zapoznaniu się z życiorysem obawy nie zmalały, ale postanowiłem zaufać kapitule.
Akcja kręci się wokoło klasztoru w Czerwińsku z którego w czasie IIWŚ Niemcy ukradli bezcenną, skrywającą sekret kołatkę. Czwórka głównych bohaterów, starszych, ale nie...
☕„Dziewięć kołatek Troya” to książka, która zaczyna się od lekkiego kryminału z nutą przygody, by zaskoczyć nas mnogością wątków, zagadek historycznych i bohaterów, którzy...mogą być po sześćdziesiątce, ale na pewno nie brakuje im energii!
📚To pierwsza część serii Alicji Czarneckiej-Suls, w której nie brakuje przygód, historii związanych z templariuszami oraz nietypowych bohaterów, którzy biorą sprawy w swoje ręce.
☕Fabuła skupia się na czwórce przyjaciół w wieku senioralnym: Luli, debiutującej pisarce pełnej fobii, Gabryśu, byłym alpinistą, Adzie, empatycznej psycholożce, oraz Krisie, roztargnionym informatyku. Razem postanawiają rozwiązać zagadkę związaną z templariuszami, a przy okazji… niechcący kradną cenny artefakt. Z dnia na dzień zmieniają się z detektywów w osoby ścigane przez niemieckich kiboli, a ich śledztwo przeistacza się w pełnoprawną przygodę.
📚Z początku myślałam, że będzie to lekki kryminał, coś w stylu „cosy mystery” idealny na wieczór. I rzeczywiście, książka zaczyna się w tym tonie, ale im dalej, tym bardziej akcja przyspiesza i nabiera tempa. Główna historia o kołatce, średniowiecznym artefakcie, łączy się z wątkami historycznymi, które mogą przytłoczyć. Autorka przeplata teraźniejszość z przeszłością, pokazując postać Dagoberta Troya i jego związki z nazistowskimi Niemcami. Chociaż ta część fabuły dodaje głębi, momentami byłam zagubiona w nadmiarze informacji. 🕵️♂️
☕Zdecydowanie na plus zasługują bohaterowie! Choć początkowo trudno było mi odróżnić ich od siebie, z czasem każdy z nich nabrał wyrazistości. To postacie pełne energii, otwarte na nowe wyzwania i gotowe przeżyć prawdziwą przygodę. Wiek bohaterów, choć na początku może budzić pewne wątpliwości, staje się ogromnym atutem. Autorka udowadnia, że życie po sześćdziesiątce to wcale nie koniec, a dopiero początek fascynujących przygód. Ich interakcje, wzajemna pomoc i humor sprawiają, że łatwo się do nich przywiązać.
📚Książka napisana jest w lekki, przystępny sposób. Humor, choć subtelny, świetnie przełamuje napięcie i pozwala na chwilę wytchnienia. Jest to jeden z elementów, który sprawił, że mimo chaosu fabularnego, nie chciałam odkładać książki.
☕„Dziewięć kołatek Troya” to książka, która zaczyna się od lekkiego kryminału z nutą przygody, by zaskoczyć nas mnogością wątków, zagadek historycznych i bohaterów, którzy...mogą być po sześćdziesiątce, ale na pewno nie brakuje im energii!
📚To pierwsza część serii Alicji Czarneckiej-Suls, w której nie brakuje przygód, historii związanych z templariuszami oraz nietypowych...
W 1939 w Czerwińsku pojawia się profesor Dagobert Troy, który na rozkaz władz Rzeszy ma
„zabezpieczyć dzieła sztuki niemieckich artystów”. Opat Rafael przezornie wcześniej poukrywał skarby zgromadzone w bazylice, wszystkie za wyjątkiem średniowiecznej antaby, „jednej z dziewięciu zachowanych w Europie, od wieków wiszącej na drzwiach w bocznym portalu kościoła.”
Współcześnie Ludwika Rekucka (Lula), Adrianna Idalia Stankiewicz (Ada) oraz Gabriel Górski (Gabryś), oraz Kryspin Wiśniewski (Kris) zwiedzają bazylikę w Czerwińsku, aby przygotować się do nakręcenia filmu o templariuszach. Jednym z artefaktów, który może się łączyć bazylikę z owianymi legendami rycerzami-zakonnikami, jest antaba wyobrażająca „głowę lwa, której forma sugerowała, że jest to raczej wizerunek lwa demona pożerającego ludzką głowę, wystającą między wielkimi kłami. (…) Między kłami przewleczony był pierścień.”. Problem w tym, że antaba zaginęła w 1939 roku i prawdopodobnie znajduje się w rękach rodziny Dagoberta Troya, tylko że Troy „do końca życia zaprzeczał, że kiedykolwiek podczas wojny był w Czerwińsku”.
Czy grupie przyjaciół uda się odzyskać bezcenny artefakt, co nie udało się naukowcom przed nimi, ani nawet polskiemu rządowi? Jaką zagadkę skrywa antaba i dlaczego Troyowi tak na niej zależało?
„Dziewięć kołatek Troya” Alicji Czarneckiej-Suls to moim zdaniem ciekawe połączenie powieści przygodowej z wątkiem kryminalnym z powieścią historyczną, spiskowymi teoriami, wątkami romantycznymi i…komedią. Bo przecież czworo przyjaciół po sześćdziesiątce bawiących się w międzynarodowych poszukiwaczy zaginionych dzieł sztuki, a nawet okazyjnie we włamywaczy, próbujących zjednać sobie niemieckich kiboli musi kreować mnóstwo zabawnych sytuacji.
Alicja Czarnecka-Suls pokusiła się o prowadzenie narracji w dwóch planach czasowych – współczesnym, w którym toczy się „śledztwo” dotyczącej zaginionej antaby (czyli kołatki do drzwi) oraz w czasach II Wojny Światowej, zwłaszcza poprzez listy Troya do żony i to właśnie te listy odrobinę rozwiewają mrok skrywający tajemnicę kołatki.
To, co miało być lekką powieścią, która umili mi długie godziny lotu, okazało się wciągającą i nader edukacyjną lekturą, autorka bowiem przemyciła w tekście sporo historycznych faktów.
Muszę przyznać, że musiałam mocno wytężać zarówno uwagę, jak i pamięć, aby konfrontować przedstawiane wydarzenia z moją wiedzą historyczną bez użycia Internetu, a niestety daleko mi do Krisa i jego krisopedii (jak ja mu zazdroszczę tak wszechstronnej i unikalnej wiedzy!).
Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy okazało się, że Bazylika Zwiastowania Najświętszej Marii Panny w Czerwińsku nad Wisłą istnieje naprawdę, co więcej kołatka, która stała się osobnym bohaterem powieści, także znajdowała się na drzwiach bazyliki i została „zabezpieczona” w 1939 roku przez niemieckiego profesor Dagoberta Freya. Przynajmniej imię prawdziwy i fikcyjny profesor dzielą wspólne. (to już sprawdziłam post factum)
Wiele informacji dotyczących templariuszy znajduje swoje pokrycie w faktach historycznych. Jeśli chodzi o wykorzystanie wiedzy braci zakonnych w rytuałach okultystycznych… też byłabym skłonna w to uwierzyć, Himmler i jego ludzie poszukiwali magicznych artefaktów nie tylko w Europie, ale również poza nią.
Sami bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, każdy uzyskał indywidualne, wyróżniające go cechy, choć moim ulubieńcem został Kris z jego encyklopedyczną wiedzą.
Całość czyta się bardzo przyjemnie, choć ze względu na sporą liczbę faktów historycznych i szybkie tempo akcji należy być bardzo czujnym, inaczej można się zgubić. Pióro autorki jest tak sprawne, że aż trudno uwierzyć, że to debiut.
Powieść udowadnia, że nie tylko młodzi bohaterowie czy świetnie wyszkoleni agenci powszechnie występujący w powieściach, potrafią dostarczyć emocji i rozrywki, ba ta grupa sześćdziesięciolatków ma wiedzę, doświadczenie i spryt, których nie jeden agent mógłby pozazdrościć. Na polskim rynku wydawniczym niewiele jest powieści, w których główne skrzypce grają bohaterowie w wieku emerytalnym, a jak widać, takich bohaterów można wykreować równie ciekawie, jak młodszych.
Powieść mogę polecić wszystkim wielbicielom dobrych powieści przygodowych, którzy lubią historię.
W 1939 w Czerwińsku pojawia się profesor Dagobert Troy, który na rozkaz władz Rzeszy ma
„zabezpieczyć dzieła sztuki niemieckich artystów”. Opat Rafael przezornie wcześniej poukrywał skarby zgromadzone w bazylice, wszystkie za wyjątkiem średniowiecznej antaby, „jednej z dziewięciu zachowanych w Europie, od wieków wiszącej na drzwiach w bocznym portalu...
„Dziewięć kołatek Troya” to pierwszy tom serii autorstwa Alicji Czarneckiej. Sięgając po tę książkę, spodziewałam się lekkiej komedii kryminalnej, która okaże się idealna na wydłużające się wieczory. Jednak czy rzeczywiście taka była?
Książka okazała się dużo bardziej złożona niż początkowo sądziłam. Teraźniejsze wątki dotyczące czwórki przyjaciół po sześćdziesiątce, przeplatają się z tymi z przeszłości tyczącymi się bezpośrednią Troya i jego działaności na rzecz nazistowskich Niemiec. W książce mamy przemycone bardzo dużo faktów i ciekawostek historycznych, które z jednej strony urozmaicają oraz uwiarygodniają całą historię, z drugiej jednak wprowadzają nieco zamieszania. Niemniej takie połączenie dwóch opowieści w jedną sprawiło, że byłam zaciekawiona fabułą.
Niestety książka okazała się dość chaotyczna. Dzieje się tu bardzo dużo, mamy kilku bohaterów, dwie linie czasowe i dość skomplikowane śledztwo. Dość szybko kryminał zmienił się w powieść przygodową z mnóstwem wątków, a akcja biegła tak szybko, że nie miałam czasu zastanowić się nad odkryciami poczynionymi przez przyjaciół. To wszystko sprawia, że momentami byłam przytłoczona natłokiem wydarzeń i wiadomości, przez co zdarzało mi się gubić w fabule. Brakowało mi tu jakiegoś uporządkowania, dobrego przemyślenia treści. Ponadto było kilka zdarzeń, które nazwałabym nieco absurdalnymi i odrealnionymi, co niestety dla mnie stanowiło minus tej powieści.
Za to podobała mi się kreacja bohaterów. Początkowo byli do siebie bardzo podobni, przez co mi się mylili, jednak szybko każdy dostał swoje własne cechy osobowości, które wyróżniały go na tle pozostałych. Cała ta paczka pokazuje, że wiek to tylko liczba i przygodę życia można przeżyć także po sześćdziesiątce. Podobało mi się ich nieszablonowe myślenie, a także cechującą ich nutka szaleństwa oraz bijącą od nich pozytywność. To sprawiło, że zyskali moją sympatię.
Książka napisana została lekkim, przyjemnym piórem. Nie brakuje tu subtelnego humoru, dzięki któremu nieraz uśmiechnęłam się pod nosem. Autorka stworzyła dzięki temu klimat, który bardzo mi się spodobał i sprawił, że mimo chaosu fabularnego, chciałam poznać tę historię do końca.
Czy polecam Wam tę książkę? Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Ma wiele mocnych stron i strasznie ciekawy pomysł na fabułę. Jednak jej chaotyczność sprawiała, że dość często się w niej gubiłam, przez co się irytowałam. Jeśli taki chaos fabularny Wam nie przeszkadza, myślę, że warto dać jej szansę. Ja na pewno sięgnę po drugi tom, by dowiedzieć się, co jeszcze ciekawego spotkało paczkę przyjaciół.
„Dziewięć kołatek Troya” to pierwszy tom serii autorstwa Alicji Czarneckiej. Sięgając po tę książkę, spodziewałam się lekkiej komedii kryminalnej, która okaże się idealna na wydłużające się wieczory. Jednak czy rzeczywiście taka była?
Książka okazała się dużo bardziej złożona niż początkowo sądziłam. Teraźniejsze wątki dotyczące czwórki przyjaciół po sześćdziesiątce,...
"Dziewięć kołatek Troya" Alicji Czarneckiej-Suls to historia trochę w stylu Indian Jonesa, tylko na naszym polskim gruncie.
Głównymi bohaterami jest tu grupa przyjaciół, w trochę starszym, dojrzałym wieku, która splotem różnego rodzaju okoliczności, zostaje wplątana w akcję przygodowo-awanturniczą. A żeby być dosłownym, to sami się w nią wplątują....co niektórzy nawet z wielką ochotą.
I czytając tę historię, doszłam do wniosku, że wiek to tylko liczby i nie powinien być przeszkodą, by żyć pełnią życia i osiadać na mieliźnie.
Jej główną osią jest pewna zaginiona kołatka z bazyliki, kołatka, która stanowi zabytkowy artefakt. Jej odzyskanie nie jest takie proste i wiąże się z pewnymi, nazwijmy to, niedogodnościami. Ale nasza szalona ekipa, jest naprawdę zdolna do wszystkiego, by ją odzyskać. Ale nic więcej nie zdradzę, sami się przekonajcie.
Jest w niej ogrom wiadomości historycznych, wydarzeń z przeszłości i faktów, które mogą trochę wprowadzać nam mętlik w głowie. Na pewno wielbiciele historii będą zachwyceni, ale jeśli historia nie jest Waszym pierwszym wyborem, to mogą was trochę przytłoczyć.
Nie brak w niej też humoru, ironii oraz dobrze wykreowanych bohaterów, których trudno nie lubić. No i oczywiście mamy tu czarny charakter, bo wiadomo, że dodaje on zawsze trochę emocji.
Podsumowując...dla wielbicieli historii i smaczków historycznych, będzie idealną lekturą.
"Dziewięć kołatek Troya" Alicji Czarneckiej-Suls to historia trochę w stylu Indian Jonesa, tylko na naszym polskim gruncie.
Głównymi bohaterami jest tu grupa przyjaciół, w trochę starszym, dojrzałym wieku, która splotem różnego rodzaju okoliczności, zostaje wplątana w akcję przygodowo-awanturniczą. A żeby być dosłownym, to sami się w nią wplątują....co niektórzy nawet z...
Bardzo intrygująca zagadka, przeplatana wieloma historycznymi opowieściami i legendami, której towarzyszy wysublimowany humor. Nadzwyczajni bohaterowie z różnorodnymi zainteresowaniami i fobiami, którzy podejmując się trudnych i żmudnych poszukiwań pewnej starodawnej kołatki z bazyliki, natrafiają na przygody rodem z filmu Indiana Jones! Ja jednak z tego typu książkami mam właśnie takie relacje, że choć bardzo mi się podobają to jednak ta mnogość danych faktów i wydarzeń z przeszłości niekiedy powoduje u mnie mały mętlik w głowie, stąd właśnie moja myśl, że w filmach jakoś inaczej to wszystko odbieram i fabuła jest dla mnie bardziej przystępna w odbiorze, więc teraz zdecydowanie chętniej zobaczyłabym film o tym samym tytule 😉
Nie zrozumcie mnie jednak źle, to bardzo dobra książka i absolutnie świetny debiut autorski (tego akurat w ogóle nie można poczuć) i z pewnością spodoba się wielu czytelnikom, szczególnie tym zafascynowanym historycznymi zagadnieniami. Mnie osobiście jednak niektóre opisy nieco nużyły, więc nie ukrywam, że sporo z nich zwyczajnie pomijałam, ale ogólnie książkę oceniam 7/10 ⭐️
Bardzo intrygująca zagadka, przeplatana wieloma historycznymi opowieściami i legendami, której towarzyszy wysublimowany humor. Nadzwyczajni bohaterowie z różnorodnymi zainteresowaniami i fobiami, którzy podejmując się trudnych i żmudnych poszukiwań pewnej starodawnej kołatki z bazyliki, natrafiają na przygody rodem z filmu Indiana Jones! Ja jednak z tego typu książkami mam...
"Dziewięć kołatek Troya" to debiutancka powieść autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls, która została wydana nakładem Wydawnictwa Mięta.
Za egzemplarz książki do recenzji w ramach współpracy barterowej dziękuję bardzo wydawcy.
Ja tą książkę wręcz pochłonęłam! Nadal nie wierzę, że jest to debiut autorki! Jest to bardzo przyjemna komedia przygodowa, a nawet bym tu dodała, że i trochę kryminalna. Zagadka jest tak wciągająca, że nie da się oderwać od książki, a dodatkowo postacie tak charakterne, że nie sposób ich nie polubić. Z zaciekawieniem czytamy książkę aż do ostatniej strony, również słowa od autorki.
Warto w przypadku tej powieści pochwalić również wysoki poziom humoru, który mnie totalnie kupił i czytałam tą historię ciągle z bananem na twarzy. Już dawno żadna książka mnie aż tak nie rozbawiła, a dużą zasługę w tym miała również kreacja bohaterów.
Autorka przedstawia ciekawą zagadkę z przeszłości i jej rozwiązanie. Motyw templariuszy uwielbiam więc tym większy był dla mnie zachwyt gdy właśnie tu go dostałam!
Ogromnie polecam Wam sięgnąć po tą książkę! Ta historia poprawi humor nawet w najbardziej deszczowy dzień i pochłonie bez reszty.
"Dziewięć kołatek Troya" to debiutancka powieść autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls, która została wydana nakładem Wydawnictwa Mięta.
Za egzemplarz książki do recenzji w ramach współpracy barterowej dziękuję bardzo wydawcy.
Ja tą książkę wręcz pochłonęłam! Nadal nie wierzę, że jest to debiut autorki! Jest to bardzo przyjemna komedia przygodowa, a nawet bym tu dodała, że i...
Nie przepadam za opisami na okładkach książek - a to zdradzą za dużo z treści, a to odkrywają jakąś tajemnicę. A czasami o zgrozo, przyrównują daną publikację do bestsellerów znanych przez wszystkich.
Dziwnym trafem, ja zawsze widzę co innego ;)
Może jest i nawiązanie do "Imienia róży" Umberto Eco (klasztor, bazylika czy wątki średniowieczne), akcja wartka jak u Dana Browna, ale bohaterowie... Tu nawiązałabym do klasyki gatunku - Panna Marple oraz Herkules Poirot (pióra Agathy Christie). to tacy "seniorzy" przy których każdy złapie zadyszkę, a ich błyskotliwość i logiczne myślenie pozostawiają konkurencję w tyle.
Poznajcie bohaterów powieści Alicji Czarneckiej-Suls i sami oceńcie ;)
Lula (chyba najbardziej mnie urzekła) to początkująca pisarka. Jej partnerem jest Gabryś (alpinista), bardzo empatyczna pani psycholog - Ada oraz wiecznie roztargniony Kris. Ta różnorodna paczka przyjaciół jedzie w odwiedziny do brata Petrusa, który zaproponował nakręcenie rocznicowego filmu o zakonie w Czerwińsku. Zakonnik dzieli się z nimi swoją wiedzą na temat zabytkowej bazyliki i ciekawostek sakralno-zabytkowych. Największą ciekawość wzbudza jednak wśród emerytowanych gości sprawa zaginionej średniowiecznej antaby. Łeb lwa z ludzką głową w paszczy to cenna pamiątka średniowiecznego kunsztu rzemieślniczego. Została jednak skradziona podczas II wojny z bazyliki w Czerwińsku przez niemieckiego naukowca Dagoberta Troya. Zakonnik jest przekonany, że cenny artefakt nadal jest w posiadaniu spadkobierców Troya i chciałby ją odzyskać. Nasza czwórka przyjaciół postanawia poprowadzić własne śledztwo.
Czy, bądź co bądź, seniorzy są w stanie rozwikłać tą historyczną zagadkę i zwrócić antabę prawowitemu właścicielowi?
Początek książki, przez wielość informacji ciut spowolnił moje czytanie, bo... Jako czytelniczka z masą natręctw na tle literatury przyznaję, że znów musiałam sprawdzić miejsce akcji i historyczne konotacje. To jest silniejsze ode mnie - jedną ręką trzymałam książkę, drugą wpisywałam w wyszukiwarkę nurtujące mnie zagadnienia, by potem sięgać nią po żeń-szeń od Ziółko (na poprawić pamięci). Cała ta zabawa w sprawdzanie daje mi to też pewien obraz, jak autorka książki zaangażowała się w pisanie. Uważam, ze research jest ważny. Powieść lekka, zabawna a jednak odkrywa przed nami sporo ciekawostek historycznych. Widać tu ogrom wykonanej pracy.
Bohaterowie są konkretni, z krwi i kości. Świetnie przedstawieni i prawdziwi w swych reakcjach. Chciałoby się taką grupę rześką "seniorów" mieć koło siebie i razem dać się wciągnąć w wir przygody.
Akcja, humor i zagadka to idealny przepis na świetną książkę. Tu wszystko zagrało w 100%. Warto dać się wciągnąć w poszukiwanie kołatki.
Dziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz książki do recenzji.
Nie przepadam za opisami na okładkach książek - a to zdradzą za dużo z treści, a to odkrywają jakąś tajemnicę. A czasami o zgrozo, przyrównują daną publikację do bestsellerów znanych przez wszystkich.
Dziwnym trafem, ja zawsze widzę co innego ;)
Może jest i nawiązanie do "Imienia róży" Umberto Eco (klasztor, bazylika czy wątki średniowieczne), akcja wartka jak u Dana...
Świetna historia, bohaterowie z krwi i kości, wartka akcja i barwny język.
Raczej nie śmieję się głośno nad książką, a tu takich momentów nie brakowało. Sceny są tak sugestywnie opisane, jakby człowiek sam miał za chwilę rozprawić się z kibicami albo walczyć ...z wrednym gołębiem. Więcej nie zdradzam, przeczytajcie sami.
PS. Zarwana noc nad książką gwarantowana:)
Świetna historia, bohaterowie z krwi i kości, wartka akcja i barwny język.
Raczej nie śmieję się głośno nad książką, a tu takich momentów nie brakowało. Sceny są tak sugestywnie opisane, jakby człowiek sam miał za chwilę rozprawić się z kibicami albo walczyć ...z wrednym gołębiem. Więcej nie zdradzam, przeczytajcie sami.
Alicja Czarnecka-Suls daje nam wszystko, co trzeba, żeby się śpieszyć z pracy, zakupów, czy też skądkowiek indziej, żeby zasiąść do lektury tej książki. I dzieje się z nami coś, co znamy, my czytelnicy. Zaczyna tylko istnieć dla nas ten świat, który Autorka stworzyła. Stworzyła, jakby, tylko dla nas.
Alicja Czarnecka-Suls daje nam wszystko, co trzeba, żeby się śpieszyć z pracy, zakupów, czy też skądkowiek indziej, żeby zasiąść do lektury tej książki. I dzieje się z nami coś, co znamy, my czytelnicy. Zaczyna tylko istnieć dla nas ten świat, który Autorka stworzyła. Stworzyła, jakby, tylko dla nas.
„Dziewięć kołatek Troya” autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls to literacka symfonia przygody, humoru i refleksji, w której mistrzowsko łączy tajemnicę z ciepłem ludzkich relacji. Książka jest jak doskonale skomponowany utwór – każdy rozdział to inna melodia, a wspólnie tworzą one niezapomnianą historię o poszukiwaniu sensu i radości życia. Autorka z lekkością prowadzi nas przez labirynt historycznych zagadek i współczesnych perypetii, przypominając, że nawet w jesieni życia można odnaleźć smak przygody.
Historia opowiada o grupie przyjaciół w wieku, który społeczeństwo nazwałoby „seniorskim”, ale ich dusze tętnią młodzieńczą energią i ciekawością świata. Lula, Gabryś, Ada i Kris nie tylko stawiają czoła tajemniczym intrygom związanym z zaginioną kołatką o templariuszowskich korzeniach, lecz także odnajdują w sobie odwagę, by na nowo odkrywać swoje możliwości i pasje. Każdy z bohaterów jest jak osobny świat – pełen barw, sprzeczności i marzeń, w których nie sposób się nie zakochać.
Alicja Czarnecka-Suls serwuje nam powieść pełną wdzięku i inteligencji. To odświeżająca i zabawna podróż, która przypomina, że życie potrafi zaskakiwać na każdym etapie. Poczucie humoru autorki, okraszone szczyptą ironii, czyni każdą stronę radością do czytania, a jednocześnie wprowadza refleksję nad tym, że odwaga, miłość i przyjaźń nie znają granic czasu.
Tłem tej niezwykłej historii jest świat, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w intrygującym tańcu. Pani Alicja maluje obraz współczesności przeplatany wspomnieniami i historycznymi nawiązaniami, które ożywiają zapomniane legendy i dawno utracone skarby. Motywy rycerskich zakonów, unikalne artefakty i pełne emocji przygody bohaterów tworzą harmonijną całość, która wciąga od pierwszej strony.
To powieść będąca hołdem dla tych, którzy odważnie żyją pełnią życia, niezależnie od opinii świata. To opowieść o poszukiwaniu sensu, radości i prawdy, pozostawiająca czytelnika z ciepłym uśmiechem i przekonaniem, że na przygodę nigdy nie jest za późno. Jest wyjątkowa, piękna i oryginalna – po prostu niezapomniana
„Dziewięć kołatek Troya” autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls to literacka symfonia przygody, humoru i refleksji, w której mistrzowsko łączy tajemnicę z ciepłem ludzkich relacji. Książka jest jak doskonale skomponowany utwór – każdy rozdział to inna melodia, a wspólnie tworzą one niezapomnianą historię o poszukiwaniu sensu i radości życia. Autorka z lekkością prowadzi nas...
Uwielbiam tego typu książki – mogłabym pochłaniać je bez końca! Doskonały humor, barwny i interesujący język, a do tego te pełne emocji perypetie emerytów... po prostu rewelacja! Każda strona bawi i wciąga coraz bardziej. Gorąco polecam każdemu, kto szuka lekkiej i zabawnej lektury, która poprawi nastrój i pozwoli się odprężyć.
Uwielbiam tego typu książki – mogłabym pochłaniać je bez końca! Doskonały humor, barwny i interesujący język, a do tego te pełne emocji perypetie emerytów... po prostu rewelacja! Każda strona bawi i wciąga coraz bardziej. Gorąco polecam każdemu, kto szuka lekkiej i zabawnej lektury, która poprawi nastrój i pozwoli się odprężyć.
Pięćdziesięciodziewięcioletnia psycholog Adrianna Idalia Stankiewicz, sześćdziesięciodwuletni informatyk Kryspin Marek Wiśniewski, sześćdziesięciotrzyletni Gabriel Górski prywatny przedsiebiorca i były alpinista oraz Ludwika Rekucka reżyserka i początkująca pisarka, mieli udać się na miłą wycieczkę. Brat Petrus umówił się z nimi na spotkanie, by porozmawiać o filmie z okazji rocznicy stu lat, odkąd zakon wprowadził się do Czerwińska. Przeżywająca rodzaj kryzysu twórczego Lula postanawia włączyć przyjaciół do wspólnego projektu. Propozycja Petrusa była dla wszystkich prezentem od losu i postanowili dobrze ją wykorzystać. Zakonnik dzieli się z nimi wiedzą na temat bazyliki i wprowadza ich w temat. Na każdym miejscu znajdują coś ciekawego. Najbardziej intryguje ich jednak sprawa średniowiecznej antaby, po której ślad zaginął.
Średniowieczna antaba, jedna z dziewięciu zachowanych w Europie kołatek jest jednym z najstarszych i najcenniejszych śladów zamierzchłych czasów. Przerażający łeb lwa z ludzką głową w otwartej paszczy, został odkręcony od drzwi podczas wojny z bazyliki w Czerwińsku przez niemieckiego naukowca Dagoberta Troya. Po wojnie próbowano ją odzyskać ale Troy i jego rodzina odrzucali konsekwentnie żądania oddania kołatki. Petrus jest przekonany, że kołatka nadal jest w rękach rodziny a im bardzo zależy aby ją odzyskać po latach. To niebagatelna sprawa, żeby mieć antabę z powrotem. W bazylice zaczyna dochodzić do niepokojących wydarzeń i "zbiegów okoliczności". Nie mogą się wycofać, ponieważ i tak są wplątani w tę sprawę. Postanawiają przeprowadzić własne śledztwo, które przybiera nieoczekiwany obrót. Ich krokiem podąża bowiem stado niemieckich kiboli. Czy przyjaciele odnajdą kołatkę i rozwiążą kryjącą się za antabą zagadkę historyczną?
Czwórka emerytowanych i nietuzinkowych przyjaciół trafia na ślad intrygującej zagadki historycznej. Ileż ciekawych rzeczy można wynieść z tej lektury, ile zabawy może nam ona dostarczyć, żal byłoby jej nie przeczytać. Cudowna, doskonała, zmusiła mnie do sprawdzania zagadek, grzebania w internecie w poszukiwaniu wątków, które porusza. Autorka zastosowała sprawdzony schemat, który przynosi jej permanentny sukces. Wymyślona teoria spiskowa, naukowe fakty bądź religijne tajemnice powodują, że powieść czyta się szybko. Książka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy, której nigdy nie za wiele. Niewielu pisarzy potrafi w tak przystępny sposób przekazać tak dużą dawkę wiedzy, którą zapamiętuje się mimowolnie.
"Dziewięć kołatek Troya" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki ale z pewnością nie ostatnie. Na początku trochę zwątpiłam, w pewnym momencie zaczęła mnie lekko nudzić, ale w momencie gdy akcja się rozwinęła wciągnęła mnie bez reszty. Rozwiązywanie tych wszystkich tajemnic wraz z bohaterami było bardzo ciekawym zajęciem podczas czytania książki. Nie da się nie polubić tej powieści jak i samych bohaterów. Wspaniała akcja, opisy, świetne pomysły na wybrnięcie z niektórych sytuacji, no i oczywiście niezastąpieni bohaterowie. Biorąc się za tę książkę, nie wiedziałam za dobrze o czym to jest. Czytałam w ciemno. I Wam także polecam w ten sposób. Nie sugerujcie się niczym. Naprawdę WARTO!
Powieść mnie urzekła, czytało się lekko i z podekscytowaniem aż do ostatniej strony. W każdym rozdziale byłam ciekawa jak potoczy się dalsza akcja. I zagadki. To czysta sztuka literacka, trafiająca się dość rzadko, a więc korzystajmy! Polecam!
Pięćdziesięciodziewięcioletnia psycholog Adrianna Idalia Stankiewicz, sześćdziesięciodwuletni informatyk Kryspin Marek Wiśniewski, sześćdziesięciotrzyletni Gabriel Górski prywatny przedsiebiorca i były alpinista oraz Ludwika Rekucka reżyserka i początkująca pisarka, mieli udać się na miłą wycieczkę. Brat Petrus umówił się z nimi na spotkanie, by porozmawiać o filmie z...
Jest to moje pierwsze spotkanie z ta autorką ale zdecydowanie nie ostatnie. Kompletnie nie spodziewałam się takiej histori ale jestem po prostu nią zachwycona. Historia opowiada o czwórce emerytowanych przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny. Niewinne śledztwo zamienia się w dużą aferę, a przyjaciele trafiają na różne niebezpieczeństwa i dorabiają sobie wrogów. Historię czyta się szybko, wprost nie mogłam się od niej oderwać i gdyby nie to, że musiałam wyjść do pracy to pewnie przeczytałabym ją za jednym razem. Naprawdę nie spodziewałam się, że książka przygodowa tak mnie wciągnie. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, mają swoje charaktery przez co nie są płascy i da się ich polubić. Pióro autorki również przypadło mi do gustu i z chęcią jeszcze sięgnę po książki autorki.
Jest to moje pierwsze spotkanie z ta autorką ale zdecydowanie nie ostatnie. Kompletnie nie spodziewałam się takiej histori ale jestem po prostu nią zachwycona. Historia opowiada o czwórce emerytowanych przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny....
"Dziewięć kołatek Troya" to historia czwórki emerytowanych, nietuzinkowych przyjaciół przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny. Niewinne śledztwo zamienia się w dużą aferę, a ekipa staje w obliczu nieoczekiwanych niebezpieczeństw i wrogów!
Jest to debiut autorki o ciekawym pomyśle i niezłym wykonaniu, który prowadzi przez meandry historii pomieszane z fikcją, bawiąc się różnorodnymi odniesieniami i zagadkami. Widać tu szczególnie szeroką erudycję i pasję historyczną pani Czarneckiej-Suls, która fantastycznie odnajduje się w tych meandrach i umie lawirować pomiędzy tym, co stanowi prawdziwą tajemnice, a tym, co mogło, a niekoniecznie się wydarzyło.
Autorka stworzyła barwnych bohaterów, którzy wzbudzają sporo sympatii. Nieco przerysowani, czasami infantylni, ale przyjemni w odbiorze ze swoimi nietypowymi cechami i nawykami. Zapadają całkiem nieźle w pamięci i czytanie ich perypetii sprawia frajdę. Szczególnie tu polubiłam Lulę, której wszędzie pełno i ma szczególnie kreatywne zagrywki - akcja z kibolami należy do jednej z moich ulubionych scen😁
Fabuła jest pełna lawirowania pomiędzy czasami drugiej wojny światowej a współczesnością. Jak na komedię kryminalną przystało, jest tu całkiem interesujące śledztwo i spora dawka żartów sytuacyjnych i dialogowych. Nie był to może w pełni mój typ poczucia humoru, niemniej kilka razy parsknęłam śmiechem pod nosem, za co duży plus.
Nieco mniej przypadła mi do gustu pewna wyczuwalna chaotycznosc całości i sporo dygresji czy pobocznych wątków, które odrywaly mnie od głównego nurtu akcji. Nie wszystkie momenty uważałam za konieczne, a przeskoki między nimi, a do tego między perspektywami czasowymi w pewnym momencie zaczynały mnie nużyć i utrudniały skupienie i zaangażowanie w lekturze bliżej końca. Moim zdaniem przydałoby się tu więcej uporządkowania🤔
Jest to obiecujący debiut, który, pomimo pewnych niedociągnięć, czytało się nieźle i myślę, że autorka ma jeszcze sporo do zaoferowania - ja chętnie sprawdzę, jak wypadnie kolejny tytuł😊
"Dziewięć kołatek Troya" to historia czwórki emerytowanych, nietuzinkowych przyjaciół przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny. Niewinne śledztwo zamienia się w dużą aferę, a ekipa staje w obliczu nieoczekiwanych niebezpieczeństw i...
Uśmiałam się czytając historię poszukiwawczą bandy seniorów. Ekipa szukając zaginionej antaby przeżywa ciekawe perypetie i spotyka nie mniej ciekawych ludzi na swojej drodze.
Ataki,pościgi i porwanie brzmi dobrze?
Podeszłam do tej historii z dużą dozą humoru i bawiłam się przednio. Utożsamiam się ze wszystkimi pomysłami grupy bo nasza rodzina jest podobna charakterem. Ta historia udowadnia,że wiek to tylko liczba i stan umysłu 🤭
Spora dawka wiedzy historycznej opowiedziana ciekawie i zabawnie. Templariusze,ultralsi i kibole to mieszanka wybuchowa a połączona z ekscentryczną ekipą starszego państwa to dobrze spędzony czas 🤗
Uśmiałam się czytając historię poszukiwawczą bandy seniorów. Ekipa szukając zaginionej antaby przeżywa ciekawe perypetie i spotyka nie mniej ciekawych ludzi na swojej drodze.
Ataki,pościgi i porwanie brzmi dobrze?
Podeszłam do tej historii z dużą dozą humoru i bawiłam się przednio. Utożsamiam się ze wszystkimi pomysłami grupy bo nasza rodzina jest podobna charakterem. Ta...
9 kołatek Troya Alicji Czarneckiej Suls to kolejna pozycja z jednego z moich ulubionych gatunków książek, od których między innymi zaczęła się moja pasja do literatury. A jest to sensacyjna przygodówka z historią w tle w tym przypadku z bardzo ciekawymi postaciami.
„…….. jakie kłopoty, nikt na nas nie zwróci uwagi, bo jesteśmy w wieku, kiedy zaczynamy być przezroczyści dla innych, a poza tym kto by podejrzewał o cokolwiek takie słodkie staruszki jak Wy….”
I już na początku książki poznajemy odwieczny problem starszych ludzi w wieku okołoemerytalnym. Lula, Kris, Ada oraz Gabriel należą do takiej właśnie grupy. Mimo wszystko nie jest im to straszne, gdyż mają czas na realizację swoich projektów. Jednym z nich jest książka Ludwiki, do której szuka materiałów dotyczących antaby, którą według pewnych źródeł wywiózł z Polski Dagobert Troy. I tu zaczyna się niezwykła przygoda z różnymi zwrotami akcji. I to jakimi. Czwórka przyjaciół tropem kołatek jedzie z Czerwińska do Stuttgartu i tam dzięki pewnym zdarzeniom odnajduje kolejne wskazówki i nie tylko.
Ale czy na pewno? Czy to będzie koniec ich perypetii? A może początek większej przygody dotyczącej skarbu templariuszy? Co przy okazji wyjdzie na jaw? Komu najbardziej zależy na odnalezieniu kołatek i czemu? Czy to możliwe, że w Polsce został schowany skarb templariuszy i w jaki sposób?
9 kołatek Troja to historia jakich wiele, ale jednak nie do końca. Wszystko dzięki wyrazistym postaciom i dość szybkiej akcji. Ważne ciekawostki historyczne na początku trochę zwalniają tempo książki natomiast poczucie humoru nadrabia wszystko. Bo charakterne staruszki mogą zrobić wszystko….
Przy pierwszej powieści Alicji Czarneckiej Suls nie da się nudzić. Be jest tu i akcja i tajemnica oraz wiele innych ciekawych tematów. Wszystko jest spięte w wysmakowaną całość, przy której można się i uśmiać i czegoś nowego dowiedzieć. I przy okazji poznać miłość z perspektywy starszych ludzi. Czy jest ona w ogóle jeszcze możliwa w ich wieku?
Jestem pod wrażeniem literackiego debiutu producentki programów telewizyjnych i chcę więcej. Bo końcówka 10 kołatek Troya daje nadzieję na coś więcej…
Szczerze polecam i starszym i młodszym czytelnikom na jesienne wieczory.
9 kołatek Troya Alicji Czarneckiej Suls to kolejna pozycja z jednego z moich ulubionych gatunków książek, od których między innymi zaczęła się moja pasja do literatury. A jest to sensacyjna przygodówka z historią w tle w tym przypadku z bardzo ciekawymi postaciami.
„…….. jakie kłopoty, nikt na nas nie zwróci uwagi, bo jesteśmy w wieku, kiedy zaczynamy być...
Powieść została mi zarekomendowana jako komedia kryminalna. Spodziewałam się zatem książki, która mogłaby wyjść spod pióra p. Joanny Chmielewskiej, a może p. Iwony Banach. Czyli zawiła intryga, absurdalne zbiegi okoliczności a przede wszystkim cięte riposty i celne spostrzeżenia. Tymczasem to nie tędy droga. Żart jest. Lecz zdarza się rzadko, rzec by można sporadycznie. Za to wiedzy historycznej, zdecydowanie sprytnie przekazanej czytelnikowi, znajdziemy tu co niemiara. Dowiemy się sporo o historii średniowiecznej Europy, zakusach Filipa Pięknego na majątek templariuszy (po tym jak już zagarnął ten należący do Żydów, którzy osiedlili się we Francji), architekturze gotyckiej, a przede wszystkim o bazylice w Czerwińsku. Nie zapominajmy o antabach, potocznie zwanych kołatkami. Informacje wprost z kronik są elegancko przemieszane z fikcją literacką, a czytelnik może, ale nie musi, postarać odsiać fakty od fantazji autorki. Podsumowując – całkiem udany debiut. Nawet pomimo moich podejrzeń, że główna bohaterka to alter ego pisarki, co wcale nie musi oznaczać, że kolejne kobiece postaci będą podobne. Fabuła jest wciągająca, następujące po sobie wydarzenia zaskakują, a bohaterowie przekonują, że sześćdziesiąt lat to wiek, kiedy doświadczenie i wiedza pozwalają niejedno osiągnąć. Polecam.
Powieść została mi zarekomendowana jako komedia kryminalna. Spodziewałam się zatem książki, która mogłaby wyjść spod pióra p. Joanny Chmielewskiej, a może p. Iwony Banach. Czyli zawiła intryga, absurdalne zbiegi okoliczności a przede wszystkim cięte riposty i celne spostrzeżenia. Tymczasem to nie tędy droga. Żart jest. Lecz zdarza się rzadko, rzec by można sporadycznie. Za...
Niby szybko się czyta, a jednak historia ciągnie się jak makaron. Z jednej strony zabawna, ale aż infantylna. Przeczytałam, bo nie miałam pod ręką nic innego - ale bardziej rozczarowanie niż relaks.
Niby szybko się czyta, a jednak historia ciągnie się jak makaron. Z jednej strony zabawna, ale aż infantylna. Przeczytałam, bo nie miałam pod ręką nic innego - ale bardziej rozczarowanie niż relaks.
Książka na raz! Skrzyżowanie Chmielewskiej z Christie z ekipą Pana Samochodzika. Świetna szybka akcja, autoironia i błyskotliwy żart. Zamawiam dla przyjaciółki, z którą połykałyśmy w liceum Chmielewską!!! Czekam na drugą część :)
Książka na raz! Skrzyżowanie Chmielewskiej z Christie z ekipą Pana Samochodzika. Świetna szybka akcja, autoironia i błyskotliwy żart. Zamawiam dla przyjaciółki, z którą połykałyśmy w liceum Chmielewską!!! Czekam na drugą część :)
Ludwika Rekucka to reżyserka telewizyjna oraz początkująca pisarka. Dostała propozycję od brata Petrusa aby nagrać film o Czerwińsku. Postanawia się tam wybrać, towarzystwa dotrzymują jej Adrianna - pani psycholog, Gabriel- partner życiowy Ludwiki oraz były alpinista oraz Kris - informatyk. Na miejscu brat Petrus opowiada im historię zaginionej antaby z głową lwa. Potem w dziwnych okolicznościach Petrus ulega wypadkowi i trafia w ciężkim stanie do szpitala. Seniorzy natomiast postanawiają odnaleźć zaginioną antebę, i zaczynają swoje własne śledztwo. Pierwszym tropem, na który trafiają jest osoba Dagoberta Troya. To prawdopodobnie on stoi za tą kradzieżą. Aby się dowiedzieć że podejrzenia są słuszne wybierają się do Stuttgartu.
Czy uda im się odnaleźć zaginioną antabę? Jakie przygody czekają tą zwariowaną i jakże oryginalną ekipę?
Książka opowiada o losach czwórki przyjaciół po sześćdziesiątce, którzy mam wrażenie dopiero teraz zaczynają żyć na dobre. Oczywiście nie obędzie się bez wielu ciekawych incydentów i przygód jakie czekają na ich drodze. Mimo iż diametralnie się od siebie różnią to stanowią zgraną grupę przyjaciół, którzy niejednokrotnie nas rozbawią a także będziemy świadkami ich miłosnych perypeti. Jest to książka, która zadowoli każdego fana książek z historią w tle. Można ją zaliczyć do lekkich komedi kryminalnych 😉
Za egzemplarz do recenzji dziękuję bardzo wydawnictwu @wydawnictwo_mieta 😘😘
Ludwika Rekucka to reżyserka telewizyjna oraz początkująca pisarka. Dostała propozycję od brata Petrusa aby nagrać film o Czerwińsku. Postanawia się tam wybrać, towarzystwa dotrzymują jej Adrianna - pani psycholog, Gabriel- partner życiowy Ludwiki oraz były alpinista oraz Kris - informatyk. Na miejscu brat Petrus opowiada im historię zaginionej antaby z...
Trudno zakwalifikować tę książkę jednoznacznie, jednak jest to lekki kryminał zabarwiony nieco humorem. Dla osób, które lubią połączenie rozrywki z dawką wiedzy historycznej, będzie to znakomity wybór. Mamy tu wszak wprowadzenie do wiedzy o antabach pojawiających się na europejskich drzwiach. Krzywe spojrzenie na moralność oraz znajomość społeczności kibiców piłkarskich to dodatkowy smaczek książki. Połączenie bohaterów w mocno średnim wieku z wątkami sensacyjnymi dobrze się sprawdziło.
Co może łączyć kołatkę do drzwi w kształcie głowy lwa z grupą dojrzałych przyjaciół? Czy artefakt może wskazywać na pewną nieco mroczną tajemnicę? Czy można zostać boginią kibiców nie mając pojęcia o piłce nożnej?
Odpowiedzi na te pytania można uzyskać czytając "Dziewięć kołatek Troya". Czworo przyjaciół, w tym jedna para trwająca przy sobie od lat, choć nie związana formalnie. Ludzie w takim wieku, że stają się przezroczyści dla większości społeczeństwa. A na pewno tej młodszej części. Niby ustatkowani, ale wciąż pełni energii i niezbyt mądrych pomysłów. Gdy zjawiają się w Czerwińsku, aby Lula mogła zgromadzić materiały do książki, przypadkiem stają się świadkami pewnej historii, która swe korzenie ma w czasie II Wojny Światowej. Bazylika została splądrowana i ograbiona. Podejrzenia padają na Niemca, Dagoberta Troya, ówcześnie stacjonującego w Czerwińsku. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że on lub jego spadkobiercy wciąż są w posiadaniu zagrabionych skarbów. Czwórce przyjaciół nie pozostaje nic innego, jak wybrać się do Niemiec i sprawdzić tę teorię.
Bardzo lubię, gdy książka oprócz walorów rozrywkowych pozwala też poszerzyć horyzonty poznawcze. Tym razem lektura dostarczyła mi sporej wiedzy na temat antab. Oczywiście to podstawowe informacje, ale chcący dowiedzieć się więcej po tej historii sięgną po odpowiednie źródła. Uważam, że to bardzo udany debiut autorki. Z chęcią poczytałabym więcej tego typu lektur spod pióra pisarki.
Trudno zakwalifikować tę książkę jednoznacznie, jednak jest to lekki kryminał zabarwiony nieco humorem. Dla osób, które lubią połączenie rozrywki z dawką wiedzy historycznej, będzie to znakomity wybór. Mamy tu wszak wprowadzenie do wiedzy o antabach pojawiających się na europejskich drzwiach. Krzywe spojrzenie na moralność oraz znajomość społeczności kibiców piłkarskich to...
Albo ja miałam za duże oczekiwania, albo to nie była książka dla mnie.
Trochę za dużo chaosu, mało śmieszna (chociaż po opisie miała być bardzo zabawna). Na koniec właściwie nie wyłapałam rozwiązania (chociaż może to przez to, że słuchałam audiobooka).
Albo ja miałam za duże oczekiwania, albo to nie była książka dla mnie.
Trochę za dużo chaosu, mało śmieszna (chociaż po opisie miała być bardzo zabawna). Na koniec właściwie nie wyłapałam rozwiązania (chociaż może to przez to, że słuchałam audiobooka).
Chciałam, żeby ta recenzja była równie niezwykła jak ta książka, żeby była jej warta. I tak siedzę i wymyślam jaki by więc napisać wstęp, tylko że nic mi nie pasuje, a wiecie czemu? Czasami, gdy książka jest wybitnie dobra, po prostu nie da się opisać tego, krótką recenzją, trzeba przeczytać całą książkę by się o tym przekonać. Zrozumiałam więc, że jakbym się nie dwoiła i troiła, żeby wygłówkować na prawdę godny jej tekst recenzencki, nie dam rady, wam tego opisać. Spokojnie, jednak, coś tam wam o tej pozycji powiem, nie pozostawię jej całkowicie bez komentarza. Byłby to wielki grzech, gdybym tak uczyniła !! Proszę jedynie o tyle, by podczas czytania mojej recenzji. każdy miał z tyłu głowy, myśl że, książka jest od niej o niebo lepsza.
Grupa sześćdziesięciolatków wplątuje się w aferę kryminalną, będąc na tropie tajemnicy, średniowiecznej kołatki skradzionej przez nazistów z klasztoru w Czerwińsku w czasie wojny. A teraz stop. Przeczytajcie to zdanie jeszcze raz i zastanówcie się chwilę. Jak ta książka miałaby nie być prześmieszna z taką fabułą? "Dziewięć kołatek Troya" to istnie dobra komedia !! Pełna absurdalnie śmiesznych sytuacji, wyrażeń i ogólnie dobrego humoru. Pokazuje, że ludzie starsi, też potrafią korzystać z życia, a to ukazanie niesie za sobą wiele dobrego. Zazwyczaj czytamy książki, w których bohaterami są ludzie młodzi, oglądamy telewizje, w której młodzi również dominują, nawet w reklamach. Ogólnie media są pełne ludzi młodych, a starsi stoją gdzieś tam w cieniu, jeśli już się pojawiają, to odgrywają rolę, spokojnych, zmęczonych życiem. Otóż nie kochani, długo wyczekiwana emerytura powinna służyć, ku temu by czerpać z życia garściami, robić to na co się nigdy nie miało czasu, i nie wolno wykręcać się tutaj zmęczeniem, czy chorobami. Radość, tego nam potrzeba w tym życiu. Wszystkim, bez wyjątku ! Powinniśmy czynić ją sobie wzajemnie, i samemu sobie również, kiedy to tylko jest możliwe. A pomyślcie sami zastanówcie się, ile znacie starszych kobiet, których jedyną rozrywką jest wyjście do kościoła i oczekiwanie na wizytę wnuków, a ile znacie takich, które rozwijają swoje pasje, chodzą na wycieczki, czerpią z życia garściami? i porównajcie oba te wzorce z sobą. Powinniśmy dbać o naszych starszych, aby pożyli nam jak najdłużej, chcę zawsze i wszędzie, widzieć ogień w uśmiechach moich babć, chcę widzieć, że i im jak bohaterce naszej książki - Adzie, sprawia radość kolorowy żakiet! Dlatego książkę tą do przeczytania na pewno dam moim babciom. Sama też, chcę więcej takich książek, w których bohaterami są osoby starsze, bardzo mi się to podoba, w końcu coś innego, w końcu nie młoda i ambitna... Sami widzicie, niby prosta komedia, a jednak na prawdę ważne przesłanie ukrywa w sobie w środku.
Ukrywa też w sobie coś jeszcze. Otóż, afera kryminalna, w którą wplątała się grupa naszych bohaterów, również nie jest typowa. Ma swoje podłoże historyczne. Sięga czasów średniowiecza, a konkretniej - templariuszy, ich majątków, zagadek, intryg. Templariusze, od zawsze stanowili ciekawy motyw literacki i tutaj wcale nie jest inaczej. Fabuła skupia się wokół kołatki z motywem lwa, jaka została skradziona z zakonu w Czerwińsku w czasie wojny, bohaterowie są na jej tropie i rozwiązują zagadkę, i tutaj jest trochę prawdy a trochę fikcji. Autorka wyjaśnia nam w posłowiu, że kołatka faktycznie istniała i faktycznie została skradziona, a reszta to fikcja literacka. Jest to bardzo ponętna tajemnica, napawa zamysłami, no bo skoro coś wydarzyło się na prawdę jest to dla nas zawsze o wiele ciekawsze i przynosi nam wiedzę. Tej wiedzy tutaj nie brakuje, bardzo pięknie opisane są zarówno fakty historyczne, byt i charakterystyka templariuszy jak i cały motyw historii sztuki jaki został w powieści umieszczony. Bardzo mnie to ujęło, przepiękne opisy sztuki sakralnej, z użyciem profesjonalnych pojęć i jednocześnie z świetnym tłumaczeniem co jest co. Opowiadanie o historii, a już tym bardziej wymaga nie lada umiejętności, aby odbiorcę zaciekawić, zainteresować, aby wyjaśnić mu coś prosto i konkretnie, a nie znudzić i zniechęcić. Autorka sprostała zadaniu mistrzowsko, mogłaby być przewodnikiem po Czerwińsku, oj tak z chęcią bym się z takim udała na wycieczkę. Odebrałam to mocno osobiście, przypomniały mi się czasy, kiedy byłam jeszcze młoda, chodziłam do szkoły i uwielbiałam templariuszy, a kochałam sztukę sakralną. Musicie wiedzieć, że średniowieczna sztuka sakralna, była moim ulubionym tematem na historii sztuki, z której byłam bardzo dobra. Opowiadanie o sztuce autorki, ujęło moje serce, i powiedziałam sobie "Ej, chwila stop", zapragnęłam więcej. I tak właśnie przeczytanie tej powieści spowodowało, że udałam się na spontaniczną podróż do Pragi, by cały dzień karmić się i rozkoszować średniowieczną romańską i gotycką sztuką sakralną, relaks z czytania otrzymałam więc podwójny, najpierw literacki, później z wycieczki. Nigdy wcześniej nie podziałała tak na mnie żadna lektura. Część z was powie pewnie, że was nie interesuje kościół. To zrozumiałe, jesteśmy od siebie różni mamy różne upodobania. Zanim tak powiecie, przemyślcie to jednak dwa razy i zdajcie sobie sprawę z tego, że za większość takich rozważań, odpowiada zrażenie się do tematu, jakiego większość z nas doświadczyła, choć raz w życiu przez złego nauczyciela historii, złego przewodnika, czy zanudzającego pisarza. Pewnie część z was nie wie również, że w sztuce sakralnej nie chodzi jedynie o sam kościół. Przez wiele długich lat, kościół w swoich budynkach skrywał i przechowywał ważne dobra całych narodów, w ochronie przed napaściami i wojnami. Poza tym uświadomić sobie w końcu należy, że nie pieniądz, którego wzór i waluta wciąż się zmienia z upływem czasu, a właśnie sztuka, której wartość nigdy nie spada, są prawdziwymi skarbami. Samo odkrywanie tajemnic, jest również ciekawie, autorka doskonale to wyjaśnia, w jaki sposób przy użyciu architektury i sztuki, skrywane były wielkie tajemnice całego wszechświata. Nawet jeśli mieliście nudnego nauczyciela historii, a to co mówię jednak wydaje wam się ciekawie to na prawdę nie bójcie się zrazić. Autorka mistrzowsko wszystko wyjaśnia i wprowadza w temat, ta książka jest na prawdę ciekawa, możecie po nią sięgnąć spokojnie.
Ponadto o to aby wam się nie nudziło, poza dobrym humorem, i prześwietnym wprowadzeniem w tematy historyczno- artystyczne, autorka umieściła w książce również, malutkie detale, które urozmaicą wasz czas z pozycją jeszcze bardziej. Nie chcę tutaj za bardzo spojlerować co to jest , bo pozytywne zaskoczenie czytelnika to dodatkowy atut książki, ale troszeczkę was zachęcę zdradzając co nie co. A więc min.: dostaniecie do książki, prześliczną drewnianą zakładkę, spotkacie w niej gościnnie Danutę Stenkę, a po jej przeczytaniu, możecie zeskanować kod QR i z wiedzą, którą zdobędziecie podczas czytania, możecie spróbować swoich sił, w rozwiązaniu jeszcze jednej ciekawej zagadki, związanej z książką. Oj tych miłych niespodzianek jest mnóstwo, musicie się przekonać!
Gorąco trzymam kciuki za autorkę, z nadzieją, ze uda jej się wywalczyć ekranizacje tej powieści. Tak samo kibicuje jej również, w szerzeniu rozgłosu tej książki. Mam nadzieję że będzie ona doceniona. Obserwuje na bieżąco nowinki z instagrama i cieszy mnie to niezmiernie, że znane osoby, min.: Cleo sięgnęły po tą książkę !! A może uda się, że powstanie seria z przygodami naszych staruszków?
Chciałabym tylko dodać jeszcze, że książkę wygrałam w konkursie organizowanym przez portal "Lubię Czytać", który możecie znaleźć na instagramie i facebooku. Zadaniem konkursowym było odpowiedzieć na pytanie : "jakie są twoje wymarzone wagary" (czy jakoś tak), ja tam wylałam swoje żale, możecie zobaczyć, ale w skrócie : napisałam, że brakuje mi czasu spędzonego z mężem. No i wygrałam, i sami zobaczcie co się stało jak ją przeczytałam... Pierwszy raz od dwóch lat wyjechałam gdzieś z mężem, i to nie byle gdzie bo do Pragi, co prawda towarzyszyły nam dzieci, ale ten wyjazd był wyjątkowy, taki jakiego chciałam i potrzebowałam. Czyżby książki były magiczne? Czy jak to się stało? Z moich rozmyślań nad tymi pytaniami wynika jedno - tak, są takie książki, które są magiczne, ale pod jednym warunkiem, że pozwolimy im czynić swoją magię z sobą. Musimy umieć dostrzegać ich piękno i być na nie otwarci, to wszystko co trzeba uczynić. Książki potrafią zaskakiwać, nie zawsze poważna literatura, wniesie w nasze życie osobiste to czego szukamy, jak się okazuje komedia kryminalno przygodowa, może wykonać to lepiej od nie jednej poważnej książki.
Dlatego czytajcie "Dziewięć kołatek Troya", dajcie się zaczarować tej magicznej pozycji.
Chciałam, żeby ta recenzja była równie niezwykła jak ta książka, żeby była jej warta. I tak siedzę i wymyślam jaki by więc napisać wstęp, tylko że nic mi nie pasuje, a wiecie czemu? Czasami, gdy książka jest wybitnie dobra, po prostu nie da się opisać tego, krótką recenzją, trzeba przeczytać całą książkę by się o tym przekonać. Zrozumiałam więc, że jakbym się nie dwoiła i...
"Czasami lepiej nie mówić na głos tego, co się planuje, bo może się ziścić i głupio się z tego wycofać."
Nigdy nie jest za późno, by przeżyć wielką przygodę, rozwijać swoje pasje, czy czerpać z życia całymi garściami. Ludwika zafascynowana tematyką templariuszy, otrzymuje zaskakujacą ofertę, a mianowicie przygotowanie filmu dokumentalnego z okazji zbliżającej się setnej rocznicy wprowadzenia zakonu do Czerwińska. Do pomocy w researchu zaprasza swego partnera oraz dwójkę przyjaciół. Przyjazd do klasztoru ma jednak zaskakujący przebieg i wplątuje ich w historyczną zagadkę związaną z templariuszami i średniowieczną antabą z głową lwa.
Zawsze przyciągał mnie motyw tajemniczych zagadek, historycznych wydarzeń i średniowiecznych artefaktów. Dziewięć kołatek Troya nie dość, że opiera się na takiej tematyce, to również rozbawi, zaciekawi i wciągnie w przygodę, pełną nieprzewidzianych zwrotów akcji i wyrazistych bohaterów. Przedstawione wydarzenia są fikcyjne, ale inspirowane prawdziwymi postaciami. Autorka imponuje ogromną wiedzą i stara się nam przekazać wiele informacji z tego zakresu, co trochę spowalnia akcję i nie każdemu przypadnie go gustu. Dla mnie to jednak zaleta i z ciekawości dodatkowo sprawdzałam historie Bazyliki w Czerwińsku. Myślę, że będąc w pobliżu na pewno zwiedzę to miejsce i zwrócę uwagę na obecną replikę antaby.
Śledząc działania głównych bohaterów można rzec, że życie po sześćdziesiątce nabiera rozpędu.
Barwne charaktery ukształtowane życiowymi doświadczeniami wspólnie tworzą zaskakująco zgraną ekipę, nie raz balansujacąc na granicy prawa. Z ogromną ciekawością obserwowałam zabawne przygody, pełne dobrego humoru i ironii. Styl lekki i przystępny, a biorąc pod uwagę, że to literacki debiut czuję, że Autorka jeszcze nie raz nas zaskoczy.
"Czasami lepiej nie mówić na głos tego, co się planuje, bo może się ziścić i głupio się z tego wycofać."
Nigdy nie jest za późno, by przeżyć wielką przygodę, rozwijać swoje pasje, czy czerpać z życia całymi garściami. Ludwika zafascynowana tematyką templariuszy, otrzymuje zaskakujacą ofertę, a mianowicie przygotowanie filmu dokumentalnego z okazji zbliżającej się setnej...
„Dziewięć kołatek Troya” to debiut literacki Alicji Czarneckiej – Suls, który w ogóle nie przypomina debiutu! Książka napisana została na wysokim poziomie i z wyczuciem! Literacko autorka brzmi, jakby była naprawdę doświadczona w pisaniu świetnych książek. Co zdecydowanie urzekło mnie najbardziej to humor na wysokim poziomie. Za każdym razem z odpowiednim wyczuciem, zabawnie, ale również i dosadnie! Świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki!
Książka przybliża nam historię czwórki przyjaciół, którzy są już po sześćdziesiątce, ale nie przeszkadza im to w życiu pełnią życia i nie brak im ogromnej energii do działania! Lula to rozpoczynająca swoją karierę autorka, która tak naprawdę jeszcze nawet nie zaczęła swojej książki. W życiu towarzyszy jej Gabryś, który uwielbia przygody, a kiedyś był zdobywającym szczyty alpinistą. Ada to psycholog, która w życiu wiele doświadczyła, ale mimo to nie brak jej optymizmu i uśmiechu, natomiast jej partner Kris jest typowym informatykiem, który jest życiowym nieudacznikiem. Czwórka przyjaciół po sześćdziesiątce wybiera się do brata Petrusa do bazyliki w Czerwińsku, gdzie dostają od niego informacje z prośbą o odnalezieniu antaby zaginionej podczas II wojny światowej. Tak właśnie zaczyna się wielka, niebezpieczna i szalona przygoda przyjaciół.
Uwielbiam takie książki, które zachwycają zagadką, a dodatkowo pozwalają na odrobinę uśmiechu, które wywołuje świetnie dobrana grupa przyjaciół. Ich rozmowy, niedomówienia i miłosne perypetie, których również nie brakuje, potrafią rozbawić czytelnika i wprowadzają do książki świetny humor, który powoduje, że przez książkę się płynie!
Mało mówiący tytuł, a tak świetnie napisana książka. Nie do końca wiedziałam, czego mam się spodziewać sięgając po ten tytuł, bo jest to powieść debiutancka, a tytuł nie zdradzał wiele, ale zdecydowanie warto było dać mu szansę! Ja bardzo serdecznie polecam skusić się na ten tytuł, a z pewnością będziecie się świetnie bawić!
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu.
„Dziewięć kołatek Troya” to debiut literacki Alicji Czarneckiej – Suls, który w ogóle nie przypomina debiutu! Książka napisana została na wysokim poziomie i z wyczuciem! Literacko autorka brzmi, jakby była naprawdę doświadczona w pisaniu świetnych książek. Co zdecydowanie urzekło mnie najbardziej to humor na wysokim poziomie. Za każdym razem z odpowiednim wyczuciem,...
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎, zachwyca opowiedzianą historią, językiem, jakim powieść została napisana. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy autorki. Gdybym nie wiedziała, że Alicja Czarnecka Suls nie napisała wcześniej żadnej książki, to byłabym przekonana, że jest to dzieło doświadczonego pisarza, co oznacza tylko jedno, że autorka ma talent i potrafi pisać.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to powieść przygodowa z elementami cosy mistery crime i zagadkami historycznymi, gratka dla wszystkich, którzy interesują się historią i nie tylko.
Czwórka bohaterów powieści Dziewięć kołatek Troya to niezwykłe grono przyjaciół. Lula pełna fobii, debiutująca autorka, która nie napisała nawet wstępu do swojej książki. Gabryś to jej życiowy partner, były alpinista uwielbiający przygody. Ada empatyczna i pełna optymizmu mimo doświadczeń życiowych psycholog oraz jej partner Kris, roztargniony informatyk, który nawet na prostej drodze potrafi się zgubić. Całą ekipą, seniorzy udają się do bazyliki w Czerwińsku na rozmowę z bratem Petrusem, pasjonatem historii zakonu templariuszy, który ma im coś ważnego do przekazania. Okazuje się, że podczas II wojny światowej niemiecki naukowiec Dagobert Troy przywłaszczył sobie cenną średniowieczną antabę związaną z Templariuszami, która od wieków znajdowała się w bazylice. Marzeniem księdza dyrektora jest odzyskanie antaby, zwłaszcza że zbliża się setna rocznica, obecności zakonu salezjanów w Czerwińsku.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to niezwykle lekko napisana z niesamowitym poczuciem humoru pełna smaczków historycznych powieść. Urzeka pięknym językiem i ogromną wiedzą historyczną autorki. Czworo przyjaciół przyjeżdża do bazyliki i od razu wpada w tarapaty. Brat Petrus cieszy się bardzo z ich wizyty, chce bowiem podzielić się z nimi swoją wiedzą na temat bazyliki. Niestety wszystko idzie na opak. Najpierw zatrzaskują się za nimi drzwi do podziemi, z których tylko cudem udaje im się wyjść, a potem … nic się już nie dowiedzieli, bo zakonnik spadł z rusztowania i zapadł w śpiączkę. Gabriel znajduje w ręku nieprzytomnego zakonnika tajemniczy klucz, który zabiera ze sobą. Od tej chwili akcja powieści toczy się dynamicznie jak w sensacyjnym filmie. Czwórka przyjaciół wplątuje się w historię związaną z klasztorem salezjanów w Czerwińsku, która korzenie ma w II wojnie światowej. Po upadku brata Petrusa z rusztowania zaprzyjaźnieni emeryci postanawiają udać się do Niemiec, by udowodnić, że skradziony artefakt jest w dalszym ciągu w posiadaniu rodziny Dagoberta.
Powieść z założenia miała być pozycją rozrywkową, w której prym wiedzie grono bystrych i rześkich seniorów. Niestety chwilami nadmiar faktów historycznych przytłaczał fabułę i spowalniał akcję, ale w ogólnym rozrachunku jest to bardzo ciekawa i dobrze skonstruowana powieść. Na uwagę zasługuje grono nietypowych bohaterów, którzy nie chcą wypaść z obiegu i zniknąć bez śladu. Chcą udowodnić, że nadal mają siłę sprawczą i o czymś decydują. Postanawiają nic nie odkładać do jutra, działać tu i teraz. Nie chcą dać się odstawić na boczne tory, chcą działać i są tak zdeterminowani, że ruszają tropem człowieka, który zawłaszczył sobie podczas wojny cenny artefakt z bazyliki. Chcą udowodnić, że rodzina niemieckiego naukowca Dagoberta Troya nadal ma cenną średniowieczną antabę, związaną z templariuszami, który ich przodek ukradł podczas wojny z bazyliki w Czerwińsku. Grono przyjaciół niespodziewanie pakuje się w kłopoty, gdyż sprawy wymykają się spod kontroli i będą zmuszeni uciekać przed ścigającymi ich niemieckimi kibolami.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to świetna komedia kryminalna, której głównym motywem jest zagadka historyczna z uroczymi i ekscentrycznymi bohaterami w roli głównej. Ciepła, zabawna i pełna humoru opowieść, którą czytałam z ogromną przyjemnością. Z zapartym tchem śledziłam przygody bohaterów. Okazuje się, że wiek nie jest ograniczeniem, jak się chce można wszystko, a doświadczenie i wiedza w niektórych przypadkach są bardzo pomocne.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to zaskakująco dobra powieść sensacyjno przygodowa z ogromną dawką wiedzy historycznej napisana z niezwykłym poczuciem humoru. Na pochwałę zasługuje wydanie książki, jej oprawa i znajdujące się grafiki kołatki na początku każdego rozdziału, a także cytaty wyszukane przez autorkę, dotyczące treści. Alicja Czarnecka Suls wspomina w posłowiu, że występujące w powieści postaci, choć są inspirowane prawdziwymi, są jednak przez nią wymyślone, a oryginalna antaba, wywieziona przez Dagoberta Freya na początku drugiej wojny światowej nigdy nie wróciła na swoje miejsce, chociaż znajdowała się tutaj przez prawie tysiąc lat.
Ż𝑦𝑗 𝑡𝑎𝑘, 𝑏𝑦 𝑧𝑛𝑎𝑗𝑜𝑚𝑦𝑚 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ł𝑜 𝑠𝑖ę 𝑛𝑢𝑑𝑛𝑜, 𝑔𝑑𝑦 𝑢𝑚𝑟𝑧𝑒𝑠𝑧. – Julian Tuwim ( cytat umieszczony w powieści)
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎, zachwyca opowiedzianą historią, językiem, jakim powieść została napisana. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy autorki. Gdybym nie...
Lekka i interesująca powieść przygodowa z poszukiwaniem skarbów i tajemnicami przeszłości bliższej i dalszej. , z ciepłym humorem. Bohaterowie pokazują, że po sześćdziesiątce też można prowadzić ekscytujące i czasami niebezpieczne życie pełne przygód.
Lekka i interesująca powieść przygodowa z poszukiwaniem skarbów i tajemnicami przeszłości bliższej i dalszej. , z ciepłym humorem. Bohaterowie pokazują, że po sześćdziesiątce też można prowadzić ekscytujące i czasami niebezpieczne życie pełne przygód.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo tą pozycję sięgnąłem tylko z jednego powodu - tytuł samochodzikowej książki roku! Osoba autorki była mi nieznana, a po zapoznaniu się z życiorysem obawy nie zmalały, ale postanowiłem zaufać kapitule.
Akcja kręci się wokoło klasztoru w Czerwińsku z którego w czasie IIWŚ Niemcy ukradli bezcenną, skrywającą sekret kołatkę. Czwórka głównych bohaterów, starszych, ale nie starych, postanawia ją odnaleźć.
Ekipa to taka mentalna warszafka, ale w sympatycznej formie, takie ocieplanie wizerunku tej grupy 😉 Nawet nazewnictwo na korpo wzorowane np. starszaki. Lula i Gabryś kogoś mi bardzo przypominają, gdzieś już była podobna para, ale nie mogę sobie przypomnieć...
Wpadka w barze kibiców. Gdy przyszli pierwszy raz do pubu to mecz absolutnie ich nie interesuje, a później Lula podaje się za wielką kibickę i każdy to łyka. Później jest jeszcze gorzej. Przez ten wątek miałem ochotę porzucić czytanie, kibice to najsłabszy i najbardziej odrealniony element tej książki.
Zakończenie bez zaskoczeń, a finalna scena w klasztorze strasznie naiwna.
Powieść nierówna, ma naprawdę dobre momenty, ale przeplatają je zdecydowanie słabsze, mocno naciągane, niewiarygodne. To debiut więc będę łagodny.
PS. To zamknięta historia z zapowiedzią kontynuacji - docelowo 4 tomy.
Po tą pozycję sięgnąłem tylko z jednego powodu - tytuł samochodzikowej książki roku! Osoba autorki była mi nieznana, a po zapoznaniu się z życiorysem obawy nie zmalały, ale postanowiłem zaufać kapitule.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja kręci się wokoło klasztoru w Czerwińsku z którego w czasie IIWŚ Niemcy ukradli bezcenną, skrywającą sekret kołatkę. Czwórka głównych bohaterów, starszych, ale nie...
☕„Dziewięć kołatek Troya” to książka, która zaczyna się od lekkiego kryminału z nutą przygody, by zaskoczyć nas mnogością wątków, zagadek historycznych i bohaterów, którzy...mogą być po sześćdziesiątce, ale na pewno nie brakuje im energii!
📚To pierwsza część serii Alicji Czarneckiej-Suls, w której nie brakuje przygód, historii związanych z templariuszami oraz nietypowych bohaterów, którzy biorą sprawy w swoje ręce.
☕Fabuła skupia się na czwórce przyjaciół w wieku senioralnym: Luli, debiutującej pisarce pełnej fobii, Gabryśu, byłym alpinistą, Adzie, empatycznej psycholożce, oraz Krisie, roztargnionym informatyku. Razem postanawiają rozwiązać zagadkę związaną z templariuszami, a przy okazji… niechcący kradną cenny artefakt. Z dnia na dzień zmieniają się z detektywów w osoby ścigane przez niemieckich kiboli, a ich śledztwo przeistacza się w pełnoprawną przygodę.
📚Z początku myślałam, że będzie to lekki kryminał, coś w stylu „cosy mystery” idealny na wieczór. I rzeczywiście, książka zaczyna się w tym tonie, ale im dalej, tym bardziej akcja przyspiesza i nabiera tempa. Główna historia o kołatce, średniowiecznym artefakcie, łączy się z wątkami historycznymi, które mogą przytłoczyć. Autorka przeplata teraźniejszość z przeszłością, pokazując postać Dagoberta Troya i jego związki z nazistowskimi Niemcami. Chociaż ta część fabuły dodaje głębi, momentami byłam zagubiona w nadmiarze informacji. 🕵️♂️
☕Zdecydowanie na plus zasługują bohaterowie! Choć początkowo trudno było mi odróżnić ich od siebie, z czasem każdy z nich nabrał wyrazistości. To postacie pełne energii, otwarte na nowe wyzwania i gotowe przeżyć prawdziwą przygodę. Wiek bohaterów, choć na początku może budzić pewne wątpliwości, staje się ogromnym atutem. Autorka udowadnia, że życie po sześćdziesiątce to wcale nie koniec, a dopiero początek fascynujących przygód. Ich interakcje, wzajemna pomoc i humor sprawiają, że łatwo się do nich przywiązać.
📚Książka napisana jest w lekki, przystępny sposób. Humor, choć subtelny, świetnie przełamuje napięcie i pozwala na chwilę wytchnienia. Jest to jeden z elementów, który sprawił, że mimo chaosu fabularnego, nie chciałam odkładać książki.
☕„Dziewięć kołatek Troya” to książka, która zaczyna się od lekkiego kryminału z nutą przygody, by zaskoczyć nas mnogością wątków, zagadek historycznych i bohaterów, którzy...mogą być po sześćdziesiątce, ale na pewno nie brakuje im energii!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to📚To pierwsza część serii Alicji Czarneckiej-Suls, w której nie brakuje przygód, historii związanych z templariuszami oraz nietypowych...
W 1939 w Czerwińsku pojawia się profesor Dagobert Troy, który na rozkaz władz Rzeszy ma
„zabezpieczyć dzieła sztuki niemieckich artystów”. Opat Rafael przezornie wcześniej poukrywał skarby zgromadzone w bazylice, wszystkie za wyjątkiem średniowiecznej antaby, „jednej z dziewięciu zachowanych w Europie, od wieków wiszącej na drzwiach w bocznym portalu kościoła.”
Współcześnie Ludwika Rekucka (Lula), Adrianna Idalia Stankiewicz (Ada) oraz Gabriel Górski (Gabryś), oraz Kryspin Wiśniewski (Kris) zwiedzają bazylikę w Czerwińsku, aby przygotować się do nakręcenia filmu o templariuszach. Jednym z artefaktów, który może się łączyć bazylikę z owianymi legendami rycerzami-zakonnikami, jest antaba wyobrażająca „głowę lwa, której forma sugerowała, że jest to raczej wizerunek lwa demona pożerającego ludzką głowę, wystającą między wielkimi kłami. (…) Między kłami przewleczony był pierścień.”. Problem w tym, że antaba zaginęła w 1939 roku i prawdopodobnie znajduje się w rękach rodziny Dagoberta Troya, tylko że Troy „do końca życia zaprzeczał, że kiedykolwiek podczas wojny był w Czerwińsku”.
Czy grupie przyjaciół uda się odzyskać bezcenny artefakt, co nie udało się naukowcom przed nimi, ani nawet polskiemu rządowi? Jaką zagadkę skrywa antaba i dlaczego Troyowi tak na niej zależało?
„Dziewięć kołatek Troya” Alicji Czarneckiej-Suls to moim zdaniem ciekawe połączenie powieści przygodowej z wątkiem kryminalnym z powieścią historyczną, spiskowymi teoriami, wątkami romantycznymi i…komedią. Bo przecież czworo przyjaciół po sześćdziesiątce bawiących się w międzynarodowych poszukiwaczy zaginionych dzieł sztuki, a nawet okazyjnie we włamywaczy, próbujących zjednać sobie niemieckich kiboli musi kreować mnóstwo zabawnych sytuacji.
Alicja Czarnecka-Suls pokusiła się o prowadzenie narracji w dwóch planach czasowych – współczesnym, w którym toczy się „śledztwo” dotyczącej zaginionej antaby (czyli kołatki do drzwi) oraz w czasach II Wojny Światowej, zwłaszcza poprzez listy Troya do żony i to właśnie te listy odrobinę rozwiewają mrok skrywający tajemnicę kołatki.
To, co miało być lekką powieścią, która umili mi długie godziny lotu, okazało się wciągającą i nader edukacyjną lekturą, autorka bowiem przemyciła w tekście sporo historycznych faktów.
Muszę przyznać, że musiałam mocno wytężać zarówno uwagę, jak i pamięć, aby konfrontować przedstawiane wydarzenia z moją wiedzą historyczną bez użycia Internetu, a niestety daleko mi do Krisa i jego krisopedii (jak ja mu zazdroszczę tak wszechstronnej i unikalnej wiedzy!).
Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy okazało się, że Bazylika Zwiastowania Najświętszej Marii Panny w Czerwińsku nad Wisłą istnieje naprawdę, co więcej kołatka, która stała się osobnym bohaterem powieści, także znajdowała się na drzwiach bazyliki i została „zabezpieczona” w 1939 roku przez niemieckiego profesor Dagoberta Freya. Przynajmniej imię prawdziwy i fikcyjny profesor dzielą wspólne. (to już sprawdziłam post factum)
Wiele informacji dotyczących templariuszy znajduje swoje pokrycie w faktach historycznych. Jeśli chodzi o wykorzystanie wiedzy braci zakonnych w rytuałach okultystycznych… też byłabym skłonna w to uwierzyć, Himmler i jego ludzie poszukiwali magicznych artefaktów nie tylko w Europie, ale również poza nią.
Sami bohaterowie zostali bardzo dobrze wykreowani, każdy uzyskał indywidualne, wyróżniające go cechy, choć moim ulubieńcem został Kris z jego encyklopedyczną wiedzą.
Całość czyta się bardzo przyjemnie, choć ze względu na sporą liczbę faktów historycznych i szybkie tempo akcji należy być bardzo czujnym, inaczej można się zgubić. Pióro autorki jest tak sprawne, że aż trudno uwierzyć, że to debiut.
Powieść udowadnia, że nie tylko młodzi bohaterowie czy świetnie wyszkoleni agenci powszechnie występujący w powieściach, potrafią dostarczyć emocji i rozrywki, ba ta grupa sześćdziesięciolatków ma wiedzę, doświadczenie i spryt, których nie jeden agent mógłby pozazdrościć. Na polskim rynku wydawniczym niewiele jest powieści, w których główne skrzypce grają bohaterowie w wieku emerytalnym, a jak widać, takich bohaterów można wykreować równie ciekawie, jak młodszych.
Powieść mogę polecić wszystkim wielbicielom dobrych powieści przygodowych, którzy lubią historię.
W 1939 w Czerwińsku pojawia się profesor Dagobert Troy, który na rozkaz władz Rzeszy ma
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„zabezpieczyć dzieła sztuki niemieckich artystów”. Opat Rafael przezornie wcześniej poukrywał skarby zgromadzone w bazylice, wszystkie za wyjątkiem średniowiecznej antaby, „jednej z dziewięciu zachowanych w Europie, od wieków wiszącej na drzwiach w bocznym portalu...
„Dziewięć kołatek Troya” to pierwszy tom serii autorstwa Alicji Czarneckiej. Sięgając po tę książkę, spodziewałam się lekkiej komedii kryminalnej, która okaże się idealna na wydłużające się wieczory. Jednak czy rzeczywiście taka była?
Książka okazała się dużo bardziej złożona niż początkowo sądziłam. Teraźniejsze wątki dotyczące czwórki przyjaciół po sześćdziesiątce, przeplatają się z tymi z przeszłości tyczącymi się bezpośrednią Troya i jego działaności na rzecz nazistowskich Niemiec. W książce mamy przemycone bardzo dużo faktów i ciekawostek historycznych, które z jednej strony urozmaicają oraz uwiarygodniają całą historię, z drugiej jednak wprowadzają nieco zamieszania. Niemniej takie połączenie dwóch opowieści w jedną sprawiło, że byłam zaciekawiona fabułą.
Niestety książka okazała się dość chaotyczna. Dzieje się tu bardzo dużo, mamy kilku bohaterów, dwie linie czasowe i dość skomplikowane śledztwo. Dość szybko kryminał zmienił się w powieść przygodową z mnóstwem wątków, a akcja biegła tak szybko, że nie miałam czasu zastanowić się nad odkryciami poczynionymi przez przyjaciół. To wszystko sprawia, że momentami byłam przytłoczona natłokiem wydarzeń i wiadomości, przez co zdarzało mi się gubić w fabule. Brakowało mi tu jakiegoś uporządkowania, dobrego przemyślenia treści. Ponadto było kilka zdarzeń, które nazwałabym nieco absurdalnymi i odrealnionymi, co niestety dla mnie stanowiło minus tej powieści.
Za to podobała mi się kreacja bohaterów. Początkowo byli do siebie bardzo podobni, przez co mi się mylili, jednak szybko każdy dostał swoje własne cechy osobowości, które wyróżniały go na tle pozostałych. Cała ta paczka pokazuje, że wiek to tylko liczba i przygodę życia można przeżyć także po sześćdziesiątce. Podobało mi się ich nieszablonowe myślenie, a także cechującą ich nutka szaleństwa oraz bijącą od nich pozytywność. To sprawiło, że zyskali moją sympatię.
Książka napisana została lekkim, przyjemnym piórem. Nie brakuje tu subtelnego humoru, dzięki któremu nieraz uśmiechnęłam się pod nosem. Autorka stworzyła dzięki temu klimat, który bardzo mi się spodobał i sprawił, że mimo chaosu fabularnego, chciałam poznać tę historię do końca.
Czy polecam Wam tę książkę? Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Ma wiele mocnych stron i strasznie ciekawy pomysł na fabułę. Jednak jej chaotyczność sprawiała, że dość często się w niej gubiłam, przez co się irytowałam. Jeśli taki chaos fabularny Wam nie przeszkadza, myślę, że warto dać jej szansę. Ja na pewno sięgnę po drugi tom, by dowiedzieć się, co jeszcze ciekawego spotkało paczkę przyjaciół.
„Dziewięć kołatek Troya” to pierwszy tom serii autorstwa Alicji Czarneckiej. Sięgając po tę książkę, spodziewałam się lekkiej komedii kryminalnej, która okaże się idealna na wydłużające się wieczory. Jednak czy rzeczywiście taka była?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka okazała się dużo bardziej złożona niż początkowo sądziłam. Teraźniejsze wątki dotyczące czwórki przyjaciół po sześćdziesiątce,...
"Dziewięć kołatek Troya" Alicji Czarneckiej-Suls to historia trochę w stylu Indian Jonesa, tylko na naszym polskim gruncie.
Głównymi bohaterami jest tu grupa przyjaciół, w trochę starszym, dojrzałym wieku, która splotem różnego rodzaju okoliczności, zostaje wplątana w akcję przygodowo-awanturniczą. A żeby być dosłownym, to sami się w nią wplątują....co niektórzy nawet z wielką ochotą.
I czytając tę historię, doszłam do wniosku, że wiek to tylko liczby i nie powinien być przeszkodą, by żyć pełnią życia i osiadać na mieliźnie.
Jej główną osią jest pewna zaginiona kołatka z bazyliki, kołatka, która stanowi zabytkowy artefakt. Jej odzyskanie nie jest takie proste i wiąże się z pewnymi, nazwijmy to, niedogodnościami. Ale nasza szalona ekipa, jest naprawdę zdolna do wszystkiego, by ją odzyskać. Ale nic więcej nie zdradzę, sami się przekonajcie.
Jest w niej ogrom wiadomości historycznych, wydarzeń z przeszłości i faktów, które mogą trochę wprowadzać nam mętlik w głowie. Na pewno wielbiciele historii będą zachwyceni, ale jeśli historia nie jest Waszym pierwszym wyborem, to mogą was trochę przytłoczyć.
Nie brak w niej też humoru, ironii oraz dobrze wykreowanych bohaterów, których trudno nie lubić. No i oczywiście mamy tu czarny charakter, bo wiadomo, że dodaje on zawsze trochę emocji.
Podsumowując...dla wielbicieli historii i smaczków historycznych, będzie idealną lekturą.
"Dziewięć kołatek Troya" Alicji Czarneckiej-Suls to historia trochę w stylu Indian Jonesa, tylko na naszym polskim gruncie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównymi bohaterami jest tu grupa przyjaciół, w trochę starszym, dojrzałym wieku, która splotem różnego rodzaju okoliczności, zostaje wplątana w akcję przygodowo-awanturniczą. A żeby być dosłownym, to sami się w nią wplątują....co niektórzy nawet z...
Bardzo intrygująca zagadka, przeplatana wieloma historycznymi opowieściami i legendami, której towarzyszy wysublimowany humor. Nadzwyczajni bohaterowie z różnorodnymi zainteresowaniami i fobiami, którzy podejmując się trudnych i żmudnych poszukiwań pewnej starodawnej kołatki z bazyliki, natrafiają na przygody rodem z filmu Indiana Jones! Ja jednak z tego typu książkami mam właśnie takie relacje, że choć bardzo mi się podobają to jednak ta mnogość danych faktów i wydarzeń z przeszłości niekiedy powoduje u mnie mały mętlik w głowie, stąd właśnie moja myśl, że w filmach jakoś inaczej to wszystko odbieram i fabuła jest dla mnie bardziej przystępna w odbiorze, więc teraz zdecydowanie chętniej zobaczyłabym film o tym samym tytule 😉
Nie zrozumcie mnie jednak źle, to bardzo dobra książka i absolutnie świetny debiut autorski (tego akurat w ogóle nie można poczuć) i z pewnością spodoba się wielu czytelnikom, szczególnie tym zafascynowanym historycznymi zagadnieniami. Mnie osobiście jednak niektóre opisy nieco nużyły, więc nie ukrywam, że sporo z nich zwyczajnie pomijałam, ale ogólnie książkę oceniam 7/10 ⭐️
Bardzo intrygująca zagadka, przeplatana wieloma historycznymi opowieściami i legendami, której towarzyszy wysublimowany humor. Nadzwyczajni bohaterowie z różnorodnymi zainteresowaniami i fobiami, którzy podejmując się trudnych i żmudnych poszukiwań pewnej starodawnej kołatki z bazyliki, natrafiają na przygody rodem z filmu Indiana Jones! Ja jednak z tego typu książkami mam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dziewięć kołatek Troya" to debiutancka powieść autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls, która została wydana nakładem Wydawnictwa Mięta.
Za egzemplarz książki do recenzji w ramach współpracy barterowej dziękuję bardzo wydawcy.
Ja tą książkę wręcz pochłonęłam! Nadal nie wierzę, że jest to debiut autorki! Jest to bardzo przyjemna komedia przygodowa, a nawet bym tu dodała, że i trochę kryminalna. Zagadka jest tak wciągająca, że nie da się oderwać od książki, a dodatkowo postacie tak charakterne, że nie sposób ich nie polubić. Z zaciekawieniem czytamy książkę aż do ostatniej strony, również słowa od autorki.
Warto w przypadku tej powieści pochwalić również wysoki poziom humoru, który mnie totalnie kupił i czytałam tą historię ciągle z bananem na twarzy. Już dawno żadna książka mnie aż tak nie rozbawiła, a dużą zasługę w tym miała również kreacja bohaterów.
Autorka przedstawia ciekawą zagadkę z przeszłości i jej rozwiązanie. Motyw templariuszy uwielbiam więc tym większy był dla mnie zachwyt gdy właśnie tu go dostałam!
Ogromnie polecam Wam sięgnąć po tą książkę! Ta historia poprawi humor nawet w najbardziej deszczowy dzień i pochłonie bez reszty.
"Dziewięć kołatek Troya" to debiutancka powieść autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls, która została wydana nakładem Wydawnictwa Mięta.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa egzemplarz książki do recenzji w ramach współpracy barterowej dziękuję bardzo wydawcy.
Ja tą książkę wręcz pochłonęłam! Nadal nie wierzę, że jest to debiut autorki! Jest to bardzo przyjemna komedia przygodowa, a nawet bym tu dodała, że i...
Nie przepadam za opisami na okładkach książek - a to zdradzą za dużo z treści, a to odkrywają jakąś tajemnicę. A czasami o zgrozo, przyrównują daną publikację do bestsellerów znanych przez wszystkich.
Dziwnym trafem, ja zawsze widzę co innego ;)
Może jest i nawiązanie do "Imienia róży" Umberto Eco (klasztor, bazylika czy wątki średniowieczne), akcja wartka jak u Dana Browna, ale bohaterowie... Tu nawiązałabym do klasyki gatunku - Panna Marple oraz Herkules Poirot (pióra Agathy Christie). to tacy "seniorzy" przy których każdy złapie zadyszkę, a ich błyskotliwość i logiczne myślenie pozostawiają konkurencję w tyle.
Poznajcie bohaterów powieści Alicji Czarneckiej-Suls i sami oceńcie ;)
Lula (chyba najbardziej mnie urzekła) to początkująca pisarka. Jej partnerem jest Gabryś (alpinista), bardzo empatyczna pani psycholog - Ada oraz wiecznie roztargniony Kris. Ta różnorodna paczka przyjaciół jedzie w odwiedziny do brata Petrusa, który zaproponował nakręcenie rocznicowego filmu o zakonie w Czerwińsku. Zakonnik dzieli się z nimi swoją wiedzą na temat zabytkowej bazyliki i ciekawostek sakralno-zabytkowych. Największą ciekawość wzbudza jednak wśród emerytowanych gości sprawa zaginionej średniowiecznej antaby. Łeb lwa z ludzką głową w paszczy to cenna pamiątka średniowiecznego kunsztu rzemieślniczego. Została jednak skradziona podczas II wojny z bazyliki w Czerwińsku przez niemieckiego naukowca Dagoberta Troya. Zakonnik jest przekonany, że cenny artefakt nadal jest w posiadaniu spadkobierców Troya i chciałby ją odzyskać. Nasza czwórka przyjaciół postanawia poprowadzić własne śledztwo.
Czy, bądź co bądź, seniorzy są w stanie rozwikłać tą historyczną zagadkę i zwrócić antabę prawowitemu właścicielowi?
Początek książki, przez wielość informacji ciut spowolnił moje czytanie, bo... Jako czytelniczka z masą natręctw na tle literatury przyznaję, że znów musiałam sprawdzić miejsce akcji i historyczne konotacje. To jest silniejsze ode mnie - jedną ręką trzymałam książkę, drugą wpisywałam w wyszukiwarkę nurtujące mnie zagadnienia, by potem sięgać nią po żeń-szeń od Ziółko (na poprawić pamięci). Cała ta zabawa w sprawdzanie daje mi to też pewien obraz, jak autorka książki zaangażowała się w pisanie. Uważam, ze research jest ważny. Powieść lekka, zabawna a jednak odkrywa przed nami sporo ciekawostek historycznych. Widać tu ogrom wykonanej pracy.
Bohaterowie są konkretni, z krwi i kości. Świetnie przedstawieni i prawdziwi w swych reakcjach. Chciałoby się taką grupę rześką "seniorów" mieć koło siebie i razem dać się wciągnąć w wir przygody.
Akcja, humor i zagadka to idealny przepis na świetną książkę. Tu wszystko zagrało w 100%. Warto dać się wciągnąć w poszukiwanie kołatki.
Dziękuję Wydawnictwu Mięta za egzemplarz książki do recenzji.
Nie przepadam za opisami na okładkach książek - a to zdradzą za dużo z treści, a to odkrywają jakąś tajemnicę. A czasami o zgrozo, przyrównują daną publikację do bestsellerów znanych przez wszystkich.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwnym trafem, ja zawsze widzę co innego ;)
Może jest i nawiązanie do "Imienia róży" Umberto Eco (klasztor, bazylika czy wątki średniowieczne), akcja wartka jak u Dana...
Świetna historia, bohaterowie z krwi i kości, wartka akcja i barwny język.
Raczej nie śmieję się głośno nad książką, a tu takich momentów nie brakowało. Sceny są tak sugestywnie opisane, jakby człowiek sam miał za chwilę rozprawić się z kibicami albo walczyć ...z wrednym gołębiem. Więcej nie zdradzam, przeczytajcie sami.
PS. Zarwana noc nad książką gwarantowana:)
Świetna historia, bohaterowie z krwi i kości, wartka akcja i barwny język.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRaczej nie śmieję się głośno nad książką, a tu takich momentów nie brakowało. Sceny są tak sugestywnie opisane, jakby człowiek sam miał za chwilę rozprawić się z kibicami albo walczyć ...z wrednym gołębiem. Więcej nie zdradzam, przeczytajcie sami.
PS. Zarwana noc nad książką gwarantowana:)
Alicja Czarnecka-Suls daje nam wszystko, co trzeba, żeby się śpieszyć z pracy, zakupów, czy też skądkowiek indziej, żeby zasiąść do lektury tej książki. I dzieje się z nami coś, co znamy, my czytelnicy. Zaczyna tylko istnieć dla nas ten świat, który Autorka stworzyła. Stworzyła, jakby, tylko dla nas.
Alicja Czarnecka-Suls daje nam wszystko, co trzeba, żeby się śpieszyć z pracy, zakupów, czy też skądkowiek indziej, żeby zasiąść do lektury tej książki. I dzieje się z nami coś, co znamy, my czytelnicy. Zaczyna tylko istnieć dla nas ten świat, który Autorka stworzyła. Stworzyła, jakby, tylko dla nas.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dziewięć kołatek Troya” autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls to literacka symfonia przygody, humoru i refleksji, w której mistrzowsko łączy tajemnicę z ciepłem ludzkich relacji. Książka jest jak doskonale skomponowany utwór – każdy rozdział to inna melodia, a wspólnie tworzą one niezapomnianą historię o poszukiwaniu sensu i radości życia. Autorka z lekkością prowadzi nas przez labirynt historycznych zagadek i współczesnych perypetii, przypominając, że nawet w jesieni życia można odnaleźć smak przygody.
Historia opowiada o grupie przyjaciół w wieku, który społeczeństwo nazwałoby „seniorskim”, ale ich dusze tętnią młodzieńczą energią i ciekawością świata. Lula, Gabryś, Ada i Kris nie tylko stawiają czoła tajemniczym intrygom związanym z zaginioną kołatką o templariuszowskich korzeniach, lecz także odnajdują w sobie odwagę, by na nowo odkrywać swoje możliwości i pasje. Każdy z bohaterów jest jak osobny świat – pełen barw, sprzeczności i marzeń, w których nie sposób się nie zakochać.
Alicja Czarnecka-Suls serwuje nam powieść pełną wdzięku i inteligencji. To odświeżająca i zabawna podróż, która przypomina, że życie potrafi zaskakiwać na każdym etapie. Poczucie humoru autorki, okraszone szczyptą ironii, czyni każdą stronę radością do czytania, a jednocześnie wprowadza refleksję nad tym, że odwaga, miłość i przyjaźń nie znają granic czasu.
Tłem tej niezwykłej historii jest świat, w którym przeszłość i teraźniejszość splatają się w intrygującym tańcu. Pani Alicja maluje obraz współczesności przeplatany wspomnieniami i historycznymi nawiązaniami, które ożywiają zapomniane legendy i dawno utracone skarby. Motywy rycerskich zakonów, unikalne artefakty i pełne emocji przygody bohaterów tworzą harmonijną całość, która wciąga od pierwszej strony.
To powieść będąca hołdem dla tych, którzy odważnie żyją pełnią życia, niezależnie od opinii świata. To opowieść o poszukiwaniu sensu, radości i prawdy, pozostawiająca czytelnika z ciepłym uśmiechem i przekonaniem, że na przygodę nigdy nie jest za późno. Jest wyjątkowa, piękna i oryginalna – po prostu niezapomniana
„Dziewięć kołatek Troya” autorstwa Alicji Czarneckiej-Suls to literacka symfonia przygody, humoru i refleksji, w której mistrzowsko łączy tajemnicę z ciepłem ludzkich relacji. Książka jest jak doskonale skomponowany utwór – każdy rozdział to inna melodia, a wspólnie tworzą one niezapomnianą historię o poszukiwaniu sensu i radości życia. Autorka z lekkością prowadzi nas...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam tego typu książki – mogłabym pochłaniać je bez końca! Doskonały humor, barwny i interesujący język, a do tego te pełne emocji perypetie emerytów... po prostu rewelacja! Każda strona bawi i wciąga coraz bardziej. Gorąco polecam każdemu, kto szuka lekkiej i zabawnej lektury, która poprawi nastrój i pozwoli się odprężyć.
Uwielbiam tego typu książki – mogłabym pochłaniać je bez końca! Doskonały humor, barwny i interesujący język, a do tego te pełne emocji perypetie emerytów... po prostu rewelacja! Każda strona bawi i wciąga coraz bardziej. Gorąco polecam każdemu, kto szuka lekkiej i zabawnej lektury, która poprawi nastrój i pozwoli się odprężyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięćdziesięciodziewięcioletnia psycholog Adrianna Idalia Stankiewicz, sześćdziesięciodwuletni informatyk Kryspin Marek Wiśniewski, sześćdziesięciotrzyletni Gabriel Górski prywatny przedsiebiorca i były alpinista oraz Ludwika Rekucka reżyserka i początkująca pisarka, mieli udać się na miłą wycieczkę. Brat Petrus umówił się z nimi na spotkanie, by porozmawiać o filmie z okazji rocznicy stu lat, odkąd zakon wprowadził się do Czerwińska. Przeżywająca rodzaj kryzysu twórczego Lula postanawia włączyć przyjaciół do wspólnego projektu. Propozycja Petrusa była dla wszystkich prezentem od losu i postanowili dobrze ją wykorzystać. Zakonnik dzieli się z nimi wiedzą na temat bazyliki i wprowadza ich w temat. Na każdym miejscu znajdują coś ciekawego. Najbardziej intryguje ich jednak sprawa średniowiecznej antaby, po której ślad zaginął.
Średniowieczna antaba, jedna z dziewięciu zachowanych w Europie kołatek jest jednym z najstarszych i najcenniejszych śladów zamierzchłych czasów. Przerażający łeb lwa z ludzką głową w otwartej paszczy, został odkręcony od drzwi podczas wojny z bazyliki w Czerwińsku przez niemieckiego naukowca Dagoberta Troya. Po wojnie próbowano ją odzyskać ale Troy i jego rodzina odrzucali konsekwentnie żądania oddania kołatki. Petrus jest przekonany, że kołatka nadal jest w rękach rodziny a im bardzo zależy aby ją odzyskać po latach. To niebagatelna sprawa, żeby mieć antabę z powrotem. W bazylice zaczyna dochodzić do niepokojących wydarzeń i "zbiegów okoliczności". Nie mogą się wycofać, ponieważ i tak są wplątani w tę sprawę. Postanawiają przeprowadzić własne śledztwo, które przybiera nieoczekiwany obrót. Ich krokiem podąża bowiem stado niemieckich kiboli. Czy przyjaciele odnajdą kołatkę i rozwiążą kryjącą się za antabą zagadkę historyczną?
Czwórka emerytowanych i nietuzinkowych przyjaciół trafia na ślad intrygującej zagadki historycznej. Ileż ciekawych rzeczy można wynieść z tej lektury, ile zabawy może nam ona dostarczyć, żal byłoby jej nie przeczytać. Cudowna, doskonała, zmusiła mnie do sprawdzania zagadek, grzebania w internecie w poszukiwaniu wątków, które porusza. Autorka zastosowała sprawdzony schemat, który przynosi jej permanentny sukces. Wymyślona teoria spiskowa, naukowe fakty bądź religijne tajemnice powodują, że powieść czyta się szybko. Książka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy, której nigdy nie za wiele. Niewielu pisarzy potrafi w tak przystępny sposób przekazać tak dużą dawkę wiedzy, którą zapamiętuje się mimowolnie.
"Dziewięć kołatek Troya" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki ale z pewnością nie ostatnie. Na początku trochę zwątpiłam, w pewnym momencie zaczęła mnie lekko nudzić, ale w momencie gdy akcja się rozwinęła wciągnęła mnie bez reszty. Rozwiązywanie tych wszystkich tajemnic wraz z bohaterami było bardzo ciekawym zajęciem podczas czytania książki. Nie da się nie polubić tej powieści jak i samych bohaterów. Wspaniała akcja, opisy, świetne pomysły na wybrnięcie z niektórych sytuacji, no i oczywiście niezastąpieni bohaterowie. Biorąc się za tę książkę, nie wiedziałam za dobrze o czym to jest. Czytałam w ciemno. I Wam także polecam w ten sposób. Nie sugerujcie się niczym. Naprawdę WARTO!
Powieść mnie urzekła, czytało się lekko i z podekscytowaniem aż do ostatniej strony. W każdym rozdziale byłam ciekawa jak potoczy się dalsza akcja. I zagadki. To czysta sztuka literacka, trafiająca się dość rzadko, a więc korzystajmy! Polecam!
Pięćdziesięciodziewięcioletnia psycholog Adrianna Idalia Stankiewicz, sześćdziesięciodwuletni informatyk Kryspin Marek Wiśniewski, sześćdziesięciotrzyletni Gabriel Górski prywatny przedsiebiorca i były alpinista oraz Ludwika Rekucka reżyserka i początkująca pisarka, mieli udać się na miłą wycieczkę. Brat Petrus umówił się z nimi na spotkanie, by porozmawiać o filmie z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to moje pierwsze spotkanie z ta autorką ale zdecydowanie nie ostatnie. Kompletnie nie spodziewałam się takiej histori ale jestem po prostu nią zachwycona. Historia opowiada o czwórce emerytowanych przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny. Niewinne śledztwo zamienia się w dużą aferę, a przyjaciele trafiają na różne niebezpieczeństwa i dorabiają sobie wrogów. Historię czyta się szybko, wprost nie mogłam się od niej oderwać i gdyby nie to, że musiałam wyjść do pracy to pewnie przeczytałabym ją za jednym razem. Naprawdę nie spodziewałam się, że książka przygodowa tak mnie wciągnie. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, mają swoje charaktery przez co nie są płascy i da się ich polubić. Pióro autorki również przypadło mi do gustu i z chęcią jeszcze sięgnę po książki autorki.
Jest to moje pierwsze spotkanie z ta autorką ale zdecydowanie nie ostatnie. Kompletnie nie spodziewałam się takiej histori ale jestem po prostu nią zachwycona. Historia opowiada o czwórce emerytowanych przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa historia, śmieszne momenty, ogólnie fajna.
Ciekawa historia, śmieszne momenty, ogólnie fajna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dziewięć kołatek Troya" to historia czwórki emerytowanych, nietuzinkowych przyjaciół przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny. Niewinne śledztwo zamienia się w dużą aferę, a ekipa staje w obliczu nieoczekiwanych niebezpieczeństw i wrogów!
Jest to debiut autorki o ciekawym pomyśle i niezłym wykonaniu, który prowadzi przez meandry historii pomieszane z fikcją, bawiąc się różnorodnymi odniesieniami i zagadkami. Widać tu szczególnie szeroką erudycję i pasję historyczną pani Czarneckiej-Suls, która fantastycznie odnajduje się w tych meandrach i umie lawirować pomiędzy tym, co stanowi prawdziwą tajemnice, a tym, co mogło, a niekoniecznie się wydarzyło.
Autorka stworzyła barwnych bohaterów, którzy wzbudzają sporo sympatii. Nieco przerysowani, czasami infantylni, ale przyjemni w odbiorze ze swoimi nietypowymi cechami i nawykami. Zapadają całkiem nieźle w pamięci i czytanie ich perypetii sprawia frajdę. Szczególnie tu polubiłam Lulę, której wszędzie pełno i ma szczególnie kreatywne zagrywki - akcja z kibolami należy do jednej z moich ulubionych scen😁
Fabuła jest pełna lawirowania pomiędzy czasami drugiej wojny światowej a współczesnością. Jak na komedię kryminalną przystało, jest tu całkiem interesujące śledztwo i spora dawka żartów sytuacyjnych i dialogowych. Nie był to może w pełni mój typ poczucia humoru, niemniej kilka razy parsknęłam śmiechem pod nosem, za co duży plus.
Nieco mniej przypadła mi do gustu pewna wyczuwalna chaotycznosc całości i sporo dygresji czy pobocznych wątków, które odrywaly mnie od głównego nurtu akcji. Nie wszystkie momenty uważałam za konieczne, a przeskoki między nimi, a do tego między perspektywami czasowymi w pewnym momencie zaczynały mnie nużyć i utrudniały skupienie i zaangażowanie w lekturze bliżej końca. Moim zdaniem przydałoby się tu więcej uporządkowania🤔
Jest to obiecujący debiut, który, pomimo pewnych niedociągnięć, czytało się nieźle i myślę, że autorka ma jeszcze sporo do zaoferowania - ja chętnie sprawdzę, jak wypadnie kolejny tytuł😊
"Dziewięć kołatek Troya" to historia czwórki emerytowanych, nietuzinkowych przyjaciół przyjaciół, którzy przez chcą udowodnić, że rodzina słynnego niemieckiego naukowca posiada cenną średniowieczną antabę związaną z templariuszami, a ukradzioną w czasie wojny. Niewinne śledztwo zamienia się w dużą aferę, a ekipa staje w obliczu nieoczekiwanych niebezpieczeństw i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUśmiałam się czytając historię poszukiwawczą bandy seniorów. Ekipa szukając zaginionej antaby przeżywa ciekawe perypetie i spotyka nie mniej ciekawych ludzi na swojej drodze.
Ataki,pościgi i porwanie brzmi dobrze?
Podeszłam do tej historii z dużą dozą humoru i bawiłam się przednio. Utożsamiam się ze wszystkimi pomysłami grupy bo nasza rodzina jest podobna charakterem. Ta historia udowadnia,że wiek to tylko liczba i stan umysłu 🤭
Spora dawka wiedzy historycznej opowiedziana ciekawie i zabawnie. Templariusze,ultralsi i kibole to mieszanka wybuchowa a połączona z ekscentryczną ekipą starszego państwa to dobrze spędzony czas 🤗
Uśmiałam się czytając historię poszukiwawczą bandy seniorów. Ekipa szukając zaginionej antaby przeżywa ciekawe perypetie i spotyka nie mniej ciekawych ludzi na swojej drodze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAtaki,pościgi i porwanie brzmi dobrze?
Podeszłam do tej historii z dużą dozą humoru i bawiłam się przednio. Utożsamiam się ze wszystkimi pomysłami grupy bo nasza rodzina jest podobna charakterem. Ta...
9 kołatek Troya Alicji Czarneckiej Suls to kolejna pozycja z jednego z moich ulubionych gatunków książek, od których między innymi zaczęła się moja pasja do literatury. A jest to sensacyjna przygodówka z historią w tle w tym przypadku z bardzo ciekawymi postaciami.
„…….. jakie kłopoty, nikt na nas nie zwróci uwagi, bo jesteśmy w wieku, kiedy zaczynamy być przezroczyści dla innych, a poza tym kto by podejrzewał o cokolwiek takie słodkie staruszki jak Wy….”
I już na początku książki poznajemy odwieczny problem starszych ludzi w wieku okołoemerytalnym. Lula, Kris, Ada oraz Gabriel należą do takiej właśnie grupy. Mimo wszystko nie jest im to straszne, gdyż mają czas na realizację swoich projektów. Jednym z nich jest książka Ludwiki, do której szuka materiałów dotyczących antaby, którą według pewnych źródeł wywiózł z Polski Dagobert Troy. I tu zaczyna się niezwykła przygoda z różnymi zwrotami akcji. I to jakimi. Czwórka przyjaciół tropem kołatek jedzie z Czerwińska do Stuttgartu i tam dzięki pewnym zdarzeniom odnajduje kolejne wskazówki i nie tylko.
Ale czy na pewno? Czy to będzie koniec ich perypetii? A może początek większej przygody dotyczącej skarbu templariuszy? Co przy okazji wyjdzie na jaw? Komu najbardziej zależy na odnalezieniu kołatek i czemu? Czy to możliwe, że w Polsce został schowany skarb templariuszy i w jaki sposób?
9 kołatek Troja to historia jakich wiele, ale jednak nie do końca. Wszystko dzięki wyrazistym postaciom i dość szybkiej akcji. Ważne ciekawostki historyczne na początku trochę zwalniają tempo książki natomiast poczucie humoru nadrabia wszystko. Bo charakterne staruszki mogą zrobić wszystko….
Przy pierwszej powieści Alicji Czarneckiej Suls nie da się nudzić. Be jest tu i akcja i tajemnica oraz wiele innych ciekawych tematów. Wszystko jest spięte w wysmakowaną całość, przy której można się i uśmiać i czegoś nowego dowiedzieć. I przy okazji poznać miłość z perspektywy starszych ludzi. Czy jest ona w ogóle jeszcze możliwa w ich wieku?
Jestem pod wrażeniem literackiego debiutu producentki programów telewizyjnych i chcę więcej. Bo końcówka 10 kołatek Troya daje nadzieję na coś więcej…
Szczerze polecam i starszym i młodszym czytelnikom na jesienne wieczory.
9 kołatek Troya Alicji Czarneckiej Suls to kolejna pozycja z jednego z moich ulubionych gatunków książek, od których między innymi zaczęła się moja pasja do literatury. A jest to sensacyjna przygodówka z historią w tle w tym przypadku z bardzo ciekawymi postaciami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„…….. jakie kłopoty, nikt na nas nie zwróci uwagi, bo jesteśmy w wieku, kiedy zaczynamy być...
Powieść została mi zarekomendowana jako komedia kryminalna. Spodziewałam się zatem książki, która mogłaby wyjść spod pióra p. Joanny Chmielewskiej, a może p. Iwony Banach. Czyli zawiła intryga, absurdalne zbiegi okoliczności a przede wszystkim cięte riposty i celne spostrzeżenia. Tymczasem to nie tędy droga. Żart jest. Lecz zdarza się rzadko, rzec by można sporadycznie. Za to wiedzy historycznej, zdecydowanie sprytnie przekazanej czytelnikowi, znajdziemy tu co niemiara. Dowiemy się sporo o historii średniowiecznej Europy, zakusach Filipa Pięknego na majątek templariuszy (po tym jak już zagarnął ten należący do Żydów, którzy osiedlili się we Francji), architekturze gotyckiej, a przede wszystkim o bazylice w Czerwińsku. Nie zapominajmy o antabach, potocznie zwanych kołatkami. Informacje wprost z kronik są elegancko przemieszane z fikcją literacką, a czytelnik może, ale nie musi, postarać odsiać fakty od fantazji autorki. Podsumowując – całkiem udany debiut. Nawet pomimo moich podejrzeń, że główna bohaterka to alter ego pisarki, co wcale nie musi oznaczać, że kolejne kobiece postaci będą podobne. Fabuła jest wciągająca, następujące po sobie wydarzenia zaskakują, a bohaterowie przekonują, że sześćdziesiąt lat to wiek, kiedy doświadczenie i wiedza pozwalają niejedno osiągnąć. Polecam.
Powieść została mi zarekomendowana jako komedia kryminalna. Spodziewałam się zatem książki, która mogłaby wyjść spod pióra p. Joanny Chmielewskiej, a może p. Iwony Banach. Czyli zawiła intryga, absurdalne zbiegi okoliczności a przede wszystkim cięte riposty i celne spostrzeżenia. Tymczasem to nie tędy droga. Żart jest. Lecz zdarza się rzadko, rzec by można sporadycznie. Za...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby szybko się czyta, a jednak historia ciągnie się jak makaron. Z jednej strony zabawna, ale aż infantylna. Przeczytałam, bo nie miałam pod ręką nic innego - ale bardziej rozczarowanie niż relaks.
Niby szybko się czyta, a jednak historia ciągnie się jak makaron. Z jednej strony zabawna, ale aż infantylna. Przeczytałam, bo nie miałam pod ręką nic innego - ale bardziej rozczarowanie niż relaks.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka na raz! Skrzyżowanie Chmielewskiej z Christie z ekipą Pana Samochodzika. Świetna szybka akcja, autoironia i błyskotliwy żart. Zamawiam dla przyjaciółki, z którą połykałyśmy w liceum Chmielewską!!! Czekam na drugą część :)
Książka na raz! Skrzyżowanie Chmielewskiej z Christie z ekipą Pana Samochodzika. Świetna szybka akcja, autoironia i błyskotliwy żart. Zamawiam dla przyjaciółki, z którą połykałyśmy w liceum Chmielewską!!! Czekam na drugą część :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🔥🔥🔥RECENZJA 🔥🔥🔥
Ludwika Rekucka to reżyserka telewizyjna oraz początkująca pisarka. Dostała propozycję od brata Petrusa aby nagrać film o Czerwińsku. Postanawia się tam wybrać, towarzystwa dotrzymują jej Adrianna - pani psycholog, Gabriel- partner życiowy Ludwiki oraz były alpinista oraz Kris - informatyk. Na miejscu brat Petrus opowiada im historię zaginionej antaby z głową lwa. Potem w dziwnych okolicznościach Petrus ulega wypadkowi i trafia w ciężkim stanie do szpitala. Seniorzy natomiast postanawiają odnaleźć zaginioną antebę, i zaczynają swoje własne śledztwo. Pierwszym tropem, na który trafiają jest osoba Dagoberta Troya. To prawdopodobnie on stoi za tą kradzieżą. Aby się dowiedzieć że podejrzenia są słuszne wybierają się do Stuttgartu.
Czy uda im się odnaleźć zaginioną antabę? Jakie przygody czekają tą zwariowaną i jakże oryginalną ekipę?
Książka opowiada o losach czwórki przyjaciół po sześćdziesiątce, którzy mam wrażenie dopiero teraz zaczynają żyć na dobre. Oczywiście nie obędzie się bez wielu ciekawych incydentów i przygód jakie czekają na ich drodze. Mimo iż diametralnie się od siebie różnią to stanowią zgraną grupę przyjaciół, którzy niejednokrotnie nas rozbawią a także będziemy świadkami ich miłosnych perypeti. Jest to książka, która zadowoli każdego fana książek z historią w tle. Można ją zaliczyć do lekkich komedi kryminalnych 😉
Za egzemplarz do recenzji dziękuję bardzo wydawnictwu @wydawnictwo_mieta 😘😘
#ksiazkoholizm #książka #recenzja #recenzjaksiążki #bookstagram #współpracabarterowa #współpraca #czytanieuzależnia #book #czytanienieboli #komediakryminalna #zycieposzescdziesiatce #przygoda #przyjaciele #wydawnictwomięta #dziewięćkołatektroya
🔥🔥🔥RECENZJA 🔥🔥🔥
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudwika Rekucka to reżyserka telewizyjna oraz początkująca pisarka. Dostała propozycję od brata Petrusa aby nagrać film o Czerwińsku. Postanawia się tam wybrać, towarzystwa dotrzymują jej Adrianna - pani psycholog, Gabriel- partner życiowy Ludwiki oraz były alpinista oraz Kris - informatyk. Na miejscu brat Petrus opowiada im historię zaginionej antaby z...
Trudno zakwalifikować tę książkę jednoznacznie, jednak jest to lekki kryminał zabarwiony nieco humorem. Dla osób, które lubią połączenie rozrywki z dawką wiedzy historycznej, będzie to znakomity wybór. Mamy tu wszak wprowadzenie do wiedzy o antabach pojawiających się na europejskich drzwiach. Krzywe spojrzenie na moralność oraz znajomość społeczności kibiców piłkarskich to dodatkowy smaczek książki. Połączenie bohaterów w mocno średnim wieku z wątkami sensacyjnymi dobrze się sprawdziło.
Co może łączyć kołatkę do drzwi w kształcie głowy lwa z grupą dojrzałych przyjaciół? Czy artefakt może wskazywać na pewną nieco mroczną tajemnicę? Czy można zostać boginią kibiców nie mając pojęcia o piłce nożnej?
Odpowiedzi na te pytania można uzyskać czytając "Dziewięć kołatek Troya". Czworo przyjaciół, w tym jedna para trwająca przy sobie od lat, choć nie związana formalnie. Ludzie w takim wieku, że stają się przezroczyści dla większości społeczeństwa. A na pewno tej młodszej części. Niby ustatkowani, ale wciąż pełni energii i niezbyt mądrych pomysłów. Gdy zjawiają się w Czerwińsku, aby Lula mogła zgromadzić materiały do książki, przypadkiem stają się świadkami pewnej historii, która swe korzenie ma w czasie II Wojny Światowej. Bazylika została splądrowana i ograbiona. Podejrzenia padają na Niemca, Dagoberta Troya, ówcześnie stacjonującego w Czerwińsku. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że on lub jego spadkobiercy wciąż są w posiadaniu zagrabionych skarbów. Czwórce przyjaciół nie pozostaje nic innego, jak wybrać się do Niemiec i sprawdzić tę teorię.
Bardzo lubię, gdy książka oprócz walorów rozrywkowych pozwala też poszerzyć horyzonty poznawcze. Tym razem lektura dostarczyła mi sporej wiedzy na temat antab. Oczywiście to podstawowe informacje, ale chcący dowiedzieć się więcej po tej historii sięgną po odpowiednie źródła. Uważam, że to bardzo udany debiut autorki. Z chęcią poczytałabym więcej tego typu lektur spod pióra pisarki.
Trudno zakwalifikować tę książkę jednoznacznie, jednak jest to lekki kryminał zabarwiony nieco humorem. Dla osób, które lubią połączenie rozrywki z dawką wiedzy historycznej, będzie to znakomity wybór. Mamy tu wszak wprowadzenie do wiedzy o antabach pojawiających się na europejskich drzwiach. Krzywe spojrzenie na moralność oraz znajomość społeczności kibiców piłkarskich to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlbo ja miałam za duże oczekiwania, albo to nie była książka dla mnie.
Trochę za dużo chaosu, mało śmieszna (chociaż po opisie miała być bardzo zabawna). Na koniec właściwie nie wyłapałam rozwiązania (chociaż może to przez to, że słuchałam audiobooka).
Albo ja miałam za duże oczekiwania, albo to nie była książka dla mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę za dużo chaosu, mało śmieszna (chociaż po opisie miała być bardzo zabawna). Na koniec właściwie nie wyłapałam rozwiązania (chociaż może to przez to, że słuchałam audiobooka).
Chciałam, żeby ta recenzja była równie niezwykła jak ta książka, żeby była jej warta. I tak siedzę i wymyślam jaki by więc napisać wstęp, tylko że nic mi nie pasuje, a wiecie czemu? Czasami, gdy książka jest wybitnie dobra, po prostu nie da się opisać tego, krótką recenzją, trzeba przeczytać całą książkę by się o tym przekonać. Zrozumiałam więc, że jakbym się nie dwoiła i troiła, żeby wygłówkować na prawdę godny jej tekst recenzencki, nie dam rady, wam tego opisać. Spokojnie, jednak, coś tam wam o tej pozycji powiem, nie pozostawię jej całkowicie bez komentarza. Byłby to wielki grzech, gdybym tak uczyniła !! Proszę jedynie o tyle, by podczas czytania mojej recenzji. każdy miał z tyłu głowy, myśl że, książka jest od niej o niebo lepsza.
Grupa sześćdziesięciolatków wplątuje się w aferę kryminalną, będąc na tropie tajemnicy, średniowiecznej kołatki skradzionej przez nazistów z klasztoru w Czerwińsku w czasie wojny. A teraz stop. Przeczytajcie to zdanie jeszcze raz i zastanówcie się chwilę. Jak ta książka miałaby nie być prześmieszna z taką fabułą? "Dziewięć kołatek Troya" to istnie dobra komedia !! Pełna absurdalnie śmiesznych sytuacji, wyrażeń i ogólnie dobrego humoru. Pokazuje, że ludzie starsi, też potrafią korzystać z życia, a to ukazanie niesie za sobą wiele dobrego. Zazwyczaj czytamy książki, w których bohaterami są ludzie młodzi, oglądamy telewizje, w której młodzi również dominują, nawet w reklamach. Ogólnie media są pełne ludzi młodych, a starsi stoją gdzieś tam w cieniu, jeśli już się pojawiają, to odgrywają rolę, spokojnych, zmęczonych życiem. Otóż nie kochani, długo wyczekiwana emerytura powinna służyć, ku temu by czerpać z życia garściami, robić to na co się nigdy nie miało czasu, i nie wolno wykręcać się tutaj zmęczeniem, czy chorobami. Radość, tego nam potrzeba w tym życiu. Wszystkim, bez wyjątku ! Powinniśmy czynić ją sobie wzajemnie, i samemu sobie również, kiedy to tylko jest możliwe. A pomyślcie sami zastanówcie się, ile znacie starszych kobiet, których jedyną rozrywką jest wyjście do kościoła i oczekiwanie na wizytę wnuków, a ile znacie takich, które rozwijają swoje pasje, chodzą na wycieczki, czerpią z życia garściami? i porównajcie oba te wzorce z sobą. Powinniśmy dbać o naszych starszych, aby pożyli nam jak najdłużej, chcę zawsze i wszędzie, widzieć ogień w uśmiechach moich babć, chcę widzieć, że i im jak bohaterce naszej książki - Adzie, sprawia radość kolorowy żakiet! Dlatego książkę tą do przeczytania na pewno dam moim babciom. Sama też, chcę więcej takich książek, w których bohaterami są osoby starsze, bardzo mi się to podoba, w końcu coś innego, w końcu nie młoda i ambitna... Sami widzicie, niby prosta komedia, a jednak na prawdę ważne przesłanie ukrywa w sobie w środku.
Ukrywa też w sobie coś jeszcze. Otóż, afera kryminalna, w którą wplątała się grupa naszych bohaterów, również nie jest typowa. Ma swoje podłoże historyczne. Sięga czasów średniowiecza, a konkretniej - templariuszy, ich majątków, zagadek, intryg. Templariusze, od zawsze stanowili ciekawy motyw literacki i tutaj wcale nie jest inaczej. Fabuła skupia się wokół kołatki z motywem lwa, jaka została skradziona z zakonu w Czerwińsku w czasie wojny, bohaterowie są na jej tropie i rozwiązują zagadkę, i tutaj jest trochę prawdy a trochę fikcji. Autorka wyjaśnia nam w posłowiu, że kołatka faktycznie istniała i faktycznie została skradziona, a reszta to fikcja literacka. Jest to bardzo ponętna tajemnica, napawa zamysłami, no bo skoro coś wydarzyło się na prawdę jest to dla nas zawsze o wiele ciekawsze i przynosi nam wiedzę. Tej wiedzy tutaj nie brakuje, bardzo pięknie opisane są zarówno fakty historyczne, byt i charakterystyka templariuszy jak i cały motyw historii sztuki jaki został w powieści umieszczony. Bardzo mnie to ujęło, przepiękne opisy sztuki sakralnej, z użyciem profesjonalnych pojęć i jednocześnie z świetnym tłumaczeniem co jest co. Opowiadanie o historii, a już tym bardziej wymaga nie lada umiejętności, aby odbiorcę zaciekawić, zainteresować, aby wyjaśnić mu coś prosto i konkretnie, a nie znudzić i zniechęcić. Autorka sprostała zadaniu mistrzowsko, mogłaby być przewodnikiem po Czerwińsku, oj tak z chęcią bym się z takim udała na wycieczkę. Odebrałam to mocno osobiście, przypomniały mi się czasy, kiedy byłam jeszcze młoda, chodziłam do szkoły i uwielbiałam templariuszy, a kochałam sztukę sakralną. Musicie wiedzieć, że średniowieczna sztuka sakralna, była moim ulubionym tematem na historii sztuki, z której byłam bardzo dobra. Opowiadanie o sztuce autorki, ujęło moje serce, i powiedziałam sobie "Ej, chwila stop", zapragnęłam więcej. I tak właśnie przeczytanie tej powieści spowodowało, że udałam się na spontaniczną podróż do Pragi, by cały dzień karmić się i rozkoszować średniowieczną romańską i gotycką sztuką sakralną, relaks z czytania otrzymałam więc podwójny, najpierw literacki, później z wycieczki. Nigdy wcześniej nie podziałała tak na mnie żadna lektura. Część z was powie pewnie, że was nie interesuje kościół. To zrozumiałe, jesteśmy od siebie różni mamy różne upodobania. Zanim tak powiecie, przemyślcie to jednak dwa razy i zdajcie sobie sprawę z tego, że za większość takich rozważań, odpowiada zrażenie się do tematu, jakiego większość z nas doświadczyła, choć raz w życiu przez złego nauczyciela historii, złego przewodnika, czy zanudzającego pisarza. Pewnie część z was nie wie również, że w sztuce sakralnej nie chodzi jedynie o sam kościół. Przez wiele długich lat, kościół w swoich budynkach skrywał i przechowywał ważne dobra całych narodów, w ochronie przed napaściami i wojnami. Poza tym uświadomić sobie w końcu należy, że nie pieniądz, którego wzór i waluta wciąż się zmienia z upływem czasu, a właśnie sztuka, której wartość nigdy nie spada, są prawdziwymi skarbami. Samo odkrywanie tajemnic, jest również ciekawie, autorka doskonale to wyjaśnia, w jaki sposób przy użyciu architektury i sztuki, skrywane były wielkie tajemnice całego wszechświata. Nawet jeśli mieliście nudnego nauczyciela historii, a to co mówię jednak wydaje wam się ciekawie to na prawdę nie bójcie się zrazić. Autorka mistrzowsko wszystko wyjaśnia i wprowadza w temat, ta książka jest na prawdę ciekawa, możecie po nią sięgnąć spokojnie.
Ponadto o to aby wam się nie nudziło, poza dobrym humorem, i prześwietnym wprowadzeniem w tematy historyczno- artystyczne, autorka umieściła w książce również, malutkie detale, które urozmaicą wasz czas z pozycją jeszcze bardziej. Nie chcę tutaj za bardzo spojlerować co to jest , bo pozytywne zaskoczenie czytelnika to dodatkowy atut książki, ale troszeczkę was zachęcę zdradzając co nie co. A więc min.: dostaniecie do książki, prześliczną drewnianą zakładkę, spotkacie w niej gościnnie Danutę Stenkę, a po jej przeczytaniu, możecie zeskanować kod QR i z wiedzą, którą zdobędziecie podczas czytania, możecie spróbować swoich sił, w rozwiązaniu jeszcze jednej ciekawej zagadki, związanej z książką. Oj tych miłych niespodzianek jest mnóstwo, musicie się przekonać!
Gorąco trzymam kciuki za autorkę, z nadzieją, ze uda jej się wywalczyć ekranizacje tej powieści. Tak samo kibicuje jej również, w szerzeniu rozgłosu tej książki. Mam nadzieję że będzie ona doceniona. Obserwuje na bieżąco nowinki z instagrama i cieszy mnie to niezmiernie, że znane osoby, min.: Cleo sięgnęły po tą książkę !! A może uda się, że powstanie seria z przygodami naszych staruszków?
Chciałabym tylko dodać jeszcze, że książkę wygrałam w konkursie organizowanym przez portal "Lubię Czytać", który możecie znaleźć na instagramie i facebooku. Zadaniem konkursowym było odpowiedzieć na pytanie : "jakie są twoje wymarzone wagary" (czy jakoś tak), ja tam wylałam swoje żale, możecie zobaczyć, ale w skrócie : napisałam, że brakuje mi czasu spędzonego z mężem. No i wygrałam, i sami zobaczcie co się stało jak ją przeczytałam... Pierwszy raz od dwóch lat wyjechałam gdzieś z mężem, i to nie byle gdzie bo do Pragi, co prawda towarzyszyły nam dzieci, ale ten wyjazd był wyjątkowy, taki jakiego chciałam i potrzebowałam. Czyżby książki były magiczne? Czy jak to się stało? Z moich rozmyślań nad tymi pytaniami wynika jedno - tak, są takie książki, które są magiczne, ale pod jednym warunkiem, że pozwolimy im czynić swoją magię z sobą. Musimy umieć dostrzegać ich piękno i być na nie otwarci, to wszystko co trzeba uczynić. Książki potrafią zaskakiwać, nie zawsze poważna literatura, wniesie w nasze życie osobiste to czego szukamy, jak się okazuje komedia kryminalno przygodowa, może wykonać to lepiej od nie jednej poważnej książki.
Dlatego czytajcie "Dziewięć kołatek Troya", dajcie się zaczarować tej magicznej pozycji.
Chciałam, żeby ta recenzja była równie niezwykła jak ta książka, żeby była jej warta. I tak siedzę i wymyślam jaki by więc napisać wstęp, tylko że nic mi nie pasuje, a wiecie czemu? Czasami, gdy książka jest wybitnie dobra, po prostu nie da się opisać tego, krótką recenzją, trzeba przeczytać całą książkę by się o tym przekonać. Zrozumiałam więc, że jakbym się nie dwoiła i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Czasami lepiej nie mówić na głos tego, co się planuje, bo może się ziścić i głupio się z tego wycofać."
Nigdy nie jest za późno, by przeżyć wielką przygodę, rozwijać swoje pasje, czy czerpać z życia całymi garściami. Ludwika zafascynowana tematyką templariuszy, otrzymuje zaskakujacą ofertę, a mianowicie przygotowanie filmu dokumentalnego z okazji zbliżającej się setnej rocznicy wprowadzenia zakonu do Czerwińska. Do pomocy w researchu zaprasza swego partnera oraz dwójkę przyjaciół. Przyjazd do klasztoru ma jednak zaskakujący przebieg i wplątuje ich w historyczną zagadkę związaną z templariuszami i średniowieczną antabą z głową lwa.
Zawsze przyciągał mnie motyw tajemniczych zagadek, historycznych wydarzeń i średniowiecznych artefaktów. Dziewięć kołatek Troya nie dość, że opiera się na takiej tematyce, to również rozbawi, zaciekawi i wciągnie w przygodę, pełną nieprzewidzianych zwrotów akcji i wyrazistych bohaterów. Przedstawione wydarzenia są fikcyjne, ale inspirowane prawdziwymi postaciami. Autorka imponuje ogromną wiedzą i stara się nam przekazać wiele informacji z tego zakresu, co trochę spowalnia akcję i nie każdemu przypadnie go gustu. Dla mnie to jednak zaleta i z ciekawości dodatkowo sprawdzałam historie Bazyliki w Czerwińsku. Myślę, że będąc w pobliżu na pewno zwiedzę to miejsce i zwrócę uwagę na obecną replikę antaby.
Śledząc działania głównych bohaterów można rzec, że życie po sześćdziesiątce nabiera rozpędu.
Barwne charaktery ukształtowane życiowymi doświadczeniami wspólnie tworzą zaskakująco zgraną ekipę, nie raz balansujacąc na granicy prawa. Z ogromną ciekawością obserwowałam zabawne przygody, pełne dobrego humoru i ironii. Styl lekki i przystępny, a biorąc pod uwagę, że to literacki debiut czuję, że Autorka jeszcze nie raz nas zaskoczy.
"Czasami lepiej nie mówić na głos tego, co się planuje, bo może się ziścić i głupio się z tego wycofać."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNigdy nie jest za późno, by przeżyć wielką przygodę, rozwijać swoje pasje, czy czerpać z życia całymi garściami. Ludwika zafascynowana tematyką templariuszy, otrzymuje zaskakujacą ofertę, a mianowicie przygotowanie filmu dokumentalnego z okazji zbliżającej się setnej...
„Dziewięć kołatek Troya” to debiut literacki Alicji Czarneckiej – Suls, który w ogóle nie przypomina debiutu! Książka napisana została na wysokim poziomie i z wyczuciem! Literacko autorka brzmi, jakby była naprawdę doświadczona w pisaniu świetnych książek. Co zdecydowanie urzekło mnie najbardziej to humor na wysokim poziomie. Za każdym razem z odpowiednim wyczuciem, zabawnie, ale również i dosadnie! Świetnie bawiłam się podczas czytania tej książki!
Książka przybliża nam historię czwórki przyjaciół, którzy są już po sześćdziesiątce, ale nie przeszkadza im to w życiu pełnią życia i nie brak im ogromnej energii do działania! Lula to rozpoczynająca swoją karierę autorka, która tak naprawdę jeszcze nawet nie zaczęła swojej książki. W życiu towarzyszy jej Gabryś, który uwielbia przygody, a kiedyś był zdobywającym szczyty alpinistą. Ada to psycholog, która w życiu wiele doświadczyła, ale mimo to nie brak jej optymizmu i uśmiechu, natomiast jej partner Kris jest typowym informatykiem, który jest życiowym nieudacznikiem. Czwórka przyjaciół po sześćdziesiątce wybiera się do brata Petrusa do bazyliki w Czerwińsku, gdzie dostają od niego informacje z prośbą o odnalezieniu antaby zaginionej podczas II wojny światowej. Tak właśnie zaczyna się wielka, niebezpieczna i szalona przygoda przyjaciół.
Uwielbiam takie książki, które zachwycają zagadką, a dodatkowo pozwalają na odrobinę uśmiechu, które wywołuje świetnie dobrana grupa przyjaciół. Ich rozmowy, niedomówienia i miłosne perypetie, których również nie brakuje, potrafią rozbawić czytelnika i wprowadzają do książki świetny humor, który powoduje, że przez książkę się płynie!
Mało mówiący tytuł, a tak świetnie napisana książka. Nie do końca wiedziałam, czego mam się spodziewać sięgając po ten tytuł, bo jest to powieść debiutancka, a tytuł nie zdradzał wiele, ale zdecydowanie warto było dać mu szansę! Ja bardzo serdecznie polecam skusić się na ten tytuł, a z pewnością będziecie się świetnie bawić!
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu.
„Dziewięć kołatek Troya” to debiut literacki Alicji Czarneckiej – Suls, który w ogóle nie przypomina debiutu! Książka napisana została na wysokim poziomie i z wyczuciem! Literacko autorka brzmi, jakby była naprawdę doświadczona w pisaniu świetnych książek. Co zdecydowanie urzekło mnie najbardziej to humor na wysokim poziomie. Za każdym razem z odpowiednim wyczuciem,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakie książki to ja mogę czytać na okrągło. Świetny humor, ciekawy język, a te dramy emerytów...no boskie 🤣. Serdecznie polecam 😊
Takie książki to ja mogę czytać na okrągło. Świetny humor, ciekawy język, a te dramy emerytów...no boskie 🤣. Serdecznie polecam 😊
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗚𝗮𝗻𝗴 𝘀𝗲𝗻𝗶𝗼𝗿ó𝘄
[…] 𝑡𝑟𝑎𝑔𝑒𝑑𝑖𝑎 𝑝óź𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑤𝑖𝑒𝑘𝑢 𝑝𝑜𝑙𝑒𝑔𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎 𝑡𝑦𝑚, ż𝑒 𝑠𝑖ę 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑦𝑚, 𝑎𝑙𝑒 𝑛𝑎 𝑡𝑦𝑚, ż𝑒 𝑠𝑖ę 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑤𝑐𝑖ąż 𝑚ł𝑜𝑑𝑦𝑚. – Władysław Kopaliński – 𝑀ó𝑗 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑗𝑎𝑐𝑖𝑒𝑙 𝐼𝑑𝑧𝑖 – ( cytat umieszczony w powieści)
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎, zachwyca opowiedzianą historią, językiem, jakim powieść została napisana. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy autorki. Gdybym nie wiedziała, że Alicja Czarnecka Suls nie napisała wcześniej żadnej książki, to byłabym przekonana, że jest to dzieło doświadczonego pisarza, co oznacza tylko jedno, że autorka ma talent i potrafi pisać.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to powieść przygodowa z elementami cosy mistery crime i zagadkami historycznymi, gratka dla wszystkich, którzy interesują się historią i nie tylko.
Czwórka bohaterów powieści Dziewięć kołatek Troya to niezwykłe grono przyjaciół. Lula pełna fobii, debiutująca autorka, która nie napisała nawet wstępu do swojej książki. Gabryś to jej życiowy partner, były alpinista uwielbiający przygody. Ada empatyczna i pełna optymizmu mimo doświadczeń życiowych psycholog oraz jej partner Kris, roztargniony informatyk, który nawet na prostej drodze potrafi się zgubić. Całą ekipą, seniorzy udają się do bazyliki w Czerwińsku na rozmowę z bratem Petrusem, pasjonatem historii zakonu templariuszy, który ma im coś ważnego do przekazania. Okazuje się, że podczas II wojny światowej niemiecki naukowiec Dagobert Troy przywłaszczył sobie cenną średniowieczną antabę związaną z Templariuszami, która od wieków znajdowała się w bazylice. Marzeniem księdza dyrektora jest odzyskanie antaby, zwłaszcza że zbliża się setna rocznica, obecności zakonu salezjanów w Czerwińsku.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to niezwykle lekko napisana z niesamowitym poczuciem humoru pełna smaczków historycznych powieść. Urzeka pięknym językiem i ogromną wiedzą historyczną autorki. Czworo przyjaciół przyjeżdża do bazyliki i od razu wpada w tarapaty. Brat Petrus cieszy się bardzo z ich wizyty, chce bowiem podzielić się z nimi swoją wiedzą na temat bazyliki. Niestety wszystko idzie na opak. Najpierw zatrzaskują się za nimi drzwi do podziemi, z których tylko cudem udaje im się wyjść, a potem … nic się już nie dowiedzieli, bo zakonnik spadł z rusztowania i zapadł w śpiączkę. Gabriel znajduje w ręku nieprzytomnego zakonnika tajemniczy klucz, który zabiera ze sobą. Od tej chwili akcja powieści toczy się dynamicznie jak w sensacyjnym filmie. Czwórka przyjaciół wplątuje się w historię związaną z klasztorem salezjanów w Czerwińsku, która korzenie ma w II wojnie światowej. Po upadku brata Petrusa z rusztowania zaprzyjaźnieni emeryci postanawiają udać się do Niemiec, by udowodnić, że skradziony artefakt jest w dalszym ciągu w posiadaniu rodziny Dagoberta.
Powieść z założenia miała być pozycją rozrywkową, w której prym wiedzie grono bystrych i rześkich seniorów. Niestety chwilami nadmiar faktów historycznych przytłaczał fabułę i spowalniał akcję, ale w ogólnym rozrachunku jest to bardzo ciekawa i dobrze skonstruowana powieść. Na uwagę zasługuje grono nietypowych bohaterów, którzy nie chcą wypaść z obiegu i zniknąć bez śladu. Chcą udowodnić, że nadal mają siłę sprawczą i o czymś decydują. Postanawiają nic nie odkładać do jutra, działać tu i teraz. Nie chcą dać się odstawić na boczne tory, chcą działać i są tak zdeterminowani, że ruszają tropem człowieka, który zawłaszczył sobie podczas wojny cenny artefakt z bazyliki. Chcą udowodnić, że rodzina niemieckiego naukowca Dagoberta Troya nadal ma cenną średniowieczną antabę, związaną z templariuszami, który ich przodek ukradł podczas wojny z bazyliki w Czerwińsku. Grono przyjaciół niespodziewanie pakuje się w kłopoty, gdyż sprawy wymykają się spod kontroli i będą zmuszeni uciekać przed ścigającymi ich niemieckimi kibolami.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to świetna komedia kryminalna, której głównym motywem jest zagadka historyczna z uroczymi i ekscentrycznymi bohaterami w roli głównej. Ciepła, zabawna i pełna humoru opowieść, którą czytałam z ogromną przyjemnością. Z zapartym tchem śledziłam przygody bohaterów. Okazuje się, że wiek nie jest ograniczeniem, jak się chce można wszystko, a doświadczenie i wiedza w niektórych przypadkach są bardzo pomocne.
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎 to zaskakująco dobra powieść sensacyjno przygodowa z ogromną dawką wiedzy historycznej napisana z niezwykłym poczuciem humoru. Na pochwałę zasługuje wydanie książki, jej oprawa i znajdujące się grafiki kołatki na początku każdego rozdziału, a także cytaty wyszukane przez autorkę, dotyczące treści. Alicja Czarnecka Suls wspomina w posłowiu, że występujące w powieści postaci, choć są inspirowane prawdziwymi, są jednak przez nią wymyślone, a oryginalna antaba, wywieziona przez Dagoberta Freya na początku drugiej wojny światowej nigdy nie wróciła na swoje miejsce, chociaż znajdowała się tutaj przez prawie tysiąc lat.
Ż𝑦𝑗 𝑡𝑎𝑘, 𝑏𝑦 𝑧𝑛𝑎𝑗𝑜𝑚𝑦𝑚 𝑧𝑟𝑜𝑏𝑖ł𝑜 𝑠𝑖ę 𝑛𝑢𝑑𝑛𝑜, 𝑔𝑑𝑦 𝑢𝑚𝑟𝑧𝑒𝑠𝑧. – Julian Tuwim ( cytat umieszczony w powieści)
ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗚𝗮𝗻𝗴 𝘀𝗲𝗻𝗶𝗼𝗿ó𝘄
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[…] 𝑡𝑟𝑎𝑔𝑒𝑑𝑖𝑎 𝑝óź𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑤𝑖𝑒𝑘𝑢 𝑝𝑜𝑙𝑒𝑔𝑎 𝑛𝑖𝑒 𝑛𝑎 𝑡𝑦𝑚, ż𝑒 𝑠𝑖ę 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑦𝑚, 𝑎𝑙𝑒 𝑛𝑎 𝑡𝑦𝑚, ż𝑒 𝑠𝑖ę 𝑗𝑒𝑠𝑡 𝑤𝑐𝑖ąż 𝑚ł𝑜𝑑𝑦𝑚. – Władysław Kopaliński – 𝑀ó𝑗 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑗𝑎𝑐𝑖𝑒𝑙 𝐼𝑑𝑧𝑖 – ( cytat umieszczony w powieści)
𝐷𝑧𝑖𝑒𝑤𝑖ęć 𝑘𝑜ł𝑎𝑡𝑒𝑘 𝑇𝑟𝑜𝑦𝑎, zachwyca opowiedzianą historią, językiem, jakim powieść została napisana. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy autorki. Gdybym nie...