To powieść Leny najmniej w moim stylu z dotychczas przeczytanych, ale chciałam dać jej szansę. Czytałam kilka książek o nielegalnych wyścigach, więc ten motyw mi nie przeszkadza, ale szantaże, przemoc, łamanie prawa to już nie moja bajka. Doceniam fakt, że bohaterowie faktycznie byli wrogami, a nie, jak zazwyczaj bywa to w motywie enemies to lovers, jedynie rywalami. Chciałam się przyczepić, że za szybko pierwszy pocałunek zamienił się w coś więcej, ale Lena szybko wyrwała mi ten argument z rąk, mieszając w fabule.
To powieść Leny najmniej w moim stylu z dotychczas przeczytanych, ale chciałam dać jej szansę. Czytałam kilka książek o nielegalnych wyścigach, więc ten motyw mi nie przeszkadza, ale szantaże, przemoc, łamanie prawa to już nie moja bajka. Doceniam fakt, że bohaterowie faktycznie byli wrogami, a nie, jak zazwyczaj bywa to w motywie enemies to lovers, jedynie rywalami....
Bardzo fajnie mi się ją czytało. Z reguły lubię książki które mają więcej miłosnych kwestii ale ta Wpadła mi w oko mimo że tego nie było zbyt wiele, było więcej wątków pobocznych. Ale podobała mi się relacja Reeda z Charlie. Zwłaszcza postać Reeda mi się podobała. Mimo tego jak się zawiódł na dziewczynie jednak chowa urazy do kieszeni i troszczy się, pomaga i martwi się. Okazywał to malutkimi gestami.
Bardzo fajnie mi się ją czytało. Z reguły lubię książki które mają więcej miłosnych kwestii ale ta Wpadła mi w oko mimo że tego nie było zbyt wiele, było więcej wątków pobocznych. Ale podobała mi się relacja Reeda z Charlie. Zwłaszcza postać Reeda mi się podobała. Mimo tego jak się zawiódł na dziewczynie jednak chowa urazy do kieszeni i troszczy się, pomaga i martwi się....
Książki Leny M Bielskiej nie dają mi spokoju. Mimo że lekturę ostatniej uznaję za porażkę, to i tak nie moglam się powstrzymać, żeby nie sięgnąć po kolejną, co, finalnie, okazało się dobrym posunięciem, albowiem jej lektura sprawiła mi ogrom przyjemności.
Mamy tu do czynienia z bardzo wyrazistyni postaciami, co jest jej wielką zaletą, podobnie jak to, że mogę spojrzeć na ich perypetie także ze strony rodzica. Mamy tutaj młodych ludzi z problemami, i fakt, jak ważne dla nich jest wsparcie rodziców może niektórym pomóc przejrzeć na oczy. Za to kolejne brawa dla Autorki.
Poza tym historia powiązana jest z bohaterami wystepujacymi w cyklu o trzech grzesznych (nie mylić z grzecznością🤪) Panach, co daje poczucie, że jesteśmy wśród starych znajomych, a to kolejna już zaleta. W zasadzie książka ma mało wad, i myślę, że fani gatunku będą więcej niż zadowoleni.
Polecam!
Książki Leny M Bielskiej nie dają mi spokoju. Mimo że lekturę ostatniej uznaję za porażkę, to i tak nie moglam się powstrzymać, żeby nie sięgnąć po kolejną, co, finalnie, okazało się dobrym posunięciem, albowiem jej lektura sprawiła mi ogrom przyjemności.
Mamy tu do czynienia z bardzo wyrazistyni postaciami, co jest jej wielką zaletą, podobnie jak to, że mogę spojrzeć na...
Bardzo ciekawa i wciągająca książka. Zastanawiałam się, czy spodoba mi się tak samo jak "We're just friends" i... TAK. Było kilka momentów, które mnie wzruszyły i z oczu popłynęły łzy, bo i tematy były trudne. Cieszę się, że autorka poprowadziła postaci w sposób taki, który wbija na sam koniec morał, że "wszystko to, co robimy ma swoje konsekwencje". Nie była to cukierkowa opowieść od wrogości do miłości, bo wszystkie trudne etapy od - do uważam, że były napisane z rozwagą, z przemyśleniem i odzwierciedleniem uczuć, jakie towarzyszą bohaterom na każdym etapie, krok po kroku. Zarówno perspektywa Reed'a jak i Charlie sprawiły, że obojgu im wierzyłam, czułam ich ból, strach, złość, żal... Czułam też troskę, radość, wsparcie i przeszłam te wszystkie ich zawirowania życiowe razem z nimi oraz wszystkimi bohaterami książki. Dla Declana i jego kumpli nie mam litości 🙈😉, ale to podejrzewam, że nie jestem sama z takimi przemyśleniami 😂. To książka... fikcja literacka - jednak niesie z sobą przekazy, które w realnym życiu mają swoje zastosowanie. Jednym z nich jest to, że z każdego popełnionego błędu powinniśmy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Cokolwiek zrobimy, czy powiemy - ma swoje konsekwencje, zarówno te dobre, jak i te złe... Dziękuję autorce za to, że nie uczyniła z tej historii landrynkowej i słodkiej opowiastki, tylko konsekwentnie prowadziła bohaterów krok po kroku, pozwalając im pokonywać przeszkody, a nie omijać je tak, by nie poczuli, że drogą na skróty będzie łatwiej. Brawo... 😉😘
Bardzo ciekawa i wciągająca książka. Zastanawiałam się, czy spodoba mi się tak samo jak "We're just friends" i... TAK. Było kilka momentów, które mnie wzruszyły i z oczu popłynęły łzy, bo i tematy były trudne. Cieszę się, że autorka poprowadziła postaci w sposób taki, który wbija na sam koniec morał, że "wszystko to, co robimy ma swoje konsekwencje". Nie była to cukierkowa...
Bardzo mi się podobała! Świetny pomysł połączenia dwóch światów znanych nam z poprzednich książek autorki. Zwłaszcza, że było dużo nawiązań do książki Pan West, która moim zdaniem jest świetna. Poruszonych zostało wiele trudnych tematów, cieszę się że wiele trudnych problemów nie zostało zbagatelizowanych i były przedstawione bardzo poważnie. Relacja głównych bohaterów była trudna ale bardzo wartościowa była narracja z perspektywy obojga - dzięki czemu poznaliśmy ich intencje i myśli. Bardzo wciągająca książka, polecam serdecznie!
Bardzo mi się podobała! Świetny pomysł połączenia dwóch światów znanych nam z poprzednich książek autorki. Zwłaszcza, że było dużo nawiązań do książki Pan West, która moim zdaniem jest świetna. Poruszonych zostało wiele trudnych tematów, cieszę się że wiele trudnych problemów nie zostało zbagatelizowanych i były przedstawione bardzo poważnie. Relacja głównych bohaterów była...
We’re just enemies” to spin off poprzednich książek autorki. Jakich? Oczywiście tych bardziej niegrzecznych, bo „ Pan Drake” , „Pan West” , „Pan Carter” więc jeśli macie na oku tę książkę, to polecam sięgnąć pierw po te wyżej wymienione, bo przypadkiem i nieświadomie możecie sobie zaspojlerować.
Jeśli miałabym wskazać moich ulubionych bohaterów z książek Leny to wskazałabym właśnie Reeda i Charlie. Jakoś tak najbardziej oni utkwili mi w pamięci. Byli bardzo wyraziści.
Fabuła świetnie poprowadzona, nienawiści Reeda do Charlie spowodowana jest jedną złą decyzją. Ich przyjaźń rozsypała się, a zastąpiła ją nienawiść. W dodatku dziewczyna wpadła w złe towarzystwo z którego wcale nie było łatwo się wyplątać.
Ta krótka, bo licząca sobie ponad 300 stron książka dostarczyła mi naprawdę sporą dawkę emocji. Będąc świadoma tego, jak Lena potrafi na nich grać, myślałam, że nie zaskoczy mnie już niczym, jednak dostałam tak świetnie skonstruowaną historię, z całą paletą emocji, że dosłownie połknęłam ją na raz. Autorka nie byłaby sobą gdyby nie poruszyła też problemu relacji rodzinnych przede wszystkim tych trudnych relacji. I za to ją uwielbiam! Bo wraz z lekkością swojego pióra potrafi przeciorać czytelnika „emocjonalnie”
We’re just enemies” to spin off poprzednich książek autorki. Jakich? Oczywiście tych bardziej niegrzecznych, bo „ Pan Drake” , „Pan West” , „Pan Carter” więc jeśli macie na oku tę książkę, to polecam sięgnąć pierw po te wyżej wymienione, bo przypadkiem i nieświadomie możecie sobie zaspojlerować.
Jeśli miałabym wskazać moich ulubionych bohaterów z książek Leny to...
"Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować."
.
"We're just enemies" @lenambielska to kolejna świetna historia z motywem hate-love spod pióra autorki.
.
Książki Leny uwielbiam. Na każdą czekam z zapartym tchem i niecierpliwością. Jestem jej fanką od debiutu I chyba to się raczej nie zmieni.
.
"We’re just enemies" to połączenie poprzednich książek Leny, czyli "Pana Westa" oraz "We're just friends". Nie mogłam się doczekać, aż będę mogła wrócić do Willa i zobaczyć go w nowej życiowej roli.
"We’re just enemies" opowiada historię dwójki przyjaciół, którzy przez pewne wydarzenia z przeszłości się nienawidzą i chociażby przebywanie ze sobą w jednym pomieszczeniu sprawia im trudność. Pewnie teraz ktoś sobie pomyślał, że już czytał pełno takich historii, i że wiadomo jak to się skończy, ale uwierzcie mi, że to co napisała Lena na swój sposób wyróżnia się od innych książek jakie czytałam tego typu. A z resztą ja jestem tak wielką fanką jej książek, że mi wcale nie przeszkadza to, że pewne schematy się powtarzają, czy nawet to, iż ja wiem jak prawdopodobnie zakończy się powieść.
.
Od samego początku zostałam tak wciągnięta w świat Reeda i Charlie, że wiedziałam, iż ta książka mi się spodoba. Nie było ani jednej rzeczy, do której bym się przyczepiła, czy która by sprawiła, że ta książka nie zasługiwałaby na dyszkę! Zostałam naszpikowana odpowiednią dawką emocji, dzięki którym jeszcze łatwiej było mi zrozumieć bohaterów i poczuć, to co czuli oni.
.
Mimo całego zła jakie Charlie wyrządziła Reedowi, jemu nigdy nie przestało na niej zależeć i chociaż ten stara się pokazać, że jest zupełnie inaczej, to od początku ich historii było to czuć. Czuć, że chłopak pomimo złamanego serca i chęci zemsty, nadal ma w sobie dawne uczucia. Czasem mnie wkurzał tym swoim zachowaniem, ale gdy starałam się patrzyć na to jego oczami, to moje wkurzenie mijało. Historia Reeda i Charlie to doskonały przykład na to jak cienka jest granica pomiędzy nienawiścią, a miłością.
.
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem wielką fanką takich powieści i zawsze z chęcią po nie sięgam, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do przeczytania "We’re just enemies". Na pewno nie będziecie się nudzić i miło spędzicie czas.
"Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować."
.
"We're just enemies" @lenambielska to kolejna świetna historia z motywem hate-love spod pióra autorki.
.
Książki Leny uwielbiam. Na każdą czekam z zapartym tchem i niecierpliwością. Jestem jej fanką od debiutu I chyba to się raczej nie zmieni.
.
"We’re just enemies" to...
Wyścigi motocyklowe. Adrenalina. Kradzież. Poprawczak. Wielka miłość. Zemsta.
Tak hasłowo mogłabym opisać tę książkę. Książkę w której wiele się dzieje i która od początku do końca wspaniale utrzymuje uwagę czytelnika i stale podrzuca jakieś ciekawe smaczki i zwroty akcji.
We're Just Enemies to historia w której głównymi bohaterami jest: Charlie Walker i Reed West. Włamują się do domu, dziewczyna pod namową swojego chłopaka kradnie kolię, i również pod jego namową prosi Reeda by ten przy obławie policji wziął plecak, nieświadomy jego zawartości zostaje aresztowany, a później skazany na 2 lata.
Wraca z chęcią zemsty. Chce odpłacić Charlie za zmarnowane lata, lecz czy aby na pewno jego plan się powiedzie? Czy zamiast tego pomoże wyciągnąć dziewczynę z wielkiego szamba w które zupełnie przypadkowo się wpakowała i zatapiała coraz głębiej z każdym kolejnym dniem?
Wyścigi motocyklowe. Adrenalina. Kradzież. Poprawczak. Wielka miłość. Zemsta.
Tak hasłowo mogłabym opisać tę książkę. Książkę w której wiele się dzieje i która od początku do końca wspaniale utrzymuje uwagę czytelnika i stale podrzuca jakieś ciekawe smaczki i zwroty akcji.
We're Just Enemies to historia w której głównymi bohaterami jest: Charlie Walker i Reed West....
„We’re Just Enemies” to spin-off do „We’re Just Friends” i „Pana Westa”, który skupia się na dzieciach bohaterów tych powieści. Poznajemy ich, gdy Reed West wraca z obozu dla trudnej młodzieży, a Charlie Walker zmaga się z szantażem. Dziewczyna, ukrywając ten sekret, wpada w coraz większe kłopoty. Na początku Reed darzy ją nienawiścią, ale jak wiadomo, od miłości do nienawiści jest bardzo cienka granica.
Cieszę się, że jest to jednotomówka – akcja jest szybka i dynamiczna, bez zbędnego przeciągania fabuły. Uwielbiam dowiadywać się, jak potoczyły się losy bohaterów lub ich dzieci.
Lena porusza w książce kilka istotnych problemów: kradzież, nieustanne branie winy na siebie, brak odpowiedniej komunikacji i jej konsekwencje oraz to, jak cienka granica dzieli nienawiść od miłości. Często nie akceptujemy uczuć, które pojawiają się nagle i nas zaskakują, ale warto dać im szansę.
„We’re Just Enemies” to spin-off do „We’re Just Friends” i „Pana Westa”, który skupia się na dzieciach bohaterów tych powieści. Poznajemy ich, gdy Reed West wraca z obozu dla trudnej młodzieży, a Charlie Walker zmaga się z szantażem. Dziewczyna, ukrywając ten sekret, wpada w coraz większe kłopoty. Na początku Reed darzy ją nienawiścią,...
Fabuła całkiem całkiem.
Hate / love - choć nie aż tak całkiem hate ;)
Bohaterowie mają wspólną przeszłość. Czy zemsta będzie smakować? Czy może zrezygnuje z niej ?
Fabuła całkiem całkiem.
Hate / love - choć nie aż tak całkiem hate ;)
Bohaterowie mają wspólną przeszłość. Czy zemsta będzie smakować? Czy może zrezygnuje z niej ?
,, Napisałaś mi, że myślałaś, że mi na tobie zależy. – W jego głosie wyczuwam smutek.
– I dobrze myślałaś, Charlie, bo naprawdę mi zależy.”
Chyba nikogo nie powinno to zdziwić, ale to była kolejna książka Leny, którą pokochałam już od pierwszych stron. Wprawdzie na podium dalej stoi One Shot, to myślę, że WJE spokojnie może być na drugim miejscu.
Tak bardzo się cieszę, że mogłam ją przeczytać. Na wattpadzie nie zdążyłam, więc papieru wyczekiwałam z większą niecierpliwością niż czegokolwiek innego. A kiedy już ją dostałam do swoich rąk i usiadłam, by ją przeczytać to pochłonęłam za jednym zamachem. Nawet nie wiem kiedy, ale w jednym momencie ją zaczynałam, a za chwilę byłam już na końcówce.
Dostałam całą gamę emocji i wątki, które wielbię. Bo sami popatrzcie. Są nielegalne wyścigi, motocykle, zemsta i co najważniejsze on zakochuje się pierwszy. Nie wiem jak wy, ale dla mnie to jest coś co gwarantuje dobrą książkę. A ona właśnie taka była. Nawet więcej niż dobra. Świetna, zabawna, napisana ze smakiem i wyczuciem. A do tego zwroty akcji, fabuła niejednokrotnie zaskakująca. Malowała na mojej twarzy szok.
Romans jest w niej ważny, ale nie najważniejszy. Autorka ukazała tutaj konsekwencje czynów i decyzji, ale także niełatwe relacje rodzinne.
Książka wywołuje uśmiech, ale i skłania do refleksji. Pokazuje walkę ze słabościami i podejmowanie decyzji. Musicie mi uwierzyć, że warto po nią sięgnąć. Ale wcześniej polecam przeczytać pozostałe książki z uniwersum Arkansas.
,, Napisałaś mi, że myślałaś, że mi na tobie zależy. – W jego głosie wyczuwam smutek.
– I dobrze myślałaś, Charlie, bo naprawdę mi zależy.”
Chyba nikogo nie powinno to zdziwić, ale to była kolejna książka Leny, którą pokochałam już od pierwszych stron. Wprawdzie na podium dalej stoi One Shot, to myślę, że WJE spokojnie może być na drugim miejscu.
„Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładanie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować”
Przed dwoma laty Charlie Walker brała udział w kradzieży kolii i choć dziewczyna chciała ją oddać, tak przeciwności losu sprawiły, że nie zdążyła tego zrobić. Przez to winą za to zdarzenie został obarczony jej kolega - Reed West. Po tych wydarzeniach chłopak poprzysiągł jej zemstę.
Niestety utrata kolegi nie była jedyną konsekwencją tamtych wydarzeń. Teraz dwudziestoletnia bierze udział w wyścigach motocyklowych. Zarobione w ten sposób pieniądze nie należą jednak do niej, a do osoby, która od dwóch lat szantażuje ją nagraniem z tamtej kradzieży.
Tak więc dziewczyna musi wykonywać każde polecenie szantażysty, a jakby tego było mało do miasteczka wraca żądny zemsty Reed. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że mama Charlie jest prawniczką i jeśli sprawa wyjdzie na jaw, jej kariera może runąć.
Czy Charlie poradzi sobie z tą sytuacją? Co szykuje dla niej Reed?
Książki autorki biorę w ciemno i jeszcze nigdy nie zawiodłam się. Świetna fabuła z dobrze wykreowanymi bohaterami która wciąga od pierwszych stron i ciężko się od niej oderwać bez poznania zakończenia. Charlie wie, że popełniła błąd i od dwóch lat musi się zmierzyć z jego konsekwencjami. Tonie po uszy w kłopotach i nie widzi sposobu by się z nich wyplątać.
Reed spędził dwa lata w ośrodku wychowawczym, gdzie nie było lekko i gdzie obmyślał plan zemsty na dziewczynie. Teraz wraca z przekonaniem, że Charlie zrobiła to specjalnie i podczas jego nieobecności żyła idealnym beztroskim życiem. Nic bardziej mylnego. Dość szybko przekonuje się, że coś nie gra.
Książka to głównie historia tego, że każdy czyn ma swoje konsekwencje i to nie raz na większej ilości osób.
„Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładanie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować”
Przed dwoma laty Charlie Walker brała udział w kradzieży kolii i choć dziewczyna chciała ją oddać, tak przeciwności losu sprawiły, że nie zdążyła tego zrobić. Przez to winą za to zdarzenie został obarczony jej kolega - Reed West. Po tych wydarzeniach chłopak poprzysiągł...
Zaczynając czytać myślałam, że to pozycja raczej dla młodych czytelniczek. Ale wciągnęła mnie dosyć mocno. Bardzo wyraziści bohaterowie. Pomysł ciekawy, wykonanie też dobre.
Zaczynając czytać myślałam, że to pozycja raczej dla młodych czytelniczek. Ale wciągnęła mnie dosyć mocno. Bardzo wyraziści bohaterowie. Pomysł ciekawy, wykonanie też dobre.
We’re just enemies to spin off poprzednich książek autorki i przysięgam, że uwielbiam jak autorzy tworzą swoje własne uniwersum, w którym to wszystko się dzieje. Zwłaszcza, że We’re just friends to jedna z moich ulubionych książek autorki i bardzo, ale to bardzo nie mogłam się jej doczekać! I delikatnie się zawiodłam, ale już wam wszystko tłumaczę.
Podobała mi się dynamika tej historii. Akcja za akcją, nie można było się nudzić, zwłaszcza też, że sama książka ma niecałe 300 stron, więc ja przeczytałam ją w 2,5 godzinki jakoś? Styl pisania Leny jest bardzo przyjemny, ułatwiał on czytanie i nim się obejrzałam już kończyłam.
Bohaterowie wje byli świetnie wykreowani, choć nie powiedziałabym, że stali się moimi ulubieńcami. Mieli swoje lepsze i gorsze momenty, lecz nie skradli mojego serca, choć na pewno będę ich pozytywnie wspominać.
Do fabuły tej książki nie mogę się przyczepić bo była bardzo, ale to bardzo przemyślana i dla kogoś, kto czyta wiele książek Leny, były fajne smaczki w postaci bohaterów z innych jej książek. Wywołała we mnie masę emocji, nie obyło się bez łez wzruszenia, smutku, ale i śmiechu. Wszystko co się działo było bardzo dopracowane, za co ogromny, ale to ogromny plus!
A teraz przejdźmy do rzeczy, która nie spodobała mi się aż tak. Relacja bohaterów. Zdaję sobie sprawę, że w tej części relacja spada na dalszy plan, bo ważniejsza jest fabuła; akcja i to jak najbardziej w porządku, lecz nie odczułam żadnej większej więzi między nimi. Troszkę dla mnie za szybko z wrogów stali się swoimi kochankami. Bo tak jak jeszcze byłam w stanie odczuć więź przyjacielską, to mam wrażenie, że na tym etapie się zatrzymali. Stało się to dla mnie po prostu płytkie, bo uważam, że związek z przyjaźni może być pełen pasji, namiętności i odczuwalny, lecz niestety w tej książce tego mi zabrakło.
Mimo tej jednej rzeczy, polecam wam We’re just enemies. Bawiłam się na tej książce naprawdę dobrze, wywołała we mnie sporo emocji i uważam, że bardzo fajne wartości z niej płyną. Ja osobiście raczej do niej nie wrócę, lecz na pewno nie zmarnowałam swojego czasu i z przyjemnością zachęcam was do zapoznania się z tą, oraz innymi historiami autorki!
We’re just enemies to spin off poprzednich książek autorki i przysięgam, że uwielbiam jak autorzy tworzą swoje własne uniwersum, w którym to wszystko się dzieje. Zwłaszcza, że We’re just friends to jedna z moich ulubionych książek autorki i bardzo, ale to bardzo nie mogłam się jej doczekać! I delikatnie się zawiodłam, ale już wam wszystko tłumaczę.
"Każdy pracuje na siebie i każdy powinien ponieść konsekwencje własnych decyzji – dopóki dokonuje ich świadomie".
▪️Tytuł: We’re Just Enemies
▪️Autor: Lena M. Bielska @lenambielska
▪️Wydawnictwo: NieZwykłe @wydawnictwoniezwykle
▪️Premiera: 01.05.2024 r.
W pierwszej kolejności chciałybyśmy zaznaczyć, że "We’re Just Enemies" to pewnego rodzaju spoiler książek "Pan Drake", "Pan West" i "Pan Carter" które naszym zdaniem należą do jednego cyklu, o czym powinniście koniecznie wiedzieć, aby nie zaspoilerować sobie każdej z tych historii.
Powyższy tytuł jako historia dotycząca już kolejnego pokolenia przedstawiać będzie Charlie Walker oraz Reed West. Ponieważ znamy większość książek autorki ciekawiło nas niezmiernie czy Lena będzie potrafiła nas jeszcze czymś zaskoczyć czy jednak powielane zaczną być te same schematy? 🤔 I tu niespodzianka, choć nas wcale to nie zdziwiło 😉 cały czas dostajemy coś nowego i coś dzięki czemu można poczuć nutę świeżości. Dziewczyna i chłopak jeżdżący na własnych motocyklach? My zdecydowanie jesteśmy na tak 😁
Choć niewątpliwie trochę żałowałyśmy, że historia nie została rozbudowana o kilka dodatkowych wyścigów, które kochamy bez względu na rodzaj maszyn, jakie biorą w nich udział 😍 (ale tego chyba nigdy nie będziemy miały dosyć) to atrakcji z całą pewnością i tak nam nie zabrakło 😎 Charlie jak to zwykle młoda kobieta ma w zwyczaju, pod wpływem pewnych bodźców wpada w tarapaty popełniając kilka błędów za, które może przyjść jej słono zapłacić zwłaszcza... gdy na horyzoncie pojawi się żądny zemsty Reed 🔥 Wydaje się, że dziewczyna zatapia się w bagnie po uszy. A może jednak znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do niej pomocną dłoń? Chyba, że spowoduje iż dziewczyna całkowicie pójdzie na dno...
Powiem Wam tak: książka zwyczajnie niezwykła 😁 z jednej strony ktoś powie, że nic specjalnego, że historia jakich wiele bla bla bla ale... Kurczę jest tak napisana i lekko i zarazem intrygująco (człowiek cały czas się zastanawia jak to wszystko się skończy), że się ją po prostu chłonie 💙 widać, że autorka stara się swoje historie urozmaicać i nie iść cały czas jedną i tą samą ścieżką co jest wg. Nas ogromnym plusem bo sami dobrze wiecie, że jest wiele autorów którzy w swoich powieściach cały czas powielają jeden i ten sam przebieg wydarzeń w podobnej "otoczce" przez co macie wrażenie, że czytacie cały czas jedną powieść tylko okładki się cały czas zmieniają... A co do okładek to kolejny plus za nią - piękna i zdecydowanie przykuwająca oko 💙
"We’re Just Enemies" to jak dla nas jedna z tych książek po, które warto sięgnąć gdy chcecie przeczytać coś co będzie niedługie, lekkie i całkiem wciągające. To co możecie znaleźć w książce to: plot twisty, enemies to lovers, ciekawą fabułę, bardzo fajnie wykreowanych bohaterów ze świetnie ujętymi relacjami jakie mają pomiędzy sobą, poświęcenie dla cudzego dobra, lekki styl pisania, a także to o czym wspominałyśmy na samym początku - ponowne spotkanie z bohaterami innych książek, których bardzo lubimy 😁 Polecamy! 😊
"Każdy pracuje na siebie i każdy powinien ponieść konsekwencje własnych decyzji – dopóki dokonuje ich świadomie".
▪️Tytuł: We’re Just Enemies
▪️Autor: Lena M. Bielska @lenambielska
▪️Wydawnictwo: NieZwykłe @wydawnictwoniezwykle
▪️Premiera: 01.05.2024 r.
W pierwszej kolejności chciałybyśmy zaznaczyć, że "We’re Just Enemies" to pewnego rodzaju spoiler...
Ciężko określić mi jakie emocje wywołała we mnie ta książka. Z jednej strony zdecydowanie byłam zafascynowana opisaną historią, z drugiej wywołała we mnie wiele melancholii, był też smutek i radość. Wspaniała książka opisująca, jak wiele w życiu młodego człowieka może spowodować jeden głupi, nieprzemyślany błąd. Jak bardzo młodzi muszą uważać na to, kogo kochają.
Zdecydowanie dobrze się czytało.
Ciężko określić mi jakie emocje wywołała we mnie ta książka. Z jednej strony zdecydowanie byłam zafascynowana opisaną historią, z drugiej wywołała we mnie wiele melancholii, był też smutek i radość. Wspaniała książka opisująca, jak wiele w życiu młodego człowieka może spowodować jeden głupi, nieprzemyślany błąd. Jak bardzo młodzi muszą uważać na to, kogo kochają....
Dwudziestoletnia Charlie Walker bierze udział w wyścigach motocyklowych, a dzięki swoim umiejętnościom zarabia na tym całkiem niezłe pieniądze. Niestety nie należą one do niej. Dziewczyna jest szantażowana z powodu przestępstwa popełnionego przed dwoma laty. Okazuje się, że brała udział w kradzieży kolii.
Lena jak zawsze stworzyła świetną historię, a bardziej połączenie bohaterów z jej poprzednich książek, zbudowaną głównie na nienawiści i zemście Reed'a w stosunku do Charlie. Dziewczyna wpadając w złe towarzystwo sprawiła, że chłopak musiał… za nią pocierpieć. Dostajemy naprawdę ogromną dawkę trudnych relacji rodzinnych, które szczytują w niedalekiej przyszłości.
“We're Just Enemies” jest dość krótkie (niewiele grubością różni się od pierwszej części), ale jest w pełni naładowane zwrotami akcji.
Lena dopieściła tę historię w każdym najmniejszym calu. Uwielbiam w jaki sposób pisze, w jaki sposób tworzy bohaterów i jest to kolejna książka, w której nic się nie zmienia. Dalej z całego serducha to kocham.
Pięknie rozwijające się uczucie, które powoli się pojawia, jak zawsze zostało opisane w taki sposób, że poruszy chyba każde serce. Młodzi bohaterowie, mający wiele chwil zwątpienia. Pytanie tylko, czy dadzą radę się z niego wywiązać i iść na przód?
[WSPÓŁPRACA BARTEROWA]
Dwudziestoletnia Charlie Walker bierze udział w wyścigach motocyklowych, a dzięki swoim umiejętnościom zarabia na tym całkiem niezłe pieniądze. Niestety nie należą one do niej. Dziewczyna jest szantażowana z powodu przestępstwa popełnionego przed dwoma laty. Okazuje się, że brała udział w kradzieży kolii.
Lena jak zawsze stworzyła świetną historię, a bardziej połączenie...
“Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować.”
Lena zaskoczyła mnie już wstępem do tej książki. Dając jasno do zrozumienia, że tu “nie romans gra pierwsze skrzypce” poczułam pewnego rodzaju dezorientację. Bo decydując się na tę książkę byłam przekonana, że sięgam po romans młodzieżowy. Fakt, że nie lekki odmóżdżacz bo Lena zawsze w swoje historie wplata jakieś życiowe lekcje, coś ważnego. Ale tu ? Tu … cała ta książka jest po prostu … ważna.
“Podobno wszystkie nasze czyny niosą ze sobą konsekwencje. Jedne większe, inne mniejsze. Niektórych się kompletnie nie spodziewamy, a inne spędzają nam sen z powiek. Czasami natomiast doskonale zdajemy sobie sprawę z ryzyka i wiemy, co może nas czekać, ale liczymy na to, że uda nam się tego uniknąć.”
Takie prawdziwe - nieprawdaż ?
Cała ta historia to jedna wielka lekcja - życia, dorastania, ponoszenia konsekwencji, rodzicielstwa, miłości, odpowiedzialności itp itd.
Na wstępie Lena pisze, że to historia związana z jej serią Arkansas. Niestety te książki wciąż przede mną i teraz jestem jeszcze bardziej świadoma faktu, że koniecznie muszę je przeczytać. Jednak bez ich znajomości nie czułam luk w informacjach. Czułam za to potrzebę poznania tych historii tzn tomów o rodzicach tutejszych bohaterów, dokładnie i jak najszybciej. Poza tym…czułam bardzo dużo emocji, bo w tak krótkiej historii, autorka skumulowała ich ogrom.
Młodzi ludzie uwielbiają popełniać błędy. Mają się na nich uczyć i Charlie wraz z Reedem dostali konkretną lekcję życia. Sami sobie ją zafundowali i Reed niby już poniósł konsekwencje - spędził dwa lata w pewnego rodzaju ośrodku wychowawczym, zamiast odbycia kary więzienia. Mimo to, obarcza winą za to doświadczenie Charlie i wracając w rodzinne strony, myśli wyłącznie o zemście. Przekonany, że dziewczyna spędziła ten czas spokojnie i beztrosko, ma zamiar odwdzięczyć się za swoje krzywdy. Ale nie spodziewa się, że i ona przeszła przez piekło… Że tonie po uszy w kłopotach i to nie koniec dramatu jaki zaczął się dwa lata wcześniej.
Pierwsza miłość, głupie zauroczenie, chęć zaimponowania temu “jedynemu” doprowadziła do błędu, który rzucił cień nie tylko na jej życie. Szantażowana, przez te dwa lata robiła rzeczy, za które może spędzić wiele więcej czasu w więzieniu. Naraziła nie tylko siebie ale też swoją rodzinę. Jak fakt, że Charlie złamała prawo, odbije się na karierze jej mamy - prawniczki? Czy dziewczyna zdobędzie się na odwagę i wyzna prawdę swoim rodzicom?
Zdecydowanie nie jest to typowy romans młodzieżowy. Tak, mamy wątek miłosny, mamy enemies to lovers, aczkolwiek tak jak deklarowała Lena, ten wątek nie jest najważniejszy. Tu liczy się przede wszystkim właśnie ta lekcja życia, czyny i ich konsekwencje. Jak bardzo odczują efekty swoich czynów ci młodzi bohaterowie ?
Wszystko odbije się nie tylko na tej dwójce. Jako rodzic szczególnie mocno przeżywałam pewne momenty. Też potrafimy zawodzić, być rozczarowaniem. Nasze dzieci panicznie boją się nas zawieźć, a czy my się nie boimy tego samego ? Tu widać, że to dotyczy obu stron i jak bardzo boli świadomość, że nie wywiązaliśmy się z naszych ról tak jakbyśmy tego chcieli. Autorka zwraca uwagę na to jak istotna jest rozmowa, zaufanie, wiara w siebie nawzajem. Na to jak bardzo nasze dzieci chcą czuć się kochane, akceptowane takimi jakie są. A także jak potrzebują naszego wsparcia nawet gdy wydaje się, że mają je totalnie w nosie.
I Lena też pięknie pokazała, że nawet gdy dziecko zawiedzie, nawet gdy popełni błąd, rodzic ( oczywiście ten normalny i prawdziwie kochający) nie odwróci się plecami, nie odrzuci, nie zostawi na pastwę losu. Jednak musimy zarazem umieć pokazać naszym dzieciom, że trzeba te konsekwencje ponosić. Nie możemy brać ich na siebie, nie możemy zamiatać ich pod dywan, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
Do końca ani ja, ani Charlie czy Reed, nie mieliśmy pewności, jak to wszystko się dla nich skończy i za to też wielkie brawa dla autorki. Zaskakiwała tu nie raz i na różne sposoby. Czuć było na każdej stronie strach, niepewność, poczucie winy, wstyd… Tak wiele emocji i uczuć targało bohaterami. I przeżywałam to razem z nimi silniej niż się spodziewałam, bo absolutnie nie brałam pod uwagę, że to książka, przy której się rozkleję. A jednak.
Sporo książek Leny za mną, za każdą chwytam z zapałem, nie zawiodła jeszcze nigdy. Ale tę chyba jestem w stanie uznać za najlepszą jak dotąd. Wiem, że często piszę “ta książka jest inna niż wszystkie”. Ale ta ma w sobie tę inność, ma w sobie coś co odróżnia ją wyraźnie od wielu, które wydaje nam się, że na pierwszy rzut oka już wiemy o czym będą. Ta też się wydaje taka oczywista, taka przewidywalna. Nic bardziej mylnego. Jestem pod wrażeniem tego jak niebywale mnie zaskoczyła. W jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Czy polecam ? Oj z pewnością, wręcz uważam, że musicie to przeczytać. Mam nadzieję, że i Was tak mocno poruszy jak mnie. Na wszystkie te sposoby jakich doświadczyłam.
Dziękuję - bardzo - za egzemplarz do recenzji.
“Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować.”
Lena zaskoczyła mnie już wstępem do tej książki. Dając jasno do zrozumienia, że tu “nie romans gra pierwsze skrzypce” poczułam pewnego rodzaju dezorientację. Bo decydując się na tę książkę byłam przekonana, że sięgam po romans młodzieżowy. Fakt, że nie lekki odmóżdżacz...
Lena M. Bielska stworzyła tutaj genialną parę głównych bohaterów, których bardzo polubiłam. W tym dziele mamy do czynienia z wątkami dotyczącymi utraconego zaufania i przyjaźni. Jedna zła decyzja sprawiła, że Reed i Charlie w ciągu kilku godzin z najlepszych przyjaciół, stali się swoimi wrogami. Dziewczyna zdradziła Westa, a on poprzysiągł zemstę. Jednak czy wszystko poszło zgodnie z jego planem? Przekonajcie się sami! Ja doskonale spędziłam czas przy tej książce. Lektura nie jest długa, w sam raz na weekendowy relaks, więc nie obawiajcie się, że będzie Wam się przy niej nudziło. Dużo tam się dzieje, a relacja głównych bohaterów aż kipi emocjami. To był kawał dobrego romansu. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła autorki.
Lena M. Bielska stworzyła tutaj genialną parę głównych bohaterów, których bardzo polubiłam. W tym dziele mamy do czynienia z wątkami dotyczącymi utraconego zaufania i przyjaźni. Jedna zła decyzja sprawiła, że Reed i Charlie w ciągu kilku godzin z najlepszych przyjaciół, stali się swoimi wrogami. Dziewczyna zdradziła Westa, a on poprzysiągł zemstę. Jednak czy wszystko poszło...
Dzisiaj przychodzę do was ze szczególnie ważna recenzją, bo ta książka zawładnęła moim sercem, jak jeszcze była na wattpadzie, a czytając ją po raz drugi po kilku miesięcznej przerwie, zrozumiałam, jak bardzo tęskniłam za misiaczkami.
Sama fabuła opierała się przede wszystkim na „nienawiści” Reed’a oraz pomocy Charlie, która wpadła w złe towarzystwo, z którego nie mogła się wydostać przez strach o brata i rodzinę. Nie zliczę ile emocji towarzyszyło mi podczas czytania 𝖂𝖊’𝖗𝖊 𝕵𝖚𝖘𝖙 𝕰𝖓𝖊𝖒𝖎𝖊𝖘. Jednak bywały momenty, które uderzyły mnie bardziej, na których wylałam wiele łez i są to fragmenty, w których Reed mówi/myśli i porównuje się do swojego brata. To jak opisuje swoje uczucia do ojca, jak myślał, że ten go nie wspiera. Wylałam też łzy, gdy widziałam, jak oboje zaczynają wyjaśniać sobie wszystkie niejasności.
Co do jeszcze samej akcji 𝕮𝖍𝖆𝖗𝖑𝖎𝖊 𝖎 𝕽𝖊𝖊𝖉’𝖆, w której on udaje, że wcale nic do niej nie czuje, a jednocześnie pomaga jej wyjść z bagna, w którym tkwi już od 2 lat. Czyli od momentu, w którym wszystko się popsuło.
𝕮𝖍𝖆𝖗𝖑𝖎𝖊 to bohaterka, która polubiłam od samego początku, jej decyzja o niepowiedzeniu rodzicą o niczym może wydawać się głupia, mi też się taka wydawała… jednak wszystko ma drugie dno. Naprawdę jestem pod wrażeniem, jej siły, dzięki której przetrwała te dwa lata, gdy była niszczona psychicznie i żyła w ciągłym strachu, który pogłębił się po powrocie 𝕽𝖊𝖊𝖉’𝖆, bo bohaterka czuła, że jego powrót nie zwiastuje niczego dobrego, chociaż patrząc na całą książkę, może nie był on taki zły 🫣.
𝕽𝖊𝖊𝖉 to bohater, który został skrzywdzony, przez brak wiary ojca, chociaż to też nie jest tak oczywiste, bo czytając książkę, wylewając morze łez, wiele rzeczy się dowiedziałam. Teraz już wiem, że nie wszystko jest czarno białe, a mimo to z jedną rzeczą się nie zgadzam, która dla jego ojca jest dobra. Spędzenie dwa lata w ośrodku, który zdecydowanie nie był normalny, z resztą jeżeli przeczytacie, koniecznie dajcie znać, czy też tak uważacie. 𝕽𝖊𝖊𝖉 to bohater, który ma całe moje serce, uwielbiam go. Widać, że momentami był bardzo zagubiony, przez co można powiedzieć, że pokochałam go jeszcze bardziej.
Wiem, że do 𝖂𝖊’𝖗𝖊 𝕵𝖚𝖘𝖙 𝕰𝖓𝖊𝖒𝖎𝖊𝖘 wrócę i to niejednokrotnie, już teraz nie mogę się doczekać, aż zrobię jej reread. Wiem też, że będę wiele razy ją wspominać.
✯Współpraca Reklamowa @wydawnictwoniezwykle ✯
Dzisiaj przychodzę do was ze szczególnie ważna recenzją, bo ta książka zawładnęła moim sercem, jak jeszcze była na wattpadzie, a czytając ją po raz drugi po kilku miesięcznej przerwie, zrozumiałam, jak bardzo tęskniłam za misiaczkami.
Sama fabuła opierała się przede wszystkim na „nienawiści” Reed’a oraz pomocy Charlie, która...
Ona znowu to zrobiła! 🔥 Ona znowu dała mi powód, by się zakochać 🫠 Kto? Co? Kiedy?
Zapraszam na recenzję książki „We’re just enemies” od @lenambielska 😍
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
Kto jest tu już chwilę, obserwuje i zagląda, ten zapewne dopatrzył się momentu, w którym w zeszłym roku przepadłam dla Pana Westa. (Wieeem, idę trochę na przekór, Wy wszystkie kochacie Cartera 😅) To jest w związku z tym podwójny smaczek - w książce WJE mamy bowiem młodego Westa, który wcale charakterkiem nie odbiega od swojego ojca. Teraz już chyba wiecie, skąd ta miłość? 🫡
Lena tym razem jednak zaskakuje czytelnika. Znana z hot romansów i trudnych relacji damsko męskich, tym razem nie skupia się w całości tylko na tych wątkach. Dostajemy potężną dawkę trudnych relacji rodzinnych, sposoby radzenia sobie z emocjami młodych ludzi, a także bardzo dobrze pociągnięty wątek podejmowania decyzji i stawiania czoła ich późniejszym konsekwencjom.
Jeśli mam być szczera - lubię książki Leny przede wszystkim za wysoki poziom emocjonalności, za to, że książka wcale nie musi dotyczyć czegoś, co wydarzyło się w moim życiu, a i tak na pewnym poziomie utożsamiam się z bohaterami. Tak jest również w tym przypadku.
Książka jest dość krótka, czyta się ją zdecydowanie przyjemnie i lekko, choć napięcie między głównymi bohaterami jest bardzo mocno wyczuwalne. Jak sam tytuł wskazuje, dostajemy tutaj wątek enemies to lovers - i ja osobiście totalnie przepadłam dla momentu, w którym do głosu zaczynają dochodzić uczucia bohaterów.
(+10000000 za wątek Williama i Reeda 🫠🫠 splakalam się jak nastolatka widząc, w jaki sposób ojciec walczy o syna).
To była wciągająca, interesująca lektura i z czystym sumieniem bardzo polecam 💙
Ona znowu to zrobiła! 🔥 Ona znowu dała mi powód, by się zakochać 🫠 Kto? Co? Kiedy?
Zapraszam na recenzję książki „We’re just enemies” od @lenambielska 😍
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
Kto jest tu już chwilę, obserwuje i zagląda, ten zapewne dopatrzył się momentu, w którym w zeszłym roku przepadłam dla Pana Westa. (Wieeem, idę trochę na przekór, Wy...
Uniwersum Arkansas Leny M. Bielskiej zawiera kilka dość zróżnicowanych pod względem tematyki, a nawet gatunku, książek, a "We're just enemies" połączyło w sobie bohaterów głownie z "Pana Westa" oraz "We're just friends". Mimo że są to samodzielne historie, zalecam zapoznać się ze wszystkimi w kolejności, w jakiej zostały wydane.😊
Charlie Walker odziedziczyła po ojcu miłość do motocykli, ale niestety, nie bierze udziału w wyścigach jedynie dla własnej przyjemności. Szantażowana przez kogoś, kto był świadkiem kradzieży popełnionej przez dziewczynę, z każdym dniem cierpi bardziej.
Teraz do jej problemów dołączył kolejny - Reed West, kiedyś przyjaciel, który wziął na siebie winę, a dziś wróg, otwarcie zapowiadający zemstę.
Czy prawda w końcu wyjdzie na jaw?
Czy Charlie odpowie za swoje czyny?
Jakie konsekwencje poniesie jej rodzina?
A może ktoś wyciągnie do niej pomocną dłoń?
Uwielbiam w tej książce kilka rzeczy.
Przede wszystkim, naprawdę ciekawa fabuła. Bardzo fajny pomysł z kradzieżą i całą tą sytuacją, włącznie z jej rozwiązaniem i wszystkimi tymi prawniczymi smaczkami.
Byłam bardzo ciekawa, którą ścieżką autorka podąży i podobało mi się, że nie podążyła tą najbardziej oczywistą.😊
Sam fakt, że cały ten wątek w pewnym momencie wybił się ponad romans, bardzo przypadł mi do gustu. Pokazało to lepiej powagę sytuacji i - paradoksalnie - emocje bohaterów, które niełatwo było zgasić (również te negatywne).
Enemies to lovers, a raczej w tym przypadku mamy do czynienia z motywem hate/love - świetnie pokazane właśnie takie rozdarcie pomiędzy żalem, potrzebą bycia blisko, gniewem, a chęcią otaczania opieką, zemstą, a próbą zrozumienia, złością, a miłością.
Patrząc na całość relacji Charlie i Reeda, nie da się też nie patrzeć na ich postaci z osobna, a obie zostały bardzo dobrze napisane.
Ona wzbudzała u mnie głównie wzruszenie, było mi jej szkoda i byłam ciekawa, co się z nią stanie, jak podejdzie do sprawy i było mi autentycznie przykro, kiedy z kolejnych stron wyzierała jej rezygnacja i poczucie beznadziei. Miałam ochotę wejść do książki i ją przytulić, oczywiście nie było to możliwe, ale na szczęście wyręczył mnie Reed.
Ach, ten chłopak!
Definicja poświęcenia. Definicja oddania i czystej, młodej, niezmąconej i bezinteresownej przyjaźni i miłości.
Daliście się nabrać? Żartowałam, przecież to wróg! Albo nie. Nie powiem.😁
Tak czy siak, ja go lubię, z całym tym jego gniewem, z całym mrokiem i bólem. Mam nadzieję, że i Wy obdarzycie go sympatią.😊
I wiecie, co jeszcze mi się tu spodobało?
Pokazanie, co się dzieje po tym słynnym "happily ever after".
Mówię o rodzicach Reeda i Charlie, głównie o Williamie, który nie został "ugładzony", spłaszczony i pokolorowany. Nadal jest kanciasty i surowy, nadal popełnia błędy i miłość nie zmieniła go nagle w słodkiego misia. Nie stracił swojego charakteru i nie wymazał przeszłości poprzez ślub ze Scarlett- prawidłowo!
Jeśli tęskniliście za Cadenem i jego córką, to też się pojawią, spokojna głowa, a ja mam nadzieję, że wkrótce jeszcze lepiej poznamy Mac i resztę bohaterów, bo przysięgam, że z
Każdy kolejny ciekawi mnie bardziej.😁
8/10!
Uniwersum Arkansas Leny M. Bielskiej zawiera kilka dość zróżnicowanych pod względem tematyki, a nawet gatunku, książek, a "We're just enemies" połączyło w sobie bohaterów głownie z "Pana Westa" oraz "We're just friends". Mimo że są to samodzielne historie, zalecam zapoznać się ze wszystkimi w kolejności, w jakiej zostały wydane.😊
Od nienawiści...od miłości do nienawiści jest mały krok, czyż nie tak mała złodziejko? Bardzo fajna kontynuacja serii z Uniwersum Arkansas. Historia Chatlie i Reeda dość zawiła, choc przyjemna w obyciu jak to mogę napisać...dla wielbicieli motocykli i wyścigów wielka gratka, a także dla miłośników romansów...mocne charakterki nie ma co💙
Od nienawiści...od miłości do nienawiści jest mały krok, czyż nie tak mała złodziejko? Bardzo fajna kontynuacja serii z Uniwersum Arkansas. Historia Chatlie i Reeda dość zawiła, choc przyjemna w obyciu jak to mogę napisać...dla wielbicieli motocykli i wyścigów wielka gratka, a także dla miłośników romansów...mocne charakterki nie ma co💙
“Wiem, po prostu wiem, że gdy zobaczę na żywo pochłoniętą strachem i bólem Charlie, to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu”.
[ współpraca reklamowa: @wydawnictwoniezwykle ]
Książka, która pokazuje, że każdy czyn niesie za sobą konsekwencje, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasze działania mają skutki, nad którymi nie zawsze mamy kontrolę, dlatego powinniśmy być świadomi, że mogą odezwać się w najmniej spodziewanym momencie.
Historia Reeda i Charliego stanowi doskonały tego przykład. Nie jest to opowieść o sielankowym zakończeniu czy fałszywym optymizmie. Co w niej zachwyca, to fakt, że autorka nie maskuje negatywnych skutków postępowań bohaterów, lecz ukazuje je w sposób dosadny, wyraźnie pokazując, że ich wybory będą miały znaczący wpływ na przyszłość.
Charlie – dziewczyna, która zraniła swojego przyjaciela najboleśniejszym z możliwych sposobów.
Reed – chłopak, który przysiągł, że się na niej zemści i zniszczy ją tak samo, jak ona zniszczyła jego.
Dla Charlie życie zmieniło się całkowicie po jednej złej decyzji, która mogła zrujnować nie tylko jej przyszłość, ale także życie jej rodziny i Reeda, który poniósł konsekwencje, biorąc winę na siebie. Cierpienie Reeda zagrało dla mnie pierwsze skrzypce, dodatkowo zostało ukazane w doskonały sposób. Jego wewnętrzna walka między sercem a rozsądkiem wprowadzała mnie w rozterki. Chciałam, by się zemścił na Charlie, ale rozumiałam jej perspektywę i jej cierpienie.
Najważniejszą lekcją jest wybaczenie, ponieważ często zemsta nie prowadzi do dobrego rozwiązania. Odbudowa relacji i udzielenie drugiej szansy mogą być właściwą drogą, choć na początku może to być trudne do zrozumienia.
„We’re Just Enemies” to książka, która wywołuje emocje i skłania do refleksji na wielu poziomach. Przekazuje także ostrzeżenie, że warto czasem dokładnie przemyśleć, komu oddajemy swoje serce. Nie warto poddawać się presji i robić rzeczy, na które nie mamy ochoty, tylko dlatego, że ktoś inny tego chce.
“Wiem, po prostu wiem, że gdy zobaczę na żywo pochłoniętą strachem i bólem Charlie, to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu”.
[ współpraca reklamowa: @wydawnictwoniezwykle ]
Książka, która pokazuje, że każdy czyn niesie za sobą konsekwencje, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasze działania mają skutki, nad którymi nie zawsze mamy kontrolę, dlatego...
Kiedy po raz pierwszy przeczytałam tę historię na Wattpadzie, wiedziałam, że stanie się dla mnie jedną z najważniejszych. Kocham twórczość Leny, a dla historii Reeda i Charliego przepadłam od samego początku.
Reed West to bohater, który dla miłości poświęcił naprawdę wiele. Jego konflikt wewnętrzny został znakomicie opisany. Widzimy jak uczucia względem dziewczyny, która go zawiodła walczą z nienawiścią do niej i chęcią zemsty. To zraniony i cierpiący chłopak o dobrym sercu, co udowodnił wiele razy. A wzięcie na siebie winy za osoby, którą kochał jest tego najlepszym przykładem. To też bohater, który czuje się odrzucony przez swoją rodzinę, szczególnie ojca i ten wątek łamie mi serce za każdym razem. Uwielbiam to jak został wykreowany jego charakter, jest pewny siebie, sarkastyczny, momentami bezwzględny, szczególnie jeśli chodzi o ludzi, na których mu zależy, ale także potrafi być romantyczny, słodki i wrażliwy. Moja miłość do niego nie ma granic.
Charlie Walker to bohaterka, na której przykładzie widzimy jak wiele w naszym życiu może zmienić jedna zła decyzja. Za każdym razem boli mnie serce, kiedy czytam o tym co przeżywa i jak bardzo sobie nie radzi. Czytając „We’re just enemies” można sobie pomyśleć, że sama sobie zgotowała taki los i być na nią złym, za to jak potraktowała Reeda, ale osobiście biorę także pod uwagę to jak bardzo zaślepiona i zagubiona była. Czytając jej perspektywę da się to świetnie zauważyć i można też zauważyć, jak bardzo żałuje tego co się stało. Charlie to dziewczyna, która powoli przestaje mieć siłę, żeby walczyć, jest zastraszana, szantażowana i zmuszana do rzeczy, których nie chce robić. Byłam z niej niesamowicie dumna, kiedy w końcu odważyła się zawalczyć o swój los i naprawić błędy.
Czytając o tej dwójce, zawsze towarzyszy mi mnóstwo emocji. Oboje cierpią i oboje nie potrafią sobie z tym poradzić. Mimo całego zła jakie Charlie wyrządziła Reedowi, jemu nigdy nie przestało na niej zależeć. Nawet w momencie, kiedy się zarzekał, że jej nienawidzi dbał o jej dobro i pragnął zapewnić jej bezpieczeństwo. Scena, kiedy przychodzi do Charlie w nocy i zostaje z nią ma szczególne miejsce w moim sercu, bo pokazuje, jak wiele ta dziewczyna dla niego znaczy. Relacja tej dwójki pokazuje jak ciężko odbudować zniszczoną relację, ale pokazuje też, że warto walczyć. Ukazuje to, jak łatwo z przyjaciół stać się wrogami, ale również jak z wrogów stać się dla siebie kimś ważnym. Pokazuje, jak cienka jest granica między nienawiścią, a miłością, a także to, że czasami to co uznajemy za nienawiść, tak naprawdę nią nie jest.
Coś za co jeszcze kocham WJE to powrót do dobrze nam znanych bohaterów i ujrzenie ich w nowej roli. Relacje rodzinne to istotny element „We’re just enemies”. Obserwujemy tutaj dwie rodziny, które bardzo się różnią na wielu płaszczyznach. Z jednej strony rodzina Charlie, w której bardzo widoczne jest wsparcie i miłość, ale mimo to strach przed wyznaniem prawdy jest silniejszy.
Z drugiej rodzina Reeda, w której chłopak czuje się jak gorszy sort, zwłaszcza dla swojego ojca. Tak jak wspominałam wcześniej, ten wątek jest jednym z najbardziej bolesnych, ale też wzruszających. Na przykładzie Williama Westa widzimy, jak nieświadomie można skrzywdzić własne dziecko, nawet jeśli pragnie się dla niego wszystkiego co najlepsze.
Bo WJE to historia, nie tylko o błędach młodych ludzi, ale także błędach rodziców. Rozmowa Reeda z jego ojcem, to scena, na której zawsze towarzyszą mi łzy. Muszę przyznać, że czytając tę książkę po raz pierwszy byłam zawiedziona postępowaniem Willa, bo wierzyłam, że będzie naprawdę świetnym tatą. Ale właśnie za to też kocham książki Leny, za to, że są tak prawdziwe i pokazują, że niektórych zachowań choćby się chciało, nie da się tak łatwo uniknąć, że często pragnąc być lepszym od własnych rodziców i kierując się dobrem, popełnia się własne błędy, których się nie zauważa, do czasu.
Całe moje serce ma za to Ace, który jest tak świetnym ojcem. To jakie wsparcie daje Charlie, jak jej broni i zawsze jest dla niej jest łapało mnie za serce. Oprócz tego Violet i Scarlett, które również udowodniły jak wiele są w stanie zrobić dla szczęścia swoich dzieci.
Jeśli mowa o członkach rodziny, to muszę wspomnieć o Charlotte. Za każdym razem, kiedy się pojawiała miałam uśmiech na twarzy. Uwielbiam ją! Do tego jest tak świetną siostrą, na którą Reed zawsze może liczyć. Za to do Gabriela z początku miałam mieszane odczucia, ale kiedy poznałam jego perspektywę i zobaczyłam, jak wiele dla niego znaczą dobre stosunki z Reedem, całkowicie zmieniłam o nim zdanie. Ich relacja pokazuje jak wiele zła mogą wyrządzić niedopowiedzenia i niewyjaśnione sprawy.
Próba wybaczenia jest ważną częścią tej historii. Obserwujemy ją zarówno na przykładzie Reeda i Charlie, jak i Reeda i jego ojca. Łączy się to z próbą odbudowania zaufania. Obie te kwestie są niesamowicie trudne. Ta historia, pokazuje, że warto dawać drugą szansę, szczególnie jeśli naprawdę się widzi, że intencje drugiej osoby są szczere. Ukazuje, jak trudną trzeba przejść drogę, aby odzyskać utracone zaufanie, jak bardzo trzeba się postarać, żeby zasłużyć na wybaczenie.
WJE to książka, która pokazuje jak wiele zła może wyrządzić zaufanie niewłaściwej osobie. Historia Charlie skłania do refleksji, że czasem warto zastanowić się nad tym komu powierzamy swoje serce, bo możemy za to słono zapłacić. Że nie warto dla kogoś poświęcać własnych wartości i zmuszać się do rzeczy, których tak naprawdę nie chcemy robić. Że należy szukać pomocy zanim nie jest za późno.
To książka, która dostarcza wielu emocji. Za każdym razem, kiedy ją czytam nie obywa się bez łez. Mimo, że dotyczy tak wielu bolesnych i trudnych spraw, to czyta się ją naprawdę przyjemnie. Lena ma tę umiejętność pisania lekko o ciężkich tematach.
„We’re just enemies” to historia o dwójce młodych ludzi, ale to nie relacja romantyczna gra tu pierwszoplanową rolę, tylko konsekwencje ich czynów i właśnie to sprawia, że ta książka jest tak wyjątkowa. Niesie ona za sobą bardzo wartościowy przekaz i skłania do wielu refleksji. Do tego wątek motocyklowy, który nadaje świetny klimat. Kiedy wracam do tej historii czuję się jakbym wracała do domu.
[współpraca reklamowa]
Kiedy po raz pierwszy przeczytałam tę historię na Wattpadzie, wiedziałam, że stanie się dla mnie jedną z najważniejszych. Kocham twórczość Leny, a dla historii Reeda i Charliego przepadłam od samego początku.
Reed West to bohater, który dla miłości poświęcił naprawdę wiele. Jego konflikt wewnętrzny został znakomicie opisany. Widzimy jak uczucia...
Dziś o książce, która jest kolejną z uniwersum Arkansas. Przepadłam do tej pory dla wszystkich, więc i tej historii nie mogłam się doczekać w papierze.
Charlie Walker uwielbia jazdę na motocyklu. Mając dwadzieścia lat, bierze udział w nielegalnych wyścigach, a zdobyte z nich pieniądze przekazuje dla chłopaka, który ją szantażuje. Wszystko przez wydarzenie sprzed dwóch lat, a w zasadzie nagranie, które ten posiada.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze powrót Reeda Westa. To właśnie on został oskarżony winą za kradzież kolii, mimo że główny udział miała w tym Charlie. Teraz chłopak będzie chciał się zemścić. Jak poradzi sobie z tym bohaterka? Może wspólny wróg jednak kogoś połączy? A może nie skończy się to tak dobrze, jakbyśmy oczekiwali...
Zacznę od samej kreacji bohaterów. Uwielbiam ich. Od samego początku wyczułam w nich coś, co sprawiło, że uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
Cechy, którymi się charakteryzują idealnie odzwierciedlają sytuacje, w których się znajdują. Kiedy mają być źli, są. Gdy mają płakać, robią to. Strach też nie jest im obcy.
W związku z motywem enemies to lovers, to właśnie nienawiść wychodzi jednak na pierwszy plan, aby w bardzo ciekawy, subtelny sposób przejść do tego drugiego uczucia. Bo przecież uwielbiamy, kiedy to serce przejmuje kontrolę nad rozumem.
Powrót do bohaterów z poprzednich książek znajdujących się w uniwersum, przypomniał mi, jacy byli świetni, czym się zajmowali. Mówi się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Na pewno będziecie mogli się przekonać, jak jest naprawdę.
Poza przepięknie rozwijającym się uczuciem, pięknymi gestami, które nabierają za każdym razem innego znaczenia, Lena poruszyła tu również bardzo istotny temat. Chodzi o bycie uczciwym i ponoszenie odpowiednich konsekwencji. Zapamiętajmy, że niezależnie od tego, co może nam to przynieść, opłaca się być szczerym, trzeba umieć przyznać się do winny, ponieważ wielokrotnie mogą ucierpieć osoby postronne.
Kolejną ważną sprawą, ponieważ bohaterowie są młodzi, jest fakt, że nie należy okłamywać bliskich, kombinować, nęcić, kiedy dzieje się coś złego. Zamiatanie problemu pod dywan może przynieść jeszcze większe konsekwencje, więc warto przyznać się do nich komuś, kto będzie w stanie nam pomóc. W chwilach zwątpienia jest lżej, kiedy mamy kogoś blisko.
Bądźcie gotowi na emocje. Tych tu nie brakuje, dla mnie były ogromnym plusem.
Dziś o książce, która jest kolejną z uniwersum Arkansas. Przepadłam do tej pory dla wszystkich, więc i tej historii nie mogłam się doczekać w papierze.
Charlie Walker uwielbia jazdę na motocyklu. Mając dwadzieścia lat, bierze udział w nielegalnych wyścigach, a zdobyte z nich pieniądze przekazuje dla chłopaka, który ją szantażuje. Wszystko przez wydarzenie sprzed dwóch lat,...
💙RECENZJA 💙
Lena M.Bielska
@lenambielska
@wydawnictwoniezwykle
Premiera 01.05.2024
Charlie i Reed trzymali się razem...
Charlie podkochiwała się w kimś, kto sprowadził ją na złą drogę
Reed podkochiwał się w Charliee i zrobił dla niej coś głupiego...
Teraz oboje mierzą się z konsekwencjami tego co się wydarzyło....
Charliee ukrywa przed rodzicami,że jest szantażowana ,przez kogoś kto nagrał zdarzenie i trzyma ją w garści....
Reed nie potrafi się już pogodzić z ojcem,który nie potrafi mu wybaczyć...
Dwoje młodych ludzi,a tyle bólu i smutku....
Kiedy Reed wraca do miasta ,dziewczyna wie,że padnie ofiarą jego zemsty,za to co zrobiła...
Jednak dziewczyna ma już dość, jest zmęczona I sfrustrowana ,kocha rodziców ,a boi się powiedzieć prawdy ,czy ktoś uwolni Charliee od tego wszystkiego??
Jakie zamiary ma Reed?
Czy jej mama ,która jest prawniczką jej to wybaczyć???
Tyle pytań...
Ta książka wcale nie jest gruba ma tylko 283 strony,ale jest perełką....To ile tu emocji zawartych...
Są nawet momenty,na których popłynęły łzy, a w tym wszystkim taka ogromna miłość rodziców do dzieci.
Relacja naszych bohaterów jest opisana w taki sposób, że przeżywałam każdą ich chwilę bardzo mocno....
Rozdziały pisane z perspektywy Reeda I Charliee dają nam podgląd na to co się dzieje w ich głowach i sercu. Sceny zbliżeń są napisane ze smakiem I z ogromną namiętnością między bohaterami.
Ale najmocniej mnie urzekła miłość rodziców do dzieci i tego jak potrafili się razem zebrać żeby chronić swoje pociechy....Ile w tej książce było bólu i miłości..
Noo dobra powiem to ,to kolejna książki tej autorki ,w której się zakochałam.....🥰
💙RECENZJA 💙
Lena M.Bielska
@lenambielska
@wydawnictwoniezwykle
Premiera 01.05.2024
Charlie i Reed trzymali się razem...
Charlie podkochiwała się w kimś, kto sprowadził ją na złą drogę
Reed podkochiwał się w Charliee i zrobił dla niej coś głupiego...
Teraz oboje mierzą się z konsekwencjami tego co się wydarzyło....
Charliee ukrywa przed rodzicami,że jest szantażowana...
To powieść Leny najmniej w moim stylu z dotychczas przeczytanych, ale chciałam dać jej szansę. Czytałam kilka książek o nielegalnych wyścigach, więc ten motyw mi nie przeszkadza, ale szantaże, przemoc, łamanie prawa to już nie moja bajka. Doceniam fakt, że bohaterowie faktycznie byli wrogami, a nie, jak zazwyczaj bywa to w motywie enemies to lovers, jedynie rywalami. Chciałam się przyczepić, że za szybko pierwszy pocałunek zamienił się w coś więcej, ale Lena szybko wyrwała mi ten argument z rąk, mieszając w fabule.
To powieść Leny najmniej w moim stylu z dotychczas przeczytanych, ale chciałam dać jej szansę. Czytałam kilka książek o nielegalnych wyścigach, więc ten motyw mi nie przeszkadza, ale szantaże, przemoc, łamanie prawa to już nie moja bajka. Doceniam fakt, że bohaterowie faktycznie byli wrogami, a nie, jak zazwyczaj bywa to w motywie enemies to lovers, jedynie rywalami....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajnie mi się ją czytało. Z reguły lubię książki które mają więcej miłosnych kwestii ale ta Wpadła mi w oko mimo że tego nie było zbyt wiele, było więcej wątków pobocznych. Ale podobała mi się relacja Reeda z Charlie. Zwłaszcza postać Reeda mi się podobała. Mimo tego jak się zawiódł na dziewczynie jednak chowa urazy do kieszeni i troszczy się, pomaga i martwi się. Okazywał to malutkimi gestami.
Bardzo fajnie mi się ją czytało. Z reguły lubię książki które mają więcej miłosnych kwestii ale ta Wpadła mi w oko mimo że tego nie było zbyt wiele, było więcej wątków pobocznych. Ale podobała mi się relacja Reeda z Charlie. Zwłaszcza postać Reeda mi się podobała. Mimo tego jak się zawiódł na dziewczynie jednak chowa urazy do kieszeni i troszczy się, pomaga i martwi się....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki Leny M Bielskiej nie dają mi spokoju. Mimo że lekturę ostatniej uznaję za porażkę, to i tak nie moglam się powstrzymać, żeby nie sięgnąć po kolejną, co, finalnie, okazało się dobrym posunięciem, albowiem jej lektura sprawiła mi ogrom przyjemności.
Mamy tu do czynienia z bardzo wyrazistyni postaciami, co jest jej wielką zaletą, podobnie jak to, że mogę spojrzeć na ich perypetie także ze strony rodzica. Mamy tutaj młodych ludzi z problemami, i fakt, jak ważne dla nich jest wsparcie rodziców może niektórym pomóc przejrzeć na oczy. Za to kolejne brawa dla Autorki.
Poza tym historia powiązana jest z bohaterami wystepujacymi w cyklu o trzech grzesznych (nie mylić z grzecznością🤪) Panach, co daje poczucie, że jesteśmy wśród starych znajomych, a to kolejna już zaleta. W zasadzie książka ma mało wad, i myślę, że fani gatunku będą więcej niż zadowoleni.
Polecam!
Książki Leny M Bielskiej nie dają mi spokoju. Mimo że lekturę ostatniej uznaję za porażkę, to i tak nie moglam się powstrzymać, żeby nie sięgnąć po kolejną, co, finalnie, okazało się dobrym posunięciem, albowiem jej lektura sprawiła mi ogrom przyjemności.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMamy tu do czynienia z bardzo wyrazistyni postaciami, co jest jej wielką zaletą, podobnie jak to, że mogę spojrzeć na...
Bardzo ciekawa i wciągająca książka. Zastanawiałam się, czy spodoba mi się tak samo jak "We're just friends" i... TAK. Było kilka momentów, które mnie wzruszyły i z oczu popłynęły łzy, bo i tematy były trudne. Cieszę się, że autorka poprowadziła postaci w sposób taki, który wbija na sam koniec morał, że "wszystko to, co robimy ma swoje konsekwencje". Nie była to cukierkowa opowieść od wrogości do miłości, bo wszystkie trudne etapy od - do uważam, że były napisane z rozwagą, z przemyśleniem i odzwierciedleniem uczuć, jakie towarzyszą bohaterom na każdym etapie, krok po kroku. Zarówno perspektywa Reed'a jak i Charlie sprawiły, że obojgu im wierzyłam, czułam ich ból, strach, złość, żal... Czułam też troskę, radość, wsparcie i przeszłam te wszystkie ich zawirowania życiowe razem z nimi oraz wszystkimi bohaterami książki. Dla Declana i jego kumpli nie mam litości 🙈😉, ale to podejrzewam, że nie jestem sama z takimi przemyśleniami 😂. To książka... fikcja literacka - jednak niesie z sobą przekazy, które w realnym życiu mają swoje zastosowanie. Jednym z nich jest to, że z każdego popełnionego błędu powinniśmy wyciągnąć wnioski na przyszłość. Cokolwiek zrobimy, czy powiemy - ma swoje konsekwencje, zarówno te dobre, jak i te złe... Dziękuję autorce za to, że nie uczyniła z tej historii landrynkowej i słodkiej opowiastki, tylko konsekwentnie prowadziła bohaterów krok po kroku, pozwalając im pokonywać przeszkody, a nie omijać je tak, by nie poczuli, że drogą na skróty będzie łatwiej. Brawo... 😉😘
Bardzo ciekawa i wciągająca książka. Zastanawiałam się, czy spodoba mi się tak samo jak "We're just friends" i... TAK. Było kilka momentów, które mnie wzruszyły i z oczu popłynęły łzy, bo i tematy były trudne. Cieszę się, że autorka poprowadziła postaci w sposób taki, który wbija na sam koniec morał, że "wszystko to, co robimy ma swoje konsekwencje". Nie była to cukierkowa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo mi się podobała! Świetny pomysł połączenia dwóch światów znanych nam z poprzednich książek autorki. Zwłaszcza, że było dużo nawiązań do książki Pan West, która moim zdaniem jest świetna. Poruszonych zostało wiele trudnych tematów, cieszę się że wiele trudnych problemów nie zostało zbagatelizowanych i były przedstawione bardzo poważnie. Relacja głównych bohaterów była trudna ale bardzo wartościowa była narracja z perspektywy obojga - dzięki czemu poznaliśmy ich intencje i myśli. Bardzo wciągająca książka, polecam serdecznie!
Bardzo mi się podobała! Świetny pomysł połączenia dwóch światów znanych nam z poprzednich książek autorki. Zwłaszcza, że było dużo nawiązań do książki Pan West, która moim zdaniem jest świetna. Poruszonych zostało wiele trudnych tematów, cieszę się że wiele trudnych problemów nie zostało zbagatelizowanych i były przedstawione bardzo poważnie. Relacja głównych bohaterów była...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAudiobook. Bardzo fajna i lekka książka
Audiobook. Bardzo fajna i lekka książka
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWe’re just enemies” to spin off poprzednich książek autorki. Jakich? Oczywiście tych bardziej niegrzecznych, bo „ Pan Drake” , „Pan West” , „Pan Carter” więc jeśli macie na oku tę książkę, to polecam sięgnąć pierw po te wyżej wymienione, bo przypadkiem i nieświadomie możecie sobie zaspojlerować.
Jeśli miałabym wskazać moich ulubionych bohaterów z książek Leny to wskazałabym właśnie Reeda i Charlie. Jakoś tak najbardziej oni utkwili mi w pamięci. Byli bardzo wyraziści.
Fabuła świetnie poprowadzona, nienawiści Reeda do Charlie spowodowana jest jedną złą decyzją. Ich przyjaźń rozsypała się, a zastąpiła ją nienawiść. W dodatku dziewczyna wpadła w złe towarzystwo z którego wcale nie było łatwo się wyplątać.
Ta krótka, bo licząca sobie ponad 300 stron książka dostarczyła mi naprawdę sporą dawkę emocji. Będąc świadoma tego, jak Lena potrafi na nich grać, myślałam, że nie zaskoczy mnie już niczym, jednak dostałam tak świetnie skonstruowaną historię, z całą paletą emocji, że dosłownie połknęłam ją na raz. Autorka nie byłaby sobą gdyby nie poruszyła też problemu relacji rodzinnych przede wszystkim tych trudnych relacji. I za to ją uwielbiam! Bo wraz z lekkością swojego pióra potrafi przeciorać czytelnika „emocjonalnie”
We’re just enemies” to spin off poprzednich książek autorki. Jakich? Oczywiście tych bardziej niegrzecznych, bo „ Pan Drake” , „Pan West” , „Pan Carter” więc jeśli macie na oku tę książkę, to polecam sięgnąć pierw po te wyżej wymienione, bo przypadkiem i nieświadomie możecie sobie zaspojlerować.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli miałabym wskazać moich ulubionych bohaterów z książek Leny to...
"Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować."
.
"We're just enemies" @lenambielska to kolejna świetna historia z motywem hate-love spod pióra autorki.
.
Książki Leny uwielbiam. Na każdą czekam z zapartym tchem i niecierpliwością. Jestem jej fanką od debiutu I chyba to się raczej nie zmieni.
.
"We’re just enemies" to połączenie poprzednich książek Leny, czyli "Pana Westa" oraz "We're just friends". Nie mogłam się doczekać, aż będę mogła wrócić do Willa i zobaczyć go w nowej życiowej roli.
"We’re just enemies" opowiada historię dwójki przyjaciół, którzy przez pewne wydarzenia z przeszłości się nienawidzą i chociażby przebywanie ze sobą w jednym pomieszczeniu sprawia im trudność. Pewnie teraz ktoś sobie pomyślał, że już czytał pełno takich historii, i że wiadomo jak to się skończy, ale uwierzcie mi, że to co napisała Lena na swój sposób wyróżnia się od innych książek jakie czytałam tego typu. A z resztą ja jestem tak wielką fanką jej książek, że mi wcale nie przeszkadza to, że pewne schematy się powtarzają, czy nawet to, iż ja wiem jak prawdopodobnie zakończy się powieść.
.
Od samego początku zostałam tak wciągnięta w świat Reeda i Charlie, że wiedziałam, iż ta książka mi się spodoba. Nie było ani jednej rzeczy, do której bym się przyczepiła, czy która by sprawiła, że ta książka nie zasługiwałaby na dyszkę! Zostałam naszpikowana odpowiednią dawką emocji, dzięki którym jeszcze łatwiej było mi zrozumieć bohaterów i poczuć, to co czuli oni.
.
Mimo całego zła jakie Charlie wyrządziła Reedowi, jemu nigdy nie przestało na niej zależeć i chociaż ten stara się pokazać, że jest zupełnie inaczej, to od początku ich historii było to czuć. Czuć, że chłopak pomimo złamanego serca i chęci zemsty, nadal ma w sobie dawne uczucia. Czasem mnie wkurzał tym swoim zachowaniem, ale gdy starałam się patrzyć na to jego oczami, to moje wkurzenie mijało. Historia Reeda i Charlie to doskonały przykład na to jak cienka jest granica pomiędzy nienawiścią, a miłością.
.
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem wielką fanką takich powieści i zawsze z chęcią po nie sięgam, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do przeczytania "We’re just enemies". Na pewno nie będziecie się nudzić i miło spędzicie czas.
"Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
"We're just enemies" @lenambielska to kolejna świetna historia z motywem hate-love spod pióra autorki.
.
Książki Leny uwielbiam. Na każdą czekam z zapartym tchem i niecierpliwością. Jestem jej fanką od debiutu I chyba to się raczej nie zmieni.
.
"We’re just enemies" to...
Wyścigi motocyklowe. Adrenalina. Kradzież. Poprawczak. Wielka miłość. Zemsta.
Tak hasłowo mogłabym opisać tę książkę. Książkę w której wiele się dzieje i która od początku do końca wspaniale utrzymuje uwagę czytelnika i stale podrzuca jakieś ciekawe smaczki i zwroty akcji.
We're Just Enemies to historia w której głównymi bohaterami jest: Charlie Walker i Reed West. Włamują się do domu, dziewczyna pod namową swojego chłopaka kradnie kolię, i również pod jego namową prosi Reeda by ten przy obławie policji wziął plecak, nieświadomy jego zawartości zostaje aresztowany, a później skazany na 2 lata.
Wraca z chęcią zemsty. Chce odpłacić Charlie za zmarnowane lata, lecz czy aby na pewno jego plan się powiedzie? Czy zamiast tego pomoże wyciągnąć dziewczynę z wielkiego szamba w które zupełnie przypadkowo się wpakowała i zatapiała coraz głębiej z każdym kolejnym dniem?
Wyścigi motocyklowe. Adrenalina. Kradzież. Poprawczak. Wielka miłość. Zemsta.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak hasłowo mogłabym opisać tę książkę. Książkę w której wiele się dzieje i która od początku do końca wspaniale utrzymuje uwagę czytelnika i stale podrzuca jakieś ciekawe smaczki i zwroty akcji.
We're Just Enemies to historia w której głównymi bohaterami jest: Charlie Walker i Reed West....
Lena M. Bieska – „We’re Just Enemies”
„We’re Just Enemies” to spin-off do „We’re Just Friends” i „Pana Westa”, który skupia się na dzieciach bohaterów tych powieści. Poznajemy ich, gdy Reed West wraca z obozu dla trudnej młodzieży, a Charlie Walker zmaga się z szantażem. Dziewczyna, ukrywając ten sekret, wpada w coraz większe kłopoty. Na początku Reed darzy ją nienawiścią, ale jak wiadomo, od miłości do nienawiści jest bardzo cienka granica.
Cieszę się, że jest to jednotomówka – akcja jest szybka i dynamiczna, bez zbędnego przeciągania fabuły. Uwielbiam dowiadywać się, jak potoczyły się losy bohaterów lub ich dzieci.
Lena porusza w książce kilka istotnych problemów: kradzież, nieustanne branie winy na siebie, brak odpowiedniej komunikacji i jej konsekwencje oraz to, jak cienka granica dzieli nienawiść od miłości. Często nie akceptujemy uczuć, które pojawiają się nagle i nas zaskakują, ale warto dać im szansę.
#LenaMBieska #WeAreJustEnemies #YoungAdult #SpinOff #CzytamYA #PolskaKsiążka #SzybkaAkcja #WartkaFabuła #MiłośćINienawiść #ProblemyMłodzieży #KsiążkiDlaMłodzieży #KsiążkaNaJedenWieczór #CzytanieToPasja
Lena M. Bieska – „We’re Just Enemies”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„We’re Just Enemies” to spin-off do „We’re Just Friends” i „Pana Westa”, który skupia się na dzieciach bohaterów tych powieści. Poznajemy ich, gdy Reed West wraca z obozu dla trudnej młodzieży, a Charlie Walker zmaga się z szantażem. Dziewczyna, ukrywając ten sekret, wpada w coraz większe kłopoty. Na początku Reed darzy ją nienawiścią,...
Fabuła całkiem całkiem.
Hate / love - choć nie aż tak całkiem hate ;)
Bohaterowie mają wspólną przeszłość. Czy zemsta będzie smakować? Czy może zrezygnuje z niej ?
Fabuła całkiem całkiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHate / love - choć nie aż tak całkiem hate ;)
Bohaterowie mają wspólną przeszłość. Czy zemsta będzie smakować? Czy może zrezygnuje z niej ?
,, Napisałaś mi, że myślałaś, że mi na tobie zależy. – W jego głosie wyczuwam smutek.
– I dobrze myślałaś, Charlie, bo naprawdę mi zależy.”
Chyba nikogo nie powinno to zdziwić, ale to była kolejna książka Leny, którą pokochałam już od pierwszych stron. Wprawdzie na podium dalej stoi One Shot, to myślę, że WJE spokojnie może być na drugim miejscu.
Tak bardzo się cieszę, że mogłam ją przeczytać. Na wattpadzie nie zdążyłam, więc papieru wyczekiwałam z większą niecierpliwością niż czegokolwiek innego. A kiedy już ją dostałam do swoich rąk i usiadłam, by ją przeczytać to pochłonęłam za jednym zamachem. Nawet nie wiem kiedy, ale w jednym momencie ją zaczynałam, a za chwilę byłam już na końcówce.
Dostałam całą gamę emocji i wątki, które wielbię. Bo sami popatrzcie. Są nielegalne wyścigi, motocykle, zemsta i co najważniejsze on zakochuje się pierwszy. Nie wiem jak wy, ale dla mnie to jest coś co gwarantuje dobrą książkę. A ona właśnie taka była. Nawet więcej niż dobra. Świetna, zabawna, napisana ze smakiem i wyczuciem. A do tego zwroty akcji, fabuła niejednokrotnie zaskakująca. Malowała na mojej twarzy szok.
Romans jest w niej ważny, ale nie najważniejszy. Autorka ukazała tutaj konsekwencje czynów i decyzji, ale także niełatwe relacje rodzinne.
Książka wywołuje uśmiech, ale i skłania do refleksji. Pokazuje walkę ze słabościami i podejmowanie decyzji. Musicie mi uwierzyć, że warto po nią sięgnąć. Ale wcześniej polecam przeczytać pozostałe książki z uniwersum Arkansas.
,, Napisałaś mi, że myślałaś, że mi na tobie zależy. – W jego głosie wyczuwam smutek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to– I dobrze myślałaś, Charlie, bo naprawdę mi zależy.”
Chyba nikogo nie powinno to zdziwić, ale to była kolejna książka Leny, którą pokochałam już od pierwszych stron. Wprawdzie na podium dalej stoi One Shot, to myślę, że WJE spokojnie może być na drugim miejscu.
Tak bardzo się cieszę, że...
„Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładanie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować”
Przed dwoma laty Charlie Walker brała udział w kradzieży kolii i choć dziewczyna chciała ją oddać, tak przeciwności losu sprawiły, że nie zdążyła tego zrobić. Przez to winą za to zdarzenie został obarczony jej kolega - Reed West. Po tych wydarzeniach chłopak poprzysiągł jej zemstę.
Niestety utrata kolegi nie była jedyną konsekwencją tamtych wydarzeń. Teraz dwudziestoletnia bierze udział w wyścigach motocyklowych. Zarobione w ten sposób pieniądze nie należą jednak do niej, a do osoby, która od dwóch lat szantażuje ją nagraniem z tamtej kradzieży.
Tak więc dziewczyna musi wykonywać każde polecenie szantażysty, a jakby tego było mało do miasteczka wraca żądny zemsty Reed. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że mama Charlie jest prawniczką i jeśli sprawa wyjdzie na jaw, jej kariera może runąć.
Czy Charlie poradzi sobie z tą sytuacją? Co szykuje dla niej Reed?
Książki autorki biorę w ciemno i jeszcze nigdy nie zawiodłam się. Świetna fabuła z dobrze wykreowanymi bohaterami która wciąga od pierwszych stron i ciężko się od niej oderwać bez poznania zakończenia. Charlie wie, że popełniła błąd i od dwóch lat musi się zmierzyć z jego konsekwencjami. Tonie po uszy w kłopotach i nie widzi sposobu by się z nich wyplątać.
Reed spędził dwa lata w ośrodku wychowawczym, gdzie nie było lekko i gdzie obmyślał plan zemsty na dziewczynie. Teraz wraca z przekonaniem, że Charlie zrobiła to specjalnie i podczas jego nieobecności żyła idealnym beztroskim życiem. Nic bardziej mylnego. Dość szybko przekonuje się, że coś nie gra.
Książka to głównie historia tego, że każdy czyn ma swoje konsekwencje i to nie raz na większej ilości osób.
„Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładanie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed dwoma laty Charlie Walker brała udział w kradzieży kolii i choć dziewczyna chciała ją oddać, tak przeciwności losu sprawiły, że nie zdążyła tego zrobić. Przez to winą za to zdarzenie został obarczony jej kolega - Reed West. Po tych wydarzeniach chłopak poprzysiągł...
Zaczynając czytać myślałam, że to pozycja raczej dla młodych czytelniczek. Ale wciągnęła mnie dosyć mocno. Bardzo wyraziści bohaterowie. Pomysł ciekawy, wykonanie też dobre.
Zaczynając czytać myślałam, że to pozycja raczej dla młodych czytelniczek. Ale wciągnęła mnie dosyć mocno. Bardzo wyraziści bohaterowie. Pomysł ciekawy, wykonanie też dobre.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWe’re just enemies to spin off poprzednich książek autorki i przysięgam, że uwielbiam jak autorzy tworzą swoje własne uniwersum, w którym to wszystko się dzieje. Zwłaszcza, że We’re just friends to jedna z moich ulubionych książek autorki i bardzo, ale to bardzo nie mogłam się jej doczekać! I delikatnie się zawiodłam, ale już wam wszystko tłumaczę.
Podobała mi się dynamika tej historii. Akcja za akcją, nie można było się nudzić, zwłaszcza też, że sama książka ma niecałe 300 stron, więc ja przeczytałam ją w 2,5 godzinki jakoś? Styl pisania Leny jest bardzo przyjemny, ułatwiał on czytanie i nim się obejrzałam już kończyłam.
Bohaterowie wje byli świetnie wykreowani, choć nie powiedziałabym, że stali się moimi ulubieńcami. Mieli swoje lepsze i gorsze momenty, lecz nie skradli mojego serca, choć na pewno będę ich pozytywnie wspominać.
Do fabuły tej książki nie mogę się przyczepić bo była bardzo, ale to bardzo przemyślana i dla kogoś, kto czyta wiele książek Leny, były fajne smaczki w postaci bohaterów z innych jej książek. Wywołała we mnie masę emocji, nie obyło się bez łez wzruszenia, smutku, ale i śmiechu. Wszystko co się działo było bardzo dopracowane, za co ogromny, ale to ogromny plus!
A teraz przejdźmy do rzeczy, która nie spodobała mi się aż tak. Relacja bohaterów. Zdaję sobie sprawę, że w tej części relacja spada na dalszy plan, bo ważniejsza jest fabuła; akcja i to jak najbardziej w porządku, lecz nie odczułam żadnej większej więzi między nimi. Troszkę dla mnie za szybko z wrogów stali się swoimi kochankami. Bo tak jak jeszcze byłam w stanie odczuć więź przyjacielską, to mam wrażenie, że na tym etapie się zatrzymali. Stało się to dla mnie po prostu płytkie, bo uważam, że związek z przyjaźni może być pełen pasji, namiętności i odczuwalny, lecz niestety w tej książce tego mi zabrakło.
Mimo tej jednej rzeczy, polecam wam We’re just enemies. Bawiłam się na tej książce naprawdę dobrze, wywołała we mnie sporo emocji i uważam, że bardzo fajne wartości z niej płyną. Ja osobiście raczej do niej nie wrócę, lecz na pewno nie zmarnowałam swojego czasu i z przyjemnością zachęcam was do zapoznania się z tą, oraz innymi historiami autorki!
We’re just enemies to spin off poprzednich książek autorki i przysięgam, że uwielbiam jak autorzy tworzą swoje własne uniwersum, w którym to wszystko się dzieje. Zwłaszcza, że We’re just friends to jedna z moich ulubionych książek autorki i bardzo, ale to bardzo nie mogłam się jej doczekać! I delikatnie się zawiodłam, ale już wam wszystko tłumaczę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobała mi się...
"Każdy pracuje na siebie i każdy powinien ponieść konsekwencje własnych decyzji – dopóki dokonuje ich świadomie".
▪️Tytuł: We’re Just Enemies
▪️Autor: Lena M. Bielska @lenambielska
▪️Wydawnictwo: NieZwykłe @wydawnictwoniezwykle
▪️Premiera: 01.05.2024 r.
W pierwszej kolejności chciałybyśmy zaznaczyć, że "We’re Just Enemies" to pewnego rodzaju spoiler książek "Pan Drake", "Pan West" i "Pan Carter" które naszym zdaniem należą do jednego cyklu, o czym powinniście koniecznie wiedzieć, aby nie zaspoilerować sobie każdej z tych historii.
Powyższy tytuł jako historia dotycząca już kolejnego pokolenia przedstawiać będzie Charlie Walker oraz Reed West. Ponieważ znamy większość książek autorki ciekawiło nas niezmiernie czy Lena będzie potrafiła nas jeszcze czymś zaskoczyć czy jednak powielane zaczną być te same schematy? 🤔 I tu niespodzianka, choć nas wcale to nie zdziwiło 😉 cały czas dostajemy coś nowego i coś dzięki czemu można poczuć nutę świeżości. Dziewczyna i chłopak jeżdżący na własnych motocyklach? My zdecydowanie jesteśmy na tak 😁
Choć niewątpliwie trochę żałowałyśmy, że historia nie została rozbudowana o kilka dodatkowych wyścigów, które kochamy bez względu na rodzaj maszyn, jakie biorą w nich udział 😍 (ale tego chyba nigdy nie będziemy miały dosyć) to atrakcji z całą pewnością i tak nam nie zabrakło 😎 Charlie jak to zwykle młoda kobieta ma w zwyczaju, pod wpływem pewnych bodźców wpada w tarapaty popełniając kilka błędów za, które może przyjść jej słono zapłacić zwłaszcza... gdy na horyzoncie pojawi się żądny zemsty Reed 🔥 Wydaje się, że dziewczyna zatapia się w bagnie po uszy. A może jednak znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do niej pomocną dłoń? Chyba, że spowoduje iż dziewczyna całkowicie pójdzie na dno...
Powiem Wam tak: książka zwyczajnie niezwykła 😁 z jednej strony ktoś powie, że nic specjalnego, że historia jakich wiele bla bla bla ale... Kurczę jest tak napisana i lekko i zarazem intrygująco (człowiek cały czas się zastanawia jak to wszystko się skończy), że się ją po prostu chłonie 💙 widać, że autorka stara się swoje historie urozmaicać i nie iść cały czas jedną i tą samą ścieżką co jest wg. Nas ogromnym plusem bo sami dobrze wiecie, że jest wiele autorów którzy w swoich powieściach cały czas powielają jeden i ten sam przebieg wydarzeń w podobnej "otoczce" przez co macie wrażenie, że czytacie cały czas jedną powieść tylko okładki się cały czas zmieniają... A co do okładek to kolejny plus za nią - piękna i zdecydowanie przykuwająca oko 💙
"We’re Just Enemies" to jak dla nas jedna z tych książek po, które warto sięgnąć gdy chcecie przeczytać coś co będzie niedługie, lekkie i całkiem wciągające. To co możecie znaleźć w książce to: plot twisty, enemies to lovers, ciekawą fabułę, bardzo fajnie wykreowanych bohaterów ze świetnie ujętymi relacjami jakie mają pomiędzy sobą, poświęcenie dla cudzego dobra, lekki styl pisania, a także to o czym wspominałyśmy na samym początku - ponowne spotkanie z bohaterami innych książek, których bardzo lubimy 😁 Polecamy! 😊
"Każdy pracuje na siebie i każdy powinien ponieść konsekwencje własnych decyzji – dopóki dokonuje ich świadomie".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to▪️Tytuł: We’re Just Enemies
▪️Autor: Lena M. Bielska @lenambielska
▪️Wydawnictwo: NieZwykłe @wydawnictwoniezwykle
▪️Premiera: 01.05.2024 r.
W pierwszej kolejności chciałybyśmy zaznaczyć, że "We’re Just Enemies" to pewnego rodzaju spoiler...
Ciężko określić mi jakie emocje wywołała we mnie ta książka. Z jednej strony zdecydowanie byłam zafascynowana opisaną historią, z drugiej wywołała we mnie wiele melancholii, był też smutek i radość. Wspaniała książka opisująca, jak wiele w życiu młodego człowieka może spowodować jeden głupi, nieprzemyślany błąd. Jak bardzo młodzi muszą uważać na to, kogo kochają.
Zdecydowanie dobrze się czytało.
Ciężko określić mi jakie emocje wywołała we mnie ta książka. Z jednej strony zdecydowanie byłam zafascynowana opisaną historią, z drugiej wywołała we mnie wiele melancholii, był też smutek i radość. Wspaniała książka opisująca, jak wiele w życiu młodego człowieka może spowodować jeden głupi, nieprzemyślany błąd. Jak bardzo młodzi muszą uważać na to, kogo kochają....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwudziestoletnia Charlie Walker bierze udział w wyścigach motocyklowych, a dzięki swoim umiejętnościom zarabia na tym całkiem niezłe pieniądze. Niestety nie należą one do niej. Dziewczyna jest szantażowana z powodu przestępstwa popełnionego przed dwoma laty. Okazuje się, że brała udział w kradzieży kolii.
Lena jak zawsze stworzyła świetną historię, a bardziej połączenie bohaterów z jej poprzednich książek, zbudowaną głównie na nienawiści i zemście Reed'a w stosunku do Charlie. Dziewczyna wpadając w złe towarzystwo sprawiła, że chłopak musiał… za nią pocierpieć. Dostajemy naprawdę ogromną dawkę trudnych relacji rodzinnych, które szczytują w niedalekiej przyszłości.
“We're Just Enemies” jest dość krótkie (niewiele grubością różni się od pierwszej części), ale jest w pełni naładowane zwrotami akcji.
Lena dopieściła tę historię w każdym najmniejszym calu. Uwielbiam w jaki sposób pisze, w jaki sposób tworzy bohaterów i jest to kolejna książka, w której nic się nie zmienia. Dalej z całego serducha to kocham.
Pięknie rozwijające się uczucie, które powoli się pojawia, jak zawsze zostało opisane w taki sposób, że poruszy chyba każde serce. Młodzi bohaterowie, mający wiele chwil zwątpienia. Pytanie tylko, czy dadzą radę się z niego wywiązać i iść na przód?
[WSPÓŁPRACA BARTEROWA]
Dwudziestoletnia Charlie Walker bierze udział w wyścigach motocyklowych, a dzięki swoim umiejętnościom zarabia na tym całkiem niezłe pieniądze. Niestety nie należą one do niej. Dziewczyna jest szantażowana z powodu przestępstwa popełnionego przed dwoma laty. Okazuje się, że brała udział w kradzieży kolii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLena jak zawsze stworzyła świetną historię, a bardziej połączenie...
“Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować.”
Lena zaskoczyła mnie już wstępem do tej książki. Dając jasno do zrozumienia, że tu “nie romans gra pierwsze skrzypce” poczułam pewnego rodzaju dezorientację. Bo decydując się na tę książkę byłam przekonana, że sięgam po romans młodzieżowy. Fakt, że nie lekki odmóżdżacz bo Lena zawsze w swoje historie wplata jakieś życiowe lekcje, coś ważnego. Ale tu ? Tu … cała ta książka jest po prostu … ważna.
“Podobno wszystkie nasze czyny niosą ze sobą konsekwencje. Jedne większe, inne mniejsze. Niektórych się kompletnie nie spodziewamy, a inne spędzają nam sen z powiek. Czasami natomiast doskonale zdajemy sobie sprawę z ryzyka i wiemy, co może nas czekać, ale liczymy na to, że uda nam się tego uniknąć.”
Takie prawdziwe - nieprawdaż ?
Cała ta historia to jedna wielka lekcja - życia, dorastania, ponoszenia konsekwencji, rodzicielstwa, miłości, odpowiedzialności itp itd.
Na wstępie Lena pisze, że to historia związana z jej serią Arkansas. Niestety te książki wciąż przede mną i teraz jestem jeszcze bardziej świadoma faktu, że koniecznie muszę je przeczytać. Jednak bez ich znajomości nie czułam luk w informacjach. Czułam za to potrzebę poznania tych historii tzn tomów o rodzicach tutejszych bohaterów, dokładnie i jak najszybciej. Poza tym…czułam bardzo dużo emocji, bo w tak krótkiej historii, autorka skumulowała ich ogrom.
Młodzi ludzie uwielbiają popełniać błędy. Mają się na nich uczyć i Charlie wraz z Reedem dostali konkretną lekcję życia. Sami sobie ją zafundowali i Reed niby już poniósł konsekwencje - spędził dwa lata w pewnego rodzaju ośrodku wychowawczym, zamiast odbycia kary więzienia. Mimo to, obarcza winą za to doświadczenie Charlie i wracając w rodzinne strony, myśli wyłącznie o zemście. Przekonany, że dziewczyna spędziła ten czas spokojnie i beztrosko, ma zamiar odwdzięczyć się za swoje krzywdy. Ale nie spodziewa się, że i ona przeszła przez piekło… Że tonie po uszy w kłopotach i to nie koniec dramatu jaki zaczął się dwa lata wcześniej.
Pierwsza miłość, głupie zauroczenie, chęć zaimponowania temu “jedynemu” doprowadziła do błędu, który rzucił cień nie tylko na jej życie. Szantażowana, przez te dwa lata robiła rzeczy, za które może spędzić wiele więcej czasu w więzieniu. Naraziła nie tylko siebie ale też swoją rodzinę. Jak fakt, że Charlie złamała prawo, odbije się na karierze jej mamy - prawniczki? Czy dziewczyna zdobędzie się na odwagę i wyzna prawdę swoim rodzicom?
Zdecydowanie nie jest to typowy romans młodzieżowy. Tak, mamy wątek miłosny, mamy enemies to lovers, aczkolwiek tak jak deklarowała Lena, ten wątek nie jest najważniejszy. Tu liczy się przede wszystkim właśnie ta lekcja życia, czyny i ich konsekwencje. Jak bardzo odczują efekty swoich czynów ci młodzi bohaterowie ?
Wszystko odbije się nie tylko na tej dwójce. Jako rodzic szczególnie mocno przeżywałam pewne momenty. Też potrafimy zawodzić, być rozczarowaniem. Nasze dzieci panicznie boją się nas zawieźć, a czy my się nie boimy tego samego ? Tu widać, że to dotyczy obu stron i jak bardzo boli świadomość, że nie wywiązaliśmy się z naszych ról tak jakbyśmy tego chcieli. Autorka zwraca uwagę na to jak istotna jest rozmowa, zaufanie, wiara w siebie nawzajem. Na to jak bardzo nasze dzieci chcą czuć się kochane, akceptowane takimi jakie są. A także jak potrzebują naszego wsparcia nawet gdy wydaje się, że mają je totalnie w nosie.
I Lena też pięknie pokazała, że nawet gdy dziecko zawiedzie, nawet gdy popełni błąd, rodzic ( oczywiście ten normalny i prawdziwie kochający) nie odwróci się plecami, nie odrzuci, nie zostawi na pastwę losu. Jednak musimy zarazem umieć pokazać naszym dzieciom, że trzeba te konsekwencje ponosić. Nie możemy brać ich na siebie, nie możemy zamiatać ich pod dywan, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
Do końca ani ja, ani Charlie czy Reed, nie mieliśmy pewności, jak to wszystko się dla nich skończy i za to też wielkie brawa dla autorki. Zaskakiwała tu nie raz i na różne sposoby. Czuć było na każdej stronie strach, niepewność, poczucie winy, wstyd… Tak wiele emocji i uczuć targało bohaterami. I przeżywałam to razem z nimi silniej niż się spodziewałam, bo absolutnie nie brałam pod uwagę, że to książka, przy której się rozkleję. A jednak.
Sporo książek Leny za mną, za każdą chwytam z zapałem, nie zawiodła jeszcze nigdy. Ale tę chyba jestem w stanie uznać za najlepszą jak dotąd. Wiem, że często piszę “ta książka jest inna niż wszystkie”. Ale ta ma w sobie tę inność, ma w sobie coś co odróżnia ją wyraźnie od wielu, które wydaje nam się, że na pierwszy rzut oka już wiemy o czym będą. Ta też się wydaje taka oczywista, taka przewidywalna. Nic bardziej mylnego. Jestem pod wrażeniem tego jak niebywale mnie zaskoczyła. W jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Czy polecam ? Oj z pewnością, wręcz uważam, że musicie to przeczytać. Mam nadzieję, że i Was tak mocno poruszy jak mnie. Na wszystkie te sposoby jakich doświadczyłam.
Dziękuję - bardzo - za egzemplarz do recenzji.
“Nienawiść jest prostsza niż miłość. Dokładnie tak samo, jak łatwiej jest coś zniszczyć, niż odbudować.”
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLena zaskoczyła mnie już wstępem do tej książki. Dając jasno do zrozumienia, że tu “nie romans gra pierwsze skrzypce” poczułam pewnego rodzaju dezorientację. Bo decydując się na tę książkę byłam przekonana, że sięgam po romans młodzieżowy. Fakt, że nie lekki odmóżdżacz...
Lena M. Bielska stworzyła tutaj genialną parę głównych bohaterów, których bardzo polubiłam. W tym dziele mamy do czynienia z wątkami dotyczącymi utraconego zaufania i przyjaźni. Jedna zła decyzja sprawiła, że Reed i Charlie w ciągu kilku godzin z najlepszych przyjaciół, stali się swoimi wrogami. Dziewczyna zdradziła Westa, a on poprzysiągł zemstę. Jednak czy wszystko poszło zgodnie z jego planem? Przekonajcie się sami! Ja doskonale spędziłam czas przy tej książce. Lektura nie jest długa, w sam raz na weekendowy relaks, więc nie obawiajcie się, że będzie Wam się przy niej nudziło. Dużo tam się dzieje, a relacja głównych bohaterów aż kipi emocjami. To był kawał dobrego romansu. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła autorki.
Lena M. Bielska stworzyła tutaj genialną parę głównych bohaterów, których bardzo polubiłam. W tym dziele mamy do czynienia z wątkami dotyczącymi utraconego zaufania i przyjaźni. Jedna zła decyzja sprawiła, że Reed i Charlie w ciągu kilku godzin z najlepszych przyjaciół, stali się swoimi wrogami. Dziewczyna zdradziła Westa, a on poprzysiągł zemstę. Jednak czy wszystko poszło...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✯Współpraca Reklamowa @wydawnictwoniezwykle ✯
Dzisiaj przychodzę do was ze szczególnie ważna recenzją, bo ta książka zawładnęła moim sercem, jak jeszcze była na wattpadzie, a czytając ją po raz drugi po kilku miesięcznej przerwie, zrozumiałam, jak bardzo tęskniłam za misiaczkami.
Sama fabuła opierała się przede wszystkim na „nienawiści” Reed’a oraz pomocy Charlie, która wpadła w złe towarzystwo, z którego nie mogła się wydostać przez strach o brata i rodzinę. Nie zliczę ile emocji towarzyszyło mi podczas czytania 𝖂𝖊’𝖗𝖊 𝕵𝖚𝖘𝖙 𝕰𝖓𝖊𝖒𝖎𝖊𝖘. Jednak bywały momenty, które uderzyły mnie bardziej, na których wylałam wiele łez i są to fragmenty, w których Reed mówi/myśli i porównuje się do swojego brata. To jak opisuje swoje uczucia do ojca, jak myślał, że ten go nie wspiera. Wylałam też łzy, gdy widziałam, jak oboje zaczynają wyjaśniać sobie wszystkie niejasności.
Co do jeszcze samej akcji 𝕮𝖍𝖆𝖗𝖑𝖎𝖊 𝖎 𝕽𝖊𝖊𝖉’𝖆, w której on udaje, że wcale nic do niej nie czuje, a jednocześnie pomaga jej wyjść z bagna, w którym tkwi już od 2 lat. Czyli od momentu, w którym wszystko się popsuło.
𝕮𝖍𝖆𝖗𝖑𝖎𝖊 to bohaterka, która polubiłam od samego początku, jej decyzja o niepowiedzeniu rodzicą o niczym może wydawać się głupia, mi też się taka wydawała… jednak wszystko ma drugie dno. Naprawdę jestem pod wrażeniem, jej siły, dzięki której przetrwała te dwa lata, gdy była niszczona psychicznie i żyła w ciągłym strachu, który pogłębił się po powrocie 𝕽𝖊𝖊𝖉’𝖆, bo bohaterka czuła, że jego powrót nie zwiastuje niczego dobrego, chociaż patrząc na całą książkę, może nie był on taki zły 🫣.
𝕽𝖊𝖊𝖉 to bohater, który został skrzywdzony, przez brak wiary ojca, chociaż to też nie jest tak oczywiste, bo czytając książkę, wylewając morze łez, wiele rzeczy się dowiedziałam. Teraz już wiem, że nie wszystko jest czarno białe, a mimo to z jedną rzeczą się nie zgadzam, która dla jego ojca jest dobra. Spędzenie dwa lata w ośrodku, który zdecydowanie nie był normalny, z resztą jeżeli przeczytacie, koniecznie dajcie znać, czy też tak uważacie. 𝕽𝖊𝖊𝖉 to bohater, który ma całe moje serce, uwielbiam go. Widać, że momentami był bardzo zagubiony, przez co można powiedzieć, że pokochałam go jeszcze bardziej.
Wiem, że do 𝖂𝖊’𝖗𝖊 𝕵𝖚𝖘𝖙 𝕰𝖓𝖊𝖒𝖎𝖊𝖘 wrócę i to niejednokrotnie, już teraz nie mogę się doczekać, aż zrobię jej reread. Wiem też, że będę wiele razy ją wspominać.
✯Współpraca Reklamowa @wydawnictwoniezwykle ✯
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzisiaj przychodzę do was ze szczególnie ważna recenzją, bo ta książka zawładnęła moim sercem, jak jeszcze była na wattpadzie, a czytając ją po raz drugi po kilku miesięcznej przerwie, zrozumiałam, jak bardzo tęskniłam za misiaczkami.
Sama fabuła opierała się przede wszystkim na „nienawiści” Reed’a oraz pomocy Charlie, która...
Ona znowu to zrobiła! 🔥 Ona znowu dała mi powód, by się zakochać 🫠 Kto? Co? Kiedy?
Zapraszam na recenzję książki „We’re just enemies” od @lenambielska 😍
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
Kto jest tu już chwilę, obserwuje i zagląda, ten zapewne dopatrzył się momentu, w którym w zeszłym roku przepadłam dla Pana Westa. (Wieeem, idę trochę na przekór, Wy wszystkie kochacie Cartera 😅) To jest w związku z tym podwójny smaczek - w książce WJE mamy bowiem młodego Westa, który wcale charakterkiem nie odbiega od swojego ojca. Teraz już chyba wiecie, skąd ta miłość? 🫡
Lena tym razem jednak zaskakuje czytelnika. Znana z hot romansów i trudnych relacji damsko męskich, tym razem nie skupia się w całości tylko na tych wątkach. Dostajemy potężną dawkę trudnych relacji rodzinnych, sposoby radzenia sobie z emocjami młodych ludzi, a także bardzo dobrze pociągnięty wątek podejmowania decyzji i stawiania czoła ich późniejszym konsekwencjom.
Jeśli mam być szczera - lubię książki Leny przede wszystkim za wysoki poziom emocjonalności, za to, że książka wcale nie musi dotyczyć czegoś, co wydarzyło się w moim życiu, a i tak na pewnym poziomie utożsamiam się z bohaterami. Tak jest również w tym przypadku.
Książka jest dość krótka, czyta się ją zdecydowanie przyjemnie i lekko, choć napięcie między głównymi bohaterami jest bardzo mocno wyczuwalne. Jak sam tytuł wskazuje, dostajemy tutaj wątek enemies to lovers - i ja osobiście totalnie przepadłam dla momentu, w którym do głosu zaczynają dochodzić uczucia bohaterów.
(+10000000 za wątek Williama i Reeda 🫠🫠 splakalam się jak nastolatka widząc, w jaki sposób ojciec walczy o syna).
To była wciągająca, interesująca lektura i z czystym sumieniem bardzo polecam 💙
Ona znowu to zrobiła! 🔥 Ona znowu dała mi powód, by się zakochać 🫠 Kto? Co? Kiedy?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam na recenzję książki „We’re just enemies” od @lenambielska 😍
[współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle ]
Kto jest tu już chwilę, obserwuje i zagląda, ten zapewne dopatrzył się momentu, w którym w zeszłym roku przepadłam dla Pana Westa. (Wieeem, idę trochę na przekór, Wy...
Znacznie lepsza od 1 tomu (We're just friend). Wiecej sie działo, bohaterowie byli bardziej tacy przystepni i ciekawi. Dobrze sie słuchało.
Znacznie lepsza od 1 tomu (We're just friend). Wiecej sie działo, bohaterowie byli bardziej tacy przystepni i ciekawi. Dobrze sie słuchało.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUniwersum Arkansas Leny M. Bielskiej zawiera kilka dość zróżnicowanych pod względem tematyki, a nawet gatunku, książek, a "We're just enemies" połączyło w sobie bohaterów głownie z "Pana Westa" oraz "We're just friends". Mimo że są to samodzielne historie, zalecam zapoznać się ze wszystkimi w kolejności, w jakiej zostały wydane.😊
Charlie Walker odziedziczyła po ojcu miłość do motocykli, ale niestety, nie bierze udziału w wyścigach jedynie dla własnej przyjemności. Szantażowana przez kogoś, kto był świadkiem kradzieży popełnionej przez dziewczynę, z każdym dniem cierpi bardziej.
Teraz do jej problemów dołączył kolejny - Reed West, kiedyś przyjaciel, który wziął na siebie winę, a dziś wróg, otwarcie zapowiadający zemstę.
Czy prawda w końcu wyjdzie na jaw?
Czy Charlie odpowie za swoje czyny?
Jakie konsekwencje poniesie jej rodzina?
A może ktoś wyciągnie do niej pomocną dłoń?
Uwielbiam w tej książce kilka rzeczy.
Przede wszystkim, naprawdę ciekawa fabuła. Bardzo fajny pomysł z kradzieżą i całą tą sytuacją, włącznie z jej rozwiązaniem i wszystkimi tymi prawniczymi smaczkami.
Byłam bardzo ciekawa, którą ścieżką autorka podąży i podobało mi się, że nie podążyła tą najbardziej oczywistą.😊
Sam fakt, że cały ten wątek w pewnym momencie wybił się ponad romans, bardzo przypadł mi do gustu. Pokazało to lepiej powagę sytuacji i - paradoksalnie - emocje bohaterów, które niełatwo było zgasić (również te negatywne).
Enemies to lovers, a raczej w tym przypadku mamy do czynienia z motywem hate/love - świetnie pokazane właśnie takie rozdarcie pomiędzy żalem, potrzebą bycia blisko, gniewem, a chęcią otaczania opieką, zemstą, a próbą zrozumienia, złością, a miłością.
Patrząc na całość relacji Charlie i Reeda, nie da się też nie patrzeć na ich postaci z osobna, a obie zostały bardzo dobrze napisane.
Ona wzbudzała u mnie głównie wzruszenie, było mi jej szkoda i byłam ciekawa, co się z nią stanie, jak podejdzie do sprawy i było mi autentycznie przykro, kiedy z kolejnych stron wyzierała jej rezygnacja i poczucie beznadziei. Miałam ochotę wejść do książki i ją przytulić, oczywiście nie było to możliwe, ale na szczęście wyręczył mnie Reed.
Ach, ten chłopak!
Definicja poświęcenia. Definicja oddania i czystej, młodej, niezmąconej i bezinteresownej przyjaźni i miłości.
Daliście się nabrać? Żartowałam, przecież to wróg! Albo nie. Nie powiem.😁
Tak czy siak, ja go lubię, z całym tym jego gniewem, z całym mrokiem i bólem. Mam nadzieję, że i Wy obdarzycie go sympatią.😊
I wiecie, co jeszcze mi się tu spodobało?
Pokazanie, co się dzieje po tym słynnym "happily ever after".
Mówię o rodzicach Reeda i Charlie, głównie o Williamie, który nie został "ugładzony", spłaszczony i pokolorowany. Nadal jest kanciasty i surowy, nadal popełnia błędy i miłość nie zmieniła go nagle w słodkiego misia. Nie stracił swojego charakteru i nie wymazał przeszłości poprzez ślub ze Scarlett- prawidłowo!
Jeśli tęskniliście za Cadenem i jego córką, to też się pojawią, spokojna głowa, a ja mam nadzieję, że wkrótce jeszcze lepiej poznamy Mac i resztę bohaterów, bo przysięgam, że z
Każdy kolejny ciekawi mnie bardziej.😁
8/10!
Uniwersum Arkansas Leny M. Bielskiej zawiera kilka dość zróżnicowanych pod względem tematyki, a nawet gatunku, książek, a "We're just enemies" połączyło w sobie bohaterów głownie z "Pana Westa" oraz "We're just friends". Mimo że są to samodzielne historie, zalecam zapoznać się ze wszystkimi w kolejności, w jakiej zostały wydane.😊
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCharlie Walker odziedziczyła po ojcu miłość...
Od nienawiści...od miłości do nienawiści jest mały krok, czyż nie tak mała złodziejko? Bardzo fajna kontynuacja serii z Uniwersum Arkansas. Historia Chatlie i Reeda dość zawiła, choc przyjemna w obyciu jak to mogę napisać...dla wielbicieli motocykli i wyścigów wielka gratka, a także dla miłośników romansów...mocne charakterki nie ma co💙
Od nienawiści...od miłości do nienawiści jest mały krok, czyż nie tak mała złodziejko? Bardzo fajna kontynuacja serii z Uniwersum Arkansas. Historia Chatlie i Reeda dość zawiła, choc przyjemna w obyciu jak to mogę napisać...dla wielbicieli motocykli i wyścigów wielka gratka, a także dla miłośników romansów...mocne charakterki nie ma co💙
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Wiem, po prostu wiem, że gdy zobaczę na żywo pochłoniętą strachem i bólem Charlie, to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu”.
[ współpraca reklamowa: @wydawnictwoniezwykle ]
Książka, która pokazuje, że każdy czyn niesie za sobą konsekwencje, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasze działania mają skutki, nad którymi nie zawsze mamy kontrolę, dlatego powinniśmy być świadomi, że mogą odezwać się w najmniej spodziewanym momencie.
Historia Reeda i Charliego stanowi doskonały tego przykład. Nie jest to opowieść o sielankowym zakończeniu czy fałszywym optymizmie. Co w niej zachwyca, to fakt, że autorka nie maskuje negatywnych skutków postępowań bohaterów, lecz ukazuje je w sposób dosadny, wyraźnie pokazując, że ich wybory będą miały znaczący wpływ na przyszłość.
Charlie – dziewczyna, która zraniła swojego przyjaciela najboleśniejszym z możliwych sposobów.
Reed – chłopak, który przysiągł, że się na niej zemści i zniszczy ją tak samo, jak ona zniszczyła jego.
Dla Charlie życie zmieniło się całkowicie po jednej złej decyzji, która mogła zrujnować nie tylko jej przyszłość, ale także życie jej rodziny i Reeda, który poniósł konsekwencje, biorąc winę na siebie. Cierpienie Reeda zagrało dla mnie pierwsze skrzypce, dodatkowo zostało ukazane w doskonały sposób. Jego wewnętrzna walka między sercem a rozsądkiem wprowadzała mnie w rozterki. Chciałam, by się zemścił na Charlie, ale rozumiałam jej perspektywę i jej cierpienie.
Najważniejszą lekcją jest wybaczenie, ponieważ często zemsta nie prowadzi do dobrego rozwiązania. Odbudowa relacji i udzielenie drugiej szansy mogą być właściwą drogą, choć na początku może to być trudne do zrozumienia.
„We’re Just Enemies” to książka, która wywołuje emocje i skłania do refleksji na wielu poziomach. Przekazuje także ostrzeżenie, że warto czasem dokładnie przemyśleć, komu oddajemy swoje serce. Nie warto poddawać się presji i robić rzeczy, na które nie mamy ochoty, tylko dlatego, że ktoś inny tego chce.
“Wiem, po prostu wiem, że gdy zobaczę na żywo pochłoniętą strachem i bólem Charlie, to będzie najpiękniejszy dzień w moim życiu”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[ współpraca reklamowa: @wydawnictwoniezwykle ]
Książka, która pokazuje, że każdy czyn niesie za sobą konsekwencje, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasze działania mają skutki, nad którymi nie zawsze mamy kontrolę, dlatego...
[współpraca reklamowa]
Kiedy po raz pierwszy przeczytałam tę historię na Wattpadzie, wiedziałam, że stanie się dla mnie jedną z najważniejszych. Kocham twórczość Leny, a dla historii Reeda i Charliego przepadłam od samego początku.
Reed West to bohater, który dla miłości poświęcił naprawdę wiele. Jego konflikt wewnętrzny został znakomicie opisany. Widzimy jak uczucia względem dziewczyny, która go zawiodła walczą z nienawiścią do niej i chęcią zemsty. To zraniony i cierpiący chłopak o dobrym sercu, co udowodnił wiele razy. A wzięcie na siebie winy za osoby, którą kochał jest tego najlepszym przykładem. To też bohater, który czuje się odrzucony przez swoją rodzinę, szczególnie ojca i ten wątek łamie mi serce za każdym razem. Uwielbiam to jak został wykreowany jego charakter, jest pewny siebie, sarkastyczny, momentami bezwzględny, szczególnie jeśli chodzi o ludzi, na których mu zależy, ale także potrafi być romantyczny, słodki i wrażliwy. Moja miłość do niego nie ma granic.
Charlie Walker to bohaterka, na której przykładzie widzimy jak wiele w naszym życiu może zmienić jedna zła decyzja. Za każdym razem boli mnie serce, kiedy czytam o tym co przeżywa i jak bardzo sobie nie radzi. Czytając „We’re just enemies” można sobie pomyśleć, że sama sobie zgotowała taki los i być na nią złym, za to jak potraktowała Reeda, ale osobiście biorę także pod uwagę to jak bardzo zaślepiona i zagubiona była. Czytając jej perspektywę da się to świetnie zauważyć i można też zauważyć, jak bardzo żałuje tego co się stało. Charlie to dziewczyna, która powoli przestaje mieć siłę, żeby walczyć, jest zastraszana, szantażowana i zmuszana do rzeczy, których nie chce robić. Byłam z niej niesamowicie dumna, kiedy w końcu odważyła się zawalczyć o swój los i naprawić błędy.
Czytając o tej dwójce, zawsze towarzyszy mi mnóstwo emocji. Oboje cierpią i oboje nie potrafią sobie z tym poradzić. Mimo całego zła jakie Charlie wyrządziła Reedowi, jemu nigdy nie przestało na niej zależeć. Nawet w momencie, kiedy się zarzekał, że jej nienawidzi dbał o jej dobro i pragnął zapewnić jej bezpieczeństwo. Scena, kiedy przychodzi do Charlie w nocy i zostaje z nią ma szczególne miejsce w moim sercu, bo pokazuje, jak wiele ta dziewczyna dla niego znaczy. Relacja tej dwójki pokazuje jak ciężko odbudować zniszczoną relację, ale pokazuje też, że warto walczyć. Ukazuje to, jak łatwo z przyjaciół stać się wrogami, ale również jak z wrogów stać się dla siebie kimś ważnym. Pokazuje, jak cienka jest granica między nienawiścią, a miłością, a także to, że czasami to co uznajemy za nienawiść, tak naprawdę nią nie jest.
Coś za co jeszcze kocham WJE to powrót do dobrze nam znanych bohaterów i ujrzenie ich w nowej roli. Relacje rodzinne to istotny element „We’re just enemies”. Obserwujemy tutaj dwie rodziny, które bardzo się różnią na wielu płaszczyznach. Z jednej strony rodzina Charlie, w której bardzo widoczne jest wsparcie i miłość, ale mimo to strach przed wyznaniem prawdy jest silniejszy.
Z drugiej rodzina Reeda, w której chłopak czuje się jak gorszy sort, zwłaszcza dla swojego ojca. Tak jak wspominałam wcześniej, ten wątek jest jednym z najbardziej bolesnych, ale też wzruszających. Na przykładzie Williama Westa widzimy, jak nieświadomie można skrzywdzić własne dziecko, nawet jeśli pragnie się dla niego wszystkiego co najlepsze.
Bo WJE to historia, nie tylko o błędach młodych ludzi, ale także błędach rodziców. Rozmowa Reeda z jego ojcem, to scena, na której zawsze towarzyszą mi łzy. Muszę przyznać, że czytając tę książkę po raz pierwszy byłam zawiedziona postępowaniem Willa, bo wierzyłam, że będzie naprawdę świetnym tatą. Ale właśnie za to też kocham książki Leny, za to, że są tak prawdziwe i pokazują, że niektórych zachowań choćby się chciało, nie da się tak łatwo uniknąć, że często pragnąc być lepszym od własnych rodziców i kierując się dobrem, popełnia się własne błędy, których się nie zauważa, do czasu.
Całe moje serce ma za to Ace, który jest tak świetnym ojcem. To jakie wsparcie daje Charlie, jak jej broni i zawsze jest dla niej jest łapało mnie za serce. Oprócz tego Violet i Scarlett, które również udowodniły jak wiele są w stanie zrobić dla szczęścia swoich dzieci.
Jeśli mowa o członkach rodziny, to muszę wspomnieć o Charlotte. Za każdym razem, kiedy się pojawiała miałam uśmiech na twarzy. Uwielbiam ją! Do tego jest tak świetną siostrą, na którą Reed zawsze może liczyć. Za to do Gabriela z początku miałam mieszane odczucia, ale kiedy poznałam jego perspektywę i zobaczyłam, jak wiele dla niego znaczą dobre stosunki z Reedem, całkowicie zmieniłam o nim zdanie. Ich relacja pokazuje jak wiele zła mogą wyrządzić niedopowiedzenia i niewyjaśnione sprawy.
Próba wybaczenia jest ważną częścią tej historii. Obserwujemy ją zarówno na przykładzie Reeda i Charlie, jak i Reeda i jego ojca. Łączy się to z próbą odbudowania zaufania. Obie te kwestie są niesamowicie trudne. Ta historia, pokazuje, że warto dawać drugą szansę, szczególnie jeśli naprawdę się widzi, że intencje drugiej osoby są szczere. Ukazuje, jak trudną trzeba przejść drogę, aby odzyskać utracone zaufanie, jak bardzo trzeba się postarać, żeby zasłużyć na wybaczenie.
WJE to książka, która pokazuje jak wiele zła może wyrządzić zaufanie niewłaściwej osobie. Historia Charlie skłania do refleksji, że czasem warto zastanowić się nad tym komu powierzamy swoje serce, bo możemy za to słono zapłacić. Że nie warto dla kogoś poświęcać własnych wartości i zmuszać się do rzeczy, których tak naprawdę nie chcemy robić. Że należy szukać pomocy zanim nie jest za późno.
To książka, która dostarcza wielu emocji. Za każdym razem, kiedy ją czytam nie obywa się bez łez. Mimo, że dotyczy tak wielu bolesnych i trudnych spraw, to czyta się ją naprawdę przyjemnie. Lena ma tę umiejętność pisania lekko o ciężkich tematach.
„We’re just enemies” to historia o dwójce młodych ludzi, ale to nie relacja romantyczna gra tu pierwszoplanową rolę, tylko konsekwencje ich czynów i właśnie to sprawia, że ta książka jest tak wyjątkowa. Niesie ona za sobą bardzo wartościowy przekaz i skłania do wielu refleksji. Do tego wątek motocyklowy, który nadaje świetny klimat. Kiedy wracam do tej historii czuję się jakbym wracała do domu.
[współpraca reklamowa]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy po raz pierwszy przeczytałam tę historię na Wattpadzie, wiedziałam, że stanie się dla mnie jedną z najważniejszych. Kocham twórczość Leny, a dla historii Reeda i Charliego przepadłam od samego początku.
Reed West to bohater, który dla miłości poświęcił naprawdę wiele. Jego konflikt wewnętrzny został znakomicie opisany. Widzimy jak uczucia...
Dziś o książce, która jest kolejną z uniwersum Arkansas. Przepadłam do tej pory dla wszystkich, więc i tej historii nie mogłam się doczekać w papierze.
Charlie Walker uwielbia jazdę na motocyklu. Mając dwadzieścia lat, bierze udział w nielegalnych wyścigach, a zdobyte z nich pieniądze przekazuje dla chłopaka, który ją szantażuje. Wszystko przez wydarzenie sprzed dwóch lat, a w zasadzie nagranie, które ten posiada.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze powrót Reeda Westa. To właśnie on został oskarżony winą za kradzież kolii, mimo że główny udział miała w tym Charlie. Teraz chłopak będzie chciał się zemścić. Jak poradzi sobie z tym bohaterka? Może wspólny wróg jednak kogoś połączy? A może nie skończy się to tak dobrze, jakbyśmy oczekiwali...
Zacznę od samej kreacji bohaterów. Uwielbiam ich. Od samego początku wyczułam w nich coś, co sprawiło, że uśmiech nie schodził z mojej twarzy.
Cechy, którymi się charakteryzują idealnie odzwierciedlają sytuacje, w których się znajdują. Kiedy mają być źli, są. Gdy mają płakać, robią to. Strach też nie jest im obcy.
W związku z motywem enemies to lovers, to właśnie nienawiść wychodzi jednak na pierwszy plan, aby w bardzo ciekawy, subtelny sposób przejść do tego drugiego uczucia. Bo przecież uwielbiamy, kiedy to serce przejmuje kontrolę nad rozumem.
Powrót do bohaterów z poprzednich książek znajdujących się w uniwersum, przypomniał mi, jacy byli świetni, czym się zajmowali. Mówi się, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Na pewno będziecie mogli się przekonać, jak jest naprawdę.
Poza przepięknie rozwijającym się uczuciem, pięknymi gestami, które nabierają za każdym razem innego znaczenia, Lena poruszyła tu również bardzo istotny temat. Chodzi o bycie uczciwym i ponoszenie odpowiednich konsekwencji. Zapamiętajmy, że niezależnie od tego, co może nam to przynieść, opłaca się być szczerym, trzeba umieć przyznać się do winny, ponieważ wielokrotnie mogą ucierpieć osoby postronne.
Kolejną ważną sprawą, ponieważ bohaterowie są młodzi, jest fakt, że nie należy okłamywać bliskich, kombinować, nęcić, kiedy dzieje się coś złego. Zamiatanie problemu pod dywan może przynieść jeszcze większe konsekwencje, więc warto przyznać się do nich komuś, kto będzie w stanie nam pomóc. W chwilach zwątpienia jest lżej, kiedy mamy kogoś blisko.
Bądźcie gotowi na emocje. Tych tu nie brakuje, dla mnie były ogromnym plusem.
Dziś o książce, która jest kolejną z uniwersum Arkansas. Przepadłam do tej pory dla wszystkich, więc i tej historii nie mogłam się doczekać w papierze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCharlie Walker uwielbia jazdę na motocyklu. Mając dwadzieścia lat, bierze udział w nielegalnych wyścigach, a zdobyte z nich pieniądze przekazuje dla chłopaka, który ją szantażuje. Wszystko przez wydarzenie sprzed dwóch lat,...
💙RECENZJA 💙
Lena M.Bielska
@lenambielska
@wydawnictwoniezwykle
Premiera 01.05.2024
Charlie i Reed trzymali się razem...
Charlie podkochiwała się w kimś, kto sprowadził ją na złą drogę
Reed podkochiwał się w Charliee i zrobił dla niej coś głupiego...
Teraz oboje mierzą się z konsekwencjami tego co się wydarzyło....
Charliee ukrywa przed rodzicami,że jest szantażowana ,przez kogoś kto nagrał zdarzenie i trzyma ją w garści....
Reed nie potrafi się już pogodzić z ojcem,który nie potrafi mu wybaczyć...
Dwoje młodych ludzi,a tyle bólu i smutku....
Kiedy Reed wraca do miasta ,dziewczyna wie,że padnie ofiarą jego zemsty,za to co zrobiła...
Jednak dziewczyna ma już dość, jest zmęczona I sfrustrowana ,kocha rodziców ,a boi się powiedzieć prawdy ,czy ktoś uwolni Charliee od tego wszystkiego??
Jakie zamiary ma Reed?
Czy jej mama ,która jest prawniczką jej to wybaczyć???
Tyle pytań...
Ta książka wcale nie jest gruba ma tylko 283 strony,ale jest perełką....To ile tu emocji zawartych...
Są nawet momenty,na których popłynęły łzy, a w tym wszystkim taka ogromna miłość rodziców do dzieci.
Relacja naszych bohaterów jest opisana w taki sposób, że przeżywałam każdą ich chwilę bardzo mocno....
Rozdziały pisane z perspektywy Reeda I Charliee dają nam podgląd na to co się dzieje w ich głowach i sercu. Sceny zbliżeń są napisane ze smakiem I z ogromną namiętnością między bohaterami.
Ale najmocniej mnie urzekła miłość rodziców do dzieci i tego jak potrafili się razem zebrać żeby chronić swoje pociechy....Ile w tej książce było bólu i miłości..
Noo dobra powiem to ,to kolejna książki tej autorki ,w której się zakochałam.....🥰
💙RECENZJA 💙
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLena M.Bielska
@lenambielska
@wydawnictwoniezwykle
Premiera 01.05.2024
Charlie i Reed trzymali się razem...
Charlie podkochiwała się w kimś, kto sprowadził ją na złą drogę
Reed podkochiwał się w Charliee i zrobił dla niej coś głupiego...
Teraz oboje mierzą się z konsekwencjami tego co się wydarzyło....
Charliee ukrywa przed rodzicami,że jest szantażowana...
Przyjemna młodzieżówka, przypominająca że wszystkie czyny niosą za sobą konsekwencje.
Przyjemna młodzieżówka, przypominająca że wszystkie czyny niosą za sobą konsekwencje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to