Mini reportaże o niespełnionych marzeniach imigrantów w Nowym Yorku ale także o wielkich podziałach rasowych, narodowościowych. Zgadzam się, że można poczuć niedosyt.
Mini reportaże o niespełnionych marzeniach imigrantów w Nowym Yorku ale także o wielkich podziałach rasowych, narodowościowych. Zgadzam się, że można poczuć niedosyt.
Interesujące spojrzenie na mieszkańców Nowego Jorku (choć nie tylko, bo Autor wrzucił tu też coś z Karoliny Północnej).
Migawki z rzeźni czy więzienia robią wrażenie, ale jednak zbyt mozaikowa to opowieść, żeby została w pamięci.
Interesujące spojrzenie na mieszkańców Nowego Jorku (choć nie tylko, bo Autor wrzucił tu też coś z Karoliny Północnej).
Migawki z rzeźni czy więzienia robią wrażenie, ale jednak zbyt mozaikowa to opowieść, żeby została w pamięci.
Strasznie się wynudziłam (za wyjątkiem mini-rozdziału o jednostce straży pożarnej pracującej przy zgliszczach WTC). Krótkie formy opowieści w mojej ocenie nie mają racji bytu, bo nawet jeśli jest w nich coś interesującego, to zbyt szybko się kończą. Większość historii pozostawia jednak czytelnika (a przynamniej mnie) całkowicie obojętnym.
Strasznie się wynudziłam (za wyjątkiem mini-rozdziału o jednostce straży pożarnej pracującej przy zgliszczach WTC). Krótkie formy opowieści w mojej ocenie nie mają racji bytu, bo nawet jeśli jest w nich coś interesującego, to zbyt szybko się kończą. Większość historii pozostawia jednak czytelnika (a przynamniej mnie) całkowicie obojętnym.
Ocena ogólna raczej z tych zaniżonych. Ciekawe krótkie formy, reportażowo-felietonowe ze spojrzeniem na różne zawody, profesje i zajęcia. Zaglądamy w różne „klasy” społeczne, ich troski i zmagania z codziennością. Brakuje czasami rozwinięcia, gdyż chciałbym się dowiedzieć więcej o konkretnym człowieku. I ta skrótowość to jedyny zarzut - autor umie pisać ciekawie, jego pozostałe książki również czytałem.
Ocena ogólna raczej z tych zaniżonych. Ciekawe krótkie formy, reportażowo-felietonowe ze spojrzeniem na różne zawody, profesje i zajęcia. Zaglądamy w różne „klasy” społeczne, ich troski i zmagania z codziennością. Brakuje czasami rozwinięcia, gdyż chciałbym się dowiedzieć więcej o konkretnym człowieku. I ta skrótowość to jedyny zarzut - autor umie pisać ciekawie, jego...
To zbiór krótkich historii, felietonów, które autor publikował na przestrzeni lat w New York Times o zwykłych mieszkańcach Wielkiego Jabłka. Pozycja dobra na przestój czytelniczy. Dobra do komunikacji miejskiej. Prosty język, szybko się czyta.
To zbiór krótkich historii, felietonów, które autor publikował na przestrzeni lat w New York Times o zwykłych mieszkańcach Wielkiego Jabłka. Pozycja dobra na przestój czytelniczy. Dobra do komunikacji miejskiej. Prosty język, szybko się czyta.
Pierwszy raz kupiłam książkę nie czytając opinii wcześniej i mam właśnie taki efekt. Nic specjalnego, nie miałam wygórowanych oczekiwań, ale i tak się zawiodłam.
Pierwszy raz kupiłam książkę nie czytając opinii wcześniej i mam właśnie taki efekt. Nic specjalnego, nie miałam wygórowanych oczekiwań, ale i tak się zawiodłam.
Czytając ma się wrażenie podróży w pendolino - opis ludzi i ich pracy tylko miga, jak stacje na trasie pędzącego pociągu. Autor lekko zwalnia, ale nie zatrzymuje się na żadnej ze "stacji-pracy" na tyle długo by któryś z bohaterów pozostał na dłużej w pamięci czytelnika.
Czytając ma się wrażenie podróży w pendolino - opis ludzi i ich pracy tylko miga, jak stacje na trasie pędzącego pociągu. Autor lekko zwalnia, ale nie zatrzymuje się na żadnej ze "stacji-pracy" na tyle długo by któryś z bohaterów pozostał na dłużej w pamięci czytelnika.
Autor nie daje czytelnikowi szans na bliższe zapoznanie się z żadnym z bohaterów, a to przecież ich losy miały być przedstawione. Moim zdaniem historii jest za dużo i w połowie książki zapomina się już o tych, które były na początku. Jest to pierwsza książka tego autora, po którą sięgnęłam i jego styl wydaje się chaotyczny. Fajnie, że bohaterami są zwykli ludzie ze średniej i niższej klasy, ale wydaje mi się, że ich historie zostały potraktowane po macoszemu.
Autor nie daje czytelnikowi szans na bliższe zapoznanie się z żadnym z bohaterów, a to przecież ich losy miały być przedstawione. Moim zdaniem historii jest za dużo i w połowie książki zapomina się już o tych, które były na początku. Jest to pierwsza książka tego autora, po którą sięgnęłam i jego styl wydaje się chaotyczny. Fajnie, że bohaterami są zwykli ludzie ze średniej...
Podobnie jak w innych książkach autora, pan LeDuff lubuje się w wyciąganiu brzydkich spraw na światło dzienne. Także w tej książce skupia się mocno na historiach osób z niższych warstw społecznych (rzadko tylko nawet na klasie średniej). Mamy więc raczej niepochlebny i jednocześnie bardzo jednostronny obraz Nowego Jorku. Zdecydowanie Charlie LeDuff przedstawił tylko jedną stronę ,,prawdziwego" życia nowojorczyków.
Podobnie jak w innych książkach autora, pan LeDuff lubuje się w wyciąganiu brzydkich spraw na światło dzienne. Także w tej książce skupia się mocno na historiach osób z niższych warstw społecznych (rzadko tylko nawet na klasie średniej). Mamy więc raczej niepochlebny i jednocześnie bardzo jednostronny obraz Nowego Jorku. Zdecydowanie Charlie LeDuff przedstawił tylko jedną...
Jest okej, choć nie rewelacyjnie, jak to często w przypadku Serii Amerykańskiej bywa.
Reportaż czyta się płynnie, szybko i wciąga od pierwszych stron - i właściwie to jedyny mocny atut tej pozycji.
Historie pracy prawdziwych nowojorczyków są tak krótkie i płytkie, że jakiekolwiek zaangażowanie w przedstawione portrety jest wręcz niemożliwe.
A szkoda, bo potencjał na naprawdę dobry reportaż tu jest, tylko niewykorzystany.
Jest okej, choć nie rewelacyjnie, jak to często w przypadku Serii Amerykańskiej bywa.
Reportaż czyta się płynnie, szybko i wciąga od pierwszych stron - i właściwie to jedyny mocny atut tej pozycji.
Historie pracy prawdziwych nowojorczyków są tak krótkie i płytkie, że jakiekolwiek zaangażowanie w przedstawione portrety jest wręcz niemożliwe.
A szkoda, bo potencjał na...
Spodziewałem się reportaży o pracujących nowojorczykach. Dostałem o grzechach i półświatku stolicy świata. Najsłabszy rozdział to wg. mnie - ten poświęcony strażakom i ich życiu po 11/9. Poszczególne krótkie formy są całkiem smaczne, jednak zebrane w jedną (dość chaotycznie ułożoną) całość przelatują bez większej uwagi. Może warto "Praca..." czytać po jednej opowieści na dzień?
Spodziewałem się reportaży o pracujących nowojorczykach. Dostałem o grzechach i półświatku stolicy świata. Najsłabszy rozdział to wg. mnie - ten poświęcony strażakom i ich życiu po 11/9. Poszczególne krótkie formy są całkiem smaczne, jednak zebrane w jedną (dość chaotycznie ułożoną) całość przelatują bez większej uwagi. Może warto "Praca..." czytać po jednej opowieści na...
Zadziwiający jest fakt, że najciekawsze z całej książki jest wprowadzenie. Takie, że aż przysłowiowa ślinka cieknie na ciąg dalszy reportaży. A tymczasem kolejne historie opisujące nowojorczyków są wyjątkowo suche. Fakty, opowieść lakoniczna, krótka, taka z gatunku tych, co nim zdążą przykuć uwagę czytelnika już się skończą. Czasami można było odnieść wrażenie, że autor opisuje zdjęcie. Narkomana. Bezdomnego. Strażaka. Hazardzisty. Afroamerykanina. Meksykanina. Historie miały pokazać życie zwykłych ludzi. I to robią. Lecz w telegraficznym skrócie. Nim zdążymy przejąć się losem naszego bohatera, to reporter już opisuje kogoś innego. Zatem mamy przekrój społeczeństwa amerykańskiego, widzimy, że ich bytowanie nie jest usiane płatkami róż (często ze względu na ich wybory lub decyzje), lecz spływa ta wiedza po czytelniku niczym woda po kaczce. Przeczytałam. Ten reportaż nie poruszył mnie tak, jak opowieść o Detroit tegoż samego autora. Polecać się nie ośmielę.
Zadziwiający jest fakt, że najciekawsze z całej książki jest wprowadzenie. Takie, że aż przysłowiowa ślinka cieknie na ciąg dalszy reportaży. A tymczasem kolejne historie opisujące nowojorczyków są wyjątkowo suche. Fakty, opowieść lakoniczna, krótka, taka z gatunku tych, co nim zdążą przykuć uwagę czytelnika już się skończą. Czasami można było odnieść wrażenie, że autor...
Książka nie jest wybitna (słyszałem, że autor ma lepsze, więc niedługo powinienem móc potwierdzić lub obalić ten pogląd), jednak niektóre smaczki są zdecydowanie warte uwagi.
Najbardziej zapadający w pamięć jest chyba rozdział poświęcony strażakom walczącym ze skutkami 9/11. Cała książka jest raczej zbiorem opowiadań o różnej jakości, niżeli holistyczną panoramą pracowników Wielkiego Jabłka.
Niektóre teksty miałem wrażenie, że zostały nieco na siłę dopchane do zbioru. Historie dealerów choć ciekawe jakoś nie korespondowały mi z całością książki.
Zabrakło również poszerzonego spojrzenia na pracę, gdyż albo autor pomija Nowy Jork jakim żyje mnóstwo ludzi, albo tylko pracę fizyczną uznaje za prawdziwą pracę.
Nie zniechęcam się do autora, ale książka jest raczej luźno powiązania i mało spójna. "Detroit" musi być lepsze. (Nie przyjmuję innej możliwości.
Książka nie jest wybitna (słyszałem, że autor ma lepsze, więc niedługo powinienem móc potwierdzić lub obalić ten pogląd), jednak niektóre smaczki są zdecydowanie warte uwagi.
Najbardziej zapadający w pamięć jest chyba rozdział poświęcony strażakom walczącym ze skutkami 9/11. Cała książka jest raczej zbiorem opowiadań o różnej jakości, niżeli holistyczną panoramą pracowników...
Taka sobie. Podoba mi się styl Charliego LeDuffa, ale już treść tej książki niekoniecznie. Więcej, niż o pracy jest faktycznie o "innych grzechach" - piciu w barach i innych lokalach, prostytutkach, hazardzie i wszelakim tego typu marginesie życia społecznego. Wolałabym poczytać o zwykłych, ciężko pracujących ludziach. Wyróżnia się tu rozdział o strażakach, którzy zginęli w WTC.
Taka sobie. Podoba mi się styl Charliego LeDuffa, ale już treść tej książki niekoniecznie. Więcej, niż o pracy jest faktycznie o "innych grzechach" - piciu w barach i innych lokalach, prostytutkach, hazardzie i wszelakim tego typu marginesie życia społecznego. Wolałabym poczytać o zwykłych, ciężko pracujących ludziach. Wyróżnia się tu rozdział o strażakach, którzy zginęli w...
Niestety, straszna nuda. Jeśli przyjmiemy, że Nowy Jork jest jak tort: potrafi być słodki, piękny, aromatyczny i wyrafinowany, choć wiemy, że nie jest to podstawa codziennej diety, tylko przynęta, wisienka, to autor tej książki przedstawił nam raczej kulinarny koszmar. W biszkopcie zakalec, krem zważył się i już nawet pośmierduje, a cała konstrukcja chyli się ku upadkowi konsumowana przez gryzonie. Na skutek lektury można odnieść wrażenie, że miasto, a może i cały kraj popadł w ruinę i generanie zgliszcza i pożoga. Czy to jest prawda o Nowym Jorku? Nie sądzę.
Podobał mi się tylko jeden rozdział tej książki, ten o 11 września. Opowiedziany z perspektywy wdów i sierot po strażakach, był żywy i prawdziny. Jak w życiu, gdzie dobro i szlachetność przeplatają się z upadkiem, cierpieniem i śmiercią. Takie opowieści na mnie działają.
Niestety, straszna nuda. Jeśli przyjmiemy, że Nowy Jork jest jak tort: potrafi być słodki, piękny, aromatyczny i wyrafinowany, choć wiemy, że nie jest to podstawa codziennej diety, tylko przynęta, wisienka, to autor tej książki przedstawił nam raczej kulinarny koszmar. W biszkopcie zakalec, krem zważył się i już nawet pośmierduje, a cała konstrukcja chyli się ku upadkowi...
Potężnie melancholijna i jakby noirowa - czytając, miałem przed oczami słynny obraz "Nighthawks" Edwarda Hoppera - pozycja "bardzo o życiu". Trochę inna od "gonzowatego" stylu pozostałych książek LeDuffa wydanych w Amerykańskiej, nie tylko dlatego, że bardziej "z offu", ale i dlatego, że pozostaje mniej zanurzona w -tfu!- polityce. Tutaj czujemy się nie oburzonym ekscesami/zachwyconym mądrością (niepotrzebne skreślić) establishmentu osobnikiem, ale raczej potulną ćmą barową z zadumą patrzącą, jak kolejne grupy ludzi wegetują/wymierają/rozmieniają się na drobne (tu już niczego nie skreślamy).
Lekturze towarzyszyły osobliwe doznania, których chyba nie jestem w stanie ubrać w precyzyjne słowa, więc nawet nie podejmę próby.
Potężnie melancholijna i jakby noirowa - czytając, miałem przed oczami słynny obraz "Nighthawks" Edwarda Hoppera - pozycja "bardzo o życiu". Trochę inna od "gonzowatego" stylu pozostałych książek LeDuffa wydanych w Amerykańskiej, nie tylko dlatego, że bardziej "z offu", ale i dlatego, że pozostaje mniej zanurzona w -tfu!- polityce. Tutaj czujemy się nie oburzonym...
Jeśli czytaliście wcześniej "Detroit" lub "Shitshow!" to ta książka może Was zaskoczyć - okazuje się, że Charlie LeDuff kiedyś był grzeczniejszy :)
A tak na poważnie - mamy tu zbiór tekstów, z których część można potraktować jak anegdoty, choćby o tym, jak wymienić żarówki na Empire State Building i jak to jest być ostatnim latarnikiem w mieście.
Ta formuła znika, gdy pojawiają się historie związane narkotykami, hazardem, a przede wszystkim z zamachem z 11 września 2001 r. Zapadają w pamięć, a przecież od ich publikacji minęło już tak wiele lat.
Jeśli czytaliście wcześniej "Detroit" lub "Shitshow!" to ta książka może Was zaskoczyć - okazuje się, że Charlie LeDuff kiedyś był grzeczniejszy :)
A tak na poważnie - mamy tu zbiór tekstów, z których część można potraktować jak anegdoty, choćby o tym, jak wymienić żarówki na Empire State Building i jak to jest być ostatnim latarnikiem w mieście.
Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków – Charlie LeDuff
Ta książka nagradzanego i znanego z własnego, nietuzinkowego stylu Charliego LeDuffa, często jest w Polsce przedstawiana, jako nowa książka autora. Warto to na początku wyjaśnić. Książka Praca i inne grzechy, to tak naprawdę jego pierwsza książka z 2005 roku, po prostu dopiero teraz wydano ją w Polsce i jest to o tyle ważne, że wielu czytelników i recenzentów od razu porównuje ją do Detroit czy Shitshow, w stosunku, do których może się ona wydawać mniej dojrzała czy zwyczajnie gorsza… Z wiedzą, że to debiut autora na pewno czyta się ją inaczej. I wcale nie jest gorsza, tylko inna.
Autor w książce staje się naszym przewodnikiem po Nowym Jorku, ale takim codziennym, z perspektywy zwykłych ludzi pracy, ale samego autora w tej książce niemal nie ma, co może wydawać się dziwne dla jego czytelników, bo LeDuff lubi być zaangażowany w akcję. Niemniej znów warto pamiętać, że to jego pierwsza książka. Nie zwiedzamy, więc najważniejszych budynków czy miejsc, ale zaglądamy do zaułków, podrzędnych knajp, portowych nabrzeży i mieszkań ludzi, którym się nie udało.
Obserwujemy przemianę miejsc, pod względem zarówno bogactwa jak i struktury etnicznej. Słuchamy, o czym mówią nowojorczycy i jak żyje się w Wielkim Jabłku, a raczej jak żyło się tam na przełomie lat 90 i 2000.
Czego się spodziewać?
Książka składa się z krótszych i dłuższych tekstów na różne tematy, które w całości składają się na obraz codzienności Nowego Jorku i na opowieść o ludziach, którzy go budowali, którzy w nim żyją i borykają się z wydaje się coraz gorszą codziennością. Sporo tekstów powstało po 11 września 2001 roku i pokazują nam reakcję mieszkańców miasta na tą tragedię oraz przedstawiają historię strażaków zaangażowanych w akcję ratunkową WTC. Jest też osobny tekst na temat pracy w największej rzeźni w USA, która znajduje się niedaleko NY i w której autor książki zatrudnił się, jako zwykły pracownik przy taśmie do ćwiartowania mięsa.
Poznamy, więc życie w metropolii z różnych perspektyw, ale prawie zawsze w obrębie nizin społecznych. Barmanii, gangsterzy, prostytutki, bezdomni, pracownicy bankrutujących Dot-Com’ów, portierzy, budowlańcy. To z nimi rozmawia autor, to ich podgląda i śledzi.
Jaki obraz wyłania się z tych opowieści? Obraz amerykańskiej codzienności, której raczej nie zobaczymy w wiadomościach, obraz mozaiki, różnorodności i problemów wciąż obecnych w USA jak rasizm czy rozwarstwienie społeczne. Wreszcie obraz miasta przerażonego i wstrząśniętego zamachami z 11 września.
Od razu po przeczytaniu książki pomyślałem sobie, że teraz po 20 latach od opisywanych wydarzeń, fajnie byłoby gdyby autor odbył znów podróż po Nowym Jorku i napisał podobną relację z perspektywy nizin społecznych i zwykłych ludzi, ale w realiach roku 2021 – wtedy czytając obydwie książki mielibyśmy świetne porównanie i obraz tego, jak miasto i życie w Ameryce ewoluuje lub też stoi w miejscu. Książka niewątpliwie przydatna w czytelniczym eksplorowaniu USA.
Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków – Charlie LeDuff
Ta książka nagradzanego i znanego z własnego, nietuzinkowego stylu Charliego LeDuffa, często jest w Polsce przedstawiana, jako nowa książka autora. Warto to na początku wyjaśnić. Książka Praca i inne grzechy, to tak naprawdę jego pierwsza książka z 2005 roku, po prostu dopiero teraz wydano ją w Polsce i...
,,W Nowym Jorku najtrudniej jest być nikim, a miasto jest pełne takich osób. LUDZI NIKT.
Oni też się liczą."
Nowy Jork.
Olśniewające miasto marzycieli z całego świata. Symbol sukcesu, postępu i kariery.
Ale i miejsce niejednej porażki.
Miejsce Ludzi Nikt.
I to właśnie o nich jest ta książka.
O portierach, robotnikach, ulicznych handlarzach, sprzątaczkach, rybakach, imigrantach, prostytutkach i barmanach.
O ludziach, których na co dzień nie zauważamy, ale których brak okazałby się dotkliwy.
Nie spodziewałam się, że tak książka będzie aż tak fascynująca, bo początek zbytnio mnie nie przyciągnął. Ale z biegiem stron pojawiają się coraz ciekawsze historie, bo i ludzie zaczynają się otwierać i mówić o swoim życiu, pragnieniach, celach i porażkach.
Chociaż są biedni, to jednak dumni.
Raczą nas opowieściami o przeszłości, o tym jak bardzo miasto się zmieniło i jak szybko możesz osiągnąć sukces, a jeszcze szybciej spaść na dno.
Mną najbardziej wstrząsnął rozdział o rzeźni.
Jak ciężka jest to praca, okrutna i do jakich konfliktów prowadzi. Naprawdę podziwiam tych ludzi, bo pracują tam w chłodzie, ponad swoje możliwości, by móc spłacić długi i pomóc rodzinie.
Mamy też rozdział o strażakach pracujących przy katastrofie z 11 września. Jak bardzo ich śmierć odbiła się na innych.
Bardzo to wszystko było emocjonalne i dało mi wiele do myślenia. Nie sądziłam, że w tym ,,cudownym" mieście może być taka bieda, że..aby przeżyć trzeba rozpychać się łokciami i być momentami bez skrupułów.
Na pewno Nowy Jork jest piękny, ale teraz już zawsze gdy o nim pomyślę będę widziała też drugą stronę medalu.
Tę bardziej brudną i smutną.
Ale jakże ludzką.
,,Po pierwszym kieliszku widzisz rzeczy takimi, jakimi chcesz je widzieć. Po drugim takimi, jakimi nie są. W końcu widzimy rzeczy takimi, jakimi są naprawdę, a to najstraszniejsza rzecz na świecie." Oscar Wilde
,,W Nowym Jorku najtrudniej jest być nikim, a miasto jest pełne takich osób. LUDZI NIKT.
Oni też się liczą."
Nowy Jork.
Olśniewające miasto marzycieli z całego świata. Symbol sukcesu, postępu i kariery.
Ale i miejsce niejednej porażki.
Miejsce Ludzi Nikt.
I to właśnie o nich jest ta książka.
O portierach, robotnikach, ulicznych handlarzach, sprzątaczkach, rybakach,...
Wszyscy przyzwyczajeni (jak ja) do szaleńczego tempa narracji Charliego LeDuffa będą musieli obejść się smakiem i przyzwyczaić się do dość łagodnego i empatycznego spojrzenia, którym autor „Pracy i innych grzechów” obdziela opisywanych ludzi pracy w Nowym Jorku i nie tylko. Za scenerię otrzymujemy tanie bary, podmiejskie klimaty i mieszkania na wynajem. Dobrze zgadliście, to świat niskopłatnej pracy i „niewidzialnych” ludzi. Bardzo zmęczonych „niewidzialnych” ludzi, którzy tylko starają się zarobić na chleb.
Są nimi budowlańcy, sprzątaczki, barmanki i barmani przesiąknięci nieuleczalnym smutkiem. Reportaże ich dotyczące są krótkie. Jednak wystarczy zaczerpnąć trochę „leduffskiej” frazy, aby poczuć bród na sobie. I ryzyko związane z ciągłą niepewnością swojego losu, jak w trakcie wspinaczek na Empire State Building. Złośliwostki wtrącane przez autora jedynie podnoszą literacką rangę tego reporterskiego zbioru.
Narzekać można jedynie na zdawkowość (i na brak szaleństwa – to już tylko moje utyskiwanie). Historii jest zbyt dużo, co nie do końca pozwala na zapamiętanie wszystkich z nich. Część po prostu przemyka przed oczami. Niemniej fani autora powinni rzucić okiem.
Wszyscy przyzwyczajeni (jak ja) do szaleńczego tempa narracji Charliego LeDuffa będą musieli obejść się smakiem i przyzwyczaić się do dość łagodnego i empatycznego spojrzenia, którym autor „Pracy i innych grzechów” obdziela opisywanych ludzi pracy w Nowym Jorku i nie tylko. Za scenerię otrzymujemy tanie bary, podmiejskie klimaty i mieszkania na wynajem. Dobrze zgadliście,...
Seria Amerykańska Wydawnictwa Czarne należy do jednej z moich ulubionych, cykl ten przyzwyczaił mnie do pewnej poetyki, od której pozycja "Praca i inne grzechy" Charliego LeDuff odbiega, przez co wydała mi się nieco inna w odbiorze. Pomimo to reportaż ten z całym przekonaniem warty jest uwagi.
Autor dopuszcza tutaj do głosu przedstawicieli różnych profesji, które niekoniecznie kojarzą nam się z Nowym Jorkiem.
Co rysuje się przed waszymi oczami na myśl o tym mieście? Wall Street, Manhattan czy może żółte taksówki, Statua Wolności, 11 września? Moimi pierwszym skojarzeniem jest oświetlone Time Square, Empire State oraz przygnębiający brak Twins Tower. Big Apple kojarzy mi się również z sukcesem, ciągłym dzianiem, pulsowaniem, pomyślnością losu nawet, bo przecież jeśli ktoś może pozwolić sobie na życie tam właśnie…
Charlie LeDuff otrząsa mnie z tego złudzenia wszelkiej pomyślności odnośnie życia w Wielkim Jabłku, autor pochyla się bowiem nad losem prostych ludzi, którzy na co dzień są "niewidoczni" a wykonywane przez niż zawody niewiele wspólnego mają z prestiżem czy finansowym triumfem.
"Praca i inne grzechy" to zbiór dość krótkich historii opowiadających o prostych robotnikach, zwyczajnych ludziach, pozostających często gdzieś na marginesie, choć ich działalność stanowi przecież fundament Nowego Jorku.
Przemęczeni, przygnębieni, często mocno rozczarowani - sprzątaczki, barmanki, kasjerzy, handlarze, rybacy- a w tle ich opowieści tlą się wciąż aktualne, odwieczne problemy współczesnej Ameryki - rasizm i przynależność klasowa.
Jeden z rozdziałów poświęcony jest w całości strażakom i wydarzeniom z 11 września, które na zawsze zmieniły wizerunek Big Apple. Do dziś dnia siła i intensywność tego doświadczenia jest wśród mieszkańców wszechobecna. Miasto porażone jest odczuwalną traumą tamtych dni, nic dziwnego - niemal każdy stracił w ten dzień kogoś bliskiego czy znajomego. W opowiadaniach wielu przywołanych w reportażu osób wyczuwalny jest wciąż ogromny szok i przerażenie, które trwale podszyło NY strachem i smutkiem.
LeDuff jest w książce niemal nieuchwytny, oddaje głos robotnikom, sam usuwa się w cień. Historie ich życia są dowodem tego, że nie każdemu spełnił się amerykański sen, a Nowy Jork to nie tylko obrazki znane nam z romantycznych komedii. Doceniam hołd autora oddany ludziom pracy, ich - zbyt często niedocenianym- wysiłkom, codziennej walce o sprawiedliwość i przetrwanie.
Seria Amerykańska Wydawnictwa Czarne należy do jednej z moich ulubionych, cykl ten przyzwyczaił mnie do pewnej poetyki, od której pozycja "Praca i inne grzechy" Charliego LeDuff odbiega, przez co wydała mi się nieco inna w odbiorze. Pomimo to reportaż ten z całym przekonaniem warty jest uwagi.
Autor dopuszcza tutaj do głosu przedstawicieli różnych profesji, które...
Trzecia książka Charliego LeDuffa, którą czytałem i chyba najsłabsza. Co nie znaczy, że nie warto się z nią zapoznać.
Tak naprawdę jest to zbiór dość krótkich opowieści o najróżniejszych ludziach pracujących w Nowym Jorku. Ale o tych, których na co dzień duża część z nas nie zauważa, a już na pewno nie interesuje się ich historiami. Mowa na przykład o osobach, które muszą wejść na sam szczyt Empire State Building, żeby wymienić żarówkę w tamtejszym sygnale, który musi się świecić ze względu na samoloty. Albo o ostatnim latarniku w mieście. To trochę takie Humans of New York, zanim powstał ten fanpage.
Historie opisane są w sposób ciekawy, zajmujący i - co najważniejsze - jednocześnie z empatią i bez patosu. Po prostu zwyczajne życia, rozterki, emocje, nadzieje, marzenia, jakich wiele. Czytałem już podobne książki, może dlatego nie zrobiło to na mnie aż tak wielkiego wrażenia, tym niemniej widać, że LeDuff - którego akurat w tej książce jest bardzo mało (a bywa on przemądrzały i irytujący, co nie odbiera mu uroku) - konsekwentnie interesuje się nieco innymi tematami, niż duża część jego kolegów po fachu. No i umie słuchać.
A także pisać, bo jest tu jednak jeden rozdział, który wyraźnie się wybija i są to historie strażaków, którzy brali udział w akcji ratunkowej 11 września, a potem szukali ocalałych - a z czasem ciał kolegów - w ruinach World Trade Center. Nieoczywiste i poruszające.
Polecam więc sprawdzić, czy Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków się Wam spodoba. Mimo różnych uwag, jestem jak najbardziej na tak :)
Trzecia książka Charliego LeDuffa, którą czytałem i chyba najsłabsza. Co nie znaczy, że nie warto się z nią zapoznać.
Tak naprawdę jest to zbiór dość krótkich opowieści o najróżniejszych ludziach pracujących w Nowym Jorku. Ale o tych, których na co dzień duża część z nas nie zauważa, a już na pewno nie interesuje się ich historiami. Mowa na przykład o osobach, które muszą...
"Gdybyśmy wszyscy byli poetami, to pozdychalibyśmy z głodu, bo samym słowem człowiek nie wyżyje".
"Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków" to książka będąca ukłonem w stronę amerykańskich ludzi pracy, tych "niewidzialnych", bez których jednak Nowy Jork by nie przetrwał. To opowieść o wszystkich (nie)zwykłych osobach, które stanowią fundament metropolii i które owo miasto bezceremonialnie wykorzystuje. Zmęczeni życiem, żyjący od wypłaty do wypłaty, wyrzuci i wypluci przez nowojorskie mury — robotnicy, sprzątaczki, barmanki, kasjerzy. Mimo że reportaż napisany został częściowo w latach 90., to wciąż jest aktualny i niestety ponadczasowy. Klasizm i rozwarstwienie ekonomiczne były i są domeną USA, a już zwłaszcza Nowego Jorku.
LeDuff nadał książce formę zbioru anegdot, które doskonale oddają codzienność "niewidzialnych". Ostry język i krótkie historyjki przywołują skojarzenie z opowieściami zasłyszanymi w przydrożnym barze. Z jednej strony cierpkie, ale nie pozbawione humoru, a momentami nawet wzruszające. Spisując je, LeDuff oddał, chociaż odrobinę sprawiedliwości, dał głos tym, którzy na co dzień go nie mają.
"Gdybyśmy wszyscy byli poetami, to pozdychalibyśmy z głodu, bo samym słowem człowiek nie wyżyje".
"Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków" to książka będąca ukłonem w stronę amerykańskich ludzi pracy, tych "niewidzialnych", bez których jednak Nowy Jork by nie przetrwał. To opowieść o wszystkich (nie)zwykłych osobach, które stanowią fundament metropolii i które...
Zaledwie dobra. Spodziewałem się dużo lepszej. Szczególnie po fantastycznej "Detroit".
"Praca i inne grzechy" to tak naprawdę zbór dłuższych lub krótszych, treści często niestety mających charakter wyrwanych z kontekstu, pozbawionych sensu, zbyt lapidarnych aby w pełni zrozumieć pełny sens i zamysł autora.
Perełką jest "Rzeźnia". I to bez dwóch zdań i właściwie tylko dla tego reportażu warto książkę kupić i przeczytać. Reszta na 3 plus.
Zaledwie dobra. Spodziewałem się dużo lepszej. Szczególnie po fantastycznej "Detroit".
"Praca i inne grzechy" to tak naprawdę zbór dłuższych lub krótszych, treści często niestety mających charakter wyrwanych z kontekstu, pozbawionych sensu, zbyt lapidarnych aby w pełni zrozumieć pełny sens i zamysł autora.
Perełką jest "Rzeźnia". I to bez dwóch zdań i właściwie tylko...
Mini reportaże o niespełnionych marzeniach imigrantów w Nowym Yorku ale także o wielkich podziałach rasowych, narodowościowych. Zgadzam się, że można poczuć niedosyt.
Mini reportaże o niespełnionych marzeniach imigrantów w Nowym Yorku ale także o wielkich podziałach rasowych, narodowościowych. Zgadzam się, że można poczuć niedosyt.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujące spojrzenie na mieszkańców Nowego Jorku (choć nie tylko, bo Autor wrzucił tu też coś z Karoliny Północnej).
Migawki z rzeźni czy więzienia robią wrażenie, ale jednak zbyt mozaikowa to opowieść, żeby została w pamięci.
Interesujące spojrzenie na mieszkańców Nowego Jorku (choć nie tylko, bo Autor wrzucił tu też coś z Karoliny Północnej).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMigawki z rzeźni czy więzienia robią wrażenie, ale jednak zbyt mozaikowa to opowieść, żeby została w pamięci.
Strasznie się wynudziłam (za wyjątkiem mini-rozdziału o jednostce straży pożarnej pracującej przy zgliszczach WTC). Krótkie formy opowieści w mojej ocenie nie mają racji bytu, bo nawet jeśli jest w nich coś interesującego, to zbyt szybko się kończą. Większość historii pozostawia jednak czytelnika (a przynamniej mnie) całkowicie obojętnym.
Strasznie się wynudziłam (za wyjątkiem mini-rozdziału o jednostce straży pożarnej pracującej przy zgliszczach WTC). Krótkie formy opowieści w mojej ocenie nie mają racji bytu, bo nawet jeśli jest w nich coś interesującego, to zbyt szybko się kończą. Większość historii pozostawia jednak czytelnika (a przynamniej mnie) całkowicie obojętnym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór beletryzowanych reportaży na silnie zróżnicowanym poziomie. Od arcyciekawych po sprawiające wrażenie pisanych w stanie wskazującym.
Zbiór beletryzowanych reportaży na silnie zróżnicowanym poziomie. Od arcyciekawych po sprawiające wrażenie pisanych w stanie wskazującym.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena ogólna raczej z tych zaniżonych. Ciekawe krótkie formy, reportażowo-felietonowe ze spojrzeniem na różne zawody, profesje i zajęcia. Zaglądamy w różne „klasy” społeczne, ich troski i zmagania z codziennością. Brakuje czasami rozwinięcia, gdyż chciałbym się dowiedzieć więcej o konkretnym człowieku. I ta skrótowość to jedyny zarzut - autor umie pisać ciekawie, jego pozostałe książki również czytałem.
Ocena ogólna raczej z tych zaniżonych. Ciekawe krótkie formy, reportażowo-felietonowe ze spojrzeniem na różne zawody, profesje i zajęcia. Zaglądamy w różne „klasy” społeczne, ich troski i zmagania z codziennością. Brakuje czasami rozwinięcia, gdyż chciałbym się dowiedzieć więcej o konkretnym człowieku. I ta skrótowość to jedyny zarzut - autor umie pisać ciekawie, jego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo zbiór krótkich historii, felietonów, które autor publikował na przestrzeni lat w New York Times o zwykłych mieszkańcach Wielkiego Jabłka. Pozycja dobra na przestój czytelniczy. Dobra do komunikacji miejskiej. Prosty język, szybko się czyta.
To zbiór krótkich historii, felietonów, które autor publikował na przestrzeni lat w New York Times o zwykłych mieszkańcach Wielkiego Jabłka. Pozycja dobra na przestój czytelniczy. Dobra do komunikacji miejskiej. Prosty język, szybko się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz kupiłam książkę nie czytając opinii wcześniej i mam właśnie taki efekt. Nic specjalnego, nie miałam wygórowanych oczekiwań, ale i tak się zawiodłam.
Pierwszy raz kupiłam książkę nie czytając opinii wcześniej i mam właśnie taki efekt. Nic specjalnego, nie miałam wygórowanych oczekiwań, ale i tak się zawiodłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając ma się wrażenie podróży w pendolino - opis ludzi i ich pracy tylko miga, jak stacje na trasie pędzącego pociągu. Autor lekko zwalnia, ale nie zatrzymuje się na żadnej ze "stacji-pracy" na tyle długo by któryś z bohaterów pozostał na dłużej w pamięci czytelnika.
Czytając ma się wrażenie podróży w pendolino - opis ludzi i ich pracy tylko miga, jak stacje na trasie pędzącego pociągu. Autor lekko zwalnia, ale nie zatrzymuje się na żadnej ze "stacji-pracy" na tyle długo by któryś z bohaterów pozostał na dłużej w pamięci czytelnika.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor nie daje czytelnikowi szans na bliższe zapoznanie się z żadnym z bohaterów, a to przecież ich losy miały być przedstawione. Moim zdaniem historii jest za dużo i w połowie książki zapomina się już o tych, które były na początku. Jest to pierwsza książka tego autora, po którą sięgnęłam i jego styl wydaje się chaotyczny. Fajnie, że bohaterami są zwykli ludzie ze średniej i niższej klasy, ale wydaje mi się, że ich historie zostały potraktowane po macoszemu.
Autor nie daje czytelnikowi szans na bliższe zapoznanie się z żadnym z bohaterów, a to przecież ich losy miały być przedstawione. Moim zdaniem historii jest za dużo i w połowie książki zapomina się już o tych, które były na początku. Jest to pierwsza książka tego autora, po którą sięgnęłam i jego styl wydaje się chaotyczny. Fajnie, że bohaterami są zwykli ludzie ze średniej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobnie jak w innych książkach autora, pan LeDuff lubuje się w wyciąganiu brzydkich spraw na światło dzienne. Także w tej książce skupia się mocno na historiach osób z niższych warstw społecznych (rzadko tylko nawet na klasie średniej). Mamy więc raczej niepochlebny i jednocześnie bardzo jednostronny obraz Nowego Jorku. Zdecydowanie Charlie LeDuff przedstawił tylko jedną stronę ,,prawdziwego" życia nowojorczyków.
Podobnie jak w innych książkach autora, pan LeDuff lubuje się w wyciąganiu brzydkich spraw na światło dzienne. Także w tej książce skupia się mocno na historiach osób z niższych warstw społecznych (rzadko tylko nawet na klasie średniej). Mamy więc raczej niepochlebny i jednocześnie bardzo jednostronny obraz Nowego Jorku. Zdecydowanie Charlie LeDuff przedstawił tylko jedną...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChaotyczne i nudne niestety, forma też nie zachwyca.
Chaotyczne i nudne niestety, forma też nie zachwyca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest okej, choć nie rewelacyjnie, jak to często w przypadku Serii Amerykańskiej bywa.
Reportaż czyta się płynnie, szybko i wciąga od pierwszych stron - i właściwie to jedyny mocny atut tej pozycji.
Historie pracy prawdziwych nowojorczyków są tak krótkie i płytkie, że jakiekolwiek zaangażowanie w przedstawione portrety jest wręcz niemożliwe.
A szkoda, bo potencjał na naprawdę dobry reportaż tu jest, tylko niewykorzystany.
Jest okej, choć nie rewelacyjnie, jak to często w przypadku Serii Amerykańskiej bywa.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toReportaż czyta się płynnie, szybko i wciąga od pierwszych stron - i właściwie to jedyny mocny atut tej pozycji.
Historie pracy prawdziwych nowojorczyków są tak krótkie i płytkie, że jakiekolwiek zaangażowanie w przedstawione portrety jest wręcz niemożliwe.
A szkoda, bo potencjał na...
Spodziewałem się reportaży o pracujących nowojorczykach. Dostałem o grzechach i półświatku stolicy świata. Najsłabszy rozdział to wg. mnie - ten poświęcony strażakom i ich życiu po 11/9. Poszczególne krótkie formy są całkiem smaczne, jednak zebrane w jedną (dość chaotycznie ułożoną) całość przelatują bez większej uwagi. Może warto "Praca..." czytać po jednej opowieści na dzień?
Spodziewałem się reportaży o pracujących nowojorczykach. Dostałem o grzechach i półświatku stolicy świata. Najsłabszy rozdział to wg. mnie - ten poświęcony strażakom i ich życiu po 11/9. Poszczególne krótkie formy są całkiem smaczne, jednak zebrane w jedną (dość chaotycznie ułożoną) całość przelatują bez większej uwagi. Może warto "Praca..." czytać po jednej opowieści na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZadziwiający jest fakt, że najciekawsze z całej książki jest wprowadzenie. Takie, że aż przysłowiowa ślinka cieknie na ciąg dalszy reportaży. A tymczasem kolejne historie opisujące nowojorczyków są wyjątkowo suche. Fakty, opowieść lakoniczna, krótka, taka z gatunku tych, co nim zdążą przykuć uwagę czytelnika już się skończą. Czasami można było odnieść wrażenie, że autor opisuje zdjęcie. Narkomana. Bezdomnego. Strażaka. Hazardzisty. Afroamerykanina. Meksykanina. Historie miały pokazać życie zwykłych ludzi. I to robią. Lecz w telegraficznym skrócie. Nim zdążymy przejąć się losem naszego bohatera, to reporter już opisuje kogoś innego. Zatem mamy przekrój społeczeństwa amerykańskiego, widzimy, że ich bytowanie nie jest usiane płatkami róż (często ze względu na ich wybory lub decyzje), lecz spływa ta wiedza po czytelniku niczym woda po kaczce. Przeczytałam. Ten reportaż nie poruszył mnie tak, jak opowieść o Detroit tegoż samego autora. Polecać się nie ośmielę.
Zadziwiający jest fakt, że najciekawsze z całej książki jest wprowadzenie. Takie, że aż przysłowiowa ślinka cieknie na ciąg dalszy reportaży. A tymczasem kolejne historie opisujące nowojorczyków są wyjątkowo suche. Fakty, opowieść lakoniczna, krótka, taka z gatunku tych, co nim zdążą przykuć uwagę czytelnika już się skończą. Czasami można było odnieść wrażenie, że autor...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie jest wybitna (słyszałem, że autor ma lepsze, więc niedługo powinienem móc potwierdzić lub obalić ten pogląd), jednak niektóre smaczki są zdecydowanie warte uwagi.
Najbardziej zapadający w pamięć jest chyba rozdział poświęcony strażakom walczącym ze skutkami 9/11. Cała książka jest raczej zbiorem opowiadań o różnej jakości, niżeli holistyczną panoramą pracowników Wielkiego Jabłka.
Niektóre teksty miałem wrażenie, że zostały nieco na siłę dopchane do zbioru. Historie dealerów choć ciekawe jakoś nie korespondowały mi z całością książki.
Zabrakło również poszerzonego spojrzenia na pracę, gdyż albo autor pomija Nowy Jork jakim żyje mnóstwo ludzi, albo tylko pracę fizyczną uznaje za prawdziwą pracę.
Nie zniechęcam się do autora, ale książka jest raczej luźno powiązania i mało spójna. "Detroit" musi być lepsze. (Nie przyjmuję innej możliwości.
Książka nie jest wybitna (słyszałem, że autor ma lepsze, więc niedługo powinienem móc potwierdzić lub obalić ten pogląd), jednak niektóre smaczki są zdecydowanie warte uwagi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej zapadający w pamięć jest chyba rozdział poświęcony strażakom walczącym ze skutkami 9/11. Cała książka jest raczej zbiorem opowiadań o różnej jakości, niżeli holistyczną panoramą pracowników...
Najbardziej chaotyczna książka Charliego LeDuffa, jaką czytałam. Troszkę męcząca.. Rozdział o strażakach z 11 września najlepszy.
Najbardziej chaotyczna książka Charliego LeDuffa, jaką czytałam. Troszkę męcząca.. Rozdział o strażakach z 11 września najlepszy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka sobie. Podoba mi się styl Charliego LeDuffa, ale już treść tej książki niekoniecznie. Więcej, niż o pracy jest faktycznie o "innych grzechach" - piciu w barach i innych lokalach, prostytutkach, hazardzie i wszelakim tego typu marginesie życia społecznego. Wolałabym poczytać o zwykłych, ciężko pracujących ludziach. Wyróżnia się tu rozdział o strażakach, którzy zginęli w WTC.
Taka sobie. Podoba mi się styl Charliego LeDuffa, ale już treść tej książki niekoniecznie. Więcej, niż o pracy jest faktycznie o "innych grzechach" - piciu w barach i innych lokalach, prostytutkach, hazardzie i wszelakim tego typu marginesie życia społecznego. Wolałabym poczytać o zwykłych, ciężko pracujących ludziach. Wyróżnia się tu rozdział o strażakach, którzy zginęli w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety, straszna nuda. Jeśli przyjmiemy, że Nowy Jork jest jak tort: potrafi być słodki, piękny, aromatyczny i wyrafinowany, choć wiemy, że nie jest to podstawa codziennej diety, tylko przynęta, wisienka, to autor tej książki przedstawił nam raczej kulinarny koszmar. W biszkopcie zakalec, krem zważył się i już nawet pośmierduje, a cała konstrukcja chyli się ku upadkowi konsumowana przez gryzonie. Na skutek lektury można odnieść wrażenie, że miasto, a może i cały kraj popadł w ruinę i generanie zgliszcza i pożoga. Czy to jest prawda o Nowym Jorku? Nie sądzę.
Podobał mi się tylko jeden rozdział tej książki, ten o 11 września. Opowiedziany z perspektywy wdów i sierot po strażakach, był żywy i prawdziny. Jak w życiu, gdzie dobro i szlachetność przeplatają się z upadkiem, cierpieniem i śmiercią. Takie opowieści na mnie działają.
Niestety, straszna nuda. Jeśli przyjmiemy, że Nowy Jork jest jak tort: potrafi być słodki, piękny, aromatyczny i wyrafinowany, choć wiemy, że nie jest to podstawa codziennej diety, tylko przynęta, wisienka, to autor tej książki przedstawił nam raczej kulinarny koszmar. W biszkopcie zakalec, krem zważył się i już nawet pośmierduje, a cała konstrukcja chyli się ku upadkowi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPotężnie melancholijna i jakby noirowa - czytając, miałem przed oczami słynny obraz "Nighthawks" Edwarda Hoppera - pozycja "bardzo o życiu". Trochę inna od "gonzowatego" stylu pozostałych książek LeDuffa wydanych w Amerykańskiej, nie tylko dlatego, że bardziej "z offu", ale i dlatego, że pozostaje mniej zanurzona w -tfu!- polityce. Tutaj czujemy się nie oburzonym ekscesami/zachwyconym mądrością (niepotrzebne skreślić) establishmentu osobnikiem, ale raczej potulną ćmą barową z zadumą patrzącą, jak kolejne grupy ludzi wegetują/wymierają/rozmieniają się na drobne (tu już niczego nie skreślamy).
Lekturze towarzyszyły osobliwe doznania, których chyba nie jestem w stanie ubrać w precyzyjne słowa, więc nawet nie podejmę próby.
Potężnie melancholijna i jakby noirowa - czytając, miałem przed oczami słynny obraz "Nighthawks" Edwarda Hoppera - pozycja "bardzo o życiu". Trochę inna od "gonzowatego" stylu pozostałych książek LeDuffa wydanych w Amerykańskiej, nie tylko dlatego, że bardziej "z offu", ale i dlatego, że pozostaje mniej zanurzona w -tfu!- polityce. Tutaj czujemy się nie oburzonym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://salomonik.eu/blog/przeczytane/2900-praca-i-inne-grzechy-prawdziwe-zycie-nowojorczykow-charlie-leduff
https://salomonik.eu/blog/przeczytane/2900-praca-i-inne-grzechy-prawdziwe-zycie-nowojorczykow-charlie-leduff
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek super, pokazuje różne zawody, o których normlanie się nie myśli (a przynajmniej ja). Później gorzej. Ale fajnie przeczytać.
Początek super, pokazuje różne zawody, o których normlanie się nie myśli (a przynajmniej ja). Później gorzej. Ale fajnie przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli czytaliście wcześniej "Detroit" lub "Shitshow!" to ta książka może Was zaskoczyć - okazuje się, że Charlie LeDuff kiedyś był grzeczniejszy :)
A tak na poważnie - mamy tu zbiór tekstów, z których część można potraktować jak anegdoty, choćby o tym, jak wymienić żarówki na Empire State Building i jak to jest być ostatnim latarnikiem w mieście.
Ta formuła znika, gdy pojawiają się historie związane narkotykami, hazardem, a przede wszystkim z zamachem z 11 września 2001 r. Zapadają w pamięć, a przecież od ich publikacji minęło już tak wiele lat.
Jeśli czytaliście wcześniej "Detroit" lub "Shitshow!" to ta książka może Was zaskoczyć - okazuje się, że Charlie LeDuff kiedyś był grzeczniejszy :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA tak na poważnie - mamy tu zbiór tekstów, z których część można potraktować jak anegdoty, choćby o tym, jak wymienić żarówki na Empire State Building i jak to jest być ostatnim latarnikiem w mieście.
Ta formuła znika, gdy...
Świetna na początku, a potem jest coraz lepiej. Dodatkowo gazetowy sznyt nowojorskich gazet. Szczerze polecam!
Świetna na początku, a potem jest coraz lepiej. Dodatkowo gazetowy sznyt nowojorskich gazet. Szczerze polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPraca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków – Charlie LeDuff
Ta książka nagradzanego i znanego z własnego, nietuzinkowego stylu Charliego LeDuffa, często jest w Polsce przedstawiana, jako nowa książka autora. Warto to na początku wyjaśnić. Książka Praca i inne grzechy, to tak naprawdę jego pierwsza książka z 2005 roku, po prostu dopiero teraz wydano ją w Polsce i jest to o tyle ważne, że wielu czytelników i recenzentów od razu porównuje ją do Detroit czy Shitshow, w stosunku, do których może się ona wydawać mniej dojrzała czy zwyczajnie gorsza… Z wiedzą, że to debiut autora na pewno czyta się ją inaczej. I wcale nie jest gorsza, tylko inna.
Autor w książce staje się naszym przewodnikiem po Nowym Jorku, ale takim codziennym, z perspektywy zwykłych ludzi pracy, ale samego autora w tej książce niemal nie ma, co może wydawać się dziwne dla jego czytelników, bo LeDuff lubi być zaangażowany w akcję. Niemniej znów warto pamiętać, że to jego pierwsza książka. Nie zwiedzamy, więc najważniejszych budynków czy miejsc, ale zaglądamy do zaułków, podrzędnych knajp, portowych nabrzeży i mieszkań ludzi, którym się nie udało.
Obserwujemy przemianę miejsc, pod względem zarówno bogactwa jak i struktury etnicznej. Słuchamy, o czym mówią nowojorczycy i jak żyje się w Wielkim Jabłku, a raczej jak żyło się tam na przełomie lat 90 i 2000.
Czego się spodziewać?
Książka składa się z krótszych i dłuższych tekstów na różne tematy, które w całości składają się na obraz codzienności Nowego Jorku i na opowieść o ludziach, którzy go budowali, którzy w nim żyją i borykają się z wydaje się coraz gorszą codziennością. Sporo tekstów powstało po 11 września 2001 roku i pokazują nam reakcję mieszkańców miasta na tą tragedię oraz przedstawiają historię strażaków zaangażowanych w akcję ratunkową WTC. Jest też osobny tekst na temat pracy w największej rzeźni w USA, która znajduje się niedaleko NY i w której autor książki zatrudnił się, jako zwykły pracownik przy taśmie do ćwiartowania mięsa.
Poznamy, więc życie w metropolii z różnych perspektyw, ale prawie zawsze w obrębie nizin społecznych. Barmanii, gangsterzy, prostytutki, bezdomni, pracownicy bankrutujących Dot-Com’ów, portierzy, budowlańcy. To z nimi rozmawia autor, to ich podgląda i śledzi.
Jaki obraz wyłania się z tych opowieści? Obraz amerykańskiej codzienności, której raczej nie zobaczymy w wiadomościach, obraz mozaiki, różnorodności i problemów wciąż obecnych w USA jak rasizm czy rozwarstwienie społeczne. Wreszcie obraz miasta przerażonego i wstrząśniętego zamachami z 11 września.
Od razu po przeczytaniu książki pomyślałem sobie, że teraz po 20 latach od opisywanych wydarzeń, fajnie byłoby gdyby autor odbył znów podróż po Nowym Jorku i napisał podobną relację z perspektywy nizin społecznych i zwykłych ludzi, ale w realiach roku 2021 – wtedy czytając obydwie książki mielibyśmy świetne porównanie i obraz tego, jak miasto i życie w Ameryce ewoluuje lub też stoi w miejscu. Książka niewątpliwie przydatna w czytelniczym eksplorowaniu USA.
Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków – Charlie LeDuff
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka nagradzanego i znanego z własnego, nietuzinkowego stylu Charliego LeDuffa, często jest w Polsce przedstawiana, jako nowa książka autora. Warto to na początku wyjaśnić. Książka Praca i inne grzechy, to tak naprawdę jego pierwsza książka z 2005 roku, po prostu dopiero teraz wydano ją w Polsce i...
,,W Nowym Jorku najtrudniej jest być nikim, a miasto jest pełne takich osób. LUDZI NIKT.
Oni też się liczą."
Nowy Jork.
Olśniewające miasto marzycieli z całego świata. Symbol sukcesu, postępu i kariery.
Ale i miejsce niejednej porażki.
Miejsce Ludzi Nikt.
I to właśnie o nich jest ta książka.
O portierach, robotnikach, ulicznych handlarzach, sprzątaczkach, rybakach, imigrantach, prostytutkach i barmanach.
O ludziach, których na co dzień nie zauważamy, ale których brak okazałby się dotkliwy.
Nie spodziewałam się, że tak książka będzie aż tak fascynująca, bo początek zbytnio mnie nie przyciągnął. Ale z biegiem stron pojawiają się coraz ciekawsze historie, bo i ludzie zaczynają się otwierać i mówić o swoim życiu, pragnieniach, celach i porażkach.
Chociaż są biedni, to jednak dumni.
Raczą nas opowieściami o przeszłości, o tym jak bardzo miasto się zmieniło i jak szybko możesz osiągnąć sukces, a jeszcze szybciej spaść na dno.
Mną najbardziej wstrząsnął rozdział o rzeźni.
Jak ciężka jest to praca, okrutna i do jakich konfliktów prowadzi. Naprawdę podziwiam tych ludzi, bo pracują tam w chłodzie, ponad swoje możliwości, by móc spłacić długi i pomóc rodzinie.
Mamy też rozdział o strażakach pracujących przy katastrofie z 11 września. Jak bardzo ich śmierć odbiła się na innych.
Bardzo to wszystko było emocjonalne i dało mi wiele do myślenia. Nie sądziłam, że w tym ,,cudownym" mieście może być taka bieda, że..aby przeżyć trzeba rozpychać się łokciami i być momentami bez skrupułów.
Na pewno Nowy Jork jest piękny, ale teraz już zawsze gdy o nim pomyślę będę widziała też drugą stronę medalu.
Tę bardziej brudną i smutną.
Ale jakże ludzką.
,,Po pierwszym kieliszku widzisz rzeczy takimi, jakimi chcesz je widzieć. Po drugim takimi, jakimi nie są. W końcu widzimy rzeczy takimi, jakimi są naprawdę, a to najstraszniejsza rzecz na świecie." Oscar Wilde
,,W Nowym Jorku najtrudniej jest być nikim, a miasto jest pełne takich osób. LUDZI NIKT.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOni też się liczą."
Nowy Jork.
Olśniewające miasto marzycieli z całego świata. Symbol sukcesu, postępu i kariery.
Ale i miejsce niejednej porażki.
Miejsce Ludzi Nikt.
I to właśnie o nich jest ta książka.
O portierach, robotnikach, ulicznych handlarzach, sprzątaczkach, rybakach,...
Wszyscy przyzwyczajeni (jak ja) do szaleńczego tempa narracji Charliego LeDuffa będą musieli obejść się smakiem i przyzwyczaić się do dość łagodnego i empatycznego spojrzenia, którym autor „Pracy i innych grzechów” obdziela opisywanych ludzi pracy w Nowym Jorku i nie tylko. Za scenerię otrzymujemy tanie bary, podmiejskie klimaty i mieszkania na wynajem. Dobrze zgadliście, to świat niskopłatnej pracy i „niewidzialnych” ludzi. Bardzo zmęczonych „niewidzialnych” ludzi, którzy tylko starają się zarobić na chleb.
Są nimi budowlańcy, sprzątaczki, barmanki i barmani przesiąknięci nieuleczalnym smutkiem. Reportaże ich dotyczące są krótkie. Jednak wystarczy zaczerpnąć trochę „leduffskiej” frazy, aby poczuć bród na sobie. I ryzyko związane z ciągłą niepewnością swojego losu, jak w trakcie wspinaczek na Empire State Building. Złośliwostki wtrącane przez autora jedynie podnoszą literacką rangę tego reporterskiego zbioru.
Narzekać można jedynie na zdawkowość (i na brak szaleństwa – to już tylko moje utyskiwanie). Historii jest zbyt dużo, co nie do końca pozwala na zapamiętanie wszystkich z nich. Część po prostu przemyka przed oczami. Niemniej fani autora powinni rzucić okiem.
Wszyscy przyzwyczajeni (jak ja) do szaleńczego tempa narracji Charliego LeDuffa będą musieli obejść się smakiem i przyzwyczaić się do dość łagodnego i empatycznego spojrzenia, którym autor „Pracy i innych grzechów” obdziela opisywanych ludzi pracy w Nowym Jorku i nie tylko. Za scenerię otrzymujemy tanie bary, podmiejskie klimaty i mieszkania na wynajem. Dobrze zgadliście,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSeria Amerykańska Wydawnictwa Czarne należy do jednej z moich ulubionych, cykl ten przyzwyczaił mnie do pewnej poetyki, od której pozycja "Praca i inne grzechy" Charliego LeDuff odbiega, przez co wydała mi się nieco inna w odbiorze. Pomimo to reportaż ten z całym przekonaniem warty jest uwagi.
Autor dopuszcza tutaj do głosu przedstawicieli różnych profesji, które niekoniecznie kojarzą nam się z Nowym Jorkiem.
Co rysuje się przed waszymi oczami na myśl o tym mieście? Wall Street, Manhattan czy może żółte taksówki, Statua Wolności, 11 września? Moimi pierwszym skojarzeniem jest oświetlone Time Square, Empire State oraz przygnębiający brak Twins Tower. Big Apple kojarzy mi się również z sukcesem, ciągłym dzianiem, pulsowaniem, pomyślnością losu nawet, bo przecież jeśli ktoś może pozwolić sobie na życie tam właśnie…
Charlie LeDuff otrząsa mnie z tego złudzenia wszelkiej pomyślności odnośnie życia w Wielkim Jabłku, autor pochyla się bowiem nad losem prostych ludzi, którzy na co dzień są "niewidoczni" a wykonywane przez niż zawody niewiele wspólnego mają z prestiżem czy finansowym triumfem.
"Praca i inne grzechy" to zbiór dość krótkich historii opowiadających o prostych robotnikach, zwyczajnych ludziach, pozostających często gdzieś na marginesie, choć ich działalność stanowi przecież fundament Nowego Jorku.
Przemęczeni, przygnębieni, często mocno rozczarowani - sprzątaczki, barmanki, kasjerzy, handlarze, rybacy- a w tle ich opowieści tlą się wciąż aktualne, odwieczne problemy współczesnej Ameryki - rasizm i przynależność klasowa.
Jeden z rozdziałów poświęcony jest w całości strażakom i wydarzeniom z 11 września, które na zawsze zmieniły wizerunek Big Apple. Do dziś dnia siła i intensywność tego doświadczenia jest wśród mieszkańców wszechobecna. Miasto porażone jest odczuwalną traumą tamtych dni, nic dziwnego - niemal każdy stracił w ten dzień kogoś bliskiego czy znajomego. W opowiadaniach wielu przywołanych w reportażu osób wyczuwalny jest wciąż ogromny szok i przerażenie, które trwale podszyło NY strachem i smutkiem.
LeDuff jest w książce niemal nieuchwytny, oddaje głos robotnikom, sam usuwa się w cień. Historie ich życia są dowodem tego, że nie każdemu spełnił się amerykański sen, a Nowy Jork to nie tylko obrazki znane nam z romantycznych komedii. Doceniam hołd autora oddany ludziom pracy, ich - zbyt często niedocenianym- wysiłkom, codziennej walce o sprawiedliwość i przetrwanie.
Seria Amerykańska Wydawnictwa Czarne należy do jednej z moich ulubionych, cykl ten przyzwyczaił mnie do pewnej poetyki, od której pozycja "Praca i inne grzechy" Charliego LeDuff odbiega, przez co wydała mi się nieco inna w odbiorze. Pomimo to reportaż ten z całym przekonaniem warty jest uwagi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor dopuszcza tutaj do głosu przedstawicieli różnych profesji, które...
Trzecia książka Charliego LeDuffa, którą czytałem i chyba najsłabsza. Co nie znaczy, że nie warto się z nią zapoznać.
Tak naprawdę jest to zbiór dość krótkich opowieści o najróżniejszych ludziach pracujących w Nowym Jorku. Ale o tych, których na co dzień duża część z nas nie zauważa, a już na pewno nie interesuje się ich historiami. Mowa na przykład o osobach, które muszą wejść na sam szczyt Empire State Building, żeby wymienić żarówkę w tamtejszym sygnale, który musi się świecić ze względu na samoloty. Albo o ostatnim latarniku w mieście. To trochę takie Humans of New York, zanim powstał ten fanpage.
Historie opisane są w sposób ciekawy, zajmujący i - co najważniejsze - jednocześnie z empatią i bez patosu. Po prostu zwyczajne życia, rozterki, emocje, nadzieje, marzenia, jakich wiele. Czytałem już podobne książki, może dlatego nie zrobiło to na mnie aż tak wielkiego wrażenia, tym niemniej widać, że LeDuff - którego akurat w tej książce jest bardzo mało (a bywa on przemądrzały i irytujący, co nie odbiera mu uroku) - konsekwentnie interesuje się nieco innymi tematami, niż duża część jego kolegów po fachu. No i umie słuchać.
A także pisać, bo jest tu jednak jeden rozdział, który wyraźnie się wybija i są to historie strażaków, którzy brali udział w akcji ratunkowej 11 września, a potem szukali ocalałych - a z czasem ciał kolegów - w ruinach World Trade Center. Nieoczywiste i poruszające.
Polecam więc sprawdzić, czy Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków się Wam spodoba. Mimo różnych uwag, jestem jak najbardziej na tak :)
Trzecia książka Charliego LeDuffa, którą czytałem i chyba najsłabsza. Co nie znaczy, że nie warto się z nią zapoznać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak naprawdę jest to zbiór dość krótkich opowieści o najróżniejszych ludziach pracujących w Nowym Jorku. Ale o tych, których na co dzień duża część z nas nie zauważa, a już na pewno nie interesuje się ich historiami. Mowa na przykład o osobach, które muszą...
"Gdybyśmy wszyscy byli poetami, to pozdychalibyśmy z głodu, bo samym słowem człowiek nie wyżyje".
"Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków" to książka będąca ukłonem w stronę amerykańskich ludzi pracy, tych "niewidzialnych", bez których jednak Nowy Jork by nie przetrwał. To opowieść o wszystkich (nie)zwykłych osobach, które stanowią fundament metropolii i które owo miasto bezceremonialnie wykorzystuje. Zmęczeni życiem, żyjący od wypłaty do wypłaty, wyrzuci i wypluci przez nowojorskie mury — robotnicy, sprzątaczki, barmanki, kasjerzy. Mimo że reportaż napisany został częściowo w latach 90., to wciąż jest aktualny i niestety ponadczasowy. Klasizm i rozwarstwienie ekonomiczne były i są domeną USA, a już zwłaszcza Nowego Jorku.
LeDuff nadał książce formę zbioru anegdot, które doskonale oddają codzienność "niewidzialnych". Ostry język i krótkie historyjki przywołują skojarzenie z opowieściami zasłyszanymi w przydrożnym barze. Z jednej strony cierpkie, ale nie pozbawione humoru, a momentami nawet wzruszające. Spisując je, LeDuff oddał, chociaż odrobinę sprawiedliwości, dał głos tym, którzy na co dzień go nie mają.
"Gdybyśmy wszyscy byli poetami, to pozdychalibyśmy z głodu, bo samym słowem człowiek nie wyżyje".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Praca i inne grzechy. Prawdziwe życie nowojorczyków" to książka będąca ukłonem w stronę amerykańskich ludzi pracy, tych "niewidzialnych", bez których jednak Nowy Jork by nie przetrwał. To opowieść o wszystkich (nie)zwykłych osobach, które stanowią fundament metropolii i które...
Zaledwie dobra. Spodziewałem się dużo lepszej. Szczególnie po fantastycznej "Detroit".
"Praca i inne grzechy" to tak naprawdę zbór dłuższych lub krótszych, treści często niestety mających charakter wyrwanych z kontekstu, pozbawionych sensu, zbyt lapidarnych aby w pełni zrozumieć pełny sens i zamysł autora.
Perełką jest "Rzeźnia". I to bez dwóch zdań i właściwie tylko dla tego reportażu warto książkę kupić i przeczytać. Reszta na 3 plus.
Zaledwie dobra. Spodziewałem się dużo lepszej. Szczególnie po fantastycznej "Detroit".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Praca i inne grzechy" to tak naprawdę zbór dłuższych lub krótszych, treści często niestety mających charakter wyrwanych z kontekstu, pozbawionych sensu, zbyt lapidarnych aby w pełni zrozumieć pełny sens i zamysł autora.
Perełką jest "Rzeźnia". I to bez dwóch zdań i właściwie tylko...