Wróć na stronę książki

Oceny książki Królestwo Nikczemnych

Średnia ocen
6,9 / 10
2199 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
118
14

Na półkach:

Ciekawa historia, wątek wiedźm mnie zainteresował ale jest dość wąsko opisany. Demony też na plus. Liczę na rozwinięcie w drugiej części.

Ciekawa historia, wątek wiedźm mnie zainteresował ale jest dość wąsko opisany. Demony też na plus. Liczę na rozwinięcie w drugiej części.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
299
163

Na półkach:

Nie sądziłam, że tak mnie wciągnie. Książeta Piekła jednak mają coś w sobie. Akcja leci, nie ma wielkich zaskoczeń i ogólnie czytelnik wie co go czeka. Niemniej jednak sprawia przyjemność.

Nie sądziłam, że tak mnie wciągnie. Książeta Piekła jednak mają coś w sobie. Akcja leci, nie ma wielkich zaskoczeń i ogólnie czytelnik wie co go czeka. Niemniej jednak sprawia przyjemność.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2873
367

Na półkach: ,

Królestwo nikczemnych przyciągnęło mnie bardzo intrygującym pomysłem: połączeniem zagadki kryminalnej z mrocznym światem wiedźm, demonów i zmiennokształtnych. Sam koncept uważam za udany, choć w pierwszym tomie część motywów — zwłaszcza zmiennokształtni — pojawia się raczej symbolicznie. Być może ich wątek zostanie szerzej rozwinięty w kolejnych tomach.

Na duży plus zasługują opisy jedzenia i sceny rozgrywające się w rodzinnej trattorii głównej bohaterki „Morze i wino”. Przygotowywanie dań zostało opisane z ogromną dbałością o detale — zapachy, smaki i sam rytuał gotowania. To jeden z tych elementów, które naprawdę ożywiają świat przedstawiony i działają na wyobraźnię tak skutecznie, że podczas czytania dosłownie ślinka cieknie na samą myśl o serwowanych potrawach. Ten kulinarny klimat jest jednym z najmocniejszych i najbardziej dopracowanych aspektów powieści.

Niestety, sama zagadka kryminalna nie dostarczyła mi oczekiwanego napięcia. Rozwiązanie dość szybko przestało być dla mnie tajemnicą, co znacząco osłabiło satysfakcję z lektury.

Największym rozczarowaniem okazał się dla mnie Książę Gniewu. Jak na piekielnego księcia jest żałośnie zwyczajny. Brakuje mu cech, które podkreślałyby jego nadnaturalną naturę czy „piekielność”. Symbolicznym przykładem tej nijakości jest scena, w której odpala świecę… zapałką. Ten drobny detal doskonale oddaje problem tej postaci: zamiast demonicznej potęgi czy choćby sugestii niezwykłych mocy, dostajemy bohatera zachowującego się jak przeciętny człowiek. Poza umiejętnością posługiwania się sztyletem nie wyróżnia się niczym szczególnym, a na tle innych elementów świata wypada wyjątkowo blado.

Problematyczne były też niektóre wątki fabularne. Momentami zaburzony jest ciąg przyczynowo-skutkowy, a decyzje bohaterki i jej tok myślowy bywają nielogiczne. Również motyw wiedźm został potraktowany bardzo oszczędnie: bohaterka korzysta z magii sporadycznie, zapomina o najprostszych zaklęciach w chwilach zagrożenia, a tajemnica amuletów jest sztucznie podtrzymywana. Gdyby bliźniaczki były od początku przygotowywane na to, co może je spotkać, fabuła mogłaby zyskać na dynamice, a same bohaterki miałyby szansę zaprezentować więcej wiedźmińskich umiejętności. Niektóre elementy świata pojawiają się też zbyt wygodnie — niemal natychmiast po tym, jak zostaną wspomniane (Demon Dzika).

Mam też mieszane uczucia co do wątku romantycznego — a właściwie jego braku. Choć główni bohaterowie funkcjonują w schemacie wrogów zmuszonych do współpracy, ich relacja nie została tu w pełni wykorzystana. Nie wyczułam między nimi chemii ani stopniowego budowania napięcia emocjonalnego. Poza jedną sceną trudno doszukać się momentów, które przekonująco sugerowałyby rodzące się uczucie. Co więcej, odnoszę wrażenie, że silniej zarysowany romans mógłby wręcz zaszkodzić i tak nie do końca udanemu plot twistowi. Być może taki był zamysł autorki i relacja ta rozwinie się w kolejnych tomach, jednak w pierwszej części zabrakło mi jakichkolwiek wiarygodnych podstaw, by uwierzyć w emocjonalne zaangażowanie tej dwójki.

Dużym zgrzytem okazała się dla mnie również niespójność czasowa. Akcja rozgrywa się we Włoszech (Sycylia, Palermo), jednak trudno określić, w jakiej epoce. Stylizowany język i motyw ukrywających się przed Kościołem wiedźm sugerują dawne czasy, tymczasem pojawiają się elementy współczesne, takie jak lodówka, wspomniane też jest dzwonienie na policję. Jednocześnie brak w fabule np. nowoczesnych środków transportu — bohaterowie przemieszczają się pieszo. To niezdecydowanie autorki mocno wybijało mnie z rytmu lektury.

Zastanawiam się, czy nie powinnam ocenić tej książki łagodniej, biorąc pod uwagę jej młodzieżową klasyfikację. Z drugiej strony liczba uproszczeń, logicznych nieścisłości i niewykorzystanych motywów była dla mnie zbyt duża, by całkowicie przymknąć na nie oko. Królestwo nikczemnych ma bardzo dobry punkt wyjścia i spory potencjał, ale pierwszy tom pozostawił mnie raczej z poczuciem niedosytu niż zachwytu. "Tron upadłych" oceniłam dobrze, posiadam też dwa kolejne tomy "Królestwa", więc dam tej historii jeszcze szansę.

Królestwo nikczemnych przyciągnęło mnie bardzo intrygującym pomysłem: połączeniem zagadki kryminalnej z mrocznym światem wiedźm, demonów i zmiennokształtnych. Sam koncept uważam za udany, choć w pierwszym tomie część motywów — zwłaszcza zmiennokształtni — pojawia się raczej symbolicznie. Być może ich wątek zostanie szerzej rozwinięty w kolejnych tomach.

Na duży plus...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to