Naprawę przyzwoite postapo ze schyłkowego PRLu (pierwsze wydanie: 1987 rok). Dzieli się jakby na dwie części (pierwsza lepsza) nieco odmienne klimatem.
Naprawę przyzwoite postapo ze schyłkowego PRLu (pierwsze wydanie: 1987 rok). Dzieli się jakby na dwie części (pierwsza lepsza) nieco odmienne klimatem.
Bardzo interesujący pomysł i ciekawie napisana historia. Na koniec miałem jednak wrażenie, że przeczytałem dwie różne książki, przez co wszystko stało się nierówne. Pierwsza połowa była dla mnie ciekawsza, natomiast druga część trochę niezrozumiała i niepotrzebnie zagmatwana. Te wszystkie konspiracje, strategie, kłótnie i walki o władzę stały się tak chaotyczne, że przestałem je rozumieć. Najgorszym xazurzurmtem z mojej strony, w kontekscie drugiej części, jest tak naprawdę brak głównego bohatera i defakto wątku przewodniego.
Zakończenie jednak dużo nadrabia i naprawdę ciekawie kończy całą historię.
Bardzo interesujący pomysł i ciekawie napisana historia. Na koniec miałem jednak wrażenie, że przeczytałem dwie różne książki, przez co wszystko stało się nierówne. Pierwsza połowa była dla mnie ciekawsza, natomiast druga część trochę niezrozumiała i niepotrzebnie zagmatwana. Te wszystkie konspiracje, strategie, kłótnie i walki o władzę stały się tak chaotyczne, że...
Hmm, fajny pomysł - książka mogła stanowić inspirację dla pierwszego Fallout-a. Pierwsze wydanie 10 lat przed wydaniem gry, a świat taki właśnie mocno Fallout-owy. Tylko niestety - książka jest po prostu słaba. Jakoś się wszystko w niej rozmywa. A szkoda, bo to klimaty, które lubię. Ale mimo wszystko dla „fanów” postapo - myślę, że warto rzucić okiem.
Hmm, fajny pomysł - książka mogła stanowić inspirację dla pierwszego Fallout-a. Pierwsze wydanie 10 lat przed wydaniem gry, a świat taki właśnie mocno Fallout-owy. Tylko niestety - książka jest po prostu słaba. Jakoś się wszystko w niej rozmywa. A szkoda, bo to klimaty, które lubię. Ale mimo wszystko dla „fanów” postapo - myślę, że warto rzucić okiem.
Intryga polityczna z wykorzystaniem mutanta-olbrzyma do przejęcia władzy, nie moij kubek herbaty
Mimo tytułu mało w tym postapo, wątek plemienny i mistyczny ciekawy, postacie tak mało wyraziste że w końcu i tak nie wiedziałem kto jest kim, kluczowe wydarzenia opisane zbyt zdawkowo
Wielkie mutancie genitalia XD
Intryga polityczna z wykorzystaniem mutanta-olbrzyma do przejęcia władzy, nie moij kubek herbaty
Mimo tytułu mało w tym postapo, wątek plemienny i mistyczny ciekawy, postacie tak mało wyraziste że w końcu i tak nie wiedziałem kto jest kim, kluczowe wydarzenia opisane zbyt zdawkowo
Polska powieść SF o tematyce postapokaliptycznej. Prezentuje nam wizje świata wiele lat po wojnie atomowej która doprowadziło do ogromnych zmian na ziemi w wyniku których świat jaki znamy przestał istnieć.
Wydaje się, że jest to idealna pozycja dla każdego miłośnika gatunku, ale coś w niej jest nie tak. Coś zgrzyta i nie pozwala zakwalifikować jej do rzędu dobrych pozycji.
Tym czymś jest charakter powieści. Niby mamy do czynienia z jedną powieścią, ale w rzeczywistości są to dwie książki złączone ze sobą w postaci jednej publikacji. Spaja ją postać głównego bohatera który w pierwsze części jest postacią pierwszoplanową, a w drugiej (w tytułowym Schronie) staje się postacią drugo-, trzecio-, czy nawet czwartorzędną, a na jego miejsce wskakuje bohater zbiorowy z którym czytelnik nie da rady się utożsamić ze względu na wielość postaci i ich szybie pojawianie się oraz znikanie. Nie polepsza też sytuacji rozmiar książki i multum nagromadzonych w niej, ale nie rozwiniętych wątków.
Trudno wyjaśnić jaki zamysł przyświecał autorowi przy tego typu konstrukcji? Jaki by nie był odbił się fatalnie na jego dziele.
Polska powieść SF o tematyce postapokaliptycznej. Prezentuje nam wizje świata wiele lat po wojnie atomowej która doprowadziło do ogromnych zmian na ziemi w wyniku których świat jaki znamy przestał istnieć.
Wydaje się, że jest to idealna pozycja dla każdego miłośnika gatunku, ale coś w niej jest nie tak. Coś zgrzyta i nie pozwala zakwalifikować jej do rzędu dobrych...
Postapo — po wojnie nuklearnej (to musiał być bardzo modny temat w momencie wydawania książki) ludzkość podzieliła się na dwa odłamy: uprzywilejowani znaleźli się w podziemnym schronie. Reszta żyje na powierzchni, zmutowana nie do poznania. Wśród nich przychodzi na świat protagonista — istota uznawana za potwora, bo ma cztery kończyny, jasne włosy, gładką skórę...
Uważam, że powieść nie zestarzała się zbyt ładnie. Widmo wojny jądrowej jakby przyblakło, obecnie straszą nas inne zjawy. Tylko ta technologia ciągle nie nadąża... O ile mi wiadomo, nadal nie potrafilibyśmy zbudować takiego schronu, jaki opisał Autor. Ale nie o spełnianie futurystycznych proroctw chodzi.
Więcej szczegółów tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2019/01/schron-stare-sf.html
Postapo — po wojnie nuklearnej (to musiał być bardzo modny temat w momencie wydawania książki) ludzkość podzieliła się na dwa odłamy: uprzywilejowani znaleźli się w podziemnym schronie. Reszta żyje na powierzchni, zmutowana nie do poznania. Wśród nich przychodzi na świat protagonista — istota uznawana za potwora, bo ma cztery kończyny, jasne włosy, gładką skórę...
Nowe wydanie zamiast przynieść renesans zainteresowania twórczością autora spowoduje raczej skutek odwrotny – przekonanie się, że jak na obecne standardy jest to już literatura przestarzała, mimo gładkości stylu napisana nieporadnie, i niekoniecznie warta lektury.
Powieść rozpoczyna się ciekawie i w miarę oryginalnie – przynajmniej jeśli chodzi o rodzime poletko literackie, bo na Zachodzie walec fali strachu przed wojną atomową i związaną z tym zagładą cywilizacji przetoczył się po SF na przełomie lat 1960. i 1970., dając całkiem sporą liczbę opowiadań i powieści znacznie rozsądniej skonstruowanych i wywierających o wiele większe wrażenie niż dzieło Jabłońskiego. Bohaterem „Schronu” jest Waelke, żyjący na wyniszczonej, pozbawionej roślin i widoku słońca Ziemi członek plemienia popromiennych mutantów, żywiących się zmutowanymi, ogromnymi szczurami. Ponieważ odstaje od ogółu wyglądem, przypominającym dawnych zdrowych, pięknych ludzi, wszyscy nazywają go potworem i nieustannie go gnębią – aczkolwiek tylko psychicznie, bo fizycznie krzepki jest i mógłby się odwinąć i obić lico, a może i utrącić makówkę. Gdy więc umiera jego matka, Waelke bierze skromny dobytek i rusza do ruin miasta, rzucić okiem na siedzibę zabitego kilka dni wcześniej przez nieznane istoty nietoperza-giganta, terroryzującego wioskę od niepamiętnych czasów. Dochodzi do miasta, odkrywa kilka rzeczy, i gdy nadciąga mniej więcej setna strona… kończy występ. Bo razem z zejściem bohatera pod ziemię akcja przeskakuje do tytułowego schronu, tam zaś beznadziejnie więźnie w topornych intrygach, przepychankach koterii i ciosanej krzemienną siekierką psychologii postaci.
„Schron”, wydany oryginalnie w 1987 roku w szczecińskim wydawnictwie „Glob”, robi na tle zagranicznych braci – nawet tych wschodnich, jak choćby „Miasto na górze” Bułyczowa – wrażenie mocno spóźnionego, biedniejszego kuzyna, który bardzo się stara, ale w połowie dystansu dostaje zadyszki i do końca rywalizacji porusza się już na czterech kończynach. Nie ma tu nowych koncepcji, nie ma wyszukanej techniki, nie ma też głębszego spojrzenia na psychologię czy socjologię ludzi przyszłości. Jest ramowa fabuła i ramowe realia, stanowiące podstawę dla niezbyt ambitnej przygodówki.
Kreację świata „Schron” też ma ubożuchną. Wiadomo, że kilkaset lat temu wybuchła wojna atomowa. Od tego czasu, przez te kilkaset lat – bardziej osiemset-dziewięćset niż dwieście-trzysta – na niebie utrzymuje się pył odcinający Ziemię od słonecznego światła. Czy jest ciemno? Z grubsza, bo dzień ma jasność naszego zimowego, dżdżystego popołudnia. Wręcz wczesnego wieczoru. Czy jest zimno? Nie. Rzeka jest wolna od lodu, a tubylcy biegają w luźno narzuconych szczurzych futrach. W końcu ciepło w atmosferze bierze się nie z promieni słonecznych, a z… no, z szybkiego ruchu zwierząt i godności osobistej mutantów. Utrzymują oni zresztą dziarską krzepę, bo na okrętkę żrą mięcho wielkich szczurów. Suszone, gotowane bądź pieczone. Mięcho w końcu zdrowe. Przy czym mięcha nigdy nie zabraknie, bo szczurów jest jak mrówków. Co więc żrą szczury, że tak się spasły i rozmnożyły? No cóż, jakieś inne zwierzęta (króliki loodo), które żrą inne zwierzęta (węże ororo), które żrą inne zwierzęta (żaby wolo), które żrą inne zwierzęta (robaki goala), które żrą… ziemię. Ot, i cały łańcuch pokarmowy, na szczycie którego do niedawna był ów nieszczęsny nietoperz. Sztuk jeden. Roślin w menu nie ma, bo rośliny zupełnie wyginęły. A skoro wyginęły, to i tlenu mało się zrobiło - ledwie 10%. Nieważne, że jak dotychczas wahnięcie stężenia tlenu w atmosferze o 1% zajmowało setki tysięcy lat…
Gdyby ktoś myślał, że po zejściu Waelkego pod ziemię zrobi się mądrzej, spieszę donieść, że nie, nic takiego nie ma miejsca. Nie dość, że nasz bohater z pierwszoplanowego staje się czwartoplanowym i nie ma co liczyć na poznawanie wnętrza schronu z jego perspektywy, to jeszcze autor uznał, że wygląd schronu, jego wyposażenie i sposób funkcjonowania bardzo licznego społeczeństwa wcale nie powinny czytelnika interesować. Bo – przynajmniej dla autora – najważniejsze jest, kto utrzyma tam władzę. W tej sytuacji wyłącznie mimochodem dowiadujemy się, że schron ma ponad… STO poziomów, przy czym na tych najgłębszych jest tylko „trochę” duszno.
Nie będę się bardziej pastwił nad regułami rządzącymi przedstawionym światem, bo w końcu mogę popsuć komuś lekturę wyjawiając istotne dla przebiegu intrygi detale. Lojalnie jednak informuję, że biorąc książkę do ręki z jednej strony trzeba być przygotowanym na puszczanie mimo oka różnych bzdur, z drugiej zaś należy pamiętać o tym, że do wspomnianej setnej strony mamy powieść przygodową, a później – mniej więcej obyczajową SF, i to mierną. Na początku czyta się to więc szybko, a później głównie z uporem, licząc na to, że finał wynagrodzi trud brnięcia po kostki w słabych dialogach i pretensjonalnych zachowaniach.
(Esensja.pl)
Nowe wydanie zamiast przynieść renesans zainteresowania twórczością autora spowoduje raczej skutek odwrotny – przekonanie się, że jak na obecne standardy jest to już literatura przestarzała, mimo gładkości stylu napisana nieporadnie, i niekoniecznie warta lektury.
Powieść rozpoczyna się ciekawie i w miarę oryginalnie – przynajmniej jeśli chodzi o rodzime poletko...
Mnie zauroczyła historia głównego bohatera, który urodził się w wiosce mutantów.
Wolałabym trochę inne zakończenie. Ale i tak gorąco polecam tą książkę.
Mnie zauroczyła historia głównego bohatera, który urodził się w wiosce mutantów.
Wolałabym trochę inne zakończenie. Ale i tak gorąco polecam tą książkę.
Jakkolwiek zawsze byłem nad wyraz zadowolony z postapokaliptycznej twórczości naszych rodzimych autorów, tak tym razem jestem zawiedziony. Książka jest napisana topornym dla minie językiem, niezbyt mnie zainteresowała. Do połowy mniej wiecej napięcie jeszcze rosło, ale później było już całkiem płasko i bez emocji.
Nawet zakończenie, które miało być przewrotne i zaskakujące, mnie zupełnie nie obeszło.
Osobiście nie polecam, choć tematyka może być dla co po niektórych ciekawa. Indianie, wyprawy do zniszczonych miast, ukryty bunkier i tego typu wątki.
Jakkolwiek zawsze byłem nad wyraz zadowolony z postapokaliptycznej twórczości naszych rodzimych autorów, tak tym razem jestem zawiedziony. Książka jest napisana topornym dla minie językiem, niezbyt mnie zainteresowała. Do połowy mniej wiecej napięcie jeszcze rosło, ale później było już całkiem płasko i bez emocji.
Nawet zakończenie, które miało być przewrotne i zaskakujące,...
Po wojnie nuklearnej na powierzchni ziemi żyją ludzie, których ciała na skutek promieniowania uległy mutacji. Zmieniły się też zwierzęta , rośliny i cała rzeczywistość. Pod ziemią w schronie żyją ludzie, którzy zdążyli ocaleć. Pewnego dnia w plemieniu mutantów przychodzi na świat Waelke, tak różny od nich ma 2 ręce 2 nogi, białą skórę a jest dla nich Potworem. Dla ludzi ze schronu RAJ, ludzie z powierzchni to też potwory, nawet ten dziwny Waelke. Jedni i drudzy mają swoją wiarę i swojego Boga, ale kto naprawdę kieruje tym wszystkim? Jaka jest rola Waelke?.
Warto się przekonać. Polecam.
Po wojnie nuklearnej na powierzchni ziemi żyją ludzie, których ciała na skutek promieniowania uległy mutacji. Zmieniły się też zwierzęta , rośliny i cała rzeczywistość. Pod ziemią w schronie żyją ludzie, którzy zdążyli ocaleć. Pewnego dnia w plemieniu mutantów przychodzi na świat Waelke, tak różny od nich ma 2 ręce 2 nogi, białą skórę a jest dla nich Potworem. Dla ludzi ze...
Naprawę przyzwoite postapo ze schyłkowego PRLu (pierwsze wydanie: 1987 rok). Dzieli się jakby na dwie części (pierwsza lepsza) nieco odmienne klimatem.
WIĘCEJ:
http://seczytam.blogspot.com/2025/11/mirosaw-p-jabonski-schron.html
Naprawę przyzwoite postapo ze schyłkowego PRLu (pierwsze wydanie: 1987 rok). Dzieli się jakby na dwie części (pierwsza lepsza) nieco odmienne klimatem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWIĘCEJ:
http://seczytam.blogspot.com/2025/11/mirosaw-p-jabonski-schron.html
Bardzo interesujący pomysł i ciekawie napisana historia. Na koniec miałem jednak wrażenie, że przeczytałem dwie różne książki, przez co wszystko stało się nierówne. Pierwsza połowa była dla mnie ciekawsza, natomiast druga część trochę niezrozumiała i niepotrzebnie zagmatwana. Te wszystkie konspiracje, strategie, kłótnie i walki o władzę stały się tak chaotyczne, że przestałem je rozumieć. Najgorszym xazurzurmtem z mojej strony, w kontekscie drugiej części, jest tak naprawdę brak głównego bohatera i defakto wątku przewodniego.
Zakończenie jednak dużo nadrabia i naprawdę ciekawie kończy całą historię.
Bardzo interesujący pomysł i ciekawie napisana historia. Na koniec miałem jednak wrażenie, że przeczytałem dwie różne książki, przez co wszystko stało się nierówne. Pierwsza połowa była dla mnie ciekawsza, natomiast druga część trochę niezrozumiała i niepotrzebnie zagmatwana. Te wszystkie konspiracje, strategie, kłótnie i walki o władzę stały się tak chaotyczne, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmm, fajny pomysł - książka mogła stanowić inspirację dla pierwszego Fallout-a. Pierwsze wydanie 10 lat przed wydaniem gry, a świat taki właśnie mocno Fallout-owy. Tylko niestety - książka jest po prostu słaba. Jakoś się wszystko w niej rozmywa. A szkoda, bo to klimaty, które lubię. Ale mimo wszystko dla „fanów” postapo - myślę, że warto rzucić okiem.
Hmm, fajny pomysł - książka mogła stanowić inspirację dla pierwszego Fallout-a. Pierwsze wydanie 10 lat przed wydaniem gry, a świat taki właśnie mocno Fallout-owy. Tylko niestety - książka jest po prostu słaba. Jakoś się wszystko w niej rozmywa. A szkoda, bo to klimaty, które lubię. Ale mimo wszystko dla „fanów” postapo - myślę, że warto rzucić okiem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIntryga polityczna z wykorzystaniem mutanta-olbrzyma do przejęcia władzy, nie moij kubek herbaty
Mimo tytułu mało w tym postapo, wątek plemienny i mistyczny ciekawy, postacie tak mało wyraziste że w końcu i tak nie wiedziałem kto jest kim, kluczowe wydarzenia opisane zbyt zdawkowo
Wielkie mutancie genitalia XD
Intryga polityczna z wykorzystaniem mutanta-olbrzyma do przejęcia władzy, nie moij kubek herbaty
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo tytułu mało w tym postapo, wątek plemienny i mistyczny ciekawy, postacie tak mało wyraziste że w końcu i tak nie wiedziałem kto jest kim, kluczowe wydarzenia opisane zbyt zdawkowo
Wielkie mutancie genitalia XD
Polska powieść SF o tematyce postapokaliptycznej. Prezentuje nam wizje świata wiele lat po wojnie atomowej która doprowadziło do ogromnych zmian na ziemi w wyniku których świat jaki znamy przestał istnieć.
Wydaje się, że jest to idealna pozycja dla każdego miłośnika gatunku, ale coś w niej jest nie tak. Coś zgrzyta i nie pozwala zakwalifikować jej do rzędu dobrych pozycji.
Tym czymś jest charakter powieści. Niby mamy do czynienia z jedną powieścią, ale w rzeczywistości są to dwie książki złączone ze sobą w postaci jednej publikacji. Spaja ją postać głównego bohatera który w pierwsze części jest postacią pierwszoplanową, a w drugiej (w tytułowym Schronie) staje się postacią drugo-, trzecio-, czy nawet czwartorzędną, a na jego miejsce wskakuje bohater zbiorowy z którym czytelnik nie da rady się utożsamić ze względu na wielość postaci i ich szybie pojawianie się oraz znikanie. Nie polepsza też sytuacji rozmiar książki i multum nagromadzonych w niej, ale nie rozwiniętych wątków.
Trudno wyjaśnić jaki zamysł przyświecał autorowi przy tego typu konstrukcji? Jaki by nie był odbił się fatalnie na jego dziele.
Polska powieść SF o tematyce postapokaliptycznej. Prezentuje nam wizje świata wiele lat po wojnie atomowej która doprowadziło do ogromnych zmian na ziemi w wyniku których świat jaki znamy przestał istnieć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydaje się, że jest to idealna pozycja dla każdego miłośnika gatunku, ale coś w niej jest nie tak. Coś zgrzyta i nie pozwala zakwalifikować jej do rzędu dobrych...
Postapo — po wojnie nuklearnej (to musiał być bardzo modny temat w momencie wydawania książki) ludzkość podzieliła się na dwa odłamy: uprzywilejowani znaleźli się w podziemnym schronie. Reszta żyje na powierzchni, zmutowana nie do poznania. Wśród nich przychodzi na świat protagonista — istota uznawana za potwora, bo ma cztery kończyny, jasne włosy, gładką skórę...
Uważam, że powieść nie zestarzała się zbyt ładnie. Widmo wojny jądrowej jakby przyblakło, obecnie straszą nas inne zjawy. Tylko ta technologia ciągle nie nadąża... O ile mi wiadomo, nadal nie potrafilibyśmy zbudować takiego schronu, jaki opisał Autor. Ale nie o spełnianie futurystycznych proroctw chodzi.
Więcej szczegółów tutaj: https://finklaczyta.blogspot.com/2019/01/schron-stare-sf.html
Postapo — po wojnie nuklearnej (to musiał być bardzo modny temat w momencie wydawania książki) ludzkość podzieliła się na dwa odłamy: uprzywilejowani znaleźli się w podziemnym schronie. Reszta żyje na powierzchni, zmutowana nie do poznania. Wśród nich przychodzi na świat protagonista — istota uznawana za potwora, bo ma cztery kończyny, jasne włosy, gładką skórę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważam,...
Nowe wydanie zamiast przynieść renesans zainteresowania twórczością autora spowoduje raczej skutek odwrotny – przekonanie się, że jak na obecne standardy jest to już literatura przestarzała, mimo gładkości stylu napisana nieporadnie, i niekoniecznie warta lektury.
Powieść rozpoczyna się ciekawie i w miarę oryginalnie – przynajmniej jeśli chodzi o rodzime poletko literackie, bo na Zachodzie walec fali strachu przed wojną atomową i związaną z tym zagładą cywilizacji przetoczył się po SF na przełomie lat 1960. i 1970., dając całkiem sporą liczbę opowiadań i powieści znacznie rozsądniej skonstruowanych i wywierających o wiele większe wrażenie niż dzieło Jabłońskiego. Bohaterem „Schronu” jest Waelke, żyjący na wyniszczonej, pozbawionej roślin i widoku słońca Ziemi członek plemienia popromiennych mutantów, żywiących się zmutowanymi, ogromnymi szczurami. Ponieważ odstaje od ogółu wyglądem, przypominającym dawnych zdrowych, pięknych ludzi, wszyscy nazywają go potworem i nieustannie go gnębią – aczkolwiek tylko psychicznie, bo fizycznie krzepki jest i mógłby się odwinąć i obić lico, a może i utrącić makówkę. Gdy więc umiera jego matka, Waelke bierze skromny dobytek i rusza do ruin miasta, rzucić okiem na siedzibę zabitego kilka dni wcześniej przez nieznane istoty nietoperza-giganta, terroryzującego wioskę od niepamiętnych czasów. Dochodzi do miasta, odkrywa kilka rzeczy, i gdy nadciąga mniej więcej setna strona… kończy występ. Bo razem z zejściem bohatera pod ziemię akcja przeskakuje do tytułowego schronu, tam zaś beznadziejnie więźnie w topornych intrygach, przepychankach koterii i ciosanej krzemienną siekierką psychologii postaci.
„Schron”, wydany oryginalnie w 1987 roku w szczecińskim wydawnictwie „Glob”, robi na tle zagranicznych braci – nawet tych wschodnich, jak choćby „Miasto na górze” Bułyczowa – wrażenie mocno spóźnionego, biedniejszego kuzyna, który bardzo się stara, ale w połowie dystansu dostaje zadyszki i do końca rywalizacji porusza się już na czterech kończynach. Nie ma tu nowych koncepcji, nie ma wyszukanej techniki, nie ma też głębszego spojrzenia na psychologię czy socjologię ludzi przyszłości. Jest ramowa fabuła i ramowe realia, stanowiące podstawę dla niezbyt ambitnej przygodówki.
Kreację świata „Schron” też ma ubożuchną. Wiadomo, że kilkaset lat temu wybuchła wojna atomowa. Od tego czasu, przez te kilkaset lat – bardziej osiemset-dziewięćset niż dwieście-trzysta – na niebie utrzymuje się pył odcinający Ziemię od słonecznego światła. Czy jest ciemno? Z grubsza, bo dzień ma jasność naszego zimowego, dżdżystego popołudnia. Wręcz wczesnego wieczoru. Czy jest zimno? Nie. Rzeka jest wolna od lodu, a tubylcy biegają w luźno narzuconych szczurzych futrach. W końcu ciepło w atmosferze bierze się nie z promieni słonecznych, a z… no, z szybkiego ruchu zwierząt i godności osobistej mutantów. Utrzymują oni zresztą dziarską krzepę, bo na okrętkę żrą mięcho wielkich szczurów. Suszone, gotowane bądź pieczone. Mięcho w końcu zdrowe. Przy czym mięcha nigdy nie zabraknie, bo szczurów jest jak mrówków. Co więc żrą szczury, że tak się spasły i rozmnożyły? No cóż, jakieś inne zwierzęta (króliki loodo), które żrą inne zwierzęta (węże ororo), które żrą inne zwierzęta (żaby wolo), które żrą inne zwierzęta (robaki goala), które żrą… ziemię. Ot, i cały łańcuch pokarmowy, na szczycie którego do niedawna był ów nieszczęsny nietoperz. Sztuk jeden. Roślin w menu nie ma, bo rośliny zupełnie wyginęły. A skoro wyginęły, to i tlenu mało się zrobiło - ledwie 10%. Nieważne, że jak dotychczas wahnięcie stężenia tlenu w atmosferze o 1% zajmowało setki tysięcy lat…
Gdyby ktoś myślał, że po zejściu Waelkego pod ziemię zrobi się mądrzej, spieszę donieść, że nie, nic takiego nie ma miejsca. Nie dość, że nasz bohater z pierwszoplanowego staje się czwartoplanowym i nie ma co liczyć na poznawanie wnętrza schronu z jego perspektywy, to jeszcze autor uznał, że wygląd schronu, jego wyposażenie i sposób funkcjonowania bardzo licznego społeczeństwa wcale nie powinny czytelnika interesować. Bo – przynajmniej dla autora – najważniejsze jest, kto utrzyma tam władzę. W tej sytuacji wyłącznie mimochodem dowiadujemy się, że schron ma ponad… STO poziomów, przy czym na tych najgłębszych jest tylko „trochę” duszno.
Nie będę się bardziej pastwił nad regułami rządzącymi przedstawionym światem, bo w końcu mogę popsuć komuś lekturę wyjawiając istotne dla przebiegu intrygi detale. Lojalnie jednak informuję, że biorąc książkę do ręki z jednej strony trzeba być przygotowanym na puszczanie mimo oka różnych bzdur, z drugiej zaś należy pamiętać o tym, że do wspomnianej setnej strony mamy powieść przygodową, a później – mniej więcej obyczajową SF, i to mierną. Na początku czyta się to więc szybko, a później głównie z uporem, licząc na to, że finał wynagrodzi trud brnięcia po kostki w słabych dialogach i pretensjonalnych zachowaniach.
(Esensja.pl)
Nowe wydanie zamiast przynieść renesans zainteresowania twórczością autora spowoduje raczej skutek odwrotny – przekonanie się, że jak na obecne standardy jest to już literatura przestarzała, mimo gładkości stylu napisana nieporadnie, i niekoniecznie warta lektury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść rozpoczyna się ciekawie i w miarę oryginalnie – przynajmniej jeśli chodzi o rodzime poletko...
Pierwsza połowa książki jak dla mnie wymarzona. A potem im dalej tym gorzej... 6/10 bo jednak bardzo przemawia do mnie ta atrakcyjna część
Pierwsza połowa książki jak dla mnie wymarzona. A potem im dalej tym gorzej... 6/10 bo jednak bardzo przemawia do mnie ta atrakcyjna część
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnie zauroczyła historia głównego bohatera, który urodził się w wiosce mutantów.
Wolałabym trochę inne zakończenie. Ale i tak gorąco polecam tą książkę.
Mnie zauroczyła historia głównego bohatera, który urodził się w wiosce mutantów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWolałabym trochę inne zakończenie. Ale i tak gorąco polecam tą książkę.
Rewelacyjna wręcz książka. Może nieco zniechęcić początek, gdy w zasadzie czytamy o dziwnych obyczajach muktów, później jest już tylko lepiej.
Ze swojej strony polecam serdecznie każdemu fanowi post-apo tym bardziej, że książkę można kupić w antykwariatach za kilka złociszy.
Rewelacyjna wręcz książka. Może nieco zniechęcić początek, gdy w zasadzie czytamy o dziwnych obyczajach muktów, później jest już tylko lepiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZe swojej strony polecam serdecznie każdemu fanowi post-apo tym bardziej, że książkę można kupić w antykwariatach za kilka złociszy.
Jakkolwiek zawsze byłem nad wyraz zadowolony z postapokaliptycznej twórczości naszych rodzimych autorów, tak tym razem jestem zawiedziony. Książka jest napisana topornym dla minie językiem, niezbyt mnie zainteresowała. Do połowy mniej wiecej napięcie jeszcze rosło, ale później było już całkiem płasko i bez emocji.
Nawet zakończenie, które miało być przewrotne i zaskakujące, mnie zupełnie nie obeszło.
Osobiście nie polecam, choć tematyka może być dla co po niektórych ciekawa. Indianie, wyprawy do zniszczonych miast, ukryty bunkier i tego typu wątki.
Jakkolwiek zawsze byłem nad wyraz zadowolony z postapokaliptycznej twórczości naszych rodzimych autorów, tak tym razem jestem zawiedziony. Książka jest napisana topornym dla minie językiem, niezbyt mnie zainteresowała. Do połowy mniej wiecej napięcie jeszcze rosło, ale później było już całkiem płasko i bez emocji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet zakończenie, które miało być przewrotne i zaskakujące,...
Polecam fanom postapo. Bardzo wciąga.
Polecam fanom postapo. Bardzo wciąga.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo wojnie nuklearnej na powierzchni ziemi żyją ludzie, których ciała na skutek promieniowania uległy mutacji. Zmieniły się też zwierzęta , rośliny i cała rzeczywistość. Pod ziemią w schronie żyją ludzie, którzy zdążyli ocaleć. Pewnego dnia w plemieniu mutantów przychodzi na świat Waelke, tak różny od nich ma 2 ręce 2 nogi, białą skórę a jest dla nich Potworem. Dla ludzi ze schronu RAJ, ludzie z powierzchni to też potwory, nawet ten dziwny Waelke. Jedni i drudzy mają swoją wiarę i swojego Boga, ale kto naprawdę kieruje tym wszystkim? Jaka jest rola Waelke?.
Warto się przekonać. Polecam.
Po wojnie nuklearnej na powierzchni ziemi żyją ludzie, których ciała na skutek promieniowania uległy mutacji. Zmieniły się też zwierzęta , rośliny i cała rzeczywistość. Pod ziemią w schronie żyją ludzie, którzy zdążyli ocaleć. Pewnego dnia w plemieniu mutantów przychodzi na świat Waelke, tak różny od nich ma 2 ręce 2 nogi, białą skórę a jest dla nich Potworem. Dla ludzi ze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to