Książka jest przeznaczona dla dorosłych kobiet, zwroty w treści są do dorosłych kobiet, a okładka, tytuł i ilość obrazków wewnątrz sugerują jakby to był poradnik dla nastolatek, i to takich młodszych nastolatek. Gdyby usunąć wszystkie niepotrzebne zapychacze, czyli kolorowanki, wycinanki i powtarzające się ilustracje to powstałby pewnie max. 50 stronicowy poradnik, może nawet krótszy. Bo rady tutaj są, jak najbardziej, w miarę obrazowe i konkretne, mogą otworzyć oczy na bardziej intuicyjne odżywianie i zdrowszy styl życia. Czyta się więc bardzo szybko, bo treści jest bardzo mało. Szkoda że forma jest nieadekwatna do grupy docelowej, czułam się trochę jak przedszkolak z kolorowanką. Daję 5 gwiazdek, bo mimo dziwnego zaserwowania, myślę że ta odrobina treści nie zmarnowała mi czasu, a może nawet dała nowe spojrzenie na pewne kwestie.
Książka jest przeznaczona dla dorosłych kobiet, zwroty w treści są do dorosłych kobiet, a okładka, tytuł i ilość obrazków wewnątrz sugerują jakby to był poradnik dla nastolatek, i to takich młodszych nastolatek. Gdyby usunąć wszystkie niepotrzebne zapychacze, czyli kolorowanki, wycinanki i powtarzające się ilustracje to powstałby pewnie max. 50 stronicowy poradnik, może...
Kto zna Wilczogłodną, ten wie czego się spodziewać.
Kupiłam książkę z chęcią wsparcia autorki. Ponieważ tyle, ile dla mnie zrobiła, zasługuje na choćby najmniejsze wsparcie pieniężne.
Nie lubię takich określeń jak "laska", różowych tandet oraz spłycania ważnych tematów. A tego bałam się, widząc okładkę. Jednakże myliłam się. Na pewno łatwiej przychodzi mi nazwanie się super, a do tego laską. Przede wszystkim dialog Kory Przedczołowej z Gadzim Mózgiem - dla mnie to jest fragment, który powinna dokładnie przeanalizować każda osoba z zaburzeniami odżywiania.
Dziękuję ogromnie autorce, że nam pomaga i pisze takie książki. Widać, że sama ewoluuje a wszystko, co pisze, jest szczere i ma dobre intencje.
Kto zna Wilczogłodną, ten wie czego się spodziewać.
Kupiłam książkę z chęcią wsparcia autorki. Ponieważ tyle, ile dla mnie zrobiła, zasługuje na choćby najmniejsze wsparcie pieniężne.
Nie lubię takich określeń jak "laska", różowych tandet oraz spłycania ważnych tematów. A tego bałam się, widząc okładkę. Jednakże myliłam się. Na pewno łatwiej przychodzi mi nazwanie się...
Sięgnęłam po książkę, bo naprawdę myślałam, że w jakiś sposób mnie z tego wyciągnie, ale w książce była tylko 1 strona, która w jakikolwiek sposób mi coś uświadomiła. Niestety zgadzam się z opinią pozostałych czytelniczek, również nie ubóstwiam tego typu literatury, gdzie zamiast tak potrzebnych dla mnie treści są miejsca na wykreślanki i tego typu rzeczy. Można sięgnąć, by wyrobić sobie opinię, ale są o wiele lepsze pozycje + wszystko, co znajduje się w książce jest na kanale Pani Ani. Bardzo ją szanuje, bo otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, ale książka bardziej na nie niż na tak
Sięgnęłam po książkę, bo naprawdę myślałam, że w jakiś sposób mnie z tego wyciągnie, ale w książce była tylko 1 strona, która w jakikolwiek sposób mi coś uświadomiła. Niestety zgadzam się z opinią pozostałych czytelniczek, również nie ubóstwiam tego typu literatury, gdzie zamiast tak potrzebnych dla mnie treści są miejsca na wykreślanki i tego typu rzeczy. Można sięgnąć, by...
Książkę czyta się bardzo szybko, w zasadzie mogłaby być o połowę krótsza, gdyby usunąć te wszelkie miejsca na notatki(rozdziały są tak krótkie, że są raczej zbędne), mandale, szukanie różnic między dwoma obrazkami, puzzlami z warzywami itp. Pojawia się też parę przepisów, ale to jest raczej na plus. Gdybym miała określić grupę docelową tej pozycji to wskazała bym na zestresowane, młode nastolatki z zerową wiedzą na temat odżywiania. Wiedza wyłożona najprościej jak się tylko da(miejscami idiotyczny humor bardzo mnie drażnił) , ale jeśli to do kogoś trafia to dobrze, że jest ta książka ;)
Książkę czyta się bardzo szybko, w zasadzie mogłaby być o połowę krótsza, gdyby usunąć te wszelkie miejsca na notatki(rozdziały są tak krótkie, że są raczej zbędne), mandale, szukanie różnic między dwoma obrazkami, puzzlami z warzywami itp. Pojawia się też parę przepisów, ale to jest raczej na plus. Gdybym miała określić grupę docelową tej pozycji to wskazała bym na...
Nie lubię tego typu książek i nie sięgam po nie sama z siebie, muszę je dostać, najczęściej jako gratis i tak też było tym razem. Nie spodziewałam się znalezienia w niej niczego ciekawego, bo sama okładka zniechęca, pełna sloganów, tytuł jak dla dziewczynki z podstawówki. Można powiedzieć, że się nie pomyliłam i pomyliłam jednocześnie. Styl, mnóstwo zapychaczy miejsca w postaci "miejsca na notatki", durnych list, które mamy sami uzupełniać, ton... jakoś to wszystko wskazuje na czytelnika - kobietę upośledzoną. Z przymrużeniem oka, bo treść mnie nie zabiła. Niestety, sporo jest rad w stylu "jesteś królową, dasz radę, strefa komfortu, aaaa... coaching, uciekam!", niemniej jednak jakaś tam treść jest. Nie warto czytać wszystkiego od deski do deski, niektóre fragmenty spokojnie można przelecieć wzrokiem i nic się nie stanie. Tak w ogóle, jakby to nie była książka, a broszura w jakiejś klinice dietetycznej, dostałaby ode mnie może i z osiem punktów. Są cztery, bo nie lubię, kiedy zaniża się mój intelekt, tylko dlatego, że sięgnęłam po wydawnictwo o odchudzaniu.
Treść nie powala ilością istotnych informacji jak na tę ilość stron, ale widocznie lepiej sprzedają się książki ilustrowane, z przerywnikami, wymuszonym humorem, itd.
Jest tu wszystko, co osoba pragnąca schudnąć wiedzieć powinna i to przeważnie bez zbędnego lania wody. Przesłanie mi się podoba, bo sama wyznaję wszystkie zasady zdrowego stylu życia, podoba mi się zatem, że autorka nie namawia do tego co szkodzi albo jest zwyczajnie niemożliwe. Racjonalnie, przekonująco pokazuje jak to zrobić.
Byłam w szoku, bo to chyba jedyny poradnik tego typu, któremu nie mam nic do zarzucenia pod względem merytorycznym! Brawo.
Nie lubię tego typu książek i nie sięgam po nie sama z siebie, muszę je dostać, najczęściej jako gratis i tak też było tym razem. Nie spodziewałam się znalezienia w niej niczego ciekawego, bo sama okładka zniechęca, pełna sloganów, tytuł jak dla dziewczynki z podstawówki. Można powiedzieć, że się nie pomyliłam i pomyliłam jednocześnie. Styl, mnóstwo zapychaczy miejsca w...
Początkowo myślałam ,że to świetny poradnik bez spiny i nacisku , nie przeczytacie tutaj ,że aby być fit trzeba ,ćwiczyć ,ćwiczyć i ćwiczyć . Autorka przybywa z nowymi spostrzeżeniami ....no ale niedokońca ,raczej ukazuje to co w zasadzie wiemy w nowej formie .
Książka dzieli się na rozdziały , które są bardzo kolorowe co sprawia ,że fajnie się to czyta . Jednak uważam ,że co za dużo to niezdrowo i te wszystkie mandale i wycinanki to już trochę przesada . Tak mi się troszkę skojarzyło z takim podręcznikiem w klasach 1-3 ... takie tu coś wpisz ,tu po ślaczkach ,jakaś wycinaneczka ,kolorowanka i do przodu , no nie, nie pasi mi to . Tyle o ile pasująmi te tabelki kaloryczne ,przepisy i narysowane panie z komentarzem to resztę uważam za przesadę . Ap-ropo przepisów ,nie są one jakieś mega wymyślne ,bo kanapkę raczej potraficie zrobić i bez książki ;)
Autorka stawia raczej zasadę ,dieta dla zdrowia i przedstawia odchudzanie od strony psychicznej . Przedstawia proste wskazówki ,które nie przewrócą życia do góry nogami .Stawia na wyrzucanie negatywnych emocji i przestrzega aby nie dać się ponieść wyścigowi szczurów kobiet . Wiadomo każda chce być tą naj ... piękniejszą ,zgrabniejszą etc. etc . ale nikt nie jest taki sam ,a rożnica między odchudzaniem dla zdrowia ,a dla zachcianki jest wielka . Pani Anna właśnie stawią tę granicę jak wprowadzić zdrowe nawyki bez katowania się i kiedy zaprzestać ,bo każde ciało ma jakieś granice ,nawet jeśli wydaje nam się ,że "kurcze nie wyglądam jeszcze tak super jak koleżanka " , w pewnym momencie wystarczy jeść tyle ile potrzebujesz ,a nie na zapas jakbyś ważyła 100 kg lub wręcz przeciwinie liść sałaty dziennie . Każda z nas jest inna i najważniejsze to postawić na zdrowie .
Bardzo podobała mi się zasada 80/20 i technika dobrego rodzica ,zaczęłam stosować i widzę pierwsze rezultaty .
No nie wiem ,mam mieszane uczucia co do tej książki ,osobiście raczej do niej nie wrócę ,bo oprócz tych dwóch metod uważam ,że jeśli ktoś się sobie nie podoba to po przeczytaniu też nie będzie się sobie podobał . Poszuka raczej książki z konkretną dietą i ćwiczeniami ,zamiast wzbudzać w sobie optymizm
Początkowo myślałam ,że to świetny poradnik bez spiny i nacisku , nie przeczytacie tutaj ,że aby być fit trzeba ,ćwiczyć ,ćwiczyć i ćwiczyć . Autorka przybywa z nowymi spostrzeżeniami ....no ale niedokońca ,raczej ukazuje to co w zasadzie wiemy w nowej formie .
Książka dzieli się na rozdziały , które są bardzo kolorowe co sprawia ,że fajnie się to czyta . Jednak uważam ,że...
Zacznijmy od tytułu. A raczej jego drugiej części, która mnie zaciekawiła. dietetyczna recydywa. Skoro według słownika dieta to sposób odżywania się to prawdopodobnie chodzi autorce o recydywę związaną z żywieniem. Nie trzeba być jasnowidzem, aby wiedzieć, co zostanie zaproponowane. Wystarczy przeczytać opis z okładki, to tłumaczy wszystko i zdradza całą treść książki, której można się domyślić. Jednak jeśli już sięgnąć do treści książki, można się zawieść. Dlaczego?
Książka jest wypełniona wieloma ilustracjami, które mają pomóc zrozumieć temat wyłożony w sposób łopatologiczny. Osoba nielubiąca zbytnio ilustracji i szukająca Ważnych i Wiążących Odpowiedzi może to jeszcze przeżyć - to nie jest pozycja popularnonaukowa, grupa docelowa raczej nie będzie pisać na podstawie tej książki doktoratu z zakresu żywienia. Pojawiają się tabelki ułatwiające rejestrowanie zmian mojej/twojej wielkiej przemiany. To również można jakoś zaakceptować, wszak kiedy masz skończyć z dietetyczną recydywą to w jakimś stopniu robisz sobie na własne życzenie rewolucję. Pojawia się także strefa inspiracji... Czy też jak kto woli - przepisy proponowane przez autorkę jak jajko sadzone na grahamce czy pasta z bobu. Jednak nie potrafię zrozumieć, skąd wziął się w głowie autorki pomysł, że kolorowanie mandali może pomóc komuś w akceptowaniu siebie? Jasne, każdy potrzebuje rozrywki, jednak te mandale według mnie kompletnie nie pasują do podjętej problematyki. Jeśli będę potrzebować kolorować mandale, to sobie taką wydrukuję lub narysuję, nie potrzebuję jej w książce o jedzeniu i akceptacji siebie oraz jak to osiągnąć. Akceptację, nie jedzenie.
Wśród pomysłów kończących recydywę dietetyczną, które udało mi się wyłapać było między innymi wyrzucenie z siebie złych emocji związanych z odchudzaniem (może po to te mandale?) oraz nie ocenianie swojego żywienia zero - jedynkowo. Zawarto również większego rozmiaru wzmiankę o cheat food, który jest dobry dla kulturysty. W tym całym morzu odkryć niezwykłych padają też takie pomysły jak bycie sobie samemu rodzicem - skoro rodzic miał nas nauczyć zdrowych nawyków żywieniowych to w późniejszym życiu same musimy sobie radzić. Wiecie, czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał, a nawet jak nie potrafi, to może się nauczyć kierując się rozsądkiem i swoim dobrem. Przykładowo nie będzie bał się zjeść jednej czekoladki, kiedy go częstują. I przepraszam, nie Jaś a Jasia. Bo tytuł wskazuje, że Super laska, czyli ona. No właśnie...
Jak już wspomniałam, grupą docelową raczej nie będą studenci dietetyki czy podobnych kierunków. Są raczej zakompleksione nastolatki bądź trochę starsze, jednak wciąż dietetyczne recydywistki. W moim odczuciu - nawet jeśli można do mnie powiedzieć laska, z czym czuję się niekomfortowo - strasznie dyskryminuje to potencjalnych męskich odbiorców, jakby złe nawyki żywieniowe miały tylko dziewczyny. Czy dzieje się tak dlatego, że głównie wywierana jest na żeńskiej części populacji presja wyglądu lalki Barbie? Prawdopodobnie tak. Prędzej też się zauważa, kiedy dziewczyna przytyje lub przyjdzie na uczelnie w dresie. Nie ważne, czy jest jej wygodnie czy po prostu tak po ludzku zaspała, według obecnych kanonów piękna jest zaniedbana i jej do otyłości został jeden krok. Podejrzewam jednak, że autorka chciała dobrze i nie chciała panów dyskryminować. Prawdopodobnie również o wiele większym gronem odbiorców na jej blogu też są głównie panie. Tak, sprawdziłam nawet przed chwilą sekcje komentarzy pod losowymi postami - formy żeńskie przejawiają się w większości, nawet jeden z wpisów zawiera zwrot jedna z was. To może tłumaczyć zawężenie grupy docelowej.
Jednak nie należy demonizować tej pozycji. Nie trafi do każdego - ja nie znalazłam nic wartościowego dla mnie, żadnych prawd objawionych. Trudno stwierdzić, czy trafi do męskiej części potencjalnych odbiorców - autorka zwraca się głównie do żeńskiego grona. Jeśli kiedykolwiek miałabym dać ją komukolwiek to pewnie byłyby to dziewczyny omotane chęcią bycia fit w negatywny sposób... takie pytania z serii czy tragicznie niska waga przy bardzo wysokim wzroście to nie jest za dużo. Może dlatego, że autorka sama się przyznaje, że wygrała własną batalię z bulimią. Dlatego właśnie im podsunęłabym im książkę Anny Gruszczyńskiej. Aby może uświadomiły sobie (nawet, jeśli są na prostej drodze do anoreksji), że ktoś był na tej drodze. Że ktoś to przeszedł i dzieli się swoimi przemyśleniami jak zostać super laską bez konieczności przechodzenia przez piekło, w którym była. Możliwe, że nie jestem odbiorcą tej książki tylko dlatego, że rodzice wpajali mi, że muszę postępować racjonalnie w każdej możliwej sytuacji.
Reasumując. Książka będąca jednym wielkim FAQ może nie zaspokoić całkowicie czyjejś wiedzy, ale to już coś na dobry początek. Nie będzie też dobrym pomysłem na gwiazdkę jeśli jest się darczyńcą dla osoby płci męskiej, chyba że ma on sporo dystansu do siebie. Czy dałabym ją osobie, która - pomimo zdrowego wyglądu jest na prostej drodze do wyniszczenia organizmu? Pewnie tak. Mogłaby się obrazić, jednak książka pisana z punktu widzenia kogoś, kto niszczył samego siebie i dla niego to co mówi (w tym przypadku pisze) to nie są puste słowa. Czy dałabym ją sama sobie? Nie. Nie tylko dlatego, że to do mnie nie trafia, ale też dlatego, że czuję się laską grubaską i wbrew pozorom - dobrze mi z tym. I niech tak zostanie.
Zacznijmy od tytułu. A raczej jego drugiej części, która mnie zaciekawiła. dietetyczna recydywa. Skoro według słownika dieta to sposób odżywania się to prawdopodobnie chodzi autorce o recydywę związaną z żywieniem. Nie trzeba być jasnowidzem, aby wiedzieć, co zostanie zaproponowane. Wystarczy przeczytać opis z okładki, to tłumaczy wszystko i zdradza całą treść książki,...
Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór oczywistych porad dotyczących odżywiania. Anna Gruszczyńska w tej książce nie odkryła Ameryki, nie przedstawia treści tajemnych. Nie mówi też, że wszystkie jesteśmy piękne i nic nie musimy robić. Autorka skupia się na odchudzaniu, ale poprzez zmiany w myśleniu, odżywianiu, akceptację swojego ciała i szacunek do samej siebie.
Niestety "poradnik" nie przypadł mi do gustu. Przede wszystkim nie podoba mi się sposób, w jaki książka została wydana. Mam na myśli oprawę graficzną, ale także język wypowiedzi autorki. Gdy tylko ją otrzymałam poraziła mnie jej okładka – bardzo różowa, zestawiona z intensywnym kolorem pomarańczowym. Wnętrze również pozostawia wiele do życzenia. Forma niezwykle infantylna, słownictwo w niej użyte jest mało wyszukane, wręcz banalne i dziecinne, co więcej pozycja ta przepełniona jest ilustracjami, kolorowankami, tabelkami, różnymi krojami pisma, kolorami… co daje wrażenie chaosu i niespójności.
Dla mnie to zdecydowanie nie jest poradnik, a raczej forma pamiętnika dla nastolatek zmagającymi się z nadprogramowymi kilogramami. Cieszę się, że książkę dostałam, szkoda by mi było wydać na nią nawet te 30 złotych.
Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór oczywistych porad dotyczących odżywiania. Anna Gruszczyńska w tej książce nie odkryła Ameryki, nie przedstawia treści tajemnych. Nie mówi też, że wszystkie jesteśmy piękne i nic nie musimy robić. Autorka skupia się na odchudzaniu, ale poprzez zmiany w myśleniu, odżywianiu, akceptację swojego ciała i szacunek do samej...
Dzięki tej książce zaczęłam bardziej akceptować siebie. To dzięki niej jestem teraz pewna siebie, otwarta na nowe znajomości i gdy codziennie rano patrzę w lustro wiem, że jestem super laską! Przed przeczytaniem każdy piątek siedziałam w domu teraz wychodzę ze znajomymi bawię się i czuję się dobrze sama ze sobą.
Dzięki tej książce zaczęłam bardziej akceptować siebie. To dzięki niej jestem teraz pewna siebie, otwarta na nowe znajomości i gdy codziennie rano patrzę w lustro wiem, że jestem super laską! Przed przeczytaniem każdy piątek siedziałam w domu teraz wychodzę ze znajomymi bawię się i czuję się dobrze sama ze sobą.
Super laska to swego rodzaju poradnik dietetyczny. Ale nieco inny od tych, które konfigurują na rynku. Autorka - Anna Gruszczyńska, bowiem skupia się zarówno na diecie, jak i innych, równie ważnych aspektach, takich jak umysł i świadome podejście do podjęcia, jakim jest "dieta". Tutaj skutkiem ubocznym jest utrata kilogramów, a głównym celem jest nastawienie psychiczne i równowaga, emocjonalna i cielesna. Regularne ćwiczenia, silna wola oraz właściwe nastawienie. To wszystko, nasycone dużą dawką inspiracji, z pewnością pozwoli Ci na osiągnięcie wymarzonego celu - utratę wagi, z rozwagą i bez efektu jojo. Serdecznie polecam ten poradnik, gdyż świetnie mobilizuje do działania.
Wiele podobnych i równie dobrych książek znajdziecie na portalu czytampierwszy.pl
Super laska to swego rodzaju poradnik dietetyczny. Ale nieco inny od tych, które konfigurują na rynku. Autorka - Anna Gruszczyńska, bowiem skupia się zarówno na diecie, jak i innych, równie ważnych aspektach, takich jak umysł i świadome podejście do podjęcia, jakim jest "dieta". Tutaj skutkiem ubocznym jest utrata kilogramów, a głównym celem jest nastawienie psychiczne i...
Anna Gruszczyńska nie sprzedaje Ci patentu na odchudzanie, nie każe Ci trzymać drakońskich diet, nie powie Ci co zrobić by być szczupłą. Nie będzie Cię mamić szejkami i białkiem w proszku- bo tak trzeba.
Dzięki tej książce zrozumiesz co robisz źle; jeśli masz problem z racjonalnym odżywianiem i nawykami żywieniowymi, bo u Ciebie w domu nikt nie zwracał na to uwagi. To w prosty i łatwy sposób zrozumiesz jak, nie głodzić się, żyć i korzystać z życia, a przy tym czuć się ze sobą dobrze.
'Na sylwetkę wpływa to, co robisz i jesz przez 80%czasu. Pozostałe 20% to tak zwany margines luzu.'
Przestajesz myśleć o każdym ciastku jak czymś złym; jeśli zdarzy Ci się zjeść coś zakazanego, to nie zamartwiasz się, tylko idziesz dalej!
'Szczupli ludzie częstują się, jak mają ochotę. Biorą wtedy normalną porcję, zjadają i zapominają o sprawie.'
Całkowicie zmienisz myślenie, zyskanie świetnej figury ma być czymś naturalnym i w zgodzie ze sobą, a nie drakońską dietą, która zawsze kończy się efektem jo-jo!
'Nikt o zdrowych zmysłach nie cieszy się perspektywą długiej, wyczerpującej mordęgi, która i tak kończy się zawsze płaczem, rozczarowaniem i poczuciem porażki.'
Nauczysz się kochać siebie i dbać o swoje ciało. W końcu powinnaś mu podziękować, że jest w pełni sprawne i dobrze funkcjonuje pomimo lat zaniedbań, a nawet znęcania się fizycznego; katorżniczymi ćwiczeniami i wykańczającymi głodówkami.
'Zawsze kieruj się swoim dobrem. Jeżeli TY o siebie nie zadbasz, nie zrobi tego nikt inny!'
Gruszczyńska nie pokaże Ci co robią super laski, ona wskaże Ci drogę jak samemu nią zostać i to w taki sposób, że zauważy to otoczenie. Są osoby, których sama obecność odbiera nam energię, a Ty nie chcesz być taką osobą! Dlatego koniec z hejtem! Co puścisz w świat to do Ciebie wraca. Ja osobiście nie znam żadnej szczęśliwej osoby wśród tych, które wiecznie narzekają.
'Ciągłe hejtowanie wszystkich dookoła jest jak picie trucizny...w nadziei, że zabija ona kogoś innego.'
'Życz wszystkim wkoło, bez wyjątku, jak najlepiej.[...] Sama zobaczysz, że cudownie zmieni się sposób, w jaki postrzegają cię inni, ale także to, jak ty sama postrzegasz siebie.'
Nauczysz się stopniowo wprowadzać zmiany, bo radykalne kroki mogą spowodować, że szybko się zniechęcisz. Z tygodnia na tydzień walka o lepszą Ciebie będzie przybierała większych rozmiarów (twoje rozmiary spodni będą za to sukcesywnie maleć:)
'Raz w tygodniu wyrzucaj na stałe ze swojej diety jeden przetworzony produkt i zamieniaj go na zdrowszy odpowiednik'.
Najważniejsze przesłanie to: Daj sobie czas. Powoli, naucz się kochać siebie, a będziesz z uśmiechem patrzeć na tę Super Laskę w lustrze.
'Jeżeli nie chce Ci się pracować skutecznie 'aż' rok na swoją wymarzoną figurę, będziesz musiała pracować na nią nieskutecznie przez całe życie.'
Całość napisana jest prostym językiem, bez umoralniania. Ukazany ciąg przyczynowo-skutkowy. Nie ma nierealnych obietnic w stylu: schudniesz 5kg w tydzień, 15kg w miesiąc. Zdrowe nawyki i racjonalne żywienie to klucz do sukcesu.
Podoba mi się, że książka wydana jest w formie ćwiczeń. Jest miejsce by zapisać swoje spostrzeżenia, a w poszczególnych rozdziałach wymaga się wykonanie i zapisanie zadań- to pozwala na utrwalenie zdobytej wiedzy i poznanie mechanizmów.
Dla rozrywki możemy pokolorować mandale, a jeśli nie mamy pomysłu na posiłek to znajdzie się także kilka inspiracji.
Jak dla mnie jest to dobra pozycja dla osób, które, albo nie miały wpojonych dobrych nawyków żywieniowych, albo pogubiły się w gąszczu diet. Przypomina podstawy, ale jasno określa cele i pokazuje jak planować by nasze starania nie zakończyły się słomianym zapałem czy efektem jo-jo.
Kolejna pozycja dostępna na Czytam Pierwszy.
Anna Gruszczyńska nie sprzedaje Ci patentu na odchudzanie, nie każe Ci trzymać drakońskich diet, nie powie Ci co zrobić by być szczupłą. Nie będzie Cię mamić szejkami i białkiem w proszku- bo tak trzeba.
Dzięki tej książce zrozumiesz co robisz źle; jeśli masz problem z racjonalnym odżywianiem i nawykami żywieniowymi, bo u...
Hejka, napisałam dzisiaj dla was recenzje najnowszej pozycji Anny Gruszyńskiej pt. „Super laska”. Dzięki niej całkowicie zmieniłam swój sposób myślenia. Zaczęłam akceptować siebie, inaczej postrzegać swoje odbicie w lustrze oraz kompleksy zmieniać w atuty. Książka ma zachęcić kobiety w różnym wieku do samoakceptacji. Uczy nas zdrowego podejścia do życia. Nie znajdziecie tam porad treningowych oraz gotowych diet (które wyniszczają organizm - tak przy okazji). „Super laska” skupia się głównie na zmianie myślenia i postrzegania samej siebie. Zawarte jest w niej mnóstwo motywujących sentencji, które z przyjemnością się czyta. Książka sama w sobie nie jest typowym poradnikiem, ponieważ oprócz tekstów autorki mamy mnóstwo praktycznych zadań oraz dużo miejsca na notatki i przemyślenia. W każdym dziale mamy mniejsze rozdziały ułatwiające dzielenie sobie naszej metamorfozy. Możemy, ale nie musimy przerabiać całej książki w jeden dzień. Najlepiej jest rozłożyć to w czasie, aby z każdym dniem pogłębiać naszą zmianę. Osobiście dzięki tej książce zaczęłam akceptować nawet moje wady. Stałam się pewniejsza siebie, odważniejsza, ale najważniejsze, że nie wstydzę nazwać się SUPER LASKĄ ❤️😊
Hejka, napisałam dzisiaj dla was recenzje najnowszej pozycji Anny Gruszyńskiej pt. „Super laska”. Dzięki niej całkowicie zmieniłam swój sposób myślenia. Zaczęłam akceptować siebie, inaczej postrzegać swoje odbicie w lustrze oraz kompleksy zmieniać w atuty. Książka ma zachęcić kobiety w różnym wieku do samoakceptacji. Uczy nas zdrowego podejścia do życia. Nie znajdziecie tam...
www.instagram.com/daria_czytaa
Anna Gruszczyńska - Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą!
7/10
71/2018
O książkach oraz blogu Anny pisałam już wcześniej, przy okazji recenzji książki "To nie jest dieta". Pisałam Wam, że spodobała mi się jej książka ze względu na luźne podejście do tematu i braku przymuszania. Super Laska jest dokładnie taka sama, ładna graficznie, przyjemna do oka, pełna zadań, które sprawiają, że czytelnik nie tylko czyta ale również działa odkrywając swoje lepsze Ja. Czy jest ona bardziej młodzieżowa? Oczywiście, że tak. Pełno w niej obrazków, grafik, zabaw i zadań niczym z gazety dla młodzieży. Najważniejsze jednak jest to, że Ania uczy samooakceptacji i przyłożenia się zamiast marudzenia.
www.instagram.com/daria_czytaa
Anna Gruszczyńska - Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą!
7/10
71/2018
O książkach oraz blogu Anny pisałam już wcześniej, przy okazji recenzji książki "To nie jest dieta". Pisałam Wam, że spodobała mi się jej książka ze względu na luźne podejście do tematu i braku przymuszania. Super Laska jest dokładnie taka sama, ładna graficznie,...
Po całą recenzję zapraszam na bloga: czytamjakchce.blogspot.com
Sięgając po lekturę myślałam, że to kolejny poradnik nie wnoszący nic do życia. Jednak bardzo się zdziwiłam, bo wszystko to co uważałam na temat diety drastycznie się zmieniło. Autorka nie wierzy w magiczne diety, które raz na zawsze zmienią sylwetkę. Jej mottem jest to, aby jeść nieprzetworzone jedzenie, ale z umiarem. Jeśli chcesz ważyć 50 kilogramów, jedz tak jakbyś ważyła właśnie tyle. Czy to nie proste? Jest jedno "ale". Twoja waga nie zmieni się w przeciągu miesiąca, albo dwóch. Twój organizm musi się przyzwyczaić do tej innej sytuacji, a ten proces może trwać nawet kilkanaście miesięcy.
Doskonałym pomysłem Anny Gruszczyńskiej, było przedstawienie własnego "ja", które ma wiele pytań i często nie zgadza się z tym co czyta. Często te pytania zadawałam sobie sama w głowie, a autorka jakby czytała mi w głowie i na nie odpowiadała. Książka jest pełna różnych zadań do zrobienia, takich jak rozmawianie ze swoją silną wolą, kolorowaniem obrazków czy pomysłów na śniadanie. Całość czyta się bardzo przyjemnie, a do książki przy następnym "kryzysie" spokojnie można wrócić jeszcze raz.
Zapraszam na portal: czytampierwszy.pl
Po całą recenzję zapraszam na bloga: czytamjakchce.blogspot.com
Sięgając po lekturę myślałam, że to kolejny poradnik nie wnoszący nic do życia. Jednak bardzo się zdziwiłam, bo wszystko to co uważałam na temat diety drastycznie się zmieniło. Autorka nie wierzy w magiczne diety, które raz na zawsze zmienią sylwetkę. Jej mottem jest to, aby jeść nieprzetworzone jedzenie, ale...
Pierwsze co zaskakuje sięgając po „Super laskę” jest wnętrze książki. Nie jest to zdecydowanie zwykły poradnik dla osób chcących zrzucić zbędne kilogramy. Jest to swego rodzaju skarbnica wiedzy, pamiętnik dla własnych myśli, frustraci i refleksji, a jednocześnie kalendarz zmiany własnego życia.
Anna Gruszczyńska w swojej książce pokazuje, że bycie super laską, to nie tylko kilogramy pokazywane przez wagę – „Bo bycie szczupłym to nie tylko kilogramy.
To przede wszystkim sposób myślenia.". Ta książka pokazuje, jak zadbać o siebie bez morderczych treningów, drogiej i ekskluzywnej diety, a w zasadzie z własnym ciałem i naturą. Ponadto autorka promuje nieprzetworzoną żywność, pokazuje, że to właśnie ona jest dla człowieka najzdrowsze ponieważ takie jedzenie jest dla nas naturalne od tysiąclecia.
„Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą!” podzielona jest na 17 tematycznych rozdziałów, w których porusza kwestię błędnego myślenia o odchudzaniu, zdrowego żywienia, dietetycznych absurdów, silnej woli i wiele innych. Każdy rozdział to swego rodzaju „przepracowanie” problemu razem z autorką. Znajdziemy w nich mnóstwo zadań – m.in. napisać list do odchudzania – pytań o własny styl życia, a także miejsca na własne przemyślenia. Całość książki jest ubarwiona licznymi wykresami, różnorodną i kolorową czcionką, a także kreatywnymi rysunkami.
Jeżeli chcecie zmienić swoje życie, swoją figurę, a przede wszystkich postrzeganie własnego siebie, to ta pozycja jest godna uwagi!
Za egzemplarz książki dziękuje www.czytampierwszy.pl
Pierwsze co zaskakuje sięgając po „Super laskę” jest wnętrze książki. Nie jest to zdecydowanie zwykły poradnik dla osób chcących zrzucić zbędne kilogramy. Jest to swego rodzaju skarbnica wiedzy, pamiętnik dla własnych myśli, frustraci i refleksji, a jednocześnie kalendarz zmiany własnego życia.
Anna Gruszczyńska w swojej książce pokazuje, że bycie super laską, to nie tylko...
To jest książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, która choć raz próbowała jakiejś diety. Pani Anna w zaskakujący,choć jakby się mogło zdawać oczywisty sposób podchodzi do tematu, a wnioski jakie można wynieść z tej książki zmieniają pogląd na całe dotychczasowe żywienie. Szczególnie pomoże osobom chorym na kompulsywne objadanie się.
To jest książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, która choć raz próbowała jakiejś diety. Pani Anna w zaskakujący,choć jakby się mogło zdawać oczywisty sposób podchodzi do tematu, a wnioski jakie można wynieść z tej książki zmieniają pogląd na całe dotychczasowe żywienie. Szczególnie pomoże osobom chorym na kompulsywne objadanie się.
"Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą!" to książka inna niż wszystkie. Książka nie ma na celu wyrobić w nas poczucia, że jesteśmy gorsze. Nie jest to też kolejny "cudowny" poradnik mający magicznie sprawić, że będziemy szczupłe i piękne bez wysiłku. Jest to raczej lekka, przyjemna książka mająca być dla nas wsparciem w chwilach zwątpienia i pokazać, że wszystko zależy od zdrowego podejścia do kwestii naszego wyglądu. Autorka pokazuje jak zostać super laską. Jej przepis jest bardzo prosty : szczypta dystansu do siebie, łyżeczka optymizmu i 100% zdrowego myślenia. W książce znajdziemy szereg z pozoru prostych porad, o których w rzeczywistości bardzo często zapominamy w pogonii za idealną sylwetką. Autorka uswiadamia, że być może nie chodzi o to aby być idealną, wychudzoną i wymarzoną wersją siebie, a o to aby akceptować swoje wady i w rozsądny sposób dążyć do poprawy sylwetki. Książka ma bardzo oryginalną formę. Nie jest to typowy poradnik, w którym pseudospecjalista mówi nam co mamy robić kroku po kroku. W książce znajdziemy mnóstwo ciekawych zadań do wykonania, dzięki którym uda nam się zrozumieć czego tak naprawdę oczekujemy od wymarzonej wersji samej siebie. Nie brakuje w niej kolorowanek, tabelek do wypełnienia czy miejsca na nasze przemyślenia. Autorka z pewnością nie odkryła nic nowego ale udało jej się na 220 stronach umieścić kompendium wiedzy niezbędnej do zmiany naszych dietetycznych przyzwyczajeń. Być może ktoś z Was znajdzie w książce motywację do zmiany własnego życia ? Być może książka pomoże jedynie usystematyzować posiadaną już wiedzę ? A być może znajdziecie w niej kilka cennych wskazówek na przyszłość. Ja zaliczam lekturę do bardzo lekkich, przyjemnych i dających pozytywną energię.
"Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą!" to książka inna niż wszystkie. Książka nie ma na celu wyrobić w nas poczucia, że jesteśmy gorsze. Nie jest to też kolejny "cudowny" poradnik mający magicznie sprawić, że będziemy szczupłe i piękne bez wysiłku. Jest to raczej lekka, przyjemna książka mająca być dla nas wsparciem w chwilach zwątpienia i pokazać, że wszystko zależy...
Czy kiedykolwiek próbowałyście się odchudzać, ponieważ przeszkadzały wam zbędne kilogramy czy też nieestetyczne boczki, które były powodem zakładania obszernych koszul? Jeśli tak, to niech zgadnę – w większości pewnie były to próby nieudane i prędzej czy później rzucałyście się jak dzikie zwierzęta na czekoladę! Cóż, nie ma w tym nic dziwnego, właśnie tak działa nasz organizm. Głodówkę uznaje za zagrożenie życia, tak więc niczym mały chochlik próbuje was przekonać do tego, abyście uzupełniły niezbędne kalorie. A co z tymi wszystkimi dietami? Unikanie tłuszczów, węglowodanów, 1400, 1300, 1200 kalorii i to sławne: „Tego nie możesz, tego też nie, a najlepiej jedz same marchewki albo w ogóle nic”? Z Super laską mówimy temu stop!
CZY TO KSIĄŻKA TYLKO DLA TYCH, KTÓRZY CHCĄ SIĘ ODCHUDZAĆ?
Zdecydowanie nie! To także książka dla tych, którzy chcą po prostu zdrowo żyć, a się przy tym zbytnio nie natrudzić! Ja sama nie jestem teraz na żadnej diecie odchudzającej, a jednak z chęcią zerknęłam do tej lektury, aby zobaczyć, czy przypadkiem nie ma tam czegoś interesującego, co zmieniłoby mój sposób patrzenia na dietetykę. Śmiało można powiedzieć, że to taki motywujący poradnik tego, jak nie być i nie zostać „laską grubaską”. Okazuje się, że nie trzeba w to wkładać znowu tak wiele wysiłku, po prostu wystarczy… słuchać własnego organizmu! I właśnie to jest takie niesamowite w tej lekturze. To, że nie narzuca nowoczesnych trików odchudzających, nie zabrania całkowicie słodyczy i fast foodów, ale uczy, jak jeść i żyć mądrze, aby w przyszłości nie mieć problemów zdrowotnych, a przy okazji czuć się dobrze ze samym sobą. Muszę przyznać, że ja sama przetestowałam niektóre z rad, którymi uraczyła nas autorka poradnika, dzięki temu od tygodnia nie narzekam na burczenie brzucha i nie objadam się jak ktoś, kto był na głodówce przez kilka dni. Czyżby w końcu powstał poradnik, który nauczy nas, jak łatwo schudnąć albo po prostu utrzymać wagę bez zbędnych udziwnień? Myślę, że to całkiem możliwe!
NOWOCZESNE PODEJŚCIE DO SPRAWY – WADY I ZALETY
Tak jak widzicie, książka rzeczywiście podchodzi do sprawy bardzo nowocześnie, jednak nie wykłada nam wszystkiego na talerzu. Nie pokazuje, jakie ćwiczenia mamy wykonywać i nie pokazuje nam również, jak mamy gotować, żeby być super fit. To po prostu poradnik motywujący, który ma nas zmusić do podjęcia się tego długiego procesu stawania się lepszą wersją siebie, uzupełniony o rady i dokładne tłumaczenia pewnych procesów zachodzących w naszym ciele. Bardzo podoba mi się prostota i przejrzystość tego poradnika, poza tym miło, że nie jest to taka sztywna i zasadnicza treść – autorka podchodzi do tego z energią, czasem z żartem, a przede wszystkim z dobrymi i ciekawymi porównaniami, które łatwo zapadają nam w głowie. To ktoś, kto traktuje nas jak dobrą koleżankę i wcale nie jesteśmy oburzeni tym książkowym spoufalaniem się, uwierzcie mi. Nastąpiło tu ciekawe zagranie psychologiczne – czujemy się, jakbyśmy słuchały naszej przyjaciółki-motywatorki, na dodatek takiej, która dokładnie nas zna, bo wie, jakie możemy mieć wątpliwości.
Podobało mi się, że nasze oczy nie były męczone wyłącznie treścią, ale również licznymi i to całkiem ładnymi obrazkami. Jedyne moje zastrzeżenie wobec nich jest takie, że za często się powtarzały – mogło być trochę bardziej różnorodnie, ale to taki szczególik, który innym czytelnikom wcale nie musi przeszkadzać w odczycie.
Autorka potrafi zaciekawić i skłonić do tego, aby coś zmienić albo – jak w moim przypadku – po prostu coś wypróbować. Dzięki niej ze skrajnego zmartwienia, że zjem danego dnia za dużo, przeszłam w zgodę z moim żołądkiem – można powiedzieć, że nawiązaliśmy pewien układ.
Być może nie korzystałam z motywacyjnego sposobu, który polegał na ręcznym odpowiadaniu na zadane pytania, ale wiem, że to bardzo przydatne dla kogoś, kto rzeczywiście może chcieć zrzucić zbędne kilogramy.
To, co mi nie zagrało w książce, to mandale, które trzeba było kolorować – wiem, że rysowanie uspokaja, ale… po co takie coś w motywującej książce? Nie mogłam tego odgadnąć. Nawet spróbowałam jedną z nich pomalować, ale już po chwili zaczęłam się śmiać i przerwałam, bo nie miało to dla mnie najmniejszego sensu. Uważam również, że jeżeli chodzi o przepisy, powinno być ich albo więcej, albo… wcale. Po co te kilka dań, które prawdopodobnie i tak nikogo nie zainspirują, tym bardziej, że nie były to takie znowu przystępne wersje tego, co mamy w swoich domach – na pewno trzeba by było wybrać się do sklepu po jakieś nowości i to nie zawsze takie tanie (studentom odradzam!), co może lekko zniechęcić. Mam wrażenie, że niektóre rzeczy istniały tu właśnie po to, aby zapchać wolne strony, a po co? Ta książka sama wywalczyła sobie drogę swoją treścią, która była zwyczajnie ciekawa! Ja sama przez kilka kolejnych dni mówiłam każdemu, kogo napotkałam, co w niej takiego przeczytałam i co mnie zainspirowało!
NO, TO POLECASZ, CZY NIE?
Polecam, ale tym osobom, które naprawdę będą chciały coś w życiu zmienić – a nie chodzi tu wyłącznie o żywienie czy uprawianie sportu, bo to także poradnik tego, jak organizować sobie czas i jak po prostu żyć. Oczywiście musicie pamiętać, że autorka nie oferuje wam szybkiego zrzucenia wagi. To proces dosyć długi – w przeciwieństwie do tych wszystkich diet, na których łatwo można zrzucić kilogramy – jednak skuteczny. Nie jestem w stanie ocenić, czy to rzeczywiście działa, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby spróbować, prawda? Na pewno będziecie się czuć bardziej komfortowo niż na improwizowanych głodówkach i udziwnionych dietach, zaufajcie mi. Bo wcale nie trzeba tak wiele, aby coś w swoim stylu życia zmienić.
Czy kiedykolwiek próbowałyście się odchudzać, ponieważ przeszkadzały wam zbędne kilogramy czy też nieestetyczne boczki, które były powodem zakładania obszernych koszul? Jeśli tak, to niech zgadnę – w większości pewnie były to próby nieudane i prędzej czy później rzucałyście się jak dzikie zwierzęta na czekoladę! Cóż, nie ma w tym nic dziwnego, właśnie tak działa nasz...
„Super Laskę” dorwałam od mojej przyjaciółki. Uznałam, że to będzie całkiem niezła lekturka, szczególnie, że należę do kobiet borykających się z tuszą (poprzez kwestię zdrowotne, nie obżarstwo) i wiecznie obiecujących sobie dietę i schudnięcie.
Przyjemna oprawa graficzna jaką dostała owa pozycja jest zupełnie na plus, nawet jeśli jest to moc tabelek, ilustracji czy też różnych innych 'polecajek' na temat tego jak utrzymać jednolitą wagę. Nie koniecznie spodziewałam się poradnika w takiej formie, aczkolwiek nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dobrze, że są autorzy, którzy dzielą się swoją wiedzą na temat odpowiedniego sposobu odżywania itp. spraw, jednakże jako osoba, której ciężej jest zrucić zbędne kilogramy z racji chorób tarczycy czy też cukrzycy - poczułam się jak typowy pasztet. A przecież nie czuję się zaniedbana czy też gorsza, bo mam tuszę. Nie można też ukryć, że jak sama pani Anna zaznacza, nie ma tam w sumie żadnych nowości czy też zaskakujących informacji. Niestety to sprawia, że książka wcale nie wyróżnia się na tle innych tego typu pozycji.
Tak czy siak jeśli ktoś potrzebuje takiego dopingu w stylu takiego poradnika – przewodnika to śmiało może złapać za tę książkę :)
„Super Laskę” dorwałam od mojej przyjaciółki. Uznałam, że to będzie całkiem niezła lekturka, szczególnie, że należę do kobiet borykających się z tuszą (poprzez kwestię zdrowotne, nie obżarstwo) i wiecznie obiecujących sobie dietę i schudnięcie.
Przyjemna oprawa graficzna jaką dostała owa pozycja jest zupełnie na plus, nawet jeśli jest to moc tabelek, ilustracji czy też...
Dzisiaj modne jest bycie fit. Unikanie glukenu i przechodzenie na mniej lub bardziej drakońskie diety. Kiedy widzi się idealne i wystylizowane zdjęcia niektórych dziewczyn, łatwo jest popaść w kompleksy. A tymczasem każda babka jest świetną laską. I to bez katowania się dietami. Co trzeba zrobić? Przede wszystkim zacząć myśleć i zmienić nieco swoje nawyki żywieniowe.
Cieszę się, że autorka nie stara się nikomu udowodnić, że po przeczytaniu jej książki nasz światopogląd na zawsze się zmieni, bo jeśli nie będziemy pracować nad sobą, na nic zdają się jej rady.
Wiele kobiet w siebie nie wierzy. Widzi wyłącznie swoje niedoskonałości i wstydzi się tego, jak wygląda. Tak, mam rozstępy i blizny, ale każdy znak na moim ciele przypomina mi o pewnych rzeczach, przez które musiałam przejść, żeby być w tym punkcie mojego życia, w którym aktualnie się znajduję. Jeśli brakuje Wam wiary w siebie, to jest książka dla Was. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że Anna Gruszczyńska nie krytykuje, a motywuje. Podchodzi do sprawy w bardzo rozsądny sposób. Nie mówi, że jednorazowa dieta zdziała cuda, bo to da tylko chwilową ulgę. Jeśli człowiek nie zmieni swojego sposobu odżywiania i bycia, nie będzie w stanie żyć zdrowo.
Książkę uzupełniają ilustrację i ćwiczenia, dzięki którym na przykład możemy wymyślić dla siebie posiłek. To nie jest typowy poradnik dla osób, które chcą być fit. To książka, dzięki której można zrozumieć, że jeden kawałek pizzy czy ciasto nie są gwoździem do trumny. Można je jeść, ważne tylko, by zachować w tym umiar. I nie zapominajcie przy tym o ruchu. On też jest bardzo ważny.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą książką i polecam ją wszystkim kobietom, które chcą coś w swoim życiu zmienić. Drogie Panie, Wasz wiek nie gra znaczenia, to publikacja dla wszystkich kobiet. Jest napisana w prosty, zrozumiały sposób i sprawia, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad pewnymi kwestiami.
www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl
Dzisiaj modne jest bycie fit. Unikanie glukenu i przechodzenie na mniej lub bardziej drakońskie diety. Kiedy widzi się idealne i wystylizowane zdjęcia niektórych dziewczyn, łatwo jest popaść w kompleksy. A tymczasem każda babka jest świetną laską. I to bez katowania się dietami. Co trzeba zrobić? Przede wszystkim zacząć myśleć i zmienić nieco swoje nawyki...
"Szczupła osoba, owszem, poczęstuje się ciastem, pójdzie na pizzę, pominie trening,
ale to nie jest jej norma!
Normą dla niej jest racjonalne odżywianie i ruch.
Jej świat nie jest czarno-biały: albo robię wszystko na 100% albo nie robią tego WCALE!"
Powiem szczerze, że jestem mega, pozytywnie zaskoczona tą książką. Już przyglądając się samej okładce możemy się domyśleć, że będzie to inna lektura niż popularne dietetyczne książki.
Jak zostać super laską?
To pytanie zadaje sobie wciąż bardzo wiele kobiet w różnym wieku. Ta książka zmieni wasze spojrzenie na fit świat.
"Decydujesz, że taka jesteś, a potem zachowujesz się w zgodzie z tą decyzją.
Bo bycie szczupłym to nie tylko kilogramy.
To przede wszystkim sposób myślenia."
"Super laska" tłumaczy jak w prosty i łatwy sposób dążyć do odpowiedniej wagi ciała bez radykalnych diet i morderczych treningów. Książka podzielona jest tematycznie na 17 rozdziałów. Od od-ważania, poprzez optymalną wagę, dietetyczne absurdy, zdrowe czyli naturalne i inne. Poruszane są tu ważne, wydające się z pozoru łatwe tematy, jednak nie każda z nas zdaje sobie z tego sprawę.
Książka w jakiś sposób dowartościuje każdą kobietę. Nie trzeba być top modelką, żeby być super laską, całe piękno jest w naszym środku. Całą naszą piękność musimy wydobyć z naszego wnętrza, wtedy wszystko inne będzie łatwiejsze. Uczy dystansu do siebie, co w tych czasach jest ciężką sztuką.
"Ciągłe hejtowanie wszystkich dookoła jest jak picie trucizny...
w nadziei, że zabija ona kogoś innego."
Przyjemny poradnik napisany z humorem, który czyta się bardzo szybko, przekazuje to, co tak na prawdę wiemy, jednak tylko nam się wydaje, że to nowe wiadomości. Dzięki niej czytelnik nabierze dystansu do siebie :)
Ta lektura zdecydowanie jest super pozycją i można ją podarować komuś w prezencie.
Polecam:)
Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu :)
"Szczupła osoba, owszem, poczęstuje się ciastem, pójdzie na pizzę, pominie trening,
ale to nie jest jej norma!
Normą dla niej jest racjonalne odżywianie i ruch.
Jej świat nie jest czarno-biały: albo robię wszystko na 100% albo nie robią tego WCALE!"
Powiem szczerze, że jestem mega, pozytywnie zaskoczona tą książką. Już przyglądając się samej okładce możemy się...
"Super Laska" autorstwa Anny Gruszczyńskiej to poradnik, ale i pamiętnik, w którym głównym bohaterem jesteśmy my sami. Bardzo zaskoczyła mnie forma w jakiej jest wydana. Mianowicie sami możemy ją uzupełniać.
Książka stworzona przez Panią Anię skierowana jest przede wszystkim do osób, które chcą zrzucić parę kilogramów, ale i do osób, które chcą zaakceptować i pokochać siebie. Nie jest to puste gadanie ze strony autorki, jest ona doświadczoną kobiet, pisze to co samej jej się przytrafiło podczas chorowania na bulimie i co jej pomogło.
Zdecydowanie czytanie umilają cudowne obrazki, choć i bez nich książkę można pochłonąć w kilka chwil. A prosty język jakim została napisana trafi do nas nawet, gdy doskwierać będzie brak sił.
Książka jest odpowiednia nawet dla osób chorych na zaburzenia odżywiania. Uczy jak pokochać własne ciało i duszę. Jak jeść nieprzetworzone jedzenie jak żyć na co dzień.
W środku znajdziemy mandale, przepisy na posiłki, mega dawkę motywacji i informację, niby znane, a jednak nie.
"Super Laska" autorstwa Anny Gruszczyńskiej to poradnik, ale i pamiętnik, w którym głównym bohaterem jesteśmy my sami. Bardzo zaskoczyła mnie forma w jakiej jest wydana. Mianowicie sami możemy ją uzupełniać.
Książka stworzona przez Panią Anię skierowana jest przede wszystkim do osób, które chcą zrzucić parę kilogramów, ale i do osób, które chcą zaakceptować i pokochać...
Z reguły nie czytam poradników, a już te z półki o odchudzaniu omijam szerokim łukiem. Są one dla mnie źródłem dochodu dla autorek i nabijaniem ludzi w wielką butelkę. Inaczej było z książką "Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą", a zmianę poczyniła sama autorka. Kobieta która latami zmagała się z bulimią, która zawalczyła o siebie i zwyciężyła. Teraz walczy o nas. Dlatego po tę pozycję sięgnęłam bardzo chętnie i cieszę się, że wydawnictwo SQN umożliwiło mi jej przeczytanie.
Pani Ania, jak wspomniałam na wstępie na własnej skórze przekonała się czym są zaburzenia odżywiania. By ustrzec (i pomóc w chorobie) inne kobiety założyła fantastyczny blog Wilczo głodna i zaczęła pisać książki. W moje ręce dostała się najnowsza z nich.
Tym co spodobało mi się najbardziej jest forma książki. Autorka zwraca się bezpośrednio do nas, do każdej z osobna. To bardzo istotna interakcja, która wpływa na wewnętrzne motywacje. Każde słowo sprawia, że można poczuć się ważną, docenioną i wyjątkową.
Język jakim posługuje się autorka jest prosty, konkretny i zrozumiały dla największego laika. Pani Ania stwierdza wiele faktów, często znanych (o których przypomina), nikogo nie ocenia. Cały tekst w odbiorze jest po prostu ciepły i przyjazny, i choć to tylko moje odczucia, uważam że większość czytelniczek to potwierdzi.
W tym poradniku, w przystępny sposób zaprezentowano główne grzechy odchudzania. Autorka wyjaśnia co się dzieje z organizmem osoby odchudzającej się a przede wszystkim z jej umysłem. Książka otwiera oczy na wiele istotnych kwestii, o których zapominamy walcząc o 'zdrową sylwetkę'.
Autorka uzasadnia dlaczego diety są tylko przejściowe a zdrowy tryb życia to jedyny sposób na ładną sylwetkę, piękne ciało i zdrowy umysł - tak właśnie umysł, ponieważ przede wszystkim odchudzamy się w głowie, wytwarzając w podświadomości zdrowe nawyki.
"Ważne cele mają swoją cenę, którą trzeba zapłacić w całości."
Bardzo ciekawym rozwiązaniem są miejsca, które możemy wypełnić indywidualnie. Znajdziecie tutaj tabelki, miejsce na notatki, kolorowanki a nawet puzzle! Możecie także napisać list do... przekonajcie się same.
Cały wygląd ocieplają urocze ilustracje autorstwa Angeliki Szczepaniak, które również działają na wyobraźnię.
Odchudzanie to nie restrykcyjna dieta lecz przede wszystkim racjonalne żywienie i zmiany w myśleniu. Jednak to co jeszcze bardziej istotne to szacunek jakim obdarzamy same siebie. Samoakceptacja jest kluczem do wielu dobrych rzeczy, które spotykają nas w życiu. Mamy siłę do zmiany zachowania, do pokazania tego co najlepsze w pracy czy w domu;... bo wielką siłą jest popatrzeć w lustro i spojrzeć na siebie z uznaniem. Nie trzeba siebie kochać, ale już polubić warto - wtedy wszystkie działania jakie podejmiemy zakończą się sukcesem. Cieszę się, że przypomniano mi o tym na kartach tej książki.
" Tłuszcze i węglowodany nie tuczą. Tuczy restrykcyjna dieta,
która zawsze kończy się atakiem objadania i efektem jo-jo!"
Myślę, że jedną z lepszych rekomendacji jest to co powiedziała moja koleżanka, która chciała dowiedzieć się, kiedy "Super laska" trafi do księgarń. Usłyszałam wtedy, że ma 'wewnętrzne pragnienie posiadania' tej książki, już sam opis i kilka zdjęć z mojego Instagrama spowodowało, że chciała ją przeczytać. Jest coś co przyciąga do tego poradnika jak magnez.
Mimo, że sama próbowałam przejść na dietę tylko raz czy dwa (niezbyt skutecznie) to kiedy tego najmniej oczekiwałam organizm sam zareagował, po terapii hormonalnej w 2 miesiące 'spadło' ze mnie 7kg wody... Niemożliwe? A jednak. Niedawno przez stres straciłam 6kg. ale po roku właściwego odżywiania (m.in. owoce i warzywa ze swojego ogródka) te 6 kg wróciło na swoje miejsce - niesamowite? Tak. W poradniku znajdziecie podobne wnioski, jakoby kluczem do sukcesu było właśnie zdrowe, nieprzetworzone jedzenie. Zgadzam się z tym w 100 %.
"Optymalna waga jest zapisana w genach. Organizm zawsze dąży do tego,
by ją utrzymać. Nie przeszkadzaj mu w tym ani restrykcyjnymi dietami,
ani śmieciowym jedzeniem, a wszystko będzie dobrze."
Jestem bardzo zadowolona z lektury, bo poza oczywistymi rzeczami, autorka przekazuje wiele motywacyjnych rozmyślań i złotych rad, które zmieniają sposób myślenia.
Najlepszym podsumowaniem jest kolejny cytat z książki:
„Przecież gdyby dieta przynosiła pożądane efekty, każdy przeszedłby na nią raz, schudł, a potem zajął się innymi sprawami!
Przemysł dietetyczny to jeden z najbardziej dochodowych biznesów na świecie.
Jego zadaniem jest uzależnić nas od odchudzania”.
Rozsądek w każdym działaniu to coś najbardziej istotnego, jak wiadomo wszystko jest dla ludzi - tylko z umiarem. Tego Wam i sobie życzę. Mądrości w postępowaniu, rozsądku w działaniu, przemyślanych decyzji by dbać o to co dla nas najcenniejsze - nasze zdrowie.
Z reguły nie czytam poradników, a już te z półki o odchudzaniu omijam szerokim łukiem. Są one dla mnie źródłem dochodu dla autorek i nabijaniem ludzi w wielką butelkę. Inaczej było z książką "Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą", a zmianę poczyniła sama autorka. Kobieta...
Sięgnęłam po "Super laskę" z powodu opisu na odwrocie dotyczącego powrotu do spożywania nieprzetworzonych produktów, czyli spożywania tego co dla nas najlepsze. Dlatego wnętrze książki nieco mnie zaskoczyło, ponieważ okazało się przede wszystkim poradnikiem dla osób mających problemy z utrzymaniem właściwej wagi ciała. Sporo znajdziemy w niej rad czerpanych z doświadczeń autorki, ale też informacji o zaburzeniach w odżywianiu, czy akapitów mających motywować do zmiany nawyków.
Książka napisana jest prostym językiem, z masą obrazków, tabelek, i przepisów, które mają być pomocne dla każdej osoby pragnącej zmienić coś w swoim życiu na lepsze. To co bardzo mi się spodobało, to że autorka nie obiecuje cudów na wierzbie i efektów po tygodniu stosowania jej zaleceń. Pisze, że to od nas zależy, czy zmienimy coś na lepsze w swoim życiu i zaczniemy dostarczać swojemu organizmowi energię ze zdrowego pożywienia. Uzyskanie właściwej wagi ma być pochodną właściwego stylu życia i konsekwencji w stosowaniu właściwych nawyków.
Można powiedzieć, że wszystkie informacje i rady zebrane w tej książce są oczywiste, jednak jak pisze autorka "Wiedza, którą właśnie zdobyłaś, jest świeża i wydaje ci się oczywista. Jednak niedługo, za parę miesięcy, możesz zapomnieć o tych prostych prawdach i wpaść w stare koleiny złych nawyków". Dlatego warto wracać do książki co jakiś czas, odświeżyć sobie rady w niej zawarte i zweryfikować swoje nawyki.
www.czytampierwszy.pl
Sięgnęłam po "Super laskę" z powodu opisu na odwrocie dotyczącego powrotu do spożywania nieprzetworzonych produktów, czyli spożywania tego co dla nas najlepsze. Dlatego wnętrze książki nieco mnie zaskoczyło, ponieważ okazało się przede wszystkim poradnikiem dla osób mających problemy z utrzymaniem właściwej wagi ciała. Sporo znajdziemy w niej rad czerpanych z doświadczeń...
O tej książce można powiedzieć krótko i zwięźle i uważam, że to wystarczy. Nie znaczy to jednak, że ta wypowiedź będzie negatywna. Wręcz przeciwnie.
W końcu ktoś napisał coś mądrego. Dodatkowym plusem jest fakt, że napisał to w bardzo przystępny sposób. Jaśniej się już tego wszystkiego powiedzieć nie da. Na początku styl książki aż mnie nieco drażnił, bo czułam się jakbym była dzieckiem. Tak, autorka tłumaczy nap zasady odchudzania jakby mówiła do dziecka. Po chwili już się do tego przyzwyczaiłam i nie przeszkadzało mi to w dalszym czytaniu.
Jeśli chodzi o przekaz tej książki to powiem tak: osobiście nie dowiedziałam się niczego nowego, bo informacje zebrane w książce są ogólnodostępne w Internecie. Sądzę jednak, że dobrze, że ktoś zebrał je w jedno miejsce. Preferuję zdrowy styl życia, ale pisząc "zdrowy" nie mam na myśli jedzenia bio sałaty i popijania jej wodą. "Zdrowy" dla mnie oznacza przede wszystkim zdrowe podejście. Jak słyszę słowa "chwilowa dieta", "liczenie kalorii" i "ponowne odchudzanie" to mnie to bardzo, ale to bardzo denerwuje. Można żyć zdrowo nie traktując jedzenia jak wroga i nie przejmując się zjedzonym ciastkiem. O tym właśnie jest ta książka. W tym poradniku nie znajdziecie kolejnej cud diety. Tutaj dostaniecie coś lepszego. Autorka uświadomi Was jak czerpać przyjemność z jedzenia nawet jeśli obecnie chcecie zgubić kilka kilogramów.
Zdecydowanie polecam ten poradnik. Jeśli Wasza matka, siostra lub przyjaciółka po raz kolejny męczy się na diecie podrzućcie jej tę lekturę. To będzie przydatny i mądry prezent.
O tej książce można powiedzieć krótko i zwięźle i uważam, że to wystarczy. Nie znaczy to jednak, że ta wypowiedź będzie negatywna. Wręcz przeciwnie.
W końcu ktoś napisał coś mądrego. Dodatkowym plusem jest fakt, że napisał to w bardzo przystępny sposób. Jaśniej się już tego wszystkiego powiedzieć nie da. Na początku styl książki aż mnie nieco drażnił, bo czułam się jakbym...
Przed Wami "Super laska", czyli poradnik dla tych, którzy teoretycznie chcą schudnąć. W praktyce jednak dla tych, którzy oczekują tylko pomocy w zmianie nawyków i dowartościowania się, a i to niekoniecznie. Książka jest przede wszystkim zbiorem złotych myśli, a właściwie kilku, które nieustannie się powtarzają. Chyba tylko po to żebyśmy lepiej zrozumieli, czy lepiej wbili to sobie do głowy. Wszystko to są takie oczywistości... serio. Może kilka rad jest naprawdę cennych i ktoś może o tym nie wiedzieć. Reszta to jednak tylko luźna, motywacyjna pogadanka.
W książce fajne jest to, że autorka zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Wspiera i znajduje rozwiązania, które ja uważam chyba za średnio mądre, ale co ja tam wiem..😂
Podoba mi się też, że "Super laska" to nie tylko poradnik, ale też dziennik walki z kilogramami. To on będzie świadkiem potu, łez i krwi... pod warunkiem, że zdecydujecie się na trochę inne rozwiązanie niż podaje autorka.
W ogólnym rozrachunku pomysł był dobry, ale ja szczerze wątpię, by ktoś pokonał kilogramy tylko dzięki temu poradnikowi.
Izabela Nestioruk
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
Przed Wami "Super laska", czyli poradnik dla tych, którzy teoretycznie chcą schudnąć. W praktyce jednak dla tych, którzy oczekują tylko pomocy w zmianie nawyków i dowartościowania się, a i to niekoniecznie. Książka jest przede wszystkim zbiorem złotych myśli, a właściwie kilku, które nieustannie się powtarzają. Chyba tylko po to...
Restrykcyjne diety nie pomagają – mimo usilnych starań nie potrafisz utrzymać swojej idealnej wagi. Wydaje Ci się, że nie masz silnej woli? Bzdura! Po prostu musisz zmienić swój sposób myślenia o odchudzaniu.
Ponieważ mam w rodzinie osobę studiującą dietetykę w moje ręce wpadła dość nietypowa – jak na mnie – pozycja. „Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą” to poradnik autorstwa Anny Gruszczyńskiej, blogerki po przejściach, która stara się pomagać kobietom zdrowo odżywiać i myśleć o sobie w zdrowy sposób. Wprawdzie słyszałam o niej już przed sięgnięciem po tę różową książkę, ale nigdy nie zagłębiałam się w jej poglądy. I choć sama tematyka nie była dla mnie szczególnie interesująca to muszę przyznać, że „Super laska” to całkiem niezły, choć niepozbawiony wad poradnik.
To, co zaskoczyło mnie po otwarciu książki to jego forma. „Super laska” jest połączeniem zwykłego poradnika z bardzo uroczymi ilustracjami z książką pokroju „Zniszcz ten dziennik”, która proponuje czytelnikowi różnego typu zadania.
I tu właśnie zaczyna się mój pierwszy problem z tym tytułem. Choć po otwarciu wygląda naprawdę ładnie to osobiście uważam, że niektóre z elementów do wypełniania są po prostu zbędne. Jak najbardziej rozumiem, po co wewnątrz znajdują się miejsca do wypełniania, dzienniki i tak dalej, ale poza tym wewnątrz znajdziemy co najmniej kilkanaście stron z dopiskiem „Zapisz, aby nie zapomnieć”, a po jednej z sekcji za każdym razem dostajemy dwa mandale do pokolorowania i jakąś „łamigłówkę”, która niekoniecznie związana jest z jedzeniem (np. labirynt). Mam wrażenie, że te elementy zostały wsadzone tu trochę na siłę, byle wypełnić wydane: autorka w żaden sposób nie argumentuje, dlaczego mamy to wypełniać i kolorować, dlatego nijak ma się to do treści książki.
Sam tekst Gruszczyńskiej jest bardzo lekki, przystępny i sympatyczny. Ponadto choć nie jestem dietetykiem mam wrażenie, że jej rady są bardzo bezpieczne, a przy tym logiczne i konkretne, przez co naprawdę mogą pomóc osobom niepotrafiącym zrzucić zbędnych kilogramów. Autorka przykłada dużą wagę nie tyle, co do samego jedzenia, a do zmiany sposobu myślenia o nim i o swoim ciele. Jednocześnie poradnik jest napisany dość konkretnie: choć zawiera dużo informacji, tekstu wewnątrz nie ma aż tak wiele, bo większą część miejsca zajmują ilustracje.
Poza zwykłą treścią w „Super lasce” znajdują się zielone strony z dość łatwymi, zdrowymi przepisami – to bardzo przyjemny dodatek i szczerze mówiąc, sama mam ochotę coś z przedstawionych posiłków przygotować. Szczególnie, że w większości nie są szczególnie wymyślne i nawet jeśli danego składnika nie mamy w domu to bez problemu możemy go zakupić.
„Super laska” to przyjemny poradnik, który powinien spodobać się przede wszystkim nastolatkom i młodym kobietom: jego przystępna forma sprawia, że raczej nie zrazi, a może faktycznie pomóc w zmianie nastawienia. Oczywiście, dojrzałe osoby również mogą tu coś dla siebie znaleźć (same w sobie rady Gruszyńskiej są bardzo uniwersalne, niezależne od płci, czy wieku), ale mam wrażenie, że stosunkowo naiwne ilustracje i to, w jaki sposób autorka zwraca się do czytelniczki niekoniecznie wzbudzi sympatię osoby nieprzyzwyczajonej do dość „blogowej” formy treści.
Restrykcyjne diety nie pomagają – mimo usilnych starań nie potrafisz utrzymać swojej idealnej wagi. Wydaje Ci się, że nie masz silnej woli? Bzdura! Po prostu musisz zmienić swój sposób myślenia o odchudzaniu.
Ponieważ mam w rodzinie osobę studiującą dietetykę w moje ręce wpadła dość nietypowa – jak na mnie – pozycja. „Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą” to poradnik...
Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór bardzo oczywistych prawd, o których niby wiemy, niby sie stosujemy ale i tak dbanie o siebie i odchudzanie nam nie wychodzi. Autorka uświadamia nas -czytelnikowi, że odchudzanie, diety nie są wcale takie dobre.Ta książka to bardzo interesujący i równie inspirujący poradnik w którym znajdziemy wiele praktycznych porad i sugestii by zmienić swoje nawyki żywieniowe jak i samo myślenie. Autorka znakomicie ukazała jak można w zdrowym i stopniowym procesie, osiągnąć zadowalający nas cel.
Więcej na blogu: http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2018/08/73-recenzja-super-laska-skoncz-z.html
Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór bardzo oczywistych prawd, o których niby wiemy, niby sie stosujemy ale i tak dbanie o siebie i odchudzanie nam nie wychodzi. Autorka uświadamia nas -czytelnikowi, że odchudzanie, diety nie są wcale takie dobre.Ta książka to bardzo interesujący i równie inspirujący poradnik w którym znajdziemy wiele praktycznych porad...
Super Laska - Skończ z dietetyczną recydywą to książka dla mnie! Początkowo myślałam, że jest zupełnie odwrotnie. Zdałam sobie sprawę, że nie potrafię jeść. Ale nie w tym sensie, że nie wiem jak posługiwać się łyżką, nożem i widelcem. Jem nieodpowiedzialnie, impulsywnie, popadam w skrajności. Potrafię kilka dni trzymać się „diety”, a w weekend jak podwinie mi się noga, zjem ciastko, jedno - drugie – całą paczkę. I koniec postanowienia. Wszystko albo nic. I tak w kółko.
Anna Gruszczyńska w tej książce nie odkryła Ameryki, nie przedstawia treści tajemnych. Nie mówi też, że wszystkie jesteśmy piękne i nic nie musimy robić. Autorka skupia się na odchudzaniu, ale poprzez zmiany w myśleniu, racjonalnym odżywianiu, akceptację swojego ciała i szacunek do samej siebie. Bo bycie super laską to nie dążenie i osiągniecie rozmiaru XS.
„Czy szczupłe osoby faktycznie przejmują się każdym posiłkiem ? Jak radzili sobie ludzie przed odkryciem kalorii, suplementów czy nawet zegarów ?”
Książka jest bardzo fajnie wydana, estetyczna, zachęcająca do sięgnięcia po nią. Zawiera fantastyczne grafiki, ilustracje, tabelki do uzupełnienia, przepisy i miejsca na własne notatki. Dużo właściwej treści i interakcja z czytelnikiem. Motywację można czerpać garściami.
Polecam Super Laskę każdemu kto wciąż decyduje się na mordercze diety, zakazy i nakazy. Skończcie z dietetyczną recydywą!!
Książkę przeczytałam dzięki www.czytampierwszy.pl .
Super Laska - Skończ z dietetyczną recydywą to książka dla mnie! Początkowo myślałam, że jest zupełnie odwrotnie. Zdałam sobie sprawę, że nie potrafię jeść. Ale nie w tym sensie, że nie wiem jak posługiwać się łyżką, nożem i widelcem. Jem nieodpowiedzialnie, impulsywnie, popadam w skrajności. Potrafię kilka dni trzymać się „diety”, a w weekend jak podwinie mi się noga, zjem...
REWELACJA CZY REWOLUCJA?
Człowiek współczesny to jest bardzo dziwny stwór. Neandertalczyk miał w nosie diety: jadł, kiedy coś dogonił, potem gonił żeby jeść i nadwagą się nie przejmował. Współcześnie półki uginają się od nadmiaru jedzenia. Znacie ten widok: dłuuuuugi regał w markecie, a na nim tylko płatki do mleka! Setki! Różne rodzaje, smaki, kolory, składniki. No zgłupieć można. Tyle żarcia, a my się masowo odchudzamy, bo zagraża nam plaga otyłości. Wszędzie jedzenie, a my za wszelką cenę chcemy wyglądać jak wieszaki na ubrania. Dokoła istny raj żywieniowy, a my się głodzimy. Widzicie to wariactwo?! No dobrze, nadmierna waga może prowadzić do problemów ze zdrowiem, ale czy nie lepiej byłoby zamiast żyć w więzieniu diety, po prostu polubić siebie? I o tym – między innymi- jest kolejna książka Ani Gruszczyńskiej: „Super laska”.
Mam na regale poprzednią książkę Gruszczyńskiej, „To nie jest dieta”, więc sięgnięcie po kolejną to wynik myślenia: znam, lubię, przeczytam. I tylko ten tytuł… Nigdy, ani przez chwilę, nie pomyślałam, że jestem „super”, a słowo „laska” nigdy nie opisywało mojej skromnej osoby. A może… A może warto się dowiedzieć dlaczego? No to lecimy. Czytamy. Obrazki – fenomenalne, brawo Angelika Szczepaniak – oglądamy. W międzyczasie popracujemy kredkami (bo po tej książce można mazać, malować, pisać a nawet bazgrać). Koniec. Jestem mądrzejsza? O parę rzeczy na pewno. Po pierwsze: Aniu kochana, dziękuję ci za jeden akapit. Radzę wypisać go sobie markerem (żeby z daleka było widać) i przywiesić nad biurkiem/ lustrem w łazience/ łóżkiem. Uwaga: „Przecież gdyby dieta przynosiła pożądane efekty, każdy przeszedłby na nią raz, schudł, a potem zajął się innymi sprawami! Przemysł dietetyczny to jeden z najbardziej dochodowych biznesów na świecie. Jego zadaniem jest uzależnić nas od odchudzania”. Czy któraś z was, siostry w odchudzaniu, kiedykolwiek przeczytała o tym w jakiejś książce o dietach cud?! No śmiem wątpić… Po drugie: podoba mi się idea propagowana przez autorkę. Jest prosta jak budowa cepa – jedz zdrowo, nieprzetworzone rzeczy, ale jeśli masz ochotę na ciastko, to je zjedz. A potem znowu wróć do pomidorów, zamiast opychać się pizzą z lodówki. Po trzecie: dziękuję za przepisy; łatwe, szybkie, smaczne. Lubię to. Po czwarte: chyba zostanę fanką rozdziału o instrukcji obsługi silnej woli. Przyda się nie tylko w odchudzaniu, ale nawet przy odkładaniu kasy na wakacje marzeń albo różowe rolki (jeśli ktoś , na ten przykład, lubi).
Mogłabym tę wyliczankę ciągnąć jeszcze przez czas jakiś, bo prostych i przydatnych zasad jest w „Super lasce” co niemiara. Można wzruszyć ramionami i powiedzieć : „Stek banałów”. Ale przecież autorka nie obiecuje, że zostanie naszym guru i mistrzem zen. Nie, ona mówi jasno: to TY jesteś swoim guru, mistrzem, rycerzem Jedi. To twoje życie, będzie takie, jakim je uczynisz. Polub siebie i nie oceniaj innych, jeśli nie chcesz żeby ciebie oceniano. Każdy ma prawo być taki, jak chce. Chcesz być szczupła? Weź się za siebie. Lubisz swoje boczki i fałdki? Super, masz do tego prawo. Może po lekturze tej książki twoje życie nie zmieni się w trzy dni, ale to tylko zbiór dobrych rad, nie różdżka Harry’ego Pottera. Cuda w trzy dni to tylko w Biblii, ale to zupełnie inna książka. Ale co mi szkodzi, mijając lustro, puścić do siebie oczko? Przed zaśnięciem szepnąć do siebie: „No, laska, fajny był ten dzień”. Zamiast paczki ciastek wrzucić do koszyka awokado albo zamiast kupować gotowe energetyczne batony, po prostu zrobić je samej, w swojej kuchni? Takie drobne rzeczy, ale dzięki nim może w końcu dam radę uwierzyć, że ja też mogę być super? Taka, jaka jestem. Bo przecież, niezależnie od naszej wagi, każda z nas może być super, prawda?
REWELACJA CZY REWOLUCJA?
Człowiek współczesny to jest bardzo dziwny stwór. Neandertalczyk miał w nosie diety: jadł, kiedy coś dogonił, potem gonił żeby jeść i nadwagą się nie przejmował. Współcześnie półki uginają się od nadmiaru jedzenia. Znacie ten widok: dłuuuuugi regał w markecie, a na nim tylko płatki do mleka! Setki! Różne rodzaje, smaki, kolory, składniki. No...
Książka jest przeznaczona dla dorosłych kobiet, zwroty w treści są do dorosłych kobiet, a okładka, tytuł i ilość obrazków wewnątrz sugerują jakby to był poradnik dla nastolatek, i to takich młodszych nastolatek. Gdyby usunąć wszystkie niepotrzebne zapychacze, czyli kolorowanki, wycinanki i powtarzające się ilustracje to powstałby pewnie max. 50 stronicowy poradnik, może nawet krótszy. Bo rady tutaj są, jak najbardziej, w miarę obrazowe i konkretne, mogą otworzyć oczy na bardziej intuicyjne odżywianie i zdrowszy styl życia. Czyta się więc bardzo szybko, bo treści jest bardzo mało. Szkoda że forma jest nieadekwatna do grupy docelowej, czułam się trochę jak przedszkolak z kolorowanką. Daję 5 gwiazdek, bo mimo dziwnego zaserwowania, myślę że ta odrobina treści nie zmarnowała mi czasu, a może nawet dała nowe spojrzenie na pewne kwestie.
Książka jest przeznaczona dla dorosłych kobiet, zwroty w treści są do dorosłych kobiet, a okładka, tytuł i ilość obrazków wewnątrz sugerują jakby to był poradnik dla nastolatek, i to takich młodszych nastolatek. Gdyby usunąć wszystkie niepotrzebne zapychacze, czyli kolorowanki, wycinanki i powtarzające się ilustracje to powstałby pewnie max. 50 stronicowy poradnik, może...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKto zna Wilczogłodną, ten wie czego się spodziewać.
Kupiłam książkę z chęcią wsparcia autorki. Ponieważ tyle, ile dla mnie zrobiła, zasługuje na choćby najmniejsze wsparcie pieniężne.
Nie lubię takich określeń jak "laska", różowych tandet oraz spłycania ważnych tematów. A tego bałam się, widząc okładkę. Jednakże myliłam się. Na pewno łatwiej przychodzi mi nazwanie się super, a do tego laską. Przede wszystkim dialog Kory Przedczołowej z Gadzim Mózgiem - dla mnie to jest fragment, który powinna dokładnie przeanalizować każda osoba z zaburzeniami odżywiania.
Dziękuję ogromnie autorce, że nam pomaga i pisze takie książki. Widać, że sama ewoluuje a wszystko, co pisze, jest szczere i ma dobre intencje.
Kto zna Wilczogłodną, ten wie czego się spodziewać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKupiłam książkę z chęcią wsparcia autorki. Ponieważ tyle, ile dla mnie zrobiła, zasługuje na choćby najmniejsze wsparcie pieniężne.
Nie lubię takich określeń jak "laska", różowych tandet oraz spłycania ważnych tematów. A tego bałam się, widząc okładkę. Jednakże myliłam się. Na pewno łatwiej przychodzi mi nazwanie się...
Sięgnęłam po książkę, bo naprawdę myślałam, że w jakiś sposób mnie z tego wyciągnie, ale w książce była tylko 1 strona, która w jakikolwiek sposób mi coś uświadomiła. Niestety zgadzam się z opinią pozostałych czytelniczek, również nie ubóstwiam tego typu literatury, gdzie zamiast tak potrzebnych dla mnie treści są miejsca na wykreślanki i tego typu rzeczy. Można sięgnąć, by wyrobić sobie opinię, ale są o wiele lepsze pozycje + wszystko, co znajduje się w książce jest na kanale Pani Ani. Bardzo ją szanuje, bo otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, ale książka bardziej na nie niż na tak
Sięgnęłam po książkę, bo naprawdę myślałam, że w jakiś sposób mnie z tego wyciągnie, ale w książce była tylko 1 strona, która w jakikolwiek sposób mi coś uświadomiła. Niestety zgadzam się z opinią pozostałych czytelniczek, również nie ubóstwiam tego typu literatury, gdzie zamiast tak potrzebnych dla mnie treści są miejsca na wykreślanki i tego typu rzeczy. Można sięgnąć, by...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się bardzo szybko, w zasadzie mogłaby być o połowę krótsza, gdyby usunąć te wszelkie miejsca na notatki(rozdziały są tak krótkie, że są raczej zbędne), mandale, szukanie różnic między dwoma obrazkami, puzzlami z warzywami itp. Pojawia się też parę przepisów, ale to jest raczej na plus. Gdybym miała określić grupę docelową tej pozycji to wskazała bym na zestresowane, młode nastolatki z zerową wiedzą na temat odżywiania. Wiedza wyłożona najprościej jak się tylko da(miejscami idiotyczny humor bardzo mnie drażnił) , ale jeśli to do kogoś trafia to dobrze, że jest ta książka ;)
Książkę czyta się bardzo szybko, w zasadzie mogłaby być o połowę krótsza, gdyby usunąć te wszelkie miejsca na notatki(rozdziały są tak krótkie, że są raczej zbędne), mandale, szukanie różnic między dwoma obrazkami, puzzlami z warzywami itp. Pojawia się też parę przepisów, ale to jest raczej na plus. Gdybym miała określić grupę docelową tej pozycji to wskazała bym na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie lubię tego typu książek i nie sięgam po nie sama z siebie, muszę je dostać, najczęściej jako gratis i tak też było tym razem. Nie spodziewałam się znalezienia w niej niczego ciekawego, bo sama okładka zniechęca, pełna sloganów, tytuł jak dla dziewczynki z podstawówki. Można powiedzieć, że się nie pomyliłam i pomyliłam jednocześnie. Styl, mnóstwo zapychaczy miejsca w postaci "miejsca na notatki", durnych list, które mamy sami uzupełniać, ton... jakoś to wszystko wskazuje na czytelnika - kobietę upośledzoną. Z przymrużeniem oka, bo treść mnie nie zabiła. Niestety, sporo jest rad w stylu "jesteś królową, dasz radę, strefa komfortu, aaaa... coaching, uciekam!", niemniej jednak jakaś tam treść jest. Nie warto czytać wszystkiego od deski do deski, niektóre fragmenty spokojnie można przelecieć wzrokiem i nic się nie stanie. Tak w ogóle, jakby to nie była książka, a broszura w jakiejś klinice dietetycznej, dostałaby ode mnie może i z osiem punktów. Są cztery, bo nie lubię, kiedy zaniża się mój intelekt, tylko dlatego, że sięgnęłam po wydawnictwo o odchudzaniu.
Treść nie powala ilością istotnych informacji jak na tę ilość stron, ale widocznie lepiej sprzedają się książki ilustrowane, z przerywnikami, wymuszonym humorem, itd.
Jest tu wszystko, co osoba pragnąca schudnąć wiedzieć powinna i to przeważnie bez zbędnego lania wody. Przesłanie mi się podoba, bo sama wyznaję wszystkie zasady zdrowego stylu życia, podoba mi się zatem, że autorka nie namawia do tego co szkodzi albo jest zwyczajnie niemożliwe. Racjonalnie, przekonująco pokazuje jak to zrobić.
Byłam w szoku, bo to chyba jedyny poradnik tego typu, któremu nie mam nic do zarzucenia pod względem merytorycznym! Brawo.
Nie lubię tego typu książek i nie sięgam po nie sama z siebie, muszę je dostać, najczęściej jako gratis i tak też było tym razem. Nie spodziewałam się znalezienia w niej niczego ciekawego, bo sama okładka zniechęca, pełna sloganów, tytuł jak dla dziewczynki z podstawówki. Można powiedzieć, że się nie pomyliłam i pomyliłam jednocześnie. Styl, mnóstwo zapychaczy miejsca w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo myślałam ,że to świetny poradnik bez spiny i nacisku , nie przeczytacie tutaj ,że aby być fit trzeba ,ćwiczyć ,ćwiczyć i ćwiczyć . Autorka przybywa z nowymi spostrzeżeniami ....no ale niedokońca ,raczej ukazuje to co w zasadzie wiemy w nowej formie .
Książka dzieli się na rozdziały , które są bardzo kolorowe co sprawia ,że fajnie się to czyta . Jednak uważam ,że co za dużo to niezdrowo i te wszystkie mandale i wycinanki to już trochę przesada . Tak mi się troszkę skojarzyło z takim podręcznikiem w klasach 1-3 ... takie tu coś wpisz ,tu po ślaczkach ,jakaś wycinaneczka ,kolorowanka i do przodu , no nie, nie pasi mi to . Tyle o ile pasująmi te tabelki kaloryczne ,przepisy i narysowane panie z komentarzem to resztę uważam za przesadę . Ap-ropo przepisów ,nie są one jakieś mega wymyślne ,bo kanapkę raczej potraficie zrobić i bez książki ;)
Autorka stawia raczej zasadę ,dieta dla zdrowia i przedstawia odchudzanie od strony psychicznej . Przedstawia proste wskazówki ,które nie przewrócą życia do góry nogami .Stawia na wyrzucanie negatywnych emocji i przestrzega aby nie dać się ponieść wyścigowi szczurów kobiet . Wiadomo każda chce być tą naj ... piękniejszą ,zgrabniejszą etc. etc . ale nikt nie jest taki sam ,a rożnica między odchudzaniem dla zdrowia ,a dla zachcianki jest wielka . Pani Anna właśnie stawią tę granicę jak wprowadzić zdrowe nawyki bez katowania się i kiedy zaprzestać ,bo każde ciało ma jakieś granice ,nawet jeśli wydaje nam się ,że "kurcze nie wyglądam jeszcze tak super jak koleżanka " , w pewnym momencie wystarczy jeść tyle ile potrzebujesz ,a nie na zapas jakbyś ważyła 100 kg lub wręcz przeciwinie liść sałaty dziennie . Każda z nas jest inna i najważniejsze to postawić na zdrowie .
Bardzo podobała mi się zasada 80/20 i technika dobrego rodzica ,zaczęłam stosować i widzę pierwsze rezultaty .
No nie wiem ,mam mieszane uczucia co do tej książki ,osobiście raczej do niej nie wrócę ,bo oprócz tych dwóch metod uważam ,że jeśli ktoś się sobie nie podoba to po przeczytaniu też nie będzie się sobie podobał . Poszuka raczej książki z konkretną dietą i ćwiczeniami ,zamiast wzbudzać w sobie optymizm
Początkowo myślałam ,że to świetny poradnik bez spiny i nacisku , nie przeczytacie tutaj ,że aby być fit trzeba ,ćwiczyć ,ćwiczyć i ćwiczyć . Autorka przybywa z nowymi spostrzeżeniami ....no ale niedokońca ,raczej ukazuje to co w zasadzie wiemy w nowej formie .
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka dzieli się na rozdziały , które są bardzo kolorowe co sprawia ,że fajnie się to czyta . Jednak uważam ,że...
Zacznijmy od tytułu. A raczej jego drugiej części, która mnie zaciekawiła. dietetyczna recydywa. Skoro według słownika dieta to sposób odżywania się to prawdopodobnie chodzi autorce o recydywę związaną z żywieniem. Nie trzeba być jasnowidzem, aby wiedzieć, co zostanie zaproponowane. Wystarczy przeczytać opis z okładki, to tłumaczy wszystko i zdradza całą treść książki, której można się domyślić. Jednak jeśli już sięgnąć do treści książki, można się zawieść. Dlaczego?
Książka jest wypełniona wieloma ilustracjami, które mają pomóc zrozumieć temat wyłożony w sposób łopatologiczny. Osoba nielubiąca zbytnio ilustracji i szukająca Ważnych i Wiążących Odpowiedzi może to jeszcze przeżyć - to nie jest pozycja popularnonaukowa, grupa docelowa raczej nie będzie pisać na podstawie tej książki doktoratu z zakresu żywienia. Pojawiają się tabelki ułatwiające rejestrowanie zmian mojej/twojej wielkiej przemiany. To również można jakoś zaakceptować, wszak kiedy masz skończyć z dietetyczną recydywą to w jakimś stopniu robisz sobie na własne życzenie rewolucję. Pojawia się także strefa inspiracji... Czy też jak kto woli - przepisy proponowane przez autorkę jak jajko sadzone na grahamce czy pasta z bobu. Jednak nie potrafię zrozumieć, skąd wziął się w głowie autorki pomysł, że kolorowanie mandali może pomóc komuś w akceptowaniu siebie? Jasne, każdy potrzebuje rozrywki, jednak te mandale według mnie kompletnie nie pasują do podjętej problematyki. Jeśli będę potrzebować kolorować mandale, to sobie taką wydrukuję lub narysuję, nie potrzebuję jej w książce o jedzeniu i akceptacji siebie oraz jak to osiągnąć. Akceptację, nie jedzenie.
Wśród pomysłów kończących recydywę dietetyczną, które udało mi się wyłapać było między innymi wyrzucenie z siebie złych emocji związanych z odchudzaniem (może po to te mandale?) oraz nie ocenianie swojego żywienia zero - jedynkowo. Zawarto również większego rozmiaru wzmiankę o cheat food, który jest dobry dla kulturysty. W tym całym morzu odkryć niezwykłych padają też takie pomysły jak bycie sobie samemu rodzicem - skoro rodzic miał nas nauczyć zdrowych nawyków żywieniowych to w późniejszym życiu same musimy sobie radzić. Wiecie, czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał, a nawet jak nie potrafi, to może się nauczyć kierując się rozsądkiem i swoim dobrem. Przykładowo nie będzie bał się zjeść jednej czekoladki, kiedy go częstują. I przepraszam, nie Jaś a Jasia. Bo tytuł wskazuje, że Super laska, czyli ona. No właśnie...
Jak już wspomniałam, grupą docelową raczej nie będą studenci dietetyki czy podobnych kierunków. Są raczej zakompleksione nastolatki bądź trochę starsze, jednak wciąż dietetyczne recydywistki. W moim odczuciu - nawet jeśli można do mnie powiedzieć laska, z czym czuję się niekomfortowo - strasznie dyskryminuje to potencjalnych męskich odbiorców, jakby złe nawyki żywieniowe miały tylko dziewczyny. Czy dzieje się tak dlatego, że głównie wywierana jest na żeńskiej części populacji presja wyglądu lalki Barbie? Prawdopodobnie tak. Prędzej też się zauważa, kiedy dziewczyna przytyje lub przyjdzie na uczelnie w dresie. Nie ważne, czy jest jej wygodnie czy po prostu tak po ludzku zaspała, według obecnych kanonów piękna jest zaniedbana i jej do otyłości został jeden krok. Podejrzewam jednak, że autorka chciała dobrze i nie chciała panów dyskryminować. Prawdopodobnie również o wiele większym gronem odbiorców na jej blogu też są głównie panie. Tak, sprawdziłam nawet przed chwilą sekcje komentarzy pod losowymi postami - formy żeńskie przejawiają się w większości, nawet jeden z wpisów zawiera zwrot jedna z was. To może tłumaczyć zawężenie grupy docelowej.
Jednak nie należy demonizować tej pozycji. Nie trafi do każdego - ja nie znalazłam nic wartościowego dla mnie, żadnych prawd objawionych. Trudno stwierdzić, czy trafi do męskiej części potencjalnych odbiorców - autorka zwraca się głównie do żeńskiego grona. Jeśli kiedykolwiek miałabym dać ją komukolwiek to pewnie byłyby to dziewczyny omotane chęcią bycia fit w negatywny sposób... takie pytania z serii czy tragicznie niska waga przy bardzo wysokim wzroście to nie jest za dużo. Może dlatego, że autorka sama się przyznaje, że wygrała własną batalię z bulimią. Dlatego właśnie im podsunęłabym im książkę Anny Gruszczyńskiej. Aby może uświadomiły sobie (nawet, jeśli są na prostej drodze do anoreksji), że ktoś był na tej drodze. Że ktoś to przeszedł i dzieli się swoimi przemyśleniami jak zostać super laską bez konieczności przechodzenia przez piekło, w którym była. Możliwe, że nie jestem odbiorcą tej książki tylko dlatego, że rodzice wpajali mi, że muszę postępować racjonalnie w każdej możliwej sytuacji.
Reasumując. Książka będąca jednym wielkim FAQ może nie zaspokoić całkowicie czyjejś wiedzy, ale to już coś na dobry początek. Nie będzie też dobrym pomysłem na gwiazdkę jeśli jest się darczyńcą dla osoby płci męskiej, chyba że ma on sporo dystansu do siebie. Czy dałabym ją osobie, która - pomimo zdrowego wyglądu jest na prostej drodze do wyniszczenia organizmu? Pewnie tak. Mogłaby się obrazić, jednak książka pisana z punktu widzenia kogoś, kto niszczył samego siebie i dla niego to co mówi (w tym przypadku pisze) to nie są puste słowa. Czy dałabym ją sama sobie? Nie. Nie tylko dlatego, że to do mnie nie trafia, ale też dlatego, że czuję się laską grubaską i wbrew pozorom - dobrze mi z tym. I niech tak zostanie.
Zacznijmy od tytułu. A raczej jego drugiej części, która mnie zaciekawiła. dietetyczna recydywa. Skoro według słownika dieta to sposób odżywania się to prawdopodobnie chodzi autorce o recydywę związaną z żywieniem. Nie trzeba być jasnowidzem, aby wiedzieć, co zostanie zaproponowane. Wystarczy przeczytać opis z okładki, to tłumaczy wszystko i zdradza całą treść książki,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper Laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór oczywistych porad dotyczących odżywiania. Anna Gruszczyńska w tej książce nie odkryła Ameryki, nie przedstawia treści tajemnych. Nie mówi też, że wszystkie jesteśmy piękne i nic nie musimy robić. Autorka skupia się na odchudzaniu, ale poprzez zmiany w myśleniu, odżywianiu, akceptację swojego ciała i szacunek do samej siebie.
Niestety "poradnik" nie przypadł mi do gustu. Przede wszystkim nie podoba mi się sposób, w jaki książka została wydana. Mam na myśli oprawę graficzną, ale także język wypowiedzi autorki. Gdy tylko ją otrzymałam poraziła mnie jej okładka – bardzo różowa, zestawiona z intensywnym kolorem pomarańczowym. Wnętrze również pozostawia wiele do życzenia. Forma niezwykle infantylna, słownictwo w niej użyte jest mało wyszukane, wręcz banalne i dziecinne, co więcej pozycja ta przepełniona jest ilustracjami, kolorowankami, tabelkami, różnymi krojami pisma, kolorami… co daje wrażenie chaosu i niespójności.
Dla mnie to zdecydowanie nie jest poradnik, a raczej forma pamiętnika dla nastolatek zmagającymi się z nadprogramowymi kilogramami. Cieszę się, że książkę dostałam, szkoda by mi było wydać na nią nawet te 30 złotych.
Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór oczywistych porad dotyczących odżywiania. Anna Gruszczyńska w tej książce nie odkryła Ameryki, nie przedstawia treści tajemnych. Nie mówi też, że wszystkie jesteśmy piękne i nic nie musimy robić. Autorka skupia się na odchudzaniu, ale poprzez zmiany w myśleniu, odżywianiu, akceptację swojego ciała i szacunek do samej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzięki tej książce zaczęłam bardziej akceptować siebie. To dzięki niej jestem teraz pewna siebie, otwarta na nowe znajomości i gdy codziennie rano patrzę w lustro wiem, że jestem super laską! Przed przeczytaniem każdy piątek siedziałam w domu teraz wychodzę ze znajomymi bawię się i czuję się dobrze sama ze sobą.
Dzięki tej książce zaczęłam bardziej akceptować siebie. To dzięki niej jestem teraz pewna siebie, otwarta na nowe znajomości i gdy codziennie rano patrzę w lustro wiem, że jestem super laską! Przed przeczytaniem każdy piątek siedziałam w domu teraz wychodzę ze znajomymi bawię się i czuję się dobrze sama ze sobą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper laska to swego rodzaju poradnik dietetyczny. Ale nieco inny od tych, które konfigurują na rynku. Autorka - Anna Gruszczyńska, bowiem skupia się zarówno na diecie, jak i innych, równie ważnych aspektach, takich jak umysł i świadome podejście do podjęcia, jakim jest "dieta". Tutaj skutkiem ubocznym jest utrata kilogramów, a głównym celem jest nastawienie psychiczne i równowaga, emocjonalna i cielesna. Regularne ćwiczenia, silna wola oraz właściwe nastawienie. To wszystko, nasycone dużą dawką inspiracji, z pewnością pozwoli Ci na osiągnięcie wymarzonego celu - utratę wagi, z rozwagą i bez efektu jojo. Serdecznie polecam ten poradnik, gdyż świetnie mobilizuje do działania.
Wiele podobnych i równie dobrych książek znajdziecie na portalu czytampierwszy.pl
Super laska to swego rodzaju poradnik dietetyczny. Ale nieco inny od tych, które konfigurują na rynku. Autorka - Anna Gruszczyńska, bowiem skupia się zarówno na diecie, jak i innych, równie ważnych aspektach, takich jak umysł i świadome podejście do podjęcia, jakim jest "dieta". Tutaj skutkiem ubocznym jest utrata kilogramów, a głównym celem jest nastawienie psychiczne i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna pozycja dostępna na Czytam Pierwszy.
Anna Gruszczyńska nie sprzedaje Ci patentu na odchudzanie, nie każe Ci trzymać drakońskich diet, nie powie Ci co zrobić by być szczupłą. Nie będzie Cię mamić szejkami i białkiem w proszku- bo tak trzeba.
Dzięki tej książce zrozumiesz co robisz źle; jeśli masz problem z racjonalnym odżywianiem i nawykami żywieniowymi, bo u Ciebie w domu nikt nie zwracał na to uwagi. To w prosty i łatwy sposób zrozumiesz jak, nie głodzić się, żyć i korzystać z życia, a przy tym czuć się ze sobą dobrze.
'Na sylwetkę wpływa to, co robisz i jesz przez 80%czasu. Pozostałe 20% to tak zwany margines luzu.'
Przestajesz myśleć o każdym ciastku jak czymś złym; jeśli zdarzy Ci się zjeść coś zakazanego, to nie zamartwiasz się, tylko idziesz dalej!
'Szczupli ludzie częstują się, jak mają ochotę. Biorą wtedy normalną porcję, zjadają i zapominają o sprawie.'
Całkowicie zmienisz myślenie, zyskanie świetnej figury ma być czymś naturalnym i w zgodzie ze sobą, a nie drakońską dietą, która zawsze kończy się efektem jo-jo!
'Nikt o zdrowych zmysłach nie cieszy się perspektywą długiej, wyczerpującej mordęgi, która i tak kończy się zawsze płaczem, rozczarowaniem i poczuciem porażki.'
Nauczysz się kochać siebie i dbać o swoje ciało. W końcu powinnaś mu podziękować, że jest w pełni sprawne i dobrze funkcjonuje pomimo lat zaniedbań, a nawet znęcania się fizycznego; katorżniczymi ćwiczeniami i wykańczającymi głodówkami.
'Zawsze kieruj się swoim dobrem. Jeżeli TY o siebie nie zadbasz, nie zrobi tego nikt inny!'
Gruszczyńska nie pokaże Ci co robią super laski, ona wskaże Ci drogę jak samemu nią zostać i to w taki sposób, że zauważy to otoczenie. Są osoby, których sama obecność odbiera nam energię, a Ty nie chcesz być taką osobą! Dlatego koniec z hejtem! Co puścisz w świat to do Ciebie wraca. Ja osobiście nie znam żadnej szczęśliwej osoby wśród tych, które wiecznie narzekają.
'Ciągłe hejtowanie wszystkich dookoła jest jak picie trucizny...w nadziei, że zabija ona kogoś innego.'
'Życz wszystkim wkoło, bez wyjątku, jak najlepiej.[...] Sama zobaczysz, że cudownie zmieni się sposób, w jaki postrzegają cię inni, ale także to, jak ty sama postrzegasz siebie.'
Nauczysz się stopniowo wprowadzać zmiany, bo radykalne kroki mogą spowodować, że szybko się zniechęcisz. Z tygodnia na tydzień walka o lepszą Ciebie będzie przybierała większych rozmiarów (twoje rozmiary spodni będą za to sukcesywnie maleć:)
'Raz w tygodniu wyrzucaj na stałe ze swojej diety jeden przetworzony produkt i zamieniaj go na zdrowszy odpowiednik'.
Najważniejsze przesłanie to: Daj sobie czas. Powoli, naucz się kochać siebie, a będziesz z uśmiechem patrzeć na tę Super Laskę w lustrze.
'Jeżeli nie chce Ci się pracować skutecznie 'aż' rok na swoją wymarzoną figurę, będziesz musiała pracować na nią nieskutecznie przez całe życie.'
Całość napisana jest prostym językiem, bez umoralniania. Ukazany ciąg przyczynowo-skutkowy. Nie ma nierealnych obietnic w stylu: schudniesz 5kg w tydzień, 15kg w miesiąc. Zdrowe nawyki i racjonalne żywienie to klucz do sukcesu.
Podoba mi się, że książka wydana jest w formie ćwiczeń. Jest miejsce by zapisać swoje spostrzeżenia, a w poszczególnych rozdziałach wymaga się wykonanie i zapisanie zadań- to pozwala na utrwalenie zdobytej wiedzy i poznanie mechanizmów.
Dla rozrywki możemy pokolorować mandale, a jeśli nie mamy pomysłu na posiłek to znajdzie się także kilka inspiracji.
Jak dla mnie jest to dobra pozycja dla osób, które, albo nie miały wpojonych dobrych nawyków żywieniowych, albo pogubiły się w gąszczu diet. Przypomina podstawy, ale jasno określa cele i pokazuje jak planować by nasze starania nie zakończyły się słomianym zapałem czy efektem jo-jo.
Kolejna pozycja dostępna na Czytam Pierwszy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnna Gruszczyńska nie sprzedaje Ci patentu na odchudzanie, nie każe Ci trzymać drakońskich diet, nie powie Ci co zrobić by być szczupłą. Nie będzie Cię mamić szejkami i białkiem w proszku- bo tak trzeba.
Dzięki tej książce zrozumiesz co robisz źle; jeśli masz problem z racjonalnym odżywianiem i nawykami żywieniowymi, bo u...
Hejka, napisałam dzisiaj dla was recenzje najnowszej pozycji Anny Gruszyńskiej pt. „Super laska”. Dzięki niej całkowicie zmieniłam swój sposób myślenia. Zaczęłam akceptować siebie, inaczej postrzegać swoje odbicie w lustrze oraz kompleksy zmieniać w atuty. Książka ma zachęcić kobiety w różnym wieku do samoakceptacji. Uczy nas zdrowego podejścia do życia. Nie znajdziecie tam porad treningowych oraz gotowych diet (które wyniszczają organizm - tak przy okazji). „Super laska” skupia się głównie na zmianie myślenia i postrzegania samej siebie. Zawarte jest w niej mnóstwo motywujących sentencji, które z przyjemnością się czyta. Książka sama w sobie nie jest typowym poradnikiem, ponieważ oprócz tekstów autorki mamy mnóstwo praktycznych zadań oraz dużo miejsca na notatki i przemyślenia. W każdym dziale mamy mniejsze rozdziały ułatwiające dzielenie sobie naszej metamorfozy. Możemy, ale nie musimy przerabiać całej książki w jeden dzień. Najlepiej jest rozłożyć to w czasie, aby z każdym dniem pogłębiać naszą zmianę. Osobiście dzięki tej książce zaczęłam akceptować nawet moje wady. Stałam się pewniejsza siebie, odważniejsza, ale najważniejsze, że nie wstydzę nazwać się SUPER LASKĄ ❤️😊
Hejka, napisałam dzisiaj dla was recenzje najnowszej pozycji Anny Gruszyńskiej pt. „Super laska”. Dzięki niej całkowicie zmieniłam swój sposób myślenia. Zaczęłam akceptować siebie, inaczej postrzegać swoje odbicie w lustrze oraz kompleksy zmieniać w atuty. Książka ma zachęcić kobiety w różnym wieku do samoakceptacji. Uczy nas zdrowego podejścia do życia. Nie znajdziecie tam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towww.instagram.com/daria_czytaa
Anna Gruszczyńska - Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą!
7/10
71/2018
O książkach oraz blogu Anny pisałam już wcześniej, przy okazji recenzji książki "To nie jest dieta". Pisałam Wam, że spodobała mi się jej książka ze względu na luźne podejście do tematu i braku przymuszania. Super Laska jest dokładnie taka sama, ładna graficznie, przyjemna do oka, pełna zadań, które sprawiają, że czytelnik nie tylko czyta ale również działa odkrywając swoje lepsze Ja. Czy jest ona bardziej młodzieżowa? Oczywiście, że tak. Pełno w niej obrazków, grafik, zabaw i zadań niczym z gazety dla młodzieży. Najważniejsze jednak jest to, że Ania uczy samooakceptacji i przyłożenia się zamiast marudzenia.
www.instagram.com/daria_czytaa
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnna Gruszczyńska - Super Laska. Skończ z dietetyczną recydywą!
7/10
71/2018
O książkach oraz blogu Anny pisałam już wcześniej, przy okazji recenzji książki "To nie jest dieta". Pisałam Wam, że spodobała mi się jej książka ze względu na luźne podejście do tematu i braku przymuszania. Super Laska jest dokładnie taka sama, ładna graficznie,...
Po całą recenzję zapraszam na bloga: czytamjakchce.blogspot.com
Sięgając po lekturę myślałam, że to kolejny poradnik nie wnoszący nic do życia. Jednak bardzo się zdziwiłam, bo wszystko to co uważałam na temat diety drastycznie się zmieniło. Autorka nie wierzy w magiczne diety, które raz na zawsze zmienią sylwetkę. Jej mottem jest to, aby jeść nieprzetworzone jedzenie, ale z umiarem. Jeśli chcesz ważyć 50 kilogramów, jedz tak jakbyś ważyła właśnie tyle. Czy to nie proste? Jest jedno "ale". Twoja waga nie zmieni się w przeciągu miesiąca, albo dwóch. Twój organizm musi się przyzwyczaić do tej innej sytuacji, a ten proces może trwać nawet kilkanaście miesięcy.
Doskonałym pomysłem Anny Gruszczyńskiej, było przedstawienie własnego "ja", które ma wiele pytań i często nie zgadza się z tym co czyta. Często te pytania zadawałam sobie sama w głowie, a autorka jakby czytała mi w głowie i na nie odpowiadała. Książka jest pełna różnych zadań do zrobienia, takich jak rozmawianie ze swoją silną wolą, kolorowaniem obrazków czy pomysłów na śniadanie. Całość czyta się bardzo przyjemnie, a do książki przy następnym "kryzysie" spokojnie można wrócić jeszcze raz.
Zapraszam na portal: czytampierwszy.pl
Po całą recenzję zapraszam na bloga: czytamjakchce.blogspot.com
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgając po lekturę myślałam, że to kolejny poradnik nie wnoszący nic do życia. Jednak bardzo się zdziwiłam, bo wszystko to co uważałam na temat diety drastycznie się zmieniło. Autorka nie wierzy w magiczne diety, które raz na zawsze zmienią sylwetkę. Jej mottem jest to, aby jeść nieprzetworzone jedzenie, ale...
Pierwsze co zaskakuje sięgając po „Super laskę” jest wnętrze książki. Nie jest to zdecydowanie zwykły poradnik dla osób chcących zrzucić zbędne kilogramy. Jest to swego rodzaju skarbnica wiedzy, pamiętnik dla własnych myśli, frustraci i refleksji, a jednocześnie kalendarz zmiany własnego życia.
Anna Gruszczyńska w swojej książce pokazuje, że bycie super laską, to nie tylko kilogramy pokazywane przez wagę – „Bo bycie szczupłym to nie tylko kilogramy.
To przede wszystkim sposób myślenia.". Ta książka pokazuje, jak zadbać o siebie bez morderczych treningów, drogiej i ekskluzywnej diety, a w zasadzie z własnym ciałem i naturą. Ponadto autorka promuje nieprzetworzoną żywność, pokazuje, że to właśnie ona jest dla człowieka najzdrowsze ponieważ takie jedzenie jest dla nas naturalne od tysiąclecia.
„Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą!” podzielona jest na 17 tematycznych rozdziałów, w których porusza kwestię błędnego myślenia o odchudzaniu, zdrowego żywienia, dietetycznych absurdów, silnej woli i wiele innych. Każdy rozdział to swego rodzaju „przepracowanie” problemu razem z autorką. Znajdziemy w nich mnóstwo zadań – m.in. napisać list do odchudzania – pytań o własny styl życia, a także miejsca na własne przemyślenia. Całość książki jest ubarwiona licznymi wykresami, różnorodną i kolorową czcionką, a także kreatywnymi rysunkami.
Jeżeli chcecie zmienić swoje życie, swoją figurę, a przede wszystkich postrzeganie własnego siebie, to ta pozycja jest godna uwagi!
Za egzemplarz książki dziękuje www.czytampierwszy.pl
Pierwsze co zaskakuje sięgając po „Super laskę” jest wnętrze książki. Nie jest to zdecydowanie zwykły poradnik dla osób chcących zrzucić zbędne kilogramy. Jest to swego rodzaju skarbnica wiedzy, pamiętnik dla własnych myśli, frustraci i refleksji, a jednocześnie kalendarz zmiany własnego życia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAnna Gruszczyńska w swojej książce pokazuje, że bycie super laską, to nie tylko...
To jest książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, która choć raz próbowała jakiejś diety. Pani Anna w zaskakujący,choć jakby się mogło zdawać oczywisty sposób podchodzi do tematu, a wnioski jakie można wynieść z tej książki zmieniają pogląd na całe dotychczasowe żywienie. Szczególnie pomoże osobom chorym na kompulsywne objadanie się.
To jest książka, którą powinna przeczytać każda kobieta, która choć raz próbowała jakiejś diety. Pani Anna w zaskakujący,choć jakby się mogło zdawać oczywisty sposób podchodzi do tematu, a wnioski jakie można wynieść z tej książki zmieniają pogląd na całe dotychczasowe żywienie. Szczególnie pomoże osobom chorym na kompulsywne objadanie się.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą!" to książka inna niż wszystkie. Książka nie ma na celu wyrobić w nas poczucia, że jesteśmy gorsze. Nie jest to też kolejny "cudowny" poradnik mający magicznie sprawić, że będziemy szczupłe i piękne bez wysiłku. Jest to raczej lekka, przyjemna książka mająca być dla nas wsparciem w chwilach zwątpienia i pokazać, że wszystko zależy od zdrowego podejścia do kwestii naszego wyglądu. Autorka pokazuje jak zostać super laską. Jej przepis jest bardzo prosty : szczypta dystansu do siebie, łyżeczka optymizmu i 100% zdrowego myślenia. W książce znajdziemy szereg z pozoru prostych porad, o których w rzeczywistości bardzo często zapominamy w pogonii za idealną sylwetką. Autorka uswiadamia, że być może nie chodzi o to aby być idealną, wychudzoną i wymarzoną wersją siebie, a o to aby akceptować swoje wady i w rozsądny sposób dążyć do poprawy sylwetki. Książka ma bardzo oryginalną formę. Nie jest to typowy poradnik, w którym pseudospecjalista mówi nam co mamy robić kroku po kroku. W książce znajdziemy mnóstwo ciekawych zadań do wykonania, dzięki którym uda nam się zrozumieć czego tak naprawdę oczekujemy od wymarzonej wersji samej siebie. Nie brakuje w niej kolorowanek, tabelek do wypełnienia czy miejsca na nasze przemyślenia. Autorka z pewnością nie odkryła nic nowego ale udało jej się na 220 stronach umieścić kompendium wiedzy niezbędnej do zmiany naszych dietetycznych przyzwyczajeń. Być może ktoś z Was znajdzie w książce motywację do zmiany własnego życia ? Być może książka pomoże jedynie usystematyzować posiadaną już wiedzę ? A być może znajdziecie w niej kilka cennych wskazówek na przyszłość. Ja zaliczam lekturę do bardzo lekkich, przyjemnych i dających pozytywną energię.
"Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą!" to książka inna niż wszystkie. Książka nie ma na celu wyrobić w nas poczucia, że jesteśmy gorsze. Nie jest to też kolejny "cudowny" poradnik mający magicznie sprawić, że będziemy szczupłe i piękne bez wysiłku. Jest to raczej lekka, przyjemna książka mająca być dla nas wsparciem w chwilach zwątpienia i pokazać, że wszystko zależy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy kiedykolwiek próbowałyście się odchudzać, ponieważ przeszkadzały wam zbędne kilogramy czy też nieestetyczne boczki, które były powodem zakładania obszernych koszul? Jeśli tak, to niech zgadnę – w większości pewnie były to próby nieudane i prędzej czy później rzucałyście się jak dzikie zwierzęta na czekoladę! Cóż, nie ma w tym nic dziwnego, właśnie tak działa nasz organizm. Głodówkę uznaje za zagrożenie życia, tak więc niczym mały chochlik próbuje was przekonać do tego, abyście uzupełniły niezbędne kalorie. A co z tymi wszystkimi dietami? Unikanie tłuszczów, węglowodanów, 1400, 1300, 1200 kalorii i to sławne: „Tego nie możesz, tego też nie, a najlepiej jedz same marchewki albo w ogóle nic”? Z Super laską mówimy temu stop!
CZY TO KSIĄŻKA TYLKO DLA TYCH, KTÓRZY CHCĄ SIĘ ODCHUDZAĆ?
Zdecydowanie nie! To także książka dla tych, którzy chcą po prostu zdrowo żyć, a się przy tym zbytnio nie natrudzić! Ja sama nie jestem teraz na żadnej diecie odchudzającej, a jednak z chęcią zerknęłam do tej lektury, aby zobaczyć, czy przypadkiem nie ma tam czegoś interesującego, co zmieniłoby mój sposób patrzenia na dietetykę. Śmiało można powiedzieć, że to taki motywujący poradnik tego, jak nie być i nie zostać „laską grubaską”. Okazuje się, że nie trzeba w to wkładać znowu tak wiele wysiłku, po prostu wystarczy… słuchać własnego organizmu! I właśnie to jest takie niesamowite w tej lekturze. To, że nie narzuca nowoczesnych trików odchudzających, nie zabrania całkowicie słodyczy i fast foodów, ale uczy, jak jeść i żyć mądrze, aby w przyszłości nie mieć problemów zdrowotnych, a przy okazji czuć się dobrze ze samym sobą. Muszę przyznać, że ja sama przetestowałam niektóre z rad, którymi uraczyła nas autorka poradnika, dzięki temu od tygodnia nie narzekam na burczenie brzucha i nie objadam się jak ktoś, kto był na głodówce przez kilka dni. Czyżby w końcu powstał poradnik, który nauczy nas, jak łatwo schudnąć albo po prostu utrzymać wagę bez zbędnych udziwnień? Myślę, że to całkiem możliwe!
NOWOCZESNE PODEJŚCIE DO SPRAWY – WADY I ZALETY
Tak jak widzicie, książka rzeczywiście podchodzi do sprawy bardzo nowocześnie, jednak nie wykłada nam wszystkiego na talerzu. Nie pokazuje, jakie ćwiczenia mamy wykonywać i nie pokazuje nam również, jak mamy gotować, żeby być super fit. To po prostu poradnik motywujący, który ma nas zmusić do podjęcia się tego długiego procesu stawania się lepszą wersją siebie, uzupełniony o rady i dokładne tłumaczenia pewnych procesów zachodzących w naszym ciele. Bardzo podoba mi się prostota i przejrzystość tego poradnika, poza tym miło, że nie jest to taka sztywna i zasadnicza treść – autorka podchodzi do tego z energią, czasem z żartem, a przede wszystkim z dobrymi i ciekawymi porównaniami, które łatwo zapadają nam w głowie. To ktoś, kto traktuje nas jak dobrą koleżankę i wcale nie jesteśmy oburzeni tym książkowym spoufalaniem się, uwierzcie mi. Nastąpiło tu ciekawe zagranie psychologiczne – czujemy się, jakbyśmy słuchały naszej przyjaciółki-motywatorki, na dodatek takiej, która dokładnie nas zna, bo wie, jakie możemy mieć wątpliwości.
Podobało mi się, że nasze oczy nie były męczone wyłącznie treścią, ale również licznymi i to całkiem ładnymi obrazkami. Jedyne moje zastrzeżenie wobec nich jest takie, że za często się powtarzały – mogło być trochę bardziej różnorodnie, ale to taki szczególik, który innym czytelnikom wcale nie musi przeszkadzać w odczycie.
Autorka potrafi zaciekawić i skłonić do tego, aby coś zmienić albo – jak w moim przypadku – po prostu coś wypróbować. Dzięki niej ze skrajnego zmartwienia, że zjem danego dnia za dużo, przeszłam w zgodę z moim żołądkiem – można powiedzieć, że nawiązaliśmy pewien układ.
Być może nie korzystałam z motywacyjnego sposobu, który polegał na ręcznym odpowiadaniu na zadane pytania, ale wiem, że to bardzo przydatne dla kogoś, kto rzeczywiście może chcieć zrzucić zbędne kilogramy.
To, co mi nie zagrało w książce, to mandale, które trzeba było kolorować – wiem, że rysowanie uspokaja, ale… po co takie coś w motywującej książce? Nie mogłam tego odgadnąć. Nawet spróbowałam jedną z nich pomalować, ale już po chwili zaczęłam się śmiać i przerwałam, bo nie miało to dla mnie najmniejszego sensu. Uważam również, że jeżeli chodzi o przepisy, powinno być ich albo więcej, albo… wcale. Po co te kilka dań, które prawdopodobnie i tak nikogo nie zainspirują, tym bardziej, że nie były to takie znowu przystępne wersje tego, co mamy w swoich domach – na pewno trzeba by było wybrać się do sklepu po jakieś nowości i to nie zawsze takie tanie (studentom odradzam!), co może lekko zniechęcić. Mam wrażenie, że niektóre rzeczy istniały tu właśnie po to, aby zapchać wolne strony, a po co? Ta książka sama wywalczyła sobie drogę swoją treścią, która była zwyczajnie ciekawa! Ja sama przez kilka kolejnych dni mówiłam każdemu, kogo napotkałam, co w niej takiego przeczytałam i co mnie zainspirowało!
NO, TO POLECASZ, CZY NIE?
Polecam, ale tym osobom, które naprawdę będą chciały coś w życiu zmienić – a nie chodzi tu wyłącznie o żywienie czy uprawianie sportu, bo to także poradnik tego, jak organizować sobie czas i jak po prostu żyć. Oczywiście musicie pamiętać, że autorka nie oferuje wam szybkiego zrzucenia wagi. To proces dosyć długi – w przeciwieństwie do tych wszystkich diet, na których łatwo można zrzucić kilogramy – jednak skuteczny. Nie jestem w stanie ocenić, czy to rzeczywiście działa, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby spróbować, prawda? Na pewno będziecie się czuć bardziej komfortowo niż na improwizowanych głodówkach i udziwnionych dietach, zaufajcie mi. Bo wcale nie trzeba tak wiele, aby coś w swoim stylu życia zmienić.
http://demoniczne-ksiazki.blogspot.com/2018/09/nietypowy-poradnik-odchudzania-anna_12.html
Czy kiedykolwiek próbowałyście się odchudzać, ponieważ przeszkadzały wam zbędne kilogramy czy też nieestetyczne boczki, które były powodem zakładania obszernych koszul? Jeśli tak, to niech zgadnę – w większości pewnie były to próby nieudane i prędzej czy później rzucałyście się jak dzikie zwierzęta na czekoladę! Cóż, nie ma w tym nic dziwnego, właśnie tak działa nasz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Super Laskę” dorwałam od mojej przyjaciółki. Uznałam, że to będzie całkiem niezła lekturka, szczególnie, że należę do kobiet borykających się z tuszą (poprzez kwestię zdrowotne, nie obżarstwo) i wiecznie obiecujących sobie dietę i schudnięcie.
Przyjemna oprawa graficzna jaką dostała owa pozycja jest zupełnie na plus, nawet jeśli jest to moc tabelek, ilustracji czy też różnych innych 'polecajek' na temat tego jak utrzymać jednolitą wagę. Nie koniecznie spodziewałam się poradnika w takiej formie, aczkolwiek nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dobrze, że są autorzy, którzy dzielą się swoją wiedzą na temat odpowiedniego sposobu odżywania itp. spraw, jednakże jako osoba, której ciężej jest zrucić zbędne kilogramy z racji chorób tarczycy czy też cukrzycy - poczułam się jak typowy pasztet. A przecież nie czuję się zaniedbana czy też gorsza, bo mam tuszę. Nie można też ukryć, że jak sama pani Anna zaznacza, nie ma tam w sumie żadnych nowości czy też zaskakujących informacji. Niestety to sprawia, że książka wcale nie wyróżnia się na tle innych tego typu pozycji.
Tak czy siak jeśli ktoś potrzebuje takiego dopingu w stylu takiego poradnika – przewodnika to śmiało może złapać za tę książkę :)
„Super Laskę” dorwałam od mojej przyjaciółki. Uznałam, że to będzie całkiem niezła lekturka, szczególnie, że należę do kobiet borykających się z tuszą (poprzez kwestię zdrowotne, nie obżarstwo) i wiecznie obiecujących sobie dietę i schudnięcie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna oprawa graficzna jaką dostała owa pozycja jest zupełnie na plus, nawet jeśli jest to moc tabelek, ilustracji czy też...
Dzisiaj modne jest bycie fit. Unikanie glukenu i przechodzenie na mniej lub bardziej drakońskie diety. Kiedy widzi się idealne i wystylizowane zdjęcia niektórych dziewczyn, łatwo jest popaść w kompleksy. A tymczasem każda babka jest świetną laską. I to bez katowania się dietami. Co trzeba zrobić? Przede wszystkim zacząć myśleć i zmienić nieco swoje nawyki żywieniowe.
Cieszę się, że autorka nie stara się nikomu udowodnić, że po przeczytaniu jej książki nasz światopogląd na zawsze się zmieni, bo jeśli nie będziemy pracować nad sobą, na nic zdają się jej rady.
Wiele kobiet w siebie nie wierzy. Widzi wyłącznie swoje niedoskonałości i wstydzi się tego, jak wygląda. Tak, mam rozstępy i blizny, ale każdy znak na moim ciele przypomina mi o pewnych rzeczach, przez które musiałam przejść, żeby być w tym punkcie mojego życia, w którym aktualnie się znajduję. Jeśli brakuje Wam wiary w siebie, to jest książka dla Was. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że Anna Gruszczyńska nie krytykuje, a motywuje. Podchodzi do sprawy w bardzo rozsądny sposób. Nie mówi, że jednorazowa dieta zdziała cuda, bo to da tylko chwilową ulgę. Jeśli człowiek nie zmieni swojego sposobu odżywiania i bycia, nie będzie w stanie żyć zdrowo.
Książkę uzupełniają ilustrację i ćwiczenia, dzięki którym na przykład możemy wymyślić dla siebie posiłek. To nie jest typowy poradnik dla osób, które chcą być fit. To książka, dzięki której można zrozumieć, że jeden kawałek pizzy czy ciasto nie są gwoździem do trumny. Można je jeść, ważne tylko, by zachować w tym umiar. I nie zapominajcie przy tym o ruchu. On też jest bardzo ważny.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą książką i polecam ją wszystkim kobietom, które chcą coś w swoim życiu zmienić. Drogie Panie, Wasz wiek nie gra znaczenia, to publikacja dla wszystkich kobiet. Jest napisana w prosty, zrozumiały sposób i sprawia, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad pewnymi kwestiami.
www.czytelnia-mola-ksiazkowego.pl
Dzisiaj modne jest bycie fit. Unikanie glukenu i przechodzenie na mniej lub bardziej drakońskie diety. Kiedy widzi się idealne i wystylizowane zdjęcia niektórych dziewczyn, łatwo jest popaść w kompleksy. A tymczasem każda babka jest świetną laską. I to bez katowania się dietami. Co trzeba zrobić? Przede wszystkim zacząć myśleć i zmienić nieco swoje nawyki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Szczupła osoba, owszem, poczęstuje się ciastem, pójdzie na pizzę, pominie trening,
ale to nie jest jej norma!
Normą dla niej jest racjonalne odżywianie i ruch.
Jej świat nie jest czarno-biały: albo robię wszystko na 100% albo nie robią tego WCALE!"
Powiem szczerze, że jestem mega, pozytywnie zaskoczona tą książką. Już przyglądając się samej okładce możemy się domyśleć, że będzie to inna lektura niż popularne dietetyczne książki.
Jak zostać super laską?
To pytanie zadaje sobie wciąż bardzo wiele kobiet w różnym wieku. Ta książka zmieni wasze spojrzenie na fit świat.
"Decydujesz, że taka jesteś, a potem zachowujesz się w zgodzie z tą decyzją.
Bo bycie szczupłym to nie tylko kilogramy.
To przede wszystkim sposób myślenia."
"Super laska" tłumaczy jak w prosty i łatwy sposób dążyć do odpowiedniej wagi ciała bez radykalnych diet i morderczych treningów. Książka podzielona jest tematycznie na 17 rozdziałów. Od od-ważania, poprzez optymalną wagę, dietetyczne absurdy, zdrowe czyli naturalne i inne. Poruszane są tu ważne, wydające się z pozoru łatwe tematy, jednak nie każda z nas zdaje sobie z tego sprawę.
Książka w jakiś sposób dowartościuje każdą kobietę. Nie trzeba być top modelką, żeby być super laską, całe piękno jest w naszym środku. Całą naszą piękność musimy wydobyć z naszego wnętrza, wtedy wszystko inne będzie łatwiejsze. Uczy dystansu do siebie, co w tych czasach jest ciężką sztuką.
"Ciągłe hejtowanie wszystkich dookoła jest jak picie trucizny...
w nadziei, że zabija ona kogoś innego."
Przyjemny poradnik napisany z humorem, który czyta się bardzo szybko, przekazuje to, co tak na prawdę wiemy, jednak tylko nam się wydaje, że to nowe wiadomości. Dzięki niej czytelnik nabierze dystansu do siebie :)
Ta lektura zdecydowanie jest super pozycją i można ją podarować komuś w prezencie.
Polecam:)
Za swój egzemplarz dziękuję wydawnictwu :)
"Szczupła osoba, owszem, poczęstuje się ciastem, pójdzie na pizzę, pominie trening,
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toale to nie jest jej norma!
Normą dla niej jest racjonalne odżywianie i ruch.
Jej świat nie jest czarno-biały: albo robię wszystko na 100% albo nie robią tego WCALE!"
Powiem szczerze, że jestem mega, pozytywnie zaskoczona tą książką. Już przyglądając się samej okładce możemy się...
"Super Laska" autorstwa Anny Gruszczyńskiej to poradnik, ale i pamiętnik, w którym głównym bohaterem jesteśmy my sami. Bardzo zaskoczyła mnie forma w jakiej jest wydana. Mianowicie sami możemy ją uzupełniać.
Książka stworzona przez Panią Anię skierowana jest przede wszystkim do osób, które chcą zrzucić parę kilogramów, ale i do osób, które chcą zaakceptować i pokochać siebie. Nie jest to puste gadanie ze strony autorki, jest ona doświadczoną kobiet, pisze to co samej jej się przytrafiło podczas chorowania na bulimie i co jej pomogło.
Zdecydowanie czytanie umilają cudowne obrazki, choć i bez nich książkę można pochłonąć w kilka chwil. A prosty język jakim została napisana trafi do nas nawet, gdy doskwierać będzie brak sił.
Książka jest odpowiednia nawet dla osób chorych na zaburzenia odżywiania. Uczy jak pokochać własne ciało i duszę. Jak jeść nieprzetworzone jedzenie jak żyć na co dzień.
W środku znajdziemy mandale, przepisy na posiłki, mega dawkę motywacji i informację, niby znane, a jednak nie.
"Super Laska" autorstwa Anny Gruszczyńskiej to poradnik, ale i pamiętnik, w którym głównym bohaterem jesteśmy my sami. Bardzo zaskoczyła mnie forma w jakiej jest wydana. Mianowicie sami możemy ją uzupełniać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka stworzona przez Panią Anię skierowana jest przede wszystkim do osób, które chcą zrzucić parę kilogramów, ale i do osób, które chcą zaakceptować i pokochać...
Recenzja na: https://mybooksandpoetry.blogspot.com/2018/08/recenzja-super-laska-skoncz-z.html
Z reguły nie czytam poradników, a już te z półki o odchudzaniu omijam szerokim łukiem. Są one dla mnie źródłem dochodu dla autorek i nabijaniem ludzi w wielką butelkę. Inaczej było z książką "Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą", a zmianę poczyniła sama autorka. Kobieta która latami zmagała się z bulimią, która zawalczyła o siebie i zwyciężyła. Teraz walczy o nas. Dlatego po tę pozycję sięgnęłam bardzo chętnie i cieszę się, że wydawnictwo SQN umożliwiło mi jej przeczytanie.
Pani Ania, jak wspomniałam na wstępie na własnej skórze przekonała się czym są zaburzenia odżywiania. By ustrzec (i pomóc w chorobie) inne kobiety założyła fantastyczny blog Wilczo głodna i zaczęła pisać książki. W moje ręce dostała się najnowsza z nich.
Tym co spodobało mi się najbardziej jest forma książki. Autorka zwraca się bezpośrednio do nas, do każdej z osobna. To bardzo istotna interakcja, która wpływa na wewnętrzne motywacje. Każde słowo sprawia, że można poczuć się ważną, docenioną i wyjątkową.
Język jakim posługuje się autorka jest prosty, konkretny i zrozumiały dla największego laika. Pani Ania stwierdza wiele faktów, często znanych (o których przypomina), nikogo nie ocenia. Cały tekst w odbiorze jest po prostu ciepły i przyjazny, i choć to tylko moje odczucia, uważam że większość czytelniczek to potwierdzi.
W tym poradniku, w przystępny sposób zaprezentowano główne grzechy odchudzania. Autorka wyjaśnia co się dzieje z organizmem osoby odchudzającej się a przede wszystkim z jej umysłem. Książka otwiera oczy na wiele istotnych kwestii, o których zapominamy walcząc o 'zdrową sylwetkę'.
Autorka uzasadnia dlaczego diety są tylko przejściowe a zdrowy tryb życia to jedyny sposób na ładną sylwetkę, piękne ciało i zdrowy umysł - tak właśnie umysł, ponieważ przede wszystkim odchudzamy się w głowie, wytwarzając w podświadomości zdrowe nawyki.
"Ważne cele mają swoją cenę, którą trzeba zapłacić w całości."
Bardzo ciekawym rozwiązaniem są miejsca, które możemy wypełnić indywidualnie. Znajdziecie tutaj tabelki, miejsce na notatki, kolorowanki a nawet puzzle! Możecie także napisać list do... przekonajcie się same.
Cały wygląd ocieplają urocze ilustracje autorstwa Angeliki Szczepaniak, które również działają na wyobraźnię.
Odchudzanie to nie restrykcyjna dieta lecz przede wszystkim racjonalne żywienie i zmiany w myśleniu. Jednak to co jeszcze bardziej istotne to szacunek jakim obdarzamy same siebie. Samoakceptacja jest kluczem do wielu dobrych rzeczy, które spotykają nas w życiu. Mamy siłę do zmiany zachowania, do pokazania tego co najlepsze w pracy czy w domu;... bo wielką siłą jest popatrzeć w lustro i spojrzeć na siebie z uznaniem. Nie trzeba siebie kochać, ale już polubić warto - wtedy wszystkie działania jakie podejmiemy zakończą się sukcesem. Cieszę się, że przypomniano mi o tym na kartach tej książki.
" Tłuszcze i węglowodany nie tuczą. Tuczy restrykcyjna dieta,
która zawsze kończy się atakiem objadania i efektem jo-jo!"
Myślę, że jedną z lepszych rekomendacji jest to co powiedziała moja koleżanka, która chciała dowiedzieć się, kiedy "Super laska" trafi do księgarń. Usłyszałam wtedy, że ma 'wewnętrzne pragnienie posiadania' tej książki, już sam opis i kilka zdjęć z mojego Instagrama spowodowało, że chciała ją przeczytać. Jest coś co przyciąga do tego poradnika jak magnez.
Mimo, że sama próbowałam przejść na dietę tylko raz czy dwa (niezbyt skutecznie) to kiedy tego najmniej oczekiwałam organizm sam zareagował, po terapii hormonalnej w 2 miesiące 'spadło' ze mnie 7kg wody... Niemożliwe? A jednak. Niedawno przez stres straciłam 6kg. ale po roku właściwego odżywiania (m.in. owoce i warzywa ze swojego ogródka) te 6 kg wróciło na swoje miejsce - niesamowite? Tak. W poradniku znajdziecie podobne wnioski, jakoby kluczem do sukcesu było właśnie zdrowe, nieprzetworzone jedzenie. Zgadzam się z tym w 100 %.
"Optymalna waga jest zapisana w genach. Organizm zawsze dąży do tego,
by ją utrzymać. Nie przeszkadzaj mu w tym ani restrykcyjnymi dietami,
ani śmieciowym jedzeniem, a wszystko będzie dobrze."
Jestem bardzo zadowolona z lektury, bo poza oczywistymi rzeczami, autorka przekazuje wiele motywacyjnych rozmyślań i złotych rad, które zmieniają sposób myślenia.
Najlepszym podsumowaniem jest kolejny cytat z książki:
„Przecież gdyby dieta przynosiła pożądane efekty, każdy przeszedłby na nią raz, schudł, a potem zajął się innymi sprawami!
Przemysł dietetyczny to jeden z najbardziej dochodowych biznesów na świecie.
Jego zadaniem jest uzależnić nas od odchudzania”.
Rozsądek w każdym działaniu to coś najbardziej istotnego, jak wiadomo wszystko jest dla ludzi - tylko z umiarem. Tego Wam i sobie życzę. Mądrości w postępowaniu, rozsądku w działaniu, przemyślanych decyzji by dbać o to co dla nas najcenniejsze - nasze zdrowie.
Recenzja na: https://mybooksandpoetry.blogspot.com/2018/08/recenzja-super-laska-skoncz-z.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ reguły nie czytam poradników, a już te z półki o odchudzaniu omijam szerokim łukiem. Są one dla mnie źródłem dochodu dla autorek i nabijaniem ludzi w wielką butelkę. Inaczej było z książką "Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą", a zmianę poczyniła sama autorka. Kobieta...
Sięgnęłam po "Super laskę" z powodu opisu na odwrocie dotyczącego powrotu do spożywania nieprzetworzonych produktów, czyli spożywania tego co dla nas najlepsze. Dlatego wnętrze książki nieco mnie zaskoczyło, ponieważ okazało się przede wszystkim poradnikiem dla osób mających problemy z utrzymaniem właściwej wagi ciała. Sporo znajdziemy w niej rad czerpanych z doświadczeń autorki, ale też informacji o zaburzeniach w odżywianiu, czy akapitów mających motywować do zmiany nawyków.
Książka napisana jest prostym językiem, z masą obrazków, tabelek, i przepisów, które mają być pomocne dla każdej osoby pragnącej zmienić coś w swoim życiu na lepsze. To co bardzo mi się spodobało, to że autorka nie obiecuje cudów na wierzbie i efektów po tygodniu stosowania jej zaleceń. Pisze, że to od nas zależy, czy zmienimy coś na lepsze w swoim życiu i zaczniemy dostarczać swojemu organizmowi energię ze zdrowego pożywienia. Uzyskanie właściwej wagi ma być pochodną właściwego stylu życia i konsekwencji w stosowaniu właściwych nawyków.
Można powiedzieć, że wszystkie informacje i rady zebrane w tej książce są oczywiste, jednak jak pisze autorka "Wiedza, którą właśnie zdobyłaś, jest świeża i wydaje ci się oczywista. Jednak niedługo, za parę miesięcy, możesz zapomnieć o tych prostych prawdach i wpaść w stare koleiny złych nawyków". Dlatego warto wracać do książki co jakiś czas, odświeżyć sobie rady w niej zawarte i zweryfikować swoje nawyki.
www.czytampierwszy.pl
Sięgnęłam po "Super laskę" z powodu opisu na odwrocie dotyczącego powrotu do spożywania nieprzetworzonych produktów, czyli spożywania tego co dla nas najlepsze. Dlatego wnętrze książki nieco mnie zaskoczyło, ponieważ okazało się przede wszystkim poradnikiem dla osób mających problemy z utrzymaniem właściwej wagi ciała. Sporo znajdziemy w niej rad czerpanych z doświadczeń...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO tej książce można powiedzieć krótko i zwięźle i uważam, że to wystarczy. Nie znaczy to jednak, że ta wypowiedź będzie negatywna. Wręcz przeciwnie.
W końcu ktoś napisał coś mądrego. Dodatkowym plusem jest fakt, że napisał to w bardzo przystępny sposób. Jaśniej się już tego wszystkiego powiedzieć nie da. Na początku styl książki aż mnie nieco drażnił, bo czułam się jakbym była dzieckiem. Tak, autorka tłumaczy nap zasady odchudzania jakby mówiła do dziecka. Po chwili już się do tego przyzwyczaiłam i nie przeszkadzało mi to w dalszym czytaniu.
Jeśli chodzi o przekaz tej książki to powiem tak: osobiście nie dowiedziałam się niczego nowego, bo informacje zebrane w książce są ogólnodostępne w Internecie. Sądzę jednak, że dobrze, że ktoś zebrał je w jedno miejsce. Preferuję zdrowy styl życia, ale pisząc "zdrowy" nie mam na myśli jedzenia bio sałaty i popijania jej wodą. "Zdrowy" dla mnie oznacza przede wszystkim zdrowe podejście. Jak słyszę słowa "chwilowa dieta", "liczenie kalorii" i "ponowne odchudzanie" to mnie to bardzo, ale to bardzo denerwuje. Można żyć zdrowo nie traktując jedzenia jak wroga i nie przejmując się zjedzonym ciastkiem. O tym właśnie jest ta książka. W tym poradniku nie znajdziecie kolejnej cud diety. Tutaj dostaniecie coś lepszego. Autorka uświadomi Was jak czerpać przyjemność z jedzenia nawet jeśli obecnie chcecie zgubić kilka kilogramów.
Zdecydowanie polecam ten poradnik. Jeśli Wasza matka, siostra lub przyjaciółka po raz kolejny męczy się na diecie podrzućcie jej tę lekturę. To będzie przydatny i mądry prezent.
O tej książce można powiedzieć krótko i zwięźle i uważam, że to wystarczy. Nie znaczy to jednak, że ta wypowiedź będzie negatywna. Wręcz przeciwnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW końcu ktoś napisał coś mądrego. Dodatkowym plusem jest fakt, że napisał to w bardzo przystępny sposób. Jaśniej się już tego wszystkiego powiedzieć nie da. Na początku styl książki aż mnie nieco drażnił, bo czułam się jakbym...
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
Przed Wami "Super laska", czyli poradnik dla tych, którzy teoretycznie chcą schudnąć. W praktyce jednak dla tych, którzy oczekują tylko pomocy w zmianie nawyków i dowartościowania się, a i to niekoniecznie. Książka jest przede wszystkim zbiorem złotych myśli, a właściwie kilku, które nieustannie się powtarzają. Chyba tylko po to żebyśmy lepiej zrozumieli, czy lepiej wbili to sobie do głowy. Wszystko to są takie oczywistości... serio. Może kilka rad jest naprawdę cennych i ktoś może o tym nie wiedzieć. Reszta to jednak tylko luźna, motywacyjna pogadanka.
W książce fajne jest to, że autorka zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Wspiera i znajduje rozwiązania, które ja uważam chyba za średnio mądre, ale co ja tam wiem..😂
Podoba mi się też, że "Super laska" to nie tylko poradnik, ale też dziennik walki z kilogramami. To on będzie świadkiem potu, łez i krwi... pod warunkiem, że zdecydujecie się na trochę inne rozwiązanie niż podaje autorka.
W ogólnym rozrachunku pomysł był dobry, ale ja szczerze wątpię, by ktoś pokonał kilogramy tylko dzięki temu poradnikowi.
Izabela Nestioruk
www.ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed Wami "Super laska", czyli poradnik dla tych, którzy teoretycznie chcą schudnąć. W praktyce jednak dla tych, którzy oczekują tylko pomocy w zmianie nawyków i dowartościowania się, a i to niekoniecznie. Książka jest przede wszystkim zbiorem złotych myśli, a właściwie kilku, które nieustannie się powtarzają. Chyba tylko po to...
Restrykcyjne diety nie pomagają – mimo usilnych starań nie potrafisz utrzymać swojej idealnej wagi. Wydaje Ci się, że nie masz silnej woli? Bzdura! Po prostu musisz zmienić swój sposób myślenia o odchudzaniu.
Ponieważ mam w rodzinie osobę studiującą dietetykę w moje ręce wpadła dość nietypowa – jak na mnie – pozycja. „Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą” to poradnik autorstwa Anny Gruszczyńskiej, blogerki po przejściach, która stara się pomagać kobietom zdrowo odżywiać i myśleć o sobie w zdrowy sposób. Wprawdzie słyszałam o niej już przed sięgnięciem po tę różową książkę, ale nigdy nie zagłębiałam się w jej poglądy. I choć sama tematyka nie była dla mnie szczególnie interesująca to muszę przyznać, że „Super laska” to całkiem niezły, choć niepozbawiony wad poradnik.
To, co zaskoczyło mnie po otwarciu książki to jego forma. „Super laska” jest połączeniem zwykłego poradnika z bardzo uroczymi ilustracjami z książką pokroju „Zniszcz ten dziennik”, która proponuje czytelnikowi różnego typu zadania.
I tu właśnie zaczyna się mój pierwszy problem z tym tytułem. Choć po otwarciu wygląda naprawdę ładnie to osobiście uważam, że niektóre z elementów do wypełniania są po prostu zbędne. Jak najbardziej rozumiem, po co wewnątrz znajdują się miejsca do wypełniania, dzienniki i tak dalej, ale poza tym wewnątrz znajdziemy co najmniej kilkanaście stron z dopiskiem „Zapisz, aby nie zapomnieć”, a po jednej z sekcji za każdym razem dostajemy dwa mandale do pokolorowania i jakąś „łamigłówkę”, która niekoniecznie związana jest z jedzeniem (np. labirynt). Mam wrażenie, że te elementy zostały wsadzone tu trochę na siłę, byle wypełnić wydane: autorka w żaden sposób nie argumentuje, dlaczego mamy to wypełniać i kolorować, dlatego nijak ma się to do treści książki.
Sam tekst Gruszczyńskiej jest bardzo lekki, przystępny i sympatyczny. Ponadto choć nie jestem dietetykiem mam wrażenie, że jej rady są bardzo bezpieczne, a przy tym logiczne i konkretne, przez co naprawdę mogą pomóc osobom niepotrafiącym zrzucić zbędnych kilogramów. Autorka przykłada dużą wagę nie tyle, co do samego jedzenia, a do zmiany sposobu myślenia o nim i o swoim ciele. Jednocześnie poradnik jest napisany dość konkretnie: choć zawiera dużo informacji, tekstu wewnątrz nie ma aż tak wiele, bo większą część miejsca zajmują ilustracje.
Poza zwykłą treścią w „Super lasce” znajdują się zielone strony z dość łatwymi, zdrowymi przepisami – to bardzo przyjemny dodatek i szczerze mówiąc, sama mam ochotę coś z przedstawionych posiłków przygotować. Szczególnie, że w większości nie są szczególnie wymyślne i nawet jeśli danego składnika nie mamy w domu to bez problemu możemy go zakupić.
„Super laska” to przyjemny poradnik, który powinien spodobać się przede wszystkim nastolatkom i młodym kobietom: jego przystępna forma sprawia, że raczej nie zrazi, a może faktycznie pomóc w zmianie nastawienia. Oczywiście, dojrzałe osoby również mogą tu coś dla siebie znaleźć (same w sobie rady Gruszyńskiej są bardzo uniwersalne, niezależne od płci, czy wieku), ale mam wrażenie, że stosunkowo naiwne ilustracje i to, w jaki sposób autorka zwraca się do czytelniczki niekoniecznie wzbudzi sympatię osoby nieprzyzwyczajonej do dość „blogowej” formy treści.
Restrykcyjne diety nie pomagają – mimo usilnych starań nie potrafisz utrzymać swojej idealnej wagi. Wydaje Ci się, że nie masz silnej woli? Bzdura! Po prostu musisz zmienić swój sposób myślenia o odchudzaniu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPonieważ mam w rodzinie osobę studiującą dietetykę w moje ręce wpadła dość nietypowa – jak na mnie – pozycja. „Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą” to poradnik...
Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór bardzo oczywistych prawd, o których niby wiemy, niby sie stosujemy ale i tak dbanie o siebie i odchudzanie nam nie wychodzi. Autorka uświadamia nas -czytelnikowi, że odchudzanie, diety nie są wcale takie dobre.Ta książka to bardzo interesujący i równie inspirujący poradnik w którym znajdziemy wiele praktycznych porad i sugestii by zmienić swoje nawyki żywieniowe jak i samo myślenie. Autorka znakomicie ukazała jak można w zdrowym i stopniowym procesie, osiągnąć zadowalający nas cel.
Więcej na blogu: http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2018/08/73-recenzja-super-laska-skoncz-z.html
Super laska. Skończ z dietetyczną recydywą zawiera zbiór bardzo oczywistych prawd, o których niby wiemy, niby sie stosujemy ale i tak dbanie o siebie i odchudzanie nam nie wychodzi. Autorka uświadamia nas -czytelnikowi, że odchudzanie, diety nie są wcale takie dobre.Ta książka to bardzo interesujący i równie inspirujący poradnik w którym znajdziemy wiele praktycznych porad...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper Laska - Skończ z dietetyczną recydywą to książka dla mnie! Początkowo myślałam, że jest zupełnie odwrotnie. Zdałam sobie sprawę, że nie potrafię jeść. Ale nie w tym sensie, że nie wiem jak posługiwać się łyżką, nożem i widelcem. Jem nieodpowiedzialnie, impulsywnie, popadam w skrajności. Potrafię kilka dni trzymać się „diety”, a w weekend jak podwinie mi się noga, zjem ciastko, jedno - drugie – całą paczkę. I koniec postanowienia. Wszystko albo nic. I tak w kółko.
Anna Gruszczyńska w tej książce nie odkryła Ameryki, nie przedstawia treści tajemnych. Nie mówi też, że wszystkie jesteśmy piękne i nic nie musimy robić. Autorka skupia się na odchudzaniu, ale poprzez zmiany w myśleniu, racjonalnym odżywianiu, akceptację swojego ciała i szacunek do samej siebie. Bo bycie super laską to nie dążenie i osiągniecie rozmiaru XS.
„Czy szczupłe osoby faktycznie przejmują się każdym posiłkiem ? Jak radzili sobie ludzie przed odkryciem kalorii, suplementów czy nawet zegarów ?”
Książka jest bardzo fajnie wydana, estetyczna, zachęcająca do sięgnięcia po nią. Zawiera fantastyczne grafiki, ilustracje, tabelki do uzupełnienia, przepisy i miejsca na własne notatki. Dużo właściwej treści i interakcja z czytelnikiem. Motywację można czerpać garściami.
Polecam Super Laskę każdemu kto wciąż decyduje się na mordercze diety, zakazy i nakazy. Skończcie z dietetyczną recydywą!!
Książkę przeczytałam dzięki www.czytampierwszy.pl .
Super Laska - Skończ z dietetyczną recydywą to książka dla mnie! Początkowo myślałam, że jest zupełnie odwrotnie. Zdałam sobie sprawę, że nie potrafię jeść. Ale nie w tym sensie, że nie wiem jak posługiwać się łyżką, nożem i widelcem. Jem nieodpowiedzialnie, impulsywnie, popadam w skrajności. Potrafię kilka dni trzymać się „diety”, a w weekend jak podwinie mi się noga, zjem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toREWELACJA CZY REWOLUCJA?
Człowiek współczesny to jest bardzo dziwny stwór. Neandertalczyk miał w nosie diety: jadł, kiedy coś dogonił, potem gonił żeby jeść i nadwagą się nie przejmował. Współcześnie półki uginają się od nadmiaru jedzenia. Znacie ten widok: dłuuuuugi regał w markecie, a na nim tylko płatki do mleka! Setki! Różne rodzaje, smaki, kolory, składniki. No zgłupieć można. Tyle żarcia, a my się masowo odchudzamy, bo zagraża nam plaga otyłości. Wszędzie jedzenie, a my za wszelką cenę chcemy wyglądać jak wieszaki na ubrania. Dokoła istny raj żywieniowy, a my się głodzimy. Widzicie to wariactwo?! No dobrze, nadmierna waga może prowadzić do problemów ze zdrowiem, ale czy nie lepiej byłoby zamiast żyć w więzieniu diety, po prostu polubić siebie? I o tym – między innymi- jest kolejna książka Ani Gruszczyńskiej: „Super laska”.
Mam na regale poprzednią książkę Gruszczyńskiej, „To nie jest dieta”, więc sięgnięcie po kolejną to wynik myślenia: znam, lubię, przeczytam. I tylko ten tytuł… Nigdy, ani przez chwilę, nie pomyślałam, że jestem „super”, a słowo „laska” nigdy nie opisywało mojej skromnej osoby. A może… A może warto się dowiedzieć dlaczego? No to lecimy. Czytamy. Obrazki – fenomenalne, brawo Angelika Szczepaniak – oglądamy. W międzyczasie popracujemy kredkami (bo po tej książce można mazać, malować, pisać a nawet bazgrać). Koniec. Jestem mądrzejsza? O parę rzeczy na pewno. Po pierwsze: Aniu kochana, dziękuję ci za jeden akapit. Radzę wypisać go sobie markerem (żeby z daleka było widać) i przywiesić nad biurkiem/ lustrem w łazience/ łóżkiem. Uwaga: „Przecież gdyby dieta przynosiła pożądane efekty, każdy przeszedłby na nią raz, schudł, a potem zajął się innymi sprawami! Przemysł dietetyczny to jeden z najbardziej dochodowych biznesów na świecie. Jego zadaniem jest uzależnić nas od odchudzania”. Czy któraś z was, siostry w odchudzaniu, kiedykolwiek przeczytała o tym w jakiejś książce o dietach cud?! No śmiem wątpić… Po drugie: podoba mi się idea propagowana przez autorkę. Jest prosta jak budowa cepa – jedz zdrowo, nieprzetworzone rzeczy, ale jeśli masz ochotę na ciastko, to je zjedz. A potem znowu wróć do pomidorów, zamiast opychać się pizzą z lodówki. Po trzecie: dziękuję za przepisy; łatwe, szybkie, smaczne. Lubię to. Po czwarte: chyba zostanę fanką rozdziału o instrukcji obsługi silnej woli. Przyda się nie tylko w odchudzaniu, ale nawet przy odkładaniu kasy na wakacje marzeń albo różowe rolki (jeśli ktoś , na ten przykład, lubi).
Mogłabym tę wyliczankę ciągnąć jeszcze przez czas jakiś, bo prostych i przydatnych zasad jest w „Super lasce” co niemiara. Można wzruszyć ramionami i powiedzieć : „Stek banałów”. Ale przecież autorka nie obiecuje, że zostanie naszym guru i mistrzem zen. Nie, ona mówi jasno: to TY jesteś swoim guru, mistrzem, rycerzem Jedi. To twoje życie, będzie takie, jakim je uczynisz. Polub siebie i nie oceniaj innych, jeśli nie chcesz żeby ciebie oceniano. Każdy ma prawo być taki, jak chce. Chcesz być szczupła? Weź się za siebie. Lubisz swoje boczki i fałdki? Super, masz do tego prawo. Może po lekturze tej książki twoje życie nie zmieni się w trzy dni, ale to tylko zbiór dobrych rad, nie różdżka Harry’ego Pottera. Cuda w trzy dni to tylko w Biblii, ale to zupełnie inna książka. Ale co mi szkodzi, mijając lustro, puścić do siebie oczko? Przed zaśnięciem szepnąć do siebie: „No, laska, fajny był ten dzień”. Zamiast paczki ciastek wrzucić do koszyka awokado albo zamiast kupować gotowe energetyczne batony, po prostu zrobić je samej, w swojej kuchni? Takie drobne rzeczy, ale dzięki nim może w końcu dam radę uwierzyć, że ja też mogę być super? Taka, jaka jestem. Bo przecież, niezależnie od naszej wagi, każda z nas może być super, prawda?
REWELACJA CZY REWOLUCJA?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzłowiek współczesny to jest bardzo dziwny stwór. Neandertalczyk miał w nosie diety: jadł, kiedy coś dogonił, potem gonił żeby jeść i nadwagą się nie przejmował. Współcześnie półki uginają się od nadmiaru jedzenia. Znacie ten widok: dłuuuuugi regał w markecie, a na nim tylko płatki do mleka! Setki! Różne rodzaje, smaki, kolory, składniki. No...