Anime i Manga… Manga i Anime – dwa można by rzec synonimy oznaczające jedne z najbardziej popularnych form treści (czy też same treści) z kultury masowej tworzonej przez twórców z kraju kwitnącej wiśni. To właśnie japoński komiks i specyficzna konwencja animacji, zwana anime, są wyznacznikiem tego czym jest ta azjatycka popkultura i jak bardzo jest ona specyficzna w stosunku do ,,typowego” amerykańskiego bądź europejskiego komiksu czy animacji, czy w ogóle w stosunku do rozrywki z ,,Zachodu”. Coś w tym jest, bowiem te dwa nader chętnie sięgane przez ,,masy" media potrafią wywrócić do góry nogami nasze pojęcie o tym, co to znaczy ,,dobry, ba!, świetny” serial czy film animowany lub wyborna narracja graficzna; z mangami i anime jest tak, że jak już raz ich zasmakujesz, będąc wcześniej do tych komiksowo-filmowo-serialowych form osobą całkowicie odwróconą plecami, niechętną i jakby gnuśną do ich całościowego wizerunku, przekazu czy wydźwięku, to nagle z człowieka kpiącego z japońskiego mangowo-anime” dorobku kulturowego na świecie, po doświadczeniu danego przez ciebie tomu mangi lub filmu, a nawet odcinka czy sezonu określonego serialu, stajesz się do końca nie wiedzieć czemu jego zwolennikiem.
Tak, mangi i animacje z kraju kwitnącej wiśni sprawiają, że coś się w ludziach porusza, że nie mając bladego pojęcia dlaczego tak się dzieje zaczyna coś jednak się do nas w tej kwestii odzywać: to siła, a może i bóstwo z japońskich wierzeń, po prostu coś... przekonuje nasze ,,cztery leniwe litery” do tego typu narracji graficznych, do tego typu form audiowizualnych. I to jest w tym elemencie japońskiej rozrywki wręcz fantastyczne, z racji dziedzictwa kultury globalnej ewoluującej do miana sztuki w obrębie ,,masówki". Bo anime i manga równa się również różnorodność – zarówno rozmaitość gatunkowa, ale i pod względem rodzaju odbiorcy, graficzna, stylistyczna, związana z pomysłami na kreacje dużej ilości rozmaitych form. Mówiąc inaczej, w tym aspekcie w japońskiej popkulturze dzieje się tyle, i dodatkowo dzieje się dobrze, że każdy z fanów, który doświadcza ichniejszej animacji i komiksu całym sobą, w pełnej mocy, nie może się nazwać inaczej jak tylko ,,Animemangoholikiem”; rzecz jasna jest to określenie idące w jak najbardziej pozytywnym kierunku odbioru, bo ,,uzależnienie” od takiej rozrywki, kreowanego przez sprytne ręce i umysł tak oryginalnie spoglądającego na świat narodu, to uzależnienie ,,pozytywne”, zwłaszcza jeśli obcowanie z tymi formami ma swoje granice i nie staje się czymś totalnie nagminnym, w naszym życiu najważniejszym. Z mojej prywatnej perspektywy nazwać tego rodzaju ,,popkulturowym… holikiem”, stety bądź nie, jeszcze się nie mogę, ale zarówno manga jak i anime są dla mojej geekowskiej pasji niezwykle ważne, stanowiące solidny procent jej ,,wypełnienia”, do tego stopnia, że nieważne czy dany tom lub Uniwersum, które to w danym momencie czytam i analizuję jest totalnie ,,skiszniałe i skaszaniałe” lub genialne do potęgi entej i totalnego nad tym rozpływu, to i tak zawsze do tego rodzaju doświadczenia, do tych konkretnych konwencji animacji i komiksu podchodzę z pełnym szacunkiem i optymizmem.
Japońska kultura popularna jest tak dziwnie i niespotykanie w stosunku do kulturowej globalności i otwartości ,,na wariackich papierach” zakręcona, tak różnorodna i tak płodna w kolejne komiksowo-anime tytuły, że aż można dostać od tego wszystkiego swego rodzaju stanu ducha nerda, który nazywam, co może wydać się dość osobliwe: ,,pro-japońskim popkulturowym kręciołkiem”. Tak, potrafi się od tego wszystkiego pomieszać w fanowskiej mózgownicy – to właśnie w tych rozrywkowych mediach, które ogarnia od dekad cały świat, tkwi jakiś ,,twórczy palec boży”, który zalewa wręcz każdego ,,doświadczającego” jakimś nieopisanym natchnieniem: za każdą kolejną przeczytaną mangą lub obejrzanym odcinku lub sezonie danego wybranego przez nas anime, aż się sam w duch zaczynasz siebie pytać: ,,ale zaraz, co by tu przeczytać, obejrzeć, jaki kolejny tom lub epizod wziąć na warsztat, bo przecież tyle tego się nam dostarcza, z taką werwą i twórczą pasją realizuje i wydaje, że paradoks decyzyjności przy przygotowaniu i wyborze kolejnej z lektur lub filmowo-serialowego eksperymentu z japońskiego segmentu treści tych mediów, staje się sprawą choro-naturalną. I tak ta ,,normalna sytuacja” ostatnio dopadła moje ,,leniwe cztery litery”, które miały, choć tylko początkowy, ale jednak mnie ,,dosięgający”, problem z ,,geekowskim ogarnięciem tematu” na zasadzie ,,do diaska, które teraz tomy danych Uniwersów mogę w mandze przeczytać, które serie odcinkowe bądź filmy wziąć na warsztat?!”. Nie tylko i Ja, ale przy tego rodzaju ,,popkulturowych sprawach nie cierpiących zwłoki”, te ,,odpowiednie na już!” wybory dopadają większość przesyconych, aż nadto zbyt dobrymi anime-mangowo a’la ,,crazy good vibes” wiciami energii i fajnych fluidów... fanów. Jednak, niech nam żyłka na skroni nie pęknie, spokojna głowa, chwila na głębszy oddech, bo świata nie zabraknie – w końcu nadejdą te konkretne momenty które po krótkiej i śmiałej decyzji będą ,,tymi właśnie… tymi z kolejnym japońskim komiksem lub animacją wyczekiwanymi, jakby od zarania dziejów momentami”. Dłuższego bajdurzenia u mnie nie było, u innych popkulturowiczów w tym japońskim mikrokosmosie form rozrywki zapewne również – ta ,,antydecyzyjność” stała się niedawno jedynie wspomnieniem; chłodna kalkulacja, szacunek do japońskiej kultury i obyczajów, zaufanie temu, co Japończycy są w stanie dać w danym gatunku, dla danego typu odbiorcy w swoich komiksach i animacjach, a także wiele innych ,,impulsywnych” czynników, sprawiły, że ,,śmigiem-migiem” geekowsko zadecydowałem. Dlatego też zawołałem więc w myślach: ,,Na ostrza noży gangsterów Yakuzy!”, kolejnym tomem, a właściwie Światem, które biorę na czytelniczy mangowy warsztat jest pilotowe rozdanie mangi ,,ERASED. Miasto, z którego zniknąłem” autorstwa Kei Sanbe. Intuicja i gusta zwyciężyły – ów wybór okazał się dla mnie prawie że rewelacyjny, tak samo bardzo dobry jak obejrzenie świetnego klimatem, narracją, postaciami: anime o tej samej nazwie, które stworzono w oparciu o tak słynną serię komiksów, o której niniejszym w recenzjo-opinii deliberuję.
Moja osobista przygoda z ,,Erased”, co zresztą w moim przypadku, jako schemat jest dość częste, rozpoczęła się od obejrzenia w danym Uniwersum serii konkretnego anime, aby potem przysiąść do lektury od początku cyklu mang komiksów, które dla ogólnego wora treści Uniwersum stanowiły archetyp i najważniejsze źródło danych. Wchłonięcie tych nastu odcinków ,,Erased” długo mi nie zajęło – to była przedłużona chwila, świetny emocjonalnie akt, do tego stopnia, że całościowy fenomen tej produkcji określiłbym jeszcze inaczej: jest to na tyle ważna dla popkultury animacja, tak ciekawie osadzona w realiach współczesnego świata, mimo iż ciągle jest to fikcja, że na pewno Netflix, MAX, a nawet i PrimeVideo - te platformy streamingowe właśnie - bezproblemowo poradziłyby sobie w przeniesieniu albo anime ,,Erased" albo jego archetypu, czyli mangi o tym samym tytule, na mały ekran, a może i na formę kinowego hitu. To zawiły, trochę sentymentalny Świat, w anime ze specyficzną linią narracji i gęstym do niemożliwości, na dodatek inteligentnym, mega śledczo-kryminalnym klimacikiem. A jak zaskoczyła mnie startujący z cyklem mang, tom 1 tej serii komiksów? Pilot ,,Miasta, z którego zniknąłem”, faktycznie… zaskakuje, ale w o wiele bardziej zawiły i ,,innawy” sposób niż adaptacja. Początkowo historia, którą – nie spoilerując – znamy z serialu, zaczyna się w podobny, co do tychże odcinków ,,Erased” sposób, i wygląda na teoretycznie prostą z początku, powoli się samo-napedząjącą i rozwijającą w fabule, opowieść. ,,Kreska” dodaje surowości, zwłaszcza grubachny kontur, niekiedy tuszowanie oraz ,,kreślenia” pod różnym kątem związane z wypełnieniami tła, konturów postaci etc. To wszystko wygląda rodem jak z growego ,,Maxa Payne’a” – mamy więc prawie że wizualny kryminał i thriller psychologiczny, do którego wkrótce dołącza (manga nie potęguje tego wrażenia jak anime, w którym element tej ,,podróży” jest w doświadczeniu przez widza prawie że namacalny, dziejący się też szybko) motyw podróży w czasie Satoru, który jak na mangę pilotową serii nie robi aż takiego zamieszania w strukturze świata przedstawionego, jak dokonuje tego owe naście odcinków omawianej serii. ,,Schocking” emocjonalno-fabularny przychodzi w tomie pierwszym ,,Erased” sporadycznie, najbardziej w okolicach końca całości.
Dramatyczna strona mangowego otwarcia Uniwersum ,,Miasta, z którego zniknąłem” nie imponuje tak jak tego oczekiwało się od Świata, które w tak kapitalny sposób odebrało się poprzez oglądanie jego wybornie, z nutą iście hitchcockowskiej perfekcji, opcji anime. To swego rodzaju problem i refleksja zarazem: w mandze dostaje się o wiele więcej treści: najrozmaitszych danych, w tym tekstu, scalającego się z jego przekazem obrazu, tworzonych relacji między postaciami, dziwnych powiązań, w których każda kolejna doświadczana strona daje ci coraz większy wgląd w to jak głęboka fabularnie i emocjonalnie jest to historia, historia, którą masz w rękach – i to fakt faktem ma miejsce w mandze, o której niniejszym mowa, co z kolei jest szansą w jej przypadku na dłuższą refleksję nad tym, co przechodzi główny bohater (mimo iż jest to dopiero tom 1), z jakimi trudnościami decyzyjnymi się zmaga, podczas nazwijmy to ,,skoków umysłu” poprzez czasoprzestrzeń, na które tak naprawdę Satoru Fujinuma nie do końca ma wpływ, a których doświadczenie odciska na nim piętno moralnego dylematu ,,że coś jednak mogło się zrobić, tak aby wiele osób w przeszłości uratować”. Problem w tym (i tu pojawia się ten problem, o którym nieco powyżej na początku akapitu wspominam), iż tom 1 ,,Erased” nie ma w sobie koniecznej w tej historii prostoty, jakby skrócenia i uporządkowania całości scenariusza – gdyby tak przedstawiano anime Uniwersum, jak robi to manga z ,,Erased”, to serial… cóż miałby nie 12 a od 24 do 30 odcinków.
Manga ,,Miasta beze mnie”, której tytuł, jako nazwa serii/Świata komiks właśnie podkreśla z lekko ukrytej strony, ot pośrednio, że chyba mało kto z nas chciałby znaleźć się na miejscu Satoru, przeżywającego swego rodzaju rozdarcie uczuciowe-decyzyjne, na którym to ciąży tytaniczna odpowiedzialność z racji talentu i przekleństwa zarazem ,,cofania się” w czasie do chwil, na które nasz ,,MC” nie wpływu, a które być może ,,zaraz!” zaowocują jakimś złym zdarzeniem, jest bardziej dramatyczna i siadająca na emocjach, miejscami z lekką stagnacją, którą jednak jest w stanie pociągną rysunek, powinna być czytana po obejrzeniu tych 12 epizodów ,,Ereased” – nie ukrywam, pilot mangi świetnie uzupełnia emocje do danych, realizowanych przez serial odcinków odpowiednich do tego, co analogicznie przedstawia manga. Warto w tym elemencie napomknąć, iż uczucia Satoru, chaos, którego on doznaje w związku z atakującymi go przeszłymi zdarzeniami oraz idącymi z tym w parze emocjami dobrze wytłuszcza i podciąga grafika. ,,Kreska” nie jest perfekcyjna, ale niektóre akcenty w bardziej tragicznych i depresyjnych i skakających do góry w tętnie akcji sekwencjach barw czerni, przetartej szarości i dziwnie stosowanych wypełnieniach konturów postaci oraz elementów otoczenia, robią solidne emocjonalne wrażenie. I dzięki tym elementom manga ta zyskuje funkcję dopełnienia tej niepośredniej strony Uniwersum - bez emocji i dramatyzmu, nic tutaj nie ma prawa bytu, a po to jest ten komiks właśnie.
Perspektywa opowieści ze strony Satoru, wejście w jego zbłąkany i ambiwalentny umysł stają się w mandze w porównaniu do anime praktycznie dotykalne. Całościowo, licząc wszystko to, co zawiera się w tworzeniu danego Świata w serialu jak i komiksie, w tym przypadku zwycięża konwencja anime. Jest jednak pełne ultra-optymizmu światełko w tunelu, co do tego, jak dramatyczno-fabularnie rozwinie się wytłuszczana dość mocno, indywidualna, dość odpowiednia dla bardziej wrażliwych czytelników, emocjonalna strona całej tej opowieści, której ,,ulega" z racji swojej specyficznej mocy Satoru - opowieści, którą mam nadzieję doświadczyć w pełni scenariuszowej, rozwiniętej w intensywny thriller i suspens, krasie w następnym i następnym... no i następnym tomie mangowej rzeczywistości ,,Miasta beze mnie".
Anime i Manga… Manga i Anime – dwa można by rzec synonimy oznaczające jedne z najbardziej popularnych form treści (czy też same treści) z kultury masowej tworzonej przez twórców z kraju kwitnącej wiśni. To właśnie japoński komiks i specyficzna konwencja animacji, zwana anime, są wyznacznikiem tego czym jest ta azjatycka popkultura i jak bardzo jest ona specyficzna w...
Młody chłopak posiada niezwykłą umiejętność jaka jest cofnięcie się na chwilę w czasie. Zdarza się to mimowolnie w momencie,w którym ma się wydarzyć coś złego. Jeżeli w tym czasie uda mu się wyłapać daną nieprawidłowość, jest w stanie zapobiec tragedii. Pewnego dnia zostaje zamordowana jego mama. Przerażony Satoru próbuje wywołać cofnięcie i niespodziewanie przenosi się o osiemnaście lat wstecz. Pierwsze tropy, które doprowadziły do tej tragicznej śmierci, okazuja się pochodzić z okresu, gdy chłopak miał jedenaście lat. Wtedy w jego miejscowości zostały porwane i zamordowane dziewczynki oraz chłopiec. Główny bohater, uwięziony w ciele dziecięcym, będzie zmuszony rozwiązać mroczną zagadkę oraz zapobiec przykrym wydarzeniom.
Była to moja pierwsza manga, do tej pory nie sięgałam po taką literaturę. Podobał mi się styl rysowania tego autora. Niestety długo nie rozpamiętywałam tej historii. Mam zamiar kontynuować serię i liczę na to, że następne tomy zapadną mi w pamięci.
Młody chłopak posiada niezwykłą umiejętność jaka jest cofnięcie się na chwilę w czasie. Zdarza się to mimowolnie w momencie,w którym ma się wydarzyć coś złego. Jeżeli w tym czasie uda mu się wyłapać daną nieprawidłowość, jest w stanie zapobiec tragedii. Pewnego dnia zostaje zamordowana jego mama. Przerażony Satoru próbuje wywołać cofnięcie i niespodziewanie przenosi się o...
Zaciekawia i zachęca do sięgnięcia po kontynuację. Jest zagadka, jest odpowiedni poziom napięcia - i ogólnie fajnie jest sięgnąć po tytuł skierowany do starszych czytelników (seinen).
Zaciekawia i zachęca do sięgnięcia po kontynuację. Jest zagadka, jest odpowiedni poziom napięcia - i ogólnie fajnie jest sięgnąć po tytuł skierowany do starszych czytelników (seinen).
ERASED to historia 29-letniego twórcy mang, niedocenionego przez otoczenie.
Główny bohater Satoru Fujinuma posiada unikatową zdolność tzw „Revival”, czyli możliwość analizy zaistniałej sytuacji krytycznej (np. wypadek drogowy) z opcją cofnięcia się w czasie i dokonania zmian w celu uniknięcia tragicznych konsekwencji. Tak sobie myślę, że może to jednak zdolność czytania w kartach przyszłości.
Satoru zostaje uwikłany w konsekwencji używania tych zdolności w tajemniczą i zagadkową historię zabójstw 10-latków z sąsiedztwa, skrzętnie skrywaną latami przez matkę...
Zakończenie tomu pierwszego ciekawe i skłaniające do sięgnięcia po kolejną część.
Dziękuję pracownikom Yatta w Gdańsku ( sklep na Garncarskiej) za polecajkę.
TatArek
ERASED to historia 29-letniego twórcy mang, niedocenionego przez otoczenie.
Główny bohater Satoru Fujinuma posiada unikatową zdolność tzw „Revival”, czyli możliwość analizy zaistniałej sytuacji krytycznej (np. wypadek drogowy) z opcją cofnięcia się w czasie i dokonania zmian w celu uniknięcia tragicznych konsekwencji. Tak sobie myślę, że może to jednak zdolność...
Świetna Manga, fabuła od początku zaskakuje I wciąga przez co nie mogę oderwać się od czytania. Jestem szczerze ciekaw jak dalej się to potoczy, co autor nam zaprezentuje i jak rozwinie cały świat Przedstawiony. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Świetna Manga, fabuła od początku zaskakuje I wciąga przez co nie mogę oderwać się od czytania. Jestem szczerze ciekaw jak dalej się to potoczy, co autor nam zaprezentuje i jak rozwinie cały świat Przedstawiony. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Jak dotąd najciekawsza manga, jaką przeczytałam. Ciekawy pomysł na fabułę - główny bohater potrafi cofać się w czasie. Dzieje się to, gdy ma zdarzyć się coś złego. Zakończenie - świetne, mam już drugi tom, muszę poznać dalsze losy Satoru!
Jak dotąd najciekawsza manga, jaką przeczytałam. Ciekawy pomysł na fabułę - główny bohater potrafi cofać się w czasie. Dzieje się to, gdy ma zdarzyć się coś złego. Zakończenie - świetne, mam już drugi tom, muszę poznać dalsze losy Satoru!
Spodziewałam się czegoś więcej - brzydka kreska, nudnawa fabuła, mimo to koniec był bardzo intrygujący. Sięgnę po drugi tom, zobaczę, czy historia się rozwinie.
Spodziewałam się czegoś więcej - brzydka kreska, nudnawa fabuła, mimo to koniec był bardzo intrygujący. Sięgnę po drugi tom, zobaczę, czy historia się rozwinie.
Początek był trochę ciężki ale później wciągnęło mnie bez reszty. Główny bohater ma ciężki charakter i dość trudno go polubić ale zapewne w dalszych częściach dowiemy się co miało na niego wpływ że taki jest.
Początek był trochę ciężki ale później wciągnęło mnie bez reszty. Główny bohater ma ciężki charakter i dość trudno go polubić ale zapewne w dalszych częściach dowiemy się co miało na niego wpływ że taki jest.
Bohaterem tytułu jest 29-letni Satoru Fujinuma. Mężczyzna, który ciągle marzy o tym, aby stać się pełnoprawnym mangaką. Od dłuższego czasu nie potrafi on jednak stworzyć interesującej historii. Zmuszony jest więc on do dorywczej pracy, jako dostawca pizzy. Jego życie wydaje się być bardzo przeciętne i pełne problemów. Są to tylko pozory, posiada on bowiem pewien „dar”, dzięki któremu kiedy w jego pobliżu ma dojść do jakieś tragedii, czas ulega zapętleniu, a on sam ma możliwość zmiany wydarzeń. Jedna z takich sytuacji kończy się dla niego wypadkiem i pobytem w szpitalu. Jest to zaledwie początkiem całego ciągu wydarzeń, który będzie prowadził do osobistej tragedii. Dzięki swojej „zdolności” ma on jednak szansę zmienić przyszłość, ale będzie go to dużo kosztować.
Erased – Miasto, z którego zniknąłem jest tytułem który łączy elementy dramatu, thrillera psychologicznego i sensacji (z wątkami nadprzyrodzonymi). Szerokie spektrum gatunkowe pozwala tytułowi zaciekawić naprawdę dużą grupę potencjalnych odbiorców. Pierwszy tom serii służy autorowi głównie do zaprezentowania zarysu fabuły i przedstawienia kilku najważniejszych bohaterów. Akcja dzieje się tutaj dwutorowo, przeplatając teraźniejszość Satoru, z jego dzieciństwem i pewnymi wydarzeniami które mają znaczenie dla obecnego życia mężczyzny.
Kei Sanbe (autor) w bardzo przemyślany sposób buduje tutaj całe napięcie. Stopniowo odsłania on przed czytelnikiem nowe wątki i fakty, tak aby zachęcić go do dalszego poznawania historii. Nic nie jest tu podane w nazbyt oczywistej formie, ale pewne odkryte „ślady” pozwalają na snucie własnych analiz. Obok pokazanych „pętli czasowych”, odsłonieniu zagadki zbrodni sprzed lat i zaprezentowaniu mrocznych wydarzeń z teraźniejszości na czytelnika czeka tutaj również zgrabnie zaprezentowana opowieść o dojrzewaniu i szukaniu swojego miejsca w społeczeństwie. Wraz z rozwojem fabuły, ewoluuje również główny bohater, który powoli „wychodzi ze swojej zamkniętej skorupy”, aby odsłonić się przed innymi ludźmi (szczególnie młodą koleżanką z pracy). Nie brakuje więc tutaj dawki wyrazistych emocji, ale nie przytłaczają one sensacyjno/kryminalnej otoczki tytułu, stając się jedynie dobrym dodatkiem do właściwej treści.
Bohaterem tytułu jest 29-letni Satoru Fujinuma. Mężczyzna, który ciągle marzy o tym, aby stać się pełnoprawnym mangaką. Od dłuższego czasu nie potrafi on jednak stworzyć interesującej historii. Zmuszony jest więc on do dorywczej pracy, jako dostawca pizzy. Jego życie wydaje się być bardzo przeciętne i pełne problemów. Są to tylko pozory, posiada on bowiem pewien „dar”,...
Zapowiada się super manga. Zarówno intrygująca jak i tajemnicza. Na początku mangi poznajemy 29-letniego Satoru , który pracuję w pizzerii jako dostawca , ale marzy mu się pisanie mang. A razem z nim pracuję pewna dziewczyna - Airi. W pewnej chwili bohater jedzie z dostawą , ale nagle cofa się o kilka sekund w czasie i wie , że to znaczy , że zaraz coś się wydarzy. I po chwili dociera do niego , że samochód potrąci chłopca i bohater go ratuję i sam ulega wypadkowi , a wszystko widzi Airi. Będąc nieprzytomnym bohater widzi jakąś dziewczynkę ze swojej przeszłości , ale nie pamięta kim była , ale kojarzy , że coś do niego mówiła , a potem budzi się w szpitalu i obok niego jest Airi. I rozmawiają , a potem dziewczyna wychodzi , a bohater znów sobie przypomina dziewczynkę i okazuję się , że nazywała się - Hinazuki i okazuję się , że umarła. A bohater przypomina sobie także , że po jej zniknięciu jej matka się uśmiechała , a On widział ubrania dziewczynki w śmieciach koło jej domu. Potem Airi stoi na ulicy i zastanawia się jak Satoru widział samochód , który miał uderzyć chłopca , a Satoru wraca do domu i spotyka swoją matkę , która przyjechała do niego w odwiedziny. I bohater jest tym zirytowany. I wieczorem w wiadomościach jest mówione , że jakaś zaginiona dziewczynka wróciła do domu i wtedy mama bohatera pyta go czy pamięta , a On nie wie o co chodzi , a Ona mówi , że o tym co się wydarzyło , gdy był w piątej klasie. Potem bohater siedzi u siebie w pokoju i przypomina sobie niejakiego Yukiego , który był starszy i dzięki niemu bohater zdobył przyjaciół. A potem przypomina sobie jak rozmawiał z kolegami o zaginięciach dzieci. I , że Yuki został aresztowany za porwanie i morderstwo dwóch dziewczynek i jednego chłopca. Później Satoru i Airi razem wracają i nagle bohater znów ma przeczucie i cofa się o kilka sekund , a następnie znów i w końcu wbiega do opuszczonego budynku , a zaraz za nim Airi i bohater domyśla się , że są tam jakieś dzieciaki i zaraz coś się stanie i próbuję ich uratować i jeden chłopiec prawie ginie , ale Airi go łapie , a potem daję im reprymendę i wszyscy wychodzą , a następnie Satoru i Airi się żegnają , a Airi mija mamę Satoru , która się uśmiecha. A potem bohater przypomina sobie imiona swoich kolegów : Kazu , Osamu i Ken'ya. A potem jest z mamą na zakupach i , gdy idą przez parking bohater znów ma przeczucie i cofa się o kilka sekund i po chwili zjawia się Airi by oddać mu książkę i się przewraca , a z tej książki patrzy na niego fotografia Yukiego. I znów mamy cofnięcie i Satoru ostrzega Airi by nie biegła , bo myśli , że to właśnie o to chodzi , ale znów się cofa i zaczyna panikować i prosi mamę by się rozejrzała i gdy pojawia się Airi mama bohatera nagle widzi mężczyznę , który trzyma za rękę dziewczynkę i ten patrzy na nią i kobieta ma złe przeczucie i czuję , że skądś go zna. I patrzą na siebie przez chwilę , a po chwili mężczyzna odjeżdża , a kobieta ciągle jest zamyślona , ale po chwili wraca do rzeczywistości i zaprasza Airi na kolacje. I idą we trójkę do domu Satoru , a tajemniczy mężczyzna ich śledzi. A po kolacji Satoru odprowadza Airi , a jak wraca jego mama mówi , że ma u niej szansę , a potem kobieta próbuję sobie przypomnieć jak się nazywał ten mężczyzna i kim był , ale nie potrafi , a jak Satoru pyta czy widziała coś na parkingu to mówi , że mężczyzna chciał porwać dziewczynkę , a potem dodaje , że żartowała. Jednak bohater po jakimś czasie zrozumiał , że kłamała , bo zawsze gdy coś ukrywała to mówiła , że żartuję. I przypomina sobie także imiona ofiar : Hinazuki , Aya i Hiromi(chłopiec , który wyglądał jak dziewczyna) I czuję też , że mógł ocalić Hiromi. Później mama Satoru jest na zakupach wciąż myśli o tajemniczym mężczyźnie i nagle sobie przypomina kim on był i , że nawet go podejrzewała. I zaczyna również podejrzewać , że Yuki jednak może być niewinny , ale nie dzwoni na policję , bo chcę się upewnić. I po chwili gdzieś dzwoni ,a potem w domu podejmuję decyzję , że musi zdobyć dowód , a także porozmawiać z Satoru. I nagle drzwi się otwierają i kobieta myśli , że to jej syn , ale nagle zostaję dźgnięta nożem i upadając uświadamia sobie , że miała rację i leżąc na ziemi próbuję sięgnąć po telefon by ostrzec Satoru , ale morderca zabiera jej komórkę , a kobieta wykrwawiając się przeprasza Satoru , że mu nie uwierzyła i widzimy małego Satoru , który krzyczy , że nie wie kto to zrobił , ale na pewno nie Yuki. A potem kobieta widzi swojego synka jak był mały i ciągle powtarza jego imię. A po jakimś czasie bohater wraca do domu i znajduję martwą mamę i na początku myśli , że ta się wygłupia , ale po chwili dociera do niego prawda i jest załamany i chcę się cofnąć w czasie i mu się udaję , ale gdy wbiega znów do domu matka nadal nie żyję i bohater wie , że już za późno i postanawia dorwać mordercę. I widzi go w ciemności i rzuca się za nim w pogoń , ale ten nagle znika. I zjawia się policja i Satoru zrozumiał , że morderca wrobił go w zabójstwo matki i chcę się cofnąć. I udaję się i pojawia się w jakimś miejscu , którego nie kojarzy i po chwili zauważa budynek szkoły i okazuję się , że znów jest dzieckiem i cofnął się do czasów , gdy dochodziło do porwań. 1 tom wprowadza w całą historię i jest naprawdę długi. Zakończenie z cofnięciem do czasów szkolnych intryguję i wiadomo , że teraz bohater będzie miał szansę uratować ofiary , a także mamę w przyszłości. Tajemnicza jest też sprawa matki Hinazuki , która uśmiechała się po zniknięciu córki , a w śmieciach miała jej ubrania. Wiadomo , że to jakiś facet jest mordercą , a nie matka dziewczynki , ale coś z tą matką na pewno jest nie tak. Jak tylko zdobędę 2 tom od razu biorę się za czytanie. Cała historia przynajmniej na razie przypomina mroczny thriller
Zapowiada się super manga. Zarówno intrygująca jak i tajemnicza. Na początku mangi poznajemy 29-letniego Satoru , który pracuję w pizzerii jako dostawca , ale marzy mu się pisanie mang. A razem z nim pracuję pewna dziewczyna - Airi. W pewnej chwili bohater jedzie z dostawą , ale nagle cofa się o kilka sekund w czasie i wie , że to znaczy , że zaraz coś się wydarzy. I po...
Muszę powiedzieć, że nigdy nie byłam fanką mang. do czasu, aż przeczytałam pierwszy tom Erased, nie wiem czy sięgnę po inne serie, ale po tę z pewnością.
Satoru pracuje jako dostawca pizzy, choć marzy o tworzeniu mang,uważa swoje życie za wyjątkowo nudne i nijakie.
Ale Satoru ma też pewną tajemnicę. Jest bohaterem"z przymusu" gdy w jego otoczeniu ma wydarzyć się coś złego jest cofany w czasie do chwili, aż nie zapobiegnie zdarzeniu.
Jest więc takim bohaterem mimo woli .Niespodziewanie Tragedia, która łączy się z wydarzeniami z przeszłości cofa go aż do 1988 roku i zmusza do odkrycia prawdy.
Erased to komiks z przemyślanymi, choć nieco infantylnymi postaciami, który wciąga czytelnika od pierwszych stron bo od początku czytaniu towarzyszy pewien dreszczyk emocji.
Wspomnienia głównego bohatera wplecione w fabułę sprawiają, że czytanie est tym przyjemniejsze, a fabuła bardziej tajemnicza i emocjonująca.
Przeszłość Satoru jest tu kluczowym elementem, aby rozwiązać przerażającą tajemnice.
Choć zwykle nie przepadam za formą jaką jest manga czy komiks naprawdę małą uwagę zwracam na grafikę bardziej zaś na treść w tym wypadku ta forma okazała się niezwykle ciekawa i jedynie rozbudziła moją czytelniczą ciekawość.
Bo historia jest pełna zwrotów akcji,zaskoczeń. jednym słowem chce się poznać dalszy ciąg,a forma mangi czy też komiksu w tym wypadku podkręca ten tajemniczy klimat.
Polecam i z przyjemnością sięgnę po drugi tom.
Muszę powiedzieć, że nigdy nie byłam fanką mang. do czasu, aż przeczytałam pierwszy tom Erased, nie wiem czy sięgnę po inne serie, ale po tę z pewnością.
Satoru pracuje jako dostawca pizzy, choć marzy o tworzeniu mang,uważa swoje życie za wyjątkowo nudne i nijakie.
Ale Satoru ma też pewną tajemnicę. Jest bohaterem"z przymusu" gdy w jego otoczeniu ma wydarzyć się coś złego...
Pierwszy tom to tak naprawdę cały wstęp. Wiem jednak, że dla tej historii warto brnąć dalej. Robi się coraz bardziej zawiła i interesująca. Warto dać jej szansę.
Pierwszy tom to tak naprawdę cały wstęp. Wiem jednak, że dla tej historii warto brnąć dalej. Robi się coraz bardziej zawiła i interesująca. Warto dać jej szansę.
Gdyby nie przekonania przyjaciółki porzuciła bym tą mangę po pierwszym rozdziale. Nie zainteresowała mnie więc po co czytać dalej ? Jednak nie żałuję tej decyzji jakoś bardzo. Kreska nie powala, ale sama fabuła powoli wciąga. Mam szczerą nadzieję, że nie będę potem żałować na nią czasu
Gdyby nie przekonania przyjaciółki porzuciła bym tą mangę po pierwszym rozdziale. Nie zainteresowała mnie więc po co czytać dalej ? Jednak nie żałuję tej decyzji jakoś bardzo. Kreska nie powala, ale sama fabuła powoli wciąga. Mam szczerą nadzieję, że nie będę potem żałować na nią czasu
Niestety ta historia okazała się dla mnie dużym rozczarowaniem. Opis zapowiada dynamiczną opowieść o podróżach w czasie, jednak kluczowe wydarzenia pojawiają się dopiero pod sam koniec książki. Przez większość lektury fabuła wydawała mi się niemal pozbawiona napięcia — monotonna i zaskakująco pusta jak na tak obiecujący punkt wyjścia.
Dodatkowo główny bohater był dla mnie postacią trudną do polubienia. Jego ciągłe niezadowolenie i sposób narracji zamiast budować emocje działały raczej zniechęcająco. Szkoda, bo sam pomysł miał potencjał, który w moim odczuciu nie został wykorzystany.
To jedna z tych książek, które po prostu nie trafiły w mój gust.
Niestety ta historia okazała się dla mnie dużym rozczarowaniem. Opis zapowiada dynamiczną opowieść o podróżach w czasie, jednak kluczowe wydarzenia pojawiają się dopiero pod sam koniec książki. Przez większość lektury fabuła wydawała mi się niemal pozbawiona napięcia — monotonna i zaskakująco pusta jak na tak obiecujący punkt wyjścia.
„ERASED Miasto, z którego zniknąłem. Tom 1” jest mangą autorstwa Kei Sanbe, która wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszej strony. Główny bohater, Satoru Fujinuma potrafi zaciekawić swoimi losami i sprawić, że wręcz nie można się oderwać od lektury. Autor spisał się rewelacyjnie i oddał w ręce czytelników pozycję ciekawą i dopracowaną, którą czyta się z dużymi emocjami. Niespodziewanie, w tragicznych okolicznościach nasz główny bohater traci matkę, co wywołuje lawinę tragicznych i nieodwracalnych zdarzeń.
Satoru Fujinuma jest dwudziestodziewięcioletnim mężczyzną, który posiada niecodzienną i osobliwą umiejętność, potrafi cofać się w czasie. Pewnego dnia jego matka zostaje zamordowana, a on chcąc wymusić cofnięcie się w czasie, przenosi się osiemnaście lat w przeszłość. Ogniwa łańcucha zdarzeń zaczynają się zmieniać, sprawiając, że Satoru stanie przed ogromnie trudnym wyzwaniem, jeżeli chce zapobiec mającej rozegrać się tragedii. Jednak sprawa się komplikuje, gdy mężczyzna wciela się na powrót w ciało jedenastoletniego chłopca. Będzie musiał rozwikłać brutalną sprawę porwania i zabicia dwóch dziewczynek i chłopca, jeżeli chce ocalić życie swej matki (w przyszłości).
Manga przypadła mi do gustu i sprawiła, że nie nudziłem się ani przez moment. Podróż w czasie jest motywem często wykorzystywanym w różnych produkcjach, jednak w tym przypadku ani przez moment nie wieje typową sztampą. Całość wypada nad wyraz ciekawie, a losy głównego bohatera potrafią naprawdę zaciekawić. Kreska, jak i kadry są dopracowane, a bohaterowie również posiadają własne, indywidualne cechy. Wątki fabularne potrafią zaciekawić, dzięki czemu nie znajdziemy momentu na ani chwilę nudy. Z pewnością sięgnę po kolejny tom tej serii, gdyż stwierdzam, że jest to całkiem udana pozycja.
„ERASED Miasto, z którego zniknąłem. Tom 1” powinna przypaść do gustu miłośnikom mang z szybką akcją i dużą dawką niesztampowych rozwiązań. Dialogi są realistyczne i czyta się je z prawdziwą przyjemnością. Historię Satoru Fujinumy, jak i pozostałych bohaterów pochłania się z dużą ciekawością, postacie stworzone przez Kei Sanbe zasługują na duże uznanie. Manga została wydana nadwyraz udanie, sprawiając, że możemy spędzić z nią kilka przyjemnych chwil. Komiks powinien spodobać się miłośnikom gatunku oraz emocjonujących, trzymających w napięciu wątków. Polecam.
„ERASED Miasto, z którego zniknąłem. Tom 1” jest mangą autorstwa Kei Sanbe, która wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszej strony. Główny bohater, Satoru Fujinuma potrafi zaciekawić swoimi losami i sprawić, że wręcz nie można się oderwać od lektury. Autor spisał się rewelacyjnie i oddał w ręce czytelników pozycję ciekawą i dopracowaną, którą czyta się z dużymi emocjami....
Anime i Manga… Manga i Anime – dwa można by rzec synonimy oznaczające jedne z najbardziej popularnych form treści (czy też same treści) z kultury masowej tworzonej przez twórców z kraju kwitnącej wiśni. To właśnie japoński komiks i specyficzna konwencja animacji, zwana anime, są wyznacznikiem tego czym jest ta azjatycka popkultura i jak bardzo jest ona specyficzna w stosunku do ,,typowego” amerykańskiego bądź europejskiego komiksu czy animacji, czy w ogóle w stosunku do rozrywki z ,,Zachodu”. Coś w tym jest, bowiem te dwa nader chętnie sięgane przez ,,masy" media potrafią wywrócić do góry nogami nasze pojęcie o tym, co to znaczy ,,dobry, ba!, świetny” serial czy film animowany lub wyborna narracja graficzna; z mangami i anime jest tak, że jak już raz ich zasmakujesz, będąc wcześniej do tych komiksowo-filmowo-serialowych form osobą całkowicie odwróconą plecami, niechętną i jakby gnuśną do ich całościowego wizerunku, przekazu czy wydźwięku, to nagle z człowieka kpiącego z japońskiego mangowo-anime” dorobku kulturowego na świecie, po doświadczeniu danego przez ciebie tomu mangi lub filmu, a nawet odcinka czy sezonu określonego serialu, stajesz się do końca nie wiedzieć czemu jego zwolennikiem.
Tak, mangi i animacje z kraju kwitnącej wiśni sprawiają, że coś się w ludziach porusza, że nie mając bladego pojęcia dlaczego tak się dzieje zaczyna coś jednak się do nas w tej kwestii odzywać: to siła, a może i bóstwo z japońskich wierzeń, po prostu coś... przekonuje nasze ,,cztery leniwe litery” do tego typu narracji graficznych, do tego typu form audiowizualnych. I to jest w tym elemencie japońskiej rozrywki wręcz fantastyczne, z racji dziedzictwa kultury globalnej ewoluującej do miana sztuki w obrębie ,,masówki". Bo anime i manga równa się również różnorodność – zarówno rozmaitość gatunkowa, ale i pod względem rodzaju odbiorcy, graficzna, stylistyczna, związana z pomysłami na kreacje dużej ilości rozmaitych form. Mówiąc inaczej, w tym aspekcie w japońskiej popkulturze dzieje się tyle, i dodatkowo dzieje się dobrze, że każdy z fanów, który doświadcza ichniejszej animacji i komiksu całym sobą, w pełnej mocy, nie może się nazwać inaczej jak tylko ,,Animemangoholikiem”; rzecz jasna jest to określenie idące w jak najbardziej pozytywnym kierunku odbioru, bo ,,uzależnienie” od takiej rozrywki, kreowanego przez sprytne ręce i umysł tak oryginalnie spoglądającego na świat narodu, to uzależnienie ,,pozytywne”, zwłaszcza jeśli obcowanie z tymi formami ma swoje granice i nie staje się czymś totalnie nagminnym, w naszym życiu najważniejszym. Z mojej prywatnej perspektywy nazwać tego rodzaju ,,popkulturowym… holikiem”, stety bądź nie, jeszcze się nie mogę, ale zarówno manga jak i anime są dla mojej geekowskiej pasji niezwykle ważne, stanowiące solidny procent jej ,,wypełnienia”, do tego stopnia, że nieważne czy dany tom lub Uniwersum, które to w danym momencie czytam i analizuję jest totalnie ,,skiszniałe i skaszaniałe” lub genialne do potęgi entej i totalnego nad tym rozpływu, to i tak zawsze do tego rodzaju doświadczenia, do tych konkretnych konwencji animacji i komiksu podchodzę z pełnym szacunkiem i optymizmem.
Japońska kultura popularna jest tak dziwnie i niespotykanie w stosunku do kulturowej globalności i otwartości ,,na wariackich papierach” zakręcona, tak różnorodna i tak płodna w kolejne komiksowo-anime tytuły, że aż można dostać od tego wszystkiego swego rodzaju stanu ducha nerda, który nazywam, co może wydać się dość osobliwe: ,,pro-japońskim popkulturowym kręciołkiem”. Tak, potrafi się od tego wszystkiego pomieszać w fanowskiej mózgownicy – to właśnie w tych rozrywkowych mediach, które ogarnia od dekad cały świat, tkwi jakiś ,,twórczy palec boży”, który zalewa wręcz każdego ,,doświadczającego” jakimś nieopisanym natchnieniem: za każdą kolejną przeczytaną mangą lub obejrzanym odcinku lub sezonie danego wybranego przez nas anime, aż się sam w duch zaczynasz siebie pytać: ,,ale zaraz, co by tu przeczytać, obejrzeć, jaki kolejny tom lub epizod wziąć na warsztat, bo przecież tyle tego się nam dostarcza, z taką werwą i twórczą pasją realizuje i wydaje, że paradoks decyzyjności przy przygotowaniu i wyborze kolejnej z lektur lub filmowo-serialowego eksperymentu z japońskiego segmentu treści tych mediów, staje się sprawą choro-naturalną. I tak ta ,,normalna sytuacja” ostatnio dopadła moje ,,leniwe cztery litery”, które miały, choć tylko początkowy, ale jednak mnie ,,dosięgający”, problem z ,,geekowskim ogarnięciem tematu” na zasadzie ,,do diaska, które teraz tomy danych Uniwersów mogę w mandze przeczytać, które serie odcinkowe bądź filmy wziąć na warsztat?!”. Nie tylko i Ja, ale przy tego rodzaju ,,popkulturowych sprawach nie cierpiących zwłoki”, te ,,odpowiednie na już!” wybory dopadają większość przesyconych, aż nadto zbyt dobrymi anime-mangowo a’la ,,crazy good vibes” wiciami energii i fajnych fluidów... fanów. Jednak, niech nam żyłka na skroni nie pęknie, spokojna głowa, chwila na głębszy oddech, bo świata nie zabraknie – w końcu nadejdą te konkretne momenty które po krótkiej i śmiałej decyzji będą ,,tymi właśnie… tymi z kolejnym japońskim komiksem lub animacją wyczekiwanymi, jakby od zarania dziejów momentami”. Dłuższego bajdurzenia u mnie nie było, u innych popkulturowiczów w tym japońskim mikrokosmosie form rozrywki zapewne również – ta ,,antydecyzyjność” stała się niedawno jedynie wspomnieniem; chłodna kalkulacja, szacunek do japońskiej kultury i obyczajów, zaufanie temu, co Japończycy są w stanie dać w danym gatunku, dla danego typu odbiorcy w swoich komiksach i animacjach, a także wiele innych ,,impulsywnych” czynników, sprawiły, że ,,śmigiem-migiem” geekowsko zadecydowałem. Dlatego też zawołałem więc w myślach: ,,Na ostrza noży gangsterów Yakuzy!”, kolejnym tomem, a właściwie Światem, które biorę na czytelniczy mangowy warsztat jest pilotowe rozdanie mangi ,,ERASED. Miasto, z którego zniknąłem” autorstwa Kei Sanbe. Intuicja i gusta zwyciężyły – ów wybór okazał się dla mnie prawie że rewelacyjny, tak samo bardzo dobry jak obejrzenie świetnego klimatem, narracją, postaciami: anime o tej samej nazwie, które stworzono w oparciu o tak słynną serię komiksów, o której niniejszym w recenzjo-opinii deliberuję.
Moja osobista przygoda z ,,Erased”, co zresztą w moim przypadku, jako schemat jest dość częste, rozpoczęła się od obejrzenia w danym Uniwersum serii konkretnego anime, aby potem przysiąść do lektury od początku cyklu mang komiksów, które dla ogólnego wora treści Uniwersum stanowiły archetyp i najważniejsze źródło danych. Wchłonięcie tych nastu odcinków ,,Erased” długo mi nie zajęło – to była przedłużona chwila, świetny emocjonalnie akt, do tego stopnia, że całościowy fenomen tej produkcji określiłbym jeszcze inaczej: jest to na tyle ważna dla popkultury animacja, tak ciekawie osadzona w realiach współczesnego świata, mimo iż ciągle jest to fikcja, że na pewno Netflix, MAX, a nawet i PrimeVideo - te platformy streamingowe właśnie - bezproblemowo poradziłyby sobie w przeniesieniu albo anime ,,Erased" albo jego archetypu, czyli mangi o tym samym tytule, na mały ekran, a może i na formę kinowego hitu. To zawiły, trochę sentymentalny Świat, w anime ze specyficzną linią narracji i gęstym do niemożliwości, na dodatek inteligentnym, mega śledczo-kryminalnym klimacikiem. A jak zaskoczyła mnie startujący z cyklem mang, tom 1 tej serii komiksów? Pilot ,,Miasta, z którego zniknąłem”, faktycznie… zaskakuje, ale w o wiele bardziej zawiły i ,,innawy” sposób niż adaptacja. Początkowo historia, którą – nie spoilerując – znamy z serialu, zaczyna się w podobny, co do tychże odcinków ,,Erased” sposób, i wygląda na teoretycznie prostą z początku, powoli się samo-napedząjącą i rozwijającą w fabule, opowieść. ,,Kreska” dodaje surowości, zwłaszcza grubachny kontur, niekiedy tuszowanie oraz ,,kreślenia” pod różnym kątem związane z wypełnieniami tła, konturów postaci etc. To wszystko wygląda rodem jak z growego ,,Maxa Payne’a” – mamy więc prawie że wizualny kryminał i thriller psychologiczny, do którego wkrótce dołącza (manga nie potęguje tego wrażenia jak anime, w którym element tej ,,podróży” jest w doświadczeniu przez widza prawie że namacalny, dziejący się też szybko) motyw podróży w czasie Satoru, który jak na mangę pilotową serii nie robi aż takiego zamieszania w strukturze świata przedstawionego, jak dokonuje tego owe naście odcinków omawianej serii. ,,Schocking” emocjonalno-fabularny przychodzi w tomie pierwszym ,,Erased” sporadycznie, najbardziej w okolicach końca całości.
Dramatyczna strona mangowego otwarcia Uniwersum ,,Miasta, z którego zniknąłem” nie imponuje tak jak tego oczekiwało się od Świata, które w tak kapitalny sposób odebrało się poprzez oglądanie jego wybornie, z nutą iście hitchcockowskiej perfekcji, opcji anime. To swego rodzaju problem i refleksja zarazem: w mandze dostaje się o wiele więcej treści: najrozmaitszych danych, w tym tekstu, scalającego się z jego przekazem obrazu, tworzonych relacji między postaciami, dziwnych powiązań, w których każda kolejna doświadczana strona daje ci coraz większy wgląd w to jak głęboka fabularnie i emocjonalnie jest to historia, historia, którą masz w rękach – i to fakt faktem ma miejsce w mandze, o której niniejszym mowa, co z kolei jest szansą w jej przypadku na dłuższą refleksję nad tym, co przechodzi główny bohater (mimo iż jest to dopiero tom 1), z jakimi trudnościami decyzyjnymi się zmaga, podczas nazwijmy to ,,skoków umysłu” poprzez czasoprzestrzeń, na które tak naprawdę Satoru Fujinuma nie do końca ma wpływ, a których doświadczenie odciska na nim piętno moralnego dylematu ,,że coś jednak mogło się zrobić, tak aby wiele osób w przeszłości uratować”. Problem w tym (i tu pojawia się ten problem, o którym nieco powyżej na początku akapitu wspominam), iż tom 1 ,,Erased” nie ma w sobie koniecznej w tej historii prostoty, jakby skrócenia i uporządkowania całości scenariusza – gdyby tak przedstawiano anime Uniwersum, jak robi to manga z ,,Erased”, to serial… cóż miałby nie 12 a od 24 do 30 odcinków.
Manga ,,Miasta beze mnie”, której tytuł, jako nazwa serii/Świata komiks właśnie podkreśla z lekko ukrytej strony, ot pośrednio, że chyba mało kto z nas chciałby znaleźć się na miejscu Satoru, przeżywającego swego rodzaju rozdarcie uczuciowe-decyzyjne, na którym to ciąży tytaniczna odpowiedzialność z racji talentu i przekleństwa zarazem ,,cofania się” w czasie do chwil, na które nasz ,,MC” nie wpływu, a które być może ,,zaraz!” zaowocują jakimś złym zdarzeniem, jest bardziej dramatyczna i siadająca na emocjach, miejscami z lekką stagnacją, którą jednak jest w stanie pociągną rysunek, powinna być czytana po obejrzeniu tych 12 epizodów ,,Ereased” – nie ukrywam, pilot mangi świetnie uzupełnia emocje do danych, realizowanych przez serial odcinków odpowiednich do tego, co analogicznie przedstawia manga. Warto w tym elemencie napomknąć, iż uczucia Satoru, chaos, którego on doznaje w związku z atakującymi go przeszłymi zdarzeniami oraz idącymi z tym w parze emocjami dobrze wytłuszcza i podciąga grafika. ,,Kreska” nie jest perfekcyjna, ale niektóre akcenty w bardziej tragicznych i depresyjnych i skakających do góry w tętnie akcji sekwencjach barw czerni, przetartej szarości i dziwnie stosowanych wypełnieniach konturów postaci oraz elementów otoczenia, robią solidne emocjonalne wrażenie. I dzięki tym elementom manga ta zyskuje funkcję dopełnienia tej niepośredniej strony Uniwersum - bez emocji i dramatyzmu, nic tutaj nie ma prawa bytu, a po to jest ten komiks właśnie.
Perspektywa opowieści ze strony Satoru, wejście w jego zbłąkany i ambiwalentny umysł stają się w mandze w porównaniu do anime praktycznie dotykalne. Całościowo, licząc wszystko to, co zawiera się w tworzeniu danego Świata w serialu jak i komiksie, w tym przypadku zwycięża konwencja anime. Jest jednak pełne ultra-optymizmu światełko w tunelu, co do tego, jak dramatyczno-fabularnie rozwinie się wytłuszczana dość mocno, indywidualna, dość odpowiednia dla bardziej wrażliwych czytelników, emocjonalna strona całej tej opowieści, której ,,ulega" z racji swojej specyficznej mocy Satoru - opowieści, którą mam nadzieję doświadczyć w pełni scenariuszowej, rozwiniętej w intensywny thriller i suspens, krasie w następnym i następnym... no i następnym tomie mangowej rzeczywistości ,,Miasta beze mnie".
Anime i Manga… Manga i Anime – dwa można by rzec synonimy oznaczające jedne z najbardziej popularnych form treści (czy też same treści) z kultury masowej tworzonej przez twórców z kraju kwitnącej wiśni. To właśnie japoński komiks i specyficzna konwencja animacji, zwana anime, są wyznacznikiem tego czym jest ta azjatycka popkultura i jak bardzo jest ona specyficzna w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMłody chłopak posiada niezwykłą umiejętność jaka jest cofnięcie się na chwilę w czasie. Zdarza się to mimowolnie w momencie,w którym ma się wydarzyć coś złego. Jeżeli w tym czasie uda mu się wyłapać daną nieprawidłowość, jest w stanie zapobiec tragedii. Pewnego dnia zostaje zamordowana jego mama. Przerażony Satoru próbuje wywołać cofnięcie i niespodziewanie przenosi się o osiemnaście lat wstecz. Pierwsze tropy, które doprowadziły do tej tragicznej śmierci, okazuja się pochodzić z okresu, gdy chłopak miał jedenaście lat. Wtedy w jego miejscowości zostały porwane i zamordowane dziewczynki oraz chłopiec. Główny bohater, uwięziony w ciele dziecięcym, będzie zmuszony rozwiązać mroczną zagadkę oraz zapobiec przykrym wydarzeniom.
Była to moja pierwsza manga, do tej pory nie sięgałam po taką literaturę. Podobał mi się styl rysowania tego autora. Niestety długo nie rozpamiętywałam tej historii. Mam zamiar kontynuować serię i liczę na to, że następne tomy zapadną mi w pamięci.
Młody chłopak posiada niezwykłą umiejętność jaka jest cofnięcie się na chwilę w czasie. Zdarza się to mimowolnie w momencie,w którym ma się wydarzyć coś złego. Jeżeli w tym czasie uda mu się wyłapać daną nieprawidłowość, jest w stanie zapobiec tragedii. Pewnego dnia zostaje zamordowana jego mama. Przerażony Satoru próbuje wywołać cofnięcie i niespodziewanie przenosi się o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO cofaniu się w czasie.
O cofaniu się w czasie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaciekawia i zachęca do sięgnięcia po kontynuację. Jest zagadka, jest odpowiedni poziom napięcia - i ogólnie fajnie jest sięgnąć po tytuł skierowany do starszych czytelników (seinen).
Zaciekawia i zachęca do sięgnięcia po kontynuację. Jest zagadka, jest odpowiedni poziom napięcia - i ogólnie fajnie jest sięgnąć po tytuł skierowany do starszych czytelników (seinen).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toERASED to historia 29-letniego twórcy mang, niedocenionego przez otoczenie.
Główny bohater Satoru Fujinuma posiada unikatową zdolność tzw „Revival”, czyli możliwość analizy zaistniałej sytuacji krytycznej (np. wypadek drogowy) z opcją cofnięcia się w czasie i dokonania zmian w celu uniknięcia tragicznych konsekwencji. Tak sobie myślę, że może to jednak zdolność czytania w kartach przyszłości.
Satoru zostaje uwikłany w konsekwencji używania tych zdolności w tajemniczą i zagadkową historię zabójstw 10-latków z sąsiedztwa, skrzętnie skrywaną latami przez matkę...
Zakończenie tomu pierwszego ciekawe i skłaniające do sięgnięcia po kolejną część.
Dziękuję pracownikom Yatta w Gdańsku ( sklep na Garncarskiej) za polecajkę.
TatArek
ERASED to historia 29-letniego twórcy mang, niedocenionego przez otoczenie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny bohater Satoru Fujinuma posiada unikatową zdolność tzw „Revival”, czyli możliwość analizy zaistniałej sytuacji krytycznej (np. wypadek drogowy) z opcją cofnięcia się w czasie i dokonania zmian w celu uniknięcia tragicznych konsekwencji. Tak sobie myślę, że może to jednak zdolność...
Świetna Manga, fabuła od początku zaskakuje I wciąga przez co nie mogę oderwać się od czytania. Jestem szczerze ciekaw jak dalej się to potoczy, co autor nam zaprezentuje i jak rozwinie cały świat Przedstawiony. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Świetna Manga, fabuła od początku zaskakuje I wciąga przez co nie mogę oderwać się od czytania. Jestem szczerze ciekaw jak dalej się to potoczy, co autor nam zaprezentuje i jak rozwinie cały świat Przedstawiony. Zapraszam też na swojego bloga https://okonapopkulture.blogspot.com/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dotąd najciekawsza manga, jaką przeczytałam. Ciekawy pomysł na fabułę - główny bohater potrafi cofać się w czasie. Dzieje się to, gdy ma zdarzyć się coś złego. Zakończenie - świetne, mam już drugi tom, muszę poznać dalsze losy Satoru!
Jak dotąd najciekawsza manga, jaką przeczytałam. Ciekawy pomysł na fabułę - główny bohater potrafi cofać się w czasie. Dzieje się to, gdy ma zdarzyć się coś złego. Zakończenie - świetne, mam już drugi tom, muszę poznać dalsze losy Satoru!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś więcej - brzydka kreska, nudnawa fabuła, mimo to koniec był bardzo intrygujący. Sięgnę po drugi tom, zobaczę, czy historia się rozwinie.
Spodziewałam się czegoś więcej - brzydka kreska, nudnawa fabuła, mimo to koniec był bardzo intrygujący. Sięgnę po drugi tom, zobaczę, czy historia się rozwinie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek był trochę ciężki ale później wciągnęło mnie bez reszty. Główny bohater ma ciężki charakter i dość trudno go polubić ale zapewne w dalszych częściach dowiemy się co miało na niego wpływ że taki jest.
Początek był trochę ciężki ale później wciągnęło mnie bez reszty. Główny bohater ma ciężki charakter i dość trudno go polubić ale zapewne w dalszych częściach dowiemy się co miało na niego wpływ że taki jest.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen tomik jest swietny, genialnie wprowadza do historii i sugeruje, ze ta manga jest rewelacyna.
Ten tomik jest swietny, genialnie wprowadza do historii i sugeruje, ze ta manga jest rewelacyna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterem tytułu jest 29-letni Satoru Fujinuma. Mężczyzna, który ciągle marzy o tym, aby stać się pełnoprawnym mangaką. Od dłuższego czasu nie potrafi on jednak stworzyć interesującej historii. Zmuszony jest więc on do dorywczej pracy, jako dostawca pizzy. Jego życie wydaje się być bardzo przeciętne i pełne problemów. Są to tylko pozory, posiada on bowiem pewien „dar”, dzięki któremu kiedy w jego pobliżu ma dojść do jakieś tragedii, czas ulega zapętleniu, a on sam ma możliwość zmiany wydarzeń. Jedna z takich sytuacji kończy się dla niego wypadkiem i pobytem w szpitalu. Jest to zaledwie początkiem całego ciągu wydarzeń, który będzie prowadził do osobistej tragedii. Dzięki swojej „zdolności” ma on jednak szansę zmienić przyszłość, ale będzie go to dużo kosztować.
Erased – Miasto, z którego zniknąłem jest tytułem który łączy elementy dramatu, thrillera psychologicznego i sensacji (z wątkami nadprzyrodzonymi). Szerokie spektrum gatunkowe pozwala tytułowi zaciekawić naprawdę dużą grupę potencjalnych odbiorców. Pierwszy tom serii służy autorowi głównie do zaprezentowania zarysu fabuły i przedstawienia kilku najważniejszych bohaterów. Akcja dzieje się tutaj dwutorowo, przeplatając teraźniejszość Satoru, z jego dzieciństwem i pewnymi wydarzeniami które mają znaczenie dla obecnego życia mężczyzny.
Kei Sanbe (autor) w bardzo przemyślany sposób buduje tutaj całe napięcie. Stopniowo odsłania on przed czytelnikiem nowe wątki i fakty, tak aby zachęcić go do dalszego poznawania historii. Nic nie jest tu podane w nazbyt oczywistej formie, ale pewne odkryte „ślady” pozwalają na snucie własnych analiz. Obok pokazanych „pętli czasowych”, odsłonieniu zagadki zbrodni sprzed lat i zaprezentowaniu mrocznych wydarzeń z teraźniejszości na czytelnika czeka tutaj również zgrabnie zaprezentowana opowieść o dojrzewaniu i szukaniu swojego miejsca w społeczeństwie. Wraz z rozwojem fabuły, ewoluuje również główny bohater, który powoli „wychodzi ze swojej zamkniętej skorupy”, aby odsłonić się przed innymi ludźmi (szczególnie młodą koleżanką z pracy). Nie brakuje więc tutaj dawki wyrazistych emocji, ale nie przytłaczają one sensacyjno/kryminalnej otoczki tytułu, stając się jedynie dobrym dodatkiem do właściwej treści.
https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-mangi-erased-tom-1/
Bohaterem tytułu jest 29-letni Satoru Fujinuma. Mężczyzna, który ciągle marzy o tym, aby stać się pełnoprawnym mangaką. Od dłuższego czasu nie potrafi on jednak stworzyć interesującej historii. Zmuszony jest więc on do dorywczej pracy, jako dostawca pizzy. Jego życie wydaje się być bardzo przeciętne i pełne problemów. Są to tylko pozory, posiada on bowiem pewien „dar”,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapowiada się super manga. Zarówno intrygująca jak i tajemnicza. Na początku mangi poznajemy 29-letniego Satoru , który pracuję w pizzerii jako dostawca , ale marzy mu się pisanie mang. A razem z nim pracuję pewna dziewczyna - Airi. W pewnej chwili bohater jedzie z dostawą , ale nagle cofa się o kilka sekund w czasie i wie , że to znaczy , że zaraz coś się wydarzy. I po chwili dociera do niego , że samochód potrąci chłopca i bohater go ratuję i sam ulega wypadkowi , a wszystko widzi Airi. Będąc nieprzytomnym bohater widzi jakąś dziewczynkę ze swojej przeszłości , ale nie pamięta kim była , ale kojarzy , że coś do niego mówiła , a potem budzi się w szpitalu i obok niego jest Airi. I rozmawiają , a potem dziewczyna wychodzi , a bohater znów sobie przypomina dziewczynkę i okazuję się , że nazywała się - Hinazuki i okazuję się , że umarła. A bohater przypomina sobie także , że po jej zniknięciu jej matka się uśmiechała , a On widział ubrania dziewczynki w śmieciach koło jej domu. Potem Airi stoi na ulicy i zastanawia się jak Satoru widział samochód , który miał uderzyć chłopca , a Satoru wraca do domu i spotyka swoją matkę , która przyjechała do niego w odwiedziny. I bohater jest tym zirytowany. I wieczorem w wiadomościach jest mówione , że jakaś zaginiona dziewczynka wróciła do domu i wtedy mama bohatera pyta go czy pamięta , a On nie wie o co chodzi , a Ona mówi , że o tym co się wydarzyło , gdy był w piątej klasie. Potem bohater siedzi u siebie w pokoju i przypomina sobie niejakiego Yukiego , który był starszy i dzięki niemu bohater zdobył przyjaciół. A potem przypomina sobie jak rozmawiał z kolegami o zaginięciach dzieci. I , że Yuki został aresztowany za porwanie i morderstwo dwóch dziewczynek i jednego chłopca. Później Satoru i Airi razem wracają i nagle bohater znów ma przeczucie i cofa się o kilka sekund , a następnie znów i w końcu wbiega do opuszczonego budynku , a zaraz za nim Airi i bohater domyśla się , że są tam jakieś dzieciaki i zaraz coś się stanie i próbuję ich uratować i jeden chłopiec prawie ginie , ale Airi go łapie , a potem daję im reprymendę i wszyscy wychodzą , a następnie Satoru i Airi się żegnają , a Airi mija mamę Satoru , która się uśmiecha. A potem bohater przypomina sobie imiona swoich kolegów : Kazu , Osamu i Ken'ya. A potem jest z mamą na zakupach i , gdy idą przez parking bohater znów ma przeczucie i cofa się o kilka sekund i po chwili zjawia się Airi by oddać mu książkę i się przewraca , a z tej książki patrzy na niego fotografia Yukiego. I znów mamy cofnięcie i Satoru ostrzega Airi by nie biegła , bo myśli , że to właśnie o to chodzi , ale znów się cofa i zaczyna panikować i prosi mamę by się rozejrzała i gdy pojawia się Airi mama bohatera nagle widzi mężczyznę , który trzyma za rękę dziewczynkę i ten patrzy na nią i kobieta ma złe przeczucie i czuję , że skądś go zna. I patrzą na siebie przez chwilę , a po chwili mężczyzna odjeżdża , a kobieta ciągle jest zamyślona , ale po chwili wraca do rzeczywistości i zaprasza Airi na kolacje. I idą we trójkę do domu Satoru , a tajemniczy mężczyzna ich śledzi. A po kolacji Satoru odprowadza Airi , a jak wraca jego mama mówi , że ma u niej szansę , a potem kobieta próbuję sobie przypomnieć jak się nazywał ten mężczyzna i kim był , ale nie potrafi , a jak Satoru pyta czy widziała coś na parkingu to mówi , że mężczyzna chciał porwać dziewczynkę , a potem dodaje , że żartowała. Jednak bohater po jakimś czasie zrozumiał , że kłamała , bo zawsze gdy coś ukrywała to mówiła , że żartuję. I przypomina sobie także imiona ofiar : Hinazuki , Aya i Hiromi(chłopiec , który wyglądał jak dziewczyna) I czuję też , że mógł ocalić Hiromi. Później mama Satoru jest na zakupach wciąż myśli o tajemniczym mężczyźnie i nagle sobie przypomina kim on był i , że nawet go podejrzewała. I zaczyna również podejrzewać , że Yuki jednak może być niewinny , ale nie dzwoni na policję , bo chcę się upewnić. I po chwili gdzieś dzwoni ,a potem w domu podejmuję decyzję , że musi zdobyć dowód , a także porozmawiać z Satoru. I nagle drzwi się otwierają i kobieta myśli , że to jej syn , ale nagle zostaję dźgnięta nożem i upadając uświadamia sobie , że miała rację i leżąc na ziemi próbuję sięgnąć po telefon by ostrzec Satoru , ale morderca zabiera jej komórkę , a kobieta wykrwawiając się przeprasza Satoru , że mu nie uwierzyła i widzimy małego Satoru , który krzyczy , że nie wie kto to zrobił , ale na pewno nie Yuki. A potem kobieta widzi swojego synka jak był mały i ciągle powtarza jego imię. A po jakimś czasie bohater wraca do domu i znajduję martwą mamę i na początku myśli , że ta się wygłupia , ale po chwili dociera do niego prawda i jest załamany i chcę się cofnąć w czasie i mu się udaję , ale gdy wbiega znów do domu matka nadal nie żyję i bohater wie , że już za późno i postanawia dorwać mordercę. I widzi go w ciemności i rzuca się za nim w pogoń , ale ten nagle znika. I zjawia się policja i Satoru zrozumiał , że morderca wrobił go w zabójstwo matki i chcę się cofnąć. I udaję się i pojawia się w jakimś miejscu , którego nie kojarzy i po chwili zauważa budynek szkoły i okazuję się , że znów jest dzieckiem i cofnął się do czasów , gdy dochodziło do porwań. 1 tom wprowadza w całą historię i jest naprawdę długi. Zakończenie z cofnięciem do czasów szkolnych intryguję i wiadomo , że teraz bohater będzie miał szansę uratować ofiary , a także mamę w przyszłości. Tajemnicza jest też sprawa matki Hinazuki , która uśmiechała się po zniknięciu córki , a w śmieciach miała jej ubrania. Wiadomo , że to jakiś facet jest mordercą , a nie matka dziewczynki , ale coś z tą matką na pewno jest nie tak. Jak tylko zdobędę 2 tom od razu biorę się za czytanie. Cała historia przynajmniej na razie przypomina mroczny thriller
Zapowiada się super manga. Zarówno intrygująca jak i tajemnicza. Na początku mangi poznajemy 29-letniego Satoru , który pracuję w pizzerii jako dostawca , ale marzy mu się pisanie mang. A razem z nim pracuję pewna dziewczyna - Airi. W pewnej chwili bohater jedzie z dostawą , ale nagle cofa się o kilka sekund w czasie i wie , że to znaczy , że zaraz coś się wydarzy. I po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę powiedzieć, że nigdy nie byłam fanką mang. do czasu, aż przeczytałam pierwszy tom Erased, nie wiem czy sięgnę po inne serie, ale po tę z pewnością.
Satoru pracuje jako dostawca pizzy, choć marzy o tworzeniu mang,uważa swoje życie za wyjątkowo nudne i nijakie.
Ale Satoru ma też pewną tajemnicę. Jest bohaterem"z przymusu" gdy w jego otoczeniu ma wydarzyć się coś złego jest cofany w czasie do chwili, aż nie zapobiegnie zdarzeniu.
Jest więc takim bohaterem mimo woli .Niespodziewanie Tragedia, która łączy się z wydarzeniami z przeszłości cofa go aż do 1988 roku i zmusza do odkrycia prawdy.
Erased to komiks z przemyślanymi, choć nieco infantylnymi postaciami, który wciąga czytelnika od pierwszych stron bo od początku czytaniu towarzyszy pewien dreszczyk emocji.
Wspomnienia głównego bohatera wplecione w fabułę sprawiają, że czytanie est tym przyjemniejsze, a fabuła bardziej tajemnicza i emocjonująca.
Przeszłość Satoru jest tu kluczowym elementem, aby rozwiązać przerażającą tajemnice.
Choć zwykle nie przepadam za formą jaką jest manga czy komiks naprawdę małą uwagę zwracam na grafikę bardziej zaś na treść w tym wypadku ta forma okazała się niezwykle ciekawa i jedynie rozbudziła moją czytelniczą ciekawość.
Bo historia jest pełna zwrotów akcji,zaskoczeń. jednym słowem chce się poznać dalszy ciąg,a forma mangi czy też komiksu w tym wypadku podkręca ten tajemniczy klimat.
Polecam i z przyjemnością sięgnę po drugi tom.
Muszę powiedzieć, że nigdy nie byłam fanką mang. do czasu, aż przeczytałam pierwszy tom Erased, nie wiem czy sięgnę po inne serie, ale po tę z pewnością.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSatoru pracuje jako dostawca pizzy, choć marzy o tworzeniu mang,uważa swoje życie za wyjątkowo nudne i nijakie.
Ale Satoru ma też pewną tajemnicę. Jest bohaterem"z przymusu" gdy w jego otoczeniu ma wydarzyć się coś złego...
Pierwszy tom to tak naprawdę cały wstęp. Wiem jednak, że dla tej historii warto brnąć dalej. Robi się coraz bardziej zawiła i interesująca. Warto dać jej szansę.
Pierwszy tom to tak naprawdę cały wstęp. Wiem jednak, że dla tej historii warto brnąć dalej. Robi się coraz bardziej zawiła i interesująca. Warto dać jej szansę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tosuuper chociaż większość rzeczy działa się na końcu, to jednak w mangach przeciez sie nie dzieje wszystko w jednym tomie. Bardzo polecam
suuper chociaż większość rzeczy działa się na końcu, to jednak w mangach przeciez sie nie dzieje wszystko w jednym tomie. Bardzo polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdyby nie przekonania przyjaciółki porzuciła bym tą mangę po pierwszym rozdziale. Nie zainteresowała mnie więc po co czytać dalej ? Jednak nie żałuję tej decyzji jakoś bardzo. Kreska nie powala, ale sama fabuła powoli wciąga. Mam szczerą nadzieję, że nie będę potem żałować na nią czasu
Gdyby nie przekonania przyjaciółki porzuciła bym tą mangę po pierwszym rozdziale. Nie zainteresowała mnie więc po co czytać dalej ? Jednak nie żałuję tej decyzji jakoś bardzo. Kreska nie powala, ale sama fabuła powoli wciąga. Mam szczerą nadzieję, że nie będę potem żałować na nią czasu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa seria.
Bardzo ciekawa seria.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety ta historia okazała się dla mnie dużym rozczarowaniem. Opis zapowiada dynamiczną opowieść o podróżach w czasie, jednak kluczowe wydarzenia pojawiają się dopiero pod sam koniec książki. Przez większość lektury fabuła wydawała mi się niemal pozbawiona napięcia — monotonna i zaskakująco pusta jak na tak obiecujący punkt wyjścia.
Dodatkowo główny bohater był dla mnie postacią trudną do polubienia. Jego ciągłe niezadowolenie i sposób narracji zamiast budować emocje działały raczej zniechęcająco. Szkoda, bo sam pomysł miał potencjał, który w moim odczuciu nie został wykorzystany.
To jedna z tych książek, które po prostu nie trafiły w mój gust.
Niestety ta historia okazała się dla mnie dużym rozczarowaniem. Opis zapowiada dynamiczną opowieść o podróżach w czasie, jednak kluczowe wydarzenia pojawiają się dopiero pod sam koniec książki. Przez większość lektury fabuła wydawała mi się niemal pozbawiona napięcia — monotonna i zaskakująco pusta jak na tak obiecujący punkt wyjścia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodatkowo główny bohater był dla mnie...
Po dwóch tomach historia z jednej strony nudnawa ale jednak trochę ciekawa. Acz nie na tyle żeby czekać na kolejny tom. Może później się rozkręca ;)
Po dwóch tomach historia z jednej strony nudnawa ale jednak trochę ciekawa. Acz nie na tyle żeby czekać na kolejny tom. Może później się rozkręca ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„ERASED Miasto, z którego zniknąłem. Tom 1” jest mangą autorstwa Kei Sanbe, która wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszej strony. Główny bohater, Satoru Fujinuma potrafi zaciekawić swoimi losami i sprawić, że wręcz nie można się oderwać od lektury. Autor spisał się rewelacyjnie i oddał w ręce czytelników pozycję ciekawą i dopracowaną, którą czyta się z dużymi emocjami. Niespodziewanie, w tragicznych okolicznościach nasz główny bohater traci matkę, co wywołuje lawinę tragicznych i nieodwracalnych zdarzeń.
Satoru Fujinuma jest dwudziestodziewięcioletnim mężczyzną, który posiada niecodzienną i osobliwą umiejętność, potrafi cofać się w czasie. Pewnego dnia jego matka zostaje zamordowana, a on chcąc wymusić cofnięcie się w czasie, przenosi się osiemnaście lat w przeszłość. Ogniwa łańcucha zdarzeń zaczynają się zmieniać, sprawiając, że Satoru stanie przed ogromnie trudnym wyzwaniem, jeżeli chce zapobiec mającej rozegrać się tragedii. Jednak sprawa się komplikuje, gdy mężczyzna wciela się na powrót w ciało jedenastoletniego chłopca. Będzie musiał rozwikłać brutalną sprawę porwania i zabicia dwóch dziewczynek i chłopca, jeżeli chce ocalić życie swej matki (w przyszłości).
Manga przypadła mi do gustu i sprawiła, że nie nudziłem się ani przez moment. Podróż w czasie jest motywem często wykorzystywanym w różnych produkcjach, jednak w tym przypadku ani przez moment nie wieje typową sztampą. Całość wypada nad wyraz ciekawie, a losy głównego bohatera potrafią naprawdę zaciekawić. Kreska, jak i kadry są dopracowane, a bohaterowie również posiadają własne, indywidualne cechy. Wątki fabularne potrafią zaciekawić, dzięki czemu nie znajdziemy momentu na ani chwilę nudy. Z pewnością sięgnę po kolejny tom tej serii, gdyż stwierdzam, że jest to całkiem udana pozycja.
„ERASED Miasto, z którego zniknąłem. Tom 1” powinna przypaść do gustu miłośnikom mang z szybką akcją i dużą dawką niesztampowych rozwiązań. Dialogi są realistyczne i czyta się je z prawdziwą przyjemnością. Historię Satoru Fujinumy, jak i pozostałych bohaterów pochłania się z dużą ciekawością, postacie stworzone przez Kei Sanbe zasługują na duże uznanie. Manga została wydana nadwyraz udanie, sprawiając, że możemy spędzić z nią kilka przyjemnych chwil. Komiks powinien spodobać się miłośnikom gatunku oraz emocjonujących, trzymających w napięciu wątków. Polecam.
http://fantasy-bestiarium.blogspot.com/2017/11/erased-miasto-z-ktorego-zniknaem-tom-1.html
„ERASED Miasto, z którego zniknąłem. Tom 1” jest mangą autorstwa Kei Sanbe, która wciągnęła mnie w swój świat już od pierwszej strony. Główny bohater, Satoru Fujinuma potrafi zaciekawić swoimi losami i sprawić, że wręcz nie można się oderwać od lektury. Autor spisał się rewelacyjnie i oddał w ręce czytelników pozycję ciekawą i dopracowaną, którą czyta się z dużymi emocjami....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to