kolejny z kolei tom nie pierwszy i nie ostatni, różni się od reszty niczym i to nawet w sumie dobrze, no może tym że faktycznie jest odrobinę więcej treści niż w dotychczasowych partiach.
żarty o kupie ratują sytuację, ja naprawdę mam mentalnie trzy lata
kolejny z kolei tom nie pierwszy i nie ostatni, różni się od reszty niczym i to nawet w sumie dobrze, no może tym że faktycznie jest odrobinę więcej treści niż w dotychczasowych partiach.
żarty o kupie ratują sytuację, ja naprawdę mam mentalnie trzy lata
Przygody Wędrowycza to mieszanka wiedźmina, egzocysty Bonera i Kapitana Bomby. Specyficzne ale przyjemne i z humorem. Fajne na wieczory w podróży gdy już wypoczywamy po całym dniu.
Przygody Wędrowycza to mieszanka wiedźmina, egzocysty Bonera i Kapitana Bomby. Specyficzne ale przyjemne i z humorem. Fajne na wieczory w podróży gdy już wypoczywamy po całym dniu.
Solidny tom, dobrze się słuchało (Grzegorz Pawlak, jak zawsze robi robotę i to dla niego ta siódma gwiazdka), ale tym razem zabrakło mi tu jakiegoś błysku. Przyjemnie, ale bez uniesień.
Solidny tom, dobrze się słuchało (Grzegorz Pawlak, jak zawsze robi robotę i to dla niego ta siódma gwiazdka), ale tym razem zabrakło mi tu jakiegoś błysku. Przyjemnie, ale bez uniesień.
Kolejny tom Jakuba Wędrowycza za mną. Konan Destylator to solidna porcja dobrych opowiadań z udziałem Jakuba i Semena. Jest to naprawdę udany zbiór. Opowiadania nie są przegadane, jest akcja i cięte dialogi. Co do jakości poszczególnych opowiadań to ciężko mi wybrać ulubione ponieważ, każde trzymało dobry poziom. Jedyna historia, która była średnio udana i ciut zbyt długa to ta opowiadająca o szalonym naukowcu i mamucie mutancie. Nie mój gust i trochę przegadane lecz pozostałe naprawdę dobre, a co mamy w tym tomie ?
Podróże w czasie, zombie, wampiry, ninja, perypetie policjantów z Wojsławic, więcej wampirów, Czarnobyl, magiczna restauracja, szkolne czasy Jakuba, sekret długowieczności Semena przy czym te opowiadanie naprawdę na ogromny plus i oczywiście odwieczna wojna Jakuba z Bardakami. Polecam w ciemno. Konan Destylator ląduje na moim Wędrowyczowym podium zaraz obok Karpie Bijem :)
Kolejny tom Jakuba Wędrowycza za mną. Konan Destylator to solidna porcja dobrych opowiadań z udziałem Jakuba i Semena. Jest to naprawdę udany zbiór. Opowiadania nie są przegadane, jest akcja i cięte dialogi. Co do jakości poszczególnych opowiadań to ciężko mi wybrać ulubione ponieważ, każde trzymało dobry poziom. Jedyna historia, która była średnio udana i ciut zbyt długa...
Historyjki szybko ulatują z głowy. Najbardziej utknęły mi w pamięci te o mamutach, Czarnobylu i tajemniczym piętrze. Po raz pierwszy widziałam trzeźwego Jakuba i widziałam jak robi śniadanie. Podobało mi się, jak obrobił złodzieja. Poznajemy także historię Semena i dowiadujemy się, jak wyglądało jego życie za młodu.
Semen w tej książce zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan – i to jest ok, lubię tego szurniętego Kozaka, ale niestety Jakub przy okazji zaczyna blednąć, znika w tle, staje się sidekickiem a nie main characterem. Często jest opisywany na tle przyjaciela jak pocieszny idiota i staje się jego cieniem. A przecież to jest seria o Jakubie i dla Jakuba większość czytelników po te książki sięga. Więcej Semena niech będzie, ale nie mniej Wędrowycza.
Przy jednym z opowiadań zrobiło mi się bardzo nieprzyjemnie. Rozumiem, że sięgając po Wędrowycza trzeba mieć wzmożoną tolerancję na boomerskie żarty, ale pisanie kilkunastu stron o dziewczynkach z liceum jako o obiektach seksualnych przez dojrzałego mężczyznę budzi mój wstręt. Gdyby była to narracja z perspektywy nastoletniego chłopca, miałoby to jeszcze sens, ale Semen to przecież staruszek. I to słownictwo, też dziewczęco-seksualne… „Majteczki”, „staniczki”, „tyłeczki” a nawet „samiczki” (!), zbierało mi się na wymioty.
Niesmak budziły także we mnie żarty z anoreksji, niewybredne komentarze o wyglądzie chorych dziewczyn (serio, ostatnie co jest ważne, to czy są ładne dla chłopców w dyskotece), plus w ogóle śmianie się z poważnej śmiertelnej choroby to nie mój typ żartu. I też rozumiem, że autor tworzy tu jakiś typ postaci, ale niesmak zniechęca. Jak mam lubić kochanego staruszka, który zmienia się w obleśnego wujasa?
Zdecydowanie widać spadek formy, brakuje pomysłów albo są marnowane przez pisarza, który ma usilną potrzebę wypowiadania się na tematy bieżące (ekologia, szkoła, Unia, etc). I nie ma znaczenia, czy ja się z nim zgadzam, czy nie – czułam się jakbym czytała jakieś satyry światopoglądowe albo komentarze z politycznych grup na fejsbuku. Proporcje między absurdem a wygłaszaniem manifestu zostały naruszone na niekorzyść książki. Tęsknię za czasami, gdy Pilipiuk pisał o przygodach mumii Lenina, rumuńskich wampirach, zaklętym kręgu na Pradze czy latającej machinie. Czytam, bo mam sentyment, ale się męczę troszkę.
Ciekawostka a propos wampirów – krwiopijca z jednej z ilustracji wygląda mi jak pewien polski parlamentarzysta, czyżby aluzja do jego długowieczności? XD Ale może tylko ja to widzę, oceńcie sami.
Bonusem jest opowiadanie o wampirach, które już znam, bo przeczytałam całą serię.
Historyjki szybko ulatują z głowy. Najbardziej utknęły mi w pamięci te o mamutach, Czarnobylu i tajemniczym piętrze. Po raz pierwszy widziałam trzeźwego Jakuba i widziałam jak robi śniadanie. Podobało mi się, jak obrobił złodzieja. Poznajemy także historię Semena i dowiadujemy się, jak wyglądało jego życie za młodu.
Semen w tej książce zdecydowanie wysuwa się na pierwszy...
Czytałam, czytałam i się doczytałam "lepszego Wędrowycza" po ostatnich tomach opowiadań względnej posuchy.
Główną zaletą tego zbioru jest rozprawienie się przez autora z nagromadzonymi wcześniej nieścisłościami - wspominamy nieodżałowanego Józefa Paczenkę, dowiadujemy się dlaczego Semen dożyje tysiąca lat i o co rozchodzi się u jej zarania, w pokoleniowej wojnie wędrowyczo-bardackiej.
Jeśli ktoś spasował po wcześniejszych rozczarowaniach, jest to ten tom, po który jednak warto sięgnąć.
Czytałam, czytałam i się doczytałam "lepszego Wędrowycza" po ostatnich tomach opowiadań względnej posuchy.
Główną zaletą tego zbioru jest rozprawienie się przez autora z nagromadzonymi wcześniej nieścisłościami - wspominamy nieodżałowanego Józefa Paczenkę, dowiadujemy się dlaczego Semen dożyje tysiąca lat i o co rozchodzi się u jej zarania, w pokoleniowej wojnie...
Miało być siedem ale podniosłem ocenę za genialną robotę lektora w audiobooku. Zmienianie głosów, szczególnie udawanie japońskiego lub Bardaków na prawdę śmieszy. Przygody Jakuba i Semena jak zawsze abstrakcyjne ale i pełne zabawnych sytuacji. Jakubowe przemyślenia i postrzeganie świata, dostosowywanie go do swoich przekonań to coś co jest siłą tej serii. W morzu politycznie poprawnego szamba dobrze jest przeczytać coś abstrakcyjnego, nie idącego na kompromis i śmiejące się ze wszystkiego i wszystkich. Opowiadanie są lepsze i gorsze ale poniżej pewnego dobrego poziomu nie schodzą. A "Niebieskooki ninja" w ogóle genialny. Jeszcze raz wielkie ukłony dla Pana Lektora. A Bardaków lać ile wlezie.
Miało być siedem ale podniosłem ocenę za genialną robotę lektora w audiobooku. Zmienianie głosów, szczególnie udawanie japońskiego lub Bardaków na prawdę śmieszy. Przygody Jakuba i Semena jak zawsze abstrakcyjne ale i pełne zabawnych sytuacji. Jakubowe przemyślenia i postrzeganie świata, dostosowywanie go do swoich przekonań to coś co jest siłą tej serii. W morzu...
I cyk, kolejny kupon odcięty.
Autor konsekwentnie trzyma nierówny poziom opowiadań, jedne nawet spowodują jednorazowe wypuszczenie powietrza nosem, inne są idiotyczne, a często i gęsto humor jak z kabaretu, któremu niekoniecznie wychodzi.
I cyk, kolejny kupon odcięty.
Autor konsekwentnie trzyma nierówny poziom opowiadań, jedne nawet spowodują jednorazowe wypuszczenie powietrza nosem, inne są idiotyczne, a często i gęsto humor jak z kabaretu, któremu niekoniecznie wychodzi.
Co jakiś czas wracam do przygód naszego wiejskiego chłopka Jakuba i mimo że ten humor jest prosty to jednak wszystkie nawiązania i przygody bohaterów mnie cholernie bawią.
Co jakiś czas wracam do przygód naszego wiejskiego chłopka Jakuba i mimo że ten humor jest prosty to jednak wszystkie nawiązania i przygody bohaterów mnie cholernie bawią.
Po przygody Jakuba Wędrowycza sięgam zawsze wtedy, gdy potrzebuję podkarmić swój umysł różnej treści absurdami – nawet wtedy, gdy wokół życia jest ich tak wiele.
Po raz kolejny nie zawiodłem się i tym razem. Kolejna część z cyklu o losach wojsławickiego egzorcysty i bimbrownika dostarczyła wiele uśmiechu i przede wszystkim przedniej zabawy podczas lektury tych opowiadań. Kolejny raz przekonałem się o tym, że pióro Andrzeja Pilipiuka nie baczy na wartościowy język tudzież górnolotne filozoficzne wywody. Ale właśnie o to w tym cyklu chodzi i autor daje z siebie naprawdę dużo. Ale czy wszystko? Moim zdaniem gaśnie powoli cały sznyt, cała otoczka związana z głównym bohaterem. Oczywiście, dalej jest śmiesznie, kuriozalnie i nietypowo, ale coraz częściej odnoszę wrażenie – po lekturze kolejnej książki z cyklu – że kończą się powoli Pilipiukowi pomysły, a niektóre opowiadania pisane są na rympał, na ilość i na szybkość. Nie piszę oczywiście, że wszystkie, ale zdarzają się, niestety, mierne opowiastki. Niemniej, jest ich bardzo mało, a całość utrzymuje ,,powagę" cyklu. Polecam
Po przygody Jakuba Wędrowycza sięgam zawsze wtedy, gdy potrzebuję podkarmić swój umysł różnej treści absurdami – nawet wtedy, gdy wokół życia jest ich tak wiele.
Po raz kolejny nie zawiodłem się i tym razem. Kolejna część z cyklu o losach wojsławickiego egzorcysty i bimbrownika dostarczyła wiele uśmiechu i przede wszystkim przedniej zabawy podczas lektury tych opowiadań....
"Konan Destylator" autorstwa Andrzeja Pilipiuka to zabawna i pełna humoru opowieść, która łączy elementy fantastyki z groteskową, polską rzeczywistością. Główny bohater, wiejski staruszek o imieniu Jakub, staje się symbolem niezłomności i swoistego sprytu, walcząc z lokalnymi problemami w nietypowy sposób. Książka wyróżnia się lekkim stylem i dowcipnym językiem, który przypadnie do gustu fanom absurdalnych, ironicznych historii. To pozycja idealna dla tych, którzy cenią literaturę z przymrużeniem oka i chcą się dobrze bawić przy lekturze.
"Konan Destylator" autorstwa Andrzeja Pilipiuka to zabawna i pełna humoru opowieść, która łączy elementy fantastyki z groteskową, polską rzeczywistością. Główny bohater, wiejski staruszek o imieniu Jakub, staje się symbolem niezłomności i swoistego sprytu, walcząc z lokalnymi problemami w nietypowy sposób. Książka wyróżnia się lekkim stylem i dowcipnym językiem, który...
Labirynt obciachu [w: ] Andrzej Pilipiuk, Konan Destylator
Przeczytałem kolejną tom przygód Jakuba Wędrowycza pt. „Konan destylator”. Jak zwykle przeczytałem kilkanaście opowiadań, niektóre były całkiem długie, jak to tytułowe, które przypominało opowieść o smoku w tomie „ Trucizna”. Rzecz jasna w sensie, że mamy ten sam schemat w odległa, praktycznie mityczną przeszłość, a to daje pole do popisu wyobraźni literackiej pisarzowi i czytelnikowi. Na pewno jest tej opcji tutaj więcej niż w opowieści o naszej historii, którą przynajmniej troszkę znamy. Tu mamy krainę mityczną, Cymerię, która była gdzieś między wyspami Brytyjskimi a Francją. Dlatego też dałem sobie spokój z przedstawieniem tego typu opowieści.
Jednym z głównych praw tego uniwersum jest, że naciśnięcie na odcisk Jakubowi Wędrowyczowi nie ma prawa skończyć się dobrze, no ale akurat w tym tomie parę osób miało farta bo wyszło cało z tego typu opresji np. wampiry z Czarnobyla w opowiadaniu pt. „Stalkerzy”. Podobnie młody policjant, praktykant w opowiadaniu zatytułowanym „Trudny teren” który dał się wkręcić w intrygę Bardaków, ale Bardak i Rowicki, funkcjonariusze z Wojsławic, nie chcieli rozkręcać tej afery z narkotykami. W sensie, że Jakub i Semen, według szalonego konceptu w donosie Bardaków, mieli być dilerami, skończyło się happy endem, młodemu praktykantowi okazano łaskę. Inna historia była w opowiadaniu, które zaproponowałem, żeby jakoś fajnie zrecenzować ten tom opowiadań. Jest to opowiadanie „Labirynt obciachu” ,tytuł chyba dobry, bo niewątpliwie na kartach literatury nie ma bardziej obciachowych dziadów niż Jakub i Semen.
Sprawa zaczęła się banalnie jakiś gość, obcy miastowy ośmielił się w Jakubowym gaju, czyli lokalu, gdzie podaje się głównie napoje alkoholowe, zamówić napój, który nie zawiera ani grama alkoholu. Klient najpierw prosił o kawę, potem herbatę, w końcu dostał wodę mineralną, czyli kranówę. Jakub poczuł się tym urażony i migiem wyprosił delikwenta. Ten wyleciał z karczmy, no ale zdążył jeszcze wypowiedzieć coś w rodzaju klątwy, że się zemści. Miał pecha, bo nie wiedząc z kim ma do czynienia wziął się za realizację tego zamiaru. Przybył pół roku później do Wojsławic z lustrami. Panowie Jakub i Semen raczej z nudów niż nadmiernej ciekawości weszli w tą pułapkę. To co nawyrabiali zanim zdołali wyjść zostało nagrane, żeby cała wieś miała z czego się pośmiać. Po tym wszystkim John Maruda podszedł do nich w knajpie pytając, czy rachunki są wyrównane. No ale Jakubowi i Semenowi do śmiechu nie było wcale. Co tam się działo trudne jest do opisania, dość powiedzieć, że z knajpy nic nie zostało. Nic nie wiadomo czy mściciel był zachwycony z takiego obrotu sprawy.
Opowiadania Pilipiuka o przygodach wiekowego dziadka i jego starszego o jakieś kilkanaście dekad kumpla Semena są interesujące. W opowiadaniu „Źródło” mamy ciekawą historię Semena, jak będąc w rosyjskim wojsku wypił wodę ze źródła, będąc nastolatkiem szybko się zestarzał, ale uchodząc za najgłupszego w pułku jego inteligencja wzrosła do wysokiego poziomu, skończenie studiów w Petersburgu to była pestka dla niego. W sumie to jest ciekawe jak Semen się zaprzyjaźnił z Jakubem, który formalnie wykształcenia nie mając żadnego, ledwo potrafił czytać, jednak intelektualnie daje radę nie tylko w dysputach ze swoim przyjacielem, ale też rozwiązywać ciekawe sprawy, które często wymagały sporego wysiłku intelektualnego, ale też fizycznego. Co prawda byli silniejsi od nich, wiedzieli o tym Bardaki wynajmując ochronę karczmy w tytułowym opowiadaniu, efekt sparringu z mięśniakami był prosty do przewidzenia. No ale Jakub i Semen się nie poddali, przyprowadzili krewnego Conana, barbarzyńca z odległej przeszłości, łatwo uporał się z zagrożeniem. Do Wojsławic trafiali jakimś cudem kosmici, ale Japończykom po drodze nie było. Trafił tam do Japonii jeden z Bardaków, żeby wynająć dwóch wojowników Ninja, oczywiście, żeby rozwiązali największy problem i koszmar Bardaków, czyli załatwili Jakuba i Semena. Na pewno dla przybyszów było to ciekawe wyzwanie, dla czytelników również, bo to było interesujące co w opowiadaniu „Niebieskooki Ninja” będzie można przeczytać. Niewątpliwie fakt, że pojawiły się wzmianki o kilku opowiadaniach niezbicie dowodzi, że wybór tego najlepszego był naprawdę trudny i opowiadania są ciekawe, no i są też fascynującą rozrywką, Bo o to też tu chodzi, żeby okazji do pośmiania się było bez liku. Niewątpliwie jest ciekawie w tym tomie. Polecam.
Labirynt obciachu [w: ] Andrzej Pilipiuk, Konan Destylator
Przeczytałem kolejną tom przygód Jakuba Wędrowycza pt. „Konan destylator”. Jak zwykle przeczytałem kilkanaście opowiadań, niektóre były całkiem długie, jak to tytułowe, które przypominało opowieść o smoku w tomie „ Trucizna”. Rzecz jasna w sensie, że mamy ten sam schemat w odległa, praktycznie mityczną przeszłość,...
Dla milosnikow serii naturalnie. Absurdalny humor zebrany w zbior opowiadan o starym pokemonie, bimbrowniku, partyzancie, szkodniku spolecznym, dekadencie, Jakubie Wedrowyczu i jego druhu Semenie Korczaszko.
Dowiadujemy sie w koncu jak i dlaczego splonela szkola, do ktorej uczeszczal Jakub, historie Konana (sic!) i pare innych rownie niedorzecznych historii.
Jak pisalem poprzednio, proza kibelkowa, specyficzne poczucie humoru oraz zdrowo przymruzone oko jest tu potrzebne. Polecam!
Dla milosnikow serii naturalnie. Absurdalny humor zebrany w zbior opowiadan o starym pokemonie, bimbrowniku, partyzancie, szkodniku spolecznym, dekadencie, Jakubie Wedrowyczu i jego druhu Semenie Korczaszko.
Dowiadujemy sie w koncu jak i dlaczego splonela szkola, do ktorej uczeszczal Jakub, historie Konana (sic!) i pare innych rownie niedorzecznych historii.
Jak pisalem...
Jakub Wędrowycz jest postacią literacką szeroką znaną w różnych kręgach, zwłaszcza wśród fanów twórczości Andrzeja Pilipiuka. Ten napędzany samogonem egzorcysta-amator z miasteczka Wojsławice na stałe zagościł w kanonie polskich bohaterów fantastyki.
Ósmy zbiór opowiadań o Jakubie nosi tytuł "Konan Destylator". Książkę czytałam z ogromnym uśmiechem na twarzy. Przygody Wędrowycza i jego najlepszego przyjaciela Semena Korczaszko z pewnością rozbawią każdego czytelnika. Tym razem autor odwołał się do wielu znanych pozycji literackich. "Szkolne wspominki" nawiązują do "Akademii Pana Kleksa" Jana Brzechwy i to właśnie tutaj dowiadujemy się z jakich przyczyn główny bohater spalił niegdyś swoją szkołę. W opowiadaniu "Źródło" poznajemy sekret długowieczności Semena. W książce pojawił się oktoelefant, tajemniczy ninja i ufoludki.
Moje odczucia po przeczytaniu wszystkich opowiadań były jak najbardziej pozytywne. Przy lekturze uśmiałam się jak głupia. Przypomniały mi się czasy, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z tym bohaterem. Na tle "Kronik Jakuba Wędrowycza" i jak reszty tomów, "Konan Destylator" nie wypada źle...jednak na pewno trochę słabiej. Widać, że autor nadal ma pomysły na nowe opowiadania i potrafi je przedstawić w lekkostrawny sposób.
Andrzej Pilipiuk nie byłby sobą, gdyby nie posłał swoich facetów w gumiakach w przeszłość lub do alternatywnej historii. Właśnie o tym jest tytułowy "Konan Destylator", w którym występują mamuty i Arni.
Podsumowując kolejny tom o Jakubie Wędrowyczu, autor nie pozostawia suchej nitki na wszystkim i wszystkich. Satyra na wysokim poziomie, choć mamy mniej grozy. Za to dużo więcej jest wyjaśnienia wcześniejszych niedokończonych wątków. Widać, że autor skupia się bardziej na otaczającym Jakuba świecie. Częściej i bardziej odważnie opisuje przygody Semena, oraz Birskiego czy Rowickiego. Daje nam to nowy pogląd na cały świat mieszkańców Wojsławic. Nie zmienia faktu, że Wędrowycz jest tutaj perełką i nadal pozostaje oczkiem w głowie pisarza.
Autor z niezwykłą swobodą operuje słowami. Lektura jest lekka i przyjemna.
Gorąco polecam książkę na długie, nudne zimowe wieczory, dostarczy wam sporo rozrywki. Jest wspaniałą alternatywą dla "odmóżdżaczy" w telewizji czy Internecie.
Jakub Wędrowycz jest postacią literacką szeroką znaną w różnych kręgach, zwłaszcza wśród fanów twórczości Andrzeja Pilipiuka. Ten napędzany samogonem egzorcysta-amator z miasteczka Wojsławice na stałe zagościł w kanonie polskich bohaterów fantastyki.
Ósmy zbiór opowiadań o Jakubie nosi tytuł "Konan Destylator". Książkę czytałam z ogromnym uśmiechem na twarzy. Przygody...
Tom w moim mniemaniu lepszy niż "Trucizna" i "Karpie Bijem", ale nadal jeden ze słabszych. Coraz więcej podróży do innych światów i rzeczywistości, jakby brakowało już pomysłów na przygody w Wojsławicach. Ponadto na określenia takie jak "Furda", "Wot te na" czy "Nasza chata z kraja" reaguję wręcz alergicznie. Przeczytałem 40 książek Pilipiuka i w każdej wałkuje te same teksty, których nikt poza nim nie używa i nie rozumie. Wplatanie jakichś przedpotopowych powiedzonek do każdej jego książki wybija totalnie z rytmu czytania. Brzmi to tak nienaturalnie, kiedy we współczesności bohater używa jakichś dawno wymarłych słów i jeszcze rozmówcy go rozumieją, zupełnie jakby każdy tak mówił. Nie panie Pilipiuk, nikt tak nie mówi pewnie od stu lat albo dłużej.
Tom w moim mniemaniu lepszy niż "Trucizna" i "Karpie Bijem", ale nadal jeden ze słabszych. Coraz więcej podróży do innych światów i rzeczywistości, jakby brakowało już pomysłów na przygody w Wojsławicach. Ponadto na określenia takie jak "Furda", "Wot te na" czy "Nasza chata z kraja" reaguję wręcz alergicznie. Przeczytałem 40 książek Pilipiuka i w każdej wałkuje te same...
Jednym z najbardziej znanych i lubianych bohaterów polskiej fantastyki jest Jakub Wędrowycz. Ten podstarzały egzorcysta amator, kłusownik i bimbrownik od ponad dekady bawi i rozwesela czytelników. Dotychczas w ramach cyklu „Oblicza Wędrowycza”, ukazało się dziesięć tomów jego przygód. „Konan Destylator” to ósma książka opowiadająca o jego niezwykłych wyczynach, podróżach w czasie i walce z rozmaitymi stworami i Bardakami.
W książce można znaleźć szesnaście krótkich opowiadań. Osobiście najbardziej podobało mi się „Zamiana”, w którym to Semen Korczaszko zamienił się ciałami z wnukiem Jakuba Piotrusiem, aby zdać za niego egzamin z języka rosyjskiego. Historia ta urzekła mnie plastycznymi obrazami i przaśnym humorem, którym przesycone były myśli i spostrzeżenia starego kozaka na temat współczesnych licealistów. Również zakończenie było bardzo zabawne i oryginalne. Na dość dobrym poziomie przedstawiały się opowiadania „Stalkerzy”, poświęcone wyprawie Jakuba i Semena do Czarnobyla oraz „Źródło”, przedstawiające historię młodość Korczaszki. Pozostałe oceniam jako przyzwoite ani dobre, ani złe. Niestety zabrakło mi w nich tego, co najbardziej ceniłem w tego rodzaju literaturze tj. zaskakujących zwrotów akcji, dialogów wartych zapamiętania i ogromnej dawki rubasznego chichotu.
Dotychczas miałem okazję przeczytać niemal wszystkie książki poświęcone przygodom egzorcysty amatora z Wojsławic. Wiele z tych historii pamiętam do dziś i czasami wracam do nich w formie audio. Niestety mam wrażenie, że potencjał, związany z postacią Jakuba Wędrowycza, powoli się wyczerpuje. W mojej ocenie „Konan Destylator” to najsłabsza pozycja książkowa w całym cyklu „Oblicza Wędrowycza. Mimo to polecam wszystkim fanom twórczości Andrzeja Pilipiuka, sięgniecie po tę książkę i wyrobienie sobie własnego zdania na jej temat.
Jednym z najbardziej znanych i lubianych bohaterów polskiej fantastyki jest Jakub Wędrowycz. Ten podstarzały egzorcysta amator, kłusownik i bimbrownik od ponad dekady bawi i rozwesela czytelników. Dotychczas w ramach cyklu „Oblicza Wędrowycza”, ukazało się dziesięć tomów jego przygód. „Konan Destylator” to ósma książka opowiadająca o jego niezwykłych wyczynach, podróżach w...
Ninja w Wojsławicach... Kolejne przygody Jakuba wciągają czytelnika
Ninja w Wojsławicach... Kolejne przygody Jakuba wciągają czytelnika
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzysta rozrywka. Kolejne opowiadania zaskakują. Nie wiadomo co Jakub i kozak odwalą w następnej eskapadzie.
Czysta rozrywka. Kolejne opowiadania zaskakują. Nie wiadomo co Jakub i kozak odwalą w następnej eskapadzie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tokolejny z kolei tom nie pierwszy i nie ostatni, różni się od reszty niczym i to nawet w sumie dobrze, no może tym że faktycznie jest odrobinę więcej treści niż w dotychczasowych partiach.
żarty o kupie ratują sytuację, ja naprawdę mam mentalnie trzy lata
kolejny z kolei tom nie pierwszy i nie ostatni, różni się od reszty niczym i to nawet w sumie dobrze, no może tym że faktycznie jest odrobinę więcej treści niż w dotychczasowych partiach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tożarty o kupie ratują sytuację, ja naprawdę mam mentalnie trzy lata
Przygody Wędrowycza to mieszanka wiedźmina, egzocysty Bonera i Kapitana Bomby. Specyficzne ale przyjemne i z humorem. Fajne na wieczory w podróży gdy już wypoczywamy po całym dniu.
Przygody Wędrowycza to mieszanka wiedźmina, egzocysty Bonera i Kapitana Bomby. Specyficzne ale przyjemne i z humorem. Fajne na wieczory w podróży gdy już wypoczywamy po całym dniu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne zwariowane przygody Wędrowycza i Semena.
Kolejne zwariowane przygody Wędrowycza i Semena.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajne, ale ile można. Nudzi się po 4-5 tomach. Dobre jako odskocznia.
Fajne, ale ile można. Nudzi się po 4-5 tomach. Dobre jako odskocznia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSolidny tom, dobrze się słuchało (Grzegorz Pawlak, jak zawsze robi robotę i to dla niego ta siódma gwiazdka), ale tym razem zabrakło mi tu jakiegoś błysku. Przyjemnie, ale bez uniesień.
Solidny tom, dobrze się słuchało (Grzegorz Pawlak, jak zawsze robi robotę i to dla niego ta siódma gwiazdka), ale tym razem zabrakło mi tu jakiegoś błysku. Przyjemnie, ale bez uniesień.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny tom Jakuba Wędrowycza za mną. Konan Destylator to solidna porcja dobrych opowiadań z udziałem Jakuba i Semena. Jest to naprawdę udany zbiór. Opowiadania nie są przegadane, jest akcja i cięte dialogi. Co do jakości poszczególnych opowiadań to ciężko mi wybrać ulubione ponieważ, każde trzymało dobry poziom. Jedyna historia, która była średnio udana i ciut zbyt długa to ta opowiadająca o szalonym naukowcu i mamucie mutancie. Nie mój gust i trochę przegadane lecz pozostałe naprawdę dobre, a co mamy w tym tomie ?
Podróże w czasie, zombie, wampiry, ninja, perypetie policjantów z Wojsławic, więcej wampirów, Czarnobyl, magiczna restauracja, szkolne czasy Jakuba, sekret długowieczności Semena przy czym te opowiadanie naprawdę na ogromny plus i oczywiście odwieczna wojna Jakuba z Bardakami. Polecam w ciemno. Konan Destylator ląduje na moim Wędrowyczowym podium zaraz obok Karpie Bijem :)
Kolejny tom Jakuba Wędrowycza za mną. Konan Destylator to solidna porcja dobrych opowiadań z udziałem Jakuba i Semena. Jest to naprawdę udany zbiór. Opowiadania nie są przegadane, jest akcja i cięte dialogi. Co do jakości poszczególnych opowiadań to ciężko mi wybrać ulubione ponieważ, każde trzymało dobry poziom. Jedyna historia, która była średnio udana i ciut zbyt długa...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoryjki szybko ulatują z głowy. Najbardziej utknęły mi w pamięci te o mamutach, Czarnobylu i tajemniczym piętrze. Po raz pierwszy widziałam trzeźwego Jakuba i widziałam jak robi śniadanie. Podobało mi się, jak obrobił złodzieja. Poznajemy także historię Semena i dowiadujemy się, jak wyglądało jego życie za młodu.
Semen w tej książce zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan – i to jest ok, lubię tego szurniętego Kozaka, ale niestety Jakub przy okazji zaczyna blednąć, znika w tle, staje się sidekickiem a nie main characterem. Często jest opisywany na tle przyjaciela jak pocieszny idiota i staje się jego cieniem. A przecież to jest seria o Jakubie i dla Jakuba większość czytelników po te książki sięga. Więcej Semena niech będzie, ale nie mniej Wędrowycza.
Przy jednym z opowiadań zrobiło mi się bardzo nieprzyjemnie. Rozumiem, że sięgając po Wędrowycza trzeba mieć wzmożoną tolerancję na boomerskie żarty, ale pisanie kilkunastu stron o dziewczynkach z liceum jako o obiektach seksualnych przez dojrzałego mężczyznę budzi mój wstręt. Gdyby była to narracja z perspektywy nastoletniego chłopca, miałoby to jeszcze sens, ale Semen to przecież staruszek. I to słownictwo, też dziewczęco-seksualne… „Majteczki”, „staniczki”, „tyłeczki” a nawet „samiczki” (!), zbierało mi się na wymioty.
Niesmak budziły także we mnie żarty z anoreksji, niewybredne komentarze o wyglądzie chorych dziewczyn (serio, ostatnie co jest ważne, to czy są ładne dla chłopców w dyskotece), plus w ogóle śmianie się z poważnej śmiertelnej choroby to nie mój typ żartu. I też rozumiem, że autor tworzy tu jakiś typ postaci, ale niesmak zniechęca. Jak mam lubić kochanego staruszka, który zmienia się w obleśnego wujasa?
Zdecydowanie widać spadek formy, brakuje pomysłów albo są marnowane przez pisarza, który ma usilną potrzebę wypowiadania się na tematy bieżące (ekologia, szkoła, Unia, etc). I nie ma znaczenia, czy ja się z nim zgadzam, czy nie – czułam się jakbym czytała jakieś satyry światopoglądowe albo komentarze z politycznych grup na fejsbuku. Proporcje między absurdem a wygłaszaniem manifestu zostały naruszone na niekorzyść książki. Tęsknię za czasami, gdy Pilipiuk pisał o przygodach mumii Lenina, rumuńskich wampirach, zaklętym kręgu na Pradze czy latającej machinie. Czytam, bo mam sentyment, ale się męczę troszkę.
Ciekawostka a propos wampirów – krwiopijca z jednej z ilustracji wygląda mi jak pewien polski parlamentarzysta, czyżby aluzja do jego długowieczności? XD Ale może tylko ja to widzę, oceńcie sami.
Bonusem jest opowiadanie o wampirach, które już znam, bo przeczytałam całą serię.
Historyjki szybko ulatują z głowy. Najbardziej utknęły mi w pamięci te o mamutach, Czarnobylu i tajemniczym piętrze. Po raz pierwszy widziałam trzeźwego Jakuba i widziałam jak robi śniadanie. Podobało mi się, jak obrobił złodzieja. Poznajemy także historię Semena i dowiadujemy się, jak wyglądało jego życie za młodu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSemen w tej książce zdecydowanie wysuwa się na pierwszy...
Jak cała seria: wciągająca, zabawna, płytka rozrywka o powtarzalnej tematyce, wciągająca jak sitcom
Jak cała seria: wciągająca, zabawna, płytka rozrywka o powtarzalnej tematyce, wciągająca jak sitcom
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStary dobry Wędrowycz. Dużo ciekawych opowiadań. Polecam przeczytać
Stary dobry Wędrowycz. Dużo ciekawych opowiadań. Polecam przeczytać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura zajmująca podobnie jak jej poprzedniczka. Świetnie było wrócić do Wojsławic i kolejnych przygód Jakuba i Semena. Dobrze się bawiłam.
Lektura zajmująca podobnie jak jej poprzedniczka. Świetnie było wrócić do Wojsławic i kolejnych przygód Jakuba i Semena. Dobrze się bawiłam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytałam, czytałam i się doczytałam "lepszego Wędrowycza" po ostatnich tomach opowiadań względnej posuchy.
Główną zaletą tego zbioru jest rozprawienie się przez autora z nagromadzonymi wcześniej nieścisłościami - wspominamy nieodżałowanego Józefa Paczenkę, dowiadujemy się dlaczego Semen dożyje tysiąca lat i o co rozchodzi się u jej zarania, w pokoleniowej wojnie wędrowyczo-bardackiej.
Jeśli ktoś spasował po wcześniejszych rozczarowaniach, jest to ten tom, po który jednak warto sięgnąć.
Czytałam, czytałam i się doczytałam "lepszego Wędrowycza" po ostatnich tomach opowiadań względnej posuchy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówną zaletą tego zbioru jest rozprawienie się przez autora z nagromadzonymi wcześniej nieścisłościami - wspominamy nieodżałowanego Józefa Paczenkę, dowiadujemy się dlaczego Semen dożyje tysiąca lat i o co rozchodzi się u jej zarania, w pokoleniowej wojnie...
Całość raczej przeciętna, najlepsze opowiadania: "Niebieskooki ninja", "Konan Destylator", "Klątwa", "Stalkerzy" i "Źródło".
Całość raczej przeciętna, najlepsze opowiadania: "Niebieskooki ninja", "Konan Destylator", "Klątwa", "Stalkerzy" i "Źródło".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiało być siedem ale podniosłem ocenę za genialną robotę lektora w audiobooku. Zmienianie głosów, szczególnie udawanie japońskiego lub Bardaków na prawdę śmieszy. Przygody Jakuba i Semena jak zawsze abstrakcyjne ale i pełne zabawnych sytuacji. Jakubowe przemyślenia i postrzeganie świata, dostosowywanie go do swoich przekonań to coś co jest siłą tej serii. W morzu politycznie poprawnego szamba dobrze jest przeczytać coś abstrakcyjnego, nie idącego na kompromis i śmiejące się ze wszystkiego i wszystkich. Opowiadanie są lepsze i gorsze ale poniżej pewnego dobrego poziomu nie schodzą. A "Niebieskooki ninja" w ogóle genialny. Jeszcze raz wielkie ukłony dla Pana Lektora. A Bardaków lać ile wlezie.
Miało być siedem ale podniosłem ocenę za genialną robotę lektora w audiobooku. Zmienianie głosów, szczególnie udawanie japońskiego lub Bardaków na prawdę śmieszy. Przygody Jakuba i Semena jak zawsze abstrakcyjne ale i pełne zabawnych sytuacji. Jakubowe przemyślenia i postrzeganie świata, dostosowywanie go do swoich przekonań to coś co jest siłą tej serii. W morzu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI cyk, kolejny kupon odcięty.
Autor konsekwentnie trzyma nierówny poziom opowiadań, jedne nawet spowodują jednorazowe wypuszczenie powietrza nosem, inne są idiotyczne, a często i gęsto humor jak z kabaretu, któremu niekoniecznie wychodzi.
I cyk, kolejny kupon odcięty.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor konsekwentnie trzyma nierówny poziom opowiadań, jedne nawet spowodują jednorazowe wypuszczenie powietrza nosem, inne są idiotyczne, a często i gęsto humor jak z kabaretu, któremu niekoniecznie wychodzi.
Z Jakubem i Semenem nie można się nudzić 😃
Z Jakubem i Semenem nie można się nudzić 😃
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo jakiś czas wracam do przygód naszego wiejskiego chłopka Jakuba i mimo że ten humor jest prosty to jednak wszystkie nawiązania i przygody bohaterów mnie cholernie bawią.
Co jakiś czas wracam do przygód naszego wiejskiego chłopka Jakuba i mimo że ten humor jest prosty to jednak wszystkie nawiązania i przygody bohaterów mnie cholernie bawią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przygody Jakuba Wędrowycza sięgam zawsze wtedy, gdy potrzebuję podkarmić swój umysł różnej treści absurdami – nawet wtedy, gdy wokół życia jest ich tak wiele.
Po raz kolejny nie zawiodłem się i tym razem. Kolejna część z cyklu o losach wojsławickiego egzorcysty i bimbrownika dostarczyła wiele uśmiechu i przede wszystkim przedniej zabawy podczas lektury tych opowiadań. Kolejny raz przekonałem się o tym, że pióro Andrzeja Pilipiuka nie baczy na wartościowy język tudzież górnolotne filozoficzne wywody. Ale właśnie o to w tym cyklu chodzi i autor daje z siebie naprawdę dużo. Ale czy wszystko? Moim zdaniem gaśnie powoli cały sznyt, cała otoczka związana z głównym bohaterem. Oczywiście, dalej jest śmiesznie, kuriozalnie i nietypowo, ale coraz częściej odnoszę wrażenie – po lekturze kolejnej książki z cyklu – że kończą się powoli Pilipiukowi pomysły, a niektóre opowiadania pisane są na rympał, na ilość i na szybkość. Nie piszę oczywiście, że wszystkie, ale zdarzają się, niestety, mierne opowiastki. Niemniej, jest ich bardzo mało, a całość utrzymuje ,,powagę" cyklu. Polecam
Po przygody Jakuba Wędrowycza sięgam zawsze wtedy, gdy potrzebuję podkarmić swój umysł różnej treści absurdami – nawet wtedy, gdy wokół życia jest ich tak wiele.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo raz kolejny nie zawiodłem się i tym razem. Kolejna część z cyklu o losach wojsławickiego egzorcysty i bimbrownika dostarczyła wiele uśmiechu i przede wszystkim przedniej zabawy podczas lektury tych opowiadań....
"Konan Destylator" autorstwa Andrzeja Pilipiuka to zabawna i pełna humoru opowieść, która łączy elementy fantastyki z groteskową, polską rzeczywistością. Główny bohater, wiejski staruszek o imieniu Jakub, staje się symbolem niezłomności i swoistego sprytu, walcząc z lokalnymi problemami w nietypowy sposób. Książka wyróżnia się lekkim stylem i dowcipnym językiem, który przypadnie do gustu fanom absurdalnych, ironicznych historii. To pozycja idealna dla tych, którzy cenią literaturę z przymrużeniem oka i chcą się dobrze bawić przy lekturze.
"Konan Destylator" autorstwa Andrzeja Pilipiuka to zabawna i pełna humoru opowieść, która łączy elementy fantastyki z groteskową, polską rzeczywistością. Główny bohater, wiejski staruszek o imieniu Jakub, staje się symbolem niezłomności i swoistego sprytu, walcząc z lokalnymi problemami w nietypowy sposób. Książka wyróżnia się lekkim stylem i dowcipnym językiem, który...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakub i Semen jak zawsze ze swoimi przygodami rozbawili mnie do łez. Pokemony w akcji. Nie zwalniają ze swoimi wyczynami i błyskotliwością.
Jakub i Semen jak zawsze ze swoimi przygodami rozbawili mnie do łez. Pokemony w akcji. Nie zwalniają ze swoimi wyczynami i błyskotliwością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🤣🤣🤣
🤣🤣🤣
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLabirynt obciachu [w: ] Andrzej Pilipiuk, Konan Destylator
Przeczytałem kolejną tom przygód Jakuba Wędrowycza pt. „Konan destylator”. Jak zwykle przeczytałem kilkanaście opowiadań, niektóre były całkiem długie, jak to tytułowe, które przypominało opowieść o smoku w tomie „ Trucizna”. Rzecz jasna w sensie, że mamy ten sam schemat w odległa, praktycznie mityczną przeszłość, a to daje pole do popisu wyobraźni literackiej pisarzowi i czytelnikowi. Na pewno jest tej opcji tutaj więcej niż w opowieści o naszej historii, którą przynajmniej troszkę znamy. Tu mamy krainę mityczną, Cymerię, która była gdzieś między wyspami Brytyjskimi a Francją. Dlatego też dałem sobie spokój z przedstawieniem tego typu opowieści.
Jednym z głównych praw tego uniwersum jest, że naciśnięcie na odcisk Jakubowi Wędrowyczowi nie ma prawa skończyć się dobrze, no ale akurat w tym tomie parę osób miało farta bo wyszło cało z tego typu opresji np. wampiry z Czarnobyla w opowiadaniu pt. „Stalkerzy”. Podobnie młody policjant, praktykant w opowiadaniu zatytułowanym „Trudny teren” który dał się wkręcić w intrygę Bardaków, ale Bardak i Rowicki, funkcjonariusze z Wojsławic, nie chcieli rozkręcać tej afery z narkotykami. W sensie, że Jakub i Semen, według szalonego konceptu w donosie Bardaków, mieli być dilerami, skończyło się happy endem, młodemu praktykantowi okazano łaskę. Inna historia była w opowiadaniu, które zaproponowałem, żeby jakoś fajnie zrecenzować ten tom opowiadań. Jest to opowiadanie „Labirynt obciachu” ,tytuł chyba dobry, bo niewątpliwie na kartach literatury nie ma bardziej obciachowych dziadów niż Jakub i Semen.
Sprawa zaczęła się banalnie jakiś gość, obcy miastowy ośmielił się w Jakubowym gaju, czyli lokalu, gdzie podaje się głównie napoje alkoholowe, zamówić napój, który nie zawiera ani grama alkoholu. Klient najpierw prosił o kawę, potem herbatę, w końcu dostał wodę mineralną, czyli kranówę. Jakub poczuł się tym urażony i migiem wyprosił delikwenta. Ten wyleciał z karczmy, no ale zdążył jeszcze wypowiedzieć coś w rodzaju klątwy, że się zemści. Miał pecha, bo nie wiedząc z kim ma do czynienia wziął się za realizację tego zamiaru. Przybył pół roku później do Wojsławic z lustrami. Panowie Jakub i Semen raczej z nudów niż nadmiernej ciekawości weszli w tą pułapkę. To co nawyrabiali zanim zdołali wyjść zostało nagrane, żeby cała wieś miała z czego się pośmiać. Po tym wszystkim John Maruda podszedł do nich w knajpie pytając, czy rachunki są wyrównane. No ale Jakubowi i Semenowi do śmiechu nie było wcale. Co tam się działo trudne jest do opisania, dość powiedzieć, że z knajpy nic nie zostało. Nic nie wiadomo czy mściciel był zachwycony z takiego obrotu sprawy.
Opowiadania Pilipiuka o przygodach wiekowego dziadka i jego starszego o jakieś kilkanaście dekad kumpla Semena są interesujące. W opowiadaniu „Źródło” mamy ciekawą historię Semena, jak będąc w rosyjskim wojsku wypił wodę ze źródła, będąc nastolatkiem szybko się zestarzał, ale uchodząc za najgłupszego w pułku jego inteligencja wzrosła do wysokiego poziomu, skończenie studiów w Petersburgu to była pestka dla niego. W sumie to jest ciekawe jak Semen się zaprzyjaźnił z Jakubem, który formalnie wykształcenia nie mając żadnego, ledwo potrafił czytać, jednak intelektualnie daje radę nie tylko w dysputach ze swoim przyjacielem, ale też rozwiązywać ciekawe sprawy, które często wymagały sporego wysiłku intelektualnego, ale też fizycznego. Co prawda byli silniejsi od nich, wiedzieli o tym Bardaki wynajmując ochronę karczmy w tytułowym opowiadaniu, efekt sparringu z mięśniakami był prosty do przewidzenia. No ale Jakub i Semen się nie poddali, przyprowadzili krewnego Conana, barbarzyńca z odległej przeszłości, łatwo uporał się z zagrożeniem. Do Wojsławic trafiali jakimś cudem kosmici, ale Japończykom po drodze nie było. Trafił tam do Japonii jeden z Bardaków, żeby wynająć dwóch wojowników Ninja, oczywiście, żeby rozwiązali największy problem i koszmar Bardaków, czyli załatwili Jakuba i Semena. Na pewno dla przybyszów było to ciekawe wyzwanie, dla czytelników również, bo to było interesujące co w opowiadaniu „Niebieskooki Ninja” będzie można przeczytać. Niewątpliwie fakt, że pojawiły się wzmianki o kilku opowiadaniach niezbicie dowodzi, że wybór tego najlepszego był naprawdę trudny i opowiadania są ciekawe, no i są też fascynującą rozrywką, Bo o to też tu chodzi, żeby okazji do pośmiania się było bez liku. Niewątpliwie jest ciekawie w tym tomie. Polecam.
Labirynt obciachu [w: ] Andrzej Pilipiuk, Konan Destylator
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem kolejną tom przygód Jakuba Wędrowycza pt. „Konan destylator”. Jak zwykle przeczytałem kilkanaście opowiadań, niektóre były całkiem długie, jak to tytułowe, które przypominało opowieść o smoku w tomie „ Trucizna”. Rzecz jasna w sensie, że mamy ten sam schemat w odległa, praktycznie mityczną przeszłość,...
To moje pierwsze spotkanie z Pilipiukiem. Po przeczytaniu kilku opowiadań człowiek zaczyna rozumieć ten specyficzny styl i humor. Może być.
To moje pierwsze spotkanie z Pilipiukiem. Po przeczytaniu kilku opowiadań człowiek zaczyna rozumieć ten specyficzny styl i humor. Może być.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla milosnikow serii naturalnie. Absurdalny humor zebrany w zbior opowiadan o starym pokemonie, bimbrowniku, partyzancie, szkodniku spolecznym, dekadencie, Jakubie Wedrowyczu i jego druhu Semenie Korczaszko.
Dowiadujemy sie w koncu jak i dlaczego splonela szkola, do ktorej uczeszczal Jakub, historie Konana (sic!) i pare innych rownie niedorzecznych historii.
Jak pisalem poprzednio, proza kibelkowa, specyficzne poczucie humoru oraz zdrowo przymruzone oko jest tu potrzebne. Polecam!
Dla milosnikow serii naturalnie. Absurdalny humor zebrany w zbior opowiadan o starym pokemonie, bimbrowniku, partyzancie, szkodniku spolecznym, dekadencie, Jakubie Wedrowyczu i jego druhu Semenie Korczaszko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDowiadujemy sie w koncu jak i dlaczego splonela szkola, do ktorej uczeszczal Jakub, historie Konana (sic!) i pare innych rownie niedorzecznych historii.
Jak pisalem...
Jakub Wędrowycz jest postacią literacką szeroką znaną w różnych kręgach, zwłaszcza wśród fanów twórczości Andrzeja Pilipiuka. Ten napędzany samogonem egzorcysta-amator z miasteczka Wojsławice na stałe zagościł w kanonie polskich bohaterów fantastyki.
Ósmy zbiór opowiadań o Jakubie nosi tytuł "Konan Destylator". Książkę czytałam z ogromnym uśmiechem na twarzy. Przygody Wędrowycza i jego najlepszego przyjaciela Semena Korczaszko z pewnością rozbawią każdego czytelnika. Tym razem autor odwołał się do wielu znanych pozycji literackich. "Szkolne wspominki" nawiązują do "Akademii Pana Kleksa" Jana Brzechwy i to właśnie tutaj dowiadujemy się z jakich przyczyn główny bohater spalił niegdyś swoją szkołę. W opowiadaniu "Źródło" poznajemy sekret długowieczności Semena. W książce pojawił się oktoelefant, tajemniczy ninja i ufoludki.
Moje odczucia po przeczytaniu wszystkich opowiadań były jak najbardziej pozytywne. Przy lekturze uśmiałam się jak głupia. Przypomniały mi się czasy, kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z tym bohaterem. Na tle "Kronik Jakuba Wędrowycza" i jak reszty tomów, "Konan Destylator" nie wypada źle...jednak na pewno trochę słabiej. Widać, że autor nadal ma pomysły na nowe opowiadania i potrafi je przedstawić w lekkostrawny sposób.
Andrzej Pilipiuk nie byłby sobą, gdyby nie posłał swoich facetów w gumiakach w przeszłość lub do alternatywnej historii. Właśnie o tym jest tytułowy "Konan Destylator", w którym występują mamuty i Arni.
Podsumowując kolejny tom o Jakubie Wędrowyczu, autor nie pozostawia suchej nitki na wszystkim i wszystkich. Satyra na wysokim poziomie, choć mamy mniej grozy. Za to dużo więcej jest wyjaśnienia wcześniejszych niedokończonych wątków. Widać, że autor skupia się bardziej na otaczającym Jakuba świecie. Częściej i bardziej odważnie opisuje przygody Semena, oraz Birskiego czy Rowickiego. Daje nam to nowy pogląd na cały świat mieszkańców Wojsławic. Nie zmienia faktu, że Wędrowycz jest tutaj perełką i nadal pozostaje oczkiem w głowie pisarza.
Autor z niezwykłą swobodą operuje słowami. Lektura jest lekka i przyjemna.
Gorąco polecam książkę na długie, nudne zimowe wieczory, dostarczy wam sporo rozrywki. Jest wspaniałą alternatywą dla "odmóżdżaczy" w telewizji czy Internecie.
Jakub Wędrowycz jest postacią literacką szeroką znaną w różnych kręgach, zwłaszcza wśród fanów twórczości Andrzeja Pilipiuka. Ten napędzany samogonem egzorcysta-amator z miasteczka Wojsławice na stałe zagościł w kanonie polskich bohaterów fantastyki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toÓsmy zbiór opowiadań o Jakubie nosi tytuł "Konan Destylator". Książkę czytałam z ogromnym uśmiechem na twarzy. Przygody...
Tom w moim mniemaniu lepszy niż "Trucizna" i "Karpie Bijem", ale nadal jeden ze słabszych. Coraz więcej podróży do innych światów i rzeczywistości, jakby brakowało już pomysłów na przygody w Wojsławicach. Ponadto na określenia takie jak "Furda", "Wot te na" czy "Nasza chata z kraja" reaguję wręcz alergicznie. Przeczytałem 40 książek Pilipiuka i w każdej wałkuje te same teksty, których nikt poza nim nie używa i nie rozumie. Wplatanie jakichś przedpotopowych powiedzonek do każdej jego książki wybija totalnie z rytmu czytania. Brzmi to tak nienaturalnie, kiedy we współczesności bohater używa jakichś dawno wymarłych słów i jeszcze rozmówcy go rozumieją, zupełnie jakby każdy tak mówił. Nie panie Pilipiuk, nikt tak nie mówi pewnie od stu lat albo dłużej.
Tom w moim mniemaniu lepszy niż "Trucizna" i "Karpie Bijem", ale nadal jeden ze słabszych. Coraz więcej podróży do innych światów i rzeczywistości, jakby brakowało już pomysłów na przygody w Wojsławicach. Ponadto na określenia takie jak "Furda", "Wot te na" czy "Nasza chata z kraja" reaguję wręcz alergicznie. Przeczytałem 40 książek Pilipiuka i w każdej wałkuje te same...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDoskonały zbiór opowieści o Jakubie Wędrowyczu.
Opowiadania krótkie, ze swoistym poczuciem humoru, barwnym, swojskim i absurdalnym jednocześnie.
Doskonały zbiór opowieści o Jakubie Wędrowyczu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadania krótkie, ze swoistym poczuciem humoru, barwnym, swojskim i absurdalnym jednocześnie.
Jednym z najbardziej znanych i lubianych bohaterów polskiej fantastyki jest Jakub Wędrowycz. Ten podstarzały egzorcysta amator, kłusownik i bimbrownik od ponad dekady bawi i rozwesela czytelników. Dotychczas w ramach cyklu „Oblicza Wędrowycza”, ukazało się dziesięć tomów jego przygód. „Konan Destylator” to ósma książka opowiadająca o jego niezwykłych wyczynach, podróżach w czasie i walce z rozmaitymi stworami i Bardakami.
W książce można znaleźć szesnaście krótkich opowiadań. Osobiście najbardziej podobało mi się „Zamiana”, w którym to Semen Korczaszko zamienił się ciałami z wnukiem Jakuba Piotrusiem, aby zdać za niego egzamin z języka rosyjskiego. Historia ta urzekła mnie plastycznymi obrazami i przaśnym humorem, którym przesycone były myśli i spostrzeżenia starego kozaka na temat współczesnych licealistów. Również zakończenie było bardzo zabawne i oryginalne. Na dość dobrym poziomie przedstawiały się opowiadania „Stalkerzy”, poświęcone wyprawie Jakuba i Semena do Czarnobyla oraz „Źródło”, przedstawiające historię młodość Korczaszki. Pozostałe oceniam jako przyzwoite ani dobre, ani złe. Niestety zabrakło mi w nich tego, co najbardziej ceniłem w tego rodzaju literaturze tj. zaskakujących zwrotów akcji, dialogów wartych zapamiętania i ogromnej dawki rubasznego chichotu.
Dotychczas miałem okazję przeczytać niemal wszystkie książki poświęcone przygodom egzorcysty amatora z Wojsławic. Wiele z tych historii pamiętam do dziś i czasami wracam do nich w formie audio. Niestety mam wrażenie, że potencjał, związany z postacią Jakuba Wędrowycza, powoli się wyczerpuje. W mojej ocenie „Konan Destylator” to najsłabsza pozycja książkowa w całym cyklu „Oblicza Wędrowycza. Mimo to polecam wszystkim fanom twórczości Andrzeja Pilipiuka, sięgniecie po tę książkę i wyrobienie sobie własnego zdania na jej temat.
Jednym z najbardziej znanych i lubianych bohaterów polskiej fantastyki jest Jakub Wędrowycz. Ten podstarzały egzorcysta amator, kłusownik i bimbrownik od ponad dekady bawi i rozwesela czytelników. Dotychczas w ramach cyklu „Oblicza Wędrowycza”, ukazało się dziesięć tomów jego przygód. „Konan Destylator” to ósma książka opowiadająca o jego niezwykłych wyczynach, podróżach w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzestaję być obiektywny w opiniach dla książek tej serii, ale po prostu - podobają mi się.
Przestaję być obiektywny w opiniach dla książek tej serii, ale po prostu - podobają mi się.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to