rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Najbogatsze. Jak powstawały fortuny Polek

Średnia ocen
6,0 / 10
59 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
610
609

Na półkach:

Dobra książka, chociaż nazwanie Marthy Stewart Polką to nadużycie. Jak to u S. Kopera, dobrze się czyta.

Dobra książka, chociaż nazwanie Marthy Stewart Polką to nadużycie. Jak to u S. Kopera, dobrze się czyta.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
746
746

Na półkach:

Pan Koper jak zwykle prowadzi narrację tak interesująco, że czas spędzony nad „Najbogatszymi” mija właściwie nie wiadomo kiedy.
Niejednokrotnie już wypowiadałam się o jego książkach, które szczerze polecam i ta nie stanowi wyjątku. O prezentowanych postaciach autor pisze ciekawie, intrygująco, niekiedy żartobliwie.
Z czterech pań „wziętych na tapetę” najbardziej podobał mi się rozdział dotyczący Heleny Rubinstein. Może dlatego, że tak wiele o niej wiadomo, a może z tego względu, że ona jedna z tego grona wszystko co osiągnęła zawdzięczała samej sobie. Nie otrzymała spadku od bogatego krewnego, nie wyszła korzystnie za mąż, ba, nawet nie otrzymała wykształcenia, które by ją przygotowało do prowadzenia własnego przedsiębiorstwa.
Trochę nie rozumiem skąd w książce w ogóle wzięła się Misia Sert. Owszem, do najbiedniejszych nie należała, do tego w latach swojej świetności nadawało ton paryskiej bohemie artystycznej, ale ani nie doszła do posiadanych pieniędzy swoją własną pracą (najpierw otrzymała spadek, potem korzystnie wychodziła za mąż, bądź żyła z pokaźnych alimentów), ani nie pomnożyła ich trafnymi inwestycjami, ani nawet nie czuła się Polką. Przyznawała się do polskich korzeni, miała pro-polskie sympatie i pomagała Polakom, ale do szpiku kości była Francuzką.
Fajnie było się czegoś o niej dowiedzieć, ale ta postać jakoś nie pasuje mi do całej reszty pań (i chyba trochę do idei, jaka przyświecała autorowi).
Rozdziały o Barbarze Piaseckiej-Johnson i Marcie Steward są znacznie mniej obszerne. Uważam, że trochę szkoda, szczególnie w przypadku pani Barbary. Nie miała kobieta dobrej prasy w Polsce i może warto by ją trochę zrehabilitować. W wielu przypadkach jej projekty związane z naszym krajem nie wypaliły, nie dlatego, że pani Barbara nie miała chęci, czy dobrej woli, lecz głównie z tego powodu, że nasze społeczeństwo nie było na nie gotowe. Jej nastawienie, dziś normalne i zupełnie oczywiste (według strategii: inwestuję, by zyskać, no a przynajmniej nie stracić oraz chcę otrzymać jasne rozliczenie środków przeze mnie przekazanych) było u nas tuż po upadku PRL-u zupełnie niezrozumiałe. Wszyscy widzieli w niej dobrą ciocię z Ameryki, która będzie na prawo i lewo rozdawała worki z pieniędzmi, nie wnikając w to, co się z tą kasą dzieje. Niewygodne pytania i głębsze zainteresowanie tematem, czy żądanie restrukturyzacji przedsiębiorstwa, które się chce uratować było odbierane jako impertynencja i nietakt wysokiej klasy. A od tego już był tylko jeden krok, by kobietę odsądzić od czci i wiary, na co sobie wcale nie zasłużyła….
Książka dobra, lecz dla mnie trochę jakby niepełna.

Pan Koper jak zwykle prowadzi narrację tak interesująco, że czas spędzony nad „Najbogatszymi” mija właściwie nie wiadomo kiedy.
Niejednokrotnie już wypowiadałam się o jego książkach, które szczerze polecam i ta nie stanowi wyjątku. O prezentowanych postaciach autor pisze ciekawie, intrygująco, niekiedy żartobliwie.
Z czterech pań „wziętych na tapetę” najbardziej podobał mi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2240
668

Na półkach: ,

Po książkach o starożytności najsłabsza dla mnie pozycja Sławomira Kopra. Mój główny zarzut dotyczy podtytułu "Jak powstawały fortuny Polek". Żadnej z tych pań, oprócz Barbary Piaseckiej-Johnson nie nazwałabym Polką, a nazywanie tak Marthy Steward to już całkowite przegięcie.
Książka w miarę ciekawa, oprócz rozdziału o Misi Sert. Kompletnie nie zainteresowała mnie historia tej pani. Inne rozdziały były mniej lub bardziej ciekawe, najbardziej mi się chyba spodobał o Helenie Rubinstein.
Jako fanka książek pana Sławomira ubolewam nad tą słabą pozycją.

Po książkach o starożytności najsłabsza dla mnie pozycja Sławomira Kopra. Mój główny zarzut dotyczy podtytułu "Jak powstawały fortuny Polek". Żadnej z tych pań, oprócz Barbary Piaseckiej-Johnson nie nazwałabym Polką, a nazywanie tak Marthy Steward to już całkowite przegięcie.
Książka w miarę ciekawa, oprócz rozdziału o Misi Sert. Kompletnie nie zainteresowała mnie historia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to