Eric Van Lustbader, amerykański autor thrillerów (i nie tylko), za zgodą spadkobierców Roberta Ludluma, kontynuował pisanie powieści z cyklu o Jasonie Bournie. Ludlum napisał ich bodajże z pięć, Lustbader – jedenaście, na przykład: Dziedzictwo Bourne'a, Zemsta Bourne'a, Inicjatywa Bourne'a. Zauroczony przygodami Jasona Bourne'a w naturalny sposób odkryłem Lustbadera. Początkowo bardzo mi się jego powieści podobały, ale z czasem wydawały mi się coraz bardziej przesadzone i wydumane, ale czy to warsztat pisarski Lustbadera się zmieniał, czy może ja z upływem czasu trochę bardziej krytycznie oceniałam powieści (nie tylko tego autora) – tego to już nie wiem.
„Strażnik testamentu” został wydany w 2006 roku pod tytułem „The Testament” i jest to pierwszy tom z cyklu „The Testament Novels”.
Średniowiecze. Dobro walczy ze złem, to znaczy gnostyccy obserwanci (Gnostic Observant – członkowie grupy wyznaniowej, opowiadający się za ścisłym przestrzeganiem reguł sformułowanych przez założyciela) zmagają się z rycerzami zakonu św. Klemensa, który to zakon jest karzącą ręką zdeprawowanego Watykanu. Obserwanci zostali zdradzenie, większość zginęła, ale tajemniczą skrzynię z ich skarbami nielicznym ocalałym udało się ukryć.
W całej powieści o tę właśnie skrzynię chodzi, a dokładnie, to o jej zawartość. Obserwanci, wywodzący się od św. Franciszka, przechowują w niej testament Jezusa, eliksir do wskrzeszania zmarłych i leczący śmiertelne rany, ale też – jakbyśmy to dzisiaj nazwali – teczki na wszystkich znaczących ludzi na świecie. Wśród gnostyckich obserwantów zwykle tylko jedna lub dwie osoby wiedzą, co jest w skrzyni i gdzie została ona ukryta: Klucznik i magister regens.
Czasy współczesne. Rycerze św. Klemensa, Saint-Clemens, nadal wściekle atakują (spiski, zabójstwa, zdrady) gnostyckich obserwantów i z wielką determinacją poszukują skrzyni – papież jest umierający, a pewnym klikom w Watykanie byłby jeszcze potrzebny.
Dexter Shaw, aktualny Klucznik (stanowisko magistra regens od dłuższego czasu wakuje), ginie w kawiarni w wyniku wybuchu gazu i to chwilę po spotkaniu z synem.
Braverman Shaw, zwany zwykle Bravo, nie do końca świadomy działalności ojca musi nagle porzucić swój świat i dotychczasowe spokojne życie doradcy kapitałowego, i kontynuować misję ojca, to jest walkę Dobra ze Złem w interesie całej ludzkości. Musi też zidentyfikować zdrajcę wśród swoich.
Przemoc, zdrady, kłamstwa, intrygi, zabójstwa, pościgi szybkimi autami, strzelaniny, walki na sztylety, tajemnice historycznych miast i zabytków, ukryte artefakty w starych kościołach, szyfry, labirynty i zagadki, to właśnie fabuła tej powieści, która często przypomina historyczno-sensacyjne thrillery Dana Browna.
Może i „Strażnik testamentu” byłby bardzo dobrą powieścią i na pewno robiłby kolosalne wrażenie ze trzydzieści lat temu. Dziś ta powieść wydaje mi się zbyt pokomplikowana i jednak nieco naiwna.
Eric Van Lustbader, amerykański autor thrillerów (i nie tylko), za zgodą spadkobierców Roberta Ludluma, kontynuował pisanie powieści z cyklu o Jasonie Bournie. Ludlum napisał ich bodajże z pięć, Lustbader – jedenaście, na przykład: Dziedzictwo Bourne'a, Zemsta Bourne'a, Inicjatywa Bourne'a. Zauroczony przygodami Jasona Bourne'a w naturalny sposób odkryłem Lustbadera....
Fajnie zapowiadająca się powieść przechodzi w trakcie czytania w skomplikowany i zagmatwany seans . Wiadomo , że dobry pomysł to zalążek dobrej powieści , niestety autor tak zaczął motać postaciami , że w pewnym momencie nie wiadomo kto jest tu ten dobry , a kto zły . Po autorze od kontynuacji Bournea wymagam więcej .
Fajnie zapowiadająca się powieść przechodzi w trakcie czytania w skomplikowany i zagmatwany seans . Wiadomo , że dobry pomysł to zalążek dobrej powieści , niestety autor tak zaczął motać postaciami , że w pewnym momencie nie wiadomo kto jest tu ten dobry , a kto zły . Po autorze od kontynuacji Bournea wymagam więcej .
Ta książka trafiła do mnie w odpowiednim czasie.
Podsumuję mój zachwyt cytatem "co bardziej sprzyja naturalnemu porządkowi rzeczy, prawda czy percepcja?". Bardzo fajna sensacja. Zakończenie jak dla mnie nie do przewidzenia. Dużo lepsza fabuła niż Kod Leonarda.
Ta książka trafiła do mnie w odpowiednim czasie.
Podsumuję mój zachwyt cytatem "co bardziej sprzyja naturalnemu porządkowi rzeczy, prawda czy percepcja?". Bardzo fajna sensacja. Zakończenie jak dla mnie nie do przewidzenia. Dużo lepsza fabuła niż Kod Leonarda.
Wystawiam notę "może być" - z tym, że nie dla mnie. Ja lubię ciekawy temat lub książki, które oprócz rozrywki dają mi jakąś wiedzę - a jeśli tego nie ma, to nową formę lub interesujące zabiegi stylistyczne - a jeśli i tego nie ma, to świeże pomysły w konwencjonalnym temacie - jeśli i tego nie ma, to choćby wartką akcję, która "sama się czyta". Bo ja czytam prawie wszystko (prawie).
"Strażnika" nie przeczytałam :(
Autora skreślam, bo nawet "Dziedzictwo Bourne'a", które czytałam na długo przed powstaniem filmu, jest słabe, źle napisane i ckliwe.
Ale zostawiam cztery gwiazdki oceny dla miłośników poszukiwania magicznych artefaktów, od których zależy los świata, o które walczy się mordobiciem, strzelaniem, pogonią szybkimi samochodami, które podstawione są na każdym rogu, ucieczkami w podziemnych tunelach, które znajdują się pod każdym prawie nagrobkiem i powtarzanym wciąż pytaniem: kto zdradził.
Wystawiam notę "może być" - z tym, że nie dla mnie. Ja lubię ciekawy temat lub książki, które oprócz rozrywki dają mi jakąś wiedzę - a jeśli tego nie ma, to nową formę lub interesujące zabiegi stylistyczne - a jeśli i tego nie ma, to świeże pomysły w konwencjonalnym temacie - jeśli i tego nie ma, to choćby wartką akcję, która "sama się czyta". Bo ja czytam prawie wszystko...
Dość sprawnie napisana i przedstawiona fabuła z wieloma "zakrętami" akcji. Może nie potrafi tak w pełni przyciągnąć aby pochłonąć ją od razu ale i tak warta polecenia. Coś dla miłośników Kodu da Vinci itp. Myślę, że książka stanowiłaby także fajną bazę pod scenariusz filmu o ile oczywiście byłby sprawnie wyreżyserowany :)
Dość sprawnie napisana i przedstawiona fabuła z wieloma "zakrętami" akcji. Może nie potrafi tak w pełni przyciągnąć aby pochłonąć ją od razu ale i tak warta polecenia. Coś dla miłośników Kodu da Vinci itp. Myślę, że książka stanowiłaby także fajną bazę pod scenariusz filmu o ile oczywiście byłby sprawnie wyreżyserowany :)
Choć lubię historie w stylu „Kodu Leonarda da Vinci”, „Strażnik Testamentu” zdecydowanie nie podbił mojego serca. Osobiście nie mam nic przeciwko czysto rozrywkowej literaturze, ale pod warunkiem, że autor zaprezentuje rzeczywiście wciągającą historię. Tymczasem losy Bravermana Shawa okazały się zaledwie średniej jakości rzemieślnictwem. Owszem, książkę da się przeczytać bez skrzywienia, a być może komuś przypadnie do gustu w większym stopniu niż mnie. Niemniej jednak odpuszczenie sobie tego tytułu nie zuboży Waszego życia.
Opinia jest fragmentem recenzji, dostępnej w całości u mnie na blogu:
http://crouschynca.blogspot.com/2015/04/straznik-testamentu-recenzja.html
Choć lubię historie w stylu „Kodu Leonarda da Vinci”, „Strażnik Testamentu” zdecydowanie nie podbił mojego serca. Osobiście nie mam nic przeciwko czysto rozrywkowej literaturze, ale pod warunkiem, że autor zaprezentuje rzeczywiście wciągającą historię. Tymczasem losy Bravermana Shawa okazały się zaledwie średniej jakości rzemieślnictwem. Owszem, książkę da się przeczytać...
Beznadzieja! Nie dość, że zżynka z Browna to po prostu nudna. Prawie każdy rozdział obowiązkowo strzelania, pościgi lub bijatyka. Oczywiście główny bohater wychodzi ze wszystkiego cało. Odradzam zdecydowanie!
Beznadzieja! Nie dość, że zżynka z Browna to po prostu nudna. Prawie każdy rozdział obowiązkowo strzelania, pościgi lub bijatyka. Oczywiście główny bohater wychodzi ze wszystkiego cało. Odradzam zdecydowanie!
Wydawca sam porównuje Van Lustbadera do Ludluma, ale zapomina, że muszą być do tego podstawy. Tymczasem ta książka nie ma w sobie nic pozytywnego. Słaby styl, zły język, fatalne tłumaczenie, brak emocji.
Ludlum świetnie kontroluje tempo, przyspiesza akcję, porywa, sam wręcz przewraca kolejne kartki. A tutaj nic z tego, jedno zniechęcające tempo i nawet sceny ucieczki położy słabymi opisami.
Wydawca sam porównuje Van Lustbadera do Ludluma, ale zapomina, że muszą być do tego podstawy. Tymczasem ta książka nie ma w sobie nic pozytywnego. Słaby styl, zły język, fatalne tłumaczenie, brak emocji.
Ludlum świetnie kontroluje tempo, przyspiesza akcję, porywa, sam wręcz przewraca kolejne kartki. A tutaj nic z tego, jedno zniechęcające tempo i nawet sceny ucieczki położy...
Eric van Lustbader jest autorem ponad dwudziestu międzynarodowych bestsellerów. Pisze głównie thrillery i powieści fantasy. Lustbader kontynuował pisanie, po śmierci Roberta Ludluma, serii o Jasonie Bournie. Świetnie się czuje w roli twórcy skomplikowanej sieci intryg, przemocy i kłamstw. Strażnik Testamentu to thriller historyczny, osadzony w czasach od średniowiecza do czasów współczesnych. Thriller, jakiego jeszcze nie było…
Ze średniowiecza do XXI wieku. Od Nowego Jorku przez Paryż, Rzym, Wenecję i Watykan po egzotyczną Turcję toczy się walka między dwoma wrogimi zakonami. Ich członkowie są wszędzie: to biznesmeni, politycy, ekonomiści, kupcy, a nawet artyści. Sekretnie kierują losami ludzkości. I wszyscy poszukują „skrzyni tajemnic”…
Strażnik Testamentu to opowieść o problemie prawdy i wiary. Akcja książki zaczyna się w Turcji w 1442 roku, w klasztorze Sumela, by za chwilę przenieść się do XXI wieku. Od czasów średniowiecza toczą się starcia między zakonami: rycerzami świętego Klemensa i gnostyckimi obserwantami. We współczesności oba zakony nadal istnieją, a stosunki między nimi nie uległy poprawie. Najwyższą władzą zakonu obserwantów stanowi Haute Cour i w ostatnim czasie zginęło kilku jej członków. Jedną z ofiar jest ojciec głównego bohatera powieści, Bravermana, Dexter Shaw.
Jeśli ktoś uwierzy w jakąś historię, staje się ona prawdziwa – dla niego.
Powodem, dla którego dwa zakony nie mogą dojść do porozumienia przez wieki i dla którego giną ludzie, jest „skrzynia tajemnic”. Kto ją zdobędzie, może na zawsze zapanować nad światem. Zawartością jej jest Testament Chrystusa oraz fiolka z tajemniczą, życiodajną Kwintesencją – substancją, dzięki której, podobno, można wskrzeszać umarłych, ale też nieprawdopodobnie przedłużająca życie. Nie jest więc dziwne, że niektórzy ludzie są w stanie poświęcić niemal wszystko, by ją zdobyć.
Chcesz przeczytać więcej? - http://monweg.blog.onet.pl/2015/05/11/thriller-historyczny-straznik-testamentu/
Eric van Lustbader jest autorem ponad dwudziestu międzynarodowych bestsellerów. Pisze głównie thrillery i powieści fantasy. Lustbader kontynuował pisanie, po śmierci Roberta Ludluma, serii o Jasonie Bournie. Świetnie się czuje w roli twórcy skomplikowanej sieci intryg, przemocy i kłamstw. Strażnik Testamentu to thriller historyczny, osadzony w czasach od średniowiecza do...
Przeczytałem, jednak nie bez oporów. Klimat podobny do książek Browna, jednak język i styl w jakim została napisane sprawiał, że miałem ochotę odłożyć ją na półkę. Ciężko się czytało, klimat niby dobry jednak brakowało mi czegoś. Najlepiej jak każdy sam oceni.
Przeczytałem, jednak nie bez oporów. Klimat podobny do książek Browna, jednak język i styl w jakim została napisane sprawiał, że miałem ochotę odłożyć ją na półkę. Ciężko się czytało, klimat niby dobry jednak brakowało mi czegoś. Najlepiej jak każdy sam oceni.
Autor tej książki jest chyba fanem książek Dana Browna (a w szczególności tej o Leondardo da Vinci). Uderzające podobieństwo niektórych scen, szyfrów i zagadek.
Autor tej książki jest chyba fanem książek Dana Browna (a w szczególności tej o Leondardo da Vinci). Uderzające podobieństwo niektórych scen, szyfrów i zagadek.
Słaba,słaba i jeszcze raz słaba.
Zaczęłam ją czytać ,bo opis książki zachęcający-O! myślę sobie coś w stylu Brawna .
Czytam...czytam -coraz ciężej mi to idzie,ale myślę sobie zaraz się na pewno rozkręci- a tu niestety nic.
Nie przeczytałam jej do końca.
Słaba,słaba i jeszcze raz słaba.
Zaczęłam ją czytać ,bo opis książki zachęcający-O! myślę sobie coś w stylu Brawna .
Czytam...czytam -coraz ciężej mi to idzie,ale myślę sobie zaraz się na pewno rozkręci- a tu niestety nic.
Nie przeczytałam jej do końca.
Wciągnęła mnie wiec przeczytałam w dwa popołudnia, chociaż nigdy nie czytałam takich książek i nie jest w moim guście to jeśli ktoś lubi dużo krwi, zdrady i trudnych do ogarnięcia sytuacji to polecam. Trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Wciągnęła mnie wiec przeczytałam w dwa popołudnia, chociaż nigdy nie czytałam takich książek i nie jest w moim guście to jeśli ktoś lubi dużo krwi, zdrady i trudnych do ogarnięcia sytuacji to polecam. Trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Eric Van Lustbader, amerykański autor thrillerów (i nie tylko), za zgodą spadkobierców Roberta Ludluma, kontynuował pisanie powieści z cyklu o Jasonie Bournie. Ludlum napisał ich bodajże z pięć, Lustbader – jedenaście, na przykład: Dziedzictwo Bourne'a, Zemsta Bourne'a, Inicjatywa Bourne'a. Zauroczony przygodami Jasona Bourne'a w naturalny sposób odkryłem Lustbadera. Początkowo bardzo mi się jego powieści podobały, ale z czasem wydawały mi się coraz bardziej przesadzone i wydumane, ale czy to warsztat pisarski Lustbadera się zmieniał, czy może ja z upływem czasu trochę bardziej krytycznie oceniałam powieści (nie tylko tego autora) – tego to już nie wiem.
„Strażnik testamentu” został wydany w 2006 roku pod tytułem „The Testament” i jest to pierwszy tom z cyklu „The Testament Novels”.
Średniowiecze. Dobro walczy ze złem, to znaczy gnostyccy obserwanci (Gnostic Observant – członkowie grupy wyznaniowej, opowiadający się za ścisłym przestrzeganiem reguł sformułowanych przez założyciela) zmagają się z rycerzami zakonu św. Klemensa, który to zakon jest karzącą ręką zdeprawowanego Watykanu. Obserwanci zostali zdradzenie, większość zginęła, ale tajemniczą skrzynię z ich skarbami nielicznym ocalałym udało się ukryć.
W całej powieści o tę właśnie skrzynię chodzi, a dokładnie, to o jej zawartość. Obserwanci, wywodzący się od św. Franciszka, przechowują w niej testament Jezusa, eliksir do wskrzeszania zmarłych i leczący śmiertelne rany, ale też – jakbyśmy to dzisiaj nazwali – teczki na wszystkich znaczących ludzi na świecie. Wśród gnostyckich obserwantów zwykle tylko jedna lub dwie osoby wiedzą, co jest w skrzyni i gdzie została ona ukryta: Klucznik i magister regens.
Czasy współczesne. Rycerze św. Klemensa, Saint-Clemens, nadal wściekle atakują (spiski, zabójstwa, zdrady) gnostyckich obserwantów i z wielką determinacją poszukują skrzyni – papież jest umierający, a pewnym klikom w Watykanie byłby jeszcze potrzebny.
Dexter Shaw, aktualny Klucznik (stanowisko magistra regens od dłuższego czasu wakuje), ginie w kawiarni w wyniku wybuchu gazu i to chwilę po spotkaniu z synem.
Braverman Shaw, zwany zwykle Bravo, nie do końca świadomy działalności ojca musi nagle porzucić swój świat i dotychczasowe spokojne życie doradcy kapitałowego, i kontynuować misję ojca, to jest walkę Dobra ze Złem w interesie całej ludzkości. Musi też zidentyfikować zdrajcę wśród swoich.
Przemoc, zdrady, kłamstwa, intrygi, zabójstwa, pościgi szybkimi autami, strzelaniny, walki na sztylety, tajemnice historycznych miast i zabytków, ukryte artefakty w starych kościołach, szyfry, labirynty i zagadki, to właśnie fabuła tej powieści, która często przypomina historyczno-sensacyjne thrillery Dana Browna.
Może i „Strażnik testamentu” byłby bardzo dobrą powieścią i na pewno robiłby kolosalne wrażenie ze trzydzieści lat temu. Dziś ta powieść wydaje mi się zbyt pokomplikowana i jednak nieco naiwna.
Eric Van Lustbader, amerykański autor thrillerów (i nie tylko), za zgodą spadkobierców Roberta Ludluma, kontynuował pisanie powieści z cyklu o Jasonie Bournie. Ludlum napisał ich bodajże z pięć, Lustbader – jedenaście, na przykład: Dziedzictwo Bourne'a, Zemsta Bourne'a, Inicjatywa Bourne'a. Zauroczony przygodami Jasona Bourne'a w naturalny sposób odkryłem Lustbadera....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajnie zapowiadająca się powieść przechodzi w trakcie czytania w skomplikowany i zagmatwany seans . Wiadomo , że dobry pomysł to zalążek dobrej powieści , niestety autor tak zaczął motać postaciami , że w pewnym momencie nie wiadomo kto jest tu ten dobry , a kto zły . Po autorze od kontynuacji Bournea wymagam więcej .
Fajnie zapowiadająca się powieść przechodzi w trakcie czytania w skomplikowany i zagmatwany seans . Wiadomo , że dobry pomysł to zalążek dobrej powieści , niestety autor tak zaczął motać postaciami , że w pewnym momencie nie wiadomo kto jest tu ten dobry , a kto zły . Po autorze od kontynuacji Bournea wymagam więcej .
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka trafiła do mnie w odpowiednim czasie.
Podsumuję mój zachwyt cytatem "co bardziej sprzyja naturalnemu porządkowi rzeczy, prawda czy percepcja?". Bardzo fajna sensacja. Zakończenie jak dla mnie nie do przewidzenia. Dużo lepsza fabuła niż Kod Leonarda.
Ta książka trafiła do mnie w odpowiednim czasie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodsumuję mój zachwyt cytatem "co bardziej sprzyja naturalnemu porządkowi rzeczy, prawda czy percepcja?". Bardzo fajna sensacja. Zakończenie jak dla mnie nie do przewidzenia. Dużo lepsza fabuła niż Kod Leonarda.
Wystawiam notę "może być" - z tym, że nie dla mnie. Ja lubię ciekawy temat lub książki, które oprócz rozrywki dają mi jakąś wiedzę - a jeśli tego nie ma, to nową formę lub interesujące zabiegi stylistyczne - a jeśli i tego nie ma, to świeże pomysły w konwencjonalnym temacie - jeśli i tego nie ma, to choćby wartką akcję, która "sama się czyta". Bo ja czytam prawie wszystko (prawie).
"Strażnika" nie przeczytałam :(
Autora skreślam, bo nawet "Dziedzictwo Bourne'a", które czytałam na długo przed powstaniem filmu, jest słabe, źle napisane i ckliwe.
Ale zostawiam cztery gwiazdki oceny dla miłośników poszukiwania magicznych artefaktów, od których zależy los świata, o które walczy się mordobiciem, strzelaniem, pogonią szybkimi samochodami, które podstawione są na każdym rogu, ucieczkami w podziemnych tunelach, które znajdują się pod każdym prawie nagrobkiem i powtarzanym wciąż pytaniem: kto zdradził.
Wystawiam notę "może być" - z tym, że nie dla mnie. Ja lubię ciekawy temat lub książki, które oprócz rozrywki dają mi jakąś wiedzę - a jeśli tego nie ma, to nową formę lub interesujące zabiegi stylistyczne - a jeśli i tego nie ma, to świeże pomysły w konwencjonalnym temacie - jeśli i tego nie ma, to choćby wartką akcję, która "sama się czyta". Bo ja czytam prawie wszystko...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość sprawnie napisana i przedstawiona fabuła z wieloma "zakrętami" akcji. Może nie potrafi tak w pełni przyciągnąć aby pochłonąć ją od razu ale i tak warta polecenia. Coś dla miłośników Kodu da Vinci itp. Myślę, że książka stanowiłaby także fajną bazę pod scenariusz filmu o ile oczywiście byłby sprawnie wyreżyserowany :)
Dość sprawnie napisana i przedstawiona fabuła z wieloma "zakrętami" akcji. Może nie potrafi tak w pełni przyciągnąć aby pochłonąć ją od razu ale i tak warta polecenia. Coś dla miłośników Kodu da Vinci itp. Myślę, że książka stanowiłaby także fajną bazę pod scenariusz filmu o ile oczywiście byłby sprawnie wyreżyserowany :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towedług listy wypożyczeń z biblioteki w zeszłym roku to czytałam w sierpniu, nie pamiętam kompletnie nic - tabula rasa czyli książka słaba
według listy wypożyczeń z biblioteki w zeszłym roku to czytałam w sierpniu, nie pamiętam kompletnie nic - tabula rasa czyli książka słaba
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć lubię historie w stylu „Kodu Leonarda da Vinci”, „Strażnik Testamentu” zdecydowanie nie podbił mojego serca. Osobiście nie mam nic przeciwko czysto rozrywkowej literaturze, ale pod warunkiem, że autor zaprezentuje rzeczywiście wciągającą historię. Tymczasem losy Bravermana Shawa okazały się zaledwie średniej jakości rzemieślnictwem. Owszem, książkę da się przeczytać bez skrzywienia, a być może komuś przypadnie do gustu w większym stopniu niż mnie. Niemniej jednak odpuszczenie sobie tego tytułu nie zuboży Waszego życia.
Opinia jest fragmentem recenzji, dostępnej w całości u mnie na blogu:
http://crouschynca.blogspot.com/2015/04/straznik-testamentu-recenzja.html
Choć lubię historie w stylu „Kodu Leonarda da Vinci”, „Strażnik Testamentu” zdecydowanie nie podbił mojego serca. Osobiście nie mam nic przeciwko czysto rozrywkowej literaturze, ale pod warunkiem, że autor zaprezentuje rzeczywiście wciągającą historię. Tymczasem losy Bravermana Shawa okazały się zaledwie średniej jakości rzemieślnictwem. Owszem, książkę da się przeczytać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBeznadzieja! Nie dość, że zżynka z Browna to po prostu nudna. Prawie każdy rozdział obowiązkowo strzelania, pościgi lub bijatyka. Oczywiście główny bohater wychodzi ze wszystkiego cało. Odradzam zdecydowanie!
Beznadzieja! Nie dość, że zżynka z Browna to po prostu nudna. Prawie każdy rozdział obowiązkowo strzelania, pościgi lub bijatyka. Oczywiście główny bohater wychodzi ze wszystkiego cało. Odradzam zdecydowanie!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawca sam porównuje Van Lustbadera do Ludluma, ale zapomina, że muszą być do tego podstawy. Tymczasem ta książka nie ma w sobie nic pozytywnego. Słaby styl, zły język, fatalne tłumaczenie, brak emocji.
Ludlum świetnie kontroluje tempo, przyspiesza akcję, porywa, sam wręcz przewraca kolejne kartki. A tutaj nic z tego, jedno zniechęcające tempo i nawet sceny ucieczki położy słabymi opisami.
Wydawca sam porównuje Van Lustbadera do Ludluma, ale zapomina, że muszą być do tego podstawy. Tymczasem ta książka nie ma w sobie nic pozytywnego. Słaby styl, zły język, fatalne tłumaczenie, brak emocji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLudlum świetnie kontroluje tempo, przyspiesza akcję, porywa, sam wręcz przewraca kolejne kartki. A tutaj nic z tego, jedno zniechęcające tempo i nawet sceny ucieczki położy...
Może i wciągająca, ale za to pełna banałów - dotrwałam do setnej strony.
Może i wciągająca, ale za to pełna banałów - dotrwałam do setnej strony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEric van Lustbader jest autorem ponad dwudziestu międzynarodowych bestsellerów. Pisze głównie thrillery i powieści fantasy. Lustbader kontynuował pisanie, po śmierci Roberta Ludluma, serii o Jasonie Bournie. Świetnie się czuje w roli twórcy skomplikowanej sieci intryg, przemocy i kłamstw. Strażnik Testamentu to thriller historyczny, osadzony w czasach od średniowiecza do czasów współczesnych. Thriller, jakiego jeszcze nie było…
Ze średniowiecza do XXI wieku. Od Nowego Jorku przez Paryż, Rzym, Wenecję i Watykan po egzotyczną Turcję toczy się walka między dwoma wrogimi zakonami. Ich członkowie są wszędzie: to biznesmeni, politycy, ekonomiści, kupcy, a nawet artyści. Sekretnie kierują losami ludzkości. I wszyscy poszukują „skrzyni tajemnic”…
Strażnik Testamentu to opowieść o problemie prawdy i wiary. Akcja książki zaczyna się w Turcji w 1442 roku, w klasztorze Sumela, by za chwilę przenieść się do XXI wieku. Od czasów średniowiecza toczą się starcia między zakonami: rycerzami świętego Klemensa i gnostyckimi obserwantami. We współczesności oba zakony nadal istnieją, a stosunki między nimi nie uległy poprawie. Najwyższą władzą zakonu obserwantów stanowi Haute Cour i w ostatnim czasie zginęło kilku jej członków. Jedną z ofiar jest ojciec głównego bohatera powieści, Bravermana, Dexter Shaw.
Jeśli ktoś uwierzy w jakąś historię, staje się ona prawdziwa – dla niego.
Powodem, dla którego dwa zakony nie mogą dojść do porozumienia przez wieki i dla którego giną ludzie, jest „skrzynia tajemnic”. Kto ją zdobędzie, może na zawsze zapanować nad światem. Zawartością jej jest Testament Chrystusa oraz fiolka z tajemniczą, życiodajną Kwintesencją – substancją, dzięki której, podobno, można wskrzeszać umarłych, ale też nieprawdopodobnie przedłużająca życie. Nie jest więc dziwne, że niektórzy ludzie są w stanie poświęcić niemal wszystko, by ją zdobyć.
Chcesz przeczytać więcej? - http://monweg.blog.onet.pl/2015/05/11/thriller-historyczny-straznik-testamentu/
Eric van Lustbader jest autorem ponad dwudziestu międzynarodowych bestsellerów. Pisze głównie thrillery i powieści fantasy. Lustbader kontynuował pisanie, po śmierci Roberta Ludluma, serii o Jasonie Bournie. Świetnie się czuje w roli twórcy skomplikowanej sieci intryg, przemocy i kłamstw. Strażnik Testamentu to thriller historyczny, osadzony w czasach od średniowiecza do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem, jednak nie bez oporów. Klimat podobny do książek Browna, jednak język i styl w jakim została napisane sprawiał, że miałem ochotę odłożyć ją na półkę. Ciężko się czytało, klimat niby dobry jednak brakowało mi czegoś. Najlepiej jak każdy sam oceni.
Przeczytałem, jednak nie bez oporów. Klimat podobny do książek Browna, jednak język i styl w jakim została napisane sprawiał, że miałem ochotę odłożyć ją na półkę. Ciężko się czytało, klimat niby dobry jednak brakowało mi czegoś. Najlepiej jak każdy sam oceni.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toszybka i b.dobra polecam
szybka i b.dobra polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłaba, nudna i nużąca.
Słaba, nudna i nużąca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSkończyłam czytać dokładnie o 10:40. Od razu mi się spodobała :)
Naprawdę godna polecenia.
Skończyłam czytać dokładnie o 10:40. Od razu mi się spodobała :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaprawdę godna polecenia.
Autor tej książki jest chyba fanem książek Dana Browna (a w szczególności tej o Leondardo da Vinci). Uderzające podobieństwo niektórych scen, szyfrów i zagadek.
Autor tej książki jest chyba fanem książek Dana Browna (a w szczególności tej o Leondardo da Vinci). Uderzające podobieństwo niektórych scen, szyfrów i zagadek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSłaba,słaba i jeszcze raz słaba.
Zaczęłam ją czytać ,bo opis książki zachęcający-O! myślę sobie coś w stylu Brawna .
Czytam...czytam -coraz ciężej mi to idzie,ale myślę sobie zaraz się na pewno rozkręci- a tu niestety nic.
Nie przeczytałam jej do końca.
Słaba,słaba i jeszcze raz słaba.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczęłam ją czytać ,bo opis książki zachęcający-O! myślę sobie coś w stylu Brawna .
Czytam...czytam -coraz ciężej mi to idzie,ale myślę sobie zaraz się na pewno rozkręci- a tu niestety nic.
Nie przeczytałam jej do końca.
Super akcja, wciągająca intryga, dużo tajemnic.
Super akcja, wciągająca intryga, dużo tajemnic.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągnęła mnie wiec przeczytałam w dwa popołudnia, chociaż nigdy nie czytałam takich książek i nie jest w moim guście to jeśli ktoś lubi dużo krwi, zdrady i trudnych do ogarnięcia sytuacji to polecam. Trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Wciągnęła mnie wiec przeczytałam w dwa popołudnia, chociaż nigdy nie czytałam takich książek i nie jest w moim guście to jeśli ktoś lubi dużo krwi, zdrady i trudnych do ogarnięcia sytuacji to polecam. Trzyma w napięciu do ostatniej strony.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to