Mimo wielu krytycznych ocen, myślę, że to bardzo dobra książka, choć lepsza mogłaby być bez wątpienia (powiedzmy od razu, że to nie klasa Libery i nie porównujmy). Czas i miejsce przeciekawe: końcówka gnijącego komunizmu i pomieszane początki III RP, praskie liceum, wątki uniwersyteckie i solidarnościowe. Czerpał tu zresztą Zaremba z własnych przeżyć i doświadczeń. Paleta postaci - bez zarzutu. Każdy z nas znajdował w swoich szkołach takie egzemplarze w gronie nauczycielskim i uczniowskim, tę atmosferę upadającej ideologii, obrzydliwych lub usprawiedliwionych kompromisów, biedy i dorabiania się, tęsknoty za nowym, bezradności, hipokryzji przechodzenia na nowe słuszne idee itd. Zawiedzie się, kto czyta tytuł dosłownie. Romans to pretekst; zresztą snuje się od pewnego momentu gdzieś w ukryciu i jest zmarnowanym wątkiem. Tematem jest epoka i dojrzewanie (i młodzieży i dorosłych), a także chyba - bo to najmocniej wybrzmiewa na koniec - sens szkoły i nauczycielstwa. Autor dokonuje tu wiwisekcji samego siebie, a ma dar obserwacji i niezłe pióro. To, co przeszkadza, żeby wszystko wybrzmiało, jak należy, to maniera pisania: krótkie, impresjonistyczne obrazki, przeskoki, oderwane scenki, dialogi, migawki. Może miało być intelektualnie i nietradycyjnie, ale w efekcie może męczyć czytelnika. Jeśli jednak się zanurzyć - a połknąłem tę książkę z zaciekawieniem w dwa dni - prawie wszystko się skleja. Tylko o to "prawie" idzie bój.
Mimo wielu krytycznych ocen, myślę, że to bardzo dobra książka, choć lepsza mogłaby być bez wątpienia (powiedzmy od razu, że to nie klasa Libery i nie porównujmy). Czas i miejsce przeciekawe: końcówka gnijącego komunizmu i pomieszane początki III RP, praskie liceum, wątki uniwersyteckie i solidarnościowe. Czerpał tu zresztą Zaremba z własnych przeżyć i doświadczeń. Paleta...
Akcja powieści rozgrywa się w bardzo gorącym okresie historii Polski: w latach 1987 -1991. Upadek komunizmu, przemiany ustrojowe. Wszystkie te wydarzenia są tłem szkolnych perypetii licealistów i romansu jednej z nauczycielek i ucznia. Świetny temat na powieść. Czyżby nowa wersja "Madam"? - pomyślałam sobie zaczynając czytać. Niestety. Autor jest może dobrym publicystą, ale jako autor powieści nie sprawdził się. Powieść Libery czyta się z wielką przyjemnością. Powieść Zaremby nudzi. Postacie są płaskie, bezbarwne; akcja grzęźnie. I w szkole i poza nią nic ciekawego się nie dzieje. W każdym razie opisywane wydarzenia nas nie porywają ani nie poruszają. Dobrze, że sami to przeżyliśmy i pamiętamy, że nie było tak nudno i nieciekawie. Ta książka to jak powierzchowny dziennik z lat szkolnych pisany przez mało spostrzegawczego, kiepskiego ucznia.
Szkoda czasu.
Akcja powieści rozgrywa się w bardzo gorącym okresie historii Polski: w latach 1987 -1991. Upadek komunizmu, przemiany ustrojowe. Wszystkie te wydarzenia są tłem szkolnych perypetii licealistów i romansu jednej z nauczycielek i ucznia. Świetny temat na powieść. Czyżby nowa wersja "Madam"? - pomyślałam sobie zaczynając czytać. Niestety. Autor jest może dobrym publicystą, ale...
Można przeczytać. Bez bólu, a nawet z kilkoma momentami przyjemności. Gdyby tak prezentował się przeciętny poziom powieści obyczajowej w Polsce, bylibyśmy literacką potęgą.
Można przeczytać. Bez bólu, a nawet z kilkoma momentami przyjemności. Gdyby tak prezentował się przeciętny poziom powieści obyczajowej w Polsce, bylibyśmy literacką potęgą.
Wiele się po tej książce spodziewałem, a to z tego powodu, że bardzo lubię taką tematykę. Książka ukazuje kilku bohaterów, nastolatków, którzy żyją jakoś na przełomie lat '70 i '80 wieku XX w Polsce, uczęszczają do szkoły średniej. Atmosfera tamtych lat, wydarzenia społeczne, polityczne. Wcześniej czytałem D. Bieńkowskiego "Jest" (genialna, bardzo polecam) oraz "Madame" A. Libera (ech, wspaniała książka). W związku z tym napaliłem się, że "Romans licealny" będzie tak samo dobry. No tak, ramy czasowe mniej więcej te same (szczególnie co do "Jest"), tematyka bardzo pokrewna, ale książka p. Zaremby jest po prostu nudna, nijaka. Pomimo tego, że pomysł dawał tyle możliwości to zupełnie niewykorzystany. Mam tu dylemat, mianowicie taki czy to brak warsztatu tego świetnego dziennikarza w pisaniu książki czy może faktycznie to tak miało wyglądać i autor jest zadowolony? Nie mam pojęcia. Mi się to topornie czytało. Klasyczny przykład jak można "spieprzyć" taki dobry (już wcześniej sprawdzony, ale mógłbym z tej tematyki czytać do "bulu") temat.
No nic, życzę autorowi by znalazł kiedyś czas i chęci i spróbował ponownie.
Wiele się po tej książce spodziewałem, a to z tego powodu, że bardzo lubię taką tematykę. Książka ukazuje kilku bohaterów, nastolatków, którzy żyją jakoś na przełomie lat '70 i '80 wieku XX w Polsce, uczęszczają do szkoły średniej. Atmosfera tamtych lat, wydarzenia społeczne, polityczne. Wcześniej czytałem D. Bieńkowskiego "Jest" (genialna, bardzo polecam) oraz "Madame" A....
Dla tych, którzy idealizują swój czas spedzony w liceum (pierwsze wino, pierwsza miłość itp.). Fajne, ale według mnie "Madame" Antoniego Libery o niebo lepsze!
Dla tych, którzy idealizują swój czas spedzony w liceum (pierwsze wino, pierwsza miłość itp.). Fajne, ale według mnie "Madame" Antoniego Libery o niebo lepsze!
Niestety muszę się zgodzić z pozostałymi opiniami. Książka moim zdaniem jest nudna i przez większą jej część nie można się doczekać końca, albo przynajmniej jakiegoś interesującego wątku. A tu do końca daleko, natomiast kolejne rozdziały nie przynoszą nic nowego.
Miałam nadzieję na coś ciekawego. Wstęp rozbudził mój apetyt, ale niestety były to jedyne strony, o których mogę powiedzieć, że mi się podobały. Był to "Manifest rencisty" Roberta Mazurka. Dowcipnie i zgrabnie podsumował on lata swojej i bohaterów tej książki młodości.
To ten fragment skłonił mnie do refleksji, przypomniał mi moje dzieciństwo, a reszta była nijaka i bezbarwna.
Trzeba jednak przyznać, że książka skutecznie usypiała mnie przez ponad tydzień, więc jeśli ktoś ma problemy z zasypianiem, to może mu się ta książka spodobać:)
Niestety muszę się zgodzić z pozostałymi opiniami. Książka moim zdaniem jest nudna i przez większą jej część nie można się doczekać końca, albo przynajmniej jakiegoś interesującego wątku. A tu do końca daleko, natomiast kolejne rozdziały nie przynoszą nic nowego.
Miałam nadzieję na coś ciekawego. Wstęp rozbudził mój apetyt, ale niestety były to jedyne strony, o których...
Trudna i muszę przyznać, że czytałam do końca bo miałam nadzieję na choć jeden bardziej interesujący fragment od innych. Nie polecam dla czytelników pełnych z nadziei na prawdziwy romans :)
Trudna i muszę przyznać, że czytałam do końca bo miałam nadzieję na choć jeden bardziej interesujący fragment od innych. Nie polecam dla czytelników pełnych z nadziei na prawdziwy romans :)
Oj Zaremba, Zaremba. Aleś wynudził mnie tą książką! Niby rozdziały krótkie, ale momentami ich puenty kompletnie dla mnie niezrozumiałe. Niby książka o czasach licealnych na przełomie 88-91, niby podglądamy młodzież w tamtym okresie, a wszystko to jakieś takie mdłe, nudne i sztuczne.
Czy ta książka mówi językiem młodzieży z tamtego okresu? Według mnie ani trochę. Czy postacie nauczycieli są autentyczne? Chyba nie. Ciężko stwierdzić o czym ta książka niby jest. Romans licealny? Hmmm... coś słabe to romansowanie.
Książka powaliła mnie na kolana, ale tylko dlatego, gdyż błagałem ją w tej pozycji, żeby się już wreszcie skończyła.
Oj Zaremba, Zaremba. Aleś wynudził mnie tą książką! Niby rozdziały krótkie, ale momentami ich puenty kompletnie dla mnie niezrozumiałe. Niby książka o czasach licealnych na przełomie 88-91, niby podglądamy młodzież w tamtym okresie, a wszystko to jakieś takie mdłe, nudne i sztuczne.
Czy ta książka mówi językiem młodzieży z tamtego okresu? Według mnie ani trochę. Czy...
Mimo wielu krytycznych ocen, myślę, że to bardzo dobra książka, choć lepsza mogłaby być bez wątpienia (powiedzmy od razu, że to nie klasa Libery i nie porównujmy). Czas i miejsce przeciekawe: końcówka gnijącego komunizmu i pomieszane początki III RP, praskie liceum, wątki uniwersyteckie i solidarnościowe. Czerpał tu zresztą Zaremba z własnych przeżyć i doświadczeń. Paleta postaci - bez zarzutu. Każdy z nas znajdował w swoich szkołach takie egzemplarze w gronie nauczycielskim i uczniowskim, tę atmosferę upadającej ideologii, obrzydliwych lub usprawiedliwionych kompromisów, biedy i dorabiania się, tęsknoty za nowym, bezradności, hipokryzji przechodzenia na nowe słuszne idee itd. Zawiedzie się, kto czyta tytuł dosłownie. Romans to pretekst; zresztą snuje się od pewnego momentu gdzieś w ukryciu i jest zmarnowanym wątkiem. Tematem jest epoka i dojrzewanie (i młodzieży i dorosłych), a także chyba - bo to najmocniej wybrzmiewa na koniec - sens szkoły i nauczycielstwa. Autor dokonuje tu wiwisekcji samego siebie, a ma dar obserwacji i niezłe pióro. To, co przeszkadza, żeby wszystko wybrzmiało, jak należy, to maniera pisania: krótkie, impresjonistyczne obrazki, przeskoki, oderwane scenki, dialogi, migawki. Może miało być intelektualnie i nietradycyjnie, ale w efekcie może męczyć czytelnika. Jeśli jednak się zanurzyć - a połknąłem tę książkę z zaciekawieniem w dwa dni - prawie wszystko się skleja. Tylko o to "prawie" idzie bój.
Mimo wielu krytycznych ocen, myślę, że to bardzo dobra książka, choć lepsza mogłaby być bez wątpienia (powiedzmy od razu, że to nie klasa Libery i nie porównujmy). Czas i miejsce przeciekawe: końcówka gnijącego komunizmu i pomieszane początki III RP, praskie liceum, wątki uniwersyteckie i solidarnościowe. Czerpał tu zresztą Zaremba z własnych przeżyć i doświadczeń. Paleta...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnie ta książka urzekła! Przypominałem sobie szkolne czasy i dopasowywałem osoby do bohaterów książkowych. Dla każdego, kto chciałby powspominać.
Mnie ta książka urzekła! Przypominałem sobie szkolne czasy i dopasowywałem osoby do bohaterów książkowych. Dla każdego, kto chciałby powspominać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja powieści rozgrywa się w bardzo gorącym okresie historii Polski: w latach 1987 -1991. Upadek komunizmu, przemiany ustrojowe. Wszystkie te wydarzenia są tłem szkolnych perypetii licealistów i romansu jednej z nauczycielek i ucznia. Świetny temat na powieść. Czyżby nowa wersja "Madam"? - pomyślałam sobie zaczynając czytać. Niestety. Autor jest może dobrym publicystą, ale jako autor powieści nie sprawdził się. Powieść Libery czyta się z wielką przyjemnością. Powieść Zaremby nudzi. Postacie są płaskie, bezbarwne; akcja grzęźnie. I w szkole i poza nią nic ciekawego się nie dzieje. W każdym razie opisywane wydarzenia nas nie porywają ani nie poruszają. Dobrze, że sami to przeżyliśmy i pamiętamy, że nie było tak nudno i nieciekawie. Ta książka to jak powierzchowny dziennik z lat szkolnych pisany przez mało spostrzegawczego, kiepskiego ucznia.
Szkoda czasu.
Akcja powieści rozgrywa się w bardzo gorącym okresie historii Polski: w latach 1987 -1991. Upadek komunizmu, przemiany ustrojowe. Wszystkie te wydarzenia są tłem szkolnych perypetii licealistów i romansu jednej z nauczycielek i ucznia. Świetny temat na powieść. Czyżby nowa wersja "Madam"? - pomyślałam sobie zaczynając czytać. Niestety. Autor jest może dobrym publicystą, ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna przeczytać. Bez bólu, a nawet z kilkoma momentami przyjemności. Gdyby tak prezentował się przeciętny poziom powieści obyczajowej w Polsce, bylibyśmy literacką potęgą.
Można przeczytać. Bez bólu, a nawet z kilkoma momentami przyjemności. Gdyby tak prezentował się przeciętny poziom powieści obyczajowej w Polsce, bylibyśmy literacką potęgą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem niezła, może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale całkiem ciekawa. Niestety momentami wątki przydługie...
Całkiem niezła, może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale całkiem ciekawa. Niestety momentami wątki przydługie...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele się po tej książce spodziewałem, a to z tego powodu, że bardzo lubię taką tematykę. Książka ukazuje kilku bohaterów, nastolatków, którzy żyją jakoś na przełomie lat '70 i '80 wieku XX w Polsce, uczęszczają do szkoły średniej. Atmosfera tamtych lat, wydarzenia społeczne, polityczne. Wcześniej czytałem D. Bieńkowskiego "Jest" (genialna, bardzo polecam) oraz "Madame" A. Libera (ech, wspaniała książka). W związku z tym napaliłem się, że "Romans licealny" będzie tak samo dobry. No tak, ramy czasowe mniej więcej te same (szczególnie co do "Jest"), tematyka bardzo pokrewna, ale książka p. Zaremby jest po prostu nudna, nijaka. Pomimo tego, że pomysł dawał tyle możliwości to zupełnie niewykorzystany. Mam tu dylemat, mianowicie taki czy to brak warsztatu tego świetnego dziennikarza w pisaniu książki czy może faktycznie to tak miało wyglądać i autor jest zadowolony? Nie mam pojęcia. Mi się to topornie czytało. Klasyczny przykład jak można "spieprzyć" taki dobry (już wcześniej sprawdzony, ale mógłbym z tej tematyki czytać do "bulu") temat.
No nic, życzę autorowi by znalazł kiedyś czas i chęci i spróbował ponownie.
Wiele się po tej książce spodziewałem, a to z tego powodu, że bardzo lubię taką tematykę. Książka ukazuje kilku bohaterów, nastolatków, którzy żyją jakoś na przełomie lat '70 i '80 wieku XX w Polsce, uczęszczają do szkoły średniej. Atmosfera tamtych lat, wydarzenia społeczne, polityczne. Wcześniej czytałem D. Bieńkowskiego "Jest" (genialna, bardzo polecam) oraz "Madame" A....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla tych, którzy idealizują swój czas spedzony w liceum (pierwsze wino, pierwsza miłość itp.). Fajne, ale według mnie "Madame" Antoniego Libery o niebo lepsze!
Dla tych, którzy idealizują swój czas spedzony w liceum (pierwsze wino, pierwsza miłość itp.). Fajne, ale według mnie "Madame" Antoniego Libery o niebo lepsze!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze się czyta temu kto był w podobnym wieku jak bohatetowie w trakcie akcji książki. Wciagające.
Dobrze się czyta temu kto był w podobnym wieku jak bohatetowie w trakcie akcji książki. Wciagające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety muszę się zgodzić z pozostałymi opiniami. Książka moim zdaniem jest nudna i przez większą jej część nie można się doczekać końca, albo przynajmniej jakiegoś interesującego wątku. A tu do końca daleko, natomiast kolejne rozdziały nie przynoszą nic nowego.
Miałam nadzieję na coś ciekawego. Wstęp rozbudził mój apetyt, ale niestety były to jedyne strony, o których mogę powiedzieć, że mi się podobały. Był to "Manifest rencisty" Roberta Mazurka. Dowcipnie i zgrabnie podsumował on lata swojej i bohaterów tej książki młodości.
To ten fragment skłonił mnie do refleksji, przypomniał mi moje dzieciństwo, a reszta była nijaka i bezbarwna.
Trzeba jednak przyznać, że książka skutecznie usypiała mnie przez ponad tydzień, więc jeśli ktoś ma problemy z zasypianiem, to może mu się ta książka spodobać:)
Niestety muszę się zgodzić z pozostałymi opiniami. Książka moim zdaniem jest nudna i przez większą jej część nie można się doczekać końca, albo przynajmniej jakiegoś interesującego wątku. A tu do końca daleko, natomiast kolejne rozdziały nie przynoszą nic nowego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam nadzieję na coś ciekawego. Wstęp rozbudził mój apetyt, ale niestety były to jedyne strony, o których...
Sięgnęłam po tę książkę, bo to lata mojego liceum...powspominam sobie, ale niestety wynudziłam się bardzo...dobrnęłam do końca...
Sięgnęłam po tę książkę, bo to lata mojego liceum...powspominam sobie, ale niestety wynudziłam się bardzo...dobrnęłam do końca...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudna i muszę przyznać, że czytałam do końca bo miałam nadzieję na choć jeden bardziej interesujący fragment od innych. Nie polecam dla czytelników pełnych z nadziei na prawdziwy romans :)
Trudna i muszę przyznać, że czytałam do końca bo miałam nadzieję na choć jeden bardziej interesujący fragment od innych. Nie polecam dla czytelników pełnych z nadziei na prawdziwy romans :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOj Zaremba, Zaremba. Aleś wynudził mnie tą książką! Niby rozdziały krótkie, ale momentami ich puenty kompletnie dla mnie niezrozumiałe. Niby książka o czasach licealnych na przełomie 88-91, niby podglądamy młodzież w tamtym okresie, a wszystko to jakieś takie mdłe, nudne i sztuczne.
Czy ta książka mówi językiem młodzieży z tamtego okresu? Według mnie ani trochę. Czy postacie nauczycieli są autentyczne? Chyba nie. Ciężko stwierdzić o czym ta książka niby jest. Romans licealny? Hmmm... coś słabe to romansowanie.
Książka powaliła mnie na kolana, ale tylko dlatego, gdyż błagałem ją w tej pozycji, żeby się już wreszcie skończyła.
Oj Zaremba, Zaremba. Aleś wynudził mnie tą książką! Niby rozdziały krótkie, ale momentami ich puenty kompletnie dla mnie niezrozumiałe. Niby książka o czasach licealnych na przełomie 88-91, niby podglądamy młodzież w tamtym okresie, a wszystko to jakieś takie mdłe, nudne i sztuczne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy ta książka mówi językiem młodzieży z tamtego okresu? Według mnie ani trochę. Czy...