Książka zdecydowanie jest jedną z najlepiej napisanych z całego Uniwersum Metro 2033, o ile nie najlepiej. Pełna odniesień do literatury, nie tylko anarchistycznej, i nawiązań do dawno przebrzmiałych czasów, co czyni z niej prawdziwą perłę w koronie serii. Bohater, młody i naiwny idealista i anarchista, przemierza mroczne stacje moskiewskiego metra powołany do niemal samobójczej misji przez przywódcę Powstańczej Armii Metra, a po drodze, w wyniku licznych przygód, następuje w nim wewnętrzna przemiana, kruszą się ideały i zmieniają poglądy młokosa, ze strony na stronę dorośleje... Przypadek doskonale znany z literatury światowej i wielokrotnie wykorzystywany motyw, lecz w posępnych realiach metra zyskuje całkowicie nowy sznyt. Pojawia się nawet motyw zdrady machnowców przez bolszewików, przez co można rozumieć dosłownie, że historia bardzo lubi się powtarzać... W opowieści nie brakuje również barwnych postaci, jak chociażby chorąży Arszynow czy sprytny złodziej o ksywie Krab, a także naczelni antagoniści głównego bohatera, zdradziecki enkawudzista Nikita i szalony profesor Korbut (czy tylko mnie jego nazwisko kojarzy się ze słowem "szkorbut"?). Książkę czytałem niemalże jednym tchem, a moja anarchistyczna dusza płonęła... Prawdziwa uczta dla zmysłów! Mam nadzieję, że spod pióra autora wyłoni się kolejna, równie pasjonująca opowieść.
Książka zdecydowanie jest jedną z najlepiej napisanych z całego Uniwersum Metro 2033, o ile nie najlepiej. Pełna odniesień do literatury, nie tylko anarchistycznej, i nawiązań do dawno przebrzmiałych czasów, co czyni z niej prawdziwą perłę w koronie serii. Bohater, młody i naiwny idealista i anarchista, przemierza mroczne stacje moskiewskiego metra powołany do niemal...
Bardzo dobre uzupełnienie świata stworzonego przez Głuchowskiego. Dodatkowy smaczek, to powrót (w moim przypadku) po dłuższym czasie do moskiewskiego metra.
Historia krótka, spójna, dynamiczna. Mamy tu również masę opisów wprowadzających użytkownika w trochę inny rewir metra niż ten pokazany w głównej powieści. Fajnie wykreowane postaci, nowe straszki (czyt. potwory, ludzie), które sprawiają, że powieść czyta się z zainteresowaniem, nowe/stare lokacje - to wszystko sprawia, że pomimo, że powieść Głuchowskiego została niejako zamknięta, możemy do niej wrócić i wciąż odkrywać coś nowego!
Polecam. Można czytać niezależnie od innych pozycji Uniwersum Metro.
Bardzo dobre uzupełnienie świata stworzonego przez Głuchowskiego. Dodatkowy smaczek, to powrót (w moim przypadku) po dłuższym czasie do moskiewskiego metra.
Historia krótka, spójna, dynamiczna. Mamy tu również masę opisów wprowadzających użytkownika w trochę inny rewir metra niż ten pokazany w głównej powieści. Fajnie wykreowane postaci, nowe straszki (czyt. potwory,...
Pomysł jak najbardziej ciekawy.... ale zamęczyły mnie opisy. Było ich stanowczo za dużo, przez co książka wlokła mi się strasznie. Aż łapałem się na tym że pomijam część szukając akcji.
Pomysł jak najbardziej ciekawy.... ale zamęczyły mnie opisy. Było ich stanowczo za dużo, przez co książka wlokła mi się strasznie. Aż łapałem się na tym że pomijam część szukając akcji.
Bardzo "metrowy" pomysł na historię - wybraniec wyrusza przez kilka stacji metra aby uratować całe podziemie przed zagładą. Wszystko pójdzie dokładnie tak jak myślicie, za to będzie to zrobione w satysfakcjonujący sposób.
Główna postać bardzo dużo myśli w swojej głowie i krytycznie analizuje rzeczy wokół - dochodzi do wniosków, zmienia priorytety, podejmuje ryzyko. Brak tutaj epickich walk, mamy za to więzi miedzy postaciami (prawdziwe i sztuczne), podróżowanie po tunelach, sporo majaków i zwidów, trochę zwrotów akcji i mnóóóóóóóstwo szczęścia. Lokacje barwne lecz gdzieniegdzie brakowało detalu. Zakończenie technicznie wystarczająco dobre choć metaforycznie z dupy.
Po przeczytaniu mam wrażenie ze całość była za prosta i zbyt płytka a główna postać miała zdecydowanie za dużo szczęścia - czuć ze opatrzność i los ciągnie go za rączkę, co by się nie wydarzyło to i tak wyjdzie obronną ręką.
Duża cześć informacji z początku książki nie jest potrzebna, wymieniłbym ja na bardziej szczegółową resztę książki. Mimo wszystko bawiłem się dobrze. Polecam.
krab best waifu
Bardzo "metrowy" pomysł na historię - wybraniec wyrusza przez kilka stacji metra aby uratować całe podziemie przed zagładą. Wszystko pójdzie dokładnie tak jak myślicie, za to będzie to zrobione w satysfakcjonujący sposób.
Główna postać bardzo dużo myśli w swojej głowie i krytycznie analizuje rzeczy wokół - dochodzi do wniosków, zmienia priorytety, podejmuje ryzyko. Brak...
Typowa opowieść rodem uniwersum metro. Zajęcie się filozofią anarcho-komunistów oraz przedstawienie ich działań naprawdę wydaje się ciekawe.
Zaskoczył mnie jednak fakt, iż fabularnie dziwnie to wygląda, że nagle oddział niewielkiej frakcji ma za zadanie uratowanie metra od GML-ów, a nie chociażby służby specjalne Polis.
Mimo fakt, iż fabuła jest napisana lekką ręką to podoba mi
się, że autor przyjrzał się mniejszym ugrupowaniom, które napewno bardzo ciekawiły czytelników (szatanistów, stacje mutantów oraz anarcho-komunistów).
Odskakując od fabuły, autor bardzo dobrze opisał przebieg walki oraz historię stacji.
Zawyżone 6/10
Typowa opowieść rodem uniwersum metro. Zajęcie się filozofią anarcho-komunistów oraz przedstawienie ich działań naprawdę wydaje się ciekawe.
Zaskoczył mnie jednak fakt, iż fabularnie dziwnie to wygląda, że nagle oddział niewielkiej frakcji ma za zadanie uratowanie metra od GML-ów, a nie chociażby służby specjalne Polis.
Mimo fakt, iż fabuła jest napisana lekką ręką to...
Najsłabsza pozycja z serii Metro 2033, którą przeczytałem do tej pory. Bardzo się wynudziłem. Niektóre strony czytałem pobieżnie, aby przeskoczyć rozdział. Czegoś brakowało w tej fabule. Może, przyczyną było to, że akcja osadzona była w tunelach wcześniej opisywanych przez Glukhovskiego, a u niego wszystko zostało już zakończone i dopowiedziane.
Najsłabsza pozycja z serii Metro 2033, którą przeczytałem do tej pory. Bardzo się wynudziłem. Niektóre strony czytałem pobieżnie, aby przeskoczyć rozdział. Czegoś brakowało w tej fabule. Może, przyczyną było to, że akcja osadzona była w tunelach wcześniej opisywanych przez Glukhovskiego, a u niego wszystko zostało już zakończone i dopowiedziane.
Porywający fanfik w którym bije silne serce oryginału.
W przeciwieństwie do Artema, Anatolij to człowiek o wyraźnie określonych poglądach i ideałach. Młody anarchista wierzący w myśl Kropotkina wyrusza na misję by powstrzymać eksperymenty genetyczne prowadzone na ludziach w celu stworzenia nowej rasy mutantów odpornych na promieniowanie. Podczas swojej podróży po tunelach Tola poznaje wiele różnych odpowiedzi na pytania takie jak gdzie kończy się człowiek a zaczyna mutant oraz czym tak naprawdę jest człowieczeństwo. Książka jest zrównoważoną mieszanką akcji, humoru i fragmentów skłaniających do refleksji, idealnie naśladując atmosferę głównej serii.
Porywający fanfik w którym bije silne serce oryginału.
W przeciwieństwie do Artema, Anatolij to człowiek o wyraźnie określonych poglądach i ideałach. Młody anarchista wierzący w myśl Kropotkina wyrusza na misję by powstrzymać eksperymenty genetyczne prowadzone na ludziach w celu stworzenia nowej rasy mutantów odpornych na promieniowanie. Podczas swojej podróży po tunelach...
Kolejna powieść z Uniwersum Metro, której akcja tym razem rozgrywa się w moskiewskim metrze. Bohaterem jest anarchista Anatolij zamieszkujący stację Wojkowską i przyznam się, że ta postać miała dla mnie spory potencjał, gdyby tylko Antonow włożył w nią trochę więcej uwagi. Akurat koncept bohatera, który czytuje książki Piotra Kropotkina, teoretyka anarchizmu i usiłuje przełożyć jego teorie na postapokaliptyczny świat, a zwłaszcza anarchistyczną stację, miałby całkiem spory potencjał na klimatyczną powieść. No, ale cóż, u Antonowa nie ma miejsca na tego typu dywagacje czy bardziej skomplikowane opisy Metra. Co do fabuły, jest dosyć banalna, główny bohater wraz z kilkoma towarzyszami musi udać się zniszczyć laboratorium, gdzie szalony naukowiec usiłuje stworzyć nadczłowieka, któremu nie straszne będzie promieniowanie. Jak czytelnik się domyśla, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Objętościowo szału nie ma, fabularnie również, ot, kolejny niezły akcyjniak, chociaż niestety dosyć przewidywalny. Wiele rozwiązań znamy już z innych powieści, sekretne tunele, dziwne stwory, nawiedzony dziadek. Żeby było śmieszniej jest też element romansu, który oczywiście jest pozbawiony sensu. W sumie nie jest to najgorsza powieść z uniwersum, nie jest to też jakiś specjalny gniot, podczas lektury nawet się specjalnie nie nudziłem, no ale też nie jest to dzieło specjalnie zapadające w pamięć, raczej z tych do odłożenia na półkę i zapomnienia.
Kolejna powieść z Uniwersum Metro, której akcja tym razem rozgrywa się w moskiewskim metrze. Bohaterem jest anarchista Anatolij zamieszkujący stację Wojkowską i przyznam się, że ta postać miała dla mnie spory potencjał, gdyby tylko Antonow włożył w nią trochę więcej uwagi. Akurat koncept bohatera, który czytuje książki Piotra Kropotkina, teoretyka anarchizmu i usiłuje...
Siergiej Antonow chyba pociąga zbyt wiele srok za ogon, bo w drugim akcie wszystko się rozpada na malutkie kawałeczki, a wracają w dobrym stylu jedynie tematy z początku.
Historia Anatolija nie odbiega zbyt daleko od typowo "metrowych2033", nasz bohater z wielkim szokiem w oczach zwiedza metro i odnajduje nowych mutantów, wielki spisek i traci kompanów. Przy czym w połowie sam traci swój nadpisany charakter, gubi się w nadmiarze wątków i zwycięsko tryumfuje (gorzko, ale jednak) jakby poza wydarzeniami ze środka opowieści. Widać, jakby autor chciał dopisać jeszcze trochę więcej stron, dorzucić mięcha na pełnoprawną powieść, a tymczasem najlepiej wyszło mu wegetariańskie opowiadanie, które robi tu za ramę.
Tym niemniej, wątki potrafią wciągnąć, niektórzy bohaterowie intrygują. Na tle "metrowych" fanfików, jest nieźle. Ale widać niedostatki pisarskie, szkoda.
Siergiej Antonow chyba pociąga zbyt wiele srok za ogon, bo w drugim akcie wszystko się rozpada na malutkie kawałeczki, a wracają w dobrym stylu jedynie tematy z początku.
Historia Anatolija nie odbiega zbyt daleko od typowo "metrowych2033", nasz bohater z wielkim szokiem w oczach zwiedza metro i odnajduje nowych mutantów, wielki spisek i traci kompanów. Przy czym w połowie...
„Ciemne tunele” to twór naprawdę przedziwny. Jako książka z uniwersum bazującego na trylogii Dmitrija Glukhovskyego, która podbiła świat i serca tysięcy czytelników, dodatkowo osadzona w tym samym miejscu, co wydarzenia z oryginału, wypada naprawdę słabo, jako książka osobna jest… przeciętna.
Sięgnęłam po nią z wielką chęcią, jako że akcja toczy się po raz kolejny w metrze moskiewskim, czyli w „ojczyźnie” oryginalnego Metra. Byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób inny autor zinterpretuje wizję podziemnego świata stworzoną przez Glukhovskyego, czy nawiąże w jakiś sposób do wydarzeń przedstawionych w pierwotnej trylogii. Niestety, patrząc na tę książkę z perspektywy „Metra 2033/34/35”, można się bardzo zawieść. Owszem, znajdziemy w niej smaczki nawiązujące do oryginału, i to co najmniej kilka, jednak będziemy musieli zadowolić się dziwacznymi ich interpretacjami, naciąganą akcją i przerysowanymi, nierealistycznymi bohaterami. !!!SPOILER!!! Autor wykorzystał na przykład plotkę, rzuconą między wierszami w oryginalnej trylogii, jakoby gdzieś w metrze sataniści kopią tunel do piekła. Główny bohater „Ciemnych tuneli” trafia w samo serce tego wydarzenia, jednak co i kogo tam spotyka… ocenicie sami. !!!KONIEC SPOILERA!!!
Największym problemem, jaki mam z tą książką, jest to, że nie potrafię właściwie powiedzieć, o czym ona była, i jestem przekonana, że szybko o niej zapomnę. Według opisu okładkowego można się spodziewać, że jej wątkiem głównym będzie walka z szalonymi naukowcami, próbującymi gdzieś w głębi ciemnych tuneli stworzyć superczłowieka, który ma w przyszłości wyprzeć „zwykłą” rasę ludzką. Okazuje się jednak, że wydarzenia związane z tą „walką” ograniczają się do kilku rozdziałów, a przez większość czasu główny bohater, Anatolij, tuła się po stacjach zupełnie bez ładu i składu, uciekając przed zmieniającym się zagrożeniem. Ale jakim właściwie – ciężko powiedzieć. Po drodze spotyka też paru bohaterów o mniejszym lub większym znaczeniu, lecz nawet bez tych „ważniejszych” mogłoby się obyć, bo ciężko powiedzieć, jaka jest ich rola w całej historii oprócz zwykłego towarzyszenia Toli w tułaczce po metrze (mam tu na myśli głównie postać złodzieja Kraba). Bohater w międzyczasie nawet się zakochuje, ale wątek ten jest tak niesłychanie naciągany, że nawet szkoda się o nim rozpisywać – służył chyba tylko do tego, by w jakiś sensowny sposób zakończyć akcję powieści.
Kolejny problem tej książki to sposób, w jaki została napisana – a może tłumaczenie, choć pana Pawła Podmiotko, odpowiedzialnego także za inne, bardzo dobre tłumaczenia, m.in. oryginalnej trylogii, nie posądzałabym o tak prosty, a wręcz chwilami prostacki dobór słownictwa. Choć dzięki temu książkę czytało się rekordowo szybko, zabrakło jej głębi, mroku i powagi, jakie można spotkać chociażby w oryginale, na którym bazuje poniższa powieść. Jednym słowem, była pozbawiona klimatu, a wszystko, co rozgrywało się na jej kartach, było jakby… plastikowe. Począwszy od postaci komunistycznego zdrajcy, którego każdy podejrzewa o bycie zdrajcą od samego początku (nawet główny bohater, a mimo to daje się złapać w pułapkę), przez radykalne warunki panujące na niektórych stacjach (choć „Czwarta Rzesza” i „Linia Czerwona” to twory Glukhovskyego, w jego książkach panujące na nich nastroje, z tego co pamiętam, były znacznie bardziej realistyczne – w „Ciemnych tunelach” przedstawienie postaci paradujących w mundurach NKWD skradzionych z muzeum czy oficerów „Gestapo” wypadło bardzo sztucznie i ciężko uwierzyć, że coś takiego mogłoby mieć miejsce w świecie po apokalipsie), aż po wielkie, radioaktywne ślimaki, których świecący na fioletowo śluz wyżera dziury w asfalcie…. No właśnie.
Moim zdaniem gwoździem do trumny tej książki było osadzenie jej w tych samych tunelach metra, w których rozgrywały się przygody Artema i innych bohaterów z „Metra 2033/34/35”. Znając oryginalną trylogię – a zwykle od niej zaczyna się przygodę z Uniwersum – nie sposób jest nie patrzeć na „Ciemne tunele” z jej perspektywy, co zabija w zarodku potencjał tej historii, wydającej się być jedynie nieudolnym naśladownictwem dzieła pana Glukhovskyego. Za dużo jest w niej taniej, naiwnej fantastyki, a za mało mrocznego, przytłaczającego klimatu, z jakim mieliśmy do czynienia w trylogii. Być może gdyby akcja toczyła się w jakimś innym miejscu, a nie w znanym już czytelnikom bardzo dobrze metrze moskiewskim, książka wypadłaby o niebo lepiej. Niestety własne interpretacje wydarzeń i motywów zapoczątkowanych przez Glukhowskyego zaprowadziły autora do punktu, w którym jego dzieło uznaje się (przynajmniej w Polsce, w Rosji jest ponoć inaczej) za jedno z najsłabszych, o ile nie najsłabsze w ogóle wydane pod szyldem Uniwersum Metro 2033.
„Ciemne tunele” to twór naprawdę przedziwny. Jako książka z uniwersum bazującego na trylogii Dmitrija Glukhovskyego, która podbiła świat i serca tysięcy czytelników, dodatkowo osadzona w tym samym miejscu, co wydarzenia z oryginału, wypada naprawdę słabo, jako książka osobna jest… przeciętna.
Sięgnęłam po nią z wielką chęcią, jako że akcja toczy się po raz kolejny w...
Książka ta w Rosji jest uważana za najlepszą, zaraz po pierwowzorze Glukhovskiego. Mnie osobiście nie powaliła, dość dużo tu schematów i prostych rozwiązań, próżno się doszukać nieoczekiwanych zwrotów akcji. Mimo to lubię ją, ponieważ miło było wrócić do tego ogromnego, wspaniałego Metra wykreowanego przez Glukhovskiego. Książka sama w sobie czyta się szybko, niestety jest to wina prostego języka jakim ją napisano. Dla fanów serii, pragnących zabić nudny wieczór, jak najbardziej do przetrawienia i prawdopodobnie szybkiego zapomnienia. W Universum są dostępne znacznie lepsze pozycje.
Książka ta w Rosji jest uważana za najlepszą, zaraz po pierwowzorze Glukhovskiego. Mnie osobiście nie powaliła, dość dużo tu schematów i prostych rozwiązań, próżno się doszukać nieoczekiwanych zwrotów akcji. Mimo to lubię ją, ponieważ miło było wrócić do tego ogromnego, wspaniałego Metra wykreowanego przez Glukhovskiego. Książka sama w sobie czyta się szybko, niestety jest...
Pierwsza książka z Uniwersum Metro mnie nie porwała. Nie spodziewałem się literatury wysokich lotów, raczej akcyjniako - horroru osadzonego w znajomym świecie i to właściwie dostałem. Jednak coś poszło nie tak.
Może jest to wina tak sobie prowadzonej narracji, pełnej klisz i przeskoków czasowych, niby w fabule tłumaczonych, jednak szybko możliwych do przewidzenia?
Może to wina kiepskiego bohatera, z którym nie udało mi się nawiązać żadnej więzi i nie tylko przez ogromne różnice w poglądach (w skrócie anarchia to dla mnie jeden z najgorszych możliwych ustrojów społecznych)?
A może to jednak przez fakt, że i pozostali (z małymi wyjątkami) to osoby opisane kilkoma cechami, które szybko się pojawiają i jeszcze szybciej znikają?
A może po prostu zakończenia, które powiedzieć, że rozczarowuje to jak rzec, że inflacja w naszym pięknym kraju minimalnie wzrasta?
A może wszystkie z powyższych?
A może to ja jestem malkontentem, bo jednak książkę przeczytałem dość szybko, mimo wszystko momentami całkiem nieźle się przy niej bawiąc?
Pierwsza książka z Uniwersum Metro mnie nie porwała. Nie spodziewałem się literatury wysokich lotów, raczej akcyjniako - horroru osadzonego w znajomym świecie i to właściwie dostałem. Jednak coś poszło nie tak.
Może jest to wina tak sobie prowadzonej narracji, pełnej klisz i przeskoków czasowych, niby w fabule tłumaczonych, jednak szybko możliwych do przewidzenia?
Może to...
Skrótowo opisane wydarzenia, jakby autorowi nie chciało opisywać się szczegółowo, głupotki w postaci trochę wymuszonych sytuacji, bohaterzy, którzy potrafili pojawić się w książce tylko ze dwa - trzy razy...
Dla fanów serii będzie to dobra książka, dla pozostałych jedynie 6/10.
Skrótowo opisane wydarzenia, jakby autorowi nie chciało opisywać się szczegółowo, głupotki w postaci trochę wymuszonych sytuacji, bohaterzy, którzy potrafili pojawić się w książce tylko ze dwa - trzy razy...
Dla fanów serii będzie to dobra książka, dla pozostałych jedynie 6/10.
Napiszę szczerze. Ta książka z uniwersum "Metro 2033" przelała czarę goryczy. "Ciemne tunele" to dla mnie dobitny dowód, że ta seria książek o tematyce post apokaliptycznej jest na wygaśnięciu. Ile można czytać o tym samym? To nie jest wina autora, to po prostu wyczerpane źródło. Cóż tu znajdziemy? Ano to samo co w poprzednich książkach o tej tematyce. Ciemne tunele (o właśnie to), metro, poszczególne stacje, które są wobec siebie konkurencyjne albo zupełnie obojętne albo porzucone. Krótki opis tego jak to było przed zagładą atomową na zewnątrz etc. Oczywiście sytuacja gdzie bohater ze stacji "x" musi wyruszyć na stacje "y", "z" czy tam inne jakieś "b", ponieważ jest ku temu powód. "Ciemne tunele" przeczytałem tylko i wyłącznie z takich względów, że kocham tę siermiężną, ponurą, apokaliptyczną atmosferę - choroby popromienne, zgliszcza, mutacje etc. Wszystkiego tego było "po trochu", ale jest już tego przesyt i czas wyjść z tego kotła. Za dużo! Uważam, że "Metro 2033" i kilka następujących tytułów po tej świetnej książce Glukhovskiego (różnych autorów) to jest wszystko co w tej materii można by napisać.
Napiszę szczerze. Ta książka z uniwersum "Metro 2033" przelała czarę goryczy. "Ciemne tunele" to dla mnie dobitny dowód, że ta seria książek o tematyce post apokaliptycznej jest na wygaśnięciu. Ile można czytać o tym samym? To nie jest wina autora, to po prostu wyczerpane źródło. Cóż tu znajdziemy? Ano to samo co w poprzednich książkach o tej tematyce. Ciemne tunele (o...
Książka była przyjemna. Nie zgadzam się z opiniami, że nie wnosi ona niczego nowego, bo wg mnie wątek GML-ów jest ciekawy. Oczywiście w porównaniu do chociażby oryginału, czyli M33, jest mało mutantów itp. Ostatnim z zarzutów, że kogoś razi nazywanie bohatera "Tolą" jest tak absurdalny, że polecam jednak choć trochę zagłębienia się w kulturę rosyjską.
Książka była przyjemna. Nie zgadzam się z opiniami, że nie wnosi ona niczego nowego, bo wg mnie wątek GML-ów jest ciekawy. Oczywiście w porównaniu do chociażby oryginału, czyli M33, jest mało mutantów itp. Ostatnim z zarzutów, że kogoś razi nazywanie bohatera "Tolą" jest tak absurdalny, że polecam jednak choć trochę zagłębienia się w kulturę rosyjską.
Moskiewskiego metro i futurystyczne pomysły enklawy komunistów. Biorąc pod uwagę realia panujące w Moskwie a.d. 2033 brzmi nieco groteskowo. Jednak ta książka to coś więcej niż nietuzinkowa koncepcja fabularna. Siergiej Antonow poddał refleksji okres dorastania. Bunt w życiu człowieka jest sprawą oczywistą - każdy go przechodził, lecz w zróżnicowanym stopniu. Lecz najważniejszą kwestią nie jest sam bunt, ale jego finałowy rezultat. Jaka osobowość się z niego wytworzy? Co oznacza pojęcie "indywidualizmu" w realiach mu nie sprzyjających? Zostawiam to pytanie do własnego osądu, ale po zaznajomieniu z "Ciemnymi Tunelami". :)
Moskiewskiego metro i futurystyczne pomysły enklawy komunistów. Biorąc pod uwagę realia panujące w Moskwie a.d. 2033 brzmi nieco groteskowo. Jednak ta książka to coś więcej niż nietuzinkowa koncepcja fabularna. Siergiej Antonow poddał refleksji okres dorastania. Bunt w życiu człowieka jest sprawą oczywistą - każdy go przechodził, lecz w zróżnicowanym stopniu. Lecz...
Jak dla mnie trochę patolskie to dzieło uniwersum, na tyle patolskie, że nie potrafiłem na świeżo ocenić, a teraz po długim czasie musiałem sobie przeczytać jakąś recenzję żeby załapać o czym to było. Także... jako tytuł wpisujący się w Uniwersum Metro jest to książka słaba, dlaczego to za chwilę, jednak jako książka postapo-scifi to nie jest już tak źle. Książka ma jakiś fabularny pomysł na siebie, jest wartka akcja, jest bohaterski bohater, są zmutowane mutanty.. nooo... ale wracając do moskiewskiego metra po przeczytaniu trylogii Głuchowkiego, ma się wrażenie strasznego płaszczaka. Dopóki książkę czyta się jako bajkę scifi to jest ok, ale nic więcej za tym nie idzie.. za dużo bajkowych elementów - motyw szalonego naukowca robiącego tajemne eksperymenty w swoim mhrocznym laboratorium, żeby stworzyć superżołnierza, który wyjdzie na powierzchnie i dzięki któremu podbije cały świat. Ooooookkkk
Jak dla mnie trochę patolskie to dzieło uniwersum, na tyle patolskie, że nie potrafiłem na świeżo ocenić, a teraz po długim czasie musiałem sobie przeczytać jakąś recenzję żeby załapać o czym to było. Także... jako tytuł wpisujący się w Uniwersum Metro jest to książka słaba, dlaczego to za chwilę, jednak jako książka postapo-scifi to nie jest już tak źle. Książka ma jakiś...
Dla kogoś, kto tak jak ja przebrnął przez większość książek z cyklu „Universum Metro”, ta książka nie wykreowała nic nowego.
Mogę powiedzieć, że zmęczyła mnie już ta atmosfera.
Chyba mam już dość. Ilość bzdur w tej książce, jak i zresztą w poprzednich - jest żenująca. A kiedy śluz ślimaka zaczął przeżerać asfalt „jak kwas”, to wymiękłem. Pewnie autor opierdzielał się na lekcjach chemii w szkole i nie douczył się tego, że nie istnieje kwas, który mógłby przeżerać asfalt.
Nieuctwo powoduje, że wymyśla się głupoty, bo wymyślenie czegoś, co trzyma się kupy jako tako - przekracza możliwości intelektualne nieuków z marksistowskich szkół.
Jeśli ta książka miałaby aspirować do bycia zajmującym, odmóżdżającym czytadłem - musiałaby zawierać mniej ględzenia i dłużyzn.
(Wpadła mi do ręki wersja audiobooka czytana przez kompletnego amatora, a jak zajmujące musiało być dla niego to czytanie, świadczy iż wielokrotnie w trakcie owego czytania ziewał przeciągle...)
Dla kogoś, kto tak jak ja przebrnął przez większość książek z cyklu „Universum Metro”, ta książka nie wykreowała nic nowego.
Mogę powiedzieć, że zmęczyła mnie już ta atmosfera.
Chyba mam już dość. Ilość bzdur w tej książce, jak i zresztą w poprzednich - jest żenująca. A kiedy śluz ślimaka zaczął przeżerać asfalt „jak kwas”, to wymiękłem. Pewnie autor opierdzielał się na...
Kolejna zapierająca dech w piersiach przygoda osadzona w moskiewskim metro. Tym razem historia widziana oczyma anarchisty. Bardzo ciekawa opowiesć, jedna z moich ulubionych jeżeli chodzi o ten świat.
Kolejna zapierająca dech w piersiach przygoda osadzona w moskiewskim metro. Tym razem historia widziana oczyma anarchisty. Bardzo ciekawa opowiesć, jedna z moich ulubionych jeżeli chodzi o ten świat.
Dobra pozycja z Uniwersum Metra. Ale tylko dobra. Czytało się przyjemnie jednak nie urzekła mnie tak jak niektóre inne z tego cyklu. Ogólnie pozycja obowiązkowa dla fanów Metra.
Dobra pozycja z Uniwersum Metra. Ale tylko dobra. Czytało się przyjemnie jednak nie urzekła mnie tak jak niektóre inne z tego cyklu. Ogólnie pozycja obowiązkowa dla fanów Metra.
Moskiewskie metro jest zdecydowanie najlepsze pod każdym względem, sama książka jest trochę za krótka i za prosta , no i nie za bardzo trzyma w napięciu . Jak dla mnie najlepsza część universum zaraz po metrze 2033
Moskiewskie metro jest zdecydowanie najlepsze pod każdym względem, sama książka jest trochę za krótka i za prosta , no i nie za bardzo trzyma w napięciu . Jak dla mnie najlepsza część universum zaraz po metrze 2033
"Ciemne tunele" Siergieja Antonowa to kolejna przeczytana przeze mnie powieść osadzona w postapokaliptycznym uniwersum Metra. W tejże książce powracamy do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło: do moskiewskiego metra.
Szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś lepszego. Pod względem fabularnym powieść jest w porządku, jednak autor drastycznie ukrócił pewne wątki, obierając dziwną drogę "na skróty". Wydarzenia są bardzo dynamiczne, aczkolwiek w moim odczuciu wszystko dzieje się za szybko; tyle wątków Antonow zmieścił na zaledwie trzystu stronach. Drugą rzeczą, która nie spodobała mi się w tej powieści jest widoczna schematyczność. W niektórych momentach można było dokładnie przewidzieć, co stanie się na następnych stronach. Bohaterowie oklepani, zbyt mało rozbudowani, momentami nawet niepotrzebni.
Z kolei chyba jedyną zaletą książki jest możliwość wczucia się w klimat. Do macierzystego Metra 2033 "Ciemnym tunelom" zdecydowanie daleko, jednak autorowi udało się zawrzeć namiastkę mrocznej tunelowej atmosfery.
Nie ukrywam, że się zawiodłam. Przebrnęłam przez tę historię szybko, jednakże z niekrytym zawodem, a tak wysoką ocenę wystawiam jedynie ze względu na ogromny sentyment do Uniwersum Metro.
"Ciemne tunele" Siergieja Antonowa to kolejna przeczytana przeze mnie powieść osadzona w postapokaliptycznym uniwersum Metra. W tejże książce powracamy do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło: do moskiewskiego metra.
Szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś lepszego. Pod względem fabularnym powieść jest w porządku, jednak autor drastycznie ukrócił pewne wątki,...
Czytałem opinię, że to jedna ze słabszych części uniwersum i póki co muszę się z tym zgodzić. Fabuła jest prosta i przewidywalna, brakuje wyrazistych bohaterów z krwi i kości, a i akcja która toczy się dość szybko nie trzyma w napięciu. W moim odczuciu autor przesadził też z opisami snów, wizji głównego bohatera. Nudne i niepotrzebne.
Całość ratuje umiejscowienie akcji w dobrze znanym moskiewskim metrze i zachowanie klimatu uniwersum. Ostatecznie dla fanów serii (jak ja) będzie to krótka przeciętna historia w ulubionym uniwersum (stąd ocena 6/10), dla pozostałych pewnie będzie to 4/10.
Czytałem opinię, że to jedna ze słabszych części uniwersum i póki co muszę się z tym zgodzić. Fabuła jest prosta i przewidywalna, brakuje wyrazistych bohaterów z krwi i kości, a i akcja która toczy się dość szybko nie trzyma w napięciu. W moim odczuciu autor przesadził też z opisami snów, wizji głównego bohatera. Nudne i niepotrzebne.
Książka momentami nieczytelna i chaotyczna, sprawiająca wrażenie, że złożono ją z kilku luźnych pomysłów na siłę splecionych razem. Przeczytałem, odłożyłem, zapomniałem.
Książka momentami nieczytelna i chaotyczna, sprawiająca wrażenie, że złożono ją z kilku luźnych pomysłów na siłę splecionych razem. Przeczytałem, odłożyłem, zapomniałem.
przeczytałam 135 stron tylko po to by potwierdzić swoje przypuszczenia po czym porzuciłam lekturę ziejącą nudą
nie polecam, zbyt rozwleczona, przewidywalna, po prostu niepasująca do uniwersum
przeczytałam 135 stron tylko po to by potwierdzić swoje przypuszczenia po czym porzuciłam lekturę ziejącą nudą
nie polecam, zbyt rozwleczona, przewidywalna, po prostu niepasująca do uniwersum
Byłem bardzo łakomy na tą książkę do czasu aż zacząłem ją czytać. Początek zapowiadał się ciekawie, ale niestety, książce zabrakło nieprzewidywalności. Niemalże wszystko w niej zawarte, dało się przewidzieć bez większego wysiłku. Na duży plus zasługuje opisy samego metra jak i okolic ponad nim. istny majstersztyk. Ale główną fabułę byłem w stanie przewidzieć po 20-30 stronach książki. Z początku myślałem ze to celowy zabieg autora, aby na końcu całkowicie mnie zaskoczyć, ale to co wcześniej wywnioskowałem, później się wydarzyło. Ogólnie polecam książkę fanom metra, ale nie oczekujcie od niej zbyt wiele :)
Byłem bardzo łakomy na tą książkę do czasu aż zacząłem ją czytać. Początek zapowiadał się ciekawie, ale niestety, książce zabrakło nieprzewidywalności. Niemalże wszystko w niej zawarte, dało się przewidzieć bez większego wysiłku. Na duży plus zasługuje opisy samego metra jak i okolic ponad nim. istny majstersztyk. Ale główną fabułę byłem w stanie przewidzieć po 20-30...
Poddałem się po 1/3 objętości.
Trylogia metra to wystarczająco jak dla mnie.
Poddałem się po 1/3 objętości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrylogia metra to wystarczająco jak dla mnie.
Książka zdecydowanie jest jedną z najlepiej napisanych z całego Uniwersum Metro 2033, o ile nie najlepiej. Pełna odniesień do literatury, nie tylko anarchistycznej, i nawiązań do dawno przebrzmiałych czasów, co czyni z niej prawdziwą perłę w koronie serii. Bohater, młody i naiwny idealista i anarchista, przemierza mroczne stacje moskiewskiego metra powołany do niemal samobójczej misji przez przywódcę Powstańczej Armii Metra, a po drodze, w wyniku licznych przygód, następuje w nim wewnętrzna przemiana, kruszą się ideały i zmieniają poglądy młokosa, ze strony na stronę dorośleje... Przypadek doskonale znany z literatury światowej i wielokrotnie wykorzystywany motyw, lecz w posępnych realiach metra zyskuje całkowicie nowy sznyt. Pojawia się nawet motyw zdrady machnowców przez bolszewików, przez co można rozumieć dosłownie, że historia bardzo lubi się powtarzać... W opowieści nie brakuje również barwnych postaci, jak chociażby chorąży Arszynow czy sprytny złodziej o ksywie Krab, a także naczelni antagoniści głównego bohatera, zdradziecki enkawudzista Nikita i szalony profesor Korbut (czy tylko mnie jego nazwisko kojarzy się ze słowem "szkorbut"?). Książkę czytałem niemalże jednym tchem, a moja anarchistyczna dusza płonęła... Prawdziwa uczta dla zmysłów! Mam nadzieję, że spod pióra autora wyłoni się kolejna, równie pasjonująca opowieść.
Książka zdecydowanie jest jedną z najlepiej napisanych z całego Uniwersum Metro 2033, o ile nie najlepiej. Pełna odniesień do literatury, nie tylko anarchistycznej, i nawiązań do dawno przebrzmiałych czasów, co czyni z niej prawdziwą perłę w koronie serii. Bohater, młody i naiwny idealista i anarchista, przemierza mroczne stacje moskiewskiego metra powołany do niemal...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobre uzupełnienie świata stworzonego przez Głuchowskiego. Dodatkowy smaczek, to powrót (w moim przypadku) po dłuższym czasie do moskiewskiego metra.
Historia krótka, spójna, dynamiczna. Mamy tu również masę opisów wprowadzających użytkownika w trochę inny rewir metra niż ten pokazany w głównej powieści. Fajnie wykreowane postaci, nowe straszki (czyt. potwory, ludzie), które sprawiają, że powieść czyta się z zainteresowaniem, nowe/stare lokacje - to wszystko sprawia, że pomimo, że powieść Głuchowskiego została niejako zamknięta, możemy do niej wrócić i wciąż odkrywać coś nowego!
Polecam. Można czytać niezależnie od innych pozycji Uniwersum Metro.
Bardzo dobre uzupełnienie świata stworzonego przez Głuchowskiego. Dodatkowy smaczek, to powrót (w moim przypadku) po dłuższym czasie do moskiewskiego metra.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria krótka, spójna, dynamiczna. Mamy tu również masę opisów wprowadzających użytkownika w trochę inny rewir metra niż ten pokazany w głównej powieści. Fajnie wykreowane postaci, nowe straszki (czyt. potwory,...
Pomysł jak najbardziej ciekawy.... ale zamęczyły mnie opisy. Było ich stanowczo za dużo, przez co książka wlokła mi się strasznie. Aż łapałem się na tym że pomijam część szukając akcji.
Pomysł jak najbardziej ciekawy.... ale zamęczyły mnie opisy. Było ich stanowczo za dużo, przez co książka wlokła mi się strasznie. Aż łapałem się na tym że pomijam część szukając akcji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo "metrowy" pomysł na historię - wybraniec wyrusza przez kilka stacji metra aby uratować całe podziemie przed zagładą. Wszystko pójdzie dokładnie tak jak myślicie, za to będzie to zrobione w satysfakcjonujący sposób.
Główna postać bardzo dużo myśli w swojej głowie i krytycznie analizuje rzeczy wokół - dochodzi do wniosków, zmienia priorytety, podejmuje ryzyko. Brak tutaj epickich walk, mamy za to więzi miedzy postaciami (prawdziwe i sztuczne), podróżowanie po tunelach, sporo majaków i zwidów, trochę zwrotów akcji i mnóóóóóóóstwo szczęścia. Lokacje barwne lecz gdzieniegdzie brakowało detalu. Zakończenie technicznie wystarczająco dobre choć metaforycznie z dupy.
Po przeczytaniu mam wrażenie ze całość była za prosta i zbyt płytka a główna postać miała zdecydowanie za dużo szczęścia - czuć ze opatrzność i los ciągnie go za rączkę, co by się nie wydarzyło to i tak wyjdzie obronną ręką.
Duża cześć informacji z początku książki nie jest potrzebna, wymieniłbym ja na bardziej szczegółową resztę książki. Mimo wszystko bawiłem się dobrze. Polecam.
krab best waifu
Bardzo "metrowy" pomysł na historię - wybraniec wyrusza przez kilka stacji metra aby uratować całe podziemie przed zagładą. Wszystko pójdzie dokładnie tak jak myślicie, za to będzie to zrobione w satysfakcjonujący sposób.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówna postać bardzo dużo myśli w swojej głowie i krytycznie analizuje rzeczy wokół - dochodzi do wniosków, zmienia priorytety, podejmuje ryzyko. Brak...
Typowa opowieść rodem uniwersum metro. Zajęcie się filozofią anarcho-komunistów oraz przedstawienie ich działań naprawdę wydaje się ciekawe.
Zaskoczył mnie jednak fakt, iż fabularnie dziwnie to wygląda, że nagle oddział niewielkiej frakcji ma za zadanie uratowanie metra od GML-ów, a nie chociażby służby specjalne Polis.
Mimo fakt, iż fabuła jest napisana lekką ręką to podoba mi
się, że autor przyjrzał się mniejszym ugrupowaniom, które napewno bardzo ciekawiły czytelników (szatanistów, stacje mutantów oraz anarcho-komunistów).
Odskakując od fabuły, autor bardzo dobrze opisał przebieg walki oraz historię stacji.
Zawyżone 6/10
Typowa opowieść rodem uniwersum metro. Zajęcie się filozofią anarcho-komunistów oraz przedstawienie ich działań naprawdę wydaje się ciekawe.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaskoczył mnie jednak fakt, iż fabularnie dziwnie to wygląda, że nagle oddział niewielkiej frakcji ma za zadanie uratowanie metra od GML-ów, a nie chociażby służby specjalne Polis.
Mimo fakt, iż fabuła jest napisana lekką ręką to...
Najsłabsza pozycja z serii Metro 2033, którą przeczytałem do tej pory. Bardzo się wynudziłem. Niektóre strony czytałem pobieżnie, aby przeskoczyć rozdział. Czegoś brakowało w tej fabule. Może, przyczyną było to, że akcja osadzona była w tunelach wcześniej opisywanych przez Glukhovskiego, a u niego wszystko zostało już zakończone i dopowiedziane.
Najsłabsza pozycja z serii Metro 2033, którą przeczytałem do tej pory. Bardzo się wynudziłem. Niektóre strony czytałem pobieżnie, aby przeskoczyć rozdział. Czegoś brakowało w tej fabule. Może, przyczyną było to, że akcja osadzona była w tunelach wcześniej opisywanych przez Glukhovskiego, a u niego wszystko zostało już zakończone i dopowiedziane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPorywający fanfik w którym bije silne serce oryginału.
W przeciwieństwie do Artema, Anatolij to człowiek o wyraźnie określonych poglądach i ideałach. Młody anarchista wierzący w myśl Kropotkina wyrusza na misję by powstrzymać eksperymenty genetyczne prowadzone na ludziach w celu stworzenia nowej rasy mutantów odpornych na promieniowanie. Podczas swojej podróży po tunelach Tola poznaje wiele różnych odpowiedzi na pytania takie jak gdzie kończy się człowiek a zaczyna mutant oraz czym tak naprawdę jest człowieczeństwo. Książka jest zrównoważoną mieszanką akcji, humoru i fragmentów skłaniających do refleksji, idealnie naśladując atmosferę głównej serii.
Porywający fanfik w którym bije silne serce oryginału.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW przeciwieństwie do Artema, Anatolij to człowiek o wyraźnie określonych poglądach i ideałach. Młody anarchista wierzący w myśl Kropotkina wyrusza na misję by powstrzymać eksperymenty genetyczne prowadzone na ludziach w celu stworzenia nowej rasy mutantów odpornych na promieniowanie. Podczas swojej podróży po tunelach...
Kolejna powieść z Uniwersum Metro, której akcja tym razem rozgrywa się w moskiewskim metrze. Bohaterem jest anarchista Anatolij zamieszkujący stację Wojkowską i przyznam się, że ta postać miała dla mnie spory potencjał, gdyby tylko Antonow włożył w nią trochę więcej uwagi. Akurat koncept bohatera, który czytuje książki Piotra Kropotkina, teoretyka anarchizmu i usiłuje przełożyć jego teorie na postapokaliptyczny świat, a zwłaszcza anarchistyczną stację, miałby całkiem spory potencjał na klimatyczną powieść. No, ale cóż, u Antonowa nie ma miejsca na tego typu dywagacje czy bardziej skomplikowane opisy Metra. Co do fabuły, jest dosyć banalna, główny bohater wraz z kilkoma towarzyszami musi udać się zniszczyć laboratorium, gdzie szalony naukowiec usiłuje stworzyć nadczłowieka, któremu nie straszne będzie promieniowanie. Jak czytelnik się domyśla, nie wszystko idzie zgodnie z planem. Objętościowo szału nie ma, fabularnie również, ot, kolejny niezły akcyjniak, chociaż niestety dosyć przewidywalny. Wiele rozwiązań znamy już z innych powieści, sekretne tunele, dziwne stwory, nawiedzony dziadek. Żeby było śmieszniej jest też element romansu, który oczywiście jest pozbawiony sensu. W sumie nie jest to najgorsza powieść z uniwersum, nie jest to też jakiś specjalny gniot, podczas lektury nawet się specjalnie nie nudziłem, no ale też nie jest to dzieło specjalnie zapadające w pamięć, raczej z tych do odłożenia na półkę i zapomnienia.
Kolejna powieść z Uniwersum Metro, której akcja tym razem rozgrywa się w moskiewskim metrze. Bohaterem jest anarchista Anatolij zamieszkujący stację Wojkowską i przyznam się, że ta postać miała dla mnie spory potencjał, gdyby tylko Antonow włożył w nią trochę więcej uwagi. Akurat koncept bohatera, który czytuje książki Piotra Kropotkina, teoretyka anarchizmu i usiłuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka tam... dla zabicia czasu. Sięgnęłam po nią, bo to "Metro 2033" ale do Metra (oryginału) to jej daleko.
Taka tam... dla zabicia czasu. Sięgnęłam po nią, bo to "Metro 2033" ale do Metra (oryginału) to jej daleko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiergiej Antonow chyba pociąga zbyt wiele srok za ogon, bo w drugim akcie wszystko się rozpada na malutkie kawałeczki, a wracają w dobrym stylu jedynie tematy z początku.
Historia Anatolija nie odbiega zbyt daleko od typowo "metrowych2033", nasz bohater z wielkim szokiem w oczach zwiedza metro i odnajduje nowych mutantów, wielki spisek i traci kompanów. Przy czym w połowie sam traci swój nadpisany charakter, gubi się w nadmiarze wątków i zwycięsko tryumfuje (gorzko, ale jednak) jakby poza wydarzeniami ze środka opowieści. Widać, jakby autor chciał dopisać jeszcze trochę więcej stron, dorzucić mięcha na pełnoprawną powieść, a tymczasem najlepiej wyszło mu wegetariańskie opowiadanie, które robi tu za ramę.
Tym niemniej, wątki potrafią wciągnąć, niektórzy bohaterowie intrygują. Na tle "metrowych" fanfików, jest nieźle. Ale widać niedostatki pisarskie, szkoda.
Siergiej Antonow chyba pociąga zbyt wiele srok za ogon, bo w drugim akcie wszystko się rozpada na malutkie kawałeczki, a wracają w dobrym stylu jedynie tematy z początku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria Anatolija nie odbiega zbyt daleko od typowo "metrowych2033", nasz bohater z wielkim szokiem w oczach zwiedza metro i odnajduje nowych mutantów, wielki spisek i traci kompanów. Przy czym w połowie...
„Ciemne tunele” to twór naprawdę przedziwny. Jako książka z uniwersum bazującego na trylogii Dmitrija Glukhovskyego, która podbiła świat i serca tysięcy czytelników, dodatkowo osadzona w tym samym miejscu, co wydarzenia z oryginału, wypada naprawdę słabo, jako książka osobna jest… przeciętna.
Sięgnęłam po nią z wielką chęcią, jako że akcja toczy się po raz kolejny w metrze moskiewskim, czyli w „ojczyźnie” oryginalnego Metra. Byłam bardzo ciekawa, w jaki sposób inny autor zinterpretuje wizję podziemnego świata stworzoną przez Glukhovskyego, czy nawiąże w jakiś sposób do wydarzeń przedstawionych w pierwotnej trylogii. Niestety, patrząc na tę książkę z perspektywy „Metra 2033/34/35”, można się bardzo zawieść. Owszem, znajdziemy w niej smaczki nawiązujące do oryginału, i to co najmniej kilka, jednak będziemy musieli zadowolić się dziwacznymi ich interpretacjami, naciąganą akcją i przerysowanymi, nierealistycznymi bohaterami. !!!SPOILER!!! Autor wykorzystał na przykład plotkę, rzuconą między wierszami w oryginalnej trylogii, jakoby gdzieś w metrze sataniści kopią tunel do piekła. Główny bohater „Ciemnych tuneli” trafia w samo serce tego wydarzenia, jednak co i kogo tam spotyka… ocenicie sami. !!!KONIEC SPOILERA!!!
Największym problemem, jaki mam z tą książką, jest to, że nie potrafię właściwie powiedzieć, o czym ona była, i jestem przekonana, że szybko o niej zapomnę. Według opisu okładkowego można się spodziewać, że jej wątkiem głównym będzie walka z szalonymi naukowcami, próbującymi gdzieś w głębi ciemnych tuneli stworzyć superczłowieka, który ma w przyszłości wyprzeć „zwykłą” rasę ludzką. Okazuje się jednak, że wydarzenia związane z tą „walką” ograniczają się do kilku rozdziałów, a przez większość czasu główny bohater, Anatolij, tuła się po stacjach zupełnie bez ładu i składu, uciekając przed zmieniającym się zagrożeniem. Ale jakim właściwie – ciężko powiedzieć. Po drodze spotyka też paru bohaterów o mniejszym lub większym znaczeniu, lecz nawet bez tych „ważniejszych” mogłoby się obyć, bo ciężko powiedzieć, jaka jest ich rola w całej historii oprócz zwykłego towarzyszenia Toli w tułaczce po metrze (mam tu na myśli głównie postać złodzieja Kraba). Bohater w międzyczasie nawet się zakochuje, ale wątek ten jest tak niesłychanie naciągany, że nawet szkoda się o nim rozpisywać – służył chyba tylko do tego, by w jakiś sensowny sposób zakończyć akcję powieści.
Kolejny problem tej książki to sposób, w jaki została napisana – a może tłumaczenie, choć pana Pawła Podmiotko, odpowiedzialnego także za inne, bardzo dobre tłumaczenia, m.in. oryginalnej trylogii, nie posądzałabym o tak prosty, a wręcz chwilami prostacki dobór słownictwa. Choć dzięki temu książkę czytało się rekordowo szybko, zabrakło jej głębi, mroku i powagi, jakie można spotkać chociażby w oryginale, na którym bazuje poniższa powieść. Jednym słowem, była pozbawiona klimatu, a wszystko, co rozgrywało się na jej kartach, było jakby… plastikowe. Począwszy od postaci komunistycznego zdrajcy, którego każdy podejrzewa o bycie zdrajcą od samego początku (nawet główny bohater, a mimo to daje się złapać w pułapkę), przez radykalne warunki panujące na niektórych stacjach (choć „Czwarta Rzesza” i „Linia Czerwona” to twory Glukhovskyego, w jego książkach panujące na nich nastroje, z tego co pamiętam, były znacznie bardziej realistyczne – w „Ciemnych tunelach” przedstawienie postaci paradujących w mundurach NKWD skradzionych z muzeum czy oficerów „Gestapo” wypadło bardzo sztucznie i ciężko uwierzyć, że coś takiego mogłoby mieć miejsce w świecie po apokalipsie), aż po wielkie, radioaktywne ślimaki, których świecący na fioletowo śluz wyżera dziury w asfalcie…. No właśnie.
Moim zdaniem gwoździem do trumny tej książki było osadzenie jej w tych samych tunelach metra, w których rozgrywały się przygody Artema i innych bohaterów z „Metra 2033/34/35”. Znając oryginalną trylogię – a zwykle od niej zaczyna się przygodę z Uniwersum – nie sposób jest nie patrzeć na „Ciemne tunele” z jej perspektywy, co zabija w zarodku potencjał tej historii, wydającej się być jedynie nieudolnym naśladownictwem dzieła pana Glukhovskyego. Za dużo jest w niej taniej, naiwnej fantastyki, a za mało mrocznego, przytłaczającego klimatu, z jakim mieliśmy do czynienia w trylogii. Być może gdyby akcja toczyła się w jakimś innym miejscu, a nie w znanym już czytelnikom bardzo dobrze metrze moskiewskim, książka wypadłaby o niebo lepiej. Niestety własne interpretacje wydarzeń i motywów zapoczątkowanych przez Glukhowskyego zaprowadziły autora do punktu, w którym jego dzieło uznaje się (przynajmniej w Polsce, w Rosji jest ponoć inaczej) za jedno z najsłabszych, o ile nie najsłabsze w ogóle wydane pod szyldem Uniwersum Metro 2033.
„Ciemne tunele” to twór naprawdę przedziwny. Jako książka z uniwersum bazującego na trylogii Dmitrija Glukhovskyego, która podbiła świat i serca tysięcy czytelników, dodatkowo osadzona w tym samym miejscu, co wydarzenia z oryginału, wypada naprawdę słabo, jako książka osobna jest… przeciętna.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po nią z wielką chęcią, jako że akcja toczy się po raz kolejny w...
Książka ta w Rosji jest uważana za najlepszą, zaraz po pierwowzorze Glukhovskiego. Mnie osobiście nie powaliła, dość dużo tu schematów i prostych rozwiązań, próżno się doszukać nieoczekiwanych zwrotów akcji. Mimo to lubię ją, ponieważ miło było wrócić do tego ogromnego, wspaniałego Metra wykreowanego przez Glukhovskiego. Książka sama w sobie czyta się szybko, niestety jest to wina prostego języka jakim ją napisano. Dla fanów serii, pragnących zabić nudny wieczór, jak najbardziej do przetrawienia i prawdopodobnie szybkiego zapomnienia. W Universum są dostępne znacznie lepsze pozycje.
Książka ta w Rosji jest uważana za najlepszą, zaraz po pierwowzorze Glukhovskiego. Mnie osobiście nie powaliła, dość dużo tu schematów i prostych rozwiązań, próżno się doszukać nieoczekiwanych zwrotów akcji. Mimo to lubię ją, ponieważ miło było wrócić do tego ogromnego, wspaniałego Metra wykreowanego przez Glukhovskiego. Książka sama w sobie czyta się szybko, niestety jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzału nie robi. Miałem problem z przebiciem się przez nią. Nie ma startu do oryginalnej trylogii.
Szału nie robi. Miałem problem z przebiciem się przez nią. Nie ma startu do oryginalnej trylogii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza książka z Uniwersum Metro mnie nie porwała. Nie spodziewałem się literatury wysokich lotów, raczej akcyjniako - horroru osadzonego w znajomym świecie i to właściwie dostałem. Jednak coś poszło nie tak.
Może jest to wina tak sobie prowadzonej narracji, pełnej klisz i przeskoków czasowych, niby w fabule tłumaczonych, jednak szybko możliwych do przewidzenia?
Może to wina kiepskiego bohatera, z którym nie udało mi się nawiązać żadnej więzi i nie tylko przez ogromne różnice w poglądach (w skrócie anarchia to dla mnie jeden z najgorszych możliwych ustrojów społecznych)?
A może to jednak przez fakt, że i pozostali (z małymi wyjątkami) to osoby opisane kilkoma cechami, które szybko się pojawiają i jeszcze szybciej znikają?
A może po prostu zakończenia, które powiedzieć, że rozczarowuje to jak rzec, że inflacja w naszym pięknym kraju minimalnie wzrasta?
A może wszystkie z powyższych?
A może to ja jestem malkontentem, bo jednak książkę przeczytałem dość szybko, mimo wszystko momentami całkiem nieźle się przy niej bawiąc?
Pierwsza książka z Uniwersum Metro mnie nie porwała. Nie spodziewałem się literatury wysokich lotów, raczej akcyjniako - horroru osadzonego w znajomym świecie i to właściwie dostałem. Jednak coś poszło nie tak.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże jest to wina tak sobie prowadzonej narracji, pełnej klisz i przeskoków czasowych, niby w fabule tłumaczonych, jednak szybko możliwych do przewidzenia?
Może to...
Skrótowo opisane wydarzenia, jakby autorowi nie chciało opisywać się szczegółowo, głupotki w postaci trochę wymuszonych sytuacji, bohaterzy, którzy potrafili pojawić się w książce tylko ze dwa - trzy razy...
Dla fanów serii będzie to dobra książka, dla pozostałych jedynie 6/10.
Skrótowo opisane wydarzenia, jakby autorowi nie chciało opisywać się szczegółowo, głupotki w postaci trochę wymuszonych sytuacji, bohaterzy, którzy potrafili pojawić się w książce tylko ze dwa - trzy razy...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla fanów serii będzie to dobra książka, dla pozostałych jedynie 6/10.
Napiszę szczerze. Ta książka z uniwersum "Metro 2033" przelała czarę goryczy. "Ciemne tunele" to dla mnie dobitny dowód, że ta seria książek o tematyce post apokaliptycznej jest na wygaśnięciu. Ile można czytać o tym samym? To nie jest wina autora, to po prostu wyczerpane źródło. Cóż tu znajdziemy? Ano to samo co w poprzednich książkach o tej tematyce. Ciemne tunele (o właśnie to), metro, poszczególne stacje, które są wobec siebie konkurencyjne albo zupełnie obojętne albo porzucone. Krótki opis tego jak to było przed zagładą atomową na zewnątrz etc. Oczywiście sytuacja gdzie bohater ze stacji "x" musi wyruszyć na stacje "y", "z" czy tam inne jakieś "b", ponieważ jest ku temu powód. "Ciemne tunele" przeczytałem tylko i wyłącznie z takich względów, że kocham tę siermiężną, ponurą, apokaliptyczną atmosferę - choroby popromienne, zgliszcza, mutacje etc. Wszystkiego tego było "po trochu", ale jest już tego przesyt i czas wyjść z tego kotła. Za dużo! Uważam, że "Metro 2033" i kilka następujących tytułów po tej świetnej książce Glukhovskiego (różnych autorów) to jest wszystko co w tej materii można by napisać.
Napiszę szczerze. Ta książka z uniwersum "Metro 2033" przelała czarę goryczy. "Ciemne tunele" to dla mnie dobitny dowód, że ta seria książek o tematyce post apokaliptycznej jest na wygaśnięciu. Ile można czytać o tym samym? To nie jest wina autora, to po prostu wyczerpane źródło. Cóż tu znajdziemy? Ano to samo co w poprzednich książkach o tej tematyce. Ciemne tunele (o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka była przyjemna. Nie zgadzam się z opiniami, że nie wnosi ona niczego nowego, bo wg mnie wątek GML-ów jest ciekawy. Oczywiście w porównaniu do chociażby oryginału, czyli M33, jest mało mutantów itp. Ostatnim z zarzutów, że kogoś razi nazywanie bohatera "Tolą" jest tak absurdalny, że polecam jednak choć trochę zagłębienia się w kulturę rosyjską.
Książka była przyjemna. Nie zgadzam się z opiniami, że nie wnosi ona niczego nowego, bo wg mnie wątek GML-ów jest ciekawy. Oczywiście w porównaniu do chociażby oryginału, czyli M33, jest mało mutantów itp. Ostatnim z zarzutów, że kogoś razi nazywanie bohatera "Tolą" jest tak absurdalny, że polecam jednak choć trochę zagłębienia się w kulturę rosyjską.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoskiewskiego metro i futurystyczne pomysły enklawy komunistów. Biorąc pod uwagę realia panujące w Moskwie a.d. 2033 brzmi nieco groteskowo. Jednak ta książka to coś więcej niż nietuzinkowa koncepcja fabularna. Siergiej Antonow poddał refleksji okres dorastania. Bunt w życiu człowieka jest sprawą oczywistą - każdy go przechodził, lecz w zróżnicowanym stopniu. Lecz najważniejszą kwestią nie jest sam bunt, ale jego finałowy rezultat. Jaka osobowość się z niego wytworzy? Co oznacza pojęcie "indywidualizmu" w realiach mu nie sprzyjających? Zostawiam to pytanie do własnego osądu, ale po zaznajomieniu z "Ciemnymi Tunelami". :)
Moskiewskiego metro i futurystyczne pomysły enklawy komunistów. Biorąc pod uwagę realia panujące w Moskwie a.d. 2033 brzmi nieco groteskowo. Jednak ta książka to coś więcej niż nietuzinkowa koncepcja fabularna. Siergiej Antonow poddał refleksji okres dorastania. Bunt w życiu człowieka jest sprawą oczywistą - każdy go przechodził, lecz w zróżnicowanym stopniu. Lecz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie trochę patolskie to dzieło uniwersum, na tyle patolskie, że nie potrafiłem na świeżo ocenić, a teraz po długim czasie musiałem sobie przeczytać jakąś recenzję żeby załapać o czym to było. Także... jako tytuł wpisujący się w Uniwersum Metro jest to książka słaba, dlaczego to za chwilę, jednak jako książka postapo-scifi to nie jest już tak źle. Książka ma jakiś fabularny pomysł na siebie, jest wartka akcja, jest bohaterski bohater, są zmutowane mutanty.. nooo... ale wracając do moskiewskiego metra po przeczytaniu trylogii Głuchowkiego, ma się wrażenie strasznego płaszczaka. Dopóki książkę czyta się jako bajkę scifi to jest ok, ale nic więcej za tym nie idzie.. za dużo bajkowych elementów - motyw szalonego naukowca robiącego tajemne eksperymenty w swoim mhrocznym laboratorium, żeby stworzyć superżołnierza, który wyjdzie na powierzchnie i dzięki któremu podbije cały świat. Ooooookkkk
Jak dla mnie trochę patolskie to dzieło uniwersum, na tyle patolskie, że nie potrafiłem na świeżo ocenić, a teraz po długim czasie musiałem sobie przeczytać jakąś recenzję żeby załapać o czym to było. Także... jako tytuł wpisujący się w Uniwersum Metro jest to książka słaba, dlaczego to za chwilę, jednak jako książka postapo-scifi to nie jest już tak źle. Książka ma jakiś...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla kogoś, kto tak jak ja przebrnął przez większość książek z cyklu „Universum Metro”, ta książka nie wykreowała nic nowego.
Mogę powiedzieć, że zmęczyła mnie już ta atmosfera.
Chyba mam już dość. Ilość bzdur w tej książce, jak i zresztą w poprzednich - jest żenująca. A kiedy śluz ślimaka zaczął przeżerać asfalt „jak kwas”, to wymiękłem. Pewnie autor opierdzielał się na lekcjach chemii w szkole i nie douczył się tego, że nie istnieje kwas, który mógłby przeżerać asfalt.
Nieuctwo powoduje, że wymyśla się głupoty, bo wymyślenie czegoś, co trzyma się kupy jako tako - przekracza możliwości intelektualne nieuków z marksistowskich szkół.
Jeśli ta książka miałaby aspirować do bycia zajmującym, odmóżdżającym czytadłem - musiałaby zawierać mniej ględzenia i dłużyzn.
(Wpadła mi do ręki wersja audiobooka czytana przez kompletnego amatora, a jak zajmujące musiało być dla niego to czytanie, świadczy iż wielokrotnie w trakcie owego czytania ziewał przeciągle...)
Dla kogoś, kto tak jak ja przebrnął przez większość książek z cyklu „Universum Metro”, ta książka nie wykreowała nic nowego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogę powiedzieć, że zmęczyła mnie już ta atmosfera.
Chyba mam już dość. Ilość bzdur w tej książce, jak i zresztą w poprzednich - jest żenująca. A kiedy śluz ślimaka zaczął przeżerać asfalt „jak kwas”, to wymiękłem. Pewnie autor opierdzielał się na...
Kolejna zapierająca dech w piersiach przygoda osadzona w moskiewskim metro. Tym razem historia widziana oczyma anarchisty. Bardzo ciekawa opowiesć, jedna z moich ulubionych jeżeli chodzi o ten świat.
Kolejna zapierająca dech w piersiach przygoda osadzona w moskiewskim metro. Tym razem historia widziana oczyma anarchisty. Bardzo ciekawa opowiesć, jedna z moich ulubionych jeżeli chodzi o ten świat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra pozycja z Uniwersum Metra. Ale tylko dobra. Czytało się przyjemnie jednak nie urzekła mnie tak jak niektóre inne z tego cyklu. Ogólnie pozycja obowiązkowa dla fanów Metra.
Dobra pozycja z Uniwersum Metra. Ale tylko dobra. Czytało się przyjemnie jednak nie urzekła mnie tak jak niektóre inne z tego cyklu. Ogólnie pozycja obowiązkowa dla fanów Metra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoskiewskie metro jest zdecydowanie najlepsze pod każdym względem, sama książka jest trochę za krótka i za prosta , no i nie za bardzo trzyma w napięciu . Jak dla mnie najlepsza część universum zaraz po metrze 2033
Moskiewskie metro jest zdecydowanie najlepsze pod każdym względem, sama książka jest trochę za krótka i za prosta , no i nie za bardzo trzyma w napięciu . Jak dla mnie najlepsza część universum zaraz po metrze 2033
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Ciemne tunele" Siergieja Antonowa to kolejna przeczytana przeze mnie powieść osadzona w postapokaliptycznym uniwersum Metra. W tejże książce powracamy do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło: do moskiewskiego metra.
Szczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś lepszego. Pod względem fabularnym powieść jest w porządku, jednak autor drastycznie ukrócił pewne wątki, obierając dziwną drogę "na skróty". Wydarzenia są bardzo dynamiczne, aczkolwiek w moim odczuciu wszystko dzieje się za szybko; tyle wątków Antonow zmieścił na zaledwie trzystu stronach. Drugą rzeczą, która nie spodobała mi się w tej powieści jest widoczna schematyczność. W niektórych momentach można było dokładnie przewidzieć, co stanie się na następnych stronach. Bohaterowie oklepani, zbyt mało rozbudowani, momentami nawet niepotrzebni.
Z kolei chyba jedyną zaletą książki jest możliwość wczucia się w klimat. Do macierzystego Metra 2033 "Ciemnym tunelom" zdecydowanie daleko, jednak autorowi udało się zawrzeć namiastkę mrocznej tunelowej atmosfery.
Nie ukrywam, że się zawiodłam. Przebrnęłam przez tę historię szybko, jednakże z niekrytym zawodem, a tak wysoką ocenę wystawiam jedynie ze względu na ogromny sentyment do Uniwersum Metro.
"Ciemne tunele" Siergieja Antonowa to kolejna przeczytana przeze mnie powieść osadzona w postapokaliptycznym uniwersum Metra. W tejże książce powracamy do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło: do moskiewskiego metra.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze powiedziawszy spodziewałam się czegoś lepszego. Pod względem fabularnym powieść jest w porządku, jednak autor drastycznie ukrócił pewne wątki,...
Czytałem opinię, że to jedna ze słabszych części uniwersum i póki co muszę się z tym zgodzić. Fabuła jest prosta i przewidywalna, brakuje wyrazistych bohaterów z krwi i kości, a i akcja która toczy się dość szybko nie trzyma w napięciu. W moim odczuciu autor przesadził też z opisami snów, wizji głównego bohatera. Nudne i niepotrzebne.
Całość ratuje umiejscowienie akcji w dobrze znanym moskiewskim metrze i zachowanie klimatu uniwersum. Ostatecznie dla fanów serii (jak ja) będzie to krótka przeciętna historia w ulubionym uniwersum (stąd ocena 6/10), dla pozostałych pewnie będzie to 4/10.
Czytałem opinię, że to jedna ze słabszych części uniwersum i póki co muszę się z tym zgodzić. Fabuła jest prosta i przewidywalna, brakuje wyrazistych bohaterów z krwi i kości, a i akcja która toczy się dość szybko nie trzyma w napięciu. W moim odczuciu autor przesadził też z opisami snów, wizji głównego bohatera. Nudne i niepotrzebne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałość ratuje umiejscowienie akcji w...
Książka momentami nieczytelna i chaotyczna, sprawiająca wrażenie, że złożono ją z kilku luźnych pomysłów na siłę splecionych razem. Przeczytałem, odłożyłem, zapomniałem.
Książka momentami nieczytelna i chaotyczna, sprawiająca wrażenie, że złożono ją z kilku luźnych pomysłów na siłę splecionych razem. Przeczytałem, odłożyłem, zapomniałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toprzeczytałam 135 stron tylko po to by potwierdzić swoje przypuszczenia po czym porzuciłam lekturę ziejącą nudą
nie polecam, zbyt rozwleczona, przewidywalna, po prostu niepasująca do uniwersum
przeczytałam 135 stron tylko po to by potwierdzić swoje przypuszczenia po czym porzuciłam lekturę ziejącą nudą
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tonie polecam, zbyt rozwleczona, przewidywalna, po prostu niepasująca do uniwersum
Kolejny gniot....Mam wrazenie, ze ta cala seria to jakies poatomowe wykopalisko...brud i smröd...
Kolejny gniot....Mam wrazenie, ze ta cala seria to jakies poatomowe wykopalisko...brud i smröd...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByłem bardzo łakomy na tą książkę do czasu aż zacząłem ją czytać. Początek zapowiadał się ciekawie, ale niestety, książce zabrakło nieprzewidywalności. Niemalże wszystko w niej zawarte, dało się przewidzieć bez większego wysiłku. Na duży plus zasługuje opisy samego metra jak i okolic ponad nim. istny majstersztyk. Ale główną fabułę byłem w stanie przewidzieć po 20-30 stronach książki. Z początku myślałem ze to celowy zabieg autora, aby na końcu całkowicie mnie zaskoczyć, ale to co wcześniej wywnioskowałem, później się wydarzyło. Ogólnie polecam książkę fanom metra, ale nie oczekujcie od niej zbyt wiele :)
Byłem bardzo łakomy na tą książkę do czasu aż zacząłem ją czytać. Początek zapowiadał się ciekawie, ale niestety, książce zabrakło nieprzewidywalności. Niemalże wszystko w niej zawarte, dało się przewidzieć bez większego wysiłku. Na duży plus zasługuje opisy samego metra jak i okolic ponad nim. istny majstersztyk. Ale główną fabułę byłem w stanie przewidzieć po 20-30...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to