Kristo - krótko.
Ta książka zwodzi czytelnika, gra z jego percepcją i w pewnym momencie zaczyna stanowić to jej wadę. To tak, jakby ktoś wam opowiadał, co było na wakacjach i nagle dodał, ze opowiada swój sen. Momentalnie traci się zainteresowanie takim rozmówcą i jego opowieścią. Plusem powieści jest precyzyjna konstrukcja, język i smakowite opisy okolic Rymanowa. Sprawdzałem z mapą - wszystko (prawie się zgadza), Jeruzalem byłoby koło Medzilaborców słowackich, z których pochodzi Warchol. Kuracjusz Robert zajeżdżający do uzdrowiska, do "Iwony"/"Małgorzaty", jest babiarzem - romantykiem, można podejrzewać, ze to alter-ego autora? Można mu kibicować, wręcz trzeba, bo na nim opiera się cała fabuła.
Minusem są nazbyt rozbudowane fantasmagorie i ocierające się o zły smak opisy masturbacyjne. Mniej sprawny pisarz poległby pod gruzami własnego debiutu, jednak Rakowi się udało wywinąć z licznych pułapek. Na koniec jednak czytelnik zostaje z głupią miną a bohater-kuracjusz wraca do Lublina jak gdyby nigdy nic. No satisfaction.
Kristo - krótko.
Ta książka zwodzi czytelnika, gra z jego percepcją i w pewnym momencie zaczyna stanowić to jej wadę. To tak, jakby ktoś wam opowiadał, co było na wakacjach i nagle dodał, ze opowiada swój sen. Momentalnie traci się zainteresowanie takim rozmówcą i jego opowieścią. Plusem powieści jest precyzyjna konstrukcja, język i smakowite opisy okolic Rymanowa....
To jedna z tych książek, których jest całkiem sporo we współczesnej polskiej literaturze. Trudno określić, czym są. Czy literaturą piękną, czy gniotem udającym literaturę piękną. Takie pisanie było całkiem modne na początku lat 2000. Może ta się brzydko zestarzała, a może była już podstarzała od początku. Pewna giętkość językowa miała kryć braki powieści. Albo zakrywać całkowitą pustkę.
I co tutaj mamy, w "Kocham cię, Lilith"? Mamy fragmenty, nazwijmy je, "rzeczywiste" i "nierzeczywiste". Oczywiście łatwo jednych od drugich odróżnić nie można, no cóż, to też było modne. Ale mimo to wyraźnie widać, które momenty są "popłynięte" a które - jako tako - trzymają się rzeczywistości.
No i jak wypadają fragmenty "rzeczywiste"? Blado. Niezdarnie. Niezgrabnie. Tam gdzie miał być żart, nieśmiesznie. Tam gdzie celem było błyśnięcie erudycją, ciętym zdaniem - świeciła, ale żenada. Ok, ale powiedzmy sobie szczerze: to debiut, to się wyrobi, może już się wyrobiło.
A fragmenty "nierzeczywiste"? Olaboga. Lubię, jak coś złego dzieje się z rzeczywistością, nie mam nic przeciwko, gdy brud, krew i wydzieliny ciała leja się gęsto. Ale tutejszy "odjazd" był majaczeniem erotomana. Czy jest coś złego w majaczeniu erotomana? Niech sobie majaczy, ale niech się streszcza; jak majaczy długo, a język zamienia się tylko w ornament do opisywania seksualnych fantazji, to może lepiej jednak włączyć albo poczytać jakieś porno. Mnie to majaczenie nudziło, strasznie, strasznie, nudziło.
Czy język był ładny? Może i był, ale nie czułam w tym sensu poza byciem - no właśnie - ornamentem dla samego ornamentu. Nie czułam tu świeżości, przepływu. Aż rozbolała mnie głowa od tego zastoju.
Może to po prostu proza nie dla mnie.
To jedna z tych książek, których jest całkiem sporo we współczesnej polskiej literaturze. Trudno określić, czym są. Czy literaturą piękną, czy gniotem udającym literaturę piękną. Takie pisanie było całkiem modne na początku lat 2000. Może ta się brzydko zestarzała, a może była już podstarzała od początku. Pewna giętkość językowa miała kryć braki powieści. Albo zakrywać...
Książka była dla mnie lekkim zaskoczeniem. Początek wydał mi się bardzo przeciętny, wręcz nudnawy, zwłaszcza mocno rozbudowane sceny erotyczne. Jednak od pewnego momentu, gdy realizm zaczął się mieszać ze snem i magią, poczułam, że powieść wciąga mnie coraz bardziej. Nawet rozbuchana erotyka i trochę przedmiotowe podejście do kobiet (także tych ubóstwianych, dosłownie też!) była łatwiejsza w odbiorze w takim oniryczno, - biblijno - baśniowym sosie. W sumie zdecydowanie warte polecenia, ale tylko dla osób, które lubią takie klimaty
Książka była dla mnie lekkim zaskoczeniem. Początek wydał mi się bardzo przeciętny, wręcz nudnawy, zwłaszcza mocno rozbudowane sceny erotyczne. Jednak od pewnego momentu, gdy realizm zaczął się mieszać ze snem i magią, poczułam, że powieść wciąga mnie coraz bardziej. Nawet rozbuchana erotyka i trochę przedmiotowe podejście do kobiet (także tych ubóstwianych, dosłownie też!)...
Trochę zbyt chaotyczna fabuła, zbyt senna narracja i oniryczny klimat, ale ciekawy debiut zwiastujący już to, co potem ujawni się w Baśni o wężowym sercu.
Trochę zbyt chaotyczna fabuła, zbyt senna narracja i oniryczny klimat, ale ciekawy debiut zwiastujący już to, co potem ujawni się w Baśni o wężowym sercu.
Aż trudno uwierzyć, że autor pisząc tę książkę miał zaledwie 26 lat! Piękny język, celne metafory, barwne postacie, książka nasycona kolorami, zapachami i zmysłowością. Miejscami styl kojarzy się z prozą Brunona Schulza! Wiele spostrzeżeń dotyczących życia i ludzi świadczy o niezwykłej dojrzałości pisarza. Powieści można zarzucić zbytnie rozerotyzowanie... ale czy to na pewno zarzut?
Aż trudno uwierzyć, że autor pisząc tę książkę miał zaledwie 26 lat! Piękny język, celne metafory, barwne postacie, książka nasycona kolorami, zapachami i zmysłowością. Miejscami styl kojarzy się z prozą Brunona Schulza! Wiele spostrzeżeń dotyczących życia i ludzi świadczy o niezwykłej dojrzałości pisarza. Powieści można zarzucić zbytnie rozerotyzowanie... ale czy to na...
Klimatyczna. Miejscami magiczna . Nierówna bardzo.
Najfajniejsza w tych "transowych" i niby-biblijnych fragmentach.
Przesycona niestety do cna patrzeniem na kobietę jako przedmiot użytkowy. Nawet gdy kobiecie oddaje się cześć jak bóstwu - nadal to o mężczyznę chodzi i jego możliwość lub niemożność posiadania jej ciała.
No i wszystkie te "męskie" postaci, które nie wyszły jeszcze z fazy dojrzewania i bardzo niedorosłej prymitywnej chłopięcości.
W sumie ciekawa lektura, szkoda, że momenty zachwytu giną w zalewie przeciętności.
Klimatyczna. Miejscami magiczna . Nierówna bardzo.
Najfajniejsza w tych "transowych" i niby-biblijnych fragmentach.
Przesycona niestety do cna patrzeniem na kobietę jako przedmiot użytkowy. Nawet gdy kobiecie oddaje się cześć jak bóstwu - nadal to o mężczyznę chodzi i jego możliwość lub niemożność posiadania jej ciała.
No i wszystkie te "męskie" postaci, które nie wyszły...
Jeśli ktoś nie lubi magicznego realizmu, to niech sobie tę pozycję daruje. Bo tutaj rzeczywistość przeplata się z fikcją i fantazją, w którymś momencie całkowicie tracąc rozgraniczenie, a czytelnik musi sam dojść do wniosku, czy to, o czym czyta, działo się naprawdę, czy było efektem wyobraźni bohatera.
Opowieść bardzo klimatyczna, przywodzi na myśl troszkę "Sanatorium pod klepsydrą", ale bez tej mrocznej, dziwacznej otoczki. Opowieść o samotności, o miłości, o poszukiwaniach drugiej połówki, gonieniu za widmem ideału. Napisana pięknym językiem. Mi się podobała, zachęciła do sięgnięcia po kolejne książki Autora :)
Jeśli ktoś nie lubi magicznego realizmu, to niech sobie tę pozycję daruje. Bo tutaj rzeczywistość przeplata się z fikcją i fantazją, w którymś momencie całkowicie tracąc rozgraniczenie, a czytelnik musi sam dojść do wniosku, czy to, o czym czyta, działo się naprawdę, czy było efektem wyobraźni bohatera.
Opowieść bardzo klimatyczna, przywodzi na myśl troszkę "Sanatorium pod...
Debiut Radka Raka jest rzeczywiście „naiwny i rozgorączkowany”, jak czytamy na okładce. To zupełnie inne pisanie, niż te znane z „Baśni...” czy nawet „Pustego Nieba”. Próżno tu szukać tamtej hipnotyzującej aury.
„Napisana przepięknym językiem” (z okładki) to po prostu nadużycie. Styl jest prosty, panuje dziwna i czasami niekonsekwentna maniera czasu teraźniejszego, wprowadza wrażenie nerwowości. Rozchwiana narracja i fabuła prowadzące nie wiadomo ku czemu.
Pierwsza myśl: „Czarodziejska góra” dla ubogich (bo zaczyna się podobnie, jak dzieło Manna). Później skręca w zupełnie inne rejony, fantazji, snu, halucynacji. Postaci zmieniają tożsamość. Podobały mi się quasi-biblijne fragmenty o Lilith, pierwszej żonie Adama.
Dużo erotyki, ale sprawiającej wrażenie mokrego snu nastolatka. Czyta się łatwo, nawet przyjemnie, ale czy coś wnosi? Czuć, że pisana przez młodą osobę, często brakuje tej głębi, dialogi sztywnawe. Mam mieszane odczucia. W wieku 20 lat - śmiało, koło 40tki – niekoniecznie.
Debiut Radka Raka jest rzeczywiście „naiwny i rozgorączkowany”, jak czytamy na okładce. To zupełnie inne pisanie, niż te znane z „Baśni...” czy nawet „Pustego Nieba”. Próżno tu szukać tamtej hipnotyzującej aury.
„Napisana przepięknym językiem” (z okładki) to po prostu nadużycie. Styl jest prosty, panuje dziwna i czasami niekonsekwentna maniera czasu teraźniejszego,...
Książka dobra, choć tak sobie myślę, że nie dla wszystkich. Trochę bluźniercza, mocno baśniowa, tęskna. Mnie zdecydowanie urzekła ta historia przeplatana Rymanowem, Jeruzalem i Lwowem. Wątek erotyczny jest tu dosyć specyficzny, bardziej rozbudowany niż w ,,Wężowym sercu". Warto przeczytać.
Książka dobra, choć tak sobie myślę, że nie dla wszystkich. Trochę bluźniercza, mocno baśniowa, tęskna. Mnie zdecydowanie urzekła ta historia przeplatana Rymanowem, Jeruzalem i Lwowem. Wątek erotyczny jest tu dosyć specyficzny, bardziej rozbudowany niż w ,,Wężowym sercu". Warto przeczytać.
Radek Rak * Kocham Cię Lilith * Tak jakoś mnie naszło na powtórki .W klimacie *Empuzjonu * , historia kuracjusza , który przyjeżdża do sanatorium na turnus leczniczy i poznaje tam dwie kobiety .Jedna to jego osobista lekarka Małgorzata ( nie od Mistrza , a jednak ) oraz tajemnicza Iwona , czyli malarka , która usiłuje wprowadzić naszego bohatera w świat sztuki , z różnymi efektami .Jego niespodziewanym towarzyszem , staje się Pan Jesipowicz , czyli bohater lwowskiej opowieści o przygodach pewnego detektywa .Nasz bohater, Robert , rozpoczyna poszukiwanie malarki , ale ku jego zaskoczeniu , nikt jej nie kojarzy i nie wie , gdzie ona może się znajdować .Nasz bohater , nagle jest rozdarty w relacjach damsko-męskich .Uczucie , do tajemniczej Lilith , zaczyna go zajmować coraz bardziej i bardziej .Treść tej książki , jest wzorowana , według mnie , na cudownej *Czarodziejskiej górze *.To jest jej atutem bezwzględnym .Ale ja czuję tu chyba za dużo skojarzeń .No dobre , ale jest jakieś ale .—(----
Radek Rak * Kocham Cię Lilith * Tak jakoś mnie naszło na powtórki .W klimacie *Empuzjonu * , historia kuracjusza , który przyjeżdża do sanatorium na turnus leczniczy i poznaje tam dwie kobiety .Jedna to jego osobista lekarka Małgorzata ( nie od Mistrza , a jednak ) oraz tajemnicza Iwona , czyli malarka , która usiłuje wprowadzić naszego bohatera w świat sztuki , z ...
W moich butach mieszka wąż
w mojej klatce jest szczur
u moim stóp krąży rekin
od wielu dni
przy śniadaniu towarzyszy mi sęp
dla was to dowód
że oszalałem
Rottweiler IDLES
Teraz już tak...zdecydowanie...bo czemu niby nie?...ha...nawet z nadzieją i ulgą....bez obaw i z nieprzesadny zaciekawieniem...tak ,nawet dziś , nawet tu...już mógłbym spotkać Lilith....
W moich butach mieszka wąż
w mojej klatce jest szczur
u moim stóp krąży rekin
od wielu dni
przy śniadaniu towarzyszy mi sęp
dla was to dowód
że oszalałem
Rottweiler IDLES
Teraz już tak...zdecydowanie...bo czemu niby nie?...ha...nawet z nadzieją i ulgą....bez obaw i z nieprzesadny zaciekawieniem...tak ,nawet dziś , nawet tu...już mógłbym spotkać Lilith....
Błądzenie po meandrach ludzkich emocji jest wartością dodaną tej powieści i to potrafi być przekonywujące i dałam się temu zwieść. Natomiast wracałam do jakiegoś rodzaju niezrozumienia treści oraz zmęczenia postaciami. Tak jakby sama oryginalność w szkicowaniu postaci nie była przekonywująca.
Błądzenie po meandrach ludzkich emocji jest wartością dodaną tej powieści i to potrafi być przekonywujące i dałam się temu zwieść. Natomiast wracałam do jakiegoś rodzaju niezrozumienia treści oraz zmęczenia postaciami. Tak jakby sama oryginalność w szkicowaniu postaci nie była przekonywująca.
W zasadzie w książce znaleźć można wszystko czego zazwyczaj pozwala się po sobie spodziewać RR. Fabuła trochę zakręcona, język giętki, że hoho i generalnie przyjemne w odbiorze. Taki debiut to nie wstyd!
W zasadzie w książce znaleźć można wszystko czego zazwyczaj pozwala się po sobie spodziewać RR. Fabuła trochę zakręcona, język giętki, że hoho i generalnie przyjemne w odbiorze. Taki debiut to nie wstyd!
Zdobyłam tę książkę zachęcona przeczytaną gdzieś opinią. Trochę przeleżała na półce, aż wreszcie przyszedł jej czas. No i się zaczęło... Towarzyszyła mi cała galeria uczuć. Na początku zaciekawienie. Potem - zniesmaczenie. Zaskoczenie i odraza. Ogólnie - ciężkość i zagmatwanie. Za dużo. Za duszno.
Ale duży plus za warsztat autora - szacunek!
Zdobyłam tę książkę zachęcona przeczytaną gdzieś opinią. Trochę przeleżała na półce, aż wreszcie przyszedł jej czas. No i się zaczęło... Towarzyszyła mi cała galeria uczuć. Na początku zaciekawienie. Potem - zniesmaczenie. Zaskoczenie i odraza. Ogólnie - ciężkość i zagmatwanie. Za dużo. Za duszno.
Ale duży plus za warsztat autora - szacunek!
Początek książki bardzo obiecujący. Wartka akcja, nietuzinkowi bohaterowie,, piękny styl i tajemnica.... Niestety później przyszedł totalny chaos. Ja wiem, że takie było zamierzenie autora, fikcja przeplata się z rzeczywistością, ciągłe zmiany narratora mają całości nadać charakteru, a styl na przenieść nas w inny wymiar. Tylko, że zrobiło się ciężko, momentami nudno i nieciekawie. Chociaż to powieść o dojrzałym mężczyźnie goniącym za marzeniem, to zachowaniem przypomina raczej chłopca przeżywającego pierwsze uniesienia.
Początek książki bardzo obiecujący. Wartka akcja, nietuzinkowi bohaterowie,, piękny styl i tajemnica.... Niestety później przyszedł totalny chaos. Ja wiem, że takie było zamierzenie autora, fikcja przeplata się z rzeczywistością, ciągłe zmiany narratora mają całości nadać charakteru, a styl na przenieść nas w inny wymiar. Tylko, że zrobiło się ciężko, momentami nudno i...
Nie miałem żadnych oczekiwań, może dlatego jestem pozytywnie zaskoczony. Akcja dzieje się na różnych płaszczyznach, ale "trzyma się kupy". Zakończenie rozsądne. Nie jest źle.
Nie miałem żadnych oczekiwań, może dlatego jestem pozytywnie zaskoczony. Akcja dzieje się na różnych płaszczyznach, ale "trzyma się kupy". Zakończenie rozsądne. Nie jest źle.
Siódemka dlatego, że lubię jak Radek Rak posługuje się słowem. Sama powieść dla mnie dość chaotyczna i chyba nie do końca zrozumiała. Skoro to pierwsza powieść a za trzecią dostał Nike to miło patrzeć jak pnie się na literackie wyżyny.
Siódemka dlatego, że lubię jak Radek Rak posługuje się słowem. Sama powieść dla mnie dość chaotyczna i chyba nie do końca zrozumiała. Skoro to pierwsza powieść a za trzecią dostał Nike to miło patrzeć jak pnie się na literackie wyżyny.
Z ciekawości sięgnąłem po książkę Radka Raka. Po "Baśni..." myślałem, zd będzie to zupełnie coś innego...
Zaczyna się ciekawie, klimatyczny Rymanów przyciaga czytelnika. Jednak w pewnym momencie książka zaczęła mnie po prostu nudzić... Podobnie jak inni Czytelnicy miałem ochotę odłożyć ją na półkę, jednak dobrnąłem do końca.
Czuję jakiś niedosyt... czegoś mi brakuje... być może nie trafiła ona do mnie...
Z ciekawości sięgnąłem po książkę Radka Raka. Po "Baśni..." myślałem, zd będzie to zupełnie coś innego...
Zaczyna się ciekawie, klimatyczny Rymanów przyciaga czytelnika. Jednak w pewnym momencie książka zaczęła mnie po prostu nudzić... Podobnie jak inni Czytelnicy miałem ochotę odłożyć ją na półkę, jednak dobrnąłem do końca.
Czuję jakiś niedosyt... czegoś mi brakuje......
Ten kto był w Rymanowie i Iwoniczu, ten kto dotknął ścian starej łemkowskiej cerkwi, ten kto udeptywał szlaki Beskidów ten zorientuje się, że ta książka może jednak być oparta na faktach…
Ten kto był w Rymanowie i Iwoniczu, ten kto dotknął ścian starej łemkowskiej cerkwi, ten kto udeptywał szlaki Beskidów ten zorientuje się, że ta książka może jednak być oparta na faktach…
Po przeczytanych poniżej recenzjach, nie sposób nie kryć rozczarowania. Powieść "Kocham cię, Lilith" jest jedną z gorszych książek jakie przyszło mi przeczytać.
Na plus na pewno jest pewna niedookreśloność świata, w którym akcja powieści ma miejsce. Przeplatanie miejsc i postaci realnych z tymi fantastycznymi tworzy pewien intrygujący obraz. Cała reszta natomiast jest miałka, "rozspermiona" i nudna. Bohaterowie powieści, niby niewyżyte dzieciaki, myślą wyłącznie o współżyciu i w zasadzie nic poza tym nie robią. Fabularnie przez cały czas zmierza to donikąd i po przeczytaniu połowy człowiek zastanawia się, kiedy to się wreszcie skończy. Dodatkowo kiepskiego obrazu książki dopełniają próby filozofowania, które niestety kończą się banałem serwowanym przez autora.
Nie skreślam pana Raka, zwłaszcza, że czuć w jego pisarskim stylu potencjał, natomiast ta powieść zdecydowanie okazała się rozczarowaniem.
Po przeczytanych poniżej recenzjach, nie sposób nie kryć rozczarowania. Powieść "Kocham cię, Lilith" jest jedną z gorszych książek jakie przyszło mi przeczytać.
Na plus na pewno jest pewna niedookreśloność świata, w którym akcja powieści ma miejsce. Przeplatanie miejsc i postaci realnych z tymi fantastycznymi tworzy pewien intrygujący obraz. Cała reszta natomiast jest...
Debiutancka powieść Radka Raka to moje największe odkrycie polskiej literatury współczesnej. Natknąłem się na nią przypadkiem i nie spodziewałem się, że jest to książka, na którą od zawsze czekałem. Powieść nie jest z pewnością dla wszystkich, mnie jednak poruszyła do głębi. Mam wrażenie, że pod postacią Roberta Z. opisana została dusza wielu z nas współczesnych mężczyzn w średnim wieku, którzy poszukując sensu życia, miłości i spełnienia, stają tak na prawdę na krawędzi pustki, którą sami stworzyli na skutek własnej inercji i fałszywego wyobrażenia o sobie, o kobietach i całym świecie. A jak to jest wszystko napisane, mój Boże, nie czytuje się dzisiaj takich książek. Panie Radku Raku dziękuję.
Debiutancka powieść Radka Raka to moje największe odkrycie polskiej literatury współczesnej. Natknąłem się na nią przypadkiem i nie spodziewałem się, że jest to książka, na którą od zawsze czekałem. Powieść nie jest z pewnością dla wszystkich, mnie jednak poruszyła do głębi. Mam wrażenie, że pod postacią Roberta Z. opisana została dusza wielu z nas współczesnych mężczyzn w...
Książka w której rzeczywistość miesza się z fikcją. Autor wdzięcznie lawiruje pomiędzy dwoma światami - jednym rzeczywistym, drugim - sennym i mglistym, niczym utkanym z marzeń. Opowiada o samotności i tęsknocie, z którą zmierza się każdy z nas. Chociaż osobiście nie przepadam za książkami o podobnym klimacie, ta zdecydowanie mnie urzekła.
Książka w której rzeczywistość miesza się z fikcją. Autor wdzięcznie lawiruje pomiędzy dwoma światami - jednym rzeczywistym, drugim - sennym i mglistym, niczym utkanym z marzeń. Opowiada o samotności i tęsknocie, z którą zmierza się każdy z nas. Chociaż osobiście nie przepadam za książkami o podobnym klimacie, ta zdecydowanie mnie urzekła.
Ta powieść jest jak senne marzenie. Świat przedstawiony jest niby realistycznie ale pełno w nim magii, efemeryczności, dziwnego uczucia spadania... Robert Z., chłopak w pełni sił witalnych (trzydziestolatek) przyjeżdża do sanatorium na końcu świata aby podreperować swoje zdrowie. Marzy o pięknej pani doktor, aby znaleźć się z nią sam na sam w niedwuznacznych sytuacjach i jednocześnie emabluje piękną kuracjuszkę, miedzianowłosą Iwonę. Iwonę, której nikt oprócz niego nie widział. A nie, zaraz, widział ją żulek Heniutek, który również snuje swoje fantastyczne opowieści sprzed zżulenia :) Może to trochę uwspółcześnione somnambuliczne "Sklepy cynamonowe"? Bohater nawet na chwilę trafia do Drohobycza :) Na pewno historia jest nie banalna. Wyobraźnia narratora unosi nas nad przedziwnymi ścieżkami, by później na nie wrócić - ale one, niby te same, są już w kolejnej odsłonie inne. Jak to w powieści. Albo we śnie...
Ta powieść jest jak senne marzenie. Świat przedstawiony jest niby realistycznie ale pełno w nim magii, efemeryczności, dziwnego uczucia spadania... Robert Z., chłopak w pełni sił witalnych (trzydziestolatek) przyjeżdża do sanatorium na końcu świata aby podreperować swoje zdrowie. Marzy o pięknej pani doktor, aby znaleźć się z nią sam na sam w niedwuznacznych sytuacjach i...
„Rzeczy, które kończą się inaczej, niż można by się spodziewać”.
Ten tytuł jednego z podrozdziałów tej powieści trafnie ujmuje jej całościowy charakter, w której pewne są tylko trzy rzeczy – główny bohater Robert, jego przyjazd jako kuracjusza do sanatorium w Beskidach Niskich i jego wyjazd. To, co dzieje się w międzyczasie jest tak niepewne, niestabilne, płynne i nieprzewidywalne, jak samo życie, w którym „przeszłość jest mgła, przyszłość jest ćma”, rządzone przez trzy namiętności ludzkości – władzę, pieniądze i seks. Autor spośród nich wybrał tę ostatnią i stworzył dla jednych powieść fantastyczną, dla innych obyczajową, a dla mnie przede wszystkim filozoficzną, a przez to mocno rozerotyzowaną i gęstą od wielu przesłań, konkluzji, wniosków oraz przemyśleń. Jedną z nich była myśl, by życie ukazać przez pryzmat mężczyzny, bo „dzisiaj dużo mówi się o kobietach, pisze się o kobietach, czyta się o kobietach: kobiety ciekawsze, bo mężczyźni przecież myślą tylko o dupie i cyckach, o seksie”. W efekcie kobiety są tak ukształtowane religijnie i kulturowo, że w to wierzą. By współczesna Ewa zapomniała, że przed nią była Lilith i o jednym z tych „niepisanych praw świata, o których się nigdy nie mówi, a które uświadamiamy sobie w samotności nad ranem. To prawo mówi, że kocha się tylko jedną osobę w życiu, tak jak jest jedna matka i jeden ojciec, i jeden Bóg, jedno życie, i jeden język, którym mówi się od dzieciństwa i w ogóle wszystko, co ważne na świecie, jest tylko jedno, jedyne, niepowtarzalne”.
Tak, jak Lilith.
Jedyna kobieta i jedyna miłość w życiu Adama, która jest jak ogień, a wokół niej krążący jak ćmy, mężczyźni. To wokół niej zakrzywia się czasoprzestrzeń każdego z nich. To ona jest środkiem ich świata. To w niej chcą się „zanurzyć, dać się porwać i pochłonąć”, tylko tego tak naprawdę pragnąc. To jej się boją, ostatecznie wybierając uległą Ewę. To za nią tęsknią, szukając jej wśród innych kobiet. To ona jest przyczyną Adamowego rozdwojenia między profanum a sacrum. Między ogniem, strachem, grzechem, fantazją i krwią Lilith a zapachem mleka, uległością, stabilnością, domowym ogniskiem i niewinnością Ewy. To jest ta męska, syzyfowa walka z samym sobą i ze światem z góry skazana na niepowodzenie, bo Lilith nie da się „obłaskawić, spętać i zachować dla siebie”, bo ona z kolei szuka w mężczyznach „odległych ech Boga, tych popłuczyn Jego siły i miłości. Ma takie same szanse na ich znalezienie jak dowolny z mężczyzn na usidlenie jej”.
Koło życia napędzane poszukiwaniem miłości się zamyka.
A życie „to nie Raj, tylko ziemia, i wszyscy jesteśmy pęknięci w środku”. Wszystkie Ewy nierozumiejące Adamów i wszyscy Adamowie od patriarchów i proroków począwszy, na zwykłych śmiertelnikach skończywszy. Ten obłęd nieustannego i bezskutecznego poszukiwania miłości widać w tekście, którego wątki fabuły prowadzą w wielu kierunkach jednocześnie. Czas zakrzywia się, mieszając literaturę z życiem. Bohaterowie literaccy czytanej przez Roberta powieści wnikają do jego rzeczywistości, stając się postaciami realnymi, za którymi stoi wiele historii. Każda z nich jest wieloznaczna, niedookreślona, zmienna i z kilkoma prawdopodobnymi życiorysami. Opowieści biblijne mieszają się z mitami, a te z kolei z miejscowymi podaniami. Nawet miejsca akcji ulegają przemianom, poddając się złudzeniom, a sny i stany nieświadomości Roberta nabierają realnego wymiaru, determinując jego zagubienie, postępowanie i zachowanie, przypominające błędne brodzenie w gęstym bagnie zdarzeń, emocji i postaci, w którym czas nie istnieje, zatrzymuje się, kurczy lub rozciąga. Nawet kolejność poszczególnych części tekstu dubluje się, sugerując równoległość i równoważność działów alternatywnych akcji powieści, by zobaczyć „rzeczy, które widuje się czasem we własnej głowie” lub „o których się marzy czasem w niedzielę”, lub „o których czyta się w książkach”, lub „których można się tylko domyślać” albo „które są takie same, ale jednak inne”.
Jest jeszcze jedna rzecz pewna w tej historii.
Miłość. Jakakolwiek by ona była i jakąkolwiek postać by przybrała – demonicznej Lilith, wszechmiłującego Boga, zafiksowanego na pierwotnym popędzie Adama czy uległej i zazdrosnej Ewy. A przez to złożona w swojej wydawałoby się prostocie – między mężczyzną a kobietą. Jest wszędzie na kartach tej opowieści. Czasami pod postacią chociażby sowy uosabiającej Lilith, bo dużo w niej symboliki. Widziana oczami mężczyzny i przez mężczyznę analizowana i tłumaczona, a przez mężczyznę-pisarza przedstawiona w formie literackiej. W sposób misterny w przekazie, plastyczny narracyjnie, w którym króluje realizm magiczny i piękny językowo. A wszystko po to, by wytłumaczyć skłonność mężczyzny do poligamii, odwołując się do archeologii jego duszy oraz przekazów biblijnych, mitycznych i folklorystycznych. Stwrzyć swoistą alternatywę dla psychologii upatrującej jej w konstrukcji psychicznej mężczyzny, który w genach nie ma wpisanej monogamii.
Jednak uwaga!
Powieść jest tylko i wyłącznie próbą zrozumienia tego stanu rzeczy, a nie usprawiedliwieniem postępowania mężczyzny. Prawo do takiego wniosku daje mi motto uczynione z cytatu zaczerpniętego z twórczości Brunona Schulza, którego duch unosi się na całą powieścią, a poprzedzające powieść – „Nie odpowiadam za swoje sny. Owszem, odpowiada pan”. To w tym momencie autor zapowiada konsekwencje braku odpowiedzialności za, wydawałoby się, rozwiązłe postępowanie mężczyzny, a które ponoszą poszczególni bohaterowie – przestępstwa, ucieczka w nałogi, uprzedmiotowienie kobiety czy fiksacja w religii.
Geny genami, popęd popędem a zrozumienie zrozumieniem, ale jest jeszcze coś takiego, jak praca nad sobą – ta myśl wyraźnie wybrzmiewa w tej powieści.
I jeszcze jedno skojarzenie.
Gdyby ktoś szukał podobnej publikacji, ale dotyczącej z kolei archeologii duszy kobiecej, to polecam „Biegnącą z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés.
naostrzuksiazki.pl
„Rzeczy, które kończą się inaczej, niż można by się spodziewać”.
Ten tytuł jednego z podrozdziałów tej powieści trafnie ujmuje jej całościowy charakter, w której pewne są tylko trzy rzeczy – główny bohater Robert, jego przyjazd jako kuracjusza do sanatorium w Beskidach Niskich i jego wyjazd. To, co dzieje się w międzyczasie jest tak niepewne, niestabilne, płynne i...
Kim jest Robert, który przybywa do sanatorium w Beskidzie? Gdzie tkwi prawda, a gdzie marzenia i zwidy? Robert chcąc podreperować swoje zdrowie bierze udział w różnych prozdrowotnych zabiegach. Powinien odpoczywać, a zamiast tego targają nim silne emocje, z którymi ciężko mu sobie poradzić, szczególnie, że w jego pobliżu znajdują się dwie piękne kobiety. Gdzie leży fikcja a gdzie prawda?
Kim jest Robert, który przybywa do sanatorium w Beskidzie? Gdzie tkwi prawda, a gdzie marzenia i zwidy? Robert chcąc podreperować swoje zdrowie bierze udział w różnych prozdrowotnych zabiegach. Powinien odpoczywać, a zamiast tego targają nim silne emocje, z którymi ciężko mu sobie poradzić, szczególnie, że w jego pobliżu znajdują się dwie piękne kobiety. Gdzie leży fikcja a...
'' Może to jest jedno z tych napisanych praw świata, o których się nigdy nie mówi, a które uświadamiamy sobie w samotności nad ranem. To prawo mówi, że kocha się tylko jedną osobę w życiu, tak jak jest jedna matka i jeden ojciec, i jeden Bóg, jedno życie, i jeden język, którym mówi się od dzieciństwa, i w ogóle wszystko, co ważne na świecie, jest tylko jedno, jedyne, niepowtarzalne. ''
; Kocham cię Lilith ;
Radek Rak.
Wydawnictwo: Prószyński i S - ka.
Literatura: piękna.
Czy może nas bardziej zaskoczyć powieść o tym co nam znane, prawie powszechne, uważane za cechę która należy się każdemu, jakże pięknie jest być kochanym, jakże cudownie móc kochać, z tej okazji powstała poezja, sztuka słowa pisanego, nie tylko, muzyką podkreślamy uczucia, wykonujemy tańce w geście uniesienia, jak te motyle w dole brzucha które muskają duszę. Fantastycznie jest odnosić się do tej jedynej, kochanej osoby i z troską budzić zakątki niezbadane, nie pojęte, niby to wszystko jest proste, banalne, ta zamroczona postawa osoby która buja w obłokach, która widzi oczami wyobraźni tę jedyną osobę która zawróciła w głowie, rozpoznajemy pokrewieństwo dusz, z której zradza się więź tak mocna i silna że stajemy się ślepi na wady, rysy i niedoskonałości. Nie na próżno mówi się o tym że miłość przenosi góry, wybacza, nastawia policzek, jest ułudą, mrzonką, lecz czy nie fajnie budzić w sobie endorfiny? potrafimy nie spać, nie jeść, nie myśleć, a jednak unosić się kilka centymetrów nad ziemią. Co jeśli źle ulokujemy uczucia, jeśli osoba do której wzdychamy, adorujemy kocha innego / inną osobę, ile warte są starania, zabiegi? Być może miłość to fatamorgana, wymyślona, wypaczona jawa w której tak bardzo pragniemy być?
Sanatorium ; Iwona ; w Beskidzie Niskim, można porównać do sławnego ; Ciechocinka ; do którego zjeżdżają kuracjusze by podreperować swoje zdrowie, odpocząć, a tak naprawdę liczyć na coś więcej...Takim pacjentem stał się Robert, cierpiący na astmę, lecz w zabiegach przeszkadza mu młoda artystka malarka która zawraca Robertowi głowę, niby odpychająca, niby niczym nie wyróżniająca się od reszty świata kobiet, lecz ujęła go swoją tajemniczością, pięknem które dostrzegł i pragnął coraz bardziej, więcej widzieć, słuchać, być...w międzyczasie myśli niesforne poczęły krążyć wokół lekarki Małgorzaty, która mając to światełko w sobie nie pozwalała o sobie zapomnieć, rozbudziwszy w Robercie fantazję, odpływał w świat literatury o lwowskim detektywie Jesipowiczu, gdzie w rozmowie z autorem, ten stał się jego drogowskazem, doradcą w sprawach sercowych. Po nocy którą to Robert spędził z malarką, ta znika zostawiając wianuszek fiołkowego zapachu, poczyna ją szukać, pytać, ze zdziwieniem i niedowierzaniem odkrywa że takowa osoba nie przebywa w tym samym sanatorium, że pokój który jakoby miał być Iwony - nie istnieje. Co się wydarzyło że Robert zaczął gubić się w domysłach, jawa, przemęczenie, zbiegając ze schodów - z nich spadł. Z wielką gracją przenosi się w świat snu, który ukazuje mu Iwonę, jako Lilith która pokochała Boga, pragnęła go tak bardzo że ten ulepił dla niej Adama, jednak Lilith odrzuca brutalnego, silnego mężczyznę który był i sobkiem który patrzył na własne potrzeby wystawiając je na pierwsze i najważniejsze miejsce, mając za nic delikatność, elokwentność dziewczyny. Ta cierpiąca katusze, uciekała w ramiona Boga który odszedł dnia pewnego, a ta nie mogąc pogodzić się z odrzuceniem, z miłości wpadła w otchłań diabła który notabene był bratem samego Najwyższego. Adam oczywiście spotkał swoją Ewę, która jak to kobieta potrafi najlepiej, najłatwiej pokusiła mężczyznę, okazując ją w świetle doskonałości. Kiedy Robert odzyskuje przytomność, zostaje otoczony pomocą lekarki Małgorzaty, z którą coraz bardziej zaczyna się wiązać, spotykać, rozmawiać, co z tego że większość czasu odbywał w podróży w głowie, prowadząc dialogi z delikatnymi ustami, dłońmi, kiedy marzenie stało się słowem a to przeistoczyło się w ciało, dając nadzieję i wiarę na to że jutro dla tych dwojga nadejdzie.
Powieść z intrygą w tle, zwodnicza, tajemnicza, magiczna, proza o miłości z przeplataną fantazją, magiczna, delikatna a jednocześnie transowa, poruszająca w regiony polszczyzny, wzruszająca a jednak tak naturalna jak wiosna która nadejść musi po długiej zimie. Powieść jest jak dmuchawiec utkany z młodzieńczych pasji, wzlotów, tylko ta proza potrafi głośno walnąć o ziemię. Czytając wcześniej ; Baśń o wężowym sercu. Albo wtóre słowo o Jakubie Szeli ; miałam wrażenie fantazji, powieści tak odrealnionej że tylko Rak mógł ją stworzyć. Tutaj mamy wszelką podstawę twierdzić że ten debiut udowodnił jaki talent do błąkania w przestworzach ma autor. Polecam Wam tę miłosną igraszkę splecioną ze słów.
'' Może to jest jedno z tych napisanych praw świata, o których się nigdy nie mówi, a które uświadamiamy sobie w samotności nad ranem. To prawo mówi, że kocha się tylko jedną osobę w życiu, tak jak jest jedna matka i jeden ojciec, i jeden Bóg, jedno życie, i jeden język, którym mówi się od dzieciństwa, i w ogóle wszystko, co ważne na świecie, jest tylko jedno, jedyne,...
Kristo - krótko.
Ta książka zwodzi czytelnika, gra z jego percepcją i w pewnym momencie zaczyna stanowić to jej wadę. To tak, jakby ktoś wam opowiadał, co było na wakacjach i nagle dodał, ze opowiada swój sen. Momentalnie traci się zainteresowanie takim rozmówcą i jego opowieścią. Plusem powieści jest precyzyjna konstrukcja, język i smakowite opisy okolic Rymanowa. Sprawdzałem z mapą - wszystko (prawie się zgadza), Jeruzalem byłoby koło Medzilaborców słowackich, z których pochodzi Warchol. Kuracjusz Robert zajeżdżający do uzdrowiska, do "Iwony"/"Małgorzaty", jest babiarzem - romantykiem, można podejrzewać, ze to alter-ego autora? Można mu kibicować, wręcz trzeba, bo na nim opiera się cała fabuła.
Minusem są nazbyt rozbudowane fantasmagorie i ocierające się o zły smak opisy masturbacyjne. Mniej sprawny pisarz poległby pod gruzami własnego debiutu, jednak Rakowi się udało wywinąć z licznych pułapek. Na koniec jednak czytelnik zostaje z głupią miną a bohater-kuracjusz wraca do Lublina jak gdyby nigdy nic. No satisfaction.
Kristo - krótko.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka zwodzi czytelnika, gra z jego percepcją i w pewnym momencie zaczyna stanowić to jej wadę. To tak, jakby ktoś wam opowiadał, co było na wakacjach i nagle dodał, ze opowiada swój sen. Momentalnie traci się zainteresowanie takim rozmówcą i jego opowieścią. Plusem powieści jest precyzyjna konstrukcja, język i smakowite opisy okolic Rymanowa....
To jedna z tych książek, których jest całkiem sporo we współczesnej polskiej literaturze. Trudno określić, czym są. Czy literaturą piękną, czy gniotem udającym literaturę piękną. Takie pisanie było całkiem modne na początku lat 2000. Może ta się brzydko zestarzała, a może była już podstarzała od początku. Pewna giętkość językowa miała kryć braki powieści. Albo zakrywać całkowitą pustkę.
I co tutaj mamy, w "Kocham cię, Lilith"? Mamy fragmenty, nazwijmy je, "rzeczywiste" i "nierzeczywiste". Oczywiście łatwo jednych od drugich odróżnić nie można, no cóż, to też było modne. Ale mimo to wyraźnie widać, które momenty są "popłynięte" a które - jako tako - trzymają się rzeczywistości.
No i jak wypadają fragmenty "rzeczywiste"? Blado. Niezdarnie. Niezgrabnie. Tam gdzie miał być żart, nieśmiesznie. Tam gdzie celem było błyśnięcie erudycją, ciętym zdaniem - świeciła, ale żenada. Ok, ale powiedzmy sobie szczerze: to debiut, to się wyrobi, może już się wyrobiło.
A fragmenty "nierzeczywiste"? Olaboga. Lubię, jak coś złego dzieje się z rzeczywistością, nie mam nic przeciwko, gdy brud, krew i wydzieliny ciała leja się gęsto. Ale tutejszy "odjazd" był majaczeniem erotomana. Czy jest coś złego w majaczeniu erotomana? Niech sobie majaczy, ale niech się streszcza; jak majaczy długo, a język zamienia się tylko w ornament do opisywania seksualnych fantazji, to może lepiej jednak włączyć albo poczytać jakieś porno. Mnie to majaczenie nudziło, strasznie, strasznie, nudziło.
Czy język był ładny? Może i był, ale nie czułam w tym sensu poza byciem - no właśnie - ornamentem dla samego ornamentu. Nie czułam tu świeżości, przepływu. Aż rozbolała mnie głowa od tego zastoju.
Może to po prostu proza nie dla mnie.
To jedna z tych książek, których jest całkiem sporo we współczesnej polskiej literaturze. Trudno określić, czym są. Czy literaturą piękną, czy gniotem udającym literaturę piękną. Takie pisanie było całkiem modne na początku lat 2000. Może ta się brzydko zestarzała, a może była już podstarzała od początku. Pewna giętkość językowa miała kryć braki powieści. Albo zakrywać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka była dla mnie lekkim zaskoczeniem. Początek wydał mi się bardzo przeciętny, wręcz nudnawy, zwłaszcza mocno rozbudowane sceny erotyczne. Jednak od pewnego momentu, gdy realizm zaczął się mieszać ze snem i magią, poczułam, że powieść wciąga mnie coraz bardziej. Nawet rozbuchana erotyka i trochę przedmiotowe podejście do kobiet (także tych ubóstwianych, dosłownie też!) była łatwiejsza w odbiorze w takim oniryczno, - biblijno - baśniowym sosie. W sumie zdecydowanie warte polecenia, ale tylko dla osób, które lubią takie klimaty
Książka była dla mnie lekkim zaskoczeniem. Początek wydał mi się bardzo przeciętny, wręcz nudnawy, zwłaszcza mocno rozbudowane sceny erotyczne. Jednak od pewnego momentu, gdy realizm zaczął się mieszać ze snem i magią, poczułam, że powieść wciąga mnie coraz bardziej. Nawet rozbuchana erotyka i trochę przedmiotowe podejście do kobiet (także tych ubóstwianych, dosłownie też!)...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę zbyt chaotyczna fabuła, zbyt senna narracja i oniryczny klimat, ale ciekawy debiut zwiastujący już to, co potem ujawni się w Baśni o wężowym sercu.
Trochę zbyt chaotyczna fabuła, zbyt senna narracja i oniryczny klimat, ale ciekawy debiut zwiastujący już to, co potem ujawni się w Baśni o wężowym sercu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAż trudno uwierzyć, że autor pisząc tę książkę miał zaledwie 26 lat! Piękny język, celne metafory, barwne postacie, książka nasycona kolorami, zapachami i zmysłowością. Miejscami styl kojarzy się z prozą Brunona Schulza! Wiele spostrzeżeń dotyczących życia i ludzi świadczy o niezwykłej dojrzałości pisarza. Powieści można zarzucić zbytnie rozerotyzowanie... ale czy to na pewno zarzut?
Aż trudno uwierzyć, że autor pisząc tę książkę miał zaledwie 26 lat! Piękny język, celne metafory, barwne postacie, książka nasycona kolorami, zapachami i zmysłowością. Miejscami styl kojarzy się z prozą Brunona Schulza! Wiele spostrzeżeń dotyczących życia i ludzi świadczy o niezwykłej dojrzałości pisarza. Powieści można zarzucić zbytnie rozerotyzowanie... ale czy to na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieobliczalna i wspaniała literatura.
Nieobliczalna i wspaniała literatura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeżeli jakąkolwiek literaturę można nazwać prawdziwie piękną, to właśnie tą!
Jeżeli jakąkolwiek literaturę można nazwać prawdziwie piękną, to właśnie tą!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKlimatyczna. Miejscami magiczna . Nierówna bardzo.
Najfajniejsza w tych "transowych" i niby-biblijnych fragmentach.
Przesycona niestety do cna patrzeniem na kobietę jako przedmiot użytkowy. Nawet gdy kobiecie oddaje się cześć jak bóstwu - nadal to o mężczyznę chodzi i jego możliwość lub niemożność posiadania jej ciała.
No i wszystkie te "męskie" postaci, które nie wyszły jeszcze z fazy dojrzewania i bardzo niedorosłej prymitywnej chłopięcości.
W sumie ciekawa lektura, szkoda, że momenty zachwytu giną w zalewie przeciętności.
Klimatyczna. Miejscami magiczna . Nierówna bardzo.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajfajniejsza w tych "transowych" i niby-biblijnych fragmentach.
Przesycona niestety do cna patrzeniem na kobietę jako przedmiot użytkowy. Nawet gdy kobiecie oddaje się cześć jak bóstwu - nadal to o mężczyznę chodzi i jego możliwość lub niemożność posiadania jej ciała.
No i wszystkie te "męskie" postaci, które nie wyszły...
Jeśli ktoś nie lubi magicznego realizmu, to niech sobie tę pozycję daruje. Bo tutaj rzeczywistość przeplata się z fikcją i fantazją, w którymś momencie całkowicie tracąc rozgraniczenie, a czytelnik musi sam dojść do wniosku, czy to, o czym czyta, działo się naprawdę, czy było efektem wyobraźni bohatera.
Opowieść bardzo klimatyczna, przywodzi na myśl troszkę "Sanatorium pod klepsydrą", ale bez tej mrocznej, dziwacznej otoczki. Opowieść o samotności, o miłości, o poszukiwaniach drugiej połówki, gonieniu za widmem ideału. Napisana pięknym językiem. Mi się podobała, zachęciła do sięgnięcia po kolejne książki Autora :)
Jeśli ktoś nie lubi magicznego realizmu, to niech sobie tę pozycję daruje. Bo tutaj rzeczywistość przeplata się z fikcją i fantazją, w którymś momencie całkowicie tracąc rozgraniczenie, a czytelnik musi sam dojść do wniosku, czy to, o czym czyta, działo się naprawdę, czy było efektem wyobraźni bohatera.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść bardzo klimatyczna, przywodzi na myśl troszkę "Sanatorium pod...
Początek może zniechęcić, ale z czasem historia się rozkręca, nabiera lekkości i można poczuć charakterystyczną dla Raka magię.
Początek może zniechęcić, ale z czasem historia się rozkręca, nabiera lekkości i można poczuć charakterystyczną dla Raka magię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDebiut Radka Raka jest rzeczywiście „naiwny i rozgorączkowany”, jak czytamy na okładce. To zupełnie inne pisanie, niż te znane z „Baśni...” czy nawet „Pustego Nieba”. Próżno tu szukać tamtej hipnotyzującej aury.
„Napisana przepięknym językiem” (z okładki) to po prostu nadużycie. Styl jest prosty, panuje dziwna i czasami niekonsekwentna maniera czasu teraźniejszego, wprowadza wrażenie nerwowości. Rozchwiana narracja i fabuła prowadzące nie wiadomo ku czemu.
Pierwsza myśl: „Czarodziejska góra” dla ubogich (bo zaczyna się podobnie, jak dzieło Manna). Później skręca w zupełnie inne rejony, fantazji, snu, halucynacji. Postaci zmieniają tożsamość. Podobały mi się quasi-biblijne fragmenty o Lilith, pierwszej żonie Adama.
Dużo erotyki, ale sprawiającej wrażenie mokrego snu nastolatka. Czyta się łatwo, nawet przyjemnie, ale czy coś wnosi? Czuć, że pisana przez młodą osobę, często brakuje tej głębi, dialogi sztywnawe. Mam mieszane odczucia. W wieku 20 lat - śmiało, koło 40tki – niekoniecznie.
https://twitter.com/poldy_b/status/1647142304107331585
Debiut Radka Raka jest rzeczywiście „naiwny i rozgorączkowany”, jak czytamy na okładce. To zupełnie inne pisanie, niż te znane z „Baśni...” czy nawet „Pustego Nieba”. Próżno tu szukać tamtej hipnotyzującej aury.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Napisana przepięknym językiem” (z okładki) to po prostu nadużycie. Styl jest prosty, panuje dziwna i czasami niekonsekwentna maniera czasu teraźniejszego,...
Książka dobra, choć tak sobie myślę, że nie dla wszystkich. Trochę bluźniercza, mocno baśniowa, tęskna. Mnie zdecydowanie urzekła ta historia przeplatana Rymanowem, Jeruzalem i Lwowem. Wątek erotyczny jest tu dosyć specyficzny, bardziej rozbudowany niż w ,,Wężowym sercu". Warto przeczytać.
Książka dobra, choć tak sobie myślę, że nie dla wszystkich. Trochę bluźniercza, mocno baśniowa, tęskna. Mnie zdecydowanie urzekła ta historia przeplatana Rymanowem, Jeruzalem i Lwowem. Wątek erotyczny jest tu dosyć specyficzny, bardziej rozbudowany niż w ,,Wężowym sercu". Warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRadek Rak * Kocham Cię Lilith * Tak jakoś mnie naszło na powtórki .W klimacie *Empuzjonu * , historia kuracjusza , który przyjeżdża do sanatorium na turnus leczniczy i poznaje tam dwie kobiety .Jedna to jego osobista lekarka Małgorzata ( nie od Mistrza , a jednak ) oraz tajemnicza Iwona , czyli malarka , która usiłuje wprowadzić naszego bohatera w świat sztuki , z różnymi efektami .Jego niespodziewanym towarzyszem , staje się Pan Jesipowicz , czyli bohater lwowskiej opowieści o przygodach pewnego detektywa .Nasz bohater, Robert , rozpoczyna poszukiwanie malarki , ale ku jego zaskoczeniu , nikt jej nie kojarzy i nie wie , gdzie ona może się znajdować .Nasz bohater , nagle jest rozdarty w relacjach damsko-męskich .Uczucie , do tajemniczej Lilith , zaczyna go zajmować coraz bardziej i bardziej .Treść tej książki , jest wzorowana , według mnie , na cudownej *Czarodziejskiej górze *.To jest jej atutem bezwzględnym .Ale ja czuję tu chyba za dużo skojarzeń .No dobre , ale jest jakieś ale .—(----
Radek Rak * Kocham Cię Lilith * Tak jakoś mnie naszło na powtórki .W klimacie *Empuzjonu * , historia kuracjusza , który przyjeżdża do sanatorium na turnus leczniczy i poznaje tam dwie kobiety .Jedna to jego osobista lekarka Małgorzata ( nie od Mistrza , a jednak ) oraz tajemnicza Iwona , czyli malarka , która usiłuje wprowadzić naszego bohatera w świat sztuki , z ...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW moich butach mieszka wąż
w mojej klatce jest szczur
u moim stóp krąży rekin
od wielu dni
przy śniadaniu towarzyszy mi sęp
dla was to dowód
że oszalałem
Rottweiler IDLES
Teraz już tak...zdecydowanie...bo czemu niby nie?...ha...nawet z nadzieją i ulgą....bez obaw i z nieprzesadny zaciekawieniem...tak ,nawet dziś , nawet tu...już mógłbym spotkać Lilith....
W moich butach mieszka wąż
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tow mojej klatce jest szczur
u moim stóp krąży rekin
od wielu dni
przy śniadaniu towarzyszy mi sęp
dla was to dowód
że oszalałem
Rottweiler IDLES
Teraz już tak...zdecydowanie...bo czemu niby nie?...ha...nawet z nadzieją i ulgą....bez obaw i z nieprzesadny zaciekawieniem...tak ,nawet dziś , nawet tu...już mógłbym spotkać Lilith....
Błądzenie po meandrach ludzkich emocji jest wartością dodaną tej powieści i to potrafi być przekonywujące i dałam się temu zwieść. Natomiast wracałam do jakiegoś rodzaju niezrozumienia treści oraz zmęczenia postaciami. Tak jakby sama oryginalność w szkicowaniu postaci nie była przekonywująca.
Błądzenie po meandrach ludzkich emocji jest wartością dodaną tej powieści i to potrafi być przekonywujące i dałam się temu zwieść. Natomiast wracałam do jakiegoś rodzaju niezrozumienia treści oraz zmęczenia postaciami. Tak jakby sama oryginalność w szkicowaniu postaci nie była przekonywująca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zasadzie w książce znaleźć można wszystko czego zazwyczaj pozwala się po sobie spodziewać RR. Fabuła trochę zakręcona, język giętki, że hoho i generalnie przyjemne w odbiorze. Taki debiut to nie wstyd!
W zasadzie w książce znaleźć można wszystko czego zazwyczaj pozwala się po sobie spodziewać RR. Fabuła trochę zakręcona, język giętki, że hoho i generalnie przyjemne w odbiorze. Taki debiut to nie wstyd!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdobyłam tę książkę zachęcona przeczytaną gdzieś opinią. Trochę przeleżała na półce, aż wreszcie przyszedł jej czas. No i się zaczęło... Towarzyszyła mi cała galeria uczuć. Na początku zaciekawienie. Potem - zniesmaczenie. Zaskoczenie i odraza. Ogólnie - ciężkość i zagmatwanie. Za dużo. Za duszno.
Ale duży plus za warsztat autora - szacunek!
Zdobyłam tę książkę zachęcona przeczytaną gdzieś opinią. Trochę przeleżała na półce, aż wreszcie przyszedł jej czas. No i się zaczęło... Towarzyszyła mi cała galeria uczuć. Na początku zaciekawienie. Potem - zniesmaczenie. Zaskoczenie i odraza. Ogólnie - ciężkość i zagmatwanie. Za dużo. Za duszno.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle duży plus za warsztat autora - szacunek!
Początek książki bardzo obiecujący. Wartka akcja, nietuzinkowi bohaterowie,, piękny styl i tajemnica.... Niestety później przyszedł totalny chaos. Ja wiem, że takie było zamierzenie autora, fikcja przeplata się z rzeczywistością, ciągłe zmiany narratora mają całości nadać charakteru, a styl na przenieść nas w inny wymiar. Tylko, że zrobiło się ciężko, momentami nudno i nieciekawie. Chociaż to powieść o dojrzałym mężczyźnie goniącym za marzeniem, to zachowaniem przypomina raczej chłopca przeżywającego pierwsze uniesienia.
Początek książki bardzo obiecujący. Wartka akcja, nietuzinkowi bohaterowie,, piękny styl i tajemnica.... Niestety później przyszedł totalny chaos. Ja wiem, że takie było zamierzenie autora, fikcja przeplata się z rzeczywistością, ciągłe zmiany narratora mają całości nadać charakteru, a styl na przenieść nas w inny wymiar. Tylko, że zrobiło się ciężko, momentami nudno i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie miałem żadnych oczekiwań, może dlatego jestem pozytywnie zaskoczony. Akcja dzieje się na różnych płaszczyznach, ale "trzyma się kupy". Zakończenie rozsądne. Nie jest źle.
Nie miałem żadnych oczekiwań, może dlatego jestem pozytywnie zaskoczony. Akcja dzieje się na różnych płaszczyznach, ale "trzyma się kupy". Zakończenie rozsądne. Nie jest źle.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiódemka dlatego, że lubię jak Radek Rak posługuje się słowem. Sama powieść dla mnie dość chaotyczna i chyba nie do końca zrozumiała. Skoro to pierwsza powieść a za trzecią dostał Nike to miło patrzeć jak pnie się na literackie wyżyny.
Siódemka dlatego, że lubię jak Radek Rak posługuje się słowem. Sama powieść dla mnie dość chaotyczna i chyba nie do końca zrozumiała. Skoro to pierwsza powieść a za trzecią dostał Nike to miło patrzeć jak pnie się na literackie wyżyny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDruga powieść Radka, którą przeczytałem (pierwsza to Baśń o Wężowym Sercu). Chcę więcej. Lubię. Polecam.
Druga powieść Radka, którą przeczytałem (pierwsza to Baśń o Wężowym Sercu). Chcę więcej. Lubię. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ ciekawości sięgnąłem po książkę Radka Raka. Po "Baśni..." myślałem, zd będzie to zupełnie coś innego...
Zaczyna się ciekawie, klimatyczny Rymanów przyciaga czytelnika. Jednak w pewnym momencie książka zaczęła mnie po prostu nudzić... Podobnie jak inni Czytelnicy miałem ochotę odłożyć ją na półkę, jednak dobrnąłem do końca.
Czuję jakiś niedosyt... czegoś mi brakuje... być może nie trafiła ona do mnie...
Z ciekawości sięgnąłem po książkę Radka Raka. Po "Baśni..." myślałem, zd będzie to zupełnie coś innego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczyna się ciekawie, klimatyczny Rymanów przyciaga czytelnika. Jednak w pewnym momencie książka zaczęła mnie po prostu nudzić... Podobnie jak inni Czytelnicy miałem ochotę odłożyć ją na półkę, jednak dobrnąłem do końca.
Czuję jakiś niedosyt... czegoś mi brakuje......
Ten kto był w Rymanowie i Iwoniczu, ten kto dotknął ścian starej łemkowskiej cerkwi, ten kto udeptywał szlaki Beskidów ten zorientuje się, że ta książka może jednak być oparta na faktach…
Ten kto był w Rymanowie i Iwoniczu, ten kto dotknął ścian starej łemkowskiej cerkwi, ten kto udeptywał szlaki Beskidów ten zorientuje się, że ta książka może jednak być oparta na faktach…
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytanych poniżej recenzjach, nie sposób nie kryć rozczarowania. Powieść "Kocham cię, Lilith" jest jedną z gorszych książek jakie przyszło mi przeczytać.
Na plus na pewno jest pewna niedookreśloność świata, w którym akcja powieści ma miejsce. Przeplatanie miejsc i postaci realnych z tymi fantastycznymi tworzy pewien intrygujący obraz. Cała reszta natomiast jest miałka, "rozspermiona" i nudna. Bohaterowie powieści, niby niewyżyte dzieciaki, myślą wyłącznie o współżyciu i w zasadzie nic poza tym nie robią. Fabularnie przez cały czas zmierza to donikąd i po przeczytaniu połowy człowiek zastanawia się, kiedy to się wreszcie skończy. Dodatkowo kiepskiego obrazu książki dopełniają próby filozofowania, które niestety kończą się banałem serwowanym przez autora.
Nie skreślam pana Raka, zwłaszcza, że czuć w jego pisarskim stylu potencjał, natomiast ta powieść zdecydowanie okazała się rozczarowaniem.
Po przeczytanych poniżej recenzjach, nie sposób nie kryć rozczarowania. Powieść "Kocham cię, Lilith" jest jedną z gorszych książek jakie przyszło mi przeczytać.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa plus na pewno jest pewna niedookreśloność świata, w którym akcja powieści ma miejsce. Przeplatanie miejsc i postaci realnych z tymi fantastycznymi tworzy pewien intrygujący obraz. Cała reszta natomiast jest...
Debiutancka powieść Radka Raka to moje największe odkrycie polskiej literatury współczesnej. Natknąłem się na nią przypadkiem i nie spodziewałem się, że jest to książka, na którą od zawsze czekałem. Powieść nie jest z pewnością dla wszystkich, mnie jednak poruszyła do głębi. Mam wrażenie, że pod postacią Roberta Z. opisana została dusza wielu z nas współczesnych mężczyzn w średnim wieku, którzy poszukując sensu życia, miłości i spełnienia, stają tak na prawdę na krawędzi pustki, którą sami stworzyli na skutek własnej inercji i fałszywego wyobrażenia o sobie, o kobietach i całym świecie. A jak to jest wszystko napisane, mój Boże, nie czytuje się dzisiaj takich książek. Panie Radku Raku dziękuję.
Debiutancka powieść Radka Raka to moje największe odkrycie polskiej literatury współczesnej. Natknąłem się na nią przypadkiem i nie spodziewałem się, że jest to książka, na którą od zawsze czekałem. Powieść nie jest z pewnością dla wszystkich, mnie jednak poruszyła do głębi. Mam wrażenie, że pod postacią Roberta Z. opisana została dusza wielu z nas współczesnych mężczyzn w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka w której rzeczywistość miesza się z fikcją. Autor wdzięcznie lawiruje pomiędzy dwoma światami - jednym rzeczywistym, drugim - sennym i mglistym, niczym utkanym z marzeń. Opowiada o samotności i tęsknocie, z którą zmierza się każdy z nas. Chociaż osobiście nie przepadam za książkami o podobnym klimacie, ta zdecydowanie mnie urzekła.
Książka w której rzeczywistość miesza się z fikcją. Autor wdzięcznie lawiruje pomiędzy dwoma światami - jednym rzeczywistym, drugim - sennym i mglistym, niczym utkanym z marzeń. Opowiada o samotności i tęsknocie, z którą zmierza się każdy z nas. Chociaż osobiście nie przepadam za książkami o podobnym klimacie, ta zdecydowanie mnie urzekła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa powieść jest jak senne marzenie. Świat przedstawiony jest niby realistycznie ale pełno w nim magii, efemeryczności, dziwnego uczucia spadania... Robert Z., chłopak w pełni sił witalnych (trzydziestolatek) przyjeżdża do sanatorium na końcu świata aby podreperować swoje zdrowie. Marzy o pięknej pani doktor, aby znaleźć się z nią sam na sam w niedwuznacznych sytuacjach i jednocześnie emabluje piękną kuracjuszkę, miedzianowłosą Iwonę. Iwonę, której nikt oprócz niego nie widział. A nie, zaraz, widział ją żulek Heniutek, który również snuje swoje fantastyczne opowieści sprzed zżulenia :) Może to trochę uwspółcześnione somnambuliczne "Sklepy cynamonowe"? Bohater nawet na chwilę trafia do Drohobycza :) Na pewno historia jest nie banalna. Wyobraźnia narratora unosi nas nad przedziwnymi ścieżkami, by później na nie wrócić - ale one, niby te same, są już w kolejnej odsłonie inne. Jak to w powieści. Albo we śnie...
Ta powieść jest jak senne marzenie. Świat przedstawiony jest niby realistycznie ale pełno w nim magii, efemeryczności, dziwnego uczucia spadania... Robert Z., chłopak w pełni sił witalnych (trzydziestolatek) przyjeżdża do sanatorium na końcu świata aby podreperować swoje zdrowie. Marzy o pięknej pani doktor, aby znaleźć się z nią sam na sam w niedwuznacznych sytuacjach i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Rzeczy, które kończą się inaczej, niż można by się spodziewać”.
Ten tytuł jednego z podrozdziałów tej powieści trafnie ujmuje jej całościowy charakter, w której pewne są tylko trzy rzeczy – główny bohater Robert, jego przyjazd jako kuracjusza do sanatorium w Beskidach Niskich i jego wyjazd. To, co dzieje się w międzyczasie jest tak niepewne, niestabilne, płynne i nieprzewidywalne, jak samo życie, w którym „przeszłość jest mgła, przyszłość jest ćma”, rządzone przez trzy namiętności ludzkości – władzę, pieniądze i seks. Autor spośród nich wybrał tę ostatnią i stworzył dla jednych powieść fantastyczną, dla innych obyczajową, a dla mnie przede wszystkim filozoficzną, a przez to mocno rozerotyzowaną i gęstą od wielu przesłań, konkluzji, wniosków oraz przemyśleń. Jedną z nich była myśl, by życie ukazać przez pryzmat mężczyzny, bo „dzisiaj dużo mówi się o kobietach, pisze się o kobietach, czyta się o kobietach: kobiety ciekawsze, bo mężczyźni przecież myślą tylko o dupie i cyckach, o seksie”. W efekcie kobiety są tak ukształtowane religijnie i kulturowo, że w to wierzą. By współczesna Ewa zapomniała, że przed nią była Lilith i o jednym z tych „niepisanych praw świata, o których się nigdy nie mówi, a które uświadamiamy sobie w samotności nad ranem. To prawo mówi, że kocha się tylko jedną osobę w życiu, tak jak jest jedna matka i jeden ojciec, i jeden Bóg, jedno życie, i jeden język, którym mówi się od dzieciństwa i w ogóle wszystko, co ważne na świecie, jest tylko jedno, jedyne, niepowtarzalne”.
Tak, jak Lilith.
Jedyna kobieta i jedyna miłość w życiu Adama, która jest jak ogień, a wokół niej krążący jak ćmy, mężczyźni. To wokół niej zakrzywia się czasoprzestrzeń każdego z nich. To ona jest środkiem ich świata. To w niej chcą się „zanurzyć, dać się porwać i pochłonąć”, tylko tego tak naprawdę pragnąc. To jej się boją, ostatecznie wybierając uległą Ewę. To za nią tęsknią, szukając jej wśród innych kobiet. To ona jest przyczyną Adamowego rozdwojenia między profanum a sacrum. Między ogniem, strachem, grzechem, fantazją i krwią Lilith a zapachem mleka, uległością, stabilnością, domowym ogniskiem i niewinnością Ewy. To jest ta męska, syzyfowa walka z samym sobą i ze światem z góry skazana na niepowodzenie, bo Lilith nie da się „obłaskawić, spętać i zachować dla siebie”, bo ona z kolei szuka w mężczyznach „odległych ech Boga, tych popłuczyn Jego siły i miłości. Ma takie same szanse na ich znalezienie jak dowolny z mężczyzn na usidlenie jej”.
Koło życia napędzane poszukiwaniem miłości się zamyka.
A życie „to nie Raj, tylko ziemia, i wszyscy jesteśmy pęknięci w środku”. Wszystkie Ewy nierozumiejące Adamów i wszyscy Adamowie od patriarchów i proroków począwszy, na zwykłych śmiertelnikach skończywszy. Ten obłęd nieustannego i bezskutecznego poszukiwania miłości widać w tekście, którego wątki fabuły prowadzą w wielu kierunkach jednocześnie. Czas zakrzywia się, mieszając literaturę z życiem. Bohaterowie literaccy czytanej przez Roberta powieści wnikają do jego rzeczywistości, stając się postaciami realnymi, za którymi stoi wiele historii. Każda z nich jest wieloznaczna, niedookreślona, zmienna i z kilkoma prawdopodobnymi życiorysami. Opowieści biblijne mieszają się z mitami, a te z kolei z miejscowymi podaniami. Nawet miejsca akcji ulegają przemianom, poddając się złudzeniom, a sny i stany nieświadomości Roberta nabierają realnego wymiaru, determinując jego zagubienie, postępowanie i zachowanie, przypominające błędne brodzenie w gęstym bagnie zdarzeń, emocji i postaci, w którym czas nie istnieje, zatrzymuje się, kurczy lub rozciąga. Nawet kolejność poszczególnych części tekstu dubluje się, sugerując równoległość i równoważność działów alternatywnych akcji powieści, by zobaczyć „rzeczy, które widuje się czasem we własnej głowie” lub „o których się marzy czasem w niedzielę”, lub „o których czyta się w książkach”, lub „których można się tylko domyślać” albo „które są takie same, ale jednak inne”.
Jest jeszcze jedna rzecz pewna w tej historii.
Miłość. Jakakolwiek by ona była i jakąkolwiek postać by przybrała – demonicznej Lilith, wszechmiłującego Boga, zafiksowanego na pierwotnym popędzie Adama czy uległej i zazdrosnej Ewy. A przez to złożona w swojej wydawałoby się prostocie – między mężczyzną a kobietą. Jest wszędzie na kartach tej opowieści. Czasami pod postacią chociażby sowy uosabiającej Lilith, bo dużo w niej symboliki. Widziana oczami mężczyzny i przez mężczyznę analizowana i tłumaczona, a przez mężczyznę-pisarza przedstawiona w formie literackiej. W sposób misterny w przekazie, plastyczny narracyjnie, w którym króluje realizm magiczny i piękny językowo. A wszystko po to, by wytłumaczyć skłonność mężczyzny do poligamii, odwołując się do archeologii jego duszy oraz przekazów biblijnych, mitycznych i folklorystycznych. Stwrzyć swoistą alternatywę dla psychologii upatrującej jej w konstrukcji psychicznej mężczyzny, który w genach nie ma wpisanej monogamii.
Jednak uwaga!
Powieść jest tylko i wyłącznie próbą zrozumienia tego stanu rzeczy, a nie usprawiedliwieniem postępowania mężczyzny. Prawo do takiego wniosku daje mi motto uczynione z cytatu zaczerpniętego z twórczości Brunona Schulza, którego duch unosi się na całą powieścią, a poprzedzające powieść – „Nie odpowiadam za swoje sny. Owszem, odpowiada pan”. To w tym momencie autor zapowiada konsekwencje braku odpowiedzialności za, wydawałoby się, rozwiązłe postępowanie mężczyzny, a które ponoszą poszczególni bohaterowie – przestępstwa, ucieczka w nałogi, uprzedmiotowienie kobiety czy fiksacja w religii.
Geny genami, popęd popędem a zrozumienie zrozumieniem, ale jest jeszcze coś takiego, jak praca nad sobą – ta myśl wyraźnie wybrzmiewa w tej powieści.
I jeszcze jedno skojarzenie.
Gdyby ktoś szukał podobnej publikacji, ale dotyczącej z kolei archeologii duszy kobiecej, to polecam „Biegnącą z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés.
naostrzuksiazki.pl
„Rzeczy, które kończą się inaczej, niż można by się spodziewać”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen tytuł jednego z podrozdziałów tej powieści trafnie ujmuje jej całościowy charakter, w której pewne są tylko trzy rzeczy – główny bohater Robert, jego przyjazd jako kuracjusza do sanatorium w Beskidach Niskich i jego wyjazd. To, co dzieje się w międzyczasie jest tak niepewne, niestabilne, płynne i...
Kim jest Robert, który przybywa do sanatorium w Beskidzie? Gdzie tkwi prawda, a gdzie marzenia i zwidy? Robert chcąc podreperować swoje zdrowie bierze udział w różnych prozdrowotnych zabiegach. Powinien odpoczywać, a zamiast tego targają nim silne emocje, z którymi ciężko mu sobie poradzić, szczególnie, że w jego pobliżu znajdują się dwie piękne kobiety. Gdzie leży fikcja a gdzie prawda?
Kim jest Robert, który przybywa do sanatorium w Beskidzie? Gdzie tkwi prawda, a gdzie marzenia i zwidy? Robert chcąc podreperować swoje zdrowie bierze udział w różnych prozdrowotnych zabiegach. Powinien odpoczywać, a zamiast tego targają nim silne emocje, z którymi ciężko mu sobie poradzić, szczególnie, że w jego pobliżu znajdują się dwie piękne kobiety. Gdzie leży fikcja a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to'' Może to jest jedno z tych napisanych praw świata, o których się nigdy nie mówi, a które uświadamiamy sobie w samotności nad ranem. To prawo mówi, że kocha się tylko jedną osobę w życiu, tak jak jest jedna matka i jeden ojciec, i jeden Bóg, jedno życie, i jeden język, którym mówi się od dzieciństwa, i w ogóle wszystko, co ważne na świecie, jest tylko jedno, jedyne, niepowtarzalne. ''
; Kocham cię Lilith ;
Radek Rak.
Wydawnictwo: Prószyński i S - ka.
Literatura: piękna.
Czy może nas bardziej zaskoczyć powieść o tym co nam znane, prawie powszechne, uważane za cechę która należy się każdemu, jakże pięknie jest być kochanym, jakże cudownie móc kochać, z tej okazji powstała poezja, sztuka słowa pisanego, nie tylko, muzyką podkreślamy uczucia, wykonujemy tańce w geście uniesienia, jak te motyle w dole brzucha które muskają duszę. Fantastycznie jest odnosić się do tej jedynej, kochanej osoby i z troską budzić zakątki niezbadane, nie pojęte, niby to wszystko jest proste, banalne, ta zamroczona postawa osoby która buja w obłokach, która widzi oczami wyobraźni tę jedyną osobę która zawróciła w głowie, rozpoznajemy pokrewieństwo dusz, z której zradza się więź tak mocna i silna że stajemy się ślepi na wady, rysy i niedoskonałości. Nie na próżno mówi się o tym że miłość przenosi góry, wybacza, nastawia policzek, jest ułudą, mrzonką, lecz czy nie fajnie budzić w sobie endorfiny? potrafimy nie spać, nie jeść, nie myśleć, a jednak unosić się kilka centymetrów nad ziemią. Co jeśli źle ulokujemy uczucia, jeśli osoba do której wzdychamy, adorujemy kocha innego / inną osobę, ile warte są starania, zabiegi? Być może miłość to fatamorgana, wymyślona, wypaczona jawa w której tak bardzo pragniemy być?
Sanatorium ; Iwona ; w Beskidzie Niskim, można porównać do sławnego ; Ciechocinka ; do którego zjeżdżają kuracjusze by podreperować swoje zdrowie, odpocząć, a tak naprawdę liczyć na coś więcej...Takim pacjentem stał się Robert, cierpiący na astmę, lecz w zabiegach przeszkadza mu młoda artystka malarka która zawraca Robertowi głowę, niby odpychająca, niby niczym nie wyróżniająca się od reszty świata kobiet, lecz ujęła go swoją tajemniczością, pięknem które dostrzegł i pragnął coraz bardziej, więcej widzieć, słuchać, być...w międzyczasie myśli niesforne poczęły krążyć wokół lekarki Małgorzaty, która mając to światełko w sobie nie pozwalała o sobie zapomnieć, rozbudziwszy w Robercie fantazję, odpływał w świat literatury o lwowskim detektywie Jesipowiczu, gdzie w rozmowie z autorem, ten stał się jego drogowskazem, doradcą w sprawach sercowych. Po nocy którą to Robert spędził z malarką, ta znika zostawiając wianuszek fiołkowego zapachu, poczyna ją szukać, pytać, ze zdziwieniem i niedowierzaniem odkrywa że takowa osoba nie przebywa w tym samym sanatorium, że pokój który jakoby miał być Iwony - nie istnieje. Co się wydarzyło że Robert zaczął gubić się w domysłach, jawa, przemęczenie, zbiegając ze schodów - z nich spadł. Z wielką gracją przenosi się w świat snu, który ukazuje mu Iwonę, jako Lilith która pokochała Boga, pragnęła go tak bardzo że ten ulepił dla niej Adama, jednak Lilith odrzuca brutalnego, silnego mężczyznę który był i sobkiem który patrzył na własne potrzeby wystawiając je na pierwsze i najważniejsze miejsce, mając za nic delikatność, elokwentność dziewczyny. Ta cierpiąca katusze, uciekała w ramiona Boga który odszedł dnia pewnego, a ta nie mogąc pogodzić się z odrzuceniem, z miłości wpadła w otchłań diabła który notabene był bratem samego Najwyższego. Adam oczywiście spotkał swoją Ewę, która jak to kobieta potrafi najlepiej, najłatwiej pokusiła mężczyznę, okazując ją w świetle doskonałości. Kiedy Robert odzyskuje przytomność, zostaje otoczony pomocą lekarki Małgorzaty, z którą coraz bardziej zaczyna się wiązać, spotykać, rozmawiać, co z tego że większość czasu odbywał w podróży w głowie, prowadząc dialogi z delikatnymi ustami, dłońmi, kiedy marzenie stało się słowem a to przeistoczyło się w ciało, dając nadzieję i wiarę na to że jutro dla tych dwojga nadejdzie.
Powieść z intrygą w tle, zwodnicza, tajemnicza, magiczna, proza o miłości z przeplataną fantazją, magiczna, delikatna a jednocześnie transowa, poruszająca w regiony polszczyzny, wzruszająca a jednak tak naturalna jak wiosna która nadejść musi po długiej zimie. Powieść jest jak dmuchawiec utkany z młodzieńczych pasji, wzlotów, tylko ta proza potrafi głośno walnąć o ziemię. Czytając wcześniej ; Baśń o wężowym sercu. Albo wtóre słowo o Jakubie Szeli ; miałam wrażenie fantazji, powieści tak odrealnionej że tylko Rak mógł ją stworzyć. Tutaj mamy wszelką podstawę twierdzić że ten debiut udowodnił jaki talent do błąkania w przestworzach ma autor. Polecam Wam tę miłosną igraszkę splecioną ze słów.
'' Może to jest jedno z tych napisanych praw świata, o których się nigdy nie mówi, a które uświadamiamy sobie w samotności nad ranem. To prawo mówi, że kocha się tylko jedną osobę w życiu, tak jak jest jedna matka i jeden ojciec, i jeden Bóg, jedno życie, i jeden język, którym mówi się od dzieciństwa, i w ogóle wszystko, co ważne na świecie, jest tylko jedno, jedyne,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to