Wróć na stronę książki

Oceny książki Kocham cię, Lilith

Średnia ocen
6,6 / 10
303 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
321
294

Na półkach:

Kristo - krótko.
Ta książka zwodzi czytelnika, gra z jego percepcją i w pewnym momencie zaczyna stanowić to jej wadę. To tak, jakby ktoś wam opowiadał, co było na wakacjach i nagle dodał, ze opowiada swój sen. Momentalnie traci się zainteresowanie takim rozmówcą i jego opowieścią. Plusem powieści jest precyzyjna konstrukcja, język i smakowite opisy okolic Rymanowa. Sprawdzałem z mapą - wszystko (prawie się zgadza), Jeruzalem byłoby koło Medzilaborców słowackich, z których pochodzi Warchol. Kuracjusz Robert zajeżdżający do uzdrowiska, do "Iwony"/"Małgorzaty", jest babiarzem - romantykiem, można podejrzewać, ze to alter-ego autora? Można mu kibicować, wręcz trzeba, bo na nim opiera się cała fabuła.
Minusem są nazbyt rozbudowane fantasmagorie i ocierające się o zły smak opisy masturbacyjne. Mniej sprawny pisarz poległby pod gruzami własnego debiutu, jednak Rakowi się udało wywinąć z licznych pułapek. Na koniec jednak czytelnik zostaje z głupią miną a bohater-kuracjusz wraca do Lublina jak gdyby nigdy nic. No satisfaction.

Kristo - krótko.
Ta książka zwodzi czytelnika, gra z jego percepcją i w pewnym momencie zaczyna stanowić to jej wadę. To tak, jakby ktoś wam opowiadał, co było na wakacjach i nagle dodał, ze opowiada swój sen. Momentalnie traci się zainteresowanie takim rozmówcą i jego opowieścią. Plusem powieści jest precyzyjna konstrukcja, język i smakowite opisy okolic Rymanowa....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2654
105

Na półkach:

To jedna z tych książek, których jest całkiem sporo we współczesnej polskiej literaturze. Trudno określić, czym są. Czy literaturą piękną, czy gniotem udającym literaturę piękną. Takie pisanie było całkiem modne na początku lat 2000. Może ta się brzydko zestarzała, a może była już podstarzała od początku. Pewna giętkość językowa miała kryć braki powieści. Albo zakrywać całkowitą pustkę.

I co tutaj mamy, w "Kocham cię, Lilith"? Mamy fragmenty, nazwijmy je, "rzeczywiste" i "nierzeczywiste". Oczywiście łatwo jednych od drugich odróżnić nie można, no cóż, to też było modne. Ale mimo to wyraźnie widać, które momenty są "popłynięte" a które - jako tako - trzymają się rzeczywistości.

No i jak wypadają fragmenty "rzeczywiste"? Blado. Niezdarnie. Niezgrabnie. Tam gdzie miał być żart, nieśmiesznie. Tam gdzie celem było błyśnięcie erudycją, ciętym zdaniem - świeciła, ale żenada. Ok, ale powiedzmy sobie szczerze: to debiut, to się wyrobi, może już się wyrobiło.

A fragmenty "nierzeczywiste"? Olaboga. Lubię, jak coś złego dzieje się z rzeczywistością, nie mam nic przeciwko, gdy brud, krew i wydzieliny ciała leja się gęsto. Ale tutejszy "odjazd" był majaczeniem erotomana. Czy jest coś złego w majaczeniu erotomana? Niech sobie majaczy, ale niech się streszcza; jak majaczy długo, a język zamienia się tylko w ornament do opisywania seksualnych fantazji, to może lepiej jednak włączyć albo poczytać jakieś porno. Mnie to majaczenie nudziło, strasznie, strasznie, nudziło.

Czy język był ładny? Może i był, ale nie czułam w tym sensu poza byciem - no właśnie - ornamentem dla samego ornamentu. Nie czułam tu świeżości, przepływu. Aż rozbolała mnie głowa od tego zastoju.

Może to po prostu proza nie dla mnie.

To jedna z tych książek, których jest całkiem sporo we współczesnej polskiej literaturze. Trudno określić, czym są. Czy literaturą piękną, czy gniotem udającym literaturę piękną. Takie pisanie było całkiem modne na początku lat 2000. Może ta się brzydko zestarzała, a może była już podstarzała od początku. Pewna giętkość językowa miała kryć braki powieści. Albo zakrywać...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
187
71

Na półkach:

Książka była dla mnie lekkim zaskoczeniem. Początek wydał mi się bardzo przeciętny, wręcz nudnawy, zwłaszcza mocno rozbudowane sceny erotyczne. Jednak od pewnego momentu, gdy realizm zaczął się mieszać ze snem i magią, poczułam, że powieść wciąga mnie coraz bardziej. Nawet rozbuchana erotyka i trochę przedmiotowe podejście do kobiet (także tych ubóstwianych, dosłownie też!) była łatwiejsza w odbiorze w takim oniryczno, - biblijno - baśniowym sosie. W sumie zdecydowanie warte polecenia, ale tylko dla osób, które lubią takie klimaty

Książka była dla mnie lekkim zaskoczeniem. Początek wydał mi się bardzo przeciętny, wręcz nudnawy, zwłaszcza mocno rozbudowane sceny erotyczne. Jednak od pewnego momentu, gdy realizm zaczął się mieszać ze snem i magią, poczułam, że powieść wciąga mnie coraz bardziej. Nawet rozbuchana erotyka i trochę przedmiotowe podejście do kobiet (także tych ubóstwianych, dosłownie też!)...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to