Za mną „O krok”, siódma już powieść z cyklu „Kurt Wallander” pióra nieżyjącego już niestety klasyka szwedzkiego kryminału Henninga Mankella (1948-2015). Sympatyczny, choć może niezbyt przystojny, protagonista to szwedzki policjant od zabójstw, który pozytywne odczucia wzbudza chyba nie tylko we mnie, lecz i u wielu innych, o czym świadczy niesłabnąca popularność tego cyklu, choć muszę zaznaczyć, iż w innych gatunkach, poza kryminałem, Mankell też pokazuje klasę, być może jeszcze bardziej spektakularną (np. „Comedia Infantil”).
Trafiłem na audiobook z głosem Leszka Teleszyńskiego na podstawie wydania drukiem Wyd. W.A.B., Warszawa 2006 nagrany w 2007 przez Zakład Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych w Warszawie. Lektor jak zwykle na poziomie, a sama powieść?
Tym razem Wallander zmierzy się z seryjnym mordercą w amerykańskim stylu. W dodatku pewne nici dochodzenia faktycznie będą sięgać za ocean. Jeśli interesuje Was tylko intryga kryminalna, to „O krok” stanowi zamkniętą całość. Jednak w pozostałych aspektach, nie tylko dziejów głównego bohatera i jego znajomych, ale również poważnie potraktowanej warstwie obyczajowej, powieść stanowi tylko jeden z elementów dłuższej historii będącej niebanalną konstrukcją fabularną, niemalże jednoosobową sagą, gdyż choć spina ją Wallander, to inne postacie, całe ich pokolenia, przewijają się i przemijają. No i rzecz, która dla mnie jest szczególnie cenna, czyli możliwość śledzenia nie tylko starzenia się protagonisty, lecz i tego, jak przez lata zmieniała się Szwecja i Szwedzi, ich stosunek do świata, no i oczywiście jak ewoluowały poglądy autora i perspektywa, z której dokonywał oglądu rzeczywistości. Niektóre szczegóły szwedzkich realiów naprawdę zadziwiają, jak na przykład socjalne warunki pracy policji (choćby stołówka w komendzie w niedużym w końcu Ystad). Oczywiście, że trzeba brać poprawkę na licentia poetica. Jeśli traktować wszystko dosłownie, to Mankell przesadza wyraźnie w kwestii skuteczności tłumików do broni palnej, ale to raczej błąd wynikający z treści kreowanych przez film i potęgi ich wpływu na świadomość społeczną, niż autorskie puszczenie wodzom fantazji. No ale, i muszę podkreślić, jest to jedyny zgrzyt, jaki odczułem w trakcie słuchania powieści. No, może jeszcze kilku powtórzeń można było łatwo uniknąć, ale to już sprawa tłumacza i korekty, choć poza tymi szczególikami tłumaczenie również jest bardzo dobre.
Jeśli już jesteśmy przy przekładzie (choć to akurat jest pewnie sprawką marketingowców, nie tłumaczki), to jeśli po poznaniu powieści nie będziecie wiedzieć skąd akurat taki polski tytuł, warto spojrzeć na tytuł oryginału („Steget efter”, anglosaski „One Step Behind”). Niby podobnie, a jednak inaczej. No, ale skoro Polacy lepiej wiedzą od Mickiewicza, co było jego ojczyzną, to co się dziwić, że tak namiętnie innym poprawiają tytuły ich powieści...
Mankell nie idzie w kierunku psychicznej wiwisekcji bohaterów, choć psychiatria ma swój głos w powieści. Z drugiej strony, mocną jej stroną jest to, czego brak w niejednej powieści „psychologicznej”, która koncentruje się na głównych postaciach zapominając o pozostałych, że u szwedzkiego mistrza każda z postaci reaguje indywidualnie, specyficznie, nawet na ten sam lub podobny bodziec, sytuację, wydarzenie. Reasumując - świetnie się tego słucha, zwłaszcza gdy poznajemy powieści według chronologii świata przedstawionego, która na szczęście jest tą samą, co kolejność ich publikacji. Gorąco polecam.
Za mną „O krok”, siódma już powieść z cyklu „Kurt Wallander” pióra nieżyjącego już niestety klasyka szwedzkiego kryminału Henninga Mankella (1948-2015). Sympatyczny, choć może niezbyt przystojny, protagonista to szwedzki policjant od zabójstw, który pozytywne odczucia wzbudza chyba nie tylko we mnie, lecz i u wielu innych, o czym świadczy niesłabnąca popularność tego cyklu,...
Najbardziej krwawy z kryminałów Mankella. Chociaż akcja, jak zwykle u tego pisarza, rozkręca się bardzo wolno, po stu pięćdziesięciu stronach następuje dość gwałtowne przyspieszenie. Jeśli dopiero zaczynacie Mankella – „O krok” jest znakomite na początek.
Schemat jest już znany i wypróbowany – w spokojne życie Ystad nagle wkracza zbrodniarz, który odrywa policjantów od chwytania drobnych złodziejaszków. Ale ten morderca jest potworem, jakiego Mankell nie kreował nigdy wcześniej – jest irracjonalnym, czystym złem, nad którym nie ma nawet jak się pochylić. Nie doświadczył w dzieciństwie destrukcyjnej dla psychiki przemocy, nie przeżył głębokiej osobistej tragedii, nie ma żadnej oczywistej choroby psychicznej – ma stabilną sytuację zawodową i osobistą. Czego nie można powiedzieć o ystadzkich policjantach.
Kurt Wallander staje się coraz bardziej samotny. Ma prawie pięćdziesiąt lat, jest rozwodnikiem, córka dorosła i wyprowadziła się już lata temu, a niedawno umarł jego ojciec. Do tego rozpadł się związek z Bajbą Liepą. Wallander musi zmierzyć się z mordercą, chociaż sam nie ma pojęcia, w jakim kierunku zmierza życie. Wydaje się, że w dosyć beznadziejnym.
Po raz pierwszy śledztwo uderza tak mocno w ystadzką komendę. Ginie jeden z policjantów. Szwedzkie społeczeństwo staje się coraz brutalniejsze, a Wallander nie najmniejszego pomysłu, jak temu zaradzić. Mankell jest wiernym kronikarzem rozpadu idealnego (zwłaszcza w oczach obcokrajowców) społeczeństwa. Rosnące wykluczenie coraz większych grup nie prowadzi do niczego dobrego, wręcz przeciwnie, przeradza się w gniew i agresję. Mankell nie wie, jak zatrzymać ten proces.
Wszystko, co mógł zrobić Mankell jako pisarz, to powołać do życia zwykłego człowieka, który będzie razem z nim i z czytelnikami przyglądał się temu zmieniającemu światu. I to mu się udało, także w tej powieści.
https://pannazu.wordpress.com
Najbardziej krwawy z kryminałów Mankella. Chociaż akcja, jak zwykle u tego pisarza, rozkręca się bardzo wolno, po stu pięćdziesięciu stronach następuje dość gwałtowne przyspieszenie. Jeśli dopiero zaczynacie Mankella – „O krok” jest znakomite na początek.
Schemat jest już znany i wypróbowany – w spokojne życie Ystad nagle wkracza zbrodniarz, który odrywa policjantów od...
Polecam całą serię kryminałów Autora .Oprócz akcji -które tak lubimy w tego typu książkach jest też wątek obyczajowy.Czasem także bardzo trafna puenta ,że tak powiem odnośnie naszych czasów.Zdecydowanie przyjemnością jest towarzyszyć Kurtowi Wallanderowi .A autor pisze tak ,ż jestem ciekawa wszystkich jego ksiązek.
Polecam całą serię kryminałów Autora .Oprócz akcji -które tak lubimy w tego typu książkach jest też wątek obyczajowy.Czasem także bardzo trafna puenta ,że tak powiem odnośnie naszych czasów.Zdecydowanie przyjemnością jest towarzyszyć Kurtowi Wallanderowi .A autor pisze tak ,ż jestem ciekawa wszystkich jego ksiązek.
Siódma część serii o komisarzu Wallanderze. Chyba najtragiczniejsza ze wszystkich. Tym razem okrutne i zagadkowe morderstwa, na ośmiorgu młodych ludziach oraz na komisarzu policji Svedbergu. Znów brak motywu, bark powiązań, za to morderca osiągnął niesamowitą biegłość w zacieraniu śladów. Kamufluje się tak, że prawie do końca nie sposób ustalić jego nazwiska. A gdy Wallander już to ustali, nie sposób dojść, jakimi motywami się kierował. Brak w tym logiki, więc podejrzewa się, że zbrodnie to dzieło nieobliczalnego szaleńca. Ale to za łatwe objaśnienie. Suspens za suspensem, napięcie nie schodzi ani na chwilę. Zabójca rzeczywiście wyprzedza pościg o krok. Bardzo dobrze się czyta. Polecam!
Siódma część serii o komisarzu Wallanderze. Chyba najtragiczniejsza ze wszystkich. Tym razem okrutne i zagadkowe morderstwa, na ośmiorgu młodych ludziach oraz na komisarzu policji Svedbergu. Znów brak motywu, bark powiązań, za to morderca osiągnął niesamowitą biegłość w zacieraniu śladów. Kamufluje się tak, że prawie do końca nie sposób ustalić jego nazwiska. A gdy...
Nie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Jedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
Nie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Jedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
Znam Wallandera ze świetnego, klimatycznego (jak przystało na skandynawski kryminał) serialu i trochę bałam się zabierać za książkę. Nie chciałam zepsuć sobie wrażeń z filmu, trochę bałam się, że trafię na historię, którą zbyt dobrze pamiętam, no i nie chciałam rozczarować się literackim oryginałem.
Szczęśliwie nic z tego się nie wydarzyło i z pewnością sięgnę po kolejne tomy z zagadkami rozwiązywanymi przez komisarza Wallandera.
Bez wchodzenia w szczegóły - „O krok” to świetnie napisany, mięsisty kryminał, może nie aż tak mroczny jak jego filmowa adaptacja, ale za to ze świetnie narysowaną postacią starzejącego się policjanta wydziału kryminalnego.
Fabuła, język, bohater, który jest jakiś (w odróżnieniu od nijakich albo powielanych od kalki zniszczonych życiem genialnych alkoholików) to główne i niezaprzeczalne atuty książki.
Miła i odświeżająca odskocznia od tego, co teraz produkowane jest na akord i z rozpędu wciąż nazywane powieściami kryminalnymi.
Znam Wallandera ze świetnego, klimatycznego (jak przystało na skandynawski kryminał) serialu i trochę bałam się zabierać za książkę. Nie chciałam zepsuć sobie wrażeń z filmu, trochę bałam się, że trafię na historię, którą zbyt dobrze pamiętam, no i nie chciałam rozczarować się literackim oryginałem.
Szczęśliwie nic z tego się nie wydarzyło i z pewnością sięgnę po kolejne...
Mankel jest niezawodny.Dawno nic nie czytałam jego i nagle wpadła mi w ręce ta książka i kolejny strzał w dziesiątkę.Komisarz Walander jest nie do zdarcia ,lubie jego przywary,czasami niechlujstwo i niesamowitą dociekliwość i nieustępliwość mimo przeciwności. Współpracuje z równie pracowitymi i nieustepliwymi policjantami. Wszyscy oni traktują swoją pracę jak misję choć mają czesto ochotę ją rzucić...
Mankel jest niezawodny.Dawno nic nie czytałam jego i nagle wpadła mi w ręce ta książka i kolejny strzał w dziesiątkę.Komisarz Walander jest nie do zdarcia ,lubie jego przywary,czasami niechlujstwo i niesamowitą dociekliwość i nieustępliwość mimo przeciwności. Współpracuje z równie pracowitymi i nieustepliwymi policjantami. Wszyscy oni traktują swoją pracę jak misję choć...
Powrót sentymentalny do autora uwielbianego przed laty. Kryminał skandynawski w jednej ze swych lepszych odsłon. Ciekawie, bardzo realistycznie co niektórych, a być może wielu znudzi i zniechęci bo prawdziwe śledztwo to rzadko gnająca na złamanie karku górska kolejka, raczej powolne, mozolne dreptanie krok po kroczku. U Mankella nie jest to bezmyślne tupanie w miejscu, ale dreptanie bardzo owocne choć czasem te owoce rodzą się w bólu i mozole. Nie jest sensacyjnie, wir emocjonalny nie zwala z nóg, brutalność zdarzeń nie ogłusza więc z pewnością nie jest to pozycja dla miłośników rwącej akcji, ostrych działań i ociekającej krwią makabreski. Spokojna, trochę powolna, ale intrygująca powieść śledczo-detektywistyczna ze zręcznie wkomponowanym, nie przebudowanym wątkiem obyczajowym.
Powrót sentymentalny do autora uwielbianego przed laty. Kryminał skandynawski w jednej ze swych lepszych odsłon. Ciekawie, bardzo realistycznie co niektórych, a być może wielu znudzi i zniechęci bo prawdziwe śledztwo to rzadko gnająca na złamanie karku górska kolejka, raczej powolne, mozolne dreptanie krok po kroczku. U Mankella nie jest to bezmyślne tupanie w miejscu,...
Może tylko jeden wątek razi naiwnością i wydaje się zupełnie niepotrzebny: sprawa tego, co Wallanderowi powiedział Westin, a czego Wallander nie mógł sobie przypomnieć, więc prosił Westina, żeby mu przypomniał, a Westin nie mógł sobie przypomnieć, a że Wallander nadał nie pamiętał, to się sfrustrował i Westin też się frustrował, że nie może Wallanderowi pomóc.
Brzmi głupawo? I takie jest w istocie.
Smakowita. Przyciąga, wciąga i nie wypuszcza.
Może tylko jeden wątek razi naiwnością i wydaje się zupełnie niepotrzebny: sprawa tego, co Wallanderowi powiedział Westin, a czego Wallander nie mógł sobie przypomnieć, więc prosił Westina, żeby mu przypomniał, a Westin nie mógł sobie przypomnieć, a że Wallander nadał nie pamiętał, to się sfrustrował i Westin też się...
Pierwszy raz sięgnęłam po dzieło tego autora. Bardzo zacne. Pokazuje, ze za prawdziwym śledztwem , stoją mozolne małe czynności. Trochę zbyt dużo było tutaj powoływania się głównego śledczego na to co inni mówili, to naprowadzało go na trop... no i te litry kawy które wypijają, po ścianach bym chodziła, już nie mówić o stanie serca :P ciekawe też spojrzenie na społeczeństwo lat 90 w Szwecji, trawa jest zawsze bardziej zielona gdzie indziej.. państwa skandynawskie również borykają ze swoimi problemami, nie ma co tak ich gloryfikować. Zbyt mało jak dla mnie analizy zabójcy.. jego myśli, poczynań, tego czym się kierował... a może nic głębszego za tym nie stało, po prostu tylko zło w czystej postaci. Zawód był w scenie rozliczenia się z zabójcą, myślałam, ze będzie trwało dłużej :P chyba najdłuższy kryminał jaki kiedykolwiek czytałam - 500 stron!!! Polecam oczywiście, ale nie zaczarował mnie aż tak bym się sięgnęła po coś więcej tego autora. Na tej jednej pozycji się skończy.
Pierwszy raz sięgnęłam po dzieło tego autora. Bardzo zacne. Pokazuje, ze za prawdziwym śledztwem , stoją mozolne małe czynności. Trochę zbyt dużo było tutaj powoływania się głównego śledczego na to co inni mówili, to naprowadzało go na trop... no i te litry kawy które wypijają, po ścianach bym chodziła, już nie mówić o stanie serca :P ciekawe też spojrzenie na społeczeństwo...
Świetny kolejny tom z Wallanderem. Śmierć policjanta, trudne dochodzenie, słabości Kurta i tło społeczne Szwecji - Mankell w pełnej krasie. Akcja książki jest bardzo dynamiczne, więc czyta się szybko i z przyjemnością.
Świetny kolejny tom z Wallanderem. Śmierć policjanta, trudne dochodzenie, słabości Kurta i tło społeczne Szwecji - Mankell w pełnej krasie. Akcja książki jest bardzo dynamiczne, więc czyta się szybko i z przyjemnością.
Powrót do Mankella po kilkuletniej przerwie. Zawsze odbierałam styl tego pisarza, jako bardzo spokojny, a w pewnym sensie nawet delikatny. Mankell nie widzi powodu by otaczać zło mnóstwem krzykliwych i przerażających określeń, w których w końcu ginie jego istota. Zbrodnia jest zbrodnia nawet bez ćwiartowania ciała i oblewania ścian krwią. Ta prostota zła sprawia, że staje się ono bardzo realne, prawdziwe i poruszające.
Według mnie „O krok” jest jedną z najciekawszych książek Mankella pod względem fabuły. Powieść jest dobrze skonstruowana, utrzymuje uwagę czytelnika. Tempo akcji nie jest szybkie, ale w moim odczuciu idealnie wpasowuje się w styl powieści.
Nie jestem przekonana czy powieści Mankella z Kurtem Wallanderem można zaliczyć do kryminałów. Dla mnie to raczej powieści społeczno – obyczajowe, których główny bohater wykonuje zawód policjanta. Myślę, ze w zalewie kryminałów i thrillerów o coraz bardziej kuriozalnej i niewiarygodnej treści książki Mankella mogą być ciekawą odmianą. Bronią się one mocnym osadzeniem fabuły w rzeczywistości, dobrym, nieprzesadzonym stylem i solidnym warsztatem pisarskim.
Powrót do Mankella po kilkuletniej przerwie. Zawsze odbierałam styl tego pisarza, jako bardzo spokojny, a w pewnym sensie nawet delikatny. Mankell nie widzi powodu by otaczać zło mnóstwem krzykliwych i przerażających określeń, w których w końcu ginie jego istota. Zbrodnia jest zbrodnia nawet bez ćwiartowania ciała i oblewania ścian krwią. Ta prostota zła sprawia, że staje...
Kolejna odsłona przygód Kurta Wallandera budzi moje mieszane uczucia. Z jednej strony nie mam żadnych uwag co do treści związanej ze śledztwem (i to nie byle jakim, bo najpierw ginie policjant, a potem okazuje się, że zaginięcie trójki młodych ludzi to nie wypad gdzieś w Europę, ale dobrze zaplanowane morderstwo). Praca policji, wysiłki ponad ludzkie siły całej zaangażowanej w dochodzenie ekipy, by przekopać się przez mnóstwo papierów, dokumentów, fałszywych tropów i wątpliwych poszlak, a na sam koniec umiejętnie powiązać pojedyncze elementy układanki i dojść do sprawcy opisana jest z najdrobniejszymi szczegółami. I co najważniejsze: jest ciekawie opisana.
Gorzej z filozoficznymi dywagacjami Kurta Wallandera odnośnie coraz powszechniejszych aktów przemocy w szwedzkim społeczeństwie, zgnilizny fundamentów społecznego porządku, niekorzystnych zmian, coraz wyraźniejszego podziału pomiędzy bogatymi, a biednymi, bezcelowości walki ze złem i w ogóle bezsensu egzystencji na tym łez padole. Wprawdzie wątek ten pojawiał się już wcześniej, ale mam wrażenie, że w tej części jest wcale nie mniej ważny niż pogoń za zbrodniarzem. I szczerze mówiąc: mocno nużący, bo ileż razy można czytać, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej?... Tym bardziej, że jak to w którymś momencie zauważa sam komisarz: „Szwedzcy politycy są w większości bez skazy, związki zawodowe nie są kontrolowane ani przez mafię, ani przez triadę. Szwedzcy właściciele firm nie muszą nosić przy sobie broni, strajkujący robotnicy rzadko bywają bici pałkami”. Więc może nie jest to idealny kraj, ale który takim można nazwać?, no i są to słowa, których nie można powiedzieć o dziesiątkach innych miejsc na świecie. Zamiast więc smęcić, poradziłabym mu zakasanie rękawów i zabranie się do robienia „swojego”. Bo na zmiany społeczne nie mamy wielkiego wpływu, ale żadne zmiany nie powinny nieść ze sobą zgody na popełnianie przestępstw i krzywdzenie innych.
Sumarycznie: byłoby lepiej, jakby autor bardziej się skupił na wątku kryminalnym, a darował sobie częste wstawki o upadku wszelkich wartości.
Kolejna odsłona przygód Kurta Wallandera budzi moje mieszane uczucia. Z jednej strony nie mam żadnych uwag co do treści związanej ze śledztwem (i to nie byle jakim, bo najpierw ginie policjant, a potem okazuje się, że zaginięcie trójki młodych ludzi to nie wypad gdzieś w Europę, ale dobrze zaplanowane morderstwo). Praca policji, wysiłki ponad ludzkie siły całej...
Zmordowany okrutnie cukrzycą, zmęczeniem, bezsennością i niepowodzeniami, nasz stary przyjaciel, komisarz Wallander rozwiązuje zagadki kilku morderstw, w tym przyjaciela. Idzie mu ciężko, zbiera po ryju (czasem oddaje), ale w ostatecznym rozrachunku jest górą. Swoja drogą jak parszywą motywacją bywa zazdrość.
Zmordowany okrutnie cukrzycą, zmęczeniem, bezsennością i niepowodzeniami, nasz stary przyjaciel, komisarz Wallander rozwiązuje zagadki kilku morderstw, w tym przyjaciela. Idzie mu ciężko, zbiera po ryju (czasem oddaje), ale w ostatecznym rozrachunku jest górą. Swoja drogą jak parszywą motywacją bywa zazdrość.
Mankell w pełnej krasie: czyta się w jedną noc, inaczej człowiek oszaleje, jeżeli nie dowie się jak Kurt Wallander rozwiązuje zagadkę, kto jest sprawcą. Autor stworzył po raz kolejny wspaniały klimat - to jego znak firmowy. Pesymistycznie, surowo, smutno, bez znieczulenia. I nie chodzi tu o opisy oraz pomysły na zbrodnie, choć i tu nie zawodzi z kolejnymi sceneriami i kombinacjami, ale o to przytłaczające poczucie samotności, tęsknoty, pustki rozległej jak szwedzki krajobraz. Jeżeli są relacje między ludźmi to zadaniowe, przejściowe, naskórkowe albo niezrealizowane. Kurt swoją dzielność bierze z poczucia przyzwoitości, odpowiedzialności, przekuwa beznadzieję na wyzwanie rzucone losowi, samemu sobie? Pojawia się także motyw starzenia się, choroby, fizycznego zmęczenia z którym policjant zmaga się w każdej niemal chwili a my , jakże chętnie, męczymy się razem z nim. Nie ma patosu, akcji, zwycięstw- jest harówka, niedospanie, wyludnione uliczki nocnego miasteczka, wątpliwości i litry kawy, przez co czujemy trud śledztwa. Polecam, żeby poczuć tę gorycz, bezsilność człowieka wobec pewnych sytuacji a zarazem siłę Kurta , który jest jak morska fala- konsekwentnie robi swoje.
Mankell w pełnej krasie: czyta się w jedną noc, inaczej człowiek oszaleje, jeżeli nie dowie się jak Kurt Wallander rozwiązuje zagadkę, kto jest sprawcą. Autor stworzył po raz kolejny wspaniały klimat - to jego znak firmowy. Pesymistycznie, surowo, smutno, bez znieczulenia. I nie chodzi tu o opisy oraz pomysły na zbrodnie, choć i tu nie zawodzi z kolejnymi sceneriami i...
Chyba najlepsza z przeczytanych przeze mnie książek o Wallanderze. Bardzo ciekawa intryga, pasjonujące śledztwo i interesujący, niejednoznaczni bohaterowie. Zakończenie powala.
Chyba najlepsza z przeczytanych przeze mnie książek o Wallanderze. Bardzo ciekawa intryga, pasjonujące śledztwo i interesujący, niejednoznaczni bohaterowie. Zakończenie powala.
To moje drugie podejście do kryminału Henninga Mankella. Pierwsze, kilkanaście lat temu do "Psów z Rygi", wspominam jako spore rozczarowanie. Teraz było lepiej, ale bynajmniej nie rewelacyjnie.
Na plus na pewno główny bohater. Komisarz Wallander boryka się ze swoimi przypadłościami (cukrzyca, wiek, waga) i zmęczeniem, ma problemy z pamięcią, popełnia błędy, ale jest przez to prawdziwy i mu kibicujemy. Zagadka się logicznie broni (z paroma drobnymi uwagami). Realia pracy śledczych z wydziału kryminalnego policji też są - mam wrażenie - oddane dość wiernie (ogrom tej całej "dłubaniny" - dzwonienie, szukanie w rejestrach, itp.).
A co na minus? Paradoksalnie - to, co jest zaletą, okazuje się jednocześnie wadą powieści. Owe wiernie oddane realia sprawiają bowiem, że książkę trudno "połknąć". Kilka razy przy czytaniu dopadało mnie znużenie. Ograniczenia Wallandera związane z chorobą nadają mu ludzkiego wymiaru, ale jednocześnie autor zdecydowanie przesadza i denerwuje, jeśli chodzi o częstotliwość opisów oddawania moczu (choć to i tak postęp w porównaniu z "Psami z Rygi" i nieszczęsną sceną z koszem w archiwum - chyba nie będą już nigdy w stanie jej "odprzeczytać"). Dodatkowo finał wydał mi się zbyt naciągany (który to już z kolei autor wysyła policjanta bez broni w pogoń za uzbrojonym złoczyńcą?), a epilog w takim kształcie - niepotrzebny.
Wychodzi mi mocna "szóstka".
To moje drugie podejście do kryminału Henninga Mankella. Pierwsze, kilkanaście lat temu do "Psów z Rygi", wspominam jako spore rozczarowanie. Teraz było lepiej, ale bynajmniej nie rewelacyjnie.
Na plus na pewno główny bohater. Komisarz Wallander boryka się ze swoimi przypadłościami (cukrzyca, wiek, waga) i zmęczeniem, ma problemy z pamięcią, popełnia błędy, ale jest przez...
Za mną „O krok”, siódma już powieść z cyklu „Kurt Wallander” pióra nieżyjącego już niestety klasyka szwedzkiego kryminału Henninga Mankella (1948-2015). Sympatyczny, choć może niezbyt przystojny, protagonista to szwedzki policjant od zabójstw, który pozytywne odczucia wzbudza chyba nie tylko we mnie, lecz i u wielu innych, o czym świadczy niesłabnąca popularność tego cyklu, choć muszę zaznaczyć, iż w innych gatunkach, poza kryminałem, Mankell też pokazuje klasę, być może jeszcze bardziej spektakularną (np. „Comedia Infantil”).
Trafiłem na audiobook z głosem Leszka Teleszyńskiego na podstawie wydania drukiem Wyd. W.A.B., Warszawa 2006 nagrany w 2007 przez Zakład Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych w Warszawie. Lektor jak zwykle na poziomie, a sama powieść?
Tym razem Wallander zmierzy się z seryjnym mordercą w amerykańskim stylu. W dodatku pewne nici dochodzenia faktycznie będą sięgać za ocean. Jeśli interesuje Was tylko intryga kryminalna, to „O krok” stanowi zamkniętą całość. Jednak w pozostałych aspektach, nie tylko dziejów głównego bohatera i jego znajomych, ale również poważnie potraktowanej warstwie obyczajowej, powieść stanowi tylko jeden z elementów dłuższej historii będącej niebanalną konstrukcją fabularną, niemalże jednoosobową sagą, gdyż choć spina ją Wallander, to inne postacie, całe ich pokolenia, przewijają się i przemijają. No i rzecz, która dla mnie jest szczególnie cenna, czyli możliwość śledzenia nie tylko starzenia się protagonisty, lecz i tego, jak przez lata zmieniała się Szwecja i Szwedzi, ich stosunek do świata, no i oczywiście jak ewoluowały poglądy autora i perspektywa, z której dokonywał oglądu rzeczywistości. Niektóre szczegóły szwedzkich realiów naprawdę zadziwiają, jak na przykład socjalne warunki pracy policji (choćby stołówka w komendzie w niedużym w końcu Ystad). Oczywiście, że trzeba brać poprawkę na licentia poetica. Jeśli traktować wszystko dosłownie, to Mankell przesadza wyraźnie w kwestii skuteczności tłumików do broni palnej, ale to raczej błąd wynikający z treści kreowanych przez film i potęgi ich wpływu na świadomość społeczną, niż autorskie puszczenie wodzom fantazji. No ale, i muszę podkreślić, jest to jedyny zgrzyt, jaki odczułem w trakcie słuchania powieści. No, może jeszcze kilku powtórzeń można było łatwo uniknąć, ale to już sprawa tłumacza i korekty, choć poza tymi szczególikami tłumaczenie również jest bardzo dobre.
Jeśli już jesteśmy przy przekładzie (choć to akurat jest pewnie sprawką marketingowców, nie tłumaczki), to jeśli po poznaniu powieści nie będziecie wiedzieć skąd akurat taki polski tytuł, warto spojrzeć na tytuł oryginału („Steget efter”, anglosaski „One Step Behind”). Niby podobnie, a jednak inaczej. No, ale skoro Polacy lepiej wiedzą od Mickiewicza, co było jego ojczyzną, to co się dziwić, że tak namiętnie innym poprawiają tytuły ich powieści...
Mankell nie idzie w kierunku psychicznej wiwisekcji bohaterów, choć psychiatria ma swój głos w powieści. Z drugiej strony, mocną jej stroną jest to, czego brak w niejednej powieści „psychologicznej”, która koncentruje się na głównych postaciach zapominając o pozostałych, że u szwedzkiego mistrza każda z postaci reaguje indywidualnie, specyficznie, nawet na ten sam lub podobny bodziec, sytuację, wydarzenie. Reasumując - świetnie się tego słucha, zwłaszcza gdy poznajemy powieści według chronologii świata przedstawionego, która na szczęście jest tą samą, co kolejność ich publikacji. Gorąco polecam.
źródło: https://www.goodreads.com/user/show/98941868?ref=nav_profile_l
Za mną „O krok”, siódma już powieść z cyklu „Kurt Wallander” pióra nieżyjącego już niestety klasyka szwedzkiego kryminału Henninga Mankella (1948-2015). Sympatyczny, choć może niezbyt przystojny, protagonista to szwedzki policjant od zabójstw, który pozytywne odczucia wzbudza chyba nie tylko we mnie, lecz i u wielu innych, o czym świadczy niesłabnąca popularność tego cyklu,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujący kryminał.
Interesujący kryminał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej krwawy z kryminałów Mankella. Chociaż akcja, jak zwykle u tego pisarza, rozkręca się bardzo wolno, po stu pięćdziesięciu stronach następuje dość gwałtowne przyspieszenie. Jeśli dopiero zaczynacie Mankella – „O krok” jest znakomite na początek.
Schemat jest już znany i wypróbowany – w spokojne życie Ystad nagle wkracza zbrodniarz, który odrywa policjantów od chwytania drobnych złodziejaszków. Ale ten morderca jest potworem, jakiego Mankell nie kreował nigdy wcześniej – jest irracjonalnym, czystym złem, nad którym nie ma nawet jak się pochylić. Nie doświadczył w dzieciństwie destrukcyjnej dla psychiki przemocy, nie przeżył głębokiej osobistej tragedii, nie ma żadnej oczywistej choroby psychicznej – ma stabilną sytuację zawodową i osobistą. Czego nie można powiedzieć o ystadzkich policjantach.
Kurt Wallander staje się coraz bardziej samotny. Ma prawie pięćdziesiąt lat, jest rozwodnikiem, córka dorosła i wyprowadziła się już lata temu, a niedawno umarł jego ojciec. Do tego rozpadł się związek z Bajbą Liepą. Wallander musi zmierzyć się z mordercą, chociaż sam nie ma pojęcia, w jakim kierunku zmierza życie. Wydaje się, że w dosyć beznadziejnym.
Po raz pierwszy śledztwo uderza tak mocno w ystadzką komendę. Ginie jeden z policjantów. Szwedzkie społeczeństwo staje się coraz brutalniejsze, a Wallander nie najmniejszego pomysłu, jak temu zaradzić. Mankell jest wiernym kronikarzem rozpadu idealnego (zwłaszcza w oczach obcokrajowców) społeczeństwa. Rosnące wykluczenie coraz większych grup nie prowadzi do niczego dobrego, wręcz przeciwnie, przeradza się w gniew i agresję. Mankell nie wie, jak zatrzymać ten proces.
Wszystko, co mógł zrobić Mankell jako pisarz, to powołać do życia zwykłego człowieka, który będzie razem z nim i z czytelnikami przyglądał się temu zmieniającemu światu. I to mu się udało, także w tej powieści.
https://pannazu.wordpress.com
Najbardziej krwawy z kryminałów Mankella. Chociaż akcja, jak zwykle u tego pisarza, rozkręca się bardzo wolno, po stu pięćdziesięciu stronach następuje dość gwałtowne przyspieszenie. Jeśli dopiero zaczynacie Mankella – „O krok” jest znakomite na początek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSchemat jest już znany i wypróbowany – w spokojne życie Ystad nagle wkracza zbrodniarz, który odrywa policjantów od...
Polecam całą serię kryminałów Autora .Oprócz akcji -które tak lubimy w tego typu książkach jest też wątek obyczajowy.Czasem także bardzo trafna puenta ,że tak powiem odnośnie naszych czasów.Zdecydowanie przyjemnością jest towarzyszyć Kurtowi Wallanderowi .A autor pisze tak ,ż jestem ciekawa wszystkich jego ksiązek.
Polecam całą serię kryminałów Autora .Oprócz akcji -które tak lubimy w tego typu książkach jest też wątek obyczajowy.Czasem także bardzo trafna puenta ,że tak powiem odnośnie naszych czasów.Zdecydowanie przyjemnością jest towarzyszyć Kurtowi Wallanderowi .A autor pisze tak ,ż jestem ciekawa wszystkich jego ksiązek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSiódma część serii o komisarzu Wallanderze. Chyba najtragiczniejsza ze wszystkich. Tym razem okrutne i zagadkowe morderstwa, na ośmiorgu młodych ludziach oraz na komisarzu policji Svedbergu. Znów brak motywu, bark powiązań, za to morderca osiągnął niesamowitą biegłość w zacieraniu śladów. Kamufluje się tak, że prawie do końca nie sposób ustalić jego nazwiska. A gdy Wallander już to ustali, nie sposób dojść, jakimi motywami się kierował. Brak w tym logiki, więc podejrzewa się, że zbrodnie to dzieło nieobliczalnego szaleńca. Ale to za łatwe objaśnienie. Suspens za suspensem, napięcie nie schodzi ani na chwilę. Zabójca rzeczywiście wyprzedza pościg o krok. Bardzo dobrze się czyta. Polecam!
Siódma część serii o komisarzu Wallanderze. Chyba najtragiczniejsza ze wszystkich. Tym razem okrutne i zagadkowe morderstwa, na ośmiorgu młodych ludziach oraz na komisarzu policji Svedbergu. Znów brak motywu, bark powiązań, za to morderca osiągnął niesamowitą biegłość w zacieraniu śladów. Kamufluje się tak, że prawie do końca nie sposób ustalić jego nazwiska. A gdy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodobnie jak poprzednie części dobry klimatyczny kryminał skandynawski.
Podobnie jak poprzednie części dobry klimatyczny kryminał skandynawski.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Jedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
Nie będę się rozpisywał. Po prostu lubię książki Henninga Mankella i przeczytałem chyba wszystkie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedne są świetne inne mniej, ale jako całość to doskonała literatura.
....jak to u H.M. - super...
....jak to u H.M. - super...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnam Wallandera ze świetnego, klimatycznego (jak przystało na skandynawski kryminał) serialu i trochę bałam się zabierać za książkę. Nie chciałam zepsuć sobie wrażeń z filmu, trochę bałam się, że trafię na historię, którą zbyt dobrze pamiętam, no i nie chciałam rozczarować się literackim oryginałem.
Szczęśliwie nic z tego się nie wydarzyło i z pewnością sięgnę po kolejne tomy z zagadkami rozwiązywanymi przez komisarza Wallandera.
Bez wchodzenia w szczegóły - „O krok” to świetnie napisany, mięsisty kryminał, może nie aż tak mroczny jak jego filmowa adaptacja, ale za to ze świetnie narysowaną postacią starzejącego się policjanta wydziału kryminalnego.
Fabuła, język, bohater, który jest jakiś (w odróżnieniu od nijakich albo powielanych od kalki zniszczonych życiem genialnych alkoholików) to główne i niezaprzeczalne atuty książki.
Miła i odświeżająca odskocznia od tego, co teraz produkowane jest na akord i z rozpędu wciąż nazywane powieściami kryminalnymi.
Znam Wallandera ze świetnego, klimatycznego (jak przystało na skandynawski kryminał) serialu i trochę bałam się zabierać za książkę. Nie chciałam zepsuć sobie wrażeń z filmu, trochę bałam się, że trafię na historię, którą zbyt dobrze pamiętam, no i nie chciałam rozczarować się literackim oryginałem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczęśliwie nic z tego się nie wydarzyło i z pewnością sięgnę po kolejne...
Mankel jest niezawodny.Dawno nic nie czytałam jego i nagle wpadła mi w ręce ta książka i kolejny strzał w dziesiątkę.Komisarz Walander jest nie do zdarcia ,lubie jego przywary,czasami niechlujstwo i niesamowitą dociekliwość i nieustępliwość mimo przeciwności. Współpracuje z równie pracowitymi i nieustepliwymi policjantami. Wszyscy oni traktują swoją pracę jak misję choć mają czesto ochotę ją rzucić...
Mankel jest niezawodny.Dawno nic nie czytałam jego i nagle wpadła mi w ręce ta książka i kolejny strzał w dziesiątkę.Komisarz Walander jest nie do zdarcia ,lubie jego przywary,czasami niechlujstwo i niesamowitą dociekliwość i nieustępliwość mimo przeciwności. Współpracuje z równie pracowitymi i nieustepliwymi policjantami. Wszyscy oni traktują swoją pracę jak misję choć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo dluższej przerwie przyjemnie było wrócić do Wallandera. Skomplikowane śledztwo, a w tle pytania o kondycję moralną współczesnego społeczeństwa.
Po dluższej przerwie przyjemnie było wrócić do Wallandera. Skomplikowane śledztwo, a w tle pytania o kondycję moralną współczesnego społeczeństwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakoś tak przekombinowana jak dla mnie.
Jakoś tak przekombinowana jak dla mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowrót sentymentalny do autora uwielbianego przed laty. Kryminał skandynawski w jednej ze swych lepszych odsłon. Ciekawie, bardzo realistycznie co niektórych, a być może wielu znudzi i zniechęci bo prawdziwe śledztwo to rzadko gnająca na złamanie karku górska kolejka, raczej powolne, mozolne dreptanie krok po kroczku. U Mankella nie jest to bezmyślne tupanie w miejscu, ale dreptanie bardzo owocne choć czasem te owoce rodzą się w bólu i mozole. Nie jest sensacyjnie, wir emocjonalny nie zwala z nóg, brutalność zdarzeń nie ogłusza więc z pewnością nie jest to pozycja dla miłośników rwącej akcji, ostrych działań i ociekającej krwią makabreski. Spokojna, trochę powolna, ale intrygująca powieść śledczo-detektywistyczna ze zręcznie wkomponowanym, nie przebudowanym wątkiem obyczajowym.
Powrót sentymentalny do autora uwielbianego przed laty. Kryminał skandynawski w jednej ze swych lepszych odsłon. Ciekawie, bardzo realistycznie co niektórych, a być może wielu znudzi i zniechęci bo prawdziwe śledztwo to rzadko gnająca na złamanie karku górska kolejka, raczej powolne, mozolne dreptanie krok po kroczku. U Mankella nie jest to bezmyślne tupanie w miejscu,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSmakowita. Przyciąga, wciąga i nie wypuszcza.
Może tylko jeden wątek razi naiwnością i wydaje się zupełnie niepotrzebny: sprawa tego, co Wallanderowi powiedział Westin, a czego Wallander nie mógł sobie przypomnieć, więc prosił Westina, żeby mu przypomniał, a Westin nie mógł sobie przypomnieć, a że Wallander nadał nie pamiętał, to się sfrustrował i Westin też się frustrował, że nie może Wallanderowi pomóc.
Brzmi głupawo? I takie jest w istocie.
Smakowita. Przyciąga, wciąga i nie wypuszcza.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże tylko jeden wątek razi naiwnością i wydaje się zupełnie niepotrzebny: sprawa tego, co Wallanderowi powiedział Westin, a czego Wallander nie mógł sobie przypomnieć, więc prosił Westina, żeby mu przypomniał, a Westin nie mógł sobie przypomnieć, a że Wallander nadał nie pamiętał, to się sfrustrował i Westin też się...
Wstyd się przyznać, ale to jest moja pierwsza książka tego autora i z pewnością sięgnę po następną.
Wstyd się przyznać, ale to jest moja pierwsza książka tego autora i z pewnością sięgnę po następną.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy raz sięgnęłam po dzieło tego autora. Bardzo zacne. Pokazuje, ze za prawdziwym śledztwem , stoją mozolne małe czynności. Trochę zbyt dużo było tutaj powoływania się głównego śledczego na to co inni mówili, to naprowadzało go na trop... no i te litry kawy które wypijają, po ścianach bym chodziła, już nie mówić o stanie serca :P ciekawe też spojrzenie na społeczeństwo lat 90 w Szwecji, trawa jest zawsze bardziej zielona gdzie indziej.. państwa skandynawskie również borykają ze swoimi problemami, nie ma co tak ich gloryfikować. Zbyt mało jak dla mnie analizy zabójcy.. jego myśli, poczynań, tego czym się kierował... a może nic głębszego za tym nie stało, po prostu tylko zło w czystej postaci. Zawód był w scenie rozliczenia się z zabójcą, myślałam, ze będzie trwało dłużej :P chyba najdłuższy kryminał jaki kiedykolwiek czytałam - 500 stron!!! Polecam oczywiście, ale nie zaczarował mnie aż tak bym się sięgnęła po coś więcej tego autora. Na tej jednej pozycji się skończy.
Pierwszy raz sięgnęłam po dzieło tego autora. Bardzo zacne. Pokazuje, ze za prawdziwym śledztwem , stoją mozolne małe czynności. Trochę zbyt dużo było tutaj powoływania się głównego śledczego na to co inni mówili, to naprowadzało go na trop... no i te litry kawy które wypijają, po ścianach bym chodziła, już nie mówić o stanie serca :P ciekawe też spojrzenie na społeczeństwo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny kolejny tom z Wallanderem. Śmierć policjanta, trudne dochodzenie, słabości Kurta i tło społeczne Szwecji - Mankell w pełnej krasie. Akcja książki jest bardzo dynamiczne, więc czyta się szybko i z przyjemnością.
Świetny kolejny tom z Wallanderem. Śmierć policjanta, trudne dochodzenie, słabości Kurta i tło społeczne Szwecji - Mankell w pełnej krasie. Akcja książki jest bardzo dynamiczne, więc czyta się szybko i z przyjemnością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z perełek Mankella. Świetny plot.
Jedna z perełek Mankella. Świetny plot.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowrót do Mankella po kilkuletniej przerwie. Zawsze odbierałam styl tego pisarza, jako bardzo spokojny, a w pewnym sensie nawet delikatny. Mankell nie widzi powodu by otaczać zło mnóstwem krzykliwych i przerażających określeń, w których w końcu ginie jego istota. Zbrodnia jest zbrodnia nawet bez ćwiartowania ciała i oblewania ścian krwią. Ta prostota zła sprawia, że staje się ono bardzo realne, prawdziwe i poruszające.
Według mnie „O krok” jest jedną z najciekawszych książek Mankella pod względem fabuły. Powieść jest dobrze skonstruowana, utrzymuje uwagę czytelnika. Tempo akcji nie jest szybkie, ale w moim odczuciu idealnie wpasowuje się w styl powieści.
Nie jestem przekonana czy powieści Mankella z Kurtem Wallanderem można zaliczyć do kryminałów. Dla mnie to raczej powieści społeczno – obyczajowe, których główny bohater wykonuje zawód policjanta. Myślę, ze w zalewie kryminałów i thrillerów o coraz bardziej kuriozalnej i niewiarygodnej treści książki Mankella mogą być ciekawą odmianą. Bronią się one mocnym osadzeniem fabuły w rzeczywistości, dobrym, nieprzesadzonym stylem i solidnym warsztatem pisarskim.
Powrót do Mankella po kilkuletniej przerwie. Zawsze odbierałam styl tego pisarza, jako bardzo spokojny, a w pewnym sensie nawet delikatny. Mankell nie widzi powodu by otaczać zło mnóstwem krzykliwych i przerażających określeń, w których w końcu ginie jego istota. Zbrodnia jest zbrodnia nawet bez ćwiartowania ciała i oblewania ścian krwią. Ta prostota zła sprawia, że staje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzyma w napięciu.
Trzyma w napięciu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna odsłona przygód Kurta Wallandera budzi moje mieszane uczucia. Z jednej strony nie mam żadnych uwag co do treści związanej ze śledztwem (i to nie byle jakim, bo najpierw ginie policjant, a potem okazuje się, że zaginięcie trójki młodych ludzi to nie wypad gdzieś w Europę, ale dobrze zaplanowane morderstwo). Praca policji, wysiłki ponad ludzkie siły całej zaangażowanej w dochodzenie ekipy, by przekopać się przez mnóstwo papierów, dokumentów, fałszywych tropów i wątpliwych poszlak, a na sam koniec umiejętnie powiązać pojedyncze elementy układanki i dojść do sprawcy opisana jest z najdrobniejszymi szczegółami. I co najważniejsze: jest ciekawie opisana.
Gorzej z filozoficznymi dywagacjami Kurta Wallandera odnośnie coraz powszechniejszych aktów przemocy w szwedzkim społeczeństwie, zgnilizny fundamentów społecznego porządku, niekorzystnych zmian, coraz wyraźniejszego podziału pomiędzy bogatymi, a biednymi, bezcelowości walki ze złem i w ogóle bezsensu egzystencji na tym łez padole. Wprawdzie wątek ten pojawiał się już wcześniej, ale mam wrażenie, że w tej części jest wcale nie mniej ważny niż pogoń za zbrodniarzem. I szczerze mówiąc: mocno nużący, bo ileż razy można czytać, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej?... Tym bardziej, że jak to w którymś momencie zauważa sam komisarz: „Szwedzcy politycy są w większości bez skazy, związki zawodowe nie są kontrolowane ani przez mafię, ani przez triadę. Szwedzcy właściciele firm nie muszą nosić przy sobie broni, strajkujący robotnicy rzadko bywają bici pałkami”. Więc może nie jest to idealny kraj, ale który takim można nazwać?, no i są to słowa, których nie można powiedzieć o dziesiątkach innych miejsc na świecie. Zamiast więc smęcić, poradziłabym mu zakasanie rękawów i zabranie się do robienia „swojego”. Bo na zmiany społeczne nie mamy wielkiego wpływu, ale żadne zmiany nie powinny nieść ze sobą zgody na popełnianie przestępstw i krzywdzenie innych.
Sumarycznie: byłoby lepiej, jakby autor bardziej się skupił na wątku kryminalnym, a darował sobie częste wstawki o upadku wszelkich wartości.
Kolejna odsłona przygód Kurta Wallandera budzi moje mieszane uczucia. Z jednej strony nie mam żadnych uwag co do treści związanej ze śledztwem (i to nie byle jakim, bo najpierw ginie policjant, a potem okazuje się, że zaginięcie trójki młodych ludzi to nie wypad gdzieś w Europę, ale dobrze zaplanowane morderstwo). Praca policji, wysiłki ponad ludzkie siły całej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZmordowany okrutnie cukrzycą, zmęczeniem, bezsennością i niepowodzeniami, nasz stary przyjaciel, komisarz Wallander rozwiązuje zagadki kilku morderstw, w tym przyjaciela. Idzie mu ciężko, zbiera po ryju (czasem oddaje), ale w ostatecznym rozrachunku jest górą. Swoja drogą jak parszywą motywacją bywa zazdrość.
Zmordowany okrutnie cukrzycą, zmęczeniem, bezsennością i niepowodzeniami, nasz stary przyjaciel, komisarz Wallander rozwiązuje zagadki kilku morderstw, w tym przyjaciela. Idzie mu ciężko, zbiera po ryju (czasem oddaje), ale w ostatecznym rozrachunku jest górą. Swoja drogą jak parszywą motywacją bywa zazdrość.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna bardzo ciekawa część przygód Wallandera. Bardzo ciekawie prowadzona narracja.
Kolejna bardzo ciekawa część przygód Wallandera. Bardzo ciekawie prowadzona narracja.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMankell w pełnej krasie: czyta się w jedną noc, inaczej człowiek oszaleje, jeżeli nie dowie się jak Kurt Wallander rozwiązuje zagadkę, kto jest sprawcą. Autor stworzył po raz kolejny wspaniały klimat - to jego znak firmowy. Pesymistycznie, surowo, smutno, bez znieczulenia. I nie chodzi tu o opisy oraz pomysły na zbrodnie, choć i tu nie zawodzi z kolejnymi sceneriami i kombinacjami, ale o to przytłaczające poczucie samotności, tęsknoty, pustki rozległej jak szwedzki krajobraz. Jeżeli są relacje między ludźmi to zadaniowe, przejściowe, naskórkowe albo niezrealizowane. Kurt swoją dzielność bierze z poczucia przyzwoitości, odpowiedzialności, przekuwa beznadzieję na wyzwanie rzucone losowi, samemu sobie? Pojawia się także motyw starzenia się, choroby, fizycznego zmęczenia z którym policjant zmaga się w każdej niemal chwili a my , jakże chętnie, męczymy się razem z nim. Nie ma patosu, akcji, zwycięstw- jest harówka, niedospanie, wyludnione uliczki nocnego miasteczka, wątpliwości i litry kawy, przez co czujemy trud śledztwa. Polecam, żeby poczuć tę gorycz, bezsilność człowieka wobec pewnych sytuacji a zarazem siłę Kurta , który jest jak morska fala- konsekwentnie robi swoje.
Mankell w pełnej krasie: czyta się w jedną noc, inaczej człowiek oszaleje, jeżeli nie dowie się jak Kurt Wallander rozwiązuje zagadkę, kto jest sprawcą. Autor stworzył po raz kolejny wspaniały klimat - to jego znak firmowy. Pesymistycznie, surowo, smutno, bez znieczulenia. I nie chodzi tu o opisy oraz pomysły na zbrodnie, choć i tu nie zawodzi z kolejnymi sceneriami i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam,super od tej ksiażki zaczęła się moja przygoda z Mankellem.
Polecam,super od tej ksiażki zaczęła się moja przygoda z Mankellem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba najlepsza z przeczytanych przeze mnie książek o Wallanderze. Bardzo ciekawa intryga, pasjonujące śledztwo i interesujący, niejednoznaczni bohaterowie. Zakończenie powala.
Chyba najlepsza z przeczytanych przeze mnie książek o Wallanderze. Bardzo ciekawa intryga, pasjonujące śledztwo i interesujący, niejednoznaczni bohaterowie. Zakończenie powala.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja ulubiona z całego cyklu. Mankell w najwyższej formie. Wspaniały styl!
Moja ulubiona z całego cyklu. Mankell w najwyższej formie. Wspaniały styl!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozwiązanie dość kontrowersyjne, szczególnie teraz, pomimo, że obecne czasy są bardziej otwarte na przeróżne odmienności i dziwatctwa.
Rozwiązanie dość kontrowersyjne, szczególnie teraz, pomimo, że obecne czasy są bardziej otwarte na przeróżne odmienności i dziwatctwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje drugie podejście do kryminału Henninga Mankella. Pierwsze, kilkanaście lat temu do "Psów z Rygi", wspominam jako spore rozczarowanie. Teraz było lepiej, ale bynajmniej nie rewelacyjnie.
Na plus na pewno główny bohater. Komisarz Wallander boryka się ze swoimi przypadłościami (cukrzyca, wiek, waga) i zmęczeniem, ma problemy z pamięcią, popełnia błędy, ale jest przez to prawdziwy i mu kibicujemy. Zagadka się logicznie broni (z paroma drobnymi uwagami). Realia pracy śledczych z wydziału kryminalnego policji też są - mam wrażenie - oddane dość wiernie (ogrom tej całej "dłubaniny" - dzwonienie, szukanie w rejestrach, itp.).
A co na minus? Paradoksalnie - to, co jest zaletą, okazuje się jednocześnie wadą powieści. Owe wiernie oddane realia sprawiają bowiem, że książkę trudno "połknąć". Kilka razy przy czytaniu dopadało mnie znużenie. Ograniczenia Wallandera związane z chorobą nadają mu ludzkiego wymiaru, ale jednocześnie autor zdecydowanie przesadza i denerwuje, jeśli chodzi o częstotliwość opisów oddawania moczu (choć to i tak postęp w porównaniu z "Psami z Rygi" i nieszczęsną sceną z koszem w archiwum - chyba nie będą już nigdy w stanie jej "odprzeczytać"). Dodatkowo finał wydał mi się zbyt naciągany (który to już z kolei autor wysyła policjanta bez broni w pogoń za uzbrojonym złoczyńcą?), a epilog w takim kształcie - niepotrzebny.
Wychodzi mi mocna "szóstka".
To moje drugie podejście do kryminału Henninga Mankella. Pierwsze, kilkanaście lat temu do "Psów z Rygi", wspominam jako spore rozczarowanie. Teraz było lepiej, ale bynajmniej nie rewelacyjnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa plus na pewno główny bohater. Komisarz Wallander boryka się ze swoimi przypadłościami (cukrzyca, wiek, waga) i zmęczeniem, ma problemy z pamięcią, popełnia błędy, ale jest przez...
Mankell zawsze świetny.
Mankell zawsze świetny.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to