Wróć na stronę książki

Oceny książki Śpiewający żółw

Średnia ocen
6,1 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
976
892

Na półkach: , , ,

Pomysł na zagadkę kryminalną bardzo ciekawy. Nie przemawia do mnie jednak domorosły detektyw literat. Mogło być lepiej ale też wiem dobrze, że mogło też być dużo gorzej. Ot po prostu kolejna odsłona kryminału rodem z PRL.

Pomysł na zagadkę kryminalną bardzo ciekawy. Nie przemawia do mnie jednak domorosły detektyw literat. Mogło być lepiej ale też wiem dobrze, że mogło też być dużo gorzej. Ot po prostu kolejna odsłona kryminału rodem z PRL.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1316
415

Na półkach:

Książki Zeydlera-Zborowskiego lubię, ale nie wszystkie. Te, w których do dzielnych milicjantów dokooptował swoje drugie ja (literat prowadzący dochodzenie i jednocześnie je opisujący) są moim zdaniem najsłabsze. W "Żółwiu" jest w miarę intrygująca zagadka kryminalna, ale książka jest niemożliwie przegadana, zaś dialogi głównego bohatera szczególnie z żoną są nie do wytrzymania. Nie udał się pisarzowi ten Holmes. Tak samo było w "Alicji nr 3", więc to nie jest jednorazowa wpadka, tylko po prostu nieudany pomysł.

Książki Zeydlera-Zborowskiego lubię, ale nie wszystkie. Te, w których do dzielnych milicjantów dokooptował swoje drugie ja (literat prowadzący dochodzenie i jednocześnie je opisujący) są moim zdaniem najsłabsze. W "Żółwiu" jest w miarę intrygująca zagadka kryminalna, ale książka jest niemożliwie przegadana, zaś dialogi głównego bohatera szczególnie z żoną są nie do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3641
697

Na półkach: ,

Zygmunt jest znanym pisarzem kryminałów, teraz jednak, wraz z żoną Bożeną, odpoczywa w Zakopanem. Z racji zawodu zna wielu milicjantów, a i sam proces śledczy nie jest mu obcy. Właśnie śledczy z Krakowa - Narzycki proponuje mu wypad do górskiego szałasu, gdzie znaleziono zwłoki mężczyzny. Na miejscu Zygmunt nawet nie próbuje ukryć bezgranicznego zdumienia: denat to mężczyzna, który kilka dni temu prosił go o pomoc w odnalezieniu porwanej żony. To jednak ledwie początek niespodzianek: żona Zygmunta zostaje w finezyjny sposób porwana, a on dostaje jednoznaczne ostrzeżenie, żeby sprawą się nie interesował. Do śledztwa włącza się Downar, a sam Zygmunt nie zamierza stosować się do wskazówek porywaczy...
Zeydler-Zborowski przyzwyczaił czytelnika do dwóch rzeczy: pierwsza to ta, że swoje kryminały „klepie” jakby od sztancy, druga że najczęściej dają jednak przyzwoity efekt. Kręgosłup jego powieści jest jak sklepowy manekin, który zmienia się jedynie pod wpływem ubioru. Sam Downar też jest ciągle taki sam: przenikliwy, cierpliwy, skuteczny, ale płaski. Głębszego rysu psychologicznego mu autor nie raczył nadać. „Żółw” jest akurat średniakiem w tym cyklu produkcyjnym. Zygmunt wymyka się rozsądkowi, a jego dokonania chyba trudno by usprawiedliwić w świetle prawa, tak jak i przyzwolenie śledczych. Jednym zdaniem: schemat niezachwiany, warsztatowo szału nie ma, realizm jakby po kilku „setkach” żytniówki.

Zygmunt jest znanym pisarzem kryminałów, teraz jednak, wraz z żoną Bożeną, odpoczywa w Zakopanem. Z racji zawodu zna wielu milicjantów, a i sam proces śledczy nie jest mu obcy. Właśnie śledczy z Krakowa - Narzycki proponuje mu wypad do górskiego szałasu, gdzie znaleziono zwłoki mężczyzny. Na miejscu Zygmunt nawet nie próbuje ukryć bezgranicznego zdumienia: denat to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to