W czasie jednej ze swoich podróży, opisanych w książce, Wojciech Jagielski odwiedził katolikosa Wazgena I i zapytał go, czy można było uniknąć wojen na Kaukazie. Otrzymał wtedy niezwykle trafną odpowiedź: „każdej wojny można uniknąć, bo jej źródło tkwi w nas samych — w naszej pogardzie wobec innych i niecierpliwości wobec cudzych poglądów”. To niezwykle mądre i uniwersalne przesłanie, które doskonale podsumowuje istotę reportażu „Dobre miejsce do umierania”. Autor perfekcyjnie oddaje skomplikowaną tożsamość narodów kaukaskich, gdzie zamiast granic geograficznych wciąż istnieją niewidzialne linie frontu. Dziś może jest to mniej widoczne, ale przez większość lat dziewięćdziesiątych Kaukaz pogrążony był w konfliktach — i to między narodami, których na tym niewielkim obszarze mieszka ponad sto. Łączy ich wiele, ale równie dużo dzieli. Na Kaukazie niczego się nie zapomina; dawne krzywdy, nawet sprzed setek lat, są wciąż żywe i aktualne, bo tu przeszłość nieustannie wpływa na teraźniejszość. Choć książka powstała blisko dwadzieścia lat temu, wciąż pozostaje aktualna. Jagielski, przemierzając Kaukaz w czasach ciągłych konfliktów, opowiada tak naprawdę o uniwersalnych mechanizmach, które można zauważyć w wielu miejscach na świecie. Wynika z niej ważna przestroga: pokój nie jest nam dany raz na zawsze, lecz jest zadaniem, o które musimy nieustannie zabiegać. Ta refleksja czyni z „Dobrego miejsca do umierania” lekturę nie tylko o przeszłości Kaukazu, ale i o wyzwaniach współczesnego świata.
W czasie jednej ze swoich podróży, opisanych w książce, Wojciech Jagielski odwiedził katolikosa Wazgena I i zapytał go, czy można było uniknąć wojen na Kaukazie. Otrzymał wtedy niezwykle trafną odpowiedź: „każdej wojny można uniknąć, bo jej źródło tkwi w nas samych — w naszej pogardzie wobec innych i niecierpliwości wobec cudzych poglądów”. To niezwykle mądre i uniwersalne...
Przez lata nie byłam w stanie dokończyć lektury. Poczucie bezradności, bezsensu i ogromnego smutku uniemożliwiło mi pogodzenie się z wydarzeniami, o których czytałam. Wciąż został mi ostatni rozdział książki i liczę, że kiedyś uda mi się wrócić, ponieważ wszystkie reportaże są fascynujące, ale niestety też dojmująco tragiczne.
Przez lata nie byłam w stanie dokończyć lektury. Poczucie bezradności, bezsensu i ogromnego smutku uniemożliwiło mi pogodzenie się z wydarzeniami, o których czytałam. Wciąż został mi ostatni rozdział książki i liczę, że kiedyś uda mi się wrócić, ponieważ wszystkie reportaże są fascynujące, ale niestety też dojmująco tragiczne.
Dla osoby zainteresowanej bardziej tematem Kaukazu, jego historią, wielokulturowością etc. książka jak znalazł. Szukałem takiej pozycji, która opowie o tle przemian, kiedy upadał Związek Radziecki, kiedy państwa czekały tylko na możliwość ogłoszenia niepodległości, bo tak były głodne wolności, o wojnach Gruzji z Osetią Południową i Abchazją, o Inguszach, że był ktoś taki jaki Zwiad Gamsachurdia, Elczlibej i Ter-Petrosjan, o zamachu na gmach parlamentu w Erewanie, o walkach Ormian i Azerów o Górski Karabach. Książka spełniła moje oczekiwania, dużo szczegółów, których w innych pozycjach nie znalazłem. Dziękuję autorowi, który tam był osobiście, był naocznym świadkiem historii.
Dla osoby zainteresowanej bardziej tematem Kaukazu, jego historią, wielokulturowością etc. książka jak znalazł. Szukałem takiej pozycji, która opowie o tle przemian, kiedy upadał Związek Radziecki, kiedy państwa czekały tylko na możliwość ogłoszenia niepodległości, bo tak były głodne wolności, o wojnach Gruzji z Osetią Południową i Abchazją, o Inguszach, że był ktoś taki...
Wojciech Jagielski po raz wtóry daje nam do zrozumienia, że nazwa naszego gatunku jest błędna. My nie jesteśmy żaden homo sapiens, jesteśmy "homo xenophobicus". Podróżując przez geograficznie niewielki obszar Zakaukazia widzimy wszędzie tylko prymitywną, plemienną nienawiść do "tych innych". Sowiecki imperializm przymusił tych ludzi do chwilowego współżycia, stłumił nacjonalizmy, ale nie mógł ich wyrugować. Jak to mówi jeden z napotkanych mieszkańców: "Kiedyś chodziliśmy do siebie na wesela i pogrzeby, teraz tylko do siebie strzelamy".
Reportaż ten jest to rzetelna dawka wiedzy nie tylko z historii, ale i geografii. Po zakończonej lekturze jestem wstanie pokazać na mapie Adżurię, Abchazję, Osetię, Inguszetię, Karabach - krainy, o których było głośno w latach 90-tych, ale które dla przeciętnego Europejczyka mogłyby równie dobrze graniczyć z Narnią. Osobiście doceniam też to, że pewna część książki poświęcona jest Eduardowi Szewardnadze. Nazwisko to tak często pojawiało się w wiadomościach z lat 80-tych i 90-tych, że z przyjemnością dowiedziałem się coś więcej o tym niejednoznacznym i ciekawym polityku.
Na minus książki można zaliczyć jej pewną chaotyczność i brak płynnych przejść w narracji. Ale przeczytawszy kilka reportaży pana Jagielskiego zrozumiałe się staje, że to po prostu jest jego styl.
Wojciech Jagielski po raz wtóry daje nam do zrozumienia, że nazwa naszego gatunku jest błędna. My nie jesteśmy żaden homo sapiens, jesteśmy "homo xenophobicus". Podróżując przez geograficznie niewielki obszar Zakaukazia widzimy wszędzie tylko prymitywną, plemienną nienawiść do "tych innych". Sowiecki imperializm przymusił tych ludzi do chwilowego współżycia, stłumił...
"Dobre miejsce do umierania" to reportaż będący zapisem podróży Wojciecha Jagielskiego po Kaukazie w latach 90 XX w. oraz pierwszej połowie XXI w. W tym miejscu chrześcijaństwo styka się z islamem, zaś kraje obejmujące ten teren oraz ludy zamieszkujące góry walczą między sobą o granice oraz prawo do samostanowienia. Jednocześnie Armenia, Azerbejdżan i Gruzję łączy fakt, że kraje te są mocno przesiąknięte korupcją oraz nierównościami społecznymi, zaś w pierwszych miesiącach po odzyskaniu przez nie niepodległości i rozpadzie Związku Radzieckiego doszło w nich do zamachu stanu. O ile w Azerbejdżanie cały czas rządzi ród Alijewów, to w Armenii i Gruzji w wyniku protestów społecznych, wojen oraz rewolucji co jakiś czas zmienia się tam władza. Ponadto kraje te szukają cały czas sojuszy zarówno wśród potężnych sąsiadów, jak i w krajach zachodnich.
Książka Wojciecha Jagielskiego ukazuje Kaukaz jako miejsce gdzie ścierają się ze sobą wpływy Rosji, Iranu oraz Turcji, od których znajdujące się tam kraje są poniekąd uzależnione od ich woli. Ciągłe wojny, niestabilna sytuacja polityczna oraz rozwarstwienie społeczne zmuszają część mieszkańców tych krajów do emigracji, pozostałych zaś do walki o przetrwanie. Do dzisiaj mierzą się one z ciągłymi niepokojami, zaś konflikty zachodzące między nimi, co jakiś czas odżywają, powodując przy tym cierpienie wielu niewinnych ludzi , a także potęgując biedę oraz bezdomność.
Według mnie "Dobre miejsce do umierania" Wojciecha Jagielskiego dogłębnie ukazują warunki życia mieszkańców Kaukazu, który na skutek różnych wydarzeń historycznych oraz bieżącej polityki muszą walczyć o przetrwanie. Z jednej strony zależy im na pokoju, zaś z drugiej cały czas prowadzą ze sobą wyniszczające wojny. Bardzo wstrząsający reportaż.
"Dobre miejsce do umierania" to reportaż będący zapisem podróży Wojciecha Jagielskiego po Kaukazie w latach 90 XX w. oraz pierwszej połowie XXI w. W tym miejscu chrześcijaństwo styka się z islamem, zaś kraje obejmujące ten teren oraz ludy zamieszkujące góry walczą między sobą o granice oraz prawo do samostanowienia. Jednocześnie Armenia, Azerbejdżan i Gruzję łączy fakt, że...
Niesamowity reportaż opisujący złożoną sytuację geopolityczną na Kaukazie. Choć od wydania książki minęło trochę czasu, niestety w tym rejonie niewiele się zmieniło, tym bardziej warto przeczytać i spojrzeć na historyczne wydarzenie z perspektywy dnia dzisiejszego. Gdybym miałbym podsumować całość jednym zdaniem powiedziałbym - jeśli wydaje Ci się, że sytuacja Polski była trudna i złożona to przeczytaj ten reportaż, a wtedy dowiesz się, że inne narody przeżyły dużo więcej... Polecam!
Niesamowity reportaż opisujący złożoną sytuację geopolityczną na Kaukazie. Choć od wydania książki minęło trochę czasu, niestety w tym rejonie niewiele się zmieniło, tym bardziej warto przeczytać i spojrzeć na historyczne wydarzenie z perspektywy dnia dzisiejszego. Gdybym miałbym podsumować całość jednym zdaniem powiedziałbym - jeśli wydaje Ci się, że sytuacja Polski była...
Z jednej strony ciekawa. Poszerzająca horyzonty. Z drugiej czytałem ją pół roku z przerwami na coś lżejszego.
Dla mnie brakowało czasem fotografii osób czy miejsc o których się czyta.
Z jednej strony ciekawa. Poszerzająca horyzonty. Z drugiej czytałem ją pół roku z przerwami na coś lżejszego.
Dla mnie brakowało czasem fotografii osób czy miejsc o których się czyta.
Bardzo lubię książki o Gruzji i tamtej części świata. Chociaż ta akurat wciągnęła mnie słabo. Historycznie z pewnością bardzo rzetelny reportaż, który warto poznać, chociażby z racji obecnych wydarzeń na Ukrainie. Ale prowadzenie narracji przez p. Jagielskiego momentami mnie nudziło i nie mogłam powstrzymać się od chęci szybkiego skończenia czytania.
Bardzo lubię książki o Gruzji i tamtej części świata. Chociaż ta akurat wciągnęła mnie słabo. Historycznie z pewnością bardzo rzetelny reportaż, który warto poznać, chociażby z racji obecnych wydarzeń na Ukrainie. Ale prowadzenie narracji przez p. Jagielskiego momentami mnie nudziło i nie mogłam powstrzymać się od chęci szybkiego skończenia czytania.
Książkę czytało się bardzo przyjemnie, chociaż miejscami było za dużo opisu życia poszczególnych watażków, w porównaniu do ilości jaką zajmowały opisy życia zwykłych ludzi. Sama książka pozwala lepiej zrozumieć życie po rozpadzie ZSRR, w republikach zakaukaskich. Dodatkowo celnie wskazuje na działania Rosji, która pomimo rozpadu nadal zachowuje swój imperialny charakter.
Książkę czytało się bardzo przyjemnie, chociaż miejscami było za dużo opisu życia poszczególnych watażków, w porównaniu do ilości jaką zajmowały opisy życia zwykłych ludzi. Sama książka pozwala lepiej zrozumieć życie po rozpadzie ZSRR, w republikach zakaukaskich. Dodatkowo celnie wskazuje na działania Rosji, która pomimo rozpadu nadal zachowuje swój imperialny charakter.
Ogromna wiedza i świetny styl. Czasem łapałam się na tym, że odlatuję myślami . Książka nie jest łatwa i jest tu wiele wątków, postaci, nazw stąd się trochę gubiłam i musiałam jeszcze raz przeczytać wybrane fragmenty. Ale warto przeczytać, na pewno. Ciężko jest w jasny sposób pokazać wydarzenia na Kaukazie. Jest tu wiele narodów , które są ze sobą skłócone a jeszcze miesza się w ich sprawy Rosja, Turcja i Zachód. Chyba nie da się tam do końca określić winowajcę i ofiarę. W Gruzji byłam i bardzo lubię jej mieszkańców ale jako turystka nie jestem w stanie zobaczyć i odczuć co na Kaukazie się tak naprawdę dzieje. Armenię i Azerbejdżan bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć. Na razie konflikt o Górny Karabach trochę mnie przeraza. Książka pisana już jakiś czas temu a jednak nadal aktualna.
Ogromna wiedza i świetny styl. Czasem łapałam się na tym, że odlatuję myślami . Książka nie jest łatwa i jest tu wiele wątków, postaci, nazw stąd się trochę gubiłam i musiałam jeszcze raz przeczytać wybrane fragmenty. Ale warto przeczytać, na pewno. Ciężko jest w jasny sposób pokazać wydarzenia na Kaukazie. Jest tu wiele narodów , które są ze sobą skłócone a jeszcze miesza...
Każda książka Jagielskiego to dla mnie nowa podróż, przygoda wiedza.... W jasny sposób autor przedstawia zawiłości polityczno-społeczne mieszkańców Zakaukazia... Co mnie zaskoczyło to niestety aktualność sytuacji w Abchazji i Górnym Karabachu.... O zgrozo, zacząłem ją czytać, kiedy w tych rejonach znowu toczy się wojna. Z przyczyn tych samych o których Jagielski pisał szesnaście lat temu....
Każda książka Jagielskiego to dla mnie nowa podróż, przygoda wiedza.... W jasny sposób autor przedstawia zawiłości polityczno-społeczne mieszkańców Zakaukazia... Co mnie zaskoczyło to niestety aktualność sytuacji w Abchazji i Górnym Karabachu.... O zgrozo, zacząłem ją czytać, kiedy w tych rejonach znowu toczy się wojna. Z przyczyn tych samych o których Jagielski pisał...
Do tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę po 150 stronach.
Po podróży wróciłam do reportażu i już wszystko rozumiem. Aleją Rustawelego sama spacerowałam, w Gori widziałam ślady wojny. Jednak dalej mam wrażenie, że w natłoku faktów, szczegółów i nazwisk momentami w książce pojawia się lekki chaos. Czytam o jakimś bohaterze, a za moment pojawia się inny i nie wiem, skąd się wziął - czy to element opowiadanej historii, czy zupełnie nowy wątek.
Książka w przeważającej części dotyczy Gruzji, a Azerbejdżanu i Armenii jest tu niewiele. Zresztą Jagielski już na wstępie zwierza się, że Erywania nie polubił, a w Tbilisi czuje się jak w domu. Jego język jest bardzo plastyczny i opisowy, miejscami wyraźnie ubarwiany. To bardzo rzetelny, dobrze napisany reportaż. Szczegółowa i z werwą napisana historia Gruzji, której próżno szukać w innych książkach poświęconych temu krajowi.
Do tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę...
Pierwsza książka p. Wojciecha Jagielskiego po jaką sięgnęłam. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Studiowałam stosunki międzynarodowe i zapisałam się na fakultet o stosunkach w regionie Kaukazu. Pokochałam i książkę i zajęcia i Wojciecha Jagielskiego.
Pierwsza książka p. Wojciecha Jagielskiego po jaką sięgnęłam. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Studiowałam stosunki międzynarodowe i zapisałam się na fakultet o stosunkach w regionie Kaukazu. Pokochałam i książkę i zajęcia i Wojciecha Jagielskiego.
Krótko przed moimi pierwszymi w życiu wakacjami na Kaukazie wziąłem się za czytanie tej książki Mistrza Jagielskiego.
Mogę śmiało stwierdzić, że zaskakiwalem Gruzinów wiedzą na temat historii ich krajów. Książka ta otworzyła mi wiele tematów do rozmów z tubylcami.
Jeśli chodzi o moje wrażenia na temat tego reportażu, to uważam, że jest to jedna z lepszych pozycji opisująca dzieje najnowsze państw Kaukazu południowego.
Krótko przed moimi pierwszymi w życiu wakacjami na Kaukazie wziąłem się za czytanie tej książki Mistrza Jagielskiego.
Mogę śmiało stwierdzić, że zaskakiwalem Gruzinów wiedzą na temat historii ich krajów. Książka ta otworzyła mi wiele tematów do rozmów z tubylcami.
Jeśli chodzi o moje wrażenia na temat tego reportażu, to uważam, że jest to jedna z lepszych pozycji...
"Czyżby więc Kaukaz był skazany na wojnę? Czyżby był zbyt mały,by zgodnie pomieścić sto narodów? Gruzini,Ormianie,Azerowie,Czeczeni,Abchazi,Osetyjczycy
są przekonani,że ich sprawa jest święta, i gotowi są za nią umrzeć."
Dopiero po przeczytaniu książki zrozumiałam tę szaleńczą wojnę, w której zwycięzcami i pokonanymi są po równo wszyscy. Polecam.
"Czyżby więc Kaukaz był skazany na wojnę? Czyżby był zbyt mały,by zgodnie pomieścić sto narodów? Gruzini,Ormianie,Azerowie,Czeczeni,Abchazi,Osetyjczycy
są przekonani,że ich sprawa jest święta, i gotowi są za nią umrzeć."
Dopiero po przeczytaniu książki zrozumiałam tę szaleńczą wojnę, w której zwycięzcami i pokonanymi są po równo wszyscy. Polecam.
"A my wszyscy, Azerowie, Ormianie, Gruzini, Czeczeni, jesteśmy jak więźniowie, którzy zamiast wspólnymi siłami spróbować ucieczki na wolność, walczą między sobą o lepsze miejsce w celi"
Pan Jagielski jak zwykle w formie. Moja głowa pojąć tego natłoku informacji nie jest w stanie. Trzeba będzie kiedyś wrócić i doczytać jeszcze raz. Będę też zawsze pod wrażeniem niewzruszonej obiektywności autora.
"A my wszyscy, Azerowie, Ormianie, Gruzini, Czeczeni, jesteśmy jak więźniowie, którzy zamiast wspólnymi siłami spróbować ucieczki na wolność, walczą między sobą o lepsze miejsce w celi"
Pan Jagielski jak zwykle w formie. Moja głowa pojąć tego natłoku informacji nie jest w stanie. Trzeba będzie kiedyś wrócić i doczytać jeszcze raz. Będę też zawsze pod wrażeniem...
Do tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę po 150 stronach. Po podróży wróciłam do reportażu i już wszystko rozumiem. Aleją Rustawelego sama spacerowałam, w Gori widziałam ślady wojny. Jednak dalej mam wrażenie, że w natłoku faktów, szczegółów i nazwisk momentami w książce pojawia się lekki chaos. Czytam o jakimś bohaterze, a za moment pojawia się inny i nie wiem, skąd się wziął - czy to element opowiadanej historii, czy zupełnie nowy wątek.
Książka w przeważającej części dotyczy Gruzji, a Azerbejdżanu i Armenii jest tu niewiele. Zresztą Jagielski już na wstępie zwierza się, że Erywania nie polubił, a w Tbilisi czuje się jak w domu. Jego język jest bardzo plastyczny i opisowy, miejscami wyraźnie ubarwiany. To bardzo rzetelny, dobrze napisany reportaż. Szczegółowa i z werwą napisana historia Gruzji, której próżno szukać w innych książkach poświęconych temu krajowi.
Do tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę...
To moje pierwsze spotkanie z panem Wojciechem Jagielskim i na pewno nie ostatnie.
Ciężki temat - kraje kaukaskie o których coś tam się kiedyś obiło o uszy, ale tak naprawdę nigdy nie mogłam pojąć o co tam chodzi, czemu się biją; niektóre nazwiska nie były mi obce, ale kto, co i gdzie...?
POLECAM!!! POLECAM!!! POLECAM!!!
To moje pierwsze spotkanie z panem Wojciechem Jagielskim i na pewno nie ostatnie.
Ciężki temat - kraje kaukaskie o których coś tam się kiedyś obiło o uszy, ale tak naprawdę nigdy nie mogłam pojąć o co tam chodzi, czemu się biją; niektóre nazwiska nie były mi obce, ale kto, co i gdzie...?
Jagielskiego nie trzeba przedstawiać, a jak ktoś go nie zna, to niech pozna, bo dużo traci; u mnie ma dwie dziesiątki.
Zaczynam od niedopatrzenia: książka wydana w 2013, kalendarium kończy się na 2008, a wstęp podpisany "Ryszard Kapuściński", podczas gdy ten sławny zmarł w 2007.
Znalazłem w internecie, że wstęp Kapuścińskiego został napisany w 1994 do pierwszych reportaży. Szkoda, że redakcja Wydawnictwa ZNAK tego nie zaznaczyła.
Teraz będzie wszystko na opak, bo łeb mnie pęka. A więc ocena: 10/10. Przegląd recenzji na LC. Najbliższa mnie „Arkadiusza”, który kończy słowami:
„....Co tu więcej napisać? Mogę tylko dodać, że książka, zważywszy na opisywany temat, sprawiła mi pewne trudności w odbiorze, bo i historia tych krajów była mi zupełnie obca. Jednak czytało się ją dobrze, ponieważ Jagielski świetnie pisze - lekko i jasno - bez niepotrzebnej gmatwaniny. Ot, kolejny solidny reportaż na wysokim poziomie, który jest lekturą "must read" dla osób interesujących się tamtymi rejonami świata, bądź czasem przemian na terenach republik byłego Związku Radzieckiego. No i oczywiście dla wszystkich fanów autora. Ja daję mocne 7/10 i polecam."
Zmieniłem ocenę i rozszerzam zakres czytelników: dla w s z y s t k i c h, bo dominuje wielce bolesny temat: zabójczy n a c j o n a l i z m, którego działanie lepiej znamy z Bałkanów (terenów byłej Jugosławii).
To teraz wracam do „łba”, bo boli. Boli od ilości nacji i ich relacji. A w tym tyglu promienieje gwiazda pozornie sprzecznych cech Jagielskiego: obiektywność i głęboka empatia do każdego rozmówcy. Okazuje się to możliwe dzięki talentowi, inteligencji i kulturze reportera.
Dla mnie przesłanie Jagielskiego to motto z „Medalionów” Nałkowskiej:
„Ludzie ludziom zgotowali ten los”
Oczywiście polecam, choć ból głowy pewny. 10/10
Jagielskiego nie trzeba przedstawiać, a jak ktoś go nie zna, to niech pozna, bo dużo traci; u mnie ma dwie dziesiątki.
Zaczynam od niedopatrzenia: książka wydana w 2013, kalendarium kończy się na 2008, a wstęp podpisany "Ryszard Kapuściński", podczas gdy ten sławny zmarł w 2007.
Znalazłem w internecie, że wstęp Kapuścińskiego ...
Jagielskiego nikomu polecać nie trzeba, to reportażysta najwyższej klasy. "Dobre miejsce do umierania" po prostu poraża. Pisać z podobną klasą o rzeczach tak trudnych i dramatycznych, nie nadając im ciężkości patosu to rzecz niebywała.
Jagielskiego nikomu polecać nie trzeba, to reportażysta najwyższej klasy. "Dobre miejsce do umierania" po prostu poraża. Pisać z podobną klasą o rzeczach tak trudnych i dramatycznych, nie nadając im ciężkości patosu to rzecz niebywała.
Nie ma sensu opisywać treści książki, zrobili to juz inni recenzenci. Jagielski to jest po prostu Gość. I tyle.
Bodaj jeden z 3-4 autorów literatury faktu, którego każdą książkę można kupić w czambuł, bez czytania wcześniejszych recenzji. Nie zawiódł mnie nigdy. Nawet jego najsłabsze dzieło- Trębacz z Tembissy- i tak wystawało przed szereg o kilka długości. A "dobre miejsce do umierania" słabe nie jest.
Nie ma sensu opisywać treści książki, zrobili to juz inni recenzenci. Jagielski to jest po prostu Gość. I tyle.
Bodaj jeden z 3-4 autorów literatury faktu, którego każdą książkę można kupić w czambuł, bez czytania wcześniejszych recenzji. Nie zawiódł mnie nigdy. Nawet jego najsłabsze dzieło- Trębacz z Tembissy- i tak wystawało przed szereg o kilka długości. A "dobre...
Książka Wojciecha Jagielskiego dostała się w moje ręce gdy szukałem jakiejś rzetelnej publikacji na temat najnowszej historii Gruzji. Szybko okazało się, że był to dobry wybór, ponieważ właśnie temu krajowi autor poświęcił tu najwięcej uwagi, choć dość dokładnie opowiada również o innych krajach Kaukazu.
W tego typu publikacjach dużo bardziej niż wartość literacką cenię sobie rzetelność przekazu i bezstronność relacji. I tu muszę przyznać, że pan Jagielski spisał się doskonale. Większość treści oparta jest o wypowiedzi rozmówców reportera oraz o narrację typowo dziennikarską, pozbawioną jakiegokolwiek subiektywnego komentarza, a będącą wynikiem sprawnego przenikania autora do środowisk niemal wszystkich stron kaukaskich konfliktów.
I tak znajdziemy tu opowieści pierwszego prezydenta Gruzji Zwiada Gamsachurdii, abchaskich powstańców z oblężonego przez gruzinów Suchumi, rosyjskich żołnierzy wysyłanych przez Moskwę do Osetii Południowej, ormiańskich mieszkańców Karabachu pragnących przyłączenia tego regionu do Armenii jak i walczących z nimi azerskich policjantów.
Wszystko to pozwala bardzo szeroko spojrzeć na burzliwą historię tego niespokojnego fragmentu świata. Każda z tych perspektyw ma w sobie coś urzekającego ale i okrutnego, a autor bynajmniej nie stara się wskazać która jest dobra, a która zła. Pokazuje jedynie ich niejednoznaczność i zawiłość, samemu usuwając się nieco w cień, a skupiając uwagę czytelnika na wypowiedziach swoich rozmówców oraz wydarzeniach, których są bohaterami:
„Naczelnik zdeptał papierosa na podłodze. Zapytał Kassima, jak rozwiązałby spór o Karabach. Kassim wpatrywał się w naczelnika z natężeniem, jakby próbował zrozumieć pytanie.
- Ludzie sami się dogadają. Byle się politycy nie mieszali. To znaczy awanturnicy polityczni, nacjonaliści.”
Książka Wojciecha Jagielskiego dostała się w moje ręce gdy szukałem jakiejś rzetelnej publikacji na temat najnowszej historii Gruzji. Szybko okazało się, że był to dobry wybór, ponieważ właśnie temu krajowi autor poświęcił tu najwięcej uwagi, choć dość dokładnie opowiada również o innych krajach Kaukazu.
W tego typu publikacjach dużo bardziej niż wartość literacką cenię...
Historia Zakaukazia jest niesamowicie zagmatwana, gwałtowna i wypełniona wojenną zawieruchą po brzegi; dobrze jest przeczytać ten reportaż i dowiedzieć się, co tak na prawdę tam się stało i dlaczego. Zrozumieć i ogarnąć cały ten etap historii jest niezwykle trudno, jednak pan Jagielski po raz kolejny ułatwia to czytelnikowi. Nie poznajemy tylko suchych faktów, lecz także zapoznajemy się z uczestnikami wydarzeń, poznajemy losy zwykłych ludzi mieszkających na terenach byłego ZSRR. Jeden z lepszych reportaży, jakie czytałam.
Historia Zakaukazia jest niesamowicie zagmatwana, gwałtowna i wypełniona wojenną zawieruchą po brzegi; dobrze jest przeczytać ten reportaż i dowiedzieć się, co tak na prawdę tam się stało i dlaczego. Zrozumieć i ogarnąć cały ten etap historii jest niezwykle trudno, jednak pan Jagielski po raz kolejny ułatwia to czytelnikowi. Nie poznajemy tylko suchych faktów, lecz także...
To jest reportaż! Świetna książka, napisana w ciekawy sposób. Maksymalnie obiektywna, pozbawiona opinii, wyroków, osądów. W niektóre fragemtny wręcz ciężko uwierzyć. Kopalnia wiedzy, napisana w ciekawy sposób, polecam gorąco!
To jest reportaż! Świetna książka, napisana w ciekawy sposób. Maksymalnie obiektywna, pozbawiona opinii, wyroków, osądów. W niektóre fragemtny wręcz ciężko uwierzyć. Kopalnia wiedzy, napisana w ciekawy sposób, polecam gorąco!
Wojciech Jagielski, który zachwycił mnie prawdziwością przedstawienia dramatycznej sytuacji Afganistanu w "Modlitwie o deszcz", w " Dobrym miejscu do umierania" zajmuje się problemem Kaukazu. 100 narodów wciśniętych między góry, dwa morza, wciąż najeżdżanych, rozdartych miedzy wpływy Rosji, Turcji i Iranu. Czy ze swoją nieufnością, kompleksem zaścianka, peryferii zarówno Europy, jak i Azji są skazane na ciągłą wojnę? Jagielski zaczyna swoją książkę od cytatu Wilde,a "Nie każda sprawa jest święta tylko dlatego, że ktoś gotów jest oddać za nią życie", komentuje go w imieniu Kaukazu słowami Woltera "Wolny człowiek idzie do nieba taką drogą, jaka mu się podoba".
W.J. opisuje swoje wrażenia z Kaukazu w krótkich opowieściach, w których równie wyraziście widać jego doświadczenie, poglądy, jak i postacie innych ludzi, a nawet całych narodów opisane barwnie, soczyście. Podobnie traktuje miejsca np bliskie mi Tbilisi, miasto w dolinie rzeki Kury, w którym W.J. zawsze czuje się tak dobrze, że pobyt w nim traktuje jak nagrodę. Opisując spotkania z Gruzinami w Tbilisi przedstawia zabawny toast:
"Na górskiej łące pasł się kiedyś baran. Dostrzegł go z góry orzeł, który wracał do gniazda z nieudanego polowania. Rzucił się w dół jak pocisk, pochwycił szponami barana i zadowolony wzbił się w powietrze. Pochłonięty myślami o czekającej go wieczerzy, nie zauważył, że celuje do niego ze strzelby myśliwy. Bach! - strzelił myśliwy i trafił orla prosto w serce. Orzeł runął na ziemię, a baran ... poleciał dalej. Bracia! Wypijmy za to, by do orłów nie strzelano, a barany - żeby nie latały!"
Poszczególne rozdziały W.J. poświęca na zmianę to Armenii, to Gruzji czy Azerbejdżanowi, a także sylwetkom ich przywódców to w rządzie, to w opozycji, aresztowanym, obalanym, niewybieranym ponownie, zabijanym w zamachach. Możemy tu bliżej przyjrzeć się Gruzinom Zwiadowi Gamsachurdii, Eduardowi Szewarnadze, Dżabie Joseliniemu, Ormianom Ter-Petrosjanowi, Robertowi Koczarianowi i Azerom Elczibejowi i Hajdarowi Alijewowi.
W.J. kreśli też przed nami obraz upadającego imperium sowieckiego. Pisze o Gorbaczowie i Szewarnadze, że "chcieli przeprowadzić pokojową ewolucję komunistycznego imperium. Nie chcieli go zlikwidować, a jedynie je zreformować, ucywilizować. Planowali przebudowę, a dokonali demontażu." W ramach tej polityki poszczególne republiki ogłosiwszy nieodległość zaczynają także za sprawą rosyjskich prowokacji i z pomocą rosyjskiej sprzedawanej, pożyczanej lub porzucanej broni walczyć przeciwko sobie. Mówi o tym Elczibej, prezydent Azerbejdżanu:"A my wszyscy, Azerowie, Ormianie, Gruzini, Czeczeni, jesteśmy jak więźniowie, którzy zamiast wspólnymi siłami spróbować ucieczki na wolność, walczą między sobą o lepsze miejsce w celi". Wojna Gruzinów z Osetyjczykami, z Abchazami. Wojna o Górny Karabach należący ostatnio do Azerów mimo tego że 2/3 mieszkańców to Ormianie. Bombardowania, pogromy.
Podobna sytuacja w Armenii: "Opera stała zamknięta na cztery spusty. Nie wystawiano żadnych przedstawień, artyści wyjechali za granicę, a ci, którzy zostali, zmienili fach...Sztuka stała się ludziom zbędna. Nie mieli do niej głowy ani serca. Nie mieli też pieniędzy. Ludzkie potrzeby ograniczyły się do absolutnie podstawowych, do fizycznego przetrwania....A przecież sztuka jest duszą narodu, jego przewodnikiem, pamięcią, sumieniem. Bez tego nie można istnieć. Naród bez duszy skazany jest na zagładę."
Bardzo poruszyła mnie opowieść "Dom obłąkanych". Gdy w wyniku działań wojennych wszyscy opuścili Czermeń, pozostawieni sobie pacjenci opuścili swoje zamknięcie, zaczęli się organizować, by przeżyć, ściągali żywność, gotowali, stali się zjednoczoną wspólnotą o podzielonych zadaniach wzajemnej troski. Do czasu. Wojnę o Górny Karabach zaczęli wygrywać Ormianie. Gdy władze powróciły do Czermenia, zajęły się szpitalem. Posegregowały pacjentów według narodowości. Rozbiły zjednoczoną społeczność na Azerów i Ormian rozdzielając ich zgodnie z duchem wojny, o której w ormiańskim Watykanie, w Eczmiadzynie katolikos Wazgen mówi:"Każdej wojny można uniknąć. Wojna tkwi w każdym z nas, w naszej pogardzie wobec innych, niecierpliwości wobec cudzych poglądów".
Oprócz opowieści uderzyły mnie czarno- białe zdjęcia. Przejmujące. Wśród nich pusta twarz pięknej, postarzałej od bólu kobiety trzymającej w rękach zdjęcie dwójki dzieci, czy ukradkiem spojrzenie małego chłopca uginającego się pod ciężarem automatu.
Zaciekawia, porusza, wstrząsa. Napisana trzeźwo, realistycznie, ze współczuciem dla ludzi historia narodów przedstawiana poprzez historie poszczególnych ludzi. Kolejny raz czuję wdzięczność Jagielskiemu, za to, że miał odwagę jechać w tak niebezpieczne miejsca, za to, że tak opisał tę współczesną historię Kaukazu - "dobrego miejsca do umierania".
Kopia postu z mojej strony nietylkoindie.pl
i blogu Zahry valley-of-dance.blog.onet.pl
Wojciech Jagielski, który zachwycił mnie prawdziwością przedstawienia dramatycznej sytuacji Afganistanu w "Modlitwie o deszcz", w " Dobrym miejscu do umierania" zajmuje się problemem Kaukazu. 100 narodów wciśniętych między góry, dwa morza, wciąż najeżdżanych, rozdartych miedzy wpływy Rosji, Turcji i Iranu. Czy ze swoją nieufnością, kompleksem zaścianka, peryferii zarówno...
W czasie jednej ze swoich podróży, opisanych w książce, Wojciech Jagielski odwiedził katolikosa Wazgena I i zapytał go, czy można było uniknąć wojen na Kaukazie. Otrzymał wtedy niezwykle trafną odpowiedź: „każdej wojny można uniknąć, bo jej źródło tkwi w nas samych — w naszej pogardzie wobec innych i niecierpliwości wobec cudzych poglądów”. To niezwykle mądre i uniwersalne przesłanie, które doskonale podsumowuje istotę reportażu „Dobre miejsce do umierania”. Autor perfekcyjnie oddaje skomplikowaną tożsamość narodów kaukaskich, gdzie zamiast granic geograficznych wciąż istnieją niewidzialne linie frontu. Dziś może jest to mniej widoczne, ale przez większość lat dziewięćdziesiątych Kaukaz pogrążony był w konfliktach — i to między narodami, których na tym niewielkim obszarze mieszka ponad sto. Łączy ich wiele, ale równie dużo dzieli. Na Kaukazie niczego się nie zapomina; dawne krzywdy, nawet sprzed setek lat, są wciąż żywe i aktualne, bo tu przeszłość nieustannie wpływa na teraźniejszość. Choć książka powstała blisko dwadzieścia lat temu, wciąż pozostaje aktualna. Jagielski, przemierzając Kaukaz w czasach ciągłych konfliktów, opowiada tak naprawdę o uniwersalnych mechanizmach, które można zauważyć w wielu miejscach na świecie. Wynika z niej ważna przestroga: pokój nie jest nam dany raz na zawsze, lecz jest zadaniem, o które musimy nieustannie zabiegać. Ta refleksja czyni z „Dobrego miejsca do umierania” lekturę nie tylko o przeszłości Kaukazu, ale i o wyzwaniach współczesnego świata.
W czasie jednej ze swoich podróży, opisanych w książce, Wojciech Jagielski odwiedził katolikosa Wazgena I i zapytał go, czy można było uniknąć wojen na Kaukazie. Otrzymał wtedy niezwykle trafną odpowiedź: „każdej wojny można uniknąć, bo jej źródło tkwi w nas samych — w naszej pogardzie wobec innych i niecierpliwości wobec cudzych poglądów”. To niezwykle mądre i uniwersalne...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez lata nie byłam w stanie dokończyć lektury. Poczucie bezradności, bezsensu i ogromnego smutku uniemożliwiło mi pogodzenie się z wydarzeniami, o których czytałam. Wciąż został mi ostatni rozdział książki i liczę, że kiedyś uda mi się wrócić, ponieważ wszystkie reportaże są fascynujące, ale niestety też dojmująco tragiczne.
Przez lata nie byłam w stanie dokończyć lektury. Poczucie bezradności, bezsensu i ogromnego smutku uniemożliwiło mi pogodzenie się z wydarzeniami, o których czytałam. Wciąż został mi ostatni rozdział książki i liczę, że kiedyś uda mi się wrócić, ponieważ wszystkie reportaże są fascynujące, ale niestety też dojmująco tragiczne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla osoby zainteresowanej bardziej tematem Kaukazu, jego historią, wielokulturowością etc. książka jak znalazł. Szukałem takiej pozycji, która opowie o tle przemian, kiedy upadał Związek Radziecki, kiedy państwa czekały tylko na możliwość ogłoszenia niepodległości, bo tak były głodne wolności, o wojnach Gruzji z Osetią Południową i Abchazją, o Inguszach, że był ktoś taki jaki Zwiad Gamsachurdia, Elczlibej i Ter-Petrosjan, o zamachu na gmach parlamentu w Erewanie, o walkach Ormian i Azerów o Górski Karabach. Książka spełniła moje oczekiwania, dużo szczegółów, których w innych pozycjach nie znalazłem. Dziękuję autorowi, który tam był osobiście, był naocznym świadkiem historii.
Dla osoby zainteresowanej bardziej tematem Kaukazu, jego historią, wielokulturowością etc. książka jak znalazł. Szukałem takiej pozycji, która opowie o tle przemian, kiedy upadał Związek Radziecki, kiedy państwa czekały tylko na możliwość ogłoszenia niepodległości, bo tak były głodne wolności, o wojnach Gruzji z Osetią Południową i Abchazją, o Inguszach, że był ktoś taki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojciech Jagielski po raz wtóry daje nam do zrozumienia, że nazwa naszego gatunku jest błędna. My nie jesteśmy żaden homo sapiens, jesteśmy "homo xenophobicus". Podróżując przez geograficznie niewielki obszar Zakaukazia widzimy wszędzie tylko prymitywną, plemienną nienawiść do "tych innych". Sowiecki imperializm przymusił tych ludzi do chwilowego współżycia, stłumił nacjonalizmy, ale nie mógł ich wyrugować. Jak to mówi jeden z napotkanych mieszkańców: "Kiedyś chodziliśmy do siebie na wesela i pogrzeby, teraz tylko do siebie strzelamy".
Reportaż ten jest to rzetelna dawka wiedzy nie tylko z historii, ale i geografii. Po zakończonej lekturze jestem wstanie pokazać na mapie Adżurię, Abchazję, Osetię, Inguszetię, Karabach - krainy, o których było głośno w latach 90-tych, ale które dla przeciętnego Europejczyka mogłyby równie dobrze graniczyć z Narnią. Osobiście doceniam też to, że pewna część książki poświęcona jest Eduardowi Szewardnadze. Nazwisko to tak często pojawiało się w wiadomościach z lat 80-tych i 90-tych, że z przyjemnością dowiedziałem się coś więcej o tym niejednoznacznym i ciekawym polityku.
Na minus książki można zaliczyć jej pewną chaotyczność i brak płynnych przejść w narracji. Ale przeczytawszy kilka reportaży pana Jagielskiego zrozumiałe się staje, że to po prostu jest jego styl.
Wojciech Jagielski po raz wtóry daje nam do zrozumienia, że nazwa naszego gatunku jest błędna. My nie jesteśmy żaden homo sapiens, jesteśmy "homo xenophobicus". Podróżując przez geograficznie niewielki obszar Zakaukazia widzimy wszędzie tylko prymitywną, plemienną nienawiść do "tych innych". Sowiecki imperializm przymusił tych ludzi do chwilowego współżycia, stłumił...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dobre miejsce do umierania" to reportaż będący zapisem podróży Wojciecha Jagielskiego po Kaukazie w latach 90 XX w. oraz pierwszej połowie XXI w. W tym miejscu chrześcijaństwo styka się z islamem, zaś kraje obejmujące ten teren oraz ludy zamieszkujące góry walczą między sobą o granice oraz prawo do samostanowienia. Jednocześnie Armenia, Azerbejdżan i Gruzję łączy fakt, że kraje te są mocno przesiąknięte korupcją oraz nierównościami społecznymi, zaś w pierwszych miesiącach po odzyskaniu przez nie niepodległości i rozpadzie Związku Radzieckiego doszło w nich do zamachu stanu. O ile w Azerbejdżanie cały czas rządzi ród Alijewów, to w Armenii i Gruzji w wyniku protestów społecznych, wojen oraz rewolucji co jakiś czas zmienia się tam władza. Ponadto kraje te szukają cały czas sojuszy zarówno wśród potężnych sąsiadów, jak i w krajach zachodnich.
Książka Wojciecha Jagielskiego ukazuje Kaukaz jako miejsce gdzie ścierają się ze sobą wpływy Rosji, Iranu oraz Turcji, od których znajdujące się tam kraje są poniekąd uzależnione od ich woli. Ciągłe wojny, niestabilna sytuacja polityczna oraz rozwarstwienie społeczne zmuszają część mieszkańców tych krajów do emigracji, pozostałych zaś do walki o przetrwanie. Do dzisiaj mierzą się one z ciągłymi niepokojami, zaś konflikty zachodzące między nimi, co jakiś czas odżywają, powodując przy tym cierpienie wielu niewinnych ludzi , a także potęgując biedę oraz bezdomność.
Według mnie "Dobre miejsce do umierania" Wojciecha Jagielskiego dogłębnie ukazują warunki życia mieszkańców Kaukazu, który na skutek różnych wydarzeń historycznych oraz bieżącej polityki muszą walczyć o przetrwanie. Z jednej strony zależy im na pokoju, zaś z drugiej cały czas prowadzą ze sobą wyniszczające wojny. Bardzo wstrząsający reportaż.
"Dobre miejsce do umierania" to reportaż będący zapisem podróży Wojciecha Jagielskiego po Kaukazie w latach 90 XX w. oraz pierwszej połowie XXI w. W tym miejscu chrześcijaństwo styka się z islamem, zaś kraje obejmujące ten teren oraz ludy zamieszkujące góry walczą między sobą o granice oraz prawo do samostanowienia. Jednocześnie Armenia, Azerbejdżan i Gruzję łączy fakt, że...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowity reportaż opisujący złożoną sytuację geopolityczną na Kaukazie. Choć od wydania książki minęło trochę czasu, niestety w tym rejonie niewiele się zmieniło, tym bardziej warto przeczytać i spojrzeć na historyczne wydarzenie z perspektywy dnia dzisiejszego. Gdybym miałbym podsumować całość jednym zdaniem powiedziałbym - jeśli wydaje Ci się, że sytuacja Polski była trudna i złożona to przeczytaj ten reportaż, a wtedy dowiesz się, że inne narody przeżyły dużo więcej... Polecam!
Niesamowity reportaż opisujący złożoną sytuację geopolityczną na Kaukazie. Choć od wydania książki minęło trochę czasu, niestety w tym rejonie niewiele się zmieniło, tym bardziej warto przeczytać i spojrzeć na historyczne wydarzenie z perspektywy dnia dzisiejszego. Gdybym miałbym podsumować całość jednym zdaniem powiedziałbym - jeśli wydaje Ci się, że sytuacja Polski była...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony ciekawa. Poszerzająca horyzonty. Z drugiej czytałem ją pół roku z przerwami na coś lżejszego.
Dla mnie brakowało czasem fotografii osób czy miejsc o których się czyta.
Z jednej strony ciekawa. Poszerzająca horyzonty. Z drugiej czytałem ją pół roku z przerwami na coś lżejszego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie brakowało czasem fotografii osób czy miejsc o których się czyta.
Bardzo lubię książki o Gruzji i tamtej części świata. Chociaż ta akurat wciągnęła mnie słabo. Historycznie z pewnością bardzo rzetelny reportaż, który warto poznać, chociażby z racji obecnych wydarzeń na Ukrainie. Ale prowadzenie narracji przez p. Jagielskiego momentami mnie nudziło i nie mogłam powstrzymać się od chęci szybkiego skończenia czytania.
Bardzo lubię książki o Gruzji i tamtej części świata. Chociaż ta akurat wciągnęła mnie słabo. Historycznie z pewnością bardzo rzetelny reportaż, który warto poznać, chociażby z racji obecnych wydarzeń na Ukrainie. Ale prowadzenie narracji przez p. Jagielskiego momentami mnie nudziło i nie mogłam powstrzymać się od chęci szybkiego skończenia czytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiczyłem na więcej, zwłaszcza pierwsza część książki nudna. Im dalej tym jest lepiej.
Liczyłem na więcej, zwłaszcza pierwsza część książki nudna. Im dalej tym jest lepiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJagielski jak zwykle nie zawiódł. Nie polecam osobom dopiero zaznajamiajacymi się z tematyka Kaukazu, najpierw Gorecki a potem Jagielski :)
Jagielski jak zwykle nie zawiódł. Nie polecam osobom dopiero zaznajamiajacymi się z tematyka Kaukazu, najpierw Gorecki a potem Jagielski :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czytało się bardzo przyjemnie, chociaż miejscami było za dużo opisu życia poszczególnych watażków, w porównaniu do ilości jaką zajmowały opisy życia zwykłych ludzi. Sama książka pozwala lepiej zrozumieć życie po rozpadzie ZSRR, w republikach zakaukaskich. Dodatkowo celnie wskazuje na działania Rosji, która pomimo rozpadu nadal zachowuje swój imperialny charakter.
Książkę czytało się bardzo przyjemnie, chociaż miejscami było za dużo opisu życia poszczególnych watażków, w porównaniu do ilości jaką zajmowały opisy życia zwykłych ludzi. Sama książka pozwala lepiej zrozumieć życie po rozpadzie ZSRR, w republikach zakaukaskich. Dodatkowo celnie wskazuje na działania Rosji, która pomimo rozpadu nadal zachowuje swój imperialny charakter.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgromna wiedza i świetny styl. Czasem łapałam się na tym, że odlatuję myślami . Książka nie jest łatwa i jest tu wiele wątków, postaci, nazw stąd się trochę gubiłam i musiałam jeszcze raz przeczytać wybrane fragmenty. Ale warto przeczytać, na pewno. Ciężko jest w jasny sposób pokazać wydarzenia na Kaukazie. Jest tu wiele narodów , które są ze sobą skłócone a jeszcze miesza się w ich sprawy Rosja, Turcja i Zachód. Chyba nie da się tam do końca określić winowajcę i ofiarę. W Gruzji byłam i bardzo lubię jej mieszkańców ale jako turystka nie jestem w stanie zobaczyć i odczuć co na Kaukazie się tak naprawdę dzieje. Armenię i Azerbejdżan bardzo chciałabym kiedyś zobaczyć. Na razie konflikt o Górny Karabach trochę mnie przeraza. Książka pisana już jakiś czas temu a jednak nadal aktualna.
Ogromna wiedza i świetny styl. Czasem łapałam się na tym, że odlatuję myślami . Książka nie jest łatwa i jest tu wiele wątków, postaci, nazw stąd się trochę gubiłam i musiałam jeszcze raz przeczytać wybrane fragmenty. Ale warto przeczytać, na pewno. Ciężko jest w jasny sposób pokazać wydarzenia na Kaukazie. Jest tu wiele narodów , które są ze sobą skłócone a jeszcze miesza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażda książka Jagielskiego to dla mnie nowa podróż, przygoda wiedza.... W jasny sposób autor przedstawia zawiłości polityczno-społeczne mieszkańców Zakaukazia... Co mnie zaskoczyło to niestety aktualność sytuacji w Abchazji i Górnym Karabachu.... O zgrozo, zacząłem ją czytać, kiedy w tych rejonach znowu toczy się wojna. Z przyczyn tych samych o których Jagielski pisał szesnaście lat temu....
Każda książka Jagielskiego to dla mnie nowa podróż, przygoda wiedza.... W jasny sposób autor przedstawia zawiłości polityczno-społeczne mieszkańców Zakaukazia... Co mnie zaskoczyło to niestety aktualność sytuacji w Abchazji i Górnym Karabachu.... O zgrozo, zacząłem ją czytać, kiedy w tych rejonach znowu toczy się wojna. Z przyczyn tych samych o których Jagielski pisał...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę po 150 stronach.
Po podróży wróciłam do reportażu i już wszystko rozumiem. Aleją Rustawelego sama spacerowałam, w Gori widziałam ślady wojny. Jednak dalej mam wrażenie, że w natłoku faktów, szczegółów i nazwisk momentami w książce pojawia się lekki chaos. Czytam o jakimś bohaterze, a za moment pojawia się inny i nie wiem, skąd się wziął - czy to element opowiadanej historii, czy zupełnie nowy wątek.
Książka w przeważającej części dotyczy Gruzji, a Azerbejdżanu i Armenii jest tu niewiele. Zresztą Jagielski już na wstępie zwierza się, że Erywania nie polubił, a w Tbilisi czuje się jak w domu. Jego język jest bardzo plastyczny i opisowy, miejscami wyraźnie ubarwiany. To bardzo rzetelny, dobrze napisany reportaż. Szczegółowa i z werwą napisana historia Gruzji, której próżno szukać w innych książkach poświęconych temu krajowi.
Do tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza książka p. Wojciecha Jagielskiego po jaką sięgnęłam. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Studiowałam stosunki międzynarodowe i zapisałam się na fakultet o stosunkach w regionie Kaukazu. Pokochałam i książkę i zajęcia i Wojciecha Jagielskiego.
Pierwsza książka p. Wojciecha Jagielskiego po jaką sięgnęłam. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Studiowałam stosunki międzynarodowe i zapisałam się na fakultet o stosunkach w regionie Kaukazu. Pokochałam i książkę i zajęcia i Wojciecha Jagielskiego.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyśmienita lektura
Wyśmienita lektura
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótko przed moimi pierwszymi w życiu wakacjami na Kaukazie wziąłem się za czytanie tej książki Mistrza Jagielskiego.
Mogę śmiało stwierdzić, że zaskakiwalem Gruzinów wiedzą na temat historii ich krajów. Książka ta otworzyła mi wiele tematów do rozmów z tubylcami.
Jeśli chodzi o moje wrażenia na temat tego reportażu, to uważam, że jest to jedna z lepszych pozycji opisująca dzieje najnowsze państw Kaukazu południowego.
Krótko przed moimi pierwszymi w życiu wakacjami na Kaukazie wziąłem się za czytanie tej książki Mistrza Jagielskiego.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogę śmiało stwierdzić, że zaskakiwalem Gruzinów wiedzą na temat historii ich krajów. Książka ta otworzyła mi wiele tematów do rozmów z tubylcami.
Jeśli chodzi o moje wrażenia na temat tego reportażu, to uważam, że jest to jedna z lepszych pozycji...
"Czyżby więc Kaukaz był skazany na wojnę? Czyżby był zbyt mały,by zgodnie pomieścić sto narodów? Gruzini,Ormianie,Azerowie,Czeczeni,Abchazi,Osetyjczycy
są przekonani,że ich sprawa jest święta, i gotowi są za nią umrzeć."
Dopiero po przeczytaniu książki zrozumiałam tę szaleńczą wojnę, w której zwycięzcami i pokonanymi są po równo wszyscy. Polecam.
"Czyżby więc Kaukaz był skazany na wojnę? Czyżby był zbyt mały,by zgodnie pomieścić sto narodów? Gruzini,Ormianie,Azerowie,Czeczeni,Abchazi,Osetyjczycy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tosą przekonani,że ich sprawa jest święta, i gotowi są za nią umrzeć."
Dopiero po przeczytaniu książki zrozumiałam tę szaleńczą wojnę, w której zwycięzcami i pokonanymi są po równo wszyscy. Polecam.
Bardzo ciekawa książka. Polecam
Bardzo ciekawa książka. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"A my wszyscy, Azerowie, Ormianie, Gruzini, Czeczeni, jesteśmy jak więźniowie, którzy zamiast wspólnymi siłami spróbować ucieczki na wolność, walczą między sobą o lepsze miejsce w celi"
Pan Jagielski jak zwykle w formie. Moja głowa pojąć tego natłoku informacji nie jest w stanie. Trzeba będzie kiedyś wrócić i doczytać jeszcze raz. Będę też zawsze pod wrażeniem niewzruszonej obiektywności autora.
"A my wszyscy, Azerowie, Ormianie, Gruzini, Czeczeni, jesteśmy jak więźniowie, którzy zamiast wspólnymi siłami spróbować ucieczki na wolność, walczą między sobą o lepsze miejsce w celi"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPan Jagielski jak zwykle w formie. Moja głowa pojąć tego natłoku informacji nie jest w stanie. Trzeba będzie kiedyś wrócić i doczytać jeszcze raz. Będę też zawsze pod wrażeniem...
Do tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę po 150 stronach. Po podróży wróciłam do reportażu i już wszystko rozumiem. Aleją Rustawelego sama spacerowałam, w Gori widziałam ślady wojny. Jednak dalej mam wrażenie, że w natłoku faktów, szczegółów i nazwisk momentami w książce pojawia się lekki chaos. Czytam o jakimś bohaterze, a za moment pojawia się inny i nie wiem, skąd się wziął - czy to element opowiadanej historii, czy zupełnie nowy wątek.
Książka w przeważającej części dotyczy Gruzji, a Azerbejdżanu i Armenii jest tu niewiele. Zresztą Jagielski już na wstępie zwierza się, że Erywania nie polubił, a w Tbilisi czuje się jak w domu. Jego język jest bardzo plastyczny i opisowy, miejscami wyraźnie ubarwiany. To bardzo rzetelny, dobrze napisany reportaż. Szczegółowa i z werwą napisana historia Gruzji, której próżno szukać w innych książkach poświęconych temu krajowi.
Do tej książki podchodziłam dwukrotnie. Raz, kilka lat temu i teraz, po powrocie z Gruzji i Armenii. Za pierwszym razem z początku zachwyciłam się stylem Wojciecha Jagielskiego. Na pierwszych stronach odmalował wciągający i żywy portret Kaukazu. Ale im dalej w las, tym poziom szczegółowości był przytłaczający. Nie znałam opisywanych miejsc, ulic, nazwisk. Porzuciłam książkę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z panem Wojciechem Jagielskim i na pewno nie ostatnie.
Ciężki temat - kraje kaukaskie o których coś tam się kiedyś obiło o uszy, ale tak naprawdę nigdy nie mogłam pojąć o co tam chodzi, czemu się biją; niektóre nazwiska nie były mi obce, ale kto, co i gdzie...?
POLECAM!!! POLECAM!!! POLECAM!!!
To moje pierwsze spotkanie z panem Wojciechem Jagielskim i na pewno nie ostatnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężki temat - kraje kaukaskie o których coś tam się kiedyś obiło o uszy, ale tak naprawdę nigdy nie mogłam pojąć o co tam chodzi, czemu się biją; niektóre nazwiska nie były mi obce, ale kto, co i gdzie...?
POLECAM!!! POLECAM!!! POLECAM!!!
Jagielskiego nie trzeba przedstawiać, a jak ktoś go nie zna, to niech pozna, bo dużo traci; u mnie ma dwie dziesiątki.
Zaczynam od niedopatrzenia: książka wydana w 2013, kalendarium kończy się na 2008, a wstęp podpisany "Ryszard Kapuściński", podczas gdy ten sławny zmarł w 2007.
Znalazłem w internecie, że wstęp Kapuścińskiego został napisany w 1994 do pierwszych reportaży. Szkoda, że redakcja Wydawnictwa ZNAK tego nie zaznaczyła.
Teraz będzie wszystko na opak, bo łeb mnie pęka. A więc ocena: 10/10. Przegląd recenzji na LC. Najbliższa mnie „Arkadiusza”, który kończy słowami:
„....Co tu więcej napisać? Mogę tylko dodać, że książka, zważywszy na opisywany temat, sprawiła mi pewne trudności w odbiorze, bo i historia tych krajów była mi zupełnie obca. Jednak czytało się ją dobrze, ponieważ Jagielski świetnie pisze - lekko i jasno - bez niepotrzebnej gmatwaniny. Ot, kolejny solidny reportaż na wysokim poziomie, który jest lekturą "must read" dla osób interesujących się tamtymi rejonami świata, bądź czasem przemian na terenach republik byłego Związku Radzieckiego. No i oczywiście dla wszystkich fanów autora. Ja daję mocne 7/10 i polecam."
Zmieniłem ocenę i rozszerzam zakres czytelników: dla w s z y s t k i c h, bo dominuje wielce bolesny temat: zabójczy n a c j o n a l i z m, którego działanie lepiej znamy z Bałkanów (terenów byłej Jugosławii).
To teraz wracam do „łba”, bo boli. Boli od ilości nacji i ich relacji. A w tym tyglu promienieje gwiazda pozornie sprzecznych cech Jagielskiego: obiektywność i głęboka empatia do każdego rozmówcy. Okazuje się to możliwe dzięki talentowi, inteligencji i kulturze reportera.
Dla mnie przesłanie Jagielskiego to motto z „Medalionów” Nałkowskiej:
„Ludzie ludziom zgotowali ten los”
Oczywiście polecam, choć ból głowy pewny. 10/10
Jagielskiego nie trzeba przedstawiać, a jak ktoś go nie zna, to niech pozna, bo dużo traci; u mnie ma dwie dziesiątki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczynam od niedopatrzenia: książka wydana w 2013, kalendarium kończy się na 2008, a wstęp podpisany "Ryszard Kapuściński", podczas gdy ten sławny zmarł w 2007.
Znalazłem w internecie, że wstęp Kapuścińskiego ...
Jagielskiego nikomu polecać nie trzeba, to reportażysta najwyższej klasy. "Dobre miejsce do umierania" po prostu poraża. Pisać z podobną klasą o rzeczach tak trudnych i dramatycznych, nie nadając im ciężkości patosu to rzecz niebywała.
Jagielskiego nikomu polecać nie trzeba, to reportażysta najwyższej klasy. "Dobre miejsce do umierania" po prostu poraża. Pisać z podobną klasą o rzeczach tak trudnych i dramatycznych, nie nadając im ciężkości patosu to rzecz niebywała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNienawiść + nacjonalizm. Nacjonalizm + nienawiść. Nacjonalizm = nienawiść. UWAGA!
Nienawiść + nacjonalizm. Nacjonalizm + nienawiść. Nacjonalizm = nienawiść. UWAGA!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma sensu opisywać treści książki, zrobili to juz inni recenzenci. Jagielski to jest po prostu Gość. I tyle.
Bodaj jeden z 3-4 autorów literatury faktu, którego każdą książkę można kupić w czambuł, bez czytania wcześniejszych recenzji. Nie zawiódł mnie nigdy. Nawet jego najsłabsze dzieło- Trębacz z Tembissy- i tak wystawało przed szereg o kilka długości. A "dobre miejsce do umierania" słabe nie jest.
Nie ma sensu opisywać treści książki, zrobili to juz inni recenzenci. Jagielski to jest po prostu Gość. I tyle.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBodaj jeden z 3-4 autorów literatury faktu, którego każdą książkę można kupić w czambuł, bez czytania wcześniejszych recenzji. Nie zawiódł mnie nigdy. Nawet jego najsłabsze dzieło- Trębacz z Tembissy- i tak wystawało przed szereg o kilka długości. A "dobre...
Książka Wojciecha Jagielskiego dostała się w moje ręce gdy szukałem jakiejś rzetelnej publikacji na temat najnowszej historii Gruzji. Szybko okazało się, że był to dobry wybór, ponieważ właśnie temu krajowi autor poświęcił tu najwięcej uwagi, choć dość dokładnie opowiada również o innych krajach Kaukazu.
W tego typu publikacjach dużo bardziej niż wartość literacką cenię sobie rzetelność przekazu i bezstronność relacji. I tu muszę przyznać, że pan Jagielski spisał się doskonale. Większość treści oparta jest o wypowiedzi rozmówców reportera oraz o narrację typowo dziennikarską, pozbawioną jakiegokolwiek subiektywnego komentarza, a będącą wynikiem sprawnego przenikania autora do środowisk niemal wszystkich stron kaukaskich konfliktów.
I tak znajdziemy tu opowieści pierwszego prezydenta Gruzji Zwiada Gamsachurdii, abchaskich powstańców z oblężonego przez gruzinów Suchumi, rosyjskich żołnierzy wysyłanych przez Moskwę do Osetii Południowej, ormiańskich mieszkańców Karabachu pragnących przyłączenia tego regionu do Armenii jak i walczących z nimi azerskich policjantów.
Wszystko to pozwala bardzo szeroko spojrzeć na burzliwą historię tego niespokojnego fragmentu świata. Każda z tych perspektyw ma w sobie coś urzekającego ale i okrutnego, a autor bynajmniej nie stara się wskazać która jest dobra, a która zła. Pokazuje jedynie ich niejednoznaczność i zawiłość, samemu usuwając się nieco w cień, a skupiając uwagę czytelnika na wypowiedziach swoich rozmówców oraz wydarzeniach, których są bohaterami:
„Naczelnik zdeptał papierosa na podłodze. Zapytał Kassima, jak rozwiązałby spór o Karabach. Kassim wpatrywał się w naczelnika z natężeniem, jakby próbował zrozumieć pytanie.
- Ludzie sami się dogadają. Byle się politycy nie mieszali. To znaczy awanturnicy polityczni, nacjonaliści.”
Książka Wojciecha Jagielskiego dostała się w moje ręce gdy szukałem jakiejś rzetelnej publikacji na temat najnowszej historii Gruzji. Szybko okazało się, że był to dobry wybór, ponieważ właśnie temu krajowi autor poświęcił tu najwięcej uwagi, choć dość dokładnie opowiada również o innych krajach Kaukazu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tego typu publikacjach dużo bardziej niż wartość literacką cenię...
Historia Zakaukazia jest niesamowicie zagmatwana, gwałtowna i wypełniona wojenną zawieruchą po brzegi; dobrze jest przeczytać ten reportaż i dowiedzieć się, co tak na prawdę tam się stało i dlaczego. Zrozumieć i ogarnąć cały ten etap historii jest niezwykle trudno, jednak pan Jagielski po raz kolejny ułatwia to czytelnikowi. Nie poznajemy tylko suchych faktów, lecz także zapoznajemy się z uczestnikami wydarzeń, poznajemy losy zwykłych ludzi mieszkających na terenach byłego ZSRR. Jeden z lepszych reportaży, jakie czytałam.
Historia Zakaukazia jest niesamowicie zagmatwana, gwałtowna i wypełniona wojenną zawieruchą po brzegi; dobrze jest przeczytać ten reportaż i dowiedzieć się, co tak na prawdę tam się stało i dlaczego. Zrozumieć i ogarnąć cały ten etap historii jest niezwykle trudno, jednak pan Jagielski po raz kolejny ułatwia to czytelnikowi. Nie poznajemy tylko suchych faktów, lecz także...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest reportaż! Świetna książka, napisana w ciekawy sposób. Maksymalnie obiektywna, pozbawiona opinii, wyroków, osądów. W niektóre fragemtny wręcz ciężko uwierzyć. Kopalnia wiedzy, napisana w ciekawy sposób, polecam gorąco!
To jest reportaż! Świetna książka, napisana w ciekawy sposób. Maksymalnie obiektywna, pozbawiona opinii, wyroków, osądów. W niektóre fragemtny wręcz ciężko uwierzyć. Kopalnia wiedzy, napisana w ciekawy sposób, polecam gorąco!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojciech Jagielski, który zachwycił mnie prawdziwością przedstawienia dramatycznej sytuacji Afganistanu w "Modlitwie o deszcz", w " Dobrym miejscu do umierania" zajmuje się problemem Kaukazu. 100 narodów wciśniętych między góry, dwa morza, wciąż najeżdżanych, rozdartych miedzy wpływy Rosji, Turcji i Iranu. Czy ze swoją nieufnością, kompleksem zaścianka, peryferii zarówno Europy, jak i Azji są skazane na ciągłą wojnę? Jagielski zaczyna swoją książkę od cytatu Wilde,a "Nie każda sprawa jest święta tylko dlatego, że ktoś gotów jest oddać za nią życie", komentuje go w imieniu Kaukazu słowami Woltera "Wolny człowiek idzie do nieba taką drogą, jaka mu się podoba".
W.J. opisuje swoje wrażenia z Kaukazu w krótkich opowieściach, w których równie wyraziście widać jego doświadczenie, poglądy, jak i postacie innych ludzi, a nawet całych narodów opisane barwnie, soczyście. Podobnie traktuje miejsca np bliskie mi Tbilisi, miasto w dolinie rzeki Kury, w którym W.J. zawsze czuje się tak dobrze, że pobyt w nim traktuje jak nagrodę. Opisując spotkania z Gruzinami w Tbilisi przedstawia zabawny toast:
"Na górskiej łące pasł się kiedyś baran. Dostrzegł go z góry orzeł, który wracał do gniazda z nieudanego polowania. Rzucił się w dół jak pocisk, pochwycił szponami barana i zadowolony wzbił się w powietrze. Pochłonięty myślami o czekającej go wieczerzy, nie zauważył, że celuje do niego ze strzelby myśliwy. Bach! - strzelił myśliwy i trafił orla prosto w serce. Orzeł runął na ziemię, a baran ... poleciał dalej. Bracia! Wypijmy za to, by do orłów nie strzelano, a barany - żeby nie latały!"
Poszczególne rozdziały W.J. poświęca na zmianę to Armenii, to Gruzji czy Azerbejdżanowi, a także sylwetkom ich przywódców to w rządzie, to w opozycji, aresztowanym, obalanym, niewybieranym ponownie, zabijanym w zamachach. Możemy tu bliżej przyjrzeć się Gruzinom Zwiadowi Gamsachurdii, Eduardowi Szewarnadze, Dżabie Joseliniemu, Ormianom Ter-Petrosjanowi, Robertowi Koczarianowi i Azerom Elczibejowi i Hajdarowi Alijewowi.
W.J. kreśli też przed nami obraz upadającego imperium sowieckiego. Pisze o Gorbaczowie i Szewarnadze, że "chcieli przeprowadzić pokojową ewolucję komunistycznego imperium. Nie chcieli go zlikwidować, a jedynie je zreformować, ucywilizować. Planowali przebudowę, a dokonali demontażu." W ramach tej polityki poszczególne republiki ogłosiwszy nieodległość zaczynają także za sprawą rosyjskich prowokacji i z pomocą rosyjskiej sprzedawanej, pożyczanej lub porzucanej broni walczyć przeciwko sobie. Mówi o tym Elczibej, prezydent Azerbejdżanu:"A my wszyscy, Azerowie, Ormianie, Gruzini, Czeczeni, jesteśmy jak więźniowie, którzy zamiast wspólnymi siłami spróbować ucieczki na wolność, walczą między sobą o lepsze miejsce w celi". Wojna Gruzinów z Osetyjczykami, z Abchazami. Wojna o Górny Karabach należący ostatnio do Azerów mimo tego że 2/3 mieszkańców to Ormianie. Bombardowania, pogromy.
Podobna sytuacja w Armenii: "Opera stała zamknięta na cztery spusty. Nie wystawiano żadnych przedstawień, artyści wyjechali za granicę, a ci, którzy zostali, zmienili fach...Sztuka stała się ludziom zbędna. Nie mieli do niej głowy ani serca. Nie mieli też pieniędzy. Ludzkie potrzeby ograniczyły się do absolutnie podstawowych, do fizycznego przetrwania....A przecież sztuka jest duszą narodu, jego przewodnikiem, pamięcią, sumieniem. Bez tego nie można istnieć. Naród bez duszy skazany jest na zagładę."
Bardzo poruszyła mnie opowieść "Dom obłąkanych". Gdy w wyniku działań wojennych wszyscy opuścili Czermeń, pozostawieni sobie pacjenci opuścili swoje zamknięcie, zaczęli się organizować, by przeżyć, ściągali żywność, gotowali, stali się zjednoczoną wspólnotą o podzielonych zadaniach wzajemnej troski. Do czasu. Wojnę o Górny Karabach zaczęli wygrywać Ormianie. Gdy władze powróciły do Czermenia, zajęły się szpitalem. Posegregowały pacjentów według narodowości. Rozbiły zjednoczoną społeczność na Azerów i Ormian rozdzielając ich zgodnie z duchem wojny, o której w ormiańskim Watykanie, w Eczmiadzynie katolikos Wazgen mówi:"Każdej wojny można uniknąć. Wojna tkwi w każdym z nas, w naszej pogardzie wobec innych, niecierpliwości wobec cudzych poglądów".
Oprócz opowieści uderzyły mnie czarno- białe zdjęcia. Przejmujące. Wśród nich pusta twarz pięknej, postarzałej od bólu kobiety trzymającej w rękach zdjęcie dwójki dzieci, czy ukradkiem spojrzenie małego chłopca uginającego się pod ciężarem automatu.
Zaciekawia, porusza, wstrząsa. Napisana trzeźwo, realistycznie, ze współczuciem dla ludzi historia narodów przedstawiana poprzez historie poszczególnych ludzi. Kolejny raz czuję wdzięczność Jagielskiemu, za to, że miał odwagę jechać w tak niebezpieczne miejsca, za to, że tak opisał tę współczesną historię Kaukazu - "dobrego miejsca do umierania".
Kopia postu z mojej strony nietylkoindie.pl
i blogu Zahry valley-of-dance.blog.onet.pl
Wojciech Jagielski, który zachwycił mnie prawdziwością przedstawienia dramatycznej sytuacji Afganistanu w "Modlitwie o deszcz", w " Dobrym miejscu do umierania" zajmuje się problemem Kaukazu. 100 narodów wciśniętych między góry, dwa morza, wciąż najeżdżanych, rozdartych miedzy wpływy Rosji, Turcji i Iranu. Czy ze swoją nieufnością, kompleksem zaścianka, peryferii zarówno...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to