"Stado" Williama Whartona, to powieść wielowątkowa i interesująca od pierwszych stron.
Autor w swoim dziele przedstawia nam trzech bohaterów: Dickiego Kettelsona, Kapa Modiga oraz wychowanego przez niego lwa.
Dicka poznajemy w momencie trwającego w całym kraju Wielkiego Kryzysu. Dzięki odwadze i pomysłowości swojego ojca dobrze sobie radzą w tym trudnym czasie budując werandy w całej okolicy. Autor porusza również problemy dotyczące edukacji, a także systemu pracy.
Natomiast Kap Modig, to cudowne dziecko. W ekspresowym tempie przyswaja nowa wiedzę i z czasem odkrywa w sobie talent do mechaniki.
Jako dorosły mężczyzna spełnia się jako żołnierz, następnie osiąga sukcesy jako kierowca rajdowy, lecz jego życie diametralnie się zmienia, gdy los stawia na jego drodze małego lwa. Z czasem zaczynają razem z partnerką Sally oraz mlodym pomocnikiem Jimmym występować na Ścianie Śmierci.
Nikt się nie spodziewa, że historie tych bohaterów, pomimo wielu różnic w pewnym momencie się połączą i oddziałują tak mocno na swoje dalsze losy.
Autor w swoim dziele na pierwszym planie stawia rodzinę. Ukazuje siłę jej więzi oraz uczuć, które pozwalają tworzyć im całość..
Druga stronę medalu stanowi ukazana w powieści patologia, która jest całkowitym zaprzeczeniem wartości takich jak: miłość, jedność czy lojalność.
Z powodu głupoty oraz zaściankowości społeczeństwa dochodzi do tragedii, której ofiara staje się lew.
"Stado" Williama Whartona, to powieść wielowątkowa i interesująca od pierwszych stron.
Autor w swoim dziele przedstawia nam trzech bohaterów: Dickiego Kettelsona, Kapa Modiga oraz wychowanego przez niego lwa.
Dicka poznajemy w momencie trwającego w całym kraju Wielkiego Kryzysu. Dzięki odwadze i pomysłowości swojego ojca dobrze sobie radzą w tym trudnym czasie budując...
Ja po prostu lubię tego autora. Prosta opowieść napisana w charakterystycznym stylu, takie zwyczajne życie zwykłych ludzi, a jednak ociekające pięknem.
Ja po prostu lubię tego autora. Prosta opowieść napisana w charakterystycznym stylu, takie zwyczajne życie zwykłych ludzi, a jednak ociekające pięknem.
Książki Whartona czytałam dobre lata temu. Wcale nie zachwyciły mnie te najgłośniejsze, najbardziej chwalone. Teraz po latach wpadła w moje ręce ta oto Książka. Egzemplarz bardzo styrany życiem nawet nie wiem skąd. Myślę przeczytam i pchnę dalej. Nic bardziej mylnego. Była zarwana noc, delektowanie się słowem i łzy. Cudowną historia niby taka prosta a taka bogata. Pełna odczuć i zapachów. Zostaje że mną !
Książki Whartona czytałam dobre lata temu. Wcale nie zachwyciły mnie te najgłośniejsze, najbardziej chwalone. Teraz po latach wpadła w moje ręce ta oto Książka. Egzemplarz bardzo styrany życiem nawet nie wiem skąd. Myślę przeczytam i pchnę dalej. Nic bardziej mylnego. Była zarwana noc, delektowanie się słowem i łzy. Cudowną historia niby taka prosta a taka bogata. Pełna...
Ten autor za każdym razem powoduje że przepadam w jego powieści. Ten styl pisania po prostu uwielbiam. “Stado” to moje czwarte spotknie z twórczościa autora i z pewnościa nie ostatnie.
Ten autor za każdym razem powoduje że przepadam w jego powieści. Ten styl pisania po prostu uwielbiam. “Stado” to moje czwarte spotknie z twórczościa autora i z pewnościa nie ostatnie.
Najbardziej kibicowałam lwu. Przykra, wzruszająca, pełna samotności, ale też i przywiązania i ciepła. Jesteśmy istotami społecznymi, garniemy się do siebie, ale też nie rozumiemy siebie nawzajem, budujemy wokół siebie mury i ta huśtawka potrzeby bliskości a jednocześnie izolacji i zamknięcia jest tu widoczna.
Najbardziej kibicowałam lwu. Przykra, wzruszająca, pełna samotności, ale też i przywiązania i ciepła. Jesteśmy istotami społecznymi, garniemy się do siebie, ale też nie rozumiemy siebie nawzajem, budujemy wokół siebie mury i ta huśtawka potrzeby bliskości a jednocześnie izolacji i zamknięcia jest tu widoczna.
Jaka to jest prosta i piękna opowieść. Czuć zapachy, słychać dźwięki, cudownie łatwo zatracić się w opisach życia codziennego. Ludzie są zwyczajni, a jednocześnie wyjątkowi. Nie ma tam wartkiej akcji, ale ciężko przerwać czytanie. Ciekawa forma zestawienia światów małego chłopca i starszego człowieka po przejściach, których wątki splatają się pod koniec dosłownie na moment. Największym atutem jest narracja oraz hołd dla miłości rodzinnej i uczciwej, sumiennej pracy.
Jaka to jest prosta i piękna opowieść. Czuć zapachy, słychać dźwięki, cudownie łatwo zatracić się w opisach życia codziennego. Ludzie są zwyczajni, a jednocześnie wyjątkowi. Nie ma tam wartkiej akcji, ale ciężko przerwać czytanie. Ciekawa forma zestawienia światów małego chłopca i starszego człowieka po przejściach, których wątki splatają się pod koniec dosłownie na moment....
Po prostu piękna, napisana jak zawsze prostym językiem opowieść, z której jak zwykle u Whartona bije przede wszystkim ciepło. Postacią głównego bohatera i jego perypetiami potwierdził, że jego książki, to nie tylko autobiografia. A lwa czytelnik nie zapomni do końca życia. Nie spotkałem drugiego takiego pisarza, tak żałuję, że tak późno zainteresowałem się jego twórczością i nie miałem okazji go zobaczyć jak przyjeżdżał do Polski. Poznajcie Whartona, a nie spoczniecie dopóki nie przeczytacie wszystkich jego książek, które łączy najczęściej ten sam poczciwy główny bohater w różnych odsłonach.
Po prostu piękna, napisana jak zawsze prostym językiem opowieść, z której jak zwykle u Whartona bije przede wszystkim ciepło. Postacią głównego bohatera i jego perypetiami potwierdził, że jego książki, to nie tylko autobiografia. A lwa czytelnik nie zapomni do końca życia. Nie spotkałem drugiego takiego pisarza, tak żałuję, że tak późno zainteresowałem się jego twórczością...
Wharton jak zwykle po mistrzowsku przeplata wszystkie wątki. Narracja z punktu widzenia małego chłopca nie tylko pozwala nam zobaczyć, co on myśli oraz jak odbiera świat, ale także obrazuje ciężkie czasy kryzysu. Zderzenie ze Sturem jest naprawdę świetnie przemyślane. Człowiek pochłania całość i widzi jakie zmiany zachodzą w bohaterach, jak zmienia się wiele spraw i spojrzeń na nie. Koniec jest gorzki, ciężki, bolesny, ale życiowy i pokazujący jak pewne decyzje mogą wszystko zmienić.
Wharton jak zwykle po mistrzowsku przeplata wszystkie wątki. Narracja z punktu widzenia małego chłopca nie tylko pozwala nam zobaczyć, co on myśli oraz jak odbiera świat, ale także obrazuje ciężkie czasy kryzysu. Zderzenie ze Sturem jest naprawdę świetnie przemyślane. Człowiek pochłania całość i widzi jakie zmiany zachodzą w bohaterach, jak zmienia się wiele spraw i...
Każda rodzina to „stado”. Każdy w stadzie ma jakieś zadanie, każdy jest ważny. Zachowuje się pewne standardy, hierarchię. Każde stado wychowuje potomków w określony sposób, ma swoje zasady, przyzwyczajenia czy zwyczaje. Dlaczego to piszę? Ponieważ właśnie o tym jest ta książka. O stadzie jakie tworzy rodzina lub grupa osób (i zwierząt), których coś ze sobą wiąże.
„Stado” to kolejna wybitna książka Whartona. Piękna, głęboka, pouczająca, sentymentalna. Takie książki warto czytać.
To właśnie od „Stada” zaczęła się moja przygoda z Williamem Whartonem. Spokojnie możecie wpisać ją do swoich ulubionych powieści.
Powieść posiada dwa główne wątki, które w końcowej fazie powieści łączą się w jeden.
Jest rok 1896 kiedy rodzi się Sture Modig. Modig czyli „dzielny”. Od najmłodszych lat jest dzieckiem wyjątkowym. Bardzo szybko się uczy, jest ciekawy świata, potrafi sam naprawić czy skonstruować wiele urządzeń. Z chęcią pomaga rodzicom, a kolejne przeszkody pokonuje z niebywała łatwością. Kiedy trafia na front I Wojny Światowej, jest jednym z najlepszych żołnierzy i szybko awansuje aż do stopnia Kapitana. Koledzy mówią do niego Kap Modig. Po wojnie, mocno okaleczony, wraca do kraju, do rodziców, jednakże życie na wsi już go nie interesuje. Poznał inne miejsca, był przecież w Europie. Farma rodziców jest dla niego po prostu nudna, ale i przygnębiająca. Kap cierpi na nerwicę weteranów wojennych. W tamtym czasie to pojęcie zgoła obce. Wyjeżdża. Po jakimś czasie zaczyna brać udział w wyścigach samochodowych na torach w czym oczywiście jest najlepszy. Jest najlepszy, a jednocześnie, co jest nietypowe wśród osób z jego profesji, jest outsiderem. Stroni od ludzi, kobiet nie rozumie, więc nie zadaje się z nimi bo skoro coś jest tak nieprzewidywalne to lepiej się z tym nie zadawać. I wtedy nasz samotnik nagle nieświadomie zakłada małe stado. Stado, tak samo jak sam Kap, jest wyjątkowe, całkowicie różnorodne, niebywałe i niespotykane nawet jak na dzisiejsze czasy. Stado tworzy Kap i... lwiątko. I wtedy wszystko się zmienia. Kap bierze pełną odpowiedzialność za lwiątko, dba o nie i po raz pierwszy zaczyna się bać. Nie o siebie. O lwiątko. O to co się z nim stanie, gdyby Kapowi przydarzył się wypadek w trakcie jednego z wyścigów. Wykrakał...
Leżącego w szpitalu i majaczącego o lwie, w którego swoją drogą nikt nie wierzy, że w ogóle istnieje, odwiedza Sally. Szok. Ale jak to, kto to, skąd się wzięła, dlaczego chce pomóc? Efektem tej jakże niespodziewanej znajomości jest cywilny ślub. Kap ściga się już teraz tylko na wiejskich festynach. Lew i Sally są dla niego zbyt ważni. Założył stado. I tak mogło by już zostać gdyby nie dał się namówić na zamianę. Pozornie korzystną, a która w finale powieści doprowadzi do tragedii i po której Kap, jak lew na sawannie, znów zostanie sam.
Jest rok 1934. Bardzo powoli świat zaczyna wychodzić z kryzysu gospodarczego. Kryzysu, który odcisnął piętno w każdej amerykańskiej rodzinie. I tu poznajemy dwunastoletniego Dicka i jego rodzinę. Dick chodzi do szkoły z młodszą siostrą. Ma przyjaciół i wrogów, jak to dzieciaki. Nie raz i nie dwa podpadł już siostrze zakonnej, będącej jednocześnie nauczycielką, do tego stopnia, że wmówiła ona proboszczowi, że Dick potrzebuje egzorcyzmów (sic). Ot, zwykły nastolatek. W dobie kryzysu, rodzina Dicka radzi sobie jak może by związać koniec z końcem. Ojciec, Dick Senior, jak prawdziwy przywódca stada, para się każdego możliwego zajęcia by tylko wyżywić rodzinę, natomiast Mały Dick, stara się pomagać ojcu na tyle, ile to możliwe w jego wieku. Kiedy następuje wreszcie wyczekiwany zwrot w sytuacji gospodarczej kraju, ojciec Dicka otrzymuje z powrotem posadę w fabryce, w której pracował przed wielkim kryzysem. Wstępuje jednak do związku zawodowego i w krótkim czasie zostaje jego przewodniczącym. W tym momencie zaczynają się jego kłopoty. Dick Senior jest zastraszany, a nawet bity przez pachołków Dyrekcji fabryki, która próbuje zmusić go w ten sposób do opuszczenia związku. Dochodzi nawet do tego, że otrzymuje list z pogróżkami, aby uważał na dzieci, bo coś złego może się im przytrafić. Szala goryczy została przelana. Nie wiedząc jaką decyzję ma podjąć, Dick Senior zabiera całą rodzinkę (Mama, Tata, Siostra, Dick i mały śmieszny kot) na spontaniczne wakacje nad Oceanem w środku października.
W tym miejscu krzyżują się losy małego Dicka z Kapem. Po części to Dick będzie odpowiedzialny za tragedię, która rozegra się na jego własnych oczach. Jednakże myślę, że lekcja, którą otrzyma, będzie paradoksalnie najważniejszą w jego życiu. Naocznie i dobitnie będzie świadkiem konsekwencji sytuacji, do jakiej doprowadził. Co nie zmienia faktu, że prawdopodobnie, gdyby nie też inne czynniki, nie doszło by ostatecznie do tak dramatycznych wydarzeń. Stado Kapa nie funkcjonowało już od dawna tak jak powinno. Brakowało w stadzie rozmów, szczerości, szacunku, czasu dla pozostałych jej członków. To stado było sztuczne.
Ta książka to trochę taka psychoanaliza naszych własnych stad. Pokazuje co najczęściej w stadzie szwankuje, czego brakuje, jak naprawić stado. Tylko trzeba chcieć. Chcieć zagłębić się w problemie. Tego chcenia nam na ogół brakuje. Widzimy problem, ale czekamy, bo może sam się rozwiąże. A nie zawsze tak jest. Zdarza się i tak, że samorozwiązanie, którego oczekiwaliśmy jest przykre w skutkach. Czy Wharton celowo tak to ładnie wszystko napisał, czy wyszło mu przypadkiem, nie wiem. Wiem jedynie, że książka jest świetna.
Żałuję, że Autor nie napisał jej trochę więcej. Nie znamy dalszych losów Kapa Modiga, nie wiemy jaki wpływ miało ostatecznie końcowe wydarzenie w książce na życie Dicka Juniora, jak potoczyły się losy jego rodziny po powrocie z wakacji. Tego wszystkiego możemy się jedynie domyślać.
Opisana historia jest bardzo ciekawa. Nie jest to książka z ciągłą akcją, porywająca, trzymająca w napięciu. Nie. Ona jest po prostu ciekawa. Teraz, z perspektywy czasu nie dziwi mnie już fakt, dlaczego jej fragment został umieszczony w podręczniku do języka polskiego czwartoklasisty. Niezależnie od tego, który to by fragment książki, miał on przyciągnąć uwagę czytelnika i go zaintrygować do dalszej lektury a może nawet dyskusji, do zatrzymania się i zastanowienia.
Książka napisana prostym językiem, opisująca prozaiczne czynności, życie codzienne zwykłych ludzi (chodź Kap był trochę niezwykły), a jednak ujmująca, głęboka, z morałem. Taka prosta, niby nic, a zostaje.
Co bardzo osobiście mnie ujęło w tej powieści to opis relacji jakie panowały między poszczególnymi członkami rodziny (stada), obowiązki, hierarchia. Być może wynika to z modelu wychowawczego w mojej własnej rodzinie, być może właśnie tak ukształtowali mnie rodzice, że tęsknię za młodzieżą wychowaną w ten sposób tzn. odnoszącą się z szacunkiem do starszych, znająca swoje obowiązki i nawet jeśli wykonującą coś niezgrabnie ze względu na wiek, zależy im na tej pracy. Do młodzieży biorącej odpowiedzialność za siebie i tego kogo maja pod opieką. Ale też za takimi dorosłymi. Odpowiedzialnie wychowującymi dzieci, dostrzegającymi, ze ich dzieci to nie aniołki, że one też broją. Rodziców, którzy nie są nastawieni wiecznie roszczeniowo w stosunku do innych, którzy potrafią wymagać od siebie przede wszystkim, zanim zaczną wymagać od innych. Którzy w sytuacji kryzysowej, biorą odpowiedzialność za sytuację rodziny na swoje barki nie obwiniając za swoje niepowodzenie całego świata. Myślę, że powyższa sentencja równie dobrze może się odnosić nie tylko do rodziców, ale do każdego z nas, nawet bezdzietnego. Aby być szczęśliwym, nie potrzeba kupy kasy, gadżetów, istastory itp., itd. Potrzebna jest wiedza, że ma się w kimś oparcie. I nasze dzieci właśnie tego potrzebują najbardziej. Miłości i świadomości, że zawsze mogą na nas liczyć; że odłożymy komórki, tablety, wyłączymy telewizory i w ciszy wysłuchamy, bez oceniania, przytulimy, że po prostu będziemy razem. Jeżeli my im nie pokażemy że tak da się żyć, to nie dziwmy się, że młodzież jest zapatrzona w smartfony, a nas dorosłych, ma w głębokim poważaniu. Od dziecka winniśmy im dawać poczucie bezpieczeństwa, a jak inaczej to uzyskać jeśli nie przez poświęcenie czasu (nawet kosztem nie posprzątanej chałupy), pomoc, później przez oczekiwanie pomocy, zachęcanie do podejmowania wyzwań, począwszy od domowych obowiązków do skoku ze spadochronem (takie extreme... ;D).
Po prostu bądźmy razem na dobre i na złe. Przecież tak się robi w stadzie.
Każda rodzina to „stado”. Każdy w stadzie ma jakieś zadanie, każdy jest ważny. Zachowuje się pewne standardy, hierarchię. Każde stado wychowuje potomków w określony sposób, ma swoje zasady, przyzwyczajenia czy zwyczaje. Dlaczego to piszę? Ponieważ właśnie o tym jest ta książka. O stadzie jakie tworzy rodzina lub grupa osób (i zwierząt), których coś ze sobą wiąże.
„Stado” to...
Uwielbiam Whartona. Za czasów nastolęcich ktoś mi podsunął "Ptaśka", ostatnio zaś wpadłam na "W księżycową jasną noc" i tak dotarłam do "Stada".
Autor ma w sobie coś, czego nie rozumiem - opowiada o rzeczach zwyczajnych, o fragmentach życia jednostek, które w tłumie pozostaną niezauważone, zignorowane. Przez większość książki nie dzieje się tak naprawdę nic nadzwyczajnego, nic, czego nie można zaliczyć do tryumfów i tragedii życia codziennego, a właściwie nawet te "większe" rzeczy nie są większe. A jednak - brnęłam strona za stroną, wkraczając ostrożnie do świata głównych bohaterów, oddychając tym samym powietrzem i obserwując tego samego Kanibala bawiącego się z Laurel.
Uwielbiam Whartona. Za czasów nastolęcich ktoś mi podsunął "Ptaśka", ostatnio zaś wpadłam na "W księżycową jasną noc" i tak dotarłam do "Stada".
Autor ma w sobie coś, czego nie rozumiem - opowiada o rzeczach zwyczajnych, o fragmentach życia jednostek, które w tłumie pozostaną niezauważone, zignorowane. Przez większość książki nie dzieje się tak naprawdę nic nadzwyczajnego,...
"Stado" to książka o rodzinie, pokazująca ją z perspektywy małego chłopca i dojrzałego mężczyzny. Z początku może wydawać się nieciekawa, jednak po zaledwie kilkunastu stronach nie można się od niej oderwać. "Stado" niejednokrotnie zagra czytelnikowi na emocjach, od radości, poprzez lęk, aż po smutek i łzy. Warto także pochwalić ciekawą narrację, która urozmaica akcję utworu. Choć nie wszystkim "Stado" przypadnie gustu, to jest to jednak książka, której każdy kiedyś powinien spróbować.
"Stado" to książka o rodzinie, pokazująca ją z perspektywy małego chłopca i dojrzałego mężczyzny. Z początku może wydawać się nieciekawa, jednak po zaledwie kilkunastu stronach nie można się od niej oderwać. "Stado" niejednokrotnie zagra czytelnikowi na emocjach, od radości, poprzez lęk, aż po smutek i łzy. Warto także pochwalić ciekawą narrację, która urozmaica akcję...
Rodzina, odpowiedzialność, oddanie. To Wharton, jakiego zdążyłam poznać. Jak on to robi? - Pisząc o zwykłej codzienności, o relacjach między dziećmi i rodzicami – chwyta za serce i trzyma. I już nie czytam - pochłaniam.
Dwie historie. Dwa światy. Dwóch bohaterów. Mały, wrażliwy chłopiec i mężczyzna – życzliwy, szczery, doświadczony przez życie. Łączy ich jedno – potrzeba więzi rodzinnej. Potrzeba „stada”.
Może Wharton nie dla każdego. Może dziś już niemodny. Polubiłam jego styl. I tyle życiowej mądrości w jego książkach. Można czerpać garściami.
Rodzina, odpowiedzialność, oddanie. To Wharton, jakiego zdążyłam poznać. Jak on to robi? - Pisząc o zwykłej codzienności, o relacjach między dziećmi i rodzicami – chwyta za serce i trzyma. I już nie czytam - pochłaniam.
Dwie historie. Dwa światy. Dwóch bohaterów. Mały, wrażliwy chłopiec i mężczyzna – życzliwy, szczery, doświadczony przez życie. Łączy ich jedno – potrzeba...
Styl narracji niczym z pamiętnika nastolatka, ale i tak dobrze się czytało. Poza tym jednym z bohaterów był lew - moje ulubione zwierzę, które mnie fascynuje - co sprawiło, że książka stała się mi bliska :)
Styl narracji niczym z pamiętnika nastolatka, ale i tak dobrze się czytało. Poza tym jednym z bohaterów był lew - moje ulubione zwierzę, które mnie fascynuje - co sprawiło, że książka stała się mi bliska :)
Człowiek jest istotą stadną i przynależenie do określonej grupy lub komórki społecznej zapewnia mu bezpieczeństwo.
"Stado" to opowieść o trzech bohaterach, szukających swojego stada - młodym chłopcu, introwertycznym kombatancie i lwie, a nawet dwóch lwach. Każde z nich poszukuje bezpieczeństwa i osób, które staną się członkami jego otoczenia.
W książce poznajemy perspektywę obu bohaterów, mamy okazję wczuć się w rolę nieco zagubionego chłopca, a także prześledzić losy niezwykle zdolnego mężczyzny, którego mocno doświadczyło życie.
Wharton pokazał jak ważną rolę w naszym życiu pełnią ludzie, jak bardzo ważne jest by gdzieś przynależeć, oraz o tym, że czasem zwierzę jest lepszym przyjacielem niż człowiek.
Człowiek jest istotą stadną i przynależenie do określonej grupy lub komórki społecznej zapewnia mu bezpieczeństwo.
"Stado" to opowieść o trzech bohaterach, szukających swojego stada - młodym chłopcu, introwertycznym kombatancie i lwie, a nawet dwóch lwach. Każde z nich poszukuje bezpieczeństwa i osób, które staną się członkami jego otoczenia.
W książce poznajemy...
Moje pierwsze spotkanie z panem Whartonem uważam za bardzo udane. "Stado" to książka o wolności,napisana przez dojrzałego mężczyznę. Konfrontacja dwóch światów: małego chłopca i cudem ocalonego przez niego kociaka oraz dorosłego mężczyzny i przygarniętego przez niego lwa pokazuje, że nie każdy wybór jakiego dokonamy jest słuszny i że czasem chwila wolności ważniejsza jest niż życie. Autor serwuje nam piękne, literackie danie, które wzrusza, daje nadzieję i uczy nas miłości w wielu jej wymiarach. Dla samego Whartona książka ta jest swoistym egzorcyzmem lęków jego młodości, co sprawia, że staje się dla nas bardziej realna, namacalna. Z czystym sumieniem gorąco polecam!
Moje pierwsze spotkanie z panem Whartonem uważam za bardzo udane. "Stado" to książka o wolności,napisana przez dojrzałego mężczyznę. Konfrontacja dwóch światów: małego chłopca i cudem ocalonego przez niego kociaka oraz dorosłego mężczyzny i przygarniętego przez niego lwa pokazuje, że nie każdy wybór jakiego dokonamy jest słuszny i że czasem chwila wolności ważniejsza jest...
Bardzo wciągająca powieść przedstawiona na płaszczyźnie dwóch światów małego chłopca i dorosłego mężczyzny. Przy końcówce książki dowiedziałam się skąd właściwie wziął się tytuł książki "Stado". Otóż autor porównuje relacje międzyludzkie do stada lwów, z tym że w świecie ludzi występuje więcej miłości, lojalności i odpowiedzialności za rodzinę. Zakończenie naprawdę wzrusza.
Bardzo wciągająca powieść przedstawiona na płaszczyźnie dwóch światów małego chłopca i dorosłego mężczyzny. Przy końcówce książki dowiedziałam się skąd właściwie wziął się tytuł książki "Stado". Otóż autor porównuje relacje międzyludzkie do stada lwów, z tym że w świecie ludzi występuje więcej miłości, lojalności i odpowiedzialności za rodzinę. Zakończenie naprawdę...
Piękna powieść, piękny Wharton. Po raz kolejny udowadnia w swojej prozie, że nie potrzeba wybitnych życiorysów, ani nieprzeciętnych czasów, aby dostrzec prawdziwe piękno. Stado to nie tylko opowieść o wartości rodziny, przyjaźni i ambicji, ale także o bolesnym rozczarowaniu, spowodowanym codziennością. To historia o przewartościowaniu młodzieńczych wartości, o trudzie pogodzenia się z losem. Dla mnie to historia u ludzkiej godności.
Piękna powieść, piękny Wharton. Po raz kolejny udowadnia w swojej prozie, że nie potrzeba wybitnych życiorysów, ani nieprzeciętnych czasów, aby dostrzec prawdziwe piękno. Stado to nie tylko opowieść o wartości rodziny, przyjaźni i ambicji, ale także o bolesnym rozczarowaniu, spowodowanym codziennością. To historia o przewartościowaniu młodzieńczych wartości, o trudzie...
"Stado" Williama Whartona to opowieść o zderzeniu dwóch światów małego chłopca i już dorosłego mężczyzny bardzo mnie wzruszyła ta historia, urzekła..czytając miałam łzy w oczach płakałam przy tej książce.
Świetnie napisana, przecudna i poruszająca pełna ciepła, emocji.
Wzruszyłam się przy tej opowieści, chwyta za serce naprawdę sięgnę po następne powieści autora bo warto je przeczytać!!!
"Stado" Williama Whartona to opowieść o zderzeniu dwóch światów małego chłopca i już dorosłego mężczyzny bardzo mnie wzruszyła ta historia, urzekła..czytając miałam łzy w oczach płakałam przy tej książce.
Świetnie napisana, przecudna i poruszająca pełna ciepła, emocji.
Wzruszyłam się przy tej opowieści, chwyta za serce naprawdę sięgnę po następne powieści autora bo warto je...
Bardzo poruszające dwie historie, których losy splatają się na moment. Piękna refleksja nad potrzebą przynależności i miłości jaką odczuwają ludzie skonfrontowana z instynktowną potrzebą bliskości, jaką odczuwają zwierzęta. Powieść, do której się wraca i lekturę poleca własnym dzieciom.
Bardzo poruszające dwie historie, których losy splatają się na moment. Piękna refleksja nad potrzebą przynależności i miłości jaką odczuwają ludzie skonfrontowana z instynktowną potrzebą bliskości, jaką odczuwają zwierzęta. Powieść, do której się wraca i lekturę poleca własnym dzieciom.
Od tej książki, jakieś 20 lat temu zacząłem swoją przygodę z Williamem Whartonem i przyznaje że nigdy mnie nie zawiódł.Większość jego książek to swoista fascynująca autobiografia.
Od tej książki, jakieś 20 lat temu zacząłem swoją przygodę z Williamem Whartonem i przyznaje że nigdy mnie nie zawiódł.Większość jego książek to swoista fascynująca autobiografia.
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Narracja była fantastyczna, wciągająca, naprawdę ciężko było się oderwać od czytania. Nie przeszkadzała mi skromna ilość dialogów, która często mnie męczy. Sama fabuła jednak mnie nie porwała. Na początku pochłaniałam kolejne strony, w niecierpliwym oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Niestety im dalej w książkę, tym było trochę gorzej. Zakończenie - mdłe; zauważyłam, że powinno poruszać, ale czegoś zabrakło... Mnie chyba brakowało emocji..
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Narracja była fantastyczna, wciągająca, naprawdę ciężko było się oderwać od czytania. Nie przeszkadzała mi skromna ilość dialogów, która często mnie męczy. Sama fabuła jednak mnie nie porwała. Na początku pochłaniałam kolejne strony, w niecierpliwym oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Niestety im dalej w książkę, tym było trochę gorzej....
"Stado" Williama Whartona, to powieść wielowątkowa i interesująca od pierwszych stron.
Autor w swoim dziele przedstawia nam trzech bohaterów: Dickiego Kettelsona, Kapa Modiga oraz wychowanego przez niego lwa.
Dicka poznajemy w momencie trwającego w całym kraju Wielkiego Kryzysu. Dzięki odwadze i pomysłowości swojego ojca dobrze sobie radzą w tym trudnym czasie budując werandy w całej okolicy. Autor porusza również problemy dotyczące edukacji, a także systemu pracy.
Natomiast Kap Modig, to cudowne dziecko. W ekspresowym tempie przyswaja nowa wiedzę i z czasem odkrywa w sobie talent do mechaniki.
Jako dorosły mężczyzna spełnia się jako żołnierz, następnie osiąga sukcesy jako kierowca rajdowy, lecz jego życie diametralnie się zmienia, gdy los stawia na jego drodze małego lwa. Z czasem zaczynają razem z partnerką Sally oraz mlodym pomocnikiem Jimmym występować na Ścianie Śmierci.
Nikt się nie spodziewa, że historie tych bohaterów, pomimo wielu różnic w pewnym momencie się połączą i oddziałują tak mocno na swoje dalsze losy.
Autor w swoim dziele na pierwszym planie stawia rodzinę. Ukazuje siłę jej więzi oraz uczuć, które pozwalają tworzyć im całość..
Druga stronę medalu stanowi ukazana w powieści patologia, która jest całkowitym zaprzeczeniem wartości takich jak: miłość, jedność czy lojalność.
Z powodu głupoty oraz zaściankowości społeczeństwa dochodzi do tragedii, której ofiara staje się lew.
"Stado" Williama Whartona, to powieść wielowątkowa i interesująca od pierwszych stron.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor w swoim dziele przedstawia nam trzech bohaterów: Dickiego Kettelsona, Kapa Modiga oraz wychowanego przez niego lwa.
Dicka poznajemy w momencie trwającego w całym kraju Wielkiego Kryzysu. Dzięki odwadze i pomysłowości swojego ojca dobrze sobie radzą w tym trudnym czasie budując...
Pamiętam, że przerabialiśmy na polskim w szóstej klasie fragment powieści opisujący dzieciństwo Sture'a
Pamiętam, że przerabialiśmy na polskim w szóstej klasie fragment powieści opisujący dzieciństwo Sture'a
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa po prostu lubię tego autora. Prosta opowieść napisana w charakterystycznym stylu, takie zwyczajne życie zwykłych ludzi, a jednak ociekające pięknem.
Ja po prostu lubię tego autora. Prosta opowieść napisana w charakterystycznym stylu, takie zwyczajne życie zwykłych ludzi, a jednak ociekające pięknem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki Whartona czytałam dobre lata temu. Wcale nie zachwyciły mnie te najgłośniejsze, najbardziej chwalone. Teraz po latach wpadła w moje ręce ta oto Książka. Egzemplarz bardzo styrany życiem nawet nie wiem skąd. Myślę przeczytam i pchnę dalej. Nic bardziej mylnego. Była zarwana noc, delektowanie się słowem i łzy. Cudowną historia niby taka prosta a taka bogata. Pełna odczuć i zapachów. Zostaje że mną !
Książki Whartona czytałam dobre lata temu. Wcale nie zachwyciły mnie te najgłośniejsze, najbardziej chwalone. Teraz po latach wpadła w moje ręce ta oto Książka. Egzemplarz bardzo styrany życiem nawet nie wiem skąd. Myślę przeczytam i pchnę dalej. Nic bardziej mylnego. Była zarwana noc, delektowanie się słowem i łzy. Cudowną historia niby taka prosta a taka bogata. Pełna...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen autor za każdym razem powoduje że przepadam w jego powieści. Ten styl pisania po prostu uwielbiam. “Stado” to moje czwarte spotknie z twórczościa autora i z pewnościa nie ostatnie.
Ten autor za każdym razem powoduje że przepadam w jego powieści. Ten styl pisania po prostu uwielbiam. “Stado” to moje czwarte spotknie z twórczościa autora i z pewnościa nie ostatnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo wzruszająca historia. Bez łez się nie obędzie.
Bardzo wzruszająca historia. Bez łez się nie obędzie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej kibicowałam lwu. Przykra, wzruszająca, pełna samotności, ale też i przywiązania i ciepła. Jesteśmy istotami społecznymi, garniemy się do siebie, ale też nie rozumiemy siebie nawzajem, budujemy wokół siebie mury i ta huśtawka potrzeby bliskości a jednocześnie izolacji i zamknięcia jest tu widoczna.
Najbardziej kibicowałam lwu. Przykra, wzruszająca, pełna samotności, ale też i przywiązania i ciepła. Jesteśmy istotami społecznymi, garniemy się do siebie, ale też nie rozumiemy siebie nawzajem, budujemy wokół siebie mury i ta huśtawka potrzeby bliskości a jednocześnie izolacji i zamknięcia jest tu widoczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBoże jak mi było żal tego lwa :(
Boże jak mi było żal tego lwa :(
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawe historie dwóch różnych postaci, które w pewnym momencie się łączą sprawiają, że książka jest bardzo interesująca. Zachęcam do lektury.
Ciekawe historie dwóch różnych postaci, które w pewnym momencie się łączą sprawiają, że książka jest bardzo interesująca. Zachęcam do lektury.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJaka to jest prosta i piękna opowieść. Czuć zapachy, słychać dźwięki, cudownie łatwo zatracić się w opisach życia codziennego. Ludzie są zwyczajni, a jednocześnie wyjątkowi. Nie ma tam wartkiej akcji, ale ciężko przerwać czytanie. Ciekawa forma zestawienia światów małego chłopca i starszego człowieka po przejściach, których wątki splatają się pod koniec dosłownie na moment. Największym atutem jest narracja oraz hołd dla miłości rodzinnej i uczciwej, sumiennej pracy.
Jaka to jest prosta i piękna opowieść. Czuć zapachy, słychać dźwięki, cudownie łatwo zatracić się w opisach życia codziennego. Ludzie są zwyczajni, a jednocześnie wyjątkowi. Nie ma tam wartkiej akcji, ale ciężko przerwać czytanie. Ciekawa forma zestawienia światów małego chłopca i starszego człowieka po przejściach, których wątki splatają się pod koniec dosłownie na moment....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo prostu piękna, napisana jak zawsze prostym językiem opowieść, z której jak zwykle u Whartona bije przede wszystkim ciepło. Postacią głównego bohatera i jego perypetiami potwierdził, że jego książki, to nie tylko autobiografia. A lwa czytelnik nie zapomni do końca życia. Nie spotkałem drugiego takiego pisarza, tak żałuję, że tak późno zainteresowałem się jego twórczością i nie miałem okazji go zobaczyć jak przyjeżdżał do Polski. Poznajcie Whartona, a nie spoczniecie dopóki nie przeczytacie wszystkich jego książek, które łączy najczęściej ten sam poczciwy główny bohater w różnych odsłonach.
Po prostu piękna, napisana jak zawsze prostym językiem opowieść, z której jak zwykle u Whartona bije przede wszystkim ciepło. Postacią głównego bohatera i jego perypetiami potwierdził, że jego książki, to nie tylko autobiografia. A lwa czytelnik nie zapomni do końca życia. Nie spotkałem drugiego takiego pisarza, tak żałuję, że tak późno zainteresowałem się jego twórczością...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby szara rzeczywistość - a jednak wciągająca, pełna autentyzmu i ciepła... Uwielbiam czytać książki Whartona.
Niby szara rzeczywistość - a jednak wciągająca, pełna autentyzmu i ciepła... Uwielbiam czytać książki Whartona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWharton, jak zwykle, wspaniały obserwator i psycholog, jak również autor ciekawych wątków fantastyczno-dramatycznych.
Wharton, jak zwykle, wspaniały obserwator i psycholog, jak również autor ciekawych wątków fantastyczno-dramatycznych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWharton jak zwykle po mistrzowsku przeplata wszystkie wątki. Narracja z punktu widzenia małego chłopca nie tylko pozwala nam zobaczyć, co on myśli oraz jak odbiera świat, ale także obrazuje ciężkie czasy kryzysu. Zderzenie ze Sturem jest naprawdę świetnie przemyślane. Człowiek pochłania całość i widzi jakie zmiany zachodzą w bohaterach, jak zmienia się wiele spraw i spojrzeń na nie. Koniec jest gorzki, ciężki, bolesny, ale życiowy i pokazujący jak pewne decyzje mogą wszystko zmienić.
Wharton jak zwykle po mistrzowsku przeplata wszystkie wątki. Narracja z punktu widzenia małego chłopca nie tylko pozwala nam zobaczyć, co on myśli oraz jak odbiera świat, ale także obrazuje ciężkie czasy kryzysu. Zderzenie ze Sturem jest naprawdę świetnie przemyślane. Człowiek pochłania całość i widzi jakie zmiany zachodzą w bohaterach, jak zmienia się wiele spraw i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażda rodzina to „stado”. Każdy w stadzie ma jakieś zadanie, każdy jest ważny. Zachowuje się pewne standardy, hierarchię. Każde stado wychowuje potomków w określony sposób, ma swoje zasady, przyzwyczajenia czy zwyczaje. Dlaczego to piszę? Ponieważ właśnie o tym jest ta książka. O stadzie jakie tworzy rodzina lub grupa osób (i zwierząt), których coś ze sobą wiąże.
„Stado” to kolejna wybitna książka Whartona. Piękna, głęboka, pouczająca, sentymentalna. Takie książki warto czytać.
To właśnie od „Stada” zaczęła się moja przygoda z Williamem Whartonem. Spokojnie możecie wpisać ją do swoich ulubionych powieści.
Powieść posiada dwa główne wątki, które w końcowej fazie powieści łączą się w jeden.
Jest rok 1896 kiedy rodzi się Sture Modig. Modig czyli „dzielny”. Od najmłodszych lat jest dzieckiem wyjątkowym. Bardzo szybko się uczy, jest ciekawy świata, potrafi sam naprawić czy skonstruować wiele urządzeń. Z chęcią pomaga rodzicom, a kolejne przeszkody pokonuje z niebywała łatwością. Kiedy trafia na front I Wojny Światowej, jest jednym z najlepszych żołnierzy i szybko awansuje aż do stopnia Kapitana. Koledzy mówią do niego Kap Modig. Po wojnie, mocno okaleczony, wraca do kraju, do rodziców, jednakże życie na wsi już go nie interesuje. Poznał inne miejsca, był przecież w Europie. Farma rodziców jest dla niego po prostu nudna, ale i przygnębiająca. Kap cierpi na nerwicę weteranów wojennych. W tamtym czasie to pojęcie zgoła obce. Wyjeżdża. Po jakimś czasie zaczyna brać udział w wyścigach samochodowych na torach w czym oczywiście jest najlepszy. Jest najlepszy, a jednocześnie, co jest nietypowe wśród osób z jego profesji, jest outsiderem. Stroni od ludzi, kobiet nie rozumie, więc nie zadaje się z nimi bo skoro coś jest tak nieprzewidywalne to lepiej się z tym nie zadawać. I wtedy nasz samotnik nagle nieświadomie zakłada małe stado. Stado, tak samo jak sam Kap, jest wyjątkowe, całkowicie różnorodne, niebywałe i niespotykane nawet jak na dzisiejsze czasy. Stado tworzy Kap i... lwiątko. I wtedy wszystko się zmienia. Kap bierze pełną odpowiedzialność za lwiątko, dba o nie i po raz pierwszy zaczyna się bać. Nie o siebie. O lwiątko. O to co się z nim stanie, gdyby Kapowi przydarzył się wypadek w trakcie jednego z wyścigów. Wykrakał...
Leżącego w szpitalu i majaczącego o lwie, w którego swoją drogą nikt nie wierzy, że w ogóle istnieje, odwiedza Sally. Szok. Ale jak to, kto to, skąd się wzięła, dlaczego chce pomóc? Efektem tej jakże niespodziewanej znajomości jest cywilny ślub. Kap ściga się już teraz tylko na wiejskich festynach. Lew i Sally są dla niego zbyt ważni. Założył stado. I tak mogło by już zostać gdyby nie dał się namówić na zamianę. Pozornie korzystną, a która w finale powieści doprowadzi do tragedii i po której Kap, jak lew na sawannie, znów zostanie sam.
Jest rok 1934. Bardzo powoli świat zaczyna wychodzić z kryzysu gospodarczego. Kryzysu, który odcisnął piętno w każdej amerykańskiej rodzinie. I tu poznajemy dwunastoletniego Dicka i jego rodzinę. Dick chodzi do szkoły z młodszą siostrą. Ma przyjaciół i wrogów, jak to dzieciaki. Nie raz i nie dwa podpadł już siostrze zakonnej, będącej jednocześnie nauczycielką, do tego stopnia, że wmówiła ona proboszczowi, że Dick potrzebuje egzorcyzmów (sic). Ot, zwykły nastolatek. W dobie kryzysu, rodzina Dicka radzi sobie jak może by związać koniec z końcem. Ojciec, Dick Senior, jak prawdziwy przywódca stada, para się każdego możliwego zajęcia by tylko wyżywić rodzinę, natomiast Mały Dick, stara się pomagać ojcu na tyle, ile to możliwe w jego wieku. Kiedy następuje wreszcie wyczekiwany zwrot w sytuacji gospodarczej kraju, ojciec Dicka otrzymuje z powrotem posadę w fabryce, w której pracował przed wielkim kryzysem. Wstępuje jednak do związku zawodowego i w krótkim czasie zostaje jego przewodniczącym. W tym momencie zaczynają się jego kłopoty. Dick Senior jest zastraszany, a nawet bity przez pachołków Dyrekcji fabryki, która próbuje zmusić go w ten sposób do opuszczenia związku. Dochodzi nawet do tego, że otrzymuje list z pogróżkami, aby uważał na dzieci, bo coś złego może się im przytrafić. Szala goryczy została przelana. Nie wiedząc jaką decyzję ma podjąć, Dick Senior zabiera całą rodzinkę (Mama, Tata, Siostra, Dick i mały śmieszny kot) na spontaniczne wakacje nad Oceanem w środku października.
W tym miejscu krzyżują się losy małego Dicka z Kapem. Po części to Dick będzie odpowiedzialny za tragedię, która rozegra się na jego własnych oczach. Jednakże myślę, że lekcja, którą otrzyma, będzie paradoksalnie najważniejszą w jego życiu. Naocznie i dobitnie będzie świadkiem konsekwencji sytuacji, do jakiej doprowadził. Co nie zmienia faktu, że prawdopodobnie, gdyby nie też inne czynniki, nie doszło by ostatecznie do tak dramatycznych wydarzeń. Stado Kapa nie funkcjonowało już od dawna tak jak powinno. Brakowało w stadzie rozmów, szczerości, szacunku, czasu dla pozostałych jej członków. To stado było sztuczne.
Ta książka to trochę taka psychoanaliza naszych własnych stad. Pokazuje co najczęściej w stadzie szwankuje, czego brakuje, jak naprawić stado. Tylko trzeba chcieć. Chcieć zagłębić się w problemie. Tego chcenia nam na ogół brakuje. Widzimy problem, ale czekamy, bo może sam się rozwiąże. A nie zawsze tak jest. Zdarza się i tak, że samorozwiązanie, którego oczekiwaliśmy jest przykre w skutkach. Czy Wharton celowo tak to ładnie wszystko napisał, czy wyszło mu przypadkiem, nie wiem. Wiem jedynie, że książka jest świetna.
Żałuję, że Autor nie napisał jej trochę więcej. Nie znamy dalszych losów Kapa Modiga, nie wiemy jaki wpływ miało ostatecznie końcowe wydarzenie w książce na życie Dicka Juniora, jak potoczyły się losy jego rodziny po powrocie z wakacji. Tego wszystkiego możemy się jedynie domyślać.
Opisana historia jest bardzo ciekawa. Nie jest to książka z ciągłą akcją, porywająca, trzymająca w napięciu. Nie. Ona jest po prostu ciekawa. Teraz, z perspektywy czasu nie dziwi mnie już fakt, dlaczego jej fragment został umieszczony w podręczniku do języka polskiego czwartoklasisty. Niezależnie od tego, który to by fragment książki, miał on przyciągnąć uwagę czytelnika i go zaintrygować do dalszej lektury a może nawet dyskusji, do zatrzymania się i zastanowienia.
Książka napisana prostym językiem, opisująca prozaiczne czynności, życie codzienne zwykłych ludzi (chodź Kap był trochę niezwykły), a jednak ujmująca, głęboka, z morałem. Taka prosta, niby nic, a zostaje.
Co bardzo osobiście mnie ujęło w tej powieści to opis relacji jakie panowały między poszczególnymi członkami rodziny (stada), obowiązki, hierarchia. Być może wynika to z modelu wychowawczego w mojej własnej rodzinie, być może właśnie tak ukształtowali mnie rodzice, że tęsknię za młodzieżą wychowaną w ten sposób tzn. odnoszącą się z szacunkiem do starszych, znająca swoje obowiązki i nawet jeśli wykonującą coś niezgrabnie ze względu na wiek, zależy im na tej pracy. Do młodzieży biorącej odpowiedzialność za siebie i tego kogo maja pod opieką. Ale też za takimi dorosłymi. Odpowiedzialnie wychowującymi dzieci, dostrzegającymi, ze ich dzieci to nie aniołki, że one też broją. Rodziców, którzy nie są nastawieni wiecznie roszczeniowo w stosunku do innych, którzy potrafią wymagać od siebie przede wszystkim, zanim zaczną wymagać od innych. Którzy w sytuacji kryzysowej, biorą odpowiedzialność za sytuację rodziny na swoje barki nie obwiniając za swoje niepowodzenie całego świata. Myślę, że powyższa sentencja równie dobrze może się odnosić nie tylko do rodziców, ale do każdego z nas, nawet bezdzietnego. Aby być szczęśliwym, nie potrzeba kupy kasy, gadżetów, istastory itp., itd. Potrzebna jest wiedza, że ma się w kimś oparcie. I nasze dzieci właśnie tego potrzebują najbardziej. Miłości i świadomości, że zawsze mogą na nas liczyć; że odłożymy komórki, tablety, wyłączymy telewizory i w ciszy wysłuchamy, bez oceniania, przytulimy, że po prostu będziemy razem. Jeżeli my im nie pokażemy że tak da się żyć, to nie dziwmy się, że młodzież jest zapatrzona w smartfony, a nas dorosłych, ma w głębokim poważaniu. Od dziecka winniśmy im dawać poczucie bezpieczeństwa, a jak inaczej to uzyskać jeśli nie przez poświęcenie czasu (nawet kosztem nie posprzątanej chałupy), pomoc, później przez oczekiwanie pomocy, zachęcanie do podejmowania wyzwań, począwszy od domowych obowiązków do skoku ze spadochronem (takie extreme... ;D).
Po prostu bądźmy razem na dobre i na złe. Przecież tak się robi w stadzie.
Każda rodzina to „stado”. Każdy w stadzie ma jakieś zadanie, każdy jest ważny. Zachowuje się pewne standardy, hierarchię. Każde stado wychowuje potomków w określony sposób, ma swoje zasady, przyzwyczajenia czy zwyczaje. Dlaczego to piszę? Ponieważ właśnie o tym jest ta książka. O stadzie jakie tworzy rodzina lub grupa osób (i zwierząt), których coś ze sobą wiąże.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Stado” to...
Uwielbiam Whartona. Za czasów nastolęcich ktoś mi podsunął "Ptaśka", ostatnio zaś wpadłam na "W księżycową jasną noc" i tak dotarłam do "Stada".
Autor ma w sobie coś, czego nie rozumiem - opowiada o rzeczach zwyczajnych, o fragmentach życia jednostek, które w tłumie pozostaną niezauważone, zignorowane. Przez większość książki nie dzieje się tak naprawdę nic nadzwyczajnego, nic, czego nie można zaliczyć do tryumfów i tragedii życia codziennego, a właściwie nawet te "większe" rzeczy nie są większe. A jednak - brnęłam strona za stroną, wkraczając ostrożnie do świata głównych bohaterów, oddychając tym samym powietrzem i obserwując tego samego Kanibala bawiącego się z Laurel.
Uwielbiam Whartona. Za czasów nastolęcich ktoś mi podsunął "Ptaśka", ostatnio zaś wpadłam na "W księżycową jasną noc" i tak dotarłam do "Stada".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor ma w sobie coś, czego nie rozumiem - opowiada o rzeczach zwyczajnych, o fragmentach życia jednostek, które w tłumie pozostaną niezauważone, zignorowane. Przez większość książki nie dzieje się tak naprawdę nic nadzwyczajnego,...
"Stado" to książka o rodzinie, pokazująca ją z perspektywy małego chłopca i dojrzałego mężczyzny. Z początku może wydawać się nieciekawa, jednak po zaledwie kilkunastu stronach nie można się od niej oderwać. "Stado" niejednokrotnie zagra czytelnikowi na emocjach, od radości, poprzez lęk, aż po smutek i łzy. Warto także pochwalić ciekawą narrację, która urozmaica akcję utworu. Choć nie wszystkim "Stado" przypadnie gustu, to jest to jednak książka, której każdy kiedyś powinien spróbować.
"Stado" to książka o rodzinie, pokazująca ją z perspektywy małego chłopca i dojrzałego mężczyzny. Z początku może wydawać się nieciekawa, jednak po zaledwie kilkunastu stronach nie można się od niej oderwać. "Stado" niejednokrotnie zagra czytelnikowi na emocjach, od radości, poprzez lęk, aż po smutek i łzy. Warto także pochwalić ciekawą narrację, która urozmaica akcję...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo totrochę przynudza, ale bardzo przyjemna.
trochę przynudza, ale bardzo przyjemna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRodzina, odpowiedzialność, oddanie. To Wharton, jakiego zdążyłam poznać. Jak on to robi? - Pisząc o zwykłej codzienności, o relacjach między dziećmi i rodzicami – chwyta za serce i trzyma. I już nie czytam - pochłaniam.
Dwie historie. Dwa światy. Dwóch bohaterów. Mały, wrażliwy chłopiec i mężczyzna – życzliwy, szczery, doświadczony przez życie. Łączy ich jedno – potrzeba więzi rodzinnej. Potrzeba „stada”.
Może Wharton nie dla każdego. Może dziś już niemodny. Polubiłam jego styl. I tyle życiowej mądrości w jego książkach. Można czerpać garściami.
Rodzina, odpowiedzialność, oddanie. To Wharton, jakiego zdążyłam poznać. Jak on to robi? - Pisząc o zwykłej codzienności, o relacjach między dziećmi i rodzicami – chwyta za serce i trzyma. I już nie czytam - pochłaniam.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie historie. Dwa światy. Dwóch bohaterów. Mały, wrażliwy chłopiec i mężczyzna – życzliwy, szczery, doświadczony przez życie. Łączy ich jedno – potrzeba...
Styl narracji niczym z pamiętnika nastolatka, ale i tak dobrze się czytało. Poza tym jednym z bohaterów był lew - moje ulubione zwierzę, które mnie fascynuje - co sprawiło, że książka stała się mi bliska :)
Styl narracji niczym z pamiętnika nastolatka, ale i tak dobrze się czytało. Poza tym jednym z bohaterów był lew - moje ulubione zwierzę, które mnie fascynuje - co sprawiło, że książka stała się mi bliska :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzłowiek jest istotą stadną i przynależenie do określonej grupy lub komórki społecznej zapewnia mu bezpieczeństwo.
"Stado" to opowieść o trzech bohaterach, szukających swojego stada - młodym chłopcu, introwertycznym kombatancie i lwie, a nawet dwóch lwach. Każde z nich poszukuje bezpieczeństwa i osób, które staną się członkami jego otoczenia.
W książce poznajemy perspektywę obu bohaterów, mamy okazję wczuć się w rolę nieco zagubionego chłopca, a także prześledzić losy niezwykle zdolnego mężczyzny, którego mocno doświadczyło życie.
Wharton pokazał jak ważną rolę w naszym życiu pełnią ludzie, jak bardzo ważne jest by gdzieś przynależeć, oraz o tym, że czasem zwierzę jest lepszym przyjacielem niż człowiek.
Człowiek jest istotą stadną i przynależenie do określonej grupy lub komórki społecznej zapewnia mu bezpieczeństwo.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Stado" to opowieść o trzech bohaterach, szukających swojego stada - młodym chłopcu, introwertycznym kombatancie i lwie, a nawet dwóch lwach. Każde z nich poszukuje bezpieczeństwa i osób, które staną się członkami jego otoczenia.
W książce poznajemy...
Moje pierwsze spotkanie z panem Whartonem uważam za bardzo udane. "Stado" to książka o wolności,napisana przez dojrzałego mężczyznę. Konfrontacja dwóch światów: małego chłopca i cudem ocalonego przez niego kociaka oraz dorosłego mężczyzny i przygarniętego przez niego lwa pokazuje, że nie każdy wybór jakiego dokonamy jest słuszny i że czasem chwila wolności ważniejsza jest niż życie. Autor serwuje nam piękne, literackie danie, które wzrusza, daje nadzieję i uczy nas miłości w wielu jej wymiarach. Dla samego Whartona książka ta jest swoistym egzorcyzmem lęków jego młodości, co sprawia, że staje się dla nas bardziej realna, namacalna. Z czystym sumieniem gorąco polecam!
Moje pierwsze spotkanie z panem Whartonem uważam za bardzo udane. "Stado" to książka o wolności,napisana przez dojrzałego mężczyznę. Konfrontacja dwóch światów: małego chłopca i cudem ocalonego przez niego kociaka oraz dorosłego mężczyzny i przygarniętego przez niego lwa pokazuje, że nie każdy wybór jakiego dokonamy jest słuszny i że czasem chwila wolności ważniejsza jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie potrafię ocenić książek Wharton'a obiektywnie. Zaczytywałam się w nim w liceum i żywię ogromny sentyment do jego twórczości.
Nie potrafię ocenić książek Wharton'a obiektywnie. Zaczytywałam się w nim w liceum i żywię ogromny sentyment do jego twórczości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo wciągająca powieść przedstawiona na płaszczyźnie dwóch światów małego chłopca i dorosłego mężczyzny. Przy końcówce książki dowiedziałam się skąd właściwie wziął się tytuł książki "Stado". Otóż autor porównuje relacje międzyludzkie do stada lwów, z tym że w świecie ludzi występuje więcej miłości, lojalności i odpowiedzialności za rodzinę. Zakończenie naprawdę wzrusza.
Bardzo wciągająca powieść przedstawiona na płaszczyźnie dwóch światów małego chłopca i dorosłego mężczyzny. Przy końcówce książki dowiedziałam się skąd właściwie wziął się tytuł książki "Stado". Otóż autor porównuje relacje międzyludzkie do stada lwów, z tym że w świecie ludzi występuje więcej miłości, lojalności i odpowiedzialności za rodzinę. Zakończenie naprawdę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna powieść, piękny Wharton. Po raz kolejny udowadnia w swojej prozie, że nie potrzeba wybitnych życiorysów, ani nieprzeciętnych czasów, aby dostrzec prawdziwe piękno. Stado to nie tylko opowieść o wartości rodziny, przyjaźni i ambicji, ale także o bolesnym rozczarowaniu, spowodowanym codziennością. To historia o przewartościowaniu młodzieńczych wartości, o trudzie pogodzenia się z losem. Dla mnie to historia u ludzkiej godności.
Piękna powieść, piękny Wharton. Po raz kolejny udowadnia w swojej prozie, że nie potrzeba wybitnych życiorysów, ani nieprzeciętnych czasów, aby dostrzec prawdziwe piękno. Stado to nie tylko opowieść o wartości rodziny, przyjaźni i ambicji, ale także o bolesnym rozczarowaniu, spowodowanym codziennością. To historia o przewartościowaniu młodzieńczych wartości, o trudzie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzypomina mi o tym ,że warto kochać. Magiczna.
Przypomina mi o tym ,że warto kochać. Magiczna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Stado" Williama Whartona to opowieść o zderzeniu dwóch światów małego chłopca i już dorosłego mężczyzny bardzo mnie wzruszyła ta historia, urzekła..czytając miałam łzy w oczach płakałam przy tej książce.
Świetnie napisana, przecudna i poruszająca pełna ciepła, emocji.
Wzruszyłam się przy tej opowieści, chwyta za serce naprawdę sięgnę po następne powieści autora bo warto je przeczytać!!!
"Stado" Williama Whartona to opowieść o zderzeniu dwóch światów małego chłopca i już dorosłego mężczyzny bardzo mnie wzruszyła ta historia, urzekła..czytając miałam łzy w oczach płakałam przy tej książce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisana, przecudna i poruszająca pełna ciepła, emocji.
Wzruszyłam się przy tej opowieści, chwyta za serce naprawdę sięgnę po następne powieści autora bo warto je...
Bardzo poruszające dwie historie, których losy splatają się na moment. Piękna refleksja nad potrzebą przynależności i miłości jaką odczuwają ludzie skonfrontowana z instynktowną potrzebą bliskości, jaką odczuwają zwierzęta. Powieść, do której się wraca i lekturę poleca własnym dzieciom.
Bardzo poruszające dwie historie, których losy splatają się na moment. Piękna refleksja nad potrzebą przynależności i miłości jaką odczuwają ludzie skonfrontowana z instynktowną potrzebą bliskości, jaką odczuwają zwierzęta. Powieść, do której się wraca i lekturę poleca własnym dzieciom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd tej książki, jakieś 20 lat temu zacząłem swoją przygodę z Williamem Whartonem i przyznaje że nigdy mnie nie zawiódł.Większość jego książek to swoista fascynująca autobiografia.
Od tej książki, jakieś 20 lat temu zacząłem swoją przygodę z Williamem Whartonem i przyznaje że nigdy mnie nie zawiódł.Większość jego książek to swoista fascynująca autobiografia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam mieszane uczucia co do tej książki. Narracja była fantastyczna, wciągająca, naprawdę ciężko było się oderwać od czytania. Nie przeszkadzała mi skromna ilość dialogów, która często mnie męczy. Sama fabuła jednak mnie nie porwała. Na początku pochłaniałam kolejne strony, w niecierpliwym oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Niestety im dalej w książkę, tym było trochę gorzej. Zakończenie - mdłe; zauważyłam, że powinno poruszać, ale czegoś zabrakło... Mnie chyba brakowało emocji..
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Narracja była fantastyczna, wciągająca, naprawdę ciężko było się oderwać od czytania. Nie przeszkadzała mi skromna ilość dialogów, która często mnie męczy. Sama fabuła jednak mnie nie porwała. Na początku pochłaniałam kolejne strony, w niecierpliwym oczekiwaniu na rozwój wydarzeń. Niestety im dalej w książkę, tym było trochę gorzej....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to