rozwiń zwiń
Wróć na stronę książki

Oceny książki Dowódca Niszczyciela

Średnia ocen
7,9 / 10
48 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
136
45

Na półkach:

Książka ta jest zapiskiem wspomnień jednego z oficerów cesarskiej floty który większość swojej służby odbył na Niszczycielach. Autor nie jest pisarzem co zaznacza na wstępie i co czuć w trakcie czytania książki. Pisze jednak szczerze, często wspominać o swoich błędach.

Wojna na Pacyfiku z perspektyw autora jest przedstawiona w dość ogólnie jeśli chodzi o działami w których oficer ten, nie brał bezpośredniego udziału. Widać jednak z jego opisów że wiele bitew dla Japończyków było wygranych z powodu większego szczęścia.

Pozycja jednak wiele wyjaśnia odnośnie taktyki Japońskich niszczycieli. Praca ta jednak nie nadaje się dla kogoś kto nie ma pojęcia o działaniach na Pacyfiku w trakcie IIWS, bez podstawowej wiedzy czytelnik będzie czasami zagubiony. W książce pojawia się tez wątek amerykańskich zbrodni wojennych co dobrze pokazuje ze na wojnie nie ma dobrych i złych....

Książka ta jest zapiskiem wspomnień jednego z oficerów cesarskiej floty który większość swojej służby odbył na Niszczycielach. Autor nie jest pisarzem co zaznacza na wstępie i co czuć w trakcie czytania książki. Pisze jednak szczerze, często wspominać o swoich błędach.

Wojna na Pacyfiku z perspektyw autora jest przedstawiona w dość ogólnie jeśli chodzi o działami w których...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1067
1066

Na półkach:

Wojna na Pacyfiku jest zazwyczaj pisana na podstawie dokumentów, przeważnie amerykańskich. Nie ma, co się krzywić, gdyż to oni wygrali. Japońskich jest mało, a wspomnień/pamiętników jeszcze mniej. Hara wspomina, że takowe pisarstwo nie było popularne, co dobrze widziane w Marynarce. Wspomniany już autor, dużą rolę przykłada do "umiejscowienie" japońskiego marynarza w strukturze. Przykładem jest szkolenie w Etajima, gdzie karami wymuszano na kadetach, nie myślenie, a posłuszeństwo. Hara miał też "wątek", który niezbyt przystawał do osoby w mundurze, co też pokazuje, jakie było tamtejsze społeczeństwo. W tym czasie zajął się skonstruowaniem nowej teorii praktyki ataków torpedowych z niszczycieli. Zbiegło to się z opracowaniem nowego napędu, dzięki czemu torpedy były mniej widoczne, szybsze i bardziej skuteczne. Nie bez powodu Amerykanie nazwali je "długimi lancami", a ich konstrukcje poznali po wojnie. À propos techniki, Hara wskazuje, że opracowanie radaru uniwersalnego zostało za późno opracowane i wdrożone. Sukcesy japońskie, np. w bitwie pod Guadalcanalem były możliwe przed rozpowszechnianiem na amerykańskich okrętach radarów prowadzenia ognia. Taktyka "skaczących bomb" również robiła swoje. Do tego dochodzi jeszcze "beton" w myśleniu Dowództwa Marynarki, która bardziej oszczędzała swoje okręty, niż wystawiała je do bitwy. Hara często to krytykował, również w towarzystwie innych oficerów. Autor przeżył wojnę, jednak książka kończy się uratowaniem go po zatopieniu krążownika „Yahagi" podczas operacji "Ten-gō".

Wojna na Pacyfiku jest zazwyczaj pisana na podstawie dokumentów, przeważnie amerykańskich. Nie ma, co się krzywić, gdyż to oni wygrali. Japońskich jest mało, a wspomnień/pamiętników jeszcze mniej. Hara wspomina, że takowe pisarstwo nie było popularne, co dobrze widziane w Marynarce. Wspomniany już autor, dużą rolę przykłada do "umiejscowienie" japońskiego marynarza w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1216
347

Na półkach: ,

Wspomnienia, których autor jest zadziwiająco szczery w swej relacji. Nie brakuje faktów natury osobistej jak romans z gejszą czy też alkoholizm Hary... W którym to zresztą autor nie był odosobniony we flocie cesarskiej.

"Wykwalifikowani sanitariusze udzielili mi pierwszej pomocy i zrobili masaż, który w dużym stopniu pomógł mi odzyskać siły. Podziękowałem im i poprosiłem o kubek sake.

Lekarz zaśmiał się i powiedział

- Dobrze, Komandorze Hara. Zwykle oponowałbym, ale jestem pewien, że właśnie sake jest tym, czego Pan potrzebuje"

Dwuznaczny komentarz lekarza do Hary, którego wyłowiono z wody po zatopieniu krążownika "Yahagi" (Operacja "Ten-go").

Dobry styl oraz przekład. Dużo krytycznych uwag co do floty japońskiej ale jednocześnie wydarzenia możemy śledzić z perspektywy człowieka, który w niej służył na wysokim stanowisku. Przed lekturą dobrze jest mieć pewne pojęcie o przebiegu wojny na Pacyfiku aczkolwiek nie trzeba być ekspertem ponieważ autor starał się nakreślić jakieś tło wydarzeń.

Nie jest to książka "płytka" ale należy pamiętać, że autor nie jest filozofem. Jego przemyślenia i uwagi dotyczą przede wszystkim floty, jej porażek, ludzi (krytyka oficerów - w tym Yamamoto). Dużo żalu po straconych kolegach, podwładnych, zatopionych jednostkach.

Ale jeżeli ktoś myśli, że Hara będzie się samobiczował w imieniu całej Japonii... Cóż... To nie tego typu książka ani autor nie był takim człowiekiem. Zresztą stanowisko, które pełnił powodowało iż nie miał kontaktu ze zbrodniami armii i floty japońskiej.

Do tego książkę napisano kilka lat po wojnie. Mimo tego pojawiło się wspomnienie Nankinu (przy okazji opisu jednostki armii, która walczyła na Guadalcanalu). Z drugiej strony jest też ciekawa informacja o tym jak alianccy piloci ostrzeliwali z broni pokładowej rozbitków z zatopionego "Yahagi".

Wspomnienia, których autor jest zadziwiająco szczery w swej relacji. Nie brakuje faktów natury osobistej jak romans z gejszą czy też alkoholizm Hary... W którym to zresztą autor nie był odosobniony we flocie cesarskiej.

"Wykwalifikowani sanitariusze udzielili mi pierwszej pomocy i zrobili masaż, który w dużym stopniu pomógł mi odzyskać siły. Podziękowałem im i poprosiłem o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to