„Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie” to książka, w której Szymon Hołownia zabiera czytelnika w reporterską podróż po różnych zakątkach świata, by pokazać, jak żyją współcześni chrześcijanie – od Watykanu i Rzymu po Afrykę, Bliski Wschód i Amerykę Łacińską. Autor, znany z lekkiego pióra i umiejętności przybliżania tematów wiary w sposób przystępny, podejmuje próbę ukazania chrześcijaństwa w jego globalnym, codziennym wymiarze.
Na pierwszy rzut oka książka robi bardzo dobre wrażenie – jest ciekawa, dobrze napisana, pełna anegdot i reporterskiej energii. Hołownia potrafi wciągnąć czytelnika w opowieść, zafascynować egzotyką miejsc i bogactwem ludzkich historii. Niestety, z perspektywy katolickiej „Last minute” pozostawia uczucie niedosytu, a momentami nawet sprzeciwu.
Głównym problemem książki jest brak głębi duchowej i teologicznej. Hołownia koncentruje się na ludzkiej stronie chrześcijaństwa – jego różnorodności, emocjach, rytuałach – ale rzadko sięga do istoty wiary, czyli do osobistego spotkania z Chrystusem. W efekcie zamiast książki o misterium Kościoła, otrzymujemy reportaż kulturowy o religii jako zjawisku społecznym. Autor ogląda chrześcijaństwo jak podróżnik zwiedzający egzotyczne świątynie – z zaciekawieniem, ale też z dystansem.
Hołownia często stosuje ton ironiczny lub publicystyczny, który dobrze sprawdza się w felietonie, ale w książce o wierze sprawia wrażenie zbytniego spłycenia. W wielu miejscach zamiast głębokiej refleksji duchowej pojawia się emocjonalny komentarz lub dygresja, która rozprasza zamiast prowadzić ku istocie tematu. Brakuje też odniesienia do nauczania Kościoła – Papieża, Tradycji czy Pisma Świętego. Autor mówi o chrześcijaństwie „po swojemu”, ale w tym właśnie tkwi jego ograniczenie: jest to wiara bardzo indywidualna, emocjonalna, momentami zredukowana do humanizmu.
Z katolickiego punktu widzenia można odnieść wrażenie, że Hołownia w „Last minute” bardziej opowiada o człowieku niż o Bogu. Pokazuje ludzi dobrych, zaangażowanych, poświęcających się innym – i to jest piękne. Ale jednocześnie unika trudnych tematów: grzechu, nawrócenia, łaski, zbawienia. Chrześcijaństwo staje się u niego światopoglądem życzliwości, a nie wiarą zakorzenioną w Krzyżu i Zmartwychwstaniu.
Nie można odmówić autorowi dobrej woli ani talentu. „Last minute” jest napisana lekko, miejscami wzruszająco i inspirująco. Ale jej przesłanie – że chrześcijaństwo to przede wszystkim „dobro w działaniu” – jest zbyt uproszczone. Brakuje tu misterium, tajemnicy Boga, który działa w sakramentach i w Kościele, nawet jeśli ten Kościół jest słaby i niedoskonały.
„Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie” to książka ciekawa i reportersko atrakcyjna, ale duchowo powierzchowna. Pokazuje świat wiary z ludzkiej perspektywy, ale nie sięga do jego nadprzyrodzonego wymiaru. Dla katolika może być interesującą podróżą po świecie chrześcijaństwa, lecz nie będzie źródłem pogłębienia wiary ani zrozumienia jej istoty.
To raczej książka o religii jako kulturze i emocji, niż o chrześcijaństwie jako drodze zbawienia. Hołownia pisze z sercem, ale momentami brakuje mu odwagi, by mówić nie tylko o pięknie człowieka – lecz o Bogu, który jest większy niż wszystkie nasze „reportaże z życia”.
„Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie” to książka, w której Szymon Hołownia zabiera czytelnika w reporterską podróż po różnych zakątkach świata, by pokazać, jak żyją współcześni chrześcijanie – od Watykanu i Rzymu po Afrykę, Bliski Wschód i Amerykę Łacińską. Autor, znany z lekkiego pióra i umiejętności przybliżania tematów wiary w sposób przystępny, podejmuje próbę...
Książka nie ma żadnej wartości merytorycznej, jest to stek bzdur i manipiulacji. Sam autor ma poglądy sprzeczne z Kościołem katolickim. Równie dobrze można by słuchać księdza Natanka w sprawie dzieci z in vitro, czy Tuska w sprawie prawdy.
Książka nie ma żadnej wartości merytorycznej, jest to stek bzdur i manipiulacji. Sam autor ma poglądy sprzeczne z Kościołem katolickim. Równie dobrze można by słuchać księdza Natanka w sprawie dzieci z in vitro, czy Tuska w sprawie prawdy.
Czyta się lekko, ale nie zawsze jest przyjemnie, choć nieodmiennie przygodowo. Spojrzenie na chrześcijaństwo, na katolicyzm, przez perspektywę doświadczeń z drugiego (i trzeciego i czwartego) końca świata. Nasza zasiedziała europejsko-centryczna postawa odbita w lustrze świeżości wiary Afryki, misyjności w Oceanii, ateizmu Azji, sytości Ameryki Północnej i egzotyki Ameryki Południowej. Wiele ciekawie opisanych doświadczeń, wiele do przemyślenia, ciekawe spostrzeżenia i zaskakujący język.
Czyta się lekko, ale nie zawsze jest przyjemnie, choć nieodmiennie przygodowo. Spojrzenie na chrześcijaństwo, na katolicyzm, przez perspektywę doświadczeń z drugiego (i trzeciego i czwartego) końca świata. Nasza zasiedziała europejsko-centryczna postawa odbita w lustrze świeżości wiary Afryki, misyjności w Oceanii, ateizmu Azji, sytości Ameryki Północnej i egzotyki Ameryki...
Piękna książka! Poznałam historię niesamowitych ludzi, niesamowitych miejsc. Uświadomiłam sobie ile dobra jest na świecie i ile można jeszcze zrobić. W obecnych czasach trzeba czytać takie książki, dają motywację i nadzieję!
Piękna książka! Poznałam historię niesamowitych ludzi, niesamowitych miejsc. Uświadomiłam sobie ile dobra jest na świecie i ile można jeszcze zrobić. W obecnych czasach trzeba czytać takie książki, dają motywację i nadzieję!
Na LC 7,1 (606 ocen i 105 opinii); 1461 czytelników i 380 fanów (w tym ja). I to niemożebnie mnie cieszy. Bo jest świadectwem silnej opozycji wobec ciemnego, zamkniętego, ksenofobicznego, zacofanego, nietolerancyjnego, nienawidzącego innych, nawet wszelkich pozostałych odłamów chrześcijaństwa, polskiego katolickiego kościoła tradycyjnie zwanego warszawsko – toruńskim, reprezentowanego przez Rydzyka, Flaszkę - Głódzia, Jędraszewskiego, Chróstowskiego, Hosera i innych.
Pozytywne opinie świadczą o tym, że czytelnicy nie utożsamiają katolicyzmu z chrześcijaństwem, że zdają sobie sprawę z bezsensowności propagowania Polski otoczonej TYLKO chrześcijanami, jako "przedmurza chrześcijaństwa" czy jako ostatniego bastionu broniącego "prawdziwej wiary".
Akceptują różne kościoły (i to starsze od katolicyzmu czy jak kto woli od Kościoła Rzymskiego) i są ciekawi spotkań autora, do którego mają zaufanie, z wyznawcami chrześcijaństwa na całym świecie.
Czemu ja wziąłem reportaż Hołowni do ręki ? Bo go lubię i cenię za zdrowy rozsądek, a znam go z felietonów w "Tygodniku Powszechnym", z książki "Ludzie na walizkach. Nowe historie", której dałem 10 gwiazdek oraz oczywiście z duetu z Prokopem.
I zgodnie z oczekiwaniem nie zawiodłem się; Hołownia (ur.1976) wykonał dobrą wartościową robotę, ponadto, co powszechnie wiadomo, jest inteligentny i umie ciekawie opowiadać, więc zasłużenie, lecz również, by zobowiązać, tego młodszego ode mnie o 33 lata pisarza, do intensywnej pracy, daję gwiazdek 10. Przyjemnej lektury !
Na LC 7,1 (606 ocen i 105 opinii); 1461 czytelników i 380 fanów (w tym ja). I to niemożebnie mnie cieszy. Bo jest świadectwem silnej opozycji wobec ciemnego, zamkniętego, ksenofobicznego, zacofanego, nietolerancyjnego, nienawidzącego innych, nawet wszelkich pozostałych odłamów chrześcijaństwa, polskiego katolickiego kościoła tradycyjnie zwanego warszawsko – toruńskim,...
Ksiazki popelnione przez Szymona Holownie kupuje w ciemno, poniewaz w kazdej z nich jest kilkaset razy wiecej tresci niz stron. W "Last minute" sa tez, dla urozmaicenia, fotografie. Niezdecydowanym polecam przeczytanie stron 204-207 i tylko napomkne, ze ksiazka jest reportazem (!), a nie owocem wybujalej wyobrazni autora.
Ksiazki popelnione przez Szymona Holownie kupuje w ciemno, poniewaz w kazdej z nich jest kilkaset razy wiecej tresci niz stron. W "Last minute" sa tez, dla urozmaicenia, fotografie. Niezdecydowanym polecam przeczytanie stron 204-207 i tylko napomkne, ze ksiazka jest reportazem (!), a nie owocem wybujalej wyobrazni autora.
W końcu udało mi się dobrnąć do końca :)
Ciekawa, ukazująca na prawdę przeróżne sposoby przeżywania tej samej wiary, na całym świecie, w różnych językach, kulturze, obyczajach. Czy to oznacza, że wiara jest inna? Nie! Ta sama wiara, różne sposoby jej przeżywania! I to jest piękne. A świadomość, że jestem w tej jakże różnorodnej i przeogromnej społoczności napawa mnie nadzieją, radością i dumą. Czyli cel postawiony przez Hołownię we wstępie a propo co ma czynić ta książka, w moim przypadku, spełnił się :)
W końcu udało mi się dobrnąć do końca :)
Ciekawa, ukazująca na prawdę przeróżne sposoby przeżywania tej samej wiary, na całym świecie, w różnych językach, kulturze, obyczajach. Czy to oznacza, że wiara jest inna? Nie! Ta sama wiara, różne sposoby jej przeżywania! I to jest piękne. A świadomość, że jestem w tej jakże różnorodnej i przeogromnej społoczności napawa mnie...
Trudna, ale bardzo realistyczna książka. Pomaga zauważyć, że rzeczywistość Kościoła w Polsce to tylko jeden, maleńki element światowej układanki. Poszerza horyzont myślenia o innych ludziach, innych kulturach i o tym, co można bardzo łatwo zgubić przez przyzwyczajenie do pewnych tradycji. Zdecydowanie warto poświęcić czas na lekturę.
Trudna, ale bardzo realistyczna książka. Pomaga zauważyć, że rzeczywistość Kościoła w Polsce to tylko jeden, maleńki element światowej układanki. Poszerza horyzont myślenia o innych ludziach, innych kulturach i o tym, co można bardzo łatwo zgubić przez przyzwyczajenie do pewnych tradycji. Zdecydowanie warto poświęcić czas na lekturę.
Zazdroszczę p. Hołowni tych podróży. Wykonał kawał ważnej roboty szukając chrześcijan, choć raczej katolików, na krańcach świata. Poznanie podejścia tych ludzi do krzewienia wiary jest bardzo interesujące. Mamy do czynienia zarówno z całkowitymi purystami jak i prawie agnostykami. Jednak dla mnie czasami było zbyt męcząco (trzeba być na to gotowym).
Zazdroszczę p. Hołowni tych podróży. Wykonał kawał ważnej roboty szukając chrześcijan, choć raczej katolików, na krańcach świata. Poznanie podejścia tych ludzi do krzewienia wiary jest bardzo interesujące. Mamy do czynienia zarówno z całkowitymi purystami jak i prawie agnostykami. Jednak dla mnie czasami było zbyt męcząco (trzeba być na to gotowym).
Myślałam, że Szymon Hołownia jest fajny. Kurka wodna. Byłam na spotkaniu autorskim, zdobyłam autograf z ekstra dedykacją, i nawet w kolejce po niego jako jedyna czytałam trzymaną w rękach książkę, a ona się, cholera, okazała kiepska. Albo nie ona - on, autor się taki okazał. Już nie mówię nawet, że jest czepliwy i prowokujący w wywiadach - OK, trudno, taki ma styl. Wstrętny, ale jego, niech zostanie. Nie mogę jednak zdzierżyć, że oceniał innych: księdza, u którego raczej na pewno by się nie wyspowiadał, Turkmenkę, u której pił herbatę, i tego nieszczęsnego kapelana na lotnisku. Zatem aby mój stosunek do Hołowni pozostał w miarę przyjazny, zapominam o tej książce - nie polecam, nie odradzam, nie pamiętam.
Myślałam, że Szymon Hołownia jest fajny. Kurka wodna. Byłam na spotkaniu autorskim, zdobyłam autograf z ekstra dedykacją, i nawet w kolejce po niego jako jedyna czytałam trzymaną w rękach książkę, a ona się, cholera, okazała kiepska. Albo nie ona - on, autor się taki okazał. Już nie mówię nawet, że jest czepliwy i prowokujący w wywiadach - OK, trudno, taki ma styl....
Warto przeczytać.
Interesujący układ książki - rzeczywiście 24 godziny czasu polskiego.
Nie ze wszystkimi opiniami zawartymi w książce się zgadzam, ale dobre książki nie po to są.
Warto nad nią pomyśleć.
Polecam.
Warto przeczytać.
Interesujący układ książki - rzeczywiście 24 godziny czasu polskiego.
Nie ze wszystkimi opiniami zawartymi w książce się zgadzam, ale dobre książki nie po to są.
Warto nad nią pomyśleć.
Polecam.
Od razu wiadomo, to nie jest książka, którą połyka się w jeden wieczór, ale warto przeznaczyć na nią trochę więcej czasu.
Formuła ciekawa, przemieszczamy się w każdym rozdziale w inne miejsce, gdzie spotykamy się w innym kraju, z różnymi ludźmi, których łączy jedno - wiara. Dowiadujemy się, jak wiele czasem trzeba poświęcić, żeby tę wiarę chronić w sobie i wokół siebie. Jak naoczni świadkowie relacjonują śmierć kogoś tylko za to, że wierzył w innego Boga. Czytając można się poczuć zawstydzonym, że nie doceniamy tego, co mamy u siebie. Wolności w wyznaniu, swobody życia.
Kiedy o swojej mocnej wierze i pełnym zaufaniu do Boga opowiada była muzułmanka, uciekająca przed policją i prześladowaniem, chroniąca swoje życie, ale nie poddająca się nikomu i niczemu. Czytamy jej słowa pełne przesłań :" Gdy usłyszysz, że puka do drzwi, musisz tylko otworzyć, bo klamka jest od wewnątrz, a On nie ma natury włamywacza". I wiemy, że ona nacisnęła tę klamkę, poświęcając wszystko, co tutaj na ziemi miała, życie rodzinne, zawodowe i to, co mogła mieć, bez problemów i narażenia się w swoim ojczystym kraju.
Kiedy Autor opowiada o filipińskiej galerii handlowej, gdzie jednym z najbardziej obleganych miejsc jest kaplica, a kolejka spowiadających się w powszednim dniu, przypomina naszą, z okazji większego święta.
Kiedy, gdzieś na odległej wyspie Guam można porozmawiać z bezkompromisowym w swych poglądach publicystą, handlowcem i ojcem jedenaściorga dzieci w jednym, o fundamentalnych zasadach życia chrześcijańskiego, o których my kompletnie zapominamy, wchodząc w europejską nowoczesność.
Kiedy przenosimy się do starego opactwa Benedyktynów w Szkocji, gdzie czas zatrzymał się w miejscu, sceneria jest jak z filmu, a życie nagle okazuje się proste i niewymagające tego, o czym my zabiegani codziennie, myślimy, jak o nieodzownym do funkcjonowania.
Czytając te wszystkie relacje, rozmowy i opowieści czuję, jak bardzo mylimy się w typowo europejskim myśleniu o chrześcijaństwie, że jesteśmy takim "pępkiem świata", gdzie Watykan i katedry i w ogóle wysyłamy misjonarzy i tacy mądrzy i wszechwiedzący jesteśmy. Oni tam, w tym dalekim świecie, więcej wiedzą o prawdziwie chrześcijańskim życiu i o tym, co najważniejsze, żeby to życie ustawić na najlepszych torach. Potrafią się lepiej modlić, całym sobą i swojej postawy nie uzależniają od tego, jaka partia akurat rządzi. A kościół traktują jak dom, w którym czeka na nich ktoś Najważniejszy, a nie budynek, na który można ponarzekać, że duży, że ciągle tylko pieniądze na niego żądają, że tam polityka. Każdy widzi to, co chce zobaczyć...
Od razu wiadomo, to nie jest książka, którą połyka się w jeden wieczór, ale warto przeznaczyć na nią trochę więcej czasu.
Formuła ciekawa, przemieszczamy się w każdym rozdziale w inne miejsce, gdzie spotykamy się w innym kraju, z różnymi ludźmi, których łączy jedno - wiara. Dowiadujemy się, jak wiele czasem trzeba poświęcić, żeby tę wiarę chronić w sobie i wokół siebie. Jak...
Ciekawe historie i świadectwa ludzi z różnych stron Świata, dość kontrowersyjne i czasami nie na miejscu pytania Szymona. Książkę czyta się ciężko, ponieważ czasem trudno czytelnikowi nadążyć za wątkami.
Ciekawe historie i świadectwa ludzi z różnych stron Świata, dość kontrowersyjne i czasami nie na miejscu pytania Szymona. Książkę czyta się ciężko, ponieważ czasem trudno czytelnikowi nadążyć za wątkami.
"Chrześcijaństwo to nie zabawa dla mięczaków"- pisze Szymon Hołownia. I ma rację. Na własnej skórze przekonała się na tym Mariam- muzułmanka, która przeszła na chrześcijaństwo i aby uniknąć śmierci musiała uciekać z Egiptu. Przekonał się arcybiskup Romero, który zginał w trakcie odprawiania mszy od kuli zamachowca. Doświadczają tego siostry translatorki Pisma Świętego na język seimat w Papui- Nowej Gwinei czy zakonnice prowadzące sierociniec Kasisi. Nawet w amerykańskim wojsku zdarzają się "autentyczni herosi duchowego życia." Nie oznacza to jednak, że chrześcijaństwo jest dla wybranych. Jest dla wszystkich ludzi, którzy chcą uwierzyć. Dlatego z taką pieczołowitością pracuje się nad przekładem Pisma Świętego na języki, którymi posługuje się zaledwie "garść" ludzi, aby Bóg przemówił bezpośrednio do nich, a nie w obcym ich sercu języku angielskim. W tym też celu powstają kaplice w miejscach dla nas zaskakujących, jak centrum handlowe na Filipinach.
Najbardziej w całej książce poruszył mnie przywołany przez Szymona Hołownię obraz "Stół nadziei" Velasco, reprodukcja "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci, gdzie apostołowie zostali zastąpieni dziećmi z ulicy. "Na obrazie żaden z małych apostołów nie patrzy na Jezusa (...) Te dzieci patrzą na siebie, w dal, na kubki i talerze, siedzący pod stołem chłopak jest zaaferowany jedzeniem okruszków, które muszą wystarczyć jemu i jego kotu. Nie patrzą na Niego, ale wiedzą, że jest z Nimi." Współczesny człowiek jest jak to obdarte, biedne dziecko- skupiony na życiu doczesnym i dobrach materialnych. Od tego dzieciaka różni go jednak fakt, że zapomina o obecności Boga w swoim życiu.
Polecam
"Chrześcijaństwo to nie zabawa dla mięczaków"- pisze Szymon Hołownia. I ma rację. Na własnej skórze przekonała się na tym Mariam- muzułmanka, która przeszła na chrześcijaństwo i aby uniknąć śmierci musiała uciekać z Egiptu. Przekonał się arcybiskup Romero, który zginał w trakcie odprawiania mszy od kuli zamachowca. Doświadczają tego siostry translatorki Pisma Świętego na...
Bardzo ciekawa książka która opisuje jakie jest chrześcijaństwo w innych zakątkach świata.Dzięki tej książce możemy podróżować z Hołownia po różnych zakątkach świata.
Bardzo ciekawa książka która opisuje jakie jest chrześcijaństwo w innych zakątkach świata.Dzięki tej książce możemy podróżować z Hołownia po różnych zakątkach świata.
jeśli ktoś chce dowiedzieć sie jak wygląda chrześcijanstwo na świecie współcześnie, ta książka jest dla niego. Przystępnym językiem napisane niezwykłe historie.
jeśli ktoś chce dowiedzieć sie jak wygląda chrześcijanstwo na świecie współcześnie, ta książka jest dla niego. Przystępnym językiem napisane niezwykłe historie.
Przeczytana do polowy. Bardzo ciekawe postrzeganie religii w opisanych krajach. Ksiazka na pewno przyda sie osobom zaglebiajacym sie w tematyke religijnosci.
Przeczytana do polowy. Bardzo ciekawe postrzeganie religii w opisanych krajach. Ksiazka na pewno przyda sie osobom zaglebiajacym sie w tematyke religijnosci.
Odkrywanie chrześcijaństwa na nowo, dotknięcie jego niezwykłej różnorodności i spotkanie wspaniałej wspólnoty, żywej 24h na dobę – to wszystko, według opisu na okładce, znajdziecie w książce „Last minute” Szymona Hołowni. Ja chyba bardziej nietrafionego opisu nie czytałam nigdy. Sam autor przyznaje we wstępie, że ma to być impresja człowieka, który wpadł tylko na chwilę. Szkoda, że tylko na chwilę.
W przebrnięciu przez zbiór historii o chrześcijanach w Guam czy Salwadorze nie pomaga zróżnicowana stylistyka. Styl potoczny przeplata się z naukowym, ludowe przysłowia z zawiłymi konstrukcjami zdaniowymi. Hołownia także stosuje dygresje, które najczęściej przypominają kazania i próbę filozofowania. Eksponowanie swojego zdania i osoby, kiedy autor pragnie mówić o chrześcijaństwie na nowo, sprowadza się do subiektywnej wizji z perspektywy katolika z Polski.
Napisałem tę książkę po to, by przeciętny polski katolik zamiast melancholijnie kontemplować bijące w nasz brzeg fale tsunami laicyzacji, zamiast spalać się w regularnych domowych awanturach o Radio albo o Palikota, ruszył wreszcie ze swojego grajdołka na plaży (s. 5). Sam autor nie do końca realizuje swoje założenia. W celu ułatwienia przekazu odwołuje się do polskich obyczajów i kultury, co owszem pomaga zrozumieć pewne procesy (na przykład porównanie Miejsca Dwóch Kochanków do sytuacji na straganach w Częstochowie), ale często jest po prostu niesmaczne, tak jak ta dygresja: Tłum już mnie nie opuści (…) Chronię się w kościele i nagle po raz pierwszy w życiu – mam ochotę dziękować Bogu za obniżające się w Polsce wskaźniki mszalnej frekwencji (s. 46).
Pierwsza historia prezentowana przez Hołownię opowiada o muzułmance, która zmieniła wiarę na katolicyzm. Spowiedź dziewczyny, umieszczoną na kolorowej wkładce, poprzedza ostrzeżenie, że w tej części nie będzie żadnych zdjęć ani nazwisk. Mariam żyje pod zmienionym nazwiskiem w kraju Europy Zachodniej z powodu groźby śmierci. Nie wiem, czy publicysta próbuje nas przestraszyć, czy jest to pewnego rodzaju wyjaśnienie. Wstrząsająca historia powinna bronić się sama, ale tego nie robi. Spowiedź Mariam nacechowana jest stylem autora, przez co traci ona wiarygodność.
Hołownia rozmawia także z Timem Rohrem, nieustraszonym publicystą, okładającym bez pardonu wszystkich, którzy chcieliby zaszkodzić Kościołowi (s. 55), który słynie również z porównań Baracka Obamy do Hitlera. Dobór osób, z którymi rozmawia autor jest trafny i zróżnicowany. Zaletą książki są także informacje o egzotycznych krajach. Hołownia wydobywa z nich charakterystyczne cechy (temperatura w Guam, kapliczki w centrach handlowych na Filipinach). Są to ciekawostki, które ubarwiają tekst i przeplatają się z dialogami. Mimo to założenia autora, o których pisałam na początku, zupełnie rozminęły się z tym, co znajdziemy w książce. Z łatwością przebrną przez nią chyba tylko wierni wyznawcy stylu Szymona Hołowni.
Odkrywanie chrześcijaństwa na nowo, dotknięcie jego niezwykłej różnorodności i spotkanie wspaniałej wspólnoty, żywej 24h na dobę – to wszystko, według opisu na okładce, znajdziecie w książce „Last minute” Szymona Hołowni. Ja chyba bardziej nietrafionego opisu nie czytałam nigdy. Sam autor przyznaje we wstępie, że ma to być impresja człowieka, który wpadł tylko na chwilę....
Po prostu uwielbiam książki po przeczytaniu których nie wiem co napisać bo tyle pozytywnych myśli kłębi mi się w głowie! Nie chcę się bardzo rozwodzić bo nie o to chodzi w opiniach, jednak w punktach wymienię dlaczego zachwyciłam się "Last minute..."
1. Lubię styl pisania Pana Szymona - trafia do mnie Jego lekkość słowa, proste przesłania okraszone humorystycznymi wstawkami, tak jak w innych jego książkach, tak i w tej tego właśnie można doświadczyć. Opowiadania z całego świata napisane bardzo przyjemnie.
2. Z wielu "dziedzin" Kościoła misje były mi zawsze bliskie i dzięki tej lekturze dowiedziałam się wiele o regionach misyjnych i o działalności misyjnej. Można tu poznać kapitalne osoby, które całe swoje życie poświęciły dla innych, które mogą być dla nas inspiracją, ich działania zaskakują i wzbudzają podziw po prostu jak dla mnie to są współcześni święci! Naprawdę warto ich poznać!
3. Książka świetnie łączy przekaz chrześcijański z ukazaniem kultury i ogólnie życia codziennego odwiedzanych przez Pana Hołownie części świata. Świetna lektura podróżnicza po całym globie!
4. Publikacja daje do myślenia... co my - chrześcijanie Europy możemy zrobić dla naszych braci i sióstr na innych kontynentach oraz jak tak naprawdę my samy żyjemy i czym się w tym życiu kierujemy.
Naprawdę gorąco polecam!
Po prostu uwielbiam książki po przeczytaniu których nie wiem co napisać bo tyle pozytywnych myśli kłębi mi się w głowie! Nie chcę się bardzo rozwodzić bo nie o to chodzi w opiniach, jednak w punktach wymienię dlaczego zachwyciłam się "Last minute..."
1. Lubię styl pisania Pana Szymona - trafia do mnie Jego lekkość słowa, proste przesłania okraszone humorystycznymi...
Kolejna książka Hołowni, ale tym razem nieco inna. Tym razem autor sprawdza jak ma się Kościół, nie w Polsce, a na świecie. Dla osób wierzących pozycja raczej obowiązkowa, dla średnio praktykujących książka ta będzie należała do kategorii ciekawostek.
Co prawda Pan Szymon odwiedziła raczej egzotyczne kraje, gdzie kościół jako taki ma się dobrze, bo pewne masy ludzi są podatne na słowa.
Znajdziecie tu kościoły, które dopiero wykonują swoją misję (Papua Nowa Gwinea), klasyczne, które żyją rytmem Średniowiecza (Szkocja) i takie które podchodzą do życia i wiary z większym luzem (Australia).
Nie zabrakło tu też ciekawych postaci - księży i kapelanów i biskupów, mających swój pogląd na wszystko. Są tu tacy, którzy dostosowali sobie religię do swoich potrzeb. Są też tacy kowboje jak o. Rydzyk co mają swoją rezydencję otoczoną murem, strażnikami i drutem kolczastym, ale i też żołnierze korpusu USA, którzy rozgłaszają Słowo Boże.
Warto tą książkę przeczytać, bo wcale z Kościołem w Polsce nie jest najgorzej. Pan Hołownia pokazał, że można trafić w dziwny czas i miejsce ze swą wiarą. Gdzieś tam nadal istnieją plemiona które zabijają się dla sportu, zamiast stawiać budynki z cegieł, betonu, żelaza czy stali. A wszystko to w imię tego samego Boga, różniącego się imieniem lub postacią.
Kolejna książka Hołowni, ale tym razem nieco inna. Tym razem autor sprawdza jak ma się Kościół, nie w Polsce, a na świecie. Dla osób wierzących pozycja raczej obowiązkowa, dla średnio praktykujących książka ta będzie należała do kategorii ciekawostek.
Co prawda Pan Szymon odwiedziła raczej egzotyczne kraje, gdzie kościół jako taki ma się dobrze, bo pewne masy ludzi są...
Lubię tego autora. Osobiście uważam, że rewelacyjnie wypełnia on lukę powstałą po zniesieniu Katechezy w Kościele i zastąpieniu jej psedolekcyjkami religii w szkole. Jednakże ta książka w ogóle do mnie nie przemówiła. Ledwo przebrnęłam przez jakąś ćwierć treści i zarzuciłam lekturę.
Lubię tego autora. Osobiście uważam, że rewelacyjnie wypełnia on lukę powstałą po zniesieniu Katechezy w Kościele i zastąpieniu jej psedolekcyjkami religii w szkole. Jednakże ta książka w ogóle do mnie nie przemówiła. Ledwo przebrnęłam przez jakąś ćwierć treści i zarzuciłam lekturę.
Podchodziłem do książki sceptycznie. Znając Szymona tylko z Mam Talent to w sumie nie przekonywał mnie nawet tytuł. Ale przeczytałem i spotkałem się z naprawdę pozytywnym przesłaniem. Przesłaniem pełnym podróży w nieznane, przeciwnościami losu, niewygodami które były przeplatane z naprawdę przejmującymi historiami ludzi którzy doświadczyli woli Boga. Świetna sprawa jak dla mnie! A dla kogo bym polecił? Dla osób poszukujących Boga to na pewno dla których podróże znaczą coś więcej. Nie nudziłem się, pozdrawiam :)
Podchodziłem do książki sceptycznie. Znając Szymona tylko z Mam Talent to w sumie nie przekonywał mnie nawet tytuł. Ale przeczytałem i spotkałem się z naprawdę pozytywnym przesłaniem. Przesłaniem pełnym podróży w nieznane, przeciwnościami losu, niewygodami które były przeplatane z naprawdę przejmującymi historiami ludzi którzy doświadczyli woli Boga. Świetna sprawa jak dla...
Jestem strasznie rozczarowana tą książką. Mając na uwadze poprzednie pozycje autora, myślałam, że wczytując się w "Las minute", przepłynę przez prawie cały świat zatapiając się w ciekawych historiach, których kotwicą jest chrześcijaństwo. Okazało się jednak, że historie nie są ani ciekawe, ani wciągające, ani odkrywcze. Poza dwoma, czy trzema. Jednak jak na 426 stron to o wiele za mało. Również styl książki nie zachęca do jej doczytania do końca.
Jak dla mnie jest to zmarnowane 40 zł i czas poświęcony jej przeczytaniu.
Autor na pewno chciał przekazać wiele fascynujących opowieści, jednak natłok jego emocji, myśli itd. powoduje, że z książki zrobił się jeden wielki chaos. Mimo "pięknie" porozdzielanych rozdziałów, miejsc podróży.
Jestem strasznie rozczarowana tą książką. Mając na uwadze poprzednie pozycje autora, myślałam, że wczytując się w "Las minute", przepłynę przez prawie cały świat zatapiając się w ciekawych historiach, których kotwicą jest chrześcijaństwo. Okazało się jednak, że historie nie są ani ciekawe, ani wciągające, ani odkrywcze. Poza dwoma, czy trzema. Jednak jak na 426 stron to o...
„Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie” to książka, w której Szymon Hołownia zabiera czytelnika w reporterską podróż po różnych zakątkach świata, by pokazać, jak żyją współcześni chrześcijanie – od Watykanu i Rzymu po Afrykę, Bliski Wschód i Amerykę Łacińską. Autor, znany z lekkiego pióra i umiejętności przybliżania tematów wiary w sposób przystępny, podejmuje próbę ukazania chrześcijaństwa w jego globalnym, codziennym wymiarze.
Na pierwszy rzut oka książka robi bardzo dobre wrażenie – jest ciekawa, dobrze napisana, pełna anegdot i reporterskiej energii. Hołownia potrafi wciągnąć czytelnika w opowieść, zafascynować egzotyką miejsc i bogactwem ludzkich historii. Niestety, z perspektywy katolickiej „Last minute” pozostawia uczucie niedosytu, a momentami nawet sprzeciwu.
Głównym problemem książki jest brak głębi duchowej i teologicznej. Hołownia koncentruje się na ludzkiej stronie chrześcijaństwa – jego różnorodności, emocjach, rytuałach – ale rzadko sięga do istoty wiary, czyli do osobistego spotkania z Chrystusem. W efekcie zamiast książki o misterium Kościoła, otrzymujemy reportaż kulturowy o religii jako zjawisku społecznym. Autor ogląda chrześcijaństwo jak podróżnik zwiedzający egzotyczne świątynie – z zaciekawieniem, ale też z dystansem.
Hołownia często stosuje ton ironiczny lub publicystyczny, który dobrze sprawdza się w felietonie, ale w książce o wierze sprawia wrażenie zbytniego spłycenia. W wielu miejscach zamiast głębokiej refleksji duchowej pojawia się emocjonalny komentarz lub dygresja, która rozprasza zamiast prowadzić ku istocie tematu. Brakuje też odniesienia do nauczania Kościoła – Papieża, Tradycji czy Pisma Świętego. Autor mówi o chrześcijaństwie „po swojemu”, ale w tym właśnie tkwi jego ograniczenie: jest to wiara bardzo indywidualna, emocjonalna, momentami zredukowana do humanizmu.
Z katolickiego punktu widzenia można odnieść wrażenie, że Hołownia w „Last minute” bardziej opowiada o człowieku niż o Bogu. Pokazuje ludzi dobrych, zaangażowanych, poświęcających się innym – i to jest piękne. Ale jednocześnie unika trudnych tematów: grzechu, nawrócenia, łaski, zbawienia. Chrześcijaństwo staje się u niego światopoglądem życzliwości, a nie wiarą zakorzenioną w Krzyżu i Zmartwychwstaniu.
Nie można odmówić autorowi dobrej woli ani talentu. „Last minute” jest napisana lekko, miejscami wzruszająco i inspirująco. Ale jej przesłanie – że chrześcijaństwo to przede wszystkim „dobro w działaniu” – jest zbyt uproszczone. Brakuje tu misterium, tajemnicy Boga, który działa w sakramentach i w Kościele, nawet jeśli ten Kościół jest słaby i niedoskonały.
„Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie” to książka ciekawa i reportersko atrakcyjna, ale duchowo powierzchowna. Pokazuje świat wiary z ludzkiej perspektywy, ale nie sięga do jego nadprzyrodzonego wymiaru. Dla katolika może być interesującą podróżą po świecie chrześcijaństwa, lecz nie będzie źródłem pogłębienia wiary ani zrozumienia jej istoty.
To raczej książka o religii jako kulturze i emocji, niż o chrześcijaństwie jako drodze zbawienia. Hołownia pisze z sercem, ale momentami brakuje mu odwagi, by mówić nie tylko o pięknie człowieka – lecz o Bogu, który jest większy niż wszystkie nasze „reportaże z życia”.
„Last minute. 24 h chrześcijaństwa na świecie” to książka, w której Szymon Hołownia zabiera czytelnika w reporterską podróż po różnych zakątkach świata, by pokazać, jak żyją współcześni chrześcijanie – od Watykanu i Rzymu po Afrykę, Bliski Wschód i Amerykę Łacińską. Autor, znany z lekkiego pióra i umiejętności przybliżania tematów wiary w sposób przystępny, podejmuje próbę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka nie ma żadnej wartości merytorycznej, jest to stek bzdur i manipiulacji. Sam autor ma poglądy sprzeczne z Kościołem katolickim. Równie dobrze można by słuchać księdza Natanka w sprawie dzieci z in vitro, czy Tuska w sprawie prawdy.
Książka nie ma żadnej wartości merytorycznej, jest to stek bzdur i manipiulacji. Sam autor ma poglądy sprzeczne z Kościołem katolickim. Równie dobrze można by słuchać księdza Natanka w sprawie dzieci z in vitro, czy Tuska w sprawie prawdy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzyta się lekko, ale nie zawsze jest przyjemnie, choć nieodmiennie przygodowo. Spojrzenie na chrześcijaństwo, na katolicyzm, przez perspektywę doświadczeń z drugiego (i trzeciego i czwartego) końca świata. Nasza zasiedziała europejsko-centryczna postawa odbita w lustrze świeżości wiary Afryki, misyjności w Oceanii, ateizmu Azji, sytości Ameryki Północnej i egzotyki Ameryki Południowej. Wiele ciekawie opisanych doświadczeń, wiele do przemyślenia, ciekawe spostrzeżenia i zaskakujący język.
Czyta się lekko, ale nie zawsze jest przyjemnie, choć nieodmiennie przygodowo. Spojrzenie na chrześcijaństwo, na katolicyzm, przez perspektywę doświadczeń z drugiego (i trzeciego i czwartego) końca świata. Nasza zasiedziała europejsko-centryczna postawa odbita w lustrze świeżości wiary Afryki, misyjności w Oceanii, ateizmu Azji, sytości Ameryki Północnej i egzotyki Ameryki...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka poszerzająca horyzonty i otwierająca oczy. Budzi ciekawość, szacunek dla innych ludzi i kultur oraz wrażliwość. Bardzo polecam.
Książka poszerzająca horyzonty i otwierająca oczy. Budzi ciekawość, szacunek dla innych ludzi i kultur oraz wrażliwość. Bardzo polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękna książka! Poznałam historię niesamowitych ludzi, niesamowitych miejsc. Uświadomiłam sobie ile dobra jest na świecie i ile można jeszcze zrobić. W obecnych czasach trzeba czytać takie książki, dają motywację i nadzieję!
Piękna książka! Poznałam historię niesamowitych ludzi, niesamowitych miejsc. Uświadomiłam sobie ile dobra jest na świecie i ile można jeszcze zrobić. W obecnych czasach trzeba czytać takie książki, dają motywację i nadzieję!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa LC 7,1 (606 ocen i 105 opinii); 1461 czytelników i 380 fanów (w tym ja). I to niemożebnie mnie cieszy. Bo jest świadectwem silnej opozycji wobec ciemnego, zamkniętego, ksenofobicznego, zacofanego, nietolerancyjnego, nienawidzącego innych, nawet wszelkich pozostałych odłamów chrześcijaństwa, polskiego katolickiego kościoła tradycyjnie zwanego warszawsko – toruńskim, reprezentowanego przez Rydzyka, Flaszkę - Głódzia, Jędraszewskiego, Chróstowskiego, Hosera i innych.
Pozytywne opinie świadczą o tym, że czytelnicy nie utożsamiają katolicyzmu z chrześcijaństwem, że zdają sobie sprawę z bezsensowności propagowania Polski otoczonej TYLKO chrześcijanami, jako "przedmurza chrześcijaństwa" czy jako ostatniego bastionu broniącego "prawdziwej wiary".
Akceptują różne kościoły (i to starsze od katolicyzmu czy jak kto woli od Kościoła Rzymskiego) i są ciekawi spotkań autora, do którego mają zaufanie, z wyznawcami chrześcijaństwa na całym świecie.
Czemu ja wziąłem reportaż Hołowni do ręki ? Bo go lubię i cenię za zdrowy rozsądek, a znam go z felietonów w "Tygodniku Powszechnym", z książki "Ludzie na walizkach. Nowe historie", której dałem 10 gwiazdek oraz oczywiście z duetu z Prokopem.
I zgodnie z oczekiwaniem nie zawiodłem się; Hołownia (ur.1976) wykonał dobrą wartościową robotę, ponadto, co powszechnie wiadomo, jest inteligentny i umie ciekawie opowiadać, więc zasłużenie, lecz również, by zobowiązać, tego młodszego ode mnie o 33 lata pisarza, do intensywnej pracy, daję gwiazdek 10. Przyjemnej lektury !
Na LC 7,1 (606 ocen i 105 opinii); 1461 czytelników i 380 fanów (w tym ja). I to niemożebnie mnie cieszy. Bo jest świadectwem silnej opozycji wobec ciemnego, zamkniętego, ksenofobicznego, zacofanego, nietolerancyjnego, nienawidzącego innych, nawet wszelkich pozostałych odłamów chrześcijaństwa, polskiego katolickiego kościoła tradycyjnie zwanego warszawsko – toruńskim,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiazki popelnione przez Szymona Holownie kupuje w ciemno, poniewaz w kazdej z nich jest kilkaset razy wiecej tresci niz stron. W "Last minute" sa tez, dla urozmaicenia, fotografie. Niezdecydowanym polecam przeczytanie stron 204-207 i tylko napomkne, ze ksiazka jest reportazem (!), a nie owocem wybujalej wyobrazni autora.
Ksiazki popelnione przez Szymona Holownie kupuje w ciemno, poniewaz w kazdej z nich jest kilkaset razy wiecej tresci niz stron. W "Last minute" sa tez, dla urozmaicenia, fotografie. Niezdecydowanym polecam przeczytanie stron 204-207 i tylko napomkne, ze ksiazka jest reportazem (!), a nie owocem wybujalej wyobrazni autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW końcu udało mi się dobrnąć do końca :)
Ciekawa, ukazująca na prawdę przeróżne sposoby przeżywania tej samej wiary, na całym świecie, w różnych językach, kulturze, obyczajach. Czy to oznacza, że wiara jest inna? Nie! Ta sama wiara, różne sposoby jej przeżywania! I to jest piękne. A świadomość, że jestem w tej jakże różnorodnej i przeogromnej społoczności napawa mnie nadzieją, radością i dumą. Czyli cel postawiony przez Hołownię we wstępie a propo co ma czynić ta książka, w moim przypadku, spełnił się :)
W końcu udało mi się dobrnąć do końca :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa, ukazująca na prawdę przeróżne sposoby przeżywania tej samej wiary, na całym świecie, w różnych językach, kulturze, obyczajach. Czy to oznacza, że wiara jest inna? Nie! Ta sama wiara, różne sposoby jej przeżywania! I to jest piękne. A świadomość, że jestem w tej jakże różnorodnej i przeogromnej społoczności napawa mnie...
Trudna, ale bardzo realistyczna książka. Pomaga zauważyć, że rzeczywistość Kościoła w Polsce to tylko jeden, maleńki element światowej układanki. Poszerza horyzont myślenia o innych ludziach, innych kulturach i o tym, co można bardzo łatwo zgubić przez przyzwyczajenie do pewnych tradycji. Zdecydowanie warto poświęcić czas na lekturę.
Trudna, ale bardzo realistyczna książka. Pomaga zauważyć, że rzeczywistość Kościoła w Polsce to tylko jeden, maleńki element światowej układanki. Poszerza horyzont myślenia o innych ludziach, innych kulturach i o tym, co można bardzo łatwo zgubić przez przyzwyczajenie do pewnych tradycji. Zdecydowanie warto poświęcić czas na lekturę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZazdroszczę p. Hołowni tych podróży. Wykonał kawał ważnej roboty szukając chrześcijan, choć raczej katolików, na krańcach świata. Poznanie podejścia tych ludzi do krzewienia wiary jest bardzo interesujące. Mamy do czynienia zarówno z całkowitymi purystami jak i prawie agnostykami. Jednak dla mnie czasami było zbyt męcząco (trzeba być na to gotowym).
Zazdroszczę p. Hołowni tych podróży. Wykonał kawał ważnej roboty szukając chrześcijan, choć raczej katolików, na krańcach świata. Poznanie podejścia tych ludzi do krzewienia wiary jest bardzo interesujące. Mamy do czynienia zarówno z całkowitymi purystami jak i prawie agnostykami. Jednak dla mnie czasami było zbyt męcząco (trzeba być na to gotowym).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślałam, że Szymon Hołownia jest fajny. Kurka wodna. Byłam na spotkaniu autorskim, zdobyłam autograf z ekstra dedykacją, i nawet w kolejce po niego jako jedyna czytałam trzymaną w rękach książkę, a ona się, cholera, okazała kiepska. Albo nie ona - on, autor się taki okazał. Już nie mówię nawet, że jest czepliwy i prowokujący w wywiadach - OK, trudno, taki ma styl. Wstrętny, ale jego, niech zostanie. Nie mogę jednak zdzierżyć, że oceniał innych: księdza, u którego raczej na pewno by się nie wyspowiadał, Turkmenkę, u której pił herbatę, i tego nieszczęsnego kapelana na lotnisku. Zatem aby mój stosunek do Hołowni pozostał w miarę przyjazny, zapominam o tej książce - nie polecam, nie odradzam, nie pamiętam.
Myślałam, że Szymon Hołownia jest fajny. Kurka wodna. Byłam na spotkaniu autorskim, zdobyłam autograf z ekstra dedykacją, i nawet w kolejce po niego jako jedyna czytałam trzymaną w rękach książkę, a ona się, cholera, okazała kiepska. Albo nie ona - on, autor się taki okazał. Już nie mówię nawet, że jest czepliwy i prowokujący w wywiadach - OK, trudno, taki ma styl....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWarto przeczytać.
Interesujący układ książki - rzeczywiście 24 godziny czasu polskiego.
Nie ze wszystkimi opiniami zawartymi w książce się zgadzam, ale dobre książki nie po to są.
Warto nad nią pomyśleć.
Polecam.
Warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresujący układ książki - rzeczywiście 24 godziny czasu polskiego.
Nie ze wszystkimi opiniami zawartymi w książce się zgadzam, ale dobre książki nie po to są.
Warto nad nią pomyśleć.
Polecam.
Od razu wiadomo, to nie jest książka, którą połyka się w jeden wieczór, ale warto przeznaczyć na nią trochę więcej czasu.
Formuła ciekawa, przemieszczamy się w każdym rozdziale w inne miejsce, gdzie spotykamy się w innym kraju, z różnymi ludźmi, których łączy jedno - wiara. Dowiadujemy się, jak wiele czasem trzeba poświęcić, żeby tę wiarę chronić w sobie i wokół siebie. Jak naoczni świadkowie relacjonują śmierć kogoś tylko za to, że wierzył w innego Boga. Czytając można się poczuć zawstydzonym, że nie doceniamy tego, co mamy u siebie. Wolności w wyznaniu, swobody życia.
Kiedy o swojej mocnej wierze i pełnym zaufaniu do Boga opowiada była muzułmanka, uciekająca przed policją i prześladowaniem, chroniąca swoje życie, ale nie poddająca się nikomu i niczemu. Czytamy jej słowa pełne przesłań :" Gdy usłyszysz, że puka do drzwi, musisz tylko otworzyć, bo klamka jest od wewnątrz, a On nie ma natury włamywacza". I wiemy, że ona nacisnęła tę klamkę, poświęcając wszystko, co tutaj na ziemi miała, życie rodzinne, zawodowe i to, co mogła mieć, bez problemów i narażenia się w swoim ojczystym kraju.
Kiedy Autor opowiada o filipińskiej galerii handlowej, gdzie jednym z najbardziej obleganych miejsc jest kaplica, a kolejka spowiadających się w powszednim dniu, przypomina naszą, z okazji większego święta.
Kiedy, gdzieś na odległej wyspie Guam można porozmawiać z bezkompromisowym w swych poglądach publicystą, handlowcem i ojcem jedenaściorga dzieci w jednym, o fundamentalnych zasadach życia chrześcijańskiego, o których my kompletnie zapominamy, wchodząc w europejską nowoczesność.
Kiedy przenosimy się do starego opactwa Benedyktynów w Szkocji, gdzie czas zatrzymał się w miejscu, sceneria jest jak z filmu, a życie nagle okazuje się proste i niewymagające tego, o czym my zabiegani codziennie, myślimy, jak o nieodzownym do funkcjonowania.
Czytając te wszystkie relacje, rozmowy i opowieści czuję, jak bardzo mylimy się w typowo europejskim myśleniu o chrześcijaństwie, że jesteśmy takim "pępkiem świata", gdzie Watykan i katedry i w ogóle wysyłamy misjonarzy i tacy mądrzy i wszechwiedzący jesteśmy. Oni tam, w tym dalekim świecie, więcej wiedzą o prawdziwie chrześcijańskim życiu i o tym, co najważniejsze, żeby to życie ustawić na najlepszych torach. Potrafią się lepiej modlić, całym sobą i swojej postawy nie uzależniają od tego, jaka partia akurat rządzi. A kościół traktują jak dom, w którym czeka na nich ktoś Najważniejszy, a nie budynek, na który można ponarzekać, że duży, że ciągle tylko pieniądze na niego żądają, że tam polityka. Każdy widzi to, co chce zobaczyć...
Od razu wiadomo, to nie jest książka, którą połyka się w jeden wieczór, ale warto przeznaczyć na nią trochę więcej czasu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFormuła ciekawa, przemieszczamy się w każdym rozdziale w inne miejsce, gdzie spotykamy się w innym kraju, z różnymi ludźmi, których łączy jedno - wiara. Dowiadujemy się, jak wiele czasem trzeba poświęcić, żeby tę wiarę chronić w sobie i wokół siebie. Jak...
Ciekawe historie i świadectwa ludzi z różnych stron Świata, dość kontrowersyjne i czasami nie na miejscu pytania Szymona. Książkę czyta się ciężko, ponieważ czasem trudno czytelnikowi nadążyć za wątkami.
Ciekawe historie i świadectwa ludzi z różnych stron Świata, dość kontrowersyjne i czasami nie na miejscu pytania Szymona. Książkę czyta się ciężko, ponieważ czasem trudno czytelnikowi nadążyć za wątkami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo to ma w ogóle być?! Żenada... Coraz częściej cieszę się, że nie kupuję książek, które czytam...
Co to ma w ogóle być?! Żenada... Coraz częściej cieszę się, że nie kupuję książek, które czytam...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako ciekawostka, lekka książka podróżnicza - ok, jednak jeśli ktoś spodziewa się czegoś mocnego, jakiegoś dobrego reportażu - nie ma opcji :)
Jako ciekawostka, lekka książka podróżnicza - ok, jednak jeśli ktoś spodziewa się czegoś mocnego, jakiegoś dobrego reportażu - nie ma opcji :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowite historie, zupełnie inne spojrzenie na egzotyczne miejsca i na chrześcijaństwo. Bardzo przyjemnie się czyta, serdecznie polecam.
Niesamowite historie, zupełnie inne spojrzenie na egzotyczne miejsca i na chrześcijaństwo. Bardzo przyjemnie się czyta, serdecznie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Chrześcijaństwo to nie zabawa dla mięczaków"- pisze Szymon Hołownia. I ma rację. Na własnej skórze przekonała się na tym Mariam- muzułmanka, która przeszła na chrześcijaństwo i aby uniknąć śmierci musiała uciekać z Egiptu. Przekonał się arcybiskup Romero, który zginał w trakcie odprawiania mszy od kuli zamachowca. Doświadczają tego siostry translatorki Pisma Świętego na język seimat w Papui- Nowej Gwinei czy zakonnice prowadzące sierociniec Kasisi. Nawet w amerykańskim wojsku zdarzają się "autentyczni herosi duchowego życia." Nie oznacza to jednak, że chrześcijaństwo jest dla wybranych. Jest dla wszystkich ludzi, którzy chcą uwierzyć. Dlatego z taką pieczołowitością pracuje się nad przekładem Pisma Świętego na języki, którymi posługuje się zaledwie "garść" ludzi, aby Bóg przemówił bezpośrednio do nich, a nie w obcym ich sercu języku angielskim. W tym też celu powstają kaplice w miejscach dla nas zaskakujących, jak centrum handlowe na Filipinach.
Najbardziej w całej książce poruszył mnie przywołany przez Szymona Hołownię obraz "Stół nadziei" Velasco, reprodukcja "Ostatniej Wieczerzy" Leonarda da Vinci, gdzie apostołowie zostali zastąpieni dziećmi z ulicy. "Na obrazie żaden z małych apostołów nie patrzy na Jezusa (...) Te dzieci patrzą na siebie, w dal, na kubki i talerze, siedzący pod stołem chłopak jest zaaferowany jedzeniem okruszków, które muszą wystarczyć jemu i jego kotu. Nie patrzą na Niego, ale wiedzą, że jest z Nimi." Współczesny człowiek jest jak to obdarte, biedne dziecko- skupiony na życiu doczesnym i dobrach materialnych. Od tego dzieciaka różni go jednak fakt, że zapomina o obecności Boga w swoim życiu.
Polecam
"Chrześcijaństwo to nie zabawa dla mięczaków"- pisze Szymon Hołownia. I ma rację. Na własnej skórze przekonała się na tym Mariam- muzułmanka, która przeszła na chrześcijaństwo i aby uniknąć śmierci musiała uciekać z Egiptu. Przekonał się arcybiskup Romero, który zginał w trakcie odprawiania mszy od kuli zamachowca. Doświadczają tego siostry translatorki Pisma Świętego na...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest niesamowita. Otwiera człowiekowi oczy na to, jak chrześcijaństwo wygląda w różnych zakątkach ziemi. Polecam każdemu do przeczytania. :)
Książka jest niesamowita. Otwiera człowiekowi oczy na to, jak chrześcijaństwo wygląda w różnych zakątkach ziemi. Polecam każdemu do przeczytania. :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa książka która opisuje jakie jest chrześcijaństwo w innych zakątkach świata.Dzięki tej książce możemy podróżować z Hołownia po różnych zakątkach świata.
Bardzo ciekawa książka która opisuje jakie jest chrześcijaństwo w innych zakątkach świata.Dzięki tej książce możemy podróżować z Hołownia po różnych zakątkach świata.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to11/2013
11/2013
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper książka.Bardzo dobrze się czyta.Mnóstwo ciekawostek.Ładnie pokazuje panoramę wiary na całym świecie.
Super książka.Bardzo dobrze się czyta.Mnóstwo ciekawostek.Ładnie pokazuje panoramę wiary na całym świecie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojeśli ktoś chce dowiedzieć sie jak wygląda chrześcijanstwo na świecie współcześnie, ta książka jest dla niego. Przystępnym językiem napisane niezwykłe historie.
jeśli ktoś chce dowiedzieć sie jak wygląda chrześcijanstwo na świecie współcześnie, ta książka jest dla niego. Przystępnym językiem napisane niezwykłe historie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytana do polowy. Bardzo ciekawe postrzeganie religii w opisanych krajach. Ksiazka na pewno przyda sie osobom zaglebiajacym sie w tematyke religijnosci.
Przeczytana do polowy. Bardzo ciekawe postrzeganie religii w opisanych krajach. Ksiazka na pewno przyda sie osobom zaglebiajacym sie w tematyke religijnosci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdkrywanie chrześcijaństwa na nowo, dotknięcie jego niezwykłej różnorodności i spotkanie wspaniałej wspólnoty, żywej 24h na dobę – to wszystko, według opisu na okładce, znajdziecie w książce „Last minute” Szymona Hołowni. Ja chyba bardziej nietrafionego opisu nie czytałam nigdy. Sam autor przyznaje we wstępie, że ma to być impresja człowieka, który wpadł tylko na chwilę. Szkoda, że tylko na chwilę.
W przebrnięciu przez zbiór historii o chrześcijanach w Guam czy Salwadorze nie pomaga zróżnicowana stylistyka. Styl potoczny przeplata się z naukowym, ludowe przysłowia z zawiłymi konstrukcjami zdaniowymi. Hołownia także stosuje dygresje, które najczęściej przypominają kazania i próbę filozofowania. Eksponowanie swojego zdania i osoby, kiedy autor pragnie mówić o chrześcijaństwie na nowo, sprowadza się do subiektywnej wizji z perspektywy katolika z Polski.
Napisałem tę książkę po to, by przeciętny polski katolik zamiast melancholijnie kontemplować bijące w nasz brzeg fale tsunami laicyzacji, zamiast spalać się w regularnych domowych awanturach o Radio albo o Palikota, ruszył wreszcie ze swojego grajdołka na plaży (s. 5). Sam autor nie do końca realizuje swoje założenia. W celu ułatwienia przekazu odwołuje się do polskich obyczajów i kultury, co owszem pomaga zrozumieć pewne procesy (na przykład porównanie Miejsca Dwóch Kochanków do sytuacji na straganach w Częstochowie), ale często jest po prostu niesmaczne, tak jak ta dygresja: Tłum już mnie nie opuści (…) Chronię się w kościele i nagle po raz pierwszy w życiu – mam ochotę dziękować Bogu za obniżające się w Polsce wskaźniki mszalnej frekwencji (s. 46).
Pierwsza historia prezentowana przez Hołownię opowiada o muzułmance, która zmieniła wiarę na katolicyzm. Spowiedź dziewczyny, umieszczoną na kolorowej wkładce, poprzedza ostrzeżenie, że w tej części nie będzie żadnych zdjęć ani nazwisk. Mariam żyje pod zmienionym nazwiskiem w kraju Europy Zachodniej z powodu groźby śmierci. Nie wiem, czy publicysta próbuje nas przestraszyć, czy jest to pewnego rodzaju wyjaśnienie. Wstrząsająca historia powinna bronić się sama, ale tego nie robi. Spowiedź Mariam nacechowana jest stylem autora, przez co traci ona wiarygodność.
Hołownia rozmawia także z Timem Rohrem, nieustraszonym publicystą, okładającym bez pardonu wszystkich, którzy chcieliby zaszkodzić Kościołowi (s. 55), który słynie również z porównań Baracka Obamy do Hitlera. Dobór osób, z którymi rozmawia autor jest trafny i zróżnicowany. Zaletą książki są także informacje o egzotycznych krajach. Hołownia wydobywa z nich charakterystyczne cechy (temperatura w Guam, kapliczki w centrach handlowych na Filipinach). Są to ciekawostki, które ubarwiają tekst i przeplatają się z dialogami. Mimo to założenia autora, o których pisałam na początku, zupełnie rozminęły się z tym, co znajdziemy w książce. Z łatwością przebrną przez nią chyba tylko wierni wyznawcy stylu Szymona Hołowni.
Odkrywanie chrześcijaństwa na nowo, dotknięcie jego niezwykłej różnorodności i spotkanie wspaniałej wspólnoty, żywej 24h na dobę – to wszystko, według opisu na okładce, znajdziecie w książce „Last minute” Szymona Hołowni. Ja chyba bardziej nietrafionego opisu nie czytałam nigdy. Sam autor przyznaje we wstępie, że ma to być impresja człowieka, który wpadł tylko na chwilę....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo prostu uwielbiam książki po przeczytaniu których nie wiem co napisać bo tyle pozytywnych myśli kłębi mi się w głowie! Nie chcę się bardzo rozwodzić bo nie o to chodzi w opiniach, jednak w punktach wymienię dlaczego zachwyciłam się "Last minute..."
1. Lubię styl pisania Pana Szymona - trafia do mnie Jego lekkość słowa, proste przesłania okraszone humorystycznymi wstawkami, tak jak w innych jego książkach, tak i w tej tego właśnie można doświadczyć. Opowiadania z całego świata napisane bardzo przyjemnie.
2. Z wielu "dziedzin" Kościoła misje były mi zawsze bliskie i dzięki tej lekturze dowiedziałam się wiele o regionach misyjnych i o działalności misyjnej. Można tu poznać kapitalne osoby, które całe swoje życie poświęciły dla innych, które mogą być dla nas inspiracją, ich działania zaskakują i wzbudzają podziw po prostu jak dla mnie to są współcześni święci! Naprawdę warto ich poznać!
3. Książka świetnie łączy przekaz chrześcijański z ukazaniem kultury i ogólnie życia codziennego odwiedzanych przez Pana Hołownie części świata. Świetna lektura podróżnicza po całym globie!
4. Publikacja daje do myślenia... co my - chrześcijanie Europy możemy zrobić dla naszych braci i sióstr na innych kontynentach oraz jak tak naprawdę my samy żyjemy i czym się w tym życiu kierujemy.
Naprawdę gorąco polecam!
Po prostu uwielbiam książki po przeczytaniu których nie wiem co napisać bo tyle pozytywnych myśli kłębi mi się w głowie! Nie chcę się bardzo rozwodzić bo nie o to chodzi w opiniach, jednak w punktach wymienię dlaczego zachwyciłam się "Last minute..."
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Lubię styl pisania Pana Szymona - trafia do mnie Jego lekkość słowa, proste przesłania okraszone humorystycznymi...
Kolejna książka Hołowni, ale tym razem nieco inna. Tym razem autor sprawdza jak ma się Kościół, nie w Polsce, a na świecie. Dla osób wierzących pozycja raczej obowiązkowa, dla średnio praktykujących książka ta będzie należała do kategorii ciekawostek.
Co prawda Pan Szymon odwiedziła raczej egzotyczne kraje, gdzie kościół jako taki ma się dobrze, bo pewne masy ludzi są podatne na słowa.
Znajdziecie tu kościoły, które dopiero wykonują swoją misję (Papua Nowa Gwinea), klasyczne, które żyją rytmem Średniowiecza (Szkocja) i takie które podchodzą do życia i wiary z większym luzem (Australia).
Nie zabrakło tu też ciekawych postaci - księży i kapelanów i biskupów, mających swój pogląd na wszystko. Są tu tacy, którzy dostosowali sobie religię do swoich potrzeb. Są też tacy kowboje jak o. Rydzyk co mają swoją rezydencję otoczoną murem, strażnikami i drutem kolczastym, ale i też żołnierze korpusu USA, którzy rozgłaszają Słowo Boże.
Warto tą książkę przeczytać, bo wcale z Kościołem w Polsce nie jest najgorzej. Pan Hołownia pokazał, że można trafić w dziwny czas i miejsce ze swą wiarą. Gdzieś tam nadal istnieją plemiona które zabijają się dla sportu, zamiast stawiać budynki z cegieł, betonu, żelaza czy stali. A wszystko to w imię tego samego Boga, różniącego się imieniem lub postacią.
Kolejna książka Hołowni, ale tym razem nieco inna. Tym razem autor sprawdza jak ma się Kościół, nie w Polsce, a na świecie. Dla osób wierzących pozycja raczej obowiązkowa, dla średnio praktykujących książka ta będzie należała do kategorii ciekawostek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo prawda Pan Szymon odwiedziła raczej egzotyczne kraje, gdzie kościół jako taki ma się dobrze, bo pewne masy ludzi są...
Lubię tego autora. Osobiście uważam, że rewelacyjnie wypełnia on lukę powstałą po zniesieniu Katechezy w Kościele i zastąpieniu jej psedolekcyjkami religii w szkole. Jednakże ta książka w ogóle do mnie nie przemówiła. Ledwo przebrnęłam przez jakąś ćwierć treści i zarzuciłam lekturę.
Lubię tego autora. Osobiście uważam, że rewelacyjnie wypełnia on lukę powstałą po zniesieniu Katechezy w Kościele i zastąpieniu jej psedolekcyjkami religii w szkole. Jednakże ta książka w ogóle do mnie nie przemówiła. Ledwo przebrnęłam przez jakąś ćwierć treści i zarzuciłam lekturę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodchodziłem do książki sceptycznie. Znając Szymona tylko z Mam Talent to w sumie nie przekonywał mnie nawet tytuł. Ale przeczytałem i spotkałem się z naprawdę pozytywnym przesłaniem. Przesłaniem pełnym podróży w nieznane, przeciwnościami losu, niewygodami które były przeplatane z naprawdę przejmującymi historiami ludzi którzy doświadczyli woli Boga. Świetna sprawa jak dla mnie! A dla kogo bym polecił? Dla osób poszukujących Boga to na pewno dla których podróże znaczą coś więcej. Nie nudziłem się, pozdrawiam :)
Podchodziłem do książki sceptycznie. Znając Szymona tylko z Mam Talent to w sumie nie przekonywał mnie nawet tytuł. Ale przeczytałem i spotkałem się z naprawdę pozytywnym przesłaniem. Przesłaniem pełnym podróży w nieznane, przeciwnościami losu, niewygodami które były przeplatane z naprawdę przejmującymi historiami ludzi którzy doświadczyli woli Boga. Świetna sprawa jak dla...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem strasznie rozczarowana tą książką. Mając na uwadze poprzednie pozycje autora, myślałam, że wczytując się w "Las minute", przepłynę przez prawie cały świat zatapiając się w ciekawych historiach, których kotwicą jest chrześcijaństwo. Okazało się jednak, że historie nie są ani ciekawe, ani wciągające, ani odkrywcze. Poza dwoma, czy trzema. Jednak jak na 426 stron to o wiele za mało. Również styl książki nie zachęca do jej doczytania do końca.
Jak dla mnie jest to zmarnowane 40 zł i czas poświęcony jej przeczytaniu.
Autor na pewno chciał przekazać wiele fascynujących opowieści, jednak natłok jego emocji, myśli itd. powoduje, że z książki zrobił się jeden wielki chaos. Mimo "pięknie" porozdzielanych rozdziałów, miejsc podróży.
Jestem strasznie rozczarowana tą książką. Mając na uwadze poprzednie pozycje autora, myślałam, że wczytując się w "Las minute", przepłynę przez prawie cały świat zatapiając się w ciekawych historiach, których kotwicą jest chrześcijaństwo. Okazało się jednak, że historie nie są ani ciekawe, ani wciągające, ani odkrywcze. Poza dwoma, czy trzema. Jednak jak na 426 stron to o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to