Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany autorstwa John Cleland to jedna z tych książek, które zaskakują już samym faktem swojego powstania. XVIII wiek kojarzy się przecież raczej z moralizatorską literaturą niż z tak bezpośrednim spojrzeniem na ludzką seksualność. A jednak ta powieść jest odważna – momentami wręcz bezwstydnie erotyczna – i właśnie dlatego czyta się ją z dużą ciekawością.
Najbardziej uderzył mnie kontrast między językiem epoki a tematyką. Styl jest elegancki, chwilami wręcz poetycki, a jednocześnie opisuje bardzo cielesne doświadczenia bohaterki. Dzięki temu książka nie sprawia wrażenia wulgarnej, mimo że miejscami ociera się o softpornografię. To raczej literacka gra z wyobraźnią czytelnika niż dosłowne epatowanie obrazami.
Sama Fanny jest bohaterką zaskakująco pozytywną. Mimo życia kurtyzany pozostaje osobą pogodną, ciekawą świata i własnych doświadczeń. W jej opowieści nie czuć moralnej goryczy czy potępienia – jest raczej szczerość i pewna życiowa swoboda, która sprawia, że trudno jej nie polubić.
Podczas lektury miałem też wrażenie, że to książka, która działa zupełnie inaczej niż współczesna pornografia dostępna w internecie. Tutaj wszystko opiera się na sugestii, słowie i wyobraźni. Czytelnik sam musi dopowiadać sobie sceny, a właśnie to sprawia, że historia działa mocniej i bardziej literacko.
Paradoksalnie dlatego widzę w tej powieści coś, co może być ciekawą lekturą dla młodych dorosłych. Zamiast szybkich, obrazkowych bodźców dostają historię, która pokazuje erotykę przez filtr języka, emocji i fantazji. To doświadczenie dużo bardziej angażujące – i chyba też bardziej rozwijające wyobraźnię.
Po tej lekturze zostało mi poczucie obcowania z literacką ciekawostką, która mimo upływu prawie trzech stuleci wciąż potrafi zaintrygować. Nie tylko swoją śmiałością, ale też tym, jak sprytnie łączy erotykę z klasyczną narracją powieściową.
Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany autorstwa John Cleland to jedna z tych książek, które zaskakują już samym faktem swojego powstania. XVIII wiek kojarzy się przecież raczej z moralizatorską literaturą niż z tak bezpośrednim spojrzeniem na ludzką seksualność. A jednak ta powieść jest odważna – momentami wręcz bezwstydnie erotyczna – i właśnie dlatego czyta się ją z dużą...
Niektóre opisy są dosyć odrzucające, natomiast książka jest bogata w archaizmy i fragmenty w których są naprawdę ładnie napisane zdania.
(fragmenty bez gorszących scen)
Jak czytałem to zastanawiałem się, jakie oburzenie ta książka musiała wywołać, u ludzi tamtych czasów. Musiałobyć ciekawie.
Niektóre opisy są dosyć odrzucające, natomiast książka jest bogata w archaizmy i fragmenty w których są naprawdę ładnie napisane zdania.
(fragmenty bez gorszących scen)
Jak czytałem to zastanawiałem się, jakie oburzenie ta książka musiała wywołać, u ludzi tamtych czasów. Musiałobyć ciekawie.
Kiedy miałem lat naście czytałem z wypiekami na twarzy. Dzisiaj mam lat dziesiąt i jestem pewien, że takie pamiętniki mógł napisać jedynie... mężczyzna...
Kiedy miałem lat naście czytałem z wypiekami na twarzy. Dzisiaj mam lat dziesiąt i jestem pewien, że takie pamiętniki mógł napisać jedynie... mężczyzna...
Czytane lata temu. Książki oceniam podług prezentowanych gatunków, a to w gatunku 'erotyk' to absolutny numer jeden. Stąd dycha. Kultowa rzecz. Także z uwagi na film z lat 90- tych, który niejeden chłopak pamięta z polsatu i obejrzał multum razy.
Sama fabuła dość prosta. Coś jak Markiz de Sade w wersji light. Klasę można docenić porównując z innymi podobnymi dziełami. Tu Cleland nie ma konkurencji.
Głównie z uwagi na styl i język. Gdyby oceniać 'Fanny Hill' w kategoriach komediowych też byłby max :) Urzekające, zaskakujące, zabawne,. specyficzne. Aż ciężko uwierzyć, że nudziarstwa D.H. Lawrence'a albo Radigueta powstały o tyle dziesiątek lat później.
10/10. O takich klasykach powinno się uczyć w szkołach. Więcej młodych by wtedy książki czytało.
Czytane lata temu. Książki oceniam podług prezentowanych gatunków, a to w gatunku 'erotyk' to absolutny numer jeden. Stąd dycha. Kultowa rzecz. Także z uwagi na film z lat 90- tych, który niejeden chłopak pamięta z polsatu i obejrzał multum razy.
Sama fabuła dość prosta. Coś jak Markiz de Sade w wersji light. Klasę można docenić porównując z innymi podobnymi dziełami. Tu...
Sięgnęłam po tą książkę z ciekawości i chęci dowiedzenia się jak może wyglądać życie prostytutki. Również dlatego, że została mi ona przedstawiona jako klasyka, która w swoich czasach wywołała skandal.
No, nie do końca tego się spodziewałam. Oczekiwałam raczej głębokiego wejrzenia w świat prostytucji i spojrzenia w niego oczami kurtyzany. Nie mniej, bawiłam się świetnie.
Książka z ciekawymi opisami intymnych zbliżeń (dzisiejsze autorki mogłyby się od tego uczyć), próby przedstawienia, że jest to rodzaj sztuki, artyzm niżeli bezmyślne zaspokajanie swoich podstawowych potrzeb. Opisana niejednokrotnie w taki sposób, że zakrawało to o komedię lub parodię życia prostytutki. Byłam ciekawa co spotka główną bohaterkę, Fanny Hill, ale również do czego ta książka zmierza i świetnie podsumował to ostatni akapit tytułowego pamiętnika:
" Chcę ostrzec wszystkie dziewczęta po mnie, które zły los popchnie na drogę grzechu, że pod cienką warstwą blichtru i wesołego życia kurtyzany - kryje się brud i hańba, że wyuzdanie czyni z człowieka zwierzę, a skromność i umiar wynoszą go na szczyty człowieczeństwa, że prawdziwą miłością jest tylko uczucie, które rodzi się nie z popędu ciała - lecz z potrzeby serca."
To jest cytat, który dosłownie każdy powinien poznać i wyciągnąć z niego wnioski, ponieważ patrząc na obecną literaturę obyczajową i romanse, widzę coś kompletnie przeciwnego.
Warto poznać się z ta lekturą. Ja się nawet trochę pośmiałam. Potrzebowałam jednak trochę ją sobie dawkować porcjami, bo momentami mnie męczyła tymi scenami seksu. Ale z drugiej strony nie mam pretensji, w końcu czytałam książkę o prostytutce. Moje oczekiwania po prostu były ciut wyższe.
EDIT:
PS. Dowiedziałam się ciekawej rzeczy z innej lektury, która wcale nie jest powiązana z kategorią tej książki.
Mianowicie w 10 tomie cyklu Mercedes Thompson pt. "Czas ciszy" było napisane:
"(...)które było wulgaryzmem w ojczyźnie Bena, Wielkiej Brytanii (jak "fanny", które w Ameryce ma nieco archaiczne znaczenie: zadek, a w Wielkiej Brytanii to wulgarne określenie części kobiecej anatomii)(...)"
Wierzę w prawdziwość tego zapisu, ponieważ akurat ta autorka z chęcią bawi się językami oraz historią i wplata w fabułę książki.
Sięgnęłam po tą książkę z ciekawości i chęci dowiedzenia się jak może wyglądać życie prostytutki. Również dlatego, że została mi ona przedstawiona jako klasyka, która w swoich czasach wywołała skandal.
No, nie do końca tego się spodziewałam. Oczekiwałam raczej głębokiego wejrzenia w świat prostytucji i spojrzenia w niego oczami kurtyzany. Nie mniej, bawiłam się świetnie....
Doprawdy, porzućcie wszelką nadzieję ci, którzy wchodzicie na discordowy serwer Fantastycznej Karczmy i myślicie, że wcale a wcale nie zwiększy to książkowego chciejstwa. Czy tym samym sugeruję, że sięgnięcie po tę pozycję po raz kolejny jest "winą" rozmów na tymże serwerze? Nie zaprzeczam, nie zaprzeczam...
... i bynajmniej nie żałuję. Ani trochę.
Jakby, jestem świadoma, że książkowy rynek jest zalewany kiepskiej jakości porno; że wspomnę tylko o Greyu pani E.L. James czy też nieszczęsnych Dworach spod pióra Maas (ryki Rhysa jakoś nie chcą opuścić mojej pamięci, a przydałoby się, bo moje ciary żenady miały własne ciary żenady, jak czytałam, że aż góry wstrząsało. Czy coś w ten deseń). Mogę dorzucić również cykl o kosmicznych barbarzyńcach (Barbarzyńcy z Lodowej Planety autorstwa Ruby Dixon) i pewnie mogłabym jeszcze zarzucać kolejnymi przykładami, ale... coraz dłuższa lista nie zmieniłaby faktu, że obecna literatura "romantyczna" pozostawia wiele do życzenia i... już Harlequiny swą jakości biją obecnych jej przedstawicieli na głowę. Serio-serio. Przy czym, dla uściślenia: mam tu na myśli Harlequiny jeszcze z zeszłego wieku. Ot, widać, że "lepsze [nowe - dopisek własny] jest wrogiem dobrego" i to bardzo dobitnie. Bo inaczej nie byłoby degrengolady jakości literackich dzieł, którymi się zaczytują mocno nieletnie panienki (serio-serio, ma się te wtyki w księgarniach i informacje, kto i po co przychodzi... buziaczki, siora!). Ale, na szczęście, Pamiętniki Fanny Hill powstały w XVIII (!) wieku. Inne czasy, inna kultura, inna jakość czytania. Łezka w oku i żal, że takich książek już nie ma... (chyba że się mylę - to proszę o naprostowanie i nakierowanie; odszczekam wtedy!).
Doprawdy, porzućcie wszelką nadzieję ci, którzy wchodzicie na discordowy serwer Fantastycznej Karczmy i myślicie, że wcale a wcale nie zwiększy to książkowego chciejstwa. Czy tym samym sugeruję, że sięgnięcie po tę pozycję po raz kolejny jest "winą" rozmów na tymże serwerze? Nie zaprzeczam, nie zaprzeczam...
Najgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została przerobiona na dialogi. Widać też brak jakichkolwiek konsultacji językowych, co przejawia się np. w błędnym tłumaczeniu elementów ubioru. Czytając tłumaczenie Sztycera miałam wrażenie, że czytam najpospolitszego starego harlequina, a nie bogatą językowo opowieść o losach byłej kurtyzany, jak ma to miejsce w angielskim oryginale.
Najgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została...
Najgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została przerobiona na dialogi. Widać też brak jakichkolwiek konsultacji językowych, co przejawia się np. w błędnym tłumaczeniu elementów ubioru. Czytając tłumaczenie Sztycera miałam wrażenie, że czytam najpospolitszego starego harlequina, a nie bogatą językowo opowieść o losach byłej kurtyzany, jak ma to miejsce w angielskim oryginale.
Najgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została...
Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany to powieść erotyczna Johna Clelanda wydana w 1748 roku. Powieść przedstawia losy XVIII-wiecznej kurtyzany, tytułowej Fanny Hill. W powieści możemy poznać ówczesny świat Londynu, lecz widziany z perspektywy młodej i niedoświadczonej dziewczyny, która trafia w niepowołane ręce.
Fanny Hill w formie listu przedstawia swoją historię, swoje pierwsze seksualne doświadczenia. Dziewczyna poznaje od podstaw swoją seksualność, ale także uczy się swojego ciała oraz jak go wykorzystywać w męskim świecie.
Ja miałem okazję czytać ten tytuł wydany nakładem Wydawnictwa Vesper. Powieść ta ukazała się w serii Arcydzieła Literatury Światowej.
Tytuł ten ma 256 stron, na przeczytanie których potrzebowałem ośmiu dni oraz ośmiu posiedzeń. Wynik taki plasuje ten tytuł na 209 miejscu na 230 książek Przeczytanych Na Tronie. Warto poznać tę klasykę.
https://www.facebook.com/czytamnatronie
Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany to powieść erotyczna Johna Clelanda wydana w 1748 roku. Powieść przedstawia losy XVIII-wiecznej kurtyzany, tytułowej Fanny Hill. W powieści możemy poznać ówczesny świat Londynu, lecz widziany z perspektywy młodej i niedoświadczonej dziewczyny, która trafia w niepowołane ręce.
Fanny Hill w formie listu przedstawia swoją historię, swoje...
Niby "bez cenzury" i "obrazoburcza", ale w gruncie rzeczy trochę śmieszna i jakby groteskowa, więc nie czuć tej kontrowersji moim zdaniem. Dobrze się czytało i warto było poznać
Niby "bez cenzury" i "obrazoburcza", ale w gruncie rzeczy trochę śmieszna i jakby groteskowa, więc nie czuć tej kontrowersji moim zdaniem. Dobrze się czytało i warto było poznać
[...]
Nienawidząc szczerze długich i niepotrzebnych wstępów, wolę zawierzyć ci, pani, te wyznania bez zbędnych usprawiedliwień, miast wprowadzać cię z bojaźliwym drżeniem w tajniki mego rozwiązłego żywota, spisane z taką samą niefrasobliwością, z jaką ów żywot wiodłam.
Prawda! Naga, szczera prawda – oto mój cel. Nie zadam sobie trudu, by przesłonić ją figowym listkiem, lecz odmaluję sprawy w takich barwach, w jakich mi się jawiły w naturze, nie zważając, iż złamię te z owych zasad przyzwoitości, jakich nigdy nie spisano dla wyznań tak nieskrępowanych jak nasze.
[...]
„pięknym za nadobne” ma prawo odpłacać mężczyzna kobiecie, lecz nie kobieta mężczyźnie. Jest to niesprawiedliwe, ale póki świat światem, tak było i tak będzie. Zdrada była i pozostanie na wieki przywilejem rodu męskiego. Bez względu na to kto kogo zdradził -mężczyzna kobietę, czy kobieta mężczyznę – świat zawsze obarczy całym ciężarem winy tylko kobietę.
Zgodzę się w 100% z posłowiem prof. Bogumiły Kaniewskiej, która sugeruje, by czytać tę książkę jako opowieść o namiętności. Oprócz tego, że powieść ta została wyklęta, cały jej nakład został spalony, a kolejne przedruki surowo zabronione, gdyż uznano ją za skandal obyczajowy, to wśród pospólstwa wciąż krążyły jej kolejne, pirackie wersje. Zakazany owoc smakuje najlepiej... prawda ?!...
𝗭 𝗣𝗥𝗘𝗠𝗘𝗗𝗬𝗧𝗔𝗖𝗝Ą 𝗜 Ś𝗪𝗜𝗔𝗗𝗢𝗠𝗜𝗘 𝗚𝗢𝗥Ą𝗖𝗢 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 !
[...]
Prawda jest wszechpotężna i nie zawsze jest tak, że nie chcemy uwierzyć w to, o czym z całego serca marzymy.
[...]
Nienawidząc szczerze długich i niepotrzebnych wstępów, wolę zawierzyć ci, pani, te wyznania bez zbędnych usprawiedliwień, miast wprowadzać cię z bojaźliwym drżeniem w tajniki mego rozwiązłego żywota, spisane z taką samą niefrasobliwością, z jaką ów żywot wiodłam.
Prawda! Naga, szczera prawda – oto mój cel. Nie zadam sobie trudu, by przesłonić ją figowym listkiem, lecz...
Książka ciekawa, można pod kołdrę z innej epoki zajrzeć, podejrzeć gusta, zachowania, słownictwo. Niemniej powtarzalność fabuły momentami nuży i chce się tylko dobrnąć jakoś do końca. Ot, pikantna ciekawostka.
Książka ciekawa, można pod kołdrę z innej epoki zajrzeć, podejrzeć gusta, zachowania, słownictwo. Niemniej powtarzalność fabuły momentami nuży i chce się tylko dobrnąć jakoś do końca. Ot, pikantna ciekawostka.
"Wspomnienia kurtyzany" biorąc pod uwagę datę pierwszego wydania dalej są jedną z najlepszych książek z dziedziny erotyki. Czytałam wiele nowszych pomysłów wielu autorów i dalej wybieram Fanny Hill.
"Wspomnienia kurtyzany" biorąc pod uwagę datę pierwszego wydania dalej są jedną z najlepszych książek z dziedziny erotyki. Czytałam wiele nowszych pomysłów wielu autorów i dalej wybieram Fanny Hill.
Fanny to sierota pochodząca ze wsi. Po śmierci rodziców sprzedaje cały swój niewielki dobytek i wyjeżdża do Londynu. Na miejscu postanawia poszukać zatrudnienia. W biurze pośrednictwa pracy poznaje panią Brown, która pod pretekstem pomocy biednej wieśniaczce, postanawia przygarnąć ją pod swój dach jako damę do towarzystwa. Kiedy jednak Fanny pojawia się na miejscu, okazuje się, że jej rzekoma dobrodziejka jest stręczycielką, a ona sama ma zostać przeszkolona do roli kurtyzany.
I staje się nią. Początkowo los się do niej uśmiecha, i poznaje swoją pierwszą miłość- Karola. Kiedy jednak tych dwoje zmuszone będzie się rozstać, Fanny chcąc nie chcąc, w końcu zacznie sprzedawać swe wdzięki, poznając przy tym grzeszne przyjemności. A tychże będzie w jej karierze wiele.
Kiedy w 1748 roku John Cleland wydał swoją libertyńską powieść "Pamiętniki Fanny Hill" społeczeństwo było zdecydowanie mocniej pruderyjne niż współcześnie, i dlatego również wypadało by oceniać tą powieść przez pryzmat mentalności XVIII wiecznej opinii publicznej. Zapewne wywołała zgorszenie, szok, niedowierzanie, ale także rumieniec wstydu, rozpalała zmysły i kusiła barwnymi opisami aktu seksualnego. Czasy obecne w których literatura erotyczna przeżywa żniwa, w dobie globalnej wioski jaką jest internet możemy znaleźć i przeczytać niemal wszystko. Przestrzeń czasowa jest w tym przypadku jak przepaść, bo to co kiedyś gorszyło, dziś przechodzi do porządku dziennego. I tak jest właśnie z "Pamiętnikami Fanny Hill", które zawierają wiele opisów seksu głównej bohaterki, aczkolwiek seksu... powiedzmy to sobie szczerze zupełnie zwyczajnego, a chwilami nawet lekko nudnego. Mnie tu nic nie zaskoczyło, nie zdziwiło (przepraszam! zdziwiło, ale o tym później), nie powaliło na kolana. Nawet tajemnicza orgia u madame Cole prędzej bawi niż podnieca.
Generalizując seksu jest tu bardzo dużo, gdzieś nawet jest jakaś cienka oś fabularna, ale jest to wszystko bardzo płytkie, choć czyta się lekko. Natomiast zważywszy na fakt, że jest to powieść erotyczna, moje oczekiwania były inne. Powtarzalność opisów aktów miłosnych doprowadza do tego, że czytelnik ma ochotę po prostu te momenty pominąć. Śmieszą też zwroty jakimi posługuje się Fanny- narratorka. Pierwszy raz podczas czytania "erotyku" spotkałam się z takimi określeniami. Wzbudzają sympatię, ale nic poza tym.
Kolejnym aspektem, który jest nie do końca poważnie potraktowany przez samego autora, to bardzo duże szczęście sprzyjające Fanny. Praktycznie z każdych kłopotów wychodzi obronną ręką. Zawsze znajdzie się ktoś, kogo jej uroda powali na kolana- akurat ten fakt jest jak najbardziej prawdopodobny, zwłaszcza jeśli dziewczyna lekkich obyczajów zdążyła sobie wyrobić "renomę" w środowisku. Natomiast w tym przypadku, na początku swej drogi Fanny nikt w branży nie zna, z klienteli oczywiście. A mimo to, najpierw spotyka Karola, a nie długo po jego wyjedzie zaczyna opiekować się nią bogaty lord, którego zresztą utrzymanką się staje. Oj za dużo tego szczęścia. To jest po prostu mało prawdopodobne.
I teraz napiszę co mnie dziwi. Otóż poruszony homoseksualizm w powieści. Zdaje sobie sprawę, że książka powstała 274 lata temu. Kilka zdań wyżej zaznaczyłam, że poglądy na tą pozycję znacznie się różniły ze względu na dysonans światopoglądowy jaki zaszedł w społeczeństwie na przestrzeni niemal 300 lat. Nie rozumiem jednak postawy tytułowej bohaterki, którą seks między dwoma mężczyznami obrzydza, podobnie z miłością lesbijską. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że sam Cleland posiadał niestety zapędy homofobiczne, ale nie pasuje mi tu grzeszne oburzenie słodkiej Fanny, choćby ze względu na status społeczny, który sobie sama wybrała. To chyba jedyna rzecz, która mnie autentycznie zastanowiła, i mocno zaskoczyła, gdyż podkreślam, Fanny to nie zakonnica porwana z nowicjatu, tylko (w momencie gdy jest świadkiem zbliżenia seksualnego między dwoma mężczyznami) rasowa ... brzydko mówiąc dziwka, której nie przeszkadza, że kupczy swoim ciałem, gorszy zaś miłość dwóch chłopców. Paradoks.
Fanny przechodzi przemianę. Z prostej dziewczyny staje się wyśmienitą kochanką. A nawet kochanką doskonałą. Tymczasem pojawia się problem pieniędzy, a ściślej mówiąc godnego życia. Bo Fanny zdążyła się przyzwyczaić do pewnego poziomu, więc kiedy jej kochanek zrywa z nią kontakty, wówczas dziewczyna staje się już pełnoetatową luksusową kurtyzaną, którą odwiedzać będą najbogatsi i najbardziej wpływowi. A jej to naprawdę będzie się podobać. Sam Cleland jednak trochę przesadził, kiedy postać przez niego stworzona dochodzi do konkluzji,że jest artystką. Nieco to zabawne, a może powinno smucić?
Fanny to sierota pochodząca ze wsi. Po śmierci rodziców sprzedaje cały swój niewielki dobytek i wyjeżdża do Londynu. Na miejscu postanawia poszukać zatrudnienia. W biurze pośrednictwa pracy poznaje panią Brown, która pod pretekstem pomocy biednej wieśniaczce, postanawia przygarnąć ją pod swój dach jako damę do towarzystwa. Kiedy jednak Fanny pojawia się na miejscu, okazuje...
To książka z moich starych zbiorów, kiedyś wszyscy się nią ekscytowali, po latach nie wzbudza może już może aż takich emocji, to jednak jak na tak starą książkę to nawet dobrze napisana, chociaż moim zdaniem zbyt dużo podobnych opisów.
Dla zmiany literatury można poczytać...
To książka z moich starych zbiorów, kiedyś wszyscy się nią ekscytowali, po latach nie wzbudza może już może aż takich emocji, to jednak jak na tak starą książkę to nawet dobrze napisana, chociaż moim zdaniem zbyt dużo podobnych opisów.
Dla zmiany literatury można poczytać...
Pamiętam że w połowie książki zaczęły już męczyć mnie te kwieciste opisy seksu w burdelowej scenerii. Jak dla mnie dużo za dużo, każdy rozdział o tym samym, tak samo bogato opisany.
Pamiętam że w połowie książki zaczęły już męczyć mnie te kwieciste opisy seksu w burdelowej scenerii. Jak dla mnie dużo za dużo, każdy rozdział o tym samym, tak samo bogato opisany.
Nie pamiętam już, kiedy przeczytałam Pamiętniki Fanny Hill po raz pierwszy, chyba na początku studiów, ale pamiętam, że przyprawiły mnie o piekące wypieki na twarzy. To była powieść tak wciągająca, przełamująca tabu i przyspieszająca bicie serca, że trudno mi się było od niej oderwać. Ciekawa byłam, czy teraz, po tych wielu latach, bo studia to dawno temu były, ta książka nadal wyda mi się tak interesująca, czy może jednak nie.
Bałam się, że zepsuję sobie wspomnienia. Tym bardziej, że teraz trochę inaczej patrzyłam na Pamiętniki Fanny Hill wiedząc, że ta książka ma prawie 300 lat – pierwszy raz została wydana w 1748 roku. Jest to chyba jedna z pierwszych powieści erotycznych literatury angielskojęzycznej, a na pewno jedna z najsłynniejszych.
Naiwna Fanny
Książka jest oparta o jakże przyjemny archetyp kopciuszka, który po pewnej dozie cierpień trafia na swojego księcia. Nie inaczej jest w Pamiętnikach Fanny Hill. Fanny to biedna nastolatka ze wsi, której umierają rodzice. Nie wie, co ze sobą zrobić, więc namówiona, wyjeżdża do Londynu, gdzie wpada w oko pewnej burdelmamie, wyłapującej młode dziewczyny w pośredniaku z pracą. Kobieta ta zdobywa zaufanie naiwnych i strachliwych (ale ładnych) wieśniaczek, po czym przyucza je do najstarszego zawodu świata. Wyłapuje i namawia też biedną Fanny. Wiedząc jednak, że dziewczyna jest jeszcze dziewicą, burdelmama trzyma ją jako specjalny kąsek dla pewnego jegomościa.
Niestety dla burdelmamy, a stety dla Fanny, niedługo przed zaplanowaną inicjacją, dziewczyna ucieka z burdelu, oczywiście z pomocą pewnego przystojnego młodzieńca. Młodzieniec jest oczywiście jurny i bogaty, więc przez parę miesięcy żyją sobie szczęśliwie, aż okazuje się, że nic w życiu nie jest za darmo… Para się rozstaje w dramatycznych okolicznościach, ale Fanny i w tej sytuacji sobie radzi. Wszak po tych wszystkich doświadczeniach z bojaźliwej wieśniaczki, stała się przebiegłą, wyrachowaną kobietą, w dodatku znającą się na swoim nowym fachu…
Nadal budzi emocje
Wbrew obawom, książka nadal budziła we mnie emocje, ale raczej na zasadzie dobrze skomponowanej i zabawnej historii romantycznej z elementami porno, niż jakiejś niesamowicie bezpruderyjnej książki. Więcej kontrowersji niż tu, znajdziemy u Blanki Lipińskiej.
Ciekawe, że niespodziewanie ciężko mi się czytało początek. Wszyscy wydawali się knuć wokół naiwnej Fanny i myśleć, jak ją sprowadzić na drogę nierządu. Trudno było mi się wczuć w zbyt szybki rozwój postaci, bo Fanny bardzo szybko nabiera przebiegłości. Właściwie są momenty, gdzie całe miesiące są opisywane w jednym zdaniu, np: “I tak żyliśmy sobie przez kilka miesięcy”. Przez to postać Fanny traci na realizmie, ale dzięki temu książka jest cienka, a akcja wartka, więc w sumie specjalnie się nie czepiam. To nie Trylogia Kusziela.
Opisy seksualnych uniesień nie były tak barwne, jak je zapamiętałam, ale to nie one robią robotę w tej książce, tylko jak wcześniej wspomniałam wartka akcja i ładna kompozycja. Zresztą Cleland, jak na faceta, całkiem nieźle opisał naiwną Fanny i w ogóle nieźle mu intuicja podpowiedziała niektóre z kobiecych pobudek i zachowań.
Początek książki skupia się na pokazaniu kim główna bohaterka właściwie była, a była prostą, młodziutką dziewczyną ze wsi, która nie znała świata, miała czyste serce i intencje, a na pewno nie przypuszczała, że jest pełen seksu i namiętności. To sprawia, że czytelnik nie potępi dziewczyny, której współczuje. Poza tym w internecie czytaliśmy o gorszych rzeczach, które się mogą przydarzyć ludziom i co nie musi być wcale ich winą. Podobnie jest u Fanny, a później dodatkowo okazuje się, że choć ciało zniosło dużo, to dusza pozostała czysta, a cała historia kończy się pozytywnie.
Takie powieści erotyczne życzyłabym sobie czytać.
Nie pamiętam już, kiedy przeczytałam Pamiętniki Fanny Hill po raz pierwszy, chyba na początku studiów, ale pamiętam, że przyprawiły mnie o piekące wypieki na twarzy. To była powieść tak wciągająca, przełamująca tabu i przyspieszająca bicie serca, że trudno mi się było od niej oderwać. Ciekawa byłam, czy teraz, po tych wielu latach, bo studia to dawno temu były, ta książka...
W czasach wydania książka ta była skandalem a historia szokowała społeczeństwo. Dzisiaj to lekki i zabawny erotyk. Historia nie jest górnolotna ale czyta się bardzo lekko.
W czasach wydania książka ta była skandalem a historia szokowała społeczeństwo. Dzisiaj to lekki i zabawny erotyk. Historia nie jest górnolotna ale czyta się bardzo lekko.
Przeczytałam tę jakże słynną i bardzo kontrowersyjną książkę erotyczną wydaną w 1748 roku. To klasyka literatury światowej.
I ta książka jest dokładnie tym czym jest faktycznie czyli erotyką i niczym więcej nie próbuje być.
I rozumiem dlaczego w tamtych czasach była uważana, za niegodziwą i oburzającą.
*
A co ją wyróżnia na tle dzisiejszych erotyków? Kwiecisty, piękny język i barwne opisy aktów seksualnych i według mnie właśnie tak powinny być pisane erotyki. Bo nawet ten wstydliwy i wyśmiewany a nawet i pogardzany gatunek literacki, może ukrywać skarby i do takich skarbów zaliczam, w moim odczuciu, "Fanny Hill. Wspomnienia Kurtyzany".
*
I wcale mi nie wstyd, że spodobała mi się ta książka, wręcz pokuszę się o stwierdzenie, że jest majstersztykiem w swoim gatunku.
*
Ona nie jest niczym więcej jak tylko rozrywką i niczego oprócz erotyki i seksualnych uniesień nie znajdziecie, ale jest wartościowa pod względem językowym i na tym poziomie przewyższa wiele współczesnych, nie erotycznych, niby pseudomądrych i wartościowych książek i za to ją cenię.
*
Dla mnie jest tak świetnie i dobrze napisana, że jestem pod wrażeniem, że można tak pięknie pisać o cielesności i seksie, wręcz stworzyć z tego dzieło sztuki, tak... nie wacham się użyć tego określenia, ta książka jest dziełem sztuki w swoim gatunku.
*
"Bo prawda nie może być przyzwoita lub nieprzyzwoita, piękna lub brzydka. Prawda jest tylko prawdą i niczym więcej."
Przeczytałam tę jakże słynną i bardzo kontrowersyjną książkę erotyczną wydaną w 1748 roku. To klasyka literatury światowej.
I ta książka jest dokładnie tym czym jest faktycznie czyli erotyką i niczym więcej nie próbuje być.
I rozumiem dlaczego w tamtych czasach była uważana, za niegodziwą i oburzającą.
*
A co ją wyróżnia na tle dzisiejszych erotyków? Kwiecisty, piękny...
Gdy byłem młodszy, to pośród rówieśników/rówieśniczek krążyła ta książka i również trafiła w moje ręce. Pisana "lekkim piórem", więc łatwo i szybko mi się ją czytało. Okładka w stu procentach oddała sens i treść tej książki. Te wspaniałe rogi w tle i... od razu nasunął mi się na myśl trudny "jeleni skok" wykonywany z udziałem bohaterki, oczywiście chodziło o pewnego rodzaju seksualny wyczyn sprawnościowy.
Po mocnych słowach wstępu opisane zostało życie młodej i ładnej dziewczyny, pochodzącej ze wsi, która przyjechała do miasta w poszukiwaniu pracy. Pracę znalazła – została prostytutką. Tytułowa Fanny jednak bardzo często przy tym czerpała przyjemność z seksu – chociaż niekoniecznie z każdym klientem – sama wymyślała udogodnienia. Narracja odbywała się w formie barwnych wspomnień, głównie dotyczyła kontaktów seksualnych.
Gdy byłem młodszy, to pośród rówieśników/rówieśniczek krążyła ta książka i również trafiła w moje ręce. Pisana "lekkim piórem", więc łatwo i szybko mi się ją czytało. Okładka w stu procentach oddała sens i treść tej książki. Te wspaniałe rogi w tle i... od razu nasunął mi się na myśl trudny "jeleni skok" wykonywany z udziałem bohaterki, oczywiście chodziło o pewnego rodzaju...
Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany autorstwa John Cleland to jedna z tych książek, które zaskakują już samym faktem swojego powstania. XVIII wiek kojarzy się przecież raczej z moralizatorską literaturą niż z tak bezpośrednim spojrzeniem na ludzką seksualność. A jednak ta powieść jest odważna – momentami wręcz bezwstydnie erotyczna – i właśnie dlatego czyta się ją z dużą ciekawością.
Najbardziej uderzył mnie kontrast między językiem epoki a tematyką. Styl jest elegancki, chwilami wręcz poetycki, a jednocześnie opisuje bardzo cielesne doświadczenia bohaterki. Dzięki temu książka nie sprawia wrażenia wulgarnej, mimo że miejscami ociera się o softpornografię. To raczej literacka gra z wyobraźnią czytelnika niż dosłowne epatowanie obrazami.
Sama Fanny jest bohaterką zaskakująco pozytywną. Mimo życia kurtyzany pozostaje osobą pogodną, ciekawą świata i własnych doświadczeń. W jej opowieści nie czuć moralnej goryczy czy potępienia – jest raczej szczerość i pewna życiowa swoboda, która sprawia, że trudno jej nie polubić.
Podczas lektury miałem też wrażenie, że to książka, która działa zupełnie inaczej niż współczesna pornografia dostępna w internecie. Tutaj wszystko opiera się na sugestii, słowie i wyobraźni. Czytelnik sam musi dopowiadać sobie sceny, a właśnie to sprawia, że historia działa mocniej i bardziej literacko.
Paradoksalnie dlatego widzę w tej powieści coś, co może być ciekawą lekturą dla młodych dorosłych. Zamiast szybkich, obrazkowych bodźców dostają historię, która pokazuje erotykę przez filtr języka, emocji i fantazji. To doświadczenie dużo bardziej angażujące – i chyba też bardziej rozwijające wyobraźnię.
Po tej lekturze zostało mi poczucie obcowania z literacką ciekawostką, która mimo upływu prawie trzech stuleci wciąż potrafi zaintrygować. Nie tylko swoją śmiałością, ale też tym, jak sprytnie łączy erotykę z klasyczną narracją powieściową.
Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany autorstwa John Cleland to jedna z tych książek, które zaskakują już samym faktem swojego powstania. XVIII wiek kojarzy się przecież raczej z moralizatorską literaturą niż z tak bezpośrednim spojrzeniem na ludzką seksualność. A jednak ta powieść jest odważna – momentami wręcz bezwstydnie erotyczna – i właśnie dlatego czyta się ją z dużą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektóre opisy są dosyć odrzucające, natomiast książka jest bogata w archaizmy i fragmenty w których są naprawdę ładnie napisane zdania.
(fragmenty bez gorszących scen)
Jak czytałem to zastanawiałem się, jakie oburzenie ta książka musiała wywołać, u ludzi tamtych czasów. Musiałobyć ciekawie.
Niektóre opisy są dosyć odrzucające, natomiast książka jest bogata w archaizmy i fragmenty w których są naprawdę ładnie napisane zdania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(fragmenty bez gorszących scen)
Jak czytałem to zastanawiałem się, jakie oburzenie ta książka musiała wywołać, u ludzi tamtych czasów. Musiałobyć ciekawie.
Wciągająca lektura, przyjemnie się ją czytało z zainteresowaniem o dalsze losy tytułowej bohaterki.
Wciągająca lektura, przyjemnie się ją czytało z zainteresowaniem o dalsze losy tytułowej bohaterki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy miałem lat naście czytałem z wypiekami na twarzy. Dzisiaj mam lat dziesiąt i jestem pewien, że takie pamiętniki mógł napisać jedynie... mężczyzna...
Kiedy miałem lat naście czytałem z wypiekami na twarzy. Dzisiaj mam lat dziesiąt i jestem pewien, że takie pamiętniki mógł napisać jedynie... mężczyzna...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytane lata temu. Książki oceniam podług prezentowanych gatunków, a to w gatunku 'erotyk' to absolutny numer jeden. Stąd dycha. Kultowa rzecz. Także z uwagi na film z lat 90- tych, który niejeden chłopak pamięta z polsatu i obejrzał multum razy.
Sama fabuła dość prosta. Coś jak Markiz de Sade w wersji light. Klasę można docenić porównując z innymi podobnymi dziełami. Tu Cleland nie ma konkurencji.
Głównie z uwagi na styl i język. Gdyby oceniać 'Fanny Hill' w kategoriach komediowych też byłby max :) Urzekające, zaskakujące, zabawne,. specyficzne. Aż ciężko uwierzyć, że nudziarstwa D.H. Lawrence'a albo Radigueta powstały o tyle dziesiątek lat później.
10/10. O takich klasykach powinno się uczyć w szkołach. Więcej młodych by wtedy książki czytało.
Czytane lata temu. Książki oceniam podług prezentowanych gatunków, a to w gatunku 'erotyk' to absolutny numer jeden. Stąd dycha. Kultowa rzecz. Także z uwagi na film z lat 90- tych, który niejeden chłopak pamięta z polsatu i obejrzał multum razy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSama fabuła dość prosta. Coś jak Markiz de Sade w wersji light. Klasę można docenić porównując z innymi podobnymi dziełami. Tu...
Sięgnęłam po tą książkę z ciekawości i chęci dowiedzenia się jak może wyglądać życie prostytutki. Również dlatego, że została mi ona przedstawiona jako klasyka, która w swoich czasach wywołała skandal.
No, nie do końca tego się spodziewałam. Oczekiwałam raczej głębokiego wejrzenia w świat prostytucji i spojrzenia w niego oczami kurtyzany. Nie mniej, bawiłam się świetnie.
Książka z ciekawymi opisami intymnych zbliżeń (dzisiejsze autorki mogłyby się od tego uczyć), próby przedstawienia, że jest to rodzaj sztuki, artyzm niżeli bezmyślne zaspokajanie swoich podstawowych potrzeb. Opisana niejednokrotnie w taki sposób, że zakrawało to o komedię lub parodię życia prostytutki. Byłam ciekawa co spotka główną bohaterkę, Fanny Hill, ale również do czego ta książka zmierza i świetnie podsumował to ostatni akapit tytułowego pamiętnika:
" Chcę ostrzec wszystkie dziewczęta po mnie, które zły los popchnie na drogę grzechu, że pod cienką warstwą blichtru i wesołego życia kurtyzany - kryje się brud i hańba, że wyuzdanie czyni z człowieka zwierzę, a skromność i umiar wynoszą go na szczyty człowieczeństwa, że prawdziwą miłością jest tylko uczucie, które rodzi się nie z popędu ciała - lecz z potrzeby serca."
To jest cytat, który dosłownie każdy powinien poznać i wyciągnąć z niego wnioski, ponieważ patrząc na obecną literaturę obyczajową i romanse, widzę coś kompletnie przeciwnego.
Warto poznać się z ta lekturą. Ja się nawet trochę pośmiałam. Potrzebowałam jednak trochę ją sobie dawkować porcjami, bo momentami mnie męczyła tymi scenami seksu. Ale z drugiej strony nie mam pretensji, w końcu czytałam książkę o prostytutce. Moje oczekiwania po prostu były ciut wyższe.
EDIT:
PS. Dowiedziałam się ciekawej rzeczy z innej lektury, która wcale nie jest powiązana z kategorią tej książki.
Mianowicie w 10 tomie cyklu Mercedes Thompson pt. "Czas ciszy" było napisane:
"(...)które było wulgaryzmem w ojczyźnie Bena, Wielkiej Brytanii (jak "fanny", które w Ameryce ma nieco archaiczne znaczenie: zadek, a w Wielkiej Brytanii to wulgarne określenie części kobiecej anatomii)(...)"
Wierzę w prawdziwość tego zapisu, ponieważ akurat ta autorka z chęcią bawi się językami oraz historią i wplata w fabułę książki.
Sięgnęłam po tą książkę z ciekawości i chęci dowiedzenia się jak może wyglądać życie prostytutki. Również dlatego, że została mi ona przedstawiona jako klasyka, która w swoich czasach wywołała skandal.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo, nie do końca tego się spodziewałam. Oczekiwałam raczej głębokiego wejrzenia w świat prostytucji i spojrzenia w niego oczami kurtyzany. Nie mniej, bawiłam się świetnie....
Doprawdy, porzućcie wszelką nadzieję ci, którzy wchodzicie na discordowy serwer Fantastycznej Karczmy i myślicie, że wcale a wcale nie zwiększy to książkowego chciejstwa. Czy tym samym sugeruję, że sięgnięcie po tę pozycję po raz kolejny jest "winą" rozmów na tymże serwerze? Nie zaprzeczam, nie zaprzeczam...
... i bynajmniej nie żałuję. Ani trochę.
Jakby, jestem świadoma, że książkowy rynek jest zalewany kiepskiej jakości porno; że wspomnę tylko o Greyu pani E.L. James czy też nieszczęsnych Dworach spod pióra Maas (ryki Rhysa jakoś nie chcą opuścić mojej pamięci, a przydałoby się, bo moje ciary żenady miały własne ciary żenady, jak czytałam, że aż góry wstrząsało. Czy coś w ten deseń). Mogę dorzucić również cykl o kosmicznych barbarzyńcach (Barbarzyńcy z Lodowej Planety autorstwa Ruby Dixon) i pewnie mogłabym jeszcze zarzucać kolejnymi przykładami, ale... coraz dłuższa lista nie zmieniłaby faktu, że obecna literatura "romantyczna" pozostawia wiele do życzenia i... już Harlequiny swą jakości biją obecnych jej przedstawicieli na głowę. Serio-serio. Przy czym, dla uściślenia: mam tu na myśli Harlequiny jeszcze z zeszłego wieku. Ot, widać, że "lepsze [nowe - dopisek własny] jest wrogiem dobrego" i to bardzo dobitnie. Bo inaczej nie byłoby degrengolady jakości literackich dzieł, którymi się zaczytują mocno nieletnie panienki (serio-serio, ma się te wtyki w księgarniach i informacje, kto i po co przychodzi... buziaczki, siora!). Ale, na szczęście, Pamiętniki Fanny Hill powstały w XVIII (!) wieku. Inne czasy, inna kultura, inna jakość czytania. Łezka w oku i żal, że takich książek już nie ma... (chyba że się mylę - to proszę o naprostowanie i nakierowanie; odszczekam wtedy!).
ciąg dalszy: https://psiarypazurembazgranie.blogspot.com/2024/06/cleland-john-pamietniki-fanny-hill.html
Doprawdy, porzućcie wszelką nadzieję ci, którzy wchodzicie na discordowy serwer Fantastycznej Karczmy i myślicie, że wcale a wcale nie zwiększy to książkowego chciejstwa. Czy tym samym sugeruję, że sięgnięcie po tę pozycję po raz kolejny jest "winą" rozmów na tymże serwerze? Nie zaprzeczam, nie zaprzeczam...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to... i bynajmniej nie żałuję. Ani trochę.
Jakby, jestem...
Najgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została przerobiona na dialogi. Widać też brak jakichkolwiek konsultacji językowych, co przejawia się np. w błędnym tłumaczeniu elementów ubioru. Czytając tłumaczenie Sztycera miałam wrażenie, że czytam najpospolitszego starego harlequina, a nie bogatą językowo opowieść o losach byłej kurtyzany, jak ma to miejsce w angielskim oryginale.
Najgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została przerobiona na dialogi. Widać też brak jakichkolwiek konsultacji językowych, co przejawia się np. w błędnym tłumaczeniu elementów ubioru. Czytając tłumaczenie Sztycera miałam wrażenie, że czytam najpospolitszego starego harlequina, a nie bogatą językowo opowieść o losach byłej kurtyzany, jak ma to miejsce w angielskim oryginale.
Najgorsze tłumaczenie jakie w życiu czytałam! Dla osób chcących zapoznać się z historią Fanny Hill - sięgajcie po tłumaczenie Joanny Środy. Porównałam tłumaczenie Sztycera z oryginałem i o borze szumiący, jest źle. Użyty w książce język jest infantylny, momentami wręcz odrzucający (można użyć w tym miejscu słowa "cringe"). Brakuje fragmentów opisów, a część z nich została...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFanny Hill. Wspomnienia kurtyzany to powieść erotyczna Johna Clelanda wydana w 1748 roku. Powieść przedstawia losy XVIII-wiecznej kurtyzany, tytułowej Fanny Hill. W powieści możemy poznać ówczesny świat Londynu, lecz widziany z perspektywy młodej i niedoświadczonej dziewczyny, która trafia w niepowołane ręce.
Fanny Hill w formie listu przedstawia swoją historię, swoje pierwsze seksualne doświadczenia. Dziewczyna poznaje od podstaw swoją seksualność, ale także uczy się swojego ciała oraz jak go wykorzystywać w męskim świecie.
Ja miałem okazję czytać ten tytuł wydany nakładem Wydawnictwa Vesper. Powieść ta ukazała się w serii Arcydzieła Literatury Światowej.
Tytuł ten ma 256 stron, na przeczytanie których potrzebowałem ośmiu dni oraz ośmiu posiedzeń. Wynik taki plasuje ten tytuł na 209 miejscu na 230 książek Przeczytanych Na Tronie. Warto poznać tę klasykę.
https://www.facebook.com/czytamnatronie
Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany to powieść erotyczna Johna Clelanda wydana w 1748 roku. Powieść przedstawia losy XVIII-wiecznej kurtyzany, tytułowej Fanny Hill. W powieści możemy poznać ówczesny świat Londynu, lecz widziany z perspektywy młodej i niedoświadczonej dziewczyny, która trafia w niepowołane ręce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFanny Hill w formie listu przedstawia swoją historię, swoje...
Niby "bez cenzury" i "obrazoburcza", ale w gruncie rzeczy trochę śmieszna i jakby groteskowa, więc nie czuć tej kontrowersji moim zdaniem. Dobrze się czytało i warto było poznać
Niby "bez cenzury" i "obrazoburcza", ale w gruncie rzeczy trochę śmieszna i jakby groteskowa, więc nie czuć tej kontrowersji moim zdaniem. Dobrze się czytało i warto było poznać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciekawa pobudza zmysły.... Warta przeczytania.....polecam
Książka ciekawa pobudza zmysły.... Warta przeczytania.....polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[...]
Nienawidząc szczerze długich i niepotrzebnych wstępów, wolę zawierzyć ci, pani, te wyznania bez zbędnych usprawiedliwień, miast wprowadzać cię z bojaźliwym drżeniem w tajniki mego rozwiązłego żywota, spisane z taką samą niefrasobliwością, z jaką ów żywot wiodłam.
Prawda! Naga, szczera prawda – oto mój cel. Nie zadam sobie trudu, by przesłonić ją figowym listkiem, lecz odmaluję sprawy w takich barwach, w jakich mi się jawiły w naturze, nie zważając, iż złamię te z owych zasad przyzwoitości, jakich nigdy nie spisano dla wyznań tak nieskrępowanych jak nasze.
[...]
„pięknym za nadobne” ma prawo odpłacać mężczyzna kobiecie, lecz nie kobieta mężczyźnie. Jest to niesprawiedliwe, ale póki świat światem, tak było i tak będzie. Zdrada była i pozostanie na wieki przywilejem rodu męskiego. Bez względu na to kto kogo zdradził -mężczyzna kobietę, czy kobieta mężczyznę – świat zawsze obarczy całym ciężarem winy tylko kobietę.
Zgodzę się w 100% z posłowiem prof. Bogumiły Kaniewskiej, która sugeruje, by czytać tę książkę jako opowieść o namiętności. Oprócz tego, że powieść ta została wyklęta, cały jej nakład został spalony, a kolejne przedruki surowo zabronione, gdyż uznano ją za skandal obyczajowy, to wśród pospólstwa wciąż krążyły jej kolejne, pirackie wersje. Zakazany owoc smakuje najlepiej... prawda ?!...
𝗭 𝗣𝗥𝗘𝗠𝗘𝗗𝗬𝗧𝗔𝗖𝗝Ą 𝗜 Ś𝗪𝗜𝗔𝗗𝗢𝗠𝗜𝗘 𝗚𝗢𝗥Ą𝗖𝗢 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠 !
[...]
Prawda jest wszechpotężna i nie zawsze jest tak, że nie chcemy uwierzyć w to, o czym z całego serca marzymy.
[...]
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNienawidząc szczerze długich i niepotrzebnych wstępów, wolę zawierzyć ci, pani, te wyznania bez zbędnych usprawiedliwień, miast wprowadzać cię z bojaźliwym drżeniem w tajniki mego rozwiązłego żywota, spisane z taką samą niefrasobliwością, z jaką ów żywot wiodłam.
Prawda! Naga, szczera prawda – oto mój cel. Nie zadam sobie trudu, by przesłonić ją figowym listkiem, lecz...
Zwierzenia prostytutki bez cenzury.
Zwierzenia prostytutki bez cenzury.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciekawa, można pod kołdrę z innej epoki zajrzeć, podejrzeć gusta, zachowania, słownictwo. Niemniej powtarzalność fabuły momentami nuży i chce się tylko dobrnąć jakoś do końca. Ot, pikantna ciekawostka.
Książka ciekawa, można pod kołdrę z innej epoki zajrzeć, podejrzeć gusta, zachowania, słownictwo. Niemniej powtarzalność fabuły momentami nuży i chce się tylko dobrnąć jakoś do końca. Ot, pikantna ciekawostka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętam czasy, gdy jako dorastający chłopak miałem tą książkę w ręku, pachniała wolnością, innym światem. Wryła się w mózg jak kornik w drzewo.
Pamiętam czasy, gdy jako dorastający chłopak miałem tą książkę w ręku, pachniała wolnością, innym światem. Wryła się w mózg jak kornik w drzewo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wspomnienia kurtyzany" biorąc pod uwagę datę pierwszego wydania dalej są jedną z najlepszych książek z dziedziny erotyki. Czytałam wiele nowszych pomysłów wielu autorów i dalej wybieram Fanny Hill.
"Wspomnienia kurtyzany" biorąc pod uwagę datę pierwszego wydania dalej są jedną z najlepszych książek z dziedziny erotyki. Czytałam wiele nowszych pomysłów wielu autorów i dalej wybieram Fanny Hill.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSeksualny przebój licealny. Czytany jak film z momentami.
Plus kusząca okładka. Sama historyjka cienka.
Seksualny przebój licealny. Czytany jak film z momentami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPlus kusząca okładka. Sama historyjka cienka.
Fanny to sierota pochodząca ze wsi. Po śmierci rodziców sprzedaje cały swój niewielki dobytek i wyjeżdża do Londynu. Na miejscu postanawia poszukać zatrudnienia. W biurze pośrednictwa pracy poznaje panią Brown, która pod pretekstem pomocy biednej wieśniaczce, postanawia przygarnąć ją pod swój dach jako damę do towarzystwa. Kiedy jednak Fanny pojawia się na miejscu, okazuje się, że jej rzekoma dobrodziejka jest stręczycielką, a ona sama ma zostać przeszkolona do roli kurtyzany.
I staje się nią. Początkowo los się do niej uśmiecha, i poznaje swoją pierwszą miłość- Karola. Kiedy jednak tych dwoje zmuszone będzie się rozstać, Fanny chcąc nie chcąc, w końcu zacznie sprzedawać swe wdzięki, poznając przy tym grzeszne przyjemności. A tychże będzie w jej karierze wiele.
Kiedy w 1748 roku John Cleland wydał swoją libertyńską powieść "Pamiętniki Fanny Hill" społeczeństwo było zdecydowanie mocniej pruderyjne niż współcześnie, i dlatego również wypadało by oceniać tą powieść przez pryzmat mentalności XVIII wiecznej opinii publicznej. Zapewne wywołała zgorszenie, szok, niedowierzanie, ale także rumieniec wstydu, rozpalała zmysły i kusiła barwnymi opisami aktu seksualnego. Czasy obecne w których literatura erotyczna przeżywa żniwa, w dobie globalnej wioski jaką jest internet możemy znaleźć i przeczytać niemal wszystko. Przestrzeń czasowa jest w tym przypadku jak przepaść, bo to co kiedyś gorszyło, dziś przechodzi do porządku dziennego. I tak jest właśnie z "Pamiętnikami Fanny Hill", które zawierają wiele opisów seksu głównej bohaterki, aczkolwiek seksu... powiedzmy to sobie szczerze zupełnie zwyczajnego, a chwilami nawet lekko nudnego. Mnie tu nic nie zaskoczyło, nie zdziwiło (przepraszam! zdziwiło, ale o tym później), nie powaliło na kolana. Nawet tajemnicza orgia u madame Cole prędzej bawi niż podnieca.
Generalizując seksu jest tu bardzo dużo, gdzieś nawet jest jakaś cienka oś fabularna, ale jest to wszystko bardzo płytkie, choć czyta się lekko. Natomiast zważywszy na fakt, że jest to powieść erotyczna, moje oczekiwania były inne. Powtarzalność opisów aktów miłosnych doprowadza do tego, że czytelnik ma ochotę po prostu te momenty pominąć. Śmieszą też zwroty jakimi posługuje się Fanny- narratorka. Pierwszy raz podczas czytania "erotyku" spotkałam się z takimi określeniami. Wzbudzają sympatię, ale nic poza tym.
Kolejnym aspektem, który jest nie do końca poważnie potraktowany przez samego autora, to bardzo duże szczęście sprzyjające Fanny. Praktycznie z każdych kłopotów wychodzi obronną ręką. Zawsze znajdzie się ktoś, kogo jej uroda powali na kolana- akurat ten fakt jest jak najbardziej prawdopodobny, zwłaszcza jeśli dziewczyna lekkich obyczajów zdążyła sobie wyrobić "renomę" w środowisku. Natomiast w tym przypadku, na początku swej drogi Fanny nikt w branży nie zna, z klienteli oczywiście. A mimo to, najpierw spotyka Karola, a nie długo po jego wyjedzie zaczyna opiekować się nią bogaty lord, którego zresztą utrzymanką się staje. Oj za dużo tego szczęścia. To jest po prostu mało prawdopodobne.
I teraz napiszę co mnie dziwi. Otóż poruszony homoseksualizm w powieści. Zdaje sobie sprawę, że książka powstała 274 lata temu. Kilka zdań wyżej zaznaczyłam, że poglądy na tą pozycję znacznie się różniły ze względu na dysonans światopoglądowy jaki zaszedł w społeczeństwie na przestrzeni niemal 300 lat. Nie rozumiem jednak postawy tytułowej bohaterki, którą seks między dwoma mężczyznami obrzydza, podobnie z miłością lesbijską. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że sam Cleland posiadał niestety zapędy homofobiczne, ale nie pasuje mi tu grzeszne oburzenie słodkiej Fanny, choćby ze względu na status społeczny, który sobie sama wybrała. To chyba jedyna rzecz, która mnie autentycznie zastanowiła, i mocno zaskoczyła, gdyż podkreślam, Fanny to nie zakonnica porwana z nowicjatu, tylko (w momencie gdy jest świadkiem zbliżenia seksualnego między dwoma mężczyznami) rasowa ... brzydko mówiąc dziwka, której nie przeszkadza, że kupczy swoim ciałem, gorszy zaś miłość dwóch chłopców. Paradoks.
Fanny przechodzi przemianę. Z prostej dziewczyny staje się wyśmienitą kochanką. A nawet kochanką doskonałą. Tymczasem pojawia się problem pieniędzy, a ściślej mówiąc godnego życia. Bo Fanny zdążyła się przyzwyczaić do pewnego poziomu, więc kiedy jej kochanek zrywa z nią kontakty, wówczas dziewczyna staje się już pełnoetatową luksusową kurtyzaną, którą odwiedzać będą najbogatsi i najbardziej wpływowi. A jej to naprawdę będzie się podobać. Sam Cleland jednak trochę przesadził, kiedy postać przez niego stworzona dochodzi do konkluzji,że jest artystką. Nieco to zabawne, a może powinno smucić?
Fanny to sierota pochodząca ze wsi. Po śmierci rodziców sprzedaje cały swój niewielki dobytek i wyjeżdża do Londynu. Na miejscu postanawia poszukać zatrudnienia. W biurze pośrednictwa pracy poznaje panią Brown, która pod pretekstem pomocy biednej wieśniaczce, postanawia przygarnąć ją pod swój dach jako damę do towarzystwa. Kiedy jednak Fanny pojawia się na miejscu, okazuje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka z moich starych zbiorów, kiedyś wszyscy się nią ekscytowali, po latach nie wzbudza może już może aż takich emocji, to jednak jak na tak starą książkę to nawet dobrze napisana, chociaż moim zdaniem zbyt dużo podobnych opisów.
Dla zmiany literatury można poczytać...
To książka z moich starych zbiorów, kiedyś wszyscy się nią ekscytowali, po latach nie wzbudza może już może aż takich emocji, to jednak jak na tak starą książkę to nawet dobrze napisana, chociaż moim zdaniem zbyt dużo podobnych opisów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla zmiany literatury można poczytać...
Nie jest to powalająca książka, czasem opisy są zwyczajnie śmiesznie naiwne, ale jednak szybko i przyjemnie się czyta.
Nie jest to powalająca książka, czasem opisy są zwyczajnie śmiesznie naiwne, ale jednak szybko i przyjemnie się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPamiętam że w połowie książki zaczęły już męczyć mnie te kwieciste opisy seksu w burdelowej scenerii. Jak dla mnie dużo za dużo, każdy rozdział o tym samym, tak samo bogato opisany.
Pamiętam że w połowie książki zaczęły już męczyć mnie te kwieciste opisy seksu w burdelowej scenerii. Jak dla mnie dużo za dużo, każdy rozdział o tym samym, tak samo bogato opisany.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to7/10
7/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie pamiętam już, kiedy przeczytałam Pamiętniki Fanny Hill po raz pierwszy, chyba na początku studiów, ale pamiętam, że przyprawiły mnie o piekące wypieki na twarzy. To była powieść tak wciągająca, przełamująca tabu i przyspieszająca bicie serca, że trudno mi się było od niej oderwać. Ciekawa byłam, czy teraz, po tych wielu latach, bo studia to dawno temu były, ta książka nadal wyda mi się tak interesująca, czy może jednak nie.
Bałam się, że zepsuję sobie wspomnienia. Tym bardziej, że teraz trochę inaczej patrzyłam na Pamiętniki Fanny Hill wiedząc, że ta książka ma prawie 300 lat – pierwszy raz została wydana w 1748 roku. Jest to chyba jedna z pierwszych powieści erotycznych literatury angielskojęzycznej, a na pewno jedna z najsłynniejszych.
Naiwna Fanny
Książka jest oparta o jakże przyjemny archetyp kopciuszka, który po pewnej dozie cierpień trafia na swojego księcia. Nie inaczej jest w Pamiętnikach Fanny Hill. Fanny to biedna nastolatka ze wsi, której umierają rodzice. Nie wie, co ze sobą zrobić, więc namówiona, wyjeżdża do Londynu, gdzie wpada w oko pewnej burdelmamie, wyłapującej młode dziewczyny w pośredniaku z pracą. Kobieta ta zdobywa zaufanie naiwnych i strachliwych (ale ładnych) wieśniaczek, po czym przyucza je do najstarszego zawodu świata. Wyłapuje i namawia też biedną Fanny. Wiedząc jednak, że dziewczyna jest jeszcze dziewicą, burdelmama trzyma ją jako specjalny kąsek dla pewnego jegomościa.
Niestety dla burdelmamy, a stety dla Fanny, niedługo przed zaplanowaną inicjacją, dziewczyna ucieka z burdelu, oczywiście z pomocą pewnego przystojnego młodzieńca. Młodzieniec jest oczywiście jurny i bogaty, więc przez parę miesięcy żyją sobie szczęśliwie, aż okazuje się, że nic w życiu nie jest za darmo… Para się rozstaje w dramatycznych okolicznościach, ale Fanny i w tej sytuacji sobie radzi. Wszak po tych wszystkich doświadczeniach z bojaźliwej wieśniaczki, stała się przebiegłą, wyrachowaną kobietą, w dodatku znającą się na swoim nowym fachu…
Nadal budzi emocje
Wbrew obawom, książka nadal budziła we mnie emocje, ale raczej na zasadzie dobrze skomponowanej i zabawnej historii romantycznej z elementami porno, niż jakiejś niesamowicie bezpruderyjnej książki. Więcej kontrowersji niż tu, znajdziemy u Blanki Lipińskiej.
Ciekawe, że niespodziewanie ciężko mi się czytało początek. Wszyscy wydawali się knuć wokół naiwnej Fanny i myśleć, jak ją sprowadzić na drogę nierządu. Trudno było mi się wczuć w zbyt szybki rozwój postaci, bo Fanny bardzo szybko nabiera przebiegłości. Właściwie są momenty, gdzie całe miesiące są opisywane w jednym zdaniu, np: “I tak żyliśmy sobie przez kilka miesięcy”. Przez to postać Fanny traci na realizmie, ale dzięki temu książka jest cienka, a akcja wartka, więc w sumie specjalnie się nie czepiam. To nie Trylogia Kusziela.
Opisy seksualnych uniesień nie były tak barwne, jak je zapamiętałam, ale to nie one robią robotę w tej książce, tylko jak wcześniej wspomniałam wartka akcja i ładna kompozycja. Zresztą Cleland, jak na faceta, całkiem nieźle opisał naiwną Fanny i w ogóle nieźle mu intuicja podpowiedziała niektóre z kobiecych pobudek i zachowań.
Początek książki skupia się na pokazaniu kim główna bohaterka właściwie była, a była prostą, młodziutką dziewczyną ze wsi, która nie znała świata, miała czyste serce i intencje, a na pewno nie przypuszczała, że jest pełen seksu i namiętności. To sprawia, że czytelnik nie potępi dziewczyny, której współczuje. Poza tym w internecie czytaliśmy o gorszych rzeczach, które się mogą przydarzyć ludziom i co nie musi być wcale ich winą. Podobnie jest u Fanny, a później dodatkowo okazuje się, że choć ciało zniosło dużo, to dusza pozostała czysta, a cała historia kończy się pozytywnie.
Takie powieści erotyczne życzyłabym sobie czytać.
Nie pamiętam już, kiedy przeczytałam Pamiętniki Fanny Hill po raz pierwszy, chyba na początku studiów, ale pamiętam, że przyprawiły mnie o piekące wypieki na twarzy. To była powieść tak wciągająca, przełamująca tabu i przyspieszająca bicie serca, że trudno mi się było od niej oderwać. Ciekawa byłam, czy teraz, po tych wielu latach, bo studia to dawno temu były, ta książka...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW czasach wydania książka ta była skandalem a historia szokowała społeczeństwo. Dzisiaj to lekki i zabawny erotyk. Historia nie jest górnolotna ale czyta się bardzo lekko.
W czasach wydania książka ta była skandalem a historia szokowała społeczeństwo. Dzisiaj to lekki i zabawny erotyk. Historia nie jest górnolotna ale czyta się bardzo lekko.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam tę jakże słynną i bardzo kontrowersyjną książkę erotyczną wydaną w 1748 roku. To klasyka literatury światowej.
I ta książka jest dokładnie tym czym jest faktycznie czyli erotyką i niczym więcej nie próbuje być.
I rozumiem dlaczego w tamtych czasach była uważana, za niegodziwą i oburzającą.
*
A co ją wyróżnia na tle dzisiejszych erotyków? Kwiecisty, piękny język i barwne opisy aktów seksualnych i według mnie właśnie tak powinny być pisane erotyki. Bo nawet ten wstydliwy i wyśmiewany a nawet i pogardzany gatunek literacki, może ukrywać skarby i do takich skarbów zaliczam, w moim odczuciu, "Fanny Hill. Wspomnienia Kurtyzany".
*
I wcale mi nie wstyd, że spodobała mi się ta książka, wręcz pokuszę się o stwierdzenie, że jest majstersztykiem w swoim gatunku.
*
Ona nie jest niczym więcej jak tylko rozrywką i niczego oprócz erotyki i seksualnych uniesień nie znajdziecie, ale jest wartościowa pod względem językowym i na tym poziomie przewyższa wiele współczesnych, nie erotycznych, niby pseudomądrych i wartościowych książek i za to ją cenię.
*
Dla mnie jest tak świetnie i dobrze napisana, że jestem pod wrażeniem, że można tak pięknie pisać o cielesności i seksie, wręcz stworzyć z tego dzieło sztuki, tak... nie wacham się użyć tego określenia, ta książka jest dziełem sztuki w swoim gatunku.
*
"Bo prawda nie może być przyzwoita lub nieprzyzwoita, piękna lub brzydka. Prawda jest tylko prawdą i niczym więcej."
Przeczytałam tę jakże słynną i bardzo kontrowersyjną książkę erotyczną wydaną w 1748 roku. To klasyka literatury światowej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI ta książka jest dokładnie tym czym jest faktycznie czyli erotyką i niczym więcej nie próbuje być.
I rozumiem dlaczego w tamtych czasach była uważana, za niegodziwą i oburzającą.
*
A co ją wyróżnia na tle dzisiejszych erotyków? Kwiecisty, piękny...
Czytana w XXI wieku przywołuje głównie uśmiech na twarzy, ale wyobrażam sobie, że w "swoich czasach" wywoływała zGOŁA inne wrażenia...
Czytana w XXI wieku przywołuje głównie uśmiech na twarzy, ale wyobrażam sobie, że w "swoich czasach" wywoływała zGOŁA inne wrażenia...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno czytałem, fabuła jak z dobrego pornosy, choć ja bym lepszy napisał
Dawno czytałem, fabuła jak z dobrego pornosy, choć ja bym lepszy napisał
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStrata czasu.
Strata czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy byłem młodszy, to pośród rówieśników/rówieśniczek krążyła ta książka i również trafiła w moje ręce. Pisana "lekkim piórem", więc łatwo i szybko mi się ją czytało. Okładka w stu procentach oddała sens i treść tej książki. Te wspaniałe rogi w tle i... od razu nasunął mi się na myśl trudny "jeleni skok" wykonywany z udziałem bohaterki, oczywiście chodziło o pewnego rodzaju seksualny wyczyn sprawnościowy.
Po mocnych słowach wstępu opisane zostało życie młodej i ładnej dziewczyny, pochodzącej ze wsi, która przyjechała do miasta w poszukiwaniu pracy. Pracę znalazła – została prostytutką. Tytułowa Fanny jednak bardzo często przy tym czerpała przyjemność z seksu – chociaż niekoniecznie z każdym klientem – sama wymyślała udogodnienia. Narracja odbywała się w formie barwnych wspomnień, głównie dotyczyła kontaktów seksualnych.
Gdy byłem młodszy, to pośród rówieśników/rówieśniczek krążyła ta książka i również trafiła w moje ręce. Pisana "lekkim piórem", więc łatwo i szybko mi się ją czytało. Okładka w stu procentach oddała sens i treść tej książki. Te wspaniałe rogi w tle i... od razu nasunął mi się na myśl trudny "jeleni skok" wykonywany z udziałem bohaterki, oczywiście chodziło o pewnego rodzaju...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to