Przewracam pożółkłe stronice, tocząc zażarty bój z molami książkowymi, usiłując wyłuskać ocalałe wyleniałe litery… czyż to ja będę ostatnim w naszej bibliotece czytelnikiem niezauważonego autora piszącego pięknym poetyckim językiem? Akcja toczy się przez parę miesięcy 1954 roku w Casbah, muzułmańskiej dzielnicy Algieru, w którym to miejscu w dniu 1 listopada rozpoczęła się długa i krwawa droga Algierczyków do wyzwolenia spod okrutnej okupacji francuskiej. Spodziewać by się można dzieła z serii „Bóg, Honor, Ojczyzna”, ale nie, bohaterami są zwykli algierczycy, którzy poprzez wewnętrzną przemianę znajdują w sobie siłę, by podnieść się z niewolniczych kolan. I to dojrzewanie do buntu, metafizyczne spojrzenie wewnątrz siebie, stopniowe nabieranie świadomości, że jest się człowiekiem z prawem do godności, to lejtmotyw tej książki. Czego Arabowie nauczyli się od europejskich humanistów podczas 132 lat francuskiej okupacji? „jestem człowiekiem i nic co n i e l u d z k i e nie jest mi obce”, a czego oświecony lud francuski nie nauczył się od Arabów: „Ktokolwiek zabije człowieka, będzie sądzony, jakby zabił całą ludzkość, ktokolwiek ocali człowieka, będzie poważany, jakby ocalił całą ludzkość” (Koran). Francuskich zbrodniarzy nikt nie osądził we Francji, a ta hańbiąca wojna była tematem tabu we Francji do 1990 roku. Cóż dziwnego, że algierski pisarz piszący po francusku, wkraczający w 1962r. ze swoją książką w zakazane tereny, ukazujących algierczyków jako zwykłych ludzi, a nie czymś pośrednim między zwierzęciem a człowiekiem, pozostał głosem którego wolano we Francji nie słyszeć. I nie usłyszano, a ja nie liczę, by jego druga książka, Le Muezzin została przetłumaczono na język polski, jednym słowem Mourada Boourboune zasiada w niesłusznie ocenzurowanych przez swój i późniejszy czas loży pisarzy pominiętych.
Przewracam pożółkłe stronice, tocząc zażarty bój z molami książkowymi, usiłując wyłuskać ocalałe wyleniałe litery… czyż to ja będę ostatnim w naszej bibliotece czytelnikiem niezauważonego autora piszącego pięknym poetyckim językiem? Akcja toczy się przez parę miesięcy 1954 roku w Casbah, muzułmańskiej dzielnicy Algieru, w którym to miejscu w dniu 1 listopada rozpoczęła się...
Przewracam pożółkłe stronice, tocząc zażarty bój z molami książkowymi, usiłując wyłuskać ocalałe wyleniałe litery… czyż to ja będę ostatnim w naszej bibliotece czytelnikiem niezauważonego autora piszącego pięknym poetyckim językiem? Akcja toczy się przez parę miesięcy 1954 roku w Casbah, muzułmańskiej dzielnicy Algieru, w którym to miejscu w dniu 1 listopada rozpoczęła się długa i krwawa droga Algierczyków do wyzwolenia spod okrutnej okupacji francuskiej. Spodziewać by się można dzieła z serii „Bóg, Honor, Ojczyzna”, ale nie, bohaterami są zwykli algierczycy, którzy poprzez wewnętrzną przemianę znajdują w sobie siłę, by podnieść się z niewolniczych kolan. I to dojrzewanie do buntu, metafizyczne spojrzenie wewnątrz siebie, stopniowe nabieranie świadomości, że jest się człowiekiem z prawem do godności, to lejtmotyw tej książki. Czego Arabowie nauczyli się od europejskich humanistów podczas 132 lat francuskiej okupacji? „jestem człowiekiem i nic co n i e l u d z k i e nie jest mi obce”, a czego oświecony lud francuski nie nauczył się od Arabów: „Ktokolwiek zabije człowieka, będzie sądzony, jakby zabił całą ludzkość, ktokolwiek ocali człowieka, będzie poważany, jakby ocalił całą ludzkość” (Koran). Francuskich zbrodniarzy nikt nie osądził we Francji, a ta hańbiąca wojna była tematem tabu we Francji do 1990 roku. Cóż dziwnego, że algierski pisarz piszący po francusku, wkraczający w 1962r. ze swoją książką w zakazane tereny, ukazujących algierczyków jako zwykłych ludzi, a nie czymś pośrednim między zwierzęciem a człowiekiem, pozostał głosem którego wolano we Francji nie słyszeć. I nie usłyszano, a ja nie liczę, by jego druga książka, Le Muezzin została przetłumaczono na język polski, jednym słowem Mourada Boourboune zasiada w niesłusznie ocenzurowanych przez swój i późniejszy czas loży pisarzy pominiętych.
Przewracam pożółkłe stronice, tocząc zażarty bój z molami książkowymi, usiłując wyłuskać ocalałe wyleniałe litery… czyż to ja będę ostatnim w naszej bibliotece czytelnikiem niezauważonego autora piszącego pięknym poetyckim językiem? Akcja toczy się przez parę miesięcy 1954 roku w Casbah, muzułmańskiej dzielnicy Algieru, w którym to miejscu w dniu 1 listopada rozpoczęła się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to