Dziś udajemy się do południowo – zachodniej Afryki, odwiedzić Namibie w której panuje suchy i pustynny klimat, a słońce świeci przez blisko 300 dni w roku, by wziąć udział w ślubie 14 letniej Raisiuy z plemienia Himba z synem wodza wioski, które zostało zaaranżowane przez rodziców państwa młodych. Wprawdzie Raisiua była zakochana z wzajemnością w chłopaku z sąsiedniej wnioski, nie mogła sprzeciwić się rodzicom bo tak nakazuje tradycja. No cóż w wielu afrykańskich krajach w dalszym ciągu o przyszłości młodych ludzi oraz o wyborze ich partnerów decyduje rodzina, w naszej kulturze jest to nie do przyjęcia, bowiem jak można poślubić osobę której się nie kocha, a czasami nawet nie widziało na oczy.
Paradoksalnie pomimo tych praktyk, rodem ze średniowiecza statystycznie okazuje się, że najwięcej małżeństw rozpada się w krajach gdzie ludzie żyją tak jak chcą i sami dobierają sobie partnerów np. w Europie, w tych zaś krajach gdzie o ślubie decyduje rodzina do rozwodów praktycznie nie dochodzi.
Bardzo ciekawy reportaż z udziałem Martyny Wojciechowskiej, która przez kilka dni wraz z ekipą telewizyjną brała udział w tej niezwykłej uroczystości, przyglądając się rytuałom i obrzędom plemienia Himba, które przedstawiła w przystępny sposób, opisując je barwnym językiem, czasami z nutą humoru w gawędziarski sposób. To co szczególnie mnie urzekło w tej relacji do dystans Martyny do samej siebie, która nie bacząc na nic potrafiła bezpośrednio uczestniczyć w tej zabawie, upodabniając się do rdzennych mieszkanek tego plemienia poprzez na przykład wysmarowanie swojego ciała zjełczałym masłem z mieszanym z ochrą, czy założyć na siebie pożyczone ubranie, które od pasa w górę, praktycznie niczego nie przykrywało, było z tego powodu wiele zabawy oraz atrakcji zwłaszcza dla męskiej części plemienia Himba.
Takie relacje są bardzo interesujące dla osób ciekawych świata, uwielbiam tego typu książki, mają one charakter poznawczy co szczególnie cenię. Przy okazji czytając tę historię dowiemy się wielu ciekawostek o samej Namibii, która ma sporo do zaoferowania. Pewnie mało kto z nas słyszał o największym jeziorze podziemnym na świecie o nazwie „Oddech Smoka” zajmującego powierzchnię 2 hektarów, czy o pustyni Namib, która słynie z największych na świecie piaskowych wydm, jedna z nich o nazwie Dune 7, mierzy ponad 340 metrów.
Na zakończenie mojej krótkiej opinii o książce, nieco humoru, czytając to ubawiłem się do łez, uznając to jako swoistą ciekawostkę, otóż przedstawiciele plemienia Himba do higieny używają popiołu z ogniska i piasku, którymi przecierają się niczym peelingiem. Woda jak wiadomo w Afryce jest towarem deficytowym, więc można zadać pytanie: A co z miejscami intymnymi?. Otóż żeby pupa była czysta i pachnąca po prostu się ja okadza.
Można więc powiedzieć, że nie mają tam płynu, ale dym do higieny intymnej. Na specjalnym kamieniu podpala się mieszankę wonnych ziół, kiedy ogień przygasa i zioła dymią, wtedy się po prostu kuca nad kamieniem. Ponoć dezynfekcja i wyperfumowanie murowane. Polecam książkę z czystym sumieniem to cudowna i pełna humoru relacja. Pozdrawiam. Jack_
OCENA- 7/10 BARDZO DOBRA
Dziś udajemy się do południowo – zachodniej Afryki, odwiedzić Namibie w której panuje suchy i pustynny klimat, a słońce świeci przez blisko 300 dni w roku, by wziąć udział w ślubie 14 letniej Raisiuy z plemienia Himba z synem wodza wioski, które zostało zaaranżowane przez rodziców państwa młodych. Wprawdzie Raisiua była zakochana z wzajemnością w...
Odległy kraj, odmienna, chwilami zaskakująca kultura. Kobiety zajmujące ważne miejsce w swojej społeczności, pragmatycznie podchodzące do higieny, makijażu a nawet zamążpójścia. Jak zwykle w serii książek p. Martyny nie brakuje ciekawych zdjęć.
Odległy kraj, odmienna, chwilami zaskakująca kultura. Kobiety zajmujące ważne miejsce w swojej społeczności, pragmatycznie podchodzące do higieny, makijażu a nawet zamążpójścia. Jak zwykle w serii książek p. Martyny nie brakuje ciekawych zdjęć.
Pani Martyna po raz kolejny zasiała we mnie pragnienie podróży, tym razem do Afryki. Książkę pochłonęłam, można powiedzieć, że zafascynowana ludźmi żyjącymi w Namibii. Jak zwykle do tekstu dołączone przepiękne zdjęcia, które przenoszą czytelnika w opisywane miejsce.
Niektóre książki z tej serii nie dają poczucia przyjemności z czytelniczej podróży, ale tym razem nie doczepię się do niczego :)
Polecam.
Pani Martyna po raz kolejny zasiała we mnie pragnienie podróży, tym razem do Afryki. Książkę pochłonęłam, można powiedzieć, że zafascynowana ludźmi żyjącymi w Namibii. Jak zwykle do tekstu dołączone przepiękne zdjęcia, które przenoszą czytelnika w opisywane miejsce.
Niektóre książki z tej serii nie dają poczucia przyjemności z czytelniczej podróży, ale tym razem nie...
Tym razem Martyna zabiera nas do Namibii, a dokładniej do plemienia Himba, gdzie wraz z nią mamy możliwość bycia na najprawdziwszym afrykańskim weselu! Świat tego regionu kraju jakby zatrzymał się w miejscu już wieki temu, a obrządki weselne powalają na kolana. I to dosłownie. Tutaj nie ma żadnego wyboru, ślub zostaje zaaranżowany przez rodziców panny młodej, którzy wybierają potencjalnie najlepszego kandydata dla swojej córki (czytaj: tego, który ma najwięcej bydła). Zostaje sprzedana za kilka sztuk krów i butelkę piwa. Skromniutka i młodziutka, bo zaledwie czternastoletnia Raisiua opowiada nam dlaczego wyszła za dużo starszego od siebie syna wodza, mimo iż go nie kochała i dlaczego zgodziła się być jego drugą żoną. Choć w takim kraju i z taką kulturą nie powinno nas wcale to dziwić.
Bo Namibia sama w sobie jest dziwna. Z jednej strony uchodzi za jeden z najbogatszych krajów Afryki, posiada najwięcej złoża diamentów na świecie, a mimo to połowa kraju żyje w nędzy i biedzie. Z jednej strony okazałe budowle, z drugiej gliniane chatki wykonane własnoręcznie z krowiego łajna i moczu. Z jednej strony dobrze zaopatrzone markety, a z drugiej brak dostępu do wody i koczowniczy tryb życia..
Tak, Namibia jest nieodgadniona, a co za tym idzie: warta głębszego poznania. Bo jeśli chodzi o całokształt ma naprawdę wiele do zaoferowania.
Tym razem Martyna zabiera nas do Namibii, a dokładniej do plemienia Himba, gdzie wraz z nią mamy możliwość bycia na najprawdziwszym afrykańskim weselu! Świat tego regionu kraju jakby zatrzymał się w miejscu już wieki temu, a obrządki weselne powalają na kolana. I to dosłownie. Tutaj nie ma żadnego wyboru, ślub zostaje zaaranżowany przez rodziców panny młodej, którzy...
Krótka książeczka, w sam raz na jakąś 2-godzinną podróż pociągiem/autobusem... ale podoba mi się ta seria, ciekawa lektura dla wszystkich zainteresowanych poznawaniem obcych nam kulturowo lądów i ich mieszkańców.
Krótka książeczka, w sam raz na jakąś 2-godzinną podróż pociągiem/autobusem... ale podoba mi się ta seria, ciekawa lektura dla wszystkich zainteresowanych poznawaniem obcych nam kulturowo lądów i ich mieszkańców.
W plemieniu Himba kobiety zajmuja bardzo wazne miejsce - przygotowuja wyprawy pasterskie mezow, wychowuja dzieci, garbuja skory, robia zapasy zywnosci. Sa szanowane i respektowane. Nie sa zbyt piekne, za to ich skora nawet na starosc zachowuje gladkosc niczym jedwab. W czym tkwi ich sekret ? Otoz kobiety te nakladaja na cialo i wlosy specjalna maz. Zrobiona jest ona z tluszczu z mleka krowiego, ekstraktu z roslin, popiolu i ceglasto czerwonej ochry. Makijaz kobiet z plemienia Himba ma wyrazisty czerwono-brunatny kolor. Spelnia rowniez inne zadania : ochrania przed insektami i sloncem, odwodnieniem organizmu.
Dzieki ksiazce Martyny Wojciechowskiej ''Namibia'' mozemy poznac jedna z mlodych dziewczyn z tego plemienia. Ruisia ma ok.14 lat i wlasnie wychodzi za maz. Nie kocha jednak swojego przyszlego meza, a chlopca z innej wioski. Jednak w plemieniu Himba to rodzice decyduja za kogo wyjdzie ich corka. Jesli chcecie poznac jej historie, serdecznie zapraszam do lektury.
Ksiazke czyta sie szybko i przyjemnie. Ma akurat taka fajna wielkosc, ze bez problemy zmiesci sie do torebki i nie zajmnie az tak duzo miejsca. Zmiescila mi sie nawet do listonoszki. A lektura jest bardzo wciagajaca. Czytalam idac do centrum. Tez tak macie ? Ja pamietam, ze jako nastolatka, zaraz po wyjsciu z biblioteki - ksiazka w dlon i cala droge do domu czytalam i potykalam sie ;P
W plemieniu Himba kobiety zajmuja bardzo wazne miejsce - przygotowuja wyprawy pasterskie mezow, wychowuja dzieci, garbuja skory, robia zapasy zywnosci. Sa szanowane i respektowane. Nie sa zbyt piekne, za to ich skora nawet na starosc zachowuje gladkosc niczym jedwab. W czym tkwi ich sekret ? Otoz kobiety te nakladaja na cialo i wlosy specjalna maz. Zrobiona jest ona z...
Trafiła mi raz w ręcę jedna z książeczek z tej serii. Zaczęłam i nie mogę przestać. Za cel obrałam przeczytanie wszyskich (jestem na dobrym torze;)
Ta książeczka pokazuje jak niewiele niektórzy potrzebuą do szczęścia :)
Dobrze, że istnieją gdzieś tam hen plemiona tak bardzo wierne swym korzeniom.
Trafiła mi raz w ręcę jedna z książeczek z tej serii. Zaczęłam i nie mogę przestać. Za cel obrałam przeczytanie wszyskich (jestem na dobrym torze;)
Ta książeczka pokazuje jak niewiele niektórzy potrzebuą do szczęścia :)
Dobrze, że istnieją gdzieś tam hen plemiona tak bardzo wierne swym korzeniom.
Książka zawiera mnóstwo zdjęć, dzięki czemu nie musimy sobie wyobrażać wydarzeń które opisuje autorka. Na początku zamieszczone są przydatne informacje, dla osób, które zechciałyby same wybrać się do Namibii, miejsca które warto odwiedzić oraz sporo ciekawostek na temat kraju.
Książka wciąga, pokazuje nam jak żyją ludzie w wiosce plemienia Himba i jakie mają priorytety. Polecam.
Książka zawiera mnóstwo zdjęć, dzięki czemu nie musimy sobie wyobrażać wydarzeń które opisuje autorka. Na początku zamieszczone są przydatne informacje, dla osób, które zechciałyby same wybrać się do Namibii, miejsca które warto odwiedzić oraz sporo ciekawostek na temat kraju.
Książka wciąga, pokazuje nam jak żyją ludzie w wiosce plemienia Himba i jakie mają priorytety....
Lubię oglądać Martynę Wojciechowską, słuchać Jej i Ją czytać:)
Wcześniej widziałam program o kobiecie (dziewczynce) z Namibii z cyklu "Kobieta na krańcu świata". Teraz przeczytałam książkę. Zarówno film, jak i książka bardzo mi się podobały.
Są jeszcze na tym świecie ludy prawie pierwotne, które uśmiechają się częściej niż my!
Katarina -> dziękuję za ten kawałek czarnego lądu :)
Lubię oglądać Martynę Wojciechowską, słuchać Jej i Ją czytać:)
Wcześniej widziałam program o kobiecie (dziewczynce) z Namibii z cyklu "Kobieta na krańcu świata". Teraz przeczytałam książkę. Zarówno film, jak i książka bardzo mi się podobały.
Są jeszcze na tym świecie ludy prawie pierwotne, które uśmiechają się częściej niż my!
Wiemy, że istnieją miejsca całkowicie różniące się od tych, które sami zamieszkujemy. Miejsca, gdzie inaczej definiuje się rodzinę czy też małżeństwo. Miejsca, gdzie coś, co dla nas jest niewyobrażalne, tam zdaje się być na porządku dziennym. I własnie takie miejsca najczęściej stają się obiektem naszych zainteresowań.
Martyna Wojciechowska w króciutkiej książce opisuje nam Namibię, kraj z pięknymi krajobrazami i ciekawą historią do opowiedzenia. Na samym początku dostajemy umiarkowaną dawkę wiedzy. Wyczytałam, że w Namibii niesamowicie dobrze smakuje mięso antylop. Są rzeczy, o których zwyczajnie nie mamy zielonego pojęcia, bo nas nie dotyczą. Tam inaczej życie płynie.
Książka okraszona jest zdjęciami ciekawych miejsc. Szczególnie moją uwagę przykuło Szkieletowe Wybrzeże. Nazwane tak po tym, że dużo statków rozbijało się w danym miejscu, a szczątki i jego i załogi zostały. My w Polsce mamy swój kościół z czaszek, Namibia ma Szkieletowe Wybrzeże.
Jednak Martyna Wojciechowska nie tylko to chciała nam pokazać. W głównej mierze książka opiera się na opowieści o młodej dziewczynie, która zostaje przez rodziców wydana za mąż. Co może się nam wydać dziwne - przyjmuje swój los z pokorą. Europejczycy na ogół nie są w stanie zrozumieć mechanizmów myślenia plemion, w których "sprzedaż" własnych córek jest na porządku dziennym. Aranżowane małżeństwa, oddawanie dzieci za bydło. My wierzymy w historię pełne miłości i romantyzmu. Ludzie z Namibii nie.
Dziewczyna mimo miłości do innego, musi przyjąć swój los, bo tak to już jest. Nie ona pierwsza i nie ostatnia zostaje postawiona przed taką sytuacją. Martyna Wojciechowska pokazuje nam jak bardzo ich świat różni się od naszego.
Książka mimo tego, że długością nie grzeszy, jest niesamowicie przyjemną i pouczającą lekturą. Możemy wyczytać z niej informacje nie tylko czysto turystyczne, ale też zapoznać się z odczuciami mieszkańców, poznać ich życie "od kuchni" oraz w jakiś sposób spróbować zrozumieć ich świat.
Z czystym sumieniem polecam :)
Wiemy, że istnieją miejsca całkowicie różniące się od tych, które sami zamieszkujemy. Miejsca, gdzie inaczej definiuje się rodzinę czy też małżeństwo. Miejsca, gdzie coś, co dla nas jest niewyobrażalne, tam zdaje się być na porządku dziennym. I własnie takie miejsca najczęściej stają się obiektem naszych zainteresowań.
Martyna Wojciechowska w króciutkiej książce opisuje...
Gdzieś na świecie jest miejsce, w którym czas płynie wolniej, nie ma "wyścigu szczurów", a ludzie żyją bez pośpiechu. To Namibia.
Martyna Wojciechowska tym razem opowiada o tradycyjnych zaslubinach i okazuje się, że historia zaskakuje, bo w chwili, w której pomyślałam "o, będzie romantycznie" musiałam zmienić myślenie. Nie ma tu żadnego romantyzmu tylko czysty pragmatyzm. To rodzice wybierają dla swojej córki przyszłego męża, którego ona musi zaakceptować, bez względu na to, czy go kocha, czy nie. W książce mamy właśnie taka historię, która nam może wydawać się nieprawdopodobna. Dziewczyna wydawana za mąż ma tylko czternaście lat i kocha chłopaka z sąsiedniej wioski, lecz musi pogodzić się że swoim losem i okazuje się, że nie jest to dla niej koniec świata.
Podsumowując - książka napisana fajnym językiem, historia bardzo wciąga a przy okazji daje możliwość popatrzenia na świat z całkowicie innej perspektywy. Idealna rozrywka na zimowy wieczór, polecam:-)
Gdzieś na świecie jest miejsce, w którym czas płynie wolniej, nie ma "wyścigu szczurów", a ludzie żyją bez pośpiechu. To Namibia.
Martyna Wojciechowska tym razem opowiada o tradycyjnych zaslubinach i okazuje się, że historia zaskakuje, bo w chwili, w której pomyślałam "o, będzie romantycznie" musiałam zmienić myślenie. Nie ma tu żadnego romantyzmu tylko czysty pragmatyzm....
Uderzająca różnica kultur, a jednak ludzie wszędzie są tacy sami, taki paradoks.
Uderzająca różnica kultur, a jednak ludzie wszędzie są tacy sami, taki paradoks.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOCENA- 7/10 BARDZO DOBRA
Dziś udajemy się do południowo – zachodniej Afryki, odwiedzić Namibie w której panuje suchy i pustynny klimat, a słońce świeci przez blisko 300 dni w roku, by wziąć udział w ślubie 14 letniej Raisiuy z plemienia Himba z synem wodza wioski, które zostało zaaranżowane przez rodziców państwa młodych. Wprawdzie Raisiua była zakochana z wzajemnością w chłopaku z sąsiedniej wnioski, nie mogła sprzeciwić się rodzicom bo tak nakazuje tradycja. No cóż w wielu afrykańskich krajach w dalszym ciągu o przyszłości młodych ludzi oraz o wyborze ich partnerów decyduje rodzina, w naszej kulturze jest to nie do przyjęcia, bowiem jak można poślubić osobę której się nie kocha, a czasami nawet nie widziało na oczy.
Paradoksalnie pomimo tych praktyk, rodem ze średniowiecza statystycznie okazuje się, że najwięcej małżeństw rozpada się w krajach gdzie ludzie żyją tak jak chcą i sami dobierają sobie partnerów np. w Europie, w tych zaś krajach gdzie o ślubie decyduje rodzina do rozwodów praktycznie nie dochodzi.
Bardzo ciekawy reportaż z udziałem Martyny Wojciechowskiej, która przez kilka dni wraz z ekipą telewizyjną brała udział w tej niezwykłej uroczystości, przyglądając się rytuałom i obrzędom plemienia Himba, które przedstawiła w przystępny sposób, opisując je barwnym językiem, czasami z nutą humoru w gawędziarski sposób. To co szczególnie mnie urzekło w tej relacji do dystans Martyny do samej siebie, która nie bacząc na nic potrafiła bezpośrednio uczestniczyć w tej zabawie, upodabniając się do rdzennych mieszkanek tego plemienia poprzez na przykład wysmarowanie swojego ciała zjełczałym masłem z mieszanym z ochrą, czy założyć na siebie pożyczone ubranie, które od pasa w górę, praktycznie niczego nie przykrywało, było z tego powodu wiele zabawy oraz atrakcji zwłaszcza dla męskiej części plemienia Himba.
Takie relacje są bardzo interesujące dla osób ciekawych świata, uwielbiam tego typu książki, mają one charakter poznawczy co szczególnie cenię. Przy okazji czytając tę historię dowiemy się wielu ciekawostek o samej Namibii, która ma sporo do zaoferowania. Pewnie mało kto z nas słyszał o największym jeziorze podziemnym na świecie o nazwie „Oddech Smoka” zajmującego powierzchnię 2 hektarów, czy o pustyni Namib, która słynie z największych na świecie piaskowych wydm, jedna z nich o nazwie Dune 7, mierzy ponad 340 metrów.
Na zakończenie mojej krótkiej opinii o książce, nieco humoru, czytając to ubawiłem się do łez, uznając to jako swoistą ciekawostkę, otóż przedstawiciele plemienia Himba do higieny używają popiołu z ogniska i piasku, którymi przecierają się niczym peelingiem. Woda jak wiadomo w Afryce jest towarem deficytowym, więc można zadać pytanie: A co z miejscami intymnymi?. Otóż żeby pupa była czysta i pachnąca po prostu się ja okadza.
Można więc powiedzieć, że nie mają tam płynu, ale dym do higieny intymnej. Na specjalnym kamieniu podpala się mieszankę wonnych ziół, kiedy ogień przygasa i zioła dymią, wtedy się po prostu kuca nad kamieniem. Ponoć dezynfekcja i wyperfumowanie murowane. Polecam książkę z czystym sumieniem to cudowna i pełna humoru relacja. Pozdrawiam. Jack_
OCENA- 7/10 BARDZO DOBRA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziś udajemy się do południowo – zachodniej Afryki, odwiedzić Namibie w której panuje suchy i pustynny klimat, a słońce świeci przez blisko 300 dni w roku, by wziąć udział w ślubie 14 letniej Raisiuy z plemienia Himba z synem wodza wioski, które zostało zaaranżowane przez rodziców państwa młodych. Wprawdzie Raisiua była zakochana z wzajemnością w...
Krótka i treściwa.
Krótka i treściwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdległy kraj, odmienna, chwilami zaskakująca kultura. Kobiety zajmujące ważne miejsce w swojej społeczności, pragmatycznie podchodzące do higieny, makijażu a nawet zamążpójścia. Jak zwykle w serii książek p. Martyny nie brakuje ciekawych zdjęć.
Odległy kraj, odmienna, chwilami zaskakująca kultura. Kobiety zajmujące ważne miejsce w swojej społeczności, pragmatycznie podchodzące do higieny, makijażu a nawet zamążpójścia. Jak zwykle w serii książek p. Martyny nie brakuje ciekawych zdjęć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPani Martyna po raz kolejny zasiała we mnie pragnienie podróży, tym razem do Afryki. Książkę pochłonęłam, można powiedzieć, że zafascynowana ludźmi żyjącymi w Namibii. Jak zwykle do tekstu dołączone przepiękne zdjęcia, które przenoszą czytelnika w opisywane miejsce.
Niektóre książki z tej serii nie dają poczucia przyjemności z czytelniczej podróży, ale tym razem nie doczepię się do niczego :)
Polecam.
Pani Martyna po raz kolejny zasiała we mnie pragnienie podróży, tym razem do Afryki. Książkę pochłonęłam, można powiedzieć, że zafascynowana ludźmi żyjącymi w Namibii. Jak zwykle do tekstu dołączone przepiękne zdjęcia, które przenoszą czytelnika w opisywane miejsce.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiektóre książki z tej serii nie dają poczucia przyjemności z czytelniczej podróży, ale tym razem nie...
Tym razem Martyna zabiera nas do Namibii, a dokładniej do plemienia Himba, gdzie wraz z nią mamy możliwość bycia na najprawdziwszym afrykańskim weselu! Świat tego regionu kraju jakby zatrzymał się w miejscu już wieki temu, a obrządki weselne powalają na kolana. I to dosłownie. Tutaj nie ma żadnego wyboru, ślub zostaje zaaranżowany przez rodziców panny młodej, którzy wybierają potencjalnie najlepszego kandydata dla swojej córki (czytaj: tego, który ma najwięcej bydła). Zostaje sprzedana za kilka sztuk krów i butelkę piwa. Skromniutka i młodziutka, bo zaledwie czternastoletnia Raisiua opowiada nam dlaczego wyszła za dużo starszego od siebie syna wodza, mimo iż go nie kochała i dlaczego zgodziła się być jego drugą żoną. Choć w takim kraju i z taką kulturą nie powinno nas wcale to dziwić.
Bo Namibia sama w sobie jest dziwna. Z jednej strony uchodzi za jeden z najbogatszych krajów Afryki, posiada najwięcej złoża diamentów na świecie, a mimo to połowa kraju żyje w nędzy i biedzie. Z jednej strony okazałe budowle, z drugiej gliniane chatki wykonane własnoręcznie z krowiego łajna i moczu. Z jednej strony dobrze zaopatrzone markety, a z drugiej brak dostępu do wody i koczowniczy tryb życia..
Tak, Namibia jest nieodgadniona, a co za tym idzie: warta głębszego poznania. Bo jeśli chodzi o całokształt ma naprawdę wiele do zaoferowania.
Tym razem Martyna zabiera nas do Namibii, a dokładniej do plemienia Himba, gdzie wraz z nią mamy możliwość bycia na najprawdziwszym afrykańskim weselu! Świat tego regionu kraju jakby zatrzymał się w miejscu już wieki temu, a obrządki weselne powalają na kolana. I to dosłownie. Tutaj nie ma żadnego wyboru, ślub zostaje zaaranżowany przez rodziców panny młodej, którzy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie zrelacjonowana historia, niestety na bardzo krótki wieczór.
Świetnie zrelacjonowana historia, niestety na bardzo krótki wieczór.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka książeczka, w sam raz na jakąś 2-godzinną podróż pociągiem/autobusem... ale podoba mi się ta seria, ciekawa lektura dla wszystkich zainteresowanych poznawaniem obcych nam kulturowo lądów i ich mieszkańców.
Krótka książeczka, w sam raz na jakąś 2-godzinną podróż pociągiem/autobusem... ale podoba mi się ta seria, ciekawa lektura dla wszystkich zainteresowanych poznawaniem obcych nam kulturowo lądów i ich mieszkańców.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW plemieniu Himba kobiety zajmuja bardzo wazne miejsce - przygotowuja wyprawy pasterskie mezow, wychowuja dzieci, garbuja skory, robia zapasy zywnosci. Sa szanowane i respektowane. Nie sa zbyt piekne, za to ich skora nawet na starosc zachowuje gladkosc niczym jedwab. W czym tkwi ich sekret ? Otoz kobiety te nakladaja na cialo i wlosy specjalna maz. Zrobiona jest ona z tluszczu z mleka krowiego, ekstraktu z roslin, popiolu i ceglasto czerwonej ochry. Makijaz kobiet z plemienia Himba ma wyrazisty czerwono-brunatny kolor. Spelnia rowniez inne zadania : ochrania przed insektami i sloncem, odwodnieniem organizmu.
Dzieki ksiazce Martyny Wojciechowskiej ''Namibia'' mozemy poznac jedna z mlodych dziewczyn z tego plemienia. Ruisia ma ok.14 lat i wlasnie wychodzi za maz. Nie kocha jednak swojego przyszlego meza, a chlopca z innej wioski. Jednak w plemieniu Himba to rodzice decyduja za kogo wyjdzie ich corka. Jesli chcecie poznac jej historie, serdecznie zapraszam do lektury.
Ksiazke czyta sie szybko i przyjemnie. Ma akurat taka fajna wielkosc, ze bez problemy zmiesci sie do torebki i nie zajmnie az tak duzo miejsca. Zmiescila mi sie nawet do listonoszki. A lektura jest bardzo wciagajaca. Czytalam idac do centrum. Tez tak macie ? Ja pamietam, ze jako nastolatka, zaraz po wyjsciu z biblioteki - ksiazka w dlon i cala droge do domu czytalam i potykalam sie ;P
W plemieniu Himba kobiety zajmuja bardzo wazne miejsce - przygotowuja wyprawy pasterskie mezow, wychowuja dzieci, garbuja skory, robia zapasy zywnosci. Sa szanowane i respektowane. Nie sa zbyt piekne, za to ich skora nawet na starosc zachowuje gladkosc niczym jedwab. W czym tkwi ich sekret ? Otoz kobiety te nakladaja na cialo i wlosy specjalna maz. Zrobiona jest ona z...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrafiła mi raz w ręcę jedna z książeczek z tej serii. Zaczęłam i nie mogę przestać. Za cel obrałam przeczytanie wszyskich (jestem na dobrym torze;)
Ta książeczka pokazuje jak niewiele niektórzy potrzebuą do szczęścia :)
Dobrze, że istnieją gdzieś tam hen plemiona tak bardzo wierne swym korzeniom.
Trafiła mi raz w ręcę jedna z książeczek z tej serii. Zaczęłam i nie mogę przestać. Za cel obrałam przeczytanie wszyskich (jestem na dobrym torze;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książeczka pokazuje jak niewiele niektórzy potrzebuą do szczęścia :)
Dobrze, że istnieją gdzieś tam hen plemiona tak bardzo wierne swym korzeniom.
Książka zawiera mnóstwo zdjęć, dzięki czemu nie musimy sobie wyobrażać wydarzeń które opisuje autorka. Na początku zamieszczone są przydatne informacje, dla osób, które zechciałyby same wybrać się do Namibii, miejsca które warto odwiedzić oraz sporo ciekawostek na temat kraju.
Książka wciąga, pokazuje nam jak żyją ludzie w wiosce plemienia Himba i jakie mają priorytety. Polecam.
Książka zawiera mnóstwo zdjęć, dzięki czemu nie musimy sobie wyobrażać wydarzeń które opisuje autorka. Na początku zamieszczone są przydatne informacje, dla osób, które zechciałyby same wybrać się do Namibii, miejsca które warto odwiedzić oraz sporo ciekawostek na temat kraju.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka wciąga, pokazuje nam jak żyją ludzie w wiosce plemienia Himba i jakie mają priorytety....
Lubię oglądać Martynę Wojciechowską, słuchać Jej i Ją czytać:)
Wcześniej widziałam program o kobiecie (dziewczynce) z Namibii z cyklu "Kobieta na krańcu świata". Teraz przeczytałam książkę. Zarówno film, jak i książka bardzo mi się podobały.
Są jeszcze na tym świecie ludy prawie pierwotne, które uśmiechają się częściej niż my!
Katarina -> dziękuję za ten kawałek czarnego lądu :)
Lubię oglądać Martynę Wojciechowską, słuchać Jej i Ją czytać:)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWcześniej widziałam program o kobiecie (dziewczynce) z Namibii z cyklu "Kobieta na krańcu świata". Teraz przeczytałam książkę. Zarówno film, jak i książka bardzo mi się podobały.
Są jeszcze na tym świecie ludy prawie pierwotne, które uśmiechają się częściej niż my!
Katarina - dziękuję za ten kawałek czarnego...
Wiemy, że istnieją miejsca całkowicie różniące się od tych, które sami zamieszkujemy. Miejsca, gdzie inaczej definiuje się rodzinę czy też małżeństwo. Miejsca, gdzie coś, co dla nas jest niewyobrażalne, tam zdaje się być na porządku dziennym. I własnie takie miejsca najczęściej stają się obiektem naszych zainteresowań.
Martyna Wojciechowska w króciutkiej książce opisuje nam Namibię, kraj z pięknymi krajobrazami i ciekawą historią do opowiedzenia. Na samym początku dostajemy umiarkowaną dawkę wiedzy. Wyczytałam, że w Namibii niesamowicie dobrze smakuje mięso antylop. Są rzeczy, o których zwyczajnie nie mamy zielonego pojęcia, bo nas nie dotyczą. Tam inaczej życie płynie.
Książka okraszona jest zdjęciami ciekawych miejsc. Szczególnie moją uwagę przykuło Szkieletowe Wybrzeże. Nazwane tak po tym, że dużo statków rozbijało się w danym miejscu, a szczątki i jego i załogi zostały. My w Polsce mamy swój kościół z czaszek, Namibia ma Szkieletowe Wybrzeże.
Jednak Martyna Wojciechowska nie tylko to chciała nam pokazać. W głównej mierze książka opiera się na opowieści o młodej dziewczynie, która zostaje przez rodziców wydana za mąż. Co może się nam wydać dziwne - przyjmuje swój los z pokorą. Europejczycy na ogół nie są w stanie zrozumieć mechanizmów myślenia plemion, w których "sprzedaż" własnych córek jest na porządku dziennym. Aranżowane małżeństwa, oddawanie dzieci za bydło. My wierzymy w historię pełne miłości i romantyzmu. Ludzie z Namibii nie.
Dziewczyna mimo miłości do innego, musi przyjąć swój los, bo tak to już jest. Nie ona pierwsza i nie ostatnia zostaje postawiona przed taką sytuacją. Martyna Wojciechowska pokazuje nam jak bardzo ich świat różni się od naszego.
Książka mimo tego, że długością nie grzeszy, jest niesamowicie przyjemną i pouczającą lekturą. Możemy wyczytać z niej informacje nie tylko czysto turystyczne, ale też zapoznać się z odczuciami mieszkańców, poznać ich życie "od kuchni" oraz w jakiś sposób spróbować zrozumieć ich świat.
Z czystym sumieniem polecam :)
Wiemy, że istnieją miejsca całkowicie różniące się od tych, które sami zamieszkujemy. Miejsca, gdzie inaczej definiuje się rodzinę czy też małżeństwo. Miejsca, gdzie coś, co dla nas jest niewyobrażalne, tam zdaje się być na porządku dziennym. I własnie takie miejsca najczęściej stają się obiektem naszych zainteresowań.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartyna Wojciechowska w króciutkiej książce opisuje...
Gdzieś na świecie jest miejsce, w którym czas płynie wolniej, nie ma "wyścigu szczurów", a ludzie żyją bez pośpiechu. To Namibia.
Martyna Wojciechowska tym razem opowiada o tradycyjnych zaslubinach i okazuje się, że historia zaskakuje, bo w chwili, w której pomyślałam "o, będzie romantycznie" musiałam zmienić myślenie. Nie ma tu żadnego romantyzmu tylko czysty pragmatyzm. To rodzice wybierają dla swojej córki przyszłego męża, którego ona musi zaakceptować, bez względu na to, czy go kocha, czy nie. W książce mamy właśnie taka historię, która nam może wydawać się nieprawdopodobna. Dziewczyna wydawana za mąż ma tylko czternaście lat i kocha chłopaka z sąsiedniej wioski, lecz musi pogodzić się że swoim losem i okazuje się, że nie jest to dla niej koniec świata.
Podsumowując - książka napisana fajnym językiem, historia bardzo wciąga a przy okazji daje możliwość popatrzenia na świat z całkowicie innej perspektywy. Idealna rozrywka na zimowy wieczór, polecam:-)
Gdzieś na świecie jest miejsce, w którym czas płynie wolniej, nie ma "wyścigu szczurów", a ludzie żyją bez pośpiechu. To Namibia.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMartyna Wojciechowska tym razem opowiada o tradycyjnych zaslubinach i okazuje się, że historia zaskakuje, bo w chwili, w której pomyślałam "o, będzie romantycznie" musiałam zmienić myślenie. Nie ma tu żadnego romantyzmu tylko czysty pragmatyzm....