Ta powieść jest stara i może to z tego powodu autor wymyślił własny świat (po katastrofie), stworzył pewną technologie (światło wirtualne), ale dla mnie to bardziej amerykańska powieść sensacyjna niż SF
Ta powieść jest stara i może to z tego powodu autor wymyślił własny świat (po katastrofie), stworzył pewną technologie (światło wirtualne), ale dla mnie to bardziej amerykańska powieść sensacyjna niż SF
Ze względu na brak czasu przeczytany tylko pierwszy tom trylogii mostu. Solidne sci-fi. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do niego wrócę i dokończę pozostałe dwa tomy.
Ze względu na brak czasu przeczytany tylko pierwszy tom trylogii mostu. Solidne sci-fi. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do niego wrócę i dokończę pozostałe dwa tomy.
Refleksje na temat przyszłości i wpływu technologii na ludzkie życie. Fałszowanie informacji, tożsamość, prywatność i kontrola - Gibson, lata temu zadał pytania, które są nadal aktualne.
Refleksje na temat przyszłości i wpływu technologii na ludzkie życie. Fałszowanie informacji, tożsamość, prywatność i kontrola - Gibson, lata temu zadał pytania, które są nadal aktualne.
Hmm, trochę tak nieswojo. My tu już żyjemy w 2023 roku i nieźle jest. No może gdyby nie ten terror reklam samochodów elektrycznych. Nadających się...tylko do reklam.
Hmm, trochę tak nieswojo. My tu już żyjemy w 2023 roku i nieźle jest. No może gdyby nie ten terror reklam samochodów elektrycznych. Nadających się...tylko do reklam.
Z perspektywy czasu należy stwierdzić, że świat chyba aż tak nie wygląda źle, jak możnaby w latach 80, 90tych przewidywać. Niemniej wiele z technicznych nowinek czy konstruktów społecznych opisanych w książce daje się przypisać do naszej codzienności.
Fabuła jest ciekawa i byłaby stosunkowo prosta, gdyby nie komplikował jej styl, dosyć ciężki. Wiele rzeczy z opisywanego uniwersum trzeba się domyślać (nazwy techniczne, zdarzenia historyczne jak Godzilla...), część wyjaśnień jest przez autora odłożona na późniejsze rozdziały, co jednak nadaje historii jakby realizmu, bo każdy kto żyłby w tym uniwersum wiedziałby przecież o czym mowa.
Klasyka warta przeczytania, jednak moim zdaniem bez fajerwerków.
Z perspektywy czasu należy stwierdzić, że świat chyba aż tak nie wygląda źle, jak możnaby w latach 80, 90tych przewidywać. Niemniej wiele z technicznych nowinek czy konstruktów społecznych opisanych w książce daje się przypisać do naszej codzienności.
Fabuła jest ciekawa i byłaby stosunkowo prosta, gdyby nie komplikował jej styl, dosyć ciężki. Wiele rzeczy z opisywanego...
Trzeba brać pod uwagę, że książka wyszła w 1993 roku - wtedy na pewno wiele pomysłów wykorzystanych w niej było nowością. No ale niestety mamy rok 2023 i szczerze mówiąc trochę się nudziłem... gdyby nie to, że nie porzucam rozpoczętych książek, to chyba bym nie skończył.
Trzeba brać pod uwagę, że książka wyszła w 1993 roku - wtedy na pewno wiele pomysłów wykorzystanych w niej było nowością. No ale niestety mamy rok 2023 i szczerze mówiąc trochę się nudziłem... gdyby nie to, że nie porzucam rozpoczętych książek, to chyba bym nie skończył.
"Światło wirtualne" Williama Gibsona to pierwszy tom "Trylogii San Francisco" serii wydawniczej Kameleon. Pierwsze wydanie tej pozycji miało miejsce w roku 1993, w Polsce w 1998, więc jest to już prawie klasyk. Jednak jakoś mnie ta książka do siebie nie przekonała. Wynudziłam się jak mops. Jednak przyznaję że spotykałam już gorsze książki, ale i zdecydowanie lepsze. Ta jest mocno, mocno przeciętna.
To mogłaby być jakaś niedaleka przyszłość, jeszcze są rowery, chociaż już zapinane na kod i wyposażone w głosowe odstraszacze złodziei. Część pojazdów jeździ na olej rzepakowy, z którego powstają spaliny woniejące pieczonym kurczakiem. W tym to świecie żyje sobie Chevette. Młoda kobieta pracuje jako kurier, swoją pracę wykonuje właśnie na wspomnianym wyżej rowerze.
Pewnego razu dostarczając przesyłkę, niejako przypadkiem trafia na przyjęcie. Przyjęcie dość swobodne, mnóstwo ludzi pod wpływem różnych dziwnych używek, między innymi czegoś nazywanego "Pląsem". Dziewczyna jest ładna, więc i tutaj jakiś "naużywkowany" koleś zaczyna się do niej przystawiać. Mówiąc dość kolokwialnie. Panienka w odwecie podprowadza gościowi z kieszeni ładne słoneczne okulary. Nie zdradzam więcej niż jest to umieszczone w opisie rzeczonej książki. Oczywiście okazuje się że to nie są takie sobie zwykłe okulary i że panienka narobiła sobie całą masę kłopotów.
Doczytałam do końca, bo chciałam się dowiedzieć jak się sprawa rozwiąże. Jednak nawet zakończenie nie zachęciło mnie to przeczytania pozostałych dwóch części owej trylogii "Trylogi San Francisco", to zupełnie nie moja bajka w dodatku opowiedziana bardzo hmmm...niezajmująco.
"Światło wirtualne" Williama Gibsona to pierwszy tom "Trylogii San Francisco" serii wydawniczej Kameleon. Pierwsze wydanie tej pozycji miało miejsce w roku 1993, w Polsce w 1998, więc jest to już prawie klasyk. Jednak jakoś mnie ta książka do siebie nie przekonała. Wynudziłam się jak mops. Jednak przyznaję że spotykałam już gorsze książki, ale i zdecydowanie lepsze. Ta jest...
Moje pierwsze spotkanie z prozą Williama Gibsona okazało się bardzo poprawne ale na pewno nie fascynujące.
Na plus zdecydowanie świat wykreowany przez autora. Mieszanka postapo i cyberpunku spisuje się nadzwyczaj dobrze w odbudowanej po katastrofie Kalifornii, świetne wrażenie robi przedstawiona wizja Mostu oraz jego mieszkańców. Dodajmy do tego wątek kryminalny, trochę sensacji i... coś nie wyszło do końca tak jak powinno.
Minusem są postacie. Poza nielicznymi wyjątkami są po prostu wyblakłe, nijakie, ciężko się do nich przywiązać przez co nie śledziłem ich losów z zapartym tchem.
Oczko wyżej za przedstawiony świat, który naprawdę mi się spodobał. Jest dobrze, mogło być znacznie lepiej.
Moje pierwsze spotkanie z prozą Williama Gibsona okazało się bardzo poprawne ale na pewno nie fascynujące.
Na plus zdecydowanie świat wykreowany przez autora. Mieszanka postapo i cyberpunku spisuje się nadzwyczaj dobrze w odbudowanej po katastrofie Kalifornii, świetne wrażenie robi przedstawiona wizja Mostu oraz jego mieszkańców. Dodajmy do tego wątek kryminalny, trochę...
Kiepski wybór na pierwszą książkę w dorobku tego autora, więcej tutaj kryminału (i to niezbyt ciekawego) niźli cyberpunku czy sci-fi. Mimo wszystko można przeczytać i wziąć się zaraz za kolejne książki z trylogii mostowej.
Kiepski wybór na pierwszą książkę w dorobku tego autora, więcej tutaj kryminału (i to niezbyt ciekawego) niźli cyberpunku czy sci-fi. Mimo wszystko można przeczytać i wziąć się zaraz za kolejne książki z trylogii mostowej.
Dawno temu, gdy fantastyka stanowiła trzon moich literackich zainteresowań, ni stąd ni zowąd pojawił się Gibson ze swoim cyberpunkiem. Jemu też zawdzięczam zwrot ku innej literaturze, tak bardzo nie spodobał mi się świat wirtualny i technologiczny, nieludzki i wtedy dla mnie nieludzko nudny. Teraz, po latach, z wielką ostrożnością wróciłem do Gibsona, i jestem z tego zadowolony.
Powieść ta to popularne dziś postapo, nie pozbawione bystrych obserwacji socjologicznych, a nawet chwilami psychologicznych. Poza tym jednak dostajemy sensacyjną fabułę, czego nie lubię i co jest zupełnie niepotrzebne. Da się pisać świetną fantastykę bez wątków sensacyjnych, tak jak da się ugotować zupę bez dodatku kostek rosołowych. No więc szkoda, że autor dodał tych kostek, choć mimo to zupa całkiem smaczna mu wyszła.
Dawno temu, gdy fantastyka stanowiła trzon moich literackich zainteresowań, ni stąd ni zowąd pojawił się Gibson ze swoim cyberpunkiem. Jemu też zawdzięczam zwrot ku innej literaturze, tak bardzo nie spodobał mi się świat wirtualny i technologiczny, nieludzki i wtedy dla mnie nieludzko nudny. Teraz, po latach, z wielką ostrożnością wróciłem do Gibsona, i jestem z tego...
W pewnym stopniu śmieszą mnie niższe oceny za sam fakt, że "Światło wirtualne" nie jest drugim "Neuromancerem". Czy rzeczywiście autor musi już do końca czasu obracać się w tej samej stylistyce, a nawet tworzyć kopie swojego najsłynniejszego dzieła?
Nieprawda, że w "Świetle wirtualnym" nie ma elementów cyberpunku. Przecież cała społeczność mostu to nic innego jak "low-life". Mamy hackerów, zaawansowaną technologię, brak klasy średniej... Brak wszczepów (choć postać Subletta jest do nich subtelnym nawiązaniem), ale nie wyklucza to powieści jako cyberpunkowej.
W "Świetle wirtualnym" znajdziemy za to humor, ciekawą, sugestywną wizję "drugiego Mesjasza" związanego z AIDS, krytykę mediów (Gibson wprost nawiązuje do "Videodrome'u" Cronenberga) połączoną z krytyką religii i dobry kryminał. Warto po niego sięgnąć, jeśli tylko nie oczekujemy przepisania motywów z "Neuromancera".
W pewnym stopniu śmieszą mnie niższe oceny za sam fakt, że "Światło wirtualne" nie jest drugim "Neuromancerem". Czy rzeczywiście autor musi już do końca czasu obracać się w tej samej stylistyce, a nawet tworzyć kopie swojego najsłynniejszego dzieła?
Nieprawda, że w "Świetle wirtualnym" nie ma elementów cyberpunku. Przecież cała społeczność mostu to nic innego jak...
Hmmm... Gibsona bardzo cenię, ale... za kryminały to on nie powinien się brać. Być może za bardzo, po przeczytaniu Neuromancera, nastawiłem się na stechnicyzowany, cyberpunkowy świat, gdzie prawdziwe życie toczy się w cyberprzestrzeni, a do świata rzeczywistego wraca się tylko po to, by zjeść, przespać się z kimś, albo wziąć kolejną działkę. Niestety cyberpunka tu brak, techniki jest jak na lekarstwo, a książka to średnia intryga oparta o dwóch wyrzutków, którzy dziwnym zbiegiem okoliczności trafiają na siebie przy okazji kradzieży tajemniczych okularów.
Mnie nie porwało.
Hmmm... Gibsona bardzo cenię, ale... za kryminały to on nie powinien się brać. Być może za bardzo, po przeczytaniu Neuromancera, nastawiłem się na stechnicyzowany, cyberpunkowy świat, gdzie prawdziwe życie toczy się w cyberprzestrzeni, a do świata rzeczywistego wraca się tylko po to, by zjeść, przespać się z kimś, albo wziąć kolejną działkę. Niestety cyberpunka tu brak,...
,,Światło wirtualne'' Wiliama Gibsona to książka mieszająca dwa gatunki : s.f i kryminał.
Świat ukazany przez autora nie zachwyca,przeciwnie :jest przeładowany,konsumpcyjny i zanieczyszczony. A jednak ,w tych trudnych warunkach spotykamy człowieczeństwo,bohaterstwo,a nawet miłość....
Powieść tka nić przygody,wciąga czytelnika w niełatwą egzystencję głównego bohatera,zawiązuje intrygę kryminalną,a jednocześnie zadaje pytania o sens istnienia naszej cywilizacji...
Utwór czyta się szybko,polecam.
,,Światło wirtualne'' Wiliama Gibsona to książka mieszająca dwa gatunki : s.f i kryminał.
Świat ukazany przez autora nie zachwyca,przeciwnie :jest przeładowany,konsumpcyjny i zanieczyszczony. A jednak ,w tych trudnych warunkach spotykamy człowieczeństwo,bohaterstwo,a nawet miłość....
Powieść tka nić przygody,wciąga czytelnika w niełatwą egzystencję głównego...
Ta powieść jest stara i może to z tego powodu autor wymyślił własny świat (po katastrofie), stworzył pewną technologie (światło wirtualne), ale dla mnie to bardziej amerykańska powieść sensacyjna niż SF
Ta powieść jest stara i może to z tego powodu autor wymyślił własny świat (po katastrofie), stworzył pewną technologie (światło wirtualne), ale dla mnie to bardziej amerykańska powieść sensacyjna niż SF
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBełkot. Szukam przyjemności a tu kilkadziesiąt stron przyniosło mi ból.
Bełkot. Szukam przyjemności a tu kilkadziesiąt stron przyniosło mi ból.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZe względu na brak czasu przeczytany tylko pierwszy tom trylogii mostu. Solidne sci-fi. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do niego wrócę i dokończę pozostałe dwa tomy.
Ze względu na brak czasu przeczytany tylko pierwszy tom trylogii mostu. Solidne sci-fi. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do niego wrócę i dokończę pozostałe dwa tomy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRefleksje na temat przyszłości i wpływu technologii na ludzkie życie. Fałszowanie informacji, tożsamość, prywatność i kontrola - Gibson, lata temu zadał pytania, które są nadal aktualne.
Refleksje na temat przyszłości i wpływu technologii na ludzkie życie. Fałszowanie informacji, tożsamość, prywatność i kontrola - Gibson, lata temu zadał pytania, które są nadal aktualne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmm, trochę tak nieswojo. My tu już żyjemy w 2023 roku i nieźle jest. No może gdyby nie ten terror reklam samochodów elektrycznych. Nadających się...tylko do reklam.
Hmm, trochę tak nieswojo. My tu już żyjemy w 2023 roku i nieźle jest. No może gdyby nie ten terror reklam samochodów elektrycznych. Nadających się...tylko do reklam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ perspektywy czasu należy stwierdzić, że świat chyba aż tak nie wygląda źle, jak możnaby w latach 80, 90tych przewidywać. Niemniej wiele z technicznych nowinek czy konstruktów społecznych opisanych w książce daje się przypisać do naszej codzienności.
Fabuła jest ciekawa i byłaby stosunkowo prosta, gdyby nie komplikował jej styl, dosyć ciężki. Wiele rzeczy z opisywanego uniwersum trzeba się domyślać (nazwy techniczne, zdarzenia historyczne jak Godzilla...), część wyjaśnień jest przez autora odłożona na późniejsze rozdziały, co jednak nadaje historii jakby realizmu, bo każdy kto żyłby w tym uniwersum wiedziałby przecież o czym mowa.
Klasyka warta przeczytania, jednak moim zdaniem bez fajerwerków.
Z perspektywy czasu należy stwierdzić, że świat chyba aż tak nie wygląda źle, jak możnaby w latach 80, 90tych przewidywać. Niemniej wiele z technicznych nowinek czy konstruktów społecznych opisanych w książce daje się przypisać do naszej codzienności.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła jest ciekawa i byłaby stosunkowo prosta, gdyby nie komplikował jej styl, dosyć ciężki. Wiele rzeczy z opisywanego...
Trzeba brać pod uwagę, że książka wyszła w 1993 roku - wtedy na pewno wiele pomysłów wykorzystanych w niej było nowością. No ale niestety mamy rok 2023 i szczerze mówiąc trochę się nudziłem... gdyby nie to, że nie porzucam rozpoczętych książek, to chyba bym nie skończył.
Trzeba brać pod uwagę, że książka wyszła w 1993 roku - wtedy na pewno wiele pomysłów wykorzystanych w niej było nowością. No ale niestety mamy rok 2023 i szczerze mówiąc trochę się nudziłem... gdyby nie to, że nie porzucam rozpoczętych książek, to chyba bym nie skończył.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNic wyjątkowego w tej książce nie ma. Ot, niezbyt fascynująca intryga, świat taki, postaci mogą być.
Może bym się nią bardziej cieszył gdybym był jeszcze w gimazjum. Wtedy mi taka literatura wchodziła.
Nic wyjątkowego w tej książce nie ma. Ot, niezbyt fascynująca intryga, świat taki, postaci mogą być.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże bym się nią bardziej cieszył gdybym był jeszcze w gimazjum. Wtedy mi taka literatura wchodziła.
"Światło wirtualne" Williama Gibsona to pierwszy tom "Trylogii San Francisco" serii wydawniczej Kameleon. Pierwsze wydanie tej pozycji miało miejsce w roku 1993, w Polsce w 1998, więc jest to już prawie klasyk. Jednak jakoś mnie ta książka do siebie nie przekonała. Wynudziłam się jak mops. Jednak przyznaję że spotykałam już gorsze książki, ale i zdecydowanie lepsze. Ta jest mocno, mocno przeciętna.
To mogłaby być jakaś niedaleka przyszłość, jeszcze są rowery, chociaż już zapinane na kod i wyposażone w głosowe odstraszacze złodziei. Część pojazdów jeździ na olej rzepakowy, z którego powstają spaliny woniejące pieczonym kurczakiem. W tym to świecie żyje sobie Chevette. Młoda kobieta pracuje jako kurier, swoją pracę wykonuje właśnie na wspomnianym wyżej rowerze.
Pewnego razu dostarczając przesyłkę, niejako przypadkiem trafia na przyjęcie. Przyjęcie dość swobodne, mnóstwo ludzi pod wpływem różnych dziwnych używek, między innymi czegoś nazywanego "Pląsem". Dziewczyna jest ładna, więc i tutaj jakiś "naużywkowany" koleś zaczyna się do niej przystawiać. Mówiąc dość kolokwialnie. Panienka w odwecie podprowadza gościowi z kieszeni ładne słoneczne okulary. Nie zdradzam więcej niż jest to umieszczone w opisie rzeczonej książki. Oczywiście okazuje się że to nie są takie sobie zwykłe okulary i że panienka narobiła sobie całą masę kłopotów.
Doczytałam do końca, bo chciałam się dowiedzieć jak się sprawa rozwiąże. Jednak nawet zakończenie nie zachęciło mnie to przeczytania pozostałych dwóch części owej trylogii "Trylogi San Francisco", to zupełnie nie moja bajka w dodatku opowiedziana bardzo hmmm...niezajmująco.
"Światło wirtualne" Williama Gibsona to pierwszy tom "Trylogii San Francisco" serii wydawniczej Kameleon. Pierwsze wydanie tej pozycji miało miejsce w roku 1993, w Polsce w 1998, więc jest to już prawie klasyk. Jednak jakoś mnie ta książka do siebie nie przekonała. Wynudziłam się jak mops. Jednak przyznaję że spotykałam już gorsze książki, ale i zdecydowanie lepsze. Ta jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoje pierwsze spotkanie z prozą Williama Gibsona okazało się bardzo poprawne ale na pewno nie fascynujące.
Na plus zdecydowanie świat wykreowany przez autora. Mieszanka postapo i cyberpunku spisuje się nadzwyczaj dobrze w odbudowanej po katastrofie Kalifornii, świetne wrażenie robi przedstawiona wizja Mostu oraz jego mieszkańców. Dodajmy do tego wątek kryminalny, trochę sensacji i... coś nie wyszło do końca tak jak powinno.
Minusem są postacie. Poza nielicznymi wyjątkami są po prostu wyblakłe, nijakie, ciężko się do nich przywiązać przez co nie śledziłem ich losów z zapartym tchem.
Oczko wyżej za przedstawiony świat, który naprawdę mi się spodobał. Jest dobrze, mogło być znacznie lepiej.
Moje pierwsze spotkanie z prozą Williama Gibsona okazało się bardzo poprawne ale na pewno nie fascynujące.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa plus zdecydowanie świat wykreowany przez autora. Mieszanka postapo i cyberpunku spisuje się nadzwyczaj dobrze w odbudowanej po katastrofie Kalifornii, świetne wrażenie robi przedstawiona wizja Mostu oraz jego mieszkańców. Dodajmy do tego wątek kryminalny, trochę...
Kiepski wybór na pierwszą książkę w dorobku tego autora, więcej tutaj kryminału (i to niezbyt ciekawego) niźli cyberpunku czy sci-fi. Mimo wszystko można przeczytać i wziąć się zaraz za kolejne książki z trylogii mostowej.
Kiepski wybór na pierwszą książkę w dorobku tego autora, więcej tutaj kryminału (i to niezbyt ciekawego) niźli cyberpunku czy sci-fi. Mimo wszystko można przeczytać i wziąć się zaraz za kolejne książki z trylogii mostowej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno temu, gdy fantastyka stanowiła trzon moich literackich zainteresowań, ni stąd ni zowąd pojawił się Gibson ze swoim cyberpunkiem. Jemu też zawdzięczam zwrot ku innej literaturze, tak bardzo nie spodobał mi się świat wirtualny i technologiczny, nieludzki i wtedy dla mnie nieludzko nudny. Teraz, po latach, z wielką ostrożnością wróciłem do Gibsona, i jestem z tego zadowolony.
Powieść ta to popularne dziś postapo, nie pozbawione bystrych obserwacji socjologicznych, a nawet chwilami psychologicznych. Poza tym jednak dostajemy sensacyjną fabułę, czego nie lubię i co jest zupełnie niepotrzebne. Da się pisać świetną fantastykę bez wątków sensacyjnych, tak jak da się ugotować zupę bez dodatku kostek rosołowych. No więc szkoda, że autor dodał tych kostek, choć mimo to zupa całkiem smaczna mu wyszła.
Dawno temu, gdy fantastyka stanowiła trzon moich literackich zainteresowań, ni stąd ni zowąd pojawił się Gibson ze swoim cyberpunkiem. Jemu też zawdzięczam zwrot ku innej literaturze, tak bardzo nie spodobał mi się świat wirtualny i technologiczny, nieludzki i wtedy dla mnie nieludzko nudny. Teraz, po latach, z wielką ostrożnością wróciłem do Gibsona, i jestem z tego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW pewnym stopniu śmieszą mnie niższe oceny za sam fakt, że "Światło wirtualne" nie jest drugim "Neuromancerem". Czy rzeczywiście autor musi już do końca czasu obracać się w tej samej stylistyce, a nawet tworzyć kopie swojego najsłynniejszego dzieła?
Nieprawda, że w "Świetle wirtualnym" nie ma elementów cyberpunku. Przecież cała społeczność mostu to nic innego jak "low-life". Mamy hackerów, zaawansowaną technologię, brak klasy średniej... Brak wszczepów (choć postać Subletta jest do nich subtelnym nawiązaniem), ale nie wyklucza to powieści jako cyberpunkowej.
W "Świetle wirtualnym" znajdziemy za to humor, ciekawą, sugestywną wizję "drugiego Mesjasza" związanego z AIDS, krytykę mediów (Gibson wprost nawiązuje do "Videodrome'u" Cronenberga) połączoną z krytyką religii i dobry kryminał. Warto po niego sięgnąć, jeśli tylko nie oczekujemy przepisania motywów z "Neuromancera".
W pewnym stopniu śmieszą mnie niższe oceny za sam fakt, że "Światło wirtualne" nie jest drugim "Neuromancerem". Czy rzeczywiście autor musi już do końca czasu obracać się w tej samej stylistyce, a nawet tworzyć kopie swojego najsłynniejszego dzieła?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieprawda, że w "Świetle wirtualnym" nie ma elementów cyberpunku. Przecież cała społeczność mostu to nic innego jak...
Fajne SF - na początku nie wkręca, ale im dalej, tym lepiej ;-D
Fajne SF - na początku nie wkręca, ale im dalej, tym lepiej ;-D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna książka Jak cala seria
Fajna książka Jak cala seria
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmmm... Gibsona bardzo cenię, ale... za kryminały to on nie powinien się brać. Być może za bardzo, po przeczytaniu Neuromancera, nastawiłem się na stechnicyzowany, cyberpunkowy świat, gdzie prawdziwe życie toczy się w cyberprzestrzeni, a do świata rzeczywistego wraca się tylko po to, by zjeść, przespać się z kimś, albo wziąć kolejną działkę. Niestety cyberpunka tu brak, techniki jest jak na lekarstwo, a książka to średnia intryga oparta o dwóch wyrzutków, którzy dziwnym zbiegiem okoliczności trafiają na siebie przy okazji kradzieży tajemniczych okularów.
Mnie nie porwało.
Hmmm... Gibsona bardzo cenię, ale... za kryminały to on nie powinien się brać. Być może za bardzo, po przeczytaniu Neuromancera, nastawiłem się na stechnicyzowany, cyberpunkowy świat, gdzie prawdziwe życie toczy się w cyberprzestrzeni, a do świata rzeczywistego wraca się tylko po to, by zjeść, przespać się z kimś, albo wziąć kolejną działkę. Niestety cyberpunka tu brak,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDość przewidywalna i czerpiąca niewiele z cyberpunku.
Dość przewidywalna i czerpiąca niewiele z cyberpunku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Światło wirtualne'' Wiliama Gibsona to książka mieszająca dwa gatunki : s.f i kryminał.
Świat ukazany przez autora nie zachwyca,przeciwnie :jest przeładowany,konsumpcyjny i zanieczyszczony. A jednak ,w tych trudnych warunkach spotykamy człowieczeństwo,bohaterstwo,a nawet miłość....
Powieść tka nić przygody,wciąga czytelnika w niełatwą egzystencję głównego bohatera,zawiązuje intrygę kryminalną,a jednocześnie zadaje pytania o sens istnienia naszej cywilizacji...
Utwór czyta się szybko,polecam.
,,Światło wirtualne'' Wiliama Gibsona to książka mieszająca dwa gatunki : s.f i kryminał.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwiat ukazany przez autora nie zachwyca,przeciwnie :jest przeładowany,konsumpcyjny i zanieczyszczony. A jednak ,w tych trudnych warunkach spotykamy człowieczeństwo,bohaterstwo,a nawet miłość....
Powieść tka nić przygody,wciąga czytelnika w niełatwą egzystencję głównego...
http://kasandra-85.blogspot.com/2012/01/swiato-wirtualne-william-gibson.html
http://kasandra-85.blogspot.com/2012/01/swiato-wirtualne-william-gibson.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDzięki tej książce poprawnie wszedłem w tematykę cyberpunku.
Dzięki tej książce poprawnie wszedłem w tematykę cyberpunku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to