rozwiń zwiń

One-Punch Man tom 3 - Plotki

Okładka książki One-Punch Man tom 3 - Plotki
Yusuke MurataONE Wydawnictwo: J.P. Fantastica Cykl: One-Punch Man (tom 3) komiksy
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
One-Punch Man (tom 3)
Tytuł oryginału:
Onepunch-Man
Data wydania:
2016-05-31
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-31
Data 1. wydania:
2015-11-03
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374715539
Tłumacz:
Paweł Dybała
Średnia ocen

                8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup One-Punch Man tom 3 - Plotki w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki One-Punch Man tom 3 - Plotki

Średnia ocen
8,1 / 10
140 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
419
419

Na półkach:

Saitama zostaje wpisany do rejestru, ale co dalej? Okazuje się, że teraz zaczyna się poważna superbohaterska praca. Nasz łysy obrońca ludzkości musi udowodnić swoją przydatność jako bohater. Dodatkowo na drodze stają mu kolejni przeciwnicy.
W tym tomie pojawia się też wątek z przeszłości Saitamy, kiedy jego włosy były jeszcze na swoim miejscu.
Osobiście świetnie bawię się przy tym tytule.

Saitama zostaje wpisany do rejestru, ale co dalej? Okazuje się, że teraz zaczyna się poważna superbohaterska praca. Nasz łysy obrońca ludzkości musi udowodnić swoją przydatność jako bohater. Dodatkowo na drodze stają mu kolejni przeciwnicy.
W tym tomie pojawia się też wątek z przeszłości Saitamy, kiedy jego włosy były jeszcze na swoim miejscu.
Osobiście świetnie bawię się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

250 użytkowników ma tytuł One-Punch Man tom 3 - Plotki na półkach głównych
  • 211
  • 39
164 użytkowników ma tytuł One-Punch Man tom 3 - Plotki na półkach dodatkowych
  • 80
  • 47
  • 14
  • 9
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki One-Punch Man - 28 Yusuke Murata, ONE
Ocena 7,8
One-Punch Man - 28 Yusuke Murata, ONE
Okładka książki One-Punch Man tom 26 - Niepojęte Yusuke Murata, ONE
Ocena 7,7
One-Punch Man tom 26 - Niepojęte Yusuke Murata, ONE
Okładka książki One-Punch Man tom 25 - Motorycerz Yusuke Murata, ONE
Ocena 7,8
One-Punch Man tom 25 - Motorycerz Yusuke Murata, ONE
Okładka książki One-Punch Man tom 24 - Ofiara Yusuke Murata, ONE
Ocena 7,8
One-Punch Man tom 24 - Ofiara Yusuke Murata, ONE
Okładka książki One-Punch Man tom 23 - Autentyczność Yusuke Murata, ONE
Ocena 8,0
One-Punch Man tom 23 - Autentyczność Yusuke Murata, ONE

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Inspektor Akane Tsunemori #1 Akira Amano
Inspektor Akane Tsunemori #1
Akira Amano Gen Urobuchi Hikaru Miyoshi
Żyjemy w czasach kiedy to dociekania na temat teoretycznego usamodzielnienia się Sztucznej Inteligencji i zyskania przez nią świadomości tudzież samoświadomości celu własnego istnienia, zyskują wręcz, czego nie spodziewałby się prawie nikt, nieprawdopodobny rozmiar. I co w tym wszystkim istotne: my sami nie wiemy jak takowa ewolucja i liczne przeobrażenia AI się zakończą... i czy kiedykolwiek tego rodzaju ,,wyższa inteligencja" przerwie łańcuch swoich niebotycznych przemian i adaptacji rzeczywistości ludzi… być może na swoją korzyść. Na ile jest to prawda specjaliści od AI z wielu placówek na całym świecie pracują nad taką Sztuczną Inteligencją, zapewne opartą na złożonych sieciach neuronowych, która to będzie w stanie przewidzieć przyszłe zbrodnie. I teraz pytanie: jakby ta ,,prekognicja" miała wyglądać? Następna kwestia: czy czegoś to nam nie przypomina, ot swoistego popkulturowego ,,Deja Vu”a? Czy to nie jest tak, że wręcz musi to wymuszać na naszych skromnych mózgach kojarzenia tegoż to zagadnienia z tzw. ,,Współczynnikiem Zbrodni i System Sybill" z pewnego Uniwersum w popkulturze właśnie? Otóż kłania się nam słynny "Psycho-Pass", a potem twory archetypowe, na bazie których powstało to Uniwersum - Świat odważnie idący w ,,gorące tango" z bardzo realnymi hipotetycznymi motywami SI, które tak frapują współczesną cywilizację. Gdy jest się fanem tego rodzaju rozwiązań fabularnych, samego gatunku tego Wymiaru rozrywki i doznań, jakim jest przytaczany Psycho-Pass; jeśli jest się zdecydowanie za tego pokroju kwestiami jak to, co łączy się w tym fikcyjnym świecie z problematycznym zagadnieniem Sztucznej Inteligencji, i ma się z tymi obszarami, co by nie było filozoficzno-naukowym paradoksem, do czynienia nader często i intensywnie, to można tylko gdybać... ,,no bo, co by było gdyby…” twórcy tegoż to omawianego Uniwersum, najlepiej znanego z trzy-sezonowego anime, bo jeśli chodzi o mnie to od medium japońskiej animacji w szczególności zacząłem moją przygodę z tym Światem, zachowali choć o odrobinę więcej zdrowego rozsądku i zmniejszyli tu ilość tych bardzo naboostowanych, przesiąkniętych pierwiastkiem bardziej fantastycznym niżeli naukowym, motywów sci-fi a'la ,,Raport Mniejszości" na korzyść bardziej zwartej i zorganizowanej fabuły i skonkretyzowanych ról w niej postaci, które fajnie by było gdyby były dla ogółu widowni bardziej ,,ogarnięte" i spójne, to takie zrównoważone wykreowanie trudnego tematu związanego ściśle z utechnicyzowaniem ludzkości poprzez ,,algorytmiczną klasę wyższą", która wtłoczona do Systemów - którym podległy jest nasz rozwijający się gatunek - dyktuje nam ,,jej" pomysł na ubezwłasnowolnione rozwijanie się cywilizacji, byłoby wręcz rozwiązaniem perfekcyjnym. Zwłaszcza że Sztuczna Inteligencja w kulturze masowej to temat owszem fascynujący, ale cierpki, trudny, skomplikowany futurologicznie, zachodzący narracyjnie i ,,deliberacyjnie” oraz metodologicznie pod transcendencję i metafizykę, dlatego stosowana w różnych tworach i mediach popkultury z umiarem, na pewno jest ona stabilnym a może i najlepszym czy wręcz jedynym wyjściem dla każdego geeka tematu. I tak, krótka chwilowa dygresja niniejszego motywu ,,około-algorytmiczno SI” bardzo wykorzystywanego na polu badań w nauce, kulturze, technologii, zmusiła mnie do wyciągnięcia pewnych wniosków: a, właśnie, z racji tego jaki wydźwięk ma to anime, czyli "Psycho-Pass" na specyficzne, jakby z drugiej strony medalu, spojrzenie dużej części populacji na wieloaspektową, wielowymiarową Sztuczną Inteligencję, nie mogło w moim przypadku być inaczej: musiałem sięgnąć po mangę tego Uniwersum, która stanowi jego adaptację jak i częściowo coś na miarę ,,alternatywnego pierwowzoru” do serialu, który jest teoretycznie najważniejszą osią ,,PP"; nie mogłem nie skorzystać z okazji: postanowiłem zamówić, a potem przeczytać i niniejszym zrecenzować pierwszy tom tegoż to komiksu, osadzonego w Uniwersum Psycho-Pass, co ciekawe wcale jak ono się nie nazywający, mający jednak tytuł: "Inspektor Akane Tsunemori". Autorem scenariusza do publikacji okazał się Gen Urobuchi, za sferę graficzną w większości odpowiadał Hikaru Miyoshi. W odróżnieniu od anime, do którego fani tej mangi mają dość ambiwalentny stosunek (w tym Uniwersum panuje nieco inna hierarchia; co podejrzewam istotniejsze w ,,PP” okazuje się medium przekazywania treści i budowania tego Świata w formie anime; manga nie jest najważniejsza – to raczej dopełnienie treści i rozbudowania tej iście orwellowskiej rzeczywistości), i które to, co osobiście uważam powinno zakończyć się na pierwszym sezonie, ewentualnie na kilku odcinkach drugiej serii, tom pilotowy ,,Inspektora Akane” wskazuje na jedno: komiks, jak na pierwszy tom przystało, jawi się jako spójniejszy, bardziej przyziemny, nie aż tak dynamiczny, ale za to cholernie inteligentny w kwestii kierowania świadomości odbiorcy do refleksji nad przedstawianym tu tematem, a głównie zagadnieniem SI. Oprócz tego w serii odcinkowej rozciągnięto tak genialny splot tematów fantastyczno-naukowych ponownie skupionych czy też ,,otaczających ją murem” wokół Systemów bazujących na Sztucznej Inteligencji i ich ogromnego wpływu na zbiorowość ludzką dużej część globu do zbyt chaotycznych rozmiarów: z AI zrobiono nie tylko narzędzie kontroli obywateli, ale i głównego bohatera, który może i nie jest nim bezpośrednio ale stanowi tu znaczącą oś wokół której moim skromnym zdaniem skupia się zdecydowana większość fabuły, wątków, relacji. Co za dużo AI... to nie zdrowo. Wykładnikiem tej niezwykłości, ot wyjątkowego geniuszu i całej specyfiki świata przedstawionego, wyróżniającej "Psycho-Pass" z tłumu komiksów różnej konwencji i pochodzenia w tematyce sci-fi z różnymi podgatunkami czy nurtami w tle, jest to, że jako kompletny Byt, ot Wszechświat, co dopiero teraz prawie że w większości zdołałem to zrozumieć przez doświadczenie tomu pierwszego omawianej mangi, mimo iż jeszcze kilka z tej ,,inspektorowej” serii przede mną, "Psycho-Pass" stanowi połączenie ,,philip.k.dickowskiego" wyrazu lęku i apatii, wręcz przerażenia wobec możliwości utraty tożsamości przez ludzkość w rozwijającej się w nieznanym i niepewnym kierunku technologicznym cywilizację, przez jednostki – czyli nas samych! - i wszystkiego co się z tym wiąże: bo Psycho-Pass to odpowiednio doprawiona ,,sosem” japońskiego spojrzenia twórczego mangaków antyutopia/dystopia orwellowska wykreowana w literaturze, jak i licznych adaptacjach filmowych, których jest od groma. I Boże, chroń nas od takiej przyszłości, gdzie w rzeczywistości ,,Inspektora Akane" pojęcie wolnej woli, świadomości własnej przyszłości i życiowych celów nie istnieje, gdzie wszystko to jest zatarte, bardzo płynne i ulotne... zastąpione przez taki oto System Sybill, którego w mandze pierwszego tomu nie poznajemy tak intensywnie jak w anime, jednakże z czasem zaczyna on nabierać kształtów, ot mocy sprawczej, przed którą w tym Świecie ,,drży potulnie” chyba każdy obywatel, bez względu na koneksje, klasy społeczne etc. Zresztą przed czymś takim jak ,,Sybill”, przed jej konsekwencjami pierwszego uruchomienia!, przed zagrywkami rzeczywistości, które genialnie uwydatnia anime i pierwszy tom komiksu z omawianej serii, gdzie prekognicyjne moralizowanie ,,czy więzienie kogoś za coś, czego fizycznie nie zrobił, a niby ma ochotę tego dokonać" aż nadto się uwydatniło, ostrzegał nas wieszcz ludzkości, pierwszy prorok literatury sci-fi wyprzedzający swe czasy w sposób nie do opisania, George Orwell. Najpiękniejsze w pilocie mangi ,,Inspektor Akane Tsunemori” jest to, że zaczyna się ona od słów imienia i nazwiska przytaczanej wybitnej godności brytyjskiego pisarza: ,,George Orwell napisał”. Czy to przypadek? Oj, na pewno nie. Świat wykreowany przez naszych mangaków musiał mieć podstawę, do której nawiązywała ta dwójka twórców. I tą podstawą były wszystkie kwestie, myśli, refleksje nad obecnym światem poruszane przez Orwella w jego dziełach – no bo skoro zacząć, to z przytupem w uświadomieniu każdemu kto otwiera ten tom, z jaką ,,systemową”, wyjałowioną rzeczywistością przyjdzie mu się zmierzyć, czego ,,posmakuje” i jak ten smak zachowa się w jego pamięci: jak gorzki i cierpki posmak trudnej, zakłamanej społeczności, nieświadomej kontroli ze strony tzw. ,,Systemu Wielkiego Brata”, którym jest w tym Świecie Sybill, czy jako kwaśny ze słodkim dodatkiem posmak, gdzie według czytelnika nadzieja dla obywateli Świata wiąże się z prawidłowym działaniem Służb, Rządu i Biura Bezpieczeństwa, które mogą, jeśli chcą, skutecznie i w miarę po kryjomu zapobiegać ,,przyszłym zbrodniom” oraz uświadamiać ludzi o zagrożeniach płynących z posiadania wysokiego ,,Współczynnika Zbrodni”, czyli ,,koloru duszy” człowieka; Służby także mogą mieć kontrolę nad Systemem, aby ten nie przekroczył swoich kompetencji w ubezwłasnowolnianiu mas obywateli - tu też pojawia się ten lekki promyk nadziei o którym mowa. To odbiorca ,,Inspiektora Akana Tsunemorii”, który pozna tą komiksową serię po raz pierwszy, musi zrozumieć zasady panujące w tego rodzaju ,,porządku Sybilli” i zastanowić się czy jest to Świat, który się dla niego otwiera czy nie. Takie poznanie, takie refleksje i poznawanie przedstawianego na kanwach mangi Uniwersum umożliwia tom 1. I co istotne, w kwestii głębi fabularnej mangowego Psycho-Passa, która uważam związana jest niniejszym z charakterystyką tego tytułu i jego przeznaczeniem – nie jest przedstawiona bezpośrednio, lecz ,,ukryta" w dość specyficzny sposób, do którego trzeba chcieć dotrzeć i zrozumieć... całości tego Uniwersum bardzo osobliwy sens. "Psycho-Pass" prezentuje nieco cięższy gatunek fantastyczno-naukowy wśród komiksów japońskich, czy ogólnych, a także uwzględniając w tym porównaniu seriale anime i klasyczne aktorskie ,,live action”. Świat przedstawiony w Uniwersum zawiera w sobie podgatunki cyberpunkowe, futurologiczne, bodaj coś nawet z odrobiny ,,noir political fiction”, co nadałem osobiście Psycho-Passowi taką specyfikę gatunkową ze względu na udział w fabule Rządu, Władz i Organizacji. I ów świat w porównaniu do konkurencji popkulturowej jest mocno rozbudowany. W pilocie mangi można dostrzec, że bardzo duże znaczenie ma tu opowieść obrazem: szerokim rysunkiem. Pełno tu dwuznaczności i moralno-etycznej gry. To brawurowo zrealizowany, poruszający komiks, osadzony w okropnie trudnym, chaotycznym, zdegenerowanym i niepewnym Świecie... A to dopiero tom pierwszy! I pomyśleć, że wszystko to, co kreuje tom 1 mangi ,,PP" mimo iż jest fikcją jest tak bliskie realności tak okrutnie prawdziwe w swej profetyczności, że nie sposób nie zastanawiać się nad przesłaniem tego tytułu po wsze czasy. I dobrze, że to z perspektywy postaci młodej, ambitnej, delikatnie niepewnej Akane rozpoczyna się narracja tomu, że to jej punkt widzenia rozpoczyna ten kalejdoskop wydarzeń, które mają swój świetny ,,smakowy" suspensik i cały urok, któremu siły nadaje bardzo ekspresyjna i żywa grafika - to przecież tu Sybill odgrywa cholernie ważną rolę. Ona/Ono jest życiem tych ludzi, oni są nią.. Są Systemem. Swoją rolą Pani Inspektor pokazuje, że Japonia, czy głównie Tokio w miejscu akcji Uniwersum, odzwierciedla problem, który tyczy się nie tylko tychże obszarów, ale i całej kuli ziemskiej. Bardzo dobrym rozwiązaniem było przedstawienie narracji z perspektywy Akane. Dzięki temu zabiegowi powstał dość wstrząsający paradoks, który czytelnik sam musi ogarnąć, i to już w tomie 1! Najwyższą nagrodą dla Obywatela Japonii nie jest żadne spełnienie prywatnych marzeń w postaci upragnionej pracy za upragnioną wypłatę, w upragnionym miejscu, gdzie człowiek zawodowo czułby się niczym nieograniczony, wolny, szczęśliwy, spełniony. Tu czegoś takiego nie ma – to pojęcie zdeptane w zarodkach umysłów młodych osób, bowiem najwyższą nagrodą dla mieszkańca Japonii jest praca w Rządzie, w jego Agencjach, a przede wszystkim w najważniejszym: Biurze Bezpieczeństwa Publicznego, które nie oszukujmy się jest symbiontem związanym z Sybillą.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 8 2 lata temu
One-Punch Man tom 4 - Wielki meteor Yusuke Murata
One-Punch Man tom 4 - Wielki meteor
Yusuke Murata ONE
,,Na gdaczące pustosłowie, oj cholibka, do kroćset… „ – lubię używać tego rodzaju specyficznego określenia, ot takiego stylu wypowiedzi w stosunku do specyfiki funkcjonowania pewnego Uniwersum tematycznego osadzonego w gatunku Sci-Fi, z małymi ,,naniesieniami” fantastyki, komedii, wątku supermocy oraz przede wszystkim z elementami bardzo dynamicznej akcji. Nie da się w ten sposób nie zachwycać tym co i jak prezentuje nam owy Świat – wymiar niebagatelnej rozrywki, do którego wiele ,,podświatów”, dużych Multiwersów od wydawnictw zajmujących się tematem superbohaterów… nie ma po prostu startu, ba!, do którego Marvel czy DC w pewnych warunkach nie ma co się nawet za bardzo porównywać. Tak, tym Uniwersum, do którego, czego nie boję się przyznać, swoje dziękczynne ,,ochy i achy” wznoszę w niebogłosy, w tak ,,cholibkowym” i temu podobnym słownictwie, jest Świat ,,One-Punch Mana”, część niepodrabialnej meta-komediowej z nadludzko potężnym Saitamą w roli głównej, rozrywki. Dobra moja, ba!, dobra nasza, że ,,One-Punch Man” w ogóle istnieje, że jest częścią nie tyle co ogólnego komiksu, a ,,japońskiej komiksowej myśli ludzkiej”; osobiście nie wyobrażałbym sobie, żeby ,,OPM” istniał jako coś z komiksu amerykańskiego czy europejskiego, albo jako powieść dla młodzieży, która po jakimś czasie zostaje ,,wykupiona” przez wielkie hollywoodzkie Studia i odpowiednio zekranizowana czy zaadaptowana dla danego typu odbiorcy. Świat dzielnego ,,łysola”, ot śmieszkowego, ale i roztropnego zarazem Saitamy istnieje dla niego tylko w anime oraz mandze: u boku tej formy wyrażania całości treści, którą One-Punch Man sobą prezentuje: to coś, ta rzeczywistość, ten superbohater o komicznie potężnej sile i niezniszczalności z całą masą dziwnych superbohaterów u boku i masą wrogów również, w japońskim komiksie i animacji wypada najlepiej. To tak jakby Saitama miał jednocześnie ciastko, mimo tego że je jadł: jedna z najbardziej rozwijających się postaci, najprężniej i rozsądnie eksploatowanych w japońskiej popkulturze ostatnim laty, co Saitamie i jego Światu po prostu kapitalnie służy. Koniec końców w przypadku One-Punch Mana, jakby to rzec: wychodzi z tego nie tylko ,,jakaś tam” rozrywka, a kurnia balans ,,kapitalnie ponadprzeciętna rozrywka!”, ot opowieść o sposobie radzenia sobie z trudem egzystencjalnym, z pustką celowości istnienia, z jednoczesnym ,,komediowym sztosem”, który boostuje w ciekawy sposób nadludzką moc naszego ,,MC” Uniwersum oraz częściowo dramat i te dziwności, które on, nasz bohater, przeżywa. Jako serial i jako narracja graficzna, wszystko broni się tu znakomicie. I co najważniejsze: na podstawowym poziomie, nie patrząc się na żadną głębię i wielowymiarowość lektury One-Punch Mana, ów Świat stanowi jedną z najlepszych, bez wad, rozrywek z perspektywy fana anime i mangi. I żeby nie było: dotychczas padło moim czytelniczym łupem 3 tomy mangi Muraty oraz ONE’a, których doświadczałem zawsze z wypiekami geeka na twarzy oraz 2 sezony anime, gdzie sezon 1-szy obejrzałem już dwukrotnie, bo aż taki okazał się rewelacyjny. To opowieść, która cieszy wielu czy to mało, czy dość wybrednych, dorosłych geeków, którzy chcą się bawić lekturą czy to w opcji anime, czy to w formie mangi z supermocami w roli głównej, wynosząc z niej lekcję lekkiej pokory oraz inspiracji branej przez ,,krzywe zwierciadło”, a to ze względu na komediowy z lekka los Saitamy: jeśli chodzi o to, co nasz ,,łysol” osiąga, jeśli się uprze i jeśli tego po prostu chce. Czyli co… chyba Uniwersum ,,OPM” ma wszystko, albo przynajmniej tą ,,zajebiaszczą” większość w swojej całościowej budowie (fabuła, wątki, postaci etc.) oraz przekazie, co sprawia, że nie da się nie kontynuować przygody z jego rzeczywistością, zwłaszcza jeśli po lekturze czy seansie ostatniego tomu lub odcinka mangi bądź anime OPM-a minął ,,szmat czasu”, a nawet i więcej? Jak najbardziej tak, i właśnie ten fakt oraz samo oczekiwanie (choć cierpliwość na tą dziwnie nieogarniętą jak dotąd premierę mam coraz mniejszą), na debiut cyklu nowych odcinków ,,OPM-a”, które najpewniej pojawią się pod koniec 2025 roku, bądź najwcześniej Anno Domini październik 2025, zmusiły mnie pod względem turbo-pozytywnym do swego rodzaju ,,postanowienia geeka”: powspominać niektóre odcinki sezonu drugiego, w którym Saitama bawi i jak zwykle uczy jak skutecznie lać złoli po mordzie, a po tym akcie zabrać się za lekturę tomu 4 mangi od niezrównanego, bardzo twórczo oryginalnego Yusuke Muraty oraz ONE’a. Tak też się stało; na odcinki tylko zerknąłem, przypominając sobie najważniejsze rozstrzygnięcia fabularne, a manga to manga: 4 tom chyba był mi pisany, jakby czekał na sięgnięcie po niego przez moje głodne tej ,,overpowered” rozrywki z supermocami i superherosami grającymi pierwsze skrzypce, ręce. Gdy paczka z ową mangą dotarła, gdy ,,no.4” dostałem w swoje łapska, tak też zaczął się ten ,,reading time”. Lektura trochę jednak czasu mi zajęła, mimo iż dynamika zgięła mnie w pół - ależ to wszystko ,,leciaaaaaało"! Fabuła jak zwykle skupiła się na poznawaniu Saitamy z różnych perspektyw i poznawaniu świata wokół… z perspektywy Saitamy, naszego supermocarnego charakteru, z trudną, momentami chwiejną osobowością/charakterem, stąd przez wielu czytelników ,,łysol” może miejscami tomu 4 (a także i całościowej opowieści ,,OPMa” w wersji mangi) uważany za ,,odstraszający”, albo ,,niezręczny”, czy ,,cynicznie niepoważny”. Nic nie przebije fali ekscytacji, która zalewa mnie obecnie, i jeszcze długo, długo po, jeśli pomyślę sobie, że sezon 3 OPMa zadebiutuje (raczej) w 2025 roku. Jedynie lektura owej, 4-tomowej, a także zapewne kolejnych wydań z cyklu w mojej czytelniczej przyszłości, mangi o której niniejszym mowa może trochę tą ekscytację ostudzić. Bo... tak jak pisałem w przypadki recenzji i omówienia dość dobrego tomu 3-ego ,,OPMa”, tak napiszę i w przypadku opisania moich wrażeń, co do części no.4: ,,tak, Murata i ONE znowu to zrobili!”. I sam fakt, że po raz kolejny i kolejny to Saitama w większości jest osią, tak i jest w tej mandze, wokół której buduje się i rozgałęzia główna historia tomu i pomniejsze wątki postaci neutralnych/antybohaterów, co może wydawać się dla wielu mangowiczów toporne, nie przynudzał i nie wprowadzał ,,jałowości” i spowolnienia tempa opowiadania całej opowieści spod znaku One-Punch Man. ,,Łysol” to główny ,,mistrz gry” oraz zarówno ,,gracz” tego wybitnego rozdania, tej całej narracji, która toczy się – z mojej fanowskiej perspektywy – przez 2 sezony anime i dotychczas wraz z ową częścią przez 4 tomy. W kwestii fabuły uderza jedna dziwność: tym razem Saitama zdaje się - mimo bycia jądrem, ot osią, wokół której można określać przyszłość i celowość wydarzeń, fabuły - z perspektywy swojej osoby co raz bardziej dostosowywać do tego, co się dzieje wszędzie wokół, jakby odpowiedzialność losu historii spadała na czyjeś inne barki. Saitama musi być bardziej czujny, skoro spotyka się z nie lada mocnymi przeciwnikami czy zwykłymi postaciami. Uwaga czytelnika orbituje więc z Saitamy na nowych ,,graczy” w kwestii, ,,kto może być od łysola potężniejszy” – a to rodzi oczekiwaną różnorodność i wprowadza potrzebny chaos oraz lekką porcyjkę suspensu dla tego gatunku, który Uniwersum OPM reprezentuje. Grafika, sama okładka i jej projekt (tył, grzbiet, malowanie i tusz), nawet ,,kreska” w dynamice scen pojedynków postaci – to wszystko wpleciono w całość tomu, tak to tu artystycznie użyto, że… nie da się nie wystawić tomowi no.4 co najmniej ,,bardzooooo dobrej” oceny. Obraz zdobywa moje serducho; nie dziwę się więc samemu sobie, że po tak długiej rozłące z tą mangą z dumą wypisaną na twarzy i szczęściem fana podchodzę do lektury ,,no.4" i w taki też sposób reaguję po całym akcie doświadczenia tomu. Jedynie niektóre sekwencje mogły się (nie spoilerując) zdać nieco rozdarte, jakby zbyt nałożone ,,kadr w kadr” obok siebie. Mimo wszystko rysunki cieszą w sztos nasze oczy. ONE oraz Murata spisali się po raz kolejny dużo, dużo i jeszcze raz dużo bardziej powyżej oczekiwań. Tak, piszę w ten sposób o tej części mangi, tego też się nie wstydzę, z jednego powodu: w ten wysmakowany na mój gust sposób okazuję wdzięczność tej opowieści, tak ukazuje się to, iż hype na mangę OPM wciąż jest u mnie dość wysoki, i wysoki będzie zawsze jeśli nasi mangacy utrzymają taki poziom artystycznej estetyki i sposobu przeniesienia wizji specyficznego tematu supermocy w groteskowym niekiedy wydaniu do końca całej mangi; podejrzewam, że kunszt jak z prawdziwego cechu rysownika i znakomitego kreatora historii utrzyma się – z mojej fanowskiej perspektywy i doświadczenia z tym tematem – do zakończenia tej komiksowej serii. Piekielnie wręcz naszą uwagę, jak z siłą potężnej magnetycznej cewki, przyciąga to jak operuje się niniejszym ,,mangowymi kolorami”, głównie odcieniami szarości, co widoczne jest w projekcie Genosa i ,,Bofoia” a.k.a. ,,Metal Knighta”: dokładność odpowiedniego dozowania barw i tonu ,,około-szarych” kolorów powala na kolana w sposób nie do opisania. Najlepiej wypadają dwu stronicowe, na całej szerokości, mega ekspresje graficzne, które nie tylko zawierają sceny walki lub potężne eksplozje czy ataki z udziałem Saitamy, ale i groteskowe reakcje czy to ,,łysola”, czy osób/herosów, z którymi się nasz ,,MC" styka i które komentują… jego komentarz lub działania, a to z kolei tworzy, mówiąc po młodzieżowemu: ,,totalną bekę” i pocieszność od ucha do ucha. Tom 4 ,,OPMa” to jak do tej pory – choć to bardziej subiektywna uwaga – najszybszy i najbardziej dynamiczny i wylewny w komedii, potyczkach eksplozji energii całej narracji komiks z tego Uniwersum. I chyba jest to zasługa tego, że ,,przewodnictwo” opowieści tomu spada na barki Genosa, a nie Saitamy: Genos zaczyna prowadzić tom, ale te swoje pierwsze skrzypce narracji oddaje wielu innym postaciom, głównie antagonistom, jednak w okolicy drugiej połowy całości tomu. A co do Saitamy, nasz ,,ziomek” heros, jak wspominałem wyżej, dostosowywuje się do tego ,,jaka opowieść się wokół niego owinie”. Jak zwykle zachowuje się naturalnie, bardziej martwi się zniszczeniem swojego ulubionego sklepu lub nagłym przeskokiem jego pozycji herosa w klasie bohaterów o setki pozycji niżeli globalnym mega-zagrożeniem. I taki Saitama jest najlepszy, taki jak w tym niesłychanie dobrze stworzonym od saitamowskich podstaw aż do saitamowskiej perfekcji tomie.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na 9 10 miesięcy temu
Fairy Tail tom 1 Hiro Mashima
Fairy Tail tom 1
Hiro Mashima
Nostalgia, wracają wspomnienia lepsze i gorsze, a teraz wkońcu zebrałam się, aby powrócić do serii w wersji papierowej. ,,Pierwsze" przypadkowe spotkanie Natsu i Lucy w portowym mieście żadne z nich jeszcze nie wie, że czeka ich wspólna przyszłość na dobre i na złe. Lucy tłumacząca, czym jest magia, gildie i Fairy tail Natsu i Happy'iemu (którzy do niej należą, tak między wierszami). Maga ma wiele humoru, jeszcze więcej absurdu i głupoty bohaterów. Pokazują to już od pierwszego tomu, kiedy Lucy wiedząc, iż fałszywy mag posługę się zakazanym rodzajem magii, a mimo to idzie za nim jak owca na rzeź. Nagle znasz pięć języków i we wszystkich na nią klniesz. Zwłaszcza, że wiemy, iż jest magiem kluczy (ten rodzaj magii polega na tym, że użytkownik musi mieć klucze inaczej jest bezbronny), przeciwnik też wie, że jesteś magiem kluczy. Where myślenie przyczynowo skutkowe? Ona w dalszej części uważa się za mądra. Mądra. Czuję potrzebę podkreślenia tego. Warto wspomnieć również, że już w pierwszym tomie rozwalono miasto. No kawałek nabrzeża ... Zamieszkanego. Także co oferuje manga cudowne, wyjątkowe, po prostu nic tylko mocno przytulić postacie, w tym cudownego niebieskiego kotka, dbającego, aby Lucy miała kompleksy. Piękne widoki, brutalnie niszczące przez owych bohaterów, coraz potężniejsi przeciwny i prawdziwa rodzinna atmosfera! (Zwłaszcza jak prowadzą kulturalne dyskusje ... Na podłodze ... Używając magii i ostrych przedmiotów.)
W_poszukiwaniu - awatar W_poszukiwaniu
ocenił na 8 3 lata temu
One-Punch Man tom 5 - Chwała zwyciężonemu Yusuke Murata
One-Punch Man tom 5 - Chwała zwyciężonemu
Yusuke Murata ONE
Nadszedł czas kolejnego epickiego starcia! Saitama musi stawić czoła potwornemu przywódcy morzan, który pokonał już niejednego superherosa. Czy i tym razem jeden jego cios wystarczy, by powalić bestię!? Jaką rolę odegra sympatyczny Rower Ranger!? Wcześniej stwierdziłam, że nie przepadam za ksywkami przedstawionymi w polskiej wersji… ale Rower Ranger akurat jest bardzo spoko (i prowokuje parę dobrych sucharów związanych z Power Rangers). A samemu tomowi dałabym 20/10. Nadal twierdzę, że Król Głębin jest jednym z najciekawszych potworów - do tego jednym z najważniejszych. Nie z powodu samej siły i zadymy, jaką zrobił, bo tak naprawdę był tylko przystawką przed tym, co miało nadejść. Bo to właśnie Król Głębin stał się dla bohaterów lekcją o samych sobie i tym, jak są postrzegani. Lekcją, która będzie się za nimi jeszcze długo ciągnęła i którą będą musieli przepracować. Król Głębin przez długi czas jest jak ściana nie do ruszenia - nieważne jak wielu i jak mocno bohaterowie go atakują, nic nie robi na nim wrażenia. Są dla niego jak muchy, które bez trudu mógłby od razu zgnieść, ale najpierw woli się pobawić. Czy w takim wypadku mają prawo uciec? Wiedząc, że nie mają w tym starciu żadnych szans? Czy mimo wszystko ich obowiązkiem jest pozostanie na placu boju i ochrona ludzi, nawet za cenę życia? Dlaczego w ogóle zostali bohaterami? Rower Rangera od początku trudno brać na poważnie - ot, chłop na rowerze. Do tego ma pełną świadomość, że nikt w niego nie wierzy. Jednak nie został bohaterem dla poklasku - został nim, bo chciał. I w tym względzie są z Saitamą identyczni. Bo hej - Saitama mógł mieć w dupie to, że ludzie narzekali, że tyle zeszło się bohaterom z tym potworem. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Jednak Saitama nie został bohaterem, by być podziwianym, ale dlatego, że to on podziwiał bohaterów. I nawet jeśli koniec końców sam zebrał cały hejt, to myślę, że był zadowolony. Bo jego wielkość wcale nie polega na tym, że pokonuje przeciwników jednym ciosem…
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na 10 2 lata temu
Tokyo Ghoul tom 8 Sui Ishida
Tokyo Ghoul tom 8
Sui Ishida
8 tom rozpoczyna się w tym samym momencie co zakończył poprzedni i inspektorzy stają naprzeciwko jednookiego Ghoula i kilku z nich zostaję odesłanych(w tym Amon) , a reszta walczy i oczywiście przegrywają. A w tej samej chwili Kaneki wyprowadza Banjou i kilku innych z budynku i mówi , że sam musi jeszcze coś zrobić i wraca do budynku. A po chwili widzimy Toukę i Ayato , którzy ciągle walczą i gdy dziewczyna przegrywa i upada , a brat się nad nią pochyla cofamy się do ich dzieciństwa i okazuję się , że po śmierci mamy wychowywał ich tata , który uczył ich jak żyć wśród ludzi i jeść ich posiłki(Ayato nigdy nie chciał tego jeść) I wpoił im by Touka , która jest starsza uczyła brata , a Ayato ma ją chronić. Niestety pewnego dnia mężczyzna nie wrócił i okazało się , że zabili go inspektorzy , a jednym z nich był młody Mado i dzieci ukrywały się w domu aż znalazła je sąsiadka i zabrała do siebie , ale gdy chciała dać im jeść Ayato odmówił i kobieta zrozumiała kim są i wezwała inspektorów , a rodzeństwo uciekło i tułali się po mieście aż spotkali właściciela kawiarni , który się nimi zajął , ale na początku rodzeństwo szalało i zabijało inne Ghoule w okolicy. Jednak po jakimś czasie Touka dzięki właścicielowi się zmieniła i nawet poszła do szkoły i była szczęśliwa , ale jej brat nie chciał się przystosować i był coraz bardziej brutalny aż w końcu odszedł. I wracamy do teraźniejszości i nagle między rodzeństwem zjawia się Kaneki i bierze w ramiona Toukę , która jest w szoku , że go widzi i chłopak zostawia ją z resztą i zaczyna walczyć z Ayato , który zauważa zmianę w nim , ale chłopak mówi , że go nie zabije , bo Touka by tego nie chciała i Ghoul mówi mu , że jest słaby i przypomina mu ojca i zaczynają walczyć , a w czasie walki Kaneki mówi mu , że zna jego sekret i dodaje , że tym sekretem jest fakt , że mimo wszystko Ayato chroni siostrę , bo już wielokrotnie mógł ją zabić , ale nigdy tego nie zrobił i Ayato każę mu się zamknąć i atakuję , ale Kaneki wygrywa i mówi mu , że zabiję go w połowie i po chwili łamię mu połowę kości i zostawia na dachu , a po chwili zjawia się jednooki Ghoul i Kaneki go atakuję , ale wtedy zjawia się Banjou i reszta i mówi mu by odpuścił i Oni się tym zajmą i walczą , ale w pewnym momencie jednooki po prostu się odwraca i odchodzi. A bohaterowie opuszczają budynek i w pewnej chwili Amon , który wciąż jest w środku widzi Kanekiego. A na koniec bohaterowie stoją w bezpiecznym miejscu i nagle Kaneki ogłasza , że nie wraca do kawiarni i dodaję , że musi się jeszcze wiele nauczyć i musi walczyć i Touka jest w szoku po jego słowach , a Banjou chcę iść z nim i mu pomóc i chłopak się zgadza i wtedy Smakosz też proponuję , że pomoże i Kaneki również się zgadza , ale patrząc na niego jak na robaka mówi , że jak go tknie to zginie i Smakosz jest przerażony nowym Kanekim. I wtedy odzywa się Touka , która również chcę iść z Kanekim , ale ten jej przypomina , że przecież chciała iść na studia i żyć inaczej i mówi , że będzie ją odwiedzał w kawiarni i na koniec się uśmiecha , a po chwili bohaterowie się rozchodzą. I na koniec widzimy jeszcze Toukę w swoim mieszkaniu , która leży na łóżku i myśli o Kanekim , a konkretnie , że kiedyś obiecał jej nie zostawić i na głos mówi – „Głupi Kaneki” I tak się kończy 8 tom , który jest tak samo super jak poprzedni. A może nawet jeszcze lepszy. Na plus przeszłość Touki i jej brata , a także fakt , że Ayato mimo wszystko chroni siostrę choć są po przeciwnych stronach. Jednak patrząc na to wcale się nie zdziwię jak w którymś tomie Ayato przejdzie na dobrą stronę. No i świetna walka między Ayato , a Kanekim. Zrobił się z niego niezły kozak. Mamy też ciekawe zakończenie , gdy Kaneki razem z Banjou i Smakoszem odchodzą w świat i pewnie będą walczyć z inspektorami i złymi Ghoulami. A na koniec szkoda mi się zrobiło Touki , która myśli o tym , że Kaneki miał jej nie zostawiać. Mam nadzieję , że szybko się spotkają
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 3 lata temu
Tokyo Ghoul tom 7 Sui Ishida
Tokyo Ghoul tom 7
Sui Ishida
W 7 tomie tak jak myślałem po skończeniu 6 Touka i inni nie chcą uwierzyć w śmierć Kanekiego i ruszają mu na ratunek. Nawet Hinami. I nagle właściciel mówi , że ma dla nich wsparcie i po jego słowach do środka wchodzi Smakosz , który przeżył tylko dlatego , że po walce z Touką zaczął jeść sam siebie i Touka znów chcę go zabić , ale właściciel ją powstrzymuję i ostatecznie ruszają na pomoc bohaterowi , a sam Kaneki wciąż jest uwięziony i w okropny sposób torturowany , ale myślami jest przy Touce i boi się , że ta nie żyję. I nagle wyobraża sobie Rize i dziewczyna chcę by chłopak opowiedział jej o swoim życiu i ten opowiada o mamie , która była wspaniała , ale umarła z przepracowania , bo ciągle pracowała by mieć pieniądze dla nich , a także dla siostry , która miała problemy finansowe i po śmierci mamy chłopak trafił do ciotki , która chciała w ten sposób odkupić swoje winy. Jednak kobieta była inna niż jego mama i okazuję się , że całe życie uważała się za gorszą i teraz zaczyna winić Kanekiego , że jest lepszy od niej i jej syna. I chłopak był nieszczęśliwy i miał tylko swojego przyjaciela(Hide) A wymyślona Rize wpływa na Kanekiego i namawia go do zabicia przywódcy złych Ghouli(Yamori) , bo jeśli tego nie zrobi ten zabiję wszystkich , których Kaneki kocha. I Kaneki wyzwala w sobie Ghoula. A w międzyczasie inspektorzy walczą z ghoulami i do Kanekiego przychodzi Yamori i wtedy Kaneki rzuca się na niego i walczą , a w tej samej chwili jego przyjaciele przebierają się za inspektorów i dostają się do budynku szukając Kanekiego , a sam Kaneki pokonuję Ghoula , ale go nie zabija tylko zostawia zmasakrowanego mówiąc mu , że inspektorzy tu przyjdą i go zabiją , a sam wychodzi i odnajduję uwięzionego Banjou i resztę i uwalnia ich , a Oni są w szoku , że żyję i widzą , że zaszła w nim jakaś zmiana. A w tej samej chwili Touka wpada na swojego brata , a ten się z niej śmieję i mówi , że Kaneki jest z Yamorim i na pewno już nie żyję , ale dziewczyna mu nie wierzy i walczą. A na sam koniec do budynku wpadają inspektorzy i nagle widzą przed sobą jednookiego Ghoula o którym krążą legendy. I tak się kończy 7 tom. Historia w tym tomie jest lepsza niż w poprzednim. I jest to też chyba najlepszy tom jak do tej pory. Mamy sporo walk i dużo krwi. Świetna też była scena jak Kaneki rozmawiał z Rize i wyzwolił w sobie Ghoula , a także zmasakrował Yamoriego. No i super Touka , która choćby nie wiadomo co chcę odnaleźć Kanekiego. Widać jak na dłoni , że jest dla niej ważny. A ten jej brat naprawdę jest walnięty. Mam nadzieję , że Touka dokopię mu. No i mamy mocny koniec z jednookim Ghoulem. Ciekawe co zrobi? Może zabiję inspektorów? 8 tom na pewno będzie ekscytujący. No i zaskoczyło mnie pojawienie się Smakosza. Myślałem , że zginął , a tu wrócił. Trochę mnie to wkurzyło , bo go nie znoszę, ale może się przyda i się zmienił. Ciekawi mnie też jego spotkanie z Kanekim. Chyba , że zginie zanim odnajdą Kanekiego
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na 10 3 lata temu

Cytaty z książki One-Punch Man tom 3 - Plotki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki One-Punch Man tom 3 - Plotki