Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia

Okładka książki Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia
Émilie BeaumontNathalie Bélineau Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk Seria: Obrazki dla Maluchów interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
30 str. 30 min.
Kategoria:
interaktywne, obrazkowe, edukacyjne
Format:
papier
Seria:
Obrazki dla Maluchów
Tytuł oryginału:
Attendre un bébé
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-01
Liczba stron:
30
Czas czytania
30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327475510
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia

Średnia ocen
7,9 / 10
24 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
293
92

Na półkach: ,

Kupiłam tą książkę kiedy spodziewałam się drugiego dziecka. Lektura świetnie się sprawdziła. Mój synek niecierpliwie oczekiwał przyjścia na świat siostry. Po narodzinach nigdy nie pojawił się problem zazdrości o to "drugie". Kiedy oczekiwałam trzeciego dziecka książeczka znów była codziennie czytana. Tym razem sprawdziła się jeszcze lepiej, gdyż synek i córeczka mogli się wcielić w rolę głównych bohaterów. Teraz oczekujemy czwartego malucha i oczywiście oczekujemy razem z lekturą "Czekamy na dzidziusia" 😀

Kupiłam tą książkę kiedy spodziewałam się drugiego dziecka. Lektura świetnie się sprawdziła. Mój synek niecierpliwie oczekiwał przyjścia na świat siostry. Po narodzinach nigdy nie pojawił się problem zazdrości o to "drugie". Kiedy oczekiwałam trzeciego dziecka książeczka znów była codziennie czytana. Tym razem sprawdziła się jeszcze lepiej, gdyż synek i córeczka mogli się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

50 użytkowników ma tytuł Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia na półkach głównych
  • 33
  • 17
17 użytkowników ma tytuł Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Obrazki dla maluchów. Boże Narodzenie Émilie Beaumont, Nathalie Bélineau, Sylvie Michelet
Ocena 8,0
Obrazki dla maluchów. Boże Narodzenie Émilie Beaumont, Nathalie Bélineau, Sylvie Michelet

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bajka o drzewie Eliza Piotrowska
Bajka o drzewie
Eliza Piotrowska
Wiecie, co najbardziej uwielbiam w czytaniu dzieciom książek? To zaskoczenie, gdzie widać po dziecku że otwiera mu się umysł, poszerza perspektywa, na waszych oczach zaczyna rozumieć to, czego wcześniej nie kumało, lub na co nie zwracało dotychczas uwagi. W tych chwilach widzę, że WARTO! Ta książka, była dokładnie takim doświadczeniem. Moja mała córka oglądając ze mną książeczkę robiła tylko coraz większe oczy, i chyba odczuwała coś na kształt "należenia do czegoś wielkiego". Historia w książce jest prosta (ale nie banalna!). Przyglądamy się drzewom. Temu jak rosną, wydają odgłosy (np. liście w czasie deszczu) i są potrzebne zwierzętom. Drzewo się zmienia, gdy zmieniają się pory roku, zmienia się na przestrzeni dziesięcioleci. Ma środek i każde wygląda inaczej... Jeśli masz wyobraźnię, to spędzisz nad tą książką co najmniej pół godziny. Bo zwykłe drzewo można "zbadać" na setki sposobów. Tę książkę możemy "pokazać" dziecku i nic z tego nie wyniknie, ale jeśli przysiądziesz, przeczytasz i dopowiesz coś jeszcze, to zaserwujesz dziecku jedną z najważniejszych życiowych lekcji. Nie wiem dlaczego, ale czytając ten tytuł musisz zadbać o odpowiednią atmosferę przy lekturze, mam wrażenie że wtedy sens książki wybrzmi lepiej. Można po lekturze zrobić jakąś fajną, nowoczesną pracę plastyczną, bo historia jest naprawdę interesująca i można wykrzesać później z dziecka "trochę" więcej. Dałabym wyższą ocenę za większy format - jako książka dla 3-latka powinna być po prostu większa. Zwłaszcza, że przeczytana raz będzie potem brana do "analizy" częściej. Mam obawę, że za jakiś czas ten tytuł straci na wyglądzie na półce.
czytampowoli - awatar czytampowoli
ocenił na 8 6 lat temu
Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych Marta Galewska-Kustra
Pucio uczy się mówić. Zabawy dźwiękonaśladowcze dla najmłodszych
Marta Galewska-Kustra Joanna Kłos
Kiedy na początku roku dostaliśmy książki z tej serii, podeszłam do nich jak do jeża. Nie ufam niczemu co popularne i tak mocno promowane, szczególnie jeśli kierowane jest do dzieci, które łatwo przyciągać przeróżnymi produktami wątpliwej jakości, korzystając z różnych marketingowych sztuczek. Jednak tym razem byłam mile zaskoczona, na tyle że ten tom serii zakupiłam sama i należy do naszych najczęściej czytanych książeczek. Bardzo lubię tą serię za jej niewymuszoną prostotę, a jednocześnie przemyślaną treść, która pozwala do niej wracać bez poczucia nudy (żeby oddać pełen obraz sytuacji - czytamy ją praktycznie codziennie). Za każdym razem można opowiadać za jej pomocą inne rzeczy, pozwalać dziecku zauważać nowe elementy albo stare tylko w innych kontekstach, czy też tworzyć inne historie na bazie tego co zawiera. Plus za przyjemne dla oka i bardzo współczesne, jeśli chodzi o tematykę ilustracje, urocze postaci i dialogi między nimi - niby proste a jednak nie dziecinne. To wszystko pozwala małemu czytelnikowi na faktyczny rozwój rozumienia tego na co patrzy, umiejętności słuchania czy mówienia a także wielu innych, niezwykle cennych dla malucha. Polecam tą książeczkę z czystym sumieniem i z całego serca. Porządnie wydana i zaplanowana, przyciąga dziecko, które jest ciekawe świata z książki i porównuje go z tym prawdziwym, ucząc się z Puciem i jego najbliższym nowych słów :) Dodam też, że to chyba najprostsza ze wszystkich części i zdecydowanie od niej bym zaczęła przygodę z całą serią. Nadaje się nawet dla najmłodszych ze względu na twarde strony i wyraźne obrazki, sposobów na korzystanie z niej jest masa. Nic tylko czytać! :)
czytowege - awatar czytowege
ocenił na 8 2 miesiące temu
Skąd się biorą dzieci? Marcin Brykczyński
Skąd się biorą dzieci?
Marcin Brykczyński
Krąży w świecie bajek sporo O tym, skąd się dzieci biorą, Lecz, kochani, bądźmy szczerzy, Kto w bociany dzisiaj wierzy? Mamo, tato, skąd się biorą dzieci? W życiu dziecka wcześniej czy później przychodzi moment, kiedy zaczyna być ciekawe tego, skąd się wzięło na świecie i oczywiście biegnie wtedy do rodziców. Nawet przez myśl mu nie przejdzie, że swoim pytaniem może zadać im nie lada kłopot. Bo jak tu małemu przedszkolakowi wytłumaczyć akt poczęcia tak, aby nie opowiadać bajek, ale żeby nie powiedzieć też za wiele? Ano tak, jak zrobił to Marcin Brykczyński w swojej książeczce Skąd się biorą dzieci? Delikatnie, prosto i bez owijania w bawełnę. Cieszę się ogromnie, że ta pozycja wpadła w moje ręce, ponieważ byłam przygotowana na trudną rozmowę z moim synem, a co najważniejsze wcale się jej nie bałam. Zawsze myślałam, że dzieci zaczynają pytać o takie rzeczy w wieku szkolnym. Byłam więc w szoku, kiedy mój trzyletni syn prosto z mostu wyparował z pytaniem: Mamo, jak się robi dzieci? Musiałam uciec z pokoju, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Pytanie zapożyczył sobie z Mikołajka Gościnnego i Sempégo, to wiem na pewno. Sam nie zadałby go w takiej formie. Pytanie jednak padło i dzięki tej książeczce nie miałam problemu, żeby wybrnąć z sytuacji. Pan Brykczyński uświadamia dzieci w sposób niezwykle delikatny i subtelny. Myślę, że sama nigdy nie znalazłabym piękniejszych słów, aby opowiedzieć tę historię starą jak świat. Nie ma tu miejsca na bajki o bocianach. Jest tylko naukowa prawda, przekazana literacko i z wyczuciem. Wszystko zaczyna się od tego, że gdzieś, kiedyś tato spotyka mamę i te dwie osobne dotąd istoty już nie chcą żyć oddzielnie. Garną się do siebie, przytulają o każdej porze dnia i nocy, bo wtedy jest im najprzyjemniej. Zbiera was przerażenie? Całkiem niepotrzebnie. To, co następuje między rodzicami za zamkniętymi drzwiami sypialni autor ubrał w cudownie proste słowa, które wyjaśniają wszystko: Z taty rój nasionek rączych Mknie z jajeczkiem się połączyć, Które w mamie czeka skrycie, Żeby zacząć nowe życie. Potem jest coraz ciekawiej. Mamusia zachodzi w ciążę i ma brzuszek niczym księżyc w pełni. W końcu, po dziewięciu miesiącach rodzi się dzidziuś, dla którego mama jest wszystkim. Mądry i przemyślany tekst, oszczędny w słowach, ale jakże trafnie użytych. Wisienką na torcie są świetne ilustracje Iwony Całej, idealnie współgrające z tym, co chciał przekazać M. Brykczyński. Całość niezwykle smaczna dla oka i duszy. Jest prosto, prawdziwie i z humorem. Mój Tymek słuchał z zapartym tchem, a potem zadawał jeszcze wiele pytań. Rozmawiało nam się świetnie i książeczka jak najbardziej spełniła swój cel. To oczywiście pierwszy etap takiej edukacji i wiem, że przyjdzie czas na bardziej szczegółowe wyjaśnienia. Podstawy jednaj mamy już solidne i to jest najważniejsze. Tak to wszystko się zaczyna, rosną dzieci i rodzina… I tak dziać się będzie dalej, Byle wszyscy się kochali. Tymi słowami zakończył autor, a że to piękne słowa ja również pozwoliłam je sobie zacytować Polecam ogromnie!!! * Wszystkie cytaty pochodzą z: Marcin Brykczyński, Skąd się biorą dzieci, Łódź 2012, s. 3,8 i 21
Marta - awatar Marta
oceniła na 9 12 lat temu
Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków Paweł Pawlak
Mały atlas ptaków Ewy i Pawła Pawlaków
Paweł Pawlak Ewa Kozyra-Pawlak
Prześliczna seria atlasów zwierzęcych państwa Ewy i Pawła Pawlaków. Pierwsze popularnonaukowe książeczki dla najmłodszych wydane na grubych kartonowych stronach. Po arcypięknym atlasie motyli doczekaliśmy się atlasu ptaków. Prawdziwe cudo. Posiada konstrukcję podobną jak kiedyś w szkole robiło się samodzielnie zielniki. Na start mamy tu ponad 20 gatunków ptaków, między innymi takie jak szpak, kopciuszek, sikora, słowik rdzawy, sroka, wilga, dzięcioł zielony i inne. Każdy ptaszek poparty jest bogatym opisem, akwarelową ilustracją, zdjęciem ,odręcznie wykonanym kolażem ze skrawków materiału, gałganków, sznurków, patyczków itp., rysunkami dziecięcymi Hani Cisło. Melanże z materiałów plastycznych są wielowymiarowe. Ma się istną ochotę dotknąć i pogłaskać te ptaszki .Sprawiają wrażenie żywych. Atlas zawiera mnóstwo ciekawostek o skrzydlatych przyjaciołach np. ,że kopciuszek najchętniej zasiedla ruiny, szpak jest bardzo hałaśliwy, największym przysmakiem dla dzięcioła zielonego są mrówki i wydaje on odgłosy, jakby cały czas się śmiał. Sójka odżywia się podobnie jak dzik żołędziami, połyka je w całości, rozmacza i wypluwa ,po to, by zjeść je po raz drugi. Możemy nauczyć się też odróżniać wróbla od mazurka. To tylko kilka przykładów. Reszty dowiecie się studiując ten niezwykły atlas. Jest jedyny w swoim rodzaju. Gwarantuję, że drugiego takiego atlasu ptaków nie spotkacie nigdzie. Zachęcam żeby z dziećmi założyć zeszyt obserwacji ptaków i robić codzienne zapiski. Może podpatrzycie ,które gatunki odwiedzają wasze karmniki, co lubią najbardziej konsumować albo kiedy przylecą pierwsze bociany z ciepłych krajów w tym roku. Wszystko zależy od waszej kreatywności i inwencji dzieciaków. Aparaty albo smartfony w dłoń do zdjęć, farbki, kredki, brulion i odrobina zapału. Moje maluchy aż się palą do takich rzeczy i nie jest to słomiany ogień. Przypuszczam, że nie tylko one jedyne tak myślą.
Anka - awatar Anka
oceniła na 10 3 lata temu
Wiersze i wierszyki dla najmłodszych Jan Brzechwa
Wiersze i wierszyki dla najmłodszych
Jan Brzechwa
http://www.nieperfekcyjnie.pl/2017/11/biblioteczka-jasia-7-wiersze-i.html Niezwykle rzadko sięgam po poezję, której odbiorcami są dorośli czytelnicy. Zdecydowanie chętniej zapoznaję się z nowymi, a także wracam do dobrze znanych wierszy pisanych dla dzieci, ponieważ są one łatwiejsze i przyjemniejsze w odbiorze. Dzisiaj przedstawię Wam trzy interesujące lektury, w jakie warto zaopatrzyć każdego młodego czytelnika. Zbiór zawiera trzynaście utworów Jana Brzechwy. Czytelnicy mają okazję wziąć udział w poszukiwaniu żony dla żuka oraz robieniu swetra na drutach wraz z ciotką Danutą. To także możliwość poznania chorej żaby, wrony badającej dziury w serze, pomidora przedrzeźniającego ogrodniczkę, tańcującej igły z nitką bądź smutnemu pieskowi. Nie ukrywam, że większości wierszyków nie znałam lub nie pamiętałam. W zasadzie jedynie kojarzyłam "Pomidora", "Entliczek-pentliczek", "Tańcowała igła z nitką" oraz "Jeża". Z każdego z nich można wyciągnąć jakieś refleksje, chociaż w niektórych przypadkach trzeba sporo się natrudzić, aby wynieść konkretną naukę. Na pewno owe utwory uświadamiają, że ludzie łączą się w pary na podstawie podobieństw, nie zawsze poświęcenie bywa docenione, a od losu nie da się uciec. Bardzo podoba mi się cała oprawa graficzna tej serii - gruba okładka niepoddająca się zginaniu i obgryzaniu, twarde i jednocześnie elastyczne strony, spory format, a do tego intrygujące oraz oryginalne ilustracje, które idealnie współgrają z tekstem. Duża czcionka umożliwia naukę samodzielnego czytania dzieciom, które opanowują ową niełatwą umiejętność. Tym, co najbardziej przykuwa uwagę w dwóch pierwszych tytułach, są ilustracje autorstwa Marianny Jagody - są rewelacyjne. Uwielbiam utwory tak uniwersalne, że kradną serca zarówno dziadkom, jak i ich wnukom. Te wiekowe wiersze są znane naszym przodkom i prawdopodobnie będą znane również naszym prawnukom, o ile książki nie zostaną definitywnie wyparte przez smartfony i komputery. To byłby bardzo smutny świat - oby nigdy nie nastał...
prozaczytana - awatar prozaczytana
oceniła na 8 8 lat temu

Cytaty z książki Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Obrazki dla maluchów. Czekamy na dzidziusia